Apel o pomoc dla naszego Kolegi Doktora Romana Kuźniewicza

https://www.siepomaga.pl/roman-kuzniewicz

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Stan wojenny – 30 lat później

Jutro mija trzydziesta rocznica wprowadzania przez prl-owskie władze komunistyczne stanu wojennego. Młodszym Czytelnikom bloga przypominam: stan wojenny został wprowadzony NIELEGALNIE, nawet w ramach NIELEGALNEGO ówczesnego prawa, gdyż trwało wówczas posiedzenie Sejmu. Osoby odpowiedzialne za jego ogłoszenie z generałem W. Jaruzelskim nigdy nie zostały osądzone ani ukarane. Co więcej, wielu z nich żyje sobie spokojnie i dostatnio jak gdyby nic się nie stało.

Stan wojenny był ostatnią szansą na utrzymanie władzy przez PZPR, którą rządziła krajem w imieniu Związku Sowieckiego. Był to zamach na polskie społeczeństwo. Efektem terroru tego czasu było około 100 (sto) ofiar śmiertelnych lat osiemdziesiątych, a tę długą listę otwierają Górnicy z kopalni Wujek. Znamy nazwiska niektórych ofiar, np. Księdza Jerzego Popiełuszki, ale większość pozostaje bezimienna dla społeczeństwa jako całości. Znamy nazwiska niektórych katów, ale nie ofiar. Władze komunistyczne starannie zacierały ślady swych zbrodni. Niestety, także po 1989 roku kontynuowano różne działania zmierzające do zatarcia winy oraz wprowadzenia polskiego społeczeństwa w błąd po tysiąckroć powtarzając tezę, że stan wojenny to było tzw. „mniejsze zło” wobec grożącej nam hekatombie po nieuchronnej agresji naszych „przyjaciół” ze Wschodu. Dziś wiadomo z dostępnych dokumentów, że to jest kłamstwo; w grudniu 81 Sowieci nie mieli takiego zamiaru.

Kłam, kłam, zawsze coś z niego pozostanie; to znane słowa Goebbelsa.

Od lat mozolnie prowadzony jest proces dochodzenia do prawdy o tych smutnych czasach, choć tzw. main-streamowe media wcale nie kwapią się do wsparcia tych działań. Na szczęście, w dobie wielu możliwości przekazu informacji oraz Internetu (ciągle jeszcze wolnego od cenzury) nie da się w nieskończoność manipulować prawdą.
W ciągu nadchodzących dni nie będę zamieszczał żadnych informacji poza tymi dotyczącymi stanu wojennego. Jutro zaprezentuję obszerny dokument o stanie wojennym, a w kolejnych dniach pokażę strony tytułowe Trybuny Robotniczej, lokalnego organu prasowego PZPR w Katowicach. Te dokumenty pochodzą z mojego prywatnego archiwum i dotyczą pierwszych dni stanu wojennego od 14 do 21 grudnia.

PS. To jest 750-ty tekst zamieszczony na blogu.

niedziela, 11 grudnia 2011

Wiadomości ze strony internetowej uczelni

Nobel dla Tendery

czwartek, 8 grudnia 2011

WAŻNY KOMENTARZ CZYTELNIKA

Naprawdę chodzi o to by osoby wybrane przez nie statutową i nieregulaminową strukturę (w konsekwencji nielegalną) obejmowały kolejne stanowiska. Ta struktura, to zaledwie parę osób, oczywiście formalne stanowiska nie mają znaczenia. Nie należą do niej wszyscy członkowie tzw. kolegium rektorsko-dziekańskiego, też zresztą nieformalnego. Konkursy, wybory składu komisji konkursowych, posiedzenia komisji senackich, głosowania rad wydziału, senatu to fasada - pozory normalnego uniwersytetu. Prawdziwa treść to autorytaryzm, myślenie kategoriami „familii”, poczucie wyższości, tępienie myślących inaczej. Tak bywa też w innych uniwersytetach, sprawa wrocławska jest doskonałym przykładem. Jednak nasza nieformalna struktura jest zdecydowanie sprawniejsza. Skutecznie zastraszają, jeżeli trzeba to kupują – stanowiskiem czy nagrodą. Jeżeli natrafiają na prawdziwy opór decydują się na przeczekanie. Tworzą nimb swojej niezniszczalności i niewiarygodnej skuteczności. Uwielbiają załatwiać sprawy cudzymi rekami – zachowania pani Rogowskiej na komisji konkursowej to klasyczny przykład.

Dlaczego walczą dzisiaj pół roku przed wyborami? Hipotez jest kilka.

1. Wierzą, że mimo blamażu szyi uda się umieścić głowę rodziny na pozycji rektora.
2. Wierzą, że namaszczony przez nich następca będzie w przyszłości lojalny i przygotowują przestrzeń dla wspólnych interesów.
3. Nie wierzą, że namaszczony przez nich następca będzie w przyszłości lojalny i próbują zdobyć i utrzymać jak najwięcej fantów do przyszłego handlu. Jednostki w Ochojcu czy ligockiej pediatrii są dużo warte.
4. Nie wierzą, że namaszczony przez nich następca będzie w przyszłości lojalny i gdzieś chcą się okopać do emerytury (wraca pomysł z Ochojcem – oddziały kierowane przez ludzi spoza Uniwersytetu, kliniki kierowane przez miałkie osobowości). Na pediatrii też jakoś się uda utrzymać.
5. Boją się, nie mają żadnej wizji przyszłości, reagują odruchowo – może się uda.

Głosuję za hipotezą piątą. Wybory tuż, tuż. Czasu zostało niewiele, ale nie może im się udać. Zablokujmy kontynuację obecnej władzy. Blokujmy jej obecne dziania. Już niewiele mogą, nagrody zostały rozdane, konkursów zostało już tylko kilka. Szukajmy kontaktów, rozmawiajmy, wciągajmy biernych, pokazujmy patologię, definiujmy zło. Jeżeli starczy nam hartu walczmy – nawet o drobne sprawy.

SUM to szkoła z dobrą tradycją warto o nią powalczyć.

środa, 7 grudnia 2011

Hot news!

Przedstawiam dziś bardzo ważny list, skierowany przez Prof. K.S. Gołbę do społeczności akademickiej. Obrazuje on w bardzo trafny sposób patologię dotyczącą przeprowadzania konkursów na stanowiska kierownicze w naszej uczelni. Opisana sytuacja pokazuje, jak można manipulować wynikami pracy komisji konkursowych, by wpływać na decyzje podejmowane w tak istotnych kwestiach dla funkcjonowania uczelni.

Niech ta informacja będzie przesłaniem dla Komisji Statutowej opracowującej projekt nowego statutu; takie kompromitujące wydarzenia już nigdy więcej nie powinny mieć miejsca.

W moim najgłębszym przekonaniu tylko doprowadzenie do trwałej sytuacji, gdy cała Rada Wydziału będzie decydowała o tym, kto będzie kierował katedrą lub zakładem (zachowując doradczą rolę komisji konkursowej) gwarantuje, by nikt z nas nie był więcej świadkiem podobnych manipulacji.

Każda próba dalszego marginalizowania Rady Wydziału i utrzymania dotychczasowego status quo w zakresie procedur konkursowych w nowym statucie należy traktować, jako zamach na autonomię wydziału, jako podstawowego gwaranta demokracji akademickiej.

Prof. Krzysztof S. Gołba
Katedra Kardiologii
Wydziału Opieki Zdrowotnej
 
Uprzejmie informuję, że w dniu 6 września 2011 w Dziekanacie Wydziału Lekarskiego w Katowicach odbyło się posiedzenie Komisji Konkursowej nierozstrzygniętego konkursu na funkcję kierownika I Katedry i Kliniki Kardiologii.

Po dwukrotnych nieskutecznych pisemnych prośbach, w wyniku trzeciej złożonej w trybie Ustawy o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. 2001 Nr 112, poz. 1198) w dniu 1. grudnia 2011 uzyskałem dostęp do stenopisu i protokołu posiedzenia.

Po zapoznaniu się z dokumentami stwierdziłem, że w trakcie posiedzenia padły ze strony Dyrektor Szpitala w Ochojcu (uczestnika posiedzenia z głosem doradczym) - mgr Klaudii Rogowskiej - wypowiedzi na mój temat niezgodne z prawdą oraz mogące wpłynąć na decyzję członków Komisji. Wypowiedzi te jednoznacznie naruszają moje dobra osobiste.
 
