Apel o pomoc dla naszego Kolegi Doktora Romana Kuźniewicza

https://www.siepomaga.pl/roman-kuzniewicz

czwartek, 21 stycznia 2010

Z życia wrocławskiej Akademii Medycznej

Gabryś kontra Gryboś, czyli bunt ginekologów w klinice

środa, 20 stycznia 2010

Sprawa Profesora Dzielickiego, niekończąca się historia

dokument 1
dokument 1
dokument 2
dokument 3
dokument 4

wtorek, 19 stycznia 2010

Wieści ze Szpitala Klinicznego nr 1 z Zabrza

Oddział Reumatologiczny w SK1 z dniem 1 stycznia 2010 został zamknięty. To FAKT. Czas pracy Poradni Reumatologicznej został ograniczony. Dzieci nie mogą być leczone EMBRELEM- to następne fakty.

My, rodzice dzieci ze schorzeniami reumatycznymi, z dużą pokorą i cierpliwością, długo znosiliśmy działania Dyrekcji SK1 nakierowane na pozbawienie naszych dzieci możliwości leczenia w SK1 jak i możliwości bycia prowadzonym przez Panią docent Mazur-Zielińską. W latach 2006-2008, Pani docent dysponowała tylko 4 łóżkami w jednym pokoju. Chłopcy i dziewczynki byli przyjmowani na zmianę. Na łóżko musieliśmy czekać po kilka tygodni. Okres jesieni i zimy to czas kiedy nasilają się dolegliwości reumatyczne. Z ulgą przyjęliśmy decyzję o przyznaniu jeszcze jednego pokoju dla małych pacjentów Oddziału Reumatologicznego. Nasza radość nie trwała długo: w listopadzie 2009 Pani docent poinformowała nas o WYROKU Dyrekcji- zamknięcie Oddziału Reumatologicznego w SK1 w Zabrzu.

Myśleliśmy, że to jakiś niesmaczny żart. Spotkałam się z dyrektorem Budzińskim, żeby zweryfikować tą informację. Dostałam zapewnienie, że dzięki aneksacji oddział będzie funkcjonował do końca marca 2010. Trzy miesiące to czas, który pozwoliłby nam, rodzicom na podjęcie odpowiednich kroków aby ratować miejsce, które przynosi ukojenie w bólu naszym skarbom. Do tego też zachęcał mnie Pan Dyrektor Budziński. Wierzyłam, że ma dobre intencje, że pragnie uśmiechu na twarzach naszych dzieci tak samo jak my. Styczeń 2010- wyrok został wykonany, bez ostrzeżenia, bez informacji do rodziców. Nikt również nie poinformował nas o zmianie czasu pracy Poradni Reumatologicznej. Terminy wizyt zastały ustalone w zaszłym roku, ku zaskoczeniu wielu rodziców zamiast Pani docent, w gabinecie przyjmował nefrolog. Brak rzetelnej informacji, zła wola decydentów, ich kłamstwa, to wszystko motywuje nas do działań, które pozwolą na dokładne prześwietlenie całej sprawy. Wierzymy, że media, NFZ, Ministerstwo, Rzecznik Praw Pacjent znajdą powód, który stoi za podjęciem decyzji o tak wysokiej szkodliwości społecznej. Sprawa na pewno nie jest transparentna. Oddział Alergologiczny stał się częścią innego oddziału szpitalnego, Oddział Reumatologiczny przestał istnieć. Tam gdzie jest dobra wola to i sposób na rozwiązanie się znajdzie. Stwierdzamy z całym przekonaniem brak chęci współpracy i niesienia pomocy ze strony władz SK1. Obowiązkiem rodzica dziecka chorego jest znaleźć najlepszą możliwą opiekę lekarską, obowiązkiem lekarza i menadżera stworzenie optymalnych warunków leczenia, gdzie celem jest zdrowie pacjenta a nie gry polityczne.

MIZS NIE MUSI BYĆ WYROKIEM


Drodzy rodzice dzieci dotkniętych dolegliwością M, bo tak nazywamy chorobę Marlenki, naszej 10-letniej córeczki. Chciałabym, aby nasza historia pomogła tym, którzy podobnie jak my jeszcze pół roku temu, czują rozpacz, lęk oraz mają poczucie wielkiej niesprawiedliwości losu. Lakoniczność, a w zasadzie brak informacji na temat choroby i stanu dziecka ze strony lekarzy, jeszcze mocniej wpływa na Wasze przygnębienie. Doskonale Was rozumiemy! W maju 2008r. Marlenka zaczęła przechylać głowę w prawą stronę. Została przebadana przez lekarza pediatrę, który w obrazie krwi nie widział żadnych odchyleń. Sama zdecydowałam się na terapię manualną Marlenki, w trakcie której zauważyłam częściową nieruchomość w stawach nadgarstków, szczególnie prawej rączki. Wykonane USG niczego nie wykazało. Powiedziano mi, iż może być obciążona genetycznie.
Do stycznia 2009 chodziłyśmy na terapię manualną i na basen. Na początku tego roku w prawym nadgarstku pojawiła się bolesność i pełna nieruchomość. Wystraszyłam się. Lekarz rodzinny skierował nas do chirurga. Ten włożył prawy nadgarstek Marlenki w gips. Moje dziecko bardzo cierpiało. Po wyjściu z gabinetu natychmiast go ściągnęłam. Po tym zdarzeniu pojechałyśmy do szpitala w Sosnowcu. Zapadła decyzja o hospitalizacji. Długo nie dostawałam informacji na temat stanu zdrowia mojej córki. Dzięki pomocy pana dr W. Lisiaka, doszło do spotkania z lekarzem, który w końcu nazwał i opisał chorobę Marlenki – Młodzieńcze Idiopatyczne Zapalenie Stawów, druga autoimmunologiczna choroba mojej córki obok Vitiligo. Chociaż Pani doktor była miła i współczująca, spotkanie z nią potraktowałam jak Dzień Sądu Ostatecznego. Wówczas dowiedziałam się, że Marlence włączono inwazyjne leki takie jak Encorton i Methotrexat. Niczego nie rozumiałam i bardzo się bałam o moje dziecko !
Ówczesna rzeczywistość pozbawiła mnie sił i chęci do dalszych poszukiwań. Pan dr Lisiak widząc moją inercję włożył mi w dłoń numer telefonu do Pani docent Mazur – Zielińskiej z Zabrza. Zachęcił mnie do walki o zdrowie i sprawność mojego dziecka. Wielkie podziękowania dla Pana doktora – to była najlepsza rzecz jaką mogłam zrobić dla Marlenki.
Od pół roku Pani docent zajmuje się zarówno ciałem jak i duchem naszej córki. Po dwóch długich pobytach w szpitalu Marlenka wpadła w depresję. Czuła się odrzucona przez klasę, odmówiła chodzenia do szkoły, żądając jej zmiany. Pani docent i na to znalazła panaceum. Obecnie Marlenka jest radosnym, energetycznym dzieckiem. Jest w doskonałej formie psychicznej i fizycznej. Gra w SIATKĘ , piłkę nożną, jeździ na rowerze, bije się z chłopakami….. Pomimo długiej , bo prawie dwu miesięcznej przerwie w szkole, ukończyła trzecią klasę z wyróżnieniem. Jesteśmy z niej bardzo dumni!
Nasze dziecko jest dotknięte MIZS, ale my się już nie boimy. Mamy pełne zaufanie do Pani docent Mazur Zielińskiej, która z dużą determinacją, oddaniem i miłością dla swoich małych pacjentów, codziennie zmierza się z biurokracją szpitalną oraz tysiącem innych przeszkód, jakie napotyka w swojej pracy.
Na łamach Niedzieli pragniemy podziękować Pani docent za uśmiech naszego dziecka, jej sprawność fizyczną, odzyskaną nadzieją, radość każdego dnia jak i cud, który nam się przytrafił !Druga choroba autoimmunologiczna Marlenki - VITILIGO, jest wygaszana w trakcie leczenia jej choroby zasadniczej MIZS. Dziękujemy Ci Boże za ten cud i prosimy o wsparcie i siłę dla naszej wspaniałej Pani Docent!
Przepełnieni wdzięcznością rodzice Marlenki

Dąbrowa Górnicza 11.12.2009


APEL


SPRAWNE ŻYCIE DLA DZIECI DOTKNIĘTYCH CHOROBAMI REUMATOLOGICZNYMI

Jestem mamą dziesięcioletniej dziewczynki dotkniętej MIZS. Choroba córki została zdiagnozowana pod koniec roku 2008. U Marlenki pojawiła się duża bolesność i nieruchomość nadgarstków. Została skierowana do chirurga, który założył gips na nadgarstki z toczącym się stanem zapalnym. Cierpienie mojego dziecka zmusiło mnie do natychmiastowego usunięcia gipsu. Zabrałam ją do szpitala w Sosnowcu. Tam, o czym dowiedziałam się zupełnie przypadkowo, wprowadzono do leczenia methotrexat i encorton w dużych dawkach. Brak zaufania do sposobu leczenia jak i instrumentalne podejście do Marlenki zmotywowała mnie do dalszych poszukiwań lekarza, który zapewniłby najlepszą możliwą terapię dla mojego dziecka. 2 tygodnie po pobycie w szpitalu w Sosnowcu, zdecydowałam się na następną hospitalizację w Zabrzu. Mimo fatalnych warunków socjalnych kontrastujących ze szpitalem w Klimontowie, z dnia na dzień rosło we mnie przekonanie, że podjęłam właściwą decyzję. Stan Marlenki się poprawiał, Pani docent Mazur-Zielińska stopniowo wycofała encorton oraz zmniejszała dawkę methotrexatu.

