niedziela, 31 grudnia 2017
W odpowiedzi na komentarze Czytelników
30 grudnia opublikowałem dwa komentarze do tekstu z Posiedzenia Rady Wydziału z 7.12. Generalnie zgadzam się, trzeba wiele zmienić w zakresie dydaktyki. Zawsze są dwie strony problemu; my, pracownicy dydaktyczni musimy traktować studentów poważnie i partnersko, a studenci muszą mieć motywację by zdobywać wiedzę. Z jakichś powodów spory odsetek bo aż 12,4% studentów nie zdało LEK-u i podejmowane działania powinny zmniejszyć ten odsetek. Nie chodzi by eliminować bezwzględnie jakąś część studentów, ale by ich mobilizować do pracy i nauki. Ale zawsze są osoby przypadkowe, którym po prostu nie zależy i tych studentów należy skreślać.
środa, 20 grudnia 2017
sobota, 9 grudnia 2017
List Czytelnika sprzed roku - aktualizacja
Szanowny Panie Profesorze,
Nawiązując do listu opublikowanego przed rokiem na Pańskim blogu (http://wojciech.pluskiewicz.pl/2016/02/wazny-list-czytelnika-dotyczacy.html), pragnę podzielić się dwiema istotnymi informacjami odnoszącymi się do treści listu.
1) W dniu dzisiejszym Uniwersytet Jagielloński w Krakowie dokonał retrakcji artykułów autorstwa Agaty Podosek będących plagiatami moich tekstów:
http://www.ic.europeistyka.uj.edu.pl/documents/31861989/78403014/podosek+wersja+polska/218feb0c-9dae-4a0d-b282-a8af7b80a9ec
http://www.ic.europeistyka.uj.edu.pl/documents/31861989/78403014/podosek+wersja+engl/f488dc31-85f2-45c6-9672-78aa85042bc0
Komisja Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk przyznała mi rację i zwróciła się do Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie o dokonanie retrakcji tekstów oraz wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.
2) Co tyczy dr Daniela Wiśniewskiego oraz jego retraktowanego artykułu „Komunikacja w społeczeństwie wielokulturowym: wzmacnianie czy zanikanie tożsamości”, prawomocnym orzeczeniem Komisji Dyscyplinarnej przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego został on ukarany karą dyscyplinarną upomnienia (sygn. KDRG- 613 II - 28/2016).
Co tyczy recenzji artykułów opublikowanej w liście (http://static.t-code.pl/recenzja-wisniewski.pdf), stała się ona podstawą złożonego zawiadomienia do Rektora Uniwersytetu Opolskiego w Opolu, które poskutkowało wszczęciem postępowania dyscyplinarnego (sygn. IV/PW/2016) i wnioskiem Rzecznika dyscyplinarnego ds. nauczycieli akademickich Uniwersytetu Opolskiego w Opolu dr hab. Kamila Antonowa, prof. UO o ukaranie dr Daniela Wiśniewskiego karą dyscyplinarną nagany.
Z poważaniem,
Tomasz Burdzik
Nawiązując do listu opublikowanego przed rokiem na Pańskim blogu (http://wojciech.pluskiewicz.pl/2016/02/wazny-list-czytelnika-dotyczacy.html), pragnę podzielić się dwiema istotnymi informacjami odnoszącymi się do treści listu.
1) W dniu dzisiejszym Uniwersytet Jagielloński w Krakowie dokonał retrakcji artykułów autorstwa Agaty Podosek będących plagiatami moich tekstów:
http://www.ic.europeistyka.uj.edu.pl/documents/31861989/78403014/podosek+wersja+polska/218feb0c-9dae-4a0d-b282-a8af7b80a9ec
http://www.ic.europeistyka.uj.edu.pl/documents/31861989/78403014/podosek+wersja+engl/f488dc31-85f2-45c6-9672-78aa85042bc0
Komisja Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk przyznała mi rację i zwróciła się do Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie o dokonanie retrakcji tekstów oraz wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.
2) Co tyczy dr Daniela Wiśniewskiego oraz jego retraktowanego artykułu „Komunikacja w społeczeństwie wielokulturowym: wzmacnianie czy zanikanie tożsamości”, prawomocnym orzeczeniem Komisji Dyscyplinarnej przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego został on ukarany karą dyscyplinarną upomnienia (sygn. KDRG- 613 II - 28/2016).
Co tyczy recenzji artykułów opublikowanej w liście (http://static.t-code.pl/recenzja-wisniewski.pdf), stała się ona podstawą złożonego zawiadomienia do Rektora Uniwersytetu Opolskiego w Opolu, które poskutkowało wszczęciem postępowania dyscyplinarnego (sygn. IV/PW/2016) i wnioskiem Rzecznika dyscyplinarnego ds. nauczycieli akademickich Uniwersytetu Opolskiego w Opolu dr hab. Kamila Antonowa, prof. UO o ukaranie dr Daniela Wiśniewskiego karą dyscyplinarną nagany.
Z poważaniem,
Tomasz Burdzik
czwartek, 7 grudnia 2017
Z posiedzenia Rady Wydziału
Na dzisiejszym posiedzeniu Rady Wydziału zostały przedstawione aktualne wyniki dotyczące dorobku naukowego samodzielnych pracowników nauki z naszego wydziału. Podano liczbę cytacji oraz wartość współczynnika h porównując te dane do analogicznej analizy sprzed 6 lat. Dorobek został znakomicie zwiększony. Przykładowo, w styczniu 2012 roku było 5 osób z indeksem h co najmniej równym 15, a dziś mamy takich osób 22. Indeks h nie mniejszy niż 10 wówczas uzyskało 20 osób, aktualnie mamy ich 49. A przecież wzrost wartości tego współczynnika jest bardzo powolny, a wzrost np. z 15 do 20 to nie jest poprawa o 25% jak by mogła wskazywać analiza liczbowa. W dalszym ciągu znaczącą część dorobku wydziału tworzy stosunkowo niewielka liczba osób, ale widać postęp i aktywność naukową coraz większej liczby osób.
Na posiedzeniu RW podzieliłem się uwagami dotyczącymi wyników Lekarskiego Egzaminu Końcowego. Nie jest dobrą wiadomością, że absolwenci naszego wydziału zajęli 13-te, przedostatnie miejsce w kraju. Niemniej różnica między liderami z uczelni poznańskiej (średnia 142) a nami (131) to tylko 11 pytań, czyli 5,5% odpowiedzi (LEK ma 200 pytań). To pokazuje, że nie ma przepaści między poziomem wiedzy wśród absolwentów uczelni medycznych. Ważnym czynnikiem wpływającym na końcowy wynik wydziału jest odsetek osób, które nie zdały egzaminu. W uczelniach najlepszych ten odsetek oscyluje wokół 5%, a u nas wyniósł 12,4%. Gdyby zamiast 42 osób (12,4%) nie zdało tylko 17 (5%) to średni wynik mógłby wzrosnąć o 2,5-3 punkty co z kolei przełożyłoby się na poprawę miejsca wydziału o 3-4 pozycje. Stąd – obok różnych działań zmierzających do poprawy poziomu nauczania – należy stawiać takie wymagania studentom na początku ich drogi w uczelni by osoby nie prezentujące odpowiedniego poziomu były skreślane z listy studentów.