Pani Dyrektor stwierdziła, że:
1. „Prof. Gołba […] nie kierował do tej pory zespołem ludzkim, nie daje rękojmi prawidłowego funkcjonowania jednostki”
 
Wyjaśniam, że w latach 1991-2001 byłem ordynatorem odcinka w II Klinice Kardiologii Wydziału Lekarskiego, a od 2001 do 2006 ordynatorem odcinka w Klinice Kardiologii Wydziału Opieki Zdrowotnej. W obu przypadkach dotyczy to klinik posadowionych na bazie II Oddziału Kardiologii Szpitala, w którym mgr Klaudia Rogowska jest Dyrektorem.
 
2. „Ponadto w raporcie pokontrolnym NIK-u pojawiły się pod jego adresem zarzuty dotyczące nieprawidłowości w prowadzeniu dokumentacji dot. badań klinicznych STICH”
 
Jest to stwierdzenie całkowicie niezgodne z prawdą. Załączam link do wystąpienia pokontrolnego NIK skierowanego do Dyrektor Klaudii Rogowskiej w związku z kontrolą P/08/173/LKA, a zawierającą wzmiankę dotyczącą badania STICH. Pełniłem w tym badaniu rolę Głównego Kardiologa w ośrodku kierowanym przez prof. Stanisława Wosia i wzmianka w wystąpieniu NIK w tej sprawie bezpośrednio mnie nie dotyczy.
 
http://www.nik.gov.pl/kontrole/wyniki-kontroli-nik/kontrola,6615.html
 
Jestem w posiadaniu udostępnionej części stenopisu posiedzenia Komisji.
 
Z wyrazami szacunku,
Krzysztof S. Gołba

poniedziałek, 5 grudnia 2011

INFORMACJE Z KRAJU

Poniżej przedstawiam informacje nadesłane przez inne organizacje związkowe polskich szkól wyższych na zapytanie Zarządu NSZZ „Solidarność” naszej uczelni dotyczące sposobu rozwiązania problemu dalszego zatrudnienia emerytów.

16 listopada 2011 od NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego
Witam,
Wydaje się, że od strony formalno-prawnej sprawa jest nie do ruszenia. Ustawodawca po to wprowadził taką normę prawną, aby właśnie umożliwić rozstawanie się przez pracodawców z osobami, które uzyskały świadczenia emerytalne. Oczywiście, uczciwy pracodawca powinien wprost powiedzieć zainteresowanym, że nie będzie kontynuował z nimi współpracy i jeśli odejdą na emeryturę, to zatrudnienia nie wznowią. Jeśli zrobił inaczej, to pozostaje tylko potępienie go i objęcie infamią. Nie widać tu odpowiednich instrumentów prawnych do dochodzenia roszczeń. Nie ma tu nawet przyrzeczenia publicznego, bo nie obiecywał niczego publicznie, a co najwyżej w kuluarach. Przykre to, ale prawdziwe.


W dniu 16 listopada 2011 od NSZZ „Solidarność” SGGW, Warszawa
Na SGGW nie ma takiego przypadku. Przynajmniej nic o takim nie słyszałam (gdyby był to jestem przekonana, że słyszałabym). Ale wszyscy pracownicy, którzy chcieli emeryturę i etat najpierw upewniali się u dziekanów, że będą mieć ponowne zatrudnienie.


16 listopada 2011 od NSZZ Solidarność SGH, Warszawa
Na SGH rektor złożył przyrzeczenie publiczne. Na  posiedzeniu  Senatu. Nie mamy problemów.


18 listopad 2011od NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu
W Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu pracownicy (nauczyciele i niebędący nauczycielami), którzy wystąpili z wnioskiem do Rektora o rozwiązanie stosunku pracy z powodu pobierania emerytury lub chcący przejść na emeryturę zostali nadal zatrudnieni. Wśród tych osób są nauczyciele akademiccy: profesorowie, pracownicy dydaktyczni oraz paru nie nauczycieli. Profesorowie zostali zatrudnieni do czasu ukończenia 70-tego roku życia. Pozostali do czasu ukończenia 65 roku życia ( kobiety).
Nie wiadomo mi nic aby ktoś kto złożył wniosek o rozwiązanie i ponowne zatrudnienie otrzymał negatywną decyzję. Wszystkie te osoby otrzymały też należną odprawę emerytalną. Natomiast zmam też osoby st. wykładowca, które pobierały emeryturę i nie wystąpiły o rozwiązanie i ponowne zatrudnienie (wolały zawiesić) i nadal pracują bo nie były pewne czy zostaną zatrudnione z powodu np. niedoborów dydaktycznych.
Z mojej wiedzy jaką posiadam w mojej uczelni Rektor ten problem rozwiązał najkorzystniej kierując się przepisami ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym.
Wiem, że w Politechnice Poznańskiej jest inaczej mniej korzystnie. Zatrudnienie ma miejsce, ale na okres roku lub krótszy.


29 listopad od NSZZ „Solidarność” Akademii Medycznej w Wrocławiu
W naszej akademii zostały przyjęte następujące zasady:
  1. samodzielni pracownicy (profesorowie i dr hab.) składają wniosek z akceptacją bezpośredniego przełożonego, uzyskują zgodę rady wydziału i senatu i dopiero otrzymują akceptację rektora,
  2. pozostali nauczyciele akademiccy muszą uzyskać pozytywną opinię przełożonego uzależnioną też potrzebami kadrowymi i wyrazić zgodę na 3-miesięczny urlop bezpłatny, po tym okresie mają gwarancję ponownego zatrudnienia,
  3. pozostali pracownicy muszą uzyskać pozytywną opinię przełożonego i wyrazić zgodę na 3-miesięczny urlop bezpłatny, po tym okresie zatrudniani są w wymiarze 7/8 etatu i mają podpisaną umowę na czas do osiągnięcia wieku emerytalnego,
  4. pracownicy w wieku emerytalnym ponownie zatrudniani są w wyjątkowych sytuacjach i otrzymują umowę na okres nie dłuższy od 1 roku.


30 listopad od NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Medycznego w Łodzi
W naszej uczelni przy przejściu na emeryturę i chęci podjęcia dalszej pracy pracownik:
  1. prosi o rozwiązanie umowy o pracę,
  2. składa wniosek o zatrudnienie na wcześniej pełnionym stanowisku (bez konkursu),
  3. zatrudnienie (warunki) proponuje kierownik danej placówki
Nie ma zapisu o obowiązującym dniu bez podjęcia pracy.

niedziela, 4 grudnia 2011

Hot news!

Zakaz konkurencji tylko dla wybranych

czwartek, 1 grudnia 2011

PODSUMOWANIE LISTOPADA

Listopad w tym roku był gorący w naszej uczelni głównie za sprawą problemu zatrudnienia profesorów-emerytów. Przyjęte u nas zasady (może lepiej, brak zasad) w tej kwestii zakończyły się skandalem, którego echa wykroczyły daleko poza mury uczelni. Ale dzięki takiej antypracowniczej postawie Pani Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery zwarły się nasze szeregi. Protest wobec takiego potraktowania zasłużonych pracowników przybrał wiele form, poczynając od dyskusji w organach kolegialnych a kończąc na liście otwartym.

Koniec końców, profesorowie wrócili do pracy.
Ale odium pozostało.

Nieoczekiwanie, listopad był także pierwszym miesiącem gdy blog stał się forum przedwyborczym. Wiele osób wypowiadało swe sądy na temat ewentualnych kandydatów do objęcia urzędu rektora w roku przyszłym. Proces ożywienia i wzrastającego zainteresowania sprawami uczelni trwa, to optymistyczny prognostyk w świetle nadchodzących wyborów. Liczba 9103 wejść w ciągu minionego miesiąca oraz 149 nadesłanych komentarzy potwierdza poglądy wielu osób, że nasza uczelnia budzi się z ponad sześcioletniego letargu.

PS. Wobec uporczywie rozpowszechnianych plotek informuję, że nie mam zamiaru ubiegać się o stanowisko dziekana Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu.

