Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

czwartek, 31 marca 2016

1% dla doktora Daniela Sabata

Informacja ze strony SUM:

Zachęcamy do przekazania 1% podatku z rozliczenia rocznego na rzecz rehabilitacji dr. Daniela Sabata - wykładowcy Katedry i Zakładu Patomorfologii Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu, opiekuna Koła Naukowego STN działającego przy Katedrze.

Pan Doktor jest osobą znaną z bezinteresownej pomocy i rzetelnego wykonywania swoich obowiązków oraz niezmiernie oddaną służbie zdrowia. Obecnie Pan dr Daniel Sabat przebywa w domu w stanie śpiączki mózgowej, z nadzieją na powrót do pracy i rodziny. Codziennie jest stymulowany i rehabilitowany.

Przekazując 1% podatku lub darowiznę Fundacji AVALON z dopiskiem Sabat, 5189 pomagają Państwo w jego trudnej drodze powrotu do zdrowia. Wpłaty prosimy kierować na konto: Fundacja AVALON – Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym:
Nr konta 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
Nr KRS 0000270809

Więcej informacji na stronie Fundacji Avalon: http://www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/sabat_daniel.html?highlight=WyJzYWJhdCJd

piątek, 5 lutego 2016

Zawód lekarz, część 14-ta: Stres.

Stres towarzyszy nam codziennie, także w pracy. Musimy sobie jakoś z nim radzić, ale nie zawsze jest to łatwe. Ponadto, odporność na stres nie jest taka sama u każdego człowieka. Praca zawodowa, której celem jest ochrona najwyższego dobra, czyli zdrowia i życia człowieka naraża lekarzy na ciągły stres. Jak nie pozwolić stresowi zapanować nad nami, jak opanować nerwy? Nie sądzę, by była na to jedna, prosta recepta. Wydaje się jednak, że na jakąś część stresu towarzyszącego nam w pracy możemy mieć wpływ. Rosnące doświadczenie, zwiększająca się wiedza, świadomość, że na dyżurze lub obok w gabinecie jest bardziej doświadczony kolega mogący służyć pomocą w trudnych chwilach powinny skutecznie zmniejszać stres. Oceniając wpływ stresu na powodzenie w pracy lekarza nie można pominąć znaczenia miejsca i typu pracy. Inne narażenie na stres dotyczy neurochirurga, a inne lekarza rodzinnego. Pamiętam napięcie towarzyszące mi w czasie dyżurów w tzw. karetce reanimacyjnej, to były trudne godziny. Najtrudniej było opanować nerwy w momencie wyjazdu ze stacji pogotowia, nie wiedzieliśmy dokładnie, co zastaniemy na miejscu wypadku lub w domu pacjenta. Najbardziej stresujące były wyjazdy nocne oraz wypadki komunikacyjne. Niekoniecznie tłum zebrany na miejscu wypadku i uważnie obserwujący każdy nasz krok sprzyja utrzymaniu nerwów na wodzy. Ale musimy nauczyć się żyć ze stresem, musimy umieć go opanować, by móc spokojnie prowadzić skuteczne leczenie naszych pacjentów.

wtorek, 2 lutego 2016

Podsumowanie stycznia

W podsumowaniu stycznia nie sposób uniknąć problematyki wyborczej. Wybory władz uczelni zawsze stanowią ważne wydarzenie wyznaczając kierunki działań na 4 kolejne lata. Ta demokratyczna procedura jest ważnym prawem społeczności akademickiej i formą wyrażenia stanowiska dotyczącego generalnej oceny sytuacji w uczelni. Oczywiście najważniejszą rolę w życiu uczelni odgrywa Rektor. Dotąd urzędujący Rektor Prof. P. Jałowiecki otrzymał poparcie zdecydowanej większości głosujących elektorów. Pytanie czy ten fakt oznacza raczej poparcie tej kandydatury czy też wyraża ogólną akceptację sytuacji w uczelni.

Warto zadać parę pytań by uzyskać szerszy obraz. W poniższej ankiecie formułuję parę pytań, na początku marca zaprezentuję uzyskane wyniki ankiety. Proszę zaznaczyć odpowiedź „tak” lub „nie” dla dowolnej liczby odpowiedzi.

Create your own user feedback survey

piątek, 29 stycznia 2016

Zawód lekarz, część 13-ta: Dokumentacja

Kolejna „zmora” lekarzy to dokumentacja. Tu jednak – w przeciwieństwie do wielu pomysłów typu biurokratycznego – znaczenie medyczne, a także formalno-prawne prawidłowo prowadzonej dokumentacji jest bardzo ważne. Dotyczy to wielu obszarów, w pierwszej kolejności losu danego pacjenta. Skrupulatnie prowadzona historia choroby, codziennie lub prawie codziennie uzupełniane statusy, dokładnie wpisane wszystkie badania ułatwiają prowadzenie procesu diagnostyczno-terapeutycznego. Każda istotna czynność powinna być odnotowana; to, co zrobimy, ale nie wpiszemy do historii choroby w rzeczywistości nie istnieje. Szczególnie, gdy zmienia się lekarz prowadzący może bez problemu kontynuować leczenie. Dokumentacja jest przechowywana w archiwach szpitalnych przez wiele lat i sięgnięcie po wcześniejsze wyniki bywa bardzo przydatne. Inny, ważny i czasem niedoceniany aspekt roli dokumentacji dotyczy jej prawnego znaczenia. Dokumentacja lekarska służy celom orzeczniczym oraz sądowym. Stąd w interesie lekarza, niezależnie od wcześniej poruszanych powodów, leży sumienne dokumentowanie podejmowanych działań. Za brak prawidłowej dokumentacji można zostać dotkliwie ukaranym. Wymiar kary zależy od wagi uchybienia. Jeśli badamy pacjenta w Izbie Przyjęć i nie udokumentujemy odpowiednio naszych czynności, a u pacjenta odesłanego do domu wystąpi jakieś poważny problem, a nawet dojdzie do zgonu, lekarz ponosi odpowiedzialność karną. Za nieczytelną i niepełną dokumentację można także otrzymać karę finansową.

