czwartek, 31 stycznia 2013
Jeszcze o Niezależnym Zrzeszeniu Studentów
Dzięki staraniom oddziału śląskiego Instytutu Pamięci Narodowej powstała książka o NZS-ie w śląskich uczelniach. Autorem jest pracownik IPN-u Tomasz Kurpierz, który z dociekliwością i starannością zawodowego historyka zebrał interesujący materiał. Książka jest od paru dni dostępna w oddziale IPN w Katowicach ul. Józefowska 102, a osobą odpowiedzialną za dystrybucję jest Pan Tomasz Gonet, tel. 322070127.
wtorek, 29 stycznia 2013
O Niezależnym Zrzeszeniu Studentów
Niezależne Zrzeszeniu Studentów (NZS) powstało na fali niezadowolenia społecznego jesienią 1980 roku. Od początku było solą w oku ówczesnych władz komunistycznych, które za wszelką cenę usiłowały zablokować rejestrację NZS-u i dopiero ogólnopolski strajk studencki na początku 1981 roku zmusił je do oficjalnego uznania legalności tej organizacji. W 1980 roku byłem studentem V roku Wydziału Lekarskiego i od początku brałem udział w tworzeniu i działaniu NZS-u. Zadzierzgnięte wówczas przyjaźnie trwają do dziś. Ze środowiska NZS-u wywodzi się wiele znanych osób polskiego życia publicznego np. Marek Jurek, Jan Rokita czy Bogdan Klich (były minister Obrony Narodowej).
Niedawno podjęto ciekawą inicjatywę zmierzającą do integracji osób niegdyś związanych z NZS-em. Zachęcam do zapoznania się z tym materiałem i aktywnego udziału w planowanym przedsięwzięciu.
Środowisko NZS
Niedawno podjęto ciekawą inicjatywę zmierzającą do integracji osób niegdyś związanych z NZS-em. Zachęcam do zapoznania się z tym materiałem i aktywnego udziału w planowanym przedsięwzięciu.
Środowisko NZS
sobota, 26 stycznia 2013
czwartek, 17 stycznia 2013
czwartek, 10 stycznia 2013
O polskich uczelniach medycznych
Prezentuję dziś interesujące zestawienie dotyczące struktury zatrudnienia i zarobków pracowników polskich uczelni medycznych przygotowane przez Sekcję Nauki Zarządu Głównego NSZZ „Solidarność”. To bardzo interesujący dokument dający wgląd sprawy organizacji uczelni oraz sprawy pracownicze. Największe zdziwienie mogą budzić duże różnice między uczelniami tak w zakresie odsetkowej liczby pracowników poszczególnych grup jak i ich dochodów. Przykładowo, mamy najmniej profesorów, bo tylko 5,56%, a lider w tej kategorii UM Łódź ma ich aż 11,34%. Rozpiętość zarobków w tej grupie jest ogromna; średnia pensja zasadnicza profesora w CM UJ to zaledwie 4207 zł, u nas 4940 zł, ale w UM Szczecin ta kwota wynosi aż 6300 zł. Sumaryczne zarobki przekraczają 11.000 w Szczecinie i Łodzi, u nas to jest kwota 8719 zł. Mniej zarabiają tylko profesorowie z Torunia. Nieco lepiej wygląda kwestia dochodów pomocniczych pracowników nauki, a w tej grupie plasujemy się na 5 miejscu w kraju. Bardzo źle wypada porównanie dotyczące liczby pracowników administracji, z odsetkiem 45,3% całości pracowników zajmujemy ostatnie miejsce w kraju. Liderem z 36,1% udziałem administracji w całości pracujących jest UM w Łodzi.
Oczywiście przyczyn tych różnic jest wiele, niemniej taka analiza daje ciekawy wgląd w kulturę organizacyjną uniwersytetów medycznych (proporcje grup pracowników), jakość kadry oraz ich dochody. Należy pamiętać, że dochody uczelni są wypadkową dotacji budżetowej oraz naszej własnej aktywności np. przy pozyskiwaniu grantów badawczych co pewnie tłumaczy relatywnie wysokie dochody profesorów z CM UJ mimo niskiego uposażenia zasadniczego.
Jak widać skala zadań stojących przed nami jest ogromna byśmy jako uczelnia dołączyli do krajowych liderów patrząc na uczelnię jako całość. Pochodną niezbędnych reform będzie także wzrost indywidualnych dochodów.
Zachęcam do szczegółowej analizy oraz komentarzy zorientowanych na działania naprawcze.
Uczelnie medyczne
Oczywiście przyczyn tych różnic jest wiele, niemniej taka analiza daje ciekawy wgląd w kulturę organizacyjną uniwersytetów medycznych (proporcje grup pracowników), jakość kadry oraz ich dochody. Należy pamiętać, że dochody uczelni są wypadkową dotacji budżetowej oraz naszej własnej aktywności np. przy pozyskiwaniu grantów badawczych co pewnie tłumaczy relatywnie wysokie dochody profesorów z CM UJ mimo niskiego uposażenia zasadniczego.
Jak widać skala zadań stojących przed nami jest ogromna byśmy jako uczelnia dołączyli do krajowych liderów patrząc na uczelnię jako całość. Pochodną niezbędnych reform będzie także wzrost indywidualnych dochodów.
Zachęcam do szczegółowej analizy oraz komentarzy zorientowanych na działania naprawcze.
Uczelnie medyczne
środa, 2 stycznia 2013
Podsumowanie roku 2012
Jak w paru zdaniach podsumować cały rok? 365 dni to wystarczająco długi czas, by zmieściło się w nim mnóstwo ważnych wydarzeń. Spróbuję zastanowić się, jakie wydarzenia w polskich uczelniach, a szczególnie w naszej Alma Mater należy uznać za najważniejsze. Na pierwszym miejscu wypada postawić fakt wyboru nowych władz na 4-letnią kadencję. Czasy idą trudne, problemów czekających na rozwiązanie jest wiele. Jak działać by polskie uczelnie odbiły się od dna, a polskie badania naukowe stanowiły nie tylko tło dla świata? Szczególnie uczelnie medyczne, które muszą przeorganizować system szkolenia na wydziałach lekarskich z sześciu na pięć lat, stają wobec poważnego wyzwania. Obawiam się - pamiętając sposób wprowadzenia tej „reformy” na przekór opinii środowisk akademickich - że efektem tych zmian będzie regres i obniżenie poziomu nauczania medycyny.
Patrząc na wydarzenia minionego roku z perspektywy naszej uczelni nie sposób sformułować generalnego wniosku dotyczącego wyników wyborów. Przed wyborami głosy krytyki padały ze strony wielu osób, co mogło wywoływać wrażenie, że społeczność akademicka oczekuje daleko idących zmian. Wyniki głosowania pokazały, że wygrała opcja zachowawcza. Nie sądzę, by taki wynik wyborczy jednoznacznie wskazywał, że nie oczekujemy na zmiany poprawiające stan uczelni i wpływające na naszą indywidualną sytuację w miejscu pracy. Rzecz w tym, iż zderzyły się dwie sprzeczne racje: widzimy potrzebę zmian i jednocześnie nie bardzo wierzymy, by były one możliwe. Tak potrzebne nam czytelne i przejrzyste kroki reformatorskie nie mogą się zrealizować. Dobrym przykładem rodzaju zmian, jakie obserwujemy w uczelni jest inicjatywa stworzenia przez jej władze Newslettera rozsyłanego drogą poczty elektronicznej do pracowników uczelni. To ciekawy pomysł, odmienny od wcześniejszej, całkowicie pasywnej ścieżki informacyjnej, ale to nadal metoda jednokierunkowej komunikacji: władza → pracownicy. Bez stworzenia stałego kanału przekazywania poglądów pracowników do władzy nie można liczyć na jakościowy skok w uczelni. Dopiero dopuszczenie do głosu szerokich gremiów pracowniczych daje szansę na istotny skok jakościowy w naszej uczelni. Warto zadać pytanie czy jesteśmy gotowi do takiej współpracy z władzami uczelni?
W kontekście wydarzeń minionego roku istotna dla mnie jest kwestia dalszego prowadzenia bloga. Jego rola wobec zaistniałej sytuacji i mojego wycofania się z aktywności na polu organizacyjnym w uczelni powinna być znacznie mniejsza. Od czerwca zamieszczam kilkakrotnie mniej teksów niż dawniej, ale ku memu zdziwieniu liczba czytelników zmniejszyła się tylko nieznacznie. Jak widać przez miniowe lata to wolne forum informacyjne na dobre zakorzeniło się i zdobyło swoich stałych czytelników także w kręgach władz uczelni, czego dowodem jest np. błyskawiczna reakcja Pani Rzecznik Szpitala Klinicznego nr 5 na artykuł z Rzeczpospolitej, jaki niedawno zamieściłem.
Liczba wejść na blog w ciągu minionego roku zbliżyła się do 100.000, a rekord ponad 3000 wejść zanotowałem w dniu wyborów rektora uczelni. Średnio zanotowałem 266 wejść dziennie. Jak widać nadal istnieje głód wolnego słowa, zatem nadal będę kontynuował swą działalność w dotychczasowej formie.