środa, 30 listopada 2011

POSIEDZENIE SENATU 30 LISTOPADA

To posiedzenie Senatu było dość krótkie, trwało dwie godziny. To miało być ważne posiedzenie, gdyż planowano wystąpienie Podsekretarza w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego Prof. M. Banacha. Niestety, już po raz drugi zapowiadany przyjazd nie doszedł do skutku. Poczułem się jak pracownik jakiejś prowincjonalnej uczelni, mało znaczącej uczelni…
Interesujące dane dotyczące wartości współczynnika IF oraz liczby cytacji zaprezentował Prof. A. Sieroń - Przewodniczący Senackiej Komisji ds. Rozwoju Kadry. Generalnie, w ciągu minionego roku zaobserwowano postęp; oba wydziały lekarskie prezentują zbliżony dorobek (nieznacznie lepsi są pracownicy z Katowic), nieco gorzej wygląda to na innych wydziałach. Brak było jednak informacji o ważnym wskaźniku, czyli współczynniku Hirscha. Jest to wskaźnik będący pochodną liczby cytacji, pokazujący systematyczność pracy naukowej. Według otrzymanej informacji biblioteka niebawem ma dysponować programem do obliczania tego wskaźnika; liczymy na takie zbiorcze dane.
Niestety, nie uzyskaliśmy innych, ważnych informacji dotyczących pracowników, np. liczby asystentów, adiunktów, wykładowców (szczególnie tych zaraz po ukończeniu studiów).

W ostatnim punkcie „Wolne wnioski” zapytałem Prof. Z. Gąsiora, czy jako kontynuację działań Senackiej Komisji Statutowej, która umożliwiła nadsyłanie drogą poczty elektronicznej uwag do tworzącego się nowego statutu przewiduje się, by także gotowy projekt został udostępniony do wglądu pracowników uczelni. Ta kwestia była przedmiotem dyskusji na październikowym posiedzeniu Senatu i w protokole z tego posiedzenia znajduje się zapis, że taka możliwość będzie brana pod uwagę.
Niestety, nie usłyszeliśmy potwierdzenia tej woli komisji senackiej; trudno mi jest zrozumieć, dlaczego projekt statutu ma być utajniony przed społecznością akademicką, jako całością?

Zapytałem także Panią Rektor Prof. E. Małecką-Tenderę o dalsze zatrudnienie profesorów-emerytów. Skoro bowiem niektórzy spośród nich nadal pracują w uczelni i pobierają równocześnie emeryturę (na co zezwala prawo) czy znakomita większość osób z tej grupy, którzy w obawie o posadę w uczelni zmuszeni zostali do rezygnacji z przysługującej im emerytury może także liczyć na podobne potraktowanie. Niestety, tu także zostaliśmy zawiedzeni; Pani Rektor stwierdziła, że to są decyzje indywidualne.
Po chwili ulgi i wrażeniu powrotu do normalności, gdy Pani Rektor zobowiązała się do przywrócenia do pracy ośmiu usuniętych wcześniej samodzielnych pracowników nauki, wszystko wraca na dawne tory. Wroga retoryka wobec pracowników uczelni ponownie zastępuje słowa dialog i porozumienie. Jak widać na tym przykładzie jedynym sposobem uzyskania ustępstw ze strony władz uczelni jest zdecydowana postawa pracowników.

Homo hominis lupus est…

Nihil novum sub sole…

poniedziałek, 28 listopada 2011

O KOMISJACH KONKURSOWYCH

W każdej instytucji najważniejsi są ludzie. Od ich motywacji, stopnia identyfikowania się z własną firmą, przygotowania merytorycznego oraz od wielu innych cech zależy pozycja całej instytucji. Sądzę, że w odniesieniu do szkół wyższych znaczenie tzw. czynnika ludzkiego jest nawet większe; inwencja, intelekt, szanowanie zasad akademickich, pasja badawcza, zdolności dydaktyczne warunkują sukces uczelni, jako całości. W uczelni szczególna rola przypada osobom pełniącym funkcje kierownicze, to muszą być najlepsi z najlepszych. To powinni być autentyczni liderzy, stanowiący wzór do naśladowania dla młodych adeptów nauki i studentów.
Zatem oczywiste jest, że w interesie uczelni leży by konkursy zapewniały wybór najwłaściwszych osób. Aktualnie prowadzone są prace nad opracowaniem nowego statutu i jest szansa na przyjęcie takich zapisów prawa, by proces wybierania liderów miał optymalny przebieg.
Aktualnie obowiązujący Statut uczelni nie daje takich możliwości.
Obserwowane w ostatnich latach nieprawidłowości, ba, wręcz manipulacje, dotyczące postępowań konkursowych w naszej uczelni wskazują na konieczność wprowadzenia czytelnych i jasnych procedur prawnych. Bez takich zmian nie ma szans na realizację aspiracji wielu pracowników uczelni.
Poniżej przedstawiam propozycje zmian w Statucie w zakresie przeprowadzania konkursów na stanowiska kierownicze. Uważam, że ich przyjęcie będzie czytelnym sygnałem prorozwojowych zasad funkcjonowania uczelni. Bez takiej zachęty do wytężonej pracy, która dziś zbyt rzadko prowadzi do oczekiwanego i zasłużonego awansu zawodowego wielu młodych, ambitnych doktorów habilitowanych i profesorów nie wierzę w sukces naszej uczelni w przyszłości.
Poniższe propozycje przesłałem na ręce Przewodniczącego Senackiej Komisji Statutowej Prof. dr hab. Z. Gąsiora.

Proponowane zmiany mają na celu:

• Wybór nowego kierownika jednostki odpowiednio wcześnie tak by zapewnić ciągłość pracy i umożliwić przekazanie wszystkich spraw przez aktualnego kierownika jego następcy (dziś normą jest rozpisywanie konkursu pod koniec roku akademickiego)
• Dać rzeczywistą władzę członkom Rady Wydziału, którzy będą mogli wybierać spośród wielu kandydatów (dziś decydujący głos należy do komisji konkursowej, to kilkuosobowe gremium decyduje kto pozostaje jedynym kandydatem, a inni chętni tracą szanse na wybór) – ten punkt to realizacja podstawowej zasady akademickiej, niezależności wydziału w decydowaniu o swych sprawach
• Wskazuje na RW, jako jedyny organ kolegialny decydujący o obsadzeniu stanowisk kierowniczych w swych jednostkach (dziś z bliżej nieznanych powodów po decyzji RW odbywa się głosowanie w Senacie uczelni)
• Losowy wybór komisji konkursowej pod nadzorem wydziałowej komisji wyborczej zapewnia jej bezstronność (jakimś dziwnym trafem większość członków RW nigdy nie jest zgłaszana do pracy w komisjach)

Tryb wyboru kierowników jednostek.
  1. Konkurs jest rozpisywany na co najmniej 10 miesięcy przed upływem terminu zakończenia pełnienia funkcji kierowniczej.
  2. Komisja konkursowa jest wyłaniana drogą losowania spośród samodzielnych pracowników Rady Wydziału nie później niż 8 miesięcy przed upływem terminu zakończenia pełnienia funkcji kierowniczej. W losowaniu członków każdej komisji konkursowej są brane pod uwagę wszyscy samodzielni pracownicy nauki.
  3. Za prawidłowość przeprowadzenia procedury losowania odpowiada trzyosobowa komisja wybrana spośród członków wydziałowej komisji wyborczej.
  4. Liczba członków każdej komisji konkursowej wynosi 7. Pracą komisji kieruje jej przewodniczący wybrany spośród jej składu na pierwszym posiedzeniu w trybie głosowania tajnego. Przewodniczącym zostaje osoba, która uzyskała największą liczbę głosów za swą kandydaturą.
  5. Komisja konkursowa zbiera się w ciągu 30 dni od jej wybrania, przeprowadza postępowanie konkursowe (sprawdza formalnie dokumenty, przeprowadza rozmowę z kandydatami) i dokonuje w trybie głosowania tajnego wyboru spośród zgłoszonych kandydatów (każdy członek komisji może oddać jeden głos za lub przeciw). Do dalszego procedowania w Radzie Wydziału na jej najbliższym posiedzeniu przechodzą kandydaci, którzy uzyskali co najmniej jeden głos pozytywny. Protokół komisji podpisują wszyscy jej członkowie.
  6. Ostateczna decyzja należy do Rady Wydziału. Kandydat lub kandydaci są zaproszeni na posiedzenie Rady Wydziału przez Dziekana. Przewodniczący komisji wyborczej przedstawia protokół, a kandydat lub kandydaci mogą być poddani przesłuchaniu przez Radę Wydziału. Rada Wydziału dokonuje wyboru spośród kandydatów przedstawionych przez komisję konkursową w trybie głosowania zwykłą większością głosów.
  7. Decyzja Rady Wydziału jest ostateczna i nie podlega dalszemu procedowaniu.
  8. O zatrudnieniu na stanowisku kierowniczym decyduje rektor.