Jest grudzień 2009. Mija dziesiąty miesiąc, kiedy Marlenka jest pod opieką Pani docent Mazur-Zielińskiej. 10 miesięcy leczenia, systematyczne wizyty u Pani docent, minimalna dawka methotrexatu- moja córka jest w doskonałej formie psycho-fizycznej, gra w siatkę, tańczy Hip-Hopa, pływa, angażuje się w życie szkolne, jest szczęśliwa i sprawna, sprawniejsza nawet od niektórych zdrowych rówieśników. Nad tym pięknym obrazem zawisła niestety czarna chmura- oddział reumatologiczny od przyszłego roku będzie zamknięty! Marlenka i inne dzieciaki w podobny położeniu, pozbawiona będzie opieki lekarza, który całe swoje serce i życie poświęcił na niesieniu pomocy małym pacjentom dotkniętym chorobami reumatologicznymi. Z mojej wiedzy wynika, że w Polsce jest około 6 oddziałów reumatologicznych. Najlepszy z nich jest właśnie zamykany.

Nie wiem czym kieruje się NFZ podejmując takie decyzje. Optymalizacja kosztów, przy chorobach reumatologicznych jest bardzo krótkoterminowa. Nieleczone lub źle prowadzone przypadki doprowadzają do trwałego kalectwa u pacjentów. Koszty ponoszone z tytułu inwalidztwa są dużo wyższe niż zapewnienie czasowej opieki dzieciom, które jako sprawni dorośli z pewnością będą mieli swój wkład w budowanie funduszy NFZ.

Piszę ten list w imieniu wszystkich rodziców dzieci u których zawisła groźba inwalidztwa. To ludzie tworzą prawo, podejmują decyzje, które powinny służyć innym, dawać im możliwości dostępu do najlepszych ośrodków leczenia.

Oddział reumatologiczny w Zabrzu to nie tylko jeden z najlepszych ośrodków szpitalnych, to również ważny ośrodek pracy dydaktycznej z przyszłymi lekarzami. Sądzę, że chirurgowi, który popełnił kardynalny błąd decydując się na włożenie nadgarstków z toczącym się stanem zapalnym w gips, brakowało wiedzy z zakresu chorób reumatologicznych. Niewątpliwie taka ignorancja generuje wysokie koszty dla Narodowego Funduszu Zdrowia.

Marlenka, jak i wiele innych dzieciaków, wchodzi w stan remisji w rekordowym czasie 10 miesięcy. Czy nasze marzenia o sprawnym życiu się spełnią? My, rodzice dzieci chorych zrobiliśmy wszystko, żeby pomóc swoim skarbom. Teraz ich sprawność i przyszłość leży w rękach decydentów. Prosimy, nie odbierajcie nam szansy na normalne, szczęśliwe życie.

Edyta Janusz

Rzecznik rodziców dzieci leczonych przez Panią docent Mazur-Zielińską

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Nihil novi sub sole...

Jednym z najbardziej gorących problemów końcówki roku była sprawa dotycząca zasad wyboru komisji konkursowych. W Wydziale Zabrzańskim od wiosny ubiegłego roku usiłowaliśmy wybrać komisję w sprawie wyboru kierownika Kliniki Chirurgii Stomatologicznej, co się nie udawało wobec stosowanego trybu nakazującego uzyskać większość bezwzględną. W Katowicach podobny problem dotyczy Kliniki Ginekologii; tutaj najpierw wybrano komisję (przy zastosowaniu prawidłowego sposobu obliczania głosów czyli zwykłą większość), wyniki ogłoszono na posiedzeniu Rady Wydziału by niebawem ogłosić, że wynik jest nieważny. Usiłowano post factum zmienić zasady (członkowie komisji mieliby być wybierani większością bezwzględną). Ta niedopuszczalna manipulacja napotkała na logiczny opór środowiska uniwersyteckiego - jak można zaakceptować tego typu praktyki?

Przedstawiono dwie niezależne ekspertyzy prawne, w tym jedną sporządzoną przez prawników NSZZ „Solidarność”. Obie jednoznacznie wskazywały, że wybór komisji powinien być oparty na zasadzie większości zwykłej. Władze uczelni powoływały się na opinię prawników uczelni, która prezentowała odmienne stanowisko. Obie ekspertyzy zewnętrzne zostały udostępnione opinii publicznej, ekspertyza uczelniana nie została upubliczniona. Każda ze stron konsekwentnie stała na swoim stanowisku, pat trwał. Nieoczekiwanie na grudniowym posiedzeniu Rady Wydziału w Zabrzu Dziekan Prof. W. Król oznajmił, że po posiedzeniu Senatu 17 grudnia Pani Rektor wspólnie ze wszystkimi Dziekanami ustaliła, że przy wyborze komisji konkursowej należy stosować zwykłą większość głosów. Dzięki temu stanowisku udało się sprawnie wybrać komisję w sprawie Kliniki Chirurgii Stomatologicznej. Wydawało się, że ten niepotrzebny nikomu konflikt został definitywnie zażegnany. Niestety, myliliśmy się. Władze uczelni odmówiły udostępnienia swej opinii prawnej, a sprawa wyboru komisji konkursowej w Katowicach ciągle nie jest zakończona.

Poniżej przedstawiam pismo Pani Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery skierowane do NSZZ „Solidarność” oraz jego interpretację Pani Prof. Aleksandry Kochańskiej (uzyskałem zgodę Związku „Solidarność” na ich opublikowanie).

Pytam zatem:

  • Czy w uczelni obowiązuje różne prawo w poszczególnych wydziałach?
  • Dlaczego zamiast rozwiązywać różne, ważne problemy uniwersytetu dopuszcza się do eskalowania zupełnie niepotrzebnego konfliktu?

odpowiedź pani Rektor

Skierowana odpowiedź JM Rektor (KOP/0724-38/10) na prośbę Uczelnianej Organizacji Związkowej NSZZ "Solidarność" o otrzymanie opinii prawnej opracowanej przez radców prawnych Uczelni, a dotyczącej zasad wyboru członków komisji konkursowych jest dużym zaskoczeniem i wymaga parę słów komentarza. Nie jesteśmy środowiskiem prawniczym, nie mamy też obowiązku znać się na niuansach prawnych. Pani Rektor informuje nas, że opinia prawna sporządzona przez Kancelarię Lech i Partnerzy jest zgodna z opinią radców uczelni. To dlaczego głosowanie w sprawie wyboru członków komisji konkursowej "winno nastąpić wyłącznie w oparciu o definicję zwykłej większości głosów ALE! w zrozumieniu paragrafu 147 ust.1.pkt 1. Statutu SUM, który dla przypomnienia cytuję: zwykła większość głosów - liczba głosów "za" jest większa niż liczba głosów " przeciw". Przecież w opinii prawnej Lech i Partnerzy jest wyraźnie napisane, że taką procedurę stosuje się w przypadku kiedy mamy wybór JEDNEJ OSOBY lub głosujemy nad UCHWAŁĄ. Jeżeli dokonujemy wyboru między kilkoma alternatywnymi opcjami - a taki jest wybór członków komisji konkursowej, to obowiązuje procedura oddania głosu ZA KANDYDATEM (na liście przy nazwisku zaznaczamy to umownym znakiem). Wybranymi członkami komisji konkursowej zostają osoby, które w kolejności otrzymały najwięcej głosów. PRZECIEŻ TAK GŁOSOWALIŚMY OD DAWIEN DAWNA!!! Z treści pisma Pani Rektor jasno wynika, że radcy prawni uczelni NIE ZROZUMIELI treści opinii sporządzonej przez Kancelarię Lech i Partnerzy, a także Kancelarii Radców Prawnych i Adwokata s.c. J.Wiltos i Wspólnicy.

