Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

czwartek, 27 grudnia 2012

Przeczytane w lokalnej prasie

Wiceminister zdrowia ostrzega szpital na Ceglanej

sobota, 22 grudnia 2012


Wszystkim Czytelnikom bloga życzę spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia i roku 2013 pełnego sukcesów

środa, 19 grudnia 2012

O Polsce i jej mieszkańcach na kilka dni przed Świętami

Sila nostalgii

niedziela, 16 grudnia 2012

Z kartek historii...

Dziś obchodzimy kolejną, smutną rocznicę; przed 31 laty władze komunistyczne zabiły 9 górników kopalni Wujek. To był pokaz siły, przestroga dla innych protestujących wobec wprowadzeniu stanu wojennego.
Prawdziwi mocodawcy odpowiedzialni za te i inne ofiary stanu wojennego nigdy nie zostali osądzeni.
Należy pamiętać także o pracownikach służby zdrowia, którzy nieśli pomoc ofiarom agresji ZOMO. Ktoś powie, to przecież jest obowiązkiem by leczyć ludzi i ratować ich życie. Tak, to prawda, ale w grudniu 1981 nie tak miało być. Ofiary ataku na bezbronnych górników miały być przewożone do szpitala MSW tak by skutecznie ukryć liczbę poszkodowanych. Taki manewr stosowano np. w Grudniu 1970 na Wybrzeżu. Ale na drodze zamysłom władzy stanął jeden człowiek, dr Marek Rudnicki. Udało mu się wejść na kanał radiowy pogotowia i skłonić obsadę karetek by zamiast do szpitali w pełni kontrolowanych przez władze rannych wozić do najbliżej położonego Centralnego Szpitala Klinicznego nr w Katowicach-Ligocie. W tym szpitalu mnóstwo osób, lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników z oddaniem ratowało rannych. Przed rokiem w tym szpitalu odsłonięto tablicę upamiętniającą te wydarzenia.

Można rzec, że jeden człowiek, Profesor Marek Rudnicki, od lat pracujący w USA, zmienił bieg historii, uniemożliwił kolejne matactwo przestępczej władzy komunistycznej, a ukrycie ofiar nie było już możliwe.

środa, 12 grudnia 2012

O przeszłości i teraźniejszości

Przed 31 laty wprowadzono stan wojenny. Wydarzenia tego czasu nadal budzą duże kontrowersje i spory, mimo, że obiektywna wiedza historyczna jest jednoznaczna: wprowadzenie stanu wojennego służyło tylko i wyłącznie utrzymaniu się przy władzy partii komunistycznej. Te działania opóźniły bieg historii o dekadę; można postawić tezę, że gdyby rok 1982 miał być rokiem przełomu zamiast roku 1989 to dzisiejszy stan Polski byłby lepszy. Według mojej oceny dzięki obecnemu w Polsce w czasie tzw. „pierwszej Solidarności” z lat 1980-81 szerokiemu zaangażowaniu społecznemu w sprawy publiczne znacznie bliżej nam wówczas było do stworzenia prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego.
Chciałbym także odnieść się do wydarzeń z jesieni 1981 roku w naszej uczelni. To był gorący czas, gdyż od połowy listopada do 9 grudnia trwał strajk studencki prowadzony w ramach ogólnopolskiego sprzeciwu wobec pacyfikacji Wyższej Szkoły Pożarniczej w Radomiu. Te trzy tygodnie spędzone w budynku Dziekanatu w Zabrzu dla setek studentów to był niezapomniany okres. Ówczesna atmosfera, swoboda wypowiedzi oraz fantastyczny kontakt na linii pracownicy naukowo-dydaktyczni – studenci stworzyły niepowtarzalny świat prawdziwej demokracji akademickiej. W budynku okupowanym przez studentów codziennie odbywały się liczne wykłady prowadzone przez naszych profesorów i docentów. Ad hoc stworzono uczelnię „strajkową”. Studenci gremialnie i aktywnie uczestniczyli w tych wykładach, a lista chętnych profesorów była długa.
Patrząc dziś na te dni, choć być może nieco zbyt idealistycznie postrzegam dawną rzeczywistość, to nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że do tego stanu porozumienia wewnątrz uczelnianego jest nam dziś bardzo daleko.
Trudno dostrzec w Polsce cechy społeczeństwa obywatelskiego, które rozumiem, jako stan gdy znacząca większość obywateli aktywnie angażuje się w różne wydarzenia bieżące oraz gdy istnieje prawdziwa opinia publiczna, której głos nie może być przez nikogo lekceważony. Dziś niestety, z demokracji pozostała fasada; oczywiście można głośno mówić co się chce, ale nie widać zbyt wielu chętnych do udziału w merytorycznej dyskusji. Nie ma dziś oczywiście mowy o takich prześladowań jak za czasów panowania PZPR, ale to wcale nie oznacza, iż osoby o poglądach odbiegających od punktu widzenia władzy różnych szczebli są mile widziane, jako partnerzy do owocnej współpracy. Szeroko rozumiana władza nie kwapi się raczej do słuchania tego co mają do powiedzenia obywatele.
Tak jak dawniej, władza wie lepiej co jest dobre, a co złe.
Podział na „my” i „oni” nadal jest obecny w naszym życiu społecznym.
Niestety, analogiczna sytuacja występuje w kręgach akademickich, a dominującym modelem działania jest skupienie się na własnych sprawach bez zaangażowania w życie akademickie.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Wyjaśnienia Rzecznika Prasowego SPSK nr 5 SUM

Szanowny Panie Profesorze,

w związku z zamieszczonym na Pańskim blogu artykułem zawierającym nieprawdziwe i krzywdzące Szpital informacje zwracam się z prośbą o opublikowanie również niniejszego sprostowania. Pełny tekst zamieszczam w załączniku niniejszego maila.

Z wyrazami szacunku,
Anna Ginał
Rzecznik Prasowy
Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego Nr 5
Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach

Sprostowanie SUM

Przeczytane w Rzeczpospolitej

Tajemnica pewnego kontraktu

środa, 5 grudnia 2012

Interesujące uwagi studentów dotyczące dydaktyki

W reakcji na tekst O dydaktyce z początku listopada nadeszło kilka komentarzy. Sądzę, że warto je zebrać razem pod rozwagę pracowników uczelni realizujących program nauczania.

Anonimowy pisze...

Piszę z perspektywy studenta IV roku.
Co do anatomii i fizjologii zgadzam się, że są to podstawy wiedzy, bardzo istotne, szczególnie na przypominanie podstaw anatomii powinien być kładziony nacisk na kolejnych latach.
Histologia to przedmiot, z którego pamiętam skrypt, który to trzeba było zakuć i w miare sprawnie wyrecytować.
Biochemia to masa wiedzy, na czele z setkami wzorów, ciężko z tego wybrać coś, co kiedyś się przyda, a jakieś 95% informacji skutecznie zapomina się do końca wakacji po egzaminie.

Na zajęciach klinicznych problem wg mnie leży w zbyt dużych grupach jak na tak małe oddziały, a lekarze często mają wiele innych zajęć poza studentami.

Gdyby pierwsze 3 lata skrócić do 2, a pozostały rok przeznaczyć na interne, wyniki egzaminów byłyby moim zdaniem znacznie lepsze.

8 listopada 2012 17:50

Anonimowy pisze...

Na histologii nie ważne czy człowiek wie co mówi, czy nie, ważne że wyklepie z pamięci, tak jak na biochemii. Na fizjologii mało kto potrafi sensownie powiedzieć o co chodzi Konturkowi,bo w większości sami nie rozumieją. Interna jeden wielki śmiech, asystentów, którzy chcą się podzielić wiedzą można policzyć na palcach jednej ręki, większość zajęcia ze studentami traktuje jak karę, a studenci podpierają ściany, czas zaplanowanych zajęć to 4-5godz, a efektywnie poświęcany na naukę max.2 i tak dalej i tak dalej. Niestety z założenia władze uważają, że winni są studenci, bo się nie uczą, wiec dorzućmy im kolejne zaliczenia, egzaminy. A studenci mówią na to, to po co my za zajęcia chodzimy jak nikt as nie chce zajęć nie prowadzi - wprowadźmy tryb eksternistyczny, przychodźmy tylko na zaliczenia raz w tygodniu i wszyscy będą szczęśliwi, a poziom nauki jeśli nie wzrośnie to na pewno nie spadnie.
Jeśli nie zmieni się podejścia i będzie tylko zwiększać ilość egzaminów z materiału którego się nie chciało wyłożyć, wytłumaczyć to nie mamy co marzyć o podniesieniu poziomu nauki.

10 listopada 2012 00:58

Anonimowy pisze...

Najgorsze jest to, że nie ma dobrych podręczników polskojęzycznych z fizjologii. W podręczniku wyżej wymienionym czasem są pewna zagadnienia tłumaczone kilkoma mechanizmami, które wzajemnie sobie przeczą. Sala ćwiczeń też ma wiele do życzenia.
Na anatomii to niestety, ale brakuje nowych zwłok.
Na histologii przynajmniej ćwiczenia były dobrze prowadzone.

10 listopada 2012 20:36

Anonimowy pisze...

Student V roku stomy.
Potwierdzam, histologia to skrypt do wykucia i szkiełka do przerysowania, z których nic się nie pamięta. I lepszy jest ten, kto potrafi malować w zeszycie a nie ten, kto wie co widzi.
Anatomia jest tak zróżnicowana jak nazwiska prowadzących (zresztą histologia też) i nie da się jednoznacznie odnieść do jej poziomu. Jedna uwaga: jeden uwielbia pytać z brzucha i go drąży a głowę to tak bokiem, drugi głowę i inne omija, bo sam nie umie – a gdzie stomatolog ma się nauczyć anatomii głowy? Na chirurgii, gdzie to już ma być opanowane?
Fizjologia – o co chodziło na tych zajęciach? Tak naprawdę to trzeba było często albo wykuć albo mieć szczęście, bo tych mechanizmów nie sposób było samemu pojąć.
Biochemia – jeden chce tylko konkrety, jeden lubi lanie wody, jeden chce koniecznie usłyszeć własne słowa i mu nawet te konkrety brzmią źle – ilu to biochemii mamy się uczyć? Trochę zdecydowania, proszę.
Interna – łazimy, łazimy, stoimy, siedzimy. To zawsze były godziny do wysiedzenia. Na szczęście nam to średnio potrzebne, więc nawet nie oponuję.

Poza tym… Ja wiem, że robienie przez studentów prezentacji w PowerPoincie jest ułatwieniem i dla nas i dla prowadzących ale my naprawdę z tego się nic nie nauczymy…

Pozdrawiam i czekam na niechybny LDEK.

14 listopada 2012 16:22

Anonimowy pisze...

A gdyby tak w ramach fakultetów wprowadzić spotkania , gdzie byłyby omawiane poprzednie LEP-y.

15 listopada 2012 20:24

Anonimowy pisze...

Jestem studentką III roku kierunku lekarskiego. Zgadzam się z przedstawioną wyżej tezą - na anatomię, histologię czy fizjologię powinno kłaść się zdecydowanie większy nacisk. Naukę tych podstawowych przedmiotów zakończyłam niedawno, a już teraz - choć w indeksie mam bardzo dobre stopnie - zauważam luki w wiedzy. Zmiany konieczne są szczególnie na katedrze fizjologii, panuje tam okropny chaos! Sytuacja na anatomii wygląda dużo lepiej, brakuje jednak świeżych preparatów. Najmilej wspominam histologię - to prawda, wystarczy opanować skrypt (przynajmniej nikt nie ma wątpliwości, z którego wydania podręcznika należy korzystać, co było naszym odwiecznym problemem na biochemii i fizjologii), ale można pracować z prawdziwymi pasjonatami (myślę o młodszej części kadry). Na wykłady prof. Wojnicza naprawdę warto chodzić! Katedra posiada świetne zaplecze laboratoryjne, studenci z koła mogą pracować na rewelacyjnym sprzęcie, co na pewno zachęca do nauki tego przedmiotu. Zajęcia były bardzo dobrze prowadzone. PS. Trafiłam tutaj porażona słownictwem i niestosownymi żartami jednego z asystentów prowadzących zajęcia z patomorfologii...na szczęście taka postawa to jednak rzadkość na naszej uczelni.

