O Niezależnym Zrzeszeniu Studentów

Zapraszam do lektury książki o Niezależnym Zrzeszeniu Studentów w naszej Uczelni w latach 1980-81. To był niezwykle dynamiczny okres polskie...

sobota, 2 października 2010

Wyniki LEP-u w września 2010

Wyniki przedstawiam poniżej, nie są niestety dla nas zbyt optymistyczne.
Wśród stażystów za nami są tylko absolwenci uczelni w Białymstoku, ale trzeba zauważyć, że poziom był dość wyrównany. Tylko 6 punktów dzieli absolwentów CM UJ od naszych absolwentów, ale absolwenci z Białegostoku są już 6 punktów z nami.
Nieco lepiej jest dla lekarzy z prawem wykonywania zawodu, za naszymi absolwentami znaleźli się młodzi lekarze ze Szczecina, Lublina, Łodzi oraz Białegostoku. W tej grupie różnice między najlepszymi i najsłabszymi była wyraźniejsza (18 punktów). My do liderów tracimy 8 punktów.
Jutro zaprezentuję wyniki młodych dentystów.

Uczelnia

minimum

maksimum

średnia

SD

zdawało

zdało

Collegium Medicum UJ w Krakowie

70

174

142,8

14,9

329

322

Warszawski Uniwersytet Medyczny w Warszawie

83

178

140,6

16,0

389

366

Uniwersytet Medyczny w Poznaniu

59

170

140,6

15,4

275

264

Gdański Uniwersytet Medyczny

99

169

140,4

13,4

294

289

Uniwersytet Medyczny w Lublinie

64

171

139,9

16,4

339

321

UMK, Collegium Medicum w Bydgoszczy

75

169

139,1

16,2

113

108

Akademia Medyczna we Wrocławiu

75

178

137,9

16,1

289

272

Pomorska Akademia Medyczna w Szczecinie

95

172

137,7

14,3

168

160

Uniwersytet Medyczny w Łodzi

78

174

137,4

16,3

404

372

Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach

66

180

136,8

18,0

383

354

Uniwersytet Medyczny w Białymstoku

70

174

130,8

17,5

246

218

uczelnie zagraniczne

67

159

108,3

19,6

54

23

RAZEM

59

180

138,2

16,8

3283

3069



Poniżej zestawione zostały wyniki lekarzy posiadających prawo wykonywania zawodu.

Uczelnia

minimum

maksimum

średnia

SD

zdawało

zdało

nie zdało*

zgłoszonych

Uniwersytet Techniczny w Monachium

157

157

157,0

-

1

1

0

1

Uniwersytet Heinricha-Heine w Duesseldorf

143

143

143,0

-

1

1

0

1

Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie

91

160

133,0

16,3

34

30

4

79

Gdański Uniwersytet Medyczny

90

159

132,2

17,3

46

39

7

72

Uniwersytet Medyczny w Poznaniu

91

169

131,8

18,3

55

47

8

82

Warszawski Uniwersytet Medyczny w Warszawie

85

155

131,0

15,1

58

54

4

97

UMK, Collegium Medicum w Bydgoszczy

110

148

130,5

13,5

13

12

1

33

Akademia Medyczna we Wrocławiu

95

152

130,2

16,0

29

26

3

49

Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach

77

155

124,8

17,2

58

45

13

91

Pomorska Akademia Medyczna w Szczecinie

92

157

123,2

15,8

13

11

2

26

Uniwersytet Medyczny w Lublinie

66

157

121,6

21,2

27

19

8

55

Rigas Stradina universitate

121

121

121,0

-

1

1

0

1

Uniwersytet Medyczny w Łodzi

55

157

119,6

22,4

41

31

10

65

Uniwersytet Medyczny w Kijowie

116

116

116,0

-

1

1

0

1

Ugorodzki Uniwersytet Narodowy

116

116

116,0

-

1

1

0

1

Uniwersytet Medyczny w Białymstoku

71

166

115,2

20,6

28

15

13

53

Państwowy Uniwersytet Medyczny w Karagandzie

106

106

106,0

-

1

0

1

1

Tarnopolska Państwowa Akademia Medyczna

99

99

99,0

-

1

0

1

1

Leningradzki San.-Hig. Inst. Med.

