Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

sobota, 15 września 2018

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika

Dziękuję za komentarz i informacje dotyczące dorobku uczelni (do tekstu "O przyszłości"). To pozytywne i dość zaskakujące dane. Mimo obiektywnych trudności ciągle dorobek uczelni mierzony liczbą publikacji i wartością IF wzrasta. Ale tak naprawdę na lwią część osiągnięć pracuje niewielka część pracowników. Niemniej to zawsze liderzy wytyczają kierunki rozwoju i chwała im za to! Przed dwoma laty na łamach Annales opublikowałem pracę dotyczącą dorobku samodzielnych pracowników nauki z wydziału w Zabrzu, a w numerze październikowym ukaże się porównanie dorobku obu wydziałów lekarskich.
Konkludując, ciągle się nam chce, to szansa na przyszłość.

środa, 12 września 2018

O przyszłości

Blog prowadzę ponad 10 lat, ale ciągle bywam zaskakiwany reakcją Czytelników. Nieraz spodziewam się żywej dyskusji, ale nie nadchodzą żadne komentarze. Przykładowo, ostatni tekst o pieniądzach w nauce został niezauważony. A sądziłem, że wywoła żywą dyskusję. Natomiast poprzedni tekst o wydziale zabrzańskim doczekał się wielu komentarzy. Większość z nich dotarła w ostatnich dniach, widać, że wakacje się kończą. Toczy się ważna dyskusja, która skłoniła mnie do pewnej refleksji.

Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym stanowi wielką niewiadomą i budzi wiele obaw. To ludzki odruch, boimy się "nowego", zmiany są przyjmowane niechętnie. Ale to przecież nie oznacza, że każda zmiana jaka nas spotyka w życiu musi wywoływać negatywne skutki. Wręcz przeciwnie, życie niesie ciągłe zmiany i umiejętność dostosowania się do nich warunkuje możliwość normalnego funkcjonowania. Czytając ostatnie komentarze Czytelników dostrzegam w nich troskę o losy wydziału i uczelni. Oczywiste dla mnie jest, że piszą je ludzie dobrej woli, zatroskani o wspólną przyszłość. To dobry znak wskazujący, że możemy nadal kształtować rzeczywistość i budować w Zabrzu i w całej uczelni solidny uniwersytet medyczny. Pójdę dalej, wydaje mi się, że nowa ustawa jest dla nas nie tylko wyzwaniem czy zagrożeniem, ale szansą na nową jakość. Skoro mają być wprowadzane rewolucyjne zmiany w polskich uczelniach to należy zrobić wszystko by wykorzystać tę szansę. Dotyczy to zarówno warstwy organizacyjnej dotyczącej zmian strukturalnych uczelni jak i wyboru osób zaangażowanych czynnie tworzenie nowej rzeczywistości. Nie zrobią tego za nas sami przedstawiciele aktualnych władz uczelni, jest potrzebne prawdziwe "pospolite ruszenie". To być może ostatnia szansa - w perspektywie najbliższych lat - by wprowadzić naszą uczelnię na tory autentycznego rozwoju zgodnego z interesem uczelni i wydziału, jako całości, ale także oczywistym interesem każdego, indywidualnego pracownika.

Nie zmarnujmy tej szansy!