Na posiedzeniu RW podzieliłem się uwagami dotyczącymi wyników Lekarskiego Egzaminu Końcowego. Nie jest dobrą wiadomością, że absolwenci naszego wydziału zajęli 13-te, przedostatnie miejsce w kraju. Niemniej różnica między liderami z uczelni poznańskiej (średnia 142) a nami (131) to tylko 11 pytań, czyli 5,5% odpowiedzi (LEK ma 200 pytań). To pokazuje, że nie ma przepaści między poziomem wiedzy wśród absolwentów uczelni medycznych. Ważnym czynnikiem wpływającym na końcowy wynik wydziału jest odsetek osób, które nie zdały egzaminu. W uczelniach najlepszych ten odsetek oscyluje wokół 5%, a u nas wyniósł 12,4%. Gdyby zamiast 42 osób (12,4%) nie zdało tylko 17 (5%) to średni wynik mógłby wzrosnąć o 2,5-3 punkty co z kolei przełożyłoby się na poprawę miejsca wydziału o 3-4 pozycje. Stąd – obok różnych działań zmierzających do poprawy poziomu nauczania – należy stawiać takie wymagania studentom na początku ich drogi w uczelni by osoby nie prezentujące odpowiedniego poziomu były skreślane z listy studentów.
wtorek, 5 grudnia 2017
O polskiej nauce i pieniądzach
Dziś, jak zawsze w grudniu odbyła się uroczystość wręczenia nagród rektorskich w kategoriach: nauka, dydaktyka i praca organizacyjna.
Chciałbym kilka słów napisać o nagrodach naukowych. Dorobek naukowy to podstawowe kryterium oceny jednostek naukowych (wydziałów) stąd praca naukowa ma tak duże znaczenie dla miejsca w rankingu krajowym. Grono nagradzanych pracowników jest prawie takie samo co roku, gdyż tylko niewielki odsetek pracowników wykazuje aktywność naukową. To podstawowa bolączka funkcjonowania polskiego systemu uniwersyteckiego. Skoro nie ma - poza coroczną nagrodą rektorską - żadnych innych motywacji (nie licząc motywacji osobistej w celu uzyskania stopni naukowych oraz tytułu naukowego lub pasji badawczej) ze strony pracodawcy to trudno jest oczekiwać aktywności w działalności naukowej.
Jeśli nie zmienimy systemu wynagradzania pracowników na motywacyjny i nie zostaną zróżnicowane dochody w zależności od osobistych wyników badawczych mierzonych liczbą i jakością publikacji nie ma szans na rzeczywisty postęp. Nie chodzi o stałą, niezmienną składową pensji, jako wyraz uznania za wyniki w pracy naukowej. Ta część pensji pracownika powinna być zmienna i zgodna z wynikiem parametryzacji odbywającej się co 4 lata. Masz duży wkład w dorobek wydziału; na 4 kolejne lata masz konkretny dodatek do pensji. A za 4 lata należy dokonać kolejnej oceny.
To prosty i sprawiedliwy system, dlaczego nie można go wprowadzić po dokonaniu niezbędnych regulacji prawnych?
Chciałbym kilka słów napisać o nagrodach naukowych. Dorobek naukowy to podstawowe kryterium oceny jednostek naukowych (wydziałów) stąd praca naukowa ma tak duże znaczenie dla miejsca w rankingu krajowym. Grono nagradzanych pracowników jest prawie takie samo co roku, gdyż tylko niewielki odsetek pracowników wykazuje aktywność naukową. To podstawowa bolączka funkcjonowania polskiego systemu uniwersyteckiego. Skoro nie ma - poza coroczną nagrodą rektorską - żadnych innych motywacji (nie licząc motywacji osobistej w celu uzyskania stopni naukowych oraz tytułu naukowego lub pasji badawczej) ze strony pracodawcy to trudno jest oczekiwać aktywności w działalności naukowej.
Jeśli nie zmienimy systemu wynagradzania pracowników na motywacyjny i nie zostaną zróżnicowane dochody w zależności od osobistych wyników badawczych mierzonych liczbą i jakością publikacji nie ma szans na rzeczywisty postęp. Nie chodzi o stałą, niezmienną składową pensji, jako wyraz uznania za wyniki w pracy naukowej. Ta część pensji pracownika powinna być zmienna i zgodna z wynikiem parametryzacji odbywającej się co 4 lata. Masz duży wkład w dorobek wydziału; na 4 kolejne lata masz konkretny dodatek do pensji. A za 4 lata należy dokonać kolejnej oceny.
To prosty i sprawiedliwy system, dlaczego nie można go wprowadzić po dokonaniu niezbędnych regulacji prawnych?
poniedziałek, 4 grudnia 2017
Rankiem czwartego grudnia 2017 roku...
W odpowiedzi na poniższe pytania Czytelnika informuję, że:
1. Czy Pan jest autorytetem i dla kogo? Na przykład mi nie odpowiada mi Pana opcja polityczna, coraz bardziej mi ona nie odpowiada. Pan ma do niej święte prawo, ale co z tymi wszystkimi, którzy chcieliby widzieć w Panu mentora? Zastanowił się Pan?
2. Jak Pan naucza?
3. Jakie prowadzi Pan badania i jakim Pan jest mentorem dla młodych badaczy?
4. Jak u Pana z etyką ogólnie i szerzej?
Ad 1. Blog nie jest formą mojej autoprezentacji tylko forum wymiany poglądów i dyskusji. Nie jest także miejscem dyskusji politycznej.
Ad 2. Proszę zapytać moich studentów.
Ad 3. Moje CV jest zamieszczone na blogu oraz stronie internetowej uczelni. Tam można znaleźć te informacje. Na stronie sum.edu.pl w zakładce Biblioteka można odnaleźć dane dotyczące wykazu moich publikacji oraz danych bibliograficznych. Zachęcam także do odwiedzenia strony PubMed.
Ad 4. To pytanie pozostawię bez komentarza...
I na koniec, zachęcam Czytelników bloga do merytorycznej dyskusji.
1. Czy Pan jest autorytetem i dla kogo? Na przykład mi nie odpowiada mi Pana opcja polityczna, coraz bardziej mi ona nie odpowiada. Pan ma do niej święte prawo, ale co z tymi wszystkimi, którzy chcieliby widzieć w Panu mentora? Zastanowił się Pan?
2. Jak Pan naucza?
3. Jakie prowadzi Pan badania i jakim Pan jest mentorem dla młodych badaczy?
4. Jak u Pana z etyką ogólnie i szerzej?
Ad 1. Blog nie jest formą mojej autoprezentacji tylko forum wymiany poglądów i dyskusji. Nie jest także miejscem dyskusji politycznej.
Ad 2. Proszę zapytać moich studentów.
Ad 3. Moje CV jest zamieszczone na blogu oraz stronie internetowej uczelni. Tam można znaleźć te informacje. Na stronie sum.edu.pl w zakładce Biblioteka można odnaleźć dane dotyczące wykazu moich publikacji oraz danych bibliograficznych. Zachęcam także do odwiedzenia strony PubMed.
Ad 4. To pytanie pozostawię bez komentarza...