Jeżeli chodzi o wybory uczelniane (np. uczelniane, wydziałowe kolegium elektorskie), o których pisze Pani Rektor to należy przypomnieć art.71 ust.1 pkt. 6 Ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym (DZ.U. nr 164, poz. 1365), w którym czytamy: wybór uważa się za dokonany, jeżeli kandydat uzyskał więcej niż połowę ważnych głosów, chyba że statut uczelni wymaga innej większości kwalifikowanej (tzn. zaostrza to kryterium), a nie ZANIŻA jak czytamy w piśmie.

prof. A. Kochańska

piątek, 15 stycznia 2010

Sprawa Rektora Andrzejaka, never-ending story?

Decyzja o umorzeniu sprawy rektora AM ma być jawna

czwartek, 14 stycznia 2010

Z życia Wydziału Lekarskiego w Zabrzu

Dziś w Szpitalu Klinicznym nr 1 w Zabrzu, jedynym wielospecjalistycznym szpitalu uniwersyteckim wydziału zabrzańskiego miała miejsce uroczystość otwarcia wyremontowanego budynku, w którym będzie mieścić się Izba Przyjęć dla dorosłych, nowoczesny blok operacyjny oraz oddział reanimacji. Inicjatywa stworzenia tych jednostek szpitala powstała przed wielu laty. Dawniej w tym budynku znajdowała się ciasna Izba Przyjęć oraz sala wykładowa. Uroczystość swą obecnością zaszczycili goście; Rektor Ewa Małecka-Tendera, Prezydenta Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik, Biskup Diecezji Gliwickiej Jan Wieczorek. Obecni byli pracownicy szpitala oraz uczelni. Gościem honorowym była Pani Profesor Anna Dyaczyńska-Herman, która była de facto spiritus movens inicjatywy powstania tego obiektu.

Wnętrze robi bardzo dobre wrażenie, przestronne i nowoczesne. To bardzo dobra wiadomość dla uczelni, studentów oraz pacjentów. Bolączką Zabrza od zawsze był brak oddziału reanimacyjnego z prawdziwego zdarzenia.

Poniżej zamieszczam zdjęcie budynku z zewnątrz.

Doceniając sukces nie można zapomnieć o kosztach wyposażania obiektu; są one znacznie wyższe niż nakłady na remont. Należy także pamiętać, że podjęte działania skutkowały likwidacją jedynej sali wykładowej wydziału bo za taką nie można uważać sali sekcyjnej w Katedrze i Zakładzie Patomorfologii.

Na spotkanie dyrektor szpitala dr med. Andrzej Drybański zaprosił kierowników klinik i ordynatorów, zatem pominięto kilku samodzielnych pracowników naukowych z tego szpitala. To smutne, że zapomniano o nich, w końcu to jest podobno szpital uniwersytecki…

oiom1

środa, 13 stycznia 2010

Sens bloga

W ostatnich tygodniach parę osób zadało mi pytanie o sens prowadzenia bloga.

  • Jeden z moich rozmówców zapytał: „czy twój blog coś zmienił w uczelni lub w świecie zewnętrznym? Po co tracić czas?”
  • Inny skonstatował: „co z tego, że tyle wysiłku włożyłeś w opisywanie sprawy przeniesienia klinik z Zabrza na Ceglaną, skoro nikt się nie przejmuje tym co piszesz; świata nie zmienisz”.
  • Trzeci głos: „a Rektor Andrzejak jak był tak jest rektorem i pewnie spokojnie doczeka końca kadencji”.

Nowy Rok to dobry czas by zastanowić się czy warto nadal poświęcać czas blogowi. Pod koniec roku przytoczyłem jednemu z moich przyjaciół powyższe uwagi. Ten odpowiedział w następujący sposób: „Gdy w latach siedemdziesiątych na dobre w naszej ówczesnej siermiężnej rzeczywistości realnego komunizmu zakorzeniała się opozycja demokratyczna i bezdebitowe druki ulotne, potem czasopisma i pozycje książkowe były coraz powszechniejsze wielu wzruszało ramionami i mówiło: po co to komu? Za naszego życia komuna nie upadnie, zostawmy idealistyczne mrzonki, nie warto się narażać, paszportu ci nie dadzą, dziecko ze studiów wyrzucą, a o talonie na malucha możesz zapomnieć! Jednak to nie oni okazali się mieć rację, to nie ci stojący z boku dobrze oceniali rzeczywistość, to oni byli defetystami, a biorący udział w opozycji (w różnej formie, nie każdy musiał od razu stać na pierwszej linii „frontu”) wzięli udział w demontażu systemu socjalistycznego”.

Jestem przekonany, że świat idei nie umarł także dziś i nadal jest o co walczyć. Nie wszystko jest na sprzedaż, nie wszystko można kupić. I choć dziś linie podziału są zupełnie inne niż przed laty to Polska, o którą walczyliśmy odbiega znacznie od wymarzonego, idealnego kształtu. Południowoamerykański wariant demokracji zamyka nam możliwości rozwojowe o jakie niegdyś toczyła się walka.

Poza dziesiątki tysięcy wejść na blog oraz setki komentarzy, jakie nadchodzą w do mnie to namacalne dowody, że istnieje zapotrzebowanie na krytyczne spojrzenie na otaczający nas świat, odbiegające od propagandowej papki serwowanej nam przez gazety i stacje telewizyjne.

wtorek, 12 stycznia 2010

Wielka orkiestra...

Jak od parunastu lat na początku stycznia z wielką pompą odbywa się zbiórka pieniędzy na rzecz różnych dziedzin służby zdrowia. W ciągu czasu istnienia tej inicjatywy w jej realizacji wzięło udział setki tysięcy, a może miliony głównie młodych ludzi. I choć oprawa tej jednodniowej akcji nie każdemu musi przypadać do gustu to nie sposób zaprzeczyć, że Owsiak potrafił zarazić swym optymizmem masę ludzi, wyzwala pozytywne emocje, a przede wszystkim w namacalny sposób wspiera polskie szpitale.
Niemniej spróbujmy spojrzeć na tę inicjatywę z innej strony. Zapewnienie opieki zdrowotnej to jeden z podstawowych, konstytucyjnych obowiązków państwa. W Polsce od „zawsze” opieka zdrowotna kulała, a kolejne rządy pozorowały działania naprawcze. Tak było w czasach PRL-u i tak pozostało.
Poniżej przytaczam tekst pokazujący jak bardzo jesteśmy w tyle za światem.
Orkiestra to taki wygodny dla władzy państwowej, bezkarnie zaniedbującej zdrowie swych obywateli (ostatnia kompromitacja z tzw. terapią ponadstandardową to jest w Polsce niestety norma, a w cywilizowanym świecie oznacza koniec kariery publicznej osób za nią odpowiedzialnych) wentyl bezpieczeństwa. Wszelkie media ochoczo wspierają Orkiestrę, a sprytne działania PR-owskie na tygodnie odwracają uwagę od skandalicznych zaniedbań ze strony szeroko rozumianej klasy rządzącej wobec systemu opieki zdrowotnej.
Słynne, bezczelne powiedzonko Urbana (dla przypomnienia młodszym Czytelnikom był on rzecznikiem rządu w latach osiemdziesiątych) „rząd się wyżywi” nie traci swej aktualności…


Chore wydatki na zdrowie



inf. wł., PAP
16.12.2009

Wydatki na ochronę zdrowia w Polsce należą do najniższych wśród krajów Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). W 2007 r. całkowite wydatki zdrowotne per capita w Polsce wynosiły 1 035 dolarów; mniej zanotowano jedynie w Meksyku (823) i Turcji (618 - dane z 2005 r.) - wynika z opublikowanego 8 grudnia raportu OECD "Health at a Glance 2009".

Najwięcej na zdrowie w przeliczeniu na jednego mieszkańca wydają Stany Zjednoczone - 7 290 dol. W czołówce jest też Norwegia (4 763), Szwajcaria (4 447) i Luksemburg (4 162 - dane z 2006 r., jednak tu wydatki przeliczono tylko na każdego ubezpieczonego). Średnia dla 30 krajów OECD wynosi 2 984 dolarów. Warto dodać, że całkowite wydatki zdrowotne per capita na Węgrzech wynoszą 1 388 dol., na Słowacji - 1 555, a w Czechach - 1 626.