90

90

90,0

-

1

0

1

4

Czerniowicki Państwowy Instytut Medyczny

84

84

84,0

-

1

0

1

1

RAZEM

55

169

127,0

18,7

411

334

77

719

piątek, 1 października 2010

PODSUMOWANIE WRZEŚNIA

Najważniejsza, w mojej opinii, sprawa minionego miesiąca dotyczyła przetargu na firmę PR dla uczelni. Ogromne zainteresowanie mierzone liczbą wejść, a przede wszystkim ilość komentarzy pokazują, że nie ma zgody na takie działania. Pogląd, że te pieniądze zostaną zmarnowane jest powszechny. Czy głos „ludu” ma jakiekolwiek znaczenie dla osób sprawujących władzę?
To się okaże, osobiście jestem pesymistą…władza zawsze wie lepiej…a mizeria w licznych miejscach uczelni trwa…
Ta sprawa okazała się ważna tak dalece, że uważałem, że należy podjąć próbę odwrócenia biegu spraw i zaniechać w ogóle planowanych działań PR. W tym celu przygotowałem list do Pani Rektor, który wręczyłem Jej osobiście 20 września, a następnie opublikowałem na blogu. Pani Rektor po zapoznaniu się z treścią pisma stwierdziła, że nie zgadza się z moim apelem, stwierdzając jednocześnie, że na posiedzeniu Kolegium Rektorsko-Dziekańskiego szeroko dyskutowano problem kształtowania wizerunku uczelni. To gremium, zgodnie z opinią Pani Rektor, jednoznacznie popiera podjęte działania by wizerunek uczelni kreowała firma zewnętrzna. Warto się zatem zastanowić skąd tak rozbieżne poglądy władz oraz społeczności akademickiej. 46 komentarzy daje niezły pogląd o zapatrywaniach komentujących. Nie negując prawa do różnych ocen, nie sposób nie dostrzec, że dwubiegunowość oceny, nazwijmy ją „społecznej” oraz stanowiska władzy jest zdumiewająca. W mojej opinii to dokumentuje wyalienowanie władzy, pokazuje, że jej zrozumienie potrzeb i oczekiwań społeczności akademickiej oscyluje wokół zera. To bardzo niepokojące zjawisko, gdyż jego efektem coraz większy rozdźwięk między ogółem pracowników oraz władzami uczelni. Stereotyp „My” i „Oni”, rodem z czasów PRL-u trwa nadal, co więcej, utrwala się coraz bardziej.
Wrzesień był okresem dużej aktywności Czytelników, którzy nadesłali łącznie 102 komentarze dotyczące różnych tekstów za co serdecznie dziękuję.