Patrząc na wydarzenia minionego roku z perspektywy naszej uczelni nie sposób sformułować generalnego wniosku dotyczącego wyników wyborów. Przed wyborami głosy krytyki padały ze strony wielu osób, co mogło wywoływać wrażenie, że społeczność akademicka oczekuje daleko idących zmian. Wyniki głosowania pokazały, że wygrała opcja zachowawcza. Nie sądzę, by taki wynik wyborczy jednoznacznie wskazywał, że nie oczekujemy na zmiany poprawiające stan uczelni i wpływające na naszą indywidualną sytuację w miejscu pracy. Rzecz w tym, iż zderzyły się dwie sprzeczne racje: widzimy potrzebę zmian i jednocześnie nie bardzo wierzymy, by były one możliwe. Tak potrzebne nam czytelne i przejrzyste kroki reformatorskie nie mogą się zrealizować. Dobrym przykładem rodzaju zmian, jakie obserwujemy w uczelni jest inicjatywa stworzenia przez jej władze Newslettera rozsyłanego drogą poczty elektronicznej do pracowników uczelni. To ciekawy pomysł, odmienny od wcześniejszej, całkowicie pasywnej ścieżki informacyjnej, ale to nadal metoda jednokierunkowej komunikacji: władza → pracownicy. Bez stworzenia stałego kanału przekazywania poglądów pracowników do władzy nie można liczyć na jakościowy skok w uczelni. Dopiero dopuszczenie do głosu szerokich gremiów pracowniczych daje szansę na istotny skok jakościowy w naszej uczelni. Warto zadać pytanie czy jesteśmy gotowi do takiej współpracy z władzami uczelni?
W kontekście wydarzeń minionego roku istotna dla mnie jest kwestia dalszego prowadzenia bloga. Jego rola wobec zaistniałej sytuacji i mojego wycofania się z aktywności na polu organizacyjnym w uczelni powinna być znacznie mniejsza. Od czerwca zamieszczam kilkakrotnie mniej teksów niż dawniej, ale ku memu zdziwieniu liczba czytelników zmniejszyła się tylko nieznacznie. Jak widać przez miniowe lata to wolne forum informacyjne na dobre zakorzeniło się i zdobyło swoich stałych czytelników także w kręgach władz uczelni, czego dowodem jest np. błyskawiczna reakcja Pani Rzecznik Szpitala Klinicznego nr 5 na artykuł z Rzeczpospolitej, jaki niedawno zamieściłem.
Liczba wejść na blog w ciągu minionego roku zbliżyła się do 100.000, a rekord ponad 3000 wejść zanotowałem w dniu wyborów rektora uczelni. Średnio zanotowałem 266 wejść dziennie. Jak widać nadal istnieje głód wolnego słowa, zatem nadal będę kontynuował swą działalność w dotychczasowej formie.
wtorek, 1 stycznia 2013
czwartek, 27 grudnia 2012
sobota, 22 grudnia 2012
Wszystkim Czytelnikom bloga życzę spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia i roku 2013 pełnego sukcesów
środa, 19 grudnia 2012
niedziela, 16 grudnia 2012
Z kartek historii...
Dziś obchodzimy kolejną, smutną rocznicę; przed 31 laty władze komunistyczne zabiły 9 górników kopalni Wujek. To był pokaz siły, przestroga dla innych protestujących wobec wprowadzeniu stanu wojennego.
Prawdziwi mocodawcy odpowiedzialni za te i inne ofiary stanu wojennego nigdy nie zostali osądzeni.
Należy pamiętać także o pracownikach służby zdrowia, którzy nieśli pomoc ofiarom agresji ZOMO. Ktoś powie, to przecież jest obowiązkiem by leczyć ludzi i ratować ich życie. Tak, to prawda, ale w grudniu 1981 nie tak miało być. Ofiary ataku na bezbronnych górników miały być przewożone do szpitala MSW tak by skutecznie ukryć liczbę poszkodowanych. Taki manewr stosowano np. w Grudniu 1970 na Wybrzeżu. Ale na drodze zamysłom władzy stanął jeden człowiek, dr Marek Rudnicki. Udało mu się wejść na kanał radiowy pogotowia i skłonić obsadę karetek by zamiast do szpitali w pełni kontrolowanych przez władze rannych wozić do najbliżej położonego Centralnego Szpitala Klinicznego nr w Katowicach-Ligocie. W tym szpitalu mnóstwo osób, lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników z oddaniem ratowało rannych. Przed rokiem w tym szpitalu odsłonięto tablicę upamiętniającą te wydarzenia.
Można rzec, że jeden człowiek, Profesor Marek Rudnicki, od lat pracujący w USA, zmienił bieg historii, uniemożliwił kolejne matactwo przestępczej władzy komunistycznej, a ukrycie ofiar nie było już możliwe.
Prawdziwi mocodawcy odpowiedzialni za te i inne ofiary stanu wojennego nigdy nie zostali osądzeni.
Należy pamiętać także o pracownikach służby zdrowia, którzy nieśli pomoc ofiarom agresji ZOMO. Ktoś powie, to przecież jest obowiązkiem by leczyć ludzi i ratować ich życie. Tak, to prawda, ale w grudniu 1981 nie tak miało być. Ofiary ataku na bezbronnych górników miały być przewożone do szpitala MSW tak by skutecznie ukryć liczbę poszkodowanych. Taki manewr stosowano np. w Grudniu 1970 na Wybrzeżu. Ale na drodze zamysłom władzy stanął jeden człowiek, dr Marek Rudnicki. Udało mu się wejść na kanał radiowy pogotowia i skłonić obsadę karetek by zamiast do szpitali w pełni kontrolowanych przez władze rannych wozić do najbliżej położonego Centralnego Szpitala Klinicznego nr w Katowicach-Ligocie. W tym szpitalu mnóstwo osób, lekarzy, pielęgniarek i innych pracowników z oddaniem ratowało rannych. Przed rokiem w tym szpitalu odsłonięto tablicę upamiętniającą te wydarzenia.
Można rzec, że jeden człowiek, Profesor Marek Rudnicki, od lat pracujący w USA, zmienił bieg historii, uniemożliwił kolejne matactwo przestępczej władzy komunistycznej, a ukrycie ofiar nie było już możliwe.
środa, 12 grudnia 2012
O przeszłości i teraźniejszości
Przed 31 laty wprowadzono stan wojenny. Wydarzenia tego czasu nadal budzą duże kontrowersje i spory, mimo, że obiektywna wiedza historyczna jest jednoznaczna: wprowadzenie stanu wojennego służyło tylko i wyłącznie utrzymaniu się przy władzy partii komunistycznej. Te działania opóźniły bieg historii o dekadę; można postawić tezę, że gdyby rok 1982 miał być rokiem przełomu zamiast roku 1989 to dzisiejszy stan Polski byłby lepszy. Według mojej oceny dzięki obecnemu w Polsce w czasie tzw. „pierwszej Solidarności” z lat 1980-81 szerokiemu zaangażowaniu społecznemu w sprawy publiczne znacznie bliżej nam wówczas było do stworzenia prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego.
Chciałbym także odnieść się do wydarzeń z jesieni 1981 roku w naszej uczelni. To był gorący czas, gdyż od połowy listopada do 9 grudnia trwał strajk studencki prowadzony w ramach ogólnopolskiego sprzeciwu wobec pacyfikacji Wyższej Szkoły Pożarniczej w Radomiu. Te trzy tygodnie spędzone w budynku Dziekanatu w Zabrzu dla setek studentów to był niezapomniany okres. Ówczesna atmosfera, swoboda wypowiedzi oraz fantastyczny kontakt na linii pracownicy naukowo-dydaktyczni – studenci stworzyły niepowtarzalny świat prawdziwej demokracji akademickiej. W budynku okupowanym przez studentów codziennie odbywały się liczne wykłady prowadzone przez naszych profesorów i docentów. Ad hoc stworzono uczelnię „strajkową”. Studenci gremialnie i aktywnie uczestniczyli w tych wykładach, a lista chętnych profesorów była długa.
Patrząc dziś na te dni, choć być może nieco zbyt idealistycznie postrzegam dawną rzeczywistość, to nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że do tego stanu porozumienia wewnątrz uczelnianego jest nam dziś bardzo daleko.
Trudno dostrzec w Polsce cechy społeczeństwa obywatelskiego, które rozumiem, jako stan gdy znacząca większość obywateli aktywnie angażuje się w różne wydarzenia bieżące oraz gdy istnieje prawdziwa opinia publiczna, której głos nie może być przez nikogo lekceważony. Dziś niestety, z demokracji pozostała fasada; oczywiście można głośno mówić co się chce, ale nie widać zbyt wielu chętnych do udziału w merytorycznej dyskusji. Nie ma dziś oczywiście mowy o takich prześladowań jak za czasów panowania PZPR, ale to wcale nie oznacza, iż osoby o poglądach odbiegających od punktu widzenia władzy różnych szczebli są mile widziane, jako partnerzy do owocnej współpracy. Szeroko rozumiana władza nie kwapi się raczej do słuchania tego co mają do powiedzenia obywatele.
Tak jak dawniej, władza wie lepiej co jest dobre, a co złe.
Podział na „my” i „oni” nadal jest obecny w naszym życiu społecznym.
Niestety, analogiczna sytuacja występuje w kręgach akademickich, a dominującym modelem działania jest skupienie się na własnych sprawach bez zaangażowania w życie akademickie.
Chciałbym także odnieść się do wydarzeń z jesieni 1981 roku w naszej uczelni. To był gorący czas, gdyż od połowy listopada do 9 grudnia trwał strajk studencki prowadzony w ramach ogólnopolskiego sprzeciwu wobec pacyfikacji Wyższej Szkoły Pożarniczej w Radomiu. Te trzy tygodnie spędzone w budynku Dziekanatu w Zabrzu dla setek studentów to był niezapomniany okres. Ówczesna atmosfera, swoboda wypowiedzi oraz fantastyczny kontakt na linii pracownicy naukowo-dydaktyczni – studenci stworzyły niepowtarzalny świat prawdziwej demokracji akademickiej. W budynku okupowanym przez studentów codziennie odbywały się liczne wykłady prowadzone przez naszych profesorów i docentów. Ad hoc stworzono uczelnię „strajkową”. Studenci gremialnie i aktywnie uczestniczyli w tych wykładach, a lista chętnych profesorów była długa.
