Apel o pomoc dla naszego Kolegi Doktora Romana Kuźniewicza

https://www.siepomaga.pl/roman-kuzniewicz

czwartek, 27 maja 2010

Z życia ŚUM

Wczoraj odbyło się posiedzenie Senatu, przedostanie w tym roku akademickim. Nie brałem w nim udziału, nie mogę zatem odnieść się szczegółowo do poruszanych problemów. Niemniej informacje, jakie posiadam pozwalają na pewne ogólne spostrzeżenia.

W ostatnim czasie coraz więcej uwagi poświęca się roli nauki, jako podstawowego kryterium oceny pracowników naukowo-dydaktycznych. To generalnie słuszny kierunek, wszyscy musimy lepiej pracować, prowadzić dobre badania, a ich wyniki publikować w renomowanych periodykach medycznych. Także w czasie wczorajszego posiedzenia to właśnie dorobek naukowy w istotny sposób wpływał na rozstrzygnięcia w głosowaniach dotyczących obsady stanowisk kierowniczych oraz dalszego zatrudnienia w uczelni. Wnioski są dość jednoznaczne; warunkiem sukcesu w uczelni jest dobry dorobek naukowy mierzony obiektywnymi kryteriami (punkty IF, punkty ministerialne, cytacje, współczynnik Hirscha). Trudno negować znaczenie dorobku, sam jestem zapalonym badaczem i prowadzę wiele różnych projektów. Ale jest też druga strona medalu - praca naukowa wymaga stabilizacji, także finansowej, spokoju, profesjonalnego wsparcia różnych działów w uczelni. Te warunki nie są w naszej uczelni realizowane, a nauka niestety ciągle jest przez wielu postrzegana, jako zło konieczne. Mamy za mało młodych, prężnych, dynamicznych pracowników, asystent zaraz po studiach to „rzadki ptak”.

Sama polityka rozliczania przez pryzmat dorobku naukowego, choć zasadniczo słuszna, to za mało. Potrzebujemy spójnego programu prorozwojowego w zakresie nauki, nie zmian fasadowych, nie tylko wymagań, ale i oferty dla nas, tych którzy tworzą oblicze uczelni. Powiedzmy wprost, oferty wcale nie w pierwszym rzędzie finansowej; istota rzeczy to atmosfera w uczelni, wiara w sens dla pracy dla dobra wspólnego, przywrócenie zasad etyki akademickiej. Te są fundamentalne warunki, bez nich wymagania pozostaną jak bat ekonoma, a nie wymagania światłego przywódcy względem świadomego partnera, pracownika uczelni.

wtorek, 25 maja 2010

List

poniedziałek, 24 maja 2010

Nowe miejsca pracy w Śląskim Uniwersytecie Medycznym

Na stronie internetowej uczelni zamieszczono informacje o konkursach na nowe etaty. Niestety, podobnie, jak w latach ubiegłych większość, bo 19 miejsc dotyczy wykładowców, a 13 to etaty dla asystentów. Ogłoszono także 4 konkursy na stanowisko adiunkta i jeden konkurs na etat lektora. Zatem nadal wśród młodej, nowo przyjmowanej do uczelni więkoszść kadry stanowią wykładowcy, co jest bardzo niekorzystnym trendem z punktu widzenia rozwoju naukowego uczelni. Poza tym, jak można liczyć, by ci młodzi ludzie byli w stanie sprostać wymaganiom stawianym wykładowców; limit 360 godzin dydaktycznych jest wysoki. Wiara, że można nagle bez lat przygotowań i zdobywania doświadczeń stać się pełnowartościowym dydaktykiem-wykładowcą jest pozbawiona podstaw. Zatem nadal jest kontynuowana samobójcza polityka podkopywania fundamentów naszego uniwersytetu: nauki i dydaktyki.

Analiza informacji budzi zdumienie także z innego powodu: na Wydziale Lekarskim w Katowicach ogłoszono konkursy na 6 asystentów, 2 adiunktów i tylko 2 wykładowców oraz 1 lektora. Odwrotnie na wydziale w Zabrzu - tu dominują wykładowcy (n=6), a przewidziano tylko po jednym miejscu dla adiunkta i asystenta. Doprawdy zdumiewająca asymetria. Ale to tylko pozornie dziwna sytuacja - likwidacja kolejnych klinik wydziału i przenoszenie innych do Katowic nie pozostawiają złudzeń co do szans wydziału zabrzańskiego na przyszłość…

sobota, 22 maja 2010

O polskich sprawach

Katastrofa samolotu prezydenckiego była wydarzeniem bez precedensu we współczesnym świecie. Nigdy w czasach pokoju nie miała miejsce podobna tragedia, żaden kraj w jednej chwili nie stracił tak wielu osób pełniących kluczowe role w państwie. Ale uwaga kraju, a przede wszystkim uwaga opinii publicznej w dosłownie całym świecie zogniskowała się także na zbrodni katyńskiej. Historia zatoczyła koło, a skrzętnie ukrywana prawda o Katyniu obiegła wszystkie kontynenty. To stwarza, mam nadzieję, szanse na pełne wyjaśnienie prawdy o Zbrodni Katyńskiej. Wszyscy Polacy oczekują takiego zakończenia historii katyńskiej, a tragedia z 10 kwietnia br. może być zaczynem zupełnie nowego rozdziału w historii stosunków między naszymi narodami (choć dotychczasowy bieg spraw topi wcześniejsze nadzieje).

Niedługo po 10 kwietnia rozmawiałem z dr Jerzym Wieczorkiem, absolwentem naszej uczelni, aktualnie mieszkańcem Lublina. Poznaliśmy się w 1980 roku, razem zakładaliśmy Niezależne Zrzeszenie Studentów (NZS) Śląskiej Akademii Medycznej w Zabrzu. W tym gorącym czasie spotykaliśmy się setki razy, a dyskusje, jakie toczyliśmy na posiedzeniach zarządu NZS-u, były nieraz burzliwe. Ale spory, jakie rozstrzygaliśmy nigdy nie dzieliły tej zwartej grupy osób, wręcz przeciwnie, cementowały naszą przyjaźń. Do dziś utrzymuję bliskie kontakty z wieloma wtedy poznanymi ludźmi. Zwrotne chwile życia skłaniają nas do rozmowy z innymi osobami, a takim momentem była katastrofa pod Smoleńskiem. Zawsze ceniłem dr Jurka Wieczorka za wnikliwe sądy, Jego spojrzenie na pewne sprawy nieraz wkraczało w obszary zupełnie niedostrzegane przez innych. Zadzwoniłem do Lublina jeszcze 10 kwietnia; w następnych dniach rozmawialiśmy kilkakrotnie. Jurek zwrócił mi uwagę na zupełnie inny aspekt pośrednio związany z wypadkiem lotniczym w drodze do Katynia.

Mówił tak:
„ … narzekaliśmy zawsze na naszych wschodnich sąsiadów, którzy ukrywali prawdę o Katyniu, wzywaliśmy ich, by powiedzieli prawdę i mieliśmy pełne prawo do tego. Ale nie wystarczy ich pouczać, co mają zrobić w sprawie Katynia; trzeba wyjaśnić najpierw „Polski Katyń”. Ile bowiem jest cmentarzy przy powiatowych urzędach bezpieczeństwa? - nawet nie są one zidentyfikowane; nie wiemy, ile osób tam zamordowano. Kto to zrobił? - Rosjanie? - Nie, to Polacy, choć z sowieckiego nadania - ale Polacy. I oni chodzą i żyją wśród nas! W tej sytuacji ani nie mamy prawa moralnego napominać Rosjan, ani nie powinniśmy zapominać, że nierozliczeni sami ze sobą, jesteśmy niewiarygodni rozliczając Rosjan.

