Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

piątek, 16 listopada 2018

Wyniki ankiety

Dziś opublikowałem wyniki ankiety dotyczącej pomysłu powołania nowej uczelni w Zabrzu. Dziękuję za liczny udział. Wynik można chyba uznać za nieco zaskakujący, gdyż większość respondentów wsparła zaprezentowaną ideę.
Ciekawe jaka jest opinia władz Uniwersytetu i władz Wydziału w tej sprawie...

Wyniki pytania o Zabrzański Uniwersytet Medyczny

wyniki ankiety - wykres

niedziela, 11 listopada 2018

W dniu stulecia odzyskania Niepodległości autor bloga na Skrzycznem

zdjęcie rowerzysty

sobota, 10 listopada 2018

Spostrzeżenia bieżące

Jak narazie jedynym znakiem dokonujących się zmian w myśl ustawy 2.0 są wymagania dotyczące kwestii organizacyjnych dotyczących obszaru nauki. Nadal nie posiadamy wiedzy jak będzie wyglądać nasza praca w niedalekiej przyszłości. Dziś na pewno widać perspektywę zwiększających się wymagań i oczekiwań wobec pracowników, coraz więcej mamy godzin dydaktycznych przypadających na pracownika i widać ciągle nowe pomysły biurokratyczne typu RODO absorbujące nas coraz bardziej.

Patrząc w przyszłość warto odwołać się do przeszłości. Gdy w połowie lat 90-tych zaczynałem swą drogę jako pracownik naukowy były zupełnie inne szanse na sukces. Wymagania wobec pracy badawczej były o niebo niższe niż dziś. Proszę sobie wyobrazić, że pierwszych pięć oryginalnych prac naukowych jakie wysłałem do czasopism w tzw. Listy Filadelfijskiej (Clinical Rheumatology, Ultrasound in Medicine and Biology, Osteoporosis International) zostało przyjętych do druku po dokonaniu niewielkich korekt! Dziś te prace nie miałyby większych szans na publikację bo wymagania i oczekiwania są zdecydowanie wyższe. Świat poszedł do przodu, a my możemy tylko z oddali obserwować jak pociąg postępu znika za horyzontem. Konkludując tę myśl; bez dynamicznych zmian na wielu płaszczyznach dystans między globalnymi liderami w nauce i Polską nieuchronnie będzie się powiększał.

W ostatnich dniach obserwowaliśmy spór (może lepiej sytuację oddaje określenie: próba sił) między pracownikami policji i władzami państwa. Metoda zastosowana przez tysiące policjantów czyli masowe korzystanie ze zwolnień lekarskich okazała się nad wyraz skuteczna. Nagle okazało się, że są możliwe pewne zmiany w tym znaczące podwyżki płac. Nie jestem zwolennikiem tego typu działań i przestawianie przysłowiowego pistoletu do głowy nie powinno być metodą rozwiązywania sporów. Niemniej jeśli nie ma innego wyjścia takie działania bywają potrzebne, jako substytut normalnego funkcjonowania państwa.

Jaka płynie nauka z tych wydarzeń dla świata akademickiego? Skoro państwo, rozumiane jako dobro wspólne, nie chce rozumieć lub nie pojmuje znaczenia pewnych obszarów (np. bezpieczeństwa obywateli gwarantowanego przez dobrze wynagradzanych policjantów) to warto rozważać metody alternatywne dochodzenia do rozwiązań korzystnych dla ogółu obywateli.

Jestem absolutnie przekonany, że znaczenie szkolnictwa wyższego z jego misją edukacyjną oraz naukową dla przyszłości kraju jest pierwszoplanowe. Bez skoku rozwojowego uniwersytetów Polska na pokolenia zostanie krajem zapóźnionym cywilizacyjnie, krajem konsumentów obcych pomysłów i idei.

Jak widzimy od roku 1989 niewiele się zmieniło; za komuny kręgi uniwersyteckie były postrzegane jako "obce" przez władzę komunistyczną. Przez trzy dekady III RP ta niechętna nam postawa szeroko pojmowanej władzy państwowej się nie zmieniła, a deprecjacja wartości akademickich jest druzgocąca.

Może czas na jakąś formę ogólnokrajowej mobilizacji środowisk akademickich?!
Jeśli sami nie wykażemy się aktywnością i inicjatywą nasze perspektywy nie będą zbyt optymistyczne...

piątek, 9 listopada 2018

100 lat niepodległej Polski

Zaproszenia Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach na wydarzenia zorganizowane w ramach obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości

czwartek, 8 listopada 2018

Ankieta

28 października opublikowałem ankietę dotyczącą przyszłości wydziału w Zabrzu. Proszę o opinie do 15.11 włącznie.

piątek, 2 listopada 2018

O pamięci i przemijaniu

31.10.2018 zmarł Profesor Kazimierz Czyżewski, wieloletni kierownik Katedry i Kliniki Torakochirurgii w Zabrzu.
Zawsze gdy docierają do nas takie smutne wieści skłania to do refleksji o przemijaniu. Profesor reprezentował pokolenie naszych nauczycieli i mistrzów wprowadzających kolejne pokolenia lekarzy w arkana zawodu lekarza. Powinniśmy pamiętać o nich, to jest nasz obowiązek by w uczelni pozostawał ślad po naszych mistrzach, jako osobach mających duży wpływ na kształt uczelni w minionych latach. Nie można postrzegać rzeczywistości tylko przez pryzmat dnia dzisiejszego, bez pamięci o wydarzeniach z przeszłości i ludziach, którzy kształtowali uczelnię nie sposób realizować bieżących zadań stojących przed nami.