I na koniec, zachęcam Czytelników bloga do merytorycznej dyskusji.
sobota, 2 grudnia 2017
W odpowiedzi Czytelnikowi
Dziękuję za wnikliwy i celny komentarz (2.12, 11;06) Czytelnika do tekstu z 1.12. Tak, to niestety prawda, sami w znacznym stopniu jesteśmy odpowiedzialni za stan naszej uczelni. Ale obserwując inne uczelnie nie widzę jakichś zasadniczych różnic, wszędzie króluje biurokracja, brakuje młodych, ambitnych adeptów nauki, a wymiar godzinowy obciążeń dydaktycznych sięgający 300, 400 lub 500 godzin rocznie staje się raczej normą niż wyjątkiem. Konkludując, aktualny stan polskich uczelni jest wypadkową braku długofalowej, pro-rozwojowej strategii tworzonej na poziomie krajowym (tu oczywiście istotną rolę powinny odgrywać gremia akademickie np. Konferencja Rektorów Szkół Polskich) oraz bierności środowiska uniwersyteckiego. Mam niestety wrażenie, że trzy dekady zjazdu po tej pochylni pozbawiło nas, pracowników wiary, że może być lepiej. To jest najgorszy scenariusz, gdyby ta diagnoza była trafna oznaczałoby to, że nadziei na normalność nie ma. Bardzo chciałbym się mylić....
piątek, 1 grudnia 2017
O polskich uniwersytetach
Staram się śledzić bieżące wydarzenia w macierzystej uczelni. Docierają do mnie także informacje dotyczące polskiego życia uniwersyteckiego np. za pośrednictwem Internetu. Rozmowy z przyjaciółmi z innych uczelni kształtują mój obraz funkcjonowania polskich szkół wyższych. Te wielostronne informacje nie dają z pewnością wiedzy, którą można by nazwać w pełni miarodajną, ale wystarczającą by móc spróbować opisać stan polskiego szkolnictwa wyższego.
Moja opinia – niestety – jest bardzo pesymistyczna. Polski świat akademicki jest w głębokim kryzysie. Przejawów tego stanu jest wiele; brak rzeczywistych autorytetów, upadek etyki, coraz niższy poziom nauczania, niska jakość badań naukowych, skandalicznie niski poziom finansowania nauki, wymagania biurokratyczne zajmujące coraz więcej czasu kosztem zajęć akademickich, brak systemu promowania liderów, prawie całkowity brak dyskusji w gremiach akademickich, ogromne i ciągle rosnące pensum dydaktyczne, brak młodej kadry.
Z pewnością można tych przykładów przytoczyć więcej, ale nie o to chodzi. Od przełomu roku 1989 mijają prawie trzy dekady, a dziś z perspektywy tak długiego czasu widać aż nadto wyraźnie, że upadek jest totalny. Nie widzę żadnych logicznych przesłanek by sądzić, że polska nauka i polskie uczelnie osiągną poziom porównywalny do dobrych uczelni na świecie.
Czy my, polskie środowisko uniwersyteckie możemy zgodzić się na trwałe zepchnięcie na margines życia społecznego?
Jak ma się rozwijać Polska bez własnej, oryginalnej myśli naukowej?
Moja opinia – niestety – jest bardzo pesymistyczna. Polski świat akademicki jest w głębokim kryzysie. Przejawów tego stanu jest wiele; brak rzeczywistych autorytetów, upadek etyki, coraz niższy poziom nauczania, niska jakość badań naukowych, skandalicznie niski poziom finansowania nauki, wymagania biurokratyczne zajmujące coraz więcej czasu kosztem zajęć akademickich, brak systemu promowania liderów, prawie całkowity brak dyskusji w gremiach akademickich, ogromne i ciągle rosnące pensum dydaktyczne, brak młodej kadry.
Z pewnością można tych przykładów przytoczyć więcej, ale nie o to chodzi. Od przełomu roku 1989 mijają prawie trzy dekady, a dziś z perspektywy tak długiego czasu widać aż nadto wyraźnie, że upadek jest totalny. Nie widzę żadnych logicznych przesłanek by sądzić, że polska nauka i polskie uczelnie osiągną poziom porównywalny do dobrych uczelni na świecie.
Czy my, polskie środowisko uniwersyteckie możemy zgodzić się na trwałe zepchnięcie na margines życia społecznego?
Jak ma się rozwijać Polska bez własnej, oryginalnej myśli naukowej?
środa, 22 listopada 2017
W odpowiedzi na komentarz Czytelnika do dzisiejszego posta
W odpowiedzi na - niestety anonimowy - komentarz informuję, że na zajęciach ze studentami nie "bywam" tylko je prowadzę. Nie wysyłam na zastępstwo doktorantek, gdyż zgodnie z programem Studium Doktoranckiego każdy doktorant ma obowiązek zrealizowania pewnej liczby godzin dydaktycznych.
Generalne stwierdzenie, że dydaktyka w Zabrzu to fikcja jest nie do zaakceptowania. Na pewno są lepsze i gorsze zajęcia. Zresztą studenci mają narzędzie by się wypowiedzieć. Istnieje elektroniczny system oceny pracy dydaktycznej, dlaczego jest tak słabo wykorzystywany? Mniej niż 10% studentów loguje się i wypowiada swe zdanie. Konstruktywne wypowiedzi i opinie zawsze są cenne.
Wojciech Pluskiewicz
Generalne stwierdzenie, że dydaktyka w Zabrzu to fikcja jest nie do zaakceptowania. Na pewno są lepsze i gorsze zajęcia. Zresztą studenci mają narzędzie by się wypowiedzieć. Istnieje elektroniczny system oceny pracy dydaktycznej, dlaczego jest tak słabo wykorzystywany? Mniej niż 10% studentów loguje się i wypowiada swe zdanie. Konstruktywne wypowiedzi i opinie zawsze są cenne.
Wojciech Pluskiewicz
poniedziałek, 20 listopada 2017
O pracy lekarskiej słów kilka
Gdy zaglądamy na strony ogłoszeń w prasie lekarskiej widzimy mnóstwo ofert pracy. Dotyczą w zasadzie wszystkich specjalności lekarskich choć są pewne dziedziny znacznie bardziej poszukiwane. To widoczny objaw niedoboru lekarzy. Jeszcze bardziej może dziwić liczba ogłoszeń ze szpitali, brakuje chętnych do pracy w zasadzie we wszystkich specjalnościach. Znam pewien szpital, w którym od dawna nie ma ordynatora, a miesięczne wynagrodzenie znacznie przekraczające 10.000 zł na netto nie jest atrakcyjne. Wydaje się, że właśnie szpitale najszybciej odczują lukę pokoleniową. Praca w szpitalu, odpowiedzialna, pod presją, z dyżurami, w obliczu coraz nowszych pomysłów natury biurokratycznej jest coraz mniej atrakcyjna.
Ale gdzie i kiedy ma się wyszkolić młody lekarz jak nie w szpitalu, w izbie przyjęć lub na dyżurach?
Ale dziś dryfujemy, jako całość grupy zawodowej, w kierunku łatwego zarobku przy mniejszej odpowiedzialności, a powodzeniem cieszą się różne podspecjalizacje gwarantujące łatwiejsze życie…
Trudno mieć pretensje do młodszych kolegów szukających swej drogi życiowej, niemniej widać pewne pęknięcie na wizerunku naszej grupy zawodowej.
Słowa: powołanie, misja, pasja gdzieś znikają...
A gdzie jest polityka prozdrowotna państwa? Praca w szpitalu powinna być odpowiednio wyżej wynagradzana, inaczej kolejne oddziały będą zamykane…
I druga bulwersująca sprawa. Skoro nam brakuje specjalistów dlaczego tak trudno jest otrzymać (a może raczej: zdobyć) miejsce specjalizacyjne? To jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe, może ktoś czytający te słowa wyjaśni dlaczego tak się dzieje?
