Apel o pomoc dla naszego Kolegi Doktora Romana Kuźniewicza

https://www.siepomaga.pl/roman-kuzniewicz

piątek, 27 listopada 2009

Z plagiatorem można wygrać na wokandzie sądowej

Burmistrz Tyczyna odwołany z plagiat

czwartek, 26 listopada 2009

Plagiaty - plaga w polskich uczelniach?

Pułkownik pozyczył habilitację

środa, 25 listopada 2009

Wywiad z Profesorem E. Wylęgałą, byłym pracownikiem naszej uczelni

Kliknij na poniższe obrazy, żeby powiększyć strony

Wywiad strona 1

Wywiad strona 2

wtorek, 24 listopada 2009

Komentarz nie-merytoryczny

Do tekstu wywiadu z lekarzem, okulistą nadszedł komentarz, którego pierwotnie nie miałem zamiaru publikować. Poniżej podaję jego treść.

czy to na pewno wywiad z lekarzem? Więc można tylko pozazdrościć okulistyce lekarzy z taaaakim poziomem. Zalecam "Słownik poprawnej polszczyzny". ZAPEWNE się przyda

Zdecydowałem się go pokazać, gdyż nie zawiera treści obraźliwych lub niecenzuralnych, ale sam w sobie nic nie wnosi. Zapewniam, że wywiadu udzielił lekarz, a uwagę komentującego zwrócił drobny błąd w tekście.

Szkoda, że osoba komentująca nie odniosła się do meritum sprawy, a próba zwekslowania w kierunku szukania błędów językowych prowadzi donikąd.

Ten pouczający, lekceważący ton, ex catedra, wygłaszający jedynie słuszne poglądy w naszej uczelni dominuje od paru lat. Taka metoda dyskusji jest nie do zaakceptowania, nie stwarza odpowiedniego do wymagań uniwersytetu poziomu jakościowego nie mówiąc już o sprawach życia akademickiego.

Wspomnienie

13 listopada zmarła Danuta Wiśniewska, mieszkanka Gliwic. O tej niezwykłej osobie, bliskiej znajomej moich rodziców chciałbym napisać parę słów. Była to otwarta, pogodna i uśmiechnięta Pani, zawsze obłożona książkami. Mimo różnicy pokolenia miałem z Nią znakomity kontakt choć widzieliśmy wiele spraw inaczej. Podróżniczka, zapalona brydżystka miała liczne grono przyjaciół, którzy żegnali Ją 20 listopada. Są ludzie, których trudno jest zastąpić i których brak boleśnie odczuwamy. Do takich osób należała Pani Wiśniewska. Żyła skromnie, bez rozgłosu. Patrząc na Jej życie przypomniało mi się stwierdzenie niezapomnianego Prof. Zbigniewa Szczurka, nieżyjącego kierownika Katedry Patomorfologii w Zabrzu, który w reakcji na pewną bardzo trudną, wręcz niedopuszczalną sytuację mającą przed paru laty miejsce w naszej uczelni powiedział o kimś bardzo ważnym: „myśli, że jest wielki, ale wielkość nie polega na niszczeniu innych ludzi, poza tym wydaje mu się, że jest wieczny, ale tak nie jest”.

Sądzę, że Pani Wiśniewska swe życie przeżyła tak, że nie sposób zarzucić Jej małości wobec innych ludzi.

Rozejrzyjmy się wokół, dlaczego tak wielu z nas zapomina o elementarnej przyzwoitości, dlaczego depczą oni innych ludzi, czyżby sądzili, że są nieśmiertelni, że nikt ich nigdy nie oceni za czyny w życiu doczesnym?

poniedziałek, 23 listopada 2009

Głos lekarza – okulisty z Ceglanej

Bez opinii lekarza, okulisty pracującego w Klinice Okulistyki nie można mieć pełnego poglądu na sytuację w tym szpitalu dlatego dziś publikuję wywiad z lekarzem.

Pytanie: Jak pracuje się w Katowicach po przeniesieniu klinik z Zabrza?

Fatalnie. To już nie jest atrakcyjne miejsce do uprawiania zawodu lekarza. Tu zawsze była ciężka praca, ale wiedzieliśmy, że za to mamy godne wynagrodzenie, premię każdego miesiąca, zyski, a przede wszystkim rzesze zadowolonych pacjentów z całej Polski. Dziś nie mamy już żadnej pewności czy dalej tak będzie. Pielęgniarki okulistyczne, które zdecydowały się przejść do pracy w nowych oddziałach już straciły premię, która w naszym szpitalu była od zawsze i żaden z wcześniejszych dyrektorów jej nie zabrał.

Pytanie: Co się zmieniło w funkcjonowaniu kliniki okulistyki? Proszę o wyliczenie zalet i wad.

Przede wszystkim mamy wrażenie, że szpital stracił prestiż i nie jest już wyjątkową placówką w skali kraju. Kiedyś wygrywaliśmy w różnych rankingach szpitali polskich, dziś inne placówki, które nadal pozostają jako jednostki monospecjalistyczne są na podium. Przykładem niech będzie szpital chirurgii urazowej w Piekarach, którego dyrektor podkreśla, jak zostało napisane w Pro Medico, że utrzymanie wysokiej pozycji szpitala ułatwia jego monospecjalistyczny charakter. Pewnie dyrektor czy organ założycielski tej placówki ani myślą przyprowadzać tam inne oddziały, zwłaszcza niezabiegowe. W SPSK 5 chyba nie ma lekarza okulisty, który dziś nie szukałby innej pracy. Nie mamy żadnej pewności i poczucia stabilności, więc wolimy się zabezpieczyć i coś już tam sobie poszukać, zarezerwować. Zalet nie widzę.

Pytanie: Czy z lekarskiego punktu widzenia translokacja klinik nie spowodowała negatywnych skutków dla chorych z chorobami okulistycznymi?

Za pewne spowodowała. Wystarczy przypomnieć, że jednym z argumentów władz uczelni przy przenoszeniu z Zabrza klinik było niepełne obłożenie katowickiej okulistyki. Pamiętajmy, że wykorzystanie łóżek w zeszłym roku wynosiło 93% !!! A jak jest teraz? Jakie jest obłożenie na alergologii i endokrynologii widzimy to każdego dnia. W porównaniu z tym co było wcześniej w naszym szpitalu to można powiedzieć, że oddziały te świecą pustkami. Mam tylko nadzieję, że osoby odpowiedzialne za decyzję o przeniesieniu z Zabrza klinik, nawet jeśli dziś są bezkarne pomimo obowiązującego prawa, kiedyś zostaną rozliczone. Tak jak fakt powstania i funkcjonowania naszego szpitala została już udokumentowany na kartach historii, tak pewnie i jego upadek zostanie odnotowany i osądzony.

Pytanie: Czy zmiany funkcjonowania lekarzy-anestezjologów zmieniły pracę okulistów?

Zwolniony przez dyrektora zespół anestezjologów był zgranym zespołem lekarzy o prawdopodobnie największym w kraju doświadczeniu w anestezji okulistycznej, biorąc pod uwagę ilość zabiegów wykonywano w naszej placówce każdego roku. Już pomijam fakt w jakim stylu ci lekarze zostali zwolnieni. Jednego dnia z powodu X, a następnego dnia pan dyrektor stwierdził, że się pomylił i jednak chce zwolnić anestezjologów z powodu Y. Nasi anestezjolodzy zostali skreśleni z dyżurów weekendowych, a ich miejsce zajęli „koledzy” z SK1 w Zabrzu. To wszystko powoduje, że okuliści mają nieustanną świadomość, że może ich spotkać podobny los.

