Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

wtorek, 27 stycznia 2015

Hot news

Na dzisiejszym posiedzeniu Rady Wydziału w Zabrzu w tajnym głosowaniu zapadła decyzja o nadaniu stopnia doktora habilitowanego kandydatowi z Lublina. To bardzo dobra wiadomość, przeważyła ocena merytoryczna, a dodatkowe opinie osób trzecich ingerujących w ten proces nie zostały wzięte pod uwagę. Nie podaję nazwiska habilitanta, bo nie mam od niego stosownego upoważnienia, ale przecież w tej spraswie chodzi o zasady obowiązujące w świecie nauki.

czwartek, 15 stycznia 2015

Refleksje o nauce

Dzisiejsze posiedzenie Rady Wydziału, a także ostatnie spotkanie tego gremium z minionego roku skłoniły mnie do napisania paru zdań refleksji o nauce, a bardziej precyzyjnie o zasadach awansu naukowego. Jak wiemy ta problematyka, jako że każdy z nas, naukowców wcześniej lub później staje w obliczu kolejnego kroku na swej drodze rozwoju naukowego, zawsze była uznawana za kluczową.
Jak powinien przebiegać awans naukowy?
Jakie kryteria powinny decydować o uzyskiwaniu kolejnych stopni naukowych oraz tytułu naukowego?
Zawsze uważałem – bieżące wydarzenia mnie w tym zakresie utwierdzają, że kryteria muszą być absolutnie jednoznaczne i niezmienne. W mojej opinii kandydat musi spełnić wymagania, np. mieć, co najmniej X prac oryginalnych, skumulowany IF co najmniej Y, być pierwszym autorem Z razy, mieć XX cytacji oraz wsp. h co najmniej XY. Te kryteria powinny być ustalone na wiele lat, a do dyskusji pozostaje tylko ich wysokość. Sądzę, że w różnych dziedzinach nauki te kryteria będą różne. Kandydat spełniający te kryteria automatycznie uzyskuje awans. Taka droga rozwoju kariery czyni ją odporną na najróżniejsze zewnętrzne, pozamerytoryczne wpływy (nie biorę tu pod uwagę możliwe problemy z przeprowadzaniem badań, ich finansowaniem itd., to jest osobny problem).
Masz dorobek, spełniasz kryteria, jesteś doktorem lub doktorem habilitowanym.
A jakie są ostatnie moje doświadczenia?
Praktyka daleko odbiega od opisanego „idealnego” obrazu. Na poprzednim posiedzeniu RW zadałem pytanie dotyczące pracy habilitacyjnej w czasie kolokwium, a wobec braku prawidłowej odpowiedzi oceniłem ją niedostatecznie. Na dzisiejszym posiedzeniu usłyszeliśmy, że nie wolno zadawać pytań z zakresu pracy habilitacyjnej w czasie kolokwium. Skoro ocenili ją recenzenci to wystarcza.
Dlaczego opinie innych osób miałby ograniczać możliwość wypowiedzi?
To jakieś totalne nieporozumienie, kandydat do uzyskania stopnia doktora habilitowanego musi być przygotowany do naukowej dyskusji, a swoją pracę habilitacyjną musi mieć w „małym palcu”. Kolokwium to czas otwartej i niczym nieskrępowanej dyskusji naukowej.
Amicus Plato sed magis amica Veritas.
Dziś zostaliśmy jeszcze bardziej zaskoczeni przy okazji kolejnej habilitacji, toczącej się w tzw. nowym trybie. Z relacji członków komisji habilitacyjnej dowiedzieliśmy się, że do komisji wpłynęły pisma od osób trzecich i były brane pod uwagę obok ustawowo obowiązujących dokumentów dotyczących dorobku kandydata. Jak wyraźnie powiedziano, decyzja komisji została podjęta przy uwzględnieniu nieuprawnionych, pozamerytorycznych opinii. RW nie podjęła decyzji w sprawie, mamy spotkać się ponownie niebawem.
To kolejny przykład nieprawidłowości w polskiej nauce, dowód na możliwości wpływania na gremia decyzyjne.
Próby ograniczania dyskusji, manipulacje dotyczące pracy komisji habilitacyjnej – czy tak powinien wyglądać świat polskiej nauki?


piątek, 9 stycznia 2015

Podsumowanie roku

Co przyniósł miniony rok? Czy w polskim świecie akademickim zaszły jakieś ważne zmiany? Trudno o uogólnienia, nie sposób obserwować wszystkie wydarzenia. Spróbuję zastanowić się czy w naszej uczelni jakieś zdarzenia wymagają osobnego omówienia.
Na początku roku uwagę wielu osób skupiło powołanie w naszej uczelni studiów podyplomowych z homeopatii. Dotąd w polskich uczelniach medycznych nie było takiego kierunku, gdyż homeopatia nie wchodzi do kanonu dziedzin medycyny, jako nauki opierającej się na dowodach naukowych. Czy to był błąd? Osobiście uważam liczne głosy krytyczne za jak najbardziej uzasadnione, „rozdrabianie” poważnej uczelni medycznej (a chyba za taką chcemy uchodzić) na takie działania to poważny błąd. Nie przekonują mnie argumenty natury ekonomicznej; jak mówi starożytne przysłowie „pecunia non olent”, ale ta maksyma nie może być stosowana w uczelni chlubiącej się mianem „uniwersytetu”.
Podstawowym obowiązkiem każdej uczelni są dydaktyka i praca badawcza. Patrząc na naszą uczelnię trudno o optymizm w tych obszarach. Nie widać nowych, młodych pracowników w naszym gronie, a bez nich nie ma mowy o właściwej pracy uczelni, jako całości. Coraz więcej jednostek uczelni składa się z prawie samych profesorów i doktorów habilitowanych oraz wykładowców. Co prawda sporo osób prowadzi pracę badawczą w ramach Studium Doktoranckiego, ale ilu doktorantów ma szanse uzyskać etat naukowo-dydaktyczny? Polityka kadrowa cieniem kładzie się na przyszłości uczelni, komu mamy przekazać przysłowiową „pałeczkę”? Polityka kadrowa to także jedna z podstawowych przyczyn coraz większej zapaści w sferze dydaktyki. Czy można uwierzyć w wysoki poziom dydaktyki przy obciążeniu sięgającym 300, 400 lub większej liczbie godzin w roku akademickim? Niezależnie od zbyt dużej liczby godzin brak jest czytelnego systemu oceny jakości pracy dydaktycznej. Prowadzenie kontroli przez komisje wydziałowe to tylko „zasłona dymna”, działania nic niewnoszące. Jedyną możliwością wiarygodnej oceny jest ciągłe wypełnianie ankiet przez odbiorców naszej pracy, czyli studentów. Jak dotąd tylko parę procent studentów wypełnia ankiety, a dostęp do systemu mają tylko raz w semestrze.
Tylko czy wprowadzenie ciągłego systemu oceny byłoby dobrze odebrane przez kadrę? Ocena po KAŻDYCH zajęciach dotycząca nie tylko szeregowych pracowników, ale także profesorów?
A przecież to jest takie proste do wprowadzenia, a osoby wyróżniające się powinny być nagradzane zarówno finansowo, jak przy pomocy innych instrumentów.
Oczywiście otwarte pozostaje pytanie czy poruszane słabości są tylko kwestią niewłaściwej polityki władz naszej uczelni czy też niewesoła sytuacja polskich uczelni jest pochodną stosunku władz RP do problemów uczelni wyższych i szkolnictwa oraz obszaru badań naukowych. Władze Polski, wszystkie bez wyjątku rządy i parlamenty, patrząc od roku 1989 do dziś, niezależnie od opcji politycznej, ten obszar traktowały lekceważąco lub tylko markowały swe zainteresowanie. Więcej, w zasadzie zlikwidowano szkolnictwo zawodowe, a otwarto „zielone” światło dla setek pseudo-wyższych uczelni szkolących nikomu niepotrzebnych „magistrów”. Oszukano miliony młodych Polaków mamiąc ich świetlaną przyszłością, a przy okazji spowodowano ogromne problemy dla gospodarki pozbawiając jej potrzebnych fachowców w licznych dziedzinach. Jednym z efektów tych działań jest masowa emigracja milionów młodych Polaków.
Tylko czy można nadal mówić, że za wszystko są odpowiedzialni mityczni „Oni”?
A może brak zainteresowania władz kraju wynika właśnie z obstrukcji środowisk akademickich, w istocie wcale niezainteresowanych wprowadzaniem rzeczywistych zmian? Obawiam się, że choć prawda zawsze jest gdzieś pośrodku, iż to właśnie partykularne interesy środowiska akademickiego, szczególnie grona profesorskiego to podstawowa przyczyna zapaści polskich uczelni. Jest demokracja, skoro uczelnie same nie są zainteresowane zmianami to dlaczego rząd miałby na „siłę” nas uszczęśliwiać?
Od pewnego czasu widać pewne próby reform w zakresie organizacji i finansowania pracy badawczej, ale są one spóźnione, niemrawe i nietrafione społecznie wobec braku szacunku do pracy nauczyciela akademickiego i naukowca. Łatwo było zdeprecjonować etos słów nauka i naukowiec, odbudować go będzie bardzo trudno.
Cóż z tego, że w 2015 roku nakłady na naukę wzrosną o 690 mln, czyli o 10%, gdy nauka jest oderwana od praktyki i w niewielkim stopniu wpływa na rozwój kraju. Wcale pieniądze nie są najważniejsze, podstawą sukcesu są ludzie.