Patrząc dziś na te dni, choć być może nieco zbyt idealistycznie postrzegam dawną rzeczywistość, to nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że do tego stanu porozumienia wewnątrz uczelnianego jest nam dziś bardzo daleko.
Trudno dostrzec w Polsce cechy społeczeństwa obywatelskiego, które rozumiem, jako stan gdy znacząca większość obywateli aktywnie angażuje się w różne wydarzenia bieżące oraz gdy istnieje prawdziwa opinia publiczna, której głos nie może być przez nikogo lekceważony. Dziś niestety, z demokracji pozostała fasada; oczywiście można głośno mówić co się chce, ale nie widać zbyt wielu chętnych do udziału w merytorycznej dyskusji. Nie ma dziś oczywiście mowy o takich prześladowań jak za czasów panowania PZPR, ale to wcale nie oznacza, iż osoby o poglądach odbiegających od punktu widzenia władzy różnych szczebli są mile widziane, jako partnerzy do owocnej współpracy. Szeroko rozumiana władza nie kwapi się raczej do słuchania tego co mają do powiedzenia obywatele.
Tak jak dawniej, władza wie lepiej co jest dobre, a co złe.
Podział na „my” i „oni” nadal jest obecny w naszym życiu społecznym.
Niestety, analogiczna sytuacja występuje w kręgach akademickich, a dominującym modelem działania jest skupienie się na własnych sprawach bez zaangażowania w życie akademickie.
poniedziałek, 10 grudnia 2012
Wyjaśnienia Rzecznika Prasowego SPSK nr 5 SUM
Szanowny Panie Profesorze,
w związku z zamieszczonym na Pańskim blogu artykułem zawierającym nieprawdziwe i krzywdzące Szpital informacje zwracam się z prośbą o opublikowanie również niniejszego sprostowania. Pełny tekst zamieszczam w załączniku niniejszego maila.
Z wyrazami szacunku,
Anna Ginał
Rzecznik Prasowy
Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego Nr 5
Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach
w związku z zamieszczonym na Pańskim blogu artykułem zawierającym nieprawdziwe i krzywdzące Szpital informacje zwracam się z prośbą o opublikowanie również niniejszego sprostowania. Pełny tekst zamieszczam w załączniku niniejszego maila.
Z wyrazami szacunku,
Anna Ginał
Rzecznik Prasowy
Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego Nr 5
Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach
Sprostowanie SUM
środa, 5 grudnia 2012
Interesujące uwagi studentów dotyczące dydaktyki
W reakcji na tekst O dydaktyce z początku listopada nadeszło kilka komentarzy. Sądzę, że warto je zebrać razem pod rozwagę pracowników uczelni realizujących program nauczania.
Anonimowy pisze...
Piszę z perspektywy studenta IV roku.
Co do anatomii i fizjologii zgadzam się, że są to podstawy wiedzy, bardzo istotne, szczególnie na przypominanie podstaw anatomii powinien być kładziony nacisk na kolejnych latach.
Histologia to przedmiot, z którego pamiętam skrypt, który to trzeba było zakuć i w miare sprawnie wyrecytować.
Biochemia to masa wiedzy, na czele z setkami wzorów, ciężko z tego wybrać coś, co kiedyś się przyda, a jakieś 95% informacji skutecznie zapomina się do końca wakacji po egzaminie.
Na zajęciach klinicznych problem wg mnie leży w zbyt dużych grupach jak na tak małe oddziały, a lekarze często mają wiele innych zajęć poza studentami.
Gdyby pierwsze 3 lata skrócić do 2, a pozostały rok przeznaczyć na interne, wyniki egzaminów byłyby moim zdaniem znacznie lepsze.
8 listopada 2012 17:50
Piszę z perspektywy studenta IV roku.
Co do anatomii i fizjologii zgadzam się, że są to podstawy wiedzy, bardzo istotne, szczególnie na przypominanie podstaw anatomii powinien być kładziony nacisk na kolejnych latach.
Histologia to przedmiot, z którego pamiętam skrypt, który to trzeba było zakuć i w miare sprawnie wyrecytować.
Biochemia to masa wiedzy, na czele z setkami wzorów, ciężko z tego wybrać coś, co kiedyś się przyda, a jakieś 95% informacji skutecznie zapomina się do końca wakacji po egzaminie.
Na zajęciach klinicznych problem wg mnie leży w zbyt dużych grupach jak na tak małe oddziały, a lekarze często mają wiele innych zajęć poza studentami.
Gdyby pierwsze 3 lata skrócić do 2, a pozostały rok przeznaczyć na interne, wyniki egzaminów byłyby moim zdaniem znacznie lepsze.
8 listopada 2012 17:50
Anonimowy pisze...
Na histologii nie ważne czy człowiek wie co mówi, czy nie, ważne że wyklepie z pamięci, tak jak na biochemii. Na fizjologii mało kto potrafi sensownie powiedzieć o co chodzi Konturkowi,bo w większości sami nie rozumieją. Interna jeden wielki śmiech, asystentów, którzy chcą się podzielić wiedzą można policzyć na palcach jednej ręki, większość zajęcia ze studentami traktuje jak karę, a studenci podpierają ściany, czas zaplanowanych zajęć to 4-5godz, a efektywnie poświęcany na naukę max.2 i tak dalej i tak dalej. Niestety z założenia władze uważają, że winni są studenci, bo się nie uczą, wiec dorzućmy im kolejne zaliczenia, egzaminy. A studenci mówią na to, to po co my za zajęcia chodzimy jak nikt as nie chce zajęć nie prowadzi - wprowadźmy tryb eksternistyczny, przychodźmy tylko na zaliczenia raz w tygodniu i wszyscy będą szczęśliwi, a poziom nauki jeśli nie wzrośnie to na pewno nie spadnie.
Jeśli nie zmieni się podejścia i będzie tylko zwiększać ilość egzaminów z materiału którego się nie chciało wyłożyć, wytłumaczyć to nie mamy co marzyć o podniesieniu poziomu nauki.
10 listopada 2012 00:58
Na histologii nie ważne czy człowiek wie co mówi, czy nie, ważne że wyklepie z pamięci, tak jak na biochemii. Na fizjologii mało kto potrafi sensownie powiedzieć o co chodzi Konturkowi,bo w większości sami nie rozumieją. Interna jeden wielki śmiech, asystentów, którzy chcą się podzielić wiedzą można policzyć na palcach jednej ręki, większość zajęcia ze studentami traktuje jak karę, a studenci podpierają ściany, czas zaplanowanych zajęć to 4-5godz, a efektywnie poświęcany na naukę max.2 i tak dalej i tak dalej. Niestety z założenia władze uważają, że winni są studenci, bo się nie uczą, wiec dorzućmy im kolejne zaliczenia, egzaminy. A studenci mówią na to, to po co my za zajęcia chodzimy jak nikt as nie chce zajęć nie prowadzi - wprowadźmy tryb eksternistyczny, przychodźmy tylko na zaliczenia raz w tygodniu i wszyscy będą szczęśliwi, a poziom nauki jeśli nie wzrośnie to na pewno nie spadnie.
Jeśli nie zmieni się podejścia i będzie tylko zwiększać ilość egzaminów z materiału którego się nie chciało wyłożyć, wytłumaczyć to nie mamy co marzyć o podniesieniu poziomu nauki.
10 listopada 2012 00:58
Anonimowy pisze...
Najgorsze jest to, że nie ma dobrych podręczników polskojęzycznych z fizjologii. W podręczniku wyżej wymienionym czasem są pewna zagadnienia tłumaczone kilkoma mechanizmami, które wzajemnie sobie przeczą. Sala ćwiczeń też ma wiele do życzenia.
Na anatomii to niestety, ale brakuje nowych zwłok.
Na histologii przynajmniej ćwiczenia były dobrze prowadzone.
10 listopada 2012 20:36
Najgorsze jest to, że nie ma dobrych podręczników polskojęzycznych z fizjologii. W podręczniku wyżej wymienionym czasem są pewna zagadnienia tłumaczone kilkoma mechanizmami, które wzajemnie sobie przeczą. Sala ćwiczeń też ma wiele do życzenia.
Na anatomii to niestety, ale brakuje nowych zwłok.
Na histologii przynajmniej ćwiczenia były dobrze prowadzone.
10 listopada 2012 20:36
Anonimowy pisze...
Student V roku stomy.
Potwierdzam, histologia to skrypt do wykucia i szkiełka do przerysowania, z których nic się nie pamięta. I lepszy jest ten, kto potrafi malować w zeszycie a nie ten, kto wie co widzi.
Anatomia jest tak zróżnicowana jak nazwiska prowadzących (zresztą histologia też) i nie da się jednoznacznie odnieść do jej poziomu. Jedna uwaga: jeden uwielbia pytać z brzucha i go drąży a głowę to tak bokiem, drugi głowę i inne omija, bo sam nie umie – a gdzie stomatolog ma się nauczyć anatomii głowy? Na chirurgii, gdzie to już ma być opanowane?
Fizjologia – o co chodziło na tych zajęciach? Tak naprawdę to trzeba było często albo wykuć albo mieć szczęście, bo tych mechanizmów nie sposób było samemu pojąć.
Biochemia – jeden chce tylko konkrety, jeden lubi lanie wody, jeden chce koniecznie usłyszeć własne słowa i mu nawet te konkrety brzmią źle – ilu to biochemii mamy się uczyć? Trochę zdecydowania, proszę.