Pytanie: Czy nadal odczuwacie napływ chorych jak od lat czy też widać tu regres?

Zdecydowanie regres. Chorych jest mniej, kilkakrotnie słyszeliśmy z resztą od naszych pacjentów pytania, czy ten szpital będzie jeszcze dalej istniał. Ten szpital pracował „pełną parą” wtedy gdy dyrektorem była Prof. Gierek-Łapińska, do tego byliśmy przyzwyczajeni. Ale o czym tu mówić w sytuacji gdy obecna Pani Profesor=Kierownik Kliniki Okulistyki cieszy się, że do pracy przychodzą lekarze do specjalizacji po LEP-ie, bo jak twierdzi będą dodatkowe osoby do pracy, tylko nie widzi, że ze szpitala odchodzą lekarze specjaliści !!!!! A zanim ci młodzi lekarze będą samodzielnie uprawiać zawód, będą mieć wiedzę i doświadczenie starszych kolegów to upłynie ładnych parę lat, w czasie których szpital z pewnością opuści wielu specjalistów, bo nikt nie ma ochoty pracować w atmosferze niepewnego jutra.

Pytanie: Jak wyglądają wasze relacje z lekarzami nowych klinik?

Myślę, że nie ma żadnych relacji. Nie spotykamy się, nie rozmawiamy. Jeśli o mnie chodzi, to są mi obojętni. Zamiast pisać wspólnie prace z nowymi kolegami to ja osobiście wolę zacząć sobie szukać nowej pracy na mieście, tak na wszelki wypadek.

sobota, 21 listopada 2009

Ranking uniwersytetów wg Forbes

Spójrzmy na te dane, tym razem nie będę pisał o polskiej nauce bo rzecz dotyczy liderów współczesnego świata. W skali globalnej uniwersytety europejskie stoją raczej słabo, a w pierwszej dziesiątce europejskiej znajduje się pięć uniwersytetów z Wielkiej Brytanii, dwa z Francji i po jednym ze Szwecji, Szwajcarii i Danii. A gdzie są uniwersytety z kolebki współczesnej cywilizacji, słonecznej Italii? Nie ma także przedstawicieli ojczyzny tak licznych laureatów naukowej nagrody Nobla, Niemiec (o uniwersytetach niemieckich napiszę parę słów niebawem).

Academic Ranking of World Universities - 2009

piątek, 20 listopada 2009

Rada Wydziału w Zabrzu - 19 listopada 2009

Wczorajsze posiedzenie Rady Wydziału było w pewnym sensie nadzwyczajne. Chodzi o kolokwium habilitacyjne, gdyż recenzenci byli wyjątkowi: Rektor Prof. E. Małecka-Tendera, krajowy konsultant ds. endokrynologii Prof. A. Lewiński oraz przewodniczący Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego Prof. A. Milewicz. Do tego znakomitego grona świetnie dopasowała się habilitantka dr K. Ziora, było to bardzo dobre kolokwium, a wykład był chyba najlepszy jaki dotąd słyszałem, zwięzły, dynamiczny, dotyczący nowego i mało zbadanego zagadnienia.

Gratulacje!

Dalszy przebieg posiedzenia w mojej opinii nie był już tak optymistyczny. Prodziekan Prof. M. Misiołek przedstawił szczegółowe zestawienie wyników LEP-u naszych byłych studentów w rozbiciu na poszczególne dziedziny nauk medycznych. W porównaniu z absolwentami Wydziału Katowickiego wypadamy znacznie gorzej. Wywiązała się dyskusja, wiele osób usiłowało zdefiniować przyczyny tak znacznego regresu, pogłębiającego się od 3 lat. Zabrałem głos zwracając uwagę, że decydujący głos należy do studentów, to oni są odbiorcami i tak naprawdę jedynymi recenzentami naszej pracy dydaktycznej. Ale jak mają się wypowiedzieć skoro system oceny ankietowej nie istnieje (jednorazowa ocena na koniec semestru dokonywana przez niewielki odsetek studentów to działania pozorowane). Oraz druga kwestia, obecny kryzys nie może być przełamany działaniami doraźnymi. Wydział znalazł się w głębokim impasie dotyczącym różnych obszarów np. nauki. My sami znajdujący się wewnątrz spraw wydziałowych nie mamy możliwości, wystarczającej wiedzy, a także dystansu by móc opisać rzeczywistość. Tylko profesjonalna diagnoza, kompleksowa analiza sporządzona przez grupę ekspertów z zewnątrz może postawić prawidłowe rozpoznanie. Inaczej jesteśmy skazani na dreptanie w miejscu i terapię objawową, a ta, jak wiemy, prowadzi do pogorszenia stanu chorego.

Inna, niepokojąca sprawa to kwestia głosowania mającego wyłonić członków komisji konkursowej na stanowisko kierownika Katedry Chirurgii Stomatologicznej. Po raz kolejny nie udało się jej wybrać, ale pytanie czy stosujemy właściwą interpretację przepisów dotyczących potrzebnej liczby głosów by zostać wybranym. Zapytałem Dziekana czy nie należy stosować zwykłej większości głosów zamiast większości bezwzględnej. Powołałem się na sytuację jaka miała miejsce na ostatnim posiedzeniu Rady Wydziału w Katowicach (opisałem ją 13 listopada) i zaapelowałem by głosować stosując zwykłą większość. Dziekan się z tym poglądem nie zgodził, czy można zgodzić się na tak różną interpretację prawa w różnych wydziałach tej samej uczelni?

Sprawozdanie z posiedzenia Senatu składał Dziekan; w uzupełnieniu zwróciłem uwagę, że w sprawie przeniesienia klinik alergologii i endokrynologii do Katowic nie przeprowadzono głosowania w Senacie co jest złamaniem prawa (Ustawa o Zakładach Opieki Zdrowotnej) i jako członkowi Senatu zabrano mi prawo do wyrażenia swej opinii. Przytoczyłem także wyniki ostatniego konkursu o środki unijne przeznaczone na rozwój uczelni, na 37 wniosków z naszego regionu tylko 10 wniosków zajęło miejsca za nami. Zdystansowały nas takie jednostki śląskiego szkolnictwa jak: Wyższa Szkoła Nauk Stosowanych z Rudy Śląskiej, Akademia im. J. Długosza z Częstochowy, Wyższa Szkoła Bankowości i Finansów z Bielska-Białej czy Wydział Zamiejscowy Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej z Łodzi.

To nie jest porażka, to całkowita katastrofa!

I na koniec sprawa Prof. J. Dzielickiego, wczoraj miało się odbyć posiedzenie komisji konkursowej, ale z powodu nieobecności dwóch jej członków komisja nie obradowała. Co stało na przeszkodzie by zebrała się dziś rano? Tak ważna sprawa, tak negatywnie wpływająca na wizerunek całej uczelni powinna być traktowana priorytetowo. Co z tego, że Profesorowie Zembala, Rokicki i inni apelują o porozumienie, impas trwa, rozstrzygnięcia nie ma. Profesor decyzją Dyrektora SK-1 pracuje w Klinice Torakochirurgii zamiast w swojej własnej jednostce.