Nam w Polsce potrzebna jest wizja, a nie kolejne administracyjne decyzje.
Wizja, która poruszy umysły młodych ludzi i przyciągnie ich do uniwersytetów i politechnik.
Wizja, która zostanie rozwinięta poprzez wprowadzenie różnych regulacji podatkowych, organizacyjnych, legislacyjnych, które uczynią z nauki koło zamachowe gospodarki i rozwoju Polski.

PS. W minionym roku największą uwagą Czytelników mierzoną liczbą komentarzy cieszyły się teksty z 21.05 (34 komentarze), 27.03 (33), 2.04 (29), 4.07, 24.10 i 4.12 (po 24), 11.07 (21) i 21.03 (20).

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Apel o poparcie

Apel do Wszystkich Lekarzy!

Lekarze POZ, którzy nie podpisali kontraktów z NFZ na 2015 rok, przeżywają obecnie bardzo trudne chwile. Są czarnym charakterem w mediach, podważa się ich kompetencje i moralność, straszy kontrolami i represjami.

Lekarze innych specjalizacji przygotowali list poparcia dla działań lekarzy POZ i zbierają pod nim podpisy wszystkich polskich lekarzy. W ciągu zaledwie doby udało się zebrać ponad 1000 lekarskich podpisów!

Podpisanie się zajmuje tylko chwilę.
List znajduje się pod adresem:
konsylium24.pl/petycjapoz2015

Prosimy, przekażcie informację o liście poparcia wszystkim znajomym lekarzom. Pokażmy, że w obliczu zagrożenia i lekceważenia, jako lekarze potrafimy być silni, potrafimy być razem, potrafimy się zjednoczyć.

Serdecznie pozdrawiamy,
Lekarze z Konsylium24.pl.

czwartek, 1 stycznia 2015

Statystyka bloga za 2014 rok

statystyka miesięczna za 2014 rok

sobota, 27 grudnia 2014

Składki na samorząd lekarski

Koleżanki i Koledzy!

Uprzejmie informujemy, że mimo sprzeciwu oraz intensywnych działań podejmowanych przez Śląską Izbę Lekarską, z dniem 1 stycznia 2015 r., zgodnie z uchwałą nr 27/14/VII Naczelnej Rady Lekarskiej z dnia 5 września 2014 r., będzie obowiązywać składka członkowska w podwyższonej wysokości tj:
– 60 zł miesięcznie dla lekarza i lekarza dentysty
– 10 zł miesięcznie dla lekarza stażysty.
Więcej: http://www.izba-lekarska.org.pl/aktualnosci/1088-komunikat_dotyczacy_skladek

Taki list na adres poczty elektronicznej otrzymałem 15 grudnia. To dobrze, że nasza Izba Lekarska podjęła działania w tej sprawie, niemniej faktem jest, że składka rośnie o 50%. Trudno nie znając szczegółowo problematyki działania samorządu lekarskiego ocenić czy zwiększenie składek jest uzasadnione. Warto wrócić do początków funkcjonowania samorządu lekarskiego na początku lat 90-tych. Wówczas oczekiwania środowiska lekarskiego w związku w reaktywacją idei samorządności zawodu lekarza były ogromne. Początki były trudne, należało wszystko od podstaw zorganizować, a osób pamietających okres międzywojenny działania samorządu lekarskiego nie było zbyt wiele. Jedną z pierwszych decyzji wtedy podjętych była wysokość składek członkowskich. Postanowiono, że na okres „rozruchu” będą one stanowić 2% pensji, a później zostaną zmniejszone do 1%. Wg mojej wiedzy ta obietnica nigdy nie została zrealizowana. Nie znam aktualnej wysokości średniej pensji lekarza zatrudnionego na etacie, czyli na umowę o pracę (bez wliczania dyżurów), ale nie sądzę by wynosiła ona 6000 zł.

• Stawiam zatem pytanie czy w istocie składka 60 zł miesięcznie jest uzasadniona?
• A może jest tak, że w ciągu ponad dwóch dekad funkcjonowania samorządu stojące przed nim zadania tak się rozrosły, iż podwyżka składek była nieuchronna?

Liczę na głosy Czytelników, lekarzy.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Życzę Czytelnikom bloga dużo zdrowia,
Świąt spędzonych w spokoju wraz z rodziną
oraz powodzenia w realizacji planów na nadchodzący rok
bombki

sobota, 20 grudnia 2014

Komentarz innego Czytelnika

Pewnie komentarze nadsyłają Ci, co piszą prace lub próbują przynajmniej.
Faktem jest, że jak praca nie jest zwieńczeniem umowy, to powstaje bez jakiegokolwiek wsparcia uczelni - takie drobiazgi, jak pokrycie kosztów samej publikacji (jeśli wymagane) czy korekty językowej byłyby ułatwieniem. Ale ich nie ma. W tej sytuacji podawanie afiliacji przez niektórych może chyba być postrzegane jak... dopisywanie współautora, który nie kiwnął palcem.
Oczywiście są też argumenty "za", o których pisał autor bloga.