czwartek, 30 września 2010

Z ŻYCIA UCZELNI BEZ CENZURY

Dziś odbyło się pierwsze posiedzenie Senatu w roku akademickim 2010/2011. Było relatywnie krótkie, ale parę spraw wymaga uwagi. Nim przejdę do ich omówienia najpierw chciałbym poruszyć kwestię fundamentalną. Otóż pod koniec posiedzenia Dziekan Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym Prof. dr hab. n. med. W. Król, wyrażając stanowisko władz uczelni kategorycznie stwierdził, iż posiedzenia organów kolegialnych uczelni, jak Senat lub Rada Wydziału to spotkania zamknięte wobec czego niedopuszczalne jest upublicznianie poruszanych kwestii. Ta uwaga, myślę, była jednoznacznie skierowana do mnie; od dawna przedstawiam na blogu interesujące dla społeczności akademickiej, w mojej opinii, fragmenty posiedzeń. Co więcej, uważam to za swój obowiązek, w końcu zostałem w demokratycznym trybie wybrany do pracy w Senacie przez członków mojej rady wydziału. Senat i Rada Wydziału to miejsca dyskusji, wymiany myśli, to tu powinny ścierać się nawet najbardziej przeciwstawne poglądy, zatem próba zamknięcia się w kręgu tylko członków tych organów to wezwanie do powrotu do systemu cenzury.
Jako człowiek o niezależnych i samodzielnych poglądach nie mam zamiaru wracać do realiów minionej epoki i informuję, że nadal będę opisywał wydarzenia w uczelni, bez przedkładania komukolwiek moich tekstów do cenzury prewencyjnej.
Chyba najważniejsza część posiedzenia dotyczyła stanowiska (protestu) Senatu dotyczącego planowanych przez rząd reform nauki i szkolnictwa wyższego oraz systemu opieki zdrowotnej czyli szpitali klinicznych. W kraju liczne gremia (np. Senaty) oraz organizacje (np. związki zawodowe) głośno protestują przeciw planowanym zmianom legislacyjnym. Oczywiście nie jest możliwe w paru zdaniach opisać, w jakim kierunku zmierzają reformy, a w najbliższym czasie postaram się na blogu opublikować te projekty ustaw wraz z dziś przyjętymi przez Senat uchwałami. Dopiero takie zestawienie daje szanse na pełną ocenę sytuacji.
Niemniej zdziwienie musi wywołać informacja uzyskana od Pani Rektor Prof. dr hab. n. med. E. Małeckiej-Tendery, że przedstawiciele KRAUM-u (Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych) nie uczestniczyli w tworzeniu tych regulacji prawnych. Jak to możliwe, o nas bez nas? Rząd wie lepiej?
Zapytałem się także o prace Komisji Historycznej w naszej uczelni uzyskując odpowiedź, że toczą się prace przygotowawcze do podjęcia właściwych kroków.
Przyjęliśmy także regulamin przyznawania nagród rektorskich, w którym poniesiono dolny próg wartości IF z 1 do 2 punktów dla nagród indywidualnych oraz z 2,5 do 4 dla wniosków zespołowych.
Niepowodzeniem zakończyła się próba podjęta przez dr hab. n. med. J. Bursę, który postulował by wrócić do ćwiczeń w oddziałach intensywnej terapii w studenckich grupach 3-osobowych (tak było dotąd). Według proponowanych zmian te grupy mają liczyć aż 5 studentów, co, wg opinii Senatora z Zabrza, w znaczący sposób wpłynie na obniżenie poziomu tych zajęć. Pani Rektor tłumaczyła taką zmianę koniecznością natury finansowej. Niestety nie zabrałem w tej sprawie głosu, ale dopiero poniewczasie przyszedł mi do głowy banalnie prosty sposób na wyjście z patowej sytuacji. Należy część skandalicznie wysokich zarobków Pani Kanclerz mgr B. Kuraszewskiej przeznaczyć na płace asystentów. Refleks mnie zawiódł, ale skoro dziś członkowie Senatu dowiedzieli się, że władze uczelni czytają mój blog, tą niecodzienną drogą kieruję apel, by ważąc dobro uczelni i prawidłowość prowadzenia dydaktyki, Pani Rektor natychmiast obcięła niebotyczne dochody Kanclerz i skierowała te środki tam gdzie są naprawdę potrzebne.

