Obowiązki Kanclerza Uczelni pełni Pan Ireneusz Ryszkiel.
środa, 9 grudnia 2020
W oczekiwaniu na nominację nowego Kanclerza
Pracownicy naszej Uczelni oczekują na nominację nowego Kanclerza.
Mamy ogromną nadzieję, że będzie to osoba godna pełnienia tej ważnej i odpowiedzialnej funkcji.
Uniwersytet to nie jest przedsiębiorstwo, to nie tylko miejsce prowadzenia zajęć dydaktycznych i realizacji projektów naukowych, nie jesteśmy pracownikami produkcyjnymi.
To miejsce,w którym realizujemy misję Uniwersytetu, ważną misję społeczną.
A w tym celu niezbędna jest administracja, która rozumie co oznaczają słowa student, nauka i wiele, wiele innych.
Bez światłego Kanclerza trudno o osiąganie tych celów, trudno o wypełnianie słowa "misja" odpowiednią treścią.
poniedziałek, 7 grudnia 2020
Quo Vadis, Polsko?!
Pandemia wkracza w decydującą fazę, świat wchodzi w ostry zakręt. Są oczywiście optymistyczne informacje związane ze szczepionką, ale przecież sama szczepionka nie zadziała. Musi zostać podana pacjentom a tych są miliony. Wyzwanie organizacyjne i logistyczne jest ogromne, szczególnie, że czynnik czasu jest tak ważny. Jutro szczepienia rozpoczyna Wielka Brytania a media przynoszą informacje, że Europejska Agencja Leków pierwszą szczepionkę zaaprobuje 29 grudnia. Jak jest możliwa taka obstrukcja?! Ważą się losy milionów ludzi ale urzędnicy mają czas…
Podobno przygotowania w Polsce idą pełną parą, ale zgodnie z informacjami jakie do mnie docierają trudno o optymizm. Wymagania stawiane placówkom mającym się podjąć szczepień są niemożliwe do spełnienia dla znakomitej większości poradni, małych placówek rozsianych po mapie Polski B i C. Tylko duże poradnie mogą przymierzyć się do akcji tak by ich zwykła działalności nie została sparaliżowana. To musi budzić ogromny niepokój, którego nie może zastąpić urzędowy optymizm.
Jak zaszczepimy miliony Polek i Polaków?!
I druga, niemniej ważna kwestia. Słyszymy, że w przybliżeniu połowa obywateli RP nie chce się zaszczepić. To podważa sens całego wysiłku bowiem dopiero zaszczepienie (prawie) całej populacji daje szanse na powrót do normalności. Ci, którzy wątpią w potrzebę szczepienia godzą nie tylko we własne dobro (i to można by im wybaczyć) ale prezentują postawę aspołeczną. Jeśli te prognozy się spełnią pandemia będzie trwała znacznie dłużej niż przy powszechnym przyjęciu szczepionki. To bardzo pesymistyczna, wręcz złowieszcza prognoza. Jeśli porównamy liczbę wykonanych testów w kierunku COVID-19 z liczbą testów w innych krajach (za nami są 2-3 europejskie państwa) i skalę niechęci lub nawet wrogości w stosunku do szczepionki trudno o optymizm (nie licząc tego urzędowego).
Pisałem kiedyś na blogu o pewnych obszarach życia społecznego odzwierciedlających poziom rozwoju cywilizacyjnego. Wymieniłem trzy bardzo ważne dziedziny życia: nakłady na naukę, nakłady na opiekę zdrowia oraz zanieczyszczenie powietrza. We wszystkich jesteśmy w ogonie Europy.
A dziś widać, że inny przejaw postaw (anty)społecznych w postaci siły ruchu antyszczepionkowego co plasuje nas znów na końcu państw cywilizowanych. Osoby odmawiające szczepień będą nadal źródłem zakażeń przyczyniając się także do występowania dalszych zgonów z powodu COVID-19. Co więcej, dłuższa pandemia to trwający paraliż systemu opieki zdrowotnej co się wprost przekłada na brak optymalnej opieki w innych niż COVID dziedzinach medycyny i ogromną liczbę zgonów Czy antyszczepionkowcy nie wiedzą, że ich postawa to działanie na szkodę innych ludzi?!
Jeśli ktoś z czytających te słowa potrafi wyjaśnić dlaczego tak się dzieje, z jakich powodów tak bardzo odstajemy od innych społeczeństw będę wdzięczny za słowa wyjaśnienia.
niedziela, 29 listopada 2020
Ważna informacja medialna
W ostatnich dniach dotarła zdumiewająca informacja dotycząca zatrudnienia pielęgniarek. Na około 5000 absolwentek szkół pielęgniarskich w tym roku zatrudnienie w szpitalach uzyskało zaledwie w przybliżeniu 1000 z nich. I to nie dlatego, że 80% absolwentów nie starało się znaleźć zatrudnienia bo szpitale po prostu nie przyjmowały nowych pielęgniarek. Jak wiadomo od dawna braki kadry pielęgniarek są ogromne a w ciągu najbliższych lat co piąta pielęgniarka wchodzi w wiek emerytalny. Ale zwalniane etaty nie są zajmowane przez młode adeptki zawodu.
Jak jest zatem możliwa opisana sytuacja? Trudno to pojąć, może po prostu szpitale nie mają pieniędzy na zatrudnienie i nawet utrzymanie aktualnej liczby pracujących pielęgniarek?
Jeśli ktoś z grona Czytelników zna powody opisanej sytuacji proszę o komentarze.
niedziela, 15 listopada 2020
O rzeczywistości wirtualnej
Chciałbym z Czytelnikami bloga podzielić się paroma obserwacjami dotyczącymi otaczającej nas rzeczywistości. Nim przejdę do najbardziej aktualnych uwag warto spojrzeć jak funkcjonowały uczelnie przed wejściem w życie Ustawy 2.0. Osią każdej szkoły wyższej "od zawsze" był wydział. Na jego czele stał Dziekan wybierany w tajnych wyborach przez społeczność akademicką. To zapewniało realizację zasad demokracji akademickiej. Dziekan wraz z Prodziekanami kreował politykę wydziału dotyczącą pracy naukowej oraz dydaktyki. Nie odbywało się to na zasadzie "dziel i rządź" ale opierało się na opiniach i wiedzy innych pracowników wydziału. Dzięki takiemu wielopoziomowemu systemowi podejmowania decyzji ważnych dla wydziału, jako całości ale także indywidualnych pracowników realizowano misję uczelni jako miejsca otwartej dyskusji nieskrępowanej żadnymi ograniczeniami. Najważniejszym forum dyskusji były posiedzenia Rad Wydziału. Członkami tego gremium byli samodzielni pracownicy naukowi (doktorzy habilitowani i profesorowie), przedstawiciele adiunktów i asystentów, reprezentanci innych pracowników uczelni oraz studenci. Posiedzenia Rad Wydziału były miejscem dyskusji, nieraz ostrych sporów gdzie mogły ścierać się różne racje i punkty widzenia. Ale miały i inną rolę; umożliwiały osobiste poznanie się osób z różnych katedr, nawiązywały się kontakty np. na polu współpracy naukowej. Mam osobiste wieloletnie doświadczenia dotyczące funkcjonowania Rady Wydziału; w latach 1980-81 byłem jej członkiem jako student, a od 2000 roku wszedłem w jej skład po uzyskaniu stopnia doktora habilitowanego.