Ale gdzie i kiedy ma się wyszkolić młody lekarz jak nie w szpitalu, w izbie przyjęć lub na dyżurach?
Ale dziś dryfujemy, jako całość grupy zawodowej, w kierunku łatwego zarobku przy mniejszej odpowiedzialności, a powodzeniem cieszą się różne podspecjalizacje gwarantujące łatwiejsze życie…
Trudno mieć pretensje do młodszych kolegów szukających swej drogi życiowej, niemniej widać pewne pęknięcie na wizerunku naszej grupy zawodowej.
Słowa: powołanie, misja, pasja gdzieś znikają...
A gdzie jest polityka prozdrowotna państwa? Praca w szpitalu powinna być odpowiednio wyżej wynagradzana, inaczej kolejne oddziały będą zamykane…
I druga bulwersująca sprawa. Skoro nam brakuje specjalistów dlaczego tak trudno jest otrzymać (a może raczej: zdobyć) miejsce specjalizacyjne? To jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe, może ktoś czytający te słowa wyjaśni dlaczego tak się dzieje?
poniedziałek, 13 listopada 2017
Innowacje w medycynie
W minionym tygodniu w Lublinie odbyła się konferencja „Europejski tydzień innowacji”. To było niezwykle ciekawe spotkanie, pokazujące rewolucyjne zmiany jakie dokonują się na naszych oczach. W konferencji brały udział osoby z różnych kręgów, poczynając od sfer biznesu po samorządowców aż po przedstawicieli nauki. Dominowały osoby z Lublina oraz Warszawy. Ideą przewodnią było powiązanie wyników badań naukowych z praktyką. Jeden dzień w całości był poświęcony aplikacji badań w medycynie. Przedstawione wyniki badań demonstrują jak szybko zmienia się tradycyjne pojęcie medycyny, a wiele czynności i obowiązków dotąd wykonywanych przez lekarzy i innych pracowników już dziś może być wykonywanych przez różne urządzenia dzięki postępowi technologicznemu. Fascynujący wykład wygłosił dr Jerzy Bryzek, Polak mieszkający od lat w Kalifornii, który pokazał, że zięki trzem obszarom, na których dokonuje się rewolucja technologiczna – rozwój sztucznej inteligencji, telemedycyna oraz robotyka – już w perspektywie dekady nasza praca zmieni się diametralnie. Wiele czynności zastąpią urządzenia, a ciężar zostanie położony na prewencję. Rola lekarza zostanie bardzo ograniczona, w wielu obszarach będziemy tylko nadzorować prawidłowość pracy robotów i urządzeń dedykowanych dla poszczególnych czynności. Dziś być może trudno nam sobie wyobrazić taki scenariusz, ale postęp cywilizacji jest nieuchronny…
Poniżej załączam program konferencji.
1. Europejski Tydzień Innowacji
Poniżej załączam program konferencji.
1. Europejski Tydzień Innowacji
piątek, 10 listopada 2017
sobota, 4 listopada 2017
sobota, 28 października 2017
O polskiej nauce
Anonimowy pisze...
Z FB Obywatele Nauki:
Totalna fikcja: "Udział nakładów na naukę w PKB na 2018 r. wyniesie 0,45 proc. Oznacza to wzrost o dwie setne punktu procentowego w stosunku do 2017 r." Dynamika wzrostu zwala z nóg..."
27 października 2017 21:30
To jest komentarz Czytelnika do tekstu z 18.10. Warto się chwilę zastanowić co oznaczają podane liczby. Kraje o wysokim poziomie rozwoju cywilizacyjnego na badania i rozwój przeznaczają około 2% dochodu narodowego. Wg powyższych informacji nasze aktualne (za 2017 rok) finansowanie stanowi zaledwie 21,5% niezbędnego poziomu nakładów na naukę.
No cóż, jest jak jest. Wiemy, że nauka nie stanowiła nigdy przysłowiowego „oczka w głowie” polskich władz. Tak było w czasach panowania najlepszego na świecie systemu „demokracji ludowej”, tak jest od 1989 roku, gdy – jak nam się wówczas wydawało, wkroczyliśmy na drogę normalnego rozwoju.
To tempo wzrostu finansowania nauki zapewni nam pułap 2% za 77 lat czyli w roku 2094…
A bez własnych pomysłów, badań i patentów na zawsze pozostaniemy kolonią, bezładnym skupiskiem ludzi, biernych konsumentów obcych produktów i odbiorców idei powstałych w innych krajach.
Społeczeństwo mieniące się mianem obywatelskiego bez dobrych uniwersytetów nie istnieje.
Sam nie wiem, czy ta dramatyczna sytuacja zepchnięcia środowisk akademickich na absolutny margines życia publicznego to wyraz nonszalancji władzy czy też celowa, dobrze przemyślana polityka zniszczenia polskiego szkolnictwa wyższego i polskiej nauki.
To niezwykle smutna konstatacja, rozbieżność deklaracji o znaczeniu nauki dla rozwoju państwa z realiami jest druzgocąca.
Z FB Obywatele Nauki:
Totalna fikcja: "Udział nakładów na naukę w PKB na 2018 r. wyniesie 0,45 proc. Oznacza to wzrost o dwie setne punktu procentowego w stosunku do 2017 r." Dynamika wzrostu zwala z nóg..."
27 października 2017 21:30
To jest komentarz Czytelnika do tekstu z 18.10. Warto się chwilę zastanowić co oznaczają podane liczby. Kraje o wysokim poziomie rozwoju cywilizacyjnego na badania i rozwój przeznaczają około 2% dochodu narodowego. Wg powyższych informacji nasze aktualne (za 2017 rok) finansowanie stanowi zaledwie 21,5% niezbędnego poziomu nakładów na naukę.
No cóż, jest jak jest. Wiemy, że nauka nie stanowiła nigdy przysłowiowego „oczka w głowie” polskich władz. Tak było w czasach panowania najlepszego na świecie systemu „demokracji ludowej”, tak jest od 1989 roku, gdy – jak nam się wówczas wydawało, wkroczyliśmy na drogę normalnego rozwoju.
To tempo wzrostu finansowania nauki zapewni nam pułap 2% za 77 lat czyli w roku 2094…
A bez własnych pomysłów, badań i patentów na zawsze pozostaniemy kolonią, bezładnym skupiskiem ludzi, biernych konsumentów obcych produktów i odbiorców idei powstałych w innych krajach.
Społeczeństwo mieniące się mianem obywatelskiego bez dobrych uniwersytetów nie istnieje.
Sam nie wiem, czy ta dramatyczna sytuacja zepchnięcia środowisk akademickich na absolutny margines życia publicznego to wyraz nonszalancji władzy czy też celowa, dobrze przemyślana polityka zniszczenia polskiego szkolnictwa wyższego i polskiej nauki.
To niezwykle smutna konstatacja, rozbieżność deklaracji o znaczeniu nauki dla rozwoju państwa z realiami jest druzgocąca.
sobota, 21 października 2017
Wyniki ankiety z 10 października
9 października jedną z najczęściej powtarzanych w mediach informacji był news o lekarzu, który w czasie egzaminu specjalizacyjnego z psychiatrii filmował pytania specjalnymi okularami, a następnie je przesyłał do znajomej lekarki. Oszustwo zostało wykryte, egzamin został oblany, a lekarz zatrzymany przez policję.