Odpowiedź

W odpowiedzi na pytanie Czytelnika z 20 grudnia 14:42 do poprzedniego tekstu prezentuję mój pogląd. Należy podać afiliację, gdyż wskazuje ona na miejsce zatrudnienia autora. Fakt, iż praca była poza uczelnią i nie była przez nią finansowana nic nie zmienia. Poza tym są jeszcze argumenty natury praktycznej: jeśli afiliacja nie zostanie podana praca po jej opublikowaniu nie będzie mogła być wliczona do dorobku naukowgo pracownika uczelni lub nie będzie mogła być brana pod uwagę przy konkursach na nagrodę naukową rektora uczelni. W moim dorobku naukowym większość prac spełnia opisane kryteria, a afiliacja zawsze była podawana. To zresztą leży w osobistym interesie autora by być identyfikowanym z szkołą wyższą o cenzusie uniwersyteckim.
W razie innych pytań lub wątpliwości w tej sprawie proszę o wykorzystanie mego adresu poczty elektronicznej.
Wojciech Pluskiewicz

piątek, 19 grudnia 2014

APEL W SPRAWIE PAKIETU ONKOLOGICZNEGO

Okręgowa Rada Lekarska w Katowicach apeluje do Prezesa Rady Ministrów o wstrzymanie wprowadzenia w życie pakietu onkologicznego.
Rada zaznacza, że pakiet onkologiczny w obecnym kształcie jest niedopracowany, zarówno ze względów organizacyjnych jak i finansowych. Nie zostały uwzględnione zgłaszane postulaty medycznych środowisk specjalistycznych w tworzeniu przepisów regulujących funkcjonowanie pakietu, a także nie przeprowadzono żadnego programu pilotażowego.

Więcej: http://www.izba-lekarska.org.pl/aktualnosci/1091-apel_w_sprawie_pakietu_onkologicznego

środa, 17 grudnia 2014

O reformie polskiego systemu opieki zdrowotnej

16 grudnia 2014 roku w siedzibie Śląskiej Izby Lekarskiej odbyło się spotkanie dr. Jacka Kozakiewicza, prezesa ORL w Katowicach z dr. Mariuszem Wójtowiczem, prezesem Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia Województwa Śląskiego - PZ. Głównym tematem spotkania były kwestie związane z pakietem onkologicznym, który wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2015 r.

http://www.izba-lekarska.org.pl/aktualnosci/1090-komunikat_w_sprawie_pakietu_onkologicznego

wtorek, 16 grudnia 2014

Polak potrafi


Uniwersytet Medyczny w Łodzi - jako członek największego w UE konsorcjum Innolife - został zwycięzcą naboru Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii. To pozwoli uczelni na ubieganie się o środki na rozwój projektów z puli liczącej ok. miliard euro.

Na konferencji prasowej prorektor UM ds. nauki prof. Lucyna Woźniak poinformowała, że Europejski Instytut Innowacji i Technologii (EIT) jest agendą UE z siedzibą w Budapeszcie.

Instytucja prowadzi nabory do strategicznych partnerstw publiczno-prywatnych znanych jako Wspólnoty Wiedzy i Innowacji (Knwoledge and Innovation Communities - KIC). W poprzednich latach powołany został m.in. KIC klimatyczny oraz dotyczący laboratoriów europejskich, w których testowane są innowacje.

Łódzki Uniwersytet Medyczny jest regionalnym partnerem konsorcjum KIC Innolife, specjalizującym się w innowacjach na rzecz zdrowia i aktywnego starzenia. Uczelnia zaprosiła do współpracy przy tej inicjatywie Instytut Medycyny Pracy w Łodzi oraz firmę Ericpol.

KIC Innolife skupia ponad 140 partnerów, którymi są wiodące ośrodki naukowe, uniwersytety, przedsiębiorstwa oraz organizacje pozarządowe z 14 państw Europy. Wśród kluczowych uczestników tego partnerstwa znajdują się światowe koncerny m.in. Roche, Sanofi Aventis, Philips Electronics, Intel Corporation, a także Towarzystwo Maxa Plancka, Instytut Karolinska, Imperial College w Londynie, uniwersytety w Uppsali, Gent, Cambridge i Oxford.

- KIC Innolife to największe konsorcjum jakie do tej pory powstało w UE. Skupia instytucje, miasta, laboratoria, szpitale i koncerny, w których testowane są innowacyjne przedsięwzięcia i projekty przede wszystkim z obszaru nauki i edukacji, które mają poprawić jakość życia współczesnego społeczeństwa - podkreśliła prof. Woźniak.

Projekty prowadzone w ramach KIC Innolife w 25 proc. finansowane są z budżetu EIT, w 75 proc. - z funduszy UE, m.in. strukturalnych i Horizon 2020. - Wszystkie środki na projekty badawcze i innowacyjne przydzielane są na drodze konkursu. Spodziewamy się, że pierwsze z nich zostaną ogłoszone w połowie przyszłego roku - zaznaczyła prof. Woźniak.

Prorektor dodała, że budżet KIC Innolife w roku 2016 ma wynieść niespełna 90 mln euro, a w 2018 r prawie 200 mln euro. Członkowie konsorcjum wnoszą składki, z których finansowany będzie zarząd przedsięwzięcia.

W KIC Innolife działa sześć tzw. centrów doskonałości, ulokowanych w Skandynawii, krajach Beneluksu, Niemczech, Hiszpanii, Francji oraz Wielkiej Brytanii i Irlandii. Obok nich powołano sieć regionalnych klastrów "Innostars", w których podmioty akademickie, medyczne i naukowe współdziałają z biznesem - jednym z nich jest łódzkie partnerstwo UM, IMP oraz Ericpolu. "Innostars" działają też na Węgrzech, w Chorwacji, Portugalii, Słowenii i w Walii.

Władze UM chcą, aby strukturalnym wkładem uczelni w KIC Innolife był rozwój innowacyjnego kampusu farmacji (BRAin). "Wokół już istniejącego budynku farmacji powstaną nowe obiekty, w których prowadzone będą badania interdyscyplinarne z udziałem naszych partnerów, znajdzie się tu też miejsce dla Instytutu Biologii Medycznej PAN i akcelerator innowacyjności" - zaznaczyła prof. Woźniak.

Dyrektor IMP prof. Konrad Rydzyński podkreślił, że decyzja EIT oznacza dla polskich partnerów Innolife wejście do elitarnego grona. "Daje też dostęp do olbrzymich pieniędzy, bo szacuje się, że w pierwszej fazie do rozdzielenia będzie około miliarda euro. To naprawdę duże kwoty, ale trzeba umieć po nie sięgnąć - musi być dobry pomysł, dobry sposób na jego przedstawienie, realizację i wdrożenie - zaznaczył.