Jak pewnie zauważyli Czytelnicy używam czasu przeszłego; Ustawa 2.0 zlikwidowała bowiem wydziały i rady wydziału. Nie już także władz dziekańskich wybieralnych w trybie tajnym. Owszem istnieje pojęcie wydziału, ale został on sprowadzony li tylko do roli nadzorowania procesu dydaktycznego. Nie ma wydziału, nie ma rady wydziału = nie ma dyskusji uniwersyteckiej jaka toczyła się od 1989 roku.
I na koniec sytuacja bieżąca. Pandemia zablokowała kontakty osobiste i wymusiła przeniesienie reszty dotąd istniejących aktywności wymagających kontaktów osobistych (komisji doktorskich, habilitacyjnych, profesorskich lub konkursowych) do świata wirtualnego. W mojej ocenie nie sposób zastąpić osobistych kontaktów i dyskusji telekonferencjami, to - tym razem wymuszona okolicznościami kontynuacja odwrotu od tradycyjnej formy funkcjonowania uczelni zapoczątkowana przez Ustawę 2.0.
Uniwersytet stracił (lub może lepiej "trwa proces") swe immanentne cechy stając się "nowoczesną fabryką produkującą prace naukowe i szkolącą studentów". To fatalny trend, który nieuchronnie zabija pojęcie Uniwersytetu. Dezintegracja, atomizacja, zanik dyskusji, prymat biurokracji nad pracownikami naukowymi wskazują, że tradycyjna rola społeczna szkół wyższych w życiu publicznym podlega na naszych oczach zasadniczej zmianie. Zmianie w mojej ocenie niekorzystnej.
czwartek, 12 listopada 2020
sobota, 7 listopada 2020
O Polsce zdań parę
W kolejnym tekście podejmę próbę symulacji na przyszłość, a dziś kilka słów chciałbym poświęcić rozważaniom nieco szerszej natury.
Nie ulega wątpliwości, że bieżąca sytuacja jest czymś absolutnie nadzwyczajnym w skali globalnej. Nagłość wybuchu pandemii, tempo jej rozprzestrzeniania się na całym świecie, liczba osób zarażonych (a ta z pewnością wielokrotnie przewyższa liczbę osób z dodatnim wynikiem badań) i liczba zgonów są zdumiewające. Te cechy pandemii są wystarczające bo uznać porównanie do wojny za zasadne. To jest wojna biologiczna, niezależnie od przyczyny jej wywołania. Wojna z niewidzialnym wrogiem, stąd tak wielu sceptyków negujących w ogóle istnienie koronawirusa. Ale to błędna, wręcz szkodliwa postawa prowadząca do określonych, negatywnych skutków mierzonych liczbą nowych zachorowań i zgonów.
Nadzwyczajne sytuacje wymagają nadzwyczajnych działań. Koniecznie są szybkie decyzje, oparte na solidnych danych i ich analizie przeprowadzonej przez zespoły fachowców z różnych dziedzin. Nie ma miejsca na chaotyczne, nieprzemyślane decyzje. Oczywiście sytuacja jest trudna i wymaga ciągłych korekt dostosowanych do zmieniającej się dynamicznie rzeczywistości. Kto normalnie podejmuje decyzje na poziomie państwa? W krajach demokratycznych decyzje podejmuje rząd w oparciu o większość parlamentarną. Ta się dzieje w okresie normalnego funkcjonowania państwa, w czasie pokoju. Gdy wybucha wojna, gdy dochodzi do zagrożenia podstaw funkcjonowania państwa, gdy zagrożone jest bezpieczeństwo obywateli, ich zdrowie i życie, a także podstawy ekonomiczne wszystko się zmienia. W niepamięć odchodzą spory polityczne i ideologiczne, nawet najgłębsze rowy zostają zasypane i następuje czas wspólnych działań rządu i opozycji na rzecz dobra państwa i jego mieszkańców.
Ktoś powie: po co wyrażać poglądy oczywiste, szkoda czasu!
Ale obserwacja polskiej rzeczywistości niestety zmusza do wyrażenia sprzeciwu wobec braku w Polsce opisanych wcześniej działań. Pandemia nic nie zmieniła, zamiast wytężonej pracy na rzecz nas wszystkich w najlepsze trwają zwykłe utarczki polityków. Niebywała arogancja władzy, której nie sposób wyjaśnić, wytłumaczyć ani usprawiedliwić.
Dziś jest tylko jeden kluczowy temat: jak przejść przez ten trudny okres z jak najmniejszymi stratami mierzonymi kosztami społecznymi i tymi odnoszącymi się do indywidualnego obywatela. Wszelkie inne sprawy muszą poczekać do końca pandemii i absolutnie powinny zawieszone „na kołku” dotychczasowe spory naturalne do czasu pokoju.
A może by pojąć co się dzieje naszej Ojczyźnie trzeba zaglądnąć na karty naszej historii?