piątek, 22 stycznia 2016

Zawód lekarz, część dwunasta: Samodzielność decyzji versus procedury

Jakby w kontynuacji wątku nazwijmy go „biurokratycznym” lub lepiej, jako przeciwwaga dla wszechwładzy biurokracji jest samodzielność lekarza w podejmowaniu decyzji. Liczne przepisy i zalecenia skutecznie ograniczają decyzje lekarskie. Bywa, że mamy przekonanie i wiedzę, że dany lek może być z powodzeniem stosowany w konkretnej sytuacji, ale to wskazanie nie zostało ujęte w opisie leku. Uważam, że w takich sytuacjach, przy posiadaniu wiedzy wspierającej nasz pogląd, można odejść od przyjętych ogólnie zasad. Takie odstępstwo wymaga jednak precyzyjnego opisania w dokumentacji źródłowej. Procedury nie mogą zastąpić myślenia lekarskiego! Inną sytuację, gdy wystąpił konflikt między zaleceniami szefa a podwładnym przytaczam poniżej. Na wyposażeniu pewnego oddziału znajdował się respirator. Były to dość dawne czasy i w całym szpitalu takich urządzeń było niewiele. Starano się go wykorzystywać tylko u pacjentów w ciężkim stanie, a każdorazowo decyzja o podłączenia do respiratora musiała uzyskać aprobatę szefa. To była żelazna, powszechnie przestrzegana zasada. Pewnego razu w godzinach nocnych na oddział chirurgii przywieziono 38-letniego pacjenta, który pilnie wymagał podłączenia do respiratora. W całym szpitalu był w tej chwili tylko jeden dostępny respirator. Dyżurny internista nie zastanawiał się długo i wypożyczył urządzenie ratujące życie nie pytając o zgodę swego szefa. Nazajutrz, gdy poinformował o tym fakcie w czasie raportu ordynator oddziału miał do niego pretensje o działanie niezgodne z przyjętym zasadami. A co miał zrobić lekarz dyżurny? Gdyby zadzwonił i nie uzyskał zgody na wydanie urządzenia, a pacjent by zmarł wśród objawów ostrej niewydolności oddechowej, kto byłby winien? On czy jego szef? To przykład, że czasem należy podejmować decyzje niejako „pod prąd” niezgodnie z przyjętymi zasadami, ale w zgodzie z dobrem pacjenta i zdrowym rozsądkiem. Nawet najsensowniejsze procedury i zarządzenia nie zastąpią samodzielnego myślenia.

czwartek, 14 stycznia 2016

O wyborach słów kilka

Dziś wybraliśmy nowe władze uczelni. Wybory po raz pierwszy przebiegały tak sprawnie dzięki zastosowaniu głosowania elektronicznego i trwały niecałe dwie godziny. Pewną niespodzianką było stworzenie stanowiska piątego Prorektora ds. promocji uczelni. Tę funkcję będzie pełnić Prof. V. Skrzypulec-Plinta. Pozostałe stanowiska prorektorskie będą pełnić Prof. J. Lewin-Kowalik – druga kadencja (ds. studiów i studentów), Doc. D. Czyżewski, także wybrany na drugą kadencję (ds. szpitali klinicznych). Na pierwszą kadencję zostali wybrani Prof. T. Szczepański (ds. nauki) i Prof. S. Boryczka (szkolenie podyplomowe). Gratulujemy wszystkim wybranym! Chciałbym zwrócić uwagę na pewien ważny epizod. Otóż Prof. M. Jasiński postawił wniosek by przedstawić sylwetki osób mających kandydować na stanowiska prorektorów. Niestety, sala zdecydowanie odrzuciła ten głos. Warto postawić pytanie: czy społeczności akademickiej jest obojętne, kto będzie pełnił ważne funkcje w uczelni? Można zrozumieć, że prezentacja kandydata, który aktualnie pełni funkcję prorektora nie jest konieczna, ale przecież Rektor zaproponował trzy nowe kandydatury. W mojej ocenie taka postawa społeczności to wyraz braku rzeczywistej identyfikacji z uczelnią.
Rektorem SUM został wybrany prof P. Jałowiecki. Za było 467, przeciw 49, wstrzymało się 30 elektorów

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Hot news

Dziś o godzinie 15 odbyło się spotkanie wyborcze w związku z wyborami rektora SUM. Wzięło w nim udział 18 osób, w tym czworo studentów oraz 7 członków aktualnych władz, a także rzecznik prasowy uczelni. Ogromna sala im. Prof. W. Zahorskiego i paręnaście osób… I na tym można by skończyć tę relację… smutne to wszystko… W piśmie skierowanym do Rektora Prof. P. Jałowieckiego w grudniu apelowałem, by debata wyborcza, wzorem poprzednich lat, odbywała się w godzinach rannych. Niestety, Pan Rektor nie podzielił mego poglądu. Nie wiem oczywiście, czy zainteresowanie debatą w godzinach rannych byłoby istotnie adekwatne do wagi chwili, ale głęboki kryzys tożsamości czy identyfikacji z własną uczelnią jest aż nadto widoczny. Zbieramy gorzkie owoce działalności poprzednich dwóch kadencji Pani Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery. Ale przecież to nie jedna przyczyna aktualnej sytuacji; władzom uczelni bieżącej kadencji nie udało się tchnąć w nas „nowego” ducha. A może sytuacja polskiej nauki w ogóle determinuje brak zaangażowania w sprawy macierzystej uczelni? Z pewnością problem ma wiele warstw; szkoda, że nie toczy się w tej kwestii autentyczna dyskusja z udziałem szerokich kręgów pracowników, przedstawicieli władz i studentów.

