Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

wtorek, 20 sierpnia 2019

Kilka słów wyjaśnienia

Blogger absolwent.sum pisze...

W Gliwicach będzie budowany szpital z 12 oddziałami, 21 przychodniami, 2 SORami.

http://www.rynekzdrowia.pl/Inwestycje/Gliwice-do-2024-r-zostanie-wybudowany-nowy-szpital,197450,3.html

W Zabrzu cisza....

Może czas zgłosić zaginięcie Dziekana i Prodziekanów Wydziału w Zabrzu?

Jak Państwo sądzą?

20 sierpnia 2019 17:38

Powyżej tekst komentarza anonimowego Czytelnika bloga do poprzedniego tekstu. Wymaga on kilku zdań wyjaśnienia.

Przed wielu laty, w roku 2006 lub 2007 była szansa na budowę nowego szpitala klinicznego w Zabrzu. Właśnie kończyły się inwestycje w Łodzi i Wrocławiu gdzie powstały nowe szpitale kliniczne i były środki rządowe na 3 nowe szpitale uniwersyteckie. Powstał wówczas pomysł by zbudować nowy szpital dla Zabrza. Trudno mi dziś sobie przypomnieć kto był spiritus movens tej idei. By rozpocząć proces inwestycyjny - na tym etapie to były wstępne analizy potrzeb i możliwości - była niezbędna zgoda Senatu uczelni. Byłem wówczas jego członkiem i mam bezpośrednią wiedzę w tej kwestii. Otóż Pani Rektor Prof. dr hab. Ewa Małecka-Tendera osobiście "dopilnowała" by Senat zagłosował przeciw temu pomysłowi! Czy ktoś myślący w kategoriach interesu społecznego (uczelni, ale także mieszkańców Zabrza) może zrozumieć taką postawę?! Mogę tylko snuć domysły, że obawa, że "gorszy", skazany na banicję wydział w Zabrzu wyprzedzi wydział katowicki lub obawa o kolejną porażkę którą uosabiał szpital Gliwice-Zabrze (dziś już nieistniejący ogromny gmach w Zabrzu-Maciejowie, który miał być w zamyśle Rektora Religi nowym szpitalem wydziału) spowodowały, że na tym bardzo wstępnym etapie przymiarek uczelnia wycofała się.
Gwoli prawdy o tej decyzji; spośród 5 osób, członków Senatu, którzy głosowali za budową szpitala byli poprzedni Dziekan Wydziału w Zabrzu Prof. Lech Poloński i ówczesny Dziekan Prof. W.Król. Ja oczywiście także byłem za. Nie pamiętam kto jeszcze głosował za rozpoczęciem tego procesu inwestycyjnego. Głosowanie było jawne.
Decyzje o takich inwestycjach mają podłoże polityczne, stąd próba oskarżania władz wydziału są nie na miejscu. Decyzje zapadają na innym poziomie. Wypada tylko zazdrościć Gliwicom, ale przy okazji warto poinformować, że w Gliwicach po wojnie nie powstało ani jedno łóżko szpitalne, nie licząc Instytutu Onkologii służącego całej południowej Polsce i szpitala ginekologicznego utworzonego w 1980/81 w budynku mającym mieścić nowy gmach PZPR. To był tak naprawdę szpital NSZZ "Solidarność", która wyrwała budynek komunistom.

niedziela, 18 sierpnia 2019

Ranking Szanghajski uczelni wyższych


Ranking najlepszych szkół wyższych na świecie. Jest dziewięć uczelni z Polski

Dziewięć polskich uczelni znalazło się wśród tysiąca najlepszych szkół wyższych świata - wynika z opublikowanej w połowie sierpnia Listy Szanghajskiej (ARWU). Tym razem najlepszą polską uczelnią jest Uniwersytet Jagielloński, który uplasował się w czwartej setce. Uniwersytet Warszawski znalazł się w piątej setce.
Najlepsza polska uczelnia rankingu ARWU to Uniwersytet Jagielloński - zajął miejsca w czwartej setce.

Najlepsza polska uczelnia rankingu ARWU to Uniwersytet Jagielloński - zajął miejsca w czwartej setce.

Ranking najlepszych szkół wyższych na świecie - Academic Ranking of World Universities (ARWU) - znany również jako Lista Szanghajska, publikowany jest od 2003 r. Przygotowuje go Uniwersytet Jiao Tong w Szanghaju.

Najlepsze uczelnie świata

W tym roku najlepszą uczelnią świata tradycyjnie już został ogłoszony amerykański Harvard. Zaraz po nim w zestawieniu znalazł się Stanford. A na trzecim miejscu jest brytyjski Cambridge.

Polskie uczelnie wśród tysiąca najlepszych szkół wyższych świata:

Polskich uczelni trzeba szukać w zestawieniu dużo niżej. Najlepsza polska uczelnia to Uniwersytet Jagielloński, który zajął miejsca w czwartej setce (zajął miejsca między 301 - 400. Krakowska uczelnia wróciła do czwartej setki po trzech latach spadku w rankingu.

W piątej setce znalazł się z kolei Uniwersytet Warszawski (miejsca 401 - 500), który w poprzednich latach zajmował miejsca w wyższej setce.

