niedziela, 17 października 2021

A to Polska właśnie...

Nie zawodówki, ale dwadzieścia innych uczelni będzie mogło kształcić lekarzy Kierunki lekarskie powstaną jak grzyby po deszczu? Wycofanie się przez Ministerstwo Zdrowia z pomysłu kształcenia lekarzy i lekarzy dentystów w wyższych szkołach zawodowych po bliższej analizie okazało się pustym gestem. Dziś wytknęła to opozycja podczas posiedzenia dwóch połączonych sejmowych komisji: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Zdrowia. Pomysł kształcenia lekarzy w zawodówkach ujawniony przez ministra Adama Niedzielskiego, spotkał się z falą krytyki. Po raz pierwszy zajmowały się nim komisje w środę. Jak pisaliśmy, na początku obrad, niejako uprzedzając ataki opozycji, Sławomir Gadomski, wiceminister zdrowia oznajmił, że przygotował poprawkę. Jak wyjaśnił, oznacza ona faktyczną rezygnację z pomysłu kształcenia lekarzy na uczelniach zawodowych, który wywołał oburzenie lekarzy. Poprawka, którą złożył Bolesław Piecha, została przyjęta. Już wtedy prof. Wojciech Maksymowicz, poseł, zauważył, że projekt w nowej wersji wciąż powoduje obniżenie jakości kształcenia lekarzy. Także prezes Naczelnej Rady lekarskiej podszedł do poprawki sceptycznie. Dziś obie komisje obradowały ponownie. Posłowie opozycji zgłosili wniosek o odrzucenie zaproponowanego dzień wcześniej zapisu. Poseł Jerzy Hardie-Douglas z Koalicji Obywatelskiej, który w środę dał się zwieść zapowiedzi wiceministra, tym razem zwrócił uwagę na faktyczne skutki poprawki. Zacytował fragment mówiący o tym, że kierunek lekarski może prowadzić uczelnia, która posiada kategorię naukową A+, A, albo B+, lub prowadzi studia na co najmniej jednym kierunku przygotowującym do wykonywania zawodu i posiada kategorię naukową w dyscyplinie nauki medyczne lub nauki o zdrowiu. - Należy to czytać tak, że mimo iż w obowiązującej ustawie jest zdefiniowane, że uczelnia akademicka musi posiadać kategorię A, B, lub B+, to robicie wyłom umożliwiając uczelniom bez kategorii A+, albo A, albo B+, otwarcie studiów na wydziale lekarskim lub stomatologii. To jest nieuczciwe – ocenił poseł. Stwierdził też, że otwarto furtkę dla wielu uczelni, które nie zapewnią odpowiedniego poziomu nauczania lekarzy. Zarzucił też wiceministrowi Sławomirowi Gadomskiemu wprowadzanie w błąd. Gadomski odpowiedział, że poprawka była posłom znana i że oznacza ona wykreślenie wyższych szkół zawodowych. Przyznał jednocześnie, że zasady dla części uczelni zostały jednak poluzowane. Wyjaśnił, że dotyczy to uczelni o profilu ogólnoakademickim, które już dziś kształcą w zawodach medycznych, np. AW czy Politechnika Opolska. - Tych uczelni mamy dziś około 20, które mogłyby według tych kryteriów aplikować o otwarcie kierunku lekarskiego – tłumaczył wiceminister. Zaznaczył, że uczelnie te będą musiały uzyskać pozwolenie MEiN i MZ oraz Polskiej Komisji Akredytacyjnej, podobnie jak każda uczelnia kształcąca lekarzy. To zapewni kontrolę jakości. W rezultacie wnioski opozycji zostały większością głosów odrzucone.

poniedziałek, 11 października 2021

Od dość dawna zbierałem się by skrobnąć parę zdań dotyczących bieżącej oceny sytuacji w jakiej znajduje się dziś polska nauka. Dziś, po wymianie poglądów z pewnym profesorem z innej uczelni niż moja macierzysta doszedłem doszedłem do wniosku, że próba bieżącej diagnozy state of art nie ma sensu. Z moim znajomym wymieniliśmy przez chwilę poglądy na sprawy, nazwijmy to, ogólne.

  • Jak dziś wygląda polska rzeczywistość?
  • Co zajmuje uwagę naszych rodaków?
  • Jak wyrażamy swoje poglądy?
  • Jakich w tym celu używamy słów?
  • Kogo bieżące wydarzenia kreują na liderów?

No cóż, w naszej zgodnej opinii polska rzeczywistość jest nijaka i płaska, uwagę Polek i Polaków zajmują sprawy bardzo dalekie od kluczowych obszarów życia, ich poglądy są wyrażane zdawkowo i powierzchownie, są zbitką zasłyszanych gdzieś w sieci opinii, językiem ulicy a nie językiem przynajmniej zbliżonym do literackiego (ze znaczącym udziałem słów dawniej postrzeganych jako niecenzuralne), a nowych liderów ze swoją postawą lumpów i słownictwem przystającym raczej do półświatka trudno uznać za osoby zdolne do kreowania rzeczywistości uznającej wartości akademickie za coś godnego jakiejkolwiek uwagi.

Podsumowując ten pewnie za długi ustęp; jak formułować uwagi dotyczące nauki wobec takich realiów?! To chyba zadanie dla Don Kichota…

wtorek, 5 października 2021

Akademicki falstart

Rok akademicki w naszej uczelni rozpoczął się od falstartu. W bieżącym roku akademickim układ kalendarza jest wyjątkowo przyjazny gdyż 1 dzień października wypadł w piątek. Idealny dzień na inaugurację roku akademickiego tak by zacząć normalny cykl zajęć akademickich od poniedziałku. Niestety, dopiero 30.09 rozporządzeniem Rektora SUM Profesora T. Szczepańskiego ustanowiono dzień rektorski 6-tego października. Na ten dzień, podobnie jak na cały semestr zaplanowano zajęcia dydaktyczne. Co zrobić z zajęciami z tego dnia? ich przeniesienie na inny dzień wobec bardzo dużej liczby innych zajęć jest niezwykle trudne, czasem wręcz niemożliwe. Szkoda, że już na początku nowego roku akademickiego (miejmy nadzieję, normalnego roku po trudnym covidowym czasie) doszło do takich trudności.