W opublikowanej ankiecie zadałem pytanie
Jaka kara powinna spotkać tego przedstawiciela stanu lekarskiego?
Poniżej przedstawiam wyniki ankiety
W opublikowanej ankiecie zadałem pytanie
Jaka kara powinna spotkać tego przedstawiciela stanu lekarskiego?
- Lekarza należy dożywotnio pozbawić prawa wykonywania zawodu
- Lekarza należy czasowo pozbawić prawa wykonywania zawodu i dopuścić w przyszłości do egzaminu specjalizacyjnego
- Na lekarza należy nałożyć karę finansową i dopuścić w przyszłości do egzaminu specjalizacyjnego
- Nie ma potrzeby wymierzania kary
Poniżej przedstawiam wyniki ankiety
czwartek, 19 października 2017
Do informacji z 17.10 o uzyskaniu przez wydział w Zabrzu kategorii A nadeszło wiele komentarzy. W odpowiedzi na uwagi komentujących załączam tekst publikacji dotyczącej dorobku naukowego samodzielnych pracowników wydziału. Wyniki tej analizy są zbieżne z uwagami Czytelników; istotnie znakomita część dorobku naukowego tworzy niewielka liczba osób.
PDF: dorobek naukowy profesorów i doktorów habilitowanych Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach
Czy zatem ci pracownicy, aktywni na polu badań naukowych nie powinni być odpowiednio wynagradzani przez uczelnię, skoro mają tak znaczący wkład w jej pozycję?
Liczą na komentarze.
PDF: dorobek naukowy profesorów i doktorów habilitowanych Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach
Czy zatem ci pracownicy, aktywni na polu badań naukowych nie powinni być odpowiednio wynagradzani przez uczelnię, skoro mają tak znaczący wkład w jej pozycję?
Liczą na komentarze.
wtorek, 17 października 2017
Hot news
Wydział Zabrzański uzyskał kategorię A.
To nasz wspólny sukces.
Osobne wyrazy uznania należą się Dziekanom, nie wystarczy uzyskać dobre wyniki pracy, trzeba je jeszcze umieć odpowiednio przedstawić. To jest zasługa władz wydziału oraz zespołu pracowników administracji.
To nasz wspólny sukces.
Osobne wyrazy uznania należą się Dziekanom, nie wystarczy uzyskać dobre wyniki pracy, trzeba je jeszcze umieć odpowiednio przedstawić. To jest zasługa władz wydziału oraz zespołu pracowników administracji.
poniedziałek, 16 października 2017
O systemie opieki zdrowotnej
Ostatnie dwa tygodnie minęły pod znakiem protestu młodych lekarzy żądających wyższych zarobków, ale domagających się zwiększenia finansowania systemu opieki zdrowotnej. Jak dotąd nie udało się osiągnąć porozumienia. Pytanie czy jest to możliwe? Czy oczekiwania tej grupy są realne w bliskiej perspektywie czasowej? Warto przy nieco szerszej analizie wziąć pod uwagę szereg elementów i oderwać się bieżących interesów politycznych czy grupowych.
Po pierwsze.
System opieki zdrowotnej nie uległ po 1989 roku zasadniczym zmianom. Próba wprowadzenia systemu konkurencyjnego różnych podmiotów (płatników) została zastąpiona systemem centralnym. Nie dopuszczono do rynku świadczeń prywatnych kas chorych. Zatem pieniądz nie idzie za pacjentem, szpitale, poradnie czy indywidualni lekarze ze sobą nie rywalizują dobrym poziomem opieki nad pacjentem i dbałością o stronę ekonomiczną.
Po drugie.
Poziom finansowania jest bardzo niski, poniżej 5% PKB nie może zapewnić dobrego dostępu do usług zdrowotnych. Postulowane finansowanie rzędu 6-7% to ciągle mgliste zapowiedzi bez gwarancji czasu kiedy osiągniemy ten pułap.
Po trzecie.
Polska przystąpiła do Unii Europejskiej, w której jest ogromny niedobór lekarzy, a także innych fachowych pracowników z branży medycznej. Od lat trwa exodus lekarzy do Niemiec, Wielkiej Brytanii czy państw skandynawskich. Czy można się dziwić, że niejeden młody człowiek na początku swej drogi zawodowej wybiera pensję wielokrotnie wyższą niż w kraju gdzieś daleko od Ojczyzny? W Czechach ten problem w zasadzie zniknął po znaczącym zwiększeniu płac lekarzy.
Po czwarte.
Problem niedoboru lekarzy usiłujemy rozwiązywać zwiększając liczbę miejsc w już istniejących uczelniach i tworząc nowe wydziały. To ślepa uliczka, obniżamy poziom nauczania, ponosimy jako państwo ogromne koszty rzędu 0,5 miliona zł na jednego absolwenta, a potem znacząca część młodych adeptów medycyny emigruje. W ten sposób Polska dotuje inne, bogatsze od nas państwa.
Po piąte.
Być może oczekiwany poziom płac lekarzy (nie tylko młodych, ale także tych z wieloletnim stażem pracy) odbiega od średnich w innych zawodach co spotyka się z krytyką. Niemniej jeśli nic nie zrobimy niedobór lekarzy będzie się pogłębiał, a już dziś w Polsce mamy jeden z najniższych odsetków lekarzy na liczbę mieszkańców. Wobec problemów zdrowotnych inne sprawy zawsze schodzą na dalszy plan. Kto nas będzie leczył za parę lat?
Po szóste.
Oczekiwany poziom wynagrodzeń warto ujmować nie jako określone sumy, ale w odniesieniu do innych wynagrodzeń w systemie opieki zdrowotnej. Musi być zachowana logiczna proporcja między dochodami poszczególnych grup zawodowych. Np. salowa na kwotę X, pielęgniarka dwa-trzy razy większą, młody lekarz trzy razy większą, specjalista pięć, a ordynator 6-8 x większą. To są tylko ogólne symulacje dające pogląd jak należy konstruować system płac, precyzyjne zasady i właściwe proporcje pozostają kwestią otwartą. Myślę oczywiście o płacy za pracę etatową, mieszanie poziomu płac na kontrakcie z wynagrodzeniem za etat jest niedopuszczalne. Generalnie, taki rosnący poziom płac występuję w krajach rozwiniętych, a różnica polega na tym, że salowa w Norwegii czy UK nie zarabia 1500 zł tylko znacznie więcej. Płaca lekarza-specjalisty w UK to kwotą rzędu 60.000-80.000 funtów rocznie czyli 25.000-30.000 zł brutto na miesiąc. Zatem łatwo sobie odpowiedzieć ile powinien zarabiać polski lekarz za pracę na pełnym etacie; w przybliżeniu połowę tej kwoty. A stażysta czy rezydent mógłby liczyć na około 40-50% uposażenia specjalisty.
Po pierwsze.
System opieki zdrowotnej nie uległ po 1989 roku zasadniczym zmianom. Próba wprowadzenia systemu konkurencyjnego różnych podmiotów (płatników) została zastąpiona systemem centralnym. Nie dopuszczono do rynku świadczeń prywatnych kas chorych. Zatem pieniądz nie idzie za pacjentem, szpitale, poradnie czy indywidualni lekarze ze sobą nie rywalizują dobrym poziomem opieki nad pacjentem i dbałością o stronę ekonomiczną.
