Apel o pomoc dla naszego Kolegi Doktora Romana Kuźniewicza

https://www.siepomaga.pl/roman-kuzniewicz

środa, 25 stycznia 2012

POSIEDZENIE SENATU

Dzisiejsze posiedzenie Senatu było krótkie; dwie sprawy są warte uwagi.
Po pierwsze, podjęliśmy kolejną decyzję dotyczącą sprzedaży przez uczelnię budynku po ACM-ie w Zabrzu (dla niezorientowanych to skrót Akademickiego Centrum Medycznego, szpitala w Zabrzu, który nigdy nie został oddany do użytku). Bez zgody Senatu nie można dalej prowadzić tej procedury.
Druga ważna sprawa dotyczy harmonogramu prac nad projektem Statutu, do 27 stycznia można zgłaszać doń uwagi, następnie Komisja Statutowa opracuje ostateczną wersję do zaopiniowania przez związki zawodowe (jest na to 30 dni), a 20 marca odbędzie się posiedzenie Senatu poświęcone sprawie przyjęcia Statutu. Statut musi być zatwierdzony do końca marca 2012 roku.

wtorek, 24 stycznia 2012

Uwagi do projektu statutu autorstwa Prof. dr hab. A. Kochańskiej-Dziurowicz

Uwagi do statutu

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Wywiad z Prof. Markiem Rudnickim

Z prawdziwą przyjemnością zamieszczam dziś wywiad z Prof. M. Rudnickim. Prof. Rudnicki przez wiele lat pracował w naszej uczelni, a od dwóch dekad mieszka i pracuje w USA. Przed paru laty jako profesor wizytujący odwiedził naszą uczelnię, pamiętam Jego znakomity wykład dla studentów w Zabrzu. To była fascynująca opowieść o amerykańskiej medycynie uniwersyteckiej.

Wywiad dotyczy wydarzeń sprzed 30 laty, rola ówczesnego doktora Rudnickiego, adiunkta w klinice chirurgii, była ogromna. Może rzec, że jednoosobowo zmienił biegu historii. Gdyby ranni górnicy zamiast do CSK w Ligocie trafili do szpitali resortowych prawda o tragedii na Wujku mogłaby zostać ukryta na lata.

30 lat temu: Spontaniczna akcja lekarzy dla ratowania rannych górników z kopalni Wujek

piątek, 20 stycznia 2012

Tryb postępowania konkursowego

W listopadzie 2011 roku skierowałem na ręce Przewodniczącego Senackiej Komisji Statutowej moje uwagi dotyczące trybu wyboru kierowników jednostek (link na końcu tekstu). Niestety, nic z moich sugestii nie znalazło się w projekcie Statutu, jaki od 16 stycznia br. znajduje się na stronie internetowej uczelni.

Według mojego najgłębszego przekonania, opartego na wieloletniej obserwacji konkursów w naszej uczelni, bez dokonania fundamentalnych zmian zasad ich przeprowadzania nie uda się uruchomić aktywności pracowników uczelni. Utrzymanie dotychczasowego, skompromitowanego systemu (vide konkursy w katedrach ginekologii, kardiologii, chirurgii stomatologicznej) jest nie do przyjęcia. Obok mojej propozycji zamieszczam także odpowiedni fragment projektu Statutu. Projekt komisji statutowej jest znacznie szerszy i bardziej szczegółowy; pewnie część z tych zapisów można by bez trudu włączyć także do mego projektu. Ideą mej propozycji było stworzenie takiego regulaminu wyborczego by cały proces wybierania kierownika jednostki był maksymalnie przejrzysty i nie dawał nikomu żadnych możliwości wpływania na wynik konkursu.

Rada Wydziału ma mieć pełne, niczym nieskrępowane prawo do przeprowadzania procedury konkursowej. To realizacja idei demokracji akademickiej; wynika także wprost z Ustawy o Szkolnictwie Wyższym.

Jestem przekonany, że dobra, sprawiedliwa procedura wyboru kierowników jednostek to fundament dobrej uczelni. Bez zagwarantowania szans na awans zawodowy pracownikom naukowo-dydaktycznym trudno wyobrazić sobie by pracownicy uczelni mogli się w pełni z nią identyfikować, by chcieli pracować z całych sił bez perspektyw na awans.

Proponowane zmiany mają na celu:
  • Wybór nowego kierownika jednostki odpowiednio wcześnie tak by zapewnić ciągłość pracy i umożliwić przekazanie wszystkich spraw przez aktualnego kierownika jego następcy (dziś normą jest rozpisywanie konkursu pod koniec roku akademickiego)
  • Dać rzeczywistą władzę członkom Rady Wydziału (RW), którzy będą mogli wybierać spośród wielu kandydatów (dziś decydujący głos należy do komisji konkursowej, to kilkuosobowe gremium decyduje kto pozostaje jedynym kandydatem, a inni chętni tracą szanse na wybór) – ten punkt to realizacja podstawowej zasady akademickiej, niezależności wydziału w decydowaniu o swych sprawach
  • Wskazuje na RW, jako jedyny organ kolegialny decydujący o obsadzeniu stanowisk kierowniczych w swych jednostkach (dziś z bliżej nieznanych powodów po decyzji RW odbywa się głosowanie w Senacie uczelni)
  • Losowy wybór komisji konkursowej pod nadzorem wydziałowej komisji wyborczej zapewnia jej bezstronność (jakimś dziwnym trafem większość członków RW nigdy nie jest zgłaszana do pracy w komisjach)

W opisanej sytuacji postanowiłem odwołać się do opinii publicznej, proszę Czytelników o opinię i wybór projektu uznanego za właściwy (ankieta na początku strony).