4 grudnia 2012 19:04

czwartek, 29 listopada 2012

O wolności w Polsce

Spore poruszenie wywołały ostatnie informacje dotyczące zmian personalnych w cenionym tygodniku opinii, Uważam Rze. To pismo przebojem weszło w 2011 roku na trudny rynek czytelniczy w Polsce, szybko zdobywając uznanie odbiorców. W krótkim czasie zdystansowało inne, dotąd dominujące na rynku w tym segmencie prasowym takie tytuły, jak Wprost, Politykę czy Newsweek. To oczywisty dowód na zapotrzebowanie na informacje i sposób interpretacji wydarzeń w kraju i zagranicą jaki prezentowało to pismo. To był dobry znak wspierający pluralizm poglądów, nie oczekując oczywiście by wszyscy podzielali poglądy zespołu redakcyjnego. Pismo osiągnęło także sukces natury finansowej.
Mimo absolutnego sukcesu od dawna nadciągały nad Uważam Rze ciemne chmury. Zespół redakcyjny wobec tych zakusów zapowiadał, że nie ugnie się wobec ewentualnych nacisków i będzie kontynuował swą pracę w dotychczasowej formie, a wszelkie próby ingerencji skończą się odejściem z redakcji redaktora naczelnego i innych dziennikarzy. Wczoraj dotarła wiadomość o rezygnacji z dalszej pracy red. Lisickiego oraz szeregu innych, kluczowych dla pisma dziennikarzy.
Dlaczego piszę o tym na łamach bloga skupionego na wydarzeniach świata nauki i uniwersytetów? Widzę pewien ważny wspólny mianownik, warunkujący prawidłowość funkcjonowania świata prasy oraz świata akademickiego. To wolność wypowiedzi, swoboda organiczna tylko dobrymi obyczajami. Zawsze tam gdzie wkraczają metody administracyjne tam kończy się rozwój i postęp. Nie ma jednej prawdy, są różne punkty widzenia i różne poglądy. Tam gdzie dominuje jeden słuszny kierunek myślenia tam na pewno w przewadze będzie stagnacja. Od lat obserwuję w polskim świecie uniwersyteckim zanik merytorycznej dyskusji, a opisywana sytuacja to wyraz tego samego zjawiska godzącego w różnorodność poglądów. To niebezpieczne, w swej istocie antydemokratyczne i antyspołeczne działania.
Brak dyskusji zastępowanej przez jednostronne opinie wygłaszane ex katedra owocują brakiem na poziomie państwa świadomego społeczeństwa obywatelskiego, w skali uczelni regresem polskiej nauki. Po co silić się na myślenie i wypowiadać własne, niezależne sądy jak mityczni Oni i tak wiedzą wszystko najlepiej?
Pozostaje na szczęście Internet choć i w tym obszarze podejmowane są kroki mające na celu częściowe ograniczenie swobody wypowiedzi.

środa, 21 listopada 2012

Ważne sprawy akademickie

Szanowni Państwo,

W związku ze zbliżającym się szczytem Szefów Rządów krajów Unii Europejskiej (22-23 listopada br.) oraz inicjatywą skierowania do jak najszerszego grona interesariuszy apelu w sprawie utrzymania poziomu budżetu przeznaczonego na programy "Horyzont 2020" i "Erasmus dla wszystkich", chciałbym przekazać Państwu następujące informacje:

1. W dn. 26 października br. odbyło się w Brukseli posiedzenie Rady Stowarzyszenia Uniwersytetów Europejskich (Council of European University Association - EUA). W czasie tego spotkania Zarząd EUA (EUA Board) oraz przewodniczący krajowych konferencji rektorów, w tym naszej Konferencji, przyjęli wstępną wersję tekstu stanowiska - apelu do Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego oraz szefów rządów państw Unii Europejskiej o utrzymanie planowanego, zwiększonego budżetu przyszłego programu ramowego Horizon 2020 oraz skonsolidowanego nowego programu - Erasmus for All.

W załączeniu przekazuję tekst tego dokumentu, zaakceptowany przez jego sygnatariuszy w procesie konsultacji, jakie miały miejsce na początku listopada, oraz jego tłumaczenie na język polski. KRASP zwrócił się do Prezydenta RP, Prezesa Rady Ministrów oraz Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a także polskich europosłów o zdecydowane wsparcie stanowiska uniwersytetów europejskich.

2. Porozumienie europejskich stowarzyszeń naukowych - Initiative for Science in Europe (ISE) koordynuje akcję zbierania podpisów pod petycją wskazującą na konieczność zagwarantowania w budżecie Unii na lata 2014-2020 odpowiednich środków na badania naukowe i innowacje. Stowarzyszenie Uniwersytetów Europejskich (EUA) - niezależnie od własnej inicjatywy w tej sprawie - zaapelowało do krajowych konferencji rektorów o poparcie tej petycji.

Zwracam się zatem do Państwa z apelem o podpisywanie petycji "A Petition for the attention of the EU Heads of State or Government: A top priority for Europe: secure the EU research and innovation budget!". Tekst petycji znajduje się na stronie http://no-cuts-on-research.eu/index.php?file=home.htm. Jest tam również opisany sposób jej sygnowania.


Z wyrazami szacunku,

prof. zw. dr hab. Wiesław Banyś
Rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach
Przewodniczący KRASP


Apel skierowany do szefów rządów państw uczestniczących w szczycie budżetowym Unii Europejskiej (PL)

Apel skierowany do szefów rządów państw uczestniczących w szczycie budżetowym Unii Europejskiej (EN)

wtorek, 13 listopada 2012

Ważna decyzja Trybunału Konstytucyjnego

Szanowny Panie Profesorze!

Dzisiaj po dwuletnim okresie oczekiwania Trybunał Konstytucyjny (Sygnatura: K 2/12) rozpoznał wniosek zgłoszony przez grupę Senatorów dotyczący zawieszenia prawa do emerytury z powodu kontynuowania zatrudnienia dla grupy osób, które nabyły to prawo w okresie od 8 stycznia 2009 do 31 grudnia 2010 roku. Dla niewtajemniczonych pragnę wyjaśnić, że proces w Trybunale Konstytucyjnym dlatego tak długo trwał, gdyż nie został zakończony kiedy trwała ubiegła kadencja Sejmu (zmienili się wnioskodawcy gdyż nie wszyscy ponownie zostali wybrani senatorami i postępowanie z przyczyn "technicznych" musiało się rozpocząć od początku). Pełne uzasadnienie orzeczenia będzie opublikowane za parę dni. Ponieważ bulwersująca w naszym uniwersytecie sprawa grupy emerytów, których Pani Rektor w zeszłym roku nie była skora ponownie zatrudnić była prezentowana też na blogu, postanowiłam przesłać sentencje dzisiejszego orzeczenia do wiadomości Pana Profesora z prośbą o upublicznienie jej na blogu.

prof. A. Kochańska - Dziurowicz

A oto dokumenty pobrane ze Strony Trybunału Konstytucyjnego:

Sygnatura: K 2/12 - rozprawa odroczona 26 lipca 2012 roku
Termin: 13 listopada 2012 roku, godz. 9:00
Miejsce: sala rozpraw Trybunału Konstytucyjnego
Wnioskodawca: Grupa senatorów


Trybunał Konstytucyjny rozpozna wniosek w sprawie zgodności art. 6 ustawy z dnia 16 grudnia 2010 roku o zmianie ustawy o finansach publicznych oraz niektórych innych ustaw w zakresie, w jakim z powodu uzyskania przez emeryta przychodu z tytułu zatrudnienia kontynuowanego po nabyciu prawa do emerytury bez uprzedniego rozwiązania stosunku pracy z pracodawcą skutkuje zawieszeniem prawa do emerytury również wobec emerytów, którzy nabyli prawo do emerytury na mocy wcześniejszych przepisów, bez konieczności rozwiązywania stosunku pracy z art. 2, art. 21, art. 64 Konstytucji RP oraz art. 1 deklaracji Protokołu dodatkowego nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Trybunał Konstytucyjny rozpozna wniosek w składzie:
Andrzej Rzepliński - przewodniczący
Marek Kotlinowski - sprawozdawca
Wojciech Hermeliński
Stanisław Rymar

K 2/12

Komunikat prasowy po rozprawie dotyczącej uzyskania prawa do emerytury bez rozwiązania stosunku pracy.

Zawieszenie prawa do emerytury z powodu kontynuowania zatrudnienia osobom, które nabyły to prawo w okresie od 8 stycznia 2009 r. do 31 grudnia 2010 r., narusza zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.


10 i 26 lipca oraz 13 listopada 2012 r. Trybunał Konstytucyjny rozpoznawał wniosek Grupy senatorów dotyczący uzyskania prawa do emerytury bez rozwiązania stosunku pracy.

W wyroku z 13 listopada 2012 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 28 ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o zmianie ustawy o finansach publicznych oraz niektórych innych ustaw w związku z art. 103a ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, dodanym przez art. 6 pkt. 2 ustawy z 16 grudnia 2010 r., w zakresie, w jakim znajduje zastosowanie do osób, które nabyły prawo do emerytury przed 1 stycznia 2011 r., bez konieczności rozwiązania stosunku pracy, jest niezgodny z zasadą ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa wynikającą z art. 2 konstytucji.

W pozostałym zakresie Trybunał umorzył postępowanie.

niedziela, 11 listopada 2012

O wynagrodzeniu za godziny ponadwymiarowe

Chciałbym napisać parę zdań dotyczących dydaktyki. Jak wiadomo, każdy pracownik naukowo-dydaktyczny ma do zrealizowania w ciągu roku akademickiego 240 godzin zajęć dydaktycznych. W sytuacji, gdy ilość godzin faktycznie wykonanych była większa od 240 godzin uczelnia wypłaca dodatkowe wynagrodzenie, tzw. nadpensum. Problem w tym, że dotąd pracownicy nie otrzymali należnych im pieniędzy. Zajęcia skończyły się w połowie czerwca, czyli pięć (!) miesięcy temu. Jak jest możliwe by tak długo zwlekać z wypłatą za wykonaną pracę?
Trudno to pojąć; jest wiele możliwych powodów: niekompetencja, bałagan, złe wewnątrz uczelniane regulacje prawne, brak profesjonalizmu w zarządzaniu uczelnią.
Jakiekolwiek by nie były te przyczyny, jedno nie podlega dyskusji – sytuacja jest skandaliczna i absolutnie niedopuszczalna.
To jawne lekceważenie praw pracowniczych.
Nieraz otrzymujemy pisma kierowane do nas przez przedstawicieli władz uczelni w różnych sprawach z żądaniem np. podania pewnych informacji czy sporządzenia sprawozdania. Zwykle mamy na to parę dni, czasem tygodni. Pracownik musi się wywiązać w terminie z nałożonych na niego obowiązków, natomiast pracodawca może robić co mu się podoba, pracownicy mają cierpliwe czekać. W tym wypadku, na swoje własne pieniądze.
Czy tak powinno wyglądać profesjonalne zarządzanie, które podobno jest u nas na najwyższym poziomie?

piątek, 9 listopada 2012

List Czytelnika

Do Profesora Pluskiewicza i Czytelników,

W środowisku naukowym, na konferencjach, zjazdach, oficjalnych spotkaniach nie bez kpiny, mówi się, że jedynym z priorytetowych zadań wyborczych staro-nowych władz SUM jest powrót ich wybrańców do Rady Wydziału Lekarskiego w Katowicach i namaszczonego przez nich kandydata na Dziekana oraz wskazanych Prodziekanów. Do byłych i obecnych władz SUM nie dociera do dzisiaj, że w wyborach ich zaufani zostali wykluczeni przez pracowników uczelni. Nie pomogły nocne telefony, straszenie, tworzenie atmosfery zagrożenia - wyborcy powiedzieli im: nie chcemy Was , Waszych rządów i Waszych kandydatów.

Z uwagą i niepokojem obecnym poczynaniom staro-nowych władz przyglądają się władze województwa, a z pewnych źródeł wiadomo, że prowokowanie kolejnych awantur wyborczych, konfrontacja, udowadnianie i wskazywanie palcem, kto ma kierować Wydziałem Lekarskim w Katowicach, a kto tego prawa nie ma na pewno nie znajdzie aprobaty [ pomimo poszanowania autonomii uczelni] ani Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego ani Ministerstwa Zdrowia.

Od wyborów, w których wygrali nie ci, którzy mieli wygrać, trwają próby osłabiania działań zwolenników nowych władz WLK oraz dobrze znane od kilku lat dzielenie pracowników na dobrych, bo naszych i złych, bo waszych. Tyle razy stosowana metoda okazała się mało skuteczna, bo zwolenników, którzy jawnie deklarują swoją sympatię, chęć współpracy z nowymi władzami WKL, ciągle przybywa. Na nikim nie robią już wrażenia wrzaski typu: Na pysk wywalę, zwolnię, wyrzucę z wilczym biletem, wynocha z uczelni ani też nieudane i ograne metody zastraszania, nękania pracowników czy zamiatania pod dywan spraw niewygodnych.

Ludzie przestają się bać, dołączają do tych, którym zaufali w wyborach nowym władzom WKL. Przestają się obawiać na wszystkich wydziałach SUM. Mówi się na ten temat bez obaw, jawnie wśród różnych grup zawodowych na SUM. Szeregi wielbicieli i zwolenników staro- nowych władz SUM i ich żenujących metod działania na uczelni zdecydowanie i szybko topnieją.