Interna – łazimy, łazimy, stoimy, siedzimy. To zawsze były godziny do wysiedzenia. Na szczęście nam to średnio potrzebne, więc nawet nie oponuję.
Poza tym… Ja wiem, że robienie przez studentów prezentacji w PowerPoincie jest ułatwieniem i dla nas i dla prowadzących ale my naprawdę z tego się nic nie nauczymy…
Pozdrawiam i czekam na niechybny LDEK.
14 listopada 2012 16:22
Student V roku stomy.
Potwierdzam, histologia to skrypt do wykucia i szkiełka do przerysowania, z których nic się nie pamięta. I lepszy jest ten, kto potrafi malować w zeszycie a nie ten, kto wie co widzi.
Anatomia jest tak zróżnicowana jak nazwiska prowadzących (zresztą histologia też) i nie da się jednoznacznie odnieść do jej poziomu. Jedna uwaga: jeden uwielbia pytać z brzucha i go drąży a głowę to tak bokiem, drugi głowę i inne omija, bo sam nie umie – a gdzie stomatolog ma się nauczyć anatomii głowy? Na chirurgii, gdzie to już ma być opanowane?
Fizjologia – o co chodziło na tych zajęciach? Tak naprawdę to trzeba było często albo wykuć albo mieć szczęście, bo tych mechanizmów nie sposób było samemu pojąć.
Biochemia – jeden chce tylko konkrety, jeden lubi lanie wody, jeden chce koniecznie usłyszeć własne słowa i mu nawet te konkrety brzmią źle – ilu to biochemii mamy się uczyć? Trochę zdecydowania, proszę.
Interna – łazimy, łazimy, stoimy, siedzimy. To zawsze były godziny do wysiedzenia. Na szczęście nam to średnio potrzebne, więc nawet nie oponuję.
Poza tym… Ja wiem, że robienie przez studentów prezentacji w PowerPoincie jest ułatwieniem i dla nas i dla prowadzących ale my naprawdę z tego się nic nie nauczymy…
Pozdrawiam i czekam na niechybny LDEK.
14 listopada 2012 16:22
Anonimowy pisze...
A gdyby tak w ramach fakultetów wprowadzić spotkania , gdzie byłyby omawiane poprzednie LEP-y.
15 listopada 2012 20:24
A gdyby tak w ramach fakultetów wprowadzić spotkania , gdzie byłyby omawiane poprzednie LEP-y.
15 listopada 2012 20:24
Anonimowy pisze...
Jestem studentką III roku kierunku lekarskiego. Zgadzam się z przedstawioną wyżej tezą - na anatomię, histologię czy fizjologię powinno kłaść się zdecydowanie większy nacisk. Naukę tych podstawowych przedmiotów zakończyłam niedawno, a już teraz - choć w indeksie mam bardzo dobre stopnie - zauważam luki w wiedzy. Zmiany konieczne są szczególnie na katedrze fizjologii, panuje tam okropny chaos! Sytuacja na anatomii wygląda dużo lepiej, brakuje jednak świeżych preparatów. Najmilej wspominam histologię - to prawda, wystarczy opanować skrypt (przynajmniej nikt nie ma wątpliwości, z którego wydania podręcznika należy korzystać, co było naszym odwiecznym problemem na biochemii i fizjologii), ale można pracować z prawdziwymi pasjonatami (myślę o młodszej części kadry). Na wykłady prof. Wojnicza naprawdę warto chodzić! Katedra posiada świetne zaplecze laboratoryjne, studenci z koła mogą pracować na rewelacyjnym sprzęcie, co na pewno zachęca do nauki tego przedmiotu. Zajęcia były bardzo dobrze prowadzone. PS. Trafiłam tutaj porażona słownictwem i niestosownymi żartami jednego z asystentów prowadzących zajęcia z patomorfologii...na szczęście taka postawa to jednak rzadkość na naszej uczelni.
4 grudnia 2012 19:04
Jestem studentką III roku kierunku lekarskiego. Zgadzam się z przedstawioną wyżej tezą - na anatomię, histologię czy fizjologię powinno kłaść się zdecydowanie większy nacisk. Naukę tych podstawowych przedmiotów zakończyłam niedawno, a już teraz - choć w indeksie mam bardzo dobre stopnie - zauważam luki w wiedzy. Zmiany konieczne są szczególnie na katedrze fizjologii, panuje tam okropny chaos! Sytuacja na anatomii wygląda dużo lepiej, brakuje jednak świeżych preparatów. Najmilej wspominam histologię - to prawda, wystarczy opanować skrypt (przynajmniej nikt nie ma wątpliwości, z którego wydania podręcznika należy korzystać, co było naszym odwiecznym problemem na biochemii i fizjologii), ale można pracować z prawdziwymi pasjonatami (myślę o młodszej części kadry). Na wykłady prof. Wojnicza naprawdę warto chodzić! Katedra posiada świetne zaplecze laboratoryjne, studenci z koła mogą pracować na rewelacyjnym sprzęcie, co na pewno zachęca do nauki tego przedmiotu. Zajęcia były bardzo dobrze prowadzone. PS. Trafiłam tutaj porażona słownictwem i niestosownymi żartami jednego z asystentów prowadzących zajęcia z patomorfologii...na szczęście taka postawa to jednak rzadkość na naszej uczelni.
4 grudnia 2012 19:04
czwartek, 29 listopada 2012
O wolności w Polsce
Spore poruszenie wywołały ostatnie informacje dotyczące zmian personalnych w cenionym tygodniku opinii, Uważam Rze. To pismo przebojem weszło w 2011 roku na trudny rynek czytelniczy w Polsce, szybko zdobywając uznanie odbiorców. W krótkim czasie zdystansowało inne, dotąd dominujące na rynku w tym segmencie prasowym takie tytuły, jak Wprost, Politykę czy Newsweek. To oczywisty dowód na zapotrzebowanie na informacje i sposób interpretacji wydarzeń w kraju i zagranicą jaki prezentowało to pismo. To był dobry znak wspierający pluralizm poglądów, nie oczekując oczywiście by wszyscy podzielali poglądy zespołu redakcyjnego. Pismo osiągnęło także sukces natury finansowej.
Mimo absolutnego sukcesu od dawna nadciągały nad Uważam Rze ciemne chmury. Zespół redakcyjny wobec tych zakusów zapowiadał, że nie ugnie się wobec ewentualnych nacisków i będzie kontynuował swą pracę w dotychczasowej formie, a wszelkie próby ingerencji skończą się odejściem z redakcji redaktora naczelnego i innych dziennikarzy. Wczoraj dotarła wiadomość o rezygnacji z dalszej pracy red. Lisickiego oraz szeregu innych, kluczowych dla pisma dziennikarzy.
Dlaczego piszę o tym na łamach bloga skupionego na wydarzeniach świata nauki i uniwersytetów? Widzę pewien ważny wspólny mianownik, warunkujący prawidłowość funkcjonowania świata prasy oraz świata akademickiego. To wolność wypowiedzi, swoboda organiczna tylko dobrymi obyczajami. Zawsze tam gdzie wkraczają metody administracyjne tam kończy się rozwój i postęp. Nie ma jednej prawdy, są różne punkty widzenia i różne poglądy. Tam gdzie dominuje jeden słuszny kierunek myślenia tam na pewno w przewadze będzie stagnacja. Od lat obserwuję w polskim świecie uniwersyteckim zanik merytorycznej dyskusji, a opisywana sytuacja to wyraz tego samego zjawiska godzącego w różnorodność poglądów. To niebezpieczne, w swej istocie antydemokratyczne i antyspołeczne działania.
Brak dyskusji zastępowanej przez jednostronne opinie wygłaszane ex katedra owocują brakiem na poziomie państwa świadomego społeczeństwa obywatelskiego, w skali uczelni regresem polskiej nauki. Po co silić się na myślenie i wypowiadać własne, niezależne sądy jak mityczni Oni i tak wiedzą wszystko najlepiej?
Pozostaje na szczęście Internet choć i w tym obszarze podejmowane są kroki mające na celu częściowe ograniczenie swobody wypowiedzi.
Mimo absolutnego sukcesu od dawna nadciągały nad Uważam Rze ciemne chmury. Zespół redakcyjny wobec tych zakusów zapowiadał, że nie ugnie się wobec ewentualnych nacisków i będzie kontynuował swą pracę w dotychczasowej formie, a wszelkie próby ingerencji skończą się odejściem z redakcji redaktora naczelnego i innych dziennikarzy. Wczoraj dotarła wiadomość o rezygnacji z dalszej pracy red. Lisickiego oraz szeregu innych, kluczowych dla pisma dziennikarzy.
Dlaczego piszę o tym na łamach bloga skupionego na wydarzeniach świata nauki i uniwersytetów? Widzę pewien ważny wspólny mianownik, warunkujący prawidłowość funkcjonowania świata prasy oraz świata akademickiego. To wolność wypowiedzi, swoboda organiczna tylko dobrymi obyczajami. Zawsze tam gdzie wkraczają metody administracyjne tam kończy się rozwój i postęp. Nie ma jednej prawdy, są różne punkty widzenia i różne poglądy. Tam gdzie dominuje jeden słuszny kierunek myślenia tam na pewno w przewadze będzie stagnacja. Od lat obserwuję w polskim świecie uniwersyteckim zanik merytorycznej dyskusji, a opisywana sytuacja to wyraz tego samego zjawiska godzącego w różnorodność poglądów. To niebezpieczne, w swej istocie antydemokratyczne i antyspołeczne działania.
