sobota, 30 lipca 2011
O Profesorze Józefie Dzielickim
Ostatnie, czerwcowe posiedzenie Rady Wydziału było swego rodzaju pożegnaniem Profesora J. Dzielickiego z uczelnią. Przedstawił nam swą drogę życiową, od początku pracy zawodowej aż do powszechnie znanych okoliczności, które tak naprawdę wypchnęły go poza nawias uczelni. Tym razem uniknęliśmy niepotrzebnych „zgrzytów”, które były w ostatnich latach normą, gdy krzyżowały się drogi Dziekana Prof. Króla i Prof. Dzielickiego.
Zawsze wydawało mi się, że w uczelniach wyższych, a być może na wydziałach lekarskich w szczególności miejsce i rola profesora jest nadzwyczajna. To właśnie ta grupa kształtuje oblicze uczelni, wytycza drogę, po której zmierzamy. To oni stanowią wzorce do naśladowania dla młodzieży, a student medycyny w obliczu zawodowych wyzwań może odwołać się do wyniesionej z akademii czy uniwersytetu nie tylko wiedzy, ale może nawet bardziej postawy swych nauczycieli. Ja zawsze będę pamiętał np. Prof. Szyszko, który ze mną, wówczas studentem V roku i aktywnym działaczem NZS-u, prowadził otwarte rozmowy, jak równy z równym. Albo Prof. Grudzińską bacznie obserwującą naszą działalność studencką i dającą wyraz poparcia dla naszych dążeń i ideałów.
Dlatego sądzę, że nie tak powinno wyglądać pożegnanie profesora z uczelnią po kilkudziesięciu latach pracy. Z pewnością sposób narracji Prof. Dzielickiego nie musi wszystkim odpowiadać, ale minimum poczucia przyzwoitości powinno wystarczyć by cierpliwie wysłuchać pewnie ostatniej jego mowy w tej Radzie. A byli tacy, dla których to był zmarnowany kwadrans, szkoda.
Ale każdy z nas kiedyś przecież opuści mury uczelni…
Zawsze wydawało mi się, że w uczelniach wyższych, a być może na wydziałach lekarskich w szczególności miejsce i rola profesora jest nadzwyczajna. To właśnie ta grupa kształtuje oblicze uczelni, wytycza drogę, po której zmierzamy. To oni stanowią wzorce do naśladowania dla młodzieży, a student medycyny w obliczu zawodowych wyzwań może odwołać się do wyniesionej z akademii czy uniwersytetu nie tylko wiedzy, ale może nawet bardziej postawy swych nauczycieli. Ja zawsze będę pamiętał np. Prof. Szyszko, który ze mną, wówczas studentem V roku i aktywnym działaczem NZS-u, prowadził otwarte rozmowy, jak równy z równym. Albo Prof. Grudzińską bacznie obserwującą naszą działalność studencką i dającą wyraz poparcia dla naszych dążeń i ideałów.
Dlatego sądzę, że nie tak powinno wyglądać pożegnanie profesora z uczelnią po kilkudziesięciu latach pracy. Z pewnością sposób narracji Prof. Dzielickiego nie musi wszystkim odpowiadać, ale minimum poczucia przyzwoitości powinno wystarczyć by cierpliwie wysłuchać pewnie ostatniej jego mowy w tej Radzie. A byli tacy, dla których to był zmarnowany kwadrans, szkoda.
Ale każdy z nas kiedyś przecież opuści mury uczelni…
niedziela, 24 lipca 2011
RECENZJA Z fILMU "UWIKŁANIE"
Dotąd nie zdarzyło mi się zamieścić na blogu recenzji z filmu. Zresztą w ostatnich latach nie jestem zbyt częstym gościem w kinie. Ale warto parę zdań poświęcić filmowi J. Bromskiego „Uwikłanie”. Ten obraz powstał na bazie książki o tym samym tytule. Akcja toczy się we współczesnym Krakowie i dotyczy historii, której nie będę szczegółowo relacjonował. Motywem wiodącym jest śledztwo w sprawie morderstwa, o którego popełnienie jest podejrzanych parę osób. W miarę rozwoju wypadków okazuje się, że motywy tej zbrodni sięgają daleko w przeszłość, aż w czasy komuny. Słowo „uwikłanie” dobrze pokazuje skomplikowane losy Polski i Polaków czasów powojennych gdy ujawniły się najgorsze ludzkie cechy wielu z nas. Także bohaterowie filmowi, ci starsi, mają swe mroczne tajemnice. Dociekliwa pani prokurator grana przez Maję Ostaszewską wspierana przez policjanta, w którego rolę wcielił się Marek Bukowski trafia na trop z odległej przeszłości. Morderstwo było aktem zemsty za śmierć syna, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach na zlecenie funkcjonariusza komunistycznej służby bezpieczeństwa. Pani prokurator otrzymuje propozycje z typu tych „nie do odrzucenia”; ważna figura, uwikłana w tajemnice przeszłości próbuje ją przekupić łapówką w wysokości 400.000 zł. Ale niezłomna i wierząca w swą misję pani prokurator nie daje się zastraszyć i próbuje zastawić pułapkę na byłego funkcjonariusza SB, działającego najpewniej na zlecenie kogoś postawionego jeszcze wyżej. Taki współczesny układ z teczkami SB w tle. Wystarczy już tej opowieści o obrazie filmowym, czas by się zastanowić czy ta ekranowa historia niesie jakiekolwiek przesłanie wykraczające poza obszar kinowej rozrywki.
Sądzę, że ten film niesie takie przesłanie. Myślę o pojęciu „układ”. To słowo zrobiło we współczesnym świecie niebywałą karierę, powiem więcej, film Bromskiego pokazuje jak realia minionej epoki zostały przeszczepione na grunt nowej rzeczywistości ery pokomunistycznej. Dawniej, a nieco starsi Czytelnicy pamiętają, prawie wszystko trzeba było wówczas załatwić, zorganizować, wychodzić. Bez „układów” w zasadzie nie dało się żyć. Dziś pozornie żyjemy w normalnym świecie, świecie demokracji parlamentarnej, wolnej gospodarki, świecie bez cenzury, bez UB, SB, PZPR, MO, ZOMO, ORMO, GRU, KGB, KPZR i wielu innych dziwnych i groźnych organizacji. Ale pojęcie „układ” nie zniknęło z naszej świadomości, życia społecznego i codziennej praktyki. Powiem więcej, jest nawet ważniejsze niż dawniej. Szantaż „teczkami” to tylko jeden z przykładów społecznego ubezwłasnowolnienia. Pewnie są tacy, którzy mają w domu takie bogate archiwum dawnych akt SB i nieźle z tego żyją. Ale kogo mają szantażować? Na szantaż podatni są tylko ci, którzy mają nieczyste sumienie i nieczyste konto. To nie jest zbyt liczna grupa, ale pewnie niejedna osoba piastująca ważną funkcję publiczną jest potencjalnym kandydatem do sterowania. Kłania się brak lustracji, ale i ten problem nie wydaje mi się najważniejszy. Wiara w wszechpotęgę „układu” jest wszechobecna. Przeświadczenie, że wszystko (lub prawie wszystko) trzeba załatwiać jest powszechne. Trzeba znaleźć „dojście” by znaleźć miejsce dla dziecka w przedszkolu, szukać znajomości przy zapisywaniu go do prywatnej szkoły, potem jakoś załatwić mu miejsce w uczelni, kłaniać się w pas szukając mu dobrej posady. Wygrać przetarg bez „układów”? to chyba jakiś niestosowny żart! Gdy przed laty pozwałem wielkiego wydawcę prasowego o naruszenie dóbr osobistych słyszałem głosy wątpiące w sens tego kroku; wiara, że pojedynczy człowiek może wygrać z silnym i wielkim przeciwnikiem jest bardzo mała.
Obraz jaki dziś widzę obserwując codzienność w naszej uczelni wcale nie odbiega od „średniej krajowej”. Wcale nie twierdzę, że układ panuje wszędzie, np. wzmiankowaną sprawę sądową wygrałem, ale groźna jest powszechna wiara w jego wszechwładzę. Taka postawa powoduje, że beneficjenci układu, „właściciele” Polski czują się bezkarni i silni. Niestety, obserwacja różnych wydarzeń np. sprawy Olewnika pokazuje bezsilność organów ścigania i sprawiedliwości wobec świata przestępczego. Ale dla zwykłego obywatela, „układ” istnieje w bieżącym życiu, np. w miejscu pracy. Wobec takiej sytuacji przeciętny Polak milczy, nie uczestniczy w życiu społecznym, wycofuje się w świat życia prywatnego. W długiej perspektywie trudno liczyć na szybki rozwój Polski wobec bierności znakomitej większości społeczeństwa i odmowy udziału w życiu publicznym. Ta swoista „emigracja” wewnętrzna to, w mojej ocenie, największa polska porażka od roku 1989. Niestety, wcale nie widać by ten trend miał się odwrócić, a polskie społeczeństwo miało mieć w istocie charakter obywatelski. Wracając na nasze, uczelniane podwórko, wielokrotnie byłem świadkiem niezadowolenia członków Rady Wydziału i Senatu w obliczu różnych wydarzeń w czasie obrad, ale te osoby głosu nie zabierały. Poczucie, że władza może „wszystko” jest powszechne; mityczni „Oni” panują na naszymi umysłami i działaniami.
Tisze budiesz, dalsze budiesz, potulna krowa dwie matki ssie, lepiej się nie wychylać…
Dwie dekady od 1989 roku to nie okres budowy nowej jakości społecznej, tworzenia podwalin nowego, obywatelskiego społeczeństwa. Postęp cywilizacyjny jaki się dokonał jest niezaprzeczalny, ale to postęp fragmentaryczny, kulawy, ograniczony do sfery materialnej. Dwie minione dekady to czas konserwowania chorych relacji międzyludzkich i społecznych typowych dla społeczeństw autorytarnych, w których prym wiodą tzw. elity, wąskie grupy ludzi zdolnych do wpisania się w świat kombinacji, zukładowania, nieczystych i niejawnych zasad życia społecznego.
To co obserwujemy u naszej uczelni jest smutną emanacją tego zjawiska.
Sądzę, że ten film niesie takie przesłanie. Myślę o pojęciu „układ”. To słowo zrobiło we współczesnym świecie niebywałą karierę, powiem więcej, film Bromskiego pokazuje jak realia minionej epoki zostały przeszczepione na grunt nowej rzeczywistości ery pokomunistycznej. Dawniej, a nieco starsi Czytelnicy pamiętają, prawie wszystko trzeba było wówczas załatwić, zorganizować, wychodzić. Bez „układów” w zasadzie nie dało się żyć. Dziś pozornie żyjemy w normalnym świecie, świecie demokracji parlamentarnej, wolnej gospodarki, świecie bez cenzury, bez UB, SB, PZPR, MO, ZOMO, ORMO, GRU, KGB, KPZR i wielu innych dziwnych i groźnych organizacji. Ale pojęcie „układ” nie zniknęło z naszej świadomości, życia społecznego i codziennej praktyki. Powiem więcej, jest nawet ważniejsze niż dawniej. Szantaż „teczkami” to tylko jeden z przykładów społecznego ubezwłasnowolnienia. Pewnie są tacy, którzy mają w domu takie bogate archiwum dawnych akt SB i nieźle z tego żyją. Ale kogo mają szantażować? Na szantaż podatni są tylko ci, którzy mają nieczyste sumienie i nieczyste konto. To nie jest zbyt liczna grupa, ale pewnie niejedna osoba piastująca ważną funkcję publiczną jest potencjalnym kandydatem do sterowania. Kłania się brak lustracji, ale i ten problem nie wydaje mi się najważniejszy. Wiara w wszechpotęgę „układu” jest wszechobecna. Przeświadczenie, że wszystko (lub prawie wszystko) trzeba załatwiać jest powszechne. Trzeba znaleźć „dojście” by znaleźć miejsce dla dziecka w przedszkolu, szukać znajomości przy zapisywaniu go do prywatnej szkoły, potem jakoś załatwić mu miejsce w uczelni, kłaniać się w pas szukając mu dobrej posady. Wygrać przetarg bez „układów”? to chyba jakiś niestosowny żart! Gdy przed laty pozwałem wielkiego wydawcę prasowego o naruszenie dóbr osobistych słyszałem głosy wątpiące w sens tego kroku; wiara, że pojedynczy człowiek może wygrać z silnym i wielkim przeciwnikiem jest bardzo mała.