Po drugie.
Poziom finansowania jest bardzo niski, poniżej 5% PKB nie może zapewnić dobrego dostępu do usług zdrowotnych. Postulowane finansowanie rzędu 6-7% to ciągle mgliste zapowiedzi bez gwarancji czasu kiedy osiągniemy ten pułap.
Po trzecie.
Polska przystąpiła do Unii Europejskiej, w której jest ogromny niedobór lekarzy, a także innych fachowych pracowników z branży medycznej. Od lat trwa exodus lekarzy do Niemiec, Wielkiej Brytanii czy państw skandynawskich. Czy można się dziwić, że niejeden młody człowiek na początku swej drogi zawodowej wybiera pensję wielokrotnie wyższą niż w kraju gdzieś daleko od Ojczyzny? W Czechach ten problem w zasadzie zniknął po znaczącym zwiększeniu płac lekarzy.
Po czwarte.
Problem niedoboru lekarzy usiłujemy rozwiązywać zwiększając liczbę miejsc w już istniejących uczelniach i tworząc nowe wydziały. To ślepa uliczka, obniżamy poziom nauczania, ponosimy jako państwo ogromne koszty rzędu 0,5 miliona zł na jednego absolwenta, a potem znacząca część młodych adeptów medycyny emigruje. W ten sposób Polska dotuje inne, bogatsze od nas państwa.
Po piąte.
Być może oczekiwany poziom płac lekarzy (nie tylko młodych, ale także tych z wieloletnim stażem pracy) odbiega od średnich w innych zawodach co spotyka się z krytyką. Niemniej jeśli nic nie zrobimy niedobór lekarzy będzie się pogłębiał, a już dziś w Polsce mamy jeden z najniższych odsetków lekarzy na liczbę mieszkańców. Wobec problemów zdrowotnych inne sprawy zawsze schodzą na dalszy plan. Kto nas będzie leczył za parę lat?
Po szóste.
Oczekiwany poziom wynagrodzeń warto ujmować nie jako określone sumy, ale w odniesieniu do innych wynagrodzeń w systemie opieki zdrowotnej. Musi być zachowana logiczna proporcja między dochodami poszczególnych grup zawodowych. Np. salowa na kwotę X, pielęgniarka dwa-trzy razy większą, młody lekarz trzy razy większą, specjalista pięć, a ordynator 6-8 x większą. To są tylko ogólne symulacje dające pogląd jak należy konstruować system płac, precyzyjne zasady i właściwe proporcje pozostają kwestią otwartą. Myślę oczywiście o płacy za pracę etatową, mieszanie poziomu płac na kontrakcie z wynagrodzeniem za etat jest niedopuszczalne. Generalnie, taki rosnący poziom płac występuję w krajach rozwiniętych, a różnica polega na tym, że salowa w Norwegii czy UK nie zarabia 1500 zł tylko znacznie więcej. Płaca lekarza-specjalisty w UK to kwotą rzędu 60.000-80.000 funtów rocznie czyli 25.000-30.000 zł brutto na miesiąc. Zatem łatwo sobie odpowiedzieć ile powinien zarabiać polski lekarz za pracę na pełnym etacie; w przybliżeniu połowę tej kwoty. A stażysta czy rezydent mógłby liczyć na około 40-50% uposażenia specjalisty.
piątek, 13 października 2017
Głos Naczelnej Izby Lekarskiej
Aktualności
13 października 2017 r. – Dzień Solidarności z Protestującymi Lekarzami
Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej apeluje do lekarzy i lekarzy dentystów, aby w tym dniu w sposób szczególny okazali swoją solidarność z protestującymi Koleżankami i Kolegami.
więcej...
"Gazeta Lekarska"
Protest dzień po dniu
Trwający od zeszłego poniedziałku protest lekarzy rezydentów relacjonujemy dzień po dniu (fakty, wydarzenia, opinie, analiza postulatów, galerie zdjęć, stanowisko resortu zdrowia itd.).
więcej...
Co mówi Premier?
Co powiedziała premier Beata Szydło po wczorajszym posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego? Jak komentowała postulaty rezydentów?
więcej...
wtorek, 10 października 2017
Ankieta o etyce lekarskiej
Wczoraj jedną z najczęściej powtarzanych w mediach informacji był news o lekarzu, który w czasie egzaminu specjalizacyjnego z psychiatrii filmował pytania specjalnymi okularami, a następnie je przesyłał do znajomej lekarki. Oszustwo zostało wykryte, egzamin został oblany, a lekarz zatrzymany przez policję.
Jaka kara powinna spotkać tego przedstawiciela stanu lekarskiego?
Proszę o zaznaczenie tylko jednej odpowiedzi do 20 października.
Create your survey with SurveyMonkey
Jaka kara powinna spotkać tego przedstawiciela stanu lekarskiego?
Proszę o zaznaczenie tylko jednej odpowiedzi do 20 października.
Create your survey with SurveyMonkey
piątek, 6 października 2017
Protest młodych lekarzy
Chciałbym zająć się „gorącym” tematem ostatnich dni. Trwa protest głodowy młodych lekarzy, którzy żądają pensji o wysokości dwóch średnich krajowych. Sam protest jest wynikiem fiaska długotrwałych rozmów przedstawicieli młodych lekarzy z Ministerstwem Zdrowia dotyczącym płac. Nie chcę przesądzać, jaka powinna być wysokość płacy lekarza, tego początkującego i specjalisty. Z pewnością należy powiązać dochody z poziomem dochodów mieszkańców konkretnego kraju; trudno oczekiwać, by lekarz w Polsce zarabiał tyle, co jego kolega w Szwajcarii lub Norwegii. Ale w mojej opinii uprawniona jest teza, aby przyjąć w Polsce analogiczne proporcje dochodów, jak w wymienionych krajach. Lekarz specjalista zarabia tam wielokrotność średniej krajowej. Zwykle pracuje na jednym etacie, nie biega z miejsca na miejsce jak w Polsce i nie zna pracy non-stop przez dziesiątki godzin bez przerwy.
Czy zatem oczekiwania naszych młodych kolegów odbiegają od naszych realiów ekonomicznych? Nie sądzę, ich żądania są odpowiednie.
Jeśli nie zmieni się polityka płacowa wobec lekarzy oraz radykalnie nie zwiększy się możliwość uzyskiwania specjalizacji exodus młodych lekarzy będzie nieuchronny.
To być może ostatni moment na podjęcie ważnych społecznie decyzji, Czekamy na nie, my lekarze, ale także my, zwykli Polacy, dzisiejsi i przyszli pacjenci.
Kto nas będzie leczył za rok, dwa?!
Czy zatem oczekiwania naszych młodych kolegów odbiegają od naszych realiów ekonomicznych? Nie sądzę, ich żądania są odpowiednie.
Jeśli nie zmieni się polityka płacowa wobec lekarzy oraz radykalnie nie zwiększy się możliwość uzyskiwania specjalizacji exodus młodych lekarzy będzie nieuchronny.
To być może ostatni moment na podjęcie ważnych społecznie decyzji, Czekamy na nie, my lekarze, ale także my, zwykli Polacy, dzisiejsi i przyszli pacjenci.