Kompromitująca sytuacja trwa nadal i w tym roku kalendarzowym nie ma szans się zakończyć.

czwartek, 19 listopada 2009

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika bloga

Do dzisiejszego tekstu dotyczącego sprawozdania z posiedzenia Komisji Sejmowej nadszedł komentarz Pani Małgorzaty Stojek, uczestnika dyskusji sejmowej. Słusznie zwraca mi uwagę na nieścisłości, które dotyczą Jej wypowiedzi zamieszczonej w sprawozdaniu z posiedzenia. Proszę przyjąć moje przeprosiny, ale forma sprawozdania nie daje szansy na przytoczenie pełnych, wiernych wypowiedzi. Sam nie byłem tam obecny, a anonimowość sprawozdawcy wynika z jego woli. Zamieszczając ten tekst chodziło raczej o zwrócenie uwagi na sam fakt prowadzenia działań zmierzających do rzeczywistej reformy polskiej nauki i polskich uniwersytetów.

Dziękuję za przypomnienie o możliwości zapoznania się z wiernym sprawozdaniem z posiedzenia Komisji za dwa tygodnie, zaglądnę tam na pewno.

Sprawozdanie z posiedzenia Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży Sejmu RP w dniu 18.11.2009

Poniższe sprawozdanie nadeslał uczestnik spotkania w Sejmie, który prosił o anonimowość

Było to otwarte posiedzenie, w którym uczestniczyli przedstawiciele wielu środowisk; uczelni, organizacji pozarządowych, CKK, doktorantów, studentów.

Posiedzenie rozpoczęło się przedstawieniem przez Panią Minister Kudrycką założeń do nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym. Pani Minister stwierdziła, mówiąc najogólniej, że w nauce polskiej dzieje się źle, a drenaż najlepszych mózgów trwający obecnie i będący się jeszcze nasilać w przyszłości, spowoduje, że w przyszłości będzie się działo jeszcze gorzej.

Potrzebne są zatem zmiany. Ustawa proponuje:
  1. Nowy model zarządzania szkolnictwem wyższym
  2. Poprawa współpracy uczelni z otoczeniem wewnętrznym.
  3. Nowy model kariery naukowej i ułatwienia dla młodych naukowców.
  4. Podniesienie jakości studiów i jednocześnie ułatwienie równego do nich dostępu.

Pani Minister mówiła jednak krótko, wychodząc, jak stwierdziła, z założenia, że te osoby, które przyszły, zapoznały się z założeniami dostępnymi na stronach internetowych.

Posiedzenie Komisji zdominowały pytania i dyskusja, z której można było wywnioskować, że założenie Pani Minister było słuszne.

Było ich wiele i nie sposób ich przytoczyć wszystkich.

Generalnie wszyscy uważali, że reforma jest potrzebna, i że zachowanie w niej wysokiego poziomu autonomii uczeni jest dobre. Wszyscy uważali, że konieczne jest zwiększenie jakości nauki polskiej.

Ważne było pytanie, jeśli ustawa zachowa stopień doktora habilitowanego, jak będą konkurować o stanowiska naukowcy z zagranicy, którzy tego stopnia nie mają. Odpowiedź Pani Minister nie pozostawiała wątpliwości, że takie możliwości będą wprowadzone.

Inny celny głos w dyskusji: jeżeli można odwołać profesora skazanego prawomocnym wyrokiem sądu ze stanowiska, to można sobie wyobrazić sytuację, że np. P. Prof. Niesiołowski zostanie skazany za zniesławienie, co spowoduje utratę przez niego stanowiska lub tytułu – a chyba nie o to chodziło.

Kolejny celny głos: dlaczego doktorant ma zdawać „jeden z języków nowożytnych” – do pracy w świecie nauki konieczny jest język angielski, a nie na przykład słowacki!

Inny celny głos – konkursy na menedżerów lub kierowników muszą być dobrze zdefiniowane, bo można postawić takie wymagania konkursowe, że przejdzie ten człowiek, który przejść nie powinien. No właśnie, skąd my to znamy?!

Ciekawy głos dotyczył łamania prawa przez senaty i inne ciała uczelni. Pani Małgorzata Stojek z Forum Integracyjnego Academicus Poloniae uważa, że wynika to z bojaźni wielu członków tych ciał i pracowników uczelni, a ta z kolei wynika z niewiedzy, szczególnie niewiedzy prawnej. Zadała też pytanie: „Kto próbuje to zmienić?”. Pan Poseł Kazimierczak odpowiedział na to pytanie tak: To pytanie świadczy po pierwsze, że jest to „COŚ”, co trzeba zmienić. A kto próbuje? Wszyscy, którzy byli obecni na tym posiedzeniu i wielu jeszcze ludzi. Świat można zmienić!!

Zwracała uwagę mała liczba głosów mówiąca o tym, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. No i komu te pieniądze dawać: uczelniom – publicznym, czy niepublicznym? Wiodącym wydziałom (KNOW-om), jak w założeniach ustawy? A może najlepszym jednostkom ludzkim? W każdym razie wniosek jest taki – finansowanie nauki jest kluczem do sukcesu.

Wiele założeń jest szczytnych, ale diabeł tkwi w szczegółach. Poczekajmy, aż zobaczymy ustawę.

środa, 18 listopada 2009

Czy Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu Ryszard Andrzejak popełnił plagiat? (cześć 4.)

Dziś publikuję czwartą część dokumentów dotyczących podejrzeń stawianych Rektorowi Andrzejakowi.

Dokument 24
Dokument 25
Dokument 26
Dokument 27
Dokument 28
Dokument 29
Dokument 30

wtorek, 17 listopada 2009

Co będzie dalej z polskimi uniwersytetami i polską nauką?

Dla każdego myślącego i krytycznie oceniającego świat uważnego obserwatora potrzeba pilnych zmian polskiego szkolnictwa wyższego (w wymiarze dydaktycznym, naukowym, organizacyjnym, finansowym i innych obszarach) jest oczywista. Sam nie jestem zbytnim optymistą w tej mierze, ale pewną nadzieją napawają projekty zmian przedstawiane na stronie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Bardzo interesujące i obszerne dokumenty znajdziemy pod adresem: www.mnisw.gov.pl

Gorąco zachęcam do ich studiowania. W najbliższą środę w Sejmie odbędzie się debata dotycząca założeń reformy nauki i szkolnictwa wyższego. Miejmy nadzieję, że będzie ona początkiem rzeczywistych zmian, a nie pozorowaniem reform i dreptaniem w miejscu. Do tego potrzeba nam wizjonerów, odwagi klasy politycznej (zgody zamiast bezproduktywnych sporów), a przede wszystkim zrozumienia samego środowiska uniwersyteckiego, że nie możemy, jako państwo aspirujące do przynależności do światowej elity intelektualnej, pozwolić sobie na dalsze marnotrawienie czasu.

poniedziałek, 16 listopada 2009

Śląski Uniwersytet Medyczny w obiektywnie – część 6.

Zdjęcie przedstawia budynek Rektoratu przy ulicy Poniatowskiego 15 w Katowicach. Po paru latach ponownie rektorat znajduje się w dawnym miejscu. Na jego remont przeznaczono 3 miliony złotych, a w tym samym czasie na potrzeby Szpitala Klinicznego nr 1 w Zabrzu władze uczelni wyasygnowały 1 milion. Okazały gmach nie przypomina wielu innych budynków uczelni.

