Czytelniku,

jeśli przebyłeś infekcję COVID-19 i jesteś ozdrowieńcem oddaj osocze, to szansa dla wielu ciężko chorych!

niedziela, 17 stycznia 2021

O nauce - lista czasopism

Wykaz czasopism naukowych i wydawnictw Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego to dokument z 17 i 18.12 2019 roku podzielony na 7 części obejmujących różne dziedziny nauki: humanistyczne, medyczne, o zdrowiu, społeczne, teologiczne, inżynieryjno-techniczne, rolnicze oraz ścisłe i przyrodnicze. Osobno ujęto materiały konferencyjne.

Nim zaprezentuję mój pogląd dotyczący sensu stworzenia tego wykazu kilka zdań dotyczących jego zawartości. Liczy on 30404 pozycji czyli tytułów czasopism. Interesująca mnie część czyli nauki medyczne i nauki o zdrowiu zostały podzielone na 4 podgrupy: nauki farmaceutyczne, medyczne, o kulturze fizycznej, o zdrowiu. Poniżej omawiam zawartość części dotyczącej nauk medycznych. Liczy ona 8659 nazw pism medycznych. Zostały one podzielone na 5 kategorii pism naukowych, którym przydzielono 200, 140, 100, 70, 40 i 20 punktów.

Podstawowe pytanie jakie należy postawić: w jakim celu stworzono tę listę? Jak rozumiem ma ona być wykorzystywana do oceny pracy indywidualnego pracownika. Niestety, w moim najgłębszym przekonaniu nie ma możliwości by ktokolwiek (nawet zespoły ludzi) mogły stworzyć ranking czasopism odzwierciedlający precyzyjnie ich prawdziwą wartość. Nie jest to możliwe z wielu powodów:

1. każde pismo zmienia swą rangę bo wartość zamieszczanych w nim publikacji nie jest taka sama. By ocenić rzeczywistą pozycję pisma musi upłynąć sporo czasu od danego roku. Tym jedynym znanym i najbardziej miarodajnym kryterium jest liczba cytacji prac z danego tytułu w okresie roku. To kryterium przekłada się na wartość pisma jako wskaźnik Impact Factor.

2. nie ma możliwości by ktokolwiek mógł w sposób obiektywny ocenić wartość pism dzieląc je na 5 kategorii. To biurokratyczne, sztywne wyobrażenie o świecie, który nie może być traktowany w taki sposób. Prawdziwa skala wartości pism waha się od ZERA (IF=0 – brak cytacji) do najwyższej wartości IF, która się zmienia co rok i nie może być sztucznie ograniczana. Im więcej będzie cytacji w przeliczeniu na jeden opublikowany artykuł tym wartość pisma w rankingu będzie wzrastała. Oznacza to, iż w rzeczywistości powinny być setki lub tysiące kategorii dokładnie odzwierciedlających wartość IF dla danego pisma w konkretnym roku.

3. próby takiego podejścia czyli przyporządkowanie jakości (rangi, kategoryzacji) pisma do jego pozycji wg jakichkolwiek kryteriów (np. wg omawianej listy lub wg IF) i tak jest tylko niedoskonałą próbą oceny. Każde kryterium daje bowiem obraz pisma a nie konkretnej pracy indywidualnego pisma. W każdym periodyku trafiają się „perełki” mające mnóstwo cytacji (dziesiątki, setki a nawet tysiące) i inne prace, które nie zostały dostrzeżone i docenione przez innych autorów. Stąd każda próba liczbowego przełożenia na dorobek indywidualnego autora w zasadzie nie ma sensu. Tak naprawdę oddaje poziom periodyku naukowego a nie samego artykułu.

Tylko kryteria dotyczące danego autora mierzone liczbą cytacji i ich pochodnymi (np. wsp h, liczba prac z indeksem cytowań >10, 50 lub 100) pokazują prawdziwy obraz jakości pracy badacza. Taki obraz daje także obliczenie wskaźnika SQI, o którym pisałem niedawno (pdf jest dostępny na blogu). 

W różnych dziedzinach życia próbując oceniać jakieś zjawisko najlepiej operować przykładami. Z tego powodu przestawiam analizę dotyczącą pism naukowych z obszaru mych zainteresowań. Od 1997 roku opublikowałem 107 prac badawczych dotyczących chorób metabolicznych kości w pismach o zasięgu międzynarodowym z tzw. Listy Filadelfijskiej. Sadzę, że tak duże doświadczenie daje dobre podstawy do analizy wartości niektórych czasopism. W naukowym obszarze mego zainteresowania najbardziej prestiżowe są 3 tytuły: Journal of Bone and Mineral Research, Bone i Osteoporosis International. Dwa pierwsze mają szersze spectrum tematyczne a Osteoporosis International.publikuje w zasadzie tylko artykuły dotyczące osteoporozy. W Journal of Bone and Mineral Research opublikowałem 1 pracę, w Bone 5, a w Osteoporosis International.13. Generalnie w środowisku naukowym za najważniejsze pismo uchodzi Journal of Bone and Mineral Research, a dwa pozostałe są równorzędne. Na liście ministerialnej Journal of Bone and Mineral Research i Osteoporosis International mają po 140 punktów, a Bone 100. Jakie kryteria zdecydowały o takiej klasyfikacji nie mam pojęcia, w moim przekonaniu nie ma ku temu żadnych merytorycznych podstaw. Warto zaprezentować także wartości IF: Bone za 5 lat ma średnio 4,349 a za 2019 4,147. Odpowiednie wartości dla Osteoporosis International to 3,938 i 3,759. IF dla Journal of Bone and Mineral Research za 2019 rok 5,854.

Takie decyzje podejmowane w ciszy ministerialnych gabinetów mają duże znaczenie dla poszczególnych pracowników. Trudno zaakceptować taki model oceny oderwany od rzeczywistości. 

Powyższe uwagi dotyczą tylko medycyny, nie wiem jakie powinny być kryteria oceny badaczy z innych dziedzin np. nauk humanistycznych. Jednakże każdy pomysł typu biurokratycznego wykreowany w oparciu o bliżej nieznane, sztywne kryteria nie jest właściwy. Ta droga nie poprawi jakości nauki, spowoduje więcej szkód niż korzyści.

środa, 13 stycznia 2021

O nauce

Uniwersytet to nauka, bez niej trudno sobie wyobrazić realizację misji szkoły wyższej. To badacze budują wizerunek uczelni; ich naukowe pomysły przekute w słowo przelane na strony renomowanych pism naukowych popychają postęp cywilizacyjny. Oczywiście epokowych odkryć nie dokonuje się codziennie, ale by mogły one zobaczyć światło dzienne tysiące badaczy prowadzi mozolną, żmudną pracę. Wielkie sukcesy nie są wynikiem cudów tylko pracy, pracy, pracy.

Nie przejdę do kontynuowania myśli krążącej wokół słowa „nauka” chciałbym uspokoić Czytelników, mam świadomość znaczenia drugiego filara uniwersytetu: dydaktyki. Są wśród nas urodzeni dydaktycy, mamy zapalonych badaczy, ale te obszary wcale się nie kłócą, wręcz przeciwnie, wiedza wyniesiona z pracy badawczej nieraz jest pomocna w prowadzeniu zajęć.

Nauka wymaga spokoju, skupienia, konsekwencji w dążeniu do wytyczonych celów. Bywa, że mijają lata nim jakaś idea zostanie wcielona w życie. W Polsce badania naukowe (nie licząc np. instytutów badawczych) są prowadzone w uczelniach przez pracowników określanych mianem badawczo-dydaktycznych (dawniej stosowano określenie naukowo-dydaktyczny). Każdy pracownik ma przydzieloną pewną liczbę godzin dydaktycznych do zrealizowania w ciągu roku akademickiego. Rozliczenie części obowiązków dotyczącej dydaktyki jest zatem proste. Zupełnie inaczej wygląda sprawa prowadzenia badań naukowych.

Jak je rozliczać?

Jak ocenić jakość pracy naukowej?

Te problemy poruszałem na blogu wielokrotnie; zawsze byłem zwolennikiem stworzenia stabilnego systemu motywacyjnego promującego aktywnych naukowców. Dzięki postępowi dysponujemy wieloma narzędziami pomocnymi w ocenie wyników pracy naukowej indywidualnego pracownika. Liczba publikacji, liczba cytacji, wartość współczynnika IF, wartość indeksu h to tylko niektóre dostępne narzędzia przydatne do precyzyjnej oceny dorobku naukowego. Zapraszam także do zapoznania z nową metodą do oceny jakości dorobku naukowego. Wskaźnik SQI – Scientific Quality Index to jedyny znany wskaźnik, który monitoruje jakość dorobku w czasie w taki sposób, że jeśli tak jakość dorobku spada to SQI także się zmniejsza. Wszystkie inne parametry nie mają takiej cechy, np. wsp h nigdy się nie zmniejszy podobnie jak liczba cytacji lub liczba opublikowanych badań. Zapraszam do lektury dotyczącej SQI, pdf poniżej tekstu.