sobota, 26 listopada 2011

O dobrych obyczajach w nauce

MNiSW: Dobre praktyki w procedurach recenzyjnych w nauce

czwartek, 24 listopada 2011

INFORMACJA Z ANTYPODÓW

W Australii w tym roku wybuchła sprawa dotycząca starszych lekarzy. Wprowadzono prawo, że lekarz odchodzący z czynnego wykonywania zawodu (obojętnie w jakim wieku) traci WSZYSTKIE PRAWA, nie może wypisać recepty nawet dla siebie czy rodziny itd, jest jak każdy inny obywatel.
Ta sprawa wywołała burzę, zawiązało się stowarzyszenie lekarzy w emerytalnym wieku (w tym cała masa profesorów oburzonych formą z jaką urzędnicy zrezygnowali z ich potencjału bo ci nie mogą nawet wykładać na uczelniach) i próbują zmienić to prawo lub wprowadzić dodatkową kategorię lekarzy w stanie spoczynku z ograniczonymi prawami do praktykowania i prowadzenia edukacji.
Opisana sytuacja wydaje się nieprawdopodobna, nie sposób sobie wyobrazić sobie czegoś podobnego w Polsce. Jest to o tyle dziwne, że w Australii jest znaczny niedobór lekarzy.
Ale widać, że myślenie biurokracji na całym świecie jest podobne i nieraz całkowicie rozmija się ze społecznym poczuciem odpowiedzialności i sprawiedliwości. To jednak małe pocieszenie, że także w innych miejscach świata dzieją się takie rzeczy, chciałoby się widzieć Polskę, jako kraj słynący z dobrych rozwiązań, dobrze zarządzany, w którym szeroko rozumiana władza działa w imię interesu społecznego.

wtorek, 22 listopada 2011

Inne spojrzenie Czytelnika

Poniżej przedstawiam interesujące spojrzenie na dalszą pracę w uczelni profesorów-emerytów. Ten komentarz wart jest uwagi, gdyż Autorka zwraca uwagę na inne, nie podnoszone przez wcześniej komentujących aspekty sprawy. Generalnie trudno się nie zgodzić z prezentowanym poglądem, ale sprawa jest bardziej skomplikowana. W naszej uczelni bowiem Pani Rektor zastosowała różne rozwiązania wobec różnych osób; jedne zostały niezwłocznie przyjęte ponownie do pracy, a inne nie. Dlaczego stosować wobec nich różną miarę? Dodatkowo niektóre katedry zostały nagle pozbawione swych kierowników i ich normalna praca uległa zakłóceniu.

I na koniec, doceniając propaństwowe spojrzenie Autorki komentarza, warto zwrócić uwagę, że ciężar odpowiedzialności za finanse i funkcjonowania państwa, jako całości, spada na władzę ustawodawczą (Sejm i Senat) i wykonawczą (rząd i ministerstwo) zatem nie wydaje mi się właściwym rozwiązanie by to rektor uczelni miał w kierowaniu pracą uczelni kierować się interesem ogólnospołecznym. Rektorzy odpowiadają za prawidłowe funkcjonowanie uczelni, a próba zrzucenia na nich przez ustawodawcę odpowiedzialności za całe państwo budzi wiele wątpliwości.

Czytam komentarze i jestem sprowadzona na ziemię. Tam gdzie zaczynają sie własne pieniądze tam kończy sie myślenie propaństwowe. Okropnie to dla nas wszystkich przykre, ale o wypracowanych pieniądzach można mówić wtedy kiedy były odkładane na indywidualnych kontach, a jak wiemy drzewiej tak nie bywało. W tej sytuacji każda emerytura jest niczym innym jak forma ubezpieczenia społecznego wymyślona jeszcze przez Bismarcka, dla tych którzy PRZESTAJA pracować. To ubezpieczenie płacą młodzi ludzi Panom Profesorom (i nie tylko). Proszę o tym nie zapominać twierdząc, że nam się należy.

20 listopada 2011 22:37

poniedziałek, 21 listopada 2011

CIĄG DALSZY

Ostatnie tygodnie minęły w naszej uczelni pod znakiem sprawy profesorów usuniętych z pracy przez Panią Rektor E. Małecką-Tenderę. Ta skandaliczna historia wywołała ogromne poruszenie w społeczności akademickiej, dyskutowano o niej w czasie posiedzeń Rad Wydziału, a list otwarty w obronie profesorów do Pani Rektor podpisało dużo osób. Miarą zainteresowania był także duży wzrost liczby Czytelników bloga oraz bardzo liczne komentarze. Cieszyć się należy, że te działania okazały się skuteczne i pod ich wpływem Rektor uczelni cofnęła swą wcześniejszą decyzję.
To niezwykle ważne wydarzenia w kontekście nadchodzących wyborów w uczelni; okazało się, że działając w słusznej sprawie i podejmując skoordynowane kroki można skutecznie zablokować decyzje szkodliwe dla całej społeczności akademickiej.
Okazało się, że wiara w lepszą przyszłość jest jak najbardziej uzasadniona, a nie jest tylko mrzonką niepoprawnych marzycieli.

Ale przywrócenie do pracy naszych Koleżanek i Kolegów nie kończy sprawy.

• Po pierwsze, dlaczego te osoby mają być zatrudnione dopiero od 1 stycznia? Dlaczego uczelnia ma się wzbogać ich kosztem zabierając im po 3 pensje? To w przybliżeniu kwota 120.000 zł (słownie sto dwadzieścia tysięcy złotych). Czyżby Pani Rektor szykowała dla Pani Kanclerz jakąś okolicznościową premię Świąteczno-Noworoczną i potrzebne są nań dodatkowe środki?
• Po drugie, co z pozostałymi osobami, które także już wypracowały sobie emeryturę i dziś zostały jej de facto pozbawione? Czyż nie powinny automatycznie zostać poinformowane o możliwości dalszego pobierania emerytury i kontynuowania pracy w uczelni? Nic mi na ten temat nie wiadomo.
I na koniec, dobrze, żeby padło słowo „przepraszam”…

niedziela, 20 listopada 2011

Plagiat rektora Andrzejaka

Kto powinien się wstydzić za sprawę rektora Andrzejaka

sobota, 19 listopada 2011

Zapraszam na interesującą konferencję

Konferencja Patologie w nauce strona 1
Konferencja Patologie w nauce strona 2

piątek, 18 listopada 2011

O wrocławskim plagiacie

Były rektor AM plagiatorem: orzekli uczeni z Krakowa

czwartek, 17 listopada 2011

HOT NEWS

Na dzisiejszym posiedzeniu Rady Wydziału zapytałem Dziekana Prof. W. Króla o decyzje kolegium rektorsko-dziekańskiego w sprawie ponownego zatrudnienia profesorów-emerytów. Uzyskaliśmy informację, że wszystkie osoby, poza Prof. R. Szkilnikiem, będą zatrudnieni w uczelni od 1 stycznia 2012 do końca roku akademickiego. O dalszym zatrudnieniu tych profesorów decyzję podejmie przyszły rektor uczelni wybrany w 2012 roku.
Prof. R. Szkilnik nie będzie zatrudniony, gdyż kierownik Katedry Farmakologii w Zabrzu Prof. T. Krzemiński nie poparł jego podania o ponowne zatrudnienie. Dziekan stwierdził, że być może uzyska on zatrudnienie w innej jednostce uczelni.

środa, 16 listopada 2011

PONOWNIE O EMERYTURACH I SPRAWIEDLIWOŚCI

Przedstawiałem niedawno relację z posiedzenia Rady Wydziału w Katowicach i dyskusję jaka tam miała miejsce. Jak wiadomo, Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera nie zadeklarowała dobrej woli podtrzymując swą decyzję sprawie dalszej pracy w uczelni grupy profesorów. Ta sprawa w opinii wielu pracowników uczelni wymaga jednak rozwiązania z uwzględnieniem dobra tych osób, wobec czego wystosowano do Pani Rektor list, w którym podpisani proszą o przyjęcie do pracy naszych zasłużonych profesorów. W ciągu dwóch dni na wydziale katowickim zebrano ponad 50 podpisów, a tylko pojedyncze osoby odmówiły poparcia tej inicjatywy.
List otwarty zamieszczam poniżej.

Ale ta sprawa nie zamyka się tylko w gronie osób usuniętych z uczelni wolą Pani Rektor. Znakomita większość osób, które nabyły prawa do pobierania emerytury nie podjęły ryzykownej, jak widać, ścieżki i, by nie ryzykować utraty pracy zrezygnowały z emerytury. Proszę sobie wyobrazić sytuację, że coś nam się prawnie należy (a emerytura to nie jest niczyja łaska, każdy ją sobie wypracował dziesiątkami lat pracy), a ktoś inny (w tym przypadku pracodawca, Rektor uczelni) nas tego pozbawia. W uczelni jest około 80 takich osób, czyli w przybliżeniu 70 osobom Pani Rektor zabrała znaczną część należnych dochodów. Zakładając wysokość średniej emerytury na poziomie 4000 zł miesięcznie oznacza, że KAŻDEJ osobie zabrano rocznie 48.000 zł (słownie czterdzieści osiem tysięcy).