niedziela, 26 sierpnia 2018

O pieniądzach w nauce

Reforma nauki i nowa ustawa 2.0 skupiała uwagę środowiska naukowego w ostatnim czasie. Ustawa weszła w życie, będziemy na bieżąco obserwować jak zmienić będzie się funkcjonowanie uczelni. Dziś chciałbym parę słów poświęcić sprawom, których ostatnio nie poświęcano zbyt wiele uwagi. Reforma szkolnictwa wyższego ma szansę na powodzenie pod warunkiem spełnienia wielu warunków natury prawno-organizacyjnych. Ale to nie wszystko, nawet najlepsze regulacje nie dają gwarancji sukcesu. Reformę musi zrozumieć i zaakceptować społeczność akademicka. Patrząc na stan bieżący daleko jest od takiego zrozumienia istoty reform, przeważają raczej obawy przed nieznanym. Zakładając na wyrost, że uda się wprowadzić w życie ustawę i uzyskać jej akceptację środowiska pozostaje jeden problem, który nie został odpowiednio rozwiązany.
To pieniądze.
Od lat piszę o beznadziejnie niskim finansowaniu polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. Wg niedawnych danych wynosi ono 0,46% PKB i ma rosnąć o 0,02% rocznie co daje postulowane 2% środków z PKB na naukę za 77 lat... To niestety nie jest żart. A można sądzić, że państwa, które rozumieją, że bez uniwersytetów i nauki na najwyższym poziomie nie ma szans na prawdziwy rozwój i uplasowanie się w światowej czołówce to finansowanie będą miały za kilkadziesiąt lat znacznie wyższe. Środki na naukę są niezbędne do uzyskania rzeczywistego postępu. Pieniądze to baza (budynki, aparatura naukowa itd.), wysokość bezpośredniego finansowania nauki (granty naukowe różnego pochodzenia) oraz wynagrodzenia pracowników. Popatrzmy co nam przygotowano w ostatnim punkcie.
Wynagrodzenia pracowników naukowo-dydaktycznych są wyrażane jako procent wynagrodzenia profesora. I tak adiunkt ma mieć 73% pensji profesorskiej. Pytanie ile ma ona wynosić? Ostatnie informacje są następujące, profesor ma mieć 137% średniej krajowe, czyli nie mniej niż 6410 zł brutto. Doświadczenie wskazuje, że właśnie ta minimalna stawka zostanie nam zaproponowana.
Czy pensja na tym poziomie jest godna dla liderów nauki? Przelew na konto 5200 zł dla profesora chyba nie wymaga komentarza...
A czy można zaakceptować pensję adiunkta "na rękę" na poziomie 3800 zł?
Te wyliczenia są druzgocące, wywracają sens całej reformy. Bez ludzi, ich zmotywowania do wytężonej pracy i tworzenia nowej jakości w nauce nic się nie uda. A motywacja to także wynagrodzenia. Nie idzie oczywiście o same pieniądze, należy nas dobrze wynagradzać, ale także rozliczać z wyników. Wysoka efektywność=dobre zarobki.
Oczywiście należy także pamiętać o wysokości nakładów na bazę naukową i granty, ale bez ludzi, tych najlepszych, i tak te nakłady nie dadzą oczekiwanego efektu.

W mojej ocenie - niezależnie od tego jak powiedzie się wprowadzanie ustawy 2.0 w życie - nie ma szans na sukces w postaci wyprowadzenia polskich uniwersytetów z głębokiej zapaści.
Te pesymistyczne uwagi pokazują w jak głębokim kryzysie jest polski świat akademicki. Państwo, rozumiane jako szeroko rozumiana władza, nie docenia roli nauki, jako kluczowego czynnika rozwoju cywilizacyjnego kraju. A my, środowisko uniwersyteckie jesteśmy bierni i czekamy by mityczne "państwo" za za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zorganizowało nam idealne uniwersytety. Kółko się zamyka, brak prawdziwej współpracy na linii: władza-środowisko naukowe, zaangażowania, umiejętności dalekosiężnego myślenia w kategoriach interesu społecznego przynosi efekty w postaci trwałego zepchnięcia nauki na margines życia kraju. A to oznacza coś więcej, sami skazujemy się na rolę państwa i społeczeństwa będącego konsumentem obcej myśli.