Nie trzeba daleko szukać, cofnijmy się o wiek do sceny politycznej II RP. Od 1918 roku do przewrotu majowego kraj był wstrząsany licznymi kryzysami, mieliśmy kalejdoskop upadających rządów, ciągle pojawiali się nowi premierzy. Kompletny brak stabilizacji, z pewnością częściowo wytłumaczalny trudnościami odbudowy niepodległej państwowości, w dodatku zagrożonej działaniami nieprzyjaznych sąsiadów, w pierwszej mierze Rosji Sowieckiej. Po 1926 roku aż do września 39 roku rządziła Sanacja skutecznie ograniczając rolę opozycji. Skutki znamy, klęska wrześniowa – trudna do uniknięcia wobec sytuacji międzynarodowej zmieniła wszystko. Polska państwowość przestała istnieć a przyszłość obywateli była niemożliwa do przewidzenia. Nowa sytuacja powinna zakończyć wewnętrzne spory a klasa polityczna powinna podjąć zgodne działania. Tak się nie stało, trwały wzajemne oskarżenia o klęskę wrześniową, Sądzę, że najlepszym przykładem personalnym jest Generał Sikorski. Ten wybitny wojskowy zasłużony w okresie wojny z bolszewikami w 1919/20 w II był całkowicie zmarginalizowany przez obóz piłsudczykowski. W okresie II Wojny Światowej został szefem rządu na emigracji i wziął srogi rewanż na swych dawnych politycznych antagonistach. Wojna, śmiertelne zagrożenie bytu obywateli i upadek państwa nic nikogo nie nauczył. Do 1945 roku toczyły się bezproduktywne spory aż nasi tzw. „sojusznicy” w walce z hitlerowskimi Niemcami (przypomnę może to były: USA, Rosja Sowiecka, Wielka Brytania) nas zdradzili. Na pół wieku Polska cofnęła się w rozwoju.
To niebywale przygnębiająca konstatacja, tak jak w okresie II RP tak dziś decyzje dotyczące najważniejszych polskich spraw zapadają w imię bliżej nieokreślonych interesów partii politycznych i nawet wojna, której jesteśmy świadkami nic nie zmieniła.
Pojęcia „racja stanu”, „porozumienie narodowe”, „interes państwa” nie istnieją, nie są znane polskiej klasie politycznej. Mają miejsce epokowe wydarzenia, ale nad Wisłą bez zmian, trwa wyniszczająca wojna wewnętrzna... historia zatoczyła koło…
Tak jak w XX wieku cena jaką przyjdzie nam zapłacić za brak jedności, współpracy i zgodnych działań na rzecz polskich spraw będzie wysoka i spłacać ją będziemy długie lata.
piątek, 6 listopada 2020
Ważne ogłoszenie Rektora SUM
Od 7 do 29 listopada zajęcia stacjonarne są zawieszone. Na stronie internetowej Uczelni jest opublikowany szczegółowy komunikat.
piątek, 30 października 2020
Ważne stanowisko Rektora SUM
Pismo Rektora do Członków Wspólnoty Uczelni
Szanowni Pracownicy, Doktoranci, Studenci,
odnosząc się do kierowanych do mnie przez Studentów wniosków, w poszanowaniu tolerancji dla prezentowanych w nich stanowisk, wyrażam nadzieję, że w tym trudnym dla wszystkich czasie, niezależnie od przekonań politycznych i światopoglądowych, nasza Wspólnota Akademicka jako Uczelnia Medyczna stanie na straży kultury dialogu i pokojowej wymiany poglądów, w szczególności w sytuacji gwałtownego rozwoju pandemii COVID-19. Braku akceptacji dla siły argumentów przemocy będzie towarzyszyła otwartość i szacunek dla wolności myślenia i słowa oraz budowania wspólnoty ponad podziałami.
Jednocześnie przedstawiam Państwu do zapoznania Apel Prezydium Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, Przewodniczącego Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego Prezesa Polskiej Akademii Nauk, Przewodniczącego Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej i Przewodniczącego Krajowej Reprezentacji Doktorantów z dnia 27.10.2020 r., jako inspirujący przykład odpowiedzialnej i poszukującej kompromisu debaty.
Z wyrazami szacunku
Prof. dr hab. n. med. Tomasz Szczepański
Rektor
Śląskiego Uniwersytetu Medycznego
w Katowicach
niedziela, 25 października 2020
W odpowiedzi na komentarz Czytelnika na tekst z 21 października
Należy najpierw kilka zdań napisać o szpitalu, którego losy przedstawia Czytelnik. Ten szpital został zaprojektowany w latach 80-tych (może nawet pod koniec jeszcze wcześniejszej dekady), jako szpital o roboczej nazwie "Gliwice-Zabrze". Miał to być szpital, który zapewnia miejsce hospitalizacji dla mieszkańców tych miast liczących łącznie około 400.000 mieszkańców. Warto wspomnieć, że po wojnie w Gliwicach nie zbudowano żadnego szpitala (nie licząc małego szpitala ginekologiczno-neonatologicznego powstałego w budynku pierwotnie mającego siedzibą PZPR oddanego społeczeństwu w okresie działania NSZZ "Solidarność" 1981 roku), a w Zabrzu nie licząc specjalistycznego szpitala kardiologicznego żadne aktualnie dostępne miejsce szpitalne nie powstało po wojnie (szpital na Zaborzu został najpierw przejęty przez Akademię Medyczną a następnie zamknięty). Szpital "Gliwice-Zabrze" to był ogromny, wielopiętrowy gmach a liczba miejsc miała oscylować około 1000. Typowy przykład gigantomanii ery Gierka. Na długie lata budowę wstrzymano aż zainteresowała się obiektem Akademia Medyczna. Szybko okazało się, że posadowienie tam szpitala klinicznego to nierealne mrzonki i na kolejne lata ogromny szpital straszył swym opuszczonym widokiem.
Wracając do komentarza Czytelnika, zgadzam się z jego ogólną konkluzją. Niemniej wątpię by obiekt zbudowany przed ponad 30 laty byłby w stanie technicznym wystarczającym do zapewnienia opieki chorym. Poza tym utrzymywanie fikcji, kosztownej fikcji bo miesięczny koszt generowany przez szpital wynosił ponad milion złotych musiało skończyć się zburzeniem szpitala. Oczywiście patrząc szerzej, trudno zaakceptować zmarnowanie 400 milionów złotych bo tyle w przybliżeniu kosztował ten szpital. To absolutnie skandaliczne marnotrawstwo, ocierające się wręcz o znamiona przestępstwa.
Rozumiem intencje Czytelnika, dziś w obliczu zagrożenia życia i zdrowia Polek i Polaków wszyscy chcielibyśmy mieć pewność, że gdy zachorujemy znajdzie się miejsce w szpitalu dla każdego potrzebującego.
Warto przypomnieć Czytelnikom wydarzenia sprzed około 12-13 lat. Wówczas była szansa na pozyskanie finansowania rządowego na budowę całkowicie nowego szpitala klinicznego w Zabrzu. To była ogromna szansa dla wydziału lekarskiego w Zabrzu, jako miejsce szkolenia kolejnych pokoleń młodych adeptów medycyny ale powstanie takiego nowoczesnego szpitala byłoby także skokiem jakościowym dla opieki medycznej.