Dokładne miejsca uczelni rankingu znane są tylko w przypadku 100 najlepszych szkół wyższych świata. Pozostałe placówki wymieniane są w grupach liczących 50 czy 100 uczelni.

Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie jest w siódmej setce, a w ósmej: Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Warszawski Uniwersytet Medyczny. Dalej są kolejno: Politechnika Warszawska (9. setka) oraz: Śląski Uniwersytet Medyczny, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Politechnika Wrocławska (10. setka).

niedziela, 11 sierpnia 2019

Kilka słów podsumowania

Dziękuję aktywnemu i wnikliwemu Komentatorowi podpisującemu się Absolwent. Z pewnością materia nie jest ani łatwa. Uczelnie to skomplikowane organizmy i ich prawidłowe funkcjonowanie wymaga spełnienia wielu warunków. Sądzę, że generalnie należy oddzielić kwestie dotyczące działania uczelni w systemie funkcjonowania państwa od działań dostosowujących je do nowe ustawy. W pierwszej kwestii, w mojej opinii kryzys pojęcia akademickość jest oczywisty, środowisko jest słabe, zatomizowane, bierne. To jest w znacznym stopniu pochodną polityki państwa od 1989 wobec nauki, zepchniętej na margines. I druga sprawa, obecna reforma. Jej przebieg (abstrahując od sensowności wprowadzanych zmian) skupia jak w soczewce słabość polskich szkół wyższych. Wydaje się, że inicjatywa zawsze powinna być po stronie władz uczelni, ale my, pracownicy powinniśmy być dla niej aktywnym, wymagającym partnerem. Tak jednak nie jest. Zatem w jakimś sensie odpowiedzialność spada na każdego z nas, członków społeczności akademickiej. Nie oznacza to, iż wszędzie jest taka sama sytuacja i nie posiadam wystarczającej wiedzy by kusić się o jakieś analizy. Ale dane przytaczane przez Absolwenta pokazują, że są szkoły wyższe lepiej i gorzej działające.
Nie idzie o wskazywanie winnych, ale o szukanie dróg poprawy.

sobota, 10 sierpnia 2019

Diagnoza Czytelnika, pesymistyczna ale niestety prawdziwa

Anonimowy pisze...
Jak widać 30 lat "wolności" skutecznie spacyfikowało polskie uniwersytety. Takich efektów (braku dyskusji, patologi i tumiwisizmu) nie miała nawet komuna. Dlaczego wolny rynek nie doprowadził do rozwoju uczelni?

Z pewnością nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale brak rozliczenia z poprzednią epoką, której klony radośnie powstały na uczelniach, bum edukacyjny (liczy się ilość a nie jakość) i notoryczne niedofinansowanie są jednymi z wielu przyczyn obecnego marazmu i braku dyskusji. Ci, którzy chcieli i mogli dyskutować już dawno opuścili mury uniwersytetów często ze względu na środowisko, które dyskutantów "prześladuje".

Przez 30 lat uczelnie nigdy nie były istotne w działaniach polityków. Nie był to ważny elektorat i nawet gdyby strajkowały to nie uzyskałyby popracia społecznego. Już na początku transformacji Prof. Balcerowicz stwierdził, że lepiej technologie kupić niż tworzyć własne. W efekcie nie mamy własnych elit, nie mamy własnych produktów, nie mamy własnej nauki i kultury. Wszystko przyjmujemy z "cudownego" Zachodu ponieważ jest lepsze, nowocześniejsze. Możemy składać nowoczesne samochody ale tworzyć je od postaw - to już zbyt wysoki poziom jak na polskie warunki. Dyskusja nie istnieje a nieliczne fora internetowe służą "wylewaniu żalów". Czy to jest jeszcze niezależne państwo? Czy państwo, które nie tworzy elit jest w stanie się obronić przed ekonomiczną eksploatacją naszych zasobów? Takie Rzeczypospolitej stanie jakie młodzieży chowanie!

9 sierpnia 2019 16:25 Usuń

piątek, 9 sierpnia 2019

W odpowiedzi Czytelnikowi na wczorajszy komentarz

Anonimowy pisze...
Hmmm, ale podczas posiedzeń Rady Wydziału WLZ władze dziekańskie nie podjęły tematu jednego z najważniejszych, jeżeli nie najważniejszego konkursu wynikającego wprost z Ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce?


Przeglądnąłem teksty zamieszczone na blogu w ostatnim roku akademickim i doliczyłem się dziewięciu moich tekstów nawiązujących do braku dyskusji dotyczącej nowej Ustawy i ogóle braku dyskusji akademickiej. Tylko raz Prorektor ds. nauki Prof. T. Szczepański przedstawiał na posiedzeniu Rady Wydziału informacje dotyczące zagadnień z obszaru nauki. My, pracownicy naukowo-dydaktyczni jesteśmy jak dzieci we mgle, nie mamy pojęcia jak będzie funkcjonowała uczelnia od nowego roku akademickiego.
I marne jest pocieszenie, że podobnie dzieje się w innych uczelniach.
Brak informacji, brak dyskusji w mojej ocenie czytelnie pokazują, że polskie szkoły wyższe już tylko z nazwy można uznać za Uniwersytety...