To skandal jakiego nasza uczelnia (choć ostatnimi czasy widzieliśmy tu wiele, bardzo wiele niedopuszczalnych wydarzeń) jeszcze nie widziała.

Zatem społeczność akademicka czeka nie tylko na sprawiedliwe potraktowanie naszych zasłużonych profesorów i przywrócenie ich do pracy, ale także na jednoznaczną decyzję dotyczącą pozostałych osób pokrzywdzonych.

List otwarty do Prof. Ewy Małeckiej-Tendery, Rektora SUM
Dotyczący: równoległego pobierania świadczeń emerytalnych i uposażenia w SUM z dn. 14.11.2011

Szanowna Pani
Prof. dr hab. n. med. Ewa Małecka-Tendera
Rektor
Śląskiego Uniwersytetu Medycznego


Magnificencjo,
Dyskusja odbyta na ostatniej Radzie Wydziału Lekarskiego w Katowicach, a być może innych Wydziałach naszego Uniwersytetu oraz stanowisko Związku Zawodowego „Solidarność” oraz Związku Nauczycielstwa Polskiego zdopingowały nas członków społeczności akademickiej do wystąpienia w sprawie profesorów, którzy osiągnęli lub zbliżają się do końca swojego zatrudnienia w Uniwersytecie. Zmiana ustawy pozbawiła ich praw nabytych. W konsekwencji nowych zapisów prawa regulującego kwestie równoległego pobierania świadczeń emerytalnych oraz pensji pozbawiono część profesorów należnego im uposażenia. Jednocześnie zmiany ustawowe pozwalają na zastosowanie postępowania korzystnego dla profesorów i pozostawiają tą kwestię do uznania władz uniwersytetów.
Ze zdziwieniem i konsternacją obserwujemy dyskusje na ten temat zarówno w trakcie oficjalnych spotkań naszego środowiska akademickiego jak i rozmów poza obiegiem publicznym. W większości uczelni medycznych i innych jednostek naukowych w kraju kwestia możliwości łączenia pracy do 70 roku życia i pobieranie świadczeń emerytalnych jeśli nawet budziła kontrowersje to została rozwiązana przez władze tychże uczelni na korzyść profesorów. Podjęto na tych uczelniach decyzje korzystne dla nestorów, najczęściej zatrudniając ich ponownie na wcześniej zajmowanych stanowiskach do końca okresu mianowania.
Stąd też apelujemy do pani Rektor aby decyzje pozytywne zapewniające ponowne zatrudnienie zostały podjęte w możliwie najkrótszym terminie. Grupa naszych zasłużonych profesorów, którzy spełniają kryteria łączenia poborów i emerytury zapewne spełnia wszelkie standardy kwalifikacji moralnych i naukowych. Przez ponad 40 lat swojej obecności w Uniwersytecie ludzi ci wnieśli znaczący, merytoryczny wkład w kształt naszej Uczelni.
Z poważaniem niżej podpisani:

poniedziałek, 14 listopada 2011

WAŻNY KOMENTARZ CZYTELNIKA

Szanowny Panie Profesorze,

jak Pan wie jestem czytelnikiem Pańskiego blogu. Jak dotąd nie komentowałem zamieszczanych w nim problemów Uczelni. Czuje się bowiem odpowiedzialny za działanie Władz Uczelni, ponieważ głosowałem na Ewę Tenderę, i dlatego "siedzę cicho". Dziś wiem, że to był błąd. Pani Rektor Tendera podejmuje skandaliczne decyzje i nie przejmuje się tym, iż jak przestanie być rektorem to wiele osób nie poda Jej ręki. Myślę, że ma nadzieję, iż nowo wybrane władze zapewnią Jej i Jej Rodzinie bezpieczne lądowanie i jest to dla Niej sprawa najważniejsza. Bardzo prawdopodobne, że ma sporo do ukrycia. Zasłanianie się opiniami uczelnianych prawników, jest po prostu śmieszne. Wszyscy wiemy jak te opinie zostały zweryfikowane w licznych postępowaniach sądowych, za które wszyscy zapłaciliśmy. Chowanie się za decyzjami kolegium rektorsko dziekańskiego też budzi ogólną wesołość. Wszyscy wiemy, że są to specjalnie wyselekcjonowani służalcy Pani Rektor i nie mam wątpliwości, w przeciwieństwie do Niej, iż pierwsi skoczą Jej do gardła po zakończeniu kadencji. Intencją mojego komentarza jest jednak zwrócenie uwagi, iż decyzje Pani Rektor są przemyślanym działaniem przedwyborczym, mającym wpłynąć zarówno na skład jak na nastroje elektorów. Przyspieszone postępowania awansowe, po dwie habilitację na jednym posiedzeniu Rady Wydziału i obrzydzanie życia i eliminowanie starych profesorów, których głos mógłby mieć wpływ na wybór nowych władz to przejrzyście zarysowane fakty, których cel nie trudno dostrzec. Osobiście dotknęło mnie postępowanie z prof. Opalą, który jest prawym człowiekiem i nadal bardzo aktywnym naukowcem, pełnym inicjatyw naukowych i organizacyjnych. Decyzja Pani Rektor w Jego sprawie, całkowicie pogrąża Ją w moich oczach. Czy ten człowiek nie zasługuje na coś więcej?
Powinniśmy być czujni na wyborach i przekreślić ambicje tych, którzy są z Tenderową związani, gdyż to oni sami zaprezentowali swoje ciemne strony charakteru i wspólnie pogrążali Uczelnię w bezruchu arogancji i hamowaniu ambicji innych, którzy w sposób bardziej humanitarny widzą jej cele i zadania.