Warunkiem przystąpienia do wstępnej fazy inwestycji i przygotowania koncepcji szpitala była niezbędna zgoda Senatu naszej uczelni. Trudno uwierzyć, ale na około 40 członków Senatu tylko 5 (!) osób poparło ten wniosek. Spośród 5 Senatorów reprezentujących Wydział Zabrzański tylko Profesorowie W. Król (ówczesny Dziekan wydziału) i L. Poloński (poprzedni Dziekan) oraz piszący te słowa poparli ideę budowy nowego szpitala. A wiodącą rolę "hamulcową" odegrała Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera, która była przeciwnikiem inwestycji a swe negatywne stanowisko przekazała członkom Senatu na tym posiedzeniu.
I tak w personalnych, niestosownych rozgrywkach blokujących rozwój wydziału by przypadkiem w Zabrzu nie powstał lepszy szpital niż w Katowicach została zaprzepaszczona szansa rozwojowa. A dziś zbieramy żniwa tej skandalicznej decyzji.
A gdy dołożymy do tego obrazu ogromne braki kadrowe fachowego personelu medycznego i bardzo niskie finansowanie systemu opieki zdrowotnej to uzyskujemy obraz rzeczywistości, bardzo ponury obraz.
środa, 21 października 2020
O bieżącej sytuacji (i nie tylko) słów kilka
Pewnie każdy z nas oglądał w ostatnim czasie programy telewizyjne lub czytał materiały w internecie dotyczące bieżącej sytuacji. „Niestosowny spektakl” - pozwolą Czytelnicy, że tak określę te pseudo-dyskusje i wzajemne obrzucanie się „błotem” serwowane przez naszą klasę polityczną jest coraz trudniejszy do wytrzymania. A jako czynny zawodowo lekarz widzę co się dzieje wokół i mam świadomość coraz bardzo realnej katastrofy wobec braku możliwości zapewnienia koniecznej opieki zdrowotnej chorym na COVID-19 ale i rzeszom pacjentów z innymi chorobami. Być może ci ostatni, pacjenci onkologiczni, neurologiczni lub kardiologiczni się okażą najliczniejszą grupą ofiar pandemii.
Czy dało się tych ofiar uniknąć? Oczywiście nie, ale skala zjawisk jest porażająca. Skandaliczne zaniedbania polskiego systemu opieki nie powstały dziś ani wczoraj, to niechlubna spuścizna ostatnich trzech dekad. I za ten stan odpowiada bardzo wiele osób, które pełniły w tym czasie odpowiedzialne funkcje państwowe i rządowe. Iluż w tym czasie mieliśmy premierów, ministrów zdrowia, i wielu, bardzo wielu innych bardzo ważnych ludzi – głównie polityków odpowiedzialnych za stan Polski, w tym poziom opieki zdrowotnej. Niejeden z nich jest dalej aktywny w naszej polityce i to jest najgorsze. To w mojej ocenie oznacza, że po pandemii nic się nie zmieni, bo polska klasa polityczna nic nie rozumie i żyje własnym życiem...
piątek, 16 października 2020
O nowym roku akademickim
Minęły dwa tygodnie nowego roku akademickiego, roku odmiennego od jakiegokolwiek wcześniejszego. Co prawda już mieliśmy przedsmak nowej sytuacji na początku pandemii od połowy marca br, ale wówczas wydawało się, że to niebawem minie i wkrótce życie wróci do normalności. Niestety, tak się nie stało i nowy rok akademicki to ciąg dalszy warunków, które zasługują raczej na miano "wojny biologicznej" niż normalnego życia. Oczywiście w uczelni medycznej na pierwszy plan wysuwa się problem leczenia pacjentów, ale przecież uniwersytet medyczny to także miejsce prowadzenie zajęć dydaktycznych. Nowy model prowadzenia zajęć zaplanowany najpewniej na cały rok akademicki to wyzwanie dla pracowników dydaktycznych i dla studentów. Sądzę, że już jest czas na próbę pierwszych ocen na "gorąco".
Jak widzą problem zajęć dydaktycznych pracownicy uczelni?
A co sądzą studenci?
Zachęcam do zabrania głosu, czekam na opinie i komentarze.
sobota, 26 września 2020
O przeszłości, teraźniejszości i przyszłości
Poniższy tekst zamieszczam na blogu właśnie dziś z powodów osobistych. 26 września 2003 roku zmarł mój Tata Karol Pluskiewicz. Mimo, że od tego dnia minęło tyle lat to ciągle spotykam osoby wspominające Go bardzo ciepło. Z reguły są to byli pacjenci, których relacje jednoznacznie umiejscawiają Tatę w szeregu wyjątkowych lekarzy. Zaangażowanie, oddanie misji zawodowej, empatia, kompetencje to cechy równocześnie rzadko spotykane u jednej osoby. A jeśli dotyczą lekarza to charakteryzują człowieka, który w swym życiu zawodowym uczynił wiele dobrego. Jestem przekonany, że taka na wskroś humanistyczna postawa plus aktywność i dociekliwość dalece przekraczające ramy zwykłych obowiązków zawodowych wyznacza jakość pracy lekarza poza poziom określany mianem „fachu”.
Zawsze w odniesieniu do działalności indywidualnego człowieka realizującego z pasją swą misję, pracującego na rzecz innych powstaje pytanie: co zrobić by pamięć o takich ludziach nie przemijała? Artyści pozostawiają po sobie swe dzieła, książki obrazy czy rzeźby, architekci wybitne budowle, ale jak uwiecznić dzieło życia innych ludzi np. lekarzy czy nauczycieli? Przecież praca wybitnych przedstawicieli tych zawodów wnosi ogromny wkład w życie społeczne, w losy jednostek ludzkich. Ileż to razy czytając czyjąś biografię natrafiamy na informację, że to właśnie nauczyciel wskazał młodemu człowiekowi jego przyszłą drogę życiową. Sądzę, że jedną z ważnych cech człowieczeństwa jest zdolność do zachowania w zbiorowej pamięci narodów, lokalnych społeczności czy grup zawodowych czynów i dokonań tych, którzy odeszli. Powiem więcej, utrata wiedzy o dziele wcześniejszych pokoleń godzi w możliwości rozwojowe dziś i jutro. Bez pamięci o przeszłości nie zbudujemy dobrej przyszłości. Ta wiedza i pamięć to trwały fundament zdrowego społeczeństwa. Nikt z nas nie zaczyna swego własnego dzieła życia „od zera”, każdy w jakimś stopniu kontynuuje pracę poprzedników, czerpiąc z ich osiągnięć na drodze do dalszego postępu. Przed nami byli nasi nauczyciele, nasi Mistrzowie. To jest szczególnie widoczne w zawodzie lekarza, w którym kroczymy drogą poszukiwań doskonałości.