Jeśli chodzi o same publiczne wydatki na zdrowie jednego mieszkańca, Polska jest także na 3. miejscu od końca (733 dol.), wyprzedzając ponownie jedynie Turcję (441) i Meksyk (372). Średnia OECD to 2 193. Najwięcej z publicznej puli na zdrowie wydaje Norwegia (4 005), a także Luksemburg (3 782), USA (3 307) i Holandia (3 126). Publiczne wydatki zdrowotne per capita na Węgrzech wynoszą 980 dol., na Słowacji - 1 040, a w Czechach - 1 385.

Jeśli wziąć pod uwagę same prywatne wydatki na zdrowie, Polska (302 dol. "na głowę") wyprzedza Turcję (177) i Czechy (241). Średnia OECD to 791. Najwięcej z własnej kieszeni na zdrowie wydają Amerykanie (3 982), Szwajcarzy (1 799) oraz Kanadyjczycy (1 169). Przeciętny Węgier musi wysupłać co roku 408 dolarów, a statystyczny Słowak - 516.

Całkowite wydatki zdrowotne per capita, publiczne i prywatne, 2007:

Nieciekawie dla Polski wygląda również zestawienie wydatków zdrowotnych na tle Produktu Krajowego Brutto. W naszym kraju na zdrowie wydaje się zaledwie 6,4% PKB, gorzej jest tylko w Meksyku (5,9%) i Turcji (5,7%). Średnia dla OECD wynosi 8,9%, natomiast największy odsetek PKB na ochronę zdrowia przeznacza się w USA (16%), Francji (11%) i Szwajcarii (10,8%). Czechy na opiekę zdrowotną wydają 6,8% PKB, Węgry - 7,4%, a Słowacja - 7,7%.

Sektor publiczny jest głównym źródłem funduszy zdrowotnych we wszystkich krajach OECD, z wyjątkiem Meksyku i USA. W 2007 r. w USA 45% wydatków zdrowotnych pochodziło ze źródeł publicznych, podczas gdy średnia dla całej grupy OECD to 73%.

Mimo największych nakładów na zdrowie, średnia oczekiwana długość życia w USA wynosiła w 2007 r. 78,1 roku, podczas gdy średnia dla krajów OECD - 79,1. Krócej do Amerykanów żyją jedynie mieszkańcy Czech (76,99), Polski (75,35) i Meksyku (75), którzy wydają na zdrowie o wiele mniej. Autorzy raportu wskazują jednak, że oczekiwana długość życia tylko częściowo zależy od wydatków zdrowotnych i jakości opieki zdrowotnej. Wpływ na nią mają także takie czynniki, jak odsetek ludzi otyłych w społeczeństwie, czy odsetek zgonów z przyczyn nienaturalnych.

Raport OECD "Health at a Glance 2009" przynosi także wiele innych interesujących danych, np. na temat odsetka przeżyć 5-letnich w raku piersi, który w latach 2002-07 w Polsce wynosił 61,6%, podczas gdy w Czechach (2001-06) 75,4
%, a w USA (200-05) 90,5%. Średnia liczona dla 14 krajów OECD wyniosła 81,2%.

Jeśli z czegoś można się cieszyć, to chyba tylko z tego, że odsetek dzieci z nadwagą i otyłych w Polsce (11,2%) jest niższy niż średnia OECD (13,8%). Wyprzedza nas jednak Holandia (8%), Szwajcaria (8,2%), Słowacja (8,8%), Dania (9,7%), Norwegia i Turcja (po 10%), Belgia, Francja i Szwecja (po 10,5%). Fatalnie w tej statystyce wypada USA (29,8%), Kanada (21,3%), a także Grecja i Portugalia (po 18,8%) oraz Włochy (18,3%).

Z kolei odsetek dorosłych z nadwagą i otyłych w Polsce wynosi 12,5% i także jest niższy niż średnia OECD (15,4%). Na czele tego zestawienia znajduje się Japonia (3,4%), Korea (3,5%), Szwajcaria (8,1%) i Norwegia (9%), a w ogonie - USA (34,3%), Meksyk (30%), Nowa Zelandia (26,5%) i Wielka Brytania (24%).

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Wniosek o ujawnienie informacji

piątek, 8 stycznia 2010

Pesymizm, optymizm, realizm

Po opublikowaniu podsumowania minionego roku zadzwonił do mnie mój bliski znajomy, osoba mi życzliwa, ale zarazem krytyczna wobec tego co robię. Odnosząc się tego tekstu zganił moje zbyt ostre spojrzenie na rzeczywistość, stwierdzając także, iż warto pisać także o jasnych stronach życia. Wspomniał o zaangażowanych studentach, o wielu świetnych, oddanych dydaktykach i znakomitych, pełnych inwencji i twórczej pasji naukowcach pracujących w naszej uczelni. To prawda, moje podsumowanie skupia się na tych wydarzeniach, które mi się nie podobają, odsłaniam „ciemne” strony. Zgadzam się, że jest także druga strona medalu, ale w moim przekonaniu dziś w przewadze są okoliczności nie sprzyjające rozwojowi, a moje spojrzenie bliższe jest realnemu widzeniu otaczającego świata niż bezproduktywnej krytyce. Zresztą gdyby wszystko w obszarze życia uniwersyteckiego w Polsce toczyło się jak należy to po co komu byłoby takie forum jak mój blog? Wtedy każdy z nas zajmował by się li tylko tym co powinno stanowić centrum zainteresowania, czyli studentami, pracą naukową, pacjentami. A po pracy, jako godziwie wynagradzany i ceniony członek społeczeństwa, odpoczywał w gronie rodzinnym zamiast szukać okazji do załatania dziurawego budżetu domowego.

Jako ekspresję dzisiejszego stanu rzeczy poniżej przytaczam komentarze do poniedziałkowego podsumowania. Niestety, nie nadszedł żaden optymistyczny komentarz, jako przeciwwaga do tej gorzkiej wypowiedzi.


Pracuję w tej uczelni kilkanaście (a wnet parędziesiąt) lat. Nowy Rok zmusza do przemyśleń...
Jestem samodzielnym pracownikiem nauki. Lubię moją pracę tzn. lubię pracę naukowo-dydaktyczną - lubię prowadzić zajęcia ze studentami, lubię zajmowac się nauką czyli prowadzić badania, pisać prace i wysyłać je do redakcji polskich a szczególnie do zagranicznych czasopism. Staram się wykonywac moja pracę, jak najlepiej - niech studenci ocenią i niech doceni mnie moja Uczelnia kiedy przyznaje nagrody.
Zasilenie mojego konta bankowego (co wynika z umowy o pracę etatową) następuje ok. 3 dnia miesiąca to fakt, ale... ta moja praca to bardzo kosztowne hobby - a przecież mam rodzinę. Koledzy i Koleżanki pracujący poza uczelnia nie mają takich problemów, jak ja. Co więcej lekarz rezydent zarabia prawie tyle co samodzielny pracownik nauki (na ręke ok.2.700 vs 3.300 zl).
Lubię moja pracę i to mnie jeszcze trzyma w SUM - choć raczej mieści się to w skali zjawisk irracjonalnych.
A może należało/należy opuścić tę uczelnię, a nawet ten kraj? (bo przecież przychodzą z zagranicy dobre propozycje) - ale przecież urodziłem się w tym kraju, tu skończyłem uczelnię medyczną, tu mam rodzinę i znajomych, na cmentarzach mam bliskich - jak to wszystko zostawić?
Obecne władze naszej Uczelni robią wszystko, żeby zrezygnować z pracy na wydziale zabrzańskim.
Szkoda. Nie tak miało to wyglądać.