Czy na pewno odpowiada nam rola szkół(ek) zawodowych?!

czwartek, 8 sierpnia 2019

W odpowiedzi Czytelnikowi na komentarz do dzisiejszego tekstu

Anonimowy pisze...
Szanowny Panie Profesorze,

czy mógłby Pan wyjaśnić dlaczego SUM nie spełnia kryteriów uczelni badawczej wg zapisów ustawy "Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce"?

Przyznam, że ciężko mi zrozumieć, że jedna z największych uczelni medycznych w Polsce nie bierze udziału w konkursie "Inicjatywa doskonałości - uczelnie badawcze".


8 sierpnia 2019 18:36

Niestety nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. To pytanie należy skierować do władz SUM.

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

O nauce w środku sezonu urlopowego słów parę

Ostatnio dwukrotnie otrzymałem pewien typ odpowiedzi z zagranicznej redakcji po wysłaniu pracy do recenzji. Otóż prace nie były odrzucane, ale nie zostały także wysyłane do pełnej recenzji. Redakcje proponowały ich transfer do "zaprzyjaźnionego" pisma, jako potencjalnego, odpowiedniego periodyku do opublikowania naszej pracy. I może sam fakt nie byłby taki dziwny, wręcz naganny gdyby ta wskazana redakcja nie pobierała opłaty rzędu 1000-1500 Euro!
Czy na pewno obszar nauki powinien być rynkiem jak każdy inny? Rozumiem, popyt stwarza chęć zarabiania i widać znajdują się chętni skoro proceder trwa.
Ale czy to jest dobry kierunek? Jeśli w tle są pieniądze, jako wstępny warunek publikowania, jakość badań i poziom publikacji musi się obniżać.
Nie ma cudów, pecunia non olent...

piątek, 12 lipca 2019

Uwagi wcale niewakacyjne

Sądzę, że warto spróbować podsumować wydarzenia ostatniego roku. Od uchwalenia Ustawy 2.0 latem minionego roku polskie uczelnie stały się poligonem (terminologia wojskowa jest użyta nieprzypadkowo) doświadczalnym. Trwał wyścig z czasem by dostosować uczelnie do nowych zasad funkcjonowania. Mimo zrealizowania tych zadań np. powołania Rady Uczelni istnieje ogromny obszar, który można określić mianem "terra incognita". Tak naprawdę nie wiemy co będzie dalej, jak będziemy pracować. To jest absolutnie zdumiewająca sytuacja; skomplikowany organizm jakim jest uczelnia (u uczelnia medyczna w szczególności) zostaje poddany rozległej operacji. Ale operatorzy nie wiedzą co się stanie po wykonaniu pewnego etapu licząc, że "jakoś to będzie". Czy ktoś o zdrowych zmysłach rozpocznie poważną operację chirurgiczną bez zaplanowania wszystkich etapów?
Wytnijmy serce, a potem pomyślimy jak je zastąpić - czy tak działa odpowiedzialny kardiochirurg?
A tak dziś wygląda polska uczelnia, stare struktury usunięto, a nowe po omacku usiłują szukać dróg działania.
A my, pracownicy uczelni oraz studiujący zostaniemy wciągnięci w wir wydarzeń, nieznanych i zapewne zaskakujących.

Nie neguję potrzeby wprowadzania zasadniczych reform w polskich uczelniach. Polska nauka jest tłem dla świata. Ale reformy nie mogą prowadzić do sukcesu bez spełnienia co najmniej dwóch kluczowych warunków:

- Po pierwsze muszą być precyzyjnie określone zasady zmian a pracownicy muszą je znać, zrozumieć i zaakceptować. Znamy z historii wiele psedo-reform, eksperymentów na żywym organizmie. Wbrew zasadom życia społecznego nie da się osiągnąć zamierzonych celów.
- I druga sprawa, postęp w każdej dziedzinie życia, a w uniwersytecie w szczególności opiera się na pracy ludzi, ich motywacji i zaangażowaniu. Bez czytelnego i stabilnego systemu motywacyjnego skierowanego do pracowników uczelni nie ma żadnych, absolutnie żadnych szans na opuszczenie przez polską naukę niechlubnego miejsca w ogonie nauki światowej. A bez zwiększenia finansowania polskiej nauki - po wprowadzeniu systemu motywacyjnego - na zawsze zostaniemy tam gdzie dziś się znajdujemy.

Okres "smuty" polskiej nauki, ubranej w nowe fatałaszki będzie trwał...

wtorek, 9 lipca 2019

O jakości pracy naukowej

Poniżej przedstawiam wywiad ze mną opublikowany w ostatnim numerze Newslettera SUM. Dotyczy on nowego wskaźnika oceniającego jakość pracy naukowej, który został opracowany przez pracowników naszej uczelni. W celu zademonstrowania praktycznej aplikacji tego wskaźnika nazwanego Scientific Quality Index (SQI) dokonano analizy dorobku naukowego liderów z naszej uczelni przy zastosowaniu indeksu h oraz SQI.

Zapraszam do dyskusji.