niedziela, 13 listopada 2011

RADA WYDZIAŁU LEKARSKIEGO W KATOWICACH z 10.11.11

Raport z ostatniego posiedzenia RW wydziału lekarskiego w Katowicach odnosi się do obecnie najważniejszej sprawy SUM, którą jest zapewnienie pracy wszystkim profesorom i doktorom habilitowanym, którzy z racji ukończenia 60 (kobiety) i 65 r.ż. (mężczyźni) nabyli prawa emerytalne.
Stała się rzecz, której nie rozumiemy.
Raport jest skrócony i zawiera najistotniejsze jej przesłanki. RW była długa.
Dopiero około godziny 15-stej, w punkcie wolne wnioski, zabrał głos dr hab. M. Jasiński - wiceprzewodniczący Komisji Uczelnianej NSZZ Solidarność. Reprezentował wniosek i oficjalne wspólne stanowisko związków zawodowych działających na SUM: NSZZ Solidarność i Związku Nauczycielstwa Polskiego. Przedstawił pozytywną związkową opinię prawną dotyczącą kontynuacji pracy naszych doktorów habilitowanych i profesorów, którzy zgodnie z ustawodawcą mogą pobierać jednocześnie emeryturę i wynagrodzenie z tytułu zatrudnienia. Zwrócił się do członków RW i władz SUM o zajęcie korzystnego stanowiska dla omawianej interpretacji i w efekcie stworzenie im możliwości ponownego zatrudnienia na tych samych warunkach wraz z należnymi im świadczeniami emerytalnymi. Następnie Prof. W. Nasiłowski dr h.c. SUM zgłosił swoje obawy związane z konsekwencjami nagłego przerwania ciągłości pracy dydaktycznej i naukowej w oparciu o przykład katedry i kliniki neurologii, apelował o szybkie i humanistyczne zakończenie tej budzącej niepokój etyczny sprawy.
Słowa tego autorytetu w dziedzinie etyki i deontologii zabrzmiały szczególnie.
W odpowiedzi, Pani Rektor E. Małecka-Tendera stwierdziła, że postępuje zgodnie z przedstawioną jej opinią prawników SUM i nie zna innej interpretacji prawnej, a dalsze jej decyzje zapadną na najbliższym (17.11.br.) kolegium rektorsko-dziekańskim. Zapewniła, iż dziekan prof. J. Lewin-Kowalik nadzoruje proces płynnego przekazania obowiązków kierowania jednostką wyznaczonej osobie w miejsce zwolnionego Prof. G. Opali.
Następnie o głos poprosił Prof. A. Witek, który wyraził opinię iż naszym obowiązkiem jest troska o najstarszych profesorów i docentów. Podzielił się również informacją, że Rektorzy pozostałych uczelni medycznych (m.in. Warszawskiego, Gdańskiego, Poznańskiego, Pomorskiego) już co najmniej we wrześniu podjęli korzystną decyzję o utrzymaniu dotychczasowych zasad kontynuacji ich pracy, czyli zatrudnieniu na poprzednim stanowisku pracowników naukowych przed wejściem w życie ustawy, o czym zainteresowani zostali poinformowani przed wejściem w życie ustawy. tj. 1.10.2011. Postawił pytanie: czyżby działali poza prawem?
Pani Rektor stwierdziła, iż niezgodne z prawem decyzje innych rektorów nie mogą być powodem, dla których miałaby łamać prawo. Kolejne pytanie profesora dotyczyło liczby zwolnionych profesorów oraz ilu osobom JM wyraziła zgodę na dotychczasowe pobieranie wynagrodzenia z tytułu praw emerytalnych i zachowania dotychczasowego stanowiska. W odpowiedzi usłyszeliśmy, iż jest to jeden prof. WLK, 3 prof. WLZ i 2 prof. z WF. Oba pisma (jednocześnie o rezygnację z zatrudnienia i przyjęcie, zgodnie z ustawą) złożyło 8 profesorów, stwierdziła p. Rektor, z czego 5 nie zaakceptowała, a w wypadku 3 kolejnych prośbę o ponowne zatrudnienie poparła. Spowodowane było to faktem, iż dotyczyło senatorów.
Prof. A. Witek zaapelował o zmianę decyzji podobnie jak to miało miejsce w innych uczelniach. Stwierdził ponadto, iż tu nie chodzi o żaden gest gdyż jest to nasz akademicki obowiązek i wyraz szacunku, a także przykład dla studentów.
Następnie, prof. P. Jarosz-Chobot zaapelowała do Pani Dziekan i członków RW aby wsparli swoim głosem wniosek o jak najszybsze przywrócenie do pracy zwolnionych profesorów, jak i o zobowiązanie naszych władz do korzystnego rozstrzygania spraw dla wszystkich pracowników SUM, którym prawnie te oba świadczenia przysługują.
Pani Rektor stwierdziła, że nie może takiego zobowiązania przyjąć, gdyż liczba pracowników SUM jest ograniczona, i stąd potrzeba, aby młodzi pracownicy zajmowali ich miejsca. W ad vocem prof. P. Jarosz-Chobot podniosła, że rozwiązań zatrudnienia młodej kadry jest wiele, natomiast zawsze pozostaje naczelnym elementem życia społeczności akademickiej poszanowanie swoich nauczycieli.
Ten fragment dyskusji sprowokował do wystąpienia prof. M Kamińskiego. Wskazał przede wszystkim na niedopracowanie rządowej ustawy, co spowodowało przekazanie jej do Trybunału Konstytucyjnego W swym bardzo emocjonalnym wystąpieniu stwierdził, iż jako 70-latek czuje się jak „wyrzucony na śmietnik”. Jednocześnie słowa JM uznał jako strategię uczelni. „Staruchy mają odejść, bo zawadzają” - z bólem zakończył . RW gromkimi oklaskami dała wyraz poparcia dla wystąpienia i słów prof. Marcina Kamińskiego.
Po tym poruszającym wystąpieniu prof. A. Witek wyrażając szacunek dla swego przedmówcy, ponownie zwrócił się do z prośbą do Pani Dziekan, by na kolegium rektorsko - dziekańskim wyraziła stanowiska RW za przywróceniem do pracy zwolnionych profesorów i podobnie jak w innych uniwersytetach medycznych przyjęciu korzystnego rozwiązania dla wszystkich pracowników SUM spełniających omawiane ustawowe warunki.
Pani Dziekan oświadczyła, iż jest to również jej osobiste zdanie i zapewniła o poparciu wniosku RW na najbliższym kolegium rektorsko-dziekańskim.

sobota, 12 listopada 2011

O statucie

Statut to podstawowy akt prawny regulujący funkcjonowanie każdej uczelni. Zgodnie z zapisami nowej ustawy każda uczelnia musi przyjąć nowy statut do końca marca 2012 roku. W naszej uczelni trwają prace nad opracowaniem nowego statutu. W celu uzyskania ostatecznego kształtu statutu odpowiadającego naszym oczekiwaniom i aspiracjom konieczny jest jak najszerszy udział pracowników naszej uczelni. Dlatego z uznaniem należy przyjąć apel skierowany do nas przez przewodniczącego Senackiej Komisji Statutowej Prof. Z. Gąsiora by nadsyłać swe uwagi dotyczące projektu statutu. Gorąco popieram tą propozycję, powinniśmy jak najlepiej wykorzystać tą szansę by mieć bezpośredni wpływ na kształt statutu. Cieszy mnie to tym bardziej, że na posiedzeniu Senatu 12.10 podnosiłem tę sprawę przy okazji przyjmowania regulaminu pracy komisji statutowej, postulując stworzenie możliwości współudziału pracowników uczelni w tworzeniu statutu.

Wiele wydarzeń ostatnich lat pokazało, że zapisy dotychczasowego statutu są dalekie od doskonałości.

Wysyłajmy jak najwięcej uwag; to ma kluczowe znaczenie dla naszej przyszłości w nadchodzących latach.

Sam także wyślę niebawem swe uwagi.

Zapraszam także do przesyłania mi Waszych uwag, chętnie podam je do wiadomości publicznej na blogu.



pismo statut

środa, 9 listopada 2011

MY I ONI

Pojęcie „my i oni” w naszym języku i świadomości społecznej powstało i utrwaliło się w czasach panowania „najlepszego z systemów sprawiedliwości społecznej”. Od 1944 do 1989 roku pokolenia Polek i Polaków doznawały różnego rodzaju prześladowań poczynając od komunistycznego ludobójstwa, a kończąc na w miarę łagodnej, schyłkowej wersji systemu okresu lat 80-tych. Ten niechlubny okres z naszej historii zakończył się w 1989 roku lub może lepiej jest stwierdzić, że wówczas rozpoczął się proces odbudowy kraju. Cokolwiek by nie powiedzieć, trudno dzisiejszą Polskę porównać z Polską z 1989 roku co muszą przyznać nawet najbardziej zagorzali krytycy polskiej rzeczywistości. Niemniej kwestia trwania niektórych pojęć czy stereotypów w świadomości społecznej jest zdumiewająca. Np. nadal określenie „my i oni” jest stosowane w języku zwykłych ludzi. Ciągle w poczuciu zwykłego Polaka jest zakorzeniony podział na nich, czyli władzy i nas, czyli tej całej reszty. Nie traktujemy osób pełniących różne funkcje publiczne w aparacie władzy jako oczywistej części społeczeństwa, ale raczej jako ludzi innej kategorii kierujących się innymi racjami.
Jak jest możliwe by po okresie dłuższym niż czas trwania Drugiej Rzeczypospolitej nie udało zasypać się przepaści między społeczeństwem a władzą?
Wydaje mi się, że to jedna z najpoważniejszych porażek ostatnich dwóch dekad, władza jest ze społeczeństwa wyobcowana, a pojęcie „społeczeństwo obywatelskie” to ciągle tylko marzenie.
Piszę te słowa obserwując bieżące wydarzenia w naszej uczelni. Tu podział na „Nich” i „Nas” jest wyjątkowo wyraźny. Tu władza może zrobić wszystko z uczelnią i z każdym z pracowników osobno. Tu „My” boimy się władzy, a chcąc cokolwiek zrobić wbrew zamiarom i intencjom władzy musimy uciekać się do forteli. Na posiedzeniach Senatu i Rad Wydziału w Zabrzu byłem wielokroć świadkiem sytuacji, że próby przekonywani do swych racji kończyło się reprymendą, połajanką, zabraniem głosu lub lekceważeniem lub znieważeniem. Zatem mało jest chętnych do zabierania głosu.
Rektor i Dziekan mają władzę zbliżoną do absolutnej mimo pozorów demokracji.

„Oni” są górą.