I w tym miejscu chciałbym przeskoczyć z wątku osobistego do świata akademickiego.
Świat uniwersytetu to świat wyjątkowy. To ostatni etap edukacji młodych ludzi, ale także środowisko kształtowania ich postaw etycznych przed wkroczeniem w świat ludzi dorosłych współtworzących oblicze współczesności. My, pracownicy naukowo-dydaktyczni mamy do spełnienia wyjątkową misję społeczną. Ta misja to nie tylko przekazywanie wiedzy, to także współtworzenie miejsca godnego słowa „Uniwersytet”. Miejsca zdobywania solidnej wiedzy, otwartej dyskusji, promowania postaw wolnych od demagogii i wszelkiej małości. Pewnie każdy z nas spotkał w życiu osoby wyróżniające się z grona innych, naszych Mistrzów i Nauczycieli. W dzieciństwie taką rolę pełnią rodzice, czasem starsze rodzeństwo. Ale potem gdy idziemy w świat i spotykamy innych ludzi natrafiamy na osoby, które otwierają nam oczy na rozległe horyzonty otaczającej rzeczywistości. To oni, nasi przewodnicy wytyczają kierunki dalszego rozwoju, mobilizują do działania, pracy i dążeniu do osiągania życiowych celów. Bez nich droga życiowa niejednego z nas byłaby zupełnie inna. Pomyślmy, jak by wyglądało życie zawodowe pokoleń chirurgów gdyby na Śląsku nie pojawił się ktoś taki jak Docent Zbigniew Religa? Jeden człowiek, pasjonat i wizjoner wyznaczył setkom innych ludzi ich drogę rozwoju zawodowego! Pewnie każdy z nas spotkał osoby godne miana Mistrza, choć nie zawsze sobie w pełni uświadamiamy jak bardzo nasze osobiste losy zostały przez nich ukształtowane.
Czy pamiętamy o naszych poprzednikach? Czy doceniamy ich wkład w rozwój uczelni i nasz własny?
Obserwując rzeczywistość niestety dochodzę do wniosku, że tak się nie dzieje. Czas zaciera ślady obecności nawet najwybitniejszych członków społeczności akademickiej. Najlepiej spojrzeć na najbliższe otoczenie by zobaczyć jak bardzo praktyka odbiega od postulowanego przeze mnie uwiecznienia pamięci o dokonaniach poprzedników.
Szpital kliniczny nr 1 w Zabrzu, w którym pracuję nosi imię Profesora Stanisława Szyszko, wybitnego chirurga, wieloletniego kierownika Katedry Chirurgii. Miałem to szczęście i zaszczyt poznać Profesora w okresie studiów (nawet zdawałem u Niego egzamin z chirurgii). To nie był tylko wybitny fachowiec w swej dziedzinie, to był człowiek rzadko spotykanego formatu. Profesor przez „duże” „P”, człowiek łączący wybitne osiągnięcia zawodowe z kulturą najwyższego lotu. Jako członek Rady Wydziału z ramienia Niezależnego Zrzeszenia Studentów w latach 1980-81 w okresie festiwalu Solidarności miałem okazję być świadkiem wystąpień Profesora na tym forum. Zawsze spokojnych, wyważonych, merytorycznych i niezależnych od bieżących rozgrywek politycznych lub personalnych. W budynku pediatrii tego samego szpitala klinicznego znajduje się tablica upamiętniająca postać Profesora Chwalibogowskiego, który pracował w okresie poprzedzającym okres moich studiów stąd nie poznałem Go osobiście.
A gdzie są ślady po innych, wybitnych członkach naszej społeczności akademickiej?
W Katedrze Patomorfologii na widocznym miejscu na wprost wejścia wiszą zdjęcia wszystkich dotychczasowych kierowników, ale to chyba jedyna jednostka w szpitalu, w której znajdziemy taką galerię.
Ale byli jeszcze inni pracownicy, nie będący szefami, bez tytułu naukowego profesora, których wkład w życie szpitala i wydziału należy uznać za wybitny. Np. pracował tu dr Majewski, patomorfolog, który przez dekady omawiał z klinicystami wyniki sekcji zmarłych pacjentów. To były niezapomniane lekcje medycyny, prowadzone w fantastyczny sposób, bez prób ośmieszania lekarza prowadzącego przez patologa dysponującego wiedzą zdobytą „post mortem” a nakierowane na doskonalenie sztuki lekarskiej.
A dr Wojciech Grzywna, twórca oddziału intensywnej terapii noworodków, animator powstania pierwszego w Polsce zespołu karetki reanimacyjnej dedykowanej najmłodszym pacjentom? Człowiek-instytucja, prawie mieszkający w szpitalu „fanatyk” zawodu. Zawsze pogodny, zawsze mający czas, wychowawca pokoleń studentów i lekarzy. A w dodatku lekarz, który został przez naszą uczelnię „wypchnięty” poza jej mury bo nie zrobił habilitacji… Kto będzie o Nim pamiętał?
Takich wybitnych osób z pewnością jest wiele, mogę pisać tylko o tych, których osobiście miałem możliwość poznać. A co z tymi z lat wcześniejszych? Czy pamięć o nich zniknie bezpowrotnie wraz z odejściem świadków ich pracy i dokonań?
Ale przecież życie szpitala tworzyli także zwykli pracownicy, o których także warto pamiętać. Był wśród nas Pan Wiesiek, legenda Izby Przyjęć (pamiętam świetnie jak chyba w 1986 roku późną nocą oglądałem z Nim mecz na Mundialu między Belgią i Rosją Sowiecką, wygrany ku naszej radości 4:3 przez Belgię), niezapomniany P. Bolek, technik RTG, który mimo pewnych osobistych problemów pewnie związanych z zsyłką na Syberii był autorytetem w gronie techników rtg i niezwykle barwną postacią. A techniczka EKG (niestety nie pamiętam jej nazwiska), przed którą nie było tajemnic elektrokardiografii, pamiętam jak kiedyś zadzwoniła do dyżurki lekarskiej informując precyzyjnie lekarza, że właśnie badany pacjent ma blok Mobitza. A nie myliła się nigdy...
Iluż takich ciekawych postaci tworzyło koloryt szpitala...