piątek, 8 stycznia 2016

Zawód lekarz, część jedenasta: Znajomość procedur biurokratycznych

Wyniki i sukcesy w pracy lekarza nie zależą tylko od jego samego, kompetencji czy cech osobistych. Coraz większą rolę odgrywa znajomość procedur biurokratycznych. Co gorsza, przybywają ciągle nowe rozporządzenia, inne są anulowane lub modyfikowane. Nowe listy refundacyjne, ciągle zmieniane wskazania do stosowania niektórych leków to codzienne zmory lekarzy. Znajomość tych przepisów czasem wprost przekłada się na jakość opieki lekarskiej, ale gros tych wymogów to nikomu niepotrzebne regulacje (przepraszam, uzasadniają potrzebę istnienia klasy biurokratów). Niestety, trudno omijać tego typu ”nowinki”, a czyhają na nas liczne mechanizmy kontrolne. Efektem nieprzestrzegania niektórych procedur może być kara administracyjna lub finansowa.

piątek, 1 stycznia 2016

Statystyka bloga za 2015 rok

stat4u za rok 2015

niedziela, 27 grudnia 2015

Autor bloga poza trasą w oczekiwaniu na śnieg...

wtorek, 22 grudnia 2015

Życzenia

Wszystkim Czytelnikom bloga życzę spokojnych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w rodzinnym gronie oraz wielu sukcesów w nadchodącym roku

piątek, 18 grudnia 2015

Zawód lekarz, część dziesiąta: Inni lekarze.

Naturalnym współpracownikiem lekarza jest inny lekarz. Na początku drogi zawodowej bardzo istotną rolą ma do spełnienia starszy lekarz, który nadzoruje jego pracę i wprowadza go w świat praktycznej działalności. Pewnie nie każdy miał szczęście spotkać starszego kolegę, którego po latach będzie mógł określić mianem „mistrza”. Ważna jest kultura i wyczucie obu stron, doświadczony lekarz nie może kpić z niewiedzy młodego adepta, a ten z kolei powinien cierpliwie podpatrywać starszego kolegę, czerpać z jego wiedzy i doświadczenia. Ale zostawmy okres stawiania pierwszych kroków i przejdźmy do zasad współpracy między lekarzami już w miarę swobodnie poruszających się w świecie medycyny. Inaczej przebiega współpraca w warunkach ambulatoryjnych, inne zasady dotyczą izby przyjęć lub w czasie dyżuru nocnego Zgodnie z moimi doświadczeniami nie zawsze ta współpraca przebiega prawidłowo; poniżej opisuję kilka prawdziwych sytuacji z życia demonstrujących tego typu niewłaściwe relacje. W warunkach pracy ambulatoryjnej raczej rzadko zdarza nam się osobiście spotykać innych lekarzy poza tymi pracującymi w tej samej przychodni. Współpraca polega na wzajemnym konsultowaniu pacjentów, tu trudności często stwarza nasz system opieki zdrowotnej i długi czas oczekiwania na kolejną wizytę. Częściej zdarza się pośrednio „stykać” z efektami pracy innych lekarzy oraz wymianą zdań między pacjentem i lekarzem na temat innych lekarzy. Niedopuszczalne są wszelkie opinie wyrażane wobec pacjenta dezawuujące działania innych lekarzy. Nie musimy się zawsze zgadzać z innymi, ale określenia, jakie czasem w odniesieniu do innych lekarzy przytaczają pacjenci typu: „co za idiota dał pani takie leki” są nie do przyjęcia. Pewnego razu w czasie dyżuru pielęgniarka o godzinie drugiej w nocy wezwała lekarza do pacjentki. Lekarz internista dostrzegł objawy udaru mózgu i zadzwonił do dyżurnego neurologa. Ku swemu zaskoczeniu zamiast pytań z jego strony dotyczących pacjenta usłyszał: „Czy pan wie, która jest godzina?! Jak śmie dzwonić o takiej porze!” Lekarz dyżurny zachował spokój i kategorycznie zażądał konsultacji. Czy tak powinna wyglądać dobra współpraca? Innym, znanym mi wydarzeniem, a raczej ciągiem zdarzeń jest historia pewnej pacjentki z podejrzeniem niedrożności jelit. Ta kobieta niezbyt fortunnie trafiła na obserwację na oddział internistyczny, co częściowo usprawiedliwiał jej dobry stan ogólny i objawy niedrożności występujące tylko okresowo. Pewnie lepiej by było, gdyby od początku została hospitalizowana na oddziale chirurgii. Od początku hospitalizacji pacjentka była konsultowana przez chirurgów, którzy zlecali kolejne badania. Na wyraźne żądanie lekarza prowadzącego każdorazowo dokonywali wpisu do historii choroby. Ordynator badał pacjentkę, jako czwarty konsultujący lekarz i natychmiast przyjął ją na swój oddział. Niezwłocznie przeprowadzono zabieg chirurgiczny, ale pacjentka po paru dniach zmarła. Ta tragiczna historia wcale nie musiała się zdarzyć, wina pewnie rozkłada się na wiele osób, ale w mojej ocenie w pierwszej kolejności nie było odpowiedniej współpracy między lekarzami. Ważnym przykładem, gdy niezbędna jest współpraca z innymi lekarzami są badania kliniczne. Bez nich nie ma postępu, nie będzie nowych leków i nowych metod terapeutycznych. Badacz ma obowiązek zawiadomić lekarza podstawowej opieki lekarskiej o decyzji pacjenta uczestniczenia w badaniu klinicznym. Jeśli lekarz prowadzący stałą terapię ma jakiekolwiek wątpliwości i pytania powinien zwrócić się do głównego badacza w celu wyjaśnienia wszystkich kwestii. Niestety, w naszych realiach nie ma takiego kontaktu, a normą jest raczej zniechęcanie pacjentów do udziału w badaniu klinicznym.

