Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

W odpowiedzi Czytelnikowi na dzisiejszy komentarz

Wg posiadanej wiedzy najbliższe posiedzenie Rady Wydziału jest planowane na 10 lutego.

Wojciech Pluskiewicz

środa, 18 stycznia 2017

Reforma polskiej nauki

Konferencje Programowe Narodowego Kongresu Nauki

2017 – przełomowy rok w polskiej nauce
Narodowy Kongres Nauki

W ubiegłym roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wspólnie z całym środowiskiem akademickim Polski rozpoczęło realizację wielkiego zadania, jakim jest stworzenie nowych podstaw prawnych funkcjonowania polskiej nauki i szkolnictwa wyższego na następne dziesięciolecia. Jest to warunek tego, aby polska nauka rozwijała się znacznie szybciej niż obecnie, aby odrobiła zapóźnienia, wpływała na rozwój i innowacyjność gospodarki, doskonaliła organizację życia społecznego i wzbogacała kulturę. Wypracowaniu rozwiązań i krytycznej analizie projektu nowego prawa o szkolnictwie wyższym służy Narodowy Kongres Nauki wraz z poprzedzającym go cyklem 9 konferencji programowych.

Wyłonione w ramach konkursu „Ustawa 2.0” trzy niezależne zespoły przygotowują swoje projekty założeń ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, które wraz z dorobkiem przeprowadzonych przez zespoły konsultacji oraz konferencji programowych NKN zostaną wykorzystane w pracy nad projektem nowej ustawy. W ubiegłym roku odbyły się już trzy konferencje programowe, podczas których omawiano umiędzynarodowienie polskich uczelni, problematykę rozwoju nauk humanistycznych i społecznych oraz perspektywy współpracy nauki z gospodarką dla rozwoju innowacyjności. Tematyka i terminy kolejnych konferencji programowych są przedstawione poniżej.

We wrześniu w Krakowie podczas Narodowego Kongresu Nauki odbędzie się debata nad projektem ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, który przedstawi wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego, Jarosław Gowin.

Konferencje programowe Narodowego Kongresu Nauki w roku 2017

Ścieżki kariery i rozwój młodej kadry naukowej
Termin: 26-27 stycznia 2017 r. (czwartek, piątek)
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Doskonałość naukowa – jak równać do najlepszych
Termin: 23-24 lutego 2017 r. (czwartek, piątek)
Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu we współpracy z PAN
Doskonałość edukacji akademickiej – jak przeorientować uczelnie na jakość kształcenia?
Termin: 29-30 marca 2017 r. (środa, czwartek)
Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II
Zróżnicowanie modeli uczelni i instytucji badawczych - kierunek i instrumenty zmian
Termin: 26-27 kwietnia 2017 r. (środa, czwartek)
Politechnika Gdańska
Finansowanie nauki i szkolnictwa wyższego
Termin: 25-26 maja 2017 r. (czwartek, piątek)
Politechnika Łódzka we współpracy z Uniwersytetem Łódzkim
Ustrój i zarządzanie w szkolnictwie wyższym
Termin: 19-20 czerwca 2017 r. (poniedziałek, wtorek)
Uniwersytet Warszawski
NARODOWY KONGRES NAUKI

Termin: 19 – 20 września 2017 r. (wtorek, środa)

Miejsce: Centrum Kongresowe, ICE Kraków

Więcej informacji www.nkn.gov.pl

NKN można śledzić na www.facebook.com/NarodowyKongresNauki i https://twitter.com/?lang=pl

czwartek, 12 stycznia 2017

O dorobku naukowym i parametryzacji

W świat nauki coraz bardziej wkraczają coraz nowsze metody (systemy) oceny dorobku pracowników naukowych. To wydaje się oczywiste, należy sprawdzać jak pracujemy. W pierwszej kolejności dotyczy to oceny pojedynczego naukowca co odbywa się cyklicznie oraz w trakcie ubiegania się o stopnie i tytuły naukowe. Chcesz być doktorem? pokaż co zrobiłeś, jakie prace opublikowałeś. A może aspirujesz wyżej aż po tytuł profesorski? Świetnie, potrzebujemy ambitnych naukowców zdolnych przełamywać stereotypy, odkrywających nowe obszary nauki, dokonujących fantastycznych odkryć. Ale takie cele i ambicje muszą być poparte wynikami w pracy naukowej; tu zasady oceny oraz stawiane wymagania muszą być czytelne i jednoznaczne. Nie idzie przecież o "produkowanie" kolejnych profesorów tytularnych.
Czy te zasady są odpowiednie? Śmiem wątpić, nie dość, że wymagania są raczej niskie (choć obserwuje się trend do ich wzrostu) to nie ma jednorodnych wymagań stawianych w różnych uczelniach tego samego typu. Np. w Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku doktor habilitowany aspirujący do tytułu profesorskiego musi osiągnąć wartość współczynnika h co najmniej 10 (dla niewtajemniczonych - jego 10 prac musi mieć co najmniej po 10 cytacji), a w innych uczelniach to kryterium albo wcale nie jest brane pod uwagę lub pułap jest inny. Ktoś powie: mamy demokrację wewnątrz uczelnianą zatem trudno oczekiwać unifikacji. To prawda, ale dlaczego poziom naukowy mierzony obiektywnymi kryteriami ma się tak drastycznie różnić u osób z grona profesorskiego w jednym kraju?!