Tryb wyboru kierowników - projekt autorski

Tryb wyboru kierowników - projekt Komisji Statutowej

czwartek, 19 stycznia 2012

O ŻYCIU AKADEMICKIM W ZABRZU

Na dzisiejszym posiedzeniu RW najważniejszą, w mojej opinii, poruszoną sprawą była kwestia prawyborów. Z taką inicjatywą wystąpił Prof. W. Rokicki, który krótko przedstawił ideę prawyborów; skracając można ją ująć jako próbę wyboru przez RW jednego kandydata w nadchodzących wyborach rektorskich. W godzinnej dyskusji wzięło udział wiele osób, swe zdanie wypowiedzieli Prof. Prof. J. Bursa, A. Dyduch, A. Gabriel, P. Jałowiecki, W. Król, A. Sieroń, R. Wojnicz, M. Zembala. Interesującą prezentację multimedialną przedstawił Prof. Sieroń punktując „za” i „przeciw” prawyborom. Jednoznacznie za wypowiedział się Prof. Dyduch. Inni dyskutanci podnosili zarówno silne strony jaki i wady tej idei. Zabrałem głos zwracając uwagę, że prawybory to droga odwołująca się do opinii społeczności akademickiej, tak by kandydat poddał się ocenie RW w czasie prawyborów. Taka droga to antynomia, dotąd dominującemu modelowi, zakulisowych uzgodnień. Jest zrozumiałe, że kandydat musi uzyskać poparcie nie tylko we własnym wydziale, ale droga do akceptacji powinna być pochodną jego sylwetki, drogi życiowej oraz programu. Takie jest moje rozumienie pojęcia „akademickość” w odniesieniu do wyborów rektora. Jestem zwolennikiem idei prawyborów; gdy stanie do wyborów na stanowisko rektora czterech kandydatów z Wydziału porażka jest prawie pewna.
Dyskusja nie zakończyła się jednoznaczną decyzją, na następnym posiedzeniu RW ma podjąć ostateczną decyzję czy prawybory się odbędą.

środa, 18 stycznia 2012

O wrocławskiej AM przeczytane w prasie

Solidarność '80: Rektor powinien zwolnić Andrzejaka

poniedziałek, 16 stycznia 2012

HOT NEWS!

Z przyjemnością informuję, że na stronie internetowej naszej uczelni znajduje się projekt Statutu. Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera skierowała także pismo do kierowników jednostek organizacyjnych, w którym zachęca do nadsyłania uwag do projektu w terminie do 27 stycznia.
To bardzo dobra wiadomość dla społeczności akademickiej naszej uczelni, wychodząca naprzeciw powszechnym oczekiwaniom. Powinniśmy wykorzystać możliwość udziału w kształtowaniu Statutu, najważniejszego aktu prawnego określającego funkcjonowanie uczelni.

niedziela, 15 stycznia 2012

ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Odpowiedzialność to ważna cecha w życiu każdego człowieka, ale ta cecha nabiera szczególnego znaczenia w działalności publicznej. Od osób pełniących ważne funkcje wymagamy więcej niż od przeciętnego zjadacza chleba, gdyż ich decyzje mogą mieć poważne konsekwencje dla wielu ludzi, całych instytucji, miast lub nawet państw. A im wyżej ktoś stoi w drabinie społecznej tym większa ciąży na nim odpowiedzialność. Niestety, nie zawsze postawa VIP-a idzie w parze ze znaczeniem stanowiska jakie piastuje. Chciałbym parę słów napisać o bieżących wydarzeniach z Zabrza mających podłoże w pewnych decyzjach sprzed wielu lat. W 2004 roku Śląska Akademia Medyczna otrzymała od władz Zabrza szpital miejski znajdujący się na ulicy Wyciska. Był to wówczas dość nowy budynek, a uczelnia miała tam umiejscowić swoje kliniki. Stanowisko rektora pełnił wówczas Prof. T. Wilczok. Dla mieszkańców miasta zamknięcie szpitala, w którym funkcjonowały oddziały interny, chirurgii i ortopedii to była i jest nadal katastrofa. Obowiązki opieki zdrowotnej przejął szpital w Biskupicach nieprzygotowany do przyjęcia tak dużej liczby pacjentów. Znaczną część pracowników zamkniętego szpitala przejął Szpital Kliniczny nr 1 co spowodowało jego zadłużenie. Budynek dawnego szpitala stoi pusty do dziś, kliniki nigdy tam nie zostały posadowione. Jadąc trasą średnicową miga na wysokości dzielnicy Zabrza - Zaborza spory gmach szpitala.
Czyj to był błąd? Pewnie w pierwszej kolejności władz uczelni, która była już wówczas bardzo zadłużona i cały projekt był całkowicie nierealny. To była po prostu kompletna nieodpowiedzialność. Ale część winy spada także na ówczesne władze samorządowe Zabrza, które nie zadbały by w umowie z uczelnią zabezpieczyć interesy mieszkańców na wypadek niedotrzymania warunków umowy.
Dlaczego dziś om tym piszę? Niedawno dowiedziałem się, że pewna instytucja w terenu miasta stara się o przekazanie je przez władze samorządowe użytkowanego obiektu na własność. Istnieje taka prawna i formalna możliwość by przeprowadzić taką procedurę. Ale okazało się, ze miasto wcale nie jest skore do podjęcia szybkiej decyzji w tej kwestii. Przedstawiciele miejscowego samorządu przypomnieli fakt z przeszłości; skoro niegdyś oszukała nas uczelnia medyczna, jaką mają gwarancję, że w tym przypadku nie mają do czynienia z nieodpowiedzialnym partnerem? W magistracie pamięta o wieloletnich bojach z akademią medyczną o szpital, ale odium nieodpowiedzialności spada na innych ludzi zupełnie niezwiązanych z dawnymi wydarzeniami.
Dla mnie, pracownika uczelni przykro było słuchać takiej relacji. Wcale nie jest miło pracować w instytucji postrzeganej jako niepoważna i nieodpowiedzialna.
Niech ta historia będzie przestrogą dla tych, którzy z racji pełnionych funkcji podejmują ważne decyzje, konsekwencje mogą trwać wiele, wiele lat…