Warto zadać pytanie:

Czy wizytówką uniwersytetu medycznego powinien być budynek rektoratu czy szpitale kliniczne i obiekty przeznaczone na cele dydaktyczne?

przed rektoratem

piątek, 13 listopada 2009

O wydarzeniach w Śląskim Uniwersytecie Medycznym

W każdej instytucji na jej działanie mają wpływ panujące obyczaje oraz realizacja prawa wynikającego z odpowiednich aktów prawnych (w przypadku uczelni głównie Ustawy o Szkolnictwie Wyższym oraz Statutu). Niezwykle ważnym czynnikiem warunkującym prawidłowe funkcjonowanie uczelni jest stabilność i przewidywalność obowiązujących zasad i przepisów. Z tym nie powinno być problemów bowiem ustawa o szkolnictwie obowiązuje od 2005 roku, a rok później Senat uczelni uchwalił Statut. Dlatego środowisko akademickie naszej uczelni ze zdumieniem obserwuje wydarzenia, które miały miejsce na kolejnych posiedzeniach Rady Wydziału Lekarskiego w Katowicach.

Ale po kolei, na październikowej radzie przeprowadzono rutynowe tajne głosowanie w celu wyboru komisji konkursowej na stanowisko kierownika Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa. Kilkunastu kandydatów do komisji zgłoszono z Sali. W tajnym głosowaniu wyłoniono pięciu członków komisji,. Wyniki zostały ogłoszone, nikt ich nie kwestionował ani nie podważał. Dlatego ze zdumieniem przyjęto informację przesłaną drogą poczty elektronicznej do członków Rady Wydziału podważających to rozstrzygnięcie. Poniżej przytaczam treść tego listu.

Na wczorajszym posiedzeniu Rady Wydziału Prof. A. Witek poinformował, że dysponuje pisemną ekspertyzą prawną, która uznaje zastosowaną procedurę za prawidłową wobec czego nie ma żadnych podstaw by anulować wcześniejsze wyniki. W tej sytuacji Pani Dziekan wycofała swe wcześniejsze stanowisko, które jak przekazała członkom Rady, było wynikiem ustnej konsultacji z prawnikami uczelni i postanowiła odroczyć ostateczną decyzję po ponownym zasięgnięciu porady u radców prawnych uczelni.

Jaką mamy zatem sytuację?

Pierwotnie Rada Wydziału i Dziekan uznali za właściwe głosowanie zwykłą większością głosów (co stosowano normalnie), potem wynik uznali za ważny, następnie już poza Radą, Dziekan i na jego wniosek członkowie Komisji Skrutacyjnej go podważają, by wczoraj na Radzie Wydziału nie zająć jednoznacznego stanowiska.

Smaczku całej tej przedziwnej sytuacji dodaje fakt - propozycji Pani Dziekan wyboru kolejnej Komisji na takich samych zasadach (wcześniej podważonych) w następnych punktach programu tej samej Rady.

Członkowie Rady w głosowaniu jawnym jednoznacznie wypowiedzieli się za odłożeniem głosowania do momentu wyjaśnienia zasad wyboru kandydatów.

Postawmy parę fundamentalnych pytań:

  • Czy tak powinna funkcjonować uczelnia?
  • Czy można swobodnie zmieniać interpretację przepisów prawa?
  • Czy taka sytuacja może w ogóle mieć miejsce w czasie trwania procedury?
  • Czy w ten sposób buduje się zaufanie na linii pracownik – władza?


list komisji skrutacyjnej

czwartek, 12 listopada 2009

Największe polskie Święto Narodowe

Jako naród mamy pecha, że nasze największe Święto przypada na 11 listopada. Pogoda nie sprzyja uroczystemu, pogodnemu obchodzenia tego dnia. Także w tym roku pogoda była typowo listopadowa, raczej przygnębiająca niż skłaniająca do dumy i refleksji. Choć lubię wcześnie wstać jesienna aura także mi się udzieliła i wstałem dość późno. Dopiero około 10 zorientowałem się, że nie powiesiłem flagi narodowej. Szybko się z tym uporałem i ze smutkiem stwierdziłem, że na sąsiednich paru domach flagi nie łopoczą.

Czyżby było aż tak źle? Czy naprawdę słowa patriotyzm, ojczyzna, naród to tylko nic nie znaczące frazesy? A może sam fakt Święta zauważamy z powodu zamknięcia marketów?

By sprawdzić jak się sprawy mają do kilkudziesięciu moich znajomych wysłałem sms o treści:

Czy na Twoim domu wisi flaga narodowa?

  • Od zawsze, pozdrawiam Świątecznie
  • Tak
  • Przykro mi, że w żadnym budynku nie wisi u mnie na balkonie też, ale dlatego, że nie mogę jej nigdzie kupić
  • Pamiętaliśmy, pozdrawiam
  • Oczywiście, niezmiennie od lat, i u mojej mamy też, wyniosłam to z domu, pozdrawiam
  • Niestety nie, czyżbyś prowadził statystykę?
  • Nie mam własnego domu, a na bloku jest, miłego świętowania
  • Jak najbardziej, to oczywiste, pozdrawiam
  • Moja małżonka powiesiła już o 8 rano. Jeszcze Polska nie zginęła!
  • Oczywiście! Pozdrawiam…
  • Nie wisi. Mam niestety tylko flagę USA, Izraela, Wielkiej Brytanii, polskiej, to wstyd, nie posiadam
  • Pozdrawiam serdecznie!, wisi, Nożyńskiemu wstyd, dzięki za pamięć
  • I owszem! Miłego świątecznego wypoczynku
  • Jasne że nie. Nowoczesność zabiła patriotyzm. Żadne okno nie ma uchwytu na flagę. Więc pozostaje mi wewnętrzna manifestacja patriotyzmu
  • Oczywiście
  • Mąż wrócił właśnie z mszy za ojczyznę; wiszą 3 flagi, jedna z nich za naszym oknem, pozdrawiamy świątecznie
  • Raport po honorowej zmianie wart – Gliwice yes, Brenna – no, pozdrawiam Jerzy
  • Dziękuję za przypomnienie, Piotr
  • Oczywiście, pozdrawiam Bogdan
  • Od wczoraj wieczór zawisła flaga narodowa w oknie mojego domu jak od kilku lat jedna z 4 na osiedlu 40 domków. Kult Piłsudskiego przewija się w rodzinie w postaci imienia Józef oraz innych gadżetów z inicjałami Marszałka.
  • Oczywiście wisi, choć bliżej jej do proporczyka niż flagi
  • Flaga cała zmoknięta
  • Na moim domu jak długo sięgam pamięcią zawsze 11 listopada wisiała flaga. Pamiętam również, iż wówczas ten dzień nie był zaznaczony w kalendarzu na „czerwono”. Pozdrawiam serdecznie Pana profesora oraz całą rodzinę.
  • Flaga, wstyd - w garażu, ale uroczysta msza oraz kwiaty złożone. Świąteczny obiad z porucznikiem AK Henrykiem spożyty – pozdrawiam, Piotr
  • Dzisiejsze święto możemy nazwać świętem deszczu…A flagi na bloku nie było ani jednej…
  • Wisi tak jak zawsze! AZ M.
  • A wiesz, że TAK!
  • Nawet bieliznę mam biało czerwoną…

PS. Jeden z moich sąsiadów po moim zapytaniu wywiesił flagę…cztery odpowiedzi doszły z zagranicy z Rzymu, Stambułu, lodowca w Austrii i lotniska we Frankfurcie, publikuję także nadesłane zdjęcie. Jeden z moich doktorantów przebiegł 10 km w biegu Niepodległości w Warszawie, brało w nim udział 7 tysięcy osób.

Wieczorem przejeżdżałem koło rektoratu naszej uczelni, na którego powiewały biało-czerwone flagi.