Obraz jaki dziś widzę obserwując codzienność w naszej uczelni wcale nie odbiega od „średniej krajowej”. Wcale nie twierdzę, że układ panuje wszędzie, np. wzmiankowaną sprawę sądową wygrałem, ale groźna jest powszechna wiara w jego wszechwładzę. Taka postawa powoduje, że beneficjenci układu, „właściciele” Polski czują się bezkarni i silni. Niestety, obserwacja różnych wydarzeń np. sprawy Olewnika pokazuje bezsilność organów ścigania i sprawiedliwości wobec świata przestępczego. Ale dla zwykłego obywatela, „układ” istnieje w bieżącym życiu, np. w miejscu pracy. Wobec takiej sytuacji przeciętny Polak milczy, nie uczestniczy w życiu społecznym, wycofuje się w świat życia prywatnego. W długiej perspektywie trudno liczyć na szybki rozwój Polski wobec bierności znakomitej większości społeczeństwa i odmowy udziału w życiu publicznym. Ta swoista „emigracja” wewnętrzna to, w mojej ocenie, największa polska porażka od roku 1989. Niestety, wcale nie widać by ten trend miał się odwrócić, a polskie społeczeństwo miało mieć w istocie charakter obywatelski. Wracając na nasze, uczelniane podwórko, wielokrotnie byłem świadkiem niezadowolenia członków Rady Wydziału i Senatu w obliczu różnych wydarzeń w czasie obrad, ale te osoby głosu nie zabierały. Poczucie, że władza może „wszystko” jest powszechne; mityczni „Oni” panują na naszymi umysłami i działaniami.
Tisze budiesz, dalsze budiesz, potulna krowa dwie matki ssie, lepiej się nie wychylać…
Dwie dekady od 1989 roku to nie okres budowy nowej jakości społecznej, tworzenia podwalin nowego, obywatelskiego społeczeństwa. Postęp cywilizacyjny jaki się dokonał jest niezaprzeczalny, ale to postęp fragmentaryczny, kulawy, ograniczony do sfery materialnej. Dwie minione dekady to czas konserwowania chorych relacji międzyludzkich i społecznych typowych dla społeczeństw autorytarnych, w których prym wiodą tzw. elity, wąskie grupy ludzi zdolnych do wpisania się w świat kombinacji, zukładowania, nieczystych i niejawnych zasad życia społecznego.
To co obserwujemy u naszej uczelni jest smutną emanacją tego zjawiska.
środa, 20 lipca 2011
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego uruchomiło specjalny serwis internetowy na czas polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej – znajdą tu Państwo kalendarz prezydencyjnych wydarzeń w obszarze nauki i szkolnictwa wyższego, programy wybranych konferencji czy wywiady wideo z odwiedzającymi Polskę osobistościami naukowego świata.
Nowy portal nie tylko informuje o nadchodzących wydarzeniach w europejskiej nauce, ale też w dynamiczny i nowoczesny sposób promuje dokonania najwybitniejszych polskich uczonych czy światowe sukcesy polskich studentów.
W sekcji „The Giants of Science” znalazły się sylwetki Polaków, którzy zmienili oblicze światowej nauki. Poczet polskich „gigantów nauki” otwierają rewolucyjni astronomowie - Witelo i Mikołaj Kopernik, wśród wielkich w Międzynarodowym Roku Chemii nie mogło zabraknąć również jedynej uczonej, która otrzymała Nagrodę Nobla dwukrotnie, w dwóch różnych dziedzinach wiedzy – Marii Skłodowskiej-Curie. Galeria w ciągu najbliższych miesięcy rozbudowywana będzie o kolejne wielkie i barwne postacie – wśród nich zaprezentujemy także dokonania współczesnych polskich naukowców, którzy dzięki swoim sukcesom stali się rozpoznawalnymi i cenionymi ambasadorami polskiej nauki.
Sekcja „At the Cutting Edge” to historie polskich naukowców i ich odkryć, będących częścią dokonującej się obecnie rewolucji naukowej.
Serwis dostępny jest w dwóch wersjach językowych – w języku angielskim pod adresem pl2011.science.gov.pl, w języku polskim – pl2011.nauka.gov.pl.
Nowy portal nie tylko informuje o nadchodzących wydarzeniach w europejskiej nauce, ale też w dynamiczny i nowoczesny sposób promuje dokonania najwybitniejszych polskich uczonych czy światowe sukcesy polskich studentów.
W sekcji „The Giants of Science” znalazły się sylwetki Polaków, którzy zmienili oblicze światowej nauki. Poczet polskich „gigantów nauki” otwierają rewolucyjni astronomowie - Witelo i Mikołaj Kopernik, wśród wielkich w Międzynarodowym Roku Chemii nie mogło zabraknąć również jedynej uczonej, która otrzymała Nagrodę Nobla dwukrotnie, w dwóch różnych dziedzinach wiedzy – Marii Skłodowskiej-Curie. Galeria w ciągu najbliższych miesięcy rozbudowywana będzie o kolejne wielkie i barwne postacie – wśród nich zaprezentujemy także dokonania współczesnych polskich naukowców, którzy dzięki swoim sukcesom stali się rozpoznawalnymi i cenionymi ambasadorami polskiej nauki.
Sekcja „At the Cutting Edge” to historie polskich naukowców i ich odkryć, będących częścią dokonującej się obecnie rewolucji naukowej.
Serwis dostępny jest w dwóch wersjach językowych – w języku angielskim pod adresem pl2011.science.gov.pl, w języku polskim – pl2011.nauka.gov.pl.
poniedziałek, 18 lipca 2011
Przedstawiam stenogram spotkania w Senacie Uniwersytetu Warszawskiego z Panią Minister B. Kudrycką oraz doradcą Prezydenta RP Prof. M. Żyliczem. Dyskutowano o nadchodzącej reformie w polskich uczelniach. Jest to bardzo pouczający tekst, świadczący o tym, że społeczność akademicka tej uczelni od kilku miesięcy pracuje nad nowym statutem (rozpoczęła się wcześniej niż formalnie została podpisana ustawa). Dzięki temu przedstawiciele UW merytorycznie byli przygotowani do dyskusji. Stawiali bardzo istotne pytania, z których przebijała troska o przyszłość polskiej nauki. Ten zapis pokazuje jakie stoją wyzwania stoją przed polskimi środowiskami akademickimi oraz jakie trudności stoją przed twórcami odpowiedzialnymi za przygotowanie nowego statutu.
W UW myślą o tym od dawna, prowadzona jest otwarta dyskusja, a w naszej uczelni stoimy na początku drogi, w dodatku wcale nie widać by w tworzenie nowego prawa uczelnianego na lata, czyli statutu miały być zaangażowane szerokie kręgi społeczności akademickiej.
W naszej uczelni czas się zatrzymał, ciągle dominują wzorce z dawnych lat, gdy władza wiedziała sama co jest najlepsze, a głos społeczny służył jako przysłowiowy „listek figowy”.
Zachęcam do uważnego przeczytania tej relacji, pokazuje skalę problemów do rozwiązania. Niektóre omawiane problemy dotyczą np. nauk humanistycznych, ale większość to sprawy będące w centrum zainteresowania wszystkich polskich uczelni.
Stenogram ze spotkania
W UW myślą o tym od dawna, prowadzona jest otwarta dyskusja, a w naszej uczelni stoimy na początku drogi, w dodatku wcale nie widać by w tworzenie nowego prawa uczelnianego na lata, czyli statutu miały być zaangażowane szerokie kręgi społeczności akademickiej.
W naszej uczelni czas się zatrzymał, ciągle dominują wzorce z dawnych lat, gdy władza wiedziała sama co jest najlepsze, a głos społeczny służył jako przysłowiowy „listek figowy”.
Zachęcam do uważnego przeczytania tej relacji, pokazuje skalę problemów do rozwiązania. Niektóre omawiane problemy dotyczą np. nauk humanistycznych, ale większość to sprawy będące w centrum zainteresowania wszystkich polskich uczelni.
Stenogram ze spotkania
czwartek, 14 lipca 2011
URZĘDOWY OPTYMIZM CZY REALIZM?
Kudrycka: uczelnie są gotowe na zmiany wprowadzone reformądzisiaj, 15:22
KK / PAP
Uczelnie są gotowe na wejście w życie reformy - zapewnia minister nauki i szkolnictwa wyższego. Barbara Kudrycka zaprezentowała w Sejmie informację rządu o stanie przygotowań do wdrożenia uchwalonej przez Sejm reformy uczelni.
"Trzyletni proces konsultacji zmian ustawowych doprowadził do tego, że w zasadzie większość środowiska akademickiego ma pełną świadomość zmian, jakie następują i bardzo aktywnie współuczestniczy w kreowaniu nowych aktów wykonawczych do ustaw. (...) Kierownictwo ministerstwa spotkało się z ponad 50 senatami uczelni wyższych, aby przedyskutować problemy związane z treścią rozporządzeń i te spotkania zaowocowały wieloma zmianami w koncepcjach zaproponowanych wcześniej w naszych projektach" - powiedziała Kudrycka.
Minister podkreśliła, że nie są to jedyne spotkania przedstawicieli resortu ze środowiskami akademickimi, bo organizowane są również szkolenia i warsztaty, na których uczelnie mogą otrzymać pomoc w interpretacji nowych przepisów.
W trakcie sejmowej debaty również posłowie pytali Kudrycką o interpretację ustawy prawo o szkolnictwie wyższym, która wejdzie w życie 1 października. M.in. chcieli wiedzieć, czy czas pracy na stanowisku adiunkta, według nowego prawa ograniczony do ośmiu lat, zaczyna się (dla osób już zatrudnionych) liczyć od momentu przyjęcia ich do pracy, czy od chwili wejścia w życie odpowiedniego przepisu. Kudrycka wyjaśniła, że ośmioletni okres liczy się od momentu wejścia w życie przepisu. Ponadto, jak dodała, przepis ten ma dłuższe vacatio legis niż cała ustawa i zacznie obowiązywać w 2013 r.
W trakcie debaty poruszano kwestię finansowania szkół wyższych i wynagrodzenia ich pracowników. "Jeśli chodzi o płace, mamy zagwarantowane (podwyżki - PAP) w planie finansowym rządu do 2014 r., a także w projekcie rozporządzenia, które już kończy swoje konsultacje międzyresortowe i będzie niedługo podpisane" - powiedziała Kudrycka. Jak tłumaczyła, od 2013 r. wynagrodzenia na uczelniach wzrosną. Według danych z tego rozporządzenia podwyżki pensji w 2013 r. wyniosą ok. 9 proc.
Posłowie chcieli też wiedzieć, jakie pomysły ma resort nauki na poprawienie sytuacji absolwentów uczelni na rynku pracy. "Uczelnie, szczególnie o profilach praktycznych, zawodowych, mają w tej chwili wręcz obowiązek przeprofilowywać swoje kształcenie na takie, na które jest zapotrzebowanie w otoczeniu zewnętrznym. Bardzo nam zależy na tym, aby absolwenci mieli zatrudnienie" - mówiła minister nauki. Dodała, że ma pomóc też nałożony na uczelnie przez nową ustawę obowiązek monitorowania losów absolwentów. Będą więc dane o tym, po jakich studiach łatwiej, a po jakich trudniej znaleźć pracę.
Kilka pytań dotyczyło też Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących (KNOW). To nowa, wprowadzona w ustawie, forma promocji najlepszych uczelni, zarówno publicznych, jak i prywatnych. Wydziały lub instytuty szkół wyższych, na których jest szczególnie wysoki poziom nauczania, będą mogły otrzymać na pięć lat status KNOW i w tym czasie pozyskiwać zwiększoną dotację na działalność. Ich pracownicy dostaną też dodatki do wynagrodzeń, a doktoranci - wyższe stypendia.
"Na KNOW-y mamy zabezpieczone środki finansowe. Będziemy ogłaszać już niedługo konkursy, aby móc rozstrzygnąć je przed nowym rokiem 2012" - powiedziała Kudrycka.
Padały też pytania o prace nad aktami wykonawczymi do ustawy, których resort nauki musi przygotować do nowej ustawy szczególnie dużo. Posłowie wyrażali wątpliwości, czy uczelnie dostaną na czas przepisy, mające szczegółowo regulować ich działalność od 1 października - np. wytyczne dotyczące regulaminów studiów czy zasad przyznawania stypendiów.
"Musimy przygotować 50 rozporządzeń. Z tego 44 projekty rozporządzeń przygotowuje MNiSW, sześć inne resorty. Sami przygotowaliśmy już 38 rozporządzeń. Pozostałych sześć wchodzi w życie dużo później, ponieważ 1 stycznia 2012 r., a jedno z nich dopiero od stycznia 2013 r. Natomiast te wszystkie rozporządzenia, które mają wejść w życie wcześniej (...) są już w konsultacjach" - poinformowała Kudrycka.
Jak przyznała, regulaminy przyznawania stypendiów mogą być uchwalone we wrześniu i obowiązywać od października, więc pomoc materialna dla studentów powinna być na wszystkich uczelniach dostępna od początku roku akademickiego. Natomiast szkoły mogą mieć problem z regulaminami studiów, które muszą być przyjęte przez uczelnie z pięciomiesięcznym wyprzedzeniem, zanim zaczną obowiązywać. Minister podkreśliła jednak, że uczelnie mogą nadal stosować obowiązujące regulaminy, a jeśli w jakiś punktach nie spełniają one wymogów ustawowych, to szkoła może zamiast tych punktów stosować przepisy ustawy.