Przykre i smutne refleksje dla pracowników płyną z zapisów na tym blogu. Działania władz uczelni nie powodują naszej radości ani z nowego roku ani z karnawału. Przez ponad 4 lata swojego urzędowania nie zrobiły nic sprzyjającego dla pracowników. Nawet ostatnie podwyżki nie są niestety podwyżkami, tylko nie wiadomo czym.
Przechwałki na inauguracji roku o największym osiagnięciu czyli
znalezieniu się naszego wniosku inwestycyjnego na liście podstawowej to też niestety tylko propaganda, a wielomilionowa dotacja, trafi jak poprzednio do kogoś innego. Czas kadencji powoli i nieubłaganie dobiega końca, pozostało jej jeszcze ok.2 lata, a każdy cykl inwestycyjny i wyposażeniowy trwa dłużej. Nie będzie więc już mogła skonsumować swoich planów w żadnej postaci. A więc 7 lat dla uczelni zmarnowane. Nie zrobiła i nie zrobi już nic, z wyjątkiem dalszego krzywdzenia ludzi, co zawzięcie kontynuuje.
Z uczelni odeszło już 800-900 osób,a więc zaoszczędziły na funduszu płac wiele milionów, których niestety nie dały pracownikom, a raczej dały, ale tylko niektórym naukowcom i administracji oraz sobie. Kanclerz zarabia jak prezydent Polski. Co z
pozostałymi pieniędzmi? Nie wiadomo. A przecież podobno jesteśmy na plusie. Co pracownicy z tego mają? Nic. I to zastraszanie, sądy, naciąganie prawa mobbing, fatalna atmosfera i brak szacunku.Obraz naszej uczelni w oczach pracowników jest fatalny.
Najgorszy od chwili jej powstania.
- pracownik

czwartek, 7 stycznia 2010

Nowy Rok, czas na podsumowania

W uzupełnieniu do poniedziałkowego tekstu prezentuję roczny bilans dotyczący wejść na blog. Początek roku przyniósł duże zainteresowanie związane z konkursem na blog roku, kolejne miesiące do maja to okres umiarkowanego zainteresowania Czytelników, a od czerwca liczba wejść poszybowała górę i do końca roku utrzymywała się na wysokim, ustabilizowanym poziomie. Październik przyniósł rekordowy wynik ze średnią liczbą blisko trzystu wejść dziennie.

Wszystkim Czytelnikom ze Śląska oraz innych rejonów Polski, a także 48 państw świata dziękuję za zainteresowanie. W szczególności cenne były komentarze, które uczyniły z bloga żywe, dynamiczne forum dyskusyjne.

Zestawienie wizyt za rok 2009

wtorek, 5 stycznia 2010

Wokół zarzutów wobec Rektora R. Andrzejaka

Sprawa domniemanego plagiatu rektora AM jest w sądzie

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Podsumowanie roku 2009

Rok to 12 miesięcy, 52 tygodnie, 365 dni; jak można podsumować tak długi okres w parunastu zdaniach? No cóż, postaram się nie zanudzić Czytelników bloga.

Ubiegły rok obfitował w dramatyczne wydarzenia tak w skali ogólnopolskiej, jak i toczące się na naszym, uczelnianym podwórku. Niełatwo wybrać te najważniejsze, moim drogowskazem jest zainteresowanie zaglądających na blog.

Pierwszeństwo daję sprawom o wymiarze ogólnopolskim.

Na pierwszym miejscu stawiam sprawę bezprecedensowych zarzutów o plagiat postawionych Rektorowi AM z Wrocławia Prof. R. Andrzejakowi. Ta sprawa to katastrofa, to kompromitacja polskiego środowiska uniwersyteckiego, poczynając od samej uczelni wrocławskiej, a na ogólnopolskich instytucjach takich jak Ministerstwa Zdrowia i Nauki, Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich czy Centralnej Komisji kończąc.

Etyka, uczciwość, zaangażowanie… to puste pojęcia, a próby reform polskiej nauki wobec nieumiejętności rozwiązania tej sprawy są z góry skazane na niepowodzenie.

Ryba psuje się od głowy…

O próbach reformowania polskich uniwersytetów pisałem wielokrotnie, przytaczałem wyniki różnych rankingów, ale w minionym roku nic się nie zmieniło, a deklaracje to za mało… czekamy na czyny…

W skali naszej uczelni chciałoby się na pierwszym miejscu postawić sprawę Ceglanej i sprzecznego z prawem przeniesienia klinik z Zabrza do Katowic (bez zgody Senatu). Ale trzeba spojrzeć na otaczający świat szerzej, spróbujmy zastanowić się co się właściwie stało z naszą uczelnią. Nie byłoby sprawy okulistyki (notabene ta sprawa dramatycznie obniżyła społeczne postrzeganie uczelni), gdyby nie panująca tu atmosfera, metody działania władz, brak poszanowania praw pracowniczych i tradycji akademickich. Gdyby zasady demokracji akademickiej, wolność swobodnego wyrażania poglądów, otwartość i inne wartości immanentnie przypisywane uniwersytetom wyznaczały normy postępowania to wydarzenia nie mogłyby pójść w tym kierunku. Nie byłoby likwidacji kolejnych klinik zabrzańskich, likwidacji kliniki Prof. Opali w jej dotychczasowej formie (przy okazji dyskusji w Senacie doszło do niedopuszczalnego odmówienia głosu dr Arkuszewskiemu), manipulacji przy „operacji Ceglana”, a Profesor Dzielicki spokojnie pracowałby w swej klinice. Nie doszłoby do bezprecedensowej próby manipulacji przy wyłanianiu komisji konkursowych na obu wydziałach lekarskich (klinika chirurgii stomatologicznej w Zabrzu i ginekologii w Katowicach). W obliczu niemożliwej do zaakceptowania próby zamachu na zasady akademickie byliśmy pod koniec roku świadkami wspólnego stanowiska osób dotąd odmiennie postrzeganych, którzy wypowiadali się jednym głosem w czasie posiedzeń organów kolegialnych uczelni.

Nasza uczelnia obudziła się, to dobry prognostyk na przyszłość.

Są inne sprawy, o których trzeba pamiętać. W marcu zmarł nasz były Rektor Prof. Z. Religa. W czerwcu miała miejsce „wpadka” na egzaminie z interny (nie dowieziono testów), we wrześniu dowiedzieliśmy się o niebotycznych zarobkach kanclerza naszej uczelni, w październiku ujawniłem tożsamość tajnego współpracownika komunistycznej SB, który donosił m. in. na Prof. Z. Religę.

Wyniki LEP-u ciągle są słabe, realizujemy mało grantów ministerialnych, nie pozyskaliśmy środków z funduszy unijnych, a kolejne zdjęcia z cyklu „Śląski Uniwersytet Medyczny w obiektywnie” nie nastrajają optymistycznie.

Musimy pamiętać o losie dr Marka Czekaja, przywódcy protestu prowadzonego przez pracowników katowickiej kliniki okulistyki na Ceglanej, który został zwolniony dyscyplinarnie z pracy w odwecie za jego niezłomną postawę w czasie trwania konfliktu. Nie mam żadnych wątpliwości, że uzyska sprawiedliwy wyrok sądowy, ale czy tak powinny kończyć się konflikty w Polsce, kraju określanym, jako państwo prawa?

Ale w obliczu Nowego Roku nawet skandaliczny akt zamachu na wolność słowa w postaci zablokowania przez dyrektora A. Drybańskiego dostępu do internetu (w tym do mego bloga) w klinikach SK-1, nie przekreśla szans, że przyszłość może rysować się w jasnych barwach, pod jednym warunkiem – porzucimy bierność, poczujemy się tu, w Śląskim Uniwersytecie Medycznym, gospodarzami, a nie bezimiennymi pionkami przesuwanymi po szachownicy.

Pod koniec roku byliśmy świadkami wielu wydarzeń potwierdzających przesilenie, głowy się podniosły, usłyszeliśmy wiele dawno niesłyszanych słów. Szczególne uznanie i podziękowania należą się Prof. A. Witkowi za konsekwencję w działaniach wokół komisji konkursowej ds. ginekologii oraz NSZZ „Solidarność” (z jej dobrym duchem Panią Profesor A. Kochańską), która „murem” stanęła w obronie praw pracowniczych.

piątek, 1 stycznia 2010

Czytelnikom bloga życzę
w Roku 2010 wielu sukcesów
w życiu osobistym oraz zawodowym

środa, 30 grudnia 2009

Prognoza dla Polski piórem eksperta w dziedzinie ekonomii

Czy Polska utraciła kontrolę nad zlotym?

wtorek, 29 grudnia 2009

Dziennikarska ocena sytuacji dotyczącej Rektora Andrzejaka

Wymuszona kontrola habilitacji rektora Andrzejaka

poniedziałek, 28 grudnia 2009

Sprawa Rektora R. Andrzejaka, niekończąca się historia…

Niestety ta kompromitująca historia daleka jest od ostatecznego rozwiązania o czym świadczą załączone dokumenty. Standardy jakie towarzyszą tej sprawie są doprawdy porażające tak w wymiarze lokalnym, dotyczącym samej uczelni wrocławskiej, jak i na poziomie krajowym. Paraliż środowiska akademickiego, bezradność instytucji publicznych, zanik poczucia odpowiedzialności to tylko niektóre z możliwych do przytoczenia diagnoz.