Obok Instytutu Medycyny Pracy partnerem UM będzie również łódzka firma Ericpol. Dyrektor ds. programów Ericpol Telecom dr Marek Gajowniczek wyjaśnił, że firma od lat współpracuje z organizacjami naukowymi i prowadzi program "Ericpol Science Ekosystem". "Większość naszej pracy to praca badawczo-rozwojowa; wiemy, że innowacje powstają poprzez sieć współpracujących ludzi. Innolife jest właśnie taką siecią" - podkreślił.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Nagrody rektorskie

Dziś, jak co roku o tej porze odbyła się uroczystość wręczenia nagród rektorskich w trzech kategoriach: nauce, dydaktyce i osiągnieciach organizacyjnych. Dla mnie zawsze najważniejsze były nagrody naukowe, jako wynikające z precyzyjnie zdefiniowanych wymagań. Grono osób nagrodzonych nie jest nigdy zbyt liczne; chciałbym zwrócić uwagę na pewne znamienne fakty. Otóż w zasadzie co roku nagradzane są te same osoby. Sądzę, że gdyby oszacować, jaki stanowią one odsetek wszystkich pracowników naukowo-dydaktycznych to okazałoby się, iż to tylko niewielka część zatrudnionych. Gratulując nagrodzonym nie sposób zapytać gdzie są inni pracownicy. Ta dysproporcja demonstruje, że dorobek naukowy uczelni tworzy relatywnie nieliczna grupa osób. A należy zwrócić uwagę, że coraz trudniej jest publikować w dobrych, renomowanych pismach o zasięgu międzynarodowym. Wymagania redakcji rosną, oczekuje się ciekawych, dobrze udokumentowanych wyników badań. Do tego potrzeba niemałych środków finansowych oraz, co ważniejsze, zapalonych naukowców. Jak widać jednak nie brakuje entuzjastów pracy badawczej, niemniej na dłuższą metę niezbędne jest zaangażowanie większej liczby pracowników.
Czekamy na „młody narybek”, bez dopływu nowej kadry nie można liczyć ciągle na aktywność tej samych osób.

czwartek, 4 grudnia 2014

Świat medycyny w mediach

Wczorajsze informacje w mediach zdominowały sprawy dotyczące medycyny.
Na pierwszym miejscu stawiam losy chłopczyka, którego przed 3 dniami znaleziono w okolicy Krakowa. Temperatura jego ciała wynosiła zaledwie +12 stopni, co z zasadzie przekreślało szanse na powrót do życia. Ale znakomity zespół pracowników szpitala uniwersyteckiego w Prokocimiu zdziałał cuda, cała Polska z napięciem czekała na kolejne wieści o zdrowiu chłopca. Dla mnie, pracownika wydziału lekarskiego w Zabrzu, szczególnie miło było oglądać relacje przekazywane przez naszego dawnego kolegę, Profesora Janusza Skalskiego. To właśnie Profesor kieruje zespołem osób ratujących to małe życie; należy gratulować kompetencji, zaangażowania i wiary w sukces jemu oraz innym pracownikom szpitala.
Tę wiadomość określę, jako dobry, optymistyczny wymiar medycyny.
Ale wczoraj mieliśmy jeszcze drugą, nazwijmy ją, złą, szkodliwą informację.
Otóż pokazano historię mężczyzny, któremu odmówiono przyjęcia do szpitala w Janowie Lubelskim. Krótko potem ten pacjent zmarł, a relacja członków rodziny była przejmująca.
Dlaczego określam tę informację, jako złą? Otóż dziennikarze programu Info w wiadomościach emitowanych o godzinie 22 nie przebierając w słowach oskarżyli lekarza o spowodowanie śmierci pacjenta, jednoznacznie wskazując winnego. A przecież nie mogą mieć w tej sprawie żadnej rzetelnej wiedzy, pomijając kwestię kompetencji w sferze medycyny. To jest skandaliczna sytuacja, niestety często obserwowana w polskich mediach w odniesieniu do relacji dotyczących tego typu dramatycznych wydarzeń. Niebywała łatwość sądu, bezpodstawne, bo niepoparte żadnymi dowodami oskarżenia stoją w głębokiej sprzeczności z etyką zawodu dziennikarza, który powinien zachować bezstronność.
To niebezpieczna socjotechnika, to celowe szkalowanie lekarzy.
• Dlaczego nasze środowisko zostało zepchnięte na tak negatywny margines życia społecznego?
• Dlaczego nie potrafimy się bronić?
• Jak można zgodzić się na tak jawne atakowanie całego środowiska lekarskiego?
Sądzę, że – przynajmniej częściowo – wina leży po naszej stronie. Nasz głos jest słabo słyszalny, nie potrafimy skutecznie domagać się respektowania naszych racji, czasem w imię źle pojętej lojalności zawodowej bronimy innych lekarzy, którzy sprzeniewierzyli się zasadom etyki, a obrona dobrego imienia na sądowej wokandzie to raczej ewenement niż norma.
Gdybyśmy – jako całość środowiska, łącznie z organami samorządu lekarskiego – odpowiednio dbali o własny wizerunek i dobre imię dziennikarze zastanowili by się długo przed rzucaniem takich oskarżeń.
Opisana sprawa wymaga oczywiście wyjaśnienia, a w razie udowodnienia błędu w postępowaniu lekarza wyciagnięcia stosownych konsekwencji.

piątek, 28 listopada 2014

Film absolwenta naszej uczelni

Dziś na blogu prezentuję wyjątkowy film nakręcony w Rokitnicy przez absolwenta naszej uczelni (film otrzymałem drogą poczty elektronicznej 28 listopada). Autor pokazuje jak wygląda budynek dawnego akademika męskiego, w którym znajdowało się także Studium Wojskowe i klub Czarny Kot. Sentymentalne nuty tego filmu są oczywiste – lubimy wracać do czasów młodości, ale najważniejszy jest dzisiejszy stan tego ogromnego budynku. Wielu z nas pamięta czasy, gdy Rokitnica kipiała życiem, a setki studentów codziennie przewijały się przez kampus.

Jak mogło dojść do takiej degradacji tego centrum akademickiego?

Przyczyn jest z pewnością wiele, nie mam intencji stawiania zarzutów czy oskarżeń – dzięki naszemu Koledze pokazuję jak jest dziś.

Czy kiedykolwiek uda się odbudować Rokitnicę? Niestety, upływ czasu jest bezlitosny, destrukcja materii jest aż nadto dobitnie widoczna na tym filmie.

A poza tym, czy w dobie „Katowico-centryzmu” (przepraszam z neologizm) naszej uczelni można wierzyć w odwrócenie biegu czasu?

poniedziałek, 24 listopada 2014

Przeczytane w prasie

Polski Mc Uniwersytet: Student zdobywa dziś dyplom, jakby kupował hamburgera

piątek, 21 listopada 2014

Dyplomatorium

Dziś w Domu Muzyki i Tańca odbyło się dyplomatorium dla tegorocznych absolwentów naszej uczelni, lekarzy i lekarzy-dentystów. To jest zawsze miły dzień, swego rodzaju święto akademickie. Ten dzień to ukoronowanie wieloletniego trudu włożonego w opanowanie obszernego materiału zaczynającego się od anatomii, biochemii czy biologii i kończącego się na dyscyplinach klinicznych. Sala była zapełniona absolwentami ubranymi w togi oraz licznie przybyłymi członkami ich rodzin. Obecnych było około 20 profesorów i doktorów habilitowanych wydziału oraz zaproszeni goście, wśród których była także Prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik. Dyplomatorium prowadził Dziekan Prof. M. Misiołek, obecni byli prodziekani oraz Rektor Prof. P. Jałowiecki.
Pierwszym punktem programu był wykład Prof. E. Wylęgały. To był znakomicie ujęty opis pracy lekarskiej. W zasadzie bez stosowania pomocy mulitimedialnych wykładowca zarysował istotę pracy lekarza, pokazał, co należy uczynić by zrealizować to powołanie oraz wskazał, jakie przymioty i cechy osobiste są niezbędne w codziennej pracy z pacjentem. To nie był zwykły wykład, to było przesłanie lekarza-humanisty skierowane przez wybitnego klinicystę i naukowca do młodych adeptów medycyny stojących na początku swej drogi zawodowej.
Najważniejszym punktem spotkania było wręczenie dyplomów oraz przyjęcie przysięgi Hipokratesa. Niektórzy studenci zostali narodzeni za specjalne sukcesy np. na niwie sportowej lub za wyniki w nauce. Dyplomatorium zakończyło odśpiewanie pieśni „Gaudeamus”. Potem były już tylko pamiątkowe zdjęcia…