Moje uwagi zrodziły się po dzisiejszym posiedzeniu Rady Wydziału w Zabrzu. Przedstawiono kluczowe zasady oceny jednostek naukowych (wydziałów). Ocena parametryczna za lata 2013-2016 zostanie dokonana w pierwszych miesiącach bieżącego roku. Prodziekan naszego wydziału Prof. S. Kasperczyk przedstawił wyniki dotyczące publikacji pracowników naszego wydziału za ostatnie 4 lata. Można być umiarkowanym optymistą; liczba publikacji z współczynnikiem IF wzrasta, wzrasta sumaryczna wartość IF, także rozwój kadry przebiega obiecująco. To daje szanse na utrzymanie kategorii A.
Ale mam duże wątpliwości dotyczące systemu oceny jednostek naukowych. Po pierwsze, czy taka ocena w ogóle ma sens; przecież w przeciętnej uczelni mogą znajdować się znakomite zespoły badawcze, na których szanse rozwojowe rzutują inne słabe na polu nauki katedry. Czy na pewno średnia ocena służy rozwojowi nauki? Oczywiście wiemy, że są możliwości aplikowania o granty badawcze i dobre zespoły badawcze i tak sobie poradzą, ale uzyskana kategoria wcale nie musi być czynnikiem motywującym do rozwoju.
Druga, chyba ważniejsza kwestia dotyczy samego systemu oceny. Dlaczego kryteria oceny nie są znane już na początku okresu rozliczeniowego? Zawsze może zrodzić to podejrzenie o "ustawianie" kryteriów pod kątem pewnych jednostek. Druga, bardzo istotna sprawa dotyczy stopnia zawiłości systemu. Nieskończone morze informacji, setki liczb, skomplikowane wzory i algorytmy będące podstawą oceny są niezmiernie trudne do zrozumienia i realizacji i bardzo czasochłonne. To jest niezrozumiały wytwór klasy techno- i biurokratów. Wiara, że taki system lepiej nas zmobilizuje do pracy i obiektywnie oceni wartość dorobku naukowego jest w mojej ocenie co najmniej wątpliwa. Co ciekawe, nie znam nikogo ze środowiska akademickiego, kto "czuje" ten system oceny, kto wie, że to jest dobra droga rozwojowa (jeśli ktoś taki czyta ten tekst, proszę o komentarz i wyjaśnienia). Zatem jak mamy szanować i doceniać odgórny, ministerialny system parametryzacji skoro go nie rozumiemy? Szkoda, że nie ma woli ze strony Ministerstwa by wyjaśnić środowisku naukowemu idee systemu oceny.

Nie sądzę, by "średnia" mogła zastąpić ocenę indywidualnego człowieka. Jednostka naukowa to nie jest fabryka, to zbiór pojedynczych osób i/lub zespołów badawczych. Jestem coraz bardziej przekonany, że idziemy w złym kierunku, a nauka z obszaru indywidualnego pola rozwoju staje się odhumanizowanym światem coraz odważniej zawłaszczanym przez klasę osób w istocie nie rozumiejących czym jest nauka.

Czy na pewno tak powinna wyglądać nauka?
Liczę na komentarze Czytelników.

środa, 4 stycznia 2017

Podsumowanie roku 2016

Niedawno zastanawiałem się nad podsumowaniem minionego roku. Jakie tematy były najbardziej nośne i skłoniły Czytelników za zabrania głosu i napisania komentarza? Podpowiedział mi autor komentarza do tekstu "Nagrody rektorskie", który nadszedł 3 stycznia o 22:08. Tak, to słuszna uwaga, że nauka to chyba najważniejszy obszar działalności uczelni (nie negując znaczenia pracy dydaktycznej, traktowanej, jako równorzędnie ważną aktywność uniwersytecką). W 2016 roku sporo uwagi poświęciłem sprawom nauki i te właśnie sprawy wzbudziły spore zainteresowanie odbiorców bloga. Od ponad roku pracuje nowy rząd, który głosem Ministra Nauki i v-ce Premiera J. Gowina zapowiada wprowadzenie rewolucyjnych zmian w systemie polskiej nauki. Bodaj na pierwszy plan wysuwa się problem związków nauki z rozwojem gospodarczy kraju; nauka ma stać się motorem rozwoju kraju. Z pewnością to musi być proces trwający wiele lat, niemniej ciekaw jestem czy Czytelnicy bloga zauważyli jakieś zmiany w swych uczelniach mogących być przysłowiowym "światełkiem" w tunelu? Zmiany w obszarze nauki muszą być dostrzegane na dole, tam gdzie toczą się badania. Warunkiem absolutnie koniecznym jest aktywność pracowników, a ta z kolei jest pochodną jakości wprowadzanych zmian.

Jeśli reformy mają być autentyczne to idee tworzone "na górze" muszą zmieniać praktykę prowadzenia badań.

System (zasady) przyznawania środków na projekty, ich rozliczanie na poziomie finansowym i merytorycznym, dostępność do urządzeń czy wynagradzanie badaczy to tylko niektóre z elementów procesu badawczego. Chętnie poznam opinie Czytelników czy dostrzegli zmiany w praktyce prowadzenia badań w swych uczelniach.
Zatem proszę podzielić się swymi doświadczeniami i opiniami.

piątek, 23 grudnia 2016

Życzę Czytelnikom bloga spędzenia Świąt Bożego Narodzenia w radości i spokoju oraz wielu sukcesów w nadchodzącym 2017 roku

środa, 21 grudnia 2016

Pół miliona wejść na blog

Dziś zanotowałem wejście nr 500.000 na blog. Ten Czytelnik pochodził z Gliwic (istnieje możliwość podglądu lokalizacji ostatnich 30 wejść z identyfikacją miasta i kraju).
Dziękuję wszystkim Czytelnikom za zainteresowanie blogiem i nadesłane komentarze.

W lutym minie 9 lat od publikacji pierwszego tekstu, w którym opisałem działania ówczesnej Pani Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery skierowane przeciwko mojej osobie. Zbliżały się wybory rektorskie, od roku prowadziłem aktywną kampanię dotyczącą startu w tych wyborach. Z inicjatywy Pani Rektor zostało zwołane specjalne posiedzenie trzech komisji senackich: nauki, rozwoju kadry i rozwoju uczelni. Spotkanie w imieniu Rektor prowadził Prof. A. Więcek, a jedynym celem było poinformowanie obecnych, że z powodu mojej działalności uczelnia jest zagrożona i w tej sytuacji Pani Rektor prosi o pomoc społeczność akademicką. Wiele obecnych osób nie kryło irytacji, a nawet oburzenia wobec takich metod walki z konkurentem do objęcia stanowiska rektora.
Postawiono mi szereg zarzutów, a każda z wymienionych komisji obradowała osobno. Warto przypomnieć, że przewodniczącym senackiej komisji nauki był wówczas Prof. M. Tendera, który na tym wspólnym spotkaniu przewodniczenie oddał Doc. L. Postek-Stefańskiej, gdyż, jak sam stwierdził, jego osoba, jako zaangażowana rodzinnie nie powinna mieć wpływu na bieg spraw. Ale gdy doszło do obrad komisji nauki jak gdyby nigdy nic prowadził jej posiedzenie. Finał był taki, że do wyborów szedłem z obciążeniem zarzutami dyscyplinarnymi co na pewno miało istotny wpływ na ich wynik (dla przypomnienia: wynik wyniósł około 170 do 140 głosów na korzyść urzędującej Rektor). W lipcu komisja dyscyplinarna orzekła, że stawiane mi zarzuty nie mają charakteru dyscyplinarnego i wcale nie podjęła postępowania!