Scientific Quality Index - nowy wskaźnik dorobku naukowego indywidualnego badacza

piątek, 5 lipca 2019

W odpowiedzi Czytelnikowi

"O statystyce słów kilka"

Anonimowy pisze...
Panie Profesorze, może napisałby Pan jakieś informacje o Planach Kapitałowych? Myślę, że spora część z naszych pracowników nie będzie chciała w tym uczestniczyć. Jak będziemy mogli się z tego wypisać na naszej uczelni?

Odpowiadam po zasięgnięciu informacji w dziale płac SUM: uczelnia przystępuje do tego programu dopiero w 2021 roku, zatem dziś nie ma żadnych informacji dotyczących tej sprawy.

piątek, 28 czerwca 2019

O statystyce słów kilka

Właśnie spostrzegłem, że minęło 11 lat od wprowadzenia licznika wejść na blog. Blog działa od 19 lutego 2008, ale statystykę wejść prowadzę od 24 czerwca 2008. W tym czasie zanotowałem 544.906 wejść czyli średnio dziennie było ponad 135 wejść.
Aż trudno uwierzyć, że projekt planowany na okres wyborów rektora uczelni będzie trwał tak długo.
Było to możliwe dzięki nieustającemu zainteresowaniu Czytelników za co serdecznie dziękuję!

czwartek, 27 czerwca 2019

Post scriptum

Napisałem dziś do członka naszej Rady Wydziału:

"Smutna ta RW, życie gdzieś wyparowało....tylko dokąd?!"

i nadeszła odpowiedź:

Drogi Wojtku,
nie wiem dlaczego tak się dzieje? Ludzi nie interesuje już nic. Tylko własne interesy. A przecież było inaczej. Trzeba reagować, ale możliwości nie są wielkie.
Pozdrawiam

No właśnie, gdzie są dawne spory, emocje, gdzie się podziało zainteresowanie uczelnią, wspólnymi sprawami? Oczywiście, nie wszystko co było kiedyś należy uznać za dobre, niemniej wówczas toczyło się życie. A dziś nasza uczelnia to nijaka, amorficzna struktura...

Jak odbudować etos akademickości, jak tchnąć nowe życie?!

Mam pewne pomysły, ale o tym po wakacjach...

Koniec roku akademickiego

Koniec roku akademickiego blisko. To był ważny rok, ostatni rok funkcjonowania polskich uczelni na starych zasadach. Od nowego roku akademickiego będziemy już pracować zgodnie z zasadami nowej Ustawy 2.0. Dziś w mojej ocenie nie sposób stwierdzić czy generalna sytuacja w polskich uczelniach istotnie ulegnie poprawie lub - jak mówią krytycy tej ustawy - czeka nas okres "smuty" i bałaganu.
Jedno mogę jednak stwierdzić z całą pewnością: nie posiadamy wiedzy jak będzie wyglądało życie uczelni, nie odbywały się żadne spotkania informacyjne i nie toczyła się w uczelni dyskusja. Wobec niepewnej przyszłości zajmujemy postawę nieufną. Skoro nie wiemy jak ma wyglądać przyszłość to dlaczego mamy prezentować optymizm? To naturalna postawa ludzka.

Brak dyskusji w uczelni uważam za duży błąd, który negatywnie będzie rzutował na życie akademickie w przyszłości.

Na wakacje nie zamykam bloga, ale z pewnością "ruch" na nim będzie mniejszy.
Życzę udanego odpoczynku Czytelnikom bloga.

piątek, 14 czerwca 2019

Czy brak komentarzy to objaw kryzysu uniwersytetu?

Do ostatniego tekstu nadeszły 2 komentarze. A przecież nowe regulacje zawarte w nowym Statucie są kluczowe dla przyszłości każdego z nas. Wszyscy jesteśmy zajęci, jest sesja, ale czy to wyjaśnia brak zainteresowania?
Sądzę, że to jednak jest raczej objaw kryzysu pojęcia "akademickość" a bierność i rezygnacja zajęły miejsce dyskusji, nieodzownej dla realizacji misji uniwersytetu...

czwartek, 6 czerwca 2019

Dyskusja o Statucie

Zachęcam do uważnego przeczytania nowego Statutu i podjęcia dyskusji dotyczącej zapisów tego ważnego dokumentu. Poniżej zamieszczam moje uwagi "na gorąco".

Generalnie odnoszę wrażenie, że zapisy Statutu są bardzo ogólne i w wielu miejscach brak jest istotnych informacji szczegółowych.
Przykładowo, w Ustawie 2.0 jest określona precyzyjnie liczba godzin dydaktycznych do realizacji przez pracownika w ciągu roku akademickiego. Wynosi ona 240 godzin a dla profesora tytularnego 180 godzin. Nie wiem dlaczego brak jest takich informacji w Statucie. Zgodnie zasadami prawa, Ustawa, jako akt wyższego rzędu jest ważniejsza niż Statut. W moim przekonaniu oznacza to, iż liczba godzin dydaktycznych powinna być zgodna z Ustawą. Brak tych regulacji budzi moje podejrzenie, że będą podjęte próby zmuszania nas do prowadzenia większej liczby godzin dydaktycznych co jest powszechną praktyką obok ciągłego zwiększania wielkości grup ćwiczeniowych. Jak to wpływa na jakość dydaktyki? Z całą pewnością negatywnie.