środa, 16 grudnia 2015

Koncert dla Doktora Daniela Sabata

Dziś odbył się Świąteczny Koncert organizowany przez Wydziałowy Samorząd Studencki Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu. Koncert był dedykowany doktorowi Danielowi Sabatowi, który od 3 miesięcy znajduje się w śpiączce. W zabrzańskiej restauracji Impresja zgromadziło się ponad setka osób, głównie studentów, ale przybyli także liczni pracownicy uczelni. Nasi studenci wznieśli się na naprawdę wysoki poziom artystyczny. Zbierano pieniądze na pokrycie kosztów dalszej terapii i rehabilitacji doktora Sabata.

niedziela, 13 grudnia 2015

Ważna rocznica

zaproszenie na złożenie kwiatów pod tablicą upamiętniającą postawę lekarzy i pielęgniarek podczas strajku w kopalni Wujek

piątek, 11 grudnia 2015

Zawód lekarz, część dziewiąta: Personel pomocniczy.

Lista osób, z którymi stykamy się na niwie zawodowej jest długa: pielęgniarka, salowa, sekretarka medyczna, technicy EKG lub RTG, rejestratorka, portier, kierowca karetki. Sądzę, że nie uświadamiamy sobie wystarczająco, jak ważnym czynnikiem naszego osobistego sukcesu jest ich postawa. Przykładowo, pierwszą osobą z personelu, jaką spotyka pacjent, który trafia do szpitala jest portier. Jeśli ten wypowie słowa „dzień dobry” na widok pacjenta od razu szpital wyda się mniej groźny. Miła, uśmiechnięta rejestratorka jest najlepszą wizytówką poradni. Także pozostałe wymienione osoby odgrywają istotną rolę. Oczywiście otwarte pozostaje pytanie, czy mamy wpływ na tych wszystkich ludzi. Czasem tak, w innych przypadkach nie. Ale zawsze warto próbować zmieniać postawę osób personelu pomocniczego, o ile takie zmiany są potrzebne. To na nas, lekarzach spoczywa ciężar kształtowania pracy zespołów medycznych, a czasem niewielkie zmiany mogą znacząco poprawić ogólny wizerunek poradni czy szpitala i oceny naszej pracy. Przykładem niedocenienia znaczenia osób pozornie niezwiązanych z procesem leczniczym była postawa moich rozmówców z pewnej firmy farmaceutycznej z USA. W czasie spotkania dotyczącego organizacji pracy w moim ośrodku badawczym wymieniając czynniki istotne dla uzyskania wysokiej rekrutacji, a zwłaszcza utrzymania pacjentów w wieloletnim badaniu wymieniłem także rolę taksówkarzy, którzy przywozili pacjentów na kolejne wizyty. Moi rozmówcy, doświadczeni menadżerowie byli niepomiernie zdziwieni: „jak to? co do sukcesu w badaniu ma kierowca?” Wręcz stwierdzili, że nigdy dotąd nie słyszeli, by jakiś badacz wskazał na znaczenie taksówkarzy. A to jest oczywiste i proste; to właśnie taksówkarz jest taką zewnętrzną wizytówką ośrodka badawczego. Przez lata badań pacjent spędza z nim wiele godzin, nawiązują się zwykłe, ludzkie kontakty. Jeden z moich taksówkarzy relacjonował mi kiedyś, że nieraz pacjenci pytają go, czy warto w ogóle uczestniczyć w badaniu! Kierowca spełnia ważną rolę, wchodzi do mieszkania pacjentki, pomaga, jeśli jest tak wola i potrzeba ubrać się lub zejść po schodach. W pracy lekarza w warunkach szpitalnych najważniejsza jest rola pielęgniarki. Nie sposób przecenić znaczenia dobrej, doświadczonej pielęgniarki w kompleksowej opiece nad pacjentem. Ileż to razy, szczególnie w czasie trwania ostrego dyżuru lub gdy mieliśmy do czynienia z trudnym przypadkiem podpowiedź pielęgniarki była bezcenna. Pewnie doświadczonemu lekarzowi te rady nie są aż tak bardzo potrzebne, ale na początku drogi zawodowej warto słuchać i korzystać z takich rad. Pamiętam pewnego pacjenta z astmą oskrzelową, nota bene skierowanego do kliniki przez mojego Tatę. Nic mu nie pomagało, stan ciągle się pogarszał aż jedna z pielęgniarek zasugerowała, by zamiast leków podać…sól fizjologiczną! Oczywiście pacjent został poinformowany, że otrzymuje silny lek. Efekt był znakomity, później okazało się, że problem pacjenta był pochodną jego stanu psychicznego, a choroba była specyficzną formą ucieczki od życiowych zawirowań. Ale nie zawsze współpraca na linii lekarz-pielęgniarka przebiega gładko i bezproblemowo. Decyduje głównie postawa lekarza, musimy szanować pracę pielęgniarek. Pamiętam pewną sytuację, gdy młoda lekarka na sugestię pielęgniarki ofuknęła ją mówiąc, że „ma dyplom i sama wie najlepiej, co ma robić”. Ta sama pielęgniarka żaliła mi się potem, że tak została potraktowana. Oczywiście, nigdy więcej ta lekarka nie mogła liczyć na pomoc tej, ale także innych pielęgniarek.

