Dziś chciałbym zająć się problematyką dotyczącą liczby studiujących na wydziałach lekarskich. Temat jest na czasie, zbliża się rekrutacja na pierwszy rok. Celowo nie zawężam problematyki do tworzenia nowych wydziałów lekarskich, gdyż problem jest znacznie szerszy. W mojej ocenie są trzy główne kwestie do dyskusji:
1. liczba lekarzy pracujących w Polsce
2. liczba studentów medycyny na istniejących do niedawna 11 uczelniach medycznych
3. tworzenie nowych wydziałów na uczelniach dotąd nie szkolących przyszłych medyków
Spróbuję ocenić te trzy kwestie.
Ad 1. Liczba pracujących w Polsce lekarzy jest zbyt mała. W wielu specjalnościach medycznych średni wiek specjalisty znacznie przekracza 50 lat. W mojej ocenie są możliwe do rozważenia trzy podstawowe drogi wiodące do poprawy sytuacji: zwiększenie liczby studentów, podwyższenie płac w celu zahamowania emigracji zarobkowej oraz wprowadzenie takich zmian organizacyjnych by efektywność pracy lekarzy była większa=zdjęcie z nas obowiązków nielekarskich.
Ad 2. Do niedawna w Polsce wydziały lekarskie funkcjonowały na 11 uczelniach. Skoro teza o zbyt małej liczbie lekarzy wydaje się być niepodważalna czy nie należy pójść drogą zwiększenia liczby studentów w już działających uczelniach? Ten kierunek wydaje się najbardziej racjonalny, jest kadra, są obiekty i doświadczenia zdobyte przez lata. Także aspekt ekonomiczny przemawia za tym kierunkiem, taniej jest rozbudować już istniejącą uczelnię niż tworzyć zupełnie nowe struktury. Nasuwa się jednak pytanie czy baza materialna oraz ilość kadry naukowo-dydaktycznej są wystarczające do takiego skoku liczby studentów? Czy na pewno jest to możliwe bez obniżenia jakości?
Ad 3. Od blisko dekady obserwujemy tworzenie nowych wydziałów lekarskich. Pierwszy był wydział lekarski w Olsztynie, nieco później zaczęły działać wydziały (lub zaczną niebawem) w Rzeszowie, Kielcach, Zielonej Górze, Krakowie, Opolu, Radomiu. Nie jest tajemnicą, że takie ambicje mają także inne miasta. Wydziały lekarskie – obok wydziałów prawa – zawsze były postrzegane jako probierz prestiżu uniwersytetu stąd pogląd, że ich powstawanie zaspokaja ambicje wielu środowisk w miastach dotąd ich pozbawionych jest jak najbardziej uzasadniony.
Spróbujmy ocenić powyższe kwestie z punktu widzenia interesu publicznego z perspektywy kraju zostawiając na boku lokalne interesy i ambicje.
Lekarzy jest za mało, trzeba działać tak by dostępność do nich się zwiększała. Zwiększanie liczby studentów bez wzrostu wynagrodzeń nie prowadzi do poprawy sytuacji. Wykształcenie lekarza to koszt oscylujący wokół ½ miliona złotych i znając liczbę emigrujących lekarzy łatwo policzyć bezpośrednie straty finansowe (pomijając aspekty społeczne). Stąd wszelkie działania zmierzające do zwiększenia liczby studentów bez wzrostu wynagrodzeń tylko zwiększają straty państwa. Tzw. stare uczelnie medyczne są wręcz zmuszane do zwiększania liczby przyjęć na pierwszy rok co uderza w jakość kształcenia, a nowe wydziały muszą zmierzyć się z trudną materią organizacji studiów na odpowiednim poziomie.
Oceniam te działania, jako społecznie szkodliwe, nie tędy droga. Jeśli lekarz stażysta zarabia na poziomie minimum krajowego, a wynagrodzenie lekarza specjalisty oscyluje wokół średniej krajowej lub niewiele ją przekracza to wytłumaczenie aktualnej sytuacji jest proste. Zwiększenie liczby studentów to „bratnia” pomoc dla innych krajów np. Niemiec czekających na naszych absolwentów! Biedniejszy kraj prowadzi samobójczą politykę godzącą w interes publiczny: ekonomiczny i społeczny.
Widzę jedno podstawowe rozwiązanie-proste i logiczne. Należy dostosować poziom płac do tego uzyskiwanego zagranicą. Np. jeśli średnia płaca w Polsce to 60% średniej płacy w Niemczech to lekarzy powinien otrzymywać 60% kwoty jaką otrzymuje lekarz niemiecki. Przy szacunkowej płacy 5000 Euro miesięcznie dla lekarza w Niemczech wynagrodzenie polskiego lekarza powinno wynosić około 3000 Euro. Można także do oczekiwanego poziomu płac dojść od strony proporcji względem naszej średniej krajowej. Lekarz specjalista powinien otrzymywać około trzykrotność średniej płacy krajowej co daje kwotę zbliżoną do 3000 Euro (13.000 zł). Te symulacje kwotowe należy traktować tylko jako wstępną ocenę, zarysowany sugerowany kierunek zmian.
Nie wnikam w inne ważne kwestie dotyczące pracy lekarzy: możliwość specjalizowania się, obciążenia biurokratyczne itd., gdyż bez fundamentalnych zmian zasad wynagradzania nie dość, że sytuacja się będzie pogarszać to jeszcze Polska, jako kraj będzie dotować inne państwa...