Autor: KK
Źródła: PAP
KK / PAP
Uczelnie są gotowe na wejście w życie reformy - zapewnia minister nauki i szkolnictwa wyższego. Barbara Kudrycka zaprezentowała w Sejmie informację rządu o stanie przygotowań do wdrożenia uchwalonej przez Sejm reformy uczelni.
"Trzyletni proces konsultacji zmian ustawowych doprowadził do tego, że w zasadzie większość środowiska akademickiego ma pełną świadomość zmian, jakie następują i bardzo aktywnie współuczestniczy w kreowaniu nowych aktów wykonawczych do ustaw. (...) Kierownictwo ministerstwa spotkało się z ponad 50 senatami uczelni wyższych, aby przedyskutować problemy związane z treścią rozporządzeń i te spotkania zaowocowały wieloma zmianami w koncepcjach zaproponowanych wcześniej w naszych projektach" - powiedziała Kudrycka.
Minister podkreśliła, że nie są to jedyne spotkania przedstawicieli resortu ze środowiskami akademickimi, bo organizowane są również szkolenia i warsztaty, na których uczelnie mogą otrzymać pomoc w interpretacji nowych przepisów.
W trakcie sejmowej debaty również posłowie pytali Kudrycką o interpretację ustawy prawo o szkolnictwie wyższym, która wejdzie w życie 1 października. M.in. chcieli wiedzieć, czy czas pracy na stanowisku adiunkta, według nowego prawa ograniczony do ośmiu lat, zaczyna się (dla osób już zatrudnionych) liczyć od momentu przyjęcia ich do pracy, czy od chwili wejścia w życie odpowiedniego przepisu. Kudrycka wyjaśniła, że ośmioletni okres liczy się od momentu wejścia w życie przepisu. Ponadto, jak dodała, przepis ten ma dłuższe vacatio legis niż cała ustawa i zacznie obowiązywać w 2013 r.
W trakcie debaty poruszano kwestię finansowania szkół wyższych i wynagrodzenia ich pracowników. "Jeśli chodzi o płace, mamy zagwarantowane (podwyżki - PAP) w planie finansowym rządu do 2014 r., a także w projekcie rozporządzenia, które już kończy swoje konsultacje międzyresortowe i będzie niedługo podpisane" - powiedziała Kudrycka. Jak tłumaczyła, od 2013 r. wynagrodzenia na uczelniach wzrosną. Według danych z tego rozporządzenia podwyżki pensji w 2013 r. wyniosą ok. 9 proc.
Posłowie chcieli też wiedzieć, jakie pomysły ma resort nauki na poprawienie sytuacji absolwentów uczelni na rynku pracy. "Uczelnie, szczególnie o profilach praktycznych, zawodowych, mają w tej chwili wręcz obowiązek przeprofilowywać swoje kształcenie na takie, na które jest zapotrzebowanie w otoczeniu zewnętrznym. Bardzo nam zależy na tym, aby absolwenci mieli zatrudnienie" - mówiła minister nauki. Dodała, że ma pomóc też nałożony na uczelnie przez nową ustawę obowiązek monitorowania losów absolwentów. Będą więc dane o tym, po jakich studiach łatwiej, a po jakich trudniej znaleźć pracę.
Kilka pytań dotyczyło też Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących (KNOW). To nowa, wprowadzona w ustawie, forma promocji najlepszych uczelni, zarówno publicznych, jak i prywatnych. Wydziały lub instytuty szkół wyższych, na których jest szczególnie wysoki poziom nauczania, będą mogły otrzymać na pięć lat status KNOW i w tym czasie pozyskiwać zwiększoną dotację na działalność. Ich pracownicy dostaną też dodatki do wynagrodzeń, a doktoranci - wyższe stypendia.
"Na KNOW-y mamy zabezpieczone środki finansowe. Będziemy ogłaszać już niedługo konkursy, aby móc rozstrzygnąć je przed nowym rokiem 2012" - powiedziała Kudrycka.
Padały też pytania o prace nad aktami wykonawczymi do ustawy, których resort nauki musi przygotować do nowej ustawy szczególnie dużo. Posłowie wyrażali wątpliwości, czy uczelnie dostaną na czas przepisy, mające szczegółowo regulować ich działalność od 1 października - np. wytyczne dotyczące regulaminów studiów czy zasad przyznawania stypendiów.
"Musimy przygotować 50 rozporządzeń. Z tego 44 projekty rozporządzeń przygotowuje MNiSW, sześć inne resorty. Sami przygotowaliśmy już 38 rozporządzeń. Pozostałych sześć wchodzi w życie dużo później, ponieważ 1 stycznia 2012 r., a jedno z nich dopiero od stycznia 2013 r. Natomiast te wszystkie rozporządzenia, które mają wejść w życie wcześniej (...) są już w konsultacjach" - poinformowała Kudrycka.
Jak przyznała, regulaminy przyznawania stypendiów mogą być uchwalone we wrześniu i obowiązywać od października, więc pomoc materialna dla studentów powinna być na wszystkich uczelniach dostępna od początku roku akademickiego. Natomiast szkoły mogą mieć problem z regulaminami studiów, które muszą być przyjęte przez uczelnie z pięciomiesięcznym wyprzedzeniem, zanim zaczną obowiązywać. Minister podkreśliła jednak, że uczelnie mogą nadal stosować obowiązujące regulaminy, a jeśli w jakiś punktach nie spełniają one wymogów ustawowych, to szkoła może zamiast tych punktów stosować przepisy ustawy.
Autor: KK
Źródła: PAP
środa, 13 lipca 2011
O POLSKIEJ (NIE) - GOSPODARNOŚCI
Latem sporo jeżdżę na rowerze, polecam tę formę rekreacji i odpoczynku. Ostatnio parę razy zaglądałem w okolice budowanej na obrzeżach Gliwic i Zabrza autostrady A1. Ku mojemu zdumieniu w okolicach Maciejowa wzdłuż tej drogi postawiono ekrany dźwiękochłonne, gdy po drugiej stronie jest las! Czyżby aż tak dbano o słuch zwierzyny? A po obu stronach bocznej drogi przebiegającej na arterią zbudowano okazałe chodniki wyłożone kostką brukową. Ze 400 m takich nikomu niepotrzebnego chodnika + zbędne ekrany kosztowały z pewnością sporo, ale widać w Polsce pieniędzy się nie liczy.
(Nie) – gospodarność nie jest spotykana tylko na mojej uczelni.
(Nie) – gospodarność nie jest spotykana tylko na mojej uczelni.
poniedziałek, 11 lipca 2011
Zapalmy dziś Polakom zamordowanym na Wołyniu „Światełko Pamięci”
Dzisiaj mija 68. rocznica “Krwawej Niedzieli” na Wołyniu. 11 lipca 1943 r. Ukraińska Powstańcza Armia w 167 miejscowościach mordowała Polaków. W czasie ludobójstwa na Kresach Wschodnich w latach 1939-1947, w bestialski sposób zabito 200 tys. naszych rodaków. O godz. 21.00 zapalmy im, w naszych domach, symboliczną świeczkę pamięci.
Na utworzonym specjalnie profilu na Facebooku można przeczytać: „Zapalone świece i znicze niech będą wyrazem naszej pamięci o ponad 200 tysiącach Rodaków i obywatelach polskich innych narodowości, zamordowanych przez OUN-UPA na Kresach II Rzeczpospolitej. Nie o zemstę, lecz o prawdę wołają ofiary”.
W Warszawie o godz. 20:30 przejdzie ulicami miasta Marsz Pamięci. Wyruszy pod budynku PAST-y (ul. Zielna 39), aby ul. Królewską i Krakowskim Przedmieściem, udać się z płonącymi zniczami pod Dom Polonii. Tam pod tablicą upamiętniającą ofiary ludobójstwa UPA zostaną zapalone znicze.
Komentarz czytelnika
To co Pan Profesor opisuje dot. głosowania na Senacie na komisje statutową jest jawnym pogwałceniem prawa. W głosowaniu tajnym bowiem głosujemy na poszczególnych kandydatów imiennie. Dlatego właśnie jest to głosowanie tajne. Wobec braku możliwości prawidłowego oddania głosów wybór tej komisji powinien być unieważniony. A manipulacja pani rektor powinna być zgłoszona w Ministerstwie. To są sprawy zbyt ważne, aby im pobłażać. Dotyczą bowiem przyszłości uczelni, kiedy pani rektor już nie będzie.
Powyższy komentarz dotarł przed paru dniami, dotyczył sprawozdania z czerwcowego posiedzenia Senatu. Sądzę, że warto na chwilę zatrzymać się przy tej sprawie. Jak trafnie zauważył komentujący, sprawa nowego statutu jest bardzo ważna. To jaki będzie statut ma takie znaczenie dla przyszłości uczelni jak konstytucja dla funkcjonowania państwa. Niestety, już na początku sprzeniewierzono się podstawowym zasadom akademickim oraz elementarnej przyzwoitości co podnosi Czytelnik. W Senacie nie padło ani jedno słowo jakie będą zasady tworzenia statutu, jakie będą możliwości wpływania na jego kształt pracowników uczelni, jak ma wyglądać dyskusja o jego zapisach np., na forum Rad Wydziału oraz w szerokich kręgach społeczności akademickiej.
A może wcale nie przewidywano takiej możliwości?
Absolutnie nie możemy dopuścić do takiej sytuacji by nieliczna grupa osób (członkowie komisji statutowej oraz Senat) decydowali o naszej przyszłości.
Powiedzmy głośno i wyraźnie, nie zgadzamy się na taką sytuację, musimy mieć realny wpływ na:
PRZYSZŁOŚCI UCZELNI
oraz
PRZYSZŁOŚCI KAŻDEGO Z NAS.
Idą wakacje, ale już niebawem rozpoczną się działania wielu z nas ukierunkowane na taki kształt statutu by nasza przyszłość nie była w rękach przyszłych władz uczelni. I nie jest ważne kto będzie piastował funkcję rektora, ważne by zapisy prawa służyły nie władzy, ale nam, pracownikom uczelni.
sobota, 9 lipca 2011
piątek, 8 lipca 2011
O ważnych rozmowach w Ministerstwie Zdrowia
5 lipca br. odbyło się w Ministerstwie Zdrowia spotkanie nowego Dyrektora Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wyższego prof. dr hab. Janusza Kleinroka z przedstawicielami Zakładowych Organizacji Związkowych Uniwersytetów /Akademii Medycznych NSZZ ”Solidarność”.
Spotkanie przebiegło w miłej atmosferze, poruszono następujące problemy:
Przewodnicząca NSZZ „Solidarność” SUM mgr Danuta Gojna-Ucińska
Wice-przewodnicząca NSZZ „Solidarność” SUM Prof. Aleksandra Kochańska-Dziurowicz
Członek NSZZ „Solidarność” SUM Prof. Krzysztof Gołba
Spotkanie przebiegło w miłej atmosferze, poruszono następujące problemy:
- Prawny nadzór Ministerstwa Zdrowia nad nowymi statutami opracowywanymi w związku z obowiązująca od 1 października nową ustawą: Prawo o szkolnictwie wyższym i Ustawą o działalności leczniczej (od 1 lipca br.).
- Zgłoszenie akcesu uczestnictwa przedstawicieli NSZZ „Solidarność” w pracach komisji umocowanej w Ministerstwie Zdrowia przygotowującej projekt ustawy o szpitalach klinicznych.
- Poparcie w negocjowaniu z rektorami uczelni medycznych Układu Zbiorowego, który wcześniej będzie podpisany w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego dla państwowych uczelni podległych temu resortowi.
- Nieprawidłowości prawne występujące w postępowaniach konkursowych na stanowiska kierownicze.
- Preferowanie w uczelniach zatrudnienia młodych pracowników (bezpośrednio po studiach) na stanowiska wykładowców, a nie asystentów.
- Omówienie „surogatu delegacji” jaką jest: Usprawiedliwiona nieobecność w pracy” w aspekcie potencjalnego wypadku, który prawnie nie może być kwalifikowany jako wypadek w pracy.
- Zwrócono uwagę na brak rozporządzenia Ministra Zdrowie dotyczącego wywiązywania się z obowiązku Konsultanta Krajowego/Wojewódzkiego; Kto ma uprawnienia do wystawiania delegacji: rektor? dyrektor szpitala? a tym samym kto pokrywa koszty delegacji?