Majstersztyk, nieprawdaż?! Bezkarnie zostałem obrzucony błotem, wybory zostały zmanipulowane, na cóż, takie to były czasy...

Ale zostawmy wydarzenia z odległej przeszłości. Przez następne 4 lata, aż do kolejnych wyborów rektorskich, w których także startowałem blog był bardzo obleganym forum wymiany poglądów. Apogeum wejść blog osiągnął w dniu wyborów rektorskich w 2012 roku gdy zanotowałem 3000 wejść! Miałem wówczas zamiar zakończenia prowadzenia bloga, ale wiele osób namawiało mnie bym kontynuował rozpoczętą działalność. Blog stał się wymianą myśli dotycząca szeroko rozumianych zagadnień z życia akademickiego. Liczba odwiedzających stopniowo zmniejsza się, ale ciągle oscyluje wokół 100 wejść dziennie. Listę miast wg ilości wejść otwierają Gliwice, kolejne miejsca zajmują Katowice, Kraków, Wrocław, Warszawa, Łódź, Zabrze, Mikołów i Lublin. Na blog wchodzono z 115 państw, a największe zainteresowanie okazali Czytelnicy z Niemiec, USA, Wielkiej Brytanii, Szwecji i Czech.
I tak blog stał się moją "drugą" naturą, a komentarze dotyczące różnych wydarzeń - choć pisane z dystansem osoby nie piastującej żadnych funkcji w władzach uczelni - ciągle znajdują chętnych Czytelników.
Kończąc, ja będę nadal pisał licząc na uwagi i komentarze Czytelników.

wtorek, 13 grudnia 2016

Odpowiedź na komentarz Czytelnika

W odpowiedzi na komentarz z 12.12 godz. 23:53 do postu dotyczącego nagród rektorskich informuję, że wysokość nagród nie zależy od typu nagrody co wynika z regulaminu uczelnianego. Pozostaje oczywiście kwestia proporcja ilości nagród naukowych i organizacyjnych. Nie liczyłem wczoraj jaka była ilość w poszczególnych kategoriach; niemniej na pewno nagroda naukowa jest bezpośrednim, mierzalnym wartością IF wynikiem pracy, a nagroda organizacyjna ma w pewnej mierze charakter uznaniowy. Należy także pamiętać, że osoby otrzymujące nagrody organizacyjne często wykonują bardzo odpowiedzialne i pracochłonne obowiązki np. w czasie wyborów i ta nagroda jest w pełni uzasadnionym wyrazem uznania ich pracy na rzecz społeczności akademickiej.

Wojciech Pluskiewicz

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Nagrody rektorskie

Kilka słów "na gorąco" po uroczystości wręczenia nagród rektorskich. Co roku są one przyznawane w trzech kategoriach: naukowej, dydaktycznej i organizacyjnej. Chciałbym parę uwag poświęcić tej pierwszej, moim zdaniem najważniejszej kategorii. Nagrody otrzymują pracownicy uczelni za wybitne, mierzalne wartością wskaźnika IF oryginalne publikacje naukowe. Nie jest łatwo zebrać taki dorobek za okres nie więcej niż 3 minione lata. Te coroczne spotkania mają uroczystą oprawę, nagrody wręcza Rektor, a gospodarzami są Dziekani. Niezależnie od prestiżowego wymiaru nagrody osoby wyróżnione otrzymują gratyfikację finansową. To miły akcent, ale ma tak naprawdę tylko symboliczne znaczenie. Wydziały co cztery lata podlegają ocenie ministerialnej, a uzyskana kategoria rzutuje znacząco na pozycję i finansowanie na kolejne 4 lata. W 70% kategoria wydziału zależy od dorobku naukowego, zatem pracownicy, którzy wypracowują pozycję wydziału powinni być znacznie bardziej zauważani. Myślę o systemie płac, który promuje najaktywniejszych, najlepszych naukowców. To wymaga zmian na poziomie prawnym, ale jeśli my, pracownicy akademiccy się nie upomnimy o taki motywacyjny system płac to nikt tego za nas nie zrobi.

wtorek, 6 grudnia 2016

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika

Kilka słów w odpowiedzi na komentarz z 21:05.

Takiej komisji nie da się powołać, nie ma takiej możliwości. A nawet gdyby można ją zwołać to nic nie zdziałałaby. W tym czasie były środki na budowę 3 nowych szpitali klinicznych w Polsce, ale ten czas minął i tych pieniędzy już po prostu nie ma. Była szansa i została zmarnowana. Należy także pamiętać, że rektor uczelni pełni jednoosobową odpowiedzialność za bieg spraw w uczelni, a stanowisko Senatu to tylko głos doradczy. Oznacza to, że choć członkowie Senatu podjęli niewłaściwą decyzję w głosowaniu, to odpowiedzialność za odrzucenie szansy na budowę całkiem nowego szpitala i tym samym skok jakościowy wydziału w Zabrzu spada na Rektor Prof. E. Małecką-Tenderę.
Rektor, który torpeduje interes własnej uczelni, przyszłość wydziału będącego kolebką uczelni nie zasługuje na szacunek i zostanie odpowiednio oceniony przez społeczność akademicką.