piątek, 17 września 2021

Kilka uwag bieżących

Rok akademicki zbliża się wielkimi krokami stąd warto na chwilę przystanąć w codziennym biegu by zastanowić się jaki będzie nadchodzący czas. Minione 18 miesięcy były okresem absolutnie nadzwyczajnym, czymś co nigdy nie miało się wydarzyć, jakimś koszmarem z najbardziej pesymistycznego scenariusza. COVID-19 zmienił życie każdego z nas i odcisnął swe piętno także na życiu akademickim. Nim spróbuję zająć się przyszłością i opisać moje oczekiwania wobec kształtu przyszłego roku akademickiego najpierw musimy się nieco cofnąć w czasie. Sądzę, że kluczowym czynnikiem wpływającym na aktualne funkcjonowanie polskich uczelni była Ustawa 2.0. Likwidacja wydziałów doprowadziła de facto do zamarcia życia akademickiego jakie toczyło się dotąd. Czy ta ustawa przyniosła oczekiwane korzyści dla polskich uczelni? Jak na razie ich nie widzę, a jedynym widocznym znakiem zmian to coraz większa biurokracja. A pomysły typu stworzenie nowej listy rankingowej czasopism z przypisaną arbitralnie punktacją nie wróżą nic dobrego dla jakości polskich uczelni. Nakłady na naukę się nie zmieniły, czy ktokolwiek dostrzegł słowo z ust rządzących o znaczeniu szkolnictwa wyższego i nauki dla rozwoju Polski?! Ludzi chętnych do pracy jest coraz mniej bo uczelnie stają się coraz mniej atrakcyjne, jako miejsce gdzie trzeba wykonać setki godzin zajęć dydaktycznych a nocami zajmować się pracą naukową. A gdy do bieżącego obrazu dodamy szkody wywołane przez pandemię, tak w wymiarze relacji międzyludzkich jak i poziomie jakości dydaktyki to obraz nie nastraja optymistycznie. Liczę, że od nowego roku wrócimy do normalnego trybu zajęć dydaktycznych gdyż nie wyobrażam sobie dalszego trybu zdalnego, który z całą pewnością znacząco obniżył jakość pracy dydaktycznej. A inne oczekiwania: ograniczenie beztroskiej twórczości biurokracji, wzrost nakładów na szkolnictwo i stworzenie czytelnej, stabilnej ścieżki kariery akademickiej pozostają (niestety) w sferze nierealnej do spełniania...

wtorek, 14 września 2021

Pandemiczna migawka

Niedawno zamieściłem na blogu tekst dotyczący szczepień. Warto zajrzeń na statystykę szczepień przeciw COVID-19 krajów europejskich. Polska plasuje na 21 miejscu, za nami jest tylko krajów z naszej części kontynentu. To smutna statystyka pokazująca prawdziwe miejsce Polski na mapie cywilizacyjnej Europy. I w zasadzie nie ma tu żadnej niespodzianki; jesli spojrzymy na inne ważne kryteria poziomu rozwoju cywilizacyjnego np. nakłady na naukę czy system opieki zdrowotnej lub zanieczyszczenie środowiska oceniane jakością powietrza to widać, że daleko nam do europejskich liderów...

wtorek, 31 sierpnia 2021

O polskiej rzeczywistości uniwersyteckiej

Uprzejmie informujemy, że do Uczelni wpłynęło zaproszenie od Wydawnictwa TYGIEL do współtworzenia recenzowanej monografii naukowej pt.: „Advances in Biomedical Research”, skierowane do pracowników naukowych, doktorantów i studentów.

Taka informacja znajduje się na stronie naszej Uczelni. Podobne zaproszenie otrzymałem przed paru miesiącami drogą poczty elektronicznej. I nie byłoby w tym nic dziwnego, ale w mojej ocenie sytuacja jednak nie jest normalna i wymaga kilku zdań komentarza.
Jak rozumiem intencją inicjatorów było zebranie wartościowych materiałów naukowych co samo w sobie jest godne wsparcia. Niemniej odmówiłem udziału w tym przedsięwzięciu, gdyż warunkiem przyjęcia tekstu do druku jest wniesienie opłaty w wysokości 350 zł.
Najwyraźniej ktoś niewłaściwie interpretuje rzeczywistość; zamiast zaproponować honorarium autorskie wydawca żąda wniesienia opłaty. My, naukowy jesteśmy traktowani w tej konkretnej sytuacji, jako źródło dochodu. To nie jest do zaakceptowania. Praca naukowa, jak zresztą każda działalność zawodowa, szczególnie jeśli dotyczy własności intelektualnej powinna być odpowiednio wynagradzana.
Opisana sytuacja wpisuje się w ogólną sytuację polskiej nauki. Naukowiec to ktoś taki kto ma pracować i nie pytać o nic, a o pieniądze broń Boże! Najlepiej jak zrealizuje kilkaset godzin dydaktycznych w trakcie roku akademickiego, a nauką zajmie się wieczorami w domu, w weekendy w czasie nominalnie wolnym od zajęć zawodowych.
Nie ma zgody na tak rozumianą misję naukową, ta droga prowadzi donikąd i z pewnością zniechęci młodych ludzi do wybrania drogi tzw. „kariery akademickiej”...

niedziela, 15 sierpnia 2021

O współczesnym świecie

Od dawna zbierałem się do napisania tego tekstu, ale odsuwałem ten moment z wielu powodów. Najważniejszym problemem jest fakt nierozumienia istoty problemu: dlaczego ludzie nie chcą się szczepić na COVID-19?


To zjawisko od początku było dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Dziś, z perspektywy blisko 8 miesięcy od początku stosowania szczepień spróbuję jakoś opisać tę zdumiewającą historię.


Wszyscy pamiętamy z jakim napięciem obserwowaliśmy doniesienia medialne dotyczące postępu prac nad szczepionkami. Na początku pandemii, gdy świat został zaskoczony skalą problemu główną metodą walki był lockdown, metoda o rodowodzie sięgającym średniowiecza. Izolacja była metodą walki z różnymi epidemiami. Współcześnie dołożono także nakaz utrzymywania dystansu i noszenia maseczek. Dawniej pandemie czy epidemie trwały tak długo, aż wszyscy mieszkańcy zostali zarażeni; część (nieraz to było nawet 30% populacji) umierała a reszta albo wyzdrowiała lub jakimś zrządzeniem losu uniknęła zakażenia. Czas trwania epidemii był długi i sięgał 3 a nawet 5 lat. Współczesna medycyna dawała nadzieję na inny scenariusz i znaczące skrócenie czasu jej trwania. Oczywiście nie było i nie ma leku, bo skąd miałby nagle powstać szczególnie wobec najpewniej laboratoryjnego pochodzenia koronawirusa. Na początku nikt sobie nie wyobrażał możliwości szybkiego opracowania skutecznej szczepionki, ale szybko okazało się, że istnieje gotowa technologia przygotowana już przed wielu laty gdy pojawił się wirus SARS-COV1. To stworzyło szanse podjęcia de facto prawie natychmiastowych działań. Ruszył wyścig z czasem, ten czynnik był kluczowy, gdyż każdego dnia choroba zbierała śmiertelne żniwo. W Polsce w szczytowym okresie pandemii umierało dziennie blisko 1000 osób zarażonym chińskim wirusem. Liczba zgonów związanych z pandemią w Polsce to ponad 75000, ale do tego należy dodać tzw. zgony nadmiarowe dotyczące osób, które nie miały zapewnionej opieki medycznej z powodu zaangażowania personelu medycznego w ratowanie ofiar pandemii. Należy także, jako możliwą przyczynę tych zgonów brać pod uwagę niechęć do udania się do szpitala z powodu strachu przed zakażeniem. Liczba takich nieprzewidzianych statystycznie zgonów była największa od 1945 roku, a Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc pod tym względem w Europie. Można zatem łączną liczbę ofiar pandemii szacować na ponad 100.000 osób. Całkiem spore miasto. 