wtorek, 21 sierpnia 2018

O wydziale zabrzańskim

Kilka komentarzy, które nadeszły w ostatnich dniach dotyczących aktualnego stanu wydziału zabrzańskiego pokazują dość smutny obraz dzisiejszej rzeczywistości. Padło wiele gorzkich słów. Kryzys integralności i spójności terytorialnej jest oczywisty, skoro coraz więcej jednostek wydziału przenosi się w miejsca odległe od Zabrza. Nic dziwnego, że takie stanowisko prezentuje komentator, najpewniej aktualny lub były student wydziału.
Nie neguję, że proces powolnego „rozmontowywania” wydziału, rozumianego jako funkcjonowanie spójnego organizmu akademickiego w Zabrzu trwa, ale warto cofnąć się w czasie by zrozumieć obserwowane zjawiska. Początku tego stanu należy upatrywać w deklaracji Rektora Prof. W. Pierzchały, który wiele lat temu postulował by w miejsce wydziału lekarskiego powołać wydział szkolenia podyplomowego. Ten plan nigdy nie został zrealizowany, ale w pamięci ludzkiej ta idea głęboko zapadła.
Całe lata trwała niepewność: czy wydział zostanie zamknięty?
A kolejne ruchy: przenoszenie klinik do innych miast i zablokowanie szansy na budowę całkiem nowego szpitala klinicznego w Zabrzu co osobiście nadzorowała Rektor Prof. E. Małecka-Tendera tylko utwierdzały nas, że prędzej lub później wydział upadnie.
Od kilku lat widzimy wysiłki władz wydziału dotyczące poprawy stanu bazy dydaktycznej (Rokitnica, budowa centrum symulacji), ale baza kliniczna jest ciągle daleka od oczekiwań. Studenci są zmuszeni do odbywania ciągłych uciążliwych podróży do kolejnych miejsc prowadzenia zajęć dydaktycznych.
Pytanie czy można było coś zmienić w kwestii szpitali klinicznych? Trudno orzec, ale decyzje zapadają gdzie indziej. Przecież nie chodzi o apele czy manifestację dobrej woli. Czy uchwały rady wydziału mogłyby zmienić sytuację? Wątpię. Można oczywiście stawiać tezę, że gdyby władze wydziału prezentowały determinację by powstał nowy szpital i otrzymały w tej kwestii wsparcie zabrzańskiego środowiska akademickiego to by się udało go zbudować. Ale logika zjawisk społecznych jak inna; gdy zakorzeni się jakiś pogląd (w tym wypadku o nieuchronności likwidacji wydziału) trudno wykrzesać optymizm i wzbudzić wiarę w realizację tak ambitnego planu jak budowa nowego centrum klinicznego. Do tego trzeba wielu sprzymierzeńców, wsparcia wielu środowisk.
Te słowa nie oznaczają, że taki scenariusz jest niemożliwy do realizacji w przyszłości. Wymagania jakie będą stawiane wydziałom lekarskim czy konkurencja nowych wydziałów lekarskich to okoliczności sprzyjające podejmowaniu takich wyzwań. Na pewno władze Zabrza są nam bardzo przychylne, nie należy sprawy definitywnie przekreślać.
Widzę także ważną rolę dla studentów wydziału, jako grupy osób mogących wywierać swój pozytywny wpływ poprzez formułowanie żądań dotyczących prowadzenia zajęć na terenie miasta, a nie w całej, rozległej aglomeracji śląskiej.

niedziela, 19 sierpnia 2018

Kilka słów wyjaśnienia

W odpowiedzi na komentarz do dzisiejszego tekstu zwracam uwagę, że za inwestycje w uczelni odpowiada rektor. Przed ponad 10 laty była szansa na budowę nowego szpitala klinicznego w Zabrzu. Niestety Senat (w którym wówczas zasiadałem) po kierownictwem ówczesnej Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery uchwalił by nie rozpocząć starań u budowę tego szpitala. Zaledwie 5 osób głosowało wówczas za, w tym Dziekan Wydziału w Zabrzu Prof. W. Król, Prof. L. Poloński i piszący te słowa. Przypominam ten fakt, by uświadomić, że za funkcjonowanie uczelni odpowiada rektor i do niego należy kierować tego rodzaju uwagi. Zarówno Rada Wydziału jaki i Senat mają tylko głos doradczy. Władze dziekańskie odpowiadają za bieżące funkcjonowanie wydziału.
Nie podważam oczywiście faktu trudnej sytuacji studentów zmuszanych do ciągłego przemieszczania się do miejsc odbywania zajęć. Tak nie powinno być, ale to nie władze wydziału są odpowiedzialne za tę sytuację.

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika do posta "Koniec wakacji"

Liczę na merytoryczne opinie. Nie twierdzę, że granica 65 lat nie powinna być uznana za wiek przechodzenia na emeryturę, ale zwróciłem uwagę, że po prostu trudno z tekstu ustawy wywnioskować jaki został przyjęty w niej wiek emerytalny. Na posiedzeniach rad wydziału w Zabrzu jestem regularnie obecny i nie zauważyłem by były to spotkania rodem z oddziału geriatrycznego. Zresztą aktualne władzę dziekańską sprawują osoby znacznie młodsze. W radzie wydziału większość osób jest znacznie młodszych i nic nie stoi na przeszkodzie by to one zabierały głos i wnosiły nowe kierunki. Ale - niestety - nie widać chęci udziału w dyskusjach. A inne kwestie dotyczące miejsc prowadzenia zajęć dydaktycznych nie są w gestii wydziału tylko są rozstrzygane na poziomie uczelni stąd zarzuty wobec wydziału są nieuzasadnione.
Konkludując, proszę o dyskusję na temat w oparciu o merytoryczne przesłanki.