Nabożeństwo żałobne zostanie odprawione w poniedziałek 05 listopada 2018 r. o godz. 13.00 w Kościele Św. Józefa w Zabrzu przy ul. Roosvelta 104, po czym odbędzie się ceremonia pogrzebowa na cmentarzu parafii Św. Józefa przy ul. Ptasiej w Zabrzu.

czwartek, 1 listopada 2018

Trafny - niestety - komentarz Czytelnika do posta z 27 września "O reformie nauki"

Anonimowy Anonimowy pisze...
Kiedy pojawił się w przestrzeni medialnej p. dr Jarosław Gowin, namaszczony przez szefa PiS na człowieka, który ma polską naukę gruntownie zreformować, uczynić bardziej światową, poprawić wyniki polskich uczelni w rankingach, to mnie od razu ogarnął pusty śmiech - nie postawił warunku: - Panie Jarosławie, ale podwajamy wydatki z budżetu na naukę!
No i mamy zabawę w reformę, konstytucję papierową, denerwując środowisko, a ono zwiera szeregi, konsoliduje się, okopuje, żeby nie utracić pozycji wypracowanych przez dziesięciolecia, od czasów PRL jeszcze.
To jest dokładnie to samo, co ze służbą zdrowia, z kolejnymi ministrami!

1 listopada 2018 15:31

niedziela, 28 października 2018

O Uniwersytecie Medycznym w Zabrzu

Wczoraj dotarła do mnie ciekawa idea dotycząca przyszłego kształtu organizacyjnego naszej uczelni. Jak wiadomo wg nowej ustawy 2.0 w uczelni może istnieć tylko jeden wydział każdego rodzaju co oznacza, że musimy scalić oba wydziały lekarskie. To trudne zadanie, mnogość miejsc posadowienia obiektów rozsianym po całym Śląsku, różnice dotyczące specjalności medycznych czy odległości do pokonania dla studentów i pracowników stwarzają oczywiste problemy.
Stąd jako niezwykle ciekawy pomysł uznaję ideę podziału uczelni na dwie części: Zabrze i Katowice.

Śląska Akademia Medyczna przed 70-ciu laty powstała właśnie tu, w Zabrzu i Rokitnicy Bytomskiej. Tu jest jej kolebka, tu tworzyły się jej zręby i tradycja. Dziś niektórzy postrzegają nasz wydział, jako ten gorszy, nieco zaniedbany, wydział skazany na byt w cieniu wiodącego wydziału katowickiego. Już przed laty zrodził się pomysł powstania osobnej uczelni medycznej w Zabrzu. Może właśnie dziś jest odpowiedni moment na taki ruch? Sądzę, że jest to możliwe i być może byłoby to korzystne dla obu wydziałów i uczelni jako całości. Zamiast karkołomnych działań scalających oba wydziały każdy z nich niech pójdzie własną drogą. Skoro mogą powstawać wydziały medyczne w małych ośrodkach akademickich dlaczego nie miałby powstać Uniwersytet Medyczny w Zabrzu?!
Proszę o aktywny udział w dyskusji i głos w ankiecie.

Create your own user feedback survey

wtorek, 23 października 2018

Kilka uwag bieżących

w moim poprzednim tekście postawiłem tezę, że dyskusja akademicka umiera. Co więcej, brak tej dyskusji to w moim przekonaniu dowód na zanik szerszego pojęcia: demokracji akademickiej. Jeden ze stałych Czytelników bloga, którego nazwiska nie ujawnię przesłał mi po publikacji tego postu sms-a o następującej treści:

"Przeczytałem, dobre. Dyskusja na Twoim blogu może być ważna. Sugeruję stawianie konkretnych pytań w kolejnych dniach, np. czy utrzymać wydziały, czy połączyć podobne wydziały (np. lekarskie, WNoZ, Zdrowie Publiczne), jak to zrobić".

Do wspomnianego tekstu dotarły dwa komentarze Czytelników, w tym jeden w swej istocie pozamerytoryczny. Jak widać dyskusji prawie nie ma. Liczba wejść na blog oscyluje wokół 50 dziennie czyli nadal utrzymuje się w miarę stałe zainteresowanie Czytelników. Nie sądzę, by akurat blog powinien stanowić miejsce do prowadzenia dyskusji, ale nie ma jej także w moim otoczeniu uczelnianym. Nie twierdzę, że nie toczą się w uczelni prace przygotowujące nas do nowych realiów, ale nie ma w tej kwestii żadnego przełożenia na "doły" pracownicze. Jak w czasach minionej epoki, władza sobie, ludzie sobie...
To smutna konstatacja, ale tak dziś wygląda "uniwersyteckość" na miarę czasu...

piątek, 19 października 2018

Dlaczego zniknęła dyskusja akademicka?

Niedawno byłem uczestnikiem spotkania wyborczego, na które trafiłem przez przypadek. Spotkanie odbywało się w Szczyrku, miejscowości, której losy i rozwój dla mnie, miłośnika gór są ważne. W tej debacie brało udział ponad 100 osób. Najpierw swe programy prezentowali kandydaci, a później odbyła się długa dyskusja z pytaniami do kandydatów do rady miasta oraz na stanowisko burmistrza. To była dobra lekcja demokracji, ścierały się różne racje, prezentowano odmienne postrzeganie rzeczywistości.

To doświadczenie spowodowało u mnie pewną refleksję dotyczącą życia uniwersyteckiego. Polski świat akademicki stoi w obliczu poważnych zmian, a nowa ustawa 2.0 znacząco zmieni realia jakie występowały dotąd. By na nowo wszystko "poukładać" niezbędna jest praca i wysiłek wielu ludzi. Część tych zmian wprost wynika z zapisów w ustawie, ale jest też szeroki obszar dowolności wyboru dalszej drogi w każdej uczelni. Odpowiedzialność za przygotowanie nowego statutu uczelni spada na władze każdej uczelni. Powołuje się specjalne komisje statutowe mające opracować statut zgodny z nową ustawą. I tu powstaje pytanie: dlaczego nie prowadzi się szeroko zakrojonych dyskusji z udziałem pracowników uczelni? Skoro wkraczamy w nową "erę" to konieczna jest akceptacja i zrozumienie wprowadzanych zmian ze strony środowiska pracowników naukowo-dydaktycznych. Czasu jest bardzo mało. Nie można zaakceptować sytuacji by wąska grupa osób decydowała o przyszłym modelu funkcjonowania uczelni bez możliwości wypowiedzenia się przez innych pracowników. Jest zrozumiałe, że odpowiedzialność spada na aktualne władze, ale czy na pewno nieliczna grupa osób może decydować o tak doniosłych kwestiach? Sądzę, że zaproponowanie pewnych rozwiązań (najlepiej różnych wariantów) powinno być w gestii komisji statutowej, ale na etapie kształtowania się przyszłego modelu każdej uczelni niezbędna jest szeroka dyskusja. Nie wyobrażam sobie by przedstawiono nam do akceptacji finalny wynik pracy w postaci nowego statutu. Bez etapowego działania i stopniowego wytyczania przyszłych regulacji w każdej szkole wyższej w oparciu o wstępne, cząstkowe projekty + szerokiej dyskusji akademickiej nie wierzę w możliwość dobrej wspólnej przyszłości. Jeśli nie będzie dyskusji to nowe statuty, których zapisy będą mało zrozumiałe dla pracowników nie będą podstawą reformy i postępu.