czwartek, 10 grudnia 2015

Sprostowanie

W komentarzu zamieszczonym 11.10 godzina 13;39 do tekstu z 9.10.2015 autor komentarza podał nieprawdziwą informację wprowadzając w błąd opinię publiczną, godząc w dobra osobiste rodziny Profesora Krystiana Wity. Informuję, że Profesor Wita nie jest kierownikiem żadnej Kliniki Kardiologii, a jego syn nie jest pracownikiem Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, a więc informacja jakoby syn pracował w jednostce kierowanej przez jego ojca nie jest prawdziwa. Nie zostały zatem spełnione żadne przesłanki kreujące niepokojące zjawisko, jakim niewątpliwie jest nepotyzm. Poza tym syn Profesora nie jest zatrudniony przez Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 7 w Katowicach, którym współzarządza Pan Profesor, a jest rezydentem na oddziale kardiologii (było to możliwe za sprawą bardzo wysokiej oceny uzyskanej na Lekarskim Egzaminie Państwowym). Szkolenie w ramach specjalizacji dla rezydentów jest realizowane ze środków Ministerstwa Zdrowia. Wojciech Pluskiewicz

środa, 9 grudnia 2015

35 lat Niezależnego Zrzeszenia Studentów

Zapraszam na spotkanie byłych członków Niezależnego Zrzeszenia Studentów Śląskiej Akademii Medycznej, które odbędzie się 9 stycznia 2016 roku w Szczyrku w hotelu Alpin, początek o godzinie 18. Rejestracja indywidualna jest możliwa do 15.12.2015 pod nr tel. 728445477 w godzinach 10-18 lub na adres: biuro@hotel-alpin.pl podając hasło „NZS”. Koszt cateringu 100 zł na osobę, noclegi każdy uczestnik zamawia indywidualnie. Do zobaczenia niebawem!

wtorek, 8 grudnia 2015

O zabrzańskim życiu akademickim

Na dzisiejszym posiedzeniu Rady Wydziału w Zabrzu był obecny Rektor uczelni, Profesor Przemysław Jałowiecki, który podsumował dokonania mijającej kadencji rektorskiej oraz przedstawił plany na kolejne 4 lata. Na samym początku wystąpienia poinformował, że wobec braku innych kandydatów na stanowisko rektora uczelni nie widzi sensu organizowania osobnego spotkania dla całej społeczności akademickiej (debaty wyborczej) w miejsce której przewiduje analogiczne do dzisiejszego spotkania we wszystkich radach wydziału uczelni. Podczas dyskusji zwróciłem uwagę, że taka formuła nie daje szansy na bezpośrednie dotarcie do pracowników uczelni nie będących członkami rad wydziału. Poinformowałem także, że zgodnie z ankietą jaką przeprowadziłem 95% respondentów opowiedziało się za przeprowadzeniem debaty. W tej sytuacji Dziekan Profesor Maciej Misiołek zaproponował by rada wydziału wypowiedziała się w tej kwestii, a Rektor przekazał informację, że taka debata mogłaby odbyć się 11 stycznia o godzinie 15. Wynik głosowania był następujący: 49 za, 54 przeciw, 9 głosów wstrzymujących się. Problem polega na tym, że głosowali członkowie RW, którzy mieli możliwość wysłuchania Rektora natomiast nie poznaliśmy zdania osób spoza tego grona. Poza tym trudno liczyć na zainteresowanie debatą zwołaną na godzinę 15… Zaanonsowano, że podobne głosowanie zostanie przeprowadzone w innych RW uczelni, zobaczymy jakie dadzą wyniki. Ważna była o także informacja o stanowisku Rektora, że nie będzie wyrażał zgody samodzielnym pracownikom nauki wchodzących w skład tzw. minimum kadrowego na podejmowanie zatrudnienia w innych uczelniach medycznych. W czasie posiedzenia miało także miejsce wystąpienie Profesora Mariana Zembali, który podsumował swą pracę w charakterze Ministra Zdrowia. Chyba najbardziej godnym wzmiankowania jest docenienie roli psychiatrii oraz zaprezentowanie obszarów zainteresowania ministerstwa skupionych wokół powszechnych chorób cywilizacyjnych. W dyskusji – w związku z szeroko rozpowszechnionymi informacjami o powołaniu nowego wydziału lekarskiego w Opolu – zapytałem Profesora Zembalę czy, jako Minister Zdrowia podpisał stosowny dokument. Usłyszeliśmy, że podpisana przez niego zgoda dotyczy 9 ośrodków akademickich aspirujących do utworzenia wydziałów medycznych. Nie oznacza to automatycznego powołania wydziału w Opolu stanowiąc tylko etap na drodze długotrwałych przygotowań. Profesor wyraził także swój pogląd, że zabrzańskie akademickie środowisko powinno okazać pomoc naszym kolegom z Opola w ich pracy na rzecz powołania wydziału lekarskiego na tamtejszym uniwersytecie. Jak tę deklarację pogodzić z czytelnym stanowiskiem Rektora w sprawie braku zgody na pracę w konkurencyjnych uczelniach medycznych nie mam pojęcia…

piątek, 4 grudnia 2015

Zawód lekarz, część ósma: Umiejętność wyboru najprostszej drogi w procesie diagnostyczno-leczniczym

