Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Biuletyn Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

środa, 5 lipca 2017

List Ministra J. Gowina

Szanowni Państwo,
Pobierz obrazki
zakończył się drugi etap prac nad reformą systemu szkolnictwa wyższego i nauki, czyli Ustawą 2.0. Pierwszy polegał na wyłonieniu w konkursie trzech zespołów naukowców, którzy przygotowali autorskie koncepcje zmian. W drugim skoncentrowaliśmy się na cyklu kilkunastu konferencji i debat z Państwa udziałem – w sumie około siedmiu tysięcy uczonych, doktorantów, studentów i pracowników uczelnianych administracji. Przed nami etap ostatni: podczas Narodowego Kongresu Nauki, 19 i 20 września w Centrum Kongresowym ICE w Krakowie, przedstawię bilans dotychczasowych prac i zaprezentuję projekt ustawy. Następnie w ramach postępowania legislacyjnego będziemy kontynuować proces szerokich konsultacji, który potrwa kilka miesięcy.

Już to krótkie résumé dowodzi, że to reforma inna niż wszystkie. Impuls do jej przeprowadzenia wyszedł z samego środowiska akademickiego. W prace nad ustawą włączyła się wielotysięczna społeczność, która poczuwa się do odpowiedzialności za przyszłość polskich uczelni i nauki. Po 1989 roku nie było reformy, która kształtowałaby się w tak intensywnym, podwójnym dialogu: między rządem a zainteresowanym środowiskiem oraz wewnątrz tego środowiska. Komisja Europejska przedstawia nasz dialog jako wzorzec wprowadzania wielkich reform systemowych.

Serdecznie dziękuję każdemu, kto włączył się w dotychczasowe działania. Jednocześnie zachęcam Państwa do zaangażowania w dalsze prace nad reformą. Mamy unikalną szansę wspólnie wypracować kompleksowe i spójne rozwiązania stanowiące Konstytucję Polskiej Nauki – na wiele lat określającą podstawy prawne i instytucjonalne, w których realizować będą Państwo swą misję i powołanie zawodowe.

Podczas tej wspólnej drogi każdy głos miał znaczenie. Pod wpływem merytorycznych argumentów ministerstwo i ja sam wielokrotnie korygowaliśmy i udoskonalaliśmy wstępne założenia. W projekcie zaproponujemy szereg rozwiązań, które są bezpośrednim efektem dialogu ze środowiskiem naukowym.

Lepiej zrozumiałem również, jak ważne jest, aby nikogo podczas tej wspólnej drogi nie zgubić czy nie pozostawić w tyle. Dlatego tak wiele uwagi poświęciliśmy mniejszym ośrodkom akademickim, które odgrywają istotną kulturotwórczą rolę w swoich regionach. Z tego samego powodu szczególne znaczenie przywiązujemy do losów polskiej humanistyki czy rozwoju uczelni artystycznych.

Wierzę, że szeroki dialog pozwolił rozwiać liczne na początku wątpliwości i mity. Reforma wzmocni, a nie osłabi autonomię uczelni. Nie służy centralizacji, lecz da uczelniom większą swobodę. Już teraz zachęcam Państwa do refleksji, jak tę wolność wykorzystać, projektując np. kształt nowego statutu, który określi zdecydowanie szerszy zakres spraw niż dotychczas.

Proszę pozwolić mi wyrazić opinię, że bezcenną wartością wynikającą z modelu naszych prac nad projektem Ustawy 2.0 było także i to, że lepiej się wzajemnie poznaliśmy; że nawiązały się bliższe relacje między uczelniami i przyjaźnie między ludźmi. Mimo naturalnych różnic interesów prace nad docelowym modelem polskiego systemu szkolnictwa wyższego i nauki doprowadziły do autentycznej integracji środowiska akademickiego.

W najbliższych latach czeka Państwa wiele zmian. Zmienimy klasyfikację dyscyplin naukowych (opierając się na modelu OECD). Wprowadzimy nowe zasady ewaluacji (oceniając już nie jednostki organizacyjne, ale dyscypliny w ramach konkretnej uczelni czy instytutu naukowego). Powiążemy uprawnienia do nadawania doktoratów i habilitacji z kategoriami naukowymi przyznanymi danej jednostce. Gruntownie zmienimy model kształcenia doktorantów, traktując ich nie jak studentów, lecz badaczy, i wprowadzając dla nich powszechny system stypendialny. Rozpoczniemy rozpisany na kilka lat, konkursowy proces wyłaniania uczelni badawczych. Przyznamy uczelniom swobodę w zakresie określania własnych struktur organizacyjnych. Te i wiele innych zmian będziemy jednak wprowadzać ewolucyjnie, w oparciu o starannie przygotowany, realistyczny harmonogram.

Podczas naszych spotkań wielokrotnie powtarzałem, że reforma musi koniecznie być powiązana ze znaczącym wzrostem nakładów na szkolnictwo wyższe i naukę. Dziś z radością mogę powiedzieć, że w przyszłorocznym budżecie przeznaczymy na powyższy cel dodatkowy miliard złotych.

Szanowni Państwo, o wszystkich tych sprawach będziemy rozmawiać w Krakowie 19 i 20 września br. podczas Narodowego Kongresu Nauki. Serdecznie każdego z Państwa zapraszam! Trwa już proces rejestracji – na stronie: nkn.gov.pl.

Ani jednak Kongres, ani prace nad projektem ustawy w parlamencie nie zakończą naszej współpracy. Od 1 października 2018 r. rozpocznie się bowiem etap wprowadzania ustawy w życie. Przed nami zatem następne miesiące i lata wspólnej drogi do – nie mam wątpliwości – sukcesu.

Z wyrazami szacunku,
Pobierz obrazki

czwartek, 29 czerwca 2017

O kadrze dydaktycznej

Dziś chciałbym parę słów napisać o innym aspekcie nowych uczelni (wydziałów) medycznych. Ostatnio zwróciłem uwagę na fakt nieopłacalności ekonomicznej kształcenia lekarzy wobec niskich płac co prowadzi do masowej emigracji. Nowe wydziały lekarskie to nie tylko kosztowna baza materialna. Ale same budynki i sprzęt nie wystarczą; trzeba jeszcze zapewnić kadrę dydaktyczną. Nie sądzę, by w Polsce można znaleźć wystarczającą ilość przygotowanej, wykwalifikowanej kadry. Jeśli nawet są w niektórych miastach, dotychczasowych siedzibach uczelni medycznych takie osoby chętne do pracy dydaktycznej, to przecież nie mieszkają one w Radomiu, Opolu, Kielcach, Rzeszowie czy Zielonej Górze. Nie wierzę w masową zmianę miejsca zamieszkania i przeprowadzki do nowych ośrodków akademickich. Nieuniknione będą pracownicy „wpadający” na dzień, dwa do nowego miejsca pracy. Zieloną Górę „obstawią” pracownicy z Poznania i Szczecina, Kielce i Radom zasilą dydaktycy ze byłej i aktualnej stolicy Polski, Opole to będzie „łup” osób ze stolicy Dolnego i Górnego Śląska, itd.