Z nadzieją, że tekst zostanie opublikowany i z pozdrowieniami

Sympatyk

czwartek, 8 listopada 2012

O dydaktyce

Na pierwszym posiedzeniu Rady Wydziału zabrzańskiego bieżącym roku akademickim w dyskutowano, między innymi, na temat jakości kształcenia na wydziale lekarskim. Bardzo dobrze, że poziom dydaktyki jest przedmiotem troski nowych władz dziekańskich bo przecież każda uczelnia medyczna to miejsce nauczania przyszłych kadr, lekarzy i stomatologów. Odnosząc się do wyników ostatniego LEP-u skupiono się na dydaktyce w zakresie chorób wewnętrznych, gdyż pytania z zakresu tego obszaru medycyny w istotny sposób obniżają globalne wyniki absolwentów wydziału. Nie kwestionuję potrzeby szukania dróg poprawy na polu dydaktyki w internie, bądź co bądź, królowej nauk medycznych, ale mam wrażenie, że jest to zaczynanie od końca lub, stosując terminologię lekarską – działanie objawowe. A, jak wiadomo, w medycynie najważniejsze są działania przyczynowe. W mojej ocenie sanację dydaktyki należy zacząć od początku studiów medycznych, czyli od nauczania na pierwszych dwóch latach. To wtedy zdobywamy podstawowy zasób wiedzy, tak ważnej w dalszej edukacji na latach klinicznych. Poziom anatomii, fizjologii, biochemii i histologii determinuje dalsze szanse studentów na zdobycie solidnej wiedzy.
Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał.
Jest także drugi aspekt, student medycyny, a w przyszłości lekarz musi nabyć umiejętność systematycznej pracy, musi wciągnąć się w „wir” nauki. Niezwykle ważne jest by zajęcia w tym okresie studiów prowadzili głównie lekarze, którzy potrafią pokazać, że zawiłości anatomii czy histologii nie stanowią treści dla samych siebie, że wprost wiodą do medycyny klinicznej. Nie dezawuując roli magistrów, niedobór lekarzy w tym okresie dydaktyki to w mojej ocenie, jeden z podstawowych powodów braków ujawniających się w czasie zajęć na późniejszych latach studiów, a także niezadowalających wyników LEP-u i LDEP-u.
Jeśli chcemy mieć dobry, solidnie kształcący wydział lekarski musimy przyjrzeć się jak wyglądają zajęcia z anatomii, jak w praktyce wygląda nauczanie w tej podstawowej dziedzinie medycyny, a także jak są prowadzone ćwiczenia z fizjologii, drugiego filara wiedzy każdego dobrego klinicysty. Na kolejnych miejscach stawiam histologię i biochemię, jako kolejne dziedziny wiedzy niezbędne przyszłym lekarzom. W czasach gdy studiowałem (lata 1976-78) na pierwszych latach medycyny podejście do zajęć zarówno ze strony studentów jak i kadry było niezwykle poważne i solidne, to była niezła „szkoła” i wprowadzenie do późniejszych lat klinicznych.
Czy tak samo jest także dziś? Czekam na wypowiedzi, szczególnie ze strony studentów.





niedziela, 4 listopada 2012

Ważny list czytelnika

Witam Panie Profesorze,


Biblioteka Główna SUM została przeniesiona z ul. Poniatowskiego na ul. Warszawską.
Z dala od Rektoratu i tętniących życiem kampusów uczelnianych została skazana na swego rodzaju izolację.
Dwóch pracowników BG zostało oddelegowanych do Centrum Dydaktyki i Symulacji Medycznej w Katowicach-Ligocie i pojawił się problem. Najbardziej pożądana przez czytelników usługa biblioteczna czyli zestawienia tematyczne z baz danych wykonuje praktycznie jedna osoba.
Na wykonanie zestawienia należy się umówić telefonicznie, konieczna jest obecność danej osoby, a terminy raczej odległe - czas oczekiwania ponad tydzień.
Czy nie wykonuje się już zestawień na zamówienie???
Po wejściu do BG od razu rzuca się w oczy piękna przeszklona winda. Niestety nieczynna od samego początku.
Osoby niepełnosprawne nie mają możliwości skorzystania z Czytelni Czasopism i Czytelni Komputerowej. Dowiedziałem się, że nieczynna jest również winda towarowa, a pracownicy noszą książki w rękach, z parteru na II piętro do opracowania i z powrotem na parter, by wysłać je do bibliotek wydziałowych.
Bulwersująca jest również kwestia niesprawiedliwego podziału premii zadaniowej dla pracowników, związanej z przeprowadzką BG.
Tylko część pracowników otrzymała taką premię, mimo iż wszyscy byli jednakowo zaangażowani w prace związane z przygotowaniem księgozbioru do przeprowadzki
i sprawnym poukładaniem w nowych pomieszczeniach czytelnianych i magazynowych.
Pracownicy są rozgoryczeni, a to pogorszyło atmosferę w pracy i relacje między pracownikami.

Nie są to informacje jakoś szczególnie tajne...o zapisach na zestawienia można poczytać na stronie BG.
http://www2.sum.edu.pl/bazy.php?26

A o problemach z windami można się przekonać osobiście :-)

Sprawę premii poruszyły już w piśmie do Rektora związki zawodowe
http://solidarnosc-sum.eu/index.php?page=6&file=323

Pozdrawiam serdecznie

czwartek, 1 listopada 2012

O składzie rad wydziałów lekarskich

Prezentuję trzy dokumenty dotyczące sprawy składu rad wydziałów lekarskich. Warto się z nimi zapoznać by dobrze zrozumieć istniejącą sytuację oraz poznać możliwe scenariusze dalszych wydarzeń.

Pismo do Minister Kudryckiej

Odpowiedź z Ministerstwa

Komunikat ŚUM

sobota, 27 października 2012

Komisje Senackie

Na stronie Uczelni możemy znaleźć skład nowych Komisji Senackich. Ku memu zdziwieniu w ich skład nie weszło aż 6 spośród 16 samodzielnych pracowników nauki, przedstawicieli poszczególnych wydziałów w Senacie (nie licząc osób pełniących funkcje jednoosobowe). Tak się dziwnie składa, że pominięto pięć osób, Sygnatariuszy strony www.sumwybory2012.pl.

Czy tak prawidłowa sytuacja? Nie sądzę. W ciągu ostatnich dwóch kadencji w skład Komisji Senackich wchodzili wszyscy samodzielni pracownicy, delegaci swoich wydziałów. To na nich, jako delegatach pochodzących z demokratycznego wyboru, spoczywa największa odpowiedzialność za sprawy uczelni i zrozumiałe jest, że praca na rzecz uczelni musi być prowadzona także w ramach Komisji Senackich. Gdy przyjrzymy się zasadom funkcjonowania Sejmu RP zauważymy, że w skład Komisji Sejmowych wchodzą zarówno przedstawiciele koalicji rządowej, jak i członkowie opozycji. W skład nowych Komisji Senackich weszła jedna (!) osoba z grona Sygnatariuszy.
Taka sytuacja nie wróży nic dobrego na przyszłość, a wyeliminowanie z gry tych osób i ograniczenie ich wpływu na sprawy uczelni nie służy dobrze sprawom ogółu pracowników.

niedziela, 21 października 2012

Newsletter

Niedawno otrzymaliśmy drogą poczty elektronicznej pierwszy numer newslettera naszej uczelni. To jest ciekawa inicjatywa nowego Rektora Prof. P. Jałowieckiego. Z pewnością dobra komunikacja pomiędzy władzą oraz pracownikami to jeden z warunków dobrego funkcjonowania każdej instytucji, a uczelni w szczególności. Z uznaniem należy przyjąć inicjatywę Rektora. Trudno dziś przesądzać jak zostanie ona przyjęta przez społeczność akademicką, a sukces zostanie uzyskany gdy szerokie kręgi pracowników staną się odbiorcami newslettera. Jest także jeszcze inny warunek powodzenia tego przedsięwzięcia; nie można ograniczyć się do jednokierunkowej komunikacji – od władzy do pracowników. Musi istnieć także kanał odwrotny – głos z dołu musi docierać do władzy, musi istnieć odrębny system dialogu. Dopiero wówczas będziemy mogli mówić o sukcesie wiodącym do postępu w funkcjonowania naszej uczelni.

czwartek, 18 października 2012

Rozmowa z lekarzem z Zabrza

Niedawno odbyłem rozmowę z jednym z lekarzy pracującym niegdyś w szpitalu w Zabrzu-Zaborzu. Ten szpital od 8 lat stoi pusty, jeszcze za czasów rządów Rektora T. Wilczoka zapadła decyzja o przejęciu obiektu przez uczelnię. Niestety, życie pokazało, że ta decyzja była kompletnie chybiona. Nie chcę dziś ferować jednoznacznych ocen i wskazywać winnych tej skandalicznej decyzji; nie ulega żadnej wątpliwości, że doprowadzono do ruiny nieźle prosperujący szpital tak potrzebny mieszkańcom Zabrza. Niemniej zbulwersowała mnie informacja jaką otrzymałem od mego rozmówcy; otóż w obliczu chęci pozbycia się szpitala przez ówczesne władze samorządowe miasta pracujący w nim lekarze powołali spółkę „Lekarze z Zaborza” i zadeklarowali chęć wykupienia szpitala. Tak się jednak nie stało, a świetna kadra lekarska rozpierzchła się po świecie.
Zastanówmy się: do wyboru były dwie opcje – przekazanie szpitala Akademii Medycznej za symboliczną złotówkę lub oddanie w ręce lekarzy. Wybrano fatalne w skutkach rozwiązanie, a sprawa nadal jest nierozwiązana i budynek dawnego szpitala stoi opuszczony. My, jako uczelnia okazaliśmy się kompletnie nieodpowiedzialni za własne decyzje, a postawa władz samorządowych niepotrafiących zadbać o interes mieszkańców miasta także jest trudna do zaakceptowania. Zgodnie z własnymi doświadczeniami wiem, że ta sprawa bardzo negatywnie odbiła się na wizerunku uczelni, szczególnie wśród mieszkańców Zabrza.

czwartek, 11 października 2012

List Czytelnika

Panie Profesorze,

Zdziwił mnie skład wydziałowej komisji ds. nauki. Wg mojego zdania powinny się tam znaleźć osoby z czołówki naukowej wydziału. Przed wakacjami takie zestawienie przedstawiono członkom RW w Zabrzu, uszeregowane wg liczby cytacji i współczynnika Hircha. Niestety, trudno wśród składu dostrzec osoby z pierwszej dziesiątki tego rankingu. Przynajmniej niektórzy spośród nich powinni swą wiedzą i doświadczeniem służyć sprawom nauki na wydziale, nie tylko jako aktywni autorzy publikacji naukowych.

niedziela, 7 października 2012

Wyniki sesji jesiennej Lekarskiego Egzaminu Państwowego (LEP) i Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Państwowego (LDEP)

Na stronie www.cem.edu.pl znajdziemy wyniki ostatniej, jesiennej sesji egzaminacyjnej LEP-u i LDEP-u. Nie są one dobre dla naszych absolwentów wydziałów lekarskich, ale znacznie lepiej – podobnie jak w minionych sesjach – wypadli absolwenci Wydziału Lekarskiego w Katowicach zajmując 6-te miejsce wśród wydziałów lekarskich, a za byłymi studentami z Zabrza znaleźli się tylko koledzy z Lublina. Nasi absolwenci Wydziału Lekarsko-Dentystycznego plasują się z połowie stawki na 6. miejscu.

Zachęcam do szczegółowego zapoznania się z tymi wynikami.

czwartek, 4 października 2012

Inauguracja roku akademickiego

Pierwszy raz od wielu lat nie mogę osobiście wziąć udziału w inauguracji roku akademickiego, gdyż prowadzę w tym tygodniu zajęcia ze studentami. Zwracam się z prośbą do pracowników, którzy będą obecni na inauguracji o komentarze i opinie. Niezwłocznie zamieszczę je na blogu.

poniedziałek, 1 października 2012

Inauguracja roku akademickiego w Krakowie

Nauka w Polsce wymaga reanimacji – pikieta ‘S’ na inaugurację roku akademickiego na UJ

czwartek, 27 września 2012

Migawka z życia akademickiego w Zabrzu

Dziś odbyło się pierwsze po wakacjach posiedzenie Rady Wydziału w Zabrzu. Jako Dziekan po raz pierwszy prowadził ją Prof. Maciej Misiołek. Kilkakrotnie, gdy w minionej kadencji przewodniczył obradom w zastępstwie Dziekana Prof. Wojciecha Króla dał się poznać z jak najlepszej strony. Tak było i dziś; prowadzenie było sprawne, wprowadzono pewne modyfikacje w systemie głosowania i nie było żadnych, tak typowych w ciągu ostatnich dwóch kadencji, przydługich monologów, uszczypliwych uwag wobec innych członków RW i niepotrzebnego rozwlekania obrad.
Czyżby „akademickość” znowu wróciła do Zabrza?
Wierzę, że to był dobry początek „nowego rozdania”.