Stąd moja tytułowa teza o zaniku dyskusji akademickiej w kraju, a szerzej - być może - o zaniku demokracji akademickiej, jako podstawie funkcjonowania uczelni.

środa, 10 października 2018

Kilka bieżących uwag

Rozmawiałem dziś ze znajomym, który zwrócił mi uwagę na brak na blogu nowych tekstów. Istotnie, w bieżącym miesiącu nie zamieściłem żadnego postu. A spraw do przedstawienia jest wiele. Oczywiście na czoło wysuwa się problem reformy szkolnictwa wg nowej ustawy. Niestety, do "dołów" uczelnianych nie docierają żadne konkretne informacje. A czas leci. Można się wręcz zastanowić jak ma wyglądać wytyczenie kierunków zmian w konkretnej uczelni. Idzie o fundamentalne kwestie, które będą wpływać na funkcjonowanie uczelni na dekady. Nie wszystko jest zapisane w ustawie i nie wyobrażam sobie by jakaś komisja, nawet najlepsza i najbardziej kompetentna, miała wybrać najlepsze wg niej zasady funkcjonowania uczelni. A przyszły podział władzy może być różny.
Zgodnie z moim wyobrażeniem o demokracji akademickiej pewne "kamienie milowe" reformy powinny być zaakceptowane przez szersze grono osób niż tylko członkowie komisji i Senat. To suweren (czytaj społeczność uczelni) powinien rozumieć i akceptować wybory w kluczowych kwestiach. Obawiam się jednak, że w wielu powodów tak nie będzie. Pośpiech w tworzeniu nowych regulacji nie sprzyja otwartej dyskusji, znaczna część pracowników (może większość) nie ma ochoty i czasu na te sprawy (pracy mamy coraz więcej przy tym samym czasie trwania doby i malejących realnie dochodach), a władzy uczelni zbyt szeroka dyskusja nie byłaby na rękę. Przypomnę, że po wystąpieniu Rektora Prof. P. Jałowieckiego na posiedzeniu Rady Wydziału nie rozgorzała dyskusja.
Apatia, brak wiary w lepszą przyszłość zdominowały życie szkół wyższych.

Jak dokonać "skoku cywilizacyjnego" skoro nie widać osób zainteresowanych by wziąć udział we wspólnym wysiłku na rzecz uczelni?
Perspektywa nowych, wysokich wymagań wobec nas przy braku czytelnego sygnału, że uniwersytet może być miejscem budowania kariery zawodowej pojedynczego pracownika fatalnie wpływa na motywacje ludzkie. Same zmiany typu administracyjno-organizacyjnego + nowe wymogi nie zbudują przyszłości. Bardzo chciałbym by ta pesymistyczna wizja się nie sprawdziła...

piątek, 28 września 2018

W odpowiedzi Czytelnikowi

W odpowiedzi na komentarz do wczorajszego tekstu podtrzymuję pogląd, że nadchodzące zmiany mają charakter rewolucyjny - przynajmniej w odniesieniu do naszej uczelni. Scalenie dwóch wielkich wydziałów lekarskich, z jednostkami rozsianymi po całej aglomeracji, w jeden organizm to trudne zadanie! Do tego likwidacja rad wydziału, dotąd aktywnie biorące udział w funkcjonowaniu uczelni to ogromne wyzwanie. Nie bardzo mogę sobie wyobrazić by z ciągu kilku miesięcy dało się pomyślnie dokonać takich zmian. Oczywiście, słusznie zauważa anonimowy Komentator, że zadania uczelni się nie zmienią. Ale ich realizacja będzie coraz trudniejsza wobec ciągle nowych wymagań, wzrastającej liczby studentów i równocześnie malejącej liczbie kadry. Na dłuższą metę takie proporcje nie wróżą sukcesu, zresztą już dziś widać wyraźnie braki kadrowe i brak młodych adeptów chętnych do równoległego wykonywania zawodu lekarza, nauczyciela akademickiego oraz naukowca publikującego w czasopismach o randze światowej. To są mrzonki, cele kreowane przez osoby bez znajomości realiów codziennego funkcjonowania uczelni.
I na koniec, Czytelnik zauważa, że piszę o pieniądzach. Tak, piszę bo bez nich reforma nie ma sensu. Przy nakładach poniżej 0,5% PKB na naukę nic wielkiego (być może poza szkolnictwem wyższym (?!) typu zawodowego) nie zdziałamy. Na pewno są potrzeby zmian w polskich uczelniach, ale za nimi muszą iść środki finansowe. Dokładnie w takiej kolejności: najpierw reforma (z systemem motywacji indywidualnego pracownika, a o tego nie widzę w ogóle), a potem pieniądze.
A od mieszania herbata nie staje się słodsza...