wtorek, 11 listopada 2014

O karierze naukowej ze światowej perspektywy

Czy warto prowadzić pracę naukową? Czy student lub początkujący lekarz powinien prowadzić pracę naukową?
Te pytania stawiam nie bez przyczyny, a bezpośrednią inspiracją jest wykład Prof. Marka Radomskiego dotyczący kariery naukowej. Prof. Radomski, wybitny polski naukowiec został zaproszony do pełnienia funkcji dyrektora naukowego nowego ośrodka badawczego, Kardio-Med. Silesia, jaki powstaje w Zabrzu. Profesor 30 października wygłosił dla studentów bardzo ciekawy wykład pokazujący możliwe ścieżki kariery naukowej. W spotkaniu wzięło udział około setka studentów, wykład został wygłoszony po angielsku, ale dyskusja odbyła się w języku polskim. Roztaczany przez Profesora obraz nauki był fascynujący i inspirujący, a ścieżka kariery naukowej to droga godna zaangażowania i poświęceń. Przedstawił szczegółowo etapy kariery wielu jego podopiecznych i doktorantów. Zgodnie ze słowami Profesora warto rozważyć wybór tego kierunku kariery życiowej, choć otwarte jest pytanie czy na ile wzorce ze świata nauki amerykańskiej czy zachodnioeuropejskiej przystają do naszej, polskiej rzeczywistości.
Spore zainteresowanie mierzone liczbą obecnych wskazuje, że prowadzenie badań naukowych wydaje się interesujące dla studentów naszej uczelni. Chciałoby się w przyszłości widzieć wielu z nich w gronie młodych pracowników dydaktyczno-naukowych uczelni. Niestety, praktyka ostatnich wielu lat jest zupełnie odmienna, w zasadzie nie zatrudnia się nowych pracowników. Obawiam się, że kariera naukowa, zgodnie z wytyczoną przez wykładowcę ścieżką, nie ma szans zostać zrealizowana w murach naszej uczelni. A szkoda, bez dopływu „młodej krwi” skazujemy naszą uczelnię na niebyt w sferze nauki, bo na dłuższą metę nie da się pogodzić coraz większego obciążenia obowiązkami dydaktycznymi i usługowymi z prowadzeniem pracy naukowej.
Nauka nie znosi konkurencji, wymaga skupienia i spokoju.

sobota, 8 listopada 2014

Apel o poparcie

Proszę poparcie kandydatury Zbigniewa Kopczyńskiego w wyborach do Sejmiku Wojewódzkiego.

Znamy się od 1980 roku, to wystarczająco długi czas by przekonać się, że to znakomita osoba do pełnienia funkcji publicznych. Kandydat do pełnienia funkcji publicznych powinien spełniać wiele warunków, niemniej chciałbym zwrócić uwagę na pewną ważną i pomijaną zwykle cechę. Praca w organach samorządowych podobnie, jak w takich gremiach wybieralnych, jak Sejm czy Senat wymaga niezależności i samodzielności tak w wymiarze intelektualnym, jak i pod względem charakteru. Jest zrozumiałe, że każda osoba jest wpisana w jakiś nurt poglądów, ale niezwykle ważne jest by przynależność do jakiejkolwiek formacji nie sprowadzał roli osoby zasiadającej w Sejmiku czy Sejmie li tylko do funkcji podnoszącego rękę w czasie głosowań. Zbyszek z pewnością jest taką niezależnie myślącą i działającą osobą. To jest gwarancja, że będzie dobrze reprezentował w Sejmiku interes mieszkańców naszego regionu.

Zbigniew Kopczyński Chorzowianin, żonaty, czwórka dzieci. Współwłaściciel i prezes spółki medycznej.

Podczas studiów prezes Niezależnego Zrzeszenia Studentów Politechniki Śląskiej. W stanie wojennym ukrywał się, później internowany, działał w konspiracji.

Założyciel Chorzowskiego Komitetu Obywatelskiego. Radny Rady Miasta w I kadencji, współautor znaczących reform. Działacz i założyciel kilku partii prawicowych. Obecnie pełnomocnik okręgowy Prawicy Rzeczypospolitej.
Założyciel Stowarzyszenia Henryk Sławik – Pamięć i Dzieło, Stowarzyszenia NZS 1980, członek Zarządu w Społecznym Komitecie Budowy Ośrodka Leczenia i Rehabilitacji Przewlekle Chorych w Katowicach oraz Klubie Niezależnych Stowarzyszeń Twórczych Marchołt.

Inicjator i organizator szeregu inicjatyw społecznych, z których najbardziej spektakularne są coroczne Śląskie Spotkania Młodzieży Państw Grupy Wyszehradzkiej.

Wieloletni felietonista „Chorzowianina”. Obecnie prowadzi blog zbigniewkopczynski.salon24.pl a jego wpisy przedrukowywane są w kilku czasopismach elektronicznych.

„Uważam, że podstawą ładu społecznego powinien być, oparty na katolicyzmie, konserwatyzm a w gospodarce tyle wolności, ile jest w dzisiejszych realiach możliwe.

W dyskusji politycznej cenię argumenty rzeczowe i logiczną argumentację, bez uciekania się do emocji i ataków personalnych. Za główną przyczynę wielu obecnych problemów uważam szerzenie przez polityków i media mitów, urągających elementarnej wiedzy i zasadom logicznego myślenia, oraz grania na emocjach i obawach zwykłego człowieka, co skłania wielu wyborców do podejmowania błędnych decyzji.