Sytuacja jest podobna jak w skali całego kraju, ale tu jesteśmy świadkami, a czasem wręcz bywamy ofiarami.
Na koniec tych rozważań konkluzja; wydaje mi się, ba jestem prawie pewien, że w naszej uczelni ta epoka podziału i głębokiego pęknięcia ma się ku końcowi. Obserwując aktywność Czytelników mierzoną liczba wejść i komentarzy oraz wsłuchując się w głosy wielu pracowników nie mam wątpliwości - nadchodzi nowy, lepszy czas...

niedziela, 6 listopada 2011

O DESTRUKCJI

Podstawowym warunkiem prawidłowego funkcjonowania każdej instytucji, a uczelni w szczególności jest ciągłość organizacyjna oraz przewidywalność działań władz. Ostatnie zawirowania obserwowane w uczelni są dokładnym przeciwieństwem tych fundamentalnych zasad. Nagle wiele jednostek zostało pozbawionych swych dotychczasowych kierowników na skutek decyzji Pani Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery, która nie przyjęła ponownie do pracy niektórych profesorów-emerytów. Na stronie internetowej uczelni w wykazie jednostek brak jest tych nazwisk, np. w Wydziale Lekarskim w Zabrzu usunięto nazwiska dotychczasowych kierowników Katedr Neurologii - Prof. K. Pierzchałowej i Anatomii Prawidłowej - Prof. K. Ślusarczyka. Z dnia na dzień, na skutek kuriozalnej decyzji Pani Rektor uczelnia została pozbawiona szeregu cennych, zasłużonych osób. A stało się to całkowicie niespodziewanie, to jest absolutne zaprzeczenie konieczności prowadzania przewidywalnej, długofalowej polityki realizowanej w interesie całego środowiska.

To są działania niszczące żywą tkankę uczelni, to jawna destrukcja.

Nieco inne podłoże ma sytuacja w szpitalu wojewódzkim w Tychach, gdzie znajdują się kliniki na tzw. bazie obcej. W tym szpitalu dyrektorem jest A. Drybański, który wcześniej był dyrektorem SK-1 w Zabrzu. Jego autorytarne rządy i decyzje skutkują stopniowym zanikiem działań Kliniki Chirurgii, pracownicy wraz z jej kierownikiem dr hab. M. Zaniewskim odchodzą ze szpitala. Podobna sytuacja dotyczy Zakładu Pielęgniarstwa Chirurgicznego z jej szefem dr med. E. Majewskim. Jak ma być realizowana praca dydaktyczna oraz prowadzone badania naukowe? Dlaczego w tym konflikcie władze uczelni nie wykazały się pożądaną skutecznością by doprowadzić do rozwiązań kompromisowych? Przecież jednostki uczelni funkcjonują w szpitalach nie będącymi szpitalami klinicznymi od lat, a powinnością władz uczelni jest zapewnienie im odpowiednich warunków do pracy dydaktycznej i naukowej.
Koniec końców efekt jest podobny jak w przypadku usunięcia z uczelni profesorów – chaos i destrukcja.

Mszczą się wieloletnie zaniedbania i brak własnej bazy klinicznej, choć i w szpitalach klinicznych skutek działań Pani Rektor jest podobny. Przed paru laty Senat, na wyraźną sugestię Pani Rektor, odrzucił propozycję Ministerstwa Zdrowia by w Zabrzu zbudować całkiem nowy szpital kliniczny. Czy może być coś bardziej zdumiewającego; nie mamy własnych szpitali klinicznych dla zaspokojenia potrzeb uczelni, a odrzuciliśmy kwotę PIĘCIUSET MILIONÓW ZŁOTYCH…

piątek, 4 listopada 2011

O życiu akademickim z Ziemi Lubuskiej

Związkowcy wygrywają z rektorem spór o 3,5 mln zł

wtorek, 1 listopada 2011

PODSUMOWANIE PAŹDZIERNIKA

Pierwszy miesiąc roku akademickiego za nami. Jego początek w naszej uczelni był dość burzliwy, głównie za sprawą konkursu na stanowisko kierownika Zakładu Chirurgii Stomatologicznej. Pisałem o tym 29 września oraz 12 października, a „odpryski” miały miejsce jeszcze na posiedzeniu Rady Wydziału 19 bieżącego miesiąca.
Pod koniec miesiąca wydarzeniem ogniskującym swą uwagę była sprawa dalszej pracy w uczelni profesorów-emerytów. Liczba odwiedzających blog kilkakrotnie przekraczająca 300 wejść dziennie oraz bardzo liczne komentarze pokazują jak ważna ta kwestia okazała się dla wielu z nas. Nie będę powtarzał informacji zawartych w tekście oraz treści mnóstwa komentarzy nadesłanych przez Czytelników. Smucić musi fakt, iż nasze życie akademickie zostało zdominowane przez tego typu wydarzenia, oraz co gorsza, że tocząca się dyskusja ma niezbyt wiele z dobrym obyczajem akademickim. Zamiast wymiany poglądów mamy marny spektakl nie mający nic wspólnego z normalnym sporem, zwykłą różnicą poglądów. I bardzo ważna obserwacja; inny jest ton wypowiedzi członków Senatu lub rad wydziału, a inaczej swe racje artykułują przedstawiciele władz uczelni. To martwi, ale i daje nadzieje na przyszłość. Skoro wiele osób daje wyraz swej dezaprobacie dla degradacji naszej uczelni poprzez wprowadzanie atmosfery wzajemnej wrogości to wiara w lepszą przyszłość jest ciągle żywa. Nikt rozsądny nie oczekuje, że da się z dnia na dzień uczynić z naszego miejsca pracy uczelnię o światowej renomie i adekwatnych zarobkach. Ale pewnego dnia zakończy się pewien niechlubny okres panowania prymatu siły na siłą argumentów.

Ten dzień to pierwszy września 2012.

środa, 26 października 2011

STAŁO SIĘ W PAŹDZIERNIKU 2011 ROKU

Ten blog prowadzę prawie 4 lata, zamieściłem ponad 700 tekstów, większość stanowiły moje własne spostrzeżenia i opinie. Pisałem zazwyczaj o sprawach dotyczących życia polskich uczelni, ale, co zrozumiałe, najbardziej moją uwagę przykuwały wydarzenia w mojej uczelni. Moje opinie zawsze starałem się opierać o powszechnie przyjęte normy i wartości akademickie. Pisałem o wielu niepokojących zdarzeniach, wyrażałem własne poglądy, oceniałem postępowanie innych osób i instytucji. Ale byłem także sam poddany wielokrotnie krytyce, czy to w formie komentarzy zamieszczanych na blogu czy też w czasie posiedzeń organów kolegialnych uczelni rad wydziału i senatu, nawet enuncjacji prasowych. Nieraz wydawało mi się, że relacjonowane sytuacje i zdarzenia otaczającego świata akademickiego są tak bulwersujące i niewiarygodne, że nic gorszego zdarzyć się nie może. Ale tak nie jest, życie dopisuje kolejne akty, które nigdy nie powinny się ziścić.
Październik przyniósł taki nowy wymiar akademickości. Chciałbym dziś zająć się sprawą profesorów naszej uczelni.
Najpierw kilka zdań wprowadzenia w zagadnienie. Otóż przed paru laty wprowadzono zapis prawny mówiący, że profesorowie po osiągnięciu wieku 65 lat uzyskują prawo do pobierania emerytury, którą sobie wypracowali przez lata pracy. Równocześnie mieli zagwarantowaną możliwość pracy w swoich uczelniach do 70 roku życia. Tegoroczna nowelizacja prawa wprowadza zmiany tego stanu rzeczy; profesorowie muszą dokonać wyboru i mają następujące możliwości:
• rezygnują z emerytury i nadal pracują jako pracownicy naukowo-dydaktyczni,
• przechodzą na emeryturę,
• składają wypowiedzenie z pracy w uczelni i równocześnie zwracają się do rektora z podaniem o ponowne zatrudnienie.
Prawo to obowiązuje od paru miesięcy i w wielu polskich uczelniach podjęto odpowiednio wcześnie stosowne decyzje, jak postąpić w tej nowej sytuacji. Znam także takie rozwiązanie, że, gdy w katedrach nie było pokrycia w godzinach dydaktycznych, takie osoby z formalnych powodów nie mogły być ponownie zatrudniane. Przyjmowane możliwe scenariusze były znane wcześniej i nikt nie był zaskakiwany.
W naszej uczelni jest około 80 osób w opisanej sytuacji, ale władze uczelni nie podjęły na czas żadnej znanej publicznie decyzji. W czasie październikowego posiedzenia Senatu zapytałem się Panią Rektor Prof. E. Małecką-Tenderę, jak ta sprawa jest (będzie) rozwiązana w uczelni i usłyszałem, że to jest kwestia indywidualna.
Co zrobili sami zainteresowani? Niektórzy zrezygnowali z emerytury najwyraźniej bojąc się, że mogą stracić pracę. Inni złożyli wypowiedzenia, ale gdy się zorientowali, co się święci na czas je wycofali. Inni złożyli wypowiedzenia i zostali ponownie przyjęci do pracy; jest też grupa osób, która mimo złożenia podania o ponowne przyjęcie do uczelni nie została doń przyjęta. Dotyczy to także kierowników katedr odpowiedzialnych za pracę wielu osób, realizację dydaktyki, prowadzących badania naukowe. Zostali oni w próżni, liczyli, że tylko „przez chwilę” będą na emeryturze i wrócą na swe dawne miejsce.
Pozwolę sobie wyjątkowo nie oceniać sytuacji; chciałbym tylko wypowiedzieć kilka słów o miejscu profesorów w życiu akademickim. To grupa najbardziej zasłużonych pracowników, którzy całe życie poświęcili uczelni. To są nasi Nauczyciele, liderzy w wielu dziedzinach nauki czy medycyny. To są osoby godne szacunku nie tylko z racji wieku, ale przede wszystkim ze względu na ich znaczenie dla społeczności akademickiej. Nie bez kozery profesor, a w szczególności profesor medycyny plasuje się na szczycie społecznego zaufania. Jedną z miar rozwoju społecznego jest stosunek do osób starszych; na jednym biegunie mamy wzorce rodem ze starożytnej Sparty, na drugim są obyczaje przyjęte w większości krajów europejskich, gdzie człowiek starszy ma specjalne względy i jest traktowany z właściwą atencją i szacunkiem.