sobota, 18 sierpnia 2018

Koniec wakacji

Wakacje w pełni, lato dopisuje i codzienność została zepchnięta na dalszy plan. Ale zwykłe czynności niebawem zajmą miejsce czynnościom typowym dla urlopu. Wiem, że w uczelniach trwa analiza treści ustawy 2.0. Szkoda, że tak późno dowiadujemy się w jakim kierunku idą zmiany. Nie neguję potrzeby reform, ale zawsze najgorsza jest niepewność. Niewiadomych - po wstępnej analizie ustawy - jest wiele. Przykładowo: jak długo będą pracować profesorowie: do wieku 65 lat czy tak jak aktualnie do 70-tki? Co z zapisem, że w jednej uczelni nie mogą funkcjonować dwa takie same wydziały? Są co najmniej trzy uczelnie medyczne w kraju mające dwa wydziały lekarskie. Trudno pojąć sens takiej zmiany, a problemy dla naszej uczelni będą ogromne. Jak scalić (i w jakim celu?!) wydziały lekarskie w Zabrzu i Katowicach?
Nasuwa się powiedzenie: od mieszania herbata nie staje się słodsza...

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika

Anonimowy Anonimowy pisze...
Panie profesorze bardzo proszę o komentarz w sprawie nowych wydziałow lekarskich np. na uczelni techniczno-artystycznej w katowicach. Czy liczba prawie 8 tys studentów kierunku lekarskiego to juz nie przesada?

13 sierpnia 2018 10:55

W sprawie powstawania nowych wydziałów lekarskich już wcześniej zabierałem głos. Sądzę, że tworzenie nowych wydziałów, a także zwiększanie liczby studentów na już istniejących uczelniach, jako metoda zapewniająca odpowiednią liczbę lekarzy jest nieefektywna i niewłaściwa. Nie neguję, że brakuje lekarzy, ale kosztowne kształcenie bez zmiany zasad ich zatrudniania i wynagradzania to działanie społecznie szkodliwe. Znaczna część młodych adeptów sztuki lekarskiej wyemigruje tam gdzie znajdzie lepsze warunki rozwoju zawodowego (możliwość otwarcia wymarzonej specjalności) oraz lepsze perspektywy finansowe. I tak Polska dotuje bogate kraje Europy Zachodniej. Chaotyczne działania, bez długofalowego planu poprawy sytuacji przyniosą więcej strat niż korzyści.

Osobna kwestia czy nowe uczelnie lub wydziały są w stanie spełnić wymagania organizacyjne i lokalowe oraz znaleźć kadrę naukowo-dydaktyczną w celu realizacji swych zadań. Można mieć w tej kwestii sporo wątpliwości, ale są powołane odpowiednie organy państwowe do weryfikacji tych kwestii.

czwartek, 2 sierpnia 2018

Nauka a rozprawy doktorskie

Problem oceny wyników pracy naukowej jest zawsze aktualny. Opracowano wiele metod oceny, np. liczba publikacji, liczba publikacji z pierwszym autorstwem, liczba cytacji (wszystkie lub z pominięciem cytowań własnych lub wszystkich współautorów), wartość sumaryczną Impact Factor (choć w istocie rzeczy jest on raczej odbiciem wartości pism, w których publikujemy prace niż ich rzeczywistej wartości) czy wartość indeksu h. Nie zamierzam dziś oceniać walorów i wad każdej z tych metod. Chciałbym natomiast zająć się innym zagadnieniem dotyczącym publikacji.
W uczelniach powstają prace doktorskie. To ważny etap rozwoju naukowego pracowników szkół wyższych, a dla osób spoza uczelni to ważne doświadczenie na drodze rozwoju zawodowego. Prace doktorskie bywają różne, lepsze i słabsze. Ale każda musi spełnić wiele wymogów formalnych i merytorycznych. Swe zdanie na temat rozprawy doktorskiej wypowiada komisja doktorska lub rada wydziału. Są powołani recenzenci, którzy poddają doktora szczegółowej wiwisekcji. Na końcu (po zdaniu szeregu egzaminów np. z etyki, języka oraz specjalności lekarskiej w przypadku doktoratu pisanego przez lekarza) odbywa się obrona pracy. Ostatnim etapem jest zatwierdzenie przez Radę Wydziału. A potem chwała na lata, a elegancki egzemplarz rozprawy doktorskiej trafia gdzieś na półkę. Czy to koniec? Nie sądzę, to dopiero początek. Uważam, że prawdziwą wartość pracy doktorskiej weryfikuje dopiero próba jej opublikowania w renomowanym piśmie medycznym. To zwiększa także znacząco możliwość zaprezentowania wyników naszej pracy szerszemu kręgowi odbiorców. Praca naukowa powinna służyć ludziom, ważne wyniki badań należy wykorzystywać w codziennym życiu. W mojej opinii w pełni zrealizowana, spełniona praca doktorska to taka, którą opublikowano w dobrym, recenzowanym piśmie. Tak nie zawsze się dzieje, sprawdziłem, że na 19 prac doktorskich powstałych pod moim nadzorem tylko 10 zostało opublikowanych. Pozostałe z wielu różnych powodów nie zostały wysłane do redakcji. Trudno mi zweryfikować jak taka analiza wygląda u innych samodzielnych pracowników nauki, ale obawiam się, że taka statystyka nie byłaby zbyt optymistyczna. Sytuacja się zmienia, gdyż aktualny trend dotyczący rozpraw doktorskich preferuje prace oparte na cyklu wcześniej opublikowanych artykułach.