Brak dyskusji zastępowanej przez jednostronne opinie wygłaszane ex katedra owocują brakiem na poziomie państwa świadomego społeczeństwa obywatelskiego, w skali uczelni regresem polskiej nauki. Po co silić się na myślenie i wypowiadać własne, niezależne sądy jak mityczni Oni i tak wiedzą wszystko najlepiej?
Pozostaje na szczęście Internet choć i w tym obszarze podejmowane są kroki mające na celu częściowe ograniczenie swobody wypowiedzi.
środa, 21 listopada 2012
Ważne sprawy akademickie
Szanowni Państwo,
W związku ze zbliżającym się szczytem Szefów Rządów krajów Unii Europejskiej (22-23 listopada br.) oraz inicjatywą skierowania do jak najszerszego grona interesariuszy apelu w sprawie utrzymania poziomu budżetu przeznaczonego na programy "Horyzont 2020" i "Erasmus dla wszystkich", chciałbym przekazać Państwu następujące informacje:
1. W dn. 26 października br. odbyło się w Brukseli posiedzenie Rady Stowarzyszenia Uniwersytetów Europejskich (Council of European University Association - EUA). W czasie tego spotkania Zarząd EUA (EUA Board) oraz przewodniczący krajowych konferencji rektorów, w tym naszej Konferencji, przyjęli wstępną wersję tekstu stanowiska - apelu do Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego oraz szefów rządów państw Unii Europejskiej o utrzymanie planowanego, zwiększonego budżetu przyszłego programu ramowego Horizon 2020 oraz skonsolidowanego nowego programu - Erasmus for All.
W załączeniu przekazuję tekst tego dokumentu, zaakceptowany przez jego sygnatariuszy w procesie konsultacji, jakie miały miejsce na początku listopada, oraz jego tłumaczenie na język polski. KRASP zwrócił się do Prezydenta RP, Prezesa Rady Ministrów oraz Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a także polskich europosłów o zdecydowane wsparcie stanowiska uniwersytetów europejskich.
2. Porozumienie europejskich stowarzyszeń naukowych - Initiative for Science in Europe (ISE) koordynuje akcję zbierania podpisów pod petycją wskazującą na konieczność zagwarantowania w budżecie Unii na lata 2014-2020 odpowiednich środków na badania naukowe i innowacje. Stowarzyszenie Uniwersytetów Europejskich (EUA) - niezależnie od własnej inicjatywy w tej sprawie - zaapelowało do krajowych konferencji rektorów o poparcie tej petycji.
Zwracam się zatem do Państwa z apelem o podpisywanie petycji "A Petition for the attention of the EU Heads of State or Government: A top priority for Europe: secure the EU research and innovation budget!". Tekst petycji znajduje się na stronie http://no-cuts-on-research.eu/index.php?file=home.htm. Jest tam również opisany sposób jej sygnowania.
Z wyrazami szacunku,
prof. zw. dr hab. Wiesław Banyś
Rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach
Przewodniczący KRASP
W związku ze zbliżającym się szczytem Szefów Rządów krajów Unii Europejskiej (22-23 listopada br.) oraz inicjatywą skierowania do jak najszerszego grona interesariuszy apelu w sprawie utrzymania poziomu budżetu przeznaczonego na programy "Horyzont 2020" i "Erasmus dla wszystkich", chciałbym przekazać Państwu następujące informacje:
1. W dn. 26 października br. odbyło się w Brukseli posiedzenie Rady Stowarzyszenia Uniwersytetów Europejskich (Council of European University Association - EUA). W czasie tego spotkania Zarząd EUA (EUA Board) oraz przewodniczący krajowych konferencji rektorów, w tym naszej Konferencji, przyjęli wstępną wersję tekstu stanowiska - apelu do Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego oraz szefów rządów państw Unii Europejskiej o utrzymanie planowanego, zwiększonego budżetu przyszłego programu ramowego Horizon 2020 oraz skonsolidowanego nowego programu - Erasmus for All.
W załączeniu przekazuję tekst tego dokumentu, zaakceptowany przez jego sygnatariuszy w procesie konsultacji, jakie miały miejsce na początku listopada, oraz jego tłumaczenie na język polski. KRASP zwrócił się do Prezydenta RP, Prezesa Rady Ministrów oraz Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a także polskich europosłów o zdecydowane wsparcie stanowiska uniwersytetów europejskich.
2. Porozumienie europejskich stowarzyszeń naukowych - Initiative for Science in Europe (ISE) koordynuje akcję zbierania podpisów pod petycją wskazującą na konieczność zagwarantowania w budżecie Unii na lata 2014-2020 odpowiednich środków na badania naukowe i innowacje. Stowarzyszenie Uniwersytetów Europejskich (EUA) - niezależnie od własnej inicjatywy w tej sprawie - zaapelowało do krajowych konferencji rektorów o poparcie tej petycji.
Zwracam się zatem do Państwa z apelem o podpisywanie petycji "A Petition for the attention of the EU Heads of State or Government: A top priority for Europe: secure the EU research and innovation budget!". Tekst petycji znajduje się na stronie http://no-cuts-on-research.eu/index.php?file=home.htm. Jest tam również opisany sposób jej sygnowania.
Z wyrazami szacunku,
prof. zw. dr hab. Wiesław Banyś
Rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach
Przewodniczący KRASP
Apel skierowany do szefów rządów państw uczestniczących w szczycie budżetowym Unii Europejskiej (PL)
Apel skierowany do szefów rządów państw uczestniczących w szczycie budżetowym Unii Europejskiej (EN)
wtorek, 13 listopada 2012
Ważna decyzja Trybunału Konstytucyjnego
Szanowny Panie Profesorze!
Dzisiaj po dwuletnim okresie oczekiwania Trybunał Konstytucyjny (Sygnatura: K 2/12) rozpoznał wniosek zgłoszony przez grupę Senatorów dotyczący zawieszenia prawa do emerytury z powodu kontynuowania zatrudnienia dla grupy osób, które nabyły to prawo w okresie od 8 stycznia 2009 do 31 grudnia 2010 roku. Dla niewtajemniczonych pragnę wyjaśnić, że proces w Trybunale Konstytucyjnym dlatego tak długo trwał, gdyż nie został zakończony kiedy trwała ubiegła kadencja Sejmu (zmienili się wnioskodawcy gdyż nie wszyscy ponownie zostali wybrani senatorami i postępowanie z przyczyn "technicznych" musiało się rozpocząć od początku). Pełne uzasadnienie orzeczenia będzie opublikowane za parę dni. Ponieważ bulwersująca w naszym uniwersytecie sprawa grupy emerytów, których Pani Rektor w zeszłym roku nie była skora ponownie zatrudnić była prezentowana też na blogu, postanowiłam przesłać sentencje dzisiejszego orzeczenia do wiadomości Pana Profesora z prośbą o upublicznienie jej na blogu.
prof. A. Kochańska - Dziurowicz
Dzisiaj po dwuletnim okresie oczekiwania Trybunał Konstytucyjny (Sygnatura: K 2/12) rozpoznał wniosek zgłoszony przez grupę Senatorów dotyczący zawieszenia prawa do emerytury z powodu kontynuowania zatrudnienia dla grupy osób, które nabyły to prawo w okresie od 8 stycznia 2009 do 31 grudnia 2010 roku. Dla niewtajemniczonych pragnę wyjaśnić, że proces w Trybunale Konstytucyjnym dlatego tak długo trwał, gdyż nie został zakończony kiedy trwała ubiegła kadencja Sejmu (zmienili się wnioskodawcy gdyż nie wszyscy ponownie zostali wybrani senatorami i postępowanie z przyczyn "technicznych" musiało się rozpocząć od początku). Pełne uzasadnienie orzeczenia będzie opublikowane za parę dni. Ponieważ bulwersująca w naszym uniwersytecie sprawa grupy emerytów, których Pani Rektor w zeszłym roku nie była skora ponownie zatrudnić była prezentowana też na blogu, postanowiłam przesłać sentencje dzisiejszego orzeczenia do wiadomości Pana Profesora z prośbą o upublicznienie jej na blogu.
prof. A. Kochańska - Dziurowicz
A oto dokumenty pobrane ze Strony Trybunału Konstytucyjnego:
Sygnatura: K 2/12 - rozprawa odroczona 26 lipca 2012 roku
Termin: 13 listopada 2012 roku, godz. 9:00
Miejsce: sala rozpraw Trybunału Konstytucyjnego
Wnioskodawca: Grupa senatorów
Trybunał Konstytucyjny rozpozna wniosek w sprawie zgodności art. 6 ustawy z dnia 16 grudnia 2010 roku o zmianie ustawy o finansach publicznych oraz niektórych innych ustaw w zakresie, w jakim z powodu uzyskania przez emeryta przychodu z tytułu zatrudnienia kontynuowanego po nabyciu prawa do emerytury bez uprzedniego rozwiązania stosunku pracy z pracodawcą skutkuje zawieszeniem prawa do emerytury również wobec emerytów, którzy nabyli prawo do emerytury na mocy wcześniejszych przepisów, bez konieczności rozwiązywania stosunku pracy z art. 2, art. 21, art. 64 Konstytucji RP oraz art. 1 deklaracji Protokołu dodatkowego nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Trybunał Konstytucyjny rozpozna wniosek w składzie:
Andrzej Rzepliński - przewodniczący
Marek Kotlinowski - sprawozdawca
Wojciech Hermeliński
Stanisław Rymar
Termin: 13 listopada 2012 roku, godz. 9:00
Miejsce: sala rozpraw Trybunału Konstytucyjnego
Wnioskodawca: Grupa senatorów
Trybunał Konstytucyjny rozpozna wniosek w sprawie zgodności art. 6 ustawy z dnia 16 grudnia 2010 roku o zmianie ustawy o finansach publicznych oraz niektórych innych ustaw w zakresie, w jakim z powodu uzyskania przez emeryta przychodu z tytułu zatrudnienia kontynuowanego po nabyciu prawa do emerytury bez uprzedniego rozwiązania stosunku pracy z pracodawcą skutkuje zawieszeniem prawa do emerytury również wobec emerytów, którzy nabyli prawo do emerytury na mocy wcześniejszych przepisów, bez konieczności rozwiązywania stosunku pracy z art. 2, art. 21, art. 64 Konstytucji RP oraz art. 1 deklaracji Protokołu dodatkowego nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Trybunał Konstytucyjny rozpozna wniosek w składzie:
Andrzej Rzepliński - przewodniczący
Marek Kotlinowski - sprawozdawca
Wojciech Hermeliński
Stanisław Rymar
K 2/12
Komunikat prasowy po rozprawie dotyczącej uzyskania prawa do emerytury bez rozwiązania stosunku pracy.