środa, 11 stycznia 2012

O STATUCIE, KTÓREGO NIE MA

Zgodnie z uchwaloną nowelizacją w 2011 roku ustawy o szkolnictwie wyższym wszystkie polskie szkoły wyższe muszą opracować i przyjąć nowy statut nie później niż do końca marca 2012 r. Niezwykle istotny jest fakt oddania przez ustawodawcę określenia szeregu uprawnień władz uczelni do decyzji Statutu. Statut będzie więc decydował w zdecydowanie większym niż dawniej stopniu o wewnętrznym ustroju uczelni. To, co jeszcze dzisiaj wydaje się być nadużyciem władzy, może w najbliższym czasie stać się obowiązującą normą.
O statucie, a raczej o jego projekcie pisałem kilkakrotnie przy okazji pisania sprawozdań z posiedzeń Senatu. Zwracałem wówczas uwagę, że nie do zaakceptowania jest procedura utajniania treści projektu statutu. Budzi to niepokój. Dała temu wyraz uchwała Rady Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu wskazująca, że projekt powinien zostać opublikowany na stronie internetowej naszej uczelni. Na grudniowym posiedzeniu Senatu podniosłem tę sprawę, ale Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera nie widzi takiej potrzeby. Udało się natomiast, w wyniku dyskusji na wcześniejszych posiedzeniach Senatu, uzyskać możliwość nadsyłania swych propozycji dotyczących projektu statutu. Według informacji Prof. Z. Gąsiora, przewodniczącego Komisji Statutowej, nadeszło kilkanaście wartościowych uwag od pracowników uczelni. To dowód, że społeczność akademicka interesuje się tak ważną sprawą, jak przyszły statut, który na długie lata będzie regulował funkcjonowanie uczelni. Projekt statutu, zgodnie z przyjętym harmonogramem powinien być gotowy do końca grudnia 2011 r., następnie przekazany Pani Rektor, która z kolei przesyła go związkom zawodowym do konsultacji (zgodnie z prawem jest na nie 30 dni). Zastanówmy się; projekt przygotowywano 6 miesięcy, a do 11 stycznia br. nie przekazano go stronie związkowej. Gdyby nawet jutro projekt trafił do konsultacji to po nich zostanie przekazany dopiero 11 lutego. Potrzebne pewnie będą wówczas pewne korekty prawne, a ostateczną wersję zaakceptować musi Komisja Statutowa. Do końca marca zostanie niewiele czasu.
W mojej ocenie cała procedura przyjmowania nowego Statutu jest znacznie opóźniona, a udział w jego tworzeniu członków społeczności akademickiej zbyt mały. Przypomina mi się procedura przyjmowania poprzedniego Statutu w 2006 roku. Wówczas także „za pięć dwunasta” przekazano projekt do akceptacji Senatu. I co gorsza, gdy Senat projekt odrzucił zarządzono reasumpcję głosowania bez zaistnienia żadnych, formalnych podstaw do takiego kroku. Pani Rektor szermowała wówczas argumentacją, że jeśli Senat Statutu nie zatwierdzi to Ministerstwo „narzuci” nam swój statut. Senat działał pod presją i pośpiechu.
Władze uczelni idą utartą, wypróbowaną ścieżką tak, by zminimalizować głos opinii społecznej naszej uczelni.
To dotyczy także Ciebie, czytającego te słowa.
Ps.: Gwoli informacji, w pierwszym głosowaniu byłem przeciwny przyjęciu Statutu w 2006 roku, w drugim, bezprawnym głosowaniu nie uczestniczyłem.

wtorek, 10 stycznia 2012

HOT NEWS!

Rada Wydziału wrocławskiej Akademii Medycznej odwołała na dzisiejszym posiedzeniu Panią dr hab. Jolantę Antonowicz-Juchniewicz, prof. nadzw. AM. ze stanowiska Dziekana. Wynik głosowania: 50 za odwołaniem, 16 przeciw.
Ta decyzja kończy pewien etap związany z plagiatem jakiego dopuścił się były Rektor AM Prof. R. Andrzejak.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Istota konfliktu na linii rząd-lekarze