Nie ma także żadnych szczegółowych informacji dotyczących zasad i metod oceny jakości pracy naukowej, choć jest cały osobny rozdział dotyczący tego zagadnienia.

W przyszłym roku akademickim nie będzie już Rad Wydziałów co wprost wynika z zapisu Ustawy 2.0. Dla mnie w jakimś sensie to koniec uczelni w dotychczasowym kształcie. Rada Wydziału to było ważne miejsce nie tylko w celu podejmowania różnych decyzji, ale miejsce spotkania ludzi tworzących uczelnie. Miejsce dyskusji plenarnych, ale także kuluarowych. Miejsce, w którym mogli poznać się przedstawiciele różnych katedr, nieraz odległych od siebie.
Gdzie będzie toczyć się dyskusja? W świecie wirtualnym? Gdzieś w mediach społecznościowych?

Ustawodawca albo nie miał bladego pojęcia co oznaczają słowa: Uniwersytet lub dyskusja uniwersytecka
albo
- co gorsza -
celowo doprowadza do dezintegracji środowiska akademickiego. Wartości akademickie przetrwały smutny czas komuny by dziś zostać sprowadzone do wymiaru biurokratycznego...

środa, 5 czerwca 2019

Hot news

Na stronie uczelni jest opublikowany nowy statut, który będzie obowiązywał od nowego roku akademickiego. Warto zapoznać się z tym ważnym dokumentem; od zapisów statutu zależeć będzie wiele spraw w przyszłości uczelni i indywidualnych pracowników.

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Wyniki ankiety

Prezentuję wyniki ankiety dotyczącej biurokracji uczelniach opublikowanej na blogu 21 maja.

Wyniki nie zaskakują; znakomita większość respondentów negatywnie ocenia wpływ nadmiaru obowiązków biurokratycznych na jakość nauki, dydaktyki oraz uczelni, jako całości. W tej sytuacji nie dziwi także opinia iż taka sytuacja zniechęca potencjalnych kandydatów do podejmowania pracy w uczelniach.

Za najciekawsze uznaję odpowiedzi na dwa ostatnie pytania dotyczące wskazania pomysłodawcy tych ciągle nowych obowiązków biurokratycznych oraz możliwości zahamowania tego zjawiska.

Okazało się, że większość uczestników ankiety uznaje iż to my sami a nie Unia Europejska tworzymy nowe reguły.

Jeszcze ciekawiej wypadła odpowiedź dotycząca możliwości odwrócenia tego trendu; niewielką przewagę mają tu zwolennicy poglądu, że to zjawisko można zahamować.

pytanie 1

pytanie 2

pytanie 3

pytanie 4

pytanie 5

pytanie 6

sobota, 1 czerwca 2019

Podsumowanie maja

Maj był trzecim, kolejnym miesiącem z większą liczbą wejść na blog niż w analogicznych miesiącach roku ubiegłego.
Dziękuję za nieustające zainteresowanie Czytelników.
Jutro opublikuję wyniki ankiety dotyczącej biurokracji w polskich uczelniach.

czwartek, 23 maja 2019

Komentarz Czytelnika

Zgadzam się w 100% z przedmówcą. Jestem młodym pracownikiem nauki (doktorant), bardzo zależy mi na nauce jest to moja pasja i chciałabym pracować na tym polu jak najdłużej, jednak stopień ignorancji wśród kadry załamuje mnie.. brak współpracy, ignorancja, brak zainteresowania i zostawianie samego sobie młodego pracownika, który chce coś zrobić jest po prostu straszne a przede wszystkim brak zainteresowania własnym przedmiotem i niechęć do pogłębiania wiedzy..., być może to wszystko przez tą biurokrację ... ale przy dobrej organizacji czasu i wzajemnej życzliwości wszystko da radę zrobić. Wydaje mi się że żadne pieniądze nie pomogą - powiem dobitnie, ale jest to zdegenerowane środowisko, jeżeli naukowcom się nie chce pracować nic tego nie zmieni.

To komentarz do tekstu Smutek Polskiej Nauki z 28.02.2019. Młody Czytelnik deklaruje, że nauka jest jego pasją. Znam wielu młodych adeptów nauki, którzy wykazują podobne cechy. To jest nie do końca zrozumiałe dla mnie zjawisko: skąd biorą się ambitni ludzie, którzy wbrew mało sprzyjającej sytuacji zewnętrznej chcą poświęcić się pracy naukowej? Ogólna sytuacja dotycząca nauki nie jest przecież zachęcająca o czym pisze Autor komentarza.
Musi martwić i smucić tak negatywna ocena środowiska naukowego. Czy my, doświadczona kadra naukowa nie potrafimy zachęcić naszych młodszych kolegów do prowadzenia badań i nie jesteśmy dla nich wsparciem? Trudno to ocenić z własnej perspektywy. Ale bez liderów ciągnących za sobą młodzież, bez profesorów wytyczających cele naukowe nie sposób wyobrazić sobie rozwoju nauki.