Zawieszenie prawa do emerytury z powodu kontynuowania zatrudnienia osobom, które nabyły to prawo w okresie od 8 stycznia 2009 r. do 31 grudnia 2010 r., narusza zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.
10 i 26 lipca oraz 13 listopada 2012 r. Trybunał Konstytucyjny rozpoznawał wniosek Grupy senatorów dotyczący uzyskania prawa do emerytury bez rozwiązania stosunku pracy.
W wyroku z 13 listopada 2012 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 28 ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o zmianie ustawy o finansach publicznych oraz niektórych innych ustaw w związku z art. 103a ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, dodanym przez art. 6 pkt. 2 ustawy z 16 grudnia 2010 r., w zakresie, w jakim znajduje zastosowanie do osób, które nabyły prawo do emerytury przed 1 stycznia 2011 r., bez konieczności rozwiązania stosunku pracy, jest niezgodny z zasadą ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa wynikającą z art. 2 konstytucji.
W pozostałym zakresie Trybunał umorzył postępowanie.
Komunikat prasowy po rozprawie dotyczącej uzyskania prawa do emerytury bez rozwiązania stosunku pracy.
Zawieszenie prawa do emerytury z powodu kontynuowania zatrudnienia osobom, które nabyły to prawo w okresie od 8 stycznia 2009 r. do 31 grudnia 2010 r., narusza zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.
10 i 26 lipca oraz 13 listopada 2012 r. Trybunał Konstytucyjny rozpoznawał wniosek Grupy senatorów dotyczący uzyskania prawa do emerytury bez rozwiązania stosunku pracy.
W wyroku z 13 listopada 2012 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 28 ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o zmianie ustawy o finansach publicznych oraz niektórych innych ustaw w związku z art. 103a ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, dodanym przez art. 6 pkt. 2 ustawy z 16 grudnia 2010 r., w zakresie, w jakim znajduje zastosowanie do osób, które nabyły prawo do emerytury przed 1 stycznia 2011 r., bez konieczności rozwiązania stosunku pracy, jest niezgodny z zasadą ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa wynikającą z art. 2 konstytucji.
W pozostałym zakresie Trybunał umorzył postępowanie.
niedziela, 11 listopada 2012
O wynagrodzeniu za godziny ponadwymiarowe
Chciałbym napisać parę zdań dotyczących dydaktyki. Jak wiadomo, każdy pracownik naukowo-dydaktyczny ma do zrealizowania w ciągu roku akademickiego 240 godzin zajęć dydaktycznych. W sytuacji, gdy ilość godzin faktycznie wykonanych była większa od 240 godzin uczelnia wypłaca dodatkowe wynagrodzenie, tzw. nadpensum. Problem w tym, że dotąd pracownicy nie otrzymali należnych im pieniędzy. Zajęcia skończyły się w połowie czerwca, czyli pięć (!) miesięcy temu. Jak jest możliwe by tak długo zwlekać z wypłatą za wykonaną pracę?
Trudno to pojąć; jest wiele możliwych powodów: niekompetencja, bałagan, złe wewnątrz uczelniane regulacje prawne, brak profesjonalizmu w zarządzaniu uczelnią.
Jakiekolwiek by nie były te przyczyny, jedno nie podlega dyskusji – sytuacja jest skandaliczna i absolutnie niedopuszczalna.
To jawne lekceważenie praw pracowniczych.
Nieraz otrzymujemy pisma kierowane do nas przez przedstawicieli władz uczelni w różnych sprawach z żądaniem np. podania pewnych informacji czy sporządzenia sprawozdania. Zwykle mamy na to parę dni, czasem tygodni. Pracownik musi się wywiązać w terminie z nałożonych na niego obowiązków, natomiast pracodawca może robić co mu się podoba, pracownicy mają cierpliwe czekać. W tym wypadku, na swoje własne pieniądze.
Czy tak powinno wyglądać profesjonalne zarządzanie, które podobno jest u nas na najwyższym poziomie?
Trudno to pojąć; jest wiele możliwych powodów: niekompetencja, bałagan, złe wewnątrz uczelniane regulacje prawne, brak profesjonalizmu w zarządzaniu uczelnią.
Jakiekolwiek by nie były te przyczyny, jedno nie podlega dyskusji – sytuacja jest skandaliczna i absolutnie niedopuszczalna.
To jawne lekceważenie praw pracowniczych.
Nieraz otrzymujemy pisma kierowane do nas przez przedstawicieli władz uczelni w różnych sprawach z żądaniem np. podania pewnych informacji czy sporządzenia sprawozdania. Zwykle mamy na to parę dni, czasem tygodni. Pracownik musi się wywiązać w terminie z nałożonych na niego obowiązków, natomiast pracodawca może robić co mu się podoba, pracownicy mają cierpliwe czekać. W tym wypadku, na swoje własne pieniądze.
Czy tak powinno wyglądać profesjonalne zarządzanie, które podobno jest u nas na najwyższym poziomie?
piątek, 9 listopada 2012
List Czytelnika
Do Profesora Pluskiewicza i Czytelników,
W środowisku naukowym, na konferencjach, zjazdach, oficjalnych spotkaniach nie bez kpiny, mówi się, że jedynym z priorytetowych zadań wyborczych staro-nowych władz SUM jest powrót ich wybrańców do Rady Wydziału Lekarskiego w Katowicach i namaszczonego przez nich kandydata na Dziekana oraz wskazanych Prodziekanów. Do byłych i obecnych władz SUM nie dociera do dzisiaj, że w wyborach ich zaufani zostali wykluczeni przez pracowników uczelni. Nie pomogły nocne telefony, straszenie, tworzenie atmosfery zagrożenia - wyborcy powiedzieli im: nie chcemy Was , Waszych rządów i Waszych kandydatów.
Z uwagą i niepokojem obecnym poczynaniom staro-nowych władz przyglądają się władze województwa, a z pewnych źródeł wiadomo, że prowokowanie kolejnych awantur wyborczych, konfrontacja, udowadnianie i wskazywanie palcem, kto ma kierować Wydziałem Lekarskim w Katowicach, a kto tego prawa nie ma na pewno nie znajdzie aprobaty [ pomimo poszanowania autonomii uczelni] ani Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego ani Ministerstwa Zdrowia.
Od wyborów, w których wygrali nie ci, którzy mieli wygrać, trwają próby osłabiania działań zwolenników nowych władz WLK oraz dobrze znane od kilku lat dzielenie pracowników na dobrych, bo naszych i złych, bo waszych. Tyle razy stosowana metoda okazała się mało skuteczna, bo zwolenników, którzy jawnie deklarują swoją sympatię, chęć współpracy z nowymi władzami WKL, ciągle przybywa. Na nikim nie robią już wrażenia wrzaski typu: Na pysk wywalę, zwolnię, wyrzucę z wilczym biletem, wynocha z uczelni ani też nieudane i ograne metody zastraszania, nękania pracowników czy zamiatania pod dywan spraw niewygodnych.
Ludzie przestają się bać, dołączają do tych, którym zaufali w wyborach nowym władzom WKL. Przestają się obawiać na wszystkich wydziałach SUM. Mówi się na ten temat bez obaw, jawnie wśród różnych grup zawodowych na SUM. Szeregi wielbicieli i zwolenników staro- nowych władz SUM i ich żenujących metod działania na uczelni zdecydowanie i szybko topnieją.
Z nadzieją, że tekst zostanie opublikowany i z pozdrowieniami
Sympatyk
W środowisku naukowym, na konferencjach, zjazdach, oficjalnych spotkaniach nie bez kpiny, mówi się, że jedynym z priorytetowych zadań wyborczych staro-nowych władz SUM jest powrót ich wybrańców do Rady Wydziału Lekarskiego w Katowicach i namaszczonego przez nich kandydata na Dziekana oraz wskazanych Prodziekanów. Do byłych i obecnych władz SUM nie dociera do dzisiaj, że w wyborach ich zaufani zostali wykluczeni przez pracowników uczelni. Nie pomogły nocne telefony, straszenie, tworzenie atmosfery zagrożenia - wyborcy powiedzieli im: nie chcemy Was , Waszych rządów i Waszych kandydatów.
Z uwagą i niepokojem obecnym poczynaniom staro-nowych władz przyglądają się władze województwa, a z pewnych źródeł wiadomo, że prowokowanie kolejnych awantur wyborczych, konfrontacja, udowadnianie i wskazywanie palcem, kto ma kierować Wydziałem Lekarskim w Katowicach, a kto tego prawa nie ma na pewno nie znajdzie aprobaty [ pomimo poszanowania autonomii uczelni] ani Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego ani Ministerstwa Zdrowia.