środa, 29 września 2010

SYMBOLE NARODOWE

Byłem niedawno świadkiem pewnego epizodu z udziałem Amerykanina. W czasie pobytu w Polsce przekazał on swym polskim znajomym flagę amerykańską, która miała zostać umieszczona na drewnianej wieży stojącej nieopodal domu. Gdy podawał ją właścicielowi domu ten tak nieszczęśliwie ją odebrał, że jeden koniec flagi zetknął się z powierzchnią ziemi. Wywołało to gwałtowną reakcję Amerykanina, który szybko schylił się by podnieść flagę z ziemi. Widząc pewne zdziwienie ze strony Polaka wytłumaczył zaraz, że flaga to dla każdego Amerykanina świętość i w żadnym wypadku nie powinna znaleźć się na ziemi, nawet przypadkowo.
Ta sytuacja skłania do refleksji; czy my, Polacy mamy podobny stosunek do naszych symboli narodowych np. flagi państwowej? Niestety tak nie jest, tradycje narodowe są raczej spychane na margines, proszę spojrzeć na nasze domy w dniu świąt państwowych, tylko na nielicznych z nich znajdują się flagi narodowe. Patriotyzm ma dziś inne znaczenie, naszą uwagę skupiają wydarzenia bieżące, bliższa staje się „europejskość” niż własna, polska tożsamość. Nie sądzę by istniała sprzeczność między szanowaniem tradycji narodowej, a udziałem w życiu całego kontynentu, ale widzę zachwianie tej proporcji. Nie jest „trendy” okazywanie uczuć patriotycznych, przewaga opcji „europejskiej” jest w naszym życiu publicznym coraz wyraźniejsza.

poniedziałek, 27 września 2010

Dotarły do nas ostatnio informacje prasowe dotyczące dalszych losów szpitala przy ulicy Wyciska w Zabrzu. Zgodnie z niedawnymi planami miała tam znajdować się stomatologia. Okazało się, że definitywnie zrezygnowano z planów zagospodarowania tego obiektu na rzecz uczelni. To bardzo niepokojąca wiadomość. Historia przekazania tego szpitala uczelni przez samorządowe władze Zabrza jest długa, była to jeszcze inicjatywa poprzedniego Rektora Prof. dr hab. T. Wilczoka. Najpierw miały tam znaleźć swą kliniki Wydziału Zabrzańskiego, potem odstąpiono od tego pomysłu, przez lata nic się nie działo, aż dość niespodziewanie powstała idea posadowienia tam jednostek stomatologii. W krótkim czasie sporządzono projekt tworzony przy aktywnym udziale pracowników wydziału zabrzańskiego. Niestety i ta inicjatywa nie wypaliła.

Cała historia kompromituje uczelnię, pokazuje nas, jako instytucję nieodpowiedzialną, której działania są społecznie szkodliwe. Zamknięto nieźle funkcjonujący szpital, który był bardzo potrzebny lokalnej społeczności. Ciekawe co o uczelni myśli zwykły obywatel tego miasta, może lepiej nie wiedzieć…

To jest przykład, że nie powinniśmy skupiać się na magicznym Public Relations, ale prawidłowo kierować pracą uczelni.

Najpierw idą czyny, potem słowa, nigdy odwrotnie.
  1. 27.9.2004 r.
    Uchwała Rady Miejskiej w Zabrzu w sprawie likwidacji Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej – Zespolony Szpital Rejonowy w Zabrzu, ul. Zamkowa 4

  2. 27.9.2004 r.
    Uchwała Rady Miejskiej w Zabrzu w sprawie utworzenia samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej pod nazwą „Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej - Szpital Rejonowy”
    w Zabrzu, ul. Zamkowa 4

  3. 14.2.2005 r.
    Uchwała Rady Miejskiej w Zabrzu w sprawie wyrażenia zgody na zbycie nieruchomości położonej w Zabrzu przy ul. Jerzego Wyciska 2-4 i Wolności 452-454 na rzecz Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach.

  4. 10.4.2006 r.
    Uchwała Rady Miejskiej w Zabrzu w sprawie rozpatrzenia wniosku Zabrzańskiej Międzyszkolnej Rady Rodziców w przedmiocie sporządzenia ekspertyzy w zakresie jakości i dostępności mieszkańców miasta Zabrze do usług medycznych w następstwie reorganizacji – likwidacji budynku szpitalnego w Zabrzu zlokalizowanym przy ulicy Wyciska

  5. 7.7.2008 r.
    Uchwała Rady Miejskiej w Zabrzu w sprawie wezwania Prezydenta Miasta Zabrza do odwołania darowizny prawa własności nieruchomości położonej w Zabrzu przy ul. Jerzego Wyciska 2-4 i Wolności 452-454 na rzecz Śląskiej Akademii Medycznej (obecnie Śląskiego Uniwersytetu Medycznego) z siedzibą w Katowicach.