Gdy późną jesienią gruchnęła wieść o bliskim końcu prac nad skuteczną szczepionką pojawiła się realna szansa na powstrzymanie pandemii i rychłym powrocie do normalności. Oczywiście by osiągnąć ten cel odporność musi osiągnąć znaczący odsetek społeczeństwa, rzędu co najmniej 70-80%. Wówczas mamy uzyskać tzw. odporność populacyjną. Odporność uzyskują także ozdrowieńcy, ale trwałość tej ochrony wydaje się być słabsza i krótsza niż po szczepionce. Na początku dostępność szczepionek nie była zbyt duża, ale już od drugiego kwartału sytuacja uległa szybkiej poprawie. De facto każdy chętny może się zaszczepić. W Polsce co najmniej jedną dawkę otrzymało ponad 35 mln osób czyli blisko 100% populacji ale pełną odporność uzyskało około 17 mln obywateli. Zatem do postulowanej odporności populacyjnej droga jest daleka. 


Tu powstaje pytanie: 

  • Dlaczego co drugi zaszczepiony Polak lub Polka nie otrzymał drugiej dawki?

I kolejne pytania: 

  • Dlaczego jest tak duża niechęć do szczepień?
  • Kto rozpowszechnia różnego rodzaju szkodliwe treści nie mające absolutnie żadnego uzasadnienia w świetle dowodów naukowych?
  • Dlaczego takie informacje trafiają na tak podatny grunt?
  • I chyba najtrudniejsze pytanie; jak jest możliwe, że jest niemała grupa lekarzy niechętna szczepieniom, ba, wręcz aktywnie zniechęcająca do nich pacjentów?

Należy także, analizując niechęć do szczepień, zwrócić uwagę na fakt ich już dość długiego stosowania; 8 miesięcy powinien przekonać sceptyków, że nikomu nie wyrosły prorokowane dodatkowe kończyny, a poza nikłym odsetkiem poważnych działań ubocznych szczepienia przynoszą same korzyści zdrowotne.


Jak wiemy niechęć do szczepień nie jest bynajmniej tylko polskim wynalazkiem, to zjawisko światowe. Dziś w dobie internetu przepływ informacji (i dezinformacji) jest błyskawiczny. 


Od zawsze można było rozróżniać ludzi na podstawie różnorodnych kryteriów: światopoglądu, religii, wykształcenia, rasy czy miejsca zamieszkania. COVID-19 dokonał podziału na zupełnie dwie nowe grupy: szczepiących się i przeciwników szczepień. To zdumiewające zjawisko, wymykające się z tradycyjnego toru myślenia opartego na zasadach wiedzy i logiki. W jednym kręgu znaleźli się ludzie z różnych środowisk, prezentujące różne poglądy polityczne, wyznanie czy na końcu wykształcenie (nie traktując tego czynnika jako najmniej istotnego). 


A przecież każdy z nas (lub prawie każdy) zna osobę, która zmarła po zakażeniu koronawirusem lub przynajmniej zna osobę, która miała ciężki przebieg zakażenia. Ja sam znałem osobiście 6 osób, które zmarły (nie licząc moich pacjentów). I nie wszyscy byli obarczeni innymi chorobami. 


Musimy zatem odrzucić śmiałą tezę sformułowaną publicznie przez pewną celebrytkę, że w szpitalach nie ma chorych, są statyści…spuśćmy nad nią łaskawie zasłonę milczenia...


Ale szczepienie, czy raczej jego brak ma jeszcze jeden wymiar, daleko wykraczający poza indywidualne stanowisko czy poglądy. Wirus rozprzestrzenia się drogą kropelkową od człowieka do innego człowieka. Oznacza to, iż osoby niezaszczepione stanowią pas transmisji choroby; niezaszczepienie się szkodzi innym ludziom, z reguły tym, którzy są narażeni bo nie otrzymali ochrony w postaci szczepionki lub obarczonych chorobami współistniejącymi. Tu dochodzimy do poczucia odpowiedzialności za drugiego człowieka, do poczucia przynależności do społeczeństwa, którego ogólny interes musi górować na wyimaginowaną wolnością jednostki. To w pierwszej kolejności kwestia zdrowia i życia ludzkiego, ale pamiętajmy, że izolacja to także terapia szokowa dla życia społecznego w jego licznych wymiarach np. edukacji, zburzenia więzów społecznych nie zapominając o szkodach ekonomicznych, także tych w skali indywidualnej. Wielu ludzi straciło z powodu pandemii dorobek życia. 


Jak jest możliwe by własne ego było ważniejsze niż dobro ogólne?!


Sądzę, że niezbędne są bardzo wnikliwe badania, które mogły by pomóc poznać przyczyny opisanego zjawiska. To ważne także dla przewidywania możliwych zachowań ludzkich w przyszłości. 


Wyobraźmy sobie taką hipotetyczną (mam nadzieję!) sytuację. Polska znalazła się w przededniu wojny atomowej i władze wydały polecenie udania się do schronów przeciwatomowych ale połowa obywateli nie stosuje się do tego polecenia...bo np. nie wierzy w siłę destrukcji takiej broni. Hiroshima? Nagasaki? Nie było tam żadnej hekatomby nuklearnej, to wymysł propagandy!


Obawiam się, że takiego rodzaju scenariusze wobec skali aktualnie obserwowanej ignorancji intelektualnej są niestety jak najbardziej możliwe. 


Jako Appenedix to tekstu przytaczam dwie prawdziwe rozmowy z moimi pacjentami.


Pewnego razu do gabinetu weszła kobieta z nastoletnią córką. Po zrealizowaniu celu wizyty zadałem pytanie o szczepienie. „Tak, jestem zaszczepiona” odpowiedziała pacjentka. „A córka?” padło drugie pytanie. „Nie, bo i po co, młodzież lekko przechodzi COVID, a poza tym nie chcę by córka była bezpłodna” odparła zdecydowanie pacjentka. „Ale córka może zarazić inne osoby np. pani mamę”. „Nie, mama także jest po szczepieniu”. Pozostał mi już tylko jeden argument: „Córka może zarazić inną starszą osobę, która może nawet umrzeć”. Na takie pytanie nie padła odpowiedź, pacjentka nieco obrażona opuściła gabinet.