PS. Uprzedzając argumenty natury finansowej, składającym wypowiedzenie należy się trzymiesięczna odprawa emerytalna, której wypłacenie leży po stronie uczelni. Ale taka odprawa jest wypłacana tylko jeden raz zatem nie ma mowy o dodatkowym finansowym obciążeniu uczelni. Co więcej, brak części profesorów może pociągnąć zmniejszenie dotacji dla uczelni ze strony ministerstwa. Pamiętajmy także o niskich zarobkach w uczelni; pobieranie emerytury oraz zwykłej pensji to szansa na dochody nieco bardziej zbliżone do należnych profesorom. A ci, którzy bojąc się o własną przyszłość zrezygnowali z wypracowanej 40-letnią pracą emerytury tracą znaczną część wcześniejszych dochodów.

niedziela, 23 października 2011

O dodatkowym zatrudnieniu

Od 1 października obowiązuje nowa ustawa o szkolnictwie wyższym. Wśród zmian jakie wprowadza ta ustawa są także nowe zasady dotyczące zasad dodatkowego zatrudniania w innych uczelniach. Ustawa reguluje to precyzyjnie; osoby dotąd pracujące w innych uczelniach mają zagwarantowane prawo do kontynuowania tej działalności przez okres 3 lat, a osoby, które nie wykonywały tej pracy muszą uzyskać stosowną zgodę rektora uczelni.

W naszej uczelni ta sprawa nie jest rozwiązana zgodnie z zapisami nowego prawa; proszę o uważne przeczytanie poniższego pisma NSZZ „Solidarność”.

Ja nie pracuję w żadnej innej uczelni, ale dla bardzo wielu pracowników odmowa zgody na dodatkowe zatrudnienie to poważny problem. Pozostaje mieć nadzieję, że interwencja związku zawodowego „Solidarność” będzie skuteczna i pomoże pracownikom uczelni w tej trudnej sytuacji.

o dodatkowy zatrudnieniu strona 1
o dodatkowy zatrudnieniu strona 2

czwartek, 20 października 2011

O zabrzańskim życiu akademickim

Po raz pierwszy zdarza mi się odnosić do wydarzeń, których nie byłem osobistym świadkiem. Niemniej relacje, jakie posiadam od bezpośrednich uczestników posiedzenia Rady Wydziału w Zabrzu są wystarczające bym mógł zabrać głos. Na dzisiejszym spotkaniu RW moja osoba znalazła się w centrum uwagi Pana Dziekana Prof. W. Króla. Padło pod moim adresem wiele gorzkich słów, nie mogłem się do tych zarzutów ustosunkować; na to przyjdzie czas później. Niemniej chciałbym przedstawić bardzo istotną sprawę. Na ostatnim posiedzeniu Senatu uczelni 12 października przedstawiłem ekspertyzę prawną dotyczącą prawidłowości składu RW w Zabrzu (dokument poniżej, sygnowany przez NSZZ „Solidarność”). Zgodnie z jej treścią podejmowane przez RW uchwały, wobec faktu braku reprezentatywności RW w świetle obowiązującego w uczelni prawa, są nieważne. Nie jestem prawnikiem, przedstawiłem opinię, którą otrzymałem wieczorem w przeddzień posiedzenia Senatu. W moim rozumieniu zapisów prawa należało w trybie pilnym zweryfikować czy ta opinia jest na pewno prawidłowa, a w międzyczasie zająć się innymi punktami obrad. Tak się jednak nie stało. Dziekan Król w bardzo emocjonalny sposób odniósł się do przedstawionego dokumentu, ale kierując się powszechnie obowiązującymi zasadami kultury osobistej (nie mówiąc już o normach akademickich) nie będę przedstawiał jego słów. Był to zresztą atak nie tyle na mnie, co na NSZZ „Solidarność”. Jak w czasach antycznych, ofiarą jest posłaniec przynoszący złe wieści…

Inni członkowie Senatu zaniepokojeni możliwością nieprzestrzegania prawa w uczelni zaapelowali by wziąć ten dokument pod uwagę. Niestety, Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera zarządziła głosowanie czy mamy obradować zgodnie z wcześniej ustalonym porządkiem obrad. Połowa głosujących była za (15 osób), 8 było odmiennego zdania, a 7 się wstrzymało. Sam fakt podjęcia tego głosowania jest bulwersujący; nie można poddawać pod głosowanie faktu prawidłowości opinii prawnej. Ona albo jest prawidłowa albo nie.

Pisząc sprawozdanie z tego posiedzenia nie bez powodu pominąłem te wydarzenia. Bezpośrednio po tym głosowaniu otrzymałem informacje o innych aktach prawnych regulujących zasady wyborów uzupełniających do RW. Nie znałem ich i nie miałem pewności czy prawnik przygotowując opinię dla związku zawodowego wziął je po uwagę. Czekamy aktualnie na dodatkową opinię prawną, którą niezwłocznie podam do wiadomości publicznej.

Warto zwrócić także uwagę na inny fakt. Bezpośrednio po posiedzeniu Senatu zostały rozpisane wybory uzupełniające (pismo w tej sprawie poniżej). Skład RW był prawidłowy, ale nagle zarządzono wybory…

Jakoś trudno mi zaakceptować naszą, lokalną wersję akademickości…

Informacja o wyborach do Rady Wydziału

Opinia dotycząca legalności Rady Wydziału

środa, 19 października 2011

O polskich studentach

Witam
Jestem studentem Wydziału Lekarsko-Dentystycznego ŚUM. Chciałbym podzielić się z Panem pewnym oświadczeniem Parlamentu Studentów RP z Komisji Wyższego Szkolnictwa Medycznego. Myślę, że może Pana zaciekawić.

Oto link:
O tym jak Parlament Studentów RP uratował LEP

Pozdrawiam

poniedziałek, 17 października 2011

Witam Serdecznie Panie Profesorze


Jestem absolwentem Śląskiej Akademii Medycznej Wydz. Lekarskiego
w Zabrzu. Studiowałem w latach 1979- 85. To były piękne, choć niełatwe czasy.
Prawdopodobnie gdzieś się wtedy mijaliśmy. Was było trzech Pan, Romek Cichoń, Zenek Halaba. Ja byłem wtedy szefem radiowęzła w akademiku w Rokitnicy. W grudniu 1981 roku czytałem w radiowęźle te postulaty, które były przedmiotem strajku w Zabrzu w budynku dziekanatu.
Dlaczego o tym piszę?
W tym roku mój syn dostał się na pierwszy rok medycyny w Zabrzu. Zrobiło mi się strasznie przykro kiedy zobaczyłem mój dawny męski akademik. Piękny budynek, podobnie jak architektura całego kampusu studenckiego, którego stan techniczny jest tragiczny, a to przecież zabytek.
Od paru lat czytuje Pana blog i stąd wiem, że jest jak jest, a Pan tak jak wtedy tak i teraz walczy o to, aby było inaczej.

Z wyrazami szacunku
Były student, lekarz medycyny

Pozdrowienia dla dr Halaby.