Niemniej nie jest jeszcze za późno i szerokie kręgi pracowników uczelni oraz zwykli obywatele tego państwa liczą na jednoznaczne rozstrzygnięcia.

larwy na start
larwy na start 1
punkt dodatkowy posiedzenia RWL
pismo od CK
pismo do RWL
pismo do RWL 1

środa, 23 grudnia 2009

W chwili tej,
gdy gasną spory, gdy wybaczenie goi rany,
życzę wszystkim Czytelnikom blogu
po pierwsze - zdrowia i siły,
po wtóre - otwartego serca i bystrych oczu,
i po trzecie - wiary, że czas potrafi nie tylko leczyć ale i zmieniać na lepsze.
W Nowym 2010 Roku.

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Kardiologia, czyli Polak potrafi

Zdjęcie przedstawia okazały gmach Śląskiego Centrum Chorób Serca. Otwarcie ma nastąpić we wrześniu 2010. Co prawda budynek nie należy do uczelni, ale w Śląskim Centrum Chorób Serca są posadowione kliniki kardiologiczne zatem pewną korzyść odniesie także nasz uniwersytet.

To taki optymistyczny akcent na nadchodzące Święta…

kardiologia

sobota, 19 grudnia 2009

Sprawozdanie z XXVIII Okręgowego Sprawozdawczo-Wyborczego Zjazdu Lekarzy w dniu 28 listopada 2009 r. w Katowicach.

Zjazd ten miał charakter sprawozdawczo-wyborczy. Zgodnie z regulaminem wyborczym został zwołany w celu przeprowadzenia wyborów nowych władz do Okręgowej Izby Lekarskiej w Katowicach, w tym wyborów na stanowiska funkcyjne: Przewodniczącego Okręgowej Rady Lekarskiej i Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej (OROZ) oraz wyborów członków do organów izbowych: Okręgowej Rady Lekarskiej (ORL), Okręgowej Komisji Rewizyjnej (OKR), Zastępców Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, Okręgowego Sądu Lekarskiego (OSL), Delegatów na Zjazd Krajowy Lekarzy i Okręgowej Komisji Wyborczej (OKW).

Frekwencja tym razem była duża. W Zjeździe tym uczestniczyło bowiem 226 delegatów, wybranych w poszczególnych okręgach wyborczych, co przy ogólnej liczbie 278 delegatów stanowiło 81,3 %.

Ustępujący Przewodniczący ORL dr n. med. Maciej Hamankiewicz, który pełnił tę funkcję przez ostatnie dwie kadencje złożył zebranym sprawozdanie kadencyjne z działalności Przewodniczącego i ORL. Pozostałych sprawozdań z działalności, tj. sprawozdania kadencyjnego (Sekretarza i Skarbnika) oraz sprawozdań OROZ, OSL, OKW nie odczytywano na wniosek jednego z delegatów, gdyż każdy delegat miał możliwość wcześniejszego zapoznania się z tymi sprawozdaniami w materiałach zjazdowych. Przewodniczący OKR dr Krzysztof Olejnik odczytał sprawozdanie oraz wniósł o udzielenie absolutorium ORL z działalności w roku 2009 rok oraz w całej kadencji. Zjazd jednogłośnie udzielił absolutorium ustępującej ORL.

Następnie odbyły się wybory. Trzech lekarzy ubiegało się o stanowisko Przewodniczącego ORL. Byli to: dr Stefan Kopocz, pełniący w ub. kadencji stanowisko OROZ, dr Jacek Kozakiewicz, długoletni członek ORL i Naczelnej Rady Lekarskiej i dr Wojciech Marquardt, pełniący już dwukrotnie funkcję Przewodniczącego ORL, a ostatnio funkcję Wice-Przewodniczącego Naczelnej Rady Lekarskiej. Największą liczbę głosów uzyskał ostatecznie w II turze wyborów dr Jacek Kozakiewicz, który został wybrany na stanowisko Przewodniczącego ORL.

Do wyborów na stanowisko Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej zgłoszono następujących lekarzy: dr Jacka Czaplę, dr Mieczysława Dziedzica, dr Annę Glińską oraz dr Tadeusza Urbana. Wybory wygrał w II turze dr Tadeusz Urban, uzyskując największą liczbę głosów.

Dalsza część Zjazdu poświęcona była wyborom do organów izbowych. Głosowania trwały do późnych godzin wieczornych i dopiero ok. 23:30 odczytano wyniki wyborów. Listy delegatów, którzy zostali wybrani do poszczególnych organów Izby Lekarskiej będą dostępne na stronach „Pro-Medico”.

Zjazd ten podjął uchwały w postaci rezolucji , stanowiska i apelu.

Były to następujące rezolucje:

  1. Rezolucja do Ministra Zdrowia o podjęcie inicjatywy ustawodawczej i zapisanie w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty zasad specjalizacji i uzyskiwania umiejętności,
  2. Rezolucja do Ministra Zdrowia o określenie kosztu jednostkowego zadania przejętego przez izby lekarskie zgodnie z obowiązującymi aktami prawnymi,
  3. Rezolucja do lekarzy parlamentarzystów o podjęcie inicjatywy poselskiej umożliwiającej lekarzom zaliczanie do kosztów uzyskania przychodu wydatków poniesionych na realizacje obowiązku doskonalenia zawodowego,
  4. Rezolucja do Dyrektora Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia w Katowicach w sprawie proporcjonalnego zmniejszenia godzin pracy gabinetów lekarskich i stomatologicznych działających w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia na rok 2010 w związku ze zmniejszeniem limitu punktów w zawieranych umowach.
Ponadto uchwalono Stanowisko w sprawie dopłat do pobytu lekarzy-seniorów w Domu Lekarza Seniora w Sosnowcu oraz Apel w sprawie rozbudowania parkingu przed Domem Lekarza. Projekt Rezolucji dotyczącej składek lekarskich (40,0 zł dla lekarzy praktykujących; 10,0 zł dla lekarzy, którzy mają ograniczone prawo wykonywania zawodu- stażyści, emeryci i renciści i całkowite zwolnienie z opłacania składek dla lekarzy powyżej 75 roku życia) został po burzliwej dyskusji i z powodu różnicy zdań zabierających głos w tej sprawie delegatów, wycofany przez wnioskodawcę - dr Włodzimierza Majewskiego.


Pełniąca obowiązki Sekretarza Zjazdu
dr hab. n. med. Katarzyna Ziora

czwartek, 17 grudnia 2009

Z życia Wydziału Zabrzańskiego

Ostatnie grudniowe posiedzenie Rady Wydziału obfitowało w sprawy osobowe zatem problemem była kwestia zasad wyłaniania komisji konkursowych. Na początku zaproponowałem by odczytać opinię prawną przygotowaną na zlecenie NSZZ „Solidarność” w tej sprawie, gdyż na wczorajszym posiedzeniu Senatu nie podano wykładni prawej mającej obowiązywać w uczelni (ta opinia jest dostępna na blogu). Dziekan zaproponował by ten dokument odczytać w punkcie programu Rady Wydziału „Wolne wnioski”. W czasie posiedzenia Dziekan Prof. W. Król oznajmił nam, że Pani Rektor uzgodniła wczoraj z wszystkimi Dziekanami naszej Uczelni, że wybór członków komisji konkursowej powinien odbywać się przy stosowaniu zwykłej większości głosów. Zatem nieoczekiwanie wielomiesięczny impas został zakończony.

Warto zastanowić się dlaczego na wczorajszym posiedzeniu Senatu Pani Rektor nie oznajmiła nam o swej decyzji i czemu służyło to wielomiesięczne zamieszanie wokół wyboru komisji. Cały spór spowodował w uczelni ogromną polaryzację, zaangażował zupełnie niepotrzebnie wiele sił i uwagi. Pozytywna strona to zaktywizowanie pracowników SUM, zmobilizowanie opinii społecznej w uczelni, konsolidacja i uświadomienie nam wszystkim, że jednak jesteśmy gospodarzami we własnym domu.

Nic o nas bez nas!

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło!

Druga sprawa nie jest niestety optymistyczna, chodzi o dalsze losy Prof. J. Dzielickiego. Wynik pracy komisji konkursowej (4 głosy za, 2 głosy wstrzymujące, 1 głos przeciw) zablokował dalsze procedowanie w tej sprawie. Apelowałem by jednak sprawa stanęła na forum Rady Wydziału biorąc pod uwagę jej bezprecedensowy charakter. Niestety, Dziekan nie podzielił mego poglądu i dalsze losy Profesora w uczelni są niejasne.

Wiadomości z posiedzenia Senatu SUM

Wczorajsze posiedzenie Senatu uczelni nie było, mimo nadchodzących Świąt, zbyt optymistyczne. Moją troskę wzbudzają trzy sprawy.