Nie zapominajmy o Uniwersytecie i całym życiu akademickim. Przez uczelnię przewinęło się wiele niezapomnianych osób, wspomnę tylko niektóre nich, z którymi się osobiście zetknąłem. Niezapomniane wspomnienia wiążą się z Profesorem Zbigniewem Hermanem, pierwszym demokratycznie wybranym Rektorem w czasie festiwalu „Solidarności” wiosną 1981 roku, z dr Hepą postrachem z zakresu analityki laboratoryjnej czy Profesorem Zychem z patofizjologii zapraszającym studentów na egzamin o różnych dziwnych porach...A jest wśród nas taka wybitna osobowość jak dr Zygfryd Wawrzynek, chodząca legenda, szef stowarzyszenia absolwentów naszej Alma Mater!
Jest wiele możliwości, np. nadanie sal ich imieniem, umieszczeniem w widocznych miejscach informacji w postaci tablic, aż po wydawnictwa uczelniane czy jakieś inne formy np. sale pamięci. Można pokazać jakieś wybitne osiągnięcia, najlepsze publikacje. Ale techniczne możliwości pozwalają na inne, nowoczesne opcje. Można stworzyć „internetowe” fora, na których znajdziemy ślady przeszłości. Czas płynie, pokolenia odchodzą i wiele ciekawych postaci i sytuacji odchodzi w niepamięć.
Ale jest i dobry przykład, na sali Rady Wydziału w Zabrzu wiszą portrety wszystkich byłych Dziekanów. Tylko, że Rady Wydziału zlikwidowano...widać komuś z bliżej nieznanego powodu przeszkadzały!
Bez ciągłości pracy, bez korzystania z osiągnięć wcześniejszych pokoleń, bez pielęgnowania pamięci o naszych Mistrzach i Nauczycielach nie da się zbudować szkoły wyższej godnej miana „Uniwersytetu”.
czwartek, 24 września 2020
wtorek, 22 września 2020
Zbigniew Kopczyński, pierwszy przewodniczący Niezależnego Zrzeszenia Studentów na Politechnice Śląskiej pisze o przeszłości i teraźniejszości
środa, 9 września 2020
Hot news
Zachęcam do zapoznania się z tym zarządzeniem.
piątek, 4 września 2020
Rok akademicki coraz bliżej
Poza tym problemem należy pamiętać, że uczelnia musi dostarczyć pracownikom sprzęt do prowadzenia zajęć, przecież nie możemy do ich realizacji wykorzystywać prywatnych komputerów!
I na koniec uwaga ogólna.
Skoro szkoły w Polsce funkcjonują normalnie (przy zachowaniu zasad epidemiologicznych) to dlaczego funkcjonowanie szkół wyższych ma być regulowane innymi zasadami?
Czy ktoś potrafi wyjaśnić różnice między uczniem i studentem, nauczycielem a nauczycielem akademickim?
Pandemia to problem ogólnoświatowy, poważne wyzwanie wymagające logicznych i rozważnych działań.
Czy na pewno odmienne podejście do szkolnictwa i uczelni wyższych spełnia powyższe fundamentalne kryteria?!
sobota, 29 sierpnia 2020
Poranna migawka
To dobitnie pokazuje jak fatalnym pomysłem była likwidacja Rad Wydziału. To "od zawsze" było forum dyskusyjne, miejsce spotkań pracowników uczelni, wymiany poglądów. Dziś nie ma takich spotkań i za chwilę nie będziemy się w ogóle znali. Nie chodzi tylko o same informacje, wiele z nich przecież można znaleźć na stronie internetowej uczelni. Rzecz tkwi w braku prawdziwych kontaktów interpersonalnych. Bez nich daleko nie zajdziemy.
A pandemia z całą warstwą, nazwijmy to ogólnie "globalnej medialnej paniki" (poza Szwecją) i przeniesienia realnego życia do świata wirtualnego tylko dopełniła ten fatalny trend. Uczymy zdalnie, zdalnie prowadzimy egzaminy (!), zdalnie uzyskujemy stopnie naukowe. Efekty tej zgubnej polityki (nie negując oczywiście potrzeby prowadzenia pewnych działań zapobiegawczych) zobaczymy w przyszłości. To będzie prawdziwy wymiar epidemii, mierzony np. brakami w elementarnym wykształceniu przyszłych lekarzy co będzie miało jak najbardziej wymierny efekt zdrowotny.
Jak ma prawidłowo funkcjonować uniwersytet gdy każdy będzie zamknięty we własnej jednostce?
Jak nawiązywać współpracę naukową?
Jak kształcić dobrych lekarzy?
niedziela, 23 sierpnia 2020
O dydaktyce
To współgra z głosem anonimowej lekarki, który zamieściłem na blogu 6 sierpnia.
Oczywiście trudno o prezentowanie jakiegokolwiek jednoznacznego stanowiska bez brania pod uwagę bieżącej sytuacji epidemiologicznej, musimy zachować rozsądek i ostrożność. Niemniej trzeba szukać rozwiązań optymalnych, takich które nie zwiększą zagrożeń zdrowotnych ale umożliwią normalne funkcjonowanie życia społecznego. A życie toczy się dalej; można sobie wyobrazić, że pandemia spowoduje szkody nie tylko zdrowotne i ekonomiczne ale także innego rodzaju np. dotyczące zaburzenia normalnego procesu edukacji. Negatywne efekty mogą być trwałe, a braki nabycia niezbędnej wiedzy będą ujawniać się przez długi czas. Czy student medycyny może posiąść wiedzę bez praktycznych zajęć przy łóżku pacjenta?
Musimy szukać takich dróg, które te straty zminimalizują. Do tego potrzebne jest wykorzystanie wiedzy ekspertów, spokojna dyskusja wszystkich zainteresowanych stron i elastyczność w podejmowaniu szybkich, uzasadnionych rozwojem sytuacji decyzji. Musimy wspólnie przejść przez trudny czas, który przecież nie skończy się szybko.
wtorek, 18 sierpnia 2020
Lista Szanghajska
To na pierwszy rzut oka optymistyczna wiadomość, ale czy na pewno taki wynik należy uznać za adekwatny do naszych aspiracji i oczekiwań? Z pewnością nie, przecież zamykamy TYSIĄC najlepszych uczelni na świecie!
Zaniedbania ciągnące się od 1939 roku poprzez lata panowania systemu komunistycznego do 1989 i brak prawdziwych reform widać aż nadto wyraźnie. Polska, jako kraj aspiruje do czołówki najbardziej rozwiniętych cywilizacyjnie państw świata, a bez nauki na wysokim poziomie taki awans cywilizacyjny nie jest możliwy. Straciliśmy trzy dekady licząc od 1989 roku, finansowanie nauki na poziomie poniżej 0,5% PKB jest doprawdy skandaliczne. A nowa Ustawa o szkolnictwie wyższym zwana Ustawą 2.0 nie pousuwa spraw naprzód, a jej niektóre rozwiązania wydają się wręcz szkodliwe (np. dezintegracja środowiska poprzez likwidację Rad Wydziału, brak demokratycznego systemu wyboru władz uczelni czy nadmierna centralizacja władzy w ręku rektora).