Codzienna praca lekarska wymaga wykonania wielu czynności i zwykle potrzebujemy pomocy wielu innych osób, odrębnych jednostek organizacyjnych lub nawet zewnętrznych instytucji. Zlecamy badania obrazowe, laboratoryjne, zasięgamy konsultacji kolegów z innych specjalności lekarskich. Celem jest postawienie diagnozy i podjęcie skutecznej terapii. Na tej drodze musimy wybrać kompromis, by jak najprostszą drogą dotrzeć do celu. Idzie z jednej strony o dobro pacjenta i oszczędzenie mu cierpień oraz nienarażanie na wielokrotne pobieranie krwi lub źródła promieniowania jonizującego, ale w tle jest także aspekt ekonomiczny. Dlatego tak ważna jest sztuka wyboru najprostszej i najkrótszej drogi postępowania. Zawsze należy zaczynać od badań podstawowych; znakomita większość pacjentów wcale nie wymaga wykonywania zbyt wielu badań. Na tej drodze zderzamy się z realiami twardej rzeczywistości, ale o pozostałych czynnikach (współpraca z innymi osobami, organizacja pracy) napiszę w dalszej części.

środa, 2 grudnia 2015

Wyniki ankiety "Czy chcesz by odbyła się debata kandydatów na Rektora SUM?"

Czy powinna odbyć się debata z udziałem kandydatów na stanowisko Rektora Śląskiego Uniwersytetu Medycznego?

  • Wszystkich odpowiedzi: 72
Created with Highcharts 3.0.10
68 (94.44%)
TakNie
0%10%20%30%40%50%60%70%80%90%100%
Wybór
Tak
94.44%
68
Nie
5.56%
4
Suma 72

Czy chcesz by odbyła się debata kandydatów na Rektora SUM?

Dziś o godzinie 22 zamknę ankietę z 22 listopada w tej sprawie.
Jeśli jeszcze nie głosowałeś oddaj swój głos, Czytelniku!

piątek, 27 listopada 2015

Zawód lekarz, część siódma: praca naukowa.

Po co komu – poza uczelniami medycznymi – jest potrzebna praca naukowa?
Kto ma na nią czas?
Co praca naukowa ma wspólnego z codziennym życiem zawodowym?
Przed laty, na początku mojej drogi zawodowej nie miałem świadomości, by badania naukowe miały jakiś logiczny związek z praktyczną działalnością lekarską. Wydawało mi się, że badania naukowe, choć ważne w sensie poznawczym i rolą dla rozwoju medycyny, nie powinny zaprzątać głowy szeregowego lekarza. Ale tak się złożyło, że znalazłem się w zespole Docenta a niebawem Profesora Rogali i z pewnego dystansu mogłem obserwować świat nauki. Nie dostąpiłem zaszczytu uzyskania etatu klinicznego, gdyż moja przeszłość aktywnego członka Niezależnego Zrzeszenia Studentów niejako automatycznie w roku 1982 wykluczała mnie, jako kandydata do pracy w charakterze nauczyciela akademickiego. Ale udało mi się uzyskać tzw. etat ZOZ-owski i oddelegowanie do pracy w klinice.
Tak, niejako „kuchennymi” drzwiami, znalazłem się w gronie pracowników naukowych. Problemy badań naukowych mnie nie dotyczyły bezpośrednio, ale miałem okazję obserwować, jak się tworzy naukę. Wówczas jakoś wcale mnie ten obszar nie interesował, nauka nie wydała mi się ani ciekawa ani godna uwagi. Pamiętam rozmowy z dr med. Jerzym Jarząbem (dziś Profesorem i szefem katedry), który usiłował bezskutecznie wdrożyć mnie w niektóre tajniki statystyki. A dr med. Wojciech Grzywna, wybitny neonatolog i pediatra starał się przekonać mnie, że praca naukowa dla lekarza to szansa na rozwój zawodowy. Wtedy zupełnie nie przyjmowałem tych argumentów. Ale życie bywa przewrotne i moja droga zawodowa nagle uległa diametralnej zmianie. Profesor Rogala od dłuższego czasu namawiał mnie do zrobienia doktoratu, na co nie miałem najmniejszej ochoty. I pewnie nigdy bym się nie zmobilizował do tego wysiłku, gdyby nie przegrany drugi konkurs ordynatorski. Szybko wybrałem temat i przystąpiłem do pracy, a po kilkunastu miesiącach odbyła się obrona doktorska. Wówczas przekonałem się, jak fascynująca może być praca naukowa. Dopiero samodzielne prowadzenie badań pozwoliło mi zrozumieć sugestie doktora Grzywny; istotnie praca naukowa wzbogaca lekarza, rozszerza jego wiedzę i horyzonty intelektualne. Nie myślę o pracy prowadzonej li tylko w celu uzyskania stopnia doktora, ale pracy zmierzającej do doskonalenia zawodowego. W wielu krajach ocena lekarza obejmuje także jego dorobek naukowy i wcale nie dotyczy to tylko pracowników stricte naukowych. Do dobrego tonu należy posiadanie paru publikacji w swym dorobku. Niekoniecznie praca naukowa musi kończyć się uzyskaniem stopnia doktora, takim przykładem był mój Tata Karol Pluskiewicz. Miał ponad 30 publikacji, a badania dotyczyły bardzo praktycznych zagadnień związanych z Jego praktyką zawodową.

niedziela, 22 listopada 2015

Debata

Wybory nowych władz uczelni już niebawem. Jak pisałem 12 listopada harmonogram wyborczy nie przewiduje debaty kandydatów na stanowisko Rektora SUM.