Może jednak duch w narodzie nie ginie?!

polska flaga

środa, 11 listopada 2009

Prawdziwa wartość polskich uczelni

Otwierając link podany poniżej warto sprawdzić gdzie jest miejsce polskich uniwersytetów w skali globalnej.

Kompletna katastrofa, jesteśmy tłem dla świata.

Dwie dekady zostały zmarnowane by choć trochę nasze uczelnie odrobiły straty z czasu panowania systemu sowieckiego. Polska się zmienia, a polskie uniwersytety nadal to ostoja dawnej epoki, która, jak widać, niezupełnie odeszła w przeszłość. Aktualnie toczą się pewne działania zmierzające do poprawy sytuacji w polskich szkołach wyższych, ale droga przed nami jest daleka. Gdzie tam pierwsza setka uniwersytetów skoro ledwie dwie uczelnie plasują się w pierwszych 500 najlepszych uczelni na świecie?

Lepiej nie dociekać gdzie na mapie cywilizowanego świata jest nasza uczelnia…

Przez złośliwość losu informacja o tym rankingu zbiega się z naszym najważniejszym świętem narodowym…

Polskie uczelnie - światowa prowincja

wtorek, 10 listopada 2009

O Profesorze Edwardzie Wylęgale

Profesor Wylęgała to postać nietuzinkowa. Znakomity okulista, świetny organizator (Jego oddział w Szpitalu Kolejowym w Katowicach robi naprawdę duże wrażenie), a przede wszystkim zapalony badacz i naukowiec. Mimo, iż pracował na Śląsku habilitację zrobił w Warszawie. Ma znakomity dorobek naukowy, a artykuły publikował w czołowych, światowych czasopismach okulistycznych. Przed pięćdziesiątką uzyskał tytuł profesorski. W Śląskim Uniwersytecie Medycznym nie prowadził kliniki okulistyki, pracował na Wydziale Opieki Lekarskiej, nie szkolił studentów medycyny w zakresie swej specjalności naukowej i lekarskiej.

Od 6 października b.r. Profesor Wylęgała nie pracuje już w naszej uczelni.

  • Jak to możliwe by takiej klasy lekarz i naukowiec sam rezygnował z pracy?
  • Dlaczego nie stworzono mu odpowiednich do Jego możliwości i potencjału warunków rozwoju?
  • Czy mamy nadmiar pasjonatów, ludzi zdolnych do uzyskiwania najwyższych celów?
  • Kto następny?

poniedziałek, 9 listopada 2009

Usłyszane na posiedzeniu Senatu

Pod koniec posiedzenia Senatu SUM 28 października Pani Dziekan Wydziału Lekarskiego w Katowicach Prof. J. Lewin-Kowalik poinformowała, że absolwenci jej wydziału na ostatnim LEP-ie uzyskali najwyższą w kraju średnią punktację wynoszącą 139 punktów. Gratulujemy tego znakomitego osiągnięcia, o punkt lepszego niż wynik młodych lekarzy z Gdańska. Dziekan mojego wydziału, Prof. W. Król podał nam wynik absolwentów wydziału zabrzańskiego – 127 punktów. To tylko o jeden punkt lepiej niż wynik najsłabszych w ostatnim LEP-ie absolwentów medycznej uczelni z Białegostoku. Kompletne wyniki LEP-u przedstawiłem 12 października.

Dlaczego nasi absolwenci tak słabo zdali LEP? Na pewno przyczyn jest wiele, ale nie sposób nie odnieść wrażenia, że globalna atmosfera i poczucie zagrożenia wydziału odbija się także na jakości kształcenia. Coraz gorszy stan bazy dydaktycznej, likwidacja kolejnych klinik (lub ich przenoszenie do Katowic), DOBROWOLNA rezygnacja z budowy nowego szpitala klinicznego w Zabrzu (była taka szansa przed trzema laty), pozbycie się z grona pracowników uczelni wielu doświadczonych dydaktyków (to jest być może podstawowa przyczyna) skutkują tak dramatyczną zapaścią. Wiem, że są podejmowane przez naszego Dziekana kroki zaradcze, ale przecież doraźne działania nic tu nie dadzą. Sukces instytucji to pochodna indywidualnego sukcesu każdego pracownika, a ten z kolei jest możliwy przy stworzeniu dobrych obiektywnie warunków pracy oraz przyjaznej atmosfery. Bezwzględne panowanie biurokracji, morze formalności, regulacji, zakazów, nakazów, obostrzeń i zaostrzeń prostą drogą prowadzą do zniknięcia ludzkiego zaangażowania, inicjatywy, samodzielności. Wypełnić zadania, zrealizować polecenia, broń Boże myśleć, władza wie lepiej, a Ty pracuj!

To jest droga donikąd, bez fundamentalnych zmian w uczelni nie uzyskamy postępu.

Pamiętajmy, że studenci to nie są dzieci, obserwują nas uważnie i widzą jak się w uczelni realizuje pojęcie „akademickość”, a najgorszy przykład podeptania godności człowieka to kolejne działania podejmowane wobec Prof. J. Dzielickiego. Osobista krzywda wyrządzona Profesorowi ma znacznie szersze konotacje, wypacza spojrzenie na życie naszych studentów, pokazuje, że w życiu górą jest brutalna siła.

Jak dobrze pracować w takich warunkach? Jak kształtują się postawy studentów wobec ich nauczycieli, których się publicznie poniża? Czy można od nich oczekiwać pełnego zaangażowania w naukę?

sobota, 7 listopada 2009

Głos (rozpaczy) z Ceglanej

Witam Pana Profesora.

proszę o anonimowość, to jest chyba głos rozpaczy, bo życiu nie spodziewałam się takich zachowań.

Ale od początku, to, że weszły kliniki to już fakt, ale po 2 tygodniach pracy na alergologii, bo od 12.10.09 mogliśmy przyjmować pacjentów, trzeba było wszystko przygotować, bo oczywiście dyrekcja wszystko na ostatnią chwilę, ale niestety nie wszystkich, bo wiele osób zostało odesłanych do szpitali miejskich, jak na kiovig czy suckuvie (nie wiem czy dobrze napisałam) mało tego nie pozwolił lekarzom nowych oddziałów (endokrynologia, alergologia) dyżurować, więc nie ma mowy o citowych przyjęciach. anestezjolog jest jeden na całą klinikę i ma co robić, ponieważ często są ostre zabiegi na dyżurach i nie wyjdzie z bloku, więc koło się zamyka.

A pan dyrektor uznał żeby zabrać premię pielęgniarkom na tych oddziałach (bo lekarza są na kontraktach), paradoks, bo okazało się, że my jesteśmy odpowiedzialne za niepełne obłożenie łóżek. Rozmowa nic nie dała, czy można coś zrobić, czy istnieje jakaś sprawiedliwość. Serce się kraje. Po prawie 20 latach ciężkiej pracy takie niedorzeczności, przecież my chcemy pracować, mieć pacjentów i zarabiać.

Czytam blog, bo to jeszcze nam pozostało jak nie ma szans na nic dobrego, pozostaje z poważaniem i pozdrawiam

piątek, 6 listopada 2009

Czy Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu Ryszard Andrzejak popełnił plagiat? (cześć 3.)

Dziś publikuję trzecią część dokumentów dotyczących podejrzeń stawianych Rektorowi Andrzejakowi.