Tych zabitych w „Polskim Katyniu” jest wielu. To nie tylko więźniowie SB-ckich powiatowych i wojewódzkich posterunków, zakopywani nieopodal lub w podwórzu. To też ofiary walk polsko-polskich oraz polskich represji odwetowych. Otóż miałem 2 lata temu pacjenta, który opowiadał mi, że był świadkiem eksterminacji polskiej wsi. Schowany w krzakach patrzył, jak zabijają jego rodzinę. Eksterminacji dokonywali polscy esbecy za karę za wspieranie oddziału AK, który nie poddał się rozbrojeniu. Zapytałem czy w "wolnej Polsce" upomniał się o sprawiedliwość. Tak - rzekł mi - jego dzieci podjęły akcję szukania innych ofiar esbeckich przez Internet, on sam chciał pójść do sądu. Lat temu kilka, krótko po rozpoczęciu tych starań, przyszli doń pewni panowie. Nie przedstawili się, ale stanowczo odradzili zaniechania czynności, jeśli kocha swoją rodzinę, która żyje, jeszcze żyje, ale przecież nie musi – więc zaniechał tych działań. Odkłamanie Katynia było fundamentem III RP, ale odkłamanie „polskiego Katynia” nie może czekać bez końca. Na razie za taką Ojczyzną mogę tylko potęsknić……”

Nikt nie kwestionuje konieczności wyjaśnienia sprawy Zbrodni Katyńskiej, ale jak jest możliwe, by zbrodnie na ziemi ojczystej zostały nie osądzone? I wcale nie widać woli, by tego dokonać. A ostatnie zmiany w polskim prawie dotyczące funkcjonowania Instytutu Pamięci Narodowej pokazują wręcz odwrotne zjawisko. Dotąd do archiwalnych dokumentów dostęp miały ofiar prześladowań (nie licząc naukowców czy dziennikarzy), ale zgodnie z nowymi regulacjami umożliwiono wgląd w akta także byłym funkcjonariuszom aparatu bezpieczeństwa. Szydercze koło historii zrównało w prawach ofiary i ich prześladowców, to taka forma „sprawiedliwości” społecznej i demokracji doby współczesnej.

Trudno mieć jeszcze nadzieję, żebyśmy, jako naród, byli zdolni do realizacji elementarnych zasad sprawiedliwości. Kraj, który zatracił pamięć nie ma dobrych rokowań na przyszłość, a odium zatarcia zbrodni czasu pogardy na pokolenia będzie zatruwało nasze życie społeczne.

piątek, 21 maja 2010

Wybory uzupełniające do Senatu

W cieniu ostatniego wspólnego posiedzenia Rad Wydziału się wybory uzupełniające skład Senatu uczelni. W Senacie od roku był wakat po Pani Joannie Sarat, chciałbym napisać o Niej parę słów. Pani Sarat „od zawsze” pracowała w Akademii, potem Uniwersytecie. Zawsze uśmiechnięta, pogoda i miła dla innych. Ale to nie te wartościowe cechy osobiste decydowały o roli jaką pełniła w uczelni. Dla studentów z pewnością pozostanie w pamięci, jako zaangażowany kierownik akademika, dla administracji jako opoka wiedzy o uczelni i przepisach regulujących jej pracę, dla członków NSZZ ‘Solidarność” była i jest nadal osobą, której zdania zawsze trzeba uważnie wysłuchać. A do tego rzadko spotykane zrozumienie prawdziwego znaczenia zjawisk społecznych i autentyczne zaangażowanie jakie wykazuje Pani J. Sarat jest warte najwyższego uznania. Mam nadzieję, że w uzupełnionym składzie Senatu Pani Sarat znajdzie godnego siebie następcę.

środa, 19 maja 2010

Echa 12. maja

Posiedzenie Rad Wydziałów miało miejsce 75 lat od śmierci Marszałka Piłsudskiego; chciałby się by to historyczne odniesienie oraz atmosfera w kraju sprzyjająca dążeniu do kompromisu i dialogu przeważyła także na naszym, uczelnianym gruncie. Tak się niestety nie stało, zamiast debaty, otwartej dyskusji był monolog, a chęć porozumienia zajęła manipulacja i restrykcja. Zresztą liczba uczestników była mała w porównaniu do podobnych spotkań w przeszłości. Niemniej można zaobserwować ciekawe zjawisko; przy braku rzeczywistego zainteresowania ze strony społeczności akademickiej notowałem rekordowe zainteresowanie Czytelników bloga; 12 i 13 maja było łącznie ponad 700 wejść. Zapytałem niedawno jednego z pracowników uczelni z Katowic czy słyszał jakiekolwiek opinie o tym posiedzeniu. Usłyszałem, że takich dyskusji nie ma, nikt o tym nie mówi, nikt się nie interesuje. Mamy zatem ciekawe zjawisko socjologiczne; jest zainteresowanie mierzone liczbą Czytelników, ale nie przekłada się to na aktywizację w samej uczelni. To bardzo smutny, deprymujący efekt działania władz uczelni, zdławienie ludzkiej aktywności, zepchnięcie nas w sferę bierności. Ja ten stan określam, jako „emigrację wewnętrzną” współczesnej Polski.

Ale jest także iskierka nadziei, skoro jest zainteresowanie w internecie to jednak jest nadal gotowość do pracy na rzecz dobra wspólnego, potrzebujemy tylko lepszych do tego warunków. A te nadejdą, zapewniam wszystkich czytających te słowa…

poniedziałek, 17 maja 2010

Nasze najbliższe spotkania

Spotkanie z najlepszym polskim felietonistą,redaktorem
Stanisławem Michalkiewiczem - Polska po Katastrofie
odbędzie się w środę 19 maja o godzinie 17:00 w klubie 4-Art
ul. Wieczorka 22 w Gliwicach

Natomiast w przyszłym tygodniu Gliwicki Klub Frondy oraz Instytut Globalizacji zapraszają na konferencję:

âCywilizacja Zachodu w czasach ostatecznychâ24-25 maja 2010 - Centrum Edukacyjne im Jana Pawła II

Wykładowcy: prof. Piotr Jaroszyński, dr Cezary Mech, prof. Dariusz Gątarek, Bogna Białecka, Tomasz Regiewicz OFM cap, Sebastian i Katarzyna Kubisowie Czytaj dalej

Tu do pobrania Plakat

Ostatnio widzieliśmy

Przy pękającej w szwach auli, oglądnęliśmy filmy przywiezione nam przez Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. Piotra Skargi. Po nabożeństwie fatimskim z procesją udaliśmy się na pokaz. Pierwszy wyświetlany był film Fatima, orędzie tragedii, czy nadziei? - nakręcony przez Instytut - oparty jest na książce Antonio A. Borelli pod tym samym tytułem.
Zobaczyliśmy, sytuację naszą i świata w swej straszliwej grozie. Niektóre zapowiedzi Matki Bożej w Fatimie już się spełniły. Nie posłuchaliśmy Jej, nie zaczęliśmy nawracać się i pokutować, co poskutkowało komunizmem i II Wojną Światową. My to niby wiemy. Ale póki nie zobaczymy, to tak naprawdę nie wierzymy. Dlatego film The Sowiet Story łotewskiego reżysera Edvinsa Snore\'a był szokiem dla wielu widzów. Czytaj dalej

Osoby chcące otrzymać film The Soviet Story wraz z pismem Polonia Christiana proszę o zapisy mailem

Prosimy o rozesłanie tego maila znajomym!

pozdrawiam

Marek Waniewski

http://www.fronda.gliwice.pl
http://fronda.pl

Kalendarium wydarzeń w Śląskim Uniwersytecie Medycznym: maj 2009 – maj 2010

Poniższe informacje miałem zamiar przedstawić na posiedzeniu Rad Wydziałów 12 maja, ale na skutek uniemożliwienia dyskusji przez władze uczelni nie było to możliwe. Przygotowałem prezentację multimedialną, w której znajdowały się także inne informacje wymagające bieżącego komentarza zatem niniejsze kalendarium jest nieco okrojone.

Miałem nadzieję na merytoryczną dyskusję, ale takowa w naszej uczelni nie jest aktualnie prowadzona. Na szczęście istnieje Internet, a tam (na razie?) cenzura nie sięga. Ożywiona dyskusja wyrażająca się dużą liczbą komentarzy musi na razie wystarczyć, ale prawdziwa dyskusja powinna toczyć się „na żywo”.

Maj 2009

  • SUM zajmuje 9. miejsce wśród polskich uczelni medycznych (poprzednio miejsce 4.) według rankingu Rzeczpospolitej i Perspektyw
  • Początek konfliktu związanego z planami przeniesienia Katedr i Klinik Alergologii i Endokrynologii z Zabrza do Katowic

Czerwiec 2009

  • Wobec braku dialogu w uczelni do gry włącza się Wojewódzka Komisja Dialogu Społecznego.