Przede wszystkim ogromny niepokój towarzyszy kwestii przyszłorocznych kontraktów dla naszych siedmiu szpitali klinicznych. Jak wiadomo z doniesień z mediów władze naszej uczelni odmówiły podpisania kontraktów na rok 2010 ze względu na ich drastyczne zmniejszenie. Prorektor ds. Szpitali Klinicznych Prof. P. Jałowiecki wyczerpująco przedstawił całą sytuację, wygląda wszystko nieciekawie. Nie znaleźliśmy wsparcia ani we władzach samorządowych czy wojewódzkich; w innych ośrodkach akademickich nie ma, wg informacji otrzymanych w czasie posiedzenia Senatu, tego rodzaju problemu. Warto zastanowić się dlaczego zostaliśmy sami ze swoim dylematem, dlaczego nie znajdujemy nigdzie sprzymierzeńców.

Tylko czy na pewno wina leży tylko po drugiej stronie, może nikt nie chce nam podać pomocnej dłoni na skutek negatywnego postrzegania uczelni przez otaczający nas świat? Czyżby to echo wydarzeń ostatnich miesięcy i lat? Przypomnijmy sobie, w czasie trwania konfliktu wokół Kliniki na Ceglanej Pani Rektor okazała swe lekceważenie władzom wojewódzkim i negocjatorowi ministerialnemu podpisując rozporządzenie o przeniesieniu klinik w trakcie negocjacji toczących się w Komisji Trójstronnej.

Poza tym, skoro np. w Gdańsku czy stolicy kontrakty nie są zmniejszone może pytanie należy skierować do śląskiej klasy politycznej i śląskich posłów i senatorów dlaczego Śląsk jest dyskryminowany? Tak naprawdę problem nie dotyczy tylko uczelni, kwestia wysokości kontraktów to zdrowie obywateli, mieszkańców naszego regionu. Tylko czy ktoś się tym rzeczywiście martwi? Widać echa słynnego powiedzenia Urbana „rząd się wyżywi” ciągle są bliskie szeroko rozumianej klasie rządzącej w tym kraju…

Paradoksalnie, druga sprawa, która musi smucić wcale nie była przedmiotem uwagi Senatu. Chodzi o zasady wyboru członków komisji konkursowych, palący problem wymagający natychmiastowych decyzji. Aktualnie w obu wydziałach lekarskich mamy pat w zakresie wyboru takich komisji, przedstawiono dwie opinie prawne (obie niedawno opublikowałem), ale Pani Rektor nie zaprezentowała w czasie posiedzenia Senatu swego stanowiska. W Wydziale Zdrowia Publicznego stosuje się zwykłą większość głosów, a zgodnie informacją przekazaną na posiedzeniu Rady Wydziału w Zabrzu przez Prof. P. Jałowieckiego (do niedawna członka Rady Wydziału w Katowicach) tam także zawsze stosowano takie zasady. Jak jest zatem możliwe by w jednej uczelni stosowano odmienną interpretację przepisów prawa? Jak można było dopuścić do dalszego trwania impasu w uczelni? Czy można w nieskończoność „falandyzować” prawo i unikać podejmowania decyzji?

Tym bardziej, że w Zabrzu mamy dziś posiedzenie Rady Wydziału i klarowna = zgodna z prawem procedura musi być stosowana.

I na koniec sprawa bardzo „przyziemna”, chodzi o podwyżki, które powinniśmy otrzymać. Dzięki łaskawości Pani Rektor każdy pracownik naszej uczelni otrzyma około 205 zł miesięcznie brutto za ostatni rok, ale ta kwota to tylko jednorazowa zapomoga, nie stałe zwiększenie płac. Cóż z tego, że w innych uczelniach te kwoty są nawet niższe skoro ustawowo wszystkim nam, pracownikom uczelni medycznych zagwarantowano w ustwie budżetowej wzrost wynagrodzeń?

Gdzie zniknęły NASZE PIENIĄDZE?!

Kto w tym kraju odpowiada za przestrzeganie prawa?!

Taka postawa rektorów polskich uczelni medycznych pokazuje ich stosunek do swych pracowników…rząd się wyżywi…

wtorek, 15 grudnia 2009

Opinia prawna dotycząca trybu wyboru przedstawicieli do komisji konkursowej ds. wyboru kierownika Katedry lub Zakładu

Poniżej przedstawiam opinię prawną przedstawioną Pani Dziekan Wydziału Lekarskiego w Katowicach - Prof. J. Lewin-Kowalik dotyczącą zasad wyboru komisji konkursowej.

Obie niezależne ekspertyzy prawne (opinia NSZZ „Solidarność” została opublikowana na blogu 9.12.09) potwierdzają prawidłowość stosowanych procedur na posiedzeniu Rady Wydziału 8.10.2009 roku.

Oczekujemy upublicznienia opinii prawników uczelni na jutrzejszym posiedzeniu Senatu.

Ostateczne i jednoznaczne zdefiniowanie przez Senat zasad wyboru komisji konkursowych to konieczność chwili.

strona 1
strona 2
strona 3
strona 4

Stanowisko NSZZ „Solidarność”

Związek „Solidarność” stara się wywiązywać ze swoich uprawnień nie tylko dotyczących przestrzegania praw pracowniczych, ale także obowiązującego prawa. Swoje niezadowolenie przedstawialiśmy w licznych pismach kierowanych do władz uczelni. Uniemożliwiano nam zapoznanie sie z ich treścią społeczności akademickiej, strona serwera uczelnianego była dla nas niedostępna; Rzecznik prasowy uczelni blokował jawność działania. Od dwóch lat mamy własną stronę związkową poza serwerem uczelni i każde nasze działanie staje się jawne i udostępnione jest nie tylko członkom związku, ale całej społeczności akademickiej. Wnosiliśmy do Rektor (Senatu) zastrzeżenia do: opracowywanego statutu, ordynacji wyborczej na kadencję 2008-2012, do przeprowadzonych wyborów Uczelnianego Kolegium Wyborczego na kadencję 2008-2012. Niestety nasze uwagi zostawały negatywnie przegłosowywane przez Senat.

Jutro, 16.12 odbędzie się posiedzenie Senatu; Pani Rektor, pięciu Dziekanów zgodnie z informacją umieszczona na stronie Solidarności i blogu Pana Profesora Pluskiewicza dostali do ręki narzędzie w postaci opinii prawnej opracowanej na zlecenie związku, a dotyczącej nie tylko wyboru komisji konkursowej na kierownika katedry/zakładu, ale obowiązujących zasad wyborczych. Nasza opinia jako jedyna stała się jawna!!! Podobno Pani Rektor ma jeszcze inne opinie, została też dostarczona Pani Dziekan Wydziału Lekarskiego w Katowicach opinia opracowana na zlecenie Pana prof. A. Witka.

Teraz dalsze losy w przestrzegania prawa są w uczelni są w rękach Senatorów.

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Gorący Grudzień w Śląskim Uniwersytecie Medycznym

Grudzień w polskiej historii najnowszej to czas ważnych wydarzeń. Wczoraj była rocznica wprowadzenia stanu wojennego i tak jak przed 28 laty 13-tego wypadło w niedzielę. Stan wojenny, symbol bezpardonowej wojny władzy komunistycznego państwa ze społeczeństwem na długie lata utrwalił panowanie siły w naszym życiu publicznym. Do dziś echa dawnego systemu, czasu pogardy dla człowieka i nieposzanowania prawa widzimy wokół nas. Ale obszar wolności i świadomości społecznej ciągle się poszerza, spadkobiercom minionej epoki coraz trudniej jest manipulować nami w myśl swych partykularnych interesów.

Ostatnie wydarzenia w naszej uczelni są jakże trafnym odzwierciedleniem „budzenia” się demokracji i zaktywizowania wielu z nas. Liczne komentarze i wysoki poziom merytoryczny pokazują, że nasza społeczność akademicka mówi NIE dla


  • MANIPULACJI
  • RĘCZNEGO STEROWANIA
  • INSTRUMENTALNEGO TRAKTOWANIA PRACOWNIKÓW
  • LEKCEWAŻENIA PRAWA

Przyczyną tej erupcji niezadowolenia społecznego są próby zmanipulowania wyborów do komisji ds. wyboru kierownika Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa w Katowicach. Sprawa ciągnie się od dawna i ostatnie posiedzenie Rady Wydziału w Katowicach było forum burzliwej dyskusji. By przybliżyć te wydarzenia poniżej przedstawiam relację z tego posiedzenia. By uświadomić, że „choroba” i paraliż toczy nie tylko ten wydział informuję Czytelników bloga, że podobna sprawa ma miejsce na Wydziale Lekarskim w Zabrzu, gdzie od pół roku nie możemy wybrać składu komisji ds. wyboru kierownika Katedry i Kliniki Chirurgii Stomatologicznej.