Czy można liczyć na wysoki poziom nauczania?
Mam co najmniej spore wątpliwości czy ilość przejdzie w jakość.

czwartek, 22 czerwca 2017

O polskim życiu uniwersyteckim

Na dzisiejszym posiedzeniu Rady Wydziału przedstawiono kierunki niezbędnych zmian dotyczących prowadzenia zajęć dydaktycznych. Generalny kierunek zmian można ująć następująco: studenci mają mieć więcej zajęć klinicznych kosztem teorii tak by przyszli lekarze byli lepiej przygotowani do pracy zawodowej. Władze dziekańskie, a najbardziej Pani Prodziekan dr hab. Alicja Grzanka wykonały ogromną pracę za co należą się im podziękowania.

Nie mam wątpliwości, że proponowane zmiany są potrzebne. Niemniej w mojej ocenie coraz wyraźniej rysuje się rozbieżność między nowymi zadaniami dydaktycznymi, a możliwościami ich rzetelnej realizacji. Braki odpowiedniej liczby pracowników dydaktycznych, niedostosowana do nowych celów baza materialna, a także zbyt małe środki finansowe jaki dysponują uczelnie stawiają pod znakiem zapytania możliwość uzyskania postępu jakościowego dotyczącego nauczania studentów.

W mojej ocenie plany reformy nauczania formułowane na poziomie centralnym bez stworzenia warunków do ich wprowadzenia nie będą mogły być w pełni zrealizowane. Nie można stawiać nowych obowiązków bez równoległego wsparcia materialnego ze strony władz państwa. Finansowanie polskiej nauki na poziomie znacznie poniżej 1% PKB musi być istotnie zwiększone. Jeśli tak się nie stanie nie wierzę w możliwości wprowadzenia w życie żadnych rzeczywitych zmian w polskich szkołach wyższych.

środa, 14 czerwca 2017

O studiach medycznych ciąg dalszy

Widzę, że komentarze do mego ostatniego tekstu nie idą głównym nurtem poruszonego problemu. Moim zdaniem kluczowa kwestia dotyczy braku koordynacji działań państwa polskiego w zakresie szkolenia lekarzy oraz ich wynagradzania. Opisane przeze mnie zjawiska prowadzą donikąd: lekarze będą wyjeżdżać bo płace (ale także możliwości rozwoju zawodowego) odbiegają od oczekiwań. Wydamy masę pieniędzy na studia medyczne, a śmietankę zgarną inne kraje.

CZY PAŃSTWO POLSKIE (NADAL) ISTNIEJE TYLKO TEORETYCZNIE?!

czwartek, 8 czerwca 2017

O studiach medycznych słów parę

Dziś chciałbym zająć się problematyką dotyczącą liczby studiujących na wydziałach lekarskich. Temat jest na czasie, zbliża się rekrutacja na pierwszy rok. Celowo nie zawężam problematyki do tworzenia nowych wydziałów lekarskich, gdyż problem jest znacznie szerszy. W mojej ocenie są trzy główne kwestie do dyskusji:
1. liczba lekarzy pracujących w Polsce
2. liczba studentów medycyny na istniejących do niedawna 11 uczelniach medycznych
3. tworzenie nowych wydziałów na uczelniach dotąd nie szkolących przyszłych medyków

Spróbuję ocenić te trzy kwestie.

Ad 1. Liczba pracujących w Polsce lekarzy jest zbyt mała. W wielu specjalnościach medycznych średni wiek specjalisty znacznie przekracza 50 lat. W mojej ocenie są możliwe do rozważenia trzy podstawowe drogi wiodące do poprawy sytuacji: zwiększenie liczby studentów, podwyższenie płac w celu zahamowania emigracji zarobkowej oraz wprowadzenie takich zmian organizacyjnych by efektywność pracy lekarzy była większa=zdjęcie z nas obowiązków nielekarskich.
Ad 2. Do niedawna w Polsce wydziały lekarskie funkcjonowały na 11 uczelniach. Skoro teza o zbyt małej liczbie lekarzy wydaje się być niepodważalna czy nie należy pójść drogą zwiększenia liczby studentów w już działających uczelniach? Ten kierunek wydaje się najbardziej racjonalny, jest kadra, są obiekty i doświadczenia zdobyte przez lata. Także aspekt ekonomiczny przemawia za tym kierunkiem, taniej jest rozbudować już istniejącą uczelnię niż tworzyć zupełnie nowe struktury. Nasuwa się jednak pytanie czy baza materialna oraz ilość kadry naukowo-dydaktycznej są wystarczające do takiego skoku liczby studentów? Czy na pewno jest to możliwe bez obniżenia jakości?
Ad 3. Od blisko dekady obserwujemy tworzenie nowych wydziałów lekarskich. Pierwszy był wydział lekarski w Olsztynie, nieco później zaczęły działać wydziały (lub zaczną niebawem) w Rzeszowie, Kielcach, Zielonej Górze, Krakowie, Opolu, Radomiu. Nie jest tajemnicą, że takie ambicje mają także inne miasta. Wydziały lekarskie – obok wydziałów prawa – zawsze były postrzegane jako probierz prestiżu uniwersytetu stąd pogląd, że ich powstawanie zaspokaja ambicje wielu środowisk w miastach dotąd ich pozbawionych jest jak najbardziej uzasadniony.

Spróbujmy ocenić powyższe kwestie z punktu widzenia interesu publicznego z perspektywy kraju zostawiając na boku lokalne interesy i ambicje.
Lekarzy jest za mało, trzeba działać tak by dostępność do nich się zwiększała. Zwiększanie liczby studentów bez wzrostu wynagrodzeń nie prowadzi do poprawy sytuacji. Wykształcenie lekarza to koszt oscylujący wokół ½ miliona złotych i znając liczbę emigrujących lekarzy łatwo policzyć bezpośrednie straty finansowe (pomijając aspekty społeczne). Stąd wszelkie działania zmierzające do zwiększenia liczby studentów bez wzrostu wynagrodzeń tylko zwiększają straty państwa. Tzw. stare uczelnie medyczne są wręcz zmuszane do zwiększania liczby przyjęć na pierwszy rok co uderza w jakość kształcenia, a nowe wydziały muszą zmierzyć się z trudną materią organizacji studiów na odpowiednim poziomie.
Oceniam te działania, jako społecznie szkodliwe, nie tędy droga. Jeśli lekarz stażysta zarabia na poziomie minimum krajowego, a wynagrodzenie lekarza specjalisty oscyluje wokół średniej krajowej lub niewiele ją przekracza to wytłumaczenie aktualnej sytuacji jest proste. Zwiększenie liczby studentów to „bratnia” pomoc dla innych krajów np. Niemiec czekających na naszych absolwentów! Biedniejszy kraj prowadzi samobójczą politykę godzącą w interes publiczny: ekonomiczny i społeczny.
Widzę jedno podstawowe rozwiązanie-proste i logiczne. Należy dostosować poziom płac do tego uzyskiwanego zagranicą. Np. jeśli średnia płaca w Polsce to 60% średniej płacy w Niemczech to lekarzy powinien otrzymywać 60% kwoty jaką otrzymuje lekarz niemiecki. Przy szacunkowej płacy 5000 Euro miesięcznie dla lekarza w Niemczech wynagrodzenie polskiego lekarza powinno wynosić około 3000 Euro. Można także do oczekiwanego poziomu płac dojść od strony proporcji względem naszej średniej krajowej. Lekarz specjalista powinien otrzymywać około trzykrotność średniej płacy krajowej co daje kwotę zbliżoną do 3000 Euro (13.000 zł). Te symulacje kwotowe należy traktować tylko jako wstępną ocenę, zarysowany sugerowany kierunek zmian.
Nie wnikam w inne ważne kwestie dotyczące pracy lekarzy: możliwość specjalizowania się, obciążenia biurokratyczne itd., gdyż bez fundamentalnych zmian zasad wynagradzania nie dość, że sytuacja się będzie pogarszać to jeszcze Polska, jako kraj będzie dotować inne państwa...