Niemniej przypuszczam, że istnieje ciągle możliwość publikowania z wykorzystaniem wcześniej obronionych rozpraw doktorskich.

PS. Na koniec zapraszam Czytelników bloga do zapoznania się z pracą prezentującą nowy wskaźnik do jakości pracy naukowej.

Hot news

Dziś media podały, że Prezydent RP Andrzej Duda podpisał Ustawę 2.0. Mamy wakacje, ale już niebawem w praktyce zobaczmy jak zmieni się funkcjonowanie uczelni.

sobota, 28 lipca 2018

O nauce

Dziękuję za komentarz z 27.07 z godziny 15;23. Niestety, muszę podzielić zaprezentowany pogląd dotyczący stanu polskiej nauki. Od lat piszę na blogu o polskiej nauce i nie ma w mojej ocenie szans na istotne zmiany. Jak widać - poczynając od 1989 roku - nauka nie stanowiła dla władz kraju ważnego obszaru życia publicznego. To smutna konstatacja, ale fakty są nieubłagane. W latach 90-ty i nawet jeszcze w początku nowego stulecia polskie uniwersytety "jechały" na rozpędzie i nadziei przełomu 80/81. Wśród nas byli profesorowie starej daty, obowiązywały pewne zasady w myśl motto: "noblesse oblige". Dziś tych ludzi, którzy czerpali z przedwojennego etosu nauki już w zasadzie nie ma. Jak dziś stoi polska nauka każdy - jeśli uważnie obserwuje i obiektywnie ocenia sytuację - musi zauważyć. Nadziei nie widać, z pustego i Salomon nie naleje...

środa, 25 lipca 2018

O nauce zasłyszane w radio

Ostatnio przypadkowo w radio usłyszałem komentarz o pewnej publikacji dotyczącej wpływu otyłości na stan zdrowia. Generalne przesłanie było następujące: otyłość nie jest szkodzi zdrowiu! Dopiero na końcu wspomniano, że otyłość nie wpływa negatywnie na stan zdrowia pod warunkiem braku współistnienia powikłań np. w zakresie chorób układu sercowo-naczyniowego lub cukrzycy. A brak takiego wpływu dotyczyło zaledwie 5% wszystkich ludzi z otyłością.
Nie neguję sensu badań oceniających wpływ różnych okoliczności występujących u człowieka na stan jego zdrowia. Ale już sposób interpretacji – czego przykładem jest wyżej opisana relacja medialna – może prowadzić do poważnych nieporozumień. Musimy zachować krytycyzm wobec takich uproszczonych, ale atrakcyjnych medialnie wiadomości. Polacy są bardzo wyczuleni na problemy zdrowotne czego przykładem jest codzienne bombardowanie reklamą suplementów diety. Stąd już bardzo blisko do dezinformacji wiodącej raczej do działań szkodliwych niż korzystnych dla zdrowia.

piątek, 13 lipca 2018

O nauce w czasie wakacji zdań parę

Nastały wakacje, czas odpoczynku i urlopów. Ale to może być także czas na odrobienie zaległości w zakresie pracy naukowej. Parę dni temu rozmawiałem ze znajomym z innej polskiej uczelni medycznej, który stwierdził, że co prawda jest na urlopie, ale pracuje intensywnie i nadrabia zaległości dotyczące różnych spraw naukowych.
Chętnie podzielę się z Czytelnikami paroma uwagami z moich doświadczeń z obszaru nauki skoro wakacje to czas także dla nauki…