Wojciech Pluskiewicz

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Prośba do studenta, którego komentarze zostały opublikowane na blogu 2 grudnia



Serdecznie zapraszam Autora komentarza do tekstu zamieszczonego dnia 2 grudnia godzina 22:26 na spotkanie ze mną. Bardzo zależy mi na efektywności kształcenia na naszym Wydziale. Ważne, aby w ten proces zaangażowali się również studenci, ponieważ wspólnie tworzymy Uczelnię i wspólnie powinniśmy szukać jak najlepszych, a równocześnie osiągalnych do zrealizowania rozwiązań. Jestem głęboko przekonana, że o atmosferze i jakości kształcenia przede wszystkim decydują ludzie pragnący dobrze kształcić i dobrze uczyć się.

Alicja Grzanka

piątek, 2 grudnia 2016

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika z 19.25

Studencie,

pełna zgoda, warunki studiowania są niedobre, o czym wspomniałem w moim dzisiejszym tekście. Tak nie powinno być, ale tym bardziej atmosfera jaka panuje na naszym wydziale jest godna zauważenia. I taka była moja intencja, chciałem pokazać, że mimo oczywistych braków i słabości ciągle wydział zabrzański jest atrakcyjny dla wielu osób.
A przy okazji chciałbym przypomnieć Czytelnikom bloga, że wydział miał ogromną szansę na skok rozwojowy. W roku 2007 była możliwość na uzyskanie finansowania budowy całkiem nowego szpitala klinicznego ze środków Ministerstwa Zdrowia. To była niepowtarzalna szansa na stworzenie możliwości kształcenia na miarę XXI wieku, ale ówczesna Rektor Prof. E. Małecka-Tendera skutecznie sparaliżowała tę inicjatywę i Senat po prostu odrzucił tę ofertę. Przeciwko budowie szpitala głosowali nawet Senatorowie z Zabrza, a wśród grupki 5 członków Senatu opowiadających za podjęciem budowy byli piszący te słowa oraz Dziekan wydziału Prof. W. Król.

O zabrzańskim życiu akademickim

Dziś w zabrzańskim Domu Muzyki i Tańca odbyła się miła uroczystość. Dyplomatorium to zwieńczenie studiów, ostatni akord pięknych studenckich lat, a zarazem pierwszy krok w kierunku nowego życia zawodowego. Dyplomatorium zgromadziło ogromną liczbę osób, około 300 absolwentów, ich rodzin, pracowników uczelni i zaproszonych gości. Na sali panowała radosna atmosfera, a młodzi adepci sztuki lekarskiej ubrani w togi i birety opanowali salę. To było prawdziwe "święto" akademickie sprawnie prowadzone przez Dziekana Profesora Macieja Misiołka. Zaczęliśmy od odśpiewania hymnu państwowego, potem zabrzmiał Gaudeamus, wysłuchaliśmy wykładu dr hab. Tadeusza Morawca, a potem miało miejsce uroczyste ślubowanie absolwentów i wręczenie dyplomów. Głos zabrali także przedstawiciele władz uczelni, Pani Prezydent Zabrza mgr Małgorzata Mańka-Szulik oraz Prezes Okręgowej Izby Lekarskiej dr n. med. Jacek Kozakiewicz. Chwilą ciszy oddaliśmy hołd ku pamięci zmarłych pracowników uczelni w minionych roku akademickim.
Owacje na stojąco otrzymała Profesor Bogna Drozdzowska, która zabrała głos na specjalne zaproszenie absolwentów wydziału lekarskiego.
Trzy godziny minęły niepostrzeżenie, wszyscy braliśmy udział w podniosłej, ale wcale nie patetycznej uroczystości. Zabrzańskie dyplomatoria odbywające się w takiej uroczystej formule od lat są swego rodzaju fenomenem. Są w mojej opinii dowodem, że na naszym wydziale udało się stworzyć wartościową więź między pracownikami i studentami. Zabrze, jako miasto akademickie ma krótkie tradycje, nasza baza materialna jest daleka od ideału, a samo miasto trudno uznać za stworzone do życia studenckiego. Trudno porównywać się z Krakowem, Wrocławiem, Gdańskiem czy Toruniem. Pamiętam lata moich studiów (1976-1982) i wówczas także na naszym wydziale panowała świetna atmosfera. W powszechnym odczuciu w Zabrzu się lepiej studiowało niż na wydziale Katowickim. A przecież w Katowicach są nowe szpitale i sale wykładowe, a miasto jest atrakcyjniejsze od Zabrza. Ten fenomen szczególnie był widoczny w okresie tworzenia i działania Niezależnego Zrzeszenia Studentów w latach 1980-1981. Wówczas aktywność studencka była znacznie większa w Zabrzu. Mam nieodparte wrażenie, że dziś jest podobnie, nadal nie brakuje chętnych do studiowania w Zabrzu. Dobrym tego przykładem jest coraz większe zainteresowanie ze strony studentów z licznych krajów europejskich do zgłębiania tajników medycyny w ramach wymiany studenckiej Erasmus właśnie w Zabrzu.

wtorek, 22 listopada 2016

O jakości publikacji naukowych

Wszyscy (no, prawie wszyscy...) pracownicy akademiccy piszą prace naukowe. To wynika z obowiązków wobec macierzystej uczelni. Tylko czy nasza praca istotnie coś wnosi do rozwoju nauki? Czy prowadzone badania na pewno mają sens? Zawsze prezentowałem pogląd, że naukę należy uprawiać, ale nie idzie o ilość tylko o jakość. Badania prowadzone li tylko po to by spełnić określone kryteria oceny dokonywanej przez pracodawcę, czyli uczelnię nie rokują zbyt dobrze. Pracujmy mniej, ale efektywniej. Lepiej opublikować raz na rok lub dwa jedną dobrą pracę, która zostanie dostrzeżona i będzie cytowana niż mnożyć kolejne publikacje, do których nikt nie zagląda.

Why Professors Are Writing Crap That Nobody Reads

sobota, 19 listopada 2016

Komentarz Czytelnika bloga

Szanowny Panie Profesorze,

Aktywność członków Rad Wydziałów jest zmienna, od 100 procentowej obowiązkowości do pełnego lekceważenia. Czy zapytanie członków Rad Wydziałów o potencjalne sankcje wobec tych ostatnich byłoby możliwe i na miejscu zdaniem Pana Profesora?
Proponuję jednocześnie o zapytanie, czy afiliowanie w publikacjach/doniesieniach medycznych poza SUM może byś podstawą do awansu w SUM?