Przewodnicząca NSZZ „Solidarność” SUM mgr Danuta Gojna-Ucińska
Wice-przewodnicząca NSZZ „Solidarność” SUM Prof. Aleksandra Kochańska-Dziurowicz
Członek NSZZ „Solidarność” SUM Prof. Krzysztof Gołba
środa, 6 lipca 2011
O PRACY SENATU
W natłoku ważnych wydarzeń nie miałem możliwości zamieszczenia informacji dotyczących posiedzenia Senatu z dnia 30 czerwca. Chciałbym opisać dwie sprawy. Pierwsza dotyczy zmniejszenia Oddziału Geriatrycznego będącego częścią Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych i Metabolicznych w Ochojcu. Senat miał wyrazić zgodę na redukcję liczby łóżek z 18 do 13 co motywowano względami ekonomicznymi. Skąd bierze się deficyt? To proste, kontrakt z NFZ jest bardzo mały. I w sytuacji gdy Ministerstwo traktuje priorytetowo geriatrię (przynajmniej nominalnie), jako ważną dziedzinę medycyny, NFZ skutecznie bojkotuje ludzi starszych. Niestety, wpisuje się to w obawy formułowane przez wiele osób, że tzw. komercjalizacja to droga do stopniowego ograniczania dostępu do niektórych, mało opłacalnych usług medycznych. Gdzie jest interes społeczny? Gdzie dobro pacjenta? Senat wyraził zgodę, ale przyjął równocześnie uchwałę wyrażającą naszą dezaprobatę dla tego typu działań. Niemniej, uczucie bezsilności wobec polityki zdrowotnej i bezwzględnego prymatu tzw. racji ekonomicznych pozostało.
I druga, bardzo ważna sprawa dotycząca przyszłości uczelni, przyszłości na lata. Chodzi o tworzenie nowego statutu zgodnego z nową ustawą o szkolnictwie wyższym, która zacznie obowiązywać od 1.10.2011 roku. Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera przedstawiła nam do zaaprobowania skład komisji statutowej, której zadaniem będzie przygotowanie nowego statutu. To bardzo trudne i odpowiedzialne zdanie. Ustawa została przyjęta przed paru miesiącami zatem ta komisja powinna być już dawno powołana, gdyż czasu jest mało. Są uczelnie, w których te prace toczą się już pełną parą. Nasza komisja w praktyce zacznie działać po wakacjach. Drugi aspekt to skład komisji, jej członkowie rekrutują się z wszystkich wydziałów, ale Senat nie miał tu żadnego udziału. Co więcej, nawet do zachowania pozorów demokracji uczelnianej nie padło pytanie czy nie mamy innych kandydatów. Nie mam żadnych osobistych zastrzeżeń do zgłoszonych kandydatur, ale w ten sposób Senat (i Rady Wydziału, które także nie miały tu wpływu) zostały sprowadzone roli do organów fasadowych. Ale największa niespodzianka czekała nas przy urnie bo z oczywistych względów głosowanie odbywało się w trybie tajnym. Otóż nie było możliwości oddania głosu na poszczególne zgłoszone osoby, zostaliśmy postawieni przed faktem konieczności głosowania na całą listę! To niedopuszczalna manipulacja, wpisująca się w całość przyjętej, quasi demokratycznej procedury.
Odnosząc się do tej sprawy chciałbym cofnąć się o 30 lat. W ówczesnej Śląskiej Akademii Medycznej proces demokratyzacji rozwijał się dynamicznie; między innymi tworzono nowy statut. Wspaniałym przewodniczącym komisji statutowej był Prof. W. Nasiłowski, a w prace nad kształtowaniem statutu zaangażowanych było wielu pracowników oraz studentów. Gdy przypomnimy o fantastycznej, otwartej atmosferze panującej wówczas w uczelni, której niekwestionowanym autorytetem i przewodnikiem był Rektor, Prof. Z. Herman, to możemy sobie wyobrazić jak ten statut powstawał. Był to owoc pracy mnóstwa osób, a poszczególne fragmenty projektu były modyfikowane w gorących dyskusjach toczonych w całej uczelni, także przy aktywnym udziale studentów.
Oczekiwać należy, że i ten nowy statut będzie na miarę naszych oczekiwań, a w jego tworzeniu wezmą udział szerokie kręgi akademickie. Niestety, początek tego procesu raczej nie wskazuje by dawne wzorce miały być powielone.
I druga, bardzo ważna sprawa dotycząca przyszłości uczelni, przyszłości na lata. Chodzi o tworzenie nowego statutu zgodnego z nową ustawą o szkolnictwie wyższym, która zacznie obowiązywać od 1.10.2011 roku. Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera przedstawiła nam do zaaprobowania skład komisji statutowej, której zadaniem będzie przygotowanie nowego statutu. To bardzo trudne i odpowiedzialne zdanie. Ustawa została przyjęta przed paru miesiącami zatem ta komisja powinna być już dawno powołana, gdyż czasu jest mało. Są uczelnie, w których te prace toczą się już pełną parą. Nasza komisja w praktyce zacznie działać po wakacjach. Drugi aspekt to skład komisji, jej członkowie rekrutują się z wszystkich wydziałów, ale Senat nie miał tu żadnego udziału. Co więcej, nawet do zachowania pozorów demokracji uczelnianej nie padło pytanie czy nie mamy innych kandydatów. Nie mam żadnych osobistych zastrzeżeń do zgłoszonych kandydatur, ale w ten sposób Senat (i Rady Wydziału, które także nie miały tu wpływu) zostały sprowadzone roli do organów fasadowych. Ale największa niespodzianka czekała nas przy urnie bo z oczywistych względów głosowanie odbywało się w trybie tajnym. Otóż nie było możliwości oddania głosu na poszczególne zgłoszone osoby, zostaliśmy postawieni przed faktem konieczności głosowania na całą listę! To niedopuszczalna manipulacja, wpisująca się w całość przyjętej, quasi demokratycznej procedury.
Odnosząc się do tej sprawy chciałbym cofnąć się o 30 lat. W ówczesnej Śląskiej Akademii Medycznej proces demokratyzacji rozwijał się dynamicznie; między innymi tworzono nowy statut. Wspaniałym przewodniczącym komisji statutowej był Prof. W. Nasiłowski, a w prace nad kształtowaniem statutu zaangażowanych było wielu pracowników oraz studentów. Gdy przypomnimy o fantastycznej, otwartej atmosferze panującej wówczas w uczelni, której niekwestionowanym autorytetem i przewodnikiem był Rektor, Prof. Z. Herman, to możemy sobie wyobrazić jak ten statut powstawał. Był to owoc pracy mnóstwa osób, a poszczególne fragmenty projektu były modyfikowane w gorących dyskusjach toczonych w całej uczelni, także przy aktywnym udziale studentów.
Oczekiwać należy, że i ten nowy statut będzie na miarę naszych oczekiwań, a w jego tworzeniu wezmą udział szerokie kręgi akademickie. Niestety, początek tego procesu raczej nie wskazuje by dawne wzorce miały być powielone.
poniedziałek, 4 lipca 2011
Podsumowanie czerwca
Czerwiec był ostatnim miesiącem przed wakacjami, ale wcale nie był to miesiąc wakacyjny na blogu. Niezwykły ruch i zainteresowanie Czytelników rozpoczęło się od początku miesiąca po wspólnej Radzie Wydziału. Relacje z kolejnych posiedzeń w Zabrzu i Katowicach były uważnie obserwowane przez Czytelników, którzy wykazali się rekordową aktywnością nadsyłając aż 181 komentarzy. Rekordowe zainteresowanie wzbudził tekst opisujący posiedzenie z 1 czerwca, który przeczytało 503 Czytelników. Nie sądziłem by mogło wydarzyć się coś jeszcze bardziej elektryzującego środowisko akademickie, ale zainteresowanie konkursem na kierownika kliniki kardiologii przekroczyła wszelkie oczekiwania. 29 czerwca zanotowałem 535 wejść, a 30 było ich aż 696. Także rekordowa od początku istnienia bloga była łączna liczba wejść wynosząca 9293 w ciągu minionego miesiąca.
Oczywiście, najcenniejszym faktem jest tak duża komentarzy; to jest jakiś znak, że słowa „dyskusja” czy „wymiana poglądów” ciągle są oczekiwane i potrzebne wielu z nas. Wielokrotnie dyskutujący wymieniali ze sobą uwagi korzystając z tej możliwości komunikacji. A głosy wcale nie były jednostronne. Wstrzymałem publikację paru opinii zawierających treści nie licujących z przesłaniem bloga.
Spraw, ważnych spraw było wiele, ale kluczowe były kwestie dotyczące szeroko rozumianej akademickości. Dotąd, od września 2005 nie było tak gremialnie wyrażanej, spójnej postawy społeczności pokazującej, że tak dalej być nie może. Że nasza uczelnia musi przestać być miejscem kompromitacji fundamentów, na jakich zbudowano tę szkołę. Niezgoda, ba, protest wobec metod sprawowania władzy, wyrażany w komentarzach jest niezaprzeczalny. Śmiem nawet porównać ostatnie wydarzenia do atmosfery z jesieni 1980 roku. Wówczas byłem studentem V roku wydziału lekarskiego i byłem świadkiem oraz uczestnikiem burzliwych wydarzeń. Śląska Akademia Medyczna zbudziła się wtedy ze letargu i marazmu czasu wszechwładnego panowania „najlepszego z systemów”. Dziś jesteśmy świadkami podobnego zjawiska społecznego, zjednoczenia wokół wartości akademickich na przekór innym, obcym nam wartościom, atrybutom posiadania władzy, jako metody realizacji interesów wąskiej grupy osób.
A zjawiska społeczne mają to do siebie, że raz rozpoczęte toczą się już same aż zostaną osiągnięte wytyczone cele…
Oczywiście, najcenniejszym faktem jest tak duża komentarzy; to jest jakiś znak, że słowa „dyskusja” czy „wymiana poglądów” ciągle są oczekiwane i potrzebne wielu z nas. Wielokrotnie dyskutujący wymieniali ze sobą uwagi korzystając z tej możliwości komunikacji. A głosy wcale nie były jednostronne. Wstrzymałem publikację paru opinii zawierających treści nie licujących z przesłaniem bloga.
Spraw, ważnych spraw było wiele, ale kluczowe były kwestie dotyczące szeroko rozumianej akademickości. Dotąd, od września 2005 nie było tak gremialnie wyrażanej, spójnej postawy społeczności pokazującej, że tak dalej być nie może. Że nasza uczelnia musi przestać być miejscem kompromitacji fundamentów, na jakich zbudowano tę szkołę. Niezgoda, ba, protest wobec metod sprawowania władzy, wyrażany w komentarzach jest niezaprzeczalny. Śmiem nawet porównać ostatnie wydarzenia do atmosfery z jesieni 1980 roku. Wówczas byłem studentem V roku wydziału lekarskiego i byłem świadkiem oraz uczestnikiem burzliwych wydarzeń. Śląska Akademia Medyczna zbudziła się wtedy ze letargu i marazmu czasu wszechwładnego panowania „najlepszego z systemów”. Dziś jesteśmy świadkami podobnego zjawiska społecznego, zjednoczenia wokół wartości akademickich na przekór innym, obcym nam wartościom, atrybutom posiadania władzy, jako metody realizacji interesów wąskiej grupy osób.
A zjawiska społeczne mają to do siebie, że raz rozpoczęte toczą się już same aż zostaną osiągnięte wytyczone cele…
piątek, 1 lipca 2011
LEKCJA Z BIEŻĄCYCH WYDARZEŃ LEKCJĄ NA PRZYSZŁOŚĆ
Ostatnie wydarzenia w naszej uczelni skupiły uwagę środowiska akademickiego, ale są uważnie obserwowane także poza światem uniwersyteckim. Mniej zorientowanemu lub nieuważnemu obserwatorowi mogłoby się wydawać, że historia dotycząca jednego konkursu na stanowisko kierownika katedry nie powinna wzbudzać aż takiego zainteresowania. Nic bardziej błędnego. Jesteśmy świadkami przełomowych zdarzeń; na szali jest wiarygodność i wizerunek uczelni. Powiedzmy wyraźnie: nie wizerunek władz uczelni, Pani Rektor czy kogokolwiek innego, to idzie o każdego z nas, pracowników tej uczelni. Władze się zmieniają, my tu pozostaniemy z bagażem i odium wstydu. Dlatego tak ważne było wczorajsze posiedzenie RW w Katowicach. Doszło w czasie obrad tego organu kolegialnego uczelni do bezprecedensowej próby zamachu na niezbywalne prawa RW do podejmowania decyzji. Pani Rektor, wspierana przez SIEDMIU członków RW stanowiących kilka procent wszystkich jej członków, usiłowała bez jakichkolwiek merytorycznych podstaw odwołać wcześniej wybraną komisję. Ale RW okazała swą mądrość, dojrzałość i poszanowanie dobrych obyczajów akademickich stając się obrońcą prawa. Nasza wiarygodność została uratowana.
W imieniu moim własnym, ale także bardzo wielu osób z innych wydziałów z niepokojem i troską obserwujących te wydarzenia mówię: dziękujemy Wam bardzo.