sobota, 20 maja 2017

Reforma polskich uniwersytetów

Do ostatniego tekstu na blogu nadeszło wiele komentarzy dotyczących różnych aspektów życia akademickiego. Dziękuję Czytelnikom za aktywny udział w dyskusji.
Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem zajęcia się sprawami reformy polskich uczelni i czuję się niejako „wezwany do tablicy”. To, że nadszedł czas na zmiany polskiego szkolnictwa wyższego jest dla mnie oczywiste. Od utworzenia rządu PiS-u ciągle słyszymy o przygotowywaniu kluczowych reform dotyczących polskich uczelni. Ale dla szerszych kręgów pracowników uniwersytetów oraz studentów planowana reforma jest raczej mało znana; nie wiemy jak będą wyglądały po jej wprowadzeniu polskie uczelnie. Trudno orzec czy jest to wynikiem braku odpowiedniej polityki informacyjnej rządu czy też po prostu nie interesujemy się tymi sprawami wychodząc z założenia, że „i tak nic się nie zmieni” lub „będzie tylko gorzej”. A może gremia planujące reformy nie pytają się nas o zdanie i życie toczy się dwutorowo: władza sobie, społeczeństwo sobie? Trudno sobie wyobrazić skuteczne, systemowe reformy dające szanse na skok jakościowy bez współdziałania władzy i środowiska akademickiego. Na przekór pracownikom, bez ich zrozumienia istoty reformy nie można liczyć na sukces. Ale można odwrócić tok myślenia: pracownicy wcale nie chcą zmian, wręcz się ich boją albo zdają sobie sprawę z faktu, iż prawdziwa reforma to większe wymagania i bardziej wytężona praca. A po co się męczyć? Niech wszystko zostanie po staremu.
Nie mam wiedzy jak się naprawdę mają sprawy, jak potrzebę gruntownych zmian widzą pracownicy uczelni, ale podejrzewam, że nikt nie posiada takiej wiedzy bo nie przeprowadzono wystarczająco szerokich badań wśród pracowników. Tylko czy można przygotować i skutecznie wprowadzić w życie głębokie reformy bez takiej wiedzy? W mojej opinii nie jest to możliwe.

PS. Celowo nie poruszam kwestii płac pracowników nie dlatego bym uważał, że są na odpowiednim poziomie. Finansowanie nauki, w tym także płac pracowników jest na skandalicznie niskim poziomie, ale uważam, że bez czytelnej, zrozumiałej i akceptowanej przez kręgi akademickie reformy skazana jest ona na porażkę. Najpierw należy wytyczyć drogę jaką zamierzamy podążać, dopiero potem zwiększamy finansowanie szkolnictwa wyższego.

środa, 3 maja 2017

Parę słów o patrioryzmie

Dziś nasze, polskie narodowe święto – rocznica uchwalenia Konstytucji 3-Maja. Warto o tej rocznicy napisać parę słów. Spojrzenie wstecz na wydarzenia z przeszłości pomaga zrozumieć także wydarzenia bieżące. Czy szacunek dla osiągnięć z przeszłości, dla ważnych wydarzeń z minionych wieków jest ciągle ważne lub też dziś – w dobie gdy panuje prawo zysku i pieniądza – nadal jest godny uwagi?
Oczywiście tak, jeśli chcemy wiedzieć jak nasze życie będzie wyglądało w przyszłości to musimy się obejrzeć za siebie. Jeśli zapomnimy o przeszłości, przyszłość nie będzie optymistyczna.

Piszę te słowa także w kontekście akademickim, jeśli chcemy „świetlanej” przyszłości dla macierzystej uczelni to musimy pracować dla niej sumiennie każdego dnia. Patriotyzm to nie jest puste słowo, jakieś abstrakcyjne pojęcie, to codzienna aktywność, codzienna praca. Bądźmy patriotami naszej własnej uczelni.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Parę uwag o uczelni

Poniższe uwagi formułuję w odniesieniu do moich spostrzeżeń dotyczących życia uczelni. Od dawna zastanawiałem się jaka powinna być optymalna proporcja między pozycją pracodawcy i pracownika. W każdej instytucja odpowiednie wyważenie jest istotne, ale w uniwersytecie ten aspekt jest szczególnie znaczący. Istotą pracy w uczelni jest indywidualna motywacja i identyfikacja z macierzystą uczelnią w celu jak najlepszej realizacji zadań jakie stoją przed pracownikiem naukowo-dydaktycznym. Pracownik naukowy musi wznieść się na wysoki poziom intelektualny, a do tego trzeba nie tylko jego cech osobistych, ważna jest ogólna sytuacja w uczelni, jej poziom organizacyjny, ale także panująca w niej atmosfera.

Można wyobrazić sobie różne warianty:
silna władza dominuje na pracownikami
lub
szeroko rozumiane prawa pracowników wywierają swoistą presję na władzę
albo
panuje pewien rodzaj symbiozy: władza mądrze rządzi co powoduje pozytywne reakcje pracowników „dających z siebie wszystko”.

Stawiam pytanie: jak uzyskać optymalną równowagę między oczekiwaniami pracowników, a wymaganiami pracodawcy, tak by uczelnia istotnie zasługiwała na miano Uniwersytetu?

Obserwując coraz mniejszą motywację do pracy wyrażaną np. niechęcią do udziału w pracach organów kolegialnych uczelni czy różnych innych ciał konstatuję, że ta idealna proporcja została poważnie zachwiana. W dobrze zarządzanej uczelni, która kieruje się dalekosiężnym interesem całej instytucji musi być zachowana proporcja między interesem uczelni, jako całości widzianej z punktu widzenia władz, a interesem indywidualnego pracownika. Te, nie zawsze zbieżne oczekiwania najłatwiej wyrazić przy pomocy dystrybucji środków finansowych jakimi dysponuje uczelnia. Gdy przewagę uzyskują inwestycje to odbywa się to także kosztem płac pracowników; gdy z kolei pracownicy uzyskują zbyt wysokie uposażenia to ogranicza to możliwości pracy i rozwoju uczelni.

W naszej uczelni od „zawsze” dominował pierwszy model. To model demotywujący.

Nie pracujemy tylko dla pieniędzy, niemniej ten czynnik dla utrzymania motywacji jest istotny. Jeśli praca w uczelni (nauka i dydaktyka) mają stanowić nasz podstawowy kierunek aktywności zawodowej, jeśli mamy tworzyć dobrą uczelnię, to nasze dochody powinny być kształtowane w przeważającej części przez zarobki w uczelni. Jeśli dochody pochodzą głównie z innych źródeł niż uczelnia nie ma w mojej opinii większych szans na uzyskanie wysokiego poziomu naszej uczelni.

wtorek, 18 kwietnia 2017

O polskiej nauce

Builetyn Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

czwartek, 13 kwietnia 2017

Stałym i okazjonalnym Czytelnikom bloga pragnę złożyć
najserdeczniejsze życzenia pogodnych,
pełnych radości i zdrowia Świąt Wielkiej Nocy

środa, 5 kwietnia 2017

List lekarza stażysty do profesora medycyny

Poniżej przedstawiam list skierowany do profesora medycyny przez lekarza-stażystę. Poza szczegółami mogącymi zidentyfikować specjalizację zachowałem autentyczną treść listu.