I druga sytuacja. Pewnego razu w gabinecie miałem młodego 31-letniego pacjenta. Jego także zapytałem o szczepienie. Odpowiedź była negatywna wobec czego podjąłem rozmowę by dociec skąd taka opinia. Padło wiele argumentów, których nie będę cytował bo to był stek przeczytanych lub zasłyszanych kompletnie irracjonalnych twierdzeń. Gdy żadne moje medyczne argumenty nie znajdowały zrozumienia zapytałem mego rozmówcę czy posiada medyczne wykształcenie. „Nie” padła krótka odpowiedź wobec czego zapytałem czy na pewno czuje się wystarczająco kompetentny by prowadzić taką rozmowę z lekarzem, profesorem medycyny?


Nie wyobrażam sobie sytuacji bym np. z astronomem prowadził spór dotyczący jakiegoś trudnego problemu dotyczącego odległej galaktyki...a znawców medycyny mamy wokół miliony…  


sobota, 31 lipca 2021

O nauce wakacyjną porą

Wakacje w pełni, wiele spraw w tym czasie schodzi na dalszy plan. Ale nowy rok akademicki niebawem nadejdzie. Chciałbym zasygnalizować Czytelnikom, że wszedł nowy regulamin dotyczący nagród rektorskich, w tym nagród naukowych. Po raz pierwszy przydział nagród będzie w gestii jednej komisji dla całej uczelni. Jak rozumiem nie będzie parytetu wydziałowego, których rola jest li tylko dydaktyczna. Co więcej, do lamusa odchodzi Imapact Factor a kryterium wartościującym publikacje są punkty ministerialne. Kilkukrotnie wyrażałem swe negatywne zdanie dotyczące pomysłowi by przydzielać czaspismom punkty wg bliżej nieznanego mechanizmu. Ale w odniesieniu do kwestii nagród ten system wyrównuje szanse różnych dyscyplin. Posłużę się przykładem z mojego obszaru naukowych zainteresowań. Najlepsze pisma Journal of Bone and Mineral Research, Bone i Osteoporosis International mają IF rzędu 4-6. Gdzie im do wartości IF np. w kardiologii. Ale nie oznacza to iż będzie łatwo, przykładowo wniosek dla cyklu prac musi obejmować co najmniej 5 publikacji z punktacją co najmniej 70 punktów dla każdej z nich. Nagroda za jedną publikację dotyczy prac z co najmniej 100 punktami. To nie są kryteria łatwe do spełnienia. Pamiętajmy, że zmianie uległ także termin składania wniosków (do końca września) a nowy wzór wniosku nie wymaga jego uzasadnienia.

piątek, 16 lipca 2021

Quo vadis nauko?!

Zamieszczam poniżej podsumowanie wyników ankiety z 25 czerwca. Wnioski pozostawiam Czytelnikom.
Trudno o optymizm, chyba, że uznamy jego urzędową wersję za emanację realnej rzeczywistości...

Odpowiedzi na pytanie Czy generalny kierunek oceny jakości pracy naukowej w postaci slotów jest dobry?

Odpowiedzi na pytanie Jak oceniasz treść zaprezentowaną na spotkaniu?

Odpowiedzi na pytanie Czy treści zaprezentowane na spotkaniu uważasz za pomocne dla Twej pracy naukowej w celu polepszenia jej jakości?

niedziela, 4 lipca 2021

Dramatyczne pytanie

Dzień dobry Doktorze

muszę na cito znaleźć lekarza na konsultacje internistyczne do nas do pracy, dyżury na soboty i niedziele. I to nie jedną osobę. Interna u nas zamknięta...stawka godzinowa do negocjacji. Wiem, że będzie trudno kogoś znaleźć, ale może akurat ktoś się znajdzie?

To zapytanie przesłane przez pracownika szpitala w Rybniku. Dramatyczne pytanie.
Jak jest możliwe by w dużym mieście zamykano ważny oddział szpitalny?
Czy to niegospodarność dyrekcji, a może wygórowane oczekiwania pracowników, a może zupełnie inne przesłanki?!
Nie znam odpowiedzi na te pytania.
Wiem jednak, że taka sytuacja absolutnie nie ma prawa się w ogóle zdarzyć.
Gdzie jest nadzór organu założycielskiego szpitala?
Czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę z zagrożeń zdrowotnych dla mieszkańców pozbawionych konstytucyjnych praw do opieki medycznej?!

czwartek, 1 lipca 2021

Wyniki ankiety z 8 czerwca

Dear Professor Pluskiewicz,

Thank you for your submission.

We regret to confirm you that after considerable effort, the editors have been unable to secure available and timely reviewers to evaluate your manuscript.

This paper is now being rejected and returned to you to avoid further delay and to not deter your chances of publishing this manuscript with another publication.

Best wishes, Editor-in-Chief International Journal of Clinical Practice

Ten list skierowany do mnie skłonił mnie do napisania tekstu na blog opublikowanego 8 czerwca. Na pytanie jak powinien postąpić recenzent zaproszony do współpracy Czytelnicy w ankiecie wskazali na dwie odpowiedzi:
  • 60,44% sugerowali odmowę z podaniem przyczyny czyli współautorstwa w innej pracy
  • 30,56% zalecało napisanie recenzji informując równocześnie redakcję o posiadaniu wspólnych prac.

Pozostałe opcje czyli odmowa lub recenzowanie bez podania przyczyny nie zostały wskazane przez Czytelników.

Dziękuję Czytelnikom za udział i wyrażenie swych opinii.

Wyniki ankiety

wtorek, 29 czerwca 2021

A to Polska właśnie...