Praca naukowa jest trochę jak praca artysty; każde dzieło jest inne, nigdy nie podążamy tym samym szlakiem. Nie ma miejsca na nudę i rutynę. Najpierw jest pomysł badawczy, potem szukanie finansowania, dalej proces uzyskiwania zgody komisji bioetycznej (o ile jest potrzebna), mozolne zbieranie danych badawczych (jako klinicysta widzę to, jako proces badania pacjentów, ale ten etap może mieć różny przebieg), potem wprowadzenie danych do arkusza kalkulacyjnego, następnie analiza statystyczna, a dopiero na końcu przelanie na papier czy raczej na ekran komputera podsumowania czyli pisanie samej pracy.
I na koniec wysyłka do redakcji, dziś w zasadzie zawsze drogą elektroniczną.
A potem czekanie i śledzenie działań na stronie redakcji. Czy praca przeszła pomyślnie etap weryfikacji z zgodnie z wymogami pisma czy poszła już do recenzji czy już z niej wróciła. A na końcu odpowiedź: odrzucenie bez dalszych działań albo możliwość poprawy. Czasem czekamy miesiącami by na końcu zobaczyć odpowiedź z redakcji: nie jesteśmy zainteresowani! Albo wprowadzamy zmiany, piszemy obszerne odpowiedzi dla recenzentów by jednak zostać załatwionym odmownie. Mogą być też inne, pozytywne scenariusze: szybka odpowiedź i szybka decyzja po przesłaniu skorygowanej pracy. Najgorszy scenariusz to trzymanie pracy w redakcji bez pomyślnego końca – rekord w pracy z moim udziałem to czas od wysyłki pracy do jej ostatecznego odrzucenia wynoszący blisko 500 dni! W tym czasie praca była 3x poprawiana. Ale są i inne, bardziej optymistyczne scenariusze. Kiedyś jedna z mych prac „odwiedziła” 5 redakcji, zawsze była odrzucana, ale na podstawie merytorycznej recenzji. Mozolnie dokonywaliśmy zmian, praca stawała się coraz lepsza i w końcu została wysłana (jako w zasadzie zupełnie inna publikacja) do pierwszej redakcji i tam została przyjęta.
Co by nie powiedzieć, cierpliwość i konsekwencja to są podstawowe cechy jakie musi posiadać badacz i autor skutecznie publikujący wyniki własnych badań. Dobra praca prędzej lub później zostanie opublikowana. Mój rekord w liczbie prób wynosi 26 redakcji. Trochę szczęścia też się przyda. Pamiętam jak w 1997 roku zacząłem wysyłać moje manuskrypty do pism z tzw. Listy Filadelfijskiej słyszałem od starszych kolegów, że z Polski prac nie przyjmują, że to niepotrzebny wysiłek, że to się nie uda. A pierwszych PIĘĆ moich prac zostało opublikowanych w pierwszym wybranym piśmie! (oczywiście po dokonaniu stosownych poprawek zgodnie z uwagami recenzentów). Szczęście mi dopisało! Może gdybym ciągle czytał: REJECT (odrzucono) to może bym się definitywnie zniechęcił? Ale większość, znakomita większość mych prac krążyła po różnych redakcjach miesiącami a nawet latami. Między bajki można włożyć pogląd, że osoba z dużym dorobkiem publikuje niejako „za zasługi”, ja takiego zjawiska nie zaobserwowałem. Wręcz przeciwnie, jest coraz trudniej, oczekiwania redakcji są coraz większe, konkurencja jest coraz silniejsza, publikacje są coraz lepsze (wyrafinowana metodyka, ogromne grupy badawcze itd.). Praca, którą przed laty udało się dość łatwo gdzieś umieścić dziś nie miałaby często szans. W kraju z tak skandalicznie niskim poziomem finansowania badań naukowych trudno o epokowe odkrycia. Pozostaje nam szukanie oryginalnych pomysłów, zbieranie dużych grup i mrówcza praca,
Ale warto, list z redakcji: ACCEPTED to wielka przyjemność!
A gdy po latach widzimy, że inni autorzy zauważyli nasze wysiłki i docenili nas cytując we własnych pracach to do pełni szczęścia naukowca jest blisko…
Coś po nas zostanie; z nawet wielkiego dorobku naukowego zwykle tylko nieliczne publikacje na trwale wpisują się w globalny dorobek naukowy. Życzę każdemu z nas, badaczy by choć jedna praca uzyskała taki status.