Kto nas będzie leczył za rok, dwa?!
piątek, 29 września 2017
O przemijaniu i pamięci
Rozpoczęcie każdego roku akademickiego to obok nowych, bieżących zadań dla pracowników uczelni i studentów to także moment odchodzenia na emeryturę. To nieuchronny proces, ciągle trwa wymiana pokoleniowa. W naszym wydziale w bieżącym roku akademickim czynną pracę kończy kilkoro bardzo znaczących osób z grona profesorskiego. Są wśród nich Profesorowie Rokiccy, żywa legenda wydziału, były Dziekan Profesor Lech Poloński, Prof. A. Boroń-Kaczmarska, Prof. G. Namysłowski i dr hab. K. Monkos. W czasie ostatniego posiedzenia Rady Wydziału Dziekan Prof. M. Misiołek uroczyście pożegnał w imieniu zabrzańskiej społeczności naszych zasłużonych pracowników.
Zawsze w takich chwilach przychodzi refleksja dotycząca przemijania i znaczenia odchodzących Mistrzów. Jak utrwalić pamięć o Nich? Jak uczynić by ich dokonania na rzecz uczelni nie zatarł czas? Pamiętam jak przed laty zapytałem lekarza odbywającego staż w katedrze chorób wewnętrznych czy pamięta Prof. Sroczyńskiego, wieloletniego kierownika tej katedry i usłyszałem odpowiedź, że w ogóle nie ma pojęcia kto to taki! Ten lekarz nie studiował na naszym wydziale stąd się nie zetknął z Prof. Sroczyńskim. Niemniej dobrze byłoby gdyby znał nazwiska wcześniejszych kierowników katedry. Niektóre, wybitne osoby są upamiętniane, np. Szpital Kliniczny nr 1 w Zabrzu nosi imię Prof. Stanisława Szyszki, wieloletniego kierownika Katedry Chirurgii. Imieniem Profesora Zahorskiego, kierownika Katedry chorób wewnętrznych w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych nazwano salę wykładową w Katowicach-Ligocie. Niewątpliwie najbardziej rozpoznawalną osobą pozostanie Prof. Z. Religa, który rozsławił Zabrze w całym kraju. Oczywiście wśród setek osób tylko niektóre w sposób znaczący wywarły wpływ na życie uczelni, wydziału czy katedry i trudno w taki sam sposób utrwalić pamięć o nich. Ale warto zastanowić się czy jednak nie można w jakiś sposób ocalić ich od zapomnienia. Np. w Katedrze Patomorfologii z Zabrzu na miejscu widocznym dla wszystkich wchodzących tam osób wiszą zdjęcia wszystkich byłych kierowników. Podobnie na sali Rady Wydziału zobaczymy portrety wszystkich Dziekanów od początku istnienia wydziału.
Ciekaw jestem opinii Czytelników w tej sprawie.
Zawsze w takich chwilach przychodzi refleksja dotycząca przemijania i znaczenia odchodzących Mistrzów. Jak utrwalić pamięć o Nich? Jak uczynić by ich dokonania na rzecz uczelni nie zatarł czas? Pamiętam jak przed laty zapytałem lekarza odbywającego staż w katedrze chorób wewnętrznych czy pamięta Prof. Sroczyńskiego, wieloletniego kierownika tej katedry i usłyszałem odpowiedź, że w ogóle nie ma pojęcia kto to taki! Ten lekarz nie studiował na naszym wydziale stąd się nie zetknął z Prof. Sroczyńskim. Niemniej dobrze byłoby gdyby znał nazwiska wcześniejszych kierowników katedry. Niektóre, wybitne osoby są upamiętniane, np. Szpital Kliniczny nr 1 w Zabrzu nosi imię Prof. Stanisława Szyszki, wieloletniego kierownika Katedry Chirurgii. Imieniem Profesora Zahorskiego, kierownika Katedry chorób wewnętrznych w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych nazwano salę wykładową w Katowicach-Ligocie. Niewątpliwie najbardziej rozpoznawalną osobą pozostanie Prof. Z. Religa, który rozsławił Zabrze w całym kraju. Oczywiście wśród setek osób tylko niektóre w sposób znaczący wywarły wpływ na życie uczelni, wydziału czy katedry i trudno w taki sam sposób utrwalić pamięć o nich. Ale warto zastanowić się czy jednak nie można w jakiś sposób ocalić ich od zapomnienia. Np. w Katedrze Patomorfologii z Zabrzu na miejscu widocznym dla wszystkich wchodzących tam osób wiszą zdjęcia wszystkich byłych kierowników. Podobnie na sali Rady Wydziału zobaczymy portrety wszystkich Dziekanów od początku istnienia wydziału.
Ciekaw jestem opinii Czytelników w tej sprawie.
wtorek, 26 września 2017
NSZZ "Solidarność" o reformie szkolnictwa wyższego
XII Uniwersyteckie Forum Związkowe NSZZ „Solidarność”
Reforma szkolnictwa wyższego nauki a solidarność środowiska akademickiego
W dniach 21 – 24 2017 r. odbyło się XII Uniwersyteckie Forum Związkowe NSZZ „Solidarność” . Miejscem spotkania był Radom-Turno, a organizatorem Uniwersytet Technologiczno-Humanistyczny w Radomiu.
Zasadniczym elementem Forum były wykłady i dyskusje nawiązujące do oficjalnych punktów tematyki Narodowego Kongresu Nauki i odnoszące się do prezentowanych podczas NKN założeń Ustawy 2.0. Dyskutowano również kwestie, które nie znalazły dostatecznego odzwierciedlenia w programie NKN, a m.in. kontrowersje założeń Ustawy 2.0 w kwestiach poszanowania praw pracowniczych i związkowych oraz niespójności Ustawy z obowiązującym w Polsce Kodeksem Pracy.
Poruszono również problem polityki zrównoważonego rozwoju wobec ośrodków akademickich w Polsce położonych poza głównymi centrami miejskimi jako przejaw braku solidarności społecznej, zagrożenia dla uczelni o charakterze dydaktycznym.
Wyrażono obawy dotyczące propozycji tworzenia Rad uczelni.
Wskazano na niedoskonałości i skutki uboczne wprowadzonego algorytmu subwencji dydaktycznej. Czy gratyfikacja dydaktyczna w zakresie nauczania podstaw powinna być uzależniona od kategorii naukowej uczelni lub wydziału?
Wątpliwości wzbudził także przyszły budżet na naukę. Nie wiadomo, czy dodatkowy 1 mld. złotych ma być przeznaczony na granty, czy na dotację statutową i czy pieniądze powinny być przypisane do instytucji czy do naukowca. Uwagi wątpliwości na temat projektu Ustawy skierowano do prof. dr. hab. Aleksandra Bobko, Wiceministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, który na tym spotkaniu przedstawił intencje towarzyszące rządowemu projektowi reformy polskiej nauki i szkolnictwa.
W konkluzji obrad znalazły się wnioski uczestników Forum dotyczące m.in.:
- potrzeby stosowania polityki zrównoważonego rozwoju w odniesieniu do mniejszych ośrodków akademickich i zaniechania mechanizmów prowadzących do ich degradacji,
- stabilizacji finansowej ośrodków badawczych i większych środków statutowych na odnowienie bazy laboratoryjnej,
- zapewnienie pełnej zgodności Ustawy 2.0 z powszechnie obowiązującym Kodeksem pracy, jak również stworzenia warunków motywujących młodych ludzi do wybierania profesji naukowca
czwartek, 21 września 2017
Odpowiedź Prodziekan dr hab. Alicji Grzanki na komentarze Czytelnika
Jestem zaskoczona treścią i formą wypowiedzi. Gdyby rzeczywiście napisał to student V roku, który uczestniczył we wspomnianym spotkaniu, byłby świadomy innych dodatkowych informacji.