Koronawirus nas nie opuścił, czeka na swoją kolejną szansę. A ta się zbliża wielkimi krokami; jesienią możemy być świadkami kolejnej fali infekcji. Przed wiekami pandemie trwały kilka lat, tak długo aż potencjał patogenu się wyczerpał. Następowało to wówczas gdy doszło do zakażenia całej populacji, słabsi i bardziej podatni umierali. Bywało, że liczba mieszkańców malała nawet o 30%. Po raz pierwszy w historii ludzkości istnieje szansa na inny, bardziej pomyślny przebieg pandemii. Dzięki postępowi wiedzy szybko powstała szczepionka (należy tu koniecznie wspomnieć, że know-how było gotowe wcześniej i tylko temu faktowi zawdzięczamy jej szybkie opracowanie, to ważna informacja wobec sceptyków negujących samą pandemię jak i podważających możliwość powstania skutecznej szczepionki). Ale jej skuteczność będzie możliwa tylko pod warunkiem poddania się szczepieniu przez zdecydowaną większość populacji, co najmniej 80%. Tak się niestety nie dzieje i na dziś mamy w pełni zaszczepioną około 1/3 mieszkańców Polski. Co to oznacza? Nieuchronną czwartą falę ze wszystkimi jej tragicznymi konsekwencjami.
To bardzo zły prognostyk. Decyzja o szczepieniu nie dotyczy tylko jednostki, to sprawa społeczna, to kwestia bezpieczeństwa zdrowotnego ogółu. Trudno pojąć taką aspołeczną postawę, czyżbyśmy jako społeczeństwo wracali do poziomu cywilizacyjnego ze średniowiecza?!

Poniżej opisuję przebieg autentycznej rozmowy w poradni lekarza rodzinnego. Ta rozmowa odzwierciedla stan rzeczy.

Do poradni weszła kobieta z piętnastoletnią córką, która miała pewien raczej banalny problem zdrowotny. Tuż przed opuszczeniem gabinetu lekarz zapytał matkę czy jest zaszczepiona i usłyszał odpowiedź twierdzącą. „A czy córka też będzie się szczepić?” zapytał lekarz. „Nie, skądże nie chce by była w przyszłości bezpłodna! A poza tym młodzież lekko przechodzi tę infekcję” padła zdecydowana odpowiedź. Z takim poglądem trudno dyskutować zatem lekarz użył innego argumentu. „Ale przecież pani córka może przenieść infekcję na swą babcię”. „Moja mama jest po szczepieniu, nie ma takiego ryzyka” pacjentka miała gotową odpowiedź. W tej sytuacji lekarzowi pozostał tylko ostateczny argument „Tak, pani matka jest bezpieczna ale córka może zarazić inną starszą osobę, która może nawet umrzeć”. Na takie stwierdzenie nie było odpowiedzi...

piątek, 25 czerwca 2021

Jak ocenić jakość pracy naukowej?

Uprzejmie przypominam o zaplanowanym w dniu 24 czerwca 2021 r. o godz. 13:00 szkoleniu dot. praktycznych aspektów ewaluacji.
Spotkanie odbędzie się w formie on-line za pośrednictwem platformy ZOOM:

Proszę o obowiązkową obecność wszystkich Pracowników prowadzących działalność naukową w SUM, a także osoby je wspomagające administracyjnie.

Serdecznie zapraszam!

Prorektor ds. Nauki i Współpracy Międzynarodowej
prof. dr hab. n. med. Katarzyna Mizia-Stec
Takie listy otrzymali pracownicy uczelni prowadzący pracę naukową. W spotkaniu mogło uczestniczyć 300 osób, ale zalogowało się 320 pracowników. Limit logowania na stronę spowodował, że nie wszyscy zainteresowani mogli wziąć udział w szkoleniu.
Nie ulega wątpliwości, że problematyka szkolenia dotyczącego ewaluacji wyników pracy naukowej jest ważna tak w wymiarze całej uczelni jak i przez pryzmat indywidualnego pracownika.
Zmiany w tym obszarze jakie zapoczątkowała Ustawa 2.0 budzą ogromne emocje i powodują coraz więcej wątpliwości czy na pewno zapoczątkowany kierunek zmian jest właściwy.
Zatem proszę uczestników wczorajszego spotkania o wyrażenie swych poglądów poprzez wypełnienie poniższej ankiety.

W połowie lipca opublikuję jej wyniki.
Create your own user feedback survey

środa, 23 czerwca 2021

Wymiana poglądów

Dziś zadzwoniłem do mego dobrego znajomego, współpracownika w pracy naukowej. Chciałem poznać jego opinię w pewnej kwestii dotyczącej pracy z pacjentami ale po chwili rozmowa skierowała się na tory działalności naukowej gdyż mój rozmówca najpewniej odczytał me pytanie jako skieroane w kierunku badawczym. "Dziś praca naukowa w zasadzie zamarła, nie udało się nawet przywrócić do poziomu sprzed pandemii" stwierdził. "A przecież i wówczas nauka nie była naszą najważniejszą częścią pracy w uczelni" kontynuował. "Dawniej gdy skierowałem do grupy studentów pytanie kto chciałby włączyć sie do pracy naukowej było masę chętnych, dziś nie ma wśród studentów prawie żadnego zainteresowania taką działalnością" żalił się. To smutne konstatacje, nauka została zepchnięta gdzieś na margines naszej pracy. Ustawa 2.0, coraz nowe pomysły natury biurokratycznej plus pandemia zrobiły swoje. Nauka przegrywa z innymi obszarami, przynajmiej z punktu widzenia pracowników uczelni medycznych...

wtorek, 22 czerwca 2021

Ranking polskich uczelni wg Perspektyw

W dziś opublikowanym rankingu nasza Uczelnia zajmuje miejsce nr 31. Niestety, wyprzedzają nas wszystkie inne polskie uczelnie medyczne. Nie należy traktować tego rodzaju rankingów jako ostatecznej "wyroczni" niemniej ten wynik musi martwić. Gdzie sa nasze słabe punkty? Jak reformować uczelnię by w przyszłości zanotować postęp? Jak sądzę, bieżący wynik to spuścizna ostatnich lat i trudno oczekiwać natychmiastowych efektów działań nowyxh władz rektorskich. Ale to nie jest tylko kwestia władz, każdy z nas, pracowników może dołożyć swą małą "cegiełkę" i współtworzyć wizerunek naszej Uczelni. To nie jest slogan, to jest nasz wspólny obowiązek.

wtorek, 8 czerwca 2021

Naukowy problem do rozwiązania

Życie potrafi zaskoczyć, także w pracy naukowej. Opiszę poniżej pewną prawdziwą sytuację. Autor wysłał publikację do redakcji zagranicznej. Po paru dniach odezwał się znajomy i poinformował, że otrzymał do recenzji jego pracę. Mieli obaj kilka wspólnych publikacji zamieszczonych na łamach pism z tzw. Listy Filadelfijskiej. Poniżej zamieszczam pytanie, proszę Czytelników bloga o opinie. Pod koniec miesiąca opublikuję wyniki ankiety i opiszę jaki był rzeczywisty bieg spraw dotyczący tej publikacji. Create your own user feedback survey

sobota, 22 maja 2021

O polskiej rzeczywistości

Pandemia odcisnęła swe piętno na każdym z nas, na każdej dziedzinie życia. Ciąg zdarzeń, kaskadowo pojawiających się wraz z narastaniem epidemii będzie miał konsekwencje, które będziemy odczuwać jeszcze przez długi czas liczony co najmniej w latach. Kilkukrotnie zajmowałem się tymi zagadnieniami i prezentowałem moje opinie. 