I na koniec pytanie:

Ostatnio zanotowałem ciekawy rekord; mojej pracy nadano w redakcji numer 9355, co oznacza, że średnio do tej redakcji wpływa 49 prac dziennie.
Czy ktoś z Czytelników odgadnie tytuł tego renomowanego pisma?!

niedziela, 8 lipca 2018

Projekt ustawy 2.0 skierowany do Senatu RP

czwartek, 5 lipca 2018

Ustawa 2.0

Ustawa 2.0 została przyjęta przez Sejm. Pozostaje tylko akceptacja Senatu oraz podpis Pana Prezydenta RP. Czas na dyskusje minął.
Wg moje wiedzy przyjęta ustawa znacznie różni się od pierwotnego projektu, ale dopiero w przyszłości okaże się czy istotnie nowe regulacje pchną polskie uczelnie w kierunku prawdziwych zmian. Bez rzeczywistego przełomu w myśleniu o roli szkolnictwa wyższego oraz nauki (a to musi w pierwszej kolejności nastąpić w nas samych czyli pracownikach uczelni) oraz bez szybkiego wzrostu nakładów finansowych z aktualnego poziomu <0,5% PKB do poziomu rzędu 2% nic się nie zmieni.

wtorek, 3 lipca 2018

W odpowiedzi Czytelnikowi

Anonimowy Anonimowy pisze...
Czy Szanowny Pan Profesor jest w stanie wskazać potencjalnym dyskutantom które zapisy ustawy są najbardziej wątpliwe?

28 czerwca 2018 23:11

Proszę spojrzeć na mój tekst podsumowujący mijający rok akademicki. Tam zawarłem uwagi dotyczące ustawy 2.0.

Wojciech Pluskiewicz

sobota, 23 czerwca 2018

Podsumowanie roku akademickiego



Czas na podsumowanie kończącego się roku akademickiego. W mojej ocenie najważniejsze były wydarzenia związane z pracami dotyczącymi nowej ustawy o szkolnictwie wyższym, tzw. Ustawy 2.0. O toczących się pracach legislacyjnych dowiadywaliśmy się głównie z mediów. Nie było żadnych dyskusji na posiedzeniach Rady Wydziału. Wg informacji docierających z innych polskich uczelni medycznych w nich także nie były prezentowane założenia ustawy i nie prowadzono otwartych dyskusji. Wniosek z tej sytuacji jest prosty: środowisko akademickie nie rozumie kierunku reform bo nie ma w tej kwestii w zasadzie żadnej wiedzy. Wczoraj opublikowałem biuletyn Ministerstwa, w którym można znaleźć projekt nowej ustawy, warto się zapoznać z tym tekstem. Niemniej to za mało, dopiero otwarta dyskusja daje możliwość zrozumienia rzeczywistych planów reformy polskiego systemu szkolnictwa wyższego. Na nią już jest za późno, czas na dyskusje minął.
Bierność środowisk akademickich jest zdumiewająca, trudno zrozumieć dlaczego nie interesują nas nasze własne sprawy. Protesty i strajki jakie ostatnio miały miejsce to nie jest właściwa forma sporu. Nowe regulacje – a potrzeba zmian systemu polskiej nauki jest w mojej opinii niepodważalna – powinny tworzyć się toku spokojnych, merytorycznych dyskusji. Nigdy nie da się zaspokoić wszystkich oczekiwań i ambicji, najważniejszy jest kompromis. Kompromis między interesem społecznym wyrażanym kluczowym miejscem szkół wyższych dla rozwoju kraju, a oczekiwaniami samych pracowników. Trzeba jednak wyraźnie stwierdzić: prymat musi mieć generalny interes społeczny. Uczelnie muszą wnosić swój znaczący udział w rozwoju Polski. Bez dobrze zarządzanych uniwersytetów, prowadzących dydaktykę na wysokim poziomie oraz bez badań naukowych stymulujących rozwój cywilizacyjny nigdy nie dogonimy liderów światowych. I my, pracownicy uczelni mamy do spełnienia ważną rolę w tym procesie.
Tu warto postawić pytanie: czy ten szczytny cel da się spełnić gdy planowane zmiany będę nieznane i niezrozumiane w kręgach akademickich? Czy można oczekiwać sukcesu gdy pracownicy będą czuć się jak przedmiot a nie podmiot reform?
Nie wierzę w powodzenie w takiej sytuacji; metodami administracyjnymi nie da się zreformować polskich uczelni. Nawet najlepszy projekt się nie uda gdy nie będzie miał kto go realizować, gdy zabraknie wiary w sens podejmowanych działań. Dlatego brak komunikacji między władzą państwa, która ma dbać o interes społeczny a wykonawcami projektu reform polskiego szkolnictwa wyższego musi niepokoić w najwyższym stopniu.