Poinformowałam studentów o planowanych przez Ministerstwo zmianach w programie Praktycznego Nauczania. Powiedziałam, że dopóki nie poznamy szczegółów tych zmian, nie możemy przedstawić ostatecznej wersji planu nauczania VI roku. Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie ramowego programu Praktycznego Nauczania na VI roku zostało przedstawione 11 września 2017r. Przeciwieństwem prawdy jest nie tylko kłamstwo, ale mówienie półprawdy i koniunkturalne oczekiwania. Uczciwość wymaga współdziałania i aktywności wszystkich członków społeczności akademickiej, nie tylko narzekania.
Alicja Grzanka
Poinformowałam studentów o planowanych przez Ministerstwo zmianach w programie Praktycznego Nauczania. Powiedziałam, że dopóki nie poznamy szczegółów tych zmian, nie możemy przedstawić ostatecznej wersji planu nauczania VI roku. Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie ramowego programu Praktycznego Nauczania na VI roku zostało przedstawione 11 września 2017r. Przeciwieństwem prawdy jest nie tylko kłamstwo, ale mówienie półprawdy i koniunkturalne oczekiwania. Uczciwość wymaga współdziałania i aktywności wszystkich członków społeczności akademickiej, nie tylko narzekania.
Alicja Grzanka
Anonimowy pisze...
W maju tego roku na spotkaniu z przedstawicielami studentów V roku WLZ Pani Prodziekan ds. Studentów zapewniła owych przedstawicieli że plan zajęć dla VI roku będzie przygotowany w lipcu, ponieważ ostatni rok studiów powinien mieć pierwszeństwo przy układaniu harmonogramu zajęć.
Dzisiaj mamy 20-tego września i plan zajęć jest przygotowany dla wszystkich z wyjątkiem VI roku.
Obiecanki cacanki, jeno wstyd że w takie coś gra prodziekan uczelni wyższej. Wstyd dr hab. Alicjo Grzanko, że składa Pani obietnice bez pokrycia.
To niestety kolejny przykład tej osławionej atmosfery współpracy między studentami a dziekanatem na WLzOLD w Zabrzu.
20 września 2017 11:49
W maju tego roku na spotkaniu z przedstawicielami studentów V roku WLZ Pani Prodziekan ds. Studentów zapewniła owych przedstawicieli że plan zajęć dla VI roku będzie przygotowany w lipcu, ponieważ ostatni rok studiów powinien mieć pierwszeństwo przy układaniu harmonogramu zajęć.
Dzisiaj mamy 20-tego września i plan zajęć jest przygotowany dla wszystkich z wyjątkiem VI roku.
Obiecanki cacanki, jeno wstyd że w takie coś gra prodziekan uczelni wyższej. Wstyd dr hab. Alicjo Grzanko, że składa Pani obietnice bez pokrycia.
To niestety kolejny przykład tej osławionej atmosfery współpracy między studentami a dziekanatem na WLzOLD w Zabrzu.
20 września 2017 11:49
Anonimowy pisze...
Do mojego poprzedniego wpisu chcę tylko dodać, że zgodnie z regulaminem studiów uczelnia ma obowiązek przedstawić studentom harmonogram zajęć na 2 tygodnie przed ich rozpoczęciem (źródło: Regulamin Studiów w Śląskim Uniwersytecie Medycznym, Rozdział I, par. 7, pkt.5)
W związku z powyższym jeżeli zajęcia dla VI roku mają się rozpocząć 2.10 doszło do złamania regulaminu uczelnianego. Czy ktoś poniesie za to konsekwencje? Czy już nikt za nic nie odpowiada na tym uniwersytecie?
20 września 2017 12:05
Do mojego poprzedniego wpisu chcę tylko dodać, że zgodnie z regulaminem studiów uczelnia ma obowiązek przedstawić studentom harmonogram zajęć na 2 tygodnie przed ich rozpoczęciem (źródło: Regulamin Studiów w Śląskim Uniwersytecie Medycznym, Rozdział I, par. 7, pkt.5)
W związku z powyższym jeżeli zajęcia dla VI roku mają się rozpocząć 2.10 doszło do złamania regulaminu uczelnianego. Czy ktoś poniesie za to konsekwencje? Czy już nikt za nic nie odpowiada na tym uniwersytecie?
20 września 2017 12:05
wtorek, 19 września 2017
Konferencja....
Konferencja prasowa min. Jarosława Gowina -Narodowy Kongres Nauki

Konferencja prasowa min. Jarosława Gowina [i nie tylko]
podczas Narodowego Kongresu Nauki
Kraków, 19 września 2017 r.
[ zdj. – Józef Wieczorek]
niedziela, 17 września 2017
środa, 13 września 2017
Uwagi bardzo przyziemne...
Początek roku akademickiego coraz bliżej. Niebawem mamy uzyskać informacje dotyczące planowanych systemowych zmian w polskim systemie akademickim. Nim zajmiemy się tymi kluczowymi sprawami dziś chciałbym zamieścić kilka o bardziej przyziemnych sprawach.
Będzie o pieniądzach.
Od dłuższego czasu słyszymy o szybkim wzroście gospodarczym coraz bardziej przekładający się na zarobki Polaków. Wprowadza się nowe progi minimalnego wynagrodzenia godzinowego. Wzrasta średnie wynagrodzenie, Polacy się bogacą.
Pytam dlaczego nie dotyczy to pracowników uniwersytetów? Jak można zaakceptować deklaracje o znaczeniu nauki i szkolnictwa wyższego w ogóle z finansowaniem zamrożonym na aktualnym poziomie? Czy ktokolwiek uwierzy, że można „robić” dobrą naukę bez przyzwoicie wynagradzanych pracowników? Jeśli profesor na parę lat przed emeryturą otrzymuje wynagrodzenie w granicach 150%-200% średniej krajowej to czy można liczyć, że polskie szkoły wyższe będą w stanie konkurować ze światem?!
A asystent z pensją mniejszą niż kasjerka w sklepie?
To są ponure żarty, aktualny poziom naszych wynagrodzeń to przejaw sabotażu prawdziwego rozwoju.
A wymagania są coraz wyższe, oczekuje się byśmy, jako pracownicy naukowi byli zaangażowani, ambitni, kreatywni, wydajni…
Proszę o opinie w tej sprawie.
poniedziałek, 4 września 2017
Koncert charytatywny dla dr Daniela Sabata
16 września 2017 r. o godz. 18.00 w Szybie Maciej przy ul. Srebrnej 6 w Zabrzu odbędzie się koncert charytatywny poświęcony pamięci naszego Przyjaciela dr n. med. Daniela Sabata.
Dr Daniel Sabat był wieloletnim pracownikiem Katedry i Zakładu Patomorfologii Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym SUM w Zabrzu. Pamiętamy Go, jako niezwykle oddanego pracy, lubianego i cenionego człowieka.
Daniela nie ma już wśród nas, ale pamięć o nim nie zaginie.
Podczas koncertu prowadzona będzie zbiórka publiczna na rehabilitację i zakup protez dla ratownika medycznego Dariusza Bartosika, który utracił obie nogi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)