http://twitter.com/#!/PetrosTovmasyan/status/154873319575928832/photo/1

sobota, 7 stycznia 2012

PODSUMOWANIE ANKIETY

Chciałbym podsumować ankietę dotyczącą wydarzeń w minionym roku w świecie polskich szkół wyższych. Przede wszystkim dziękuję wszystkim, którzy wzięli w niej udział. Głos oddało 170 osób. W ankiecie, która była pierwszą (i na pewno nie ostatnią) ankietą zamieszczoną na blogu zadałem 10 pytań. Po 5 dotyczyło spraw istotnych dla całego środowiska w Polsce i tych dotyczących naszej uczelni. Być może lepiej było oddzielić te dwa obszary, ale dzięki takiemu układowi była szansa na zebranie informacji jakie wydarzenia są dla nas najważniejsze. Poza tym, sądząc po liczbie odwiedzających blog z innych rejonów Polski, ograniczenie sfery pytań tylko do wydarzeń w naszej uczelni wyeliminowałoby ich z udziału w ankiecie.
Długi czas, aż do 6 stycznia wieczorem, zgodnie z oczekiwaniami, najwięcej osób uważało, że najważniejsze było wprowadzenie nowej ustawy o szkolnictwie wyższym, co ostatecznie zgłosiło 21% respondentów. Ale końcówka głosowania była bardzo dynamiczna i na pierwsze miejsce wysunęła się sprawa konkursu na kierownika Katedry i Zakładu Chirurgii Stomatologicznej (40%). Nic dziwnego, ta skandaliczna historia ciągnie się parę lat. Inne ogólnopolskie wydarzenia, uznane za ważne to sprawa plagiatu rektora Andrzejaka z wrocławskiej AM (9%) oraz nowy system finansowania nauki (5%).
Inne problemy lokalne, uznane za ważne to konkurs na kierownika I Katedry i Kliniki Kardiologii (10%) i kwestia zatrudnienia w uczelni profesorów-emerytów (9%).

Próbując „na gorąco” podsumować wyniki ankiety dwie kwestie wydają się być najistotniejsze. Po pierwsze największą uwagę skupiają jednak wydarzenia z życia naszej uczelni, co wskazuje, że polityka kadrowa jest kluczowym obszarem warunkującym prawidłowe funkcjonowanie uczelni (na trzy sprawy z tego zakresu oddano łącznie 59% wszystkich głosów). Druga ważna obserwacja to docenienie znaczenia wprowadzenia nowej ustawy o szkolnictwie wyższym, choć chyba jednak w znaczenie tego faktu dla przyszłego funkcjonowania polskich uczelni jest niedoszacowane. Martwić musi także znikoma uwaga dotycząca zmian finansowania nauki, to dowód na kryzys w tym obszarze jaki jest coraz bardziej widoczny.

wyniki ankiety

czwartek, 5 stycznia 2012

ANKIETA

Działając w każdej dziedzinie życia warto starać się, by poznać poglądy innych osób dotyczące interesujących nas problemów. Od lat na blogu poruszam wiele tematów dotyczących spraw z życia uniwersyteckiego, ale nie posiadam pełnej wiedzy dotyczącej poglądów Czytelników (nie licząc treści komentarzy). Z tych powodów odwołałem się w ankiecie do opinii Czytelników. Dziękuję za aktywny udział prawie setce osób i udzielone odpowiedzi. Głosować można do jutra do północy - liczę na dalszą aktywność. Chciałbym także przeprosić za błąd, jaki się wkradł do ankiety; chodziło o konkurs na stanowisko kierownika I, a nie III Katedry i Klinika Kardiologii.

środa, 4 stycznia 2012

Trochę statystyki za miniony rok

Przedstawiam statystykę wejść na blog za ostatnie trzy lata. Utrzymuje się tendencja wzrostowa, miesięczna liczba odwiedzających wzrosła do prawie 7 tysięcy.

Wykres odwiedzin z lata 2009-2011

Dziękuję wszystkim Czytelnikom, szczególnie cenne były nadesłane komentarze.

niedziela, 1 stycznia 2012

Podsumowanie roku

W minionym roku została znowelizowana Ustawa o Szkolnictwie Wyższym, co dość istotnie zmienia funkcjonowanie szkół wyższych; to chyba najważniejsze wydarzenie polskiego świata akademickiego. Patrząc na minione 12 miesięcy z perspektywy naszej uczelni kluczową kwestią wydaje mi się stopniowe „budzenie” się społeczności akademickiej z ponad sześcioletniego letargu. Od września 2005, gdy swą pierwszą kadencję rozpoczęła Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera, w uczelni dominującym modelem udziału w życiu akademickim było milczenie. Przykład losów Profesora Dzielickiego był aż nadto wymowny; niezależne myślenie i głośne wypowiadanie samodzielnych poglądów to była droga do samounicestwienia. Ale zmierzch tego swoistego modelu „śląskiej medycyny akademickiej” widać już od pewnego czasu. Nie wszystkie zamiary władz się powiodły, głowy się coraz śmielej podnosiły. Trzy wydarzenia skupiły swą największą uwagę: konkursy na stanowiska w klinice kardiologii w Ochojcu i klinice chirurgii stomatologicznej w Zabrzu oraz sprawa profesorów usuniętych (lub jak wolą inni – nieprzyjętych ponownie do pracy) z uczelni jesienią. I okazało się, że zwarcie szeregów pracowników jest w stanie skutecznie zablokować działania władz uczelni. Co szczególnie warte jest uwagi, jednym głosem mówiły osoby dotąd prezentujące różne poglądy i stanowiska co miało miejsce w Radach Wydziału i Senacie.