piątek, 22 czerwca 2018

Informacje Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

niedziela, 17 czerwca 2018

Głos Józefa Wieczorka na temat ustawy 2.0

Obalić ustawę Gowina – i co ?

czwartek, 14 czerwca 2018

Wypowiedzi na temat nowej ustawy

Prof. Polak: Ustawa Gowina masakruje tradycję akademicką. Profesorowie stają się producentami punktów

NASZ WYWIAD. Prof. Bartyzel o reformie Gowina: To katastrofa, próba leczenia polskiej nauki śmiertelną trucizną

NASZ WYWIAD. Prof. Waldemar Paruch: Ustawa 2.0 bardzo mocno ewoluowała. Wprowadzono zmiany istotne, nie kosmetyczne

sobota, 9 czerwca 2018

Ustawa po poprawkach komisji sejmowej

czwartek, 7 czerwca 2018

Co dalej z nową ustawą?

Solidarność UW - pozytywnie wobec protestu studentów ws. Konstytucji dla Nauki

O bierności i apatii polskiego środowiska uniwersyteckiego

Z niepokojem obserwuję narastającą bierność, apatię, a może wręcz zniechęcenie w polskim środowisku akademickim. Od ponad 2 lat trwają prace dotyczące nowej ustawy o szkolnictwie wyższym. Zgodnie z najnowszymi doniesieniami medialnymi trwają końcowe prace legislacyjne w Sejmie i nowa ustawa ma zacząć niebawem obowiązywać. Niestety, nie ma żadnych precyzyjnych informacji jak będzie wyglądało funkcjonowanie szkół wyższych, a sama lektura projektu to o wiele za mało. Niemniej z pewnością można postawić tezę, że czeka nas rewolucja. Jak to możliwe by wobec tak istotnych reform nie było pełnej informacji? Jak wytłumaczyć prawie kompletny brak zainteresowania tymi sprawami ze strony najbardziej zainteresowanych czyli pracowników uczelni? Na posiedzeniach naszej rady wydziału nie usłyszeliśmy nic na ten temat, nie przedstawiono nam założeń reformy i możliwego wpływu na nasze życie w uczelni. Nie rozumiem tej sytuacji, to bardzo zły prognostyk na przyszłość. Jeśli my sami rezygnujemy z wpływania na bieg spraw uniwersyteckich i oddajemy pole stronie rządowej to poniekąd zgadzamy się na proponowane kierunki zmian. Wobec braku informacji trudno jednoznacznie orzec czy kierunek reformy jest właściwy, jakie są jej pozytywy a jakie mogą być negatywy. Gdy porównamy entuzjazm jaki panował w polskich uczelniach w roku 1980-1981 z aktualną rezygnacją widać wyraźnie w jak głębokim kryzysie tożsamości znalazł się dziś polski świat uniwersytecki. Jak to zmienić? Co należy uczynić byśmy znów z przedmiotu stali się podmiotem? Proszę o uwagi i komentarze.

wtorek, 5 czerwca 2018

O reformie polskich szkół wyższych

Pobierz obrazki
Biuletyn, 1 czerwca 2018 roku
Konstytucja dla Nauki
Konstytucja dla Nauki przyjęta przez komisję sejmową!
Sejmowa komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży 30 maja przyjęła zdecydowaną przewagą głosów projekt ustawy o szkolnictwie wyższym i nauce przygotowany przez resort nauki kierowany przez wicepremiera Jarosława Gowina.
Broszura Informacyjna
Na stronie KDN pojawiła się broszura informacyjna, w której można znaleźć wiele przydatnych informacji na temat reformy szkolnictwa wyższego i nauki.
Pobierz obrazki
Konstytucja dla Nauki ma wejść w życie 1 października 2018 r. Jest to reforma, która ma zapewnić: ️
☛ wsparcie nauki i szkolnictwa wyższego we wszystkich regionach Polski,
☛ stabilność zatrudnienia oraz nowe ścieżki kariery akademickiej i naukowej,
☛ kształcenie przyszłych elit,
☛ budowę kapitału polskiej nauki,
☛ uwolnienie potencjału polskiej nauki,
☛ tradycję wolności akademickiej,
☛ rozsądne wdrażanie zmian.