Dzień dobry Panu,

Chciałbym zadać jeszcze kilka pytań odnośnie Pana specjalizacji. Proszę wybaczyć, że pytam o to drogą mailową zamiast umówić się na spotkanie jak Pan proponował, ale w godzinach mojego stażu jest to utrudnione.
Przede wszystkim chciałbym orientacyjnie wiedzieć jak kształtują się zarobki w tej dziedzinie. Zdaję sobie sprawę, że być może jest to aroganckie pytanie, ale w znacznej mierze od tego właśnie zależy wybór mojej specjalizacji. Na studiach nie udało mi się uzyskać tej informacji a też nie mam prywatnie znajomych specjalizujących się w tej dziedzinie. Asystenci udzielali zdawkowych odpowiedzi typu "dużo", "na początku dużo, ale wzrost płac nie jest tak imponujący jak w innych dziedzinach" itd. Studenci snują teorie, że są to kwoty rzędu 15 tys. zł brutto. Internet podaje, że lekarze w tej specjalności są zatrudniani na etaty za pensję minimalną. Ten chaos informacyjny nie daje mi spokoju i powoduje, że mógłbym zacząć odbywać specjalizację, w której przeciętne wynagrodzenie jest mi znane, ale ta dziedzina mnie po prostu interesuje i chciałbym się nią zajmować.

Interesuje mnie jak wygląda struktura zatrudnienia w tej specjalności. Czy częściej zatrudniani oni są na podstawie umowy cywilno-prawnej czy umowy o pracę? Czy większość lekarzy podejmuje pracę ponad podstawowy wymiar czasu pracy? Intryguje mnie również to, co przewija się w Internecie a mianowicie, że po odbyciu rezydentury ciężko jest znaleźć zatrudnienie w zawodzie.

Mam także pytanie jak wygląda zwykły dzień pracy. Jakie jest obciążenie pracą na 1 godzinę? Średnio ile standardowych procedur przeprowadza się w ciągu tygodnia? Przepraszam za takie elementarne pytania. Nie należałem do koła naukowego, ponieważ w tym czasie jeszcze mnie ta specjalizacja nie interesowała.

Co do rezydentury chciałbym się jeszcze dowiedzieć czy poziom jaki prezentuje Polska odstaje od tej na Zachodzie Europy i czy po uzyskaniu specjalizacji w Polsce mógłbym wyemigrować do pracy za granicą nie odstając pod względem umiejętności od osób, które tam uzyskały tę specjalizację?

Czy istnieje możliwość, żebym podjął w Pana jednostce wolontariat, by zorientować się jak taka praca wygląda?

środa, 29 marca 2017

Uwagi o polskiej nauce

Prawda, rzetelność i transparentność – utracone wartości nauki w Polsce

czwartek, 23 marca 2017

O współczesnej "nauce"...

Fikcyjna dr O. Szust z Polski demaskuje oszukańcze pisma naukowe

środa, 15 marca 2017

Parę słów o wynikach sesji wiosennej Lekarskiego Egzaminu Końcowego



Od niedawna znane są wyniki sesji wiosennej Lekarskiego Egzaminu Końcowego wieńczącego studia na wydziałach lekarskich. Zbiorcza statystyka jest dostępna na stronie: www.cem.edu.pl.

Dane dotyczą 14-tu wydziałów lekarskich, w tym dwóch z naszej uczelni. Obok podstawowego kryterium związanego ze średnim wynikiem tabela prezentuje także inne dane: liczbę zdających, liczbę osób, które nie zdały, a także liczbę zgłoszonych do egzaminu.
Zawsze średnia wartość musi być ostrożnie analizowana, niemniej to ten wynik ilustruje średni poziom przygotowania zawodowego młodych lekarzy. Wyniki oscylują od 139 punktów dla absolwentów z Białegostoku do 124 punktów dla lekarzy z wydziału wojskowo-lekarskiego w Łodzi. Absolwenci z wydziału lekarskiego w Katowicach uzyskali 133 punkty, a absolwenci z Zabrza 128 punktów.
Warto – poza analizą wartości średnich – spojrzeć na liczbę osób, które egzamin oblały. Dla pierwszych 8 pozycji (do wydziału lekarskiego w Katowicach) odsetek niepowodzeń nie przekracza w zasadzie 10% zdających, a od wyników z Wrocławia ten odsetek szybko rośnie (14%) aż do 28% dla najsłabszego wydziału. Niestety aż 20% absolwentów z Zabrza także zanotowało niepowodzenie.
Te wyniki są alarmujące, skoro tak duży odsetek zdających nie posiadło minimum wiedzy to szybkie i zdecydowane kroki są niezbędne. W skali kraju na 3319 zdających absolwentów polskich uczelni aż 397 (12%) nie uzyskało prawa wykonywania zawodu. To nie jest tylko ich osobista porażka; to porażka systemu edukacji.

I kwestia najważniejsza, w Polsce jest ogromny niedobór lekarzy, a setki absolwentów nie mogą zacząć swej drogi zawodowej wobec braku odpowiedniej wiedzy. To już poważny problem społeczny.

środa, 8 marca 2017

Czy nauka to biznes?

Chciałbym w paru zdaniach podzielić się moimi dzisiejszymi spostrzeżeniami. Sprawa dotyczy obszaru nauki. Mam pewną napisaną publikację, którą chcę – jak dotąd nie sukcesu – zamieścić na łamach pisma o zasięgu światowym. Pomyślałem o Medical Science Monitor, tytule o polskim rodowodzie i dość długo obecnym na rynku. Ale gdy studiując instrukcję dla autorów doszedłem do informacji, że koszt jaki ma pokryć autor wynosi 1800 USD (!) zrezygnowałem w tego wyboru.

Moja refleksja jest dość pesymistyczna, nauka stała się obszarem „harcowania” różnego rodzaju pseudo-przedsiębiorców. Za przysłowiową „kasę” możesz wszystko! Coraz więcej pism, także polskich stawia wysokie, nieraz wręcz zaporowe warunki finansowe. To nie jest normalne, to zaprzeczenie idei nauki, jako obszaru działalności poznawczej, służącej ludziom.

Pecunia non olet...

poniedziałek, 6 marca 2017

Koncert charytatywny

II Koncert charytatywny "Danielówka" w pierwszą rocznicę śmierci naszego nieodżałowanego Kolegi dr Daniela Sabata odbędzie się 19 marca o godzinie 17 w restauracji "Impresja" w Zabrzu.