Lipiec 2009

  • Odwołanie dr M. Czekaja, przewodniczącego komitetu strajkowego z funkcji zastępcy ordynatora oddziału anestezjologii.
  • Dyrektor szpitala wyrzuca z pracy dr M. Czekaja na podstawie zarzutów dyscyplinarnych.
  • Toczy się sprawa sądowa z powództwa dr Czekaja.
  • Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera podejmuje decyzję o przeniesieniu Klinik do Katowic.
  • Równolegle toczą się negocjacje w Urzędzie Wojewódzkim m. Katowice z udziałem negocjatora ministerialnego, v-ce Wojewody, władz uczelni oraz przedstawicieli pracowników szpitala.
  • Decyzja o przeniesieniu Klinik zostaje podjęta z naruszeniem obyczaju akademickiego – brak opinii Senackiej Komisji ds. Szpitali Klinicznych.

oraz

  • z naruszeniem prawa – brak opinii Senatu co wynika z zapisu Ustawy.

Wrzesień 2009

  • Wyniki Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Państwowego: Stomatolodzy uzyskali 6. miejsce na 10 wydziałów w kraju.

Październik 2009

  • Wyniki Lekarskiego Egzaminu Państwowego: Lekarze uzyskali 7. miejsce na 11 uczelni w kraju.
  • Prof. J. Dzielicki wygrywa sprawę sądową z dyrektorem SK-1 dotyczącą jego zatrudnienia w tym szpitalu klinicznym. Dyrektor odwołuje się od tego wyroku.

Listopad 2009

  • Z uczelni odchodzi wybitny okulista Prof. dr hab. Edward Wylęgała.

Listopad – grudzień 2009

  • Kolejne odsłony konkursu na stanowisko kierownika Kliniki Ginekologii i Położnictwa w Katowicach.
  • Prof. J. Dzielicki uzyskuje prawomocny wyrok sądowy nakazujący przywrócenie do pracy na poprzednie stanowisko.

Styczeń 2010

  • Dyr. SK-1 w Zabrzu A. Drybański wyznacza Prof. Dzielickiemu inne miejsce pracy.
  • Dziekan Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu Prof. W. Król ignoruje decyzję komisji konkursowej w sprawie wyboru kierownika Katedry i Kliniki Chirurgii Dziecięcej, Traumatologii i Wad Rozwojowych co jest sprzeczne z interpretacją prawa wg orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.
  • Granty naukowe polskich uczelni medycznych – wyniki aktualnego konkursu.
Uczelnia Medyczna

w Polsce

Liczba wniosków

Złożonych

Liczba wniosków finansowanych
Poznań7634
Warszawa8026
Łódź8422
Gdańsk7020
Lublin3818
Białystok2214
Szczecin4013
Wrocław3811
Katowice163


Luty 2010

Wyniki Lekarskiego Egzaminu Państwowego i Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Państwowego

  • Absolwenci – lekarze 4. miejsce
  • Absolwenci – lekarze po stażu 7. miejsce
  • Stomatolodzy – ostatnie, 10. miejsce

Marzec 2010

    • Sprawa uniemożliwienia pracy na rzecz pacjentów przez Prof. J. Dzielickiego trafia za pośrednictwem ogólnopolskiego programu „Celownik” do opinii publicznej w całym kraju.

Kwiecień 2010

    • Prof. J. Dzielicki – mimo prawomocnego wyroku sądu RP – nie wraca na swoje miejsce pracy w SK-1.
    • Rada Wydziału Lekarskiego w Zabrzu zdecydowaną większością głosów (2/3) odrzuca wynik komisji konkursowej na stanowisko kierownika Katedry i Zakładu Chirurgii Stomatologicznej.

Od ponad roku stanowisko kierownicze w tej katedrze pełni adiunkt.

Maj 2010

  • Na wspólnym posiedzeniu Rad Wydziałów uniemożliwiono zabranie głosu obecnym na sali, spotkanie skończyło się monologiem władz, nie licząc dramatycznej wypowiedzi Profesora Dzielickiego.

Model „akademickości” stoczył się na samo dno…

  • SUM zajmuje 9. miejsce wśród polskich uczelni medycznych według rankingu Rzeczpospolitej i Perspektyw.

sobota, 15 maja 2010

Na stronie NSZZ "Solidarność" SUM (solidarnosc-sum.ovh.org) znajdują się informacje o planowanych podwyżkach, warto się z tymi propozycjami zapoznać.

piątek, 14 maja 2010

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika z godziny 16.13 do dzisiejszego tekstu podaję tabelę rankingową uczelni medycznych

ranking


Prestiż, siła naukowa, warunki studiowania i umiędzynarodowienie studiów to cechy uczelni, które zadecydowały o jej miejscu w rankingu. Dodatkowo na każdą z tych cech składają się bardziej szczegółowe kryteria, np. osiągnięcia studentów w sporcie, czy rozwój kadry.

Ranking polskich uczelni wg Rzeczpospolitej i Perspektyw

W najnowszym rankingu nasza uczelnia zajmuje 9. miejsce wśród uczelni medycznych. Przed rokiem zajmowaliśmy 4. miejsce, w roku 2007 9.

Regres jest znaczny.

Jakże to jest sprzeczne z zadowoleniem prezentowanym wczoraj w Katowicach przez władze SUM.

Na czele są uczelnie z Poznania, Krakowa i Wrocławia

Ciekawe skąd biorą się takie rozbieżności w samoocenie i ocenie zewnętrznej. Przypomina mi się jedna z moich koleżanek z liceum. Miała ona o sobie bardzo dobre mniemanie, co było dość dalekie od obiektywnego stanu rzeczy. Moi koledzy, Andrzej i Marian wpadli na pomysł by w pełni zaprezentować jej „możliwości” intelektualne. Gdy ze strony nauczyciela padało pytanie na tyle głośno ustalali odpowiedź by była ona słyszalna w ławce obok. I wtedy nasza koleżanka ochoczo zgłaszała się z odpowiedzią, która była kompletnie bezsensowna bo spreparowana na użytek chwili. Nauczyciele z politowaniem mówili: X siadaj…

Tą sztuczkę powtarzali wielokrotnie, ale nasza „gwiazda” jakoś nic nie podejrzewając ciągle wpadała w zasadzkę.

A jak długo my, pracownicy SUM będziemy dawali się nabierać na chwyty PR-owskie i te rodem z epoki „propagandy sukcesu”?

A może największym sukcesem SUM są słynne sumy z zoo?

środa, 12 maja 2010

Sprawozdanie z posiedzenia Rad Wydziału, 12 maja 2010

Dziś odbyło się wspólne posiedzenie Rad Wydziału. Jest to kontynuacja podobnych spotkań w przeszłości. Sama ich idea jest wartościowa, takie doroczne, ogólnouczelniane forum dyskusyjne to inicjatywa godna poparcia. Ale, jak wiadomo, nawet najlepszy pomysł można skutecznie pogrzebać. I tak jest niestety z tymi posiedzeniami. Poniżej relacjonuję przebieg dzisiejszego spotkania, uzasadniając swój negatywny pogląd.

Zacznijmy od frekwencji, była wyjątkowo mała, widać ci nieobecni mieli powody by zrezygnować z udziału. Jak dawniej spotkanie rozpoczęło się od prezentacji wydarzeń minionego roku na poszczególnych wydziałach. Nihil novi sub sole; Dziekani zaserwowali obecnym niekończące się monologi sukcesów i planów na przyszłość. W dodatku ta część, głównie dzięki wystąpieniu Pani Dziekan Prof. dr hab. n. med. J. Kowalik była bardzo długa. Później miało miejsce wystąpienie dotyczące wirtualnego dziekanatu, dość ciekawe, ale zbyt długie, a poza tym tego punktu nie było w programie. Wtedy jeszcze nie rozumieliśmy skąd ta zmiana, dopiero później cel manipulacji okazał się czytelny.

Następnie głos zabrała Pani Rektor Prof. dr hab. n. med. Ewa Małecka-Tendera. To wystąpienie zawierało szereg liczb dotyczących wyników pracy naukowej i porównania z innymi, polskimi uczelniami medycznymi. Pani Rektor przypomniała zebranym, że przed rokiem przedmiotem uwagi były zarobki Kanclerz uczelni mgr B. Kuraszewskiej i aby zakończyć raz na zawsze ten zupełnie niepotrzebnie poruszany temat pokazała zarobki Pani Kanclerz oraz zarobki kanclerzy dwóch innych uczelni medycznych. Usłyszeliśmy także, że inne kanclerze odmówili podania wysokości swych zarobków (tu dygresja, mi przed rokiem żaden kanclerz nie odmówił udostępnienia tych danych, bo nie mógł tego uczynić w świetle prawa obowiązującego w Polsce; czyżbym miał większą siłę argumentacji niż Pani Rektor?). Co ciekawe, podano nam zarobki tylko tych kanclerzy, których zarobki były tylko niewiele niższe od zarobków naszej Kanclerz. A przecież jak łatwo sprawdzić na blogu (wrzesień 2009), że zarobki innych kanclerzy są znacznie niższe od tych wypłacanych co miesiąc mgr B. Kuraszewskiej.