czwartek, 27 września 2018

O reformie nauki

Dziś na posiedzeniu Rady Wydziału w Zabrzu Rektor Profesor P. Jałowiecki przedstawił planowane zmiany spowodowane wejściem w życie nowej ustawy o szkolnictwie wyższym. Nie sposób krótko przedstawić wszystkich zmian jakie zostaną wprowadzone, stąd przedstawię tylko moje ogólne wrażenia. Czekają nas zmiany rewolucyjne, funkcjonowanie polskich uczelni zmieni się diametralnie. Nie sposób - z perspektywy przekazanych informacji - stwierdzić czy te zmiany doprowadzą do poprawy aktualnej sytuacji w polskich uczelniach. Jedno jest pewne, zmiany będą głębokie.
Poruszę jedną kwestię szczegółową, jako czynnik istotny dla biegu spraw. Otóż przedstawione informacje dotyczące płac pokazują, że nie ulegną one zmianie. Czy ktoś twardo stąpający po ziemi uwierzy, że można oczekiwać długofalowego zaangażowania i oddania sprawom akademickim ze strony pracowników tak nisko uposażanym?
Ja osobiście ten jeden fakt uważam za kluczowy, pokazujący prawdziwą rzeczywistość polskich szkół wyższych.

Nauka i sprawy szkolnictwa wyższego są traktowane OD ZAWSZE jako mało istotne w życiu Polski. W mojej ocenie regres jest nieunikniony, bez znaczącego zwiększenia nakładów na naukę wszystkie, nawet najlepsze reformy nic nie dadzą. Nie idzie oczywiście tylko o środki na wynagrodzenia, ale także na badania czy rozwój infrastruktury.
Bieżąca sytuacja prowadzi donikąd. A bez nauki na dobrym poziomie trudno liczyć na rozwój kraju.

środa, 26 września 2018

O polskim życiu akademickim

Polskie uczelnie wkraczają w gorący okres związany ze zmianami organizacyjnymi spowodowanymi Ustawą 2.0. Z innych uczelni dochodzą informacje o toczących się aktywnych działaniach przygotowawczych do wprowadzania nowych regulacji. Jak sądzę, analogiczne kroki są realizowane także w naszej uczelni, ale dziś nie posiadam w tej mierze żadnych konkretnych informacji. Jutro mamy w Zabrzu posiedzenie Rady Wydziału i dowiemy się jak te sprawy wyglądają na naszym podwórku. Będę śledził bieżące wydarzenia i relacjonował je na blogu.

sobota, 15 września 2018

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika

Dziękuję za komentarz i informacje dotyczące dorobku uczelni (do tekstu "O przyszłości"). To pozytywne i dość zaskakujące dane. Mimo obiektywnych trudności ciągle dorobek uczelni mierzony liczbą publikacji i wartością IF wzrasta. Ale tak naprawdę na lwią część osiągnięć pracuje niewielka część pracowników. Niemniej to zawsze liderzy wytyczają kierunki rozwoju i chwała im za to! Przed dwoma laty na łamach Annales opublikowałem pracę dotyczącą dorobku samodzielnych pracowników nauki z wydziału w Zabrzu, a w numerze październikowym ukaże się porównanie dorobku obu wydziałów lekarskich.
Konkludując, ciągle się nam chce, to szansa na przyszłość.

środa, 12 września 2018

O przyszłości

Blog prowadzę ponad 10 lat, ale ciągle bywam zaskakiwany reakcją Czytelników. Nieraz spodziewam się żywej dyskusji, ale nie nadchodzą żadne komentarze. Przykładowo, ostatni tekst o pieniądzach w nauce został niezauważony. A sądziłem, że wywoła żywą dyskusję. Natomiast poprzedni tekst o wydziale zabrzańskim doczekał się wielu komentarzy. Większość z nich dotarła w ostatnich dniach, widać, że wakacje się kończą. Toczy się ważna dyskusja, która skłoniła mnie do pewnej refleksji.

Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym stanowi wielką niewiadomą i budzi wiele obaw. To ludzki odruch, boimy się "nowego", zmiany są przyjmowane niechętnie. Ale to przecież nie oznacza, że każda zmiana jaka nas spotyka w życiu musi wywoływać negatywne skutki. Wręcz przeciwnie, życie niesie ciągłe zmiany i umiejętność dostosowania się do nich warunkuje możliwość normalnego funkcjonowania. Czytając ostatnie komentarze Czytelników dostrzegam w nich troskę o losy wydziału i uczelni. Oczywiste dla mnie jest, że piszą je ludzie dobrej woli, zatroskani o wspólną przyszłość. To dobry znak wskazujący, że możemy nadal kształtować rzeczywistość i budować w Zabrzu i w całej uczelni solidny uniwersytet medyczny. Pójdę dalej, wydaje mi się, że nowa ustawa jest dla nas nie tylko wyzwaniem czy zagrożeniem, ale szansą na nową jakość. Skoro mają być wprowadzane rewolucyjne zmiany w polskich uczelniach to należy zrobić wszystko by wykorzystać tę szansę. Dotyczy to zarówno warstwy organizacyjnej dotyczącej zmian strukturalnych uczelni jak i wyboru osób zaangażowanych czynnie tworzenie nowej rzeczywistości. Nie zrobią tego za nas sami przedstawiciele aktualnych władz uczelni, jest potrzebne prawdziwe "pospolite ruszenie". To być może ostatnia szansa - w perspektywie najbliższych lat - by wprowadzić naszą uczelnię na tory autentycznego rozwoju zgodnego z interesem uczelni i wydziału, jako całości, ale także oczywistym interesem każdego, indywidualnego pracownika.