Sądzę, że dziś najważniejsze są zdrowotne skutki COVID-a. Można je mierzyć liczbą osób zmarłych z powodu infekcji koronawirusem oraz liczbą tzw. zgonów nadmiarowych. Polska w obu tych kategoriach znalazła się niestety w wąskim gronie państw najbardziej dotkniętych. Szczególnie liczba zgonów nadmiarowych pokazała miejsce Polski na cywilizacyjnej mapie świata. 

Od „zawsze” było wiadomo, że polski system opieki zdrowotnej jest słaby. Po epoce PRL-u odziedziczyliśmy system opieki zdrowotnej adekwatny do ogólnego poziomu rozwoju ówczesnej Polski. Doświadczenia czasu pandemii jednoznacznie pokazały, że zmiany jakie dokonały się od 1989 roku są dalece niewystarczające. 

W moim najgłębszym przekonaniu wobec katastrofy zdrowotnej ostatnich miesięcy należy podjąć działania zmierzające do stworzenia całkiem nowego systemu opieki zdrowotnej. To nie nastąpi natychmiast, nie ma złudzeń, nie ma żadnej cudownej recepty, żadnego jedynego, doskonałego modelu systemu opieki. Ale kontynuowanie dotychczasowego modelu nie ma żadnego sensu. Żadne dodatkowe środki finansowe nie zapewnią nam bezpieczeństwa zdrowotnego w przyszłości. System centralnego zarządzania, w którym urzędnicy zza swych biurek dzielą pieniądze musi przejść do lamusa. 

Pytanie: kto ma stworzyć nowy, lepszy system? 

Nie wyobrażam sobie by nowy model powstał od razu i był dziełem jakiejś jednej grupy, np. polityków, lekarzy lub ekonomistów. Tylko szeroko zakrojone działania wielu środowisk są w stanie zaproponować nowy system, wykorzystujący mechanizmy konkurencji. System nakierowany na logiczne, celowe wykorzystywanie publicznych pieniędzy dla ratowania ludzkiego życia i zdrowia. 

Absolutnie konieczna jest harmonijna współpraca, bez której nie pójdziemy do przodu. 

Warto odwołać się do nie tak dawnych doświadczeń. Po epoce PRL-u panowała zgoda, że należy dążyć do stworzenia modelu konkurencyjnego, gdyż zarządzanie centralne jest anachronizmem. Stworzono system lokalnych kas chorych z założenia mających ze sobą konkurować. Na Śląsku w wprowadzono system kart chipowych w celu właściwej kontroli wydatkowania środków finansowych. To była jedyna kasa chorych, która wprowadziła taki system, było to za czasów gdy tą kasą kierował dr Andrzej Sośnierz. Okazało się, że w relatywnie krótkim czasie zaoszczędzono 600 milionów złotych. Wniosek jest prosty, zapobiegliwy gospodarz może szybko doprowadzić do poprawy sytuacji. Można także postawić tezę, że w pozostałych kasach także mogło dojść do takiej racjonalizacji wydawania publicznych pieniędzy i że taj naprawdę zostały one zmarnowane. Sprawa tych 600 milionów miała swój dalszy bieg. Władza centralna (nie pamiętam czy było to Ministerstwo Zdrowia czy inny organ) zażądała oddania tych pieniędzy a wobec sprzeciwu dr Sośnierza dokonano zmiany w ustawie i skonfiskowano te środki, które powinny być wydatkowane na rzecz mieszkańców Śląska. 

A dalszy bieg spraw by coraz gorszy, zlikwidowano kasy chorych i mamy znów system centralnego sterowania. Koło historii zatoczyło bieg, mamy de facto model nie odbiegający od wzorca z lat PRL-u. 

I na koniec, czas nagli, gdyż wobec faktycznego zamrożenia funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej istnieje pilna potrzeba objęcia opieką rzeszy pacjentów (w tym ogromnej liczby pacjentów z chorobami nowotworowymi). Jeśli nie otrzymają oni pomocy na czas w kolejnych miesiącach nadal pandemia będzie zbierać swe śmiertelne żniwo.

poniedziałek, 17 maja 2021

Prognoza dla polskiej nauki

Analizując różne docierające informacje – nawet te pozornie wcale niezwiązane z daną dziedziną można odczytać ważne informacje. Sądzę, że takie wiadomości zawierają deklaracje złożone 15 maja dotyczące treści tzw. Nowego Polskiego Ładu. 

W długiej i miejscami zaskakująco szczegółowej liście planowanych działań nie ma ani słowa o nakładach na uniwersytety i badania naukowe. Nie było wskazania potrzeby zmian dotyczących szeroko rozumianej innowacyjności i przedsiębiorczości tak przecież mocno związanej z nauką. 

Mamy za to długą listę planowanych zmian w polskim życiu publicznym, które mają jeden wspólny mianownik: „dajemy rybkę zamiast wędki”. Brak prorozwojowych reform zastępowanych przesunięciami w obrębie istniejącego budżetu w praktyce oznacza stagnację. 

W mojej ocenie tylko działania zachęcające do innowacyjnych działań stwarzają szanse na prawdziwy wzrost gospodarczy, nie oparty na modelu konsumpcyjnym tylko rozwojowym. Tylko nowe idee, przekute w nowe miejsce pracy przyniesie bogacenie się jednostek i całego państwa. Bez polskiej nauki takie idee, patenty, technologie nie powstaną. 

To fatalna prognoza dla Polski, bez polskiej myśli naukowej, bez prawdziwej reformy całego systemu (bo za taką trudno uznać tzw. Ustawę 2.0) plus znaczącego zwiększenia finansowania nauki Polska (co najmniej 2% PKB) pozostanie bezterminowo na liście państw odtwórczych, konsumentów obcej myśli, krajem montowni i relatywnie taniej siły roboczej. 

Taki europejski średniak, bez własnych, niezależnych intelektualnych elit, zdolnych do tworzenia i realizowania prawdziwie propaństwowych idei.

piątek, 14 maja 2021

O przyszłości

 Plan na zdrowie, Uczciwa praca - godna płaca, Dekada rozwoju, Rodzina i dom w centrum życia, Polska - nasza ziemia, Przyjazna szkoła i kultura na nowy wiek, Dobry klimat dla firm, Czysta energia - czyste powietrze, CyberPoland 2025 oraz Złota jesień życia

To są kierunki wg "Polskiego Nowego Ładu". Nie ma słowa o nauce i uniwersytetach czyli nadal będziemy w ogonie cywilizowanego świata...