Z poważaniem
M. Sosnowski

W odpowiedzi Profesorowi Sosnowskiemu:
Warto zadać te pytania Dziekanom Rad Wydziału. Sprawa jest ważna i godna uwagi.

Wojciech Pluskiewicz

czwartek, 17 listopada 2016

O nauce

Dziś na posiedzeniu Rady Wydziału przedstawiono propozycje dotyczące nowych wymagań stawianych doktorantom. Nie będę przedstawiał szczegółów, ale generalny kierunek zmian to podwyższenie kryteriów. To - w mojej opinii - dobry trend, nauka musi coś wnosić, odkrywać nowe zjawiska, wskazywać na ważne problemy. Tematy doktoratów typu "Krok defiladowy w terenie podmokłym" lub "Urazowość pracowników MSW w czasie pełnienia obowiązków służbowych" (tematy autentyczne) nie mają sensu. By nauka miała sens musimy dokonać wielu zmian, wśród nich jest także podwyższenie wymagań stawianym doktorantom.

Ale to tylko pierwszy krok, o ile chcemy wymagać od doktorantów, musimy wymagać od siebie samych, nie będzie dobrego doktoranta bez odpowiedniego promotora, prawdziwego lidera nauki.

Czy my, doktorzy habilitowani i profesorowie spełniamy te wymagania?!

środa, 9 listopada 2016

Czy prowadzenie badań naukowych szkodzi lekarzom?

Od dawna do różnych tekstów na blogu napływają komentarze Czytelników dotyczące obszaru badań naukowych. Z reguły wyrażają one negatywne stanowisko wobec nauki w ogóle, a jako kierunek wart wysiłku uznaje się pracę zawodową. W ten sposób przeciwstawia się naukę i pracę czysto lekarską. Wiele osób wręcz uznaje wysiłek związany z pracą naukową za pozbawiony sensu, a czas poświęcony na prowadzenie badań za czas stracony. Muszę przyznać, że te opinie od "zawsze" bardzo mnie dziwiły, a nawet bulwersowały. Dlaczego nauka ma szkodzić lekarzowi, czy prowadzenia badań istotnie jest pozbawione sensu? Przecież cały postęp medycyny wynika z pracy naukowej całych pokoleń ludzi. Zgromadzona wiedza lekarska wykuwała się przez setki lat w oparciu o obserwacje naukowe. Jak zatem można uznać, że nauka szkodzi lekarzowi-praktykowi? Czym mielibyśmy badać pacjentów? Tylko okiem i uchem? A leki? jakie mielibyśmy przepisywać pacjentom gdyby nie badania naukowe?

Warto poszukać odpowiedzi na poniższe pytania:

* Skąd bierze się taka niechęć do nauki?
* Dlaczego ten obszar jest tak źle postrzegany?
* Może to system funkcjonowania nauki, tej którą znamy jest zły?

Liczę na komentarze Czytelników tej ważnej sprawie.

czwartek, 27 października 2016

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika bloga

"Wyniki ankiety z 30 września"
1 komentarz - Pokaż oryginalnego posta
1 – 1 z 1
Anonimowy Anonimowy pisze...
Wiem, Panie Profesorze, że Pańska aktywność na tym blogu dot. tematyki naszej uczelni nie jest mile widziana przez władze. Rządzący nie lubią krytyki, w szczególności jeśli jest ona ze wszech miar słuszna. Spodziewam się też, że ma Pan (lub miał) naciski sugerujące zaprzestanie takiej aktywności. Prawda jest jednak taka, że właśnie sprawy
uczelni przyciągają tutaj wszystkich. Również o naszych sprawach dyskutuje najwięcej osób. Ale jest regres, ludzie przestają wierzyć w zmiany na lepsze. Maleje nadzieja na to, że ten blog coś zmieni. W moim odczuciu jest Pan ideowcem, Judymem, który pragnie budować podczas, gdy inni wolą rozlany goły beton. W pojedynkę nic się nie wskóra, ale jak dobrze, że Pan jest. I ten blog niech trwa, dopóki istnieje uczelnia.

W odpowiedzi na powyższy komentarz informuję Czytelników bloga, że nigdy nie wywierano na mnie presji bym zaniechał prowadzenia bloga. Gdy przegrałem wybory rektorskie w 2012 roku nosiłem się z zamiarem by zakończyć prowadzenie bloga, ale dotarły do mnie liczne głosy nawołujące do kontynuowania tej aktywności. I choć nie kandydowałem więcej w wyborach uczelnianych na stanowiska jednoosobowe lub do Senatu i nie posiadam takiej wiedzy o bieżących sprawach akademickich ciągle znajduje się liczne osoby odwiedzające mą stronę.
Dziękuję za wsparcie i nadsyłanie komentarzy.

niedziela, 23 października 2016

Wyniki ankiety z 30 września

Z tygodniowym opóźnieniem publikuję wyniki ankiety z 30 września. Tak jak przypuszczałem najwięcej respondentów podziela mój pogląd, że władzom uczelni tak naprawdę nie zależy na wprowadzeniu skutecznego systemu oceny poziomu dydaktyki. Musi także zastanawiać fakt, iż blisko połowa osób, które wypełniły ankietę uważa, że także pracownicy uczelni nie są zainteresowani takim systemem. Nieco dziwią mnie obawy studentów o zachowanie anonimowości.

I na końcu inny dowód na kryzys uczelni. Ankietę dostępną przez okres ponad dwóch tygodni wypełniło zaledwie 31 osób a blog odwiedza dziennie około 70-80 osób co pokazuje, iż sprawy akademickie interesują niewiele osób.

wyniki ankiety

niedziela, 16 października 2016

"Wołyń"

Chyba dotąd tylko raz zdarzyło mi się zamieścić na blogu tekst o obrazie filmowym. Dziś chciałbym parę słów napisać o filmie "Wołyń".