Zgadzam się jednak z Panią Rektor, dajmy wreszcie spokój Pani Kanclerz, mam na to znakomity sposób, dajmy nam, pracownikom naukowo-dydaktycznym (i innym też) maksymalne pensje i wtedy nikt się nie będzie „czepiał”. Przykładowo, moje uposażenie, jako profesora zwyczajnego, wynosi 4300 zł, a górna granica widełek to 10.000 zł.

Przyrzekam uroczyście, po otrzymaniu takiej podstawowej pensji nigdy więcej nie napiszę o skandalicznie wysokich dochodach Pani Kanclerz (zgodzę się nawet na brak premii, które tak hojnie trafiają na konto Kanclerz).

Ale tak naprawdę trzeba się zgodzić z Panią Rektor, że kwestia dochodów Pani Kanclerz nie jest tak ważna. Najważniejsze są kwestie dotyczące życia uczelni, nauki, dydaktyki, szpitali klinicznych. Przed posiedzeniem można było przesyłać pytania drogą poczty elektronicznej, jedyne pytanie zadał Prof. dr hab. n. med. A. Sieroń z Katowic. Dotyczyło one kwestii aplikacji o granty naukowe; Pani Rektor odpowiedziała Profesorowi.

Dalszą część posiedzenia miała stanowić dyskusja, ale prowadząca posiedzenie Dziekan Wydziału Opieki Zdrowotnej Prof. dr hab. n. med. V. Skrzypulec-Plinta oznajmiła, że… czas się kończy bo musimy opuścić salę. Wtedy jasne stało się czemu służyły długie wystąpienia Pani Dziekan J. Kowalik i informatyka. Zupełnie prosta taktyka, brak czasu. Jak to możliwe by tak traktować zasady akademickie i manipulować nami? Co gorsze, nikt z sali nie zaprotestował.

Ale Prof. dr hab. J. Dzielicki nie zraził się tymi „innowacyjnymi” metodami władz naszej uczelni i po krótkiej wymianie zdań z Panią Dziekan, która wcale nie miała zamiaru zgodzić się na wystąpienie, udało mu się zabrać głos. Profesor przygotował prezentację multimedialną, czego wcześniej nie uzgodnił z Panią Dziekan.

W ciągu kwadransa przedstawił swe losy w uczelni w trzech minionych lat; pokazał szereg dokumentów (wiele z nich prezentowałem na blogu). To emocjonalne wystąpienie było krzykiem rozpaczy człowieka osaczonego, zdruzgotanego, przegranego, opuszczonego. Być może niektórych sformułowań można było uniknąć, ale skala nieprawości (w wymiarze prawnym i ludzkim) jaka spotkała Profesora była tak duża, że doprawdy trudno mieć pretensje do Prof. Dzielickiego. Na końcu padło pytanie do Pani Rektor dlaczego to wszystko go spotkało.

Niestety, odpowiedź nie padła…

I na tym zakończono posiedzenie, nie było żadnej dyskusji.

Kazano nam wysłuchać, co władza ma do pokazania, ale widać ta władza nie jest zainteresowana co my mamy do powiedzenia. To taki nowoczesny model akademickości (o wadze akademickości członkowie Senatu słyszeli z ust Pani Rektor na dwóch ostatnich posiedzeniach Senatu):

Władza mówi, pracownicy słuchają.

Miałem zamiar zabrać głos, ale nie dostąpiłem tego zaszczytu.

W najbliższym czasie przedstawię Czytelnikom treść planowanego wystąpienia.

poniedziałek, 10 maja 2010

Dorobek naukowy pracowników SUM za 2009 rok

Tabela przedstawia wyniki pracy naukowej pracowników naszej uczelni w roku ubiegłym wyrażony punktami IF dla artykułów pełnotekstowych.

Zanotowaliśmy postęp dla całej uczelni oraz obu wydziałów lekarskich, a także wydziału Farmaceutycznego z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej. Słabsze wyniki zanotowały pozostałe dwa wydziały.

Wyniki wg danych zamieszczonych na stronie internetowej SUM z dnia 3 maja.

20082009
Cała uczelnia8601087
Wydział Lekarski Katowice486565
Wydział Lekarski z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym Zabrze243453
Wydział Farmaceutyczny z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej91144
Wydział Opieki Zdrowotnej8746
Wydział Zdrowia Publicznego5233

piątek, 7 maja 2010

Usłyszane na szpitalnym korytarzu

Niedawno byłem świadkiem rozmowy pracowników naszej uczelni. Dzień po posiedzeniu Rady Wydziału jeden z rozmówców pyta drugiego: „podobno wczoraj było burzliwe posiedzenie”, co ten drugi potwierdza, mówiąc, że obecni byli świadkami ważnych wydarzeń związanych z konkursem na stanowisko kierownika Katedry i Zakładu Chirurgii Stomatologicznej.

Ten, który był obecny na posiedzeniu zapytał także czym była spowodowana nieobecność.

Odpowiedź brzmiała: „mnie to nie interesuje, po co mam tam siedzieć? Szkoda czasu, mam ważniejsze zajęcia”.

Pomyślmy, szef katedry, samodzielny pracownik naukowy prezentuje taką postawę, nawet nie próbuje maskować lekceważącego stosunku do własnej uczelni. Czego zatem oczekiwać od szeregowego pracownika, dlaczego miałby identyfikować się ze swoją uczelnią? Przykład idzie z góry. Na posiedzeniach RW niektórzy profesorowie i doktorzy habilitowani pojawiają się raz w roku, zwykle gdy gościmy Panią Rektor. A z upływem czasu trwania posiedzenia obecnych ubywa, do końca są obecnie zwykle te same osoby…smutne to wszystko…

wtorek, 4 maja 2010

Dzisiaj nad ranem zmarł Profesor Zbigniew Herman, Doktor honoris causa i były Rektor naszej uczelni. To ogromna strata dla społeczności akademickiej uniwersytetu.

Dla mnie Profesor zawsze pozostanie przede wszystkim niezwykle ważną postacią na drodze przeistaczania się uczelni z modelu szkoły wyższej podporządkowanej priorytetom i celom władzy komunistycznej do uniwersytetu godnego tego miana. I choć przecież otaczający nas świat daleki jest od tego wyśnionego ideału to rola Profesora w drodze do uniwersytetu przez duże „U” była znacząca. Jesienią 1980 roku to właśnie Profesorowi Hermanowi połączone Rady Wydziału powierzyły funkcję Rektora. A przecież wówczas miał on zaledwie 45 lat, co jak na obyczaje akademickie było wiekiem młodym. W sposób demokratyczny wybrano Go Rektorem, pełnił tę funkcję aż do mrocznych czasów stanu wojennego. W tych gorących miesiącach nasze drogi krzyżowały się wielokrotnie, pamiętam troskę Rektora o los studentów oraz nieustanne wspieranie działalności Niezależnego Zrzeszenia Studentów.

Panie Profesorze, pozostanie Pan w naszej pamięci na zawsze.

Lekarski Egzamin Państwowy, wyniki z lutego 2010

Poniżej przedstawiam wyniki ostatniej sesji egzaminacyjnej.

Wyniki naszych absolwentów, lekarzy stażystów są niezłe (4-ta lokata z niewielką stratą do najlepszych), gorzej plasują się lekarze posiadających prawo wykonywania zawodu (7. miejsce, z większym dystansem do liderów).

Znacznie gorzej, wręcz fatalnie wyglądają wyniki dentystów; obie grupy zamykają listy rankingowe tracąc do najlepszych odpowiednio 10,6 i 15,6 punktów. Regres kształcenia tej grupy studentów trwa; należy podjąć szybkie i skuteczne działania naprawcze. Zamieszanie wokół wyboru kierownika Katedry i Zakładu Chirurgii Stomatologicznej to smutny przykład, że niezgoda rujnuje. Tracimy czas na jałowe spory.

Wyniki lekarzy stażystów według ukończonej uczelni.