Smutne to...

 

czwartek, 13 maja 2021

O pamięci

 Gdy niedawno zaglądnąłem na stronę internetową naszej Uczelni dostrzegłem smutną informację o śmierci dwóch wybitnych Profesorów, Tadeusza Petelenza i Gerarda Jonderki. Obaj dożyli sędziwego wieku i obaj odeszli tego samego dnia, 8 maja. Byli ważnymi postaciami w naszej Alma Mater, naukowcami, lekarzami, wychowawcami pokoleń studentów i lekarzy. Z oboma Profesorami miałem zaszczyt się spotkać na mojej drodze życiowej.

Musimy pamiętać o naszych Mistrzach i Nauczycielach, to podstawa naszej wspólnej akademickiej, humanistycznej teraźniejszości i przyszłości.

sobota, 8 maja 2021

O życiu akademiskim w dobie pandemii

Ostatnie 14 miesięcy to czas naznaczony przez pandemię. Jej wpływ widać w każdej dziedzinie życia i od jakiegoś czasu myślę o nieco szerszej analizie. Na to przyjdzie czas, sądzę, że niezbędne będą wszechstronne badania obejmujące wiele dziedzin życia będące podstawą do racjonalnych i skutecznych działań realizowanych w przyszłości. 

Dziś chciałbym zająć się problemami szkół wyższych. Uważam, że podstawowy obszar, który wymaga aktywnych działań to dydaktyka. Od marca 2020 roku dydaktyka generalnie przeniosła się w świat wirtualny. Także wszelkie zaliczenia i egzaminy odbywały się w trybie zdalnym. W moim najgłębszym przekonaniu nie ma szans na realizowanie prawidłowego procesu kształcenia i poziom nabytej wiedzy musi znacząco odbiegać od okresu zwykłej działalności. 

Te obawy szczególnie istotne są w odniesieniu do szkolenia studentów medycyny. 

Czy można poznać tajniki anatomii bez praktycznych zajęć w prosektorium? To raczej nie jest możliwe. 

A czy bez kontaktu z pacjentem, bez zbierania wywiadu i badania fizykalnego można wyobrazić sobie uzyskanie wiedzy tak potrzebnej w późniejszej działalności lekarskiej? To jest po prostu niemożliwe. 

Nie możemy zmienić biegu spraw w przeszłości (choć w polskich uczelniach medycznych w bardzo różnym zakresie wprowadzano zajęcia zdalne), ale powinniśmy jak najszybciej powrócić do wcześniejszego, tradycyjnego modelu kształcenia. Moim zdaniem egzaminy w nadchodzącej sesji egzaminacyjnej powinny odbywać się w tradycyjnej formie. 

Osobna kwestia wymagająca podjęcia szerokiej dyskusji dotyczy weryfikacji skuteczności kształcenia w dobie pandemii. Jak obiektywnie sprawdzić jakość nabytej przez studentów wiedzy? To trudne zadanie, ale lepiej podjąć dodatkowy wysiłek niż zbierać nieuchronne efekty pandemii w postaci błędów lekarskich dotyczących pacjentów w przyszłości. 

Mój dawny przełożony, Profesor Edmund Rogala apelował do swoich podwładnych: wymagajcie od studentów pracy, nie przepuszczajcie dalej osób bez koniecznej wiedzy bo sami kiedyś traficie pod opiekę niedouczonego lekarza! 

Jakże te słowa są dziś aktualne...

piątek, 7 maja 2021

O pandemii okiem Romana Szełemeja, lekarza, prezydenta Wałbrzycha

Czwarta fala wirusa czeka nas w okolicach września, jeśli nie zmienimy podejścia do szczepień

poniedziałek, 3 maja 2021

O polskiej rzeczywistości okiem lekarza

Dziś ponad 600 zgonów. Dlaczego tak dużo, skoro trzecia fala za nami?

czwartek, 15 kwietnia 2021

Poranna migawka

Rano byłem w pobliskiej piekarni i 5 na 6 zauważonych klientów miało maseczki założone bez zasłaniania nosa. To w mojej ocenie podstawowa, obok zbyt późnego zgłaszania się do szpitala podstawowa przyczyna rozprzestrzenia się zakażeń oraz tak dużej, trudnej do zaakceptowania liczby zgonów. Poziom rozwoju cywlizacyjnego mierzonego poziomem zachowań społecznych przekłada się na obecną sytuację.

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

O Polsce, państwie teoretycznym

Przed paru laty polska opinia publiczna żyła treścią rozmów nagranych w restauracji "Sowa i przyjaciele". Jednym z najbardziej zapamiętanych były słowa ówczesnego posła B. Sienkiewicza, który określił Polskę mianem "państwa teoretycznego". Sądzę, że obserwując wydarzenia dotyczące pandemii warto spróbować to określenie odnieść do bieżących wydarzeń. Otóż niedawno wprowadzono obowiązkową kwarantannę dla osób wracających do Polski spoza Unii. Wczoraj moi znajomi wrócili samolotem z takich wakacji i przez nikogo nie niepokojeni udali się do domu. Dziś byli w pracy. Czyli polska rzeczywistość nie uległa zmianie, wprowadzane przepisy nadal obowiązują tylko teoretycznie. Ale znaczenie takiej sytuacji w świetle zagrożenia dla zdrowia i życia ludzkiego w czasie pandemii daleko wykracza poza wymiar czysto prawny. Bez dobrej organizacji państwa wprowadzającego spójne i logiczne zasady postępowania oraz ich przestrzegania przez obywateli pandemii nie da się opanować. Efekty widzimy; by sobie uświadomić w skalę zjwiska warto przytoczyć liczbę osób zmarłych na COVID-19. Przy liczbie sięgającej około 1500 zgonów na milion mieszkańców Polski w takim mieście jak Zabrze można szacować liczbę zgonów na blisko 300 osób. Nie chodzi zatem o jakieś tam abstrakcyjne przepisy, idzie o ludzkie życie!

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Zmarł Bogdan Klepacki

klepsydra

niedziela, 4 kwietnia 2021

Uwagi wcale nieświąteczne

Okres świąteczny skłania do refleksji. Jakiś czas temu prezentowałem pewne aspekty świadczące o poziomie rozwoju cywilizacyjnego dla Polski na tle świata. Nakłady na naukę, wysokość finansowania systemu ochrony zdrowia i zanieczyszczenie powietrza to 3 obszary, które wskazują miejsce Polski na mapie rozwiniętego świata - miejsce w ogonie.