Dokument 15
Dokument 16
Dokument 17
Dokument 18
Dokument 19
Dokument 20
Dokument 21
Dokument 22
Dokument 23

środa, 4 listopada 2009

Dalsze koleje losu Profesora Śląskiego Uniwersytetu Medycznego

22 października pisałem o powrocie do pracy Prof. J. Dzielickiego mając nadzieję, że to już koniec tej smutnej, kompromitującej naszą uczelnię historii. Niestety, tak się nie stało. 23.10 Dyrektor SK-1 A. Drybański zwołał nadzwyczajne posiedzenie Rady Ordynatorów, na którym zakomunikował, że przydziela Profesorowi stanowisko ordynatora w Klinice Torakochirurgii. Niby wszystko jest w porządku, ale przecież sąd nakazał by przywrócić Prof. Dzielickiemu jego poprzednie stanowisko czyli ordynatora Kliniki Chirurgii Dziecięcej. Skoro nie można było już dalej odsuwać Profesora od pracy klinicznej (postawa godna dyrektora dbającego o dobro pacjentów, nieprawdaż?) to się go przesuwa jak mebel w inne miejsce.
Taki lokalny model akademickości…
O tempora, o mores…
Dla przypomnienia, dyrektorów szpitali klinicznych mianuje rektor uczelni i to on odpowiada za ich decyzje.

wtorek, 3 listopada 2009

Wspomnienie po zabrzańskiej ginekologii…

W tym budynku „od zawsze” mieściła się klinika ginekologii i położnictwa. Odbywałem tu swe zajęcia na piątym roku i dobrze wspominam tydzień spędzony na tzw. bloku zamkniętym. Niestety, nie ma tu już tej kliniki, kierownictwo uczelni nie potrafiło dogadać się z władzami miasta Zabrze i po klinice pozostało tylko wspomnienie. Nas mami się teraz historyjkami o planach stworzenia kliniki ginekologii w SK-1. Taka perspektywa nie dość, że nierealna z praktycznego punktu widzenia (gdzie miałaby się mieścić, skąd finansowanie?) to nawet gdyby zdarzył się jakiś cud to odległa przyszłość.
A negatywne efekty dydaktyczne widzimy już dziś, demontaż wydziału trwa…

ginekologia1
ginekologia2

poniedziałek, 2 listopada 2009

Podsumowanie października

Czas leci, znowu minął kolejny miesiąc, Święta za pasem. Początek roku akademickiego, jak zawsze to okres nowych szans, oczekiwań, nadziei.

W październiku zanotowałem rekordową liczbę wejść na blog – 9138 co daje średni dzienny wynik 294.

Co na blogu uznaję za najważniejsze wydarzenie? Jak zwykle głos należy do Czytelników, którzy swym zainteresowaniem wyrażonym liczbą wejść oraz liczbą i temperaturą komentarzy decydują o wadze poruszanych spraw. W październiku największe zainteresowanie wzbudziła informacja o TW Anatomie; przez trzy kolejne dni codziennie ponad pół tysiąca osób zaglądało na blog! Dla mnie to oznacza, że pogląd, że ludzie nie są zainteresowani przeszłością nie jest prawdziwy. Z pewnością fakt, iż Anatom donosił Służbie Bezpieczeństwa także na swego przełożonego, Profesora Religę wzbudził takie duże zainteresowanie Czytelników.

Wróćmy na nasze uczelniane podwórko; największy „ruch” na blogu spowodowała informacja o przekroczeniu 50 tysięcy wejść na blogu. Rozpętała się burza wcale nie dotycząca tej informacji, która stała się zaczynem dyskusji o Klinice Okulistyki na Ceglanej. Temperatura była gorąca, starły się skrajne poglądy dotyczące wydarzeń związanych z przeniesieniem klinik z Zabrza do Katowic. Atmosfera chwilami przekraczała wręcz granice dobrego smaku, wzajemne oskarżenia, niechęć, poczucie porażki zdominowały dyskusję. Nie była to niestety ostra, ale merytoryczna dyskusja; mamy obraz skłóconego, zagubionego, zatomizowanego środowiska. Smutne jest, że precyzyjne działania destrukcyjne prowadzone przez władze uczelni, lekceważenie pracowników, deptanie praw związkowych, marginalizacja organów kolegialnych uczelni (Rady Wydziału w Zabrzu i Senatu, które nawet nie zostały zapytane o zdanie dotyczące przeniesienia klinik), pokazanie urzędnikom państwowym kto tu rządzi (negocjatorowi ministerialnemu i władzom samorządowym województwa) są tak skuteczne.

Skuteczne w destrukcji, nie budowaniu.

Tkanka społeczna w środowisku okulistyki została bardzo mocno naruszona.

Ale waga tej dyskusji to przede wszystkim odzwierciedlenie stanu całej uczelni, atmosfery panującej w różnych jej zakątkach. Po prostu na Ceglanej szala się przelała, ale nie trzeba wiele by doprowadzić inne środowiska w uczelni do podobnego stanu totalnego rozbicia.

Niemniej wierzę, że jeden z ostatnich głosów w tej dyskusji wołający o umiar i rozwagę w ostateczności przeważy nad światem konfliktu, manipulacji i destrukcji.

sobota, 31 października 2009

Smutna historia lekarza z Rybnika

Jak "wyp...la" się lekarzy na Śląsku

środa, 28 października 2009

Z posiedzenia Senatu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego

Program dzisiejszego posiedzenia Senatu był wyjątkowo obszerny. Jednak w moim przekonaniu to nie sprawy personalne były najważniejsze. Jak już bywało w przeszłości najistotniejsze kwestie poruszono w ostatnim punkcie programu „Wolne wnioski”.

Pani Rektor przedstawiła pewne informacje dotyczące szkół wyższych w Polsce oraz naszej uczelni. Trwają przygotowania do reformy szpitali klinicznych w skali krajowej; wśród podnoszonych postulatów znajdują się także potrzeby finansowe tych szpitali. W dyskusji zwróciłem uwagę, że bez ustawowego zagwarantowania finansowania szpitali uniwersyteckich ich pozycja w konkurencji ze innymi szpitalami pozostanie słaba jak dotąd. W ostatnim rankingu Rzeczpospolitej z 20 października w pierwszej setce znalazło się tylko 8 szpitali uniwersyteckich w tym żaden naszej uczelni. Niestety, według słów Pani Rektor, w przygotowywanych zapisach brak jest takich gwarancji finansowych, co w mojej ocenie skazuje te zamierzenia na niechybne niepowodzenie.

We fragmencie dotyczącym naszej uczelni zwrócono uwagę na porażkę w konkursie na środki unijne; z naszego regionu 10 uzyskało finansowanie, a 22 tworzą tzw. listę rezerwową,

na której zajmujemy 17 miejsce - kolejna porażka.

Ważne były informacje dotyczące przeniesienia klinik alergologii i endokrynologii do Katowic; zgodnie z informacjami przekazanymi przez Prof. E. Małecką-Tenderę wszystko jest w najlepszym porządku i kliniki funkcjonują prawidłowo. Postawiłem pytanie (podobnie jak na ostatniej Radzie Wydziału w Zabrzu) czy na pewno procedura translokacji była zgodna z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym. Gdy uzyskałem odpowiedź twierdzącą przytoczyłem art. 36A Ustawy z Zakładach Opieki Zdrowotnej brzmiący:

Tworzenie, przekształcenie i likwidacja publicznego zakładu opieki zdrowotnej następuje

w drodze rozporządzenia właściwego organu administracji rządowej albo w

drodze uchwały właściwego organu jednostki samorządu terytorialnego, chyba, że

przepisy ustawy lub przepisy odrębne stanowią inaczej, uwzględniając w szczególności

sprawy wskazane w art. 38 i 43 ustawy.