UczelniaminimummaksimumśredniaSDzdawałozdało
Uniwersytet Medyczny w Lublinie100175148,013,4217212
Pomorska Akademia Medyczna w Szczecinie96175146,615,3129125
Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie80175146,516,0273264
Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach97174146,214,3288281
Warszawski Uniwersytet Medyczny w Warszawie82180145,615,9338322
Akademia Medyczna we Wrocławiu95175144,714,7251250
Gdański Uniwersytet Medyczny97178144,515,1225219
UMK, Collegium Medicum w Bydgoszczy72174143,017,0142138
Uniwersytet Medyczny w Poznaniu63175142,019,0249235
Uniwersytet Medyczny w Łodzi84170141,315,1269257
Uniwersytet Medyczny w Białymstoku77169133,718,8143124

Wyniki lekarzy posiadających prawo wykonywania zawodu

UczelniaminimummaksimumśredniaSDzdawałoZdało
Gdański Uniwersytet Medyczny102170140,513,67471
Warszawski Uniwersytet Medyczny w Warszawie82165138,315,99890
Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie88173137,316,18276
Uniwersytet Medyczny w Poznaniu101176136,616,76562
UMK, Collegium Medicum w Bydgoszczy108164136,617,12523
Akademia Medyczna we Wrocławiu90170136,320,65345
Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach83163133,416,710292
Uniwersytet Medyczny w Białymstoku103171132,314,95248
Uniwersytet Medyczny w Łodzi70161130,619,76150
Uniwersytet Medyczny w Lublinie83166129,521,05845
Pomorska Akademia Medyczna w Szczecinie61154125,222,31915

Wyniki lekarzy dentystów stażystów według ukończonej uczelni.

UczelniaMinimummaksimummedianaśredniaSDzdawałoZdało
Akademia Medyczna we Wrocławiu119175150148,612,79393
Gdański Uniwersytet Medyczny113183148146,113,67171
Pomorska Akademia Medyczna w Szczecinie111171148145,712,66362
Uniwersytet Medyczny w Poznaniu100171148,5145,015,19287
Warszawski Uniwersytet Medyczny w Warszawie100175144143,912,78684
Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie82171143,5142,613,68886
Uniwersytet Medyczny w Lublinie73170146140,918,78478
Uniwersytet Medyczny w Białymstoku112161142140,713,25656
Uniwersytet Medyczny w Łodzi96163140138,412,8103100
Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach90169140138,016,68074

Wyniki lekarzy dentystów posiadających prawo wykonywania zawodu

uczelniaminimummaksimumśredniasdzdawałozdałoNie_zdałoZgłoszonych
Akademia Medyczna we Wrocławiu114168144,913,82525038
Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie117164141,313,32929060
Gdański Uniwersytet Medyczny123163145,713,61515023
Pomorska Akademia Medyczna w Szczecinie109169143,615,41413122
Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach100164130,114,93026455
Uniwersytet Medyczny w Białymstoku50169131,024,52421346
Uniwersytet Medyczny w Lublinie94177134,717,23532351
Uniwersytet Medyczny w Łodzi112164137,113,63636051
Uniwersytet Medyczny w Poznaniu104167133,817,12321230
Warszawski Uniwersytet Medyczny w Warszawie99170145,013,63736158

niedziela, 2 maja 2010

Podsumowanie kwietnia

Trudno zebrać się do podsumowania kwietnia, miesiąca, który przed 70-ciu laty i w roku 2010 zapisał tak tragiczną kartę polskiej historii. To wydarzenie przesłoniło wszystkie inne, doczesne sprawy. Zrozumiałe jest, że zainteresowanie Czytelników tekstami zamieszczanymi na blogu było nieco mniejsze niż zazwyczaj. Pewne zainteresowanie wzbudziły informacje dotyczące konkursów w uczelni (7 i 20 kwietnia) oraz dokument dotyczący reform nauki w SUM. Ale najbardziej uwagę Czytelników przykuła informacja dotycząca dochodów Pani Kanclerz mgr B. Kuraszewskiej. 27 kwietnia zamieściłem list jaki w tej sprawie otrzymałem od Prof. dr hab. n. med. J. Duławy. Ta sprawa jest zdumiewająca i bulwersująca nie tylko dla mnie, a Czytelnicy wyrazili swą dezaprobatę dla lekceważenia prawa oraz obecności wśród nas „równych” i „równiejszych”.

W Śląskim Uniwersytecie Medycznym słowa przyzwoitość, szacunek, akademickość, sprawiedliwość, etyka zostały już dawno zapomniane…

sobota, 1 maja 2010

Ważne informacje dotyczące prawidłowości przeprowadzania konkursów są dostępne na stronie NSZZ "Solidarność".

http://solidarnosc-sum.ovh.org/

piątek, 30 kwietnia 2010

Przeczytane w śląskiej prasie

Klinika ojca kierownika, czyli jak zwalczać nepotyzm

czwartek, 29 kwietnia 2010

Z życia SUM – posiedzenie Senatu 28 kwietnia 2010

Przedstawiono nam sprawozdanie z działalności Senackiej Komisji ds. Szpitali Klinicznych za rok 2009. Moją uwagę zwróciła uchwała Komisji, w której wyraża ona prośbę aby każdorazowo planowana reorganizacja szpitali klinicznych była poprzedzona jej opinią. Ta uchwała wynika z braku uzyskania stanowiska Komisji przed przeniesieniem Klinik Alergologii i Endokrynologii z Zabrza do Katowic. To powinno być oczywiste (po co są powoływane komisje senackie? po to by doradzać, w innym razie szkoda czasu ich członków) zatem forma z użyciem słowa „prośba” wydaje mi się co najmniej dziwna.

Druga kwestia dotyczyła uwagi Komisji, że reorganizacja w/w klinik może zakłócić dydaktykę. Prof. dr hab. n. med. L. Poloński, Przewodniczący Komisji nie wyjaśnił czym powodowane są obawy Komisji. Zwróciłem uwagę, że Klinika Chorób Wewnętrznych i Alergologii nie posiada kontraktu w zakresie chorób wewnętrznych z powodu braku spełnienia wymagań NFZ-u, zatem proces szkolenia studentów w zakresie chorób wewnętrznych nie może być prawidłowo realizowany. Wciąż podkreśla się znaczenie „upraktycznienia” zajęć, ale jak uczyć, gdy brak przypadków internistycznych? Ku memu zdziwieniu Dziekan Wydziału Prof. dr hab. n. med. W. Król oraz Rektor Prof. dr hab. n. med. E. Małecka-Tendera nie widzą problemu i wg nich nie powinno być zakłócenia procesu dydaktycznego w sytuacji braku kontraktu na leczenie chorych z chorobami wewnętrznymi. Skonstatowałem to krótko: student, który nie zobaczy marskości wątroby, nigdy jej, jako lekarz nie rozpozna.

Zadałem pytanie, jak wygląda sprawa regulaminu konkursu na stanowiska kierownicze, gdyż projekt takiego regulaminu został przedstawiony do konsultacji niektórym członkom RW w Zabrzu, a w Katowicach analogiczny, ale nieco inny dokument miał być przyjęty na ostatnim posiedzeniu RW. Jak nas informował w czasie posiedzenia RW w Zabrzu Dziekan Wydziału Prof. dr hab. n. med. W. Król zrezygnowano z idei różnych regulaminów na różnych wydziałach (patrz blog z dnia 7 i 20 kwietnia), by opracować wspólny dokument w całej uczelni. Pani Rektor poinformowała nas, że Dziekani przygotowują taki dokument. Na pytanie, kiedy będzie on dostępny dla społeczności akademickiej usłyszeliśmy, że niebawem zostanie on przedstawiony do akceptacji Radom Wydziałów.

Pani Rektor poinformowała, że na czele rektorskiej komisji historycznej mającej zbadać związki pracowników SUM ze służbami specjalnymi PRL-u stanie prof. dr hab. n. med. G. Opala.

Student S. Sirek przekazał członkom Senatu informacje na temat dyskusji o procesie oceny procesu dydaktycznego, jaka toczyła się na forum samorządów studenckich polskich uczelni medycznych. Stwierdził, że wszędzie odsetek studentów wypełniających ankiety dydaktyczne jest bardzo mały. To żałosne, czy indolencja w innych uczelniach zwalnia nas od pracy i krytycyzmu?! Słaba kondycja polskich uniwersytetów jest powszechna, to jednak nie usprawiedliwia naszego „równania w dół”. I na koniec kuriozum; jednym z pytań ankiet ma być „ocena przygotowania merytorycznego pracownika naukowego przez studentów”. Zawsze wydawało mi się, że to nauczyciel sprawdza wiedzę studenta, a dobrze prowadzone zajęcia skutkują wysoką wiedzą studenta prezentowaną podczas zaliczenia. Coś się komuś pomieszało. Sam przez lata prowadziłem ankietę wśród moich studentów, jestem gorącym zwolennikiem ankiet, ale nie fikcji.