Dane dotyczące pandemii SARS-COV2 dodają jeszcze nowe dane pokazujące stan poszczególnych państw. Sądzę, że dwa wskaźniki należy brać pod uwagę: liczbę zgonów w przeliczeniu na liczbę mieszkańców oraz liczbę tzw. zgonów nadmiarowych związanych z niewydolnością systemu ochrony zdrowia. Dla zobrazowania załączam linki z danymi źródłowymi.

https://www.worldometers.info/coronavirus/
https://ourworldindata.org/excess-mortality-covid
https://www.cebm.net/covid-19/excess-mortality-across-countries-in-2020/

Pod względem liczby zgonów w Polsce w przeliczeniu liczbę mieszkańców znajdujemy się na dość odległym miejscu ale znacznie gorzej plasujemy w klasyfikacji tzw. zgonów nadmiarowych. W mojej ocenie to jest najważniejszy, pośredni wskaźnik poziomu rozwoju cywilizacyjnego państwa, jako całości. Z pewnością jest to pochodna zarówno jakości samego systemu opieki zdrowotnej jak i zachowań społecznych.

To szerszy problem; nawet najsprawniejsze państwo nie zapewni ochrony swym obywatelom jeśli ci nie będą realizować podstawowych zasad. Bez dobrze zorganizowanych instytucji państwa są jeszcze niezbędne spójne, systematyczne działania oraz ich realizowanie przez mieszkańców.

W moje ocenie brak jest:

  • sprawnych instytucji na poziomie państwowym (pominę milczeniem niegodne kłótnie polityków w obliczu takiego zagrożenia jakie stwarza pandemia i brak współdziałania ponad podziałami partyjnymi),
  • współpracy na linii organy państwowe-samorząd terytorialny,
  • brak nadzoru i kontroli nad wprowadzanymi zasadami,
  • zaufania między szeroko rozumianą władzą a społeczeństwem,
  • realizacji elementarnych zasad bezpieczeństwa przez pojedynczych obywateli.

Efekty bieżące widzimy już dziś, ale prawdziwy obraz kraju zobaczymy dopiero po wygaśnięciu pandemii. Straty mierzone skutkami społecznymi najpewniej przewyższą te, które dziś sobie uświadamiamy. A patrząc na stan państwa, jego instytucji, poziomu klasy politycznej kompletnie niezdolnej do zaniechania prowadzenia zwykłej działalności partyjnej na rzecz zgodnej pracy na rzecz dobra wspólnego (żelazna zasada: pro publico bono) oraz zachowań społecznych, trudno o optymizm na przyszłość.

czwartek, 1 kwietnia 2021

Życzenia świąteczne

piątek, 26 marca 2021

O perspektywach na przyszłość

W wielu dziedzinach życia perspektywy dotyczące przyszłości zależą od wydarzeń bieżących. Sadzę, że warto zwrócić uwagę na pewne bieżące wydarzenia w naszej uczelni. Przed paru tygodniami wydawało się, że powoli zacznie wracać normalność i dydaktyka będzie mogła być realizowana w trybie tradycyjnym. Do ostrożnego optymizmu skłaniała akcja szczepień w tym także studentów a także fakt iż duża część społeczeństwa przeszła już infekcję koronawirusem. Niestety, ostatni wzrost liczby zakażeń spowodował powrót do zajęć zdalnych. Zgodnie z moją wiedzą ta decyzja została oparta także o opinię studentów; okazało się, że opcja zajęć zdalnych ma zwolenników wśród znacznej części studentów. Czy można się nauczyć medycyny z ekranu komputera? to w mojej opinii jest niemożliwe. Ale to komfortowa sytuacja dla studentów, którzy nie są gotowi do wysiłku i spędzenia setek godzin nad książkami. To droga na skróty; efekty zobaczymy w przyszłości. To bardzo niepokojąca perspektywa dotycząca jakości naszej kadry lekarskiej. Nie waham się nazwać tej sytuacji słowem: demoralizacja.

poniedziałek, 22 marca 2021

Jeszcze o nauce

19-tego marca opublikowałem na blogu tekst dotyczący dostępności do publikacji. To ważny, wręcz niezbędny kierunek. Pozycja w świecie nauki indywidualnego autora, uniwersytetu lub całego państwa zależy od tego jak bardzo wyniki badań czyli publikacje będą zauważone przez innych autorów. Stąd działania pomagające w dotarciu do innych badaczy są tak ważne.

Niemniej warto sobie uświadomić wagę jeszcze innych czynników sukcesu naukowego. Rzeczywisty sukces naukowca realizuje się wtedy gdy wyniki badań publikuje w piśmie o zasięgu światowym. Zwykle to periodyki z tzw. Listy Filadelfijskiej, którym przypisano wartość Impact Factor (IF) będący pochodną liczby cytacji. Publikujesz dobre prace w dobrych pismach to stwarzasz szanse na zauważenie siebie, jako indywidualnego badacza i cytowanie własnych prac. Ale musimy pamiętać, że wysyłają prace do renomowanych czasopism naukowych rywalizujemy z autorami z całego świata. Musimy zaprezentować ciekawe wyniki, umieć się dobrze „sprzedać” i posługiwać się dobrym angielskim. Tu trudna, żmudna droga. Od pomysłu na badanie naukowe do otrzymania listu z redakcji ze słowami: „Your manuscript is accepted to publication” mijają nieraz długie lata.

Jak podołać zadaniu? Jak pokazać coś nowatorskiego?
Jest wiele czynników warunkujących sukces, ale chciałbym zwrócić uwagę na dwa spośród nich.
Po pierwsze, środki finansowe. Bez solidnego wsparcia nie ma raczej szanse na epokowe odkrycia.
Z finansowaniem nauki na poziomie w pobliżu 0,5% PKB nie mamy większych szans na postęp i skuteczne konkurowanie z całym światem. Nauka powinna mieć finansowanie powyżej 2-3% PKB.
Po drugie, autor, który chce się poświęcić nauce musi mieć spokojną głowę, czyli nauka musi stać się nie tylko pasją ale dawać solidne podstawy do utrzymania rodziny. A byt określa świadomość, to znane stwierdzenie jest ciągle aktualne. Podam przykład, pewien dyrektor szpitala zaczął płacić po 3000 zł za każdy punkt IF swoim pracownikom. W krótkim czasie aktywność naukowa uległa około trzykrotnemu zwiększeniu! Praca naukowa musi z hobby stać się zawodem. Dobry naukowiec, który ma w dorobku dziesiątki, setki publikacji w pismach o globalnym zasięgu musi być odpowiednio wynagradzany.

Zatem podsumowując, każdy sposób poprawy sytuacji w świecie nauki jest wart uwagi, ale jeśli nie podejmiemy rewolucyjnych kroków na poziomie państwa to pozycja polskiej nauki nie zmieni się i na zawsze pozostaniemy tłem dla świata.