sobota, 22 września 2012

Przeczytane w Annales Academiae Medicae Silesiensis



Ostatnio w moje ręce wpadł numer Annales Academiae Medicae Silesiensis (2012; 66, 3: 63-72). Wśród zamieszczonych w nim artykułów zainteresował mnie tekst autorstwa Beaty Prudel „Wkład Kresowiaków w powstanie i rozwój Śląskiej Akademii Medycznej”. Na początku tekstu autorka wprowadza czytelników w polskie powojenne realia wskazując na ogromny niedobór fachowych pracowników w systemie ochrony zdrowia. Brakowało przede wszystkim lekarzy, a ta sytuacja z wielu powodów była szczególnie odczuwalna na Górnym Śląsku. Stąd idea powstania w tym rejonie akademii medycznej była tak ważna. Autorka opisała jak istotną rolę w tworzeniu uczelni odegrali Polacy pochodzący ze wschodnich rubieży II RP (nie przepadam za określeniem „Kresy” czy „Kresowiacy”, gdyż to sugeruje, że te tereny były jakąś peryferyjną, czyli gorszą częścią Polski). W dwóch tabelach ujęła organizatorów Śl.AM-u i pozostałych pracowników niebędących założycielami naszej uczelni. To bardzo ciekawa lektura; lista tych osób jest imponująca. Śmiem twierdzić, że bez Polaków z dawnych polskich terenów nasz uczelnia nie mogłaby w ogóle powstać. Tylko niektórych spośród nich miałem możność osobiście spotkać, np. Prof. Prof. Tadeusza Ginko, Jerzego Zielińskiego czy Romana Wawryka. Inne nazwiska to dla mnie i młodszych absolwentów legendy minionego czasu. Znacznie więcej osób, z którymi spotkałem się osobiście zawiera druga tabela. Jest tu także mój były szef, Prof. Edmund Rogala, Rektor Prof. Zbigniew Herman i wielu, wielu innych zasłużonych pracowników uczelni. Znajduje się tam także Prof. Andrzej Wiczkowski, do niedawna Prodziekan na Wydziale w Zabrzu, urodzony w 1943 roku w Stanisławowie. Ta ostatnia informacja była dla mnie szczególnie interesująca, gdyż moje korzenie mojej rodziny także znajdują się na Wschodzie, a w tym roku w czasie wakacji te tereny przemierzałem rowerem startując właśnie ze Stanisławowa. To piękne miasto, a centrum robi naprawdę bardzo dobre wrażenie.
Gratuluję Autorce interesującego artykułu, choć pewnie nie wszystkie osoby z terenów dawnej Polski znaleźli się w zestawieniu, np. brakuje Lwowiaka dr med. Jerzego Dwornickiego, z którym miałem przyjemność pracować przez wiele lat w Klinice Chorób Wewnętrznych i Alergologii w Zabrzu.
Pamięć o ludziach, którzy wnieśli swój wkład w rozwój uczelni jest bardzo ważna, patrząc naprzód należy kultywować pamięć o naszych Nauczycielach i życiowych Przewodnikach.

poniedziałek, 17 września 2012

O bibliotece w Zabrzu


Dziś odwiedziłem bibliotekę uczelni w Zabrzu. Gdy wszedłem do sali czytelni byłem miło zaskoczony nowym wystrojem. Jasne regały robią dobre wrażenie. Ale to nie była inwestycja w bibliotekę; po prostu przeniesiono tu meble z Katowic, jako efekt translokacji Biblioteki Głównej z Poniatowskiego na Warszawską. Niestety ciągle potrzeby wydziału zabrzańskiego są na dalszym planie, czekamy na zmianę tego stanu rzeczy.

czwartek, 13 września 2012

O polskiej nauce

Ostatni ranking światowych uczelni, który przedstawiam poniżej, skłania do napisania paru zdań. Jak „od zawsze” pierwsze miejsca zajmują uczelnie amerykańskie i brytyjskie. Nikt o zdrowych zmysłach nie oczekuje by polskie uczelnie mogły plasować się na czołowych pozycjach, ale ich bardzo odległe miejsca są trudne do akceptacji. Od transformacji ustrojowej roku 1989 minie niebawem ćwierć wieku (!), ale trudno dostrzec jakiś istotny postęp w świecie polskich uczelni. Pojęcie „zawód-naukowiec” jest całkowicie abstrakcyjne, z nauki nie da się wyżyć. To obszar dla pasjonatów (fanatyków?) lub osób mających inne źródła utrzymania. Ciągle mówi się o gruntownych reformach systemu polskiej nauki, ale to są niestety bajki. Bez kompleksowych, fundamentalnych zmian nic się nie zmieni, czyli będziemy tłem dla świata. By takie zmiany miały szanse trzeba spełnienia paru warunków:

  • Klasa polityczna, jako dysponent środków finansowych musi wreszcie pojąć, że bez nowoczesnej nauki i dobrego poziomu szkolnictwa wyższego nie mamy szans na prawdziwy rozwój cywilizacyjny,
  • Środowiska uniwersyteckie muszą zgodzić się na prawdziwe, nie tylko kosmetyczne zmiany,
  • Musimy przyciągnąć do nauki młodych ludzi, bez których ambicji i zaangażowania nic nie zrobimy,
  • Musimy zapewnić odpowiedni klimat społeczny, tak by taka reforma była do zaakceptowana przez polską opinię publiczną,
  • Na końcu musimy wysupłać na ten cel niemałe środki finansowe i zadbać by były one właściwie wydatkowane. 

100 najlepszych Uniwersytetów Świata. Bez Polski.

wtorek, 11 września 2012

Realny stan polskiej nauki

Klęska Polski. Znów jesteśmy w ogonie Europy

sobota, 8 września 2012

O współczesnej Polsce

Ślepe i głuche społeczeństwo obywatelskie – to jest właśnie to

wtorek, 4 września 2012

List Czytelnika

Panie Profesorze,

Miałam nadzieję, że nagminna praktyka opóźniania wypłat wynagrodzeń w naszej uczelni się skończy wraz z objęciem władzy przez nowego rektora. Niestety, jest 4 września, godzina 11, a pieniędzy nie ma. Czy tak trudno jest „puścić” przelewy rano pierwszego możliwego dnia czyli w bieżącym miesiącu 3?
Czyżby miało się u nas dziać jak dawniej, gdy pracownik był tu nikim?!

czwartek, 30 sierpnia 2012

Nowa kadencja

Wakacje dobiegają końca, jesień zbliża się nieuchronnie. Nadchodzi ważny, wręcz przełomowy czas dla naszej uczelni. 1 września władzę obejmie nowy Rektor Prof. dr hab. Przemysław Jałowiecki. Każdy obserwator wydarzeń w naszej uczelni w ciągu minionych 7 lat miał możliwość wyrobienia sobie własnych poglądów dotyczących tego okresu, ale już czas by przestać oglądać się wstecz. Należy skupić się na przyszłości bo nadchodzące miesiące i lata będą czasem ważnych decyzji na dekady określających funkcjonowanie polskich uczelni medycznych. Od jakości zarządzania, od mądrości władz będzie zależeć miejsce naszej uczelni w polskim świecie uniwersyteckim. Ale to nie wystarczy; powodzenie podejmowanych działań w znacznym, a może nawet decydującym stopniu zależeć będzie od zaangażowania szerokich kręgów pracowników. Aktywność każdego z nas jest pilnie potrzebna.
Dajmy przysłowiowe „sto dni” spokoju nowym władzom. Jestem przekonany, że wielu pracowników uczelni oczekuje nie zmian kosmetycznych, ale takich które istotnie pchną nas na tory rozwoju. Ale jeszcze bardziej pragniemy nowego stylu sprawowania władzy, dyskusji na argumenty, poszanowania partnera, nawet gdy prezentuje on poglądy odmienne od naszych. Ważne by pojęcie „akademickość” wypełnić treścią, ale także formą godną tego słowa.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

O Szpitalu Klinicznym nr 5

Po kontroli w NFZ: Tego kontraktu miało nie być

sobota, 25 sierpnia 2012

O pewnej historii z Gdańska

Jak rektor GUMed limuzynę kupował

środa, 22 sierpnia 2012

List od Czytelnika

Panie Profesorze, z góry przepraszam za anonim, powiem tylko, że jestem etatowym pracownikiem SUM. Interesuje mnie pewna nowa sprawa... otóż w zeszłym tygodniu zainstalowano nam na komputerach (jednostka w Katowicach) program szpiegujący - Axcence nVision. Program ten ma wiele modułów, m.in. moduł inwentaryzacyjny, pod taką też przykrywką został zainstalowany. Problem jest tylko taki, że moduł widoczny na naszych komputerach nazywa się nVision User Agent, i służy do całkowitego inwigilowania
treści, wyświetlanych na monitorach. Np. całej historii przeglądanych stron www lub (!) podglądania pracy w czasie rzeczywistym, co pozwala na czytanie korespondencji.
Zgodnie z prawem pracodawca może zainstalować taki program, ale MUSI poinformować o tym pracownika. Tutaj oczywiście wszystko stało się po cichu i pod przykrywką modułu służącego do inwentaryzacji. Paranoja. Zastanawiam się, jak szeroka była skala instalacji programu przez informatyków? Nasi informatycy, lojalnie i po cichu, poinformowali nas o tym, że komputery mamy szpiegowane i nie polecają nam nawet sprawdzenia prywatnej poczty w przerwie śniadaniowej. W jakiej rzeczywistości my pracujemy?

Pozdrawiam

czytelnik bloga


niedziela, 19 sierpnia 2012

Polskie szpitale

W ostatnim czasie przez krótki czas przebywałem w Instytucie Onkologii w Gliwicach. Bywałem tam nieraz w przeszłości; znam stary i nowy budynek Instytutu. Ale za każdym razem z podobnym zdumieniem przyglądam się wnętrzom IO porównując je do innych szpitali. Tam czuje się powiew nowoczesności, porządnie wyglądające korytarze i poczekalnie nawet poważnie chorych mogą natchnąć optymistycznymi myślami. Mimo woli zawsze porównuje się je z innymi, znanymi z codziennej pracy. Różnica np. między szpitalem klinicznym nr 1 w Zabrzu, a IO jest ogromna. Nie oznacza to, iż my tam, w SK-1 źle leczymy, ale dystans między tymi miejscami jest uderzający.
Nie mam prostej odpowiedzi dlaczego są tak duże różnice między szpitalami w Polsce. Można sądzić, że przyczyn jest wiele (finansowanie centralne, wysokość kontraktów z NFZ, jakość zarządzania, wsparcie lokalnego samorządu), ale mimo tych oczywistych przesłanek trudno jest zaakceptować tak drastyczne różnice szpitali funkcjonujących w podobnym, publicznym systemie finansowania opieki zdrowotnej. Nie mamy ubezpieczeń prywatnych lub innych instrumentów finansowych lub prawnych uzasadniających tak duże różnice między szpitalami.
Mam czasem wrażenie, że na końcu wśród polskich plasują się szpitale uniwersyteckie. To jest bardzo poważny problem; szpitale, które powinny stanowić wzór dla innych nie spełniają swej roli, jako punktu odniesienia. Wg mojej wiedzy nie widać jakoś szans by odwrócić ten niekorzystny trend; wymaga to zarówno konkretnego wsparcia ze strony państwa jak i wysiłku lokalnych społeczności. Oby na naszym, śląskim podwórku, w naszej uczelni udało się znaleźć pomysły wiodące nas na drogę postępu, tak by nasze szpitale były godne miana szpitali XXI wieku.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Granty dla doświadczonych naukowców

Wśród osób, które uzyskały te granty nie ma niestety naukowców z naszej uczelni. Tylko cztery uczelnie medyczne uzyskały takie granty: po dwa uniwersytety z Gdańska, Szczecina i CM UJ, jeden przyznano UM z Łodzi.

Lista projektów Nauk o Życiu dla doświadczonych

piątek, 10 sierpnia 2012

Polska rzeczywistość akademicka

Indywidualista na uczelni

wtorek, 7 sierpnia 2012

O kolebce uczelni

Korzystając z letniej pogody wybrałem się niedawno z synem na przejażdżkę rowerem do campusu naszej uczelni w Rokitnicy. Skorzystałem ze ścieżki rowerowej, która biegnie dawnym torem tramwajowym. W latach gdy studiowałem studenci gremialnie korzystali z tego środka lokomocji w drodze na zajęcia. W tym czasie Rokitnica tętniła życiem studenckim, a do Adeli ustawiały się długie kolejki (dla niewtajemniczonych: bar dla studentów od imienia prowadzącej go pani popularnie nazywano barem u Adeli). Chciałem pokazać memu synowi miejsce gdzie niegdyś studiowałem.
Część po lewej strony ulicy wygląda nieźle; przystrzyżona trawa i żywopłoty, część budynków przykryta nowym dachem, a ozdobą jest budynek na środku całkowicie wyremontowany. Niestety, z tyłu za akademikiem straszy zarośnięty trawą kort tenisowy oraz inne, zaniedbane budynki.
Znacznie gorzej przedstawia się druga część z budynkiem dawnego Studium Wojskowego i akademika męskiego, a ogromny obiekt stoi pusty i opuszczony. Z otoczeniem kontrastuje wspaniale wyremontowany niewielki budynek przeznaczony na centrum badawcze Katedry Farmakologii.
Nie ma śladu po dawnych klubach Czarny Kot i Omega.
Trudno o jednoznaczne oceny kolebki naszej uczelni, widać pewne starania o przywrócenie do życia campusu rokitnickiego, ale ogólne wrażenie nie jest zbyt optymistyczne.
Trudno takiej uczelni jak nasza konkurować z uczelniami medycznymi znajdującymi się w takich miastach, jak Warszawa, Kraków, Wrocław czy Poznań. Tam oprócz zalet samych uczelni do studiowania przyciąga atrakcyjność tych miast. W Zabrzu nie dysponujemy takimi atutami zatem by móc się utrzymać w gronie interesujących miejsc do studiowania medycyny musimy zaoferować coś więcej: dobre warunki studiowania, kluby czy obiekty sportowe, nie zapominając o profesjonalnej, oddanej pracy dydaktycznie kadrze.
Jeśli tego nie zrozumiemy na dłuższą metę nie wytrzymamy konkurencji innych uczelni, szczególnie w świetle idącego niżu demograficznego.