W Sejmiku bronić będę życia i rodziny a także zajmę się gospodarką i budżetem województwa, ciężko doświadczonego rządami koalicji PO-RAŚ-PSL. Wykorzystam w tym moje doświadczenie i zaproponuję wprowadzenie budżetu zadaniowego oraz przeglądu instytucji marszałkowskich pod względem ich celowości i efektywności.”

czwartek, 6 listopada 2014

O nauce

We wrześniu br. brałem udział w obradach corocznego kongresu ASBMR (American Society of Bone and Mineral Research) w Houston. Pisałem o tym spotkaniu dwukrotnie (16 i 22 września) zwracając uwagę na istotne różnice między zasadami obowiązującymi w świecie światowej i polskiej nauki. Jak wiemy, te różnice są znaczne, a realia prowadzenia badań naukowych w Polsce odbiegają od zwykłego poziomu w wielu krajach Zachodu.
Niemniej – nie negując występowania szeregu słabości polskiego życia naukowego – nie można nie zauważyć, że także w świecie zachodnim występują negatywne zjawiska. Mam w tej kwestii pewne spostrzeżenia z tego kongresu. Na jednej z sesji przedstawiono wyniki badań dotyczących oceny ryzyka złamań. Grupa badana liczyła wiele tysięcy osób, a czas obserwacji był długi. Celem tego badania była ocena czy wstępna ocena ryzyka złamań była zgodna z liczbą faktycznie zanotowanych złamań w okresie obserwacji. Oczekiwano, że te osoby, które doznały złamań powinny mieć wyższą wartość ryzyka złamań mierzoną metodą FRAX. Okazało się, że takiego zakładanego związku nie było. W mojej ocenie to podważa wartość metody FRAX, która jest zaaprobowana przez WHO. Skoro estymowane zagrożenie nie jest potwierdzane przez rzeczywiście występujące zjawisko (złamanie) to ten fakt podważa wartość metody. W tym duchu zabrałem głos w dyskusji sugerując, że należy opracować całkiem nową metodę oceny ryzyka złamań. Ku memu zdziwieniu otrzymałem odpowiedź, że negatywny wynik nie podważa wartości metody i trzeba ją doskonalić. Głosu nie zabrał obecny na sali Prof. J. Kanis, twórca FRAX-u. Zwyciężyła „polityka”, a obiektywne wyniki badania zostały zlekceważone. Niestety, coraz częściej do nauki wkraczają względy pozanaukowe. Widzimy wpływ różnego rodzaju lobby, np. przemysłu farmaceutycznego. Szkoda, że takie pozamerytoryczne wkraczają do świata nauki, który z natury powinien być niezależny od wpływów zewnętrznych.

piątek, 31 października 2014

Podsumowanie dyskusji minionego miesiąca

Od jakiegoś czasu nie pisałem osobnych tekstów podsumowujących mijający miesiąc. Ale dziś chciałbym poświęcić parę zdań szerokiej dyskusji, jaką wywołał ostatni tekst poświęcony nowemu centrum sportowego. Miałem zamiar zwrócić uwagę na nierówne traktowanie „Centrali” i „peryferiów” uczelni. To smutny fakt, jak widać dysproporcje między wydziałami mają trend do zwiększania się zamiast wyrównywania. Ale, ku memu zdziwieniu, dyskusja poszła w innym kierunku. Wiele głosów studenckich, za które dziękuję, wskazało na liczne problemy wydziału w Zabrzu związane z rozproszeniem bazy klinicznej poza Zabrzem. Sporo uwagi poświęcono szpitalowi klinicznemu w Zabrzu, a ściślej - mechanizmom, które spowodowały, że tego szpitala, szpitala klinicznego z prawdziwego zdarzenia w Zabrzu nie ma. Z pewnością wiele czynników (i osób) przyczyniło się do zablokowania tej kluczowej inwestycji dla Zabrza. Ale nie o tym dziś chcę pisać. Wiele komentarzy Czytelników zwróciło uwagę na liczne problemy wydziału i te uwagi chciałbym nakierować na myślenie innego rodzaju. Nowego szpitala nie będzie (przynajmniej w możliwym do przewidzenia horyzoncie czasowym), studenci będą zmuszeni do ciągłych perygrynacji po Śląsku. Stąd właściwa droga do poprawy sytuacji musi być wpasowana w istniejące realia. Sądzę, że nawet w tak trudnej sytuacji materialnej i lokalowej, z jaką boryka się wydział możemy pokusić się o znaczący postęp.
Pamiętajmy, że ranking wydziału jest pochodną wielu czynników, np. ilości i jakości prowadzonych badań czy poziomu samej dydaktyki.
Co zrobić by poprawić postrzeganie wydziału?
Jakie należy podjąć działania by studia w Zabrzu się kojarzyły się głównie z gehenną gonitwy z jednego miejsca zajęć na drugie?
Czy nie można lepiej prowadzić zajęć?
Czy nie można lepiej ich zorganizować?
Czy nie możemy prowadzić więcej badań naukowych?
Istnieje szereg innych, ważnych obszarów działania uczelni. Chodzi o to by zmieniać na lepsze to, co jest możliwe. Ale to niezbędna jest aktywność pracowników i studentów, a także „otwarta głowa” władz uczelni. Działania typu administracyjnego (vide komisja nadzorująca prowadzenie zajęć) nie są właściwą drogą wiodącą do poprawy. Mam nadzieję, że ta dyskusja aktualnie prowadzona na blogu będzie zarzewiem szerszej dyskusji w gremiach uczelnianych, a w efekcie wprowadzi nas na tory postępu.
Bierność, milczenie, dystans do spraw uczelni prowadzi donikąd.

piątek, 24 października 2014

Równi i równiejsi

Dziś na stronie uczelni zamieszczono informacje o otwarciu centrum sportowego w Katowicach. Zgodnie z informacją ma ono służyć studentom wszystkich wydziałów. To dobra wiadomość dla studentów z Katowic, ale także kolejny przykład wskazujący na nierówne szanse studentów z Katowic i Zabrza. Ci ostatni masę czasu spędzają w podróżach do klinik należących nominalnie do wydziału zabrzańskiego, ale zlokalizowanych w odległych Katowicach. Endokrynologia, Alergologia, Okulistyka, Chirurgia Szczękowa, Centrum Symulacji to jednostki znajdujące się w Katowicach, do których muszą jeździć studenci z najstarszego wydziału uczelni. Teraz dojdą zajęcia sportowe.
Chętnie zamieszczę na blogu informacje, do jakich klinik w Zabrzu są zmuszeni podróżować studenci z Katowic. Jeśli Czytelnicy mają taką wiedzę proszę o nadsyłanie komentarzy.
Nie słyszałem o takiej sytuacji, widać są w naszej uczelni wydziały wiodące i peryferyjne…

sobota, 18 października 2014

O książce i filmie o Profesorze Zbigniewie Relidze

Od jakiegoś czasu telewizja „bombarduje” nas informacjami o filmie „Bogowie”, którego głównym bohaterem jest Prof. Z. Religa. Równolegle z tym obrazem powstała książka o Profesorze autorstwa D. Kortko i J. Watoły. Wczoraj ją przeczytałem, dziś zobaczyłem film. To dobra kolejność; książka z oczywistych względów obejmuje znacznie szerszej biografię tego wybitnego człowieka. Dla mnie osobiście, mieszkańca Zabrza oraz osoby biorącej udział w wielu opisywanych wydarzeniach zarówno książka jak i film były interesujące. Polecam je gorąco, a opis i obraz barwnej osoby Profesora na pewno gwarantuje emocje każdemu odbiorcy. To był ktoś z rzędu tych, którzy wyprzedzają epokę, choć przecież Prof. nie był wolny od ludzkich słabości czy wad.
Jedną z głównych ról odgrywa Romek Cichoń, mój kolega z roku studiów, dziś wybitny kardiochirurg. W 1980 roku razem zakładaliśmy Niezależne Zrzeszenie Studentów w Śląskiej Akademii Medycznej, a opisywane trudności w początkach jego pracy zawodowej, jako efekt działań komunistycznej służby bezpieczeństwa, były wspólne dla wielu z nas, niepokornych studentów.
Na końcu muszę zwrócić uwagę na pewien błąd na stronie 227 książki. Autorzy opisują wydarzenia związane z planowaną budową nowego szpitala klinicznego w Zabrzu. Gdy upadła koncepcja stworzenia ACM (Akademickie Centrum Medyczne) ówczesny Minister Zdrowia Prof. Religa zabiegał o publiczne środki na powstanie takiego obiektu. To była szansa (pewnie ostatnia) na powstanie w Zabrzu, kolebce naszej medycznej uczelni szpitala klinicznego z prawdziwego zdarzenia. Niestety, ludzie małej wiary (by nie nazwać ich bardziej dosadnie) skutecznie zablokowali tę inicjatywę. Senat, którem przewodniczyła ówczesna Rektor uczelni Prof. E. Małecka-Tendera podjął uchwałę by odrzucić ofertę. Autorzy piszą, że „nawet profesorowe z Zabrza byli przeciwko".
W tym czasie byłem członkiem Senatu uczelni i informuję, że Prof. L. Poloński – były dziekan wydziału oraz Prof. W. Król – ówczesny dziekan oraz ja głosowaliśmy za powstaniem tego szpitala.