To w mojej opinii dobry prognostyk na przyszłość, to znak, że znacząca większość pracowników oczekuje rzeczywistej, a nie kosmetycznej zmiany sposobu funkcjonowania uczelni.

czwartek, 29 grudnia 2011

Polityka historyczna

Pojęcie „polityka historyczna” jest mało jasne dla wielu, może nawet większości Polaków. Najogólniej jest to polityka dotycząca kształtowania społecznego odbioru i zrozumienia wydarzeń historycznych, zwykle odnosząca się do danego kraju. W takim ujęciu odwołujemy się do przeszłości, ale tak naprawdę polityka historyczna jest jak najbardziej wpisana w bieżące życie. Wiedza dotycząca naszej przeszłości ma pomagać w zrozumieniu aktualnych wydarzeń i tak układać sprawy kraju by, korzystając z tej wiedzy, jak najlepiej realizować interes państwa i społeczeństwa. Wiedza pochodzi z wielu źródeł (szkoła, wychowanie w rodzinie, tradycje kultywowane w społeczeństwie, media, w końcu polityka państwa w tym zakresie). Zatem nasze podejście do wydarzeń historycznych dotyczących Polski są wypadkową szeregu czynników. Z pewnością zrozumienie wydarzeń historycznych nie jest dane raz na zawsze, modyfikują je bieżące zmiany cywilizacyjne. Sądzę, że aktualnie jesteśmy świadkami bardzo dynamicznych zmian świadomości historycznej polskiego społeczeństwa. Pójdę dalej, uważam, że ostatnie dwie dekady oraz nadchodzące lata będą miały absolutnie kluczowe znaczenie dla miejsca Polski w świecie na bardzo długi okres czasu. Niestety, dokonujące się na naszych oczach zmiany (pewnie nieuświadamiane przez znakomitą większość społeczeństwa) idą w niekorzystnym kierunku z punktu widzenia odbioru historii. Spróbuję uzasadnić ten pogląd.

Druga Rzeczpospolita czerpała swą siłę z tradycji Pierwszej RP oraz mitu powstań. Mimo zaledwie dwóch dekad, udało spoić się trzy różne społeczności pochodzące z odległych od siebie kulturowo zaborów i stworzyć patriotyczne, ceniące własne tradycje, ale przecież generalnie tolerancyjne społeczeństwo. Obok siebie żyli w zgodzie polscy obywatele różnej narodowości. Wojna zburzyła ten czas budowania nowoczesnego państwa polskiego. Po niej nastąpił smutny czas „budowy” nowego społeczeństwa polskiego. Polityka historyczna ówczesnego „państwa polskiego” miała na celu zniweczenie dorobku I oraz II RP i była zorientowana na zupełnie inne, pseudopatriotyczne wartości. Polka i Polak nowego typu miał wiernie służyć krajowi u boku Wielkiego Brata, ZSRR. W niepamięć miały pójść wydarzenia z naszej historii o ile nie służyły bieżącemu kształtowaniu nowego modelu obywatela i nowego typu wasalnego państwa. Ale mimo półwiecza indoktrynacji komunistycznej okazało się, że nadal wzorzec zachowań w przeważającej części polskiego społeczeństwa opiera się na tradycyjnych wartościach. Słowa patriotyzm, patriota, służba Ojczyźnie, wojsko i wiele innych nadal były obecne w świadomości społecznej. Ale wystarczyły dwie dekady by skumulowane przez stulecia wartości zostały poważnie zachwiane. Widzimy błyskawiczny odwrót od tych pojęć, zewsząd słychać nawoływania, że patriotyzm się przeżył, że w zjednoczonej Europie należy raczej przyjąć zasadę mimikry, że wydarzenia historyczne należy zostawić jakimś tam historykom, a życie należy odbierać tylko w wymiarze dnia codziennego. Patrzmy w przyszłość, nie za siebie. Padają słowa stawiające słowa patriotyzm i rasizm na jednej płaszczyźnie. Patriota to taki zacofany człowiek, niedostosowany do współczesności, wstecznik. Wmawia się nam, że tak się dzieje wszędzie w świecie, że nieuchronna jest kulturowa unifikacja.
Kulminacją takiej interpretacji rzeczywistości były wydarzenia 11 listopada w Stolicy.

Uczestnicy Marszu Niepodległości zostali określeni, jako skrajni narodowcy, ba, nawet faszyści, wrogowie zjednoczonej Europy.

Ale czy tak jest naprawdę wszędzie tak się dzieje, czy w każdym kraju wartości narodowe są w odwrocie? Z pewnością nie, czy ktokolwiek słyszał o kontrmanifestacji np. w Wielkiej Brytanii czy Francji, nie mówiąc o USA? Chętni do bojkotu lipcowych Świąt w USA lub Francji spotkaliby się ze społeczną infamią. To po prostu jest wykluczone.

Dlaczego w tych krajach erozja pojęć historycznych nie nastąpiła? Czyżby tam nie było globalizacji i unifikacji? Nie, w tych krajach państwo prowadzi spójną politykę historyczną. O własnej historii mówi się dużo (choć przecież nie zawsze bezkrytycznie), szanuje się bohaterów historycznych, święci się Święta Narodowe. Dba się o tradycje historyczne, pielęgnuje się pamięć historyczną. I wcale nie kłóci się taka polityka z pewną unifikacją życia jakie niosą współczesne wydarzenia.