1. Tworzenie, przekształcenie i likwidacja publicznego zakładu opieki zdrowotnej,

dla którego podmiotem, który utworzył zakład jest publiczna uczelnia

medyczna lub publiczna uczelnia prowadząca działalność dydaktyczną i

badawczą w dziedzinie nauk medycznych albo Centrum Medyczne Kształcenia

Podyplomowego, następuje odpowiednio w drodze uchwały senatu

właściwej publicznej uczelni medycznej lub publicznej uczelni prowadzącej

działalność dydaktyczną i badawczą w dziedzinie nauk medycznych albo

zarządzenia dyrektora Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.

W naszej uczelni taka uchwała nie została podjęta zatem trudno mówić o procedurze zgodnej z prawem. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że podobna procedura (bez zgody Senatu) była zastosowana gdy przenoszono klinikę chirurgii szczękowo-twarzowej z Zabrza do Katowic, a decyzja o translokacji była zaaprobowana przez Komisję Senacką ds. spraw szpitali klinicznych oraz Rady Społeczne obu szpitali. Poza tym Ministerstwo Zdrowia wyraziło zgodę na przenosiny. Niemniej Pani Kanclerz przyznała, że z inicjatywy Ministerstwa Zdrowia toczy się procedura administracyjna związana z brakiem zgody Senatu na przeniesienie obu klinik do Katowic. Według niej Ministerstwo wyda zalecenie by w przyszłości takie przekształcenia szpitali klinicznych zawsze były zaaprobowane przez Senaty uczelni.

Uzyskane informacje wskazują, że co prawda nie zastosowano się do litery prawa (vide powyżej), ale nikt nie ma zamiaru zmieniać tej decyzji. Polityka faktów dokonanych święci triumfy (chyba, że ministerstwo jednak zmieni swą wcześniejszą decyzję podjętą bez zachowania trybu ustawowego).

Dla mnie to bardzo niepokojący sygnał; można falandyzować prawo bez żadnych konkretnych reperkusji.

Po co są ustawy, po co regulacje prawne?

Pomyślmy, ministerstwo akceptuje decyzje władz uczelni podjęte bez zgody Senatu, ale w przyszłości tak nie ma być. Interpretacja prawa zależy od bliżej nieznanych okoliczności?

Są lepsi i gorsi?

Prawo stosuje się wybiórczo?

Czy Polska to państwo prawa?

A poza tym, jako Senator wybrany w demokratyczny sposób przez społeczność akademicką mego wydziału nie miałem możliwości wykorzystania ustawowego prawa do wyrażenia swego poglądu w głosowaniu dotyczącym tak ważnej kwestii jak przekształcenie szpitala klinicznego. To zagraża demokracji uniwersytetu i odbiera podmiotowość najważniejszemu organowi kolegialnemu uczelni, Senatowi.

Po ta fikcja? Może lepiej rozwiązać Senat, jako zbędny balast?

wtorek, 27 października 2009

O pieniądzach (naszych) słów parę

Przypominamy najważniejsze fakty, o działaniach NSZZ „Solidarność” dotyczące realizacji podwyżek, należnych pracownikom Uczelni Medycznych w roku 2009.

  1. 16 kwiecień br spotkanie delegacji Krajowej Sekcji Nauki NSZZZ Solidarność z Panem Ministrem Adamem Fronczakiem.
  2. 17 kwiecień Krajowa Sekcja Nauki kieruje pismo do Pani Minister Zdrowia Ewy Kopacz, aby pieniądze z rezerwy budżetowej, wcześniej przekazane Ministerstwu Zdrowia skierowane były na podwyżki a nie na zaległe zobowiązania.
  3. Dzięki naszym staraniom na 45 posiedzeniu Sejmu w dniu 1 lipca 2009 była interpelacja posłów: Pani Marii Nowaki panów Witolda Czarneckiego i Andrzeja Ćwierza skierowana do Prezesa Rady Ministrów dotycząca podwyżek dla pracowników uczelni medycznych.
  4. 2 lipiec spotkanie przedstawicieli uczelni medycznych u Ministra Fronczaka w którym informujemy, że w żadnej uczelni medycznej nie przewidywane są podwyżki, gdyż rektorzy wraz z przekazana kwotą nie dostali jednoznacznej informacji że są to środki na podwyżki.
  5. 3 września Krajowa Sekcja Nauki kieruje pismo na ręce Pani Poseł Krystyny Łybackiej - Przewodniczącej Podkomisji Stałej d/s Nauki i szkolnictwa wyższego zawierające informację o braku podwyżek w uczelniach medycznych, co skutkuje zorganizowaniem w dniu 22 października posiedzenia Podkomisji Stałej ds.. Nauki i Szkolnictwa Wyższego (Komunikat z posiedzenia Podkomisji w załączeniu).

Komunikat z posiedzenia podkomisji stałej ds. Nauki i szkolnictwa wyższego Komisji Edukacji , Nauki i Młodzieży, które odbyło się 22 października br.


Tematem posiedzenia komisji było: „Rozpatrzenie informacji Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz informacji Ministra Zdrowia na temat rozdysponowania i wykorzystania w roku 2009 środków budżetu państwa na finansowanie Uczelni medycznych, ze szczególnym uwzględnieniem środków z rezerwy celowaej przeznaczonych na wzrost wynagrodzeń pracowników”

Posiedzenie prowadziła Przewodnicząca Podkomisji Pani Poseł Krystyna Łybacka.
Wśród zaproszonych gości udział wzięli:
  • Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego reprezentował Podsekretarz Stanu prof .dr hab. Witold Jurek.

  • Ministerstwo Zdrowia: Dyrektor Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wyższego
    Pan Roman Danielewicz i Podsekretarz Stanu Pan Cezary Rzemek.

  • Konferencję Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych - Przewodnicząca
    prof. dr hab. Ewa Małecka-Tendera wraz z Kanclerzem Śląskiego Uniwersytetu
    Medycznego panią Bernadetą Kuraszewską.

  • Krajową Sekcję Nauki NSZZ Solidarność - Pan Janusz Sobieszczański.

  • Uczelnie Medyczne: prof. Aleksandra Kochańska-Dziurowicz, Śląski

  • Uniwersytet Medyczny i dr n farm Tadeusz Librowski – Collegium Medicum UJ.

Spotkanie prowadzone pod przewodnictwem Pani prof. Krystyny Łybackiej było konstruktywne, rzeczowe i przebiegało bardzo sprawnie.

Pani Przewodnicząca poprosiła Pana Ministra Witolda Jurka o wyjaśnienie jak przebiegał proces podwyżek w uczelniach polskich. Do wszystkich rektorów uczelni podległych MN i Sz W, wraz z przekazanymi środkami finansowymi zostały skierowane pisma z informacją, że środki te mają być przeznaczone na podwyżki. Kolejne wyjaśnienie w tej sprawie składał podsekretarz Cezary Rzemek; informując, że na prośbę Rektorów Uczelni medycznych, którzy upominali się o niezrealizowane zobowiązania finansowe na inwestycję z roku 2008, minister finansów wcześniej wyasygnował kwotę 58.510.000 zł, która została odpowiednio podzielona i przekazana Uczelniom medycznym. Jednak dołączona treść pisma nie wskazywała jednoznacznie, że kwoty te mają być przeznaczone na podwyżki, chociaż według niego Rektorzy mogli w oparciu o otrzymane pismo dokonać podwyżek uposażeń pracowniczych. To zostało również potwierdzone w wystąpieniu pani Rektor Ewy Małeckiej-Tendery. Janusz Sobieszczański w swoim wystąpieniu stwierdził, że nie może pewna grupa społeczności akademickiej być finansowo pokrzywdzona. Na pytanie Pani
Przewodniczącej czy Ministerstwo Zdrowia ma możliwości dodatkowego przekazania 58 mln zł uczelniom medycznym na podwyżki – odpowiedź była wymijająca.