Od wyborów, w których wygrali nie ci, którzy mieli wygrać, trwają próby osłabiania działań zwolenników nowych władz WLK oraz dobrze znane od kilku lat dzielenie pracowników na dobrych, bo naszych i złych, bo waszych. Tyle razy stosowana metoda okazała się mało skuteczna, bo zwolenników, którzy jawnie deklarują swoją sympatię, chęć współpracy z nowymi władzami WKL, ciągle przybywa. Na nikim nie robią już wrażenia wrzaski typu: Na pysk wywalę, zwolnię, wyrzucę z wilczym biletem, wynocha z uczelni ani też nieudane i ograne metody zastraszania, nękania pracowników czy zamiatania pod dywan spraw niewygodnych.
Ludzie przestają się bać, dołączają do tych, którym zaufali w wyborach nowym władzom WKL. Przestają się obawiać na wszystkich wydziałach SUM. Mówi się na ten temat bez obaw, jawnie wśród różnych grup zawodowych na SUM. Szeregi wielbicieli i zwolenników staro- nowych władz SUM i ich żenujących metod działania na uczelni zdecydowanie i szybko topnieją.
Z nadzieją, że tekst zostanie opublikowany i z pozdrowieniami
Sympatyk
czwartek, 8 listopada 2012
O dydaktyce
Na pierwszym posiedzeniu Rady Wydziału zabrzańskiego bieżącym roku akademickim w dyskutowano, między innymi, na temat jakości kształcenia na wydziale lekarskim. Bardzo dobrze, że poziom dydaktyki jest przedmiotem troski nowych władz dziekańskich bo przecież każda uczelnia medyczna to miejsce nauczania przyszłych kadr, lekarzy i stomatologów. Odnosząc się do wyników ostatniego LEP-u skupiono się na dydaktyce w zakresie chorób wewnętrznych, gdyż pytania z zakresu tego obszaru medycyny w istotny sposób obniżają globalne wyniki absolwentów wydziału. Nie kwestionuję potrzeby szukania dróg poprawy na polu dydaktyki w internie, bądź co bądź, królowej nauk medycznych, ale mam wrażenie, że jest to zaczynanie od końca lub, stosując terminologię lekarską – działanie objawowe. A, jak wiadomo, w medycynie najważniejsze są działania przyczynowe. W mojej ocenie sanację dydaktyki należy zacząć od początku studiów medycznych, czyli od nauczania na pierwszych dwóch latach. To wtedy zdobywamy podstawowy zasób wiedzy, tak ważnej w dalszej edukacji na latach klinicznych. Poziom anatomii, fizjologii, biochemii i histologii determinuje dalsze szanse studentów na zdobycie solidnej wiedzy.
Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał.
Jest także drugi aspekt, student medycyny, a w przyszłości lekarz musi nabyć umiejętność systematycznej pracy, musi wciągnąć się w „wir” nauki. Niezwykle ważne jest by zajęcia w tym okresie studiów prowadzili głównie lekarze, którzy potrafią pokazać, że zawiłości anatomii czy histologii nie stanowią treści dla samych siebie, że wprost wiodą do medycyny klinicznej. Nie dezawuując roli magistrów, niedobór lekarzy w tym okresie dydaktyki to w mojej ocenie, jeden z podstawowych powodów braków ujawniających się w czasie zajęć na późniejszych latach studiów, a także niezadowalających wyników LEP-u i LDEP-u.
Jeśli chcemy mieć dobry, solidnie kształcący wydział lekarski musimy przyjrzeć się jak wyglądają zajęcia z anatomii, jak w praktyce wygląda nauczanie w tej podstawowej dziedzinie medycyny, a także jak są prowadzone ćwiczenia z fizjologii, drugiego filara wiedzy każdego dobrego klinicysty. Na kolejnych miejscach stawiam histologię i biochemię, jako kolejne dziedziny wiedzy niezbędne przyszłym lekarzom. W czasach gdy studiowałem (lata 1976-78) na pierwszych latach medycyny podejście do zajęć zarówno ze strony studentów jak i kadry było niezwykle poważne i solidne, to była niezła „szkoła” i wprowadzenie do późniejszych lat klinicznych.
Czy tak samo jest także dziś? Czekam na wypowiedzi, szczególnie ze strony studentów.
Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał.
Jest także drugi aspekt, student medycyny, a w przyszłości lekarz musi nabyć umiejętność systematycznej pracy, musi wciągnąć się w „wir” nauki. Niezwykle ważne jest by zajęcia w tym okresie studiów prowadzili głównie lekarze, którzy potrafią pokazać, że zawiłości anatomii czy histologii nie stanowią treści dla samych siebie, że wprost wiodą do medycyny klinicznej. Nie dezawuując roli magistrów, niedobór lekarzy w tym okresie dydaktyki to w mojej ocenie, jeden z podstawowych powodów braków ujawniających się w czasie zajęć na późniejszych latach studiów, a także niezadowalających wyników LEP-u i LDEP-u.
Jeśli chcemy mieć dobry, solidnie kształcący wydział lekarski musimy przyjrzeć się jak wyglądają zajęcia z anatomii, jak w praktyce wygląda nauczanie w tej podstawowej dziedzinie medycyny, a także jak są prowadzone ćwiczenia z fizjologii, drugiego filara wiedzy każdego dobrego klinicysty. Na kolejnych miejscach stawiam histologię i biochemię, jako kolejne dziedziny wiedzy niezbędne przyszłym lekarzom. W czasach gdy studiowałem (lata 1976-78) na pierwszych latach medycyny podejście do zajęć zarówno ze strony studentów jak i kadry było niezwykle poważne i solidne, to była niezła „szkoła” i wprowadzenie do późniejszych lat klinicznych.
Czy tak samo jest także dziś? Czekam na wypowiedzi, szczególnie ze strony studentów.
niedziela, 4 listopada 2012
Ważny list czytelnika
Witam Panie Profesorze,
Biblioteka Główna SUM została przeniesiona z ul. Poniatowskiego na ul. Warszawską.
Z dala od Rektoratu i tętniących życiem kampusów uczelnianych została skazana na swego rodzaju izolację.
Dwóch pracowników BG zostało oddelegowanych do Centrum Dydaktyki i Symulacji Medycznej w Katowicach-Ligocie i pojawił się problem. Najbardziej pożądana przez czytelników usługa biblioteczna czyli zestawienia tematyczne z baz danych wykonuje praktycznie jedna osoba.
Na wykonanie zestawienia należy się umówić telefonicznie, konieczna jest obecność danej osoby, a terminy raczej odległe - czas oczekiwania ponad tydzień.
Czy nie wykonuje się już zestawień na zamówienie???
Po wejściu do BG od razu rzuca się w oczy piękna przeszklona winda. Niestety nieczynna od samego początku.
Osoby niepełnosprawne nie mają możliwości skorzystania z Czytelni Czasopism i Czytelni Komputerowej. Dowiedziałem się, że nieczynna jest również winda towarowa, a pracownicy noszą książki w rękach, z parteru na II piętro do opracowania i z powrotem na parter, by wysłać je do bibliotek wydziałowych.
Bulwersująca jest również kwestia niesprawiedliwego podziału premii zadaniowej dla pracowników, związanej z przeprowadzką BG.
Tylko część pracowników otrzymała taką premię, mimo iż wszyscy byli jednakowo zaangażowani w prace związane z przygotowaniem księgozbioru do przeprowadzki
i sprawnym poukładaniem w nowych pomieszczeniach czytelnianych i magazynowych.
Pracownicy są rozgoryczeni, a to pogorszyło atmosferę w pracy i relacje między pracownikami.
Nie są to informacje jakoś szczególnie tajne...o zapisach na zestawienia można poczytać na stronie BG.
http://www2.sum.edu.pl/bazy.php?26
A o problemach z windami można się przekonać osobiście :-)
Sprawę premii poruszyły już w piśmie do Rektora związki zawodowe
http://solidarnosc-sum.eu/index.php?page=6&file=323
Pozdrawiam serdecznie
Biblioteka Główna SUM została przeniesiona z ul. Poniatowskiego na ul. Warszawską.
Z dala od Rektoratu i tętniących życiem kampusów uczelnianych została skazana na swego rodzaju izolację.
Dwóch pracowników BG zostało oddelegowanych do Centrum Dydaktyki i Symulacji Medycznej w Katowicach-Ligocie i pojawił się problem. Najbardziej pożądana przez czytelników usługa biblioteczna czyli zestawienia tematyczne z baz danych wykonuje praktycznie jedna osoba.
Na wykonanie zestawienia należy się umówić telefonicznie, konieczna jest obecność danej osoby, a terminy raczej odległe - czas oczekiwania ponad tydzień.
Czy nie wykonuje się już zestawień na zamówienie???
Po wejściu do BG od razu rzuca się w oczy piękna przeszklona winda. Niestety nieczynna od samego początku.
Osoby niepełnosprawne nie mają możliwości skorzystania z Czytelni Czasopism i Czytelni Komputerowej. Dowiedziałem się, że nieczynna jest również winda towarowa, a pracownicy noszą książki w rękach, z parteru na II piętro do opracowania i z powrotem na parter, by wysłać je do bibliotek wydziałowych.
Bulwersująca jest również kwestia niesprawiedliwego podziału premii zadaniowej dla pracowników, związanej z przeprowadzką BG.
Tylko część pracowników otrzymała taką premię, mimo iż wszyscy byli jednakowo zaangażowani w prace związane z przygotowaniem księgozbioru do przeprowadzki
i sprawnym poukładaniem w nowych pomieszczeniach czytelnianych i magazynowych.
Pracownicy są rozgoryczeni, a to pogorszyło atmosferę w pracy i relacje między pracownikami.