czwartek, 16 października 2014

O zabrzańskim życiu akademickim

W czasie dzisiejszego posiedzenia Rady Wydziału przedstawiono wyniki ostatniego lekarskiego egzaminu końcowego. Wyniki naszych absolwentów nie są zbyt dobre co z pewnością jest pochodną wielu czynników. Niestety, nikt z grona członków RW nie zabrał głosu w tej sprawie. To kolejny przykład braku merytorycznej dyskusji dotyczącej dydaktyki. Zapaść związana z nadmiernym obciążeniem dydaktyką, braku młodej kadry i coraz większymi obowiązkami usługowymi związanymi z opieką nad pacjentami jest aż nadto widoczna.
Jak wyjść z tego impasu?
Na pewno nie da się tego uzyskać bez szerokiej dyskusji, ale tej – jak widać – nie ma.

poniedziałek, 13 października 2014

Uwagi Czytelnika z Olsztyna

Panie Profesorze,


W niedawno opublikowanym tekście dotyczącym wyników egzaminu LEK są nieścisłości.
Studenci z Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego błędnie zostali ujęci w tabeli:
Poniżej przedstawiamy wyniki lekarzy, którzy ukończyli studia w ostatnich 2 latach według ukończonej uczelni (strona CEM).
Takich studentów nie mamy. Cytowana tabela nie odnosi się do studentów Wydziału Nauk Medycznych UWM w Olsztynie.
Nasi studenci zdawali po raz pierwszy LEK i miarodajna jest tabela ostatnia na stronie CEM:
Poniżej zestawione zostały wyniki lekarzy zdających po raz pierwszy
W związku z tym nasi studenci zajęli 4. Miejsce, a nie 9.
Proszę o korektę, bo niewłaściwym jest porównywanie poziomu naszych absolwentów z absolwentami innych uczelni, którzy zdawali LEK po raz drugi lub trzeci (ukończyli studia w ostatnich 2 latach!).
Wydaje mi się, że wrzucanie do jednego worka absolwentów zdających po raz pierwszy, drugi i trzeci zamazuje poziom przygotowania absolwentów. Ostatnia tabela na stronie CEM powinna być analizowana. Wydział Lekarski w Zabrzu znalazł się na 11 miejscu, co powinno być impulsem do lepszej pracy dydaktycznej, ponieważ dopiero po dwóch latach studenci Ci nadrabiają braki z macierzystej uczelni.

niedziela, 12 października 2014

Ważny komunikat

Komunikat z posiedzenia sejmowej Podkomisji stałej ds. ekonomki edukacji i nauki w dniu 25 września 2014.

wtorek, 7 października 2014

Wyniki egzaminów końcowych

Podaję wyniki ostatniego egzaminu końcowego absolwentów wydziałów lekarskich i stomatologii. Wśród młodych lekarzy pierwsze miejsce zajęli absolwenci CM UJ; nasi młodsi koledzy z wydziału w Katowicach uplasowali się na szóstym miejscu, a absolwenci z Zabrza o trzy miejsca niżej. Różnice punktowe na pierwszych miejscach nie były duże (pierwsze i szóste miejsce to różnica tylko 3 punktów), a już średnia dla wydziału zabrzańskiego była niższa o 7 punktów niż liderów. Może zaskakiwać niezła, dziewiąta lokata absolwentów Wydziału Lekarskiego z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, który dopiero w tym roku wypuścił pierwszy rocznik absolwentów.

Wśród młodych dentystów liderują koledzy z Białegostoku, a ostatnie miejsce zajmują absolwenci z Poznania, od lat zwykle plasujący się wśród najlepszych. Nasi absolwenci zajęli piąte miejsce, ale już 7 punktów za najlepszymi.

Warto przestudiować szczegółowe dane zawarte w tabelach dostępnych poniżej.

Zbiorcze wyniki Lekarskiego Egzaminu Końcowego w sesji wrzesień 2014 r.
Zbiorcze wyniki Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Końcowego w sesji wrzesień 2014 r.

sobota, 4 października 2014

Inauguracja roku akdemickiego 2014/2015

Wczoraj odbyła się inauguracja roku akademickiego 2014/2015. To jest zawsze ważne wydarzenie w życiu każdej uczelni. W tym roku inauguracja miała szczególny wymiar z powodu nadania Prof. Grzegorzowi Opali tytułu honorowego profesora naszej uczelni. Niestety, nie mogłem osobiście być tego dnia w Katowicach, gdyż prowadziłem zajęcia dydaktyczne. Sądzę, że inauguracja powinna odbywać się przed rozpoczęciem zajęć dydaktycznych; to jest zbyt ważne wydarzenie. Poniżej przedstawiam relację pracownika naukowo-dydaktycznego, który brał udział w tej uroczystości.