Proszę o komentarze dotyczące relacji na linii: doświadczona kadra naukowa - młodzi adepci nauki.

wtorek, 21 maja 2019

O biurokracji w uczelniach

Ostatnio musiałem wypełnić tzw. Sylabus czyli opis zajęć dydaktycznych z wskazaniem jaką wiedzę, umiejętności i kompetencje nabyli studenci w czasie tych zajęć. Do opisu tych danych należy wpisywać odpowiednie kody wg specjalnego wykazu. To żmudna, czasochłonna praca.

  • Mam przekonanie, że w żaden sposób nie przekłada się to na jakość dydaktyki.
  • Czy zatem organy powołane do kontroli jakości naszej pracy dydaktycznej dzięki sporządzeniu takich sylabusów mogą lepiej ocenić czy dobrze wypełniamy swe obowiązki? Bardzo wątpię.
  • A może dzięki sylabusom studenci lepiej wykorzystują zajęcia dydaktyczne i uzyskują lepszy poziom przygotowania do przyszłej pracy? Nie wydaje mi się by tak było.

W ostatnich latach tempo nakładania coraz nowych obowiązków biurokratyczno-sprawozdawczych jest coraz szybsze. Trudno ocenić precyzyjnie ile czasu poświęcamy dydaktyce i nauce a ile tego typu czynnościom. Kto tworzy taką rzeczywistość? Czy to mityczna Unia Europejska? A może mamy tak twórcze własne kadry biurokratyczne?

Finalnie to nie ma znaczenia kto wykazuje się taką inwencją, uczelnie są dosłownie „zabijane” tą radosną twórczością. Zamiast pracować tworzymy liczne dokumenty, raporty, sprawozdania.

Jestem bardzo zainteresowany opiniami Czytelników i proszę o wypełnienie poniższej ankiety. Proszę zaznaczyć jedną odpowiedź dla poszczególnych pytań. Ankieta będzie aktywna do końca maja.

Create your own user feedback survey

wtorek, 14 maja 2019

Jeszcze raz odpowiadam Czytelnikowi

Opisując stan polskiej nauki na blogu (a czyniłem to dziesiątki razy) staram się całościowo ujmować wszystkie kluczowe kwestie. Zgadzam się z anonimowym Komentatorem, że naukę mogą reformować naukowcy, jako ludzie od podszewki znający tę problematykę. Ale przecież rzeczywiste pole manewru w ramach wyznaczanych przez regulacje prawne i wysokość nakładów na naukę jest bardzo małe. Stąd mój pogląd, że nauka musi zostać uznana za kluczowy obszar funkcjonowania państwa na poziomie władz państwowych. A te od 3 dekad nauką się nie interesują.
Pat trwa.
Ale można odwrócić role; może nie ma zmian w polskim systemie bo środowiska akademickie są bierne i in gremio nie życzą sobie zmian? Dlaczego mamy "na siłę" uszczęśliwiać polskich naukowców skoro sami tego nie chcą?! I kółko się zamyka.

Nie zgadzam się z moim Rozmówcą, że żądanie wprowadzenia prawdziwych, a nie udawanych reform to cecha bliżej nieokreślonych wizjonerów. To warunek powodzenia polskiego społeczeństwa, także tych, dla których słowa projekt badawczy, korelacja czy współczynnik p nie mówią absolutnie nic. Jeśli nic się nie zmieni postkolonializm będzie trwał bezterminowo.

Wróćmy do treści postu dotyczącego krajów pochodzenia publikacji. Nie ma wśród autorów np. Rosji, Białorusi czy Ukrainy. Czy chcemy nadal dryfować w ogonie cywilizacji współczesnego świata jak wymienione kraje? Dlatego sądzę, że zaniedbania dotyczące polskiej nauki to dowód na słabość państwa. Państwa, którego odbiciem jest elita polityczna, ale także elita intelektualna wywodząca się ze świata akademickiego.
Oczywiście by spróbować wnikliwie zdiagnozować przyczyny stanu zapaści polskiej nauki należałby podjąć poważny wysiłek badawczy.
Zlecenie sporządzenia takiego raportu może zlecić np. rząd, ale także PAN lub Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich.
Nie słyszałem by ktokolwiek pokusił się o taką diagnozę.

W odpowiedzi Czytelnikowi

Odpowiadając na komentarz Czytelnika do ostatniego tekstu zwracam uwagę, że opisany obraz mizerii polskiej nauki nie dotyczy tylko naszej uczelni i pokazuje jak słaba jest polska nauka. To są kwestie "być albo nie być" na cywilizacyjnej mapie świata. Czy komuś się to podoba czy nie nie ma żadnego znaczenia.

Amicus Plato sed magis Amica Veritas...