W naszych realiach wynagrodzenie pracownika naukowego jest ściśle związane z dydaktyką. Nie ma żadnego systemu promujących aktywnych badaczy (nie biorę pod uwagę rektorskich lub ministerialnych nagród naukowych, gdyż to jest działanie podejmowane raz w roku). A to jest moim zdaniem warunek sine qua non powodzenia: naukowcy powinni być odpowiednio wynagradzani przez pracodawcę proporcjonalnie do swych osiągnięć. Niedawno wraz z grupą moich współpracowników dokonałem analizy dorobku naukowego samodzielnych pracowników naukowych obu wydziałów lekarskich naszej uczelni i okazało się, że 10% liderów tworzy ponad 30% dorobku mierzonego wartością IF i daje blisko połowę wszystkich cytacji! Pdf-y tych prac w załączeniu.

Ustawa 2.0 stworzyła pewne nowe mechanizmy oceny dorobku naukowego idące w kierunku dowartościowania najlepszych. To jest generalnie właściwy kierunek, niemniej jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Nie każdy generalnie dobry pomysł da się wprowadzić w życie. O tych sprawach będę pisał w najbliższym czasie. Liczę na aktywność Czytelników i nadsyłanie komentarzy.

Dorobek naukowy profesorów i doktorów habilitowanych Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach

Dorobek naukowy profesorów i doktorów habilitowanych w Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach – porównanie dwóch wydziałów lekarskich

Scientific Quality Index: a composite size‐independent metric compared with h‐index for 480 medical researchers

niedziela, 3 stycznia 2021

Nauka o pandemii

okładka

sobota, 2 stycznia 2021

Grudzień na blogu

Grudzień na blogu był niezwykle intensywny, do pewnego wtorku liczba odwiedziejących oscylowała wokół kilkudziesięciu wejść aż do momentu gdy dotarła informacja dotycząca końca panowania kanclerz Kuraszewskiej. Przez kilka dni liczba wejść przekraczała 500 a cały miesiąc zakończył się liczbą 4669 osób, które odwiedziły blog. Dzięki grudniowemu "festiwalowi" na blogu średnia miesięczna Czytelników bloga przekroczyła 1500. To mnie cieszy, to oznacza, że ciągle to miejsce komunikowania, dyskusji i wymiany myśli jest potrzebne społeczności akademickiej.

niedziela, 27 grudnia 2020

Podsumowanie roku 2020

Rok 2020 był wyjątkowy i zasługuje na skreślenie paru słów podsumowania. 

Z pewnością najważniejszym wydarzeniem była wciąż trwająca pandemia. Słowa SARS-COV 2 i COVID-19 wejdą na trwale do annałów historii świata. Nie była to pierwsza tego rodzaju sytuacja ale prawdopodobnie skala zjawiska i skutki jakie będziemy odczuwać długie lata nie mają precedensu w historii ludzkości. Rozwój cywilizacyjny przyczynił się do błyskawicznego rozprzestrzenienia się pandemii dosłownie na każdy zakątek świata. Zapoczątkowali to Chińczycy, który w styczniu masowo wyruszyli w świat. Najwięcej przybyło ich do północnych Włoch gdzie pandemia najwcześniej zaczęła zbierać swe śmiertelne żniwo. Trudno dziś wyrokować jak się dalej potoczą sprawy, niemniej z pewnością powrót do stanu sprzed pandemii będzie trudny i może zająć nawet wiele lat (lub jak twierdzą inni, nigdy ludzkość nie będzie taka sama jak wcześniej). 

Uczelnie nie są oderwane od rzeczywistości i musiały być podjęte działania dostosowujące tryb pracy do nowej rzeczywistości. Nauczanie zdalne zastąpiło zwykłe ćwiczenia a wszelkie inne działania np. przewody doktorskie, spotkania Rad Dziedziny, Dyscyplin i Senatu odbywają się w trybie telekonferencji. Te zmiany nie były łatwe do wprowadzania i pogląd iż jakość wielu działań ucierpiała można uznać za uzasadniony. 

Ale rok 2020 to także ważny rok w życiu naszej uczelni gdyż był rok wyborczy. W trybie online wybraliśmy nowego Rektora. Został nim dotychczasowy prorektor ds. nauki Profesor Tomasz Szczepański. Nowy Rektor do współpracy zaprosił prorektorów. Zadania jakie stoją przed nową ekipą są trudne, także z powodu trwającej pandemii i nadciągającego nieuchronnie kryzysu ekonomicznego. Ostatnie wydarzenia i odsunięcie ze stanowiska kanclerza B. Kuraszewskiej to ważny znak świadczący o determinacji Rektora i Jego współpracowników w dążeniu do zreformowania naszej Uczelni. Pisałem to tych sprawach kilkukrotnie, ta decyzja spotkała się z gremialną akceptacją społeczności akademickiej.

Jestem przekonany, że nowy Rektor będzie kontynuował konieczne zmiany w Uczelni. Po latach stagnacji i dreptania w miejscu są realne szanse na znaczący postęp i uzyskanie miejsca SUM na mapie polskich a może także międzynarodowych uczelni na miarę naszych ambicji i oczekiwań. Z pewnością wsparciem dla Profesora Szczepańskiego będą nowi prorektorzy. 

Ale musimy mieć świadomość skali problemów; nie oczekujmy cudów i natychmiastowych efektów. To zadania na lata, ba, nawet na dekady. I każdy z nas, pracowników Uczelni ma swe zadanie do wykonania. Jeśli będziemy solidnie pracować to każdy z nas dołoży swą małą cegiełkę do wspólnego sukcesu. 

środa, 23 grudnia 2020

Życzenia

wtorek, 22 grudnia 2020

O przyszłości

 

 Mimo nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia nie sposób uciec od problemu pandemii. To dosłownie sprawa życia i śmierci. 7 grudnia w tekście Quo Vadis Polsko?! poruszyłem ten temat szczepień przeciw COVID-19. Dobrze, że akcja szczepień została przyśpieszona bo Unijne instytucje przyśpieszyły swe działania i pierwsza szczepionka została dopuszczona do sprzedaży. W międzyczasie były prowadzone zapisy osób chętnych do przyjęcia szczepionki spośród pracowników ochrony zdrowia i już niebawem szczepienia mają się rozpocząć.Pracownicy medyczni to pierwsza grupa osób szczepionych, gdyż ich narażenie jest największe. I tu zaczynają się schody; okazało się, że mniej niż połowa personelu medycznego zadeklarowała chęć szczepienia. Wg doniesień medialnych są szpitale, w których ten odsetek wynosi mniej niż 20%. 

 

To bardzo pesymistyczne informacje; jeśli my, fachowi pracownicy służby zdrowia boimy się szczepienia to jak przekonać resztę społeczeństwa?!

 

7 grudnia usiłowałem znaleźć powody takiej sytuacji wskazując na pewne, szeroko rozumiane zjawiska dotyczące rozwoju cywilizacyjnego i nie będę ich powtarzał. Sądzę jednak, że jest jeszcze inny obszar odpowiedzialny za zaistniałą sytuację. Uważam, że sytuacja społeczna w Polsce nie sprzyja tworzeniu atmosfery zaufania i współpracy. Dziś nie ma autorytetów (lub jest ich mało i mają mały posłuch społeczny) tak w wymiarze indywidualnym jak i instytucjonalnym. 

Proszę Czytelników o wskazanie takich osób z polskiego życia publicznego, którzy są takimi autorytetami.

 

A instytucje zaufania publicznego godne tego miana?

Sejm, Senat, Prezydent RP, Kościół, Polska Akademia Nauk, Uniwersytet?

Wydaje się, że by zrozumieć bieżącą sytuację należy sięgnąć daleko wstecz. Zjawiska społeczne zawsze są wynikiem długotrwałych procesów. Przyczyn obserwowanej dezintegracji społecznej, upadku autorytetów, trudności w nawiązywaniu współpracy na wielu płaszczyznach z pewnością należy szukać w naszej historii powojennej. Lata 1945-1989 to okres panowania najwspanialszego z systemów społecznych, socjalizmu realnego. Słowa demokracja, dyskusja, otwartość, zaufanie to były nic nieznaczące pojęcia. A trzy ostatnie dekady, czas odbudowy kraju po komunistycznym tsunami wcale nie wyprowadziły nas, jako kraju i jako społeczeństwa na poziom dojrzałej demokracji, rozumianej jako system zrównoważonego rozwoju wiodącego do stworzenia godnych warunków do życia dla milionów Polek i Polaków. Zamiast takiego stanu obserwujemy zjawiska odwrotne; rozpad więzi społecznych, niekończące się bezproduktywne spory, inwektywy zamiast dyskusji, odwrót od udziału w życiu publicznym i wiele innych negatywnych zjawisk. Sądzę, że obstrukcja dotycząca szczepień ma swe praprzyczyny właśnie w sferze szeroko rozumianego życia publicznego, to pokłosie opisanych skrótowo zmian kulturowych i cywilizacyjnych.

 

I na koniec, mimo niezbyt optymistycznego obraz rzeczywistości musimy dołożyć wszelkich starań by wspierać ideę szczepień. Trzeba rozmawiać, dyskutować używając argumentów merytorycznych by przekonać wątpiących w sens szczepień. Jeśli jako społeczeństwo odmówimy udziału w akcji szczepień wszyscy będziemy zbierali gorzkie owoce, a pandemia będzie trwała jeszcze długie miesiące a nawet lata.


Czekają nas: 


-śmierć tysięcy obywateli RP z powodu COVID-19

-śmierć tysięcy Polek i Polaków z innych przyczyn chorobowych wobec braku wystarczającej opieki zdrowotnej

-trwająca pandemia będzie niszczyła tkankę społeczną na wielu różnych polach

-kryzys ekonomiczny dotknie milionów z nas, a słowa 'bezrobocie", "zasiłek" będą obecne na każdym kroku

piątek, 11 grudnia 2020

Z życia uczelni

 Na blogu trwa ożywiona dyskusja dotycząca naszej Uczelni. 

Apeluję by komentarze skupiały się na kwestiach obrazujących działanie Uczelni zamiast na sprawach personalnych. 


Poniżej opisuję moje ostatnie doświadczenia pokazujące jak działa administracja w Rektoracie. Moja publikacja została przyjęta do druku w zagranicznym periodyku o IF=3,22. Koszt jej zamieszczenia to 423 USD. Przygotowałem odpowiednie zapotrzebowanie, które podpisali kierownik Katedry Prof. W. Grzeszczak i Prof. A. Grzanka, Dziekan Wydziału Nauk Medycznych w Zabrzu. 3.12.2020 to zapotrzebowanie zostało wysłane do rektoratu. Niestety, minęło 7 (słownie siedem) dni roboczych i odpowiedniej decyzji brak. 

To niedopuszczalna inercja, a może działanie wręcz na szkodę Uczelni? 

Nie wiem czy ta redakcja będzie czekać w nieskończoność (wskazano, że oczekują na wpłatę 2-3 dni) i być może ta publikacja po prostu nie będzie w ogóle opublikowana.

   

czwartek, 10 grudnia 2020

O Uczelni

W naszej Uczelni od 2 dni mają miejsce ważne wydarzenia. Po 15 latach funkcję Kanclerza przestała pełnić Pani B. Kuraszewska. 
Odwołanie jej z tego stanowiska spotkało się z powszechną aprobatą społeczności akademickiej i wywołało niezwykle żywą dyskusję. Na blog nadeszło wiele komentarzy; wszystkie mają wspólny mianownik, wszyscy Czytelnicy opisują w czarnych barwach minioną epokę. Jak sądzę, znakomitą większość komentarzy nadesłali pracownicy administracji. I nic dziwnego, to oni przez lata pozostawali w bezpośredniej zależności służbowej z byłą kanclerz. Nie oznacza to, iż pracownicy naukowo-dydaktycznie nie odczuwali w swej pracy w SUM "oddechu" kanclerz. Przez dwie kadencje byłem członkiem Senatu i miałem dość okazji zobaczenia kanclerz w akcji. To nie była osoba godna pełnienia tej ważnej i odpowiedzialnej funkcji. Zamiast profesjonalizmu, umiaru, kultury osobistej byliśmy świadkami niekompetencji, buty i arogancji. Ale przecież ktoś ją zatrudnił na tym stanowisku, ktoś powierzył jej tę funkcję. Tą osobą była Rektor Prof. E.Małecka-Tendera wybrana w wyborach rektorskich w 2005 roku. Obie Panie stworzyły model działania uczelni, który miał niewiele wspólnego ze standardami i zwyczajami akademickimi. I to właśnie Pani Rektor ponosi bezpośrednią, jednoosobową odpowiedzialność za bieg spraw w naszej Uczelni w latach 2005-2012, w tym także za zachowania kanclerz. Z tego powodu zdecydowałem się ponownie konadydować na stanowisko rektora w 2008 roku. Pani Rektor podjęła wobec mnie wrogie działania, między innymi stawiając mi zarzuty dyscyplinarne, które w lipcu 2008 zostały całkowicie odrzucone przez Komisję Dyscyplinarną, jako bezasadne. Ale efekt dały, Pani Rektor wygrała wybory w kwietniu 2008 roku. Niestety, przez dwie kolejne kadencje Rektora Prof. P. Jałowieckiego nadal trwała władza, coraz większa władza kanclerz, realizowana w coraz bardziej bezwględny sposób.     
Wiele by można pisać, ale skupmy się na przyszłości, bo przyszłe o losy uczelni idzie gra.

Należy wyrazić najwyższe uznanie Pani Rektrorowi Prof. T. Szczepańskiemu i Kolegium Rektorskiemu za zdecydowany ruch.

To początek drogi naprawy nie tylko samej administracji, ale przywrócenia znaczenia wartości i zwyczajów akademickich. To będzie długa i trudna droga. Musimy także pamiętać, że przed B. Kuraszewską przez długie lata kanclerzem był P. Sałaniewski, którego także nie wspominamy dobrze. Ponad trzy dekady twania na stanowisku kancelarza osób absolutnie niegodnych tej funkcji!  
Teraz nadchodzi czas wspólnej pracy, sprzątania po minionej, smutnej epoce. To długa droga, którą musimy przejść razem, jako społeczność akademicka. 

Nasza Uczelnia znów musi zasłużyć na miano Uniwersytetu!

środa, 9 grudnia 2020

Wesprzyj remont auli w Zabrzu

Szanowni Państwo,

drodzy Studenci wydziału zabrzańskiego – aktualni i byli,

drodzy Sympatycy…


Tu Katedra i Zakład Patomorfologii w Zabrzu – kiedyś Wydziału Lekarskiego, dzisiaj Wydziału Nauk Medycznych Śląskiego Uniwersytetu Medycznego (SUM) w Katowicach, zlokalizowana w Szpitalu Klinicznym nr 1 w Zabrzu im. prof. S. Szyszko (ul. 3 Maja 13-15).

Aktualnie trwa częściowy remont Zakładu Patomorfologii polegający na termoizolacji czyli zrobiono remont dachu naszego budynku, wymieniono okna oraz wymieniono centralne ogrzewanie. 

Czy pamiętają Państwo naszą Aulę? To wyjątkowe miejsce, zabytkowe, historyczne; niewiele jest takich auli w Polsce. Aula jest półokrągła, ma wysokość powyżej 10 metrów, w dole pośrodku stoi stół - kiedyś bowiem była dedykowana badaniom autopsyjnym. Myślę, że część z Państwa pamięta pierwszą sekcję z czasów studenckich przeprowadzaną na tej właśnie sali. Dzisiaj aula ciągle przypomina tą z czasów mojego studiowania (około 30 lat temu), za czasów studiowania mojego Taty była taka sama.

Przy okazji aktualnego remontu Aula została pomalowana. Pracownicy podjęli się jej wysprzątania z rzeczy magazynowanych tam od dziesięcioleci. 

Marzy mi się remont Auli – taki prawdziwy. 

I kiedy to się stanie – będzie nazwana imieniem dr n. med. Daniela Sabata, naszego Kolegi, który poświęcił temu miejscu zawodowe życie. W marcu 2021 roku minie 5 lat od Jego śmierci.

Wierzę, że dzięki Państwu zrealizuję mój cel. 


Prof. dr hab. n. med. Bogna Drozdzowska 

– kierownik Katedry i Zakładu Patomorfologii w Zabrzu


Proszę o wsparcie finansowe:

Konto dobrowolnych świadczeń  SPSK nr 1 w Zabrzu

31 1130 1091 0003 9028 8620 0005   BGK O/Katowice

z dopiskiem: AULA

Hot News!

 Obowiązki Kanclerza Uczelni pełni Pan Ireneusz Ryszkiel.

W oczekiwaniu na nominację nowego Kanclerza

 Pracownicy naszej Uczelni oczekują na nominację nowego Kanclerza.

Mamy ogromną nadzieję, że będzie to osoba godna pełnienia tej ważnej i odpowiedzialnej funkcji.

Uniwersytet to nie jest przedsiębiorstwo, to nie tylko miejsce prowadzenia zajęć dydaktycznych i realizacji projektów naukowych, nie jesteśmy pracownikami produkcyjnymi.

To miejsce,w którym realizujemy misję Uniwersytetu, ważną misję społeczną.

A w tym celu niezbędna jest administracja, która rozumie co oznaczają słowa student, nauka i wiele, wiele innych.

Bez światłego Kanclerza trudno o osiąganie tych celów, trudno o wypełnianie słowa "misja" odpowiednią treścią.


poniedziałek, 7 grudnia 2020

Quo Vadis, Polsko?!

Pandemia wkracza w decydującą fazę, świat wchodzi w ostry zakręt. Są oczywiście optymistyczne informacje związane ze szczepionką, ale przecież sama szczepionka nie zadziała. Musi zostać podana pacjentom a tych są miliony. Wyzwanie organizacyjne i logistyczne jest ogromne, szczególnie, że czynnik czasu jest tak ważny. Jutro szczepienia rozpoczyna Wielka Brytania a media przynoszą informacje, że Europejska Agencja Leków pierwszą szczepionkę zaaprobuje 29 grudnia. Jak jest możliwa taka obstrukcja?! Ważą się losy milionów ludzi ale urzędnicy mają czas…

Podobno przygotowania w Polsce idą pełną parą, ale zgodnie z informacjami jakie do mnie docierają trudno o optymizm. Wymagania stawiane placówkom mającym się podjąć szczepień są niemożliwe do spełnienia dla znakomitej większości poradni, małych placówek rozsianych po mapie Polski B i C. Tylko duże poradnie mogą przymierzyć się do akcji tak by ich zwykła działalności nie została sparaliżowana. To musi budzić ogromny niepokój, którego nie może zastąpić urzędowy optymizm. 

Jak zaszczepimy miliony Polek i Polaków?!   

I druga, niemniej ważna kwestia. Słyszymy, że w przybliżeniu połowa obywateli RP nie chce się zaszczepić. To podważa sens całego wysiłku bowiem dopiero zaszczepienie (prawie) całej populacji daje szanse na powrót do normalności. Ci, którzy wątpią w potrzebę szczepienia godzą nie tylko we własne dobro (i to można by im wybaczyć) ale prezentują postawę aspołeczną. Jeśli te prognozy się spełnią pandemia będzie trwała znacznie dłużej niż przy powszechnym przyjęciu szczepionki. To bardzo pesymistyczna, wręcz złowieszcza prognoza. Jeśli porównamy liczbę wykonanych testów w kierunku COVID-19 z liczbą testów w innych krajach (za nami są 2-3 europejskie państwa) i skalę niechęci lub nawet wrogości w stosunku do szczepionki trudno o optymizm (nie licząc tego urzędowego).

Pisałem kiedyś na blogu o pewnych obszarach życia społecznego odzwierciedlających poziom rozwoju cywilizacyjnego. Wymieniłem trzy bardzo ważne dziedziny życia: nakłady na naukę, nakłady na opiekę zdrowia oraz zanieczyszczenie powietrza. We wszystkich jesteśmy w ogonie Europy. 

A dziś widać, że inny przejaw postaw (anty)społecznych w postaci siły ruchu antyszczepionkowego co plasuje nas znów na końcu państw cywilizowanych. Osoby odmawiające szczepień będą nadal źródłem zakażeń przyczyniając się także do występowania dalszych zgonów z powodu COVID-19. Co więcej, dłuższa pandemia to trwający paraliż systemu opieki zdrowotnej co się wprost przekłada na brak optymalnej opieki w innych niż COVID dziedzinach medycyny i ogromną liczbę zgonów Czy antyszczepionkowcy nie wiedzą, że ich postawa to działanie na szkodę innych ludzi?! 

Jeśli ktoś z czytających te słowa potrafi wyjaśnić dlaczego tak się dzieje, z jakich powodów tak bardzo odstajemy od innych społeczeństw będę wdzięczny za słowa wyjaśnienia.   

niedziela, 29 listopada 2020

Ważna informacja medialna

 W ostatnich dniach dotarła zdumiewająca informacja dotycząca zatrudnienia pielęgniarek. Na około 5000 absolwentek szkół pielęgniarskich w tym roku zatrudnienie w szpitalach uzyskało zaledwie w przybliżeniu 1000 z nich. I to nie dlatego, że 80% absolwentów nie starało się znaleźć zatrudnienia bo szpitale po prostu nie przyjmowały nowych pielęgniarek. Jak wiadomo od dawna braki kadry pielęgniarek są ogromne a w ciągu najbliższych lat co piąta pielęgniarka wchodzi w wiek emerytalny. Ale zwalniane etaty nie są zajmowane przez młode adeptki zawodu.

Jak jest zatem możliwa opisana sytuacja? Trudno to pojąć, może po prostu szpitale nie mają pieniędzy na zatrudnienie i nawet utrzymanie aktualnej liczby pracujących pielęgniarek?

Jeśli ktoś z grona Czytelników zna powody opisanej sytuacji proszę o komentarze.  


niedziela, 15 listopada 2020

O rzeczywistości wirtualnej

 Chciałbym z Czytelnikami bloga podzielić się paroma obserwacjami dotyczącymi otaczającej nas rzeczywistości. Nim przejdę do najbardziej aktualnych uwag warto spojrzeć jak funkcjonowały uczelnie przed wejściem w życie Ustawy 2.0. Osią każdej szkoły wyższej "od zawsze" był wydział. Na jego czele stał Dziekan wybierany w tajnych wyborach przez społeczność akademicką. To zapewniało realizację zasad demokracji akademickiej. Dziekan wraz z Prodziekanami kreował politykę wydziału dotyczącą pracy naukowej oraz dydaktyki. Nie odbywało się to na zasadzie "dziel i rządź" ale opierało się na opiniach i wiedzy innych pracowników wydziału. Dzięki takiemu wielopoziomowemu systemowi podejmowania decyzji ważnych dla wydziału, jako całości ale także indywidualnych pracowników realizowano misję uczelni jako miejsca otwartej dyskusji nieskrępowanej żadnymi ograniczeniami. Najważniejszym forum dyskusji były posiedzenia Rad Wydziału. Członkami tego gremium byli samodzielni pracownicy naukowi (doktorzy habilitowani i profesorowie), przedstawiciele adiunktów i asystentów, reprezentanci innych pracowników uczelni oraz studenci. Posiedzenia Rad Wydziału były miejscem dyskusji, nieraz ostrych sporów gdzie mogły ścierać się różne racje i punkty widzenia. Ale miały i inną rolę; umożliwiały osobiste poznanie się osób z różnych katedr, nawiązywały się kontakty np. na polu współpracy naukowej. Mam osobiste wieloletnie doświadczenia dotyczące funkcjonowania Rady Wydziału; w latach 1980-81 byłem jej członkiem jako student, a od 2000 roku wszedłem w jej skład po uzyskaniu stopnia doktora habilitowanego. 

Jak pewnie zauważyli Czytelnicy używam czasu przeszłego; Ustawa 2.0 zlikwidowała bowiem wydziały i rady wydziału. Nie już także władz dziekańskich wybieralnych w trybie tajnym. Owszem istnieje pojęcie wydziału, ale został on sprowadzony li tylko do roli nadzorowania procesu dydaktycznego. Nie ma wydziału, nie ma rady wydziału = nie ma dyskusji uniwersyteckiej jaka toczyła się od 1989 roku. 

I na koniec sytuacja bieżąca. Pandemia zablokowała kontakty osobiste i wymusiła przeniesienie reszty dotąd istniejących aktywności wymagających kontaktów osobistych (komisji doktorskich, habilitacyjnych, profesorskich lub konkursowych) do świata wirtualnego. W mojej ocenie nie sposób zastąpić osobistych kontaktów i dyskusji telekonferencjami, to - tym razem wymuszona okolicznościami kontynuacja odwrotu od tradycyjnej formy funkcjonowania uczelni zapoczątkowana przez Ustawę 2.0. 

Uniwersytet stracił (lub może lepiej "trwa proces") swe immanentne cechy stając się "nowoczesną fabryką produkującą prace naukowe i szkolącą studentów". To fatalny trend, który nieuchronnie zabija pojęcie Uniwersytetu. Dezintegracja, atomizacja, zanik dyskusji, prymat biurokracji nad pracownikami naukowymi wskazują, że tradycyjna rola społeczna szkół wyższych w życiu publicznym podlega na naszych oczach zasadniczej zmianie. Zmianie w mojej ocenie niekorzystnej.   


czwartek, 12 listopada 2020

Okolicznościowy koncert

 


sobota, 7 listopada 2020

O Polsce zdań parę

Trudno dziś uciec od tematu pandemii, która zdominowała całe życie społeczne ale także osobiste życie każdego z nas. Nic nie jest takie jak wcześniej, musimy się pogodzić z zaistniałą sytuacją i jakoś do niej przystosować. Jesteśmy wręcz bombardowani niekończącym się zalewem informacji, czasem całkowicie sprzecznych ze sobą. Nie myślę nawet o newsach internetowych ale także opinie osób mających uchodzić za ekspertów bywają rozbieżne. Mimo wszystko sądzę, że należy próbować poddawać krytycznej analizie dostępne opinie by uzyskać obraz najbardziej zbliżony do faktycznego stanu rzeczy.

W kolejnym tekście podejmę próbę symulacji na przyszłość, a dziś kilka słów chciałbym poświęcić rozważaniom nieco szerszej natury.

Nie ulega wątpliwości, że bieżąca sytuacja jest czymś absolutnie nadzwyczajnym w skali globalnej. Nagłość wybuchu pandemii, tempo jej rozprzestrzeniania się na całym świecie, liczba osób zarażonych (a ta z pewnością wielokrotnie przewyższa liczbę osób z dodatnim wynikiem badań) i liczba zgonów są zdumiewające. Te cechy pandemii są wystarczające bo uznać porównanie do wojny za zasadne. To jest wojna biologiczna, niezależnie od przyczyny jej wywołania. Wojna z niewidzialnym wrogiem, stąd tak wielu sceptyków negujących w ogóle istnienie koronawirusa. Ale to błędna, wręcz szkodliwa postawa prowadząca do określonych, negatywnych skutków mierzonych liczbą nowych zachorowań i zgonów.

Nadzwyczajne sytuacje wymagają nadzwyczajnych działań. Koniecznie są szybkie decyzje, oparte na solidnych danych i ich analizie przeprowadzonej przez zespoły fachowców z różnych dziedzin. Nie ma miejsca na chaotyczne, nieprzemyślane decyzje. Oczywiście sytuacja jest trudna i wymaga ciągłych korekt dostosowanych do zmieniającej się dynamicznie rzeczywistości. Kto normalnie podejmuje decyzje na poziomie państwa? W krajach demokratycznych decyzje podejmuje rząd w oparciu o większość parlamentarną. Ta się dzieje w okresie normalnego funkcjonowania państwa, w czasie pokoju. Gdy wybucha wojna, gdy dochodzi do zagrożenia podstaw funkcjonowania państwa, gdy zagrożone jest bezpieczeństwo obywateli, ich zdrowie i życie, a także podstawy ekonomiczne wszystko się zmienia. W niepamięć odchodzą spory polityczne i ideologiczne, nawet najgłębsze rowy zostają zasypane i następuje czas wspólnych działań rządu i opozycji na rzecz dobra państwa i jego mieszkańców.

Ktoś powie: po co wyrażać poglądy oczywiste, szkoda czasu!

Ale obserwacja polskiej rzeczywistości niestety zmusza do wyrażenia sprzeciwu wobec braku w Polsce opisanych wcześniej działań. Pandemia nic nie zmieniła, zamiast wytężonej pracy na rzecz nas wszystkich w najlepsze trwają zwykłe utarczki polityków. Niebywała arogancja władzy, której nie sposób wyjaśnić, wytłumaczyć ani usprawiedliwić.

Dziś jest tylko jeden kluczowy temat: jak przejść przez ten trudny okres z jak najmniejszymi stratami mierzonymi kosztami społecznymi i tymi odnoszącymi się do indywidualnego obywatela. Wszelkie inne sprawy muszą poczekać do końca pandemii i absolutnie powinny zawieszone „na kołku” dotychczasowe spory naturalne do czasu pokoju.

A może by pojąć co się dzieje naszej Ojczyźnie trzeba zaglądnąć na karty naszej historii?

Nie trzeba daleko szukać, cofnijmy się o wiek do sceny politycznej II RP. Od 1918 roku do przewrotu majowego kraj był wstrząsany licznymi kryzysami, mieliśmy kalejdoskop upadających rządów, ciągle pojawiali się nowi premierzy. Kompletny brak stabilizacji, z pewnością częściowo wytłumaczalny trudnościami odbudowy niepodległej państwowości, w dodatku zagrożonej działaniami nieprzyjaznych sąsiadów, w pierwszej mierze Rosji Sowieckiej. Po 1926 roku aż do września 39 roku rządziła Sanacja skutecznie ograniczając rolę opozycji. Skutki znamy, klęska wrześniowa – trudna do uniknięcia wobec sytuacji międzynarodowej zmieniła wszystko. Polska państwowość przestała istnieć a przyszłość obywateli była niemożliwa do przewidzenia. Nowa sytuacja powinna zakończyć wewnętrzne spory a klasa polityczna powinna podjąć zgodne działania. Tak się nie stało, trwały wzajemne oskarżenia o klęskę wrześniową, Sądzę, że najlepszym przykładem personalnym jest Generał Sikorski. Ten wybitny wojskowy zasłużony w okresie wojny z bolszewikami w 1919/20 w II był całkowicie zmarginalizowany przez obóz piłsudczykowski. W okresie II Wojny Światowej został szefem rządu na emigracji i wziął srogi rewanż na swych dawnych politycznych antagonistach. Wojna, śmiertelne zagrożenie bytu obywateli i upadek państwa nic nikogo nie nauczył. Do 1945 roku toczyły się bezproduktywne spory aż nasi tzw. „sojusznicy” w walce z hitlerowskimi Niemcami (przypomnę może to były: USA, Rosja Sowiecka, Wielka Brytania) nas zdradzili. Na pół wieku Polska cofnęła się w rozwoju.

To niebywale przygnębiająca konstatacja, tak jak w okresie II RP tak dziś decyzje dotyczące najważniejszych polskich spraw zapadają w imię bliżej nieokreślonych interesów partii politycznych i nawet wojna, której jesteśmy świadkami nic nie zmieniła.

Pojęcia „racja stanu”, „porozumienie narodowe”, „interes państwa” nie istnieją, nie są znane polskiej klasie politycznej. Mają miejsce epokowe wydarzenia, ale nad Wisłą bez zmian, trwa wyniszczająca wojna wewnętrzna... historia zatoczyła koło…

Tak jak w XX wieku cena jaką przyjdzie nam zapłacić za brak jedności, współpracy i zgodnych działań na rzecz polskich spraw będzie wysoka i spłacać ją będziemy długie lata.

piątek, 6 listopada 2020

Ważne ogłoszenie Rektora SUM

 Od 7 do 29 listopada zajęcia stacjonarne są zawieszone. Na stronie internetowej Uczelni jest opublikowany szczegółowy komunikat.

piątek, 30 października 2020

Ważne stanowisko Rektora SUM

 

 Szanowni Pracownicy, Doktoranci, Studenci,

odnosząc się do kierowanych do mnie przez Studentów wniosków, w poszanowaniu tolerancji dla prezentowanych w nich stanowisk, wyrażam nadzieję, że w tym trudnym dla wszystkich czasie, niezależnie od przekonań politycznych i światopoglądowych, nasza Wspólnota Akademicka jako Uczelnia Medyczna stanie na straży kultury dialogu i pokojowej wymiany poglądów, w szczególności w sytuacji gwałtownego rozwoju pandemii COVID-19. Braku akceptacji dla siły argumentów przemocy będzie towarzyszyła otwartość i szacunek dla wolności myślenia i słowa oraz budowania wspólnoty ponad podziałami.

Jednocześnie przedstawiam Państwu do zapoznania Apel Prezydium Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, Przewodniczącego Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego Prezesa Polskiej Akademii Nauk, Przewodniczącego Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej i Przewodniczącego Krajowej Reprezentacji Doktorantów z dnia 27.10.2020 r., jako inspirujący przykład odpowiedzialnej i poszukującej kompromisu debaty.

Z wyrazami szacunku
Prof. dr hab. n. med. Tomasz Szczepański

Rektor
Śląskiego Uniwersytetu Medycznego
w Katowicach

niedziela, 25 października 2020

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika na tekst z 21 października

Należy najpierw kilka zdań napisać o szpitalu, którego losy przedstawia Czytelnik. Ten szpital został zaprojektowany w latach 80-tych (może nawet pod koniec jeszcze wcześniejszej dekady), jako szpital o roboczej nazwie "Gliwice-Zabrze". Miał to być szpital, który zapewnia miejsce hospitalizacji dla mieszkańców tych miast liczących łącznie około 400.000 mieszkańców. Warto wspomnieć, że po wojnie w Gliwicach nie zbudowano żadnego szpitala (nie licząc małego szpitala ginekologiczno-neonatologicznego powstałego w budynku pierwotnie mającego siedzibą PZPR oddanego społeczeństwu w okresie działania NSZZ "Solidarność" 1981 roku), a w Zabrzu nie licząc specjalistycznego szpitala kardiologicznego żadne aktualnie dostępne miejsce szpitalne nie powstało po wojnie (szpital na Zaborzu został najpierw przejęty przez Akademię Medyczną a następnie zamknięty). Szpital "Gliwice-Zabrze" to był ogromny, wielopiętrowy gmach a liczba miejsc miała oscylować około 1000. Typowy przykład gigantomanii ery Gierka. Na długie lata budowę wstrzymano aż zainteresowała się obiektem Akademia Medyczna. Szybko okazało się, że posadowienie tam szpitala klinicznego to nierealne mrzonki i na kolejne lata ogromny szpital straszył swym opuszczonym widokiem. 

Wracając do komentarza Czytelnika, zgadzam się z jego ogólną konkluzją. Niemniej wątpię by obiekt zbudowany przed ponad 30 laty byłby w stanie technicznym wystarczającym do zapewnienia opieki chorym. Poza tym utrzymywanie fikcji, kosztownej fikcji bo miesięczny koszt generowany przez szpital wynosił ponad milion złotych musiało skończyć się zburzeniem szpitala. Oczywiście patrząc szerzej, trudno zaakceptować zmarnowanie 400 milionów złotych bo tyle w przybliżeniu kosztował ten szpital. To absolutnie skandaliczne marnotrawstwo, ocierające się wręcz o znamiona przestępstwa.

Rozumiem intencje Czytelnika, dziś w obliczu zagrożenia życia i zdrowia Polek i Polaków wszyscy chcielibyśmy mieć pewność, że gdy zachorujemy znajdzie się miejsce w szpitalu dla każdego potrzebującego. 

Warto przypomnieć Czytelnikom wydarzenia sprzed około 12-13 lat. Wówczas była szansa na pozyskanie finansowania rządowego na budowę całkowicie nowego szpitala klinicznego w Zabrzu. To była ogromna szansa dla wydziału lekarskiego w Zabrzu, jako miejsce szkolenia kolejnych pokoleń młodych adeptów medycyny ale powstanie takiego nowoczesnego szpitala byłoby także skokiem jakościowym dla opieki medycznej. 

Warunkiem przystąpienia do wstępnej fazy inwestycji i przygotowania koncepcji szpitala była niezbędna zgoda Senatu naszej uczelni. Trudno uwierzyć, ale na około 40 członków Senatu tylko 5 (!) osób poparło ten wniosek. Spośród 5 Senatorów reprezentujących Wydział Zabrzański tylko Profesorowie W. Król (ówczesny Dziekan wydziału) i L. Poloński (poprzedni Dziekan) oraz piszący te słowa poparli ideę budowy nowego szpitala. A wiodącą rolę "hamulcową" odegrała Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera, która była przeciwnikiem inwestycji a swe negatywne stanowisko przekazała członkom Senatu na tym posiedzeniu.  

I tak w personalnych, niestosownych rozgrywkach blokujących rozwój wydziału by przypadkiem w Zabrzu nie powstał lepszy szpital niż w Katowicach została zaprzepaszczona szansa rozwojowa. A dziś zbieramy żniwa tej skandalicznej decyzji. 

A gdy dołożymy do tego obrazu ogromne braki kadrowe fachowego personelu medycznego i bardzo niskie finansowanie systemu opieki zdrowotnej to uzyskujemy obraz rzeczywistości, bardzo ponury obraz.

    

środa, 21 października 2020

O bieżącej sytuacji (i nie tylko) słów kilka

 

Pewnie każdy z nas oglądał w ostatnim czasie programy telewizyjne lub czytał materiały w internecie dotyczące bieżącej sytuacji. „Niestosowny spektakl” - pozwolą Czytelnicy, że tak określę te pseudo-dyskusje i wzajemne obrzucanie się „błotem” serwowane przez naszą klasę polityczną jest coraz trudniejszy do wytrzymania. A jako czynny zawodowo lekarz widzę co się dzieje wokół i mam świadomość coraz bardzo realnej katastrofy wobec braku możliwości zapewnienia koniecznej opieki zdrowotnej chorym na COVID-19 ale i rzeszom pacjentów z innymi chorobami. Być może ci ostatni, pacjenci onkologiczni, neurologiczni lub kardiologiczni się okażą najliczniejszą grupą ofiar pandemii.

Czy dało się tych ofiar uniknąć? Oczywiście nie, ale skala zjawisk jest porażająca. Skandaliczne zaniedbania polskiego systemu opieki nie powstały dziś ani wczoraj, to niechlubna spuścizna ostatnich trzech dekad. I za ten stan odpowiada bardzo wiele osób, które pełniły w tym czasie odpowiedzialne funkcje państwowe i rządowe. Iluż w tym czasie mieliśmy premierów, ministrów zdrowia, i wielu, bardzo wielu innych bardzo ważnych ludzi – głównie polityków odpowiedzialnych za stan Polski, w tym poziom opieki zdrowotnej. Niejeden z nich jest dalej aktywny w naszej polityce i to jest najgorsze. To w mojej ocenie oznacza, że po pandemii nic się nie zmieni, bo polska klasa polityczna nic nie rozumie i żyje własnym życiem...

piątek, 16 października 2020

O nowym roku akademickim

 Minęły dwa tygodnie nowego roku akademickiego, roku odmiennego od jakiegokolwiek wcześniejszego. Co prawda już mieliśmy przedsmak nowej sytuacji na początku pandemii od połowy marca br, ale wówczas wydawało się, że to niebawem minie i wkrótce życie wróci do normalności. Niestety, tak się nie stało i nowy rok akademicki to ciąg dalszy warunków, które zasługują raczej na miano "wojny biologicznej" niż normalnego życia. Oczywiście w uczelni medycznej na pierwszy plan wysuwa się problem leczenia pacjentów, ale przecież uniwersytet medyczny to także miejsce prowadzenie zajęć dydaktycznych. Nowy model prowadzenia zajęć zaplanowany najpewniej na cały rok akademicki to wyzwanie dla pracowników dydaktycznych i dla studentów. Sądzę, że już jest czas na próbę pierwszych ocen na "gorąco".

Jak widzą problem zajęć dydaktycznych pracownicy uczelni?

A co sądzą studenci?

Zachęcam do zabrania głosu, czekam na opinie i komentarze.


 


sobota, 26 września 2020

O przeszłości, teraźniejszości i przyszłości

Poniższy tekst zamieszczam na blogu właśnie dziś z powodów osobistych. 26 września 2003 roku zmarł mój Tata Karol Pluskiewicz. Mimo, że od tego dnia minęło tyle lat to ciągle spotykam osoby wspominające Go bardzo ciepło. Z reguły są to byli pacjenci, których relacje jednoznacznie umiejscawiają Tatę w szeregu wyjątkowych lekarzy. Zaangażowanie, oddanie misji zawodowej, empatia, kompetencje to cechy równocześnie rzadko spotykane u jednej osoby. A jeśli dotyczą lekarza to charakteryzują człowieka, który w swym życiu zawodowym uczynił wiele dobrego. Jestem przekonany, że taka na wskroś humanistyczna postawa plus aktywność i dociekliwość dalece przekraczające ramy zwykłych obowiązków zawodowych wyznacza jakość pracy lekarza poza poziom określany mianem „fachu”.

Zawsze w odniesieniu do działalności indywidualnego człowieka realizującego z pasją swą misję, pracującego na rzecz innych powstaje pytanie: co zrobić by pamięć o takich ludziach nie przemijała? Artyści pozostawiają po sobie swe dzieła, książki obrazy czy rzeźby, architekci wybitne budowle, ale jak uwiecznić dzieło życia innych ludzi np. lekarzy czy nauczycieli? Przecież praca wybitnych przedstawicieli tych zawodów wnosi ogromny wkład w życie społeczne, w losy jednostek ludzkich. Ileż to razy czytając czyjąś biografię natrafiamy na informację, że to właśnie nauczyciel wskazał młodemu człowiekowi jego przyszłą drogę życiową. Sądzę, że jedną z ważnych cech człowieczeństwa jest zdolność do zachowania w zbiorowej pamięci narodów, lokalnych społeczności czy grup zawodowych czynów i dokonań tych, którzy odeszli. Powiem więcej, utrata wiedzy o dziele wcześniejszych pokoleń godzi w możliwości rozwojowe dziś i jutro. Bez pamięci o przeszłości nie zbudujemy dobrej przyszłości. Ta wiedza i pamięć to trwały fundament zdrowego społeczeństwa. Nikt z nas nie zaczyna swego własnego dzieła życia „od zera”, każdy w jakimś stopniu kontynuuje pracę poprzedników, czerpiąc z ich osiągnięć na drodze do dalszego postępu. Przed nami byli nasi nauczyciele, nasi Mistrzowie. To jest szczególnie widoczne w zawodzie lekarza, w którym kroczymy drogą poszukiwań doskonałości. 


I w tym miejscu chciałbym przeskoczyć z wątku osobistego do świata akademickiego. 


Świat uniwersytetu to świat wyjątkowy. To ostatni etap edukacji młodych ludzi, ale także środowisko kształtowania ich postaw etycznych przed wkroczeniem w świat ludzi dorosłych współtworzących oblicze współczesności. My, pracownicy naukowo-dydaktyczni mamy do spełnienia wyjątkową misję społeczną. Ta misja to nie tylko przekazywanie wiedzy, to także współtworzenie miejsca godnego słowa „Uniwersytet”. Miejsca zdobywania solidnej wiedzy, otwartej dyskusji, promowania postaw wolnych od demagogii i wszelkiej małości. Pewnie każdy z nas spotkał w życiu osoby wyróżniające się z grona innych, naszych Mistrzów i Nauczycieli. W dzieciństwie taką rolę pełnią rodzice, czasem starsze rodzeństwo. Ale potem gdy idziemy w świat i spotykamy innych ludzi natrafiamy na osoby, które otwierają nam oczy na rozległe horyzonty otaczającej rzeczywistości. To oni, nasi przewodnicy wytyczają kierunki dalszego rozwoju, mobilizują do działania, pracy i dążeniu do osiągania życiowych celów. Bez nich droga życiowa niejednego z nas byłaby zupełnie inna. Pomyślmy, jak by wyglądało życie zawodowe pokoleń chirurgów gdyby na Śląsku nie pojawił się ktoś taki jak Docent Zbigniew Religa? Jeden człowiek, pasjonat i wizjoner wyznaczył setkom innych ludzi ich drogę rozwoju zawodowego! Pewnie każdy z nas spotkał osoby godne miana Mistrza, choć nie zawsze sobie w pełni uświadamiamy jak bardzo nasze osobiste losy zostały przez nich ukształtowane. 

Czy pamiętamy o naszych poprzednikach? Czy doceniamy ich wkład w rozwój uczelni i nasz własny? 

Obserwując rzeczywistość niestety dochodzę do wniosku, że tak się nie dzieje. Czas zaciera ślady obecności nawet najwybitniejszych członków społeczności akademickiej. Najlepiej spojrzeć na najbliższe otoczenie by zobaczyć jak bardzo praktyka odbiega od postulowanego przeze mnie uwiecznienia pamięci o dokonaniach poprzedników. 

Szpital kliniczny nr 1 w Zabrzu, w którym pracuję nosi imię Profesora Stanisława Szyszko, wybitnego chirurga, wieloletniego kierownika Katedry Chirurgii. Miałem to szczęście i zaszczyt poznać Profesora w okresie studiów (nawet zdawałem u Niego egzamin z chirurgii). To nie był tylko wybitny fachowiec w swej dziedzinie, to był człowiek rzadko spotykanego formatu. Profesor przez „duże” „P”, człowiek łączący wybitne osiągnięcia zawodowe z kulturą najwyższego lotu. Jako członek Rady Wydziału z ramienia Niezależnego Zrzeszenia Studentów w latach 1980-81 w okresie festiwalu Solidarności miałem okazję być świadkiem wystąpień Profesora na tym forum. Zawsze spokojnych, wyważonych, merytorycznych i niezależnych od bieżących rozgrywek politycznych lub personalnych. W budynku pediatrii tego samego szpitala klinicznego znajduje się tablica upamiętniająca postać Profesora Chwalibogowskiego, który pracował w okresie poprzedzającym okres moich studiów stąd nie poznałem Go osobiście.

A gdzie są ślady po innych, wybitnych członkach naszej społeczności akademickiej? 

W Katedrze Patomorfologii na widocznym miejscu na wprost wejścia wiszą zdjęcia wszystkich dotychczasowych kierowników, ale to chyba jedyna jednostka w szpitalu, w której znajdziemy taką galerię. 

Ale byli jeszcze inni pracownicy, nie będący szefami, bez tytułu naukowego profesora, których wkład w życie szpitala i wydziału należy uznać za wybitny. Np. pracował tu dr Majewski, patomorfolog, który przez dekady omawiał z klinicystami wyniki sekcji zmarłych pacjentów. To były niezapomniane lekcje medycyny, prowadzone w fantastyczny sposób, bez prób ośmieszania lekarza prowadzącego przez patologa dysponującego wiedzą zdobytą „post mortem” a nakierowane na doskonalenie sztuki lekarskiej. 

A dr Wojciech Grzywna, twórca oddziału intensywnej terapii noworodków, animator powstania pierwszego w Polsce zespołu karetki reanimacyjnej dedykowanej najmłodszym pacjentom? Człowiek-instytucja, prawie mieszkający w szpitalu „fanatyk” zawodu. Zawsze pogodny, zawsze mający czas, wychowawca pokoleń studentów i lekarzy. A w dodatku lekarz, który został przez naszą uczelnię „wypchnięty” poza jej mury bo nie zrobił habilitacji… Kto będzie o Nim pamiętał?

Takich wybitnych osób z pewnością jest wiele, mogę pisać tylko o tych, których osobiście miałem możliwość poznać. A co z tymi z lat wcześniejszych? Czy pamięć o nich zniknie bezpowrotnie wraz z odejściem świadków ich pracy i dokonań?

Ale przecież życie szpitala tworzyli także zwykli pracownicy, o których także warto pamiętać. Był wśród nas Pan Wiesiek, legenda Izby Przyjęć (pamiętam świetnie jak chyba w 1986 roku późną nocą oglądałem z Nim mecz na Mundialu między Belgią i Rosją Sowiecką, wygrany ku naszej radości 4:3 przez Belgię), niezapomniany P. Bolek, technik RTG, który mimo pewnych osobistych problemów pewnie związanych z zsyłką na Syberii był autorytetem w gronie techników rtg i niezwykle barwną postacią. A techniczka EKG (niestety nie pamiętam jej nazwiska), przed którą nie było tajemnic elektrokardiografii, pamiętam jak kiedyś zadzwoniła do dyżurki lekarskiej informując precyzyjnie lekarza, że właśnie badany pacjent ma blok Mobitza. A nie myliła się nigdy...

Iluż takich ciekawych postaci tworzyło koloryt szpitala... 

Nie zapominajmy o Uniwersytecie i całym życiu akademickim. Przez uczelnię przewinęło się wiele niezapomnianych osób, wspomnę tylko niektóre nich, z którymi się osobiście zetknąłem. Niezapomniane wspomnienia wiążą się z Profesorem Zbigniewem Hermanem, pierwszym demokratycznie wybranym Rektorem w czasie festiwalu „Solidarności” wiosną 1981 roku, z dr Hepą postrachem z zakresu analityki laboratoryjnej czy Profesorem Zychem z patofizjologii zapraszającym studentów na egzamin o różnych dziwnych porach...A jest wśród nas taka wybitna osobowość jak dr Zygfryd Wawrzynek, chodząca legenda, szef stowarzyszenia absolwentów naszej Alma Mater! 

Jest wiele możliwości, np. nadanie sal ich imieniem, umieszczeniem w widocznych miejscach informacji w postaci tablic, aż po wydawnictwa uczelniane czy jakieś inne formy np. sale pamięci. Można pokazać jakieś wybitne osiągnięcia, najlepsze publikacje. Ale techniczne możliwości pozwalają na inne, nowoczesne opcje. Można stworzyć „internetowe” fora, na których znajdziemy ślady przeszłości. Czas płynie, pokolenia odchodzą i wiele ciekawych postaci i sytuacji odchodzi w niepamięć. 

Ale jest i dobry przykład, na sali Rady Wydziału w Zabrzu wiszą portrety wszystkich byłych Dziekanów. Tylko, że Rady Wydziału zlikwidowano...widać komuś z bliżej nieznanego powodu przeszkadzały!

Bez ciągłości pracy, bez korzystania z osiągnięć wcześniejszych pokoleń, bez pielęgnowania pamięci o naszych Mistrzach i Nauczycielach nie da się zbudować szkoły wyższej godnej miana „Uniwersytetu”. 

czwartek, 24 września 2020

Prezydent Polski uczcił rocznicę powstania NZS-u

Autor zdjęcia: Krzysztof Sitkowski/KPRP

wtorek, 22 września 2020

Zbigniew Kopczyński, pierwszy przewodniczący Niezależnego Zrzeszenia Studentów na Politechnice Śląskiej pisze o przeszłości i teraźniejszości

"Nieco w cieniu 40 rocznicy sierpniowych strajków i powstania Solidarności, obchodzona jest również 40 rocznica powstania NZS, czyli Niezależnego Zrzeszenia Studentów..."

środa, 9 września 2020

Hot news

Wczoraj zostały na stronie internetowej Uczelni dotyczące zasad dotyczących prowadzenia w nowym roku akademickim na mocy zarządzenia Rektora SUM.
Zachęcam do zapoznania się z tym zarządzeniem.

piątek, 4 września 2020

Rok akademicki coraz bliżej

Rok akademicki coraz bliżej, a nadal nie wiadomo jak będą wyglądały zajęcia dydaktyczne. Zdalnie? Tradycyjnie? a może jakiś system mieszany. To niezwykle paląca sprawa, nie można wyobrazić sobie sytuacji, że decyzje zapadną na kilka dni przed rozpoczęciem roku akademickiego. Oczywiście, gdyby zwyciężyła opcja o powrocie do normalnego trybu prowadzenia dydaktyki taka informacja może dotrzeć dość późno, ale przygotowanie zajęć zdalnych wymaga ogromnego nakładu pracy. Tego nie da się zrobić w kilka dni, to jest niemożliwe.
Poza tym problemem należy pamiętać, że uczelnia musi dostarczyć pracownikom sprzęt do prowadzenia zajęć, przecież nie możemy do ich realizacji wykorzystywać prywatnych komputerów!

I na koniec uwaga ogólna.
Skoro szkoły w Polsce funkcjonują normalnie (przy zachowaniu zasad epidemiologicznych) to dlaczego funkcjonowanie szkół wyższych ma być regulowane innymi zasadami?
Czy ktoś potrafi wyjaśnić różnice między uczniem i studentem, nauczycielem a nauczycielem akademickim?
Pandemia to problem ogólnoświatowy, poważne wyzwanie wymagające logicznych i rozważnych działań.
Czy na pewno odmienne podejście do szkolnictwa i uczelni wyższych spełnia powyższe fundamentalne kryteria?!

sobota, 29 sierpnia 2020

Poranna migawka

Dziś rano w czasie zakupów spotkałem znajomą profesor z naszej uczelni. Zamieniliśmy parę słów dotyczących bieżących wydarzeń z życia SUM. Okazało się, że moja rozmówczyni nie wiedziała o pewnych niedawnych decyzjach podejmowanych w uczelni ale miała z kolei wiedzę o innych sprawach mi nieznanych.
To dobitnie pokazuje jak fatalnym pomysłem była likwidacja Rad Wydziału. To "od zawsze" było forum dyskusyjne, miejsce spotkań pracowników uczelni, wymiany poglądów. Dziś nie ma takich spotkań i za chwilę nie będziemy się w ogóle znali. Nie chodzi tylko o same informacje, wiele z nich przecież można znaleźć na stronie internetowej uczelni. Rzecz tkwi w braku prawdziwych kontaktów interpersonalnych. Bez nich daleko nie zajdziemy.
A pandemia z całą warstwą, nazwijmy to ogólnie "globalnej medialnej paniki" (poza Szwecją) i przeniesienia realnego życia do świata wirtualnego tylko dopełniła ten fatalny trend. Uczymy zdalnie, zdalnie prowadzimy egzaminy (!), zdalnie uzyskujemy stopnie naukowe. Efekty tej zgubnej polityki (nie negując oczywiście potrzeby prowadzenia pewnych działań zapobiegawczych) zobaczymy w przyszłości. To będzie prawdziwy wymiar epidemii, mierzony np. brakami w elementarnym wykształceniu przyszłych lekarzy co będzie miało jak najbardziej wymierny efekt zdrowotny.

Jak ma prawidłowo funkcjonować uniwersytet gdy każdy będzie zamknięty we własnej jednostce?
Jak nawiązywać współpracę naukową?
Jak kształcić dobrych lekarzy?

niedziela, 23 sierpnia 2020

O dydaktyce

Kilka słów o dydaktyce. Wyniki ankiety jednoznacznie wskazują, że większość z nas optuje za powrotem zajęć w tradycyjnej formie z częściową akceptacją zajęć zdalnych.
To współgra z głosem anonimowej lekarki, który zamieściłem na blogu 6 sierpnia.
Oczywiście trudno o prezentowanie jakiegokolwiek jednoznacznego stanowiska bez brania pod uwagę bieżącej sytuacji epidemiologicznej, musimy zachować rozsądek i ostrożność. Niemniej trzeba szukać rozwiązań optymalnych, takich które nie zwiększą zagrożeń zdrowotnych ale umożliwią normalne funkcjonowanie życia społecznego. A życie toczy się dalej; można sobie wyobrazić, że pandemia spowoduje szkody nie tylko zdrowotne i ekonomiczne ale także innego rodzaju np. dotyczące zaburzenia normalnego procesu edukacji. Negatywne efekty mogą być trwałe, a braki nabycia niezbędnej wiedzy będą ujawniać się przez długi czas. Czy student medycyny może posiąść wiedzę bez praktycznych zajęć przy łóżku pacjenta?

Musimy szukać takich dróg, które te straty zminimalizują. Do tego potrzebne jest wykorzystanie wiedzy ekspertów, spokojna dyskusja wszystkich zainteresowanych stron i elastyczność w podejmowaniu szybkich, uzasadnionych rozwojem sytuacji decyzji. Musimy wspólnie przejść przez trudny czas, który przecież nie skończy się szybko.

wtorek, 18 sierpnia 2020

Lista Szanghajska

Właśnie opublikowano ranking światowych uczelni wg tzw. Listy Szanghajskiej. Wśród polskich uczelni w pierwszym tysiącu jest osiem polskich uczelni, w tym dwie medyczne: Warszawski Uniwersytet Medyczny oraz nasza uczelnia. Obie te uczelnie mieszczą się 10-tej setce czyli na miejscach 901-1000.
To na pierwszy rzut oka optymistyczna wiadomość, ale czy na pewno taki wynik należy uznać za adekwatny do naszych aspiracji i oczekiwań? Z pewnością nie, przecież zamykamy TYSIĄC najlepszych uczelni na świecie!

Zaniedbania ciągnące się od 1939 roku poprzez lata panowania systemu komunistycznego do 1989 i brak prawdziwych reform widać aż nadto wyraźnie. Polska, jako kraj aspiruje do czołówki najbardziej rozwiniętych cywilizacyjnie państw świata, a bez nauki na wysokim poziomie taki awans cywilizacyjny nie jest możliwy. Straciliśmy trzy dekady licząc od 1989 roku, finansowanie nauki na poziomie poniżej 0,5% PKB jest doprawdy skandaliczne. A nowa Ustawa o szkolnictwie wyższym zwana Ustawą 2.0 nie pousuwa spraw naprzód, a jej niektóre rozwiązania wydają się wręcz szkodliwe (np. dezintegracja środowiska poprzez likwidację Rad Wydziału, brak demokratycznego systemu wyboru władz uczelni czy nadmierna centralizacja władzy w ręku rektora).
Trudno o optymizm na przyszłość, szczególnie w obliczu prawdopodobnie wieloletniego kryzysu spowodowanego pandemią. Nauka jak się nie mogła "przebić" do najważniejszych zadań państwa tak pozostanie na szarym końcu na liście priorytetów polskich władz.