Nie zmarnujmy tej szansy!

niedziela, 26 sierpnia 2018

O pieniądzach w nauce

Reforma nauki i nowa ustawa 2.0 skupiała uwagę środowiska naukowego w ostatnim czasie. Ustawa weszła w życie, będziemy na bieżąco obserwować jak zmienić będzie się funkcjonowanie uczelni. Dziś chciałbym parę słów poświęcić sprawom, których ostatnio nie poświęcano zbyt wiele uwagi. Reforma szkolnictwa wyższego ma szansę na powodzenie pod warunkiem spełnienia wielu warunków natury prawno-organizacyjnych. Ale to nie wszystko, nawet najlepsze regulacje nie dają gwarancji sukcesu. Reformę musi zrozumieć i zaakceptować społeczność akademicka. Patrząc na stan bieżący daleko jest od takiego zrozumienia istoty reform, przeważają raczej obawy przed nieznanym. Zakładając na wyrost, że uda się wprowadzić w życie ustawę i uzyskać jej akceptację środowiska pozostaje jeden problem, który nie został odpowiednio rozwiązany.
To pieniądze.
Od lat piszę o beznadziejnie niskim finansowaniu polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. Wg niedawnych danych wynosi ono 0,46% PKB i ma rosnąć o 0,02% rocznie co daje postulowane 2% środków z PKB na naukę za 77 lat... To niestety nie jest żart. A można sądzić, że państwa, które rozumieją, że bez uniwersytetów i nauki na najwyższym poziomie nie ma szans na prawdziwy rozwój i uplasowanie się w światowej czołówce to finansowanie będą miały za kilkadziesiąt lat znacznie wyższe. Środki na naukę są niezbędne do uzyskania rzeczywistego postępu. Pieniądze to baza (budynki, aparatura naukowa itd.), wysokość bezpośredniego finansowania nauki (granty naukowe różnego pochodzenia) oraz wynagrodzenia pracowników. Popatrzmy co nam przygotowano w ostatnim punkcie.
Wynagrodzenia pracowników naukowo-dydaktycznych są wyrażane jako procent wynagrodzenia profesora. I tak adiunkt ma mieć 73% pensji profesorskiej. Pytanie ile ma ona wynosić? Ostatnie informacje są następujące, profesor ma mieć 137% średniej krajowe, czyli nie mniej niż 6410 zł brutto. Doświadczenie wskazuje, że właśnie ta minimalna stawka zostanie nam zaproponowana.
Czy pensja na tym poziomie jest godna dla liderów nauki? Przelew na konto 5200 zł dla profesora chyba nie wymaga komentarza...
A czy można zaakceptować pensję adiunkta "na rękę" na poziomie 3800 zł?
Te wyliczenia są druzgocące, wywracają sens całej reformy. Bez ludzi, ich zmotywowania do wytężonej pracy i tworzenia nowej jakości w nauce nic się nie uda. A motywacja to także wynagrodzenia. Nie idzie oczywiście o same pieniądze, należy nas dobrze wynagradzać, ale także rozliczać z wyników. Wysoka efektywność=dobre zarobki.
Oczywiście należy także pamiętać o wysokości nakładów na bazę naukową i granty, ale bez ludzi, tych najlepszych, i tak te nakłady nie dadzą oczekiwanego efektu.

W mojej ocenie - niezależnie od tego jak powiedzie się wprowadzanie ustawy 2.0 w życie - nie ma szans na sukces w postaci wyprowadzenia polskich uniwersytetów z głębokiej zapaści.
Te pesymistyczne uwagi pokazują w jak głębokim kryzysie jest polski świat akademicki. Państwo, rozumiane jako szeroko rozumiana władza, nie docenia roli nauki, jako kluczowego czynnika rozwoju cywilizacyjnego kraju. A my, środowisko uniwersyteckie jesteśmy bierni i czekamy by mityczne "państwo" za za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zorganizowało nam idealne uniwersytety. Kółko się zamyka, brak prawdziwej współpracy na linii: władza-środowisko naukowe, zaangażowania, umiejętności dalekosiężnego myślenia w kategoriach interesu społecznego przynosi efekty w postaci trwałego zepchnięcia nauki na margines życia kraju. A to oznacza coś więcej, sami skazujemy się na rolę państwa i społeczeństwa będącego konsumentem obcej myśli.

wtorek, 21 sierpnia 2018

O wydziale zabrzańskim

Kilka komentarzy, które nadeszły w ostatnich dniach dotyczących aktualnego stanu wydziału zabrzańskiego pokazują dość smutny obraz dzisiejszej rzeczywistości. Padło wiele gorzkich słów. Kryzys integralności i spójności terytorialnej jest oczywisty, skoro coraz więcej jednostek wydziału przenosi się w miejsca odległe od Zabrza. Nic dziwnego, że takie stanowisko prezentuje komentator, najpewniej aktualny lub były student wydziału.
Nie neguję, że proces powolnego „rozmontowywania” wydziału, rozumianego jako funkcjonowanie spójnego organizmu akademickiego w Zabrzu trwa, ale warto cofnąć się w czasie by zrozumieć obserwowane zjawiska. Początku tego stanu należy upatrywać w deklaracji Rektora Prof. W. Pierzchały, który wiele lat temu postulował by w miejsce wydziału lekarskiego powołać wydział szkolenia podyplomowego. Ten plan nigdy nie został zrealizowany, ale w pamięci ludzkiej ta idea głęboko zapadła.
Całe lata trwała niepewność: czy wydział zostanie zamknięty?
A kolejne ruchy: przenoszenie klinik do innych miast i zablokowanie szansy na budowę całkiem nowego szpitala klinicznego w Zabrzu co osobiście nadzorowała Rektor Prof. E. Małecka-Tendera tylko utwierdzały nas, że prędzej lub później wydział upadnie.
Od kilku lat widzimy wysiłki władz wydziału dotyczące poprawy stanu bazy dydaktycznej (Rokitnica, budowa centrum symulacji), ale baza kliniczna jest ciągle daleka od oczekiwań. Studenci są zmuszeni do odbywania ciągłych uciążliwych podróży do kolejnych miejsc prowadzenia zajęć dydaktycznych.
Pytanie czy można było coś zmienić w kwestii szpitali klinicznych? Trudno orzec, ale decyzje zapadają gdzie indziej. Przecież nie chodzi o apele czy manifestację dobrej woli. Czy uchwały rady wydziału mogłyby zmienić sytuację? Wątpię. Można oczywiście stawiać tezę, że gdyby władze wydziału prezentowały determinację by powstał nowy szpital i otrzymały w tej kwestii wsparcie zabrzańskiego środowiska akademickiego to by się udało go zbudować. Ale logika zjawisk społecznych jak inna; gdy zakorzeni się jakiś pogląd (w tym wypadku o nieuchronności likwidacji wydziału) trudno wykrzesać optymizm i wzbudzić wiarę w realizację tak ambitnego planu jak budowa nowego centrum klinicznego. Do tego trzeba wielu sprzymierzeńców, wsparcia wielu środowisk.
Te słowa nie oznaczają, że taki scenariusz jest niemożliwy do realizacji w przyszłości. Wymagania jakie będą stawiane wydziałom lekarskim czy konkurencja nowych wydziałów lekarskich to okoliczności sprzyjające podejmowaniu takich wyzwań. Na pewno władze Zabrza są nam bardzo przychylne, nie należy sprawy definitywnie przekreślać.
Widzę także ważną rolę dla studentów wydziału, jako grupy osób mogących wywierać swój pozytywny wpływ poprzez formułowanie żądań dotyczących prowadzenia zajęć na terenie miasta, a nie w całej, rozległej aglomeracji śląskiej.