Z tego powodu zwracam się do Czytelników bloga z poniższym pytaniem w ankiecie interaktywnej. Wynik ankiety podam 3 grudnia.

piątek, 20 listopada 2015

Zawód lekarz, część szósta: poczucie humoru

Poczucie humoru ważną częścią postawy lekarza?! Czy to jakiś żart? Po co lekarzowi poczucie humoru? Nie, to nie żart, spróbuję opisać parę sytuacji z mego życia zawodowego, gdy właśnie ta cecha okazała się ważna. Kiedyś w czasie obchodu profesorskiego z moim ówczesnym szefem Profesorem Edmundem Rogalą jeden z pacjentów na jego widok krzyknął: „To pan, panie profesorze? to pan jeszcze żyje?!” A Profesor, wcale niezmieszany spokojnie przystąpił do zwykłych czynności i zbadał pacjenta, jakby nigdy nic. Innym razem na pytanie Profesora skierowane do pacjenta o palenie papierosów pacjent z oburzeniem odpowiedział: „panie profesorze, jak pan może mi proponować papierosa na sali, tu bym nigdy nie zapalił!” Miałem kiedyś pacjenta z dużym problemem dotyczącym oddawania stolca. Zebrałem odpowiednie dane i umieściłem je w historii choroby sądząc, że ten fragment wywiadu został wyczerpany. Następnego dnia ten sam pacjent w czasie porannej wizyty wręczył mi liczący 3 strony opis swych problemów związanych z defekacją. Byłem zszokowany, tym bardziej, że pacjent prawie zmusił mnie do natychmiastowego przeczytania tego elaboratu i zajęcia stanowiska. Nie wiedziałem co zrobić, dla tego pacjenta sprawa była śmiertelnie poważna, ale cała sytuacja była nieco komiczna. Udało mi się jakoś zachować kamienną powagę. Zajmuję się zawodowo i naukowo osteoporozą i kiedyś na pytanie skierowane do pacjentki czy miała kiedykolwiek jakieś złamanie usłyszałem: „Tak, miałam złamane serce”. Trudno się nie uśmiechnąć, choć, być może takie wspomnienie, wcale dla tej pani nie musiało być miłe.

piątek, 13 listopada 2015

Zawód lekarz, część piąta: kontakt z pacjentem

Umiejętność nawiązania dobrego kontaktu z pacjentem to jeden z najważniejszych warunków prawidłowej pracy lekarskiej. Nie dość, że lekarz musi posiadać odpowiednie przygotowanie merytoryczne to jeszcze powinien spełniać szereg warunków osobistych. Jak pogodzić goniący czas z potrzebą cierpliwości, jak porozumieć się z osobą w podeszłym wieku, jak dotrzeć do pacjentów słabo słyszących? Takich trudnych sytuacji jest mnóstwo; niemniej warto zastanowić się, jakie cechy lekarza umożliwią mu nawiązanie dobrego kontaktu z chorym. A bez takiego porozumienia nie sposób wyobrazić sobie prawidłowy proces diagnostyczny i terapeutyczny. Bez wiary w lekarza ze strony pacjenta nie ma szans na jego pełną akceptację proponowanej drogi postępowania. Kółko się zamyka; nawet najbardziej kompetentny lekarz, który instrumentalnie traktuje pacjenta natrafi na bariery uniemożliwiające wdrożenie optymalnej terapii. Lekceważony pacjent nie będzie skłonny do akceptacji proponowanych metod leczniczych. Poniżej w punktach przedstawiam najistotniejsze - w mojej ocenie - czynniki warunkujące dobry kontakt z pacjentem.
• Pierwsze wrażenie. Każdy kontakt z lekarzem stanowi dla pacjenta pewien stres zatem warto zadbać o miły początek kontaktu. Pierwsze chwile decydują o dalszym kontakcie, uśmiech, zaproszenie do zajęcia miejsca łatwo niwelują początkową niepewność.
• Przywitanie z pacjentem i podanie swego nazwiska zmienia relacje na bardziej osobiste. W poradni zwykle tabliczka z nazwiskiem przyjmującego lekarza znajduje się na drzwiach, ale w warunkach szpitalnych sytuacja jest inna. Do pewnego stopnia sprawę rozwiązują identyfikatory osobiste, ale o wiele lepiej będzie jak przy pierwszym kontakcie z chorym lekarz przedstawi się, poda swe nazwisko i poinformuje, że będzie się nim opiekował. Niestety, często bywa, że lekarz nie przedstawia się, a pacjent szuka swego lekarza prowadzącego opisując go np. tak: wysoki blondyn lub niska brunetka w okularach.
• Dostosowanie słownictwa do możliwości danego pacjenta adekwatnie do jego poziomu intelektualnego, słuchu, poziomu niepokoju czy wieku. Inaczej będziemy rozmawiać z profesorem uniwersytetu, a inaczej podejdziemy do osoby z wykształceniem podstawowym. Musimy unikać terminologii fachowej i słów, które nic pacjentowi nie mówią. Ale nawet proste pozornie terminy mogą być niezrozumiałe dla pacjenta. To tak, jak z treścią dokumentów prawniczych, czytamy, rozumiemy wszystkie słowa, ale trudno nam pojąć ich sens. Niezbędne jest uzyskanie pewności, że pacjent rozumie nasze intencje tak, by mógł adekwatnie realizować zalecenia.
• Umiejętność przekonania chorego do podjęcia terapii według sugestii lekarskiej to kolejny krok na drodze do sukcesu. Ten czynnik ściśle wiąże się z poprzednim punktem, najpierw pacjent musi zrozumieć na czym ma polegać diagnostyka i terapia, ale potem musi zaakceptować proponowane działania. Pół biedy, gdy badania są niebolesne i proste, ale jak przekonać pacjenta do wykonania bronchoskopii lub gastroskopii albo biopsji? Jak przekonać pacjenta do zgody na trudną operację? Bez zaufania i dobrego kontaktu to będzie trudne do uzyskania.
• Empatia to ważny warunek dobrego kontaktu z pacjentem. Empatia, czyli zdolność do uczuciowego utożsamiania się z inną osobą to cecha dobrego lekarza. Ale w mojej ocenie ta kwestia wcale nie jest taka jednoznaczna. Wyobraźmy sobie lekarza pracującego np. na oddziale onkologicznym, który stara się realizować taką empatyczną postawę w życiu codziennym. Wokół sami ciężko chorzy ludzie, czy można sobie wyobrazić pełnego zaangażowania w każdym przypadku? To nie jest możliwe i może wręcz spowodować problemy emocjonalne u samego lekarza. Lekarz nie może „chorować” razem z każdym pacjentem. Granica między właściwą postawą lekarza, a zbytnim zaangażowaniem jest bardzo nikła. Przed laty byłem świadkiem, czym może skończyć się taka nadmiernie zaangażowana postawa lekarza. Na oddziale leżała młoda dziewczyna, a lekarz miał wówczas niewiele ponad 30 lat i był kawalerem. Potrzebna była konsultacja kardiologiczna, ale był jakiś problem z karetką wobec czego nasz oddany lekarz sam zawiózł pacjentkę na konsultację. Piękna postawa, nieprawdaż? Po paru dniach, gdy ta pacjentka była już wypisana do dyżurki lekarskiej zawitała mama tej dziewczyny i zwróciła się z pretensjami do lekarza. Stwierdziła, że córka jest pod jego ogromnym wrażeniem, rzuciła swego chłopaka i liczy, że jej dalsze życie spędzi o boku swego lekarza prowadzącego. Skoro tak wspaniale się nią zajął to nadaje się na męża! Kilku innych lekarzy było świadkami tej sceny, zapanowała totalna konsternacja. Pozornie wspaniała, empatyczna postawa przyniosła zupełnie odwrotny, niespodziewany efekt. Druga, przeciwstawna postawa to całkowita obojętność i przysłowiowe opisywanie pacjenta w stylu: „to ten pacjent z sali nr X pod oknem”. Żadna z tych skrajnych postaw nie może być zaakceptowana, wypośrodkowanie między obojętnością i nadmierną empatią jest niezbędne, choć czasem bywa trudne.

czwartek, 12 listopada 2015

Dlaczego w kalendarzu wyborczym znajdującym się na stronie uczelni brak jest informacji o debacie kandydatów na stanowisko Rektora SUM?

VII. 3 grudnia 2015r. po godzinie 15.00.



Ogłoszenie listy kandydatów na funkcję Rektora Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach



--------------------------------------------------------------------------------

VIII. 14 stycznia 2016r.



Godzina. 9.00
1.Wybór Rektora Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach
2.Wybór Prorektorów Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach (po zakończeniu wyborów Rektora) - Kandydat powinien spełniać wymagania zawarte w § 80 Statutu SUM.

środa, 11 listopada 2015

Uwagi o polskiej nauce

To moja cegiełka do myślenia o niezbędnych zmianach w organizacji Nauki

dr inż Feliks Stalony-Dobrzański
Akademicki Klub Obywatelski Kraków

Polski Nobel – i rzeczywistość

wtorek, 10 listopada 2015

Migawka z życia akademickiego w Zabrzu

Dziś w Zabrzu odbyła się uroczystość wręczenia dyplomów tegorocznym absolwentom naszej uczelni. Dyplomatorium odbyło się w Domu Muzyki i Tańca, a gospodarzem i prowadzącym był Dziekan Prof. dr hab. M. Misiołek. Obecny był Rektor Prof. dr hab. P. Jałowiecki oraz spore grono doktorów habilitowanych i profesorów, a także Pani Prezydent m. Zabrze mgr M. Mańka-Szulik. Ale najważniejsi byli niedawni studenci, świeżo upieczeni lekarze i dentyści. Zawsze dyplomatorium to swoiste święto akademickie, dzień podsumowujący wieloletnie, trudne studia medyczne. Gratulujemy wszystkim absolwentom i życzymy im powodzenia na niwie zawodowej.

piątek, 6 listopada 2015

Zawód lekarz, część czwarta: Zdecydowanie i wiara we własną wiedzę

Istotną rolę dla uzyskania sukcesu zawodowego odgrywają cechy osobiste lekarza. Do takich czynników zaliczam umiejętność podejmowania decyzji. W tej kwestii ścierają się dwie przeciwstawne postawy: zbytnia pewność siebie oraz nadmierna ostrożność. Pamiętam jednego z lekarzy, który wielokrotnie zmieniał decyzje dotyczące pacjentów hospitalizowanych w czasie ostrego dyżuru. Wydawał polecenia pielęgniarce, wracał do dyżurki, po czym zmieniał własne decyzje. Potrafił tak się miotać dłuższy czas. Tak się nie da pracować; nie dość, że personel pomocniczy jest kompletnie zdezorientowany, to jeszcze można zaszkodzić pacjentowi. Wyważenie naturalnej ostrożności przy podejmowaniu decyzji i nadmiernej pewności siebie jest ważnym czynnikiem. To kwestia wiedzy oraz doświadczenia modyfikowanych cechami osobistymi. Wyobraźmy sobie lekarza zespołu ratunkowego lub szpitalnego SOR-u, który ma problem z podejmowaniem decyzji. A gdyby chirurg nie umiał podjąć decyzji, jak użyć skalpela? Wówczas taka niezdecydowana postawa stwarza realne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia pacjentów.