3 października w Katowicach-Ligocie odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego 2014/2015. Aula im. prof. Witolda Zahorskiego była prawie pełna. Trzy rzędy były zarezerwowane dla zaproszonych gości Rektora, następnie dla członków Senatu i przedstawicieli Rad Wydziałów. W jednym sektorze zasiedli goście Pana prof. Grzegorza Opali, w drugim przedstawiciele nowo przyjętych studentów, którzy za chwilę dostąpią zaszczytu immatrykulacji. Miejsca na galerii były też zajęte, brakowało mi studentów z innych lat. Uroczystość rozpoczęła się tradycyjnie tzn. od odśpiewania Hymnu Państwowego i powitania zebranych przez JM Rektora SUM.
Przemówienie inauguracyjne Rektora Pana prof. dr hab. Przemysława Jałowieckiego było nieszablonowe i bardzo interesujące; wskazywało nowe zadania uniwersytetu tzn. nie tylko szkolenie czy badania naukowe, ale także współpraca z otoczeniem, środowiskiem zarówno naukowym jak i biznesowym. Warto podkreślić, że zostały wymienione te działania naukowe, z których powinniśmy być dumni. Poparte to było wspaniale przygotowaną, nowoczesną prezentacją multimedialną.
Następnie wysłuchaliśmy wystąpień Pana Igora Radziewicza-Winnickiego - Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Zdrowia, Wojewody Śląskiego, Marszałka Sejmu Śląskiego, Pani Prezydent miasta Zabrza, Jego Eminencji arcybiskupa Wiktora Skworca, dr Jacka Kozakiewicza – Prezesa Śląskiej Izby Lekarzy i poprzez łącza satelitarne Premiera prof. Jerzego Buzka. Po zakończonej immatrykulacji głos zabrał Przewodniczący Samorządu Studenckiego.
Następnie odbyła się druga część uroczystości tzn. nadanie tytułu Profesora Honorowego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego panu Prof. Grzegorzowi Opali. Wnioskodawcami byli Panowie Profesorowie: Krzysztof Gołba, Marek Jasiński, Tadeusz Krzemiński. Laudację wygłosił Prof. Marek Jasiński wskazujący na trzy obszary zasług Pana Profesora, jako naukowca, jako lekarza i jako wielkiego społecznika. To wystąpienie było bardzo wzruszające, nawet wygłaszającemu te słowa momentami głos się załamywał. Ale jeszcze bardziej wzruszające było wystąpienie Pana Profesora Opali. Myślę, że wszystkich obecnych na sali do głębi poruszyły słowa przyjaciela Pana Profesora – Generała. Za to, że w szeregach związku jest uznany naukowiec, społecznik i człowiek honoru dziękowała Przewodnicząca Zakładowej Solidarności Pani Danuta Jarosz.
W dalszej części uroczystości inauguracji roku akademickiego Pan Prorektor prof. Jan Duława w towarzystwie Podsekretarza Stanu lub Wojewody wręczał wielu naszym pracownikom odznaczenia państwowe i resortowe, nagrodzeni też byli medalem SUM zasłużone osoby dla naszej uczelni. Kolejnym punktem uroczystości było uroczyste pożegnanie profesorów odchodzących na emeryturę. W Ich imieniu głos zabrał Pan prof. Władysław Pierzchała wskazując, że czas biegnie nieubłaganie liniowo, ale też zakreśla cykliczne okręgi.
Wykład inauguracyjny wygłosił Honorowy Profesor SUM Grzegorz Opala wskazując na priorytetowe zadania, jakie stają przed medycyną w związku z starzejącym się społeczeństwem.
A na zakończenie uroczystości wszyscy wraz z chórem zaśpiewaliśmy Gaudeamus.

niedziela, 28 września 2014

Przedstawiam ważną inicjatywę polskiego środowiska naukowego. Komitet kryzyzowy tworzą przedstawiciele nauk humanistycznych, ale nauka jest jedna. Kryzys polskich uniwersytetów, zapaść polskiej nauki są oczywiste, ale - jak widać z działań szeroko rozumianej władzy państwowej - widzą to tylko środowiska uniwersyteckie. Każda inicjatywa uświadaniająca polskiej opinii publicznej jak ważna jest nauka dla państwa warta jest wsparcia. Analiza ostatniego ćwierćwiecza i stanu polskiej nauki niestety wskazuje, że nie możemy liczyć na zrozumienie klasy politycznej, jako całości, dla wagi tej sfery. Musimy podjąć wspólny wysiłek, inaczej nadal będziemy podążać drogą donikąd.

W grudniu 2013 w toku debat i wspólnych działań wyłoniła się grupa, która przybrała nazwę Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polski.
W kwietniu 2014 grupa ukonstytuowała się jako stowarzyszenie, które łączy osoby zainteresowane przyszłością polskiej humanistyki ponad podziałami politycznymi i światopoglądowymi.
Naszym celem jest działanie na rzecz przezwyciężenia kryzysu instytucjonalnej nauki, zwłaszcza humanistyki, oraz integracja środowisk, którym los nauki nie jest obojętny.

CZŁONKOWIE


Maria Dzielska (członek honorowy)
Karol Tarnowski (członek honorowy)
Jerzy Kochan (członek honorowy)
Piotr Graczyk
Mateusz Werner
Marta Olesik
Marcin Pańków
Magdalena Saganiak
Jagoda Hernik Spalińska
Wojciech Engelking
Halszka Witkowska
Mateusz Piotrowski
Aleksander Temkin
Barbara Markowska
Jan Burzyński
Maciej Łapski
Wojciech Przybylski
Piotr Górski
Mateusz Janik
Tomasz Herbich
Jakub Gomułka
Marcin Jewdokimow

List otwarty Komitetu Kryzysowego

środa, 24 września 2014

Posiedzenie Rady Wydziału w Zabrzu

Dzisiejsze posiedzenie Rady Wydziału rozpoczęło się od pożegnania zasłużonych Profesorów, którzy odchodzą na emeryturę. Dziekan Prof. M. Misiołek serdecznie pożegnał Prof. Prof. J. Drugacza, K. Ślusarczyka i A. Wiczkowskiego licząc na ich dalszą obecność w życiu uczelni.
Pani dr hab. A. Grzanka w imieniu komisji wydziałowej oceniającej jakość procesu dydaktycznego przedstawiła wyniki kontroli z minionego roku akademickiego. Generalnie, audyt wypadł pozytywnie, natomiast są spore problemy w zakresie jakości bazy dydaktycznej czy narzędzi służących prowadzeniu zajęć, np. sprzętu audiowizualnego.
W dalszej części posiedzenia Dziekan Misiołek krótko przedstawił aktualne problemy dotyczące dydaktyki; zasygnalizował występowanie różnych trudności i zagrożeń np. wzrastającą liczbę studentów czy wyzwanie w postaci inauguracji anglojęzycznych studiów stomatologicznych. Nie sposób było nie dostrzec dużego zaangażowania władz wydziału. Na końcu Dziekan zachęcił do dyskusji. Sądziłem, że zgodnie z słowami skierowanymi przez Dziekana do członków RW zogniskuje się ona na sprawach studenckich. Niestety, rozpoczęła się dyskusja dotycząca procesu uzyskiwania stopnia doktora habilitacyjnego… Nie neguję, to ważne kwestie, ale dydaktyka – szczególnie na początku nowego roku akademickiego - musi być postrzegana, jako priorytet. Zabrałem głos zwracając uwagę na szereg zagrożeń dotyczących procesu dydaktycznego. Ciągle zwiększające się obciążenie dydaktyczne sięgające 300 i więcej godzin rocznie, brak młodej kadry czy brak poprawy w zakresie bazy dydaktycznej nieuchronnie muszą powodować obniżanie się jakości dydaktyki. W wielu katedrach jest ogromny niedobór pracowników, a liczba nadgodzin sięga setek.
Dlaczego nie przyjmuje się nowych pracowników? Nie mogę tego pojąć.
Obrany kierunek wiedzie donikąd, poziom dydaktyki musi się obniżać, a takie obciążenie dydaktyczne odbija się także na zaangażowaniu w pracę badawczą.
Miałem nadzieję, że rozpocznie się merytoryczna dyskusja, w końcu na sali było wielu kierowników katedr borykających się z ogromnymi problemami z organizacją prawidłowego procesu dydaktycznego. Ale nikt głosu nie zabrał…
Nie rozumiem, kiedy i gdzie mamy zabierać głos jak nie na posiedzeniu RW?
Czyżby wszyscy obecni byli zadowoleni z aktualnej sytuacji?