niedziela, 19 sierpnia 2018

Kilka słów wyjaśnienia

W odpowiedzi na komentarz do dzisiejszego tekstu zwracam uwagę, że za inwestycje w uczelni odpowiada rektor. Przed ponad 10 laty była szansa na budowę nowego szpitala klinicznego w Zabrzu. Niestety Senat (w którym wówczas zasiadałem) po kierownictwem ówczesnej Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery uchwalił by nie rozpocząć starań u budowę tego szpitala. Zaledwie 5 osób głosowało wówczas za, w tym Dziekan Wydziału w Zabrzu Prof. W. Król, Prof. L. Poloński i piszący te słowa. Przypominam ten fakt, by uświadomić, że za funkcjonowanie uczelni odpowiada rektor i do niego należy kierować tego rodzaju uwagi. Zarówno Rada Wydziału jaki i Senat mają tylko głos doradczy. Władze dziekańskie odpowiadają za bieżące funkcjonowanie wydziału.
Nie podważam oczywiście faktu trudnej sytuacji studentów zmuszanych do ciągłego przemieszczania się do miejsc odbywania zajęć. Tak nie powinno być, ale to nie władze wydziału są odpowiedzialne za tę sytuację.

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika do posta "Koniec wakacji"

Liczę na merytoryczne opinie. Nie twierdzę, że granica 65 lat nie powinna być uznana za wiek przechodzenia na emeryturę, ale zwróciłem uwagę, że po prostu trudno z tekstu ustawy wywnioskować jaki został przyjęty w niej wiek emerytalny. Na posiedzeniach rad wydziału w Zabrzu jestem regularnie obecny i nie zauważyłem by były to spotkania rodem z oddziału geriatrycznego. Zresztą aktualne władzę dziekańską sprawują osoby znacznie młodsze. W radzie wydziału większość osób jest znacznie młodszych i nic nie stoi na przeszkodzie by to one zabierały głos i wnosiły nowe kierunki. Ale - niestety - nie widać chęci udziału w dyskusjach. A inne kwestie dotyczące miejsc prowadzenia zajęć dydaktycznych nie są w gestii wydziału tylko są rozstrzygane na poziomie uczelni stąd zarzuty wobec wydziału są nieuzasadnione.
Konkludując, proszę o dyskusję na temat w oparciu o merytoryczne przesłanki.

sobota, 18 sierpnia 2018

Koniec wakacji

Wakacje w pełni, lato dopisuje i codzienność została zepchnięta na dalszy plan. Ale zwykłe czynności niebawem zajmą miejsce czynnościom typowym dla urlopu. Wiem, że w uczelniach trwa analiza treści ustawy 2.0. Szkoda, że tak późno dowiadujemy się w jakim kierunku idą zmiany. Nie neguję potrzeby reform, ale zawsze najgorsza jest niepewność. Niewiadomych - po wstępnej analizie ustawy - jest wiele. Przykładowo: jak długo będą pracować profesorowie: do wieku 65 lat czy tak jak aktualnie do 70-tki? Co z zapisem, że w jednej uczelni nie mogą funkcjonować dwa takie same wydziały? Są co najmniej trzy uczelnie medyczne w kraju mające dwa wydziały lekarskie. Trudno pojąć sens takiej zmiany, a problemy dla naszej uczelni będą ogromne. Jak scalić (i w jakim celu?!) wydziały lekarskie w Zabrzu i Katowicach?
Nasuwa się powiedzenie: od mieszania herbata nie staje się słodsza...

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika

Anonimowy Anonimowy pisze...
Panie profesorze bardzo proszę o komentarz w sprawie nowych wydziałow lekarskich np. na uczelni techniczno-artystycznej w katowicach. Czy liczba prawie 8 tys studentów kierunku lekarskiego to juz nie przesada?

13 sierpnia 2018 10:55

W sprawie powstawania nowych wydziałów lekarskich już wcześniej zabierałem głos. Sądzę, że tworzenie nowych wydziałów, a także zwiększanie liczby studentów na już istniejących uczelniach, jako metoda zapewniająca odpowiednią liczbę lekarzy jest nieefektywna i niewłaściwa. Nie neguję, że brakuje lekarzy, ale kosztowne kształcenie bez zmiany zasad ich zatrudniania i wynagradzania to działanie społecznie szkodliwe. Znaczna część młodych adeptów sztuki lekarskiej wyemigruje tam gdzie znajdzie lepsze warunki rozwoju zawodowego (możliwość otwarcia wymarzonej specjalności) oraz lepsze perspektywy finansowe. I tak Polska dotuje bogate kraje Europy Zachodniej. Chaotyczne działania, bez długofalowego planu poprawy sytuacji przyniosą więcej strat niż korzyści.