Widać - a na to wskazują wydarzenia okresu po 1989 roku - Polska pozostaje krajem zacofanym, bo bez solidnych uniwersytetów tak trzeba ją, niestety, nazwać. To jest absolutnie obowiązek organów państwa by zmienić ten stan. Ale ani kręgi polityczne ani środowisko akademickie nie przejawia chęci dokonania zmian. Wniosek jest prosty, polskie społeczeństwo mentalnie odstaje od rozwiniętej części świata.
Polska to kraina montowni, zagranicznych sklepów wielkopowierzchniowych, parków wodnych etc...

niedziela, 12 maja 2019

Podział "sił" w światowej nauce

W związku z przygotowywaniem wykładu na kongres naukowy przeglądałem dorobek naukowy z ostatnich 5 lat i znalazłem 741 interesujących mnie pozycji dotyczących leczenia osteoporozy. Ta analiza całkiem przy okazji skłoniła mnie do przeprowadzenia analizy statystycznej wkładu poszczególnych państw do globalnego dorobku naukowego. Przydzielenie danej pracy do konkretnego państwa wynikało z narodowości pierwszego autora (wiele prac ma autorów z kilku państw). Łączna liczba państw, z których pochodziły publikacje wyniosła 46. W pierwszej 10-ce były kolejno: USA (23% wszystkich publikacji), Japonia (11%), Chiny (7%), Włochy (6%), Wielka Brytania (5,5%), Kanada (4,5%), Korea Południowa (3,2%), Niemcy (2,8%), Tajwan (2,5%). W czołówce zabrakło miejsca dla Francji (tylko 2%), państw skandynawskich czy Szwajcarii.

Spójrzmy na dorobek Polski. Od nas pochodziło 6 publikacji czyli 0,81% wszystkich doniesień. Żadna z tych prac nie była opublikowana w periodyku zagranicznym. Warto spojrzeć także na zestawienie dotyczące publikacji innych państw dawnego bloku sowieckiego. Czechy miały 4 prace (0,54%), Węgry i Chorwacja po 2 (0,27%), Słowacja, Bułgaria, Estonia po 1. A małe kraje europejskie miały ich sporo: Szwecja 15, Grecja 12, Austria i Dania po 10. W zestawieniu znalazły się także takie egzotyczne kraje, jak: Brazylia, Iran (po 10 prac, 1,3%), Singapur (7, 0,95%), Indie (6, 0,81%), Liban (5, 0,7%) czy Arabia Saudyjska (4, 0,54%).

Ta analiza jest zgodna z innymi danymi wskazującymi na udział polskiej myśli naukowej na poziomie 1% w skali światowej.
A wszystkie dawne "demoludy" zebrały liczbę prac zbliżoną do doniesień małej Szwecji!

Takie analizy są druzgocące, Polska jest tylko tłem dla świata.

I żadne 'prężenie muskułów" i pozorowane działania reform polskiej nauki z tzw. Konstytucją dla nauki na czele nic nie dadzą.
Prawdziwej reformy polskiej nauki i w ogóle polskich uniwersytetów nie widać nawet na odległym horyzoncie.
Współczesna Polska, podobnie jak PRL, adoruje szerokie masy społeczne, a elity, w tym środowisko uniwersyteckie mogące pchnąć nas na tory szybkiego rozwoju cywilizacyjnego skutecznie marginalizuje.

Tak trwa już 3 dekady.

Widać mentalna spuścizna ery panowania "najlepszego z systemów" trwa nadal.
Gdyby ożył towarzysz Gomułka mógłby z satysfakcją skonstatować, że w sensie społecznym tzw. klasa inteligencji, w tym znienawidzone przez niego kręgi akademickie nadal błąkają się gdzieś na obrzeżach życia społecznego...

niedziela, 5 maja 2019

O procedurze uzyskiwania stopnia doktora

Poniżej zamieszczam informacje ze strony SUM dotyczące ważnego obszaru funkcjonowania uczelni. Ciągłość pracy uczelni wymaga stałego szkolenia młodych kadr, a pierwszym, bodaj najważniejszym etapem jest uzyskanie stopnia doktora. Dotychczasowe zasady w tej kwestii wygasły i pilnie oczekujemy na nowe reguły dotyczące uzyskiwania stopnia doktora.

Ze swojej strony wyrażam pogląd, że powinna zostać utrzymana funkcja komisji doktorskiej składającej się z doktorów habilitowanych i profesorów bo bardzo ważna jest dyskusja dotycząca pracy naukowej osoby zmierzającej do uzyskania stopnia doktora.
Mam nadzieję, że finalna procedura przyjęta w naszej uczelni nie wyeliminuje na stałe merytorycznej dyskusji na etapie tworzenia pracy doktorskiej.

Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach Zarządzeniem Nr 74/2019 z dnia 25.04.2019 r. ustanowił Panią prof. dr hab. n. med. Katarzynę Mizię-Stec Pełnomocnikiem ds. utworzenia Szkoły Doktorskiej na okres od dnia 01.05.2019 r. do dnia powołania Dyrektora Szkoły Doktorskiej.
Do zadań Pełnomocnika należeć będzie:
1) przygotowanie, nie później niż do dnia 28.06.2019 r., materiałów niezbędnych do wydania Zarządzenia o utworzeniu Szkoły Doktorskiej obejmujących m.in. projekt struktury organizacyjnej, zadania Szkoły Doktorskiej, wykaz nauczycieli akademickich oraz innych osób, proponowanych do prowadzenia zajęć w ramach programu kształcenia,
2) przedstawienie opinii w sprawie projektu Regulaminu Szkoły Doktorskiej, programu kształcenia oraz zasad rekrutacji do Szkoły Doktorskiej.
Ww. Zarządzeniem zobowiązano Kierowników jednostek organizacyjnych SUM do ścisłej współpracy z Pełnomocnikiem w zakresie zadań pozostających w jego kompetencji.