Pani Przewodnicząca zwróciła się do posłów z propozycja podjęcia uchwały, aby skierować do Premiera dezyderat informujący go o złamaniu Ustawy Budżetowej, a pieniądze na podwyżki w uczelniach medycznych zostały przeznaczone na inny cel. Wtedy przedstawiciel MZ powiedział, że w sierpniu zostało do Rektorów Uczelni medycznych skierowane pismo informujące, że przekazane pieniądze należy przeznaczyć na podwyżki. Przewodnicząca KRAUM – prof. Ewa Małecka-Tendera stwierdziła, że jeżeli Rektorzy Uczelni medycznych dostaną takie pismo to wypłacą oczekiwane podwyżki. Prof. Aleksandra Kochańska-Dziurowicz odczytała pismo z dnia 17 kwietnia skierowane przez KSN NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” na ręce Pani Minister Kopacz, aby do czasu podjęcia decyzji przez Panią Minister Kudrycką na co mają być przeznaczone pieniądze, Ministerstwo Zdrowia wstrzymało przekazywanie ich Uczelniom medycznym.

W podsumowaniu posiedzenia Komisji, Pani Przewodnicząca Krystyna Łybacka oczekuje:
  1. Od Ministerstwa Zdrowia na kopię:
    • Pisma skierowanego w sierpniu b.r. do Rektorów Uczelni medycznych.
    • Bieżącego pisma skierowanego do Rektorów Uczelni medycznych o przeznaczeniu pieniędzy na podwyższenie uposażeń pracowniczych.

  2. Od Rektorów Uczelni medycznych na wywiązanie się z nałożonych w tej kwestii obowiązków.

  3. W przypadku nieprzesłania przez MZiOS do Rektorów Uczelni medycznych, pisma wyjaśniającego że dotacje, które Uczelnie otrzymały w b.r. mają być przeznaczone również na podwyższenie uposażeń pracowniczych, zostanie skierowany dezyderat do Premiera RP.

Komunikat przygotowali:
Aleksandra Kochańska–Dziurowicz
Tadeusz Librowski

poniedziałek, 26 października 2009

Śląski Uniwersytet Medyczny w obiektywie - Akademickie Centrum Medyczne (część 3.)

Historia tego miejsca sięga lat siedemdziesiątych. Wtedy narodził się pomysł budowy szpitala na pograniczu Gliwic i Zabrza. Tzw. szpital Gliwice-Zabrze miał wypełnić lukę w bazie szpitalnej obu miast. Ale po jakimś czasie budowa stanęła, ale pozostał po niej ogromny obiekt. Po długim czasie dzięki koncepcji wprowadzenia tego szpitala w ramy naszej uczelni wydawało się, że uda się uratować gmach od nieuchronnej zdawałoby się zagłady. W czasach sprawowania urzędu Rektora przez Prof. Zbigniewa Religę wykreowano fantastyczną wizję rozwoju, rozmach był niesamowity, szklane domy w Zabrzu, biednym, robotniczym mieście. Przystąpiono do prac budowlanych, najpierw budżet państwa miał pokryć koszty tej gigantycznej inwestycji, a gdy zablokowano tę ścieżkę uczelnia zaciągnęła kredyt. Pieniądze szybko się skończyły, bańka mydlana prysła.

Pozostał ogromny budynek i długi do spłacenia. Mimo, iż od decyzji o wstrzymaniu budowy minęły lata uczelnia nadal jest właścicielem ACM i ponosi koszty jego utrzymania. Czasem pojawiają się fantastyczne doniesienia prasowe o przyszłych losach obiektu, np. pisano o możliwości umiejscowienia tu więzienia!

Popatrzmy jak to wygląda dziś…to szyderstwo historii… Śląski Szpital Przyszłości…

Z dzisiejszej perspektywy nie jest tak bardzo istotne czy sam pomysł był nieodpowiedzialną mrzonką, zamierzonym oszustwem czy po prostu ludzkim błędem. To jest przedmiotem postępowania sądowego i być może poznamy wkrótce werdykt oparty na setkach dokumentów.

Dziś musi martwić fakt, że aktualne władze uczelni nie potrafią rozwiązać problemu ACM poprzez jego sprzedaż. Planowana budowa ACM spowodowała całkowite wstrzymanie jakichkolwiek remontów w obiektach Wydziału w Zabrzu i spowodowała poważne kłopoty całej uczelni. Dziś w Wydziale Zabrzańskim zbieramy owoce wieloletnich zaniedbań. Pieniądze pozyskane ze sprzedaży ACM powinny w przeważającej części być przeznaczone na potrzeby tego wydziału, a bez takiego zastrzyku gotówki dalsze jego funkcjonowanie to będzie tylko marna egzystencja bez czytelnych perspektyw.

ACM widok ogólny
ACM tablica
zbliżenie na okna ACM

sobota, 24 października 2009

Ranking szpitali wg Rzeczpospolitej

W numerze z 20 października opublikowano wyniki najnowszego rankingu polskich szpitali. W kategorii publicznych szpitali wielospecjalistycznych i onkologicznych w pierwszej setce znalazło się zaledwie 8 szpitali klinicznych (z Łodzi, Lublina, Białegostoku i Szczecina). To pokazuje skalę kryzysu w jakim znajduje się aktualnie medycyna akademicka; niedostosowanie finansowania do wymagań stawianym tym szpitalom i brak wsparcia organów założycielskich zepchnęły te szpitale na koniec stawki.

Na liście stu szpitali nie znajdujemy żadnego szpitala klinicznego z naszej uczelni.

Także w kategorii szpitali monospecjalistycznych nie ma szpitali naszego uniwersytetu, a małym pocieszeniem mogą być czołowe lokaty szpitali śląskich (piekarska „urazówka” i siemianowicka „oparzeniówka”) i trzecie miejsce Śląskiego Centrum Chorób Serca (w tym szpitalu znajdują się kliniki naszej uczelni).

piątek, 23 października 2009

O Śląskim Uniwersytecie Medycznym w lokalnej prasie

Uniwersytet ani myśli ustąpić w sprawie klinik na Ceglanej

czwartek, 22 października 2009

Profesor Józef Dzielicki wraca do pracy

Dziś, zgodnie z sentencją wyroku sądowego wrócił do pracy. Cała ta sprawa jest niezwykle przykra i bolesna; świadczy o głębokim kryzysie naszej uczelni. Nie musimy, a nawet nie możemy prezentować zawsze takie samo stanowisko w różnych sprawach, ale nasze problemy powinniśmy rozstrzygać wewnątrz uczelni, a nie na sądowej wokandzie.

Mam nadzieję, że konflikt, który nie przysporzył naszej uczelni chluby kończy się definitywnie, a Profesor Dzielicki spokojnie dotrwa na stanowisku ordynatora i kierownika kliniki do emerytury.

Dokument 1
Dokument 2