PS. Od kiedy uczelnia przejęła tę rolę i prowadzona jest pozorowana ankietyzacja zrezygnowałem z własnych ankiet, by nie dublować tych samych działań. Efekt jest taki, że wobec fiaska ankietyzacji (odpowiedź 8,92% respondentów nie jest miarodajna) dziś tak naprawdę nie mam wiedzy, jak studenci oceniają zajęcia w moim zakładzie.

wtorek, 27 kwietnia 2010

O dochodach Kanclerza SUM raz jeszcze

Opublikowanie 21 marca br. informacji o dochodach mgr B. Kuraszewskiej, Kanclerza naszej uczelni wzbudziło rekordowe zainteresowanie Czytelników, wyrażające się liczbą 30 komentarzy krytycznych wobec wysokości tych zarobków, szczególnie wobec wysokości (lepiej może „niskości”) dochodów innych pracowników uczelni.

Parę osób oczekiwało jakiejś reakcji Pani Rektor Prof. dr hab. n. med. E. Małeckiej-Tendery i pytało mnie, czy ta kwestia została poruszona na marcowym posiedzeniu Senatu.

Nic takiego nie nastąpiło wobec czego wystąpiłem z zapytaniem o dochody Pani Kanclerz za pierwszy kwartał 2010 r. Może oczekiwane decyzje zapadły w ciszy gabinetu i zarobki zostały zredukowane do przyzwoitego poziomu?

W Ustawie o Szkolnictwie Wyższym z lipca 2005 roku - aktualnie regulującej zasady funkcjonowania polskich uczelni w RP czytamy:

W uczelni publicznej wynagrodzenia rektorów, prorektorów, kanclerzy i kwestorów są jawne, nie podlegają ochronie danych osobowych.

Poniżej przestawiam odpowiedź uzyskaną od władz uczelni.

Dlaczego dziś odmawia się nam tej informacji, a analogiczne pytania dotyczące dochodów za lata 2008 i 2009 doczekały się odpowiedzi?

Jak to możliwe, by prawo obowiązujące w RP nie obowiązywało w Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach?

o dochodach Kanclerza SUM 1
o dochodach Kanclerza SUM 2

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Jak poprawić stan nauki w Śląskim Uniwersytecie Medycznym?

Przedstawiam dokument dotyczący pracy naukowej w naszej uczelni. Należy z uznaniem przyjąć sam fakt jego powstania, niemniej to tylko pierwszy krok na drodze prowadzącej do postępu w zakresie prowadzenia pracy naukowej w SUM.
Moje uwagi zaznaczyłem niebieską czcionką.

strona 1
strona 2
strona 3
strona 4
strona 5

piątek, 23 kwietnia 2010

Pogrzeb Janusza Kurtyki

Dziś w Krakowie odbył się pogrzeb jednej z wielu ofiar tragedii pod Smoleńskiem - Ś.P. Janusza Kurtyki - Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Zgromadził bardzo dużo osób, które przybyły by oddać cześć temu wybitnemu człowiekowi. Wśród osób zabierających głos nie można pominąć wypowiedzi Senatora Zbigniewa Romaszewskiego. Senator niezwykle celnie pokazał, w jak ważniej instytucji pracował J. Kurtyka. Instytut Pamięci Narodowej to kluczowa instytucja dla zachowania polskiej tożsamości narodowej. Bez pamięci i zrozumienia naszej przeszłości, szczególnie tej najnowszej, skrzętnie ukrywanej, nie mamy szans na budowanie przyszłości wspartej na mocnych, trwałych fundamentach. Janusz Kurtyka, jako kierujący oddziałem krakowskim IPN, a później, jako Prezes IPN wniósł doń dynamizm, wolę wyjaśnienia naszej historii. Był niestrudzony na drodze dążenia do prawdy, za Jego kadencji wydano blisko 600 pozycji naukowych. Wyważony w swych sądach, zawsze profesjonalny, niezwykle kompetentny. Nic dziwnego, że setki, może tysiące osób, których haniebne czyny wobec polskiego narodu nigdy nie zostały ujawnione i sprawiedliwie ocenione, tak zajadle zwalczały działalność Instytutu. Należy mieć nadzieję, że to dzieło będzie kontynuowane, a pracy w dążeniu do prawdy nie będą towarzyszyć głosy jałowej i niemerytorycznej krytyki. Taką nadzieję można mieć słysząc słowa Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego B. Zdrojewskiego, który opisując życie i dokonania Prezesa Kurtyki zdobył się na słowo „przepraszam” w odniesieniu do traktowania, jakiego doznawał za życia.

Polityka antyplagiatowa w Śląskim Uniwersytecie Medycznym

Zarządzenie Rektor naszej uczelni Prof. dr hab. n. med. Ewy Małeckiej-Tendery to ważna regulacja prawna. Nie posiadam wiedzy dotyczącej skali kradzieży własności intelektualnej w SUM, ale potencjalnych plagiatorów te przepisy powinny zniechęcić.

Poniżej przytaczam treść zarządzenia; mam dwie uwagi, które zaznaczyłem. Nie dotyczą one istoty sprawy, pierwsza zmierza do „uszczelnienia” systemu, druga zaostrza nieco kryteria plagiatu.

Sądzę, że należy objąć także prace doktorskie co nie zostało w rozporządzeniu ujęte.

plityka antyplagiatowa 1
plityka antyplagiatowa 2
plityka antyplagiatowa 3
plityka antyplagiatowa 4

czwartek, 22 kwietnia 2010

Ocena procesu dydaktycznego przez Studentów wpisana jest w kanon działalności zarówno pracownika naukowo-dydaktycznego jak i dydaktycznego. Jesteśmy wszyscy oceniany raz na cztery lata i od tej oceny zależy nasza dalsza praca w uniwersytecie. Jeżeli tak to system wprowadzający kontrolę, sama kontrola ( jakość pytań w anonimowej ankiecie) powinien być tak skonstruowany, aby czuwał na rzetelnością tej oceny.

Nasuwają się pierwsze uwagi: skoro oceniani jesteśmy co cztery lata to w formularzu oceny pracownika dotyczącym kształcenia i wychowania studentów nie powinna być zaznaczona pozycja pozytywna lub negatywna, ona powinna być udokumentowana poprzez wpisanie nazwa przedmiotu/ów , rodzaj zajęć tj. (wykład, ćwiczenia, seminaria) jaki procent studentów oceniał nauczyciela (czy była to grupa reprezentatywna!!) i jaka z ankiety wynikła ocena. Takie informacje w formularzu oceny powinny być wypełniane za każdy roku. Wtedy może być oceną w miarę obiektywną. Pytanie nasuwa się takie: czy oceniając wykład student ma na to moralne prawo, jeżeli na te wykłady nie uczęszcza? Ankieta powinna taką kwestię uwzględniać. Ta ocena jest bardzo istotna dla pracowników dydaktycznych, gdyż jest dla tej grupy jedynym kryterium decydującym o ich dalszych losach. Nie zgadzam się aby podstawą oceny nauczyciela dydaktycznego była ankieta wypełniona przez 7 (!) Studentów, wśród których dwaj wystawili ocenę negatywną i to jest podstawą do zwolnienia. Bywają sytuacje, że Studenci w swoich ankietach mają 100% rację, np., że zajęcia laboratoryjne ich nie satysfakcjonują, zamiast pracy indywidualnej odbywa się pokaz, mają mały kontakt z aparaturą, brakuje elementarnego wyposażenia, ale czy to jest zawsze wina prowadzącego? Czy braków środków na dydaktykę? Jak wtedy wykorzystać ankietę aby nie skrzywdzić pracownika? Przygotowanie dobrej ankiety to bardzo trudne zadanie. W uczelniach zagranicznych są całe zespoły specjalistów czuwające nad poprawnością takiej oceny.

Pytanie jest zasadnicze dlaczego taki mały procent Studentów włącza się w proces oceny?

  • Czy Samorząd Studencki współpracował w tworzeniu ankiety? Czy tylko ją „przyklepał”? Wiem, że Studenci z Wydziału Zabrzańskiego mieli przygotowaną własną ankietę? Jakie są jej losy?
  • Jakie jest stanowisko Prorektora ds. Studentów w tej sprawie?
  • Czy propozycje pytań zawartych w ankiecie były dyskutowane na Radach Wydziału? Jednak mamy różną specyfikę i może należałoby pytania zróżnicować?