Osobna kwestia czy nowe uczelnie lub wydziały są w stanie spełnić wymagania organizacyjne i lokalowe oraz znaleźć kadrę naukowo-dydaktyczną w celu realizacji swych zadań. Można mieć w tej kwestii sporo wątpliwości, ale są powołane odpowiednie organy państwowe do weryfikacji tych kwestii.

czwartek, 2 sierpnia 2018

Nauka a rozprawy doktorskie

Problem oceny wyników pracy naukowej jest zawsze aktualny. Opracowano wiele metod oceny, np. liczba publikacji, liczba publikacji z pierwszym autorstwem, liczba cytacji (wszystkie lub z pominięciem cytowań własnych lub wszystkich współautorów), wartość sumaryczną Impact Factor (choć w istocie rzeczy jest on raczej odbiciem wartości pism, w których publikujemy prace niż ich rzeczywistej wartości) czy wartość indeksu h. Nie zamierzam dziś oceniać walorów i wad każdej z tych metod. Chciałbym natomiast zająć się innym zagadnieniem dotyczącym publikacji.
W uczelniach powstają prace doktorskie. To ważny etap rozwoju naukowego pracowników szkół wyższych, a dla osób spoza uczelni to ważne doświadczenie na drodze rozwoju zawodowego. Prace doktorskie bywają różne, lepsze i słabsze. Ale każda musi spełnić wiele wymogów formalnych i merytorycznych. Swe zdanie na temat rozprawy doktorskiej wypowiada komisja doktorska lub rada wydziału. Są powołani recenzenci, którzy poddają doktora szczegółowej wiwisekcji. Na końcu (po zdaniu szeregu egzaminów np. z etyki, języka oraz specjalności lekarskiej w przypadku doktoratu pisanego przez lekarza) odbywa się obrona pracy. Ostatnim etapem jest zatwierdzenie przez Radę Wydziału. A potem chwała na lata, a elegancki egzemplarz rozprawy doktorskiej trafia gdzieś na półkę. Czy to koniec? Nie sądzę, to dopiero początek. Uważam, że prawdziwą wartość pracy doktorskiej weryfikuje dopiero próba jej opublikowania w renomowanym piśmie medycznym. To zwiększa także znacząco możliwość zaprezentowania wyników naszej pracy szerszemu kręgowi odbiorców. Praca naukowa powinna służyć ludziom, ważne wyniki badań należy wykorzystywać w codziennym życiu. W mojej opinii w pełni zrealizowana, spełniona praca doktorska to taka, którą opublikowano w dobrym, recenzowanym piśmie. Tak nie zawsze się dzieje, sprawdziłem, że na 19 prac doktorskich powstałych pod moim nadzorem tylko 10 zostało opublikowanych. Pozostałe z wielu różnych powodów nie zostały wysłane do redakcji. Trudno mi zweryfikować jak taka analiza wygląda u innych samodzielnych pracowników nauki, ale obawiam się, że taka statystyka nie byłaby zbyt optymistyczna. Sytuacja się zmienia, gdyż aktualny trend dotyczący rozpraw doktorskich preferuje prace oparte na cyklu wcześniej opublikowanych artykułach.

Niemniej przypuszczam, że istnieje ciągle możliwość publikowania z wykorzystaniem wcześniej obronionych rozpraw doktorskich.

PS. Na koniec zapraszam Czytelników bloga do zapoznania się z pracą prezentującą nowy wskaźnik do jakości pracy naukowej.

Hot news

Dziś media podały, że Prezydent RP Andrzej Duda podpisał Ustawę 2.0. Mamy wakacje, ale już niebawem w praktyce zobaczmy jak zmieni się funkcjonowanie uczelni.

sobota, 28 lipca 2018

O nauce

Dziękuję za komentarz z 27.07 z godziny 15;23. Niestety, muszę podzielić zaprezentowany pogląd dotyczący stanu polskiej nauki. Od lat piszę na blogu o polskiej nauce i nie ma w mojej ocenie szans na istotne zmiany. Jak widać - poczynając od 1989 roku - nauka nie stanowiła dla władz kraju ważnego obszaru życia publicznego. To smutna konstatacja, ale fakty są nieubłagane. W latach 90-ty i nawet jeszcze w początku nowego stulecia polskie uniwersytety "jechały" na rozpędzie i nadziei przełomu 80/81. Wśród nas byli profesorowie starej daty, obowiązywały pewne zasady w myśl motto: "noblesse oblige". Dziś tych ludzi, którzy czerpali z przedwojennego etosu nauki już w zasadzie nie ma. Jak dziś stoi polska nauka każdy - jeśli uważnie obserwuje i obiektywnie ocenia sytuację - musi zauważyć. Nadziei nie widać, z pustego i Salomon nie naleje...

środa, 25 lipca 2018

O nauce zasłyszane w radio

Ostatnio przypadkowo w radio usłyszałem komentarz o pewnej publikacji dotyczącej wpływu otyłości na stan zdrowia. Generalne przesłanie było następujące: otyłość nie jest szkodzi zdrowiu! Dopiero na końcu wspomniano, że otyłość nie wpływa negatywnie na stan zdrowia pod warunkiem braku współistnienia powikłań np. w zakresie chorób układu sercowo-naczyniowego lub cukrzycy. A brak takiego wpływu dotyczyło zaledwie 5% wszystkich ludzi z otyłością.
Nie neguję sensu badań oceniających wpływ różnych okoliczności występujących u człowieka na stan jego zdrowia. Ale już sposób interpretacji – czego przykładem jest wyżej opisana relacja medialna – może prowadzić do poważnych nieporozumień. Musimy zachować krytycyzm wobec takich uproszczonych, ale atrakcyjnych medialnie wiadomości. Polacy są bardzo wyczuleni na problemy zdrowotne czego przykładem jest codzienne bombardowanie reklamą suplementów diety. Stąd już bardzo blisko do dezinformacji wiodącej raczej do działań szkodliwych niż korzystnych dla zdrowia.