Trudno o optymizm na przyszłość, szczególnie w obliczu prawdopodobnie wieloletniego kryzysu spowodowanego pandemią. Nauka jak się nie mogła "przebić" do najważniejszych zadań państwa tak pozostanie na szarym końcu na liście priorytetów polskich władz.
poniedziałek, 17 sierpnia 2020
sobota, 15 sierpnia 2020
O przyzwoitości słów kilka
Przywołuję to zdanie w kontekście niedawnych decyzji Sejmu o podwyżkach dla posłów, senatorów i wynagrodzenia dla Pierwszej Damy.
Mam taką propozycję: ustalmy pensje dla tych osób na poziomie pensji profesora tytularnego. Praca od zakończenia studiów do nominacji profesorskiej wymaga gigantycznego wysiłku. Profesor to zwykle osoba w wieku co najmniej 50 lat piastująca odpowiedzialne funkcje.
Pensja profesorska, brzmi dumie, nieprawdaż?
A ta zgodnie ustaleniami z czasu gdy Ministrem Nauki i Szkolnictwa Wyższego był J. Gowin wynosi minimalnie 6410 zł brutto.
środa, 12 sierpnia 2020
czwartek, 6 sierpnia 2020
List anonimowej lekarki
Szkoła zaś to dla młodego człowieka jest miejsce zdobywania wiedzy, ale przede wszystkim miejscem spotkań z rówieśnikami oraz ze swoimi mistrzami - nauczycielami. Moje dzieci bardzo źle znoszą brak możliwości spotkań z kolegami i koleżankami. Obserwuję też wśród moich młodych pacjentów dużo zachowań, które mogą być wstępem do depresji. Chciałabym przypomnieć, że izolacja to największa kara dla człowieka, bo czym innym jest więzienie-izolacją!
Dlatego nie wyobrażam sobie, aby moje dzieci nie poszły do szkoły, abym uczyła zdalnie przyszłych lekarzy, fizjoterapeutów. To niedopuszczalne. To zawody, które polegają na kontaktach z człowiekiem, a gdzie młody człowiek ma się tego nauczyć? Przed komputerem?
poniedziałek, 3 sierpnia 2020
O pamięci
Sądzę, że zachowanie pamięci o tych, którzy odeszli to nasz ważny obowiązek. W naszej Uczelni każdy z nas, absolwentów miał swych nauczycieli wielkich Mistrzów. Niestety, pamięć o nich zwykle szybko mija. Tylko w nielicznych katedrach wiszą portrety byłych kierowników, a pamięć o niektórych np. Profesorze Stanisławie Szyszko ocalała bo Jego imię nadano Szpitalowi Klinicznemu w Zabrzu.
Ale to o wiele za mało, jeśli nie umiemy zadbać o przeszłość, nie ocalimy pamięci o tych, którzy tworzyli Uczelnię, o ich sukcesach i osiągnięciach nie uda nam się nigdy zbudować uczelni na miarę Uniwersytetu.
poniedziałek, 27 lipca 2020
Czego Jaś się nie nauczył tego Jan nie będzie umiał…
Jak nauczyć zbierania wywiadu bez udziału pacjenta?
A jak badać fizykalnie pacjenta?
Ale ten trudny czas mamy za sobą, kraj w zasadzie wrócił do normalnego funkcjonowania, gospodarka działa, sklepy, kina, teatry, obiekty rekreacyjne są czynne. Oczywiście są pewne ograniczenia i konieczne są działania prewencyjne ale żyjemy już prawie normalnie. Dlatego z ogromnym zdziwieniem i niepokojem przyjąłem informacje o planowym trybie zajęć w nowym roku akademickim. By uzyskać szerszy obraz zasięgnąłem „języka” w wielu polskich uczelniach medycznych korzystając z wiedzy pracowników naukowo-dydaktycznych. W większości z nich są prowadzone zaawansowane prace utrzymujące system szkolenia zdalnego. Nie ma jednolitego modelu; są uczelnie, w których e-learning ma być de facto jedynym sposobem prowadzenia zajęć dydaktycznych a w innych ta forma ma być wykorzystana tylko w zakresie wykładów lub seminariów. Są także uczelnie, w których trwają intensywne analizy dotyczące dydaktyki w nowym roku akademickim i brak jest dziś jasnego stanowiska.
Cokolwiek by nie powiedzieć te działania budzą niepokój. Mogą odbywać się wesela, ludzie bawią się na dyskotekach, chodzą na koncerty a uniwersytety zachowują system z okresu początku pandemii? Czy można sobie wyobrazić prawidłowy cykl nauczania bez kontaktu z żywym pacjentem? Oczywiście, dziś nikt nie wie jak potoczą się wydarzenia, ale życie na zna próżni. Straconego czasu nigdy nie odzyskamy, a efektem tego stanu będą elementarne braki wykształcenia.
Czego Jaś się nie nauczył tego Jan nie będzie umiał…
Najwyższy czas by w tych absolutnie kluczowych sprawach zasięgnąć opinii środowiska akademickiego. Nie wyobrażam sobie by takie decyzje mogły zapadać w gabinetach dziekańskich, rektorskich czy nawet ministerialnych bez uwzględnienia szerokiego głosu społecznego: pracowników uczelni oraz studentów.
Dlatego proszę o jak najaktywniejszy udział w poniższej ankiecie. Jej wyniki podam 17 sierpnia.
Create your own user feedback survey
środa, 15 lipca 2020
Apel o udział w manifestacji
Manifestacja zawodów medycznych
Koledzy i Koleżanki,
Pogłębia się kryzys w ochronie zdrowia, którego skutki wyraźnie były widoczne w trakcie epidemii, a brak współpracy z rządem oraz chaos tym spowodowany czynił naszą pracę jeszcze trudniejszą.
Maleje dostępność do ochrony zdrowia, rosną kolejki, będzie brakować medyków. Zewsząd płyną informacje o niejasnych wydatkach ministerstwa zdrowia. Za naszymi plecami i mimochodem pod pozorem tarczy 4.0 wprowadza się paragrafy, które w konsekwencji mogą wiązać nam ręce i odbierać szanse pacjentom.