Sprawozdanie z posiedzenia

Posiedzenie Rady Wydziału w Katowicach, które odbyło się 10.12.2009 br. było inne niż wszystkie poprzednie. Był to przede wszystkim czas dyskusji, która praktycznie zamarła w ostatnich kilku latach.

Pani Rektor nie zabrała jednak głosu w ważnej dla wydziału i całej uczelni dyskusji dotyczącej sposobu głosowania na członków komisji konkursowej. Mimo jawnej niechęci Pani Dziekan, zaprezentowano opinię prawną NSZZ „Solidarność” opracowaną w oparciu o Statut SUM i Ustawę o Szkolnictwie Wyższym. Ta wykładnia jest precyzyjna, opiera się na uzasadnieniach wcześniejszych wyroków sądowych, jest ona odmienna od stanowiska prawnika uczelni, a jednoznaczna w brzmieniu z zewnętrzną opinią prawną przedstawioną na wcześniejszej Radzie Wydziału w Katowicach. Obie opinie zewnętrzne jasno wskazują, że wcześniej przeprowadzone głosowanie było prawidłowe, a postępowanie Pani Dziekan w tej sprawie jest niezgodne ze Statutem Uczelni i porządkiem prawnym obowiązującym w Polsce.

Pozostają otwarte pytania postawione na posiedzeniu, dlaczego wybrana komisja konkursowa „nie pasuje” Pani Dziekan, jeśli:

  • Składa się z najznakomitszych profesorów uczelni?
  • Czy komisja skrutacyjna lub Dziekan mają prawo podważyć prawomocność wyborów, wyniki już ogłoszone i przyjęte na wcześniejszym posiedzeniu Rady Wydziału?
  • Czy prawo działa wstecz?

sobota, 12 grudnia 2009

Głos lekarza z Ceglanej

Na początku listopada dotarł do mnie list pielęgniarki z kliniki alergologii, tę wypowiedź zamieściłem na blogu 6 listopada. Czytelnicy bloga nadesłali wiele komentarzy dając wyraz swym poglądom na temat bieżącego funkcjonowania szpitala na Ceglanej.

Tym razem przedstawiam wywiad z lekarzem kliniki przeniesionej z Zabrza do Katowic.

Pytanie: Jak pracuje się w Katowicach?

Odpowiedź: Można powiedzieć, że dobrze.

Pytanie: Jakie są podstawowe różnice funkcjonowania kliniki w Zabrzu i Katowicach? Proszę o wyliczenie zalet i wad.

Odp.: Kiedy skończy się okres zawirowań okołoprzeprowadzkowych myślę, że będzie można pokusić się o porównania. Minęło dopiero kilka tygodni od kiedy pracujemy w nowym miejscu, pozostawiając za sobą kilkanaście lat codziennej pracy, dyżurów i wielu współpracujących z nami kolegów. Emocje są zbyt świeże.

Pytanie: Czy profil pacjentów jak taki sam czy z lekarskiego punktu widzenia translokacja kliniki nie spowodowała negatywnych skutków dla chorych?

Odp.: Profil leczonych przez nas chorych uległ zawężeniu, mamy jednak nadzieję, że wraz z rozszerzeniem bazy diagnostycznej powróci do stanu sprzed lat. O to jak odbierają translokację nasi chorzy należałoby ich zapytać.

Pytanie: Jak zostaliście przyjęci przez kolegów – lekarzy już tu pracujących?

Odp.: Nie potrafię odpowiedzieć, nasze kontakty są sporadyczne.

Pytanie: Czy dochodzą głosy studentów dotyczące dodatkowych dojazdów? Jak wyglądają warunki prowadzenia zajęć w porównaniu do Zabrza?

Odp.: Jak na razie to studenci nie zgłaszali nam żadnych skarg. Warunki do prowadzenia zajęć ze studentami w porównaniu z tymi które mieliśmy w Zabrzu (szczególnie w ostatnim roku) są znacznie lepsze. Możemy korzystać z 2 sal wykładowych, które są w pełni wyposażone w sprzęt audio-video i pozostają pod świetną opieką obsługi technicznej pracowników szpitala.

piątek, 11 grudnia 2009

Ważne głosy pracowników uczelni

Szanowny Panie Profesorze!

Na dzisiejszej Radzie Wydziału Lekarskiego w Katowicach nastąpiło przebudzenie jej członków. Opinia prawna przedstawiona przez Związek Zawodowy "Solidarność" SUM otworzyła zebranym oczy na manipulacje władz związane z wyborem komisji konkursowych.Opinia nie pozostawia wątpliwości, że dotychczasowe praktyki władz SUM mijają się z obowiązującym prawem. Dotyczyć to może każdego. Apelujemy o większe zjednoczenie się pracowników w celu przeciwstawienia się wszechobecnej krzywdzie ludzkiej, pełzającemu od ponad czterech lat złu i bezprawiu.


Za pośrednictwem tego bloga członkowie Rady Wydziału Lekarskiego serdecznie dziękują Panu Profesorowi M. Kamińskiemu za konstruktywne zabranie głosu oraz opowiedzenie się za prawem i sprawiedliwością.

czwartek, 10 grudnia 2009

Konkursy w Śląskim Uniwersytecie Medycznym – stanowisko NSZZ Solidarność

Poniżej przedstawiam dokumenty dostępne na stronie związkowej NSZZ Solidarność.

Wszyscy liczymy na szybkie decyzje, które będą zgodne z obowiązującym porządkiem prawnym i umożliwią sprawne funkcjonowanie naszej uczelni.

Kliknij myszą na dokumenty, aby powiększyć.

Pismo do Pani Rektor:
Pismo do Pani Rektor

Pismo do Dziekana Wydziału Lekarskiego z oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu:
Pismo do Dziekana Wydziału Lekarskiego z oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu

Opinia Prawna Strona 1:
Opinia Prawna Strona 1

Opinia Prawna Strona 2:
Opinia Prawna Strona 2

Opinia Prawna Strona 3:
Opinia Prawna Strona 3

Opinia Prawna Strona 4:
Opinia Prawna Strona 4

środa, 9 grudnia 2009

Hot news!

Dziś władze naszej uczelni odmówiły przyjęcia kontraktów w wysokości zaproponowanych przez Śląski Oddział NFZ-u. Łączna dla wszystkich siedmiu szpitali klinicznych kwota miała być niższa od tegorocznej o 40 milionów złotych. Być może pewien regres jest nieunikniony, ale skala tego zjawiska jest trudna do zaakceptowania, np. Klinika Torakochirurgii ma mieć obcięty kontrakt o 37%!

Płacimy za niefrasobliwość kolejnych rządów, opieka zdrowotna wymaga zmian systemowych, a tych nikt nie chce przeprowadzić. Reformy zapoczątkowane przez rząd Jerzego Buzka nigdy nie zostały dokończone, a krok wstecz rządu SLD nigdy nie został cofnięty. Mamy system centralistyczny, dyrektywy płyną ze stolicy, centrala wie co jest dla nas dobre… to niestety nie żart, to smutna rzeczywistość bezradności państwa…, ale „rząd się wyżywi”, a co z szarym człowiekiem? Kto się martwi jego losem?

Zbliża się koniec śląskich szpitali klinicznych?

Uniwersytety niemieckie

Interesujących informacji dostarcza ranking uniwersytetów w Niemczech (patrz link). Żadna niemiecka uczelnia nie mieści się pierwszej pięćdziesiątce na świecie, ba, nawet czołowa 10-tka wyższych szkół europejskich jest poza zasięgiem naszych zachodnich sąsiadów. Na czele są dwie uczelnie z Monachium (w Europie 14 i 15 miejsce, w świecie 55 i 57), tylko trzy inne uniwersytety mieszczą się w światowej setce (Heidelberg, Getynga i Bonn). Na liście znajdujemy 40 uczelni, ale tylko 4. to szkoły i to na odległych pozycjach z dawnej NRD (Drezno, Jena, Halle i Greiswald). Ten przykład pokazuje jak trudno jest gonić świat, jak głębokie rany i rozlegle szkody poczynił w naszej części świata najlepszy z „systemów”. Jaki dystans dzieli nas od Niemiec, dziś wcale nie liderów, skoro nasi sąsiedzi mają w pierwszej „500” uczelni w skali globalnej 40 uniwersytetów, a my dwie w piątej setce…

Ranking niemieckich uniwersytetów