sobota, 4 sierpnia 2012

Wspomnienie

Wczoraj minęła 9-ta rocznica tragicznego wypadku w czasie jazdy na rowerze mego Taty, Karola Pluskiewicza. Byłem wówczas z Nim na tej wycieczce, natychmiast po upadku był głęboko nieprzytomny, zmarł po blisko dwóch miesiącach śpiączki.
To był wybitny lekarz, człowiek oddany bez reszty swoim pacjentom. Nie było dla niego straconych sytuacji, zawsze autentycznie angażował się w sprawy pacjentów. Jak bardzo było to oceniane przez pacjentów pokazała liczba osób obecnych w czasie ceremonii pogrzebowej. Do dziś spotykam pacjentów, którzy korzystali z wiedzy mego Taty. Wszystkie te osoby bez wyjątku wspominają Go, jako wspaniałego lekarza i człowieka.
Po śmierci Taty zrodziła się myśl, by nadać Jego imię jakiejś uliczce w dzielnicy Łabędy. 46 lat pracy na rzecz tej lokalnej społeczności to dobra rekomendacja dla tej idei. Zebrano ponad kilkaset podpisów, głównie pacjentów, ale także ze środowiska lekarzy gliwickich, zorganizowano w dzielnicy Gliwic - Czechowicach specjalną tzw. białą niedzielę, a blisko 20 osób napisało specjalne wspomnienia dokumentujące zasługi mego Taty. Udało się znaleźć małą, bezimienną uliczkę w Łabędach, na której nie ma żadnych domów. Nadanie jej imienia dr Karola Pluskiewicza nie pociągnęłoby żadnych kosztów. Niestety, bezduszność lokalnej biurokracji samorządowej okazała się nie do pokonania. Szkoda, bo wraz z odejściem pokolenia pacjentów pamięć o Nim zniknie.

czwartek, 2 sierpnia 2012

O nepotyzmie ciąg dalszy

Na froncie walki z nepotyzmem akademickim

wtorek, 31 lipca 2012

Jeszcze o pracy w polskich uczelniach

Rodziny na uczelniach? To nie problem numer jeden

poniedziałek, 30 lipca 2012

Nepotyzm w polskich uczelniach

Uczelnie rozbijają rodziny. Przez Ministerstwo Nauki

czwartek, 26 lipca 2012

Wieści z Wrocławia

Akademia Medyczna walczy o pieniądze na długi klinik

poniedziałek, 23 lipca 2012

Ważny komentarz Czytelnika do tekstu "Polka potrafi"

A ja bym z innej beczki;
ostatnio na stronie wrocławskiej AM pojawił się ranking pt. "Wykaz pracowników AM Wrocław z najwyższym współczynnikiem IF" osoba z najwyższą ilością pkt: 160 IF czyli 26 prac.
Jest to świetny wynik. To fakt. Ale zawsze zastanawiało mnie co się może za tym kryć? 26 prac w rok czyli praca co 2 tygodnie! (nie liczymy wakacji, świąt, choroby itd.) Każdy kto napisał chociaż jedną porządną prace wie ile trzeba włożyć wysiłku oraz czasu. Oczywiście, jest na to gotowa odpowiedź - kierownik zespołu! ale czy naprawdę Kierownik Zespołu powinien się dopisywać do każdej z prac? Przecież bierze pieniądze (pensję) właśnie za to aby pomagać - uczyć - młodych asystentów pisać! Mam wrażenie, że jest to temat skrzętnie pomijany w dyskusjach - a rozmów nieoficjalnych z młodymi pracownikami naukowo-dydaktycznymi mogę stwierdzić, że takie postepowanie wyjątkowo łamie kręgosłup moralny i zniechęca do dalszej pracy. Jest to po prostu nieuczciwe. A przecież bez problemu na każdej uczelni medycznej można spotkać osoby posiadające 500-600 albo więcej prac (+ wystąpienia – drugie 400 - 500!) I nie są to osoby w wieku matuzalemowym.
Mam nadzieje, że komentarz ten sprowokuje szerszą dyskusję

środa, 18 lipca 2012

Polka potrafi

Przeglądając ostatnio stronę SUM spotkała mnie miła niespodzianka. Otóż wśród moich prac, które znajdują się na tzw. Liście Filadelfijskiej spostrzegłem dwie nowe pozycje. Były to dwie prace opublikowane w Endokrynologii Polskiej w 2011 roku. Przy tych publikacjach widnieje informacja: IF=1,239. To bardzo dobra wiadomość dla mnie osobiście, ale to przede wszystkim sukces redakcji tego periodyka z Panią Redaktor Naczelną Prof. Beatą Kos-Kudłą. Przed paru laty prawie nie było polskich czasopism medycznych indeksowanych na tej liście. Niektórym pismom udało się uzyskać prestiżową wartość IF, a wśród nich od niedawna jest Endokrynologia Polska. Warto zauważyć wysoki wskaźnik IF jak na pierwszy rok, którym przypisano Endokrynologii Polskiej współczynnik IF. Rzadko zdarza się by był on wyższy niż 1, zwykle oscyluje wokół 0,5.

Gratulacje Pani Profesor!
Gratulacje dla całego zespołu redakcyjnego!

Pośrednio, z tytułu faktu zatrudnienia Editor-in-Chief w naszej uczelni, część splendoru spływa także na SUM, ale nie zmienia to faktu, że nie posiadamy pisma naukowego ze współczynnikiem IF afiliowanego przez uczelnię.

piątek, 13 lipca 2012

Letnia migawka

Ostatnie upały dały się nam nieźle w kość; pewni ci będący na urlopie byli zachwyceni, ale dla pracujących osób to był trudny czas. W Polsce ciągle klimatyzacja (nie licząc samochodów) to rzadkość. Mam zwyczaj by wcześnie rano robić zakupy w pobliskiej piekarni i przed tygodniem, około 5.30 podjechałem tam rowerem by jeszcze przed poranną przejażdżką kupić pieczywo. Mimo wczesnej pory temperatura w piekarni była bardzo wysoka; zapytałem się sprzedawczyni dlaczego w tak dobrej piekarni nie ma klimatyzacji. „Prosiliśmy szefa parę razy, ale bez skutku” usłyszałem w odpowiedzi. Zasugerowałem by także klienci firmy wypowiedzieli się w tej sprawie, a ekspedientka zgodziła się ze mną, że taka forma nacisku mógłby okazać się skuteczna. Nie zastanawiając się długo – jeszcze przed rozpoczęciem przemierzania zaplanowanej trasy – przygotowałem petycję do właściciela tej sieci piekarni, podpisałem ją, nawet zbudziłem moją żonę by także wsparła ja swym podpisem i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku ponownie pojawiłem się w piekarni zostawiając petycję. Spotkałem tam paru klientów; pierwszy stwierdził po przeczytaniu petycji, że nie będzie się mieszał do „takich spraw”, a kolejny stwierdził, że on robi zakupy rano i wcale nie jest tak gorąco…
Dziś ponownie zawitałem w to samo miejsce, listy nie spostrzegłem. Nieobecna była ta sama sprzedawczyni co przed tygodniem, a na moje pytanie gdzie jest lista obecna ekspedientka nabrała wody w usta. Przyznała, że lista została natychmiast zniszczona by nie drażnić szefa. Na moją uwagę, że może pokazanie, że np. 100 klientów także sądzi, że klimatyzacja jest potrzebna, mogłoby pomóc w jej założeniu zobaczyłem na twarzy całkowitą niewiarę oraz swego rodzaju obawę przed takim zademonstrowaniem zdania innego niż szefa.
Ta drobna sprawa jest dobrą ilustracją szerszego zjawiska, które wielokrotnie opisywałem w kontekście wydarzeń w naszej uczelni. Niechęć do wyrażania własnych poglądów, obawa przed uczestniczeniem w jakichkolwiek działaniach by nie narazić się na zarzut nielojalności ze strony pracodawcy widać nie są typowe tylko w uczelniach. Zamiast społeczeństwa obywatelskiego rozwój społeczny poszedł w kierunku odwrotnym, nie ma komunikacji społecznej, dawny podział na „my” i „oni” nawet się utrwalił. To zły prognostyk dla Polski na przyszłość, bez otwartej dyskusji i prezentowania własnych poglądów czy interesów trudno liczyć na szybki rozwój cywilizacyjny.

poniedziałek, 9 lipca 2012

O polskim życiu społecznym

Konflikty są immanentną częścią życia. Spieramy się w pracy, w domu, czasem na ulicy, ba, nawet na plaży czy stoku narciarskim dochodzi do „spięć” między ludźmi. Jednak z szerszego punktu widzenia najistotniejsze są spory dotyczące ważnych problemów życia publicznego. Sposób rozwiązywania tego typu spraw obrazuje jaki jest poziom kultury danego środowiska, konkretnej społeczności czy całego państwa. W naszej uczelni ostatnie lata były okresem wyjątkowej arogancji władzy w obliczu sytuacji konfliktowych, rzeczowa rozmowa, polegająca na wymianie zdań i argumentów była prawie niemożliwa.
Argumenty siły zastąpiły siłę argumentów.
Ostatnie tygodnie były okresem, gdy narastał konflikt wokół zasad wypisywania recept i kar grożących lekarzom za popełniane błędy. To było zresztą pokłosie niezałatwienia tych spraw przy okazji konfliktu na linii lekarze-Ministerstwo Zdrowia z początku bieżącego roku. Obserwowane różne ruchy, ze obu stron konfliktu, pokazują jak niski jest w Polsce poziom komunikacji społecznej. Zamiast siąść do stołu by uzyskać trwały, oparty na logicznych przesłankach kompromis, mamy festiwal oświadczeń, wypowiedzi, stanowisk. Przecież taki konflikt nie służy nikomu, doprowadza do niepotrzebnej eskalacji emocji, szkodzi pacjentom. Nie mam przekonania, że my, strona lekarska, wykorzystaliśmy wszystkie instrumenty jakie posiadamy. A druga strona, nazwijmy ją umownie „rządowa” wcale nie sprawia wrażenia gotowej na wypracowanie kompromisu.
Pat trwa, cierpią pacjenci, lekarze są w kleszczach sprzecznych interesów; to jest niestety kolejny przykład paraliżu państwa polskiego, które nie potrafi szybko i skutecznie rozwiązywać problemów społecznych.

piątek, 6 lipca 2012

Idą wakacje...

Rok akademicki 2011/2012 mamy za sobą (pomijając jesienną sesję poprawkową). Był to ważny, wyborczy rok. Nowe władze staną niebawem w obliczu poważnych wyzwań z gruntowną reformą studiów na wydziałach lekarskich. Ale właśnie zaczęły się wakacje i dziś myśli większości z nas kierują się raczej ku kurortom morskim lub górskim niż krążą wokół spraw akademickich. Wszyscy potrzebujemy oddechu i nabrania sił, tych mentalnych i tych fizycznych by powrócić do obowiązków w uczelni po letnich wakacjach.
Na czas wakacji nie przewiduję formalnego zamknięcia bloga, ale teksty będę zamieszczał raczej okazjonalnie. Niemniej od nowego roku akademickiego z pewnością funkcja bloga ulegnie istotnym modyfikacjom. Moja aktywność zmniejszy się, nie będę członkiem Senatu zatem nie będzie możliwości relacjonowania treści obrad najwyższego organu kolegialnego. Sądzę jednak, patrząc na spore zainteresowanie Czytelników, że jakaś forma komunikacji w Internecie jest nadal potrzebna. Korzystając z dość dobrze ugruntowanej pozycji bloga zapraszam wszystkie osoby, którym bliskie są sprawy ze sfery życia akademickiego do nadsyłania informacji mogących zainteresować szersze grono osób. Z pewnością z uwagą przeczytamy o wydarzeniach z obrad Senatu oraz innych miejsc naszej uczelni. Cenny będzie także każdy komentarz.

sobota, 30 czerwca 2012

Komunikat Minister Barbary Kudryckiej

Komunikat Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego dotyczący jawności wynagrodzeń władz uczelni publicznych
serwis MNiSW, 4.06.2012

Szanowni Państwo Rektorzy,

w związku z napływającymi do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego sygnałami dotyczącymi nieujawniania wysokości wynagrodzeń władz uczelni publicznych, uprzejmie przypominam, że zgodnie z przepisem art. 151 ust. 3 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz. U. Nr 164, poz.1365 z późn. zm.), wynagrodzenia rektorów, prorektorów, kanclerzy i kwestorów uczelni publicznej są jawne i nie podlegają ochronie danych osobowych. Przepisy prawa w tym zakresie obowiązują od 2005 roku i nie ulegały zmianie.