środa, 1 marca 2017

O pamięci

1 marca to polskie święto narodowe o najkrótszym rodowodzie. Narodowe Święto Żołnierzy Wyklętych zostało ustanowione z inicjatywy ś.p. Prezydenta RP Profesora Lecha Kaczyńskiego. Dziś obchodzimy je dopiero siódmy raz. Szkoda, że potrzeba było dwóch dekad wolnej Polski powstałej na gruzach PRL-u, kadłubowego tworu mającego uchodzić z polską państwowość by ustanowić to święto. Ale dzięki inicjatywie Prezydenta RP pamięć o polskich bohaterach, nie wahających się stanąć do nierównej walki z najeźdźcą i oddać życie w obronie wolności kraju nie zaginie.
Wiodącym nurtem mego bloga z założenia jest problematyka akademicka. Ale świat uniwersytetów nie jest oderwany od otaczającej nas rzeczywistości; są pewne uniwersalne prawa i wartości obowiązujące na wszystkich polach życia. Narodowe Święto Żołnierzy Wyklętych ma służyć ocaleniu pamięci o Polakach walczących niegdyś o wolną Polskę; to ważny przyczynek dbania o świadomość historyczną. Kiedyś powiedziano: naród, który nie dba o własną historię, który o niej zapomina jest skazany na zagładę. Nie inaczej jest w uniwersytetach, my też mamy własnych bohaterów, wybitnych naukowców, znakomitych dydaktyków, ludzi, którzy przełamywali bariery niedostępne dla innych.
Czy można sobie wyobrazić przyszły, harmonijny rozwój uczelni bez pielęgnowania pamięci o naszych własnych bohaterach?
Bez umiejętności spojrzenia wstecz, bez uhonorowania wybitnych członków naszej uczelni będziemy tworzyć bezładny, chaotyczny twór tylko z nazwy godny miana uniwersytetu. Niektórzy nasi wybitni pracownicy, np. Prof. Religa nie zostaną zapomniani, ale to nie jest zasługa działań podejmowanych w uczelni.
Przykładem braku takich działań jest sprawa zmarłego w marcu 2016 dr Daniela Sabata, postaci ze wszech miar wybitnej. Wspaniały dydaktyk, wieloletni opiekun koła STN-u, Senator, ceniony i szanowany za swą swój profesjonalizm, wyjątkową kulturę osobistą i zaangażowanie w sprawy uczelni.
Żegnały Go rzesze ludzi. Niebawem po Jego śmierci powstała inicjatywa powstania izba pamięci Dr Sabata w Rokitnicy.
Minął rok i izby nie ma...

poniedziałek, 20 lutego 2017

O polskiej rzeczywistości uniwersyteckiej

Luty w mojej uczelni przebiega pod znakiem natłoku zajęć i obowiązków związanych z akredytacją oraz kategoryzacją jednostek naukowych. Niewtajemniczonym w te znane pracownikom uczelni terminy przybliżam ich znaczenie. Państwowa Komisja Akredytacyjna cyklicznie ocenia jakość uczelni i przyznaje im prawo do prowadzenia zajęć dydaktycznych. Kategoryzacja to proces oceny jednostek naukowych (wydziałów) pod kątem ich dokonań na polu nauki co wpływa na wysokość finansowania nauki na okres kolejnych 4 lat. Jak wspomniałem wcześniej pracownicy uczelni zostali zaangażowani w liczne działania typu sprawozdawczego. Otrzymaliśmy szereg tabel oraz pytań dotyczących wielu aspektów pracy dydaktycznej. Znaczna część tych pytań zawierała treści trudne do zrozumienia, a stosowany język należy zaliczyć raczej do kręgów żargonu typowego dla wąskich grup specjalistów co powoduje trudność w sformułowaniu logicznych odpowiedzi. Gdy nie bardzo rozumiesz pytania, czy możesz dobrze przygotować odpowiedź? To przypomina sytuację, gdy np. czytamy dokument prawniczy lub instrukcję obsługi; niby rozumiemy wszystkie słowa, ale sens nam umyka. Te ankiety, tabele, pytania „spędzają” nam sen z oczu; przecież mamy świadomość wagi uzyskanych ocen instytucji zewnętrznych dla przyszłości uczelni.

Opisana sytuacja – typowa dla wszystkich polskich uczelni – wymaga komentarza i analizy.

Mam ogromne wątpliwości czy zaangażowanie rzesz pracowników naukowo-dydaktycznych oraz administracji uczelni ma rzeczywiste uzasadnienie.

Czemu służy tak wnikliwa, szczegółowa wiwisekcja?
Czy zebrane dane mogą stworzyć obiektywny obraz uczelni, poziom ich pracy dydaktycznej i naukowej?
Czy gremia oceniające uczelnie są w stanie merytorycznie wykorzystać zebrane informacje służące postępowi?
Czy na pewno uzyskane wyniki mogą dać wiarygodny obraz polskich uczelni?
Czy wybrana droga coraz bardziej szczegółowej oceny jest warta wysiłku?

Pytania można mnożyć, ale nie o to idzie. Jeśli chcemy naprawdę zweryfikować stan polskich uczelni (dydaktyki i nauki) do dyspozycji stoją proste, sprawdzone kryteria.

Jakość pracy dydaktycznej odzwierciedla poziom wiedzy studentów.
Poziom pracy naukowej jest jeszcze łatwiejszy do oceny, jest szereg parametrów mówiących o jakości pracy naukowej (np. cytacje, współczynnik h).

Gdyby pójść tą prostą i czytelną drogą cała otoczka towarzysząca akredytacji i kategoryzacji zniknęłaby jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki. Rzesze osób dziś mozolnie trudzących się by pojąć o co pyta autor kolejnej ankiety mogłoby zająć się pracą ze studentami i planować nowe badania naukowe. Dodatkowo, musimy pamiętać, że uzyskane oceny wydziału są wypadkową, średnią z naszej pracy. Czy na pewno taka „średnia” wartość jest tym wymarzonym miernikiem jakości pracy? Sądzę, że to zaciemnia prawdziwy obraz polskich uczelni. Wypadkowy wynik pracy wydziału jest sumą pracy nas wszystkich co nie jest równoznaczne z wartością średniej. Przyjęta metoda oceny odhumanizowuje uczelnie, sprowadza nas do roli małych trybików w wielkiej, biurokratycznej maszynie. Nie ma tu prawie wcale miejsca na indywidualne dokonania, wzory i algorytmy nie zastąpią człowieka. Jeśli nadal polska nauka będzie podążać tą (o)błędną drogą zamiast doganiać świat będziemy się nadal w oparach biurokratycznych mrzonek oddalać od globalnych liderów świata uniwersyteckiego...

sobota, 28 stycznia 2017

Parę uwag o polskiej nauce...

Staram się śledzić zmiany dotyczące systemu polskiej nauki, ale z pewnością nie jest łatwo ocenić na ile planowane reformy istotnie mogą zmienić aktualny stan rzeczy.

Nim przedstawię własną diagnozę spróbujmy ocenić gdzie dziś jest polska nauka.
Powiedzmy otwarcie, stan jest bliski agonii. Nauka polska jest w głębokim kryzysie, udział polskiej myśli naukowej w nauce globalnej jest mizerny. A bez dobrych uniwersytetów nie będzie prawdziwie niepodległego państwa, państwa nie opierającego się na obcych ideach i cudzej myśli. To my musimy umieć tworzyć oryginalne projekty badawcze, skutecznie je realizować i wdrażać w życie. Takie działania pozwolą na opuszczenie grupy krajów skazanych na stałe plasowanie się w grupie średniaków. Po co nam kolejne zagraniczne montownie? Praca na korzyść obcego kapitału może jest potrzebna krajom Trzeciego Świata, niezdolnym do stworzenia własnej bazy rozwojowej. Przecież chcemy doszlusować do liderów współczesnej cywilizacji, nieprawdaż?!

Jakie warunki muszą zostać spełnione by ten ambitny cel mógł być zrealizowany?
Jest ich wiele; dotyczą woli rządzących, ich determinacji, ale także zrozumieniu konieczności dokonania kluczowych zmian w samym środowisku akademickim, w końcu musi zostać stworzony system przełożenia wyników badawczych na efekty gospodarcze i szerzej – cywilizacyjne. Nie ma sensu prowadzenie badań, które nikomu nie służą. Nie idzie o kolejne piękne publikacje, musimy grać o wdrażanie w życie najlepszych pomysłów.

Czy rządom Polski zależy na nauce?
Patrząc na dzisiejszy stan polskiej nauki niestety odpowiedź brzmi: NIE. Nauka nie stanowiła priorytetu żadnego rządu od 1989 roku. Najprostszym miernikiem jest niski poziom finansowania nauki, na poziomie znacznie poniżej 1% PKB. A powinno być minimum 2%. Oczywiście pieniądze to nie wszystko, ale bez nich na pewno nauki "robić" się nie da.

Czy istnieje system wsparcia ze strony środowisk gospodarczych lub inaczej: czy stworzono system zachęcający to środowisko do współpracy z uniwersytetami?
Moja odpowiedź: takiego systemu nie ma.

Czy samo środowisko chce zmian, rozumie ich absolutną konieczność?
Moja teza: generalnie środowiska akademickie nie są wcale zainteresowane reformami, wręcz przeciwnie, raczej jest skłonne czynnie i biernie wspierać utrzymanie status quo.

Powyższe pesymistyczne uwagi są wynikiem obserwacji, które mogłem poczynić podczas mojej wieloletniej drogi naukowej.

Co widzę wokół:

coraz więcej biurokracji
coraz mniej chętnych do pracy naukowej
coraz wyższy średni wiek pracownika naukowego
coraz mniej pieniędzy na badania.

Tych punktów może być więcej, nie o to chodzi by stworzyć pełną diagnozę. Ale wyraźnie widać, że nie dzieje się dobrze. Każdy z wymienionych wcześniej warunków musi być spełniony, ale jeden wydaje mi się najważniejszy. Jeśli my, pracownicy naukowi sami nie będziemy głośno mówić, domagać się zmian, żądać reform nikt tego za nas nie uczyni. A nawet gdyby kolejne rządy Polski wreszcie zrozumiały gdzie tkwi jeden z podstawowych „kluczy” do rozwoju państwa to i tak nic nie wskórają na przekór oporowi środowiska.
Czy ktoś „na górze” usłyszy głos z „dołu”? To niemożliwe, ale są przecież różne gremia opiniotwórcze np. konferencje rektorów, komisje akredytacyjne, towarzystwa naukowe, Polska Akademia Nauk. Czy ktoś słyszał o żądaniach dokonania reform ze strony tych podmiotów? Nie chodzi o dyskusje, a akademickie rozważania, trzeba działać przy otwartej kurtynie tak by ogół społeczeństwa mógł zrozumieć konieczność zasadniczych reform. Czy takie działania znajdują się w kręgu zainteresowania np. dzienników telewizyjnych, programów publicystycznych lub czy zajmuje się takimi problemami poważna prasa, tzw. opiniotwórcza. W zasadzie niestety nie, nauka i uniwersytety zostały skutecznie zepchnięte na margines życia społecznego.
I żadne zaklęcia nie pomogą, żadne pseudo-reformy nic nie dadzą.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

W odpowiedzi Czytelnikowi na dzisiejszy komentarz

Wg posiadanej wiedzy najbliższe posiedzenie Rady Wydziału jest planowane na 10 lutego.

Wojciech Pluskiewicz

środa, 18 stycznia 2017

Reforma polskiej nauki

Konferencje Programowe Narodowego Kongresu Nauki

2017 – przełomowy rok w polskiej nauce
Narodowy Kongres Nauki

W ubiegłym roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wspólnie z całym środowiskiem akademickim Polski rozpoczęło realizację wielkiego zadania, jakim jest stworzenie nowych podstaw prawnych funkcjonowania polskiej nauki i szkolnictwa wyższego na następne dziesięciolecia. Jest to warunek tego, aby polska nauka rozwijała się znacznie szybciej niż obecnie, aby odrobiła zapóźnienia, wpływała na rozwój i innowacyjność gospodarki, doskonaliła organizację życia społecznego i wzbogacała kulturę. Wypracowaniu rozwiązań i krytycznej analizie projektu nowego prawa o szkolnictwie wyższym służy Narodowy Kongres Nauki wraz z poprzedzającym go cyklem 9 konferencji programowych.

Wyłonione w ramach konkursu „Ustawa 2.0” trzy niezależne zespoły przygotowują swoje projekty założeń ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, które wraz z dorobkiem przeprowadzonych przez zespoły konsultacji oraz konferencji programowych NKN zostaną wykorzystane w pracy nad projektem nowej ustawy. W ubiegłym roku odbyły się już trzy konferencje programowe, podczas których omawiano umiędzynarodowienie polskich uczelni, problematykę rozwoju nauk humanistycznych i społecznych oraz perspektywy współpracy nauki z gospodarką dla rozwoju innowacyjności. Tematyka i terminy kolejnych konferencji programowych są przedstawione poniżej.

We wrześniu w Krakowie podczas Narodowego Kongresu Nauki odbędzie się debata nad projektem ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, który przedstawi wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego, Jarosław Gowin.

Konferencje programowe Narodowego Kongresu Nauki w roku 2017

Ścieżki kariery i rozwój młodej kadry naukowej
Termin: 26-27 stycznia 2017 r. (czwartek, piątek)
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Doskonałość naukowa – jak równać do najlepszych
Termin: 23-24 lutego 2017 r. (czwartek, piątek)
Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu we współpracy z PAN
Doskonałość edukacji akademickiej – jak przeorientować uczelnie na jakość kształcenia?
Termin: 29-30 marca 2017 r. (środa, czwartek)
Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Zróżnicowanie modeli uczelni i instytucji badawczych - kierunek i instrumenty zmian
Termin: 26-27 kwietnia 2017 r. (środa, czwartek)
Politechnika Gdańska
Finansowanie nauki i szkolnictwa wyższego
Termin: 25-26 maja 2017 r. (czwartek, piątek)
Politechnika Łódzka we współpracy z Uniwersytetem Łódzkim
Ustrój i zarządzanie w szkolnictwie wyższym
Termin: 19-20 czerwca 2017 r. (poniedziałek, wtorek)
Uniwersytet Warszawski
NARODOWY KONGRES NAUKI

Termin: 19 – 20 września 2017 r. (wtorek, środa)

Miejsce: Centrum Kongresowe, ICE Kraków

Więcej informacji www.nkn.gov.pl

NKN można śledzić na www.facebook.com/NarodowyKongresNauki i https://twitter.com/?lang=pl

czwartek, 12 stycznia 2017

O dorobku naukowym i parametryzacji

W świat nauki coraz bardziej wkraczają coraz nowsze metody (systemy) oceny dorobku pracowników naukowych. To wydaje się oczywiste, należy sprawdzać jak pracujemy. W pierwszej kolejności dotyczy to oceny pojedynczego naukowca co odbywa się cyklicznie oraz w trakcie ubiegania się o stopnie i tytuły naukowe. Chcesz być doktorem? pokaż co zrobiłeś, jakie prace opublikowałeś. A może aspirujesz wyżej aż po tytuł profesorski? Świetnie, potrzebujemy ambitnych naukowców zdolnych przełamywać stereotypy, odkrywających nowe obszary nauki, dokonujących fantastycznych odkryć. Ale takie cele i ambicje muszą być poparte wynikami w pracy naukowej; tu zasady oceny oraz stawiane wymagania muszą być czytelne i jednoznaczne. Nie idzie przecież o "produkowanie" kolejnych profesorów tytularnych.
Czy te zasady są odpowiednie? Śmiem wątpić, nie dość, że wymagania są raczej niskie (choć obserwuje się trend do ich wzrostu) to nie ma jednorodnych wymagań stawianych w różnych uczelniach tego samego typu. Np. w Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku doktor habilitowany aspirujący do tytułu profesorskiego musi osiągnąć wartość współczynnika h co najmniej 10 (dla niewtajemniczonych - jego 10 prac musi mieć co najmniej po 10 cytacji), a w innych uczelniach to kryterium albo wcale nie jest brane pod uwagę lub pułap jest inny. Ktoś powie: mamy demokrację wewnątrz uczelnianą zatem trudno oczekiwać unifikacji. To prawda, ale dlaczego poziom naukowy mierzony obiektywnymi kryteriami ma się tak drastycznie różnić u osób z grona profesorskiego w jednym kraju?!

Moje uwagi zrodziły się po dzisiejszym posiedzeniu Rady Wydziału w Zabrzu. Przedstawiono kluczowe zasady oceny jednostek naukowych (wydziałów). Ocena parametryczna za lata 2013-2016 zostanie dokonana w pierwszych miesiącach bieżącego roku. Prodziekan naszego wydziału Prof. S. Kasperczyk przedstawił wyniki dotyczące publikacji pracowników naszego wydziału za ostatnie 4 lata. Można być umiarkowanym optymistą; liczba publikacji z współczynnikiem IF wzrasta, wzrasta sumaryczna wartość IF, także rozwój kadry przebiega obiecująco. To daje szanse na utrzymanie kategorii A.
Ale mam duże wątpliwości dotyczące systemu oceny jednostek naukowych. Po pierwsze, czy taka ocena w ogóle ma sens; przecież w przeciętnej uczelni mogą znajdować się znakomite zespoły badawcze, na których szanse rozwojowe rzutują inne słabe na polu nauki katedry. Czy na pewno średnia ocena służy rozwojowi nauki? Oczywiście wiemy, że są możliwości aplikowania o granty badawcze i dobre zespoły badawcze i tak sobie poradzą, ale uzyskana kategoria wcale nie musi być czynnikiem motywującym do rozwoju.
Druga, chyba ważniejsza kwestia dotyczy samego systemu oceny. Dlaczego kryteria oceny nie są znane już na początku okresu rozliczeniowego? Zawsze może zrodzić to podejrzenie o "ustawianie" kryteriów pod kątem pewnych jednostek. Druga, bardzo istotna sprawa dotyczy stopnia zawiłości systemu. Nieskończone morze informacji, setki liczb, skomplikowane wzory i algorytmy będące podstawą oceny są niezmiernie trudne do zrozumienia i realizacji i bardzo czasochłonne. To jest niezrozumiały wytwór klasy techno- i biurokratów. Wiara, że taki system lepiej nas zmobilizuje do pracy i obiektywnie oceni wartość dorobku naukowego jest w mojej ocenie co najmniej wątpliwa. Co ciekawe, nie znam nikogo ze środowiska akademickiego, kto "czuje" ten system oceny, kto wie, że to jest dobra droga rozwojowa (jeśli ktoś taki czyta ten tekst, proszę o komentarz i wyjaśnienia). Zatem jak mamy szanować i doceniać odgórny, ministerialny system parametryzacji skoro go nie rozumiemy? Szkoda, że nie ma woli ze strony Ministerstwa by wyjaśnić środowisku naukowemu idee systemu oceny.

Nie sądzę, by "średnia" mogła zastąpić ocenę indywidualnego człowieka. Jednostka naukowa to nie jest fabryka, to zbiór pojedynczych osób i/lub zespołów badawczych. Jestem coraz bardziej przekonany, że idziemy w złym kierunku, a nauka z obszaru indywidualnego pola rozwoju staje się odhumanizowanym światem coraz odważniej zawłaszczanym przez klasę osób w istocie nie rozumiejących czym jest nauka.

Czy na pewno tak powinna wyglądać nauka?
Liczę na komentarze Czytelników.

środa, 4 stycznia 2017

Podsumowanie roku 2016

Niedawno zastanawiałem się nad podsumowaniem minionego roku. Jakie tematy były najbardziej nośne i skłoniły Czytelników za zabrania głosu i napisania komentarza? Podpowiedział mi autor komentarza do tekstu "Nagrody rektorskie", który nadszedł 3 stycznia o 22:08. Tak, to słuszna uwaga, że nauka to chyba najważniejszy obszar działalności uczelni (nie negując znaczenia pracy dydaktycznej, traktowanej, jako równorzędnie ważną aktywność uniwersytecką). W 2016 roku sporo uwagi poświęciłem sprawom nauki i te właśnie sprawy wzbudziły spore zainteresowanie odbiorców bloga. Od ponad roku pracuje nowy rząd, który głosem Ministra Nauki i v-ce Premiera J. Gowina zapowiada wprowadzenie rewolucyjnych zmian w systemie polskiej nauki. Bodaj na pierwszy plan wysuwa się problem związków nauki z rozwojem gospodarczy kraju; nauka ma stać się motorem rozwoju kraju. Z pewnością to musi być proces trwający wiele lat, niemniej ciekaw jestem czy Czytelnicy bloga zauważyli jakieś zmiany w swych uczelniach mogących być przysłowiowym "światełkiem" w tunelu? Zmiany w obszarze nauki muszą być dostrzegane na dole, tam gdzie toczą się badania. Warunkiem absolutnie koniecznym jest aktywność pracowników, a ta z kolei jest pochodną jakości wprowadzanych zmian.

Jeśli reformy mają być autentyczne to idee tworzone "na górze" muszą zmieniać praktykę prowadzenia badań.

System (zasady) przyznawania środków na projekty, ich rozliczanie na poziomie finansowym i merytorycznym, dostępność do urządzeń czy wynagradzanie badaczy to tylko niektóre z elementów procesu badawczego. Chętnie poznam opinie Czytelników czy dostrzegli zmiany w praktyce prowadzenia badań w swych uczelniach.
Zatem proszę podzielić się swymi doświadczeniami i opiniami.

piątek, 23 grudnia 2016

Życzę Czytelnikom bloga spędzenia Świąt Bożego Narodzenia w radości i spokoju oraz wielu sukcesów w nadchodzącym 2017 roku

środa, 21 grudnia 2016

Pół miliona wejść na blog

Dziś zanotowałem wejście nr 500.000 na blog. Ten Czytelnik pochodził z Gliwic (istnieje możliwość podglądu lokalizacji ostatnich 30 wejść z identyfikacją miasta i kraju).
Dziękuję wszystkim Czytelnikom za zainteresowanie blogiem i nadesłane komentarze.

W lutym minie 9 lat od publikacji pierwszego tekstu, w którym opisałem działania ówczesnej Pani Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery skierowane przeciwko mojej osobie. Zbliżały się wybory rektorskie, od roku prowadziłem aktywną kampanię dotyczącą startu w tych wyborach. Z inicjatywy Pani Rektor zostało zwołane specjalne posiedzenie trzech komisji senackich: nauki, rozwoju kadry i rozwoju uczelni. Spotkanie w imieniu Rektor prowadził Prof. A. Więcek, a jedynym celem było poinformowanie obecnych, że z powodu mojej działalności uczelnia jest zagrożona i w tej sytuacji Pani Rektor prosi o pomoc społeczność akademicką. Wiele obecnych osób nie kryło irytacji, a nawet oburzenia wobec takich metod walki z konkurentem do objęcia stanowiska rektora.
Postawiono mi szereg zarzutów, a każda z wymienionych komisji obradowała osobno. Warto przypomnieć, że przewodniczącym senackiej komisji nauki był wówczas Prof. M. Tendera, który na tym wspólnym spotkaniu przewodniczenie oddał Doc. L. Postek-Stefańskiej, gdyż, jak sam stwierdził, jego osoba, jako zaangażowana rodzinnie nie powinna mieć wpływu na bieg spraw. Ale gdy doszło do obrad komisji nauki jak gdyby nigdy nic prowadził jej posiedzenie. Finał był taki, że do wyborów szedłem z obciążeniem zarzutami dyscyplinarnymi co na pewno miało istotny wpływ na ich wynik (dla przypomnienia: wynik wyniósł około 170 do 140 głosów na korzyść urzędującej Rektor). W lipcu komisja dyscyplinarna orzekła, że stawiane mi zarzuty nie mają charakteru dyscyplinarnego i wcale nie podjęła postępowania!

Majstersztyk, nieprawdaż?! Bezkarnie zostałem obrzucony błotem, wybory zostały zmanipulowane, na cóż, takie to były czasy...

Ale zostawmy wydarzenia z odległej przeszłości. Przez następne 4 lata, aż do kolejnych wyborów rektorskich, w których także startowałem blog był bardzo obleganym forum wymiany poglądów. Apogeum wejść blog osiągnął w dniu wyborów rektorskich w 2012 roku gdy zanotowałem 3000 wejść! Miałem wówczas zamiar zakończenia prowadzenia bloga, ale wiele osób namawiało mnie bym kontynuował rozpoczętą działalność. Blog stał się wymianą myśli dotycząca szeroko rozumianych zagadnień z życia akademickiego. Liczba odwiedzających stopniowo zmniejsza się, ale ciągle oscyluje wokół 100 wejść dziennie. Listę miast wg ilości wejść otwierają Gliwice, kolejne miejsca zajmują Katowice, Kraków, Wrocław, Warszawa, Łódź, Zabrze, Mikołów i Lublin. Na blog wchodzono z 115 państw, a największe zainteresowanie okazali Czytelnicy z Niemiec, USA, Wielkiej Brytanii, Szwecji i Czech.
I tak blog stał się moją "drugą" naturą, a komentarze dotyczące różnych wydarzeń - choć pisane z dystansem osoby nie piastującej żadnych funkcji w władzach uczelni - ciągle znajdują chętnych Czytelników.
Kończąc, ja będę nadal pisał licząc na uwagi i komentarze Czytelników.

wtorek, 13 grudnia 2016

Odpowiedź na komentarz Czytelnika

W odpowiedzi na komentarz z 12.12 godz. 23:53 do postu dotyczącego nagród rektorskich informuję, że wysokość nagród nie zależy od typu nagrody co wynika z regulaminu uczelnianego. Pozostaje oczywiście kwestia proporcja ilości nagród naukowych i organizacyjnych. Nie liczyłem wczoraj jaka była ilość w poszczególnych kategoriach; niemniej na pewno nagroda naukowa jest bezpośrednim, mierzalnym wartością IF wynikiem pracy, a nagroda organizacyjna ma w pewnej mierze charakter uznaniowy. Należy także pamiętać, że osoby otrzymujące nagrody organizacyjne często wykonują bardzo odpowiedzialne i pracochłonne obowiązki np. w czasie wyborów i ta nagroda jest w pełni uzasadnionym wyrazem uznania ich pracy na rzecz społeczności akademickiej.

Wojciech Pluskiewicz

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Nagrody rektorskie

Kilka słów "na gorąco" po uroczystości wręczenia nagród rektorskich. Co roku są one przyznawane w trzech kategoriach: naukowej, dydaktycznej i organizacyjnej. Chciałbym parę uwag poświęcić tej pierwszej, moim zdaniem najważniejszej kategorii. Nagrody otrzymują pracownicy uczelni za wybitne, mierzalne wartością wskaźnika IF oryginalne publikacje naukowe. Nie jest łatwo zebrać taki dorobek za okres nie więcej niż 3 minione lata. Te coroczne spotkania mają uroczystą oprawę, nagrody wręcza Rektor, a gospodarzami są Dziekani. Niezależnie od prestiżowego wymiaru nagrody osoby wyróżnione otrzymują gratyfikację finansową. To miły akcent, ale ma tak naprawdę tylko symboliczne znaczenie. Wydziały co cztery lata podlegają ocenie ministerialnej, a uzyskana kategoria rzutuje znacząco na pozycję i finansowanie na kolejne 4 lata. W 70% kategoria wydziału zależy od dorobku naukowego, zatem pracownicy, którzy wypracowują pozycję wydziału powinni być znacznie bardziej zauważani. Myślę o systemie płac, który promuje najaktywniejszych, najlepszych naukowców. To wymaga zmian na poziomie prawnym, ale jeśli my, pracownicy akademiccy się nie upomnimy o taki motywacyjny system płac to nikt tego za nas nie zrobi.

wtorek, 6 grudnia 2016

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika

Kilka słów w odpowiedzi na komentarz z 21:05.

Takiej komisji nie da się powołać, nie ma takiej możliwości. A nawet gdyby można ją zwołać to nic nie zdziałałaby. W tym czasie były środki na budowę 3 nowych szpitali klinicznych w Polsce, ale ten czas minął i tych pieniędzy już po prostu nie ma. Była szansa i została zmarnowana. Należy także pamiętać, że rektor uczelni pełni jednoosobową odpowiedzialność za bieg spraw w uczelni, a stanowisko Senatu to tylko głos doradczy. Oznacza to, że choć członkowie Senatu podjęli niewłaściwą decyzję w głosowaniu, to odpowiedzialność za odrzucenie szansy na budowę całkiem nowego szpitala i tym samym skok jakościowy wydziału w Zabrzu spada na Rektor Prof. E. Małecką-Tenderę.
Rektor, który torpeduje interes własnej uczelni, przyszłość wydziału będącego kolebką uczelni nie zasługuje na szacunek i zostanie odpowiednio oceniony przez społeczność akademicką.

Wojciech Pluskiewicz

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Prośba do studenta, którego komentarze zostały opublikowane na blogu 2 grudnia



Serdecznie zapraszam Autora komentarza do tekstu zamieszczonego dnia 2 grudnia godzina 22:26 na spotkanie ze mną. Bardzo zależy mi na efektywności kształcenia na naszym Wydziale. Ważne, aby w ten proces zaangażowali się również studenci, ponieważ wspólnie tworzymy Uczelnię i wspólnie powinniśmy szukać jak najlepszych, a równocześnie osiągalnych do zrealizowania rozwiązań. Jestem głęboko przekonana, że o atmosferze i jakości kształcenia przede wszystkim decydują ludzie pragnący dobrze kształcić i dobrze uczyć się.

Alicja Grzanka