Myślę, że pod moim tekstem przeczytamy wypowiedzi i komentarze Studentów. Na to liczę.

Niedawno w Wydziale Farmaceutycznym gościliśmy Państwową Komisję Akredytacyjną, która po raz pierwszy oceniała kierunek Biotechnologia. Na spotkaniu z pracownikami Wydziały Przewodniczący Komisji postawił pytanie: „Proszę podać argumenty przemawiające za tym że dobrze kształcicie Studentów?” Jednym z najważniejszych to właśnie ocena nas w ankietach. Kolejne pytanie: „A jaki procent Studentów bierze udział w ocenie?” odpowiedź znamy - jest w tekście prof. W. Pluskiewicza – około 9%. Oznacza to, że mogą istnieć przedmioty (lub nauczyciele akademiccy), którzy wcale nie zostali ocenieni. Co wtedy wpiszemy do formularza oceny pracownika?

Prof. Aleksandra Kochańska - Dziurowicz

wtorek, 20 kwietnia 2010

Wieści z SUM

Z uznaniem należy przyjąć ostatnie działania władz naszej uczelni zmierzające do przyjęcia jednolitego regulaminu procedur konkursowych. Wychodzi to naprzeciw poglądom zaprezentowanym na blogu oraz powszechnym oczekiwaniom społeczności akademickiej. Przed paru dniami pokazałem oba proponowane regulaminy, poniżej przedstawiam projekt dla Wydziału w Zabrzu wraz z mymi uwagami. Wysłałem je Dziekanowi Prof. W. Królowi. Wobec zmiany w tej kwestii poglądów władz uczelni nie będą dyskutowane na najbliższym posiedzeniu RW, ale chciałbym mój punkt widzenia zaprezentować Czytelnikom bloga. Uwagi zaznaczyłem boldem.
Powyższy tekst powstał rankiem 10 kwietnia, ale z powodu żałoby narodowej odstąpiłem od jego natychmiastowego zamieszczenia.

Życie dopisało dalszy ciąg, a me uwagi wydają się być jak najbardziej trafne w kontekście wydarzeń w czasie posiedzenia RW w Zabrzu 15.04. Dziekan Prof. dr hab. W. Król przedstawił nam wynik głosowania w komisji konkursowej (o dziwnych kolejach tego konkursu pisałem 25 marca): brzmiał on 6 do 1 na korzyść dr hab. P. Malary. Zgłosiłem wówczas postulat by dalsza procedura dotyczyła obu kandydatów, gdyż praca komisji powinna stanowić tylko etap postępowania, a nie zastępować kompetencji RW (uzasadnienie podaję w komentarzu do projektu). Dziekan nie zgodził się na taki bieg spraw. Zapytałem wówczas o kompetencje zawodowe (specjalizacje) obu kandydatów, którzy mają objąć także funkcję ordynatora. Wywołało to burzliwą dyskusję w udziałem dr hab. R. Koszowskiego, drugiego kandydata. Wobec całkowicie odmiennego interpretowania faktów przez Dziekana i dr hab. R. Koszowskiego zaapelowałem o odłożenie głosowania do czasu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości. Dziekan odrzucił mój wniosek formalny. Ostatni etap dyskusji dotyczył dorobku naukowego obu kandydatów, tu także wyraźne były odmienne poglądy, niemniej dorobek naukowy dr hab. R. Koszowskiego był wyraźnie lepszy.
W tajnym głosowaniu RW odrzuciła wniosek komisji, za było około 1/3 głosujących.
Przebieg tej części RW pokazał, że jej członkowie nie zgadzają się na manipulacje, są zwolennikami czytelnych procedur i rozumieją potrzebę działań w duchu „pro publico bono”, tak by RW była pełnoprawnym organem decydującym o biegu spraw w uczelni, a nie tylko „maszynką do głosowania”.

Projekt Regulaminu Pracy Komisji Konkursowej dla Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu

A. Informacje ogólne
  1. Postępowanie konkursowe ma na celu wybór kandydata do pełnienia funkcji kierownika katedry, kliniki, oddziału klinicznego, zakładu, studium oraz kolegium
  2. Konkurs ogłasza Rektor na wniosek Dziekana właściwego wydziału

    Konkurs zostaje na co najmniej 1 miesiąc przed upłynięciem terminu zgłaszania kandydatur umieszczony na stronie internetowej uczelni w taki sposób by był dostępny nie tylko z komputerów podłączonych do sieci uczelnianej.

    Postępowanie konkursowe przeprowadza z upoważnienia Rektora, Dziekan.
  3. Dziekan zawiadamia właściwe jednostki o wszczęciu postępowania konkursowego wskazując minimalne warunki i wymagania, jakie powinna spełniać osoba ubiegająca się o funkcje, określając termin do którego należy składać wymagane dokumenty
  4. Postępowanie jest ważne jeżeli została zgłoszona co najmniej jedna kandydatura. Dziekan dokona wstępnej, pod względem formalnym, oceny dokumentu złożonych przez kandydatów (kandydata). Dokumenty kandydatów (kandydata), spełniających minimalne wymagania i warunki, Dziekan przekazuje komisji, a pozostałe, nie spełniające wymagań formalnych zwraca właściwym osobom.

B. Praca komisji – skład komisji
  1. Oceny Kandydata (kandydatów) dokonuje komisja powołana przez Rektora w skład której wchodzą: Dziekan jako przewodniczący oraz pięciu członków wybranych zwykłą większością głosów przez właściwą Radę Wydziału

    liczba kandydatów do komisji spośród członków RW nie jest ograniczona.
  2. W komisji konkursowej na stanowisko kierownika kliniki/oddziału klinicznego – ordynatora uczestniczy bez prawa głosu Dyrektor Szpitala którego konkurs dotyczy
  3. W skład komisji nie może wchodzić osoba, która jest małżonkiem lub krewnym albo powinowatym do drugiego stopnia włącznie, osoby, biorącej udział w postępowaniu albo pozostaje wobec niej w takim stosunku prawnym lub faktycznym, że może budzić uzasadnione wątpliwości co do jej bezstronności.
  4. Jeżeli okoliczności, o których mowa wyżej zostaną ujawnione po powołaniu komisji, Rektor powołuje nowego członka komisji

    W takiej sytuacji ten sam organ, który powoływał członków komisji czyli Rada Wydziału powinna powołać nowego członka.

C. Praca komisji – głosowanie
  1. Komisja ocenia kandydata (kandydatów) kierując się następującymi kryteriami:
    • osiągnięcia w pracy naukowej
    • dydaktycznej
    • klinicznej
    • organizacyjnej
  2. Jedną z integralnych części postępowania konkursowego jest rozmowa z kandydatem (kandydatami)
  3. Ocena poszczególnych kandydatów (kandydata) dokonywana jest w głosowaniu tajnym przy obecności wszystkich członków komisji. Uznaje się, że kandydat otrzyma pozytywną opinię, jeżeli uzyskał co najmniej 4 głosy „za”.
  4. Jeżeli w pierwszym głosowaniu żaden z kandydatów nie otrzymał wymaganych czterech głosów „za”, Dziekan zaprasza w czasie tego samego posiedzenia kandydata (kandydatów) na kolejną, drugą rozmowę indywidualną po której odbywa się drugie głosowanie na tych samych zasadach jak głosowanie pierwsze

    ten punkt nie powinien się znaleźć w regulaminie, nie ma tu w żaden sposób zastosowania pojęcie „reasumpcji” głosowania, które jest zastrzeżone dla sytuacji błędów typu proceduralnego, GŁOSOWANIE MOŻE BYĆ TYLKO JEDNO.

    do drugiej tury przechodzą dwaj kandydaci z największa ilość głosów „za” a przy równej ich ilości kandydaci z najmniejszą liczbą głosów „przeciw”

    jeżeli powyższe zasady nie pozwalają na wyłonienie dwóch kandydatów, do drugiej tury przechodzą wszyscy uczestniczący w konkursie


    powyższe punkty powinny być wykreślone, komisja głosuje i wyniki pracy przekazuje RW. To RW decyduje o wyborze kandydata, nie komisja.
    Tak nie może być, brak pozytywnej opinii komisji nie przekreśla szans kandydata, o jego wyborze decyduje RW. Zatem wynik pracy komisji, stanowiąc ważną przesłankę dla RW, powinien być zawsze przedstawiony RW niezależnie od wyniku głosowania. RW przedstawia się wynik głosowania w każdym wypadku (jeden kandydat, dwóch gdy było dwóch lub więcej kandydatów). Nie może tak być by to 6 osób decydowało o szansach wyboru, od tego jest RW. Jest zrozumiałe, że wynik pracy komisji stanowi dla RW ważną informację, ale nie decydującą o ostatecznym wyniku, gdyby tak było to RW wcale by nie była potrzebna.
  5. W przypadku, gdy żaden z kandydatów nie uzyskał pozytywnej opinii komisji lub Rektor nie dokonał wyboru, Dziekan na wniosek Rektora, w terminie trzech miesięcy od zakończenia postępowania, ponownie przeprowadza postępowanie konkursowe.