  6. 14.9.2009 r.
    Uchwała Rady Miejskiej w Zabrzu w sprawie zmiany celu dokonanej przez Gminę Miejską Zabrze na rzecz Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, obecnie: Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach darowizny nieruchomości, położonej w Zabrzu przy ul. Jerzego Wyciska 2-4 i Wolności 452-454.

niedziela, 26 września 2010

Wrocławski węzeł gordyjski

http://www.am.wroc.pl/

piątek, 24 września 2010

Szanowny Panie Profesorze,

Jako osoba często czytająca Pana blog internetowy, postanowiłem napisać i zwrócić uwagę na pewien niepokojący projekt ustawy, który przedstawiło 31 sierpnia 2010 r. Ministerstwo Zdrowia z Panią Minister Ewą Kopacz za sterami.
Odnośnik do tego projektu tutaj:

http://www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m491&ms=0&ml=pl&mi=56&mx=0&mt&my=131&ma=015945

Jako student UM skupię się na tym, co dla nas studentów najważniejsze – możliwość dostania się na wymarzoną specjalizację i możliwość godnej pracy po latach trudów spędzonych na studiach. Dotychczas opierało się to na równym dla wszystkich dobrze znanym LEP-ie. No i tutaj pojawia się propozycja zmian we fragmencie dotyczącym rozpoczęcia owej specjalizacji:

7. W postępowaniu konkursowym uwzględnia się:
1) średnią ocen uzyskaną w okresie studiów liczoną do dwóch znaków po przecinku albo wynik egzaminu w zakresie odpowiedniej specjalizacji I lub II stopnia albo PES, jeżeli posiada odpowiednią specjalizację I lub II stopnia bądź tytuł specjalisty;
2) dorobek zawodowy;
3) dorobek naukowy.
8. W przypadku uzyskania takiej samej liczby punktów za średnią ocen z okresu studiów oraz dorobku naukowego i zawodowego w danej dziedzinie albo w przypadku uzyskania takiej samej liczby punktów za egzamin w zakresie odpowiedniej specjalizacji I lub II stopnia albo PES oraz liczby punktów uzyskanych za dorobek zawodowy i naukowy, przeprowadza się ocenę punktową predyspozycji i motywacji kandydatów, mającą na celu dokonanie oceny zaangażowania lekarza w zakres wybranej dziedziny medycyny oraz motywacji do podjęcia szkolenia specjalizacyjnego w tej dziedzinie.


Najpierw jednak należy wyjaśnić, że dana ustawa przewiduje wycofanie stażu podyplomowego dla studentów, którzy rozpoczną studia w przyszłym roku (tj. 2011) – i planuje wprowadzić na VI roku studiów tzw. „praktykę zawodową”, – która ma być przeprowadzana w Szpitalach Klinicznych. I tutaj pojawia się realna obawa o poziom tej praktyki. Gdzie uczelnie będą mieścić swoich studentów? Wyobraźmy sobie sytuację, że WLK musi zmieścić gdzieś ponad 200 studentów na „praktykę zawodową”. Mamy do dyspozycji GCZD, CSK, Szpital na Francuskiej oraz 2 szpitale w Katowicach Ochojcu. Dodatkowo będą to mogły być inne placówki ochrony zdrowia – jednak tutaj ustawa przewiduje dowolność dla władz uczelni – czy przyszli studenci zostaną podzieleni wg. losowania po okolicznych szpitalach? Nadaj będą traktowani jak studenci! Czy to nie obniży jakości nauczania? A co ze studentami lat III do V, którzy w tym czasie też będą musieli mieć gdzieś zajęcia kliniczne.
Trzeba będzie jakoś „upchnąć” przedmioty, które są na VI roku na wcześniejsze lata – co zapewne będzie związane ze zmniejszeniem liczby godzin dydaktycznych bądź wydłużenie znacznie czasu, który studenci będą spędzać na uczelni. Przedmiotami tymi są (dla WLK): Medycyna Rodzinna, Pediatria, Położnictwo i Ginekologia, Otolaryngologia, Okulistyka, Psychiatria, Propedeutyka Stomatologii, Etyka Lekarska z Deontologią, Chirurgia, Anestezjologia i Intensywna Terapia, Genetyka Kliniczna, Rehabilitacja, Zdrowie Publiczne, Medycyna Sądowa z Elementami Prawa, Onkologia, Transfuzjologia i EBM. Lista jest przerażająco długa…