Łączę wyrazy szacunku
prof. Barbara Kudrycka

piątek, 29 czerwca 2012

Z posiedzenia RW w Zabrzu

Ostatnie tegoroczne posiedzenie RW w Zabrzu nie wymaga zbyt obszernej relacji. Warto wspomnieć o ważnej deklaracji Rektora-Elekta Prof. dr hab. n. med. P. Jałowieckiego, który zamierza na początku przyszłego roku akademickiego wprowadzić poprawki do Statutu uczelni by w skład rad wydziałów lekarskich ponownie zasiadali wszyscy samodzielni pracownicy nauki. Taka nowelizacja na pewno spotka się z aprobatą społeczności uczelni.
W kuluarach jedna z osób obecnych na posiedzeniu w rozmowie ze mną stwierdziła, „że blog nieco „oklapł”, a liczba komentarzy jest mniejsza niż ostatnio”. To prawda, porównując do gorącego okresu wyborczego liczba wejść się zmniejszyła i wróciła do średniego poziomu z ostatnich lat ze średnią blisko 300 odwiedzających dziennie. To pokazuje, że nadal utrzymuje się spore zainteresowanie sprawami akademickimi. Jeszcze przed wakacjami wrócę do kwestii przyszłego kształtu bloga przy okazji tekstu podsumowującego miniony rok akademicki.

środa, 27 czerwca 2012

Posiedzenie Senatu

Ostatnie tegoroczne posiedzenie Senatu miało bardzo obszerny program dotyczący spraw personalnych i organizacyjnych.
Na parę punktów chciałbym zwrócić uwagę. Sprawozdanie ze swej pracy składali przewodniczący komisji senackich. W sprawozdaniu komisji ds. szpitali klinicznych zwrócono uwagę, że dług SK-1 w Zabrzu powstał m. inn. na skutek niewykonania kontraktu po przeniesieniu Klinik Chor. Wewnętrznych i Alergologii oraz Endokrynologii do Katowic. Jednak gdy ta sprawa została poruszona zbagatelizowano ten problem.
Milion w tą, milion w tamtą stronę, co za różnica…
W nawiązaniu do tego sprawozdania zwróciłem uwagę na problem niespójności między liczbą godzin zatrudnienia w szpitalu klinicznym a wymiaru zajęć dydaktycznych. Zapytałem czy pracownik uczelni może prowadzić zajęcia z udziałem pacjentów, gdy ma np. tylko 2 godziny zatrudnienia w szpitalu dziennie a zajęcia trwają 5 godzin. Ku mojemu zdziwieniu odpowiedź brzmiała „Tak”. Gdy podobne pytanie padło przy okazji wyrzucenia z pracy w szpitalu Prof. J. Dzielickiego przez ówczesnego dyrektora SK-1 w Zabrzu dr med. A. Drybańskiego usłyszeliśmy, że Prof. Dzielicki może pensum odpracować prowadząc wykłady i seminaria. Nie wiem co się w międzyczasie zmieniło w zakresie obowiązującego prawa.
Ważne były także słowa Prof. M. Kamińskiego składającego sprawozdanie w imieniu komisji ds. rozwoju uczelni. Profesor zwrócił uwagę na poważne problemy dotyczące starzejącej się bazy dydaktycznej, czego nie mogą przesłonić sukcesy w postaci powstania Centrum Symulacji Medycznej czy rozwoju tzw. Zwierzętarni. Inny problem, jaki podniósł to bardzo mała liczba pracowników-lekarzy w zakładach teoretycznych. I ponownie Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera przeszła nad tymi uwagami do porządku dziennego, nie widząc istotnych problemów. Czyżby było aż tak dobrze, dlaczego każde zdanie odmienne od stanowiska władzy należy automatycznie dezawuować?
I ostatnia kwestia. Ponad rok temu Pani Rektor powołała tzw. Komisję Historyczną, której zadaniem było sprawdzenie zasobów Instytutu Pamięci Narodowej pod kątem danych dotyczących ewentualnej współpracy pracowników naszej uczelni z komunistyczną służbą bezpieczeństwa. W przeszłości kilkakrotnie pytałem się o postęp prac tej komisji, ale zawsze Pani Rektor odsyłała mnie do Prof. G. Opali, jako jej przewodniczącego. Pani Rektor pod koniec posiedzenia poinformowała nas, że zwróciła się do Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych z pismem dotyczącym procedury pracy komisji historycznej, a ten w odpowiedzi wskazał na brak możliwości udostępnienia danych personalnych pracowników. Zatem ta komisja nie może podjąć pracy i zostanie rozwiązana przez Panią Rektor. Sprawdziłem w IPN-ie jakie dane osobowe są potrzebne do pracy badawczej – tylko imię i nazwisko – zatem czy te dane stanowią tzw. dane wrażliwe?
W ten sposób pod pozorem przestrzegania prawa sprawę lustracji wewnątrz uczelni definitywnie zakończono. Doc. J. Bursa zaapelował o powołanie nowej komisji historycznej przez Rektora Prof. P. Jałowieckiego w nowej kadencji. Oby tak się stało i by nasza wiedza dotycząca okresu minionego dorównała np. wiedzy w Uniwersytecie Śląskim, którego odpowiednia komisja historyczna jakoś mogła pracować…

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Wspomnienie

O śmierci Profesora Krzysztofa Jędrzejki dowiedziałem się dopiero dzisiaj. To bardzo smutna wiadomość. Z Profesorem spotkałem się po raz pierwszy przed paru laty, w ramach cyklu spotkań z samodzielnymi pracownikami naszej uczelni. Pamiętam zaangażowanie Profesora w sprawy akademickie, Jego wnikliwe sądy i trafne oceny bieżących wydarzeń. Profesor Jędrzejko nie podzielał niektórych moich poglądów, ale dyskusja z Nim była dla mnie cennym doświadczeniem. Rozmowa z osobą o takiej wrażliwości i erudycji zawsze stwarza pole do prawdziwej, wolnej dyskusji.
Profesor wręczył mi kiedyś tomik swych wierszy; lektura tych utworów pokazuje jak pięknie zespolił się w jednej osobie erudyta, humanista-naukowiec i człowiek otwarty na otaczający Go świat.
Panie Profesorze, będzie nam Pana brakowało.

Interesujący komentarz Czytelnika

Problem profesora TW jest wielopłaszczyznowy.
Po pierwsze: Jak nisko spadło morale społeczności akademickiej, jeżeli rektor następca kieruje do prokuratora ustępującego rektora, doktora hc Uczelni? Tak się nie robi. Myślą, że jest to tzw casus Al Capone, który został aresztowany tylko za podatki.
Po drugie: Profesor TW jako jedyny z rektorów, a przeżyłem już wielu rektorów, profesorów Jonka, Luciaka, Kamińskiego, Hermana, Pierzchałę, Wilczoka, - jako jedyny miał konkretną wizję Wydziału Zabrzańskiego. Powtarzam – jako jedyny z rektorów. Niestety, opór estabischmentu profesorsko-ordynatorskiego torpedował działania TW. Okazało się, że skutecznie i trwale.
Po trzecie: nie przesadzajmy ze współpracą prof. TW z ubecją. Naukowców którzy współpracowali, w różnym, ale jednak, zakresie, było znacznie, znacznie więcej. Taki zarzut można postawić każdemu, kto w tamtych czasach wyjeżdżał na zachód. Z kolei jeżeli skutecznie przeprowadzono by dekomunizację i ujawnienie tajnych współpracowników, należałoby zamknąć Uczelnię.
Po czwarte: nie chcę bronić profesora TW. Po kilkudziesięciu latach pracy na Uczelni, w tym również pod kierunkiem profesora TW, znam wiele złych spraw, wstydliwych, obyczajowych z Jego udziałem jako głównego aktora. Ale zwracam uwagę, że był to jedyny rektor, który mógł rozwiązać sprawę Wydziału Zabrzańskiego.


piątek, 22 czerwca 2012

O studentach

W minionym tygodniu egzaminowałem z interny studentów jednej grupy dziekańskiej. Jak co roku przed przystąpieniem do egzaminu testowego muszą oni wykazać się swą wiedzą praktyczną. Wszyscy zdali, choć poziom ich wiedzy był zróżnicowany.
Ale nie o znajomości „królowej nauk” medycznych chciałbym napisać parę słów. Zwróciłem uwagę na inne zjawisko, niezwiązane z poziomem wiedzy. Jak wyobrażamy sobie studenta przystępującego do egzaminu? Skupiony, poważny, ale także odpowiednio wyglądający. Jeden ze zdających zapomniał się ogolić, inny nie miał krawata, jeszcze inny ogolony i pod krawatem, ale przyszedł na egzamin w trampkach. Ktoś powie, to są drobiazgi, liczy się wiedza. Z pewnością poziom przygotowania merytorycznego to podstawa oceny, ale nasi studenci to przyszli lekarze, elita społeczeństwa. Wygląd, używane słownictwo, kultura osobista muszą iść w parze z przygotowaniem do zawodu. Zdarzyło mi się nieraz spotkać kolegów, lekarzy, którzy swym zachowaniem nie przynosili chluby stanowi lekarskiemu.
Czy powinniśmy, jako nauczyciele akademiccy skupić się tylko na weryfikacji wiedzy studentów czy też ciąży na nas obowiązek wychowawczy? Nie zwróciłem egzaminowanym studentom uwagi na niestosowność ich wyglądu i ubioru, może to był błąd?
Czekam na uwagi i opinie.

środa, 20 czerwca 2012

O historiach sądowych z służbą bezpieczeństwa w tle...

Przypadki kliniczne. Kryminalne perypetie profesorów Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, byłych współpracowników SB

wtorek, 19 czerwca 2012

Sport, a polskie sprawy

Sport ostatnio zajął miejsce dotąd należne raczej polityce. W porannej rozmowie w stacji radiowej RMF zamiast gościć jakąś znaną osobę ze świata polityki dziennikarz dyskutował ze znanym niegdyś świetnym piłkarzem Dariuszem Dziekanowskim. Dziennikarz pytał o losy trenera kadry Smudy, ale dyskusja zmierzała do uzyskania konkluzji co należy uczynić by podnieść poziom polskiej piłki nożnej. Podnoszono wiele kwestii, a w tym także sprawy kierownictwa PZPN-u. Ale przecież problem jest szeroki i sukces w danej dziedzinie zależy od bardzo wielu czynników, nie tylko samych spraw personalnych. Słuchając tej parominutowej dyskusji moje skojarzenia skierowały się do świata polskiej nauki i polskiego szkolnictwa wyższego. Te same, nierozwiązywalne od lat problemy, ta sama niemoc.
Dominuje akcyjność, działania w obliczu jakiejś bieżącej potrzeby zamiast realizacji długofalowego, obliczonego na dekady programu rozwojowego

poniedziałek, 18 czerwca 2012

O patriotyzmie słów kilka

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej elektryzują opinię publiczną i na dalszy plan zepchnęły inne bieżące sprawy. Chciałbym zwrócić uwagę na pewien aspekt związany z Euro; otóż od pewnego czasu bardzo popularne stało się ozdabianie samochodów narodowymi symbolami, głównie flagami. To miły, patriotyczny akcent, niemniej skłania do pewnej refleksji. Wydarzenie sportowe stało się zaczynem swoistej mobilizacji patriotycznej, słowo Polska znalazło się w centrum uwagi. Obserwatorowi z zewnątrz mogłoby się wydać, że piłka nożna to najważniejszy obszar społecznej aktywności, ba, wręcz decydujący o losach państw, ogniskujący największe społeczne emocje. Czy istotnie wydarzenia sportowe powinny spychać inne płaszczyzny życia na dalszy plan? W czasie trwania Igrzysk Olimpijskich mamy także ogromne natężenie emocji, panuje prawie histeria wokół sportowców i medali. Odśpiewanie hymnu państwowego w czasie Igrzysk to ogólnonarodowe święto. Sport w skali globalnej odgrywa dziś nieproporcjonalnie dużą rolę, ale mnie interesuje głównie polskie podwórko. Wróćmy do symboli narodowych i flag na samochodach. Nie mam nic przeciwko tej manifestacji przywiązania do polskości, ale należy porównać liczbę flag wywieszanych w czasie świąt narodowych np. 3 maja lub 11 listopada z tym co widzieliśmy w czasie Euro. Sam kiedyś policzyłem flagi wiszące na domach 3 maja na ulicy, na której mieszkam; było ich kilka na sto kilkadziesiąt domów. Dysproporcja między mobilizacją społeczną z okazji świąt państwowych i Euro jest ogromna. A przecież słowo patriotyzm to bardzo szerokie pojęcie obejmujące wiele obszarów. Patriotyzm to nie jest okazjonalny gest, to nie może być synonim działań grupowych, jako odpowiedź na jakieś bieżące wydarzenie. Wywieszenie flagi 3 maja lub 11 listopada, choć to jest także okazjonalna manifestacja patriotyzmu, jest wyrazem szacunku do kluczowych wydarzeń w historii Polski. Bez Konstytucji 3 Maja i bez zrywu patriotycznego lat 1918-1921 Polski pewnie by dziś, jako niezależnego bytu państwowego w ogóle nie było na politycznej mapie świata. A jakie znaczenie dla naszej przyszłości będzie mieć wynik gry naszych piłkarzy? Obserwacja bieżących wydarzeń nasuwa także dalej idące wnioski; w Polsce sport skutecznie wypiera uwagę z obszarów decydujących o naszych losach i powodzeniu.
Chleba i igrzysk, czy ta starożytna maksyma powinna nadal panować w umysłach?
Nie wątpię, że takie zachwianie proporcji między sportem, a piłką nożna w szczególności, a innymi obszarami życia społecznego nie jest przypadkowe. To trwająca od dekad, precyzyjnie zaplanowana i perfekcyjnie przeprowadzana operacja socjotechniczna. Zawładnięcie ludzkimi emocjami, skierowanie uwagi na drugo- i trzecioplanowe sprawy to znakomita droga do skanalizowania społecznej uwagi tak by móc realizować interesy nie mające nic wspólnego z rzeczywistym dobrem publicznym. Spójrzmy na programy telewizyjne; dominują nieskomplikowane programy rozrywkowe, nie wymagające wysiłku intelektualnego. Nasze życie kręci się wokół zabawy, a współcześni bohaterowie to piłkarze lub rozmaici celebryci (cokolwiek by to słowo znaczyło).
Tańcz, baw się, śpiewaj.
Za króla Sasa jedz i popuszczaj pasa, czy pamiętacie te słowa?
Pojęcie „patriotyzm” zajmują sprytnie podstawione tematy. Ale patriotyzm to przecież codzienna, solidna praca, uczciwe płacenie podatków (bez oszustw przy kasie fiskalnej…), dobre wychowywanie dzieci, codzienny uśmiech do sąsiada, uprzejmość na drodze. Współczesny pseudo-patriotyzm zajmuje wiara w nieograniczoną moc pieniądza, konsumpcja i ograniczenie horyzontów życiowych do wąskiego obszaru osobistego sukcesu, bez oglądania się na sprawy publiczne czy państwowe. Jako dozwolony symbol patriotyzmu pozostaje tylko wywiesić flagę na samochodzie…

PS. By nie sprawić wrażenia, że jestem wrogiem sportu informuję, że niektóre mecze Euro oglądam. Poza tym czynnie uprawiam narciarstwo zjazdowe i turowe oraz jeżdżę sporo na rowerze (w roku ubiegłym 5200 km).


czwartek, 14 czerwca 2012

Z posiedzenia Rady Wydziału

Nic godnego specjalnej uwagi nie wydarzyło się, poza jedną informacją przekazaną przez Dziekana W. Króla. Otóż 5 czerwca Minister Nauki Prof. B. Kudrycka podpisała rozporządzenie wykonawcze dotyczące nowego, 5-cioletniego systemu szkolenia studentów medycyny. Oznacza to, że już od nowego roku akademickiego będzie obowiązywał nowy cykl studiów. Rewolucja ma zostać wprowadzona natychmiast; czy ktokolwiek wierzy, że tego typu reforma, która powinna być dopracowana w najdrobniejszych szczegółach może być odpowiednio przygotowana w biegu, w dodatku w czasie wakacji? Jak jest możliwe by tak poważna zmiana dotycząca kluczowego kierunku studiów, medycyny, była wprowadzana w takim, przyśpieszonym, nadzwyczajnym trybie? Efektem musi być obniżenie poziomu nauczania medycyny.

wtorek, 12 czerwca 2012

Hot news!

W informacji przesłanej z Dziekanatu o godzinie 15:29 w nowej wersji programu Rady Wydziału (określonej, jako "uzupełnionej") nie ma punktu dotyczącego likwidacji Zakładu Chorób Metabolicznych Kości.

O Zakładzie Chorób Metabolicznych Kości

W związku z podjętą przez Dziekana Prof. W. Króla próbą likwidacji Zakładu Chorób Metabolicznych Kości i wprowadzeniu do programu RW 14 czerwca odpowiedniego punktu przedstawiam poniżej informacje dotyczące tej jednostki uczelni.

Zakład Chorób Metabolicznych Kości
przy Katedrze i Klinice Chorób Wewnętrznych, Diabetologii i Nefrologii
Wydziału Lekarskiego z Oddz. Lek-Dent. w Zabrzu SUM w Katowicach


Informacje wstępne:

Zakład powstał z inicjatywy dr hab. W. Pluskiewicza w 2001 roku. Był pierwszą tego typu placówką w polskich uczelniach medycznych. Aktualnie podobne jednostki mają także CM UJ oraz UM w Łodzi. W strukturze zakładu znajduje się pracownia densytometryczna, w której są także przeprowadzane zajęcia dydaktyczne dla studentów. W strukturze SK 1 w Zabrzu powołano Poradnię Chorób Metabolicznych Kości, w której studenci odbywają z kolei zajęcia praktyczne.

Dydaktyka:
  • Zajęcia w ramach przedmiotu „Choroby wewnętrzne” dla studentów V roku wydz. lekarskiego oraz zajęcia w ramach fakultetu „Kliniczne aspekty starzenia się” dla IV roku wyd. lekarskiego.
  • Liczba godzin dydaktycznych w roku akademickim 2011/12: łącznie 334 godziny, w tym:
    • wykłady V rok lek. - 3 godz,
    • ćwiczenia V rok lek. - 256 godz,
    • seminaria V rok lek. - 24 godz,
    • fakultet: wykład 3 godz. i ćwiczenia 48 godz.
  • W 2004 roku autorski program nauczania chorób metabolicznych kości został wyróżniony i uzyskał nagrodę dydaktyczną II stopnia Rektora uczelni.
  • Zajęcia dydaktyczne prowadzone w zakładzie uzyskały bardzo dobrą ocenę Komisji ds. Jakości Dydaktyki uczelni.
  • Pod auspicjami zakładu od 2001 roku organizowane są konferencje szkolenia podyplomowego dla lekarzy.

Nauka:
  • Zakres tematyczny: choroby metaboliczne kości, w tym osteoporoza pierwotna i wtórna (z unieruchomienia, w przebiegu colitis ulcerosa, cukrzycy, po operacjach bariatrycznych, jako następstwo chorób nowotworowych), ocena ryzyka złamań, osteodystrofia nerkowa dorosłych, zaburzenia metaboliczne szkieletu u dzieci (cukrzyca i inne schorzenia endokrynologiczne, niewydolność nerek, fenyloketonuria), badania szkieletu u bliźniąt oraz chorych z zaburzeniami genetycznymi, wpływ zaburzeń widzenia na stan szkieletu, związki uogólnionej osteoporozy z chorobami układu stomatognatycznego, wpływ rodzaju menopauzy oraz ciąży na stan szkieletu, badania osób zdrowych w celu opracowania polskich norm.
  • Dorobek: w okresie istnienia zakładu (za lata 2001-2011)
    • IF=175,876 (wg danych Biblioteki Głównej SUM).
    • punkty MNiI=1948 pkt (wg danych Biblioteki Głównej SUM).
    • rok 2012: IF=12,156.
    • Łączny dorobek zakładu wyrażony liczbą punktów IF=188,032.
    • Liczba cytacji = 889 za okres 2001-2012 (wg bazy Scopus).
  • Współpraca naukowa Zakładu Chorób Metabolicznych Kości:
    • z jednostkami SUM: Katedra i Klinika Pediatrii w Zabrzu, Katedra i Zakład Patomorfologii w Zabrzu, Zakład Patofizjologii w Zabrzu przy Katedrze Patofizjologii i Endokrynologii, Katedra i Klinika Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu w Katowicach, Katedra i Zakład Epidemiologii w Katowicach,
    • z jednostkami innych uniwersytetów medycznych: Zakład Chorób Metabolizmu Kostnego i Schorzeń Endokrynnych UM w Łodzi, Katedra i Klinika Chorób Wewn. i Nefrologii UM w Warszawie, Katedra i Klinika Endokrynologii i Leczenia Izotopami Akademii Medycznej we Wrocławiu, Katedra i Oddział Kliniczny Reumatologii UM w Poznaniu, Katedra i Klinika Pediatrii UM w Białymstoku,
    • z innymi jednostkami: Wydział Medyczny Uniwersytetu w Ostrawie, Klinika Chorób Wewn. i Endokrynologii MSWiA w Warszawie, Wojewódzki Szpital Urazowy w Piekarach Śląskich.

Inne osiągnięcia: w zakładzie zrealizowano 1 doktorat w ramach Studium Doktoranckiego oraz powstały we współpracy ze studentami dwie prace oryginalne z IF=4,2.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Informacje z sądu

Prokurator żąda kary więzienia dla byłego rektora ŚAM

piątek, 8 czerwca 2012

O Profesorze Węgierskim

4 czerwca odszedł w wieku 97 lat profesor Jerzy Julian Węgierski - polski uczony, pisarz i wojskowy, emerytowany profesor Wydziału Budownictwa Lądowego Politechniki Krakowskiej, wykładowca Politechniki Śląskiej
i Politechniki Warszawskiej
Msza pogrzebowa odbędzie się w Katedrze w poniedziałek 10.30
Pogrzeb w Bystrej Krakowskiej k. Bielska Białej 14.00

Zmarł profesor Jerzy Węgierski - historyk lwowskiej AK

Znajdziemy o nim wspomnienie łagiernika Aleksandra Sołżenicyna, który wymienia go, opisując strajk głodowy więźniów. Sytuacja była bardzo trudna, ponieważ z każdym dniem ubywało strajkujących. Z walki o swoje prawa rezygnowali kolejno mieszkańcy baraku. W końcu jedynym człowiekiem zdecydowanym na kontynuację głodówki był Węgierski. Sołżenicyn napisał:

"I tu zrozumiałem, co to jest polska duma - i na czym polega sekret polskich powstań, tak pełnych zapamiętania [...]. Polak, inżynier Jerzy Węgierski [...] odsiadywał ostatni, dziesiąty rok swojej kary. Nawet gdy był kierownikiem robót, nikt nie słyszał od niego złego słowa. Był zawsze cichy, uprzejmy i wyrozumiały. A teraz - twarz mu się zmieniła. Z gniewem, pogardą i męką odwrócił oczy od tego żebraczego orszaku, wyprostował się i krzyknął ze złością, donośnie: "Brygadzisto! Mnie proszę na kolację nie budzić! Ja nie pójdę!"

Wdrapał się na górne nary, odwrócił się do ściany - i nie wstał. Myśmy w nocy poszli jeść - a ten nie wstał! Nie dostawał paczek, był zupełnie sam, nigdy nie bywał syty - nie wstał. Para unosząca się nad gorącą kaszą nie mogła mu przesłonić obrazu bezcielesnej Wolności.

Gdybyśmy wszyscy byli tak dumni i nieustępliwi - to jaki tyran by się ostał?"

Interesujący komentarz Czytelnika

Czytam i oczom nie wierzę. jeszcze przed kilkoma dniami widzieliśmy nowego rektora w Prof. Pluskiewiczu. A teraz - jedynie słowa znamionujące klęskę i poddanie. Był kiedyś taki film "Animal House". I tam "Bluto" Blutarsky powiedział " Nothing is over until we decide it is!". Polecam zresztą całą jego partię na http://www.imdb.com/title/tt0077975/quotes, 16ty paragraf.

Zatem myślmy, jak walczyć, a nie jak akceptować niechciane decyzje niechcianych władz. Nie dajmy utrzymywać zniewolonych umysłów.

środa, 6 czerwca 2012

Program Rady Wydziału - demontaż Zakładu Chorób Metabolicznych czas zacząć...

Dziekan Zabrze, dnia 06.06.2012 r.
Wydziału Lekarskiego
z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu
Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach


Uprzejmie zapraszam na Posiedzenie Rady
WYDZIAŁU LEKARSKIEGO
Z ODDZIAŁEM LEKARSKO-DENTYSTYCZNYM W ZABRZU
ŚLĄSKIEGO UNIWERSYTETU MEDYCZNEGO W KATOWICACH,
które odbędzie się w dniu 14 czerwca 2012 r. o godz. 900
w sali wykładowej - gmach Dziekanatu w Zabrzu przy Pl. Traugutta 2
z następującym porządkiem obrad:



1. Stwierdzenie prawomocności obrad

2. Zatwierdzenie porządku obrad

3. Przyjęcie protokołu z posiedzenia Rady Wydziału w dniach 17.05.2012 r. oraz 24.05.2012 r.

4. Sprawy bieżące Wydziału i sprawozdanie z Senatu SUM

5. Komunikaty i wolne wnioski

6. Opinia Rady Wydziału w sprawie likwidacji Katedry i Oddziału Klinicznego Ginekologii, Perinatologii i Neonatologii Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach

7. Opinia Rady Wydziału w sprawie likwidacji Zakładu Chorób Metabolicznych Kości Katedry Chorób Wewnętrznych, Diabetologii i Nefrologii Wydziału Lekarskiego
z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach

wtorek, 5 czerwca 2012

O planach likwidacji Zakładu Chorób Metabolicznych Kości.

Dziś zostałem zaproszony na rozmowę z Dziekanem Prof. W. Królem. Zostałem poinformowany o planach likwidacji jednostki, którą kieruję, czyli Zakładu Chorób Metabolicznych Kości. Zakład istnieje od 2001 roku i powstał z mojej inicjatywy. Jest to pierwszy w kraju tego rodzaju ośrodek naukowy i dydaktyczny zajmujący się chorobami metabolicznymi kości w polskich uczelniach medycznych. Podobne zakłady istnieją także w CM UJ oraz w UM w Łodzi. Na moje pytanie dlaczego planowana jest likwidacja zakładu usłyszałem, że jest to część planów porządkowania wydziału lekarskiego w Zabrzu. Nie będę teraz omawiał argumentów, jakie przytoczył Dziekan, na to będzie jeszcze czas. Chciałbym tylko wspomnieć, że za autorski program nauczania studentów w mym zakładzie otrzymałem rektorską nagrodę dydaktyczną. Dorobek naukowy zakładu jest znaczny i można go poznać wchodząc na stronę internetową uczelni www.sum.edu.pl.
Zostałem poinformowany, że decyzja o wprowadzeniu do programu RW 14 czerwca kwestii likwidacji Zakładu Chorób Metabolicznych Kości zostanie niebawem podjęta przez Kolegium Dziekańskie. Zaprezentowałem mój zdecydowany sprzeciw wobec tych działań, nie mających, moim najgłębszym przekonaniu, jakiegokolwiek merytorycznego uzasadnienia.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Podsumowanie maja

Miniony miesiąc stał pod znakiem wyborów, w zasadzie mamy już skompletowane organy kolegialne (poza dodatkowymi wyborami do Senatu i RW w Zabrzu) oraz pełny skład rektorsko-dziekański. Zawsze po zakończonych wyborach nadchodzi czas analiz. By uzyskać pełny obraz niezbędne są precyzyjne badania ankietowe; takimi nie dysponujemy w uczelni zatem próbując uzyskać odpowiedzi na liczne pytania skazani jesteśmy raczej na snucie domysłów niż analizy oparte na dokładnych danych. Spróbuję zastanowić się co oznaczają wyniki wyborów.
• Wyniki wyborów rektorskich mówią, że społeczność opowiada się za kontynuacją.
• Wyniki wyborów do Senatu pokazują nieco inny obraz, w skład Senatu weszło wiele nowych osób i tu widać chęć zmiany. Niemniej moje siedmioletnie doświadczenia z pracy w Senacie wskazują, że kierunek pracy tego organu nadają władze rektorskie i niezmiernie trudno jest wprowadzać inne idee w życie. Ale nawet biorąc pod uwagę te obiektywne czynniki można żywić nadzieję na większą aktywność Senatorów niż w ostatnich latach.
• Także wyniki wyborów spośród samodzielnych pracowników naukowych do Rad Wydziałów Lekarskich nie dają jednoznacznego obraz; w Katowicach do głosu doszła opcja reformatorska, co jasno pokazuje skład nowej RW, w Zabrzu górą była tendencja do utrzymania status quo.
• Wybory dziekanów przyniosły spore zmiany, w trzech wydziałach mamy nowych dziekanów, w tym w obu wydziałach lekarskich.

Próbując podsumować wyniki wyborów trudno o jednoznaczne oceny, generalnie w wyborach rektorskich przeważyła opcja zachowawcza, ale przewaga zwolenników kontynuacji nie była zbyt duża. W pierwszej turze głosowania osoby reprezentujące aktualne władze czyli Prof. Olczyk i Prof. Jałowiecki zebrali łącznie 56% głosów, a w drugiej Prof. Jałowiecki uzyskał poparcie 55% osób. Przyszłe władze nie mogą pominąć istnienia dużej grupy osób krytycznie oceniających rzeczywistość uczelnianą.
Warto zastanowić się jakie czynniki są kluczowe dla funkcjonowania uniwersytetu. W moim przekonaniu niezbędne do prawidłowego działania jest autentyczne zaangażowanie szerokich kręgów pracowników. Nawet najlepsze władze, profesjonalnie przygotowane i oddane pracy na rzecz uczelni to za mało, bez wsparcia pracowników nie zrobią wiele. W tym upatruję podstawowego zagrożenia na przyszłość, gdyż nie sądzę by zmiany personalne były w stanie tchnąć nowego ducha w kręgach akademickich naszej uczelni.
Zawsze tego typu prognozy są obarczone ryzykiem błędu; nieznane okoliczności zewnętrzne, krajowe i te mające źródło poza granicami Polski mogą całkowicie zmienić bieg wydarzeń. Pozostaje mieć nadzieję, że wypadkowa różnych czynników spowoduje takie zmiany w uczelni by stała się ona wymarzonym miejscem dla realizacji kariery każdego pracownika.

piątek, 1 czerwca 2012

Ważny komunikat dotyczący wyborów do Senatu

W.P.
Kierownicy Jednostek
Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu

Na skutek ogromnej niefrasobliwości Działu Prawnego ŚUM, który dopiero
w dniu dzisiejszym o godzinie 10:30 zmienił w istotny sposób ustalony
uprzednio z Uczelnianą Komisją Wyborczą tryb przeprowadzenia wyborów w
celu uzupełnienia brakujących mandatów do Rady Wydziału i Senatu (W
ZAŁĄCZENIU KOMUNIKAT UCZELNIANEJ KOMISJI WYBORCZEJ W TEJ SPRAWIE Z
01.06.2012 GODZ. 10:30) ZMUSZONY JESTEM ODWOŁAĆ ZAPOWIEDZIANE WSTĘPNIE
NA PONIEDZIAŁEK 04.06.2012 O GODZ. 9:00 ZABRANIE WYBORCZE.
Zgodnie z NOWYMI ZASADAMI w dniu 05.06.2012r. w godzinach 9:00-15:00 w
siedzibie Wydziałowej Komisji Wyborczej zlokalizowanej w Dziekanacie
Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu na Placu
Traugutta 2 pokój 403 (IV piętro), odbędzie się PONOWNE ZGŁASZANIE
KANDYDATÓW z grona NAUCZYCIELI AKADEMICKICH POSIADAJĄCYCH STOPIEŃ
DOKTORA HABILITOWANEGO do SENATU i RADY WYDZIAŁU.

Kandydatów może zgłaszać każdy pracownik Śląskiego Uniwersytetu
Medycznego posiadający czynne prawo wyborcze, niezależnie od
przynależności do poszczególnych grup społeczności akademickiej.

Bierne prawo wyborcze (prawo kandydowania) w wyborach do Rady Wydziału i
Senatu przysługuje WSZYSTKIM DOTYCHCZAS NIE WYBRANYM DO TYCH ORGANÓW
nauczycielom akademickim posiadającym stopień naukowy doktora lub tytuł
naukowy profesora, zatrudnionym w SUM, jako podstawowym miejscu pracy,
którzy nie ukończyli sześćdziesiątego piątego roku życia, a w
przypadku osób posiadających tytuł profesora – siedemdziesiątego roku
życia.

Kandydatury w wyborach wydziałowych do Rady Wydziału i Senatu zgłasza
się osobiście w formie pisemnej na odpowiednich dla przedmiotu wyborów i
poszczególnych grup społeczności akademickiej KARTACH ZGŁOSZENIA
KANDYDATA, stanowiących załączniki do e-maila, na ręce członków
właściwej Wydziałowej Komisji Wyborczej, pełniących dyżury według
kalendarza wyborów.

Na jednej karcie można zgłaszać jedynie jednego kandydata.

Do zgłaszania kandydatury Rady Wydziału i Senatu należy dołączyć
pisemną zgodę na kandydowanie osoby zgłaszanej umieszczoną na
wspomnianych KARTACH ZGŁOSZENIA KANDYDATA.

Po zakończeniu przyjmowania zgłoszeń kandydatów, Komisje Wyborcze
sporządzają listy kandydatów w układzie alfabetycznym i podają je do
publicznej wiadomości.

W ZAISTNIAŁYCH OKOLICZNOŚCIACH ZEBRANIE WYBORCZE ODBĘDZIE SIĘ W DNIU
06.06.2012 r.(ŚRODA)o godz.9:00 w sali RADY WYDZIAŁU Dziekanat Wydziału
Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu na Placu Traugutta
2 pokój 403 (IV piętro). W trakcie zebrania w razie konieczności mogą
się odbyć 2 kolejne głosowania, a zatem godzina jego zakończenia jest
niemozliwa do przewidzenia.
UPRZEJMIE WSZYSTKICH PAŃSTWA PRZEPRASZAM ZA ZAMIESZANIE, KTÓRE JEDNAK,
JAK WYNIKA Z DOŁĄCZONEGO KOMUNIKATU, NIE WYNIKA ZUPEŁNIE Z MOJEJ WINY!!!


Uprzejmie proszę o przekazanie powyższych informacji wszystkim
SAMODZIELNYM pracownikom nauki zatrudnionym w Państwa Jednostkach.

Z poważaniem

Dr hab. Grzegorz Cieślar
Przewodniczący Wydziałowej Komisji Wyborczej

poniedziałek, 28 maja 2012

Funkcjonowanie każdej demokracji jest wypadkową wielu czynników. Zawsze są rządzący i rządzeni, jest władza oraz podwładni. To jest oczywiście pewne uproszczenie, te grupy się przecież zmieniają w wyniku cyklicznego procesów wyboru. Jakość działania danego organizmu można oceniać w różnoraki sposób, ale chyba jednym z najważniejszych kryteriów jest umiejętność „wsłuchania” się władzy w oczekiwania społeczne. Mądra władza, której spiritus movens jest chęć służenia danej społeczności musi posiąść niełatwą sztukę właściwego odczytywania jej potrzeb. To bywa trudne, przecież sprawowanie władzy to ciągłe szukanie kompromisów, nie da się wszystkim dogodzić i zaspokoić wszystkie oczekiwania. Te obiektywne przesłanki tym bardziej nakazują każdej władzy, która chce uczciwie i odpowiedzialnie realizować swą misję by na bieżąco utrzymywać kontakt z rzeczywistością. W przeciwnym razie nieuchronnie dochodzi do wyobcowania ze społeczności, władza rządzi dla samej siebie, ale nie działa zgodnie z interesem ogółu.

Jak się dowiedzieć co myślą ludzie? Jest wiele sposobów, a współczesne zdobycze informatyki dają takie szanse przy zastosowaniu Internetu. Tą drogą można szybko i bez dużych kosztów uzyskać niezbędną wiedzę. W naszej uczelni od paru tygodni toczą się wybory nowych władz, wybory rektorskie mamy za sobą, w tym tygodniu wybieramy nowe władze dziekańskie. Wybory odbywają się w oparciu o szczegółowe zapisy prawne i regulaminy tworzone przez władze uczelni. Wobec pewnych wątpliwości dotyczących szeroko rozumianych procedur wyborczych zwróciłem się do społeczności akademickiej pytając w pięciu ankietach publikowanych na blogu o różne sprawy dotyczące wyborów (pytania oraz wyniki są dostępne na blogu). Nadeszło 980 odpowiedzi, w tym 793 (81%) negatywnie odnoszących się do obowiązujących zasad oraz 187 (19%) je wspierających.

Te wyniki skłaniają do postawienia paru pytań:

  • Komu służy władza, sobie czy społeczności?
  • Jak jest możliwe by władza tak dalece rozmijała się z oczekiwaniami społecznymi?
  • Dlaczego tworząc zapisy prawa nie wykorzystano uwag jakie nadesłano drogą elektroniczną w ramach konsultacji prowadzonych przez komisję statutową?
I ostatnia kwestia dotycząca przyszłości – czy nadal nasza uczelnia będzie miejscem realizacji niezrozumiałych interesów wąskiej grupy skupionej wokół władzy czy też stanie się wyrazicielem opinii szerokich kręgów pracowników uczelni?

Program dla Uczelni na lata 2012-2016

Program Wyborczy 11. maja 2012
Czy uważasz za stosowne by w czasie debaty wyborczej 11 maja wystąpienie miała Pani Rektor Prof. Ewa Małecka-Tendera?
Tak 16% (31)
Nie 84% (158)
EasyPolls
Czy zasady debaty wyborczej przedstawione na blogu stwarzają prawidłowe możliwości oceny kandydatów na stanowisko rektora?
Tak 65% (124)
Nie 35% (68)
EasyPolls
Czy szeroko rozumiane „procedury wyborcze” stosowane w naszej uczelni są przejrzyste i dają szanse na wybór władz zdolnych do najlepszego kierowania jej pracą?
Tak 13% (48)
Nie 78% (295)
Nie wiem 9% (35)
EasyPolls

sobota, 26 maja 2012

O akademickości, przyzwoitości i odpowiedzialności

Nie byłem obecny na ostatnim posiedzeniu Rady Wydziału z Zabrzu i chcąc się dowiedzieć czy coś ważnego się wydarzyło zwróciłem się do paru osób. Niestety nikt z nich nie uczestniczył w obradach. Mą uwagę przykuła motywacja, a raczej anty-motywacja jaką podano mi by uzasadnić swą nieobecność.
Usłyszałem „Skoro sporządzono listy godnych i niegodnych by w RW zasiadać to po co mam tam w ogóle się pojawiać? niech sobie władze same robią co chcą”.
Muszę przyznać, że byłem nieco zaskoczony tymi deklaracjami, ale przecież nie są one pozbawione sensu i logiki. Pomysł okrojenia składu rady nie był fortunny, ale prawdziwe szkody poczyniły osoby, które tworząc listę „swoich” kandydatów (zobacz blog 18 kwietnia) celowo postarały się by wyeliminować część doktorów habilitowanych i profesorów z grona RW, najwyraźniej postrzeganych, jako niewygodnych. Dziś zbieramy żniwo tego nieodpowiedzialnego kroku; zawsze tego typu próby dzielenia jakiejkolwiek społeczności i ingerowanie w naturalne procesy wyboru przez lata kładą się cieniem na jej funkcjonowanie.