To nie jest łatwe kino, niemniej "Wołyń" - moim przekonaniu - wejdzie do kanonu polskiego filmu. Wydarzenia z 1943 roku w tej części okupowanej Polski z pewnością zasługują na najwyższą uwagę. Skala ludobójstwa, które kosztowało życie około 100.000 osób poraża. Nie można tego faktu pominąć, przejść obok niego obojętnie. W dobrze, szeroko rozumianym interesie społecznym jest znajomość faktów historycznych, szczególnie tych relatywnie niedawnych i tych, które rzutują także na nasze bieżące życie. A tragedia wołyńska miała miejsce przed 73 lat, żyje jeszcze sporo osób pamiętających te wydarzenia. Jeśli chcemy właściwie odczytywać bieżące wydarzenia musimy umieć odnosić je do faktów z przeszłości tak by dzisiejsze oraz przyszłe polskie losy mogły być inaczej kształtowane.

"Wołyń" nie jest obrazem propagandowym, nie jest także tylko zbiorem brutalnych scen. Autorzy pokazali tragiczne losy mieszkańców wschodnich rubieży Rzeczpospolitej tworząc fabułę typowo filmową. Film rozpoczyna się krótko przed wybuchem II wojny światowej, potem losy bohaterów kształtuje kampania wrześniowa, okupacja sowiecka, której okrutne oblicze zastępuje niemniej brutalne panowanie Niemców. Ciągle w tle obecne są relacje polsko-ukraińskie, tak te będące wyrazem wzajemnej niechęci jak i zwykłe relacje sąsiedzkie. Nie ma w nich wrogości, jest chwila na zabawę i pracę. Dopiero później rozwija się wiodący wątek narastającego traktowania Polski i Polaków, jako śmiertelnych wrogów.

Sądzę, że należy znać historię, prawdziwą "Nauczycielkę" życia. I dlatego film "Wołyń" należy zobaczyć.

czwartek, 13 października 2016

O zabrzańskim życiu akademickim

Dziś odbyło się kolejne posiedzenie Rady Wydziału w tym roku akademickim. Nie trwało zbyt długo bo spraw do załatwienia nie było zbyt wiele. Na początku zabrałem głos w ważnej - w mojej opinii - sprawie dotyczącej tego gremium. Posiedzenia RW odbywają się co miesiąc i w roku akademickim jest ich zwykle 9-10. Zapadają na nich ważne decyzje personalne jak i te dotyczące spraw wydziału. Zatem oczywiste jest, że RW to ważne forum a uczestnictwo w posiedzeniach RW to nie tylko obowiązek ale i warunek aktywnego udziału w życiu uczelni. Zwróciłem uwagę, że część członków RW w zasadzie prawie nigdy się nie pojawia na jej posiedzeniach. A to jest nasz absolutny obowiązek. Albo traktujemy uczelnię i naszą pracę priorytetowo albo inne sprawy są dla nas ważniejsze. Można zaakceptować nieobecność w przypadku prowadzenia zajęć dydaktycznych, wyjazdu na konferencję naukową lub choroby czy urlopu. W zasadzie wszystkie inne sprawy muszą zejść na dalszy plan. Fakt pełnienia funkcji publicznych, piastowania urzędów, pełnienia funkcji kierowniczych etc. nie może kolidować z obowiązkami w podstawowym miejscu pracy.

No, cóż, a może praca w uczelni niektóry z nas przeszkadza w innych działaniach? To pośredni dowód przemawiający za kryzysem nazwijmy to "akademickości".
Czy uczelnia to priorytet czy dodatek do innych aktywności?
Praca w uczelni to zaszczyt ale i obowiązek wobec społeczeństwa. Jak mamy stanowić elitę społeczną skoro sami deprecjonujemy naszą Alma Mater. Nie da się pogodzić szczytnych deklaracji jakie nieraz padają z ust notorycznie nieobecnych osób z brakiem poszanowania elementarnych zasad i lekceważeniem obowiązków. Trudno oczekiwać wysokiej pozycji nauki i szkół wyższych w ogóle gdy my, pracownicy uczelni łamiemy elementarne reguły gry i nie szanujemy siebie nawzajem.

Dziekan Prof. M. Misiołek stwierdził, że podejmie stosowne kroki w kwestii nieobecności członków RW.

piątek, 30 września 2016

O dydaktyce

Czwartkowe posiedzenie Rady Wydziału z Zabrzu było pierwszym w nowym roku akademickim. Zawsze pierwsze posiedzenie po wakacjach przypomina mi nieco początek roku szkolnego, witamy się po dłuższej przerwie jak niegdyś witaliśmy kolegów z ławy szkolnej.

Jak zwykle było wiele ważnych spraw, szczególnie, że rusza nowa kadencja i wybieraliśmy nowe komisje wydziałowe. Dla mnie istotne było sprawozdanie wydziałowej komisji oceniającej jakość dydaktyki. Ta ocena opiera na ocenie specjalnej komisji oraz wynikach ankiet studenckich. Zawsze uważałem, że te ostatnie powinny być kluczowym elementem. Tak się niestety nie dzieje, gdyż liczba studentów, którzy w minionym roku akademickim wypełnili ankiety wyniosła zaledwie 7,65%! Okazuje się, że studenci mają dostęp do systemu tylko JEDEN raz w semestrze. Wątpię by można sensownie dokonać oceny dotyczącej wszystkich dydaktyków, z którymi dany student miał zajęcia przy okazji zbiorowej oceny semestralnej. Trudno tak niewielką liczbę oceny uznać za miarodajną i reprezentatywną.

Tak jest od lat, pisałem o tym wielokrotnie, zwracałem się do Pani Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery w czasie, gdy byłem członkiem Senatu, że system ankietowania jest źle zorganizowany i wymaga gruntownych zmian. Zawsze padała odpowiedź, że system musi się „dotrzeć” i z czasem liczba ocen studenckich wzrośnie.

Mam w tej kwestii własne zdanie, ale nie chciałbym jego już dziś prezentować. Proszę o odpowiedzi na poniższą ankietę, zaznaczając dowolną ilość odpowiedzi.

17.10 podam jej wyniki wraz własnym komentarzem.