Nie są to informacje jakoś szczególnie tajne...o zapisach na zestawienia można poczytać na stronie BG.
http://www2.sum.edu.pl/bazy.php?26
A o problemach z windami można się przekonać osobiście :-)
Sprawę premii poruszyły już w piśmie do Rektora związki zawodowe
http://solidarnosc-sum.eu/index.php?page=6&file=323
Pozdrawiam serdecznie
czwartek, 1 listopada 2012
O składzie rad wydziałów lekarskich
Prezentuję trzy dokumenty dotyczące sprawy składu rad wydziałów lekarskich. Warto się z nimi zapoznać by dobrze zrozumieć istniejącą sytuację oraz poznać możliwe scenariusze dalszych wydarzeń.
Pismo do Minister Kudryckiej
Odpowiedź z Ministerstwa
Komunikat ŚUM
Pismo do Minister Kudryckiej
Odpowiedź z Ministerstwa
Komunikat ŚUM
sobota, 27 października 2012
Komisje Senackie
Na stronie Uczelni możemy znaleźć skład nowych Komisji Senackich. Ku memu zdziwieniu w ich skład nie weszło aż 6 spośród 16 samodzielnych pracowników nauki, przedstawicieli poszczególnych wydziałów w Senacie (nie licząc osób pełniących funkcje jednoosobowe). Tak się dziwnie składa, że pominięto pięć osób, Sygnatariuszy strony www.sumwybory2012.pl.
Czy tak prawidłowa sytuacja? Nie sądzę. W ciągu ostatnich dwóch kadencji w skład Komisji Senackich wchodzili wszyscy samodzielni pracownicy, delegaci swoich wydziałów. To na nich, jako delegatach pochodzących z demokratycznego wyboru, spoczywa największa odpowiedzialność za sprawy uczelni i zrozumiałe jest, że praca na rzecz uczelni musi być prowadzona także w ramach Komisji Senackich. Gdy przyjrzymy się zasadom funkcjonowania Sejmu RP zauważymy, że w skład Komisji Sejmowych wchodzą zarówno przedstawiciele koalicji rządowej, jak i członkowie opozycji. W skład nowych Komisji Senackich weszła jedna (!) osoba z grona Sygnatariuszy.
Taka sytuacja nie wróży nic dobrego na przyszłość, a wyeliminowanie z gry tych osób i ograniczenie ich wpływu na sprawy uczelni nie służy dobrze sprawom ogółu pracowników.
Czy tak prawidłowa sytuacja? Nie sądzę. W ciągu ostatnich dwóch kadencji w skład Komisji Senackich wchodzili wszyscy samodzielni pracownicy, delegaci swoich wydziałów. To na nich, jako delegatach pochodzących z demokratycznego wyboru, spoczywa największa odpowiedzialność za sprawy uczelni i zrozumiałe jest, że praca na rzecz uczelni musi być prowadzona także w ramach Komisji Senackich. Gdy przyjrzymy się zasadom funkcjonowania Sejmu RP zauważymy, że w skład Komisji Sejmowych wchodzą zarówno przedstawiciele koalicji rządowej, jak i członkowie opozycji. W skład nowych Komisji Senackich weszła jedna (!) osoba z grona Sygnatariuszy.
Taka sytuacja nie wróży nic dobrego na przyszłość, a wyeliminowanie z gry tych osób i ograniczenie ich wpływu na sprawy uczelni nie służy dobrze sprawom ogółu pracowników.
niedziela, 21 października 2012
Newsletter
Niedawno otrzymaliśmy drogą poczty elektronicznej pierwszy numer newslettera naszej uczelni. To jest ciekawa inicjatywa nowego Rektora Prof. P. Jałowieckiego. Z pewnością dobra komunikacja pomiędzy władzą oraz pracownikami to jeden z warunków dobrego funkcjonowania każdej instytucji, a uczelni w szczególności. Z uznaniem należy przyjąć inicjatywę Rektora. Trudno dziś przesądzać jak zostanie ona przyjęta przez społeczność akademicką, a sukces zostanie uzyskany gdy szerokie kręgi pracowników staną się odbiorcami newslettera. Jest także jeszcze inny warunek powodzenia tego przedsięwzięcia; nie można ograniczyć się do jednokierunkowej komunikacji – od władzy do pracowników. Musi istnieć także kanał odwrotny – głos z dołu musi docierać do władzy, musi istnieć odrębny system dialogu. Dopiero wówczas będziemy mogli mówić o sukcesie wiodącym do postępu w funkcjonowania naszej uczelni.
czwartek, 18 października 2012
Rozmowa z lekarzem z Zabrza
Niedawno odbyłem rozmowę z jednym z lekarzy pracującym niegdyś w szpitalu w Zabrzu-Zaborzu. Ten szpital od 8 lat stoi pusty, jeszcze za czasów rządów Rektora T. Wilczoka zapadła decyzja o przejęciu obiektu przez uczelnię. Niestety, życie pokazało, że ta decyzja była kompletnie chybiona. Nie chcę dziś ferować jednoznacznych ocen i wskazywać winnych tej skandalicznej decyzji; nie ulega żadnej wątpliwości, że doprowadzono do ruiny nieźle prosperujący szpital tak potrzebny mieszkańcom Zabrza. Niemniej zbulwersowała mnie informacja jaką otrzymałem od mego rozmówcy; otóż w obliczu chęci pozbycia się szpitala przez ówczesne władze samorządowe miasta pracujący w nim lekarze powołali spółkę „Lekarze z Zaborza” i zadeklarowali chęć wykupienia szpitala. Tak się jednak nie stało, a świetna kadra lekarska rozpierzchła się po świecie.
Zastanówmy się: do wyboru były dwie opcje – przekazanie szpitala Akademii Medycznej za symboliczną złotówkę lub oddanie w ręce lekarzy. Wybrano fatalne w skutkach rozwiązanie, a sprawa nadal jest nierozwiązana i budynek dawnego szpitala stoi opuszczony. My, jako uczelnia okazaliśmy się kompletnie nieodpowiedzialni za własne decyzje, a postawa władz samorządowych niepotrafiących zadbać o interes mieszkańców miasta także jest trudna do zaakceptowania. Zgodnie z własnymi doświadczeniami wiem, że ta sprawa bardzo negatywnie odbiła się na wizerunku uczelni, szczególnie wśród mieszkańców Zabrza.
Zastanówmy się: do wyboru były dwie opcje – przekazanie szpitala Akademii Medycznej za symboliczną złotówkę lub oddanie w ręce lekarzy. Wybrano fatalne w skutkach rozwiązanie, a sprawa nadal jest nierozwiązana i budynek dawnego szpitala stoi opuszczony. My, jako uczelnia okazaliśmy się kompletnie nieodpowiedzialni za własne decyzje, a postawa władz samorządowych niepotrafiących zadbać o interes mieszkańców miasta także jest trudna do zaakceptowania. Zgodnie z własnymi doświadczeniami wiem, że ta sprawa bardzo negatywnie odbiła się na wizerunku uczelni, szczególnie wśród mieszkańców Zabrza.
czwartek, 11 października 2012
List Czytelnika
Panie Profesorze,
Zdziwił mnie skład wydziałowej komisji ds. nauki. Wg mojego zdania powinny się tam znaleźć osoby z czołówki naukowej wydziału. Przed wakacjami takie zestawienie przedstawiono członkom RW w Zabrzu, uszeregowane wg liczby cytacji i współczynnika Hircha. Niestety, trudno wśród składu dostrzec osoby z pierwszej dziesiątki tego rankingu. Przynajmniej niektórzy spośród nich powinni swą wiedzą i doświadczeniem służyć sprawom nauki na wydziale, nie tylko jako aktywni autorzy publikacji naukowych.
Zdziwił mnie skład wydziałowej komisji ds. nauki. Wg mojego zdania powinny się tam znaleźć osoby z czołówki naukowej wydziału. Przed wakacjami takie zestawienie przedstawiono członkom RW w Zabrzu, uszeregowane wg liczby cytacji i współczynnika Hircha. Niestety, trudno wśród składu dostrzec osoby z pierwszej dziesiątki tego rankingu. Przynajmniej niektórzy spośród nich powinni swą wiedzą i doświadczeniem służyć sprawom nauki na wydziale, nie tylko jako aktywni autorzy publikacji naukowych.
niedziela, 7 października 2012
Wyniki sesji jesiennej Lekarskiego Egzaminu Państwowego (LEP) i Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Państwowego (LDEP)
Na stronie www.cem.edu.pl znajdziemy wyniki ostatniej, jesiennej sesji egzaminacyjnej LEP-u i LDEP-u. Nie są one dobre dla naszych absolwentów wydziałów lekarskich, ale znacznie lepiej – podobnie jak w minionych sesjach – wypadli absolwenci Wydziału Lekarskiego w Katowicach zajmując 6-te miejsce wśród wydziałów lekarskich, a za byłymi studentami z Zabrza znaleźli się tylko koledzy z Lublina. Nasi absolwenci Wydziału Lekarsko-Dentystycznego plasują się z połowie stawki na 6. miejscu.
Zachęcam do szczegółowego zapoznania się z tymi wynikami.
Zachęcam do szczegółowego zapoznania się z tymi wynikami.
czwartek, 4 października 2012
Inauguracja roku akademickiego
Pierwszy raz od wielu lat nie mogę osobiście wziąć udziału w inauguracji roku akademickiego, gdyż prowadzę w tym tygodniu zajęcia ze studentami. Zwracam się z prośbą do pracowników, którzy będą obecni na inauguracji o komentarze i opinie. Niezwłocznie zamieszczę je na blogu.
poniedziałek, 1 października 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)