A u nas? Skraca się lekcje historii, a dla tzw. mainstreamowych mediów opisywane pojęcia są raczej marginalne. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że taka ewolucja nie jest przypadkowa. Sądzę, że w interesie wielu środowisk, np. sfer wielkiego biznesu, a nawet niektórych państw leży pewna dezintegracja w innych państwach czy społeczeństwach. Polskie społeczeństwo po okresie półwiecza komunistycznego prania mózgów przechodzi okres dynamicznych zmian i pod pozorem rozwoju cywilizacyjnego można łatwo omamić nas pseudowartościami. Takie społeczeństwo jest wdzięcznym polem do różnego rodzaju manipulacji, zamiast kierować się własnym interesem i rozumem idzie na lep zamaskowanych, obcych interesów. Może dotyczyć to np. wprowadzania nowych norm i wartości, maskowania realizacji interesów silnych grup nacisku np. banków czy właścicieli mediów (obie te sfery zresztą już oddano w cudze ręce, dlaczego mają one liczyć się z polskim punktem widzenia i polskim interesem?). Efekt końcowy jest raczej pesymistyczny. My, Polacy mamy być cichym i potulnym konsumentem cudzych towarów i wartości, zamiast rozwijać własne, indywidualne ścieżki rozwoju mamy iść zgodnie w szeregu europejskiej „rodziny”.

Piszę o tych sprawach, gdyż niedawno w Katowicach odbyła się niezwykle ważna konferencja „Polityka historyczna jako element budowy wizerunku Polski we współczesnym świecie”. Zorganizowana przez Instytut Pamięci Narodowej, Stowarzyszenie „Pokolenie” i NZS 1980 konferencja zgromadziła wiele znanych osób, np. Prezesa IPN dr Ł. Kamińskiego czy redaktora Semkę.

Na koniec spróbujmy się zastanowić czy polityka historyczna w jakiś sposób ma przełożenie na życie akademickie. Wydaje się, że jak najbardziej. Tu także powinniśmy dbać o utrzymywanie dobrych zwyczajów i tradycji, szanować naszych nauczycieli, pamiętać o ważnych wydarzeniach z przeszłości. Nie oznacza to oczywiście bezrozumnego chwalenia przeszłości, pamięć historyczna nie oznacza braku analizy i rozsądnej krytyki. Nie namawiam do prowadzenia PR i propagandy sukcesu, tego nam nie brakuje wokół, w naszej uczelni także. Uważam, że rzeczowa analiza przeszłości (by móc ją prowadzić należy najpierw posiąść odpowiednią wiedzę) ma służyć prawidłowemu prowadzeniu spraw bieżących. W innym razie będziemy pogrążać się coraz głębiej w marazm, dominować będą „oligarchiczne” grupy interesów, a polskie uczelnie będą oddalać się od świata coraz bardziej. Niestety, nie widzę takich działań na poziomie państwa, które nie prowadzi żadnej spójnej polityki historycznej. Analogicznie dzieje się w polskich uczelniach; nie bez powodu w ostatnich latach byliśmy świadkami różnego rodzaju wydarzeń, które dawniej nie miały miejsca.

wtorek, 27 grudnia 2011

O plagiatach

Z życia wrocławskiej AM


piątek, 23 grudnia 2011


Wszystkim Czytelnikom bloga życzę spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia i roku 2012 pełnego sukcesów

środa, 21 grudnia 2011

POSIEDZENIE SENATU

Dziś miało miejsce ostatnie posiedzenie Senatu w 2011 roku. Interesujące informacje przedstawił Podsekretarz w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego Prof. M. Banach. Skupił się na zagadnieniach dotyczących systemu nauki. Wprowadzana w tym roku reforma wydaje się istotnie stwarzać nowe możliwości na polu badań naukowych, ale niepokój może budzić skierowanie zbyt dużego strumienia pieniędzy na KNOW (Krajowe Naukowe Ośrodki Wiodące). W dziedzinie nauk medycznych ma ich być zaledwie 3 w kraju. Nasz gość przedstawił także różne, nowe ścieżki uzyskiwania finansowania dla młodych naukowców, ale także dla uznanych autorytetów w skali krajowej. Po tym wystąpieniu rozpoczęła się dość żywa dyskusja, która raczej nie wyjaśniła wielu poruszanych problemów. W mojej opinii jest wiele zagrożeń dla tych ambitnych planów Ministerstwa, ale sądzę, że największym wyzwaniem jest wyzwolenie w środowiskach akademickich prawdziwego zainteresowania nauką. Obserwujemy od lat stopniową atrofię polskiej nauki, coraz mniej osób tak naprawdę uprawia naukę. Tak jest wszędzie, w całej Polsce. Dlatego zapytałem się Pana Ministra czy równolegle do wielokierunkowych reform Ministerstwo opracowało także koherentny, spójny program pobudzenia aktywności naukowej, program wykorzystujący wiedzę z takich dziedzin, jak socjologia, komunikacja społeczna, psychologia, gdyż istnieje realne zagrożenie, że nie będzie wystarczającego odzewu społecznego na nowe możliwości rozwoju. Odpowiedź była negatywna, nie ma niestety takiego programu.