środa, 28 września 2016

Uwagi o polskim życiu akademickim

Czy minister nauki zaliczy nowy rok akademicki ?

niedziela, 25 września 2016

Wyniki ankiety

Przedstawiam wyniki ankiety dotyczącej reformy polskiego systemu uniwersyteckiego. Interpretację pozostawiam Czytelnikom niemniej pozwolę sobie na parę uwag. Generalnie, panuje zgoda, iż obszar szkolnictwa wyższego jest ważny dla państwa, jako całości. Także ocena znaczenia warunków, jakie powinny być spełnione by można rzeczywiście dokonać skoku jakościowego jest dość spójna. Mimo takich wyników ankiety niepokoi niewielka liczba respondentów; czyżby pozostali Czytelnicy bloga nie interesowali się tymi zagadnieniami?

Doniesienia o nauce światowej

Cut-throat academia leads to 'natural selection of bad science', claims study

środa, 21 września 2016

Parę uwag o polskim życiu uniwersyteckim

Świadomość, że stan polskiego szkolnictwa wyższego i polskiej nauki jest daleki od oczekiwań społecznych jest coraz bardziej powszechna. Ostatnie ćwierćwiecze nie przyniosło pożądanych zmian, pisałem o tych problemach wielokrotnie. Aktualna władza, a konkretnie Minister J. Gowin przedstawia plany dalekosiężnych reform. Trudno dziś o nich dyskutować, poczekajmy na efekty.
Ale już dziś warto zastanowić się na pewnymi bieżącymi wydarzeniami. Skupię się na życiu mojej uczelni, gdyż tu moja wiedza pozwala na sformułowanie spostrzeżeń i wniosków. Zgodnie z informacjami docierającymi z innych, polskich uczelni medycznych można pokusić się na tezę, że obraz jednej uczelni w tej branży w przybliżeniu odzwierciedla stan całego polskiego szkolnictwa medycznego szczebla uniwersyteckiego. Trudno byłoby poniższe uwagi wprost odnosić do innych typów uczelni np. politechnik czy uczelni ekonomicznych albo uniwersytetów.
Jak dziś wygląda życie przeciętnej polskiej uczelni medycznej? Perspektywa jest różna w zależności od zajmowanego stanowiska, trudno mi byłoby wypowiadać się w imieniu studentów (liczę na ich uwagi i komentarze). Pracownik naukowo-dydaktyczny, a takich jest większość ma coraz większe pensum dydaktyczne. Nie tak dawno było to 180-210 godzin na rok akademicki, dziś jest 240 z możliwością wzrostu o 1/4. Ale te średnie obciążenia wcale nie pokazują jak jest w praktyce; liczba godzin bywa znacznie wyższa i znam osoby (także profesorów), które wypracowują nawet ponad 500 godzin!
• Czy można uwierzyć, że przy tak dużej liczbie zajęć poziom jest odpowiednio wysoki?
Kolejna kwestia to wielkość grup studenckich. Liczność grup ćwiczeniowych i seminaryjnych systematycznie rośnie, a ostatnie decyzje Senatu naszej uczelni zwiększyły liczbę studentów na jedną grupę dziekańską. Niby obciążenie dydaktyczne mierzone liczbą godzin zostało na niezmienionym poziomie, ale czy ktoś rozsądny mógłby sądzić, że poziom dydaktyczny się nie obniży? Skoro asystent będzie miał mniej czasu na statystycznego studenta to mniej go nauczy. Nie można także zapomnieć, że obiekty uczelniane nie są z gumy, ilość mikroskopów czy innych używanych urządzeń, liczba pacjentów nie zmienia się. Dążymy do poprawy jakości, patrzymy na wyniki LEP-u, ale zgadzamy się na nieuchronny trend anty-dydaktyczny. Co więcej, Ministerstwo narzuciło uczelniom medycznym zwiększenie liczby przyjmowanych studentów medycyny o 15%. Można zrozumieć potrzeby społeczne, bo lekarzy brakuje, ale by je zrealizować trzeba stworzyć warunki materialne i zwiększyć finansowanie. Skoro za te same środki mamy szkolić zwiększoną liczbę studentów to takie działania należy traktować, jako antyspołeczne i pozorowane.
• Po co nam rzesza słabo wyszkolonych młodych lekarzy?
I drugi podstawowy obszar naszej działalności, czyli nauka. Tu oczekiwania i wymagania są bodaj jeszcze większe niż w sferze dydaktyki. Mamy pisać wnioski o granty krajowe i międzynarodowe, realizować badania na najwyższym poziomie (najlepiej w zespołach międzynarodowych), publikować w prestiżowych periodykach o światowym zasięgu.
• Kiedy mamy to robić?
• W biegu między kolejnymi wykładami?
• I kto ma prowadzić badania, gdy w młody pracownik naukowy to rzadki ptak?
Trwa wyścig uczelni, co 4 lata tworzone są nowe rankingi i przydzielane kategorie naukowe, ale ich przełożenie na życie i pracę przeciętnego pracownika jest w zasadzie żadne.
Władze żyją w swoim świecie, pracownicy w swoim.
Taka schizofrenia musi skutkować regresem, widać go już wyraźnie, ale jego tempo będzie raczej wzrastać.
• Dlaczego tak się dzieje?
• Dlaczego środowiska uniwersyteckie zgadzają się na takie traktowanie przez szeroko rozumiane kręgi władzy?
Zwracam uwagę, że jest to trend trwający w zasadzie od upadku minionego systemu, nigdy – poza werbalnymi deklaracjami – nauka nie była traktowana poważnie przez świat władzy (polityki). Wytłumaczeniem tego faktu jest słabość świata nauki, nasz głos w społeczeństwie się nie liczy. Nie potrafimy zadbać o nasze oczywiste interesy czego konsekwencją na poziomie państwa jest nasilający się kryzys nauki i szkolnictwa wyższego. Gdy inne grupy społeczne tupną przysłowiową nogą to natychmiast znajdują się środki na ich ratowanie, my potulnie znosimy kolejne ciosy w podstawy funkcjonowania uniwersytetów.
Najgorsze, że nie ma w tej mierze dyskusji w kręgach akademickich, rezygnacja i niewiara w normalność są powszechne. I żadne lukrowanie nic nie da, szybko zjeżdżamy w dół…

poniedziałek, 12 września 2016

Ankieta

sobota, 10 września 2016

Czy potrzebujemy nauki na wysokim poziomie i dobrych szkół wyższych?