    Zakończeniem postępowania nie jest posiedzenie komisji, tylko głosowanie w RW. Tylko brak rozstrzygnięcia w tym głosowaniu może decydować o zakończeniu postępowania.
  6. W drugim postępowaniu konkursowym obowiązują takie same zasady jak w postępowaniu pierwszym-wygrywa kandydat który uzyskał minimum 4 głosy „za”.
  7. Przy równej ilości głosów „za” w drugim postępowaniu konkursowym, o wyborze kandydata decyduje Rada Wydziału w głosowaniu tajnym, po przedstawieniu przez Przewodniczącego Komisji dotychczasowego przebiegu konkursu.
  8. Z każdego posiedzenia komisja sporządza protokół, który podpisuje przewodniczący i protokolant.

    Powinni się podpisać wszyscy członkowie komisji
    Wynik pracy jest natychmiast po zakończeniu jej pracy przestawiany kandydatom
  9. Wyniki oceny komisji wraz z całą dokumentacją postępowania przewodniczący komisji przekazuje Rektorowi
  10. Rektor po zasięgnięciu opinii Senatu powołuje na stanowisko kierownika katedry, kliniki, oddziału klinicznego, zakładu, studium, kolegium na wniosek Dziekana właściwego wydziału zaopiniowany przez Radę Wydziału


Kursywą zaznaczono akapity będące częścią statutu ŚUM.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Dziś, tydzień od tragedii w drodze do Katynia, nadal trudno jest pogodzić się z tym okrutnym wyrokiem losu. Odeszli od nas tak liczni Polacy, pełniący wiele najważniejszych funkcji w państwie. Niektórych z nich znałem osobiście, byli to Szanowni Państwo, Ś.P.: Krystyna Bochenek, Sławomir Skrzypek i Janusz Kurtyka.

Informacja o katastrofie zastała mnie na konferencji naukowej w Poznaniu. Konferencja nie została odwołana, po symbolicznej minucie milczenia staraliśmy się, wykładowcy i uczestnicy, jakoś skupić się na treściach merytorycznych co nie było łatwe.

Cały ostatni tydzień był dla wszystkich nas niezwykle trudny, a rozmiar tragedii przytłaczał.

Życie toczy się dalej, a dyskusje i dociekania kulis katastrofy będą przedmiotem uwagi nie tylko dziś, ale i w odległej przyszłości. Dla mnie to tragiczne zdarzenie jest wyrazem pewnego zjawiska o szerszych uwarunkowaniach, o którym chciałbym napisać parę zdań.

Postawmy parę pytań nurtujących wielu z nas:

Czy na pewno musiało dojść do tej katastrofy?

Czy niedostatki ludzkiej komunikacji, umiejętności działania „pro publico bono”, te na poziomie państwa, na pułapie władz państwowych, nie były swego rodzaju „kuszeniem” losu?

Jak to możliwe, że Prezydent RP latał takim samolotem?

Dlaczego samolot miał lądować na lotnisku pozbawionym odpowiedniego oprzyrządowania?

Dlaczego na pokładzie jednego samolotu znalazło się równocześnie tak wiele osobistości życia publicznego, jak można było samolocie zebrać tylu generałów?

Tym razem brak zgody i brak porozumienia zebrały tragiczne żniwo. Zawiodły procedury (brak lub ich nieprzestrzeganie), zebrało się zbyt wiele okoliczności by uznać katastrofę jedynie za wyrok ślepego losu.

Pytania można mnożyć, ale wniosek, w moim przekonaniu, jest jeden: ta katastrofa to wyraz poważnego kryzysu państwa. Państwo, które nie potrafi zadbać o bezpieczeństwo swych najważniejszych obywateli to państwo słabe. Polska została pozbawiona Prezydenta oraz szeregu innych, wspaniałych ludzi.

O docenieniu wielkości Lecha Kaczyńskiego najlepiej świadczą tłumy zgromadzonych w czasie kolejnych odsłon dramatu. A świat, dosłownie cały świat przyjął taką samą postawę, wyrażając podziw i uznanie dla naszego Prezydenta. Niejeden uważny obserwator sceny politycznej ze zdumieniem dostrzegł, że Lech Kaczyński był kimś zupełnie innym niż dotąd nam się wydawało. Na niwie różnych wydarzeń przez lata byliśmy świadkami licznych bezpardonowych ataków na Prezydenta RP. Ośmieszanie, kpiny, szyderstwo były na porządku dziennym. Takie niestosowne stwierdzenia, jak…, nie, tych słów nie godzi się powtarzać, pamiętamy je dobrze, nigdy nie powinny paść z ust jakiegokolwiek Polaka, nie mówiąc już o politykach.

Ale prawdziwy stosunek Polaków do Lecha Kaczyńskiego zobaczyliśmy w minionym tygodniu; widoku tysięcy ludzi na trasie przejazdu z Okęcia do Pałacu, w milczeniu oddajających honor Głowie Państwa nigdy nie zapomnimy. A chyba najbardziej w naszą świadomość narodową wpisze się obraz nieprzebranych rzesz czekających wiele godzin by przez chwilę móc zbliżyć się do Prezydenta i Jego Towarzyszki życia. Tak, jak w maju 1935 roku miliony rodaków żegnały ukochanego Marszałka, którego na odkrytym wagonie wieziono ze Stolicy na miejsce wiecznego odpoczynku, do Zamku Królewskiego w Krakowie.

Podobnie zachował się świat, poczynając od postawy Rosjan, tak zwykłych obywateli, jak i władz państwowych, a kończąc na dziesiątkach światowych przywódców uczestniczących w uroczystościach pogrzebowych. Przecież nikt im nie kazał przyjeżdżać do Polski, to była spontaniczna reakcja świata. Czy tak się traktuje zwykłego, przeciętnego, trzecioplanowego polityka? Trzeba było tragedii byśmy mogli pojąć, że nasz były Prezydent był kimś wybitnym. Prowadził konsekwentną, dalekosiężną politykę wykraczającą poza myślenie w kategoriach partyjniactwa, lokalnego, chwilowego i małego interesu. Nie był dla swych międzynarodowych partnerów łatwym rozmówcą, z pewnością Jego poglądy odbiegały od postaw większości innych przywódców. Był polskim patriotą, co nie oznacza wcale postawy niechętnej Światu. I to dostrzegł Świat, pokłonił się temu wielkiemu Polakowi.

Nie sposób nie dostrzec symboliki tego tragicznego wydarzenia, klamra wydarzeń z 1940 i roku 2010 roku jest niezwykle czytelna. Z jednej strony konsekwencją wypadku jest rozpowszechnienie prawdy o zbrodni w Katyniu w skali globalnej, co nigdy by nie nastąpiło, a z drugiej strony mamy niepowtarzalną szanse na prawdziwe, nie tylko fasadowe pojednanie polsko-rosyjskie.

Dziś wszystkim bez wyjątku (nie licząc marginesu ludzi złej woli) Lech Kaczyński jawi się, jako Mąż Stanu, wielki Polak, niestrudzony w swej pracy na rzecz dobra wspólnego. A cały świat oddał hołd temu skromnemu, Wielkiemu Człowiekowi.

piątek, 16 kwietnia 2010

Dzisiaj, dosłownie przed chwilą odnalazłem zdjęcie sprzed lat. Zrobiono je 7 listopada 1980 roku w czasie strajku studentów Gdańskiej AM. Nie znam autora tego zdjęcia, leżało 30 lat wśród dokumentów z pamiętnych lat 1980/1981.

Rozmową ze studentami zajęty jest Lech Kaczyński, inne osoby nie są mi znane.

Lech Kaczyński 1980