Bardzo ważna była także kwestia możliwości zamieszczenia na stronie internetowej uczelni projektu statutu (ma być gotowy do końca grudnia br.). RW z Zabrza przyjęła uchwałę by opublikować statut na naszej stronie stąd wsparty tym stanowiskiem ponowiłem już dwukrotnie przedstawiany wniosek by cała społeczność akademicka mogła zapoznać się z owocem ciężkiej pracy członków komisji statutowej. Niestety, nie ma takiej woli, projekt statutu nie będzie poddany społecznej ocenie. Zgodnie z ustawą swe zdanie przedstawią związki zawodowej (mają na to 30 dni), potem projekt przejrzą prawnicy i dopiero wówczas, już bez możliwości wprowadzania jakichkolwiek zmian w wyniku uwag pracowników uczelni, ma być on opublikowany na stronie internetowej. Senat ma się zająć uchwaleniem statutu i tylko jego członkowie będą mieć możliwość wypowiedzi. A czasu jest mało, statut musi być uchwalony do końca marca.
Nie mogę pojąć dlaczego nie można go zaprezentować pracownikom, komu to przeszkadza? W moim rozumieniu godzi to w zasady demokracji akademickiej (są w Polsce uczelnie, w których wykorzystano drogę Internetu do przeprowadzenia szerokich konsultacji społecznych). Przecież statut określi funkcjonowanie uczelni na długie lata i należy wykorzystać wszelkie możliwości by był on na miarę naszych oczekiwań i aspiracji. A im więcej osób się pochyli na projektem statutu tym będzie on lepszy. Na apel Przewodniczącego komisji statutowej Prof. Z. Gąsiora drogą poczty elektronicznej nadeszło kilkanaście wniosków do projektu statutu. Usłyszeliśmy, że te cenne spostrzeżenia wykorzystano w pracy komisji. To najlepszy dowód, że warto wykorzystać społeczny potencjał drzemiący w pracownikach naszej uczelni. Wierzę w mądrość pracowników pracujących w uczelni, ciągle wierzę w sens demokracji akademickiej, ale opisane działania skutecznie zniechęcają ich do jakiejkolwiek inicjatywy.

Trybuna Robotnicza 21. grudnia 1981 r.



Nie widzisz gazety? Pobierz tutaj...

wtorek, 20 grudnia 2011

O stanie wojennym

Najbardziej pomijany efekt stanu wojennego to złamanie Polaków pod względem moralnym, które przetrwało do dzisiaj – rozmowa z dr. Jarosławem Szarkiem w przeddzień 30. rocznicy stanu wojennego

poniedziałek, 19 grudnia 2011

O uroczystościach w Centralnym Szpitalu Klinicznym w Katowicach 16 grudnia

Centralne obchody 30 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego de facto odbyły się w tym roku w województwie śląskim. Kulminacją obchodów była uroczystość pod kopalnią Wujek czcząca pamięć górników zamordowanych 16 grudnia 1981. Ponury dzień pamiętny krwawą pacyfikacją kopalni przez siły ZOMO stał się także dniem początku próby lekarzy Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach-Ligocie. Milicja miała rozkaz kierowania ambulansów z rannymi do dwóch „zmilitaryzowanych” szpitala górniczego w Ochojcu i szpitala MSW. Decydentów nie interesowało, że w szpitalach tych nie ma neurochirurgii i torakochirurgii. Dzięki fortelowi dr Marka Rudnickiego (dziś profesora chirurgii w Stanach Zjednoczonych) znaczna część rannych zawieziona została do CSK. Marek Rudnicki radiotelefonem na częstotliwości pogotowia ratunkowego polecił ich załogom skierować się do CSK. Tam udzielono im pomocy medycznej, założono podwójne historie choroby. Represje spotkały w tym dniu także załogi karetek, generalnie pracowników służby zdrowia, także tych zaangażowanych w pomocy rannym w okolicy kopalni.

Upamiętnieniem roli lekarzy, pielęgniarek, całego personelu służby zdrowia, w szczególności pracowników Centralnego Szpitala Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w niesieniu pomocy ofiarom komunistycznej zbrodni była uroczystość „Drogi do Wolności”. Jej centralny punkt stanowiło odsłonięcie pamiątkowej tablicy w holu Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach. Gospodarzem uroczystości był profesor Grzegorz Opala. Uświetnili ją swoimi wypowiedziami Prof. Irena Lipowicz - Rzecznik Praw Obywatelskich, Andrzej Rozpłochowski - legendarny przywódca Solidarności Huty Katowice, Pełnomocnik Marszałka Województwa Śląskiego ds. obchodów 30 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego oraz Ksiądz Prałat dr Stanisław Puchała - Proboszcz Parafii Katedralnej, kapelan Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności, w czasie stanu wojennego współorganizator komitetu pomocy represjonowanym i aresztowanym. Władze Katowic reprezentowała Pierwsza Wiceprezydent Katowic Krystyna Siejna. Wśród licznie zgromadzonych pracowników CSK i Uniwersytetu obecna była także JM Rektor SUM prof. Ewa Małecka-Tendera. Tablicę odsłonili Prof. dr hab. med. Dr Honoris Causa SUM Zygmunt Górka i syn dr Jerzego Kurkowskiego, Jerzy Kurkowski, jr.
Po odsłonięciu tablicy odbyła się sesja historyczna. W jej części „Nasi Profesorowie – uczestnicy walki o Niepodległą Polskę” przedstawiono sylwetki naszych nestorów, profesorów Zygmunta Górki, Władysława Nasiłowskiego oraz Tadeusza Pragłowskiego.

To był wielki dzień dla całej społeczności akademickiej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Informacja o naszej uroczystości pojawiła się, jako jedna z głównych wiadomości wszystkich ogólnopolskich stacji telewizyjnych.

Szkoda, że nie było informacji na stronie internetowej naszego Uniwersytetu. Szkoda, że Jej Magnificencja Rektor nie zechciała zabrać głosu w imieniu Społeczności Akademickiej. Gospodarz uroczystości parę razy zapraszał do głosu osoby, które chciałyby się wypowiedzieć.

Prof. Krzysztof S. Gołba

Poprosiłem Gospodarza blogu o nie zamieszczanie anonimowych komentarzy do tego tekstu.

Poniżej linki do informacji o naszej uroczystości.