Ale to jeszcze nie koniec sprawy. Teraz, zgodnie z pkt. 7 załącznika nr 2 do Statutu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego z zastrzeżeniem pkt. 9 i pkt. 10 Pani Rektor powołuje komisję konkursową w składzie wybranym przez Radę Wydziału. Dopiero ten krok będzie rzeczywistym dowodem sukcesu, skuteczności na drodze obrony wartości akademickich i podążaniu ścieżką prawa zgodnie z dobrym obyczajem akademickim. Nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej. Gdy otrzymam informacje, że komisja może zacząć pracować natychmiast poinformuję o tym społeczność za pośrednictwem bloga. Gdyby jednak stało się inaczej (co wieszczą niektórzy) i komisja nie zostałaby powołana, my wszyscy, jako społeczność akademicka tej uczelni będziemy musieli podjąć dalsze kroki w obronie elementarnych wartości uniwersyteckich. Wszelkie kroki, przy zastosowaniu wszelkich dostępnych, mieszczących się w zakresie prawa obowiązującego w Polsce metod.
W imieniu moim własnym, ale także bardzo wielu osób z innych wydziałów z niepokojem i troską obserwujących te wydarzenia mówię: dziękujemy Wam bardzo.
Ale to jeszcze nie koniec sprawy. Teraz, zgodnie z pkt. 7 załącznika nr 2 do Statutu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego z zastrzeżeniem pkt. 9 i pkt. 10 Pani Rektor powołuje komisję konkursową w składzie wybranym przez Radę Wydziału. Dopiero ten krok będzie rzeczywistym dowodem sukcesu, skuteczności na drodze obrony wartości akademickich i podążaniu ścieżką prawa zgodnie z dobrym obyczajem akademickim. Nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej. Gdy otrzymam informacje, że komisja może zacząć pracować natychmiast poinformuję o tym społeczność za pośrednictwem bloga. Gdyby jednak stało się inaczej (co wieszczą niektórzy) i komisja nie zostałaby powołana, my wszyscy, jako społeczność akademicka tej uczelni będziemy musieli podjąć dalsze kroki w obronie elementarnych wartości uniwersyteckich. Wszelkie kroki, przy zastosowaniu wszelkich dostępnych, mieszczących się w zakresie prawa obowiązującego w Polsce metod.
DZIĘKUJĘ CZYTELNIKOM
Wczoraj zanotowałem rekordową liczbę 696 wejść na blog.
Dziękuję wszystkim Czytelnikom, dzięki Wam nie tracę nadziei, że aktualna sytuacja w uczelni to tylko chwilowe zawirowanie. Widać jak na dłoni, że oczekiwania społeczności akademickiej są jednoznaczne – wrócić do normalności.
Podsumowanie aktualnych zamieszczę w najbliższym czasie.
Dziękuję wszystkim Czytelnikom, dzięki Wam nie tracę nadziei, że aktualna sytuacja w uczelni to tylko chwilowe zawirowanie. Widać jak na dłoni, że oczekiwania społeczności akademickiej są jednoznaczne – wrócić do normalności.
Podsumowanie aktualnych zamieszczę w najbliższym czasie.
czwartek, 30 czerwca 2011
HOT NEWS!
Dzisiaj w czasie posiedzenia Rady Wydziału Lekarskiego w Katowicach w tajnym głosowaniu odrzucono wniosek odwołujący komisję konkursową ds. wyboru nowego kierownika I Kliniki Kardiologii.
środa, 29 czerwca 2011
Dalsze informacje dotyczące komisji konkursowej ds. wyboru kierownika I Kliniki Kardiologii
Kontynuując ten wątek publikuję na blogu korespondencję Pani Rektor Prof. dr hab. n. med. E. Małeckiej-Tendery do Pani Dziekan Prof. dr hab. n. med. J. Lewin-Kowalik. Ta informacja wczoraj została przekazana członkom RW w Katowicach. Poniżej zamieszczam komentarz Czytelnika, będącego kontynuacją Jego wczorajszej wypowiedzi.



Życie samo napisało dalszy scenariusz. Już po południu Pani Rektor rozesłała pismo sfrustrowanej porażką wyborczą grupy secesjonistów. Sama dodała do tego komentarz. Razem obrażają nas, członków RW i wybranych przez nas kandydatów. Czy wybrani przez nas członkowie komisji konkursowej są w czymś gorsi od kandydatów autorów secesji? Chyba w jednym - nie są podwładnymi jednego z aplikujących do stanowiska kierownika I Katedry Kardiologii. W zasadzie wybrani członkowie komisji powinni wystąpić z oskarżeniem o naruszenie dóbr osobistych. Zostali bowiem publicznie poniżeni, uznani za niegodnych reprezentowania Rady Wydziału.
Pomysł wprowadzenia zasady wybierania komisji jedynie spośród pracowników określonych szpitali klinicznych zaprezentowała Pani Rektor już na poprzedniej RW. Realizacja tego pomysłu byłaby jednak działaniem pozaprawnym, naruszającym Prawo o szkolnictwie wyższym.
Przy okazji dziękuję Panu Profesorowi Tenderze. Nie podpisał się Pan pod pismem będącym zamachem na podmiotowość Rady Wydziału. Wiem, że bezwarunkowo popiera Pan jednego z kandydatów, zresztą z formalnie nieznanych przyczyn. Mimo to nie firmuje Pan tego złego przedsięwzięcia.
Pytanie co dalej. Zapewne Pani Rektor faktycznie złoży zapowiadany wniosek. Czy starczy nam sił, żeby go oddalić? Może być trudno, jeżeli będzie to głosowanie jawne. Zasadniczo, nie będzie to wniosek formalny a dotyczyć będzie konkretnych osób, czyli miejmy nadzieję uda się wprowadzić tajność głosowania. Opuszczenie sali chyba nie jest rozwiązaniem?
„Kompromis jest sprawą intelektu, jest przygodą człowieka myślącego. Ale tragedią jego jest, jeśli nie rozpozna gdzie się kończy kompromis godziwy, a zaczyna się zdrada” – Maria Dąbrowska
Życie samo napisało dalszy scenariusz. Już po południu Pani Rektor rozesłała pismo sfrustrowanej porażką wyborczą grupy secesjonistów. Sama dodała do tego komentarz. Razem obrażają nas, członków RW i wybranych przez nas kandydatów. Czy wybrani przez nas członkowie komisji konkursowej są w czymś gorsi od kandydatów autorów secesji? Chyba w jednym - nie są podwładnymi jednego z aplikujących do stanowiska kierownika I Katedry Kardiologii. W zasadzie wybrani członkowie komisji powinni wystąpić z oskarżeniem o naruszenie dóbr osobistych. Zostali bowiem publicznie poniżeni, uznani za niegodnych reprezentowania Rady Wydziału.
Pomysł wprowadzenia zasady wybierania komisji jedynie spośród pracowników określonych szpitali klinicznych zaprezentowała Pani Rektor już na poprzedniej RW. Realizacja tego pomysłu byłaby jednak działaniem pozaprawnym, naruszającym Prawo o szkolnictwie wyższym.
Przy okazji dziękuję Panu Profesorowi Tenderze. Nie podpisał się Pan pod pismem będącym zamachem na podmiotowość Rady Wydziału. Wiem, że bezwarunkowo popiera Pan jednego z kandydatów, zresztą z formalnie nieznanych przyczyn. Mimo to nie firmuje Pan tego złego przedsięwzięcia.
Pytanie co dalej. Zapewne Pani Rektor faktycznie złoży zapowiadany wniosek. Czy starczy nam sił, żeby go oddalić? Może być trudno, jeżeli będzie to głosowanie jawne. Zasadniczo, nie będzie to wniosek formalny a dotyczyć będzie konkretnych osób, czyli miejmy nadzieję uda się wprowadzić tajność głosowania. Opuszczenie sali chyba nie jest rozwiązaniem?
„Kompromis jest sprawą intelektu, jest przygodą człowieka myślącego. Ale tragedią jego jest, jeśli nie rozpozna gdzie się kończy kompromis godziwy, a zaczyna się zdrada” – Maria Dąbrowska
wtorek, 28 czerwca 2011
Ważny komentarz nadesłany przez Czytelnika
Tajemniczy punkt programu Rady Wydziału Lekarskiego w Katowicach planowanej na 30 czerwca 2011
Punkt 15 tego programu brzmi następująco:
„Wniosek Jej Magnificencji Rektora prof. Ewy Małeckiej-Tendery – sprawa uchwały RW nr 19/8/2010/2011”
Cóż to za sprawa? Uchwała dotyczy wyboru Komisji Konkursowej, która rozstrzygnie konkurs na funkcję kierownika I Katedry i Kliniki Kardiologii działającej na bazie Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu. W tajnym głosowaniu Rada wybrała następujących członków komisji przedstawionych w porządku alfabetycznym:
Dr hab. Jan Baron – były Prodziekan Wydziału Lekarskiego, Kierownik Katedry Radiodiagnostyki i Medycyny Nuklearnej
Prof. dr hab. Grzegorz Opala – były Minister Zdrowia, Kierownik Katedry Neurologii
Prof. dr hab. Michał Tendera – były Prorektor ds. Nauki, Kierownik III Katedry Kardiologii
Prof. dr hab. Andrzej Więcek – były Prorektor ds. Nauki, Kierownik Katedry Nefrologii, Endokrynologii i Chorób Przemiany Materii
Prof. dr hab. Jan Zejda – były Prorektor ds. Nauki, Kierownik Katedry Epidemiologii
Kandydowali także, ale nie zostali wybrani:
Prof. dr hab. Andrzej Bochenek – ordynator w GCM, Kierownik I Katedry Kardiochirurgii
Prof. dr hab. Irena Krupka-Matuszczyk – ordynator w GCM, Kierownik Katedry Psychiatrii i Psychoterapii
Prof. dr hab. Władysław Pierzchała, Przewodniczący Rady Społecznej GCM, Kierownik Katedry Pneumonologii
Prof. dr hab. Maria Trusz-Gluza – ordynator w GCM, Kierownik I Katedry Kardiologii
Prof. dr hab. Stanisław Woś – ordynator w GCM, Kierownik II Katedry Kardiochirurgii
Statut Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w załączniku nr 2 stanowi:
7. Oceny kandydatów (kandydata) dokonuje komisja, powołana przez Rektora, w skład, której wchodzą: Dziekan – jako przewodniczący oraz pięciu członków wybranych zwykłą większością głosów przez właściwą Radę Wydziału.
Z nieznanego powodu Jej Magnificencja Rektor prof. Ewa Małecka-Tendera do dziś komisji nie powołała mimo, że właściwa Rada Wydziału wybrała jej członków już 11 tygodni temu.
Nieoficjalnie mówi się, że niektórzy kierownicy katedr i jednocześnie ordynatorzy w Górnośląskim Centrum Medycznym oprotestowali wobec Pani Rektor swą nieobecność w komisji. Pomijając fakt, że jest to podobne do postaw niektórych polityków obrażających się na wynik demokratycznych wyborów okazuje się, że ordynatorzy ci próbują namówić Panią Rektor do naruszenia prawa. Minął bowiem termin złożenia aplikacji przez kandydatów. Jednym z nich jest aktualny Zastępca Dyrektora ds. lecznictwa Górnośląskiego Centrum Medycznego, a więc jeden z przełożonych ordynatorów tego szpitala.
Statut Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w załączniku nr 2 stanowi:
9. W skład komisji, o której mowa wyżej, nie może wchodzić osoba, która jest małżonkiem lub krewnym albo powinowatym do drugiego stopnia włącznie, osoby, której dotyczy postępowanie, albo pozostaje wobec niej w takim stosunku prawnym lub faktycznym, że może to budzić uzasadnione wątpliwości, co do jej bezstronności.
Na straży tego przepisu stoi Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego jak stanowi kolejny punkt załącznika:
10. Jeżeli okoliczności, o których mowa wyżej zostaną ujawnione po powołaniu komisji, Rektor powołuje nowego członka komisji.
Rada Wydziału będzie miała okazje spytać Jej Magnificencję Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego dlaczego opóźnia zgodne ze Statutem powołanie komisji i doprowadza do niepotrzebnych domysłów oraz prowokuje część, niezorientowanych w treści Statutu Uniwersytetu, członków Rady Wydziału do potencjalnie niezgodnych z prawem działań.
Pozostaje czekać na treść wniosku Jej Magnificencji Rektora prof. Ewy Małeckiej-Tendery.
Punkt 15 tego programu brzmi następująco:
„Wniosek Jej Magnificencji Rektora prof. Ewy Małeckiej-Tendery – sprawa uchwały RW nr 19/8/2010/2011”
Cóż to za sprawa? Uchwała dotyczy wyboru Komisji Konkursowej, która rozstrzygnie konkurs na funkcję kierownika I Katedry i Kliniki Kardiologii działającej na bazie Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu. W tajnym głosowaniu Rada wybrała następujących członków komisji przedstawionych w porządku alfabetycznym:
Dr hab. Jan Baron – były Prodziekan Wydziału Lekarskiego, Kierownik Katedry Radiodiagnostyki i Medycyny Nuklearnej
Prof. dr hab. Grzegorz Opala – były Minister Zdrowia, Kierownik Katedry Neurologii
Prof. dr hab. Michał Tendera – były Prorektor ds. Nauki, Kierownik III Katedry Kardiologii
Prof. dr hab. Andrzej Więcek – były Prorektor ds. Nauki, Kierownik Katedry Nefrologii, Endokrynologii i Chorób Przemiany Materii
Prof. dr hab. Jan Zejda – były Prorektor ds. Nauki, Kierownik Katedry Epidemiologii
Kandydowali także, ale nie zostali wybrani:
Prof. dr hab. Andrzej Bochenek – ordynator w GCM, Kierownik I Katedry Kardiochirurgii
Prof. dr hab. Irena Krupka-Matuszczyk – ordynator w GCM, Kierownik Katedry Psychiatrii i Psychoterapii
Prof. dr hab. Władysław Pierzchała, Przewodniczący Rady Społecznej GCM, Kierownik Katedry Pneumonologii
Prof. dr hab. Maria Trusz-Gluza – ordynator w GCM, Kierownik I Katedry Kardiologii
Prof. dr hab. Stanisław Woś – ordynator w GCM, Kierownik II Katedry Kardiochirurgii
Statut Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w załączniku nr 2 stanowi:
7. Oceny kandydatów (kandydata) dokonuje komisja, powołana przez Rektora, w skład, której wchodzą: Dziekan – jako przewodniczący oraz pięciu członków wybranych zwykłą większością głosów przez właściwą Radę Wydziału.
Z nieznanego powodu Jej Magnificencja Rektor prof. Ewa Małecka-Tendera do dziś komisji nie powołała mimo, że właściwa Rada Wydziału wybrała jej członków już 11 tygodni temu.
Nieoficjalnie mówi się, że niektórzy kierownicy katedr i jednocześnie ordynatorzy w Górnośląskim Centrum Medycznym oprotestowali wobec Pani Rektor swą nieobecność w komisji. Pomijając fakt, że jest to podobne do postaw niektórych polityków obrażających się na wynik demokratycznych wyborów okazuje się, że ordynatorzy ci próbują namówić Panią Rektor do naruszenia prawa. Minął bowiem termin złożenia aplikacji przez kandydatów. Jednym z nich jest aktualny Zastępca Dyrektora ds. lecznictwa Górnośląskiego Centrum Medycznego, a więc jeden z przełożonych ordynatorów tego szpitala.
Statut Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w załączniku nr 2 stanowi:
9. W skład komisji, o której mowa wyżej, nie może wchodzić osoba, która jest małżonkiem lub krewnym albo powinowatym do drugiego stopnia włącznie, osoby, której dotyczy postępowanie, albo pozostaje wobec niej w takim stosunku prawnym lub faktycznym, że może to budzić uzasadnione wątpliwości, co do jej bezstronności.
Na straży tego przepisu stoi Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego jak stanowi kolejny punkt załącznika:
10. Jeżeli okoliczności, o których mowa wyżej zostaną ujawnione po powołaniu komisji, Rektor powołuje nowego członka komisji.
Rada Wydziału będzie miała okazje spytać Jej Magnificencję Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego dlaczego opóźnia zgodne ze Statutem powołanie komisji i doprowadza do niepotrzebnych domysłów oraz prowokuje część, niezorientowanych w treści Statutu Uniwersytetu, członków Rady Wydziału do potencjalnie niezgodnych z prawem działań.
Pozostaje czekać na treść wniosku Jej Magnificencji Rektora prof. Ewy Małeckiej-Tendery.
Tekst nadesłany przez studenta-czytelnika
Chciałbym Panu Profesorowi pokazać jak wygląda egzamin z patofizjologii dla 2 roku oddziału stomatologicznego i 3 roku lekarskiego na naszej uczelni (Zabrze).
Egzamin przeprowadzany na sali gimnastycznej w budynku dziekanatu. Najdziwniejszym jest fakt że na tej sali brak jest stołów i egzamin pisany jest na kolanie. Egzamin trwa 100 minut co według mnie w takich warunkach jest trudne do wytrzymania. Dziwne są praktyki tej katedry która mając do dyspozycji sale wykładowe na rokitnicy przeprowadza egzamin w takim miejscu...
Oczywiście o zabraniu jakichkolwiek podkładek dowiedzieliśmy się od starszych kolegów a nie z katedry.
Na potwierdzenie wysyłam zdjęcie z egzaminu.
Słaba jakość, ponieważ zdjęcie zrobione komórką.

Serdecznie pozdrawiam, student II roku L-D.
Egzamin przeprowadzany na sali gimnastycznej w budynku dziekanatu. Najdziwniejszym jest fakt że na tej sali brak jest stołów i egzamin pisany jest na kolanie. Egzamin trwa 100 minut co według mnie w takich warunkach jest trudne do wytrzymania. Dziwne są praktyki tej katedry która mając do dyspozycji sale wykładowe na rokitnicy przeprowadza egzamin w takim miejscu...
Oczywiście o zabraniu jakichkolwiek podkładek dowiedzieliśmy się od starszych kolegów a nie z katedry.
Na potwierdzenie wysyłam zdjęcie z egzaminu.
Słaba jakość, ponieważ zdjęcie zrobione komórką.
Serdecznie pozdrawiam, student II roku L-D.
poniedziałek, 27 czerwca 2011
RANKING NAUKOWY POLSKICH UCZELNI MEDYCZNYCH
Kontynuując wątek rangowania nauki zajmę się dziś polskimi uczelniami medycznymi. W rankingu znajdują się dane 8 polskich uczelni medycznych (nie biorę pod uwagę danych dla UJ). Tylko jedna spośród nich przekracza próg przeciętności, wynik kolegów z Gdańska z cytacjami przekraczającymi o 55% średnią światową musi budzić szacunek. Nasza uczelnia plasuje się na krajowym podwórku na niezłym trzecim miejscu, ale do światowych średniaków brakuje nam 23%. Stawkę zamyka AM z Wrocławia z mizernym wynikiem 0,38.
Średnia dla wszystkich uczelni wynosi 0,72, ale gdy pominąć liderów z Gdańska to otrzymujemy wynik zaledwie 0,60.
Średnia dla wszystkich uczelni wynosi 0,72, ale gdy pominąć liderów z Gdańska to otrzymujemy wynik zaledwie 0,60.
- Gdańsk 1,55
- Warszawa 0,86
- Katowice 0,77
- Białystok 0,57
- Lublin 0,57
- Szczecin 0,55
- Poznań 0,51
- Wrocław 0,38
sobota, 25 czerwca 2011
czwartek, 23 czerwca 2011
Prawdziwa historia z polskiego życia akademickiego
wtorek, 21 czerwca 2011
O prawie, przyzwoitości i służbie publicznej.
Właśnie zaczyna się przed sądem w Poznaniu proces grupy dyrektorów szpitali oskarżonych o czerpanie korzyści majątkowych z racji piastowania stanowiska. Wśród zasiadających na ławie oskarżonych są także dyrektorzy ze Śląska oraz dyrektorzy szpitali klinicznych naszej uczelni. Lista zarzutów jest długa, traktuje o tym artykuł (patrz link poniżej), ale nie o tym chciałbym napisać parę zdań. Oczywiście, dziś trudno przewidzieć jakie będzie orzeczenie sądu, na werdykt trzeba poczekać.
Mnie interesuje kwestia styku prawa oraz zwykłej, ludzkiej przyzwoitości. System prawny obowiązujący w państwie oraz jego praktyczne funkcjonowanie ma kolosalny wpływ na nasze życie. Warunkiem jego sprawności to dobre zapisy prawa, prawidłowa ich realizacja oraz poszanowanie obowiązujących przepisów przez obywateli. Istotna jest także postawa pracowników systemu czyli sądu, prokuratury, adwokatury i policji. Dla obywatela prawo nie powinno być synonimem ucisku, ale porządku. Dawniej słowo „milicja” miało jednoznacznie negatywny wymiar, jako przedłużenie systemu ucisku totalitarnego, a wyroki sądu niekoniecznie uznawano za sprawiedliwe. Prokurator to była osoba w znacznym stopniu dyspozycyjna wobec władzy. Dziś, po odzyskaniu suwerenności państwowej ulokowanie w świadomości społecznej tych instytucji lub osób powinno być zupełnie inne; gdy prokurator formułuje zarzuty zakładamy, że ma do tego kroku poważne podstawy, a wyrok niezawisłego sądu należy traktować serio. Piszę o tych elementarnych, w mojej ocenie, zasadach funkcjonowania nowoczesnego państwa, gdyż obserwacja świata zewnętrznego wcale nie napawa optymizmem. Ciągle atakowani informacjami medialnymi dotyczącymi różnych dziwnych historii (np. sprawa zabójstwa K. Olewnika czy seryjne sprawy korupcyjne) ponownie postrzegamy organy ścigania czy sądownictwa jako wrogie obywatelowi lub co najmniej nieudolne. Gdy prokurator formułuje zarzuty nie możemy z założenia twierdzić, że są bezpodstawne; albo traktujemy państwowe instytucje poważnie albo państwo polskie nie jest państwem poważnym.
Co powyższe wywody mają wspólnego z pojęciem „przyzwoitość”? bardzo wiele, spróbuję to krótko uzasadnić. Zarzuty prokuratorskie powinny wprowadzać do naszego życia pewne zmiany, osoba pełniąca odpowiedzialne funkcje nie może ich kontynuować. Przedszkolanka lub ksiądz oskarżeni o molestowanie seksualne nie mogą nadal pełnić swych ról, policjant z zarzutami łapówkarstwa odchodzi ze służby (lub jest czasowo od niej odsunięty). To nie budzi społecznego sprzeciwu. Ale jakoś nie dotyczy to osób odpowiedzialnych za finanse liczone w setkach milionów. Jeden z dyrektorów z w/w zarzutami wcześniej był wice-marszałkiem województwa i nadal pełni obowiązki dyrektorskie. Podobna sytuacja dotyczy dwóch dyrektorów naszych szpitali klinicznych, gdy przed paru laty wysunięto wobec nich oskarżenia nie zostali odsunięci od stanowisk dyrektorskich. Jeden z nich został mianowany dyrektorem innego szpitala klinicznego, a drugi został zwolniony po długim czasie od postawienia zarzutów i pracuje w sektorze prywatnym.
Jak jest możliwa taka sytuacja? Z jednej strony oskarżenia o ogromne nadużycia, a z drugiej brak reakcji organów nadzorujących (w tym przypadku rektora uczelni).
Gdzie jest elementarna przyzwoitość?
Trzy miliony łapówek?
Mnie interesuje kwestia styku prawa oraz zwykłej, ludzkiej przyzwoitości. System prawny obowiązujący w państwie oraz jego praktyczne funkcjonowanie ma kolosalny wpływ na nasze życie. Warunkiem jego sprawności to dobre zapisy prawa, prawidłowa ich realizacja oraz poszanowanie obowiązujących przepisów przez obywateli. Istotna jest także postawa pracowników systemu czyli sądu, prokuratury, adwokatury i policji. Dla obywatela prawo nie powinno być synonimem ucisku, ale porządku. Dawniej słowo „milicja” miało jednoznacznie negatywny wymiar, jako przedłużenie systemu ucisku totalitarnego, a wyroki sądu niekoniecznie uznawano za sprawiedliwe. Prokurator to była osoba w znacznym stopniu dyspozycyjna wobec władzy. Dziś, po odzyskaniu suwerenności państwowej ulokowanie w świadomości społecznej tych instytucji lub osób powinno być zupełnie inne; gdy prokurator formułuje zarzuty zakładamy, że ma do tego kroku poważne podstawy, a wyrok niezawisłego sądu należy traktować serio. Piszę o tych elementarnych, w mojej ocenie, zasadach funkcjonowania nowoczesnego państwa, gdyż obserwacja świata zewnętrznego wcale nie napawa optymizmem. Ciągle atakowani informacjami medialnymi dotyczącymi różnych dziwnych historii (np. sprawa zabójstwa K. Olewnika czy seryjne sprawy korupcyjne) ponownie postrzegamy organy ścigania czy sądownictwa jako wrogie obywatelowi lub co najmniej nieudolne. Gdy prokurator formułuje zarzuty nie możemy z założenia twierdzić, że są bezpodstawne; albo traktujemy państwowe instytucje poważnie albo państwo polskie nie jest państwem poważnym.
Co powyższe wywody mają wspólnego z pojęciem „przyzwoitość”? bardzo wiele, spróbuję to krótko uzasadnić. Zarzuty prokuratorskie powinny wprowadzać do naszego życia pewne zmiany, osoba pełniąca odpowiedzialne funkcje nie może ich kontynuować. Przedszkolanka lub ksiądz oskarżeni o molestowanie seksualne nie mogą nadal pełnić swych ról, policjant z zarzutami łapówkarstwa odchodzi ze służby (lub jest czasowo od niej odsunięty). To nie budzi społecznego sprzeciwu. Ale jakoś nie dotyczy to osób odpowiedzialnych za finanse liczone w setkach milionów. Jeden z dyrektorów z w/w zarzutami wcześniej był wice-marszałkiem województwa i nadal pełni obowiązki dyrektorskie. Podobna sytuacja dotyczy dwóch dyrektorów naszych szpitali klinicznych, gdy przed paru laty wysunięto wobec nich oskarżenia nie zostali odsunięci od stanowisk dyrektorskich. Jeden z nich został mianowany dyrektorem innego szpitala klinicznego, a drugi został zwolniony po długim czasie od postawienia zarzutów i pracuje w sektorze prywatnym.
Jak jest możliwa taka sytuacja? Z jednej strony oskarżenia o ogromne nadużycia, a z drugiej brak reakcji organów nadzorujących (w tym przypadku rektora uczelni).
Gdzie jest elementarna przyzwoitość?
Trzy miliony łapówek?
niedziela, 19 czerwca 2011
W odpowiedzi Czytelnikowi
Wczoraj o godzinie 18.36 nadeszło zapytanie Czytelnika co sądzę o tekście dotyczącym SK-5 (patrz link poniżej).
W szpitalu na Ceglanej nic złego się nie działo
Moja odpowiedź: człowiek honoru w takiej sytuacji podaje się do dymisji, oczekiwałbym takiego kroku dyrektora Jorga.
W szpitalu na Ceglanej nic złego się nie działo
Moja odpowiedź: człowiek honoru w takiej sytuacji podaje się do dymisji, oczekiwałbym takiego kroku dyrektora Jorga.
sobota, 18 czerwca 2011
Wiadomości z Ministerstwa - czy podzielają Państwo urzędowy optymizm?
Szanowni Państwo,
Pragnę poinformować, że 7 czerwca 2011 r. Komisja Europejska opublikowała rekomendacje gospodarcze i budżetowe dla 27 krajów UE. Swoje uwagi i opinie skierowała także do Polski, czyniąc jednym z obszarów analizy sektor nauki i szkolnictwa wyższego w kontekście przeprowadzanych reform. Z satysfakcją i zadowoleniem należy odnotować, że podjęte przez nas starania i zaproponowane zmiany zostały dostrzeżone i ocenione bardzo pozytywnie. To nasz wspólny sukces, bowiem opracowana nowa strategia funkcjonowania oraz rozwoju nauki i uczelni w Polsce jest rezultatem wysiłku, zaangażowania i pracy całego środowiska naukowego. Dlatego niech wolno mi będzie jeszcze raz przy tej okazji serdecznie podziękować wszystkim, którzy uczestniczyli w pracach nad reformą, a wiedzą, umiejętnościami, doświadczeniem i odpowiedzialną postawą wspomagali proces doskonalenia ustaw.
Mając na uwadze budującą ocenę założeń reformy i zainicjowanych przez nas zmian, nie możemy jednak zapomnieć, że przed nami kolejny etap wytężonej pracy, której kluczowym celem jest jak najlepsze wykorzystanie nowych rozwiązań w codziennej działalności. Niech pozytywny wydźwięk wniosków i zaleceń Komisji będzie motywacją do podejmowania dalszych, ważnych kroków na drodze do wzmocnienia jakości oraz konkurencyjności polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. Wierzę, że wspólnymi siłami i zaangażowaniem sprostamy postawionym wyzwaniom, a inwestując w efektywny rozwój nauki i uczelni, sprawimy, że staną się one wizytówką naszego kraju w świecie i katalizatorem wzrostu gospodarczego Polski.
Gorąco zachęcam Państwa do zapoznania się z treścią raportu Komisji Europejskiej, prosząc jednocześnie o upowszechnianie jego wyników w środowisku naukowym.
Z wyrazami głębokiego szacunku
prof. Barbara Kudrycka
minister nauki i szkolnictwa wyższego
Pragnę poinformować, że 7 czerwca 2011 r. Komisja Europejska opublikowała rekomendacje gospodarcze i budżetowe dla 27 krajów UE. Swoje uwagi i opinie skierowała także do Polski, czyniąc jednym z obszarów analizy sektor nauki i szkolnictwa wyższego w kontekście przeprowadzanych reform. Z satysfakcją i zadowoleniem należy odnotować, że podjęte przez nas starania i zaproponowane zmiany zostały dostrzeżone i ocenione bardzo pozytywnie. To nasz wspólny sukces, bowiem opracowana nowa strategia funkcjonowania oraz rozwoju nauki i uczelni w Polsce jest rezultatem wysiłku, zaangażowania i pracy całego środowiska naukowego. Dlatego niech wolno mi będzie jeszcze raz przy tej okazji serdecznie podziękować wszystkim, którzy uczestniczyli w pracach nad reformą, a wiedzą, umiejętnościami, doświadczeniem i odpowiedzialną postawą wspomagali proces doskonalenia ustaw.
Mając na uwadze budującą ocenę założeń reformy i zainicjowanych przez nas zmian, nie możemy jednak zapomnieć, że przed nami kolejny etap wytężonej pracy, której kluczowym celem jest jak najlepsze wykorzystanie nowych rozwiązań w codziennej działalności. Niech pozytywny wydźwięk wniosków i zaleceń Komisji będzie motywacją do podejmowania dalszych, ważnych kroków na drodze do wzmocnienia jakości oraz konkurencyjności polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. Wierzę, że wspólnymi siłami i zaangażowaniem sprostamy postawionym wyzwaniom, a inwestując w efektywny rozwój nauki i uczelni, sprawimy, że staną się one wizytówką naszego kraju w świecie i katalizatorem wzrostu gospodarczego Polski.
Gorąco zachęcam Państwa do zapoznania się z treścią raportu Komisji Europejskiej, prosząc jednocześnie o upowszechnianie jego wyników w środowisku naukowym.
Z wyrazami głębokiego szacunku
prof. Barbara Kudrycka
minister nauki i szkolnictwa wyższego
czwartek, 16 czerwca 2011
STAŁO SIĘ 16 CZERWCA W ZABRZU
Na nieplanowanym, dodatkowym posiedzeniu Rady Wydziału mieliśmy do rozstrzygnięcia cztery sprawy. Wśród nich była sprawa powołania Katedry Farmakologii i Materiałoznawstwa Stomatologicznego oraz odwołanie od negatywnej decyzji RW w sprawie habilitacji T. Kupki (17 marca br.) Po krótkiej dyskusji podjęto decyzję by w trybie głosowania tajnego podjąć decyzję w sprawie powołania nowej jednostki. Wynik głosowania był następujący: za 47, przeciw 44, czyli RW jest za zmianami.
W kolejnym punkcie Dziekan Prof. W. Król zajął się sprawą odwołania dr Kupki. To bezprecedensowa historia, nigdy dotąd taka sprawa nie była przedmiotem obrad wobec czego Dziekan zaprezentował szczegółowo formalne kwestie dotyczące odwołania dr Kupki, w tym opinię radców prawnych uczelni, z którego wynika, że dr Kupka miał prawo do zaskarżenia decyzji RW. Dr Kupka skorzystał z możliwości odwołania kierując sprawę do Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułu. Stanowisko RW jest doradcze dla CK, nie decyzyjne w sprawie spornej habilitacji. RW w głosowaniu podtrzymała wcześniejszą decyzję od odrzuceniu habilitacji.
W kolejnym punkcie Dziekan Prof. W. Król zajął się sprawą odwołania dr Kupki. To bezprecedensowa historia, nigdy dotąd taka sprawa nie była przedmiotem obrad wobec czego Dziekan zaprezentował szczegółowo formalne kwestie dotyczące odwołania dr Kupki, w tym opinię radców prawnych uczelni, z którego wynika, że dr Kupka miał prawo do zaskarżenia decyzji RW. Dr Kupka skorzystał z możliwości odwołania kierując sprawę do Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułu. Stanowisko RW jest doradcze dla CK, nie decyzyjne w sprawie spornej habilitacji. RW w głosowaniu podtrzymała wcześniejszą decyzję od odrzuceniu habilitacji.
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Z OSTATNIEGO POSIEDZENIA RADY WYDZIAŁU LEKARSKIEGO W KATOWICACH
Relacja Koleżanek i Kolegów z RW w Katowicach
Była krótka i początkowo wydawałoby się, że nic ciekawego nie będzie się działo. Zresztą liczba członków ledwo osiągnęła quorum.
Jednak jednym z kolejnych punktów posiedzenia był wybór członków komisji konkursowej, której zadaniem będzie wyłonienie kandydata na kierownika Kliniki Radiologii w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach-Ligocie (GCZD). Pani Dziekan - Prof. J. Lewin-Kowalik poinformowała także, że być może komisja nie będzie miała co robić, gdyż aktualnie brak jest kandydatur na to stanowisko. Rozpoczęła się typowa procedura zgłaszania osób do Komisji. Przy braku propozycji z sali, Pani Dziekan kolejno proponowała kandydatury osób pracujących w różnych ośrodkach Wydziału. Pod koniec procedury - w momencie zgłoszenia minimalnej wymaganej liczby kandydatur na członków komisji – głos zabrała Pani Rektor prof. E. Małecka-Tendera. Wskazała, że członkami komisji konkursowej RW na funkcję kierownika danej klinki czy zakładu powinny być jedynie osoby pracujące w tym samym ośrodku. Zatem, w tym konkretnym przypadku, powinny to być jedynie osoby reprezentujące GCZD. Zdaniem Pani Rektor taki "jednorodny" skład komisji konkursowej jest podyktowany koniecznością współpracy przyszłego kierownika z innymi pracownikami ośrodka. Pani Dziekan odpowiedziała, że dotychczas nie kierowano się taka zasadą przy wyborze na członków komisji. Kolejna wypowiedź dotycząca tej sprawy, to głos Pani Prof. P. Jarosz-Chobot. W Jej opinii, członkowie komisji konkursowej reprezentujący tą samą jednostkę RW nie stanowią obiektywnego zespołu i ich wybór może być w dużym stopniu subiektywny. W późniejszym głosowaniu Wysoka Rada nie kierowała się sugestią Pani Rektor.
Przebieg ostatniego posiedzenia RW w Katowicach nasuwa obawę przed pielęgnowaniem idei "chowu wsobnego" w SUM, kiedyś głośno wyrażoną przez prof. A. Bochenka na jednej z RW. Trudno uznać wniosek Pani Rektor za zgodny z duchem i kierunkiem reformy szkolnictwa wyższego i nowelizacją ustawy o szkolnictwie wyższym.
Była krótka i początkowo wydawałoby się, że nic ciekawego nie będzie się działo. Zresztą liczba członków ledwo osiągnęła quorum.
Jednak jednym z kolejnych punktów posiedzenia był wybór członków komisji konkursowej, której zadaniem będzie wyłonienie kandydata na kierownika Kliniki Radiologii w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach-Ligocie (GCZD). Pani Dziekan - Prof. J. Lewin-Kowalik poinformowała także, że być może komisja nie będzie miała co robić, gdyż aktualnie brak jest kandydatur na to stanowisko. Rozpoczęła się typowa procedura zgłaszania osób do Komisji. Przy braku propozycji z sali, Pani Dziekan kolejno proponowała kandydatury osób pracujących w różnych ośrodkach Wydziału. Pod koniec procedury - w momencie zgłoszenia minimalnej wymaganej liczby kandydatur na członków komisji – głos zabrała Pani Rektor prof. E. Małecka-Tendera. Wskazała, że członkami komisji konkursowej RW na funkcję kierownika danej klinki czy zakładu powinny być jedynie osoby pracujące w tym samym ośrodku. Zatem, w tym konkretnym przypadku, powinny to być jedynie osoby reprezentujące GCZD. Zdaniem Pani Rektor taki "jednorodny" skład komisji konkursowej jest podyktowany koniecznością współpracy przyszłego kierownika z innymi pracownikami ośrodka. Pani Dziekan odpowiedziała, że dotychczas nie kierowano się taka zasadą przy wyborze na członków komisji. Kolejna wypowiedź dotycząca tej sprawy, to głos Pani Prof. P. Jarosz-Chobot. W Jej opinii, członkowie komisji konkursowej reprezentujący tą samą jednostkę RW nie stanowią obiektywnego zespołu i ich wybór może być w dużym stopniu subiektywny. W późniejszym głosowaniu Wysoka Rada nie kierowała się sugestią Pani Rektor.