środa, 1 maja 2019

O blogu

Dziś Święto Pracy, jutro dzień Flagi, a pojutrze chyba najważniejsze polskie święto państwowe. W takie dni raczej odchodzimy od zwykłych czynności, niemniej chciałbym podziękować za liczne odwiedziny bloga w kwietniu. Liczba wejść była o 1/3 większa niż przed rokiem w tym samym miesiącu. Mimo mojego aktualnie niewielkiego zaangażowania w ogólne sprawy uczelni będę starał się śledzić bieżące wydarzenia i informować o nich na blogu.
Dziękuję wszystkim Czytelnikom bloga za nieustające zainteresowanie.

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

W odpowiedzi na pytanie Czytelnika

Nie znam osób zasiadających w Radzie Uczelni, którzy nie są jej pracownikami.

piątek, 26 kwietnia 2019

Hot news z uczelni

Senat Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach Uchwałą nr 18/2019 z dnia 24.04.2019 r. powołał Pierwszą Radę Uczelni na kadencję od 01.03.2019 r. do 31.12.2020 r.
W skład Rady Uczelni, zgodnie z § 1 Uchwały nr 149/2018 Senatu Uczelni z dnia 21.11.2018 r. w sprawie określenia sposobu powołania i zadań Pierwszej Rady, wchodzi 6 osób powołanych przez Senat, w tym 3 osoby spoza wspólnoty Uczelni oraz Przewodniczący Samorządu Studenckiego.
Spośród członków wspólnoty Uczelni powołani zostali:
1. prof. dr hab. n. med. Zenon Czuba,
2. prof. dr hab. n. med. Zbigniew Gąsior,
3. prof. dr hab. n.med. Bogusław Okopień,
natomiast spoza wspólnoty akademickiej:
1. dr Stanisław Dyląg,
2. Janusz Olszowski,
3. Janusz Szulik.
Na Przewodniczącego Rady Senat SUM wybrał Stanisława Dyląga.

środa, 24 kwietnia 2019

O jakości nauki

Problem jak oceniać dorobek naukowy jest „stary jak świat”. Każdy z nas, pracowników naukowych podlega okresowej ocenie. Poza tym dorobek naukowy to kluczowy obszar uzyskiwania kolejnych kroków na drodze kariery akademickiej; od doktoratu aż po tytuł naukowy.
Jest wiele metod oceny np. liczba publikacji, liczba publikacji z pierwszym autorstwem, liczba cytowań, skumulowany Impact Factor. Od ponad dekady bardzo ważny jest także współczynnik h czy Indeks Hirscha nazwany tak od nazwiska pomysłodawcy. Wcześniej wymienione kryteria mają charakter ilościowy natomiast indeks h ujmuje także jakość dorobku naukowego. Proszę spojrzeć na dwa przykłady. Pierwszy autor opublikował 5 prac z następującą liczbą cytacji: 1500, 1000, 800, 5, 2 co daje index h=3 mimo wysokiej liczby cytacji 3,307. Drugi autor ma w dorobku także 5 prac, ale każda z nich była cytowana 5 razy. Daje to tylko 25 cytacji, ale index h wynosi 5.
Jak widać ilość wcale nie przekłada się na jakość!

Mimo takiego mieszanego – ilościowo-jakościowego charakteru – w mojej ocenie index h nie oddaje wystarczająco dobrze aspektu jakościowego dorobku naukowego. Stąd powstał pomysł opracowania całkiem nowego algorytmu. Został on nazwany Scientific Quality Index (SQI). SQI jest także pochodną ilości i jakości, ale aspekt jakościowy istotnie silniej wpływa na SQI niż na współczynnik h.
Wraz z grupą współautorów opublikowaliśmy 3 prace wykorzystujące SQI i porównujące uzyskane wyniki z danymi dla indeksu h.

Zapraszam do lektury!

Prosimy o komentarze.

Scientific Quality Index: a composite size‐independent metric compared with h‐index for 480 medical researchers
Scientific output quality of 40 globally top-ranked medical researchers in the field of osteoporosis

środa, 17 kwietnia 2019

Życzę Czytelnikom bloga
pogodnych i radosnych
Świąt Wielkiej Nocy

sobota, 13 kwietnia 2019

Proszę o wyjaśnienia

Anonimowy Anonimowy pisze...
"Dobrze pracujesz=dobrze zarabiasz" nigdy nie było takiego myślenia, z oczywistych powodów (które na pewno nie wynikały z braku pieniędzy). W tej kwestii nic się nie zmieni (no może symbolicznie)!

13 kwietnia 2019 20:16 Usuń

To komentarz Czytelnika sprzed chwili do dzisiejszego tekstu. Proszę o parę słów wyjaśnienia: o jakie chodzi "oczywiste powody"?