Brak jest reakcji polityków na wszelkie apele i pisma środowisk medycznych zgłaszające coraz liczniejsze problemy. Wszystkie te działania prowadzą do zagrożenia życia i zdrowia pacjentów oraz nam medykom w sposób krytycznie niebezpieczny utrudniają leczenie. Nadszedł czas, żeby pokazać nasz sprzeciw wyraźnie i zmusić polityków do poważnych i realnych działań w celu naprawy systemu ochrony zdrowia.
Walczymy o:
minimum 6,8% przeznaczone na leczenie pacjentów a nie błędy i marnotrawstwo ministerstwa.
rozwiązania problemu kolejek i niedostępności świadczeń medycznych, które upokarzają pacjenta
poważne zajęcie się przez polityków kryzysem w ochronie zdrowia – epidemia pokazała jak jest tragicznie
jesteśmy oburzeni zmianą art. 37a KK, który zrównuje medyków do przestępców i zabiera pacjentom szansę na życie – chcemy powrotu do stanu sprzed tarczy 4.0
Manifestacja 8 sierpnia, w sobotę w Warszawie o godzinie 12:00 ruszająca spod Ministerstwa Zdrowia ma pokazać wyraźne veto i sprzeciw całego środowiska medycznego. Jest to wspólna inicjatywa lekarzy, pielęgniarek oraz ratowników i całej grupy medyków, bo problem dotyczy w równym stopniu nas wszystkich i tak jak na co dzień pracujemy razem, a tak i razem wyjdziemy na ulicę.
Prosimy o rozesłanie informacji do jak najszerszego grona i przyjazd na manifestację i marsz!
Inicjatorzy oraz osoby do kontaktu:
Stowarzyszenie Porozumienie Chirurgów SKALPEL – Katarzyna Pikulska 608-538-658, Krzysztof Hałabus 794-135-650
Porozumienie Rezydentów Piotr Pisula 727-915-300, Filip Płużański
Stowarzyszenie Pielęgniarki cyfrowe Katarzyna Kowalska 530209535, Ewelina Tymoszuk 605293022
Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych – Piotr Dymon 502483523
Do zobaczenia w Warszawie pod MZ!
Koordynator Katarzyna Pikulska
.
środa, 8 lipca 2020
Skuteczność działania
Dobre chęci to za mało, świat nauki wymaga fundamentalnych zmian, nie tylko gaszenia pożarów...
A by móc działać adekwatnie do potrzeb należy spełnić parę warunków jakże trafnie opisanych przez pewien hinduski aforyzm:
Od nieuków lepszy ten co księgi czyta
Od czytających kto pamięcią chwyta
Od czytających kto treść ich rozumie
Od rozumiejących kto działać umie
wtorek, 7 lipca 2020
Dziś na stronie SUM
środa, 1 lipca 2020
Uwagi bieżące
Sądzę, że obserwatorzy z zadowoleniem przyjęli fakt zdecydowanych działań władz ŚUM. To dobrze, należy zacząć sprzątanie własnego domu. Oczywiście spektrum problemów jest ogromne, to dopiero początek.
Mam pewne uwagi.
Jak to jest możliwe, że trzeba było tak zmasowanej akcji studentów by obecne w Uczelni patologie zostały dostrzeżone? Przecież w Uczelni istnieje szereg możliwości działań kontrolujących jej funkcjonowanie. Pójdę dalej, nadzór nad prawidłowością funkcjonowania szkoły wyższej, w tym także nadzór dotyczący procesu dydaktycznego to jest obowiązek władz uczelni. Już z pobieżnej lektury wpisów internetowych widać, że zgłaszane uwagi dotyczą wydarzeń nieraz z dość odległej przeszłości. To jedna z najważniejszych cech dobrego uniwersytetu; umiejętność prowadzenia skutecznego, permanentnego programu kontroli jakości. Tu kłania się brak prawdziwego modelu gromadzenia opinii studentów, a istniejący wyrywkowy system nic nie wnosi. Osobiście wielokrotnie w czasach pełnienia funkcji senatora zgłaszałem konieczność zmian w tym zakresie, ale zawsze z ust Pani Rektor E. Małeckiej-Tendery słyszałem odpowiedzi, że moje uwagi są bezzasadne i system się stopniowo będzie się doskonalił.
Druga kwestia dotyczy zarzutów stawianych konkretnym osobom. Sam taki fakt nie przesądza o winie, od tego są odpowiednie organy uczelni i państwa. Niemniej widzimy artykuły prasowe, śledzimy internet a i samej uczelni krążą różne informacje. Wiadomo, że należy dbać o dobre imię każdego człowieka, ale jeśli odwołuje się ze stanowiska kierowniczego osoby z tytułem profesorskim to chyba nie dzieje się to bezpodstawnie. Plotka to nie jest dobre źródło informacji, stąd postuluję by podać do wiadomości informacje personalne. Podkreślam, taka informacja nie przesądza o winie, ale w tej sytuacji w mojej opinii jest potrzebna, nawet konieczna.
Pozwolę sobie także przypomnieć wydarzenia w 2008 roku. To był roku wyborów rektora. W lutym Pani Rektor E. Małecka-Tendera skierowała wobec mnie zarzuty dyscyplinarne. Zaczęła się odpowiednia procedura, przesłuchał mnie Rzecznik Dyscyplinarny Prof. E. Kucharz. Sprawa była znana społeczności Uczelni bo w celu postawienia mi zarzutów zwołano posiedzenie trzech komisji senackich i ponad 20 osób było bezpośrednio zaangażowanych. Oczywiście, nikt się nie przejmował szanowaniem mojego dobrego imienia, chodziło tylko i wyłącznie o efekt wyborczy. Skoro postawiono mi zarzuty to „coś musi być na rzeczy”.
Skuteczność tych działań była duża, wynik kwietniowych wyborów na stanowisko rektora był 171 do 141 na korzyść Pani Rektor.
A Komisja Dyscyplinarna zebrała się w lipcu i oddaliła zarzuty bo nie miała po prostu podstaw prawnych do podjęcia działań. Nigdy nie usłyszałem słowa „przepraszam” czego się zresztą nie należało spodziewać.
A jednym z efektów takich niedopuszczalnych działań wobec mnie było powstanie bloga. Wówczas to była forma obrony mego dobrego imienia a także prowadzenia kampanii rektorskiej. I od tego czasu blog pozostał forum informacyjno-dyskusyjnym dla środowiska uniwersyteckiego.
Liczę na działania władz Uczelni "przy otwartej kurtynie".