Wakacje się kończą, dzieci i młodzież są już w murach szkół, niebawem ożywią się także szkoły wyższe. Minister J. Gowin zapowiada wprowadzanie kluczowych reform systemu szkolnictwa wyższego, te niezwykle ważne problemy pewnie będą zaprzątać naszą uwagę w najbliższych miesiącach i latach. Nim zajmę się zagadnieniami reform chciałbym na chwilę przystanąć by zastanowić się, jaka jest w ogóle rola szkolnictwa wyższego i nauki w życiu społecznym. Sądzę, że odpowiedzi na poniższe pytania są ważne by określić na ile to są ważne obszary.
• Czy na pewno nauka i szkolnictwo wyższe są ważne dla rozwoju państwa?
• W jaki sposób nauka i szkolnictwo wyższe mogą wpływać na rozwój państwa i dobrobyt obywateli?
• Czy koszty związane z nauką i szkolnictwem wyższym nie przekraczają potencjalnych korzyści?
Odpowiedzi na te pytania są – mojej ocenie – kluczowe by wyznaczyć kierunki zmian oraz określić skalę niezbędnych wydatków. Ktoś może sądzić, że odpowiedzi na te pytania są oczywiste, że te obszary po podstawa rozwoju państwa. Ostatnie 27 lat wcale nie potwierdzają takiego poglądu, wręcz przeciwnie, polska nauka systematycznie stacza się i nasz udział w myśli światowej zmniejsza się. Rankingi uczelni światowych są druzgocące, najlepsze polskie uczelnie plasują się na miejscach 300 do 500…To są fakty, ale wyjaśnienie dlaczego taki był kierunek zmian nie jest proste. Nie będę kusił się na uproszczone analizy, gdyż na aktualnym etapie najważniejszym wydaje mi się ustalenie jaka jest rzeczywista rola nauki. Dopiero gdy uda się uzyskać powszechnie akceptowany społecznie pogląd, że nauka i szkolnictwo wyższe to jeden z filarów rozwoju i dobrobytu państwa i jego obywateli reformy mają szanse na realizację. Patrząc wstecz, na lata od 1989 roku trudno o optymizm, wiara w cudowną uzdrawiającą moc demokracji akademickiej się nie sprawdziła, a szeroko rozumiane środowisko akademickie wcale nie wykazało woli i zainteresowania wprowadzaniem niezbędnych zmian. Także kręgi decyzyjne skupione w świecie polityki nie wykazywały zainteresowania prawdziwymi reformami czego materialnym wyrazem jest skandalicznie niski poziom finansowania nauki. Ale czy warto wyrzucać przysłowiowe „pieniądze w błoto”? Skoro sami akademicy nie są zainteresowani to czy można uszczęśliwiać ich na siłę? I koło się zamyka, stoimy w miejscu, a świat ucieka.
Zatem warto zadać parę pytań by dowiedzieć się, jakie zdanie mają najbardziej zainteresowani. Proszę Czytelników o odpowiedzi na pytania ankiety, którą opublikuję 12 września zaznaczając dowolną liczbę odpowiedzi. Wyniki ankiety opublikuję 26 września.

poniedziałek, 5 września 2016

Koncert dla dr Daniela Sabata

W sobotę 10 września o godzinie 18 w zabrzańskiej restauracji "Impresja" odbędzie się koncert ku pamięci Doktora Daniela Sabata, zmarłego niedawno naszego Kolegi i Przyjaciela.

sobota, 27 sierpnia 2016

Pożegnanie Jurka Marka

Dziś odbył się w Bielsku-Białej pogrzeb naszego Przyjaciela, Jurka Marka. Zebrało się mnóstwo ludzi; niektórzy przyjechali z odległych zakątów Polski. Ksiądz odprawiający mszę przedstawił nam pewne nowe, nieznane ogółowi dokonania Jurka. Jak zawsze, oddany ludziom, szlachetny, prawy człowiek, którego nie sposób tak po prostu pożegnać w parę chwil.
Każda śmierć bliskiej osoby, szczególnie jeśli była spowodowana nagłą, niespodziewaną przyczyną to szok i trauma. W przypadku Jurka to coś więcej, odszedł Człowiek, który skupiał w sobie cechy wyjątkowo rzadko obecne u jednej osoby. Nazwałbym to „ideowością”. To słowo kojarzy się raczej z poglądami dotyczącymi jakiejś jednej sfery życia. U Jurka nabrało ono innej treści, On niósł swym życiem idee dotyczące całego spektrum człowieczeństwa. To dobrość, szlachetność w każdej drobnej czynności życiowej, wyrozumiałość dla innych, ale i wysoko postawioną poprzeczkę etyczną. Patriotyzm rozumiany nie, jako nacjonalizm, ale głęboko przeżywaną polską historię. Znawstwo Jurka, jego profesjonalizm w zakresie historii był nam świetnie znany, a argumenty jakie potrafił dobrać by wyjaśnić zawiłości z dawnych czasów, ale i bieżących wydarzeń politycznych (wszak polityka to historia, która dzieje się dziś) były nie do zbicia. Jego wiara w polskość, w Polskę, jako kraj była niezachwiana. A do tego fantastyczna postawa lekarza, który trudny i czasem niewdzięczny zawód stomatologa potrafił uprawiać w sposób w pełni akceptowany i doceniany przez pacjentów.
Jurku, niezmiernie żal, że nas opuściłeś, ale wierzę głęboko, że dla wielu z nas, którzy mieli to szczęście by spotkać Cię na swej drodze życia stanowiłeś wzór człowieczeństwa, pewien zbiór cech ludzkich, które będziemy się starać spełniać w naszym codziennym życiu.
I za to Ci dziękujemy.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Pożegnanie Jurka Marka

Pogrzeb Jurka Marka, naszego Przyjaciela odbędzie się w sobotę 27 sierpnia w Bielsku-Białej - Straconce ul. Złoty Potok 6a o godzinie 13.