Przebieg ostatniego posiedzenia RW w Katowicach nasuwa obawę przed pielęgnowaniem idei "chowu wsobnego" w SUM, kiedyś głośno wyrażoną przez prof. A. Bochenka na jednej z RW. Trudno uznać wniosek Pani Rektor za zgodny z duchem i kierunkiem reformy szkolnictwa wyższego i nowelizacją ustawy o szkolnictwie wyższym.
piątek, 10 czerwca 2011
Z ŻYCIA WYDZIAŁU
Wczorajsze posiedzenie Rady Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu można opisać krótko choć wcale nie było krótkie. Można sądzić, że czas od godziny 9 do 14 jest wystarczająco długi, by wypełnić go wartościowymi treściami.
Z pewnością do pozytywów można zaliczyć kolokwium habilitacyjne dr Timka. Świetny habilitant, sprawnie przeprowadzone kolokwium, ale trudno uznać to za nasz sukces skoro to Polak pracujący od lat w USA. To miłe było gościć Go w naszej uczelni.
I druga sprawa, niestety smutna. Dotyczy planów przekształcenia Katedry Farmakologii w Katedrę Farmakologii z dodatkiem Materiałoznawstwa Stomatologicznego. Sama koncepcja każdemu nieco znającemu medycynę musi wydać nieco dziwna, ale doprawdy niezrozumiała była godzinna dyskusja w tej sprawie. Okazało się, że ta idea nie ma akceptacji kierownika Katedry Prof. T. Krzemińskiego, który w niezbyt czytelny sposób prezentował swoje racje. Z kolei argumenty przedstawiane przez Dziekana Prof. W. Króla oraz innych osób wcale nie dawały, w mojej opinii, przekonywujących dowodów sensowności tego pomysłu. Gdy doszło do głosowania nad nazwą nowej jednostki (jeszcze nie głosowania nad samym jej powołaniem) i niewielka liczba osób była „za” co wskazywało, że Rada Wydziału raczej odrzuci w głosowaniu jej powołanie, nagle Dziekan zauważył, że nie ma quorum i odłożył tę sprawę.
Miałem wrażenie, że jestem w kabarecie, w dodatku marnym kabarecie, a nie na posiedzeniu poważnej instytucji. Zamiast merytorycznej dyskusji uwaga skupiała się na trzeciorzędnych kwestiach, osobistych wycieczkach i słownych utarczkach.
Zabrzański smutek…
Z pewnością do pozytywów można zaliczyć kolokwium habilitacyjne dr Timka. Świetny habilitant, sprawnie przeprowadzone kolokwium, ale trudno uznać to za nasz sukces skoro to Polak pracujący od lat w USA. To miłe było gościć Go w naszej uczelni.
I druga sprawa, niestety smutna. Dotyczy planów przekształcenia Katedry Farmakologii w Katedrę Farmakologii z dodatkiem Materiałoznawstwa Stomatologicznego. Sama koncepcja każdemu nieco znającemu medycynę musi wydać nieco dziwna, ale doprawdy niezrozumiała była godzinna dyskusja w tej sprawie. Okazało się, że ta idea nie ma akceptacji kierownika Katedry Prof. T. Krzemińskiego, który w niezbyt czytelny sposób prezentował swoje racje. Z kolei argumenty przedstawiane przez Dziekana Prof. W. Króla oraz innych osób wcale nie dawały, w mojej opinii, przekonywujących dowodów sensowności tego pomysłu. Gdy doszło do głosowania nad nazwą nowej jednostki (jeszcze nie głosowania nad samym jej powołaniem) i niewielka liczba osób była „za” co wskazywało, że Rada Wydziału raczej odrzuci w głosowaniu jej powołanie, nagle Dziekan zauważył, że nie ma quorum i odłożył tę sprawę.
Miałem wrażenie, że jestem w kabarecie, w dodatku marnym kabarecie, a nie na posiedzeniu poważnej instytucji. Zamiast merytorycznej dyskusji uwaga skupiała się na trzeciorzędnych kwestiach, osobistych wycieczkach i słownych utarczkach.
Zabrzański smutek…
wtorek, 7 czerwca 2011
Jakość dydaktyki
Nauczanie studentów stanowi, obok nauki, podstawowy kierunek działalności uczelni wyższej. Od jakości dydaktyki w znacznym stopniu zależy pozycja uczelni, ale w przeciwieństwie do wartości badań naukowych nie jest łatwo ocenić jej jakość. Są różne metody oceny pracy dydaktycznej, w mojej opinii najważniejszy głos powinien należeć do odbiorców naszej pracy czyli studentów. W naszej uczelni funkcjonuje, no, należy raczej powiedzieć „funkcjonuje w teorii” system ankietowania przez studentów. Niestety, mimo iż od jego wprowadzenia minęło około 2 lat nadal niewielki odsetek studentów rzędu kilku lub kilkunastu procent wypełnia ankiety co wskazuje, że ich przydatność systemu jest znikoma. Od niedawna obowiązuje nowy system oceny jakości, Senat przyjął uchwałę o powołaniu specjalnej komisji oceniającej dydaktykę.
10 maja zostałem poddany ocenie przez Przewodniczącego komisji wydziałowej Prof. P. Nowaka oraz V-ce Przewodniczącą dr hab. A. Kasperską-Zając. Było to dla mnie duże wyróżnienie bo, wg mojej wiedzy, dotąd nikt z pracowników SK-1 nie był oceniany. Zawsze rozpoczynam zajęcia punktualnie o wyznaczonej godzinie, tak było i tym razem. Z wizytującymi osobami spotkałem się za pięć ósma i razem udaliśmy się do sali ćwiczeniowej. Po części wstępnej zajęć, na której przedstawiłem studentom kluczowe kwestie przeszliśmy do zajęć praktycznych w poradni chorób metabolicznych. Przez cały czas ćwiczeń towarzyszyli nam wizytujący. Chwilę porozmawiali oni także ze studentami bez mojej obecności. Na końcu przedstawili mi do wglądu swój raport z oceny zajęć.
To doświadczenie skłoniło mnie do napisania paru uwag.
Moje wnioski są proste: jednym sposobem oceny jakości pracy dydaktycznej pozostaje ocena przez studentów, ale tak zorganizowana by KAŻDY student ZAWSZE oceniał każdego prowadzącego zajęcia. Koszt operacji będzie niewielki, a korzyść bezsporna.
Aktualny system nic nie da, to kolejne działanie pozorowane.
10 maja zostałem poddany ocenie przez Przewodniczącego komisji wydziałowej Prof. P. Nowaka oraz V-ce Przewodniczącą dr hab. A. Kasperską-Zając. Było to dla mnie duże wyróżnienie bo, wg mojej wiedzy, dotąd nikt z pracowników SK-1 nie był oceniany. Zawsze rozpoczynam zajęcia punktualnie o wyznaczonej godzinie, tak było i tym razem. Z wizytującymi osobami spotkałem się za pięć ósma i razem udaliśmy się do sali ćwiczeniowej. Po części wstępnej zajęć, na której przedstawiłem studentom kluczowe kwestie przeszliśmy do zajęć praktycznych w poradni chorób metabolicznych. Przez cały czas ćwiczeń towarzyszyli nam wizytujący. Chwilę porozmawiali oni także ze studentami bez mojej obecności. Na końcu przedstawili mi do wglądu swój raport z oceny zajęć.
To doświadczenie skłoniło mnie do napisania paru uwag.
- Po pierwsze należy się zastanowić czy jednorazowa kontrola raz na 4 lata może pokazać prawdziwy stan rzeczy? Osobiście wątpię.
- Po drugie, czy my, pracownicy naukowo-dydaktyczni mamy przygotowanie merytoryczne do oceny innych osób? Sądzę, że takie zadania mogą wiarygodnie zrealizować tylko odpowiednio przygotowani ludzie.
- Po trzecie, po prostu szkoda czasu tak cennych dla uczelni osób jak te, które mnie wizytowały.
- Po czwarte, współczuję im po ludzku, że muszą wykonywać tak niewdzięczne zadanie.
Moje wnioski są proste: jednym sposobem oceny jakości pracy dydaktycznej pozostaje ocena przez studentów, ale tak zorganizowana by KAŻDY student ZAWSZE oceniał każdego prowadzącego zajęcia. Koszt operacji będzie niewielki, a korzyść bezsporna.
Aktualny system nic nie da, to kolejne działanie pozorowane.
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Podsumowanie maja
Skupię się tylko na jednym wydarzeniu, czyli wyborach rektorskich we Wrocławiu. Sprawa zarzutów postawionych poprzedniemu rektorowi Prof. Andrzejakowi była (i jest) bezprecedensowa w skali kraju. Nigdy dotąd nie postawiono zarzutów o popełnienie plagiatu urzędującemu rektorowi uczelni publicznej. Sam fakt ostatecznego odwołania rektora oraz wybrania w trybie demokratycznych wyborów jego następcy należy traktować w kategoriach pozytywnych, niemniej cała ta historia w sposób dramatyczny pokazuje słabość państwa na wielu płaszczyznach.
- Po pierwsze zawiódł system demokracji akademickiej; demokracja to nie jest tylko wolność i prawa, to także odpowiedzialne działanie. W normalnej sytuacji rektor obciążony takimi zarzutami dawno powinien zniknąć z życia uczelni lub też, w razie bezpodstawności zarzutów, powinien dalej sprawować urząd. Należało szybko przeprowadzić procedurę wyjaśniającą. Nie było w uczelni, jako całości, takiej woli.
- Po drugie, bezsilne lub bezwolne okazały się władze państwowe. Ministerstwo Zdrowia długo chowało głowę w piasek, potem kolejne ruchy wcale nie kończyły sprawy, pat trwał.
- Po trzecie, prawo obowiązujące w Polsce jest marne, daje masę skutecznych możliwości stosowania uników.
- Po czwarte, środowiska akademickie są słabe. Myślę w pierwszym rzędzie o środowisku uczelni wrocławskich, ale także o całym polskim świecie uniwersyteckim. Marna jest jego konduita gdy nie potrafi się jednoznacznie wypowiedzieć w tak czytelnej sprawie. Co gorsze, wody w usta nabrały organy instytucjonalne np. Konferencja Rektorów i Konferencja Rektorów Uczelni Medycznych. Tolerując obecność w swoich gronach osoby z tak poważnym zarzutem jak plagiat skutecznie nadszarpnęły swój autorytet. Za to karygodne zaniedbanie przyjdzie nam jeszcze nieraz zapłacić.
- Na wysokości stanęły chyba tylko związek zawodowy oraz prasa. Ale to o wiele za mało.
piątek, 3 czerwca 2011
Ankiety
Niedawno rozmawiałem z pracownikiem naszej uczelni, który prowadzi zajęcia dydaktyczne także w innej szkole wyższej. Rozmowa skierowała się na tor ankiet studentów. Usłyszałem, że niewielkiej, niepublicznej szkole ankiety są wypełniane anonimowo przez WSZYSTKICH studentów bezpośrednio po zakończeniu zajęć. Następnie są w obecności prowadzącego zajęcia zaklejane w kopercie. Dopiero po zakończeniu semestru ankiety są do wglądu pracowników, tak by ewentualne ich wcześniejsze ujawnienie nie wpływało na proces dydaktyczny.
Można sądzić, że taki system daje szanse na pozytywne efekty i modyfikację prowadzenia zajęć oraz stwarza możliwość wiarygodnej oceny każdego dydaktyka.
Jakże to kontrastuje z naszym systemem, w który KILKA procent studentów wypełnia ankiety. Aspirujemy do miana wiodącej uczelni, a jeden z najważniejszych elementów jej funkcjonowania nie podlega w zasadzie żadnej ocenie adresatów pracy dydaktycznej, czyli studentów. Na moje kilkakrotne uwagi przedstawiane na forum Senatu by zmienić dotychczasowy system ankietowania, jako niecelowy zawsze słyszałem odpowiedzi, że musi się on „dotrzeć”. I tak stoimy w miejscu, wyprzedzają na nawet niewielkie, prywatne szkoły…
Można sądzić, że taki system daje szanse na pozytywne efekty i modyfikację prowadzenia zajęć oraz stwarza możliwość wiarygodnej oceny każdego dydaktyka.
Jakże to kontrastuje z naszym systemem, w który KILKA procent studentów wypełnia ankiety. Aspirujemy do miana wiodącej uczelni, a jeden z najważniejszych elementów jej funkcjonowania nie podlega w zasadzie żadnej ocenie adresatów pracy dydaktycznej, czyli studentów. Na moje kilkakrotne uwagi przedstawiane na forum Senatu by zmienić dotychczasowy system ankietowania, jako niecelowy zawsze słyszałem odpowiedzi, że musi się on „dotrzeć”. I tak stoimy w miejscu, wyprzedzają na nawet niewielkie, prywatne szkoły…
Subskrybuj:
Posty (Atom)