Upamiętniono lekarzy, którzy pomagali górnikom z Wujka

Pielęgniarki i lekarze pomagali ofiarom Wujka. Dziś upamiętnia to tablica

Mój szczerbaty górnik

Mimo represji nieśli pomoc górnikom z Wujka

Lekarze o pacyfikacji Wujka: To było zabójstwo

Uroczystości 30. rocznicy pacyfikacji Wujka

tablica z bliska

tablica

niedziela, 18 grudnia 2011

W Gazecie Wyborczej o Grudniu '81

Mój szczerbaty górnik

Trybuna Robotnicza 18. grudnia 1981 r.



Nie widzisz gazety? Pobierz tutaj...

sobota, 17 grudnia 2011

Trybuna Robotnicza 17. grudnia 1981 r.



Nie widzisz gazety? Pobierz tutaj...

piątek, 16 grudnia 2011

Trybuna Robotnicza 16. grudnia 1981 r.



Nie widzisz gazety? Pobierz tutaj...

czwartek, 15 grudnia 2011

Z ŻYCIA AKADEMICKIEGO W ZABRZU

Od dawna planowałem by do 21 grudnia blog oddać w całkowite władanie historii sprzed 30 lat. Ale życie pisze czasem różne scenariusze i muszę parę zdań napisać o ważnych decyzjach Rady Wydziału w Zabrzu.

Na dzisiejszym posiedzeniu w imieniu grupy osób głos zabrał prof. W. Rokicki, który przedstawił koncepcję dotyczącą nadchodzących wyborów rektorskich. Stwierdził, że należy przeprowadzić prawybory spośród kandydatów do objęcia stanowiska rektora, gdyż kilka osób-członków naszej RW, nieoficjalnie, ale głośno wyraża taką chęć. Gdyby wszyscy kandydaci (3 lub 4 osoby) stanęli do wyborów porażka każdego kandydata jest prawie pewna, gdyż głosy z Zabrza zostaną rozproszone. Prof. Rokicki zwrócił przy ty uwagę na kluczowe kwestie dotyczące aktualnej sytuacji wydziału lekarskiego w Zabrzu oraz przypomniał, że jedynym rektorem z Zabrza od 1981 roku był prof. Religa. Ta interesująca propozycja wzbudziła spore zainteresowanie członków rady wydziału, swe wsparcie dla tej idei wyrazili tak ważni profesorowie, jak L. Poloński, W. Lukas oraz A. Dyduch. Swą aprobatę wyraził także Dziekan W. Król. Na ważny aspekt sprawy zwrócił uwagę prof. Poloński, mówiąc, że prawybory będą sukcesem, gdy kandydaci zawrą dżentelmeńską umowę i wycofają się z kandydowania na rzecz zwycięzcy prawyborów. Do sprawy wrócimy, zgodnie z obietnicą Dziekana Króla by dopracować szczegóły, ale już dziś można wyrazić zadowolenie, że w tej kwestii mamy zgodny pogląd.

I druga bardzo ważna sprawa. Przypomniałem członkom RW, że niedawno mieliśmy możliwość zgłaszania swych uwag do projektu statutu. Poinformowałem, że na ostatnim, listopadowym posiedzeniu Senatu zapytałem prof. Z. Gąsiora, przewodniczącego senackiej komisji statutowej czy planuje zamieszczenie na stronie internetowej uczelni projekt statutu. Niestety, nie otrzymałem wówczas odpowiedzi twierdzącej zatem zwróciłem się do Dziekana z wnioskiem by w głosowaniu RW wyraziła pogląd czy życzy sobie by ten projekt został opublikowany na stronie internetowej uczelni. Członkowie RW gremialnie poparli ten wniosek, co da mi możliwość dalszego kontynuowania dyskusji na posiedzeniu Senatu 21 grudnia. Jedyną wątpliwość o zgodność z prawem publikowania projektu statutu wyraził Dziekan W. Król. Wg mojej wiedzy nie ma takiego zapisu prawa, są w kraju uczelnie, które tą drogą zasięgnęły opinii swego środowiska akademickiego. Co więcej, projekty ustaw w Internecie publikuje kancelaria Sejmu RP, co jest wystarczającą rekomendacją do skorzystania z tej drogi.
Jestem głęboko przekonany, że społeczność akademicka z uwagą zapozna się z projektem statutu i przekaże swe uwagi władzom uczelni.

Spotkanie z funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa

14 grudnia 1981 roku do mieszkania, w którym byłem zameldowany zgłosiło się dwóch „smutnych” panów oraz jeden milicjant. Chcieli mi wręczyć osobiście wezwanie na rozmowę ostrzegawczą. Nie zastali mnie w domu i zostawili wezwanie na rozmowę (zamieszczam je poniżej). Tę rozmowę odbyłem parę dni później, przesłuchiwał mnie kapitan Obtułowicz, ubek delegowany do „pracy” na wydziale lekarskim w Zabrzu. Wielu studentów z Niezależnego Zrzeszenia Studentów Śl. A.M. miało wątpliwą przyjemność spotkania z tym osobnikiem, ale trzeba przyznać, że skończyło się na strachu i nikt z nas z Zabrza (poza Krzysztofem Gołbą) nie został internowany. Do ośrodków odosobnienia trafili także Irena Kubalok oraz Piotr Janas, studenci wydziału lekarskiego w Katowicach. W porównaniu do skali zatrzymań w innych śląskich uczelniach była to liczba znikoma.

wezwanie SB

środa, 14 grudnia 2011

Trybuna Robotnicza 14. grudnia 1981 r.



Nie widzisz gazety? Pobierz tutaj...

wtorek, 13 grudnia 2011

O stanie wojennym

o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym