sobota, 15 stycznia 2022

Akademickie podsumowanie roku

Gdy niedawno zamiast podsumowania minionego roku na blogu przez pryzmat problemów świata uniwersyteckiego poruszyłem zagadnienia szersze nie sądziłem, że wzbudzą one tego rodzaju emocje jakie wyrażono w komentarzach. Niestety, miejsce uważnej analizy tekstu zajęły uwagi nacechowane ocenami bieżącego życia, w tym te wyrażające poglądy polityczne. A przecież wcale nie idzie o politykę, nie ona była przedmiotem mych rozważań. Życie publiczne musi być wyrazem troski i odpowiedzialności za dobro wspólne a ono może być zapewnione tylko i wyłącznie gdy istnieją czytelne, szanowane i trwałe zasady realizacji powszechnego powodzenia społeczeństw i państw.

Są tylko dwie opcje:

  • istnieją takie zasady zapewniające stabilny rozwój,
  • takie żelazne zasady nie istnieją.
Opisana w tekście z 6 stycznia rzeczywistość nie podlega dyskusji, podaję fakty a z faktami się nie dyskutuje. Brak współpracy, wręcz polityczna „wojna” dla każdego obserwatora wydarzeń jest oczywista. To ścieżka donikąd.

Ale te ogólne uwagi zamieszczone na blogu skupionym od 2008 roku na problemach polskiej nauki miały służyć właśnie, jako swoista trampolina do naszego uniwersyteckiego świata. Jestem głęboko przekonany, że bez silnej nauki nigdy nie zbudujemy naprawdę silnego, zdolnego do spełniania wyzwań teraźniejszości i przyszłości państwa polskiego. I taka sama spójna, zgodna współpraca niezbędna w realizacji wielu zadań państwa musi odnosić się także do celów nauki. Mało tego, efekty działań w tym obszarze będą widoczne po wielu, wielu latach, po dekadach. Żadne cudowne sposoby nie istnieją. Mozolna codzienna praca wpisana w model rozwojowy nakreślony na poziomie państwa przy aktywnej współpracy środowiska uniwersyteckiego to droga do tworzenia podwalin państwa, trwałych i silnych. Myślę, że porażka dotycząca szczepień a właściwie ich odrzucenia przez blisko połowę Polek i Polaków to najbardziej bolesny i tragiczny bo okupiony śmiercią tysięcy obywateli wyraz zacofania cywilizacyjnego naszej ojczyzny. Porażka systemu edukacji, wręcz jego klęska.

Jak zatem podsumować miniony rok? To był kolejny rok pandemii, rok nauki hybrydowej lub częściej tylko zdalnej, drugi rok paraliżu normalnego życia. I być może da się realizować niektóre ludzkie cele bez osobistych spotkań i dyskusji ale w naszym świecie to nie jest możliwe. Efekty, bardzo negatywne już widać w zachowaniu ludzi. W tym trudnym czasie władze naszej uczelni podjęły kroki zmierzające do większego niż dotąd wspierania aktywności naukowej. Wsparcie osób składających granty badawcze czy finansowanie kosztów publikowania prac naukowych to cenne działania. Ale to tylko początek drogi. By naprawdę ruszyć w kierunku rozwoju trzeba czegoś więcej, szerokiej akceptacji społecznej dla nauki, współpracy na poziomie politycznym i odpowiednio wysokich nakładów na naukę. Z finansowaniem nauki na poziomie 0,5% PKB daleko nie zajdziemy.

Nie widzę niestety żadnych znaków zrozumienia roli nauki tak na poziomie świadomości społecznej jak i na poziomie szeroko rozumianej klasy politycznej. Jeśli nauka nie zostanie wyłączona z bieżącego sporu politycznego na zawsze pozostaniemy odbiorcami cudzej myśli, konsumentami obcych towarów, krajem średniego rozwoju z montowniami obcych koncernów. Nigdy nie przebijemy szklanego sufitu.

Ale za taki stan rzeczy nie można obarczać tylko ludzi sprawujących władzę w Polsce od 1989 roku (to już 33 lata!) ale także nasze własne środowisko akademickie. Czy na pewno zrobiliśmy wszystko co należało? Czy wystarczająco głośno artykułowaliśmy konieczność rozwoju nauki?

Nie sądzę by tak właśnie było, my pracownicy polskich uczelni mamy swój własny „wkład” w aktualny stan polskiej nauki.

Niemniej nigdy nie jest za późno, zawsze można działać. I tu wracamy do tekstu z 6 stycznia, w pierwszej kolejności potrzebna jest współpraca, zgodne działania ponad bieżącymi podziałami.

czwartek, 6 stycznia 2022

Zamiast podsumowania roku

Ciągle zbieram się do skrobnięcia paru zdań podsumowania minionego roku w odniesieniu do spraw akademickich ale natłok bieżących spraw nie pozwala.

Właśnie wymieniłem parę uwag o polskich sprawach z kolegą, który pracuje daleko od Polski, aż na Falklandach. Poniżej wymienię kilka ważnych, bieżących problemów:

  1. mamy w kraju dramatyczną liczbę zgonów, jedną z największych w skali globalnej, liczonej w odniesieniu do liczby mieszkańców
  2. liczba zgonów nadprogramowych też plasuje nas na końcu
  3. mamy największą liczbę zgonów od 1945 roku, a w minionym roku liczba mieszkańców Polski zmniejszyła się o ponad 150.000
  4. za granicą wschodnią pożary: Białoruś puka do naszych drzwi przy pomocy migrantów, Rosja prowadzi wojnę z Ukrainą i szykuje jej ogromną eskalację
  5. na Zachodzie otwarty konflikt z UE, którego końca nie widać
  6. na południu konflikt z Czechami, końca także nie widać
  7. w kraju szaleje inflacja, błyskawiczne ubożenie społeczeństwa to fakt
  8. ceny gazu i prądu dla firm (wzrost 3-5x) nieuchronnie spowodują ich masowe bankructwa a co za tym idzie szybki wzrost bezrobocia

Wystarczy, tą listę można by jeszcze poszerzyć ale nie o to chodzi.
Czas jest trudny, być może nadchodzą wyzwania jakich nie doświadczyliśmy, jako kraj od zakończenia wojny.

I cóż się dzieje?
Czy ludzie odpowiedzialni za nasze wspólne losy zwarli szeregi, zakopali "topory wojenne", oddalili drobne spory i wspólnie działają byśmy jako kraj w całości przeszli ten czas z jak najmniejszymi stratami?

Tak się nie dzieje, obserwujemy raczej wojnę polityczną, brutalny, wręcz żałosny spektakl szeroko rozumianej klasy politycznej. Czy ci ludzie nie widzą tego co się dzieje wokół?!
Nie takie chciałbym pisać podsumowania...

sobota, 1 stycznia 2022

Smutna noworoczna migawka

W czasie pobytu w Szczyrku ponad 10x skorzystałem z wyciagu gondolowego. Gondole zabierają maksymalnie 10 osób ale zwykle jest ich nieco mniej bo 5-6 osób. Tylko jedna osoba w mojej obecności zasłaniała nos i usta. A przcież przestrzeń jest mała a czas przejazdu 6 minut wystarczy by zostać zainfekowanym lub zarazić inne osoby. Niestety, śmier kilkuset ludzi dziennie nie robi na nikim żadnego wrażenia. Niebawem przekroczmy liczbę 100.000 ofiar pandemii a licząc z tzw. zgonami nadmiarowymi tę liczbą można szacować na oscylującą wokół 200.000. Brak zachowania elementarnych i tak łatwych do stosowania zasad jest druzgocącym, trudnym do zrozumienia zjawiskiem. Jest to nie tylko sprzeczne z zaleceniami rządowymi ale przede wszystkim poczuciem odpowiedzialności za zdrowie i życie ludzkie. Taka postawa pozostaje także w całkowitej sprzeczności z zasadami etyki chrześcijańskiej a przecież jesteśmy podobno krajem o takich właśnie korzeniach. Widać aż nadto wyraźnie, że życie człowieka nie jest wartością najwyższą dla Polek i Polaków...

środa, 29 grudnia 2021

Wspomnienie o Profesorze Władysławie Grzeszczaku

Rok się kończy, czas na podsumowania. Niestety, zmarł Profesor Władysław Grzeszczak i zamiast próby opisania mijającego roku kreślę parę zdań dotyczących Profesora.

O istnieniu Profesora po raz pierwszy dowiedziałem się w 1991 roku gdy objął po Profesorze Janie Sroczyńskim Katedrę Chorób Wewnętrznych w Zabrzu. Studiowałem na wydziale zabrzańskim i nasze drogi wcześniej się nie skrzyżowały. Pojawienie się nowego szefa spowodowało istną rewolucję. To była nie tylko zmiana pokoleń ale także stylu działania. Władysław Grzeszczak, wówczas 38-letni doktor habilitowany zburzył w pozytywnym sensie spokój panujący w tej jednostce uczelni. Pamiętam jaki „popłoch” wywołał wśród pracowników katedry gdy zapraszał ich na indywidualne rozmowy dotyczące planów rozwoju naukowego. Stabilną i przewidywalną rzeczywistość zajęły wizje dynamicznego rozwoju kreowane przez nowego kierownika. Nie wszyscy ówcześni pracownicy katedry byli gotowi do wskoczenia na tory tego nowego sposobu myślenia i działania. Ale ci, którzy w nauce upatrywali swą życiową szansę w pełni ją wykorzystali. Profesor stworzył dynamiczny, ambitny zespół naukowy. Nie było rzeczy niemożliwych, nie było wyzwań, których nie należało podejmować.

Ten okres znam tylko z opowieści, gdyż wówczas nie byłem pracownikiem uczelni i pracowałem na etacie szpitalnym w drugiej katedrze interny w Zabrzu kierowanej przez Profesora Rogalę. Nie prowadziłem zajęć dydaktycznych, nie zajmowałem się badaniami naukowymi. Dopiero po uzyskaniu stopnia doktora medycyny w 1993 roku i otrzymaniem rok później etatu w uczelni z pewnym opóźnieniem zaczął się mój prawdziwy rozwój naukowy. A gdy w 2000 roku uzyskałem stopień doktora habilitowanego powstał pomysł by założyć pierwszy na polskich uczelniach medycznych zakład chorób metabolicznych. Umówiłem się z Profesorem Grzeszczakiem na spotkanie i przedstawiłem Mu swą wizję dalszego rozwoju naukowego. Zostało to przyjęte z entuzjazmem, dosłownie w ciągu paru minut ustaliśmy zasady współpracy. „Panie docencie, jutro w sprawie powołania zakładu pójdzie pismo do rektora” Profesor oznajmił na koniec spotkania. I tak się stało, szybko powstała nowa jednostka i od 2001 zacząłem nowy rozdział życia zawodowego.

To był cały Profesor; ta rozmowa oddaje kwintesencję Jego cech: błyskotliwej inteligencji, umiejętności komunikowania się, szybkości podejmowania decyzji i skutecznego działania. To bardzo rzadko spotykany zestaw cech obecnych u jednego człowieka stąd określenie Profesora, jako osobą wybitną jest jak najbardziej trafne.

W życiu Profesora wszystko toczyło się swym trybem aż do wiosny 2019 gdy w wyniku masywnego procesu zapalnego doszło do powstania niewydolności oddechowej. Sprawy wyglądały bardzo źle ale los dał Mu drugą szansę. Niebawem po udanej transplantacji nowe płuca podjęły pracę i już jesienią Profesor wrócił do pracy tak samo dynamiczny i aktywny jak dawniej. Powstał na nowo jak Feniks z popiołów. Cały On, nigdy się nie poddawał, zawsze wierzył w swą dobrą gwiazdę.

Życie Profesora było pasmem aktywnych działań i licznych sukcesów czego efektem jest fantastyczna spuścizna naukowa. I choć to pewnie jest najważniejszy wkład Profesora w rozwój myśli ludzkiej nie należy zapomnieć, że pozostawił po sobie wspomnienie wspaniałego, przyjaznego innym ludziom człowieka. Człowieka, który nie znał słów zazdrość czy zawiść, wolnego od jakiejkolwiek małostkowości. Poprzeczka została powieszona wysoko, nie będzie łatwo w przyszłości sprostać tak wysoko powieszonym standardom.

Pożegnaliśmy dziś w licznym gronie uczestników uroczystości pogrzebowych, w tym Rektora Uczelni Profesora Tomasza Szczepańskiego i wielu członków naszej społeczności akademickiej wybitnego naukowca, lekarza i wspaniałego Człowieka.

Żegnaj Profesorze!
Dziękujemy za wspólnie spędzone lata!

poniedziałek, 27 grudnia 2021

Pogrzeb Profesora Grzeszczaka

Uroczystości pogrzebowe odbędą się 29 grudnia o godzinie 10;30 w Łaziskach Górnych cmentarz parafialny przy kościele Matki Boskiej Różańcowej.

piątek, 24 grudnia 2021

Życzę Czytelnikom świąt spędzonych z rodziną w zdrowiu, pomyślnej realizacji planów w nadchodzącym roku
oraz szczęścia w unikaniu COVID'u

czwartek, 23 grudnia 2021

Zmarł profesor Grzeszczak

Z wielkim smutkiem zawiadamiamy, że w wieku 68 lat, zmarł prof. Władysław Grzeszczak, wieloletni kierownik Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Diabetologii i Nefrologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Szpitalu Klinicznym nr 1 w Zabrzu.

Profesor Grzeszczak, lekarz o wyjątkowej charyzmie, był absolwentem Śląskiej Akademii Medycznej (dziś Śląskiego Uniwersytetu Medycznego). Był uczniem wielkiej sławy prof. Franciszka Kokota. Sam już w 1993 roku otrzymał tytuł profesora nadany przez prezydenta RP.

Prof. Grzeszczak był człowiekiem wielu aktywności m.in. autorem 7 książek, członkiem rad naukowych wielu specjalistycznych czasopism jak np. „ Nefrologia i Dializoterapia Polska" , „ Przegląd Lekarski", czy „Nefrologia i Nadciśnienie Tętnicze". W sumie opublikował ponad 800 prac w czasopismach krajowych i zagranicznych!

Był opiekunem pond 50 przewodów doktorskich. Czterej jego uczniowie otrzymali tytuł profesora. Jego zasługi dotyczące leczenie cukrzycy w Polsce są nieocenione.

Oto co powiedział kiedyś o profesorze Grzeszczaku jego uczeń prof. Krzysztof Strojek, specjalista chorób wewnętrznych, diabetologii i hipertensiologii, konsultant krajowy w dziedzinie diabetologii:

-Pan Profesor, przychodząc do kliniki, postawił sobie za cel stworzenie najsilniejszego ośrodka diabetologicznego w Polsce. Udało mu się to w pełnym zakresie. Wychował całą rzeszę doktorów, doktorów habilitowanych, profesorów. Pracownicy naszej kliniki opublikowali wiele artykułów w renomowanych czasopismach naukowych. Profesor dawał każdemu pełną możliwość rozwoju, nigdy niczego nikomu nie zabraniał, nie hamował. Jedyną cechą, która w jego oczach nie znajdowała uznania, była mała chęć do pracy i brak parcia w kierunku własnego rozwoju. Tego pan Profesor nie tolerował. (źródło „Świat Lekarza".).

Rodzinie Pana Profesora składamy szczere wyrazy współczucia.

środa, 22 grudnia 2021

Wyniki ankiety z dnia 8 grudnia

wtorek, 21 grudnia 2021

Odszedł Andrzej Rozpłochowski

Zmarł Andrzej Rozpłochowski, legenda "Solidarności". To wielka strata, odszedł bardzo zasłużony człowiek dla polskiego życia publicznego. Był szefem Śląskiej Solidarności, niekwestionowanym liderem, przywódcą, osobą o nieposzlakowanej opinii. Miałem zaszczyt poznania Go osobiście. Ale chyba jeden fakt z życia Andrzeja Rozpłchowskiego wymaga przypomnienia w tym momencie. Otóż Andrzej był jednym z czterech liderów ruchu strajkowego w Sierpniu 1980 roku i sygnatariuszem tzw. Porozumienia Katowickiego zawartego po zakończeniu strajku w Hucie Katowice. Pozostałe umowy ze stroną rządową podpisano w Jastrzębiu, Gdańsku i Szczecinie i ze strony protestujących podpisali je odpowiednio: Jarosław Sienkiewicz, Lech Wałęsa i Marian Jurczyk. I dopiero po latach dowiedzieliśmy się, że spośród nich tylko Andrzej Rozpłochowski nie był współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa... Cześć Jego pamięci!

piątek, 17 grudnia 2021

Hot news

plakat

środa, 15 grudnia 2021

Prośba o wsparcie


środa, 8 grudnia 2021

Etyka w czasie pandemii

Wśród osób negujących sens szczepienia na COVID-19 są także pracownicy systemu opieki zdrowotnej. Dziś jedna pacjentka poinformowała mnie iż w jej miejscu pracy zmarły dwie pielęgniarki, obie nie były zaszczepione. Ale taką postawę prezentują także lekarze, znam pewną naszą koleżankę, która jawnie głosi anty-szczepionkowe postawy i takie poglądy przekazuje także swoim pacjentom.

Poniżej zamieszczam ankietę, proszę Czytelników o przekazanie opinii zaznaczając dowolną liczbę opcji. Wyniki opublikuję przed Świętami. Create your own user feedback survey

sobota, 27 listopada 2021

O zawodzie lekarza

W ostatnich dniach doszło do spektakularnego wydarzenia, które w zasadzie całkiem umknęło opinii publicznej. Otóż przy okazji uchwalania Nowego Ładu usunięto zawód lekarza z listy tzw. wolnych zawodów. Nie ma żadnych wątpliwości, to „skok na kasę”. Idzie o to by lekarze nie mogli rozliczać się wg karty podatkowej. Zgodnie informacjami zamieszczonymi w listopadowej Gazecie Lekarskiej, organu Samorządu Lekarskiego przyniesie to kilkaset milionów złotych do budżetu państwa. Ale chyba nie ten fakt należy uznać za najważniejszy choć to będzie duży zmniejszenie dochodów tysięcy lekarzy oraz spowoduje odejście z zawodu części z nich pracujących po uzyskaniu praw emerytalnych li tylko z poczucia obowiązku. Chodzi o wymiar społeczny: jak można w imię bliżej nieokreślonych celów politycznych w taki sposób zdeprecjonować etos zawodu lekarza?! Zawsze, od dawien dawna lekarz uosabiał pojęcie wolności zawodowej, wolnej od nacisku świata zewnętrznego. Tylko lekarz pozbawiony administracyjnych nacisków (co nie oznacza oczywiście działań pozaprawnych lub nieetycznych) może realizować swą misję. Nasza profesja sprowadzona od wymiaru urzędniczego to katastrofa o wymiarze społecznym. Bieżące kalkulacje polityczne i ekonomiczne brutalnie burzą wielowiekowy porządek rzeczy boleśnie godząc w etos naszego zawodu. To fatalny prognostyk na przyszłość...

środa, 24 listopada 2021

Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej apeluje do Prezydenta RP ws. zawodówek

niedziela, 21 listopada 2021

O polskich uczelniach medycznych i systemie opieki zdrowotnej

W listopadowym numerze Gazety Lekarskiej ukazały się ważne teksty dotyczące sytuacji w polskim systemie opieki zdrowotnej. Poruszano zagadnienia związanych z funkcjonowaniem polskich poradni i szpitali ale przedmiotem uwagi były zapowiadane zmiany dotyczące kształcenia lekarzy w tzw. zawodowych szkołach medycznych. Gdy po raz pierwszy usłyszałem o tym pomyśle sądziłem, że to jakiś niesmaczny żart. Lekarz ma być przygotowywany do wykonywania tego trudnego i odpowiedzialnego zawodu w szkole zawodowej?!

Zawodówka dla lekarzy, czyż to nie brzmi imponująco?!

Są szkoły zawodowe dla dekarzy czy murarzy stąd czy nie mogą działać także szkoły dla lekarzy! Zawód jak każdy inny!

Ale to niestety nie był żart i proces legislacyjny trwa na dobre. Nie są znane, nam pracownikom uczelni medycznych oraz pracownikom medycznym szczegóły jak to miałoby wyglądać niemniej nikt kto nieco zna nasze realia nie uwierzy, że można w ten sposób wykształcić nowe pokolenia zdolne do podjęcia wyzwań przyszłości czyli dobrze leczyć Polki i Polaków. A gdy dodamy jeszcze, że szykuje się skasowanie stażu podyplomowego, trwa w najlepsze proces ograniczania dostępu do miejsc specjalizacyjnych oraz wykreślenie naszego zawodu z listy tzw. wolnych zawodów to przyszłość polskiego systemu szkolenia i systemu opieki zdrowotnej (traktując je wspólnie, jako wzajemnie od siebie zależne) rysuje się w czarnych barwach.

Ja nie widzę żadnych innych kolorów...

Czy poniższe zdjęcie to memento przyszłości?! Obyśmy się opamiętali bo szkody będą odczuwalne przez lata...

leczenie małopłytkowości - mem

czwartek, 18 listopada 2021

A to Polska właśnie...

Zelektryzowała mnie wczorajsza informacja dotycząca liczby zgonów z powodu COVID-19. W skali globalnej najwięcej osób zmarło w trzech krajach: Rosji, Ukrainie i Polsce. To druzgocąca wiadomość demonstrująca nasze miejsce na końcu cywilizowanego świata, wśród państw,w których ludzkie życie i zdrowie nie jest najważniejszą wartością. Lata powojenne do 1989 roku, ten smutny czas zapaści rozwojowej nie znalazły antidotum od czasu odzyskania niepodegłości. Mimo pozorów doszlusowania do poziomu cywilizacyjnego państw Zachodu tak naprawdę nadal mentalnie i kulturowo jesteśmy bliżej Rosji i Ukrainy niż wspomnianego Zachodu. To iż mamy lepsze drogi, samochody, komórki i komputery, że latamy na urlop do najdalszych zakątków świata, że mamy już niezłe dochody nie oznacza, że dokonaliśmy skoku cywilizacyjnego. W istocie jesteśmy tam gdzie byliśmy przed trzema dekadami, na peryferiach współczesnej cywilizacji. Odrzucenie budowania wyedukowanego społeczeństwa obywatelskiego spowodowało, że mamy dziś społeczeństwo konsumpcyjne, pozbawione busoli opartej na wartościch i wiedzy, w którym ważne są disco polo, aquapark, grill i piłka nożna. To fatalny prognostyk na przyszłość, zacofane narody i niesprawne państwa muszą ustępować miejsca narodom światłym, wykształconym, zdolnym do podejmowania skutecznych działań.

poniedziałek, 8 listopada 2021

Dyplomatorium, akademickie święto

Dziś w Zabrzu odbyła się uroczystość wręczenia dyplomów tegorocznym absolwentom, przyszłym lekarzom i stomatologom. Dyplomatorium to jest zawsze prawdziwe święto akademickie i tak było także tym razem. Obszerna widownia Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu zapełniła się prawie całkowicie; obok absolwentów przybyli członkowie ich rodzin oraz władze uczelni z Panią Profesor Alicją Grzanką, Dziekanem naszego wydziału. Dość licznie przybyli także pracownicy naukowo-dydaktyczni. Była obecna Prezydent miasta mgr M. Mańka-Szulik i prezes Okręgowej Izby Lekarskiej dr Urban.

Ostatnie lata w polskich uczelniach to okres „Wielkiej Smuty”. Pozwoliłem sobie sięgnąć do tego terminu z historii Rosji by uświadomić Czytelnikom jak trudne mamy czasy. Najpierw cios w podstawy tradycyjnego funkcjonowania polskich uczelni przyniosła Ustawa 2.0. Lekkomyślnie zburzono dotąd znane zasady działania polskich uczelni a ich efektem jest daleko posunięta dezintegracja tradycyjnych zwyczajów i więzi międzyludzkich. Metody technokratyczne nie zastąpią kontaktów między ludźmi, uniwersytety to nie fabryki mające „produkować” prace naukowe oraz szkolić studentów. Więcej, szybciej, co niekoniecznie znaczy lepiej.

I drugi cios, zadany przez pewien chiński produkt, koronawirusa w system uczelni. Długie miesiące zajęć zdalnych odcisnęły swe piętno na każdym z nas. Jak wrócić do normalności?!

Przed nami długa droga, pandemia minie ale Ustawa chyba niestety zostanie z nami na dłużej...

Tym bardziej należy docenić dzisiejsze święto akademickie, znów powiało normalnością, znów mogliśmy poczuć, że słowo Uniwersytet to nie tabelki, punkty, sprawozdania i rankingi, ale to coś znacznie więcej, to Człowiek, to wartości humanistyczne.

Na zaproszenie absolwentów wykład wygłosiła Profesor Bogna Drozdzowska, kierownik Katedry i Zakładu Patomorfologii.

Dyplomatorium

niedziela, 24 października 2021

Przeczytane w prasie

Przypadkowo w październikowym numerze miesięcznika wydawanego przez samorząd Zabrza natrafiłem na poniższy artykuł. To dobry prognostyk na przyszłość, oby tam razem udało się doprowadzić do budowy nowego szpitala klinicznego w Zabrzu tak potrzebnego w kolebce naszej Uczelni.

Jeśli Czytelnicy mają jakieś bardziej szczegółowe informacje w tej sprawie proszę o komentarze.

Śląski Uniwersytet Medyczny rozwija się w Rokitnicy

niedziela, 17 października 2021

A to Polska właśnie...

Nie zawodówki, ale dwadzieścia innych uczelni będzie mogło kształcić lekarzy Kierunki lekarskie powstaną jak grzyby po deszczu? Wycofanie się przez Ministerstwo Zdrowia z pomysłu kształcenia lekarzy i lekarzy dentystów w wyższych szkołach zawodowych po bliższej analizie okazało się pustym gestem. Dziś wytknęła to opozycja podczas posiedzenia dwóch połączonych sejmowych komisji: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Zdrowia. Pomysł kształcenia lekarzy w zawodówkach ujawniony przez ministra Adama Niedzielskiego, spotkał się z falą krytyki. Po raz pierwszy zajmowały się nim komisje w środę. Jak pisaliśmy, na początku obrad, niejako uprzedzając ataki opozycji, Sławomir Gadomski, wiceminister zdrowia oznajmił, że przygotował poprawkę. Jak wyjaśnił, oznacza ona faktyczną rezygnację z pomysłu kształcenia lekarzy na uczelniach zawodowych, który wywołał oburzenie lekarzy. Poprawka, którą złożył Bolesław Piecha, została przyjęta. Już wtedy prof. Wojciech Maksymowicz, poseł, zauważył, że projekt w nowej wersji wciąż powoduje obniżenie jakości kształcenia lekarzy. Także prezes Naczelnej Rady lekarskiej podszedł do poprawki sceptycznie. Dziś obie komisje obradowały ponownie. Posłowie opozycji zgłosili wniosek o odrzucenie zaproponowanego dzień wcześniej zapisu. Poseł Jerzy Hardie-Douglas z Koalicji Obywatelskiej, który w środę dał się zwieść zapowiedzi wiceministra, tym razem zwrócił uwagę na faktyczne skutki poprawki. Zacytował fragment mówiący o tym, że kierunek lekarski może prowadzić uczelnia, która posiada kategorię naukową A+, A, albo B+, lub prowadzi studia na co najmniej jednym kierunku przygotowującym do wykonywania zawodu i posiada kategorię naukową w dyscyplinie nauki medyczne lub nauki o zdrowiu. - Należy to czytać tak, że mimo iż w obowiązującej ustawie jest zdefiniowane, że uczelnia akademicka musi posiadać kategorię A, B, lub B+, to robicie wyłom umożliwiając uczelniom bez kategorii A+, albo A, albo B+, otwarcie studiów na wydziale lekarskim lub stomatologii. To jest nieuczciwe – ocenił poseł. Stwierdził też, że otwarto furtkę dla wielu uczelni, które nie zapewnią odpowiedniego poziomu nauczania lekarzy. Zarzucił też wiceministrowi Sławomirowi Gadomskiemu wprowadzanie w błąd. Gadomski odpowiedział, że poprawka była posłom znana i że oznacza ona wykreślenie wyższych szkół zawodowych. Przyznał jednocześnie, że zasady dla części uczelni zostały jednak poluzowane. Wyjaśnił, że dotyczy to uczelni o profilu ogólnoakademickim, które już dziś kształcą w zawodach medycznych, np. AW czy Politechnika Opolska. - Tych uczelni mamy dziś około 20, które mogłyby według tych kryteriów aplikować o otwarcie kierunku lekarskiego – tłumaczył wiceminister. Zaznaczył, że uczelnie te będą musiały uzyskać pozwolenie MEiN i MZ oraz Polskiej Komisji Akredytacyjnej, podobnie jak każda uczelnia kształcąca lekarzy. To zapewni kontrolę jakości. W rezultacie wnioski opozycji zostały większością głosów odrzucone.

poniedziałek, 11 października 2021

Od dość dawna zbierałem się by skrobnąć parę zdań dotyczących bieżącej oceny sytuacji w jakiej znajduje się dziś polska nauka. Dziś, po wymianie poglądów z pewnym profesorem z innej uczelni niż moja macierzysta doszedłem doszedłem do wniosku, że próba bieżącej diagnozy state of art nie ma sensu. Z moim znajomym wymieniliśmy przez chwilę poglądy na sprawy, nazwijmy to, ogólne.

  • Jak dziś wygląda polska rzeczywistość?
  • Co zajmuje uwagę naszych rodaków?
  • Jak wyrażamy swoje poglądy?
  • Jakich w tym celu używamy słów?
  • Kogo bieżące wydarzenia kreują na liderów?

No cóż, w naszej zgodnej opinii polska rzeczywistość jest nijaka i płaska, uwagę Polek i Polaków zajmują sprawy bardzo dalekie od kluczowych obszarów życia, ich poglądy są wyrażane zdawkowo i powierzchownie, są zbitką zasłyszanych gdzieś w sieci opinii, językiem ulicy a nie językiem przynajmniej zbliżonym do literackiego (ze znaczącym udziałem słów dawniej postrzeganych jako niecenzuralne), a nowych liderów ze swoją postawą lumpów i słownictwem przystającym raczej do półświatka trudno uznać za osoby zdolne do kreowania rzeczywistości uznającej wartości akademickie za coś godnego jakiejkolwiek uwagi.

Podsumowując ten pewnie za długi ustęp; jak formułować uwagi dotyczące nauki wobec takich realiów?! To chyba zadanie dla Don Kichota…

wtorek, 5 października 2021

Akademicki falstart

Rok akademicki w naszej uczelni rozpoczął się od falstartu. W bieżącym roku akademickim układ kalendarza jest wyjątkowo przyjazny gdyż 1 dzień października wypadł w piątek. Idealny dzień na inaugurację roku akademickiego tak by zacząć normalny cykl zajęć akademickich od poniedziałku. Niestety, dopiero 30.09 rozporządzeniem Rektora SUM Profesora T. Szczepańskiego ustanowiono dzień rektorski 6-tego października. Na ten dzień, podobnie jak na cały semestr zaplanowano zajęcia dydaktyczne. Co zrobić z zajęciami z tego dnia? ich przeniesienie na inny dzień wobec bardzo dużej liczby innych zajęć jest niezwykle trudne, czasem wręcz niemożliwe. Szkoda, że już na początku nowego roku akademickiego (miejmy nadzieję, normalnego roku po trudnym covidowym czasie) doszło do takich trudności.

piątek, 17 września 2021

Kilka uwag bieżących

Rok akademicki zbliża się wielkimi krokami stąd warto na chwilę przystanąć w codziennym biegu by zastanowić się jaki będzie nadchodzący czas. Minione 18 miesięcy były okresem absolutnie nadzwyczajnym, czymś co nigdy nie miało się wydarzyć, jakimś koszmarem z najbardziej pesymistycznego scenariusza. COVID-19 zmienił życie każdego z nas i odcisnął swe piętno także na życiu akademickim. Nim spróbuję zająć się przyszłością i opisać moje oczekiwania wobec kształtu przyszłego roku akademickiego najpierw musimy się nieco cofnąć w czasie. Sądzę, że kluczowym czynnikiem wpływającym na aktualne funkcjonowanie polskich uczelni była Ustawa 2.0. Likwidacja wydziałów doprowadziła de facto do zamarcia życia akademickiego jakie toczyło się dotąd. Czy ta ustawa przyniosła oczekiwane korzyści dla polskich uczelni? Jak na razie ich nie widzę, a jedynym widocznym znakiem zmian to coraz większa biurokracja. A pomysły typu stworzenie nowej listy rankingowej czasopism z przypisaną arbitralnie punktacją nie wróżą nic dobrego dla jakości polskich uczelni. Nakłady na naukę się nie zmieniły, czy ktokolwiek dostrzegł słowo z ust rządzących o znaczeniu szkolnictwa wyższego i nauki dla rozwoju Polski?! Ludzi chętnych do pracy jest coraz mniej bo uczelnie stają się coraz mniej atrakcyjne, jako miejsce gdzie trzeba wykonać setki godzin zajęć dydaktycznych a nocami zajmować się pracą naukową. A gdy do bieżącego obrazu dodamy szkody wywołane przez pandemię, tak w wymiarze relacji międzyludzkich jak i poziomie jakości dydaktyki to obraz nie nastraja optymistycznie. Liczę, że od nowego roku wrócimy do normalnego trybu zajęć dydaktycznych gdyż nie wyobrażam sobie dalszego trybu zdalnego, który z całą pewnością znacząco obniżył jakość pracy dydaktycznej. A inne oczekiwania: ograniczenie beztroskiej twórczości biurokracji, wzrost nakładów na szkolnictwo i stworzenie czytelnej, stabilnej ścieżki kariery akademickiej pozostają (niestety) w sferze nierealnej do spełniania...

wtorek, 14 września 2021

Pandemiczna migawka

Niedawno zamieściłem na blogu tekst dotyczący szczepień. Warto zajrzeń na statystykę szczepień przeciw COVID-19 krajów europejskich. Polska plasuje na 21 miejscu, za nami jest tylko krajów z naszej części kontynentu. To smutna statystyka pokazująca prawdziwe miejsce Polski na mapie cywilizacyjnej Europy. I w zasadzie nie ma tu żadnej niespodzianki; jesli spojrzymy na inne ważne kryteria poziomu rozwoju cywilizacyjnego np. nakłady na naukę czy system opieki zdrowotnej lub zanieczyszczenie środowiska oceniane jakością powietrza to widać, że daleko nam do europejskich liderów...

wtorek, 31 sierpnia 2021

O polskiej rzeczywistości uniwersyteckiej

Uprzejmie informujemy, że do Uczelni wpłynęło zaproszenie od Wydawnictwa TYGIEL do współtworzenia recenzowanej monografii naukowej pt.: „Advances in Biomedical Research”, skierowane do pracowników naukowych, doktorantów i studentów.

Taka informacja znajduje się na stronie naszej Uczelni. Podobne zaproszenie otrzymałem przed paru miesiącami drogą poczty elektronicznej. I nie byłoby w tym nic dziwnego, ale w mojej ocenie sytuacja jednak nie jest normalna i wymaga kilku zdań komentarza.
Jak rozumiem intencją inicjatorów było zebranie wartościowych materiałów naukowych co samo w sobie jest godne wsparcia. Niemniej odmówiłem udziału w tym przedsięwzięciu, gdyż warunkiem przyjęcia tekstu do druku jest wniesienie opłaty w wysokości 350 zł.
Najwyraźniej ktoś niewłaściwie interpretuje rzeczywistość; zamiast zaproponować honorarium autorskie wydawca żąda wniesienia opłaty. My, naukowy jesteśmy traktowani w tej konkretnej sytuacji, jako źródło dochodu. To nie jest do zaakceptowania. Praca naukowa, jak zresztą każda działalność zawodowa, szczególnie jeśli dotyczy własności intelektualnej powinna być odpowiednio wynagradzana.
Opisana sytuacja wpisuje się w ogólną sytuację polskiej nauki. Naukowiec to ktoś taki kto ma pracować i nie pytać o nic, a o pieniądze broń Boże! Najlepiej jak zrealizuje kilkaset godzin dydaktycznych w trakcie roku akademickiego, a nauką zajmie się wieczorami w domu, w weekendy w czasie nominalnie wolnym od zajęć zawodowych.
Nie ma zgody na tak rozumianą misję naukową, ta droga prowadzi donikąd i z pewnością zniechęci młodych ludzi do wybrania drogi tzw. „kariery akademickiej”...

niedziela, 15 sierpnia 2021

O współczesnym świecie

Od dawna zbierałem się do napisania tego tekstu, ale odsuwałem ten moment z wielu powodów. Najważniejszym problemem jest fakt nierozumienia istoty problemu: dlaczego ludzie nie chcą się szczepić na COVID-19?


To zjawisko od początku było dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Dziś, z perspektywy blisko 8 miesięcy od początku stosowania szczepień spróbuję jakoś opisać tę zdumiewającą historię.


Wszyscy pamiętamy z jakim napięciem obserwowaliśmy doniesienia medialne dotyczące postępu prac nad szczepionkami. Na początku pandemii, gdy świat został zaskoczony skalą problemu główną metodą walki był lockdown, metoda o rodowodzie sięgającym średniowiecza. Izolacja była metodą walki z różnymi epidemiami. Współcześnie dołożono także nakaz utrzymywania dystansu i noszenia maseczek. Dawniej pandemie czy epidemie trwały tak długo, aż wszyscy mieszkańcy zostali zarażeni; część (nieraz to było nawet 30% populacji) umierała a reszta albo wyzdrowiała lub jakimś zrządzeniem losu uniknęła zakażenia. Czas trwania epidemii był długi i sięgał 3 a nawet 5 lat. Współczesna medycyna dawała nadzieję na inny scenariusz i znaczące skrócenie czasu jej trwania. Oczywiście nie było i nie ma leku, bo skąd miałby nagle powstać szczególnie wobec najpewniej laboratoryjnego pochodzenia koronawirusa. Na początku nikt sobie nie wyobrażał możliwości szybkiego opracowania skutecznej szczepionki, ale szybko okazało się, że istnieje gotowa technologia przygotowana już przed wielu laty gdy pojawił się wirus SARS-COV1. To stworzyło szanse podjęcia de facto prawie natychmiastowych działań. Ruszył wyścig z czasem, ten czynnik był kluczowy, gdyż każdego dnia choroba zbierała śmiertelne żniwo. W Polsce w szczytowym okresie pandemii umierało dziennie blisko 1000 osób zarażonym chińskim wirusem. Liczba zgonów związanych z pandemią w Polsce to ponad 75000, ale do tego należy dodać tzw. zgony nadmiarowe dotyczące osób, które nie miały zapewnionej opieki medycznej z powodu zaangażowania personelu medycznego w ratowanie ofiar pandemii. Należy także, jako możliwą przyczynę tych zgonów brać pod uwagę niechęć do udania się do szpitala z powodu strachu przed zakażeniem. Liczba takich nieprzewidzianych statystycznie zgonów była największa od 1945 roku, a Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc pod tym względem w Europie. Można zatem łączną liczbę ofiar pandemii szacować na ponad 100.000 osób. Całkiem spore miasto. 


Gdy późną jesienią gruchnęła wieść o bliskim końcu prac nad skuteczną szczepionką pojawiła się realna szansa na powstrzymanie pandemii i rychłym powrocie do normalności. Oczywiście by osiągnąć ten cel odporność musi osiągnąć znaczący odsetek społeczeństwa, rzędu co najmniej 70-80%. Wówczas mamy uzyskać tzw. odporność populacyjną. Odporność uzyskują także ozdrowieńcy, ale trwałość tej ochrony wydaje się być słabsza i krótsza niż po szczepionce. Na początku dostępność szczepionek nie była zbyt duża, ale już od drugiego kwartału sytuacja uległa szybkiej poprawie. De facto każdy chętny może się zaszczepić. W Polsce co najmniej jedną dawkę otrzymało ponad 35 mln osób czyli blisko 100% populacji ale pełną odporność uzyskało około 17 mln obywateli. Zatem do postulowanej odporności populacyjnej droga jest daleka. 


Tu powstaje pytanie: 

  • Dlaczego co drugi zaszczepiony Polak lub Polka nie otrzymał drugiej dawki?

I kolejne pytania: 

  • Dlaczego jest tak duża niechęć do szczepień?
  • Kto rozpowszechnia różnego rodzaju szkodliwe treści nie mające absolutnie żadnego uzasadnienia w świetle dowodów naukowych?
  • Dlaczego takie informacje trafiają na tak podatny grunt?
  • I chyba najtrudniejsze pytanie; jak jest możliwe, że jest niemała grupa lekarzy niechętna szczepieniom, ba, wręcz aktywnie zniechęcająca do nich pacjentów?

Należy także, analizując niechęć do szczepień, zwrócić uwagę na fakt ich już dość długiego stosowania; 8 miesięcy powinien przekonać sceptyków, że nikomu nie wyrosły prorokowane dodatkowe kończyny, a poza nikłym odsetkiem poważnych działań ubocznych szczepienia przynoszą same korzyści zdrowotne.


Jak wiemy niechęć do szczepień nie jest bynajmniej tylko polskim wynalazkiem, to zjawisko światowe. Dziś w dobie internetu przepływ informacji (i dezinformacji) jest błyskawiczny. 


Od zawsze można było rozróżniać ludzi na podstawie różnorodnych kryteriów: światopoglądu, religii, wykształcenia, rasy czy miejsca zamieszkania. COVID-19 dokonał podziału na zupełnie dwie nowe grupy: szczepiących się i przeciwników szczepień. To zdumiewające zjawisko, wymykające się z tradycyjnego toru myślenia opartego na zasadach wiedzy i logiki. W jednym kręgu znaleźli się ludzie z różnych środowisk, prezentujące różne poglądy polityczne, wyznanie czy na końcu wykształcenie (nie traktując tego czynnika jako najmniej istotnego). 


A przecież każdy z nas (lub prawie każdy) zna osobę, która zmarła po zakażeniu koronawirusem lub przynajmniej zna osobę, która miała ciężki przebieg zakażenia. Ja sam znałem osobiście 6 osób, które zmarły (nie licząc moich pacjentów). I nie wszyscy byli obarczeni innymi chorobami. 


Musimy zatem odrzucić śmiałą tezę sformułowaną publicznie przez pewną celebrytkę, że w szpitalach nie ma chorych, są statyści…spuśćmy nad nią łaskawie zasłonę milczenia...


Ale szczepienie, czy raczej jego brak ma jeszcze jeden wymiar, daleko wykraczający poza indywidualne stanowisko czy poglądy. Wirus rozprzestrzenia się drogą kropelkową od człowieka do innego człowieka. Oznacza to, iż osoby niezaszczepione stanowią pas transmisji choroby; niezaszczepienie się szkodzi innym ludziom, z reguły tym, którzy są narażeni bo nie otrzymali ochrony w postaci szczepionki lub obarczonych chorobami współistniejącymi. Tu dochodzimy do poczucia odpowiedzialności za drugiego człowieka, do poczucia przynależności do społeczeństwa, którego ogólny interes musi górować na wyimaginowaną wolnością jednostki. To w pierwszej kolejności kwestia zdrowia i życia ludzkiego, ale pamiętajmy, że izolacja to także terapia szokowa dla życia społecznego w jego licznych wymiarach np. edukacji, zburzenia więzów społecznych nie zapominając o szkodach ekonomicznych, także tych w skali indywidualnej. Wielu ludzi straciło z powodu pandemii dorobek życia. 


Jak jest możliwe by własne ego było ważniejsze niż dobro ogólne?!


Sądzę, że niezbędne są bardzo wnikliwe badania, które mogły by pomóc poznać przyczyny opisanego zjawiska. To ważne także dla przewidywania możliwych zachowań ludzkich w przyszłości. 


Wyobraźmy sobie taką hipotetyczną (mam nadzieję!) sytuację. Polska znalazła się w przededniu wojny atomowej i władze wydały polecenie udania się do schronów przeciwatomowych ale połowa obywateli nie stosuje się do tego polecenia...bo np. nie wierzy w siłę destrukcji takiej broni. Hiroshima? Nagasaki? Nie było tam żadnej hekatomby nuklearnej, to wymysł propagandy!


Obawiam się, że takiego rodzaju scenariusze wobec skali aktualnie obserwowanej ignorancji intelektualnej są niestety jak najbardziej możliwe. 


Jako Appenedix to tekstu przytaczam dwie prawdziwe rozmowy z moimi pacjentami.


Pewnego razu do gabinetu weszła kobieta z nastoletnią córką. Po zrealizowaniu celu wizyty zadałem pytanie o szczepienie. „Tak, jestem zaszczepiona” odpowiedziała pacjentka. „A córka?” padło drugie pytanie. „Nie, bo i po co, młodzież lekko przechodzi COVID, a poza tym nie chcę by córka była bezpłodna” odparła zdecydowanie pacjentka. „Ale córka może zarazić inne osoby np. pani mamę”. „Nie, mama także jest po szczepieniu”. Pozostał mi już tylko jeden argument: „Córka może zarazić inną starszą osobę, która może nawet umrzeć”. Na takie pytanie nie padła odpowiedź, pacjentka nieco obrażona opuściła gabinet.


I druga sytuacja. Pewnego razu w gabinecie miałem młodego 31-letniego pacjenta. Jego także zapytałem o szczepienie. Odpowiedź była negatywna wobec czego podjąłem rozmowę by dociec skąd taka opinia. Padło wiele argumentów, których nie będę cytował bo to był stek przeczytanych lub zasłyszanych kompletnie irracjonalnych twierdzeń. Gdy żadne moje medyczne argumenty nie znajdowały zrozumienia zapytałem mego rozmówcę czy posiada medyczne wykształcenie. „Nie” padła krótka odpowiedź wobec czego zapytałem czy na pewno czuje się wystarczająco kompetentny by prowadzić taką rozmowę z lekarzem, profesorem medycyny?


Nie wyobrażam sobie sytuacji bym np. z astronomem prowadził spór dotyczący jakiegoś trudnego problemu dotyczącego odległej galaktyki...a znawców medycyny mamy wokół miliony…  


sobota, 31 lipca 2021

O nauce wakacyjną porą

Wakacje w pełni, wiele spraw w tym czasie schodzi na dalszy plan. Ale nowy rok akademicki niebawem nadejdzie. Chciałbym zasygnalizować Czytelnikom, że wszedł nowy regulamin dotyczący nagród rektorskich, w tym nagród naukowych. Po raz pierwszy przydział nagród będzie w gestii jednej komisji dla całej uczelni. Jak rozumiem nie będzie parytetu wydziałowego, których rola jest li tylko dydaktyczna. Co więcej, do lamusa odchodzi Imapact Factor a kryterium wartościującym publikacje są punkty ministerialne. Kilkukrotnie wyrażałem swe negatywne zdanie dotyczące pomysłowi by przydzielać czaspismom punkty wg bliżej nieznanego mechanizmu. Ale w odniesieniu do kwestii nagród ten system wyrównuje szanse różnych dyscyplin. Posłużę się przykładem z mojego obszaru naukowych zainteresowań. Najlepsze pisma Journal of Bone and Mineral Research, Bone i Osteoporosis International mają IF rzędu 4-6. Gdzie im do wartości IF np. w kardiologii. Ale nie oznacza to iż będzie łatwo, przykładowo wniosek dla cyklu prac musi obejmować co najmniej 5 publikacji z punktacją co najmniej 70 punktów dla każdej z nich. Nagroda za jedną publikację dotyczy prac z co najmniej 100 punktami. To nie są kryteria łatwe do spełnienia. Pamiętajmy, że zmianie uległ także termin składania wniosków (do końca września) a nowy wzór wniosku nie wymaga jego uzasadnienia.

piątek, 16 lipca 2021

Quo vadis nauko?!

Zamieszczam poniżej podsumowanie wyników ankiety z 25 czerwca. Wnioski pozostawiam Czytelnikom.
Trudno o optymizm, chyba, że uznamy jego urzędową wersję za emanację realnej rzeczywistości...

Odpowiedzi na pytanie Czy generalny kierunek oceny jakości pracy naukowej w postaci slotów jest dobry?

Odpowiedzi na pytanie Jak oceniasz treść zaprezentowaną na spotkaniu?

Odpowiedzi na pytanie Czy treści zaprezentowane na spotkaniu uważasz za pomocne dla Twej pracy naukowej w celu polepszenia jej jakości?

niedziela, 4 lipca 2021

Dramatyczne pytanie

Dzień dobry Doktorze

muszę na cito znaleźć lekarza na konsultacje internistyczne do nas do pracy, dyżury na soboty i niedziele. I to nie jedną osobę. Interna u nas zamknięta...stawka godzinowa do negocjacji. Wiem, że będzie trudno kogoś znaleźć, ale może akurat ktoś się znajdzie?

To zapytanie przesłane przez pracownika szpitala w Rybniku. Dramatyczne pytanie.
Jak jest możliwe by w dużym mieście zamykano ważny oddział szpitalny?
Czy to niegospodarność dyrekcji, a może wygórowane oczekiwania pracowników, a może zupełnie inne przesłanki?!
Nie znam odpowiedzi na te pytania.
Wiem jednak, że taka sytuacja absolutnie nie ma prawa się w ogóle zdarzyć.
Gdzie jest nadzór organu założycielskiego szpitala?
Czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę z zagrożeń zdrowotnych dla mieszkańców pozbawionych konstytucyjnych praw do opieki medycznej?!

czwartek, 1 lipca 2021

Wyniki ankiety z 8 czerwca

Dear Professor Pluskiewicz,

Thank you for your submission.

We regret to confirm you that after considerable effort, the editors have been unable to secure available and timely reviewers to evaluate your manuscript.

This paper is now being rejected and returned to you to avoid further delay and to not deter your chances of publishing this manuscript with another publication.

Best wishes, Editor-in-Chief International Journal of Clinical Practice

Ten list skierowany do mnie skłonił mnie do napisania tekstu na blog opublikowanego 8 czerwca. Na pytanie jak powinien postąpić recenzent zaproszony do współpracy Czytelnicy w ankiecie wskazali na dwie odpowiedzi:
  • 60,44% sugerowali odmowę z podaniem przyczyny czyli współautorstwa w innej pracy
  • 30,56% zalecało napisanie recenzji informując równocześnie redakcję o posiadaniu wspólnych prac.

Pozostałe opcje czyli odmowa lub recenzowanie bez podania przyczyny nie zostały wskazane przez Czytelników.

Dziękuję Czytelnikom za udział i wyrażenie swych opinii.

Wyniki ankiety

wtorek, 29 czerwca 2021

A to Polska właśnie...

Koronawirus nas nie opuścił, czeka na swoją kolejną szansę. A ta się zbliża wielkimi krokami; jesienią możemy być świadkami kolejnej fali infekcji. Przed wiekami pandemie trwały kilka lat, tak długo aż potencjał patogenu się wyczerpał. Następowało to wówczas gdy doszło do zakażenia całej populacji, słabsi i bardziej podatni umierali. Bywało, że liczba mieszkańców malała nawet o 30%. Po raz pierwszy w historii ludzkości istnieje szansa na inny, bardziej pomyślny przebieg pandemii. Dzięki postępowi wiedzy szybko powstała szczepionka (należy tu koniecznie wspomnieć, że know-how było gotowe wcześniej i tylko temu faktowi zawdzięczamy jej szybkie opracowanie, to ważna informacja wobec sceptyków negujących samą pandemię jak i podważających możliwość powstania skutecznej szczepionki). Ale jej skuteczność będzie możliwa tylko pod warunkiem poddania się szczepieniu przez zdecydowaną większość populacji, co najmniej 80%. Tak się niestety nie dzieje i na dziś mamy w pełni zaszczepioną około 1/3 mieszkańców Polski. Co to oznacza? Nieuchronną czwartą falę ze wszystkimi jej tragicznymi konsekwencjami.
To bardzo zły prognostyk. Decyzja o szczepieniu nie dotyczy tylko jednostki, to sprawa społeczna, to kwestia bezpieczeństwa zdrowotnego ogółu. Trudno pojąć taką aspołeczną postawę, czyżbyśmy jako społeczeństwo wracali do poziomu cywilizacyjnego ze średniowiecza?!

Poniżej opisuję przebieg autentycznej rozmowy w poradni lekarza rodzinnego. Ta rozmowa odzwierciedla stan rzeczy.

Do poradni weszła kobieta z piętnastoletnią córką, która miała pewien raczej banalny problem zdrowotny. Tuż przed opuszczeniem gabinetu lekarz zapytał matkę czy jest zaszczepiona i usłyszał odpowiedź twierdzącą. „A czy córka też będzie się szczepić?” zapytał lekarz. „Nie, skądże nie chce by była w przyszłości bezpłodna! A poza tym młodzież lekko przechodzi tę infekcję” padła zdecydowana odpowiedź. Z takim poglądem trudno dyskutować zatem lekarz użył innego argumentu. „Ale przecież pani córka może przenieść infekcję na swą babcię”. „Moja mama jest po szczepieniu, nie ma takiego ryzyka” pacjentka miała gotową odpowiedź. W tej sytuacji lekarzowi pozostał tylko ostateczny argument „Tak, pani matka jest bezpieczna ale córka może zarazić inną starszą osobę, która może nawet umrzeć”. Na takie stwierdzenie nie było odpowiedzi...