piątek, 13 lipca 2018

O nauce w czasie wakacji zdań parę

Nastały wakacje, czas odpoczynku i urlopów. Ale to może być także czas na odrobienie zaległości w zakresie pracy naukowej. Parę dni temu rozmawiałem ze znajomym z innej polskiej uczelni medycznej, który stwierdził, że co prawda jest na urlopie, ale pracuje intensywnie i nadrabia zaległości dotyczące różnych spraw naukowych.
Chętnie podzielę się z Czytelnikami paroma uwagami z moich doświadczeń z obszaru nauki skoro wakacje to czas także dla nauki…

Praca naukowa jest trochę jak praca artysty; każde dzieło jest inne, nigdy nie podążamy tym samym szlakiem. Nie ma miejsca na nudę i rutynę. Najpierw jest pomysł badawczy, potem szukanie finansowania, dalej proces uzyskiwania zgody komisji bioetycznej (o ile jest potrzebna), mozolne zbieranie danych badawczych (jako klinicysta widzę to, jako proces badania pacjentów, ale ten etap może mieć różny przebieg), potem wprowadzenie danych do arkusza kalkulacyjnego, następnie analiza statystyczna, a dopiero na końcu przelanie na papier czy raczej na ekran komputera podsumowania czyli pisanie samej pracy.
I na koniec wysyłka do redakcji, dziś w zasadzie zawsze drogą elektroniczną.
A potem czekanie i śledzenie działań na stronie redakcji. Czy praca przeszła pomyślnie etap weryfikacji z zgodnie z wymogami pisma czy poszła już do recenzji czy już z niej wróciła. A na końcu odpowiedź: odrzucenie bez dalszych działań albo możliwość poprawy. Czasem czekamy miesiącami by na końcu zobaczyć odpowiedź z redakcji: nie jesteśmy zainteresowani! Albo wprowadzamy zmiany, piszemy obszerne odpowiedzi dla recenzentów by jednak zostać załatwionym odmownie. Mogą być też inne, pozytywne scenariusze: szybka odpowiedź i szybka decyzja po przesłaniu skorygowanej pracy. Najgorszy scenariusz to trzymanie pracy w redakcji bez pomyślnego końca – rekord w pracy z moim udziałem to czas od wysyłki pracy do jej ostatecznego odrzucenia wynoszący blisko 500 dni! W tym czasie praca była 3x poprawiana. Ale są i inne, bardziej optymistyczne scenariusze. Kiedyś jedna z mych prac „odwiedziła” 5 redakcji, zawsze była odrzucana, ale na podstawie merytorycznej recenzji. Mozolnie dokonywaliśmy zmian, praca stawała się coraz lepsza i w końcu została wysłana (jako w zasadzie zupełnie inna publikacja) do pierwszej redakcji i tam została przyjęta.
Co by nie powiedzieć, cierpliwość i konsekwencja to są podstawowe cechy jakie musi posiadać badacz i autor skutecznie publikujący wyniki własnych badań. Dobra praca prędzej lub później zostanie opublikowana. Mój rekord w liczbie prób wynosi 26 redakcji. Trochę szczęścia też się przyda. Pamiętam jak w 1997 roku zacząłem wysyłać moje manuskrypty do pism z tzw. Listy Filadelfijskiej słyszałem od starszych kolegów, że z Polski prac nie przyjmują, że to niepotrzebny wysiłek, że to się nie uda. A pierwszych PIĘĆ moich prac zostało opublikowanych w pierwszym wybranym piśmie! (oczywiście po dokonaniu stosownych poprawek zgodnie z uwagami recenzentów). Szczęście mi dopisało! Może gdybym ciągle czytał: REJECT (odrzucono) to może bym się definitywnie zniechęcił? Ale większość, znakomita większość mych prac krążyła po różnych redakcjach miesiącami a nawet latami. Między bajki można włożyć pogląd, że osoba z dużym dorobkiem publikuje niejako „za zasługi”, ja takiego zjawiska nie zaobserwowałem. Wręcz przeciwnie, jest coraz trudniej, oczekiwania redakcji są coraz większe, konkurencja jest coraz silniejsza, publikacje są coraz lepsze (wyrafinowana metodyka, ogromne grupy badawcze itd.). Praca, którą przed laty udało się dość łatwo gdzieś umieścić dziś nie miałaby często szans. W kraju z tak skandalicznie niskim poziomem finansowania badań naukowych trudno o epokowe odkrycia. Pozostaje nam szukanie oryginalnych pomysłów, zbieranie dużych grup i mrówcza praca,
Ale warto, list z redakcji: ACCEPTED to wielka przyjemność!
A gdy po latach widzimy, że inni autorzy zauważyli nasze wysiłki i docenili nas cytując we własnych pracach to do pełni szczęścia naukowca jest blisko…
Coś po nas zostanie; z nawet wielkiego dorobku naukowego zwykle tylko nieliczne publikacje na trwale wpisują się w globalny dorobek naukowy. Życzę każdemu z nas, badaczy by choć jedna praca uzyskała taki status.

I na koniec pytanie:

Ostatnio zanotowałem ciekawy rekord; mojej pracy nadano w redakcji numer 9355, co oznacza, że średnio do tej redakcji wpływa 49 prac dziennie.
Czy ktoś z Czytelników odgadnie tytuł tego renomowanego pisma?!

niedziela, 8 lipca 2018

Projekt ustawy 2.0 skierowany do Senatu RP

czwartek, 5 lipca 2018

Ustawa 2.0

Ustawa 2.0 została przyjęta przez Sejm. Pozostaje tylko akceptacja Senatu oraz podpis Pana Prezydenta RP. Czas na dyskusje minął.
Wg moje wiedzy przyjęta ustawa znacznie różni się od pierwotnego projektu, ale dopiero w przyszłości okaże się czy istotnie nowe regulacje pchną polskie uczelnie w kierunku prawdziwych zmian. Bez rzeczywistego przełomu w myśleniu o roli szkolnictwa wyższego oraz nauki (a to musi w pierwszej kolejności nastąpić w nas samych czyli pracownikach uczelni) oraz bez szybkiego wzrostu nakładów finansowych z aktualnego poziomu <0,5% PKB do poziomu rzędu 2% nic się nie zmieni.