Ustawa nie mówi nic o tym jak konkretnie miałoby to wszystko wyglądać. Co miałaby obejmować „praktyka zawodowa” – jest jedynie wzmianka o ramowym programie praktyki zawodowej i dzienniczku praktyk, który będzie musiał posiadać student? Co to oznacza nie wie chyba nikt poza Ustawodawcą?

Wszystko to owiane jest dozą tajemniczości i niedoinformowania. Czytając projekt ustawy ciężko konkretnie doszukać się fragmentu, który mówiłby jednoznacznie o tym, że LEP zostanie wycofany wtedy, kiedy zostanie zniesiony staż podyplomowy – czyli w 2017 roku. I tutaj pojawia się pytanie. Kiedy owy LEP ma być zniesiony?

Otóż w ustawie istnieje taki zapis (cytuje za jednym z postów na forum młodylekarz.pl – temat dotyczący tej chorej ustawy).

zmiany organizacji systemu specjalizacji i organizacji Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego – ok. 571 tys. zł rocznie – od roku 2013, – nowego zadania dotyczącego monitorowania systemu specjalizacji lekarskich – w ramach zwiększenia środków dla CMKP ze środków będących w dyspozycji ministra właściwego do spraw zdrowia – w wysokości do 4 mln zł rocznie. Likwidacją LEP i LDEP spowoduje zmniejszenie wydatków budżetowych w wysokości około 530 tys. zł rocznie, a likwidacja od 1 października 2017 roku stażu podyplomowego spowoduje zmniejszenie wydatków budżetowych od roku 2018 o ok. 162,7 mln zł rocznie

Co oznacza sformułowanie „zmiany organizacji….od roku 2013” ? 2013 rok? 2014? 2015? … Który rocznik będzie teraz rekrutował się na podstawie średniej a który na podstawie LEP-u. Przydałoby się to wiedzieć, żeby teraz skutecznie „wkuwać” na pamięć regułki i książki bez zrozumienia żeby uzyskać wyższą średnia. W końcu będzie od tego zależeć nasza przyszłość. Może od razu przestańmy używać logiki i własnego rozumu na studiach i we własnej pracy?

Wnioskować z tego można, że LEP zostanie zniesiony w 2013 roku? Oznaczać to będzie, że studenci, którzy rozpoczęli studia w 2006 roku będą już nie zdawać LEP-u, a Prawo do Wykonywania Zawodu otrzymają po samym Stażu Podyplomowym i wtedy w 2013 będą się rekrutować na specjalizację. Są już w połowie studiów i właśnie dowiedzą się, że będą rekrutować się na postawie średniej ze studiów.

Wrócimy teraz do 1 cytatu, który bezpośrednio wiąże się z tym problemem. Ministerstwo chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że na różnych uczelniach studenci otrzymują różne średnie z przebiegu całych studiów… Przecież to jest totalny idiotyzm. Mamy na studiach różne przedmioty! Niektóre uczelnie wydzielają egzamin z Endokrynologii w ramach egzaminu z Interny! Będzie się rekrutować kogoś na podstawie niesprawiedliwych ocen, które nie sprawdzają kompletnie niczego. Nikt chyba nie powie, że ocena z Biologii Medycznej czy Informatyki może ważyć o tym czy ktoś powinien się dostać na neurochirurgię czy medycynę ratunkową…

Należy spodziewać się od przyszłego roku zażartej walki o oceny – w końcu to one będą decydować o dalszej przyszłości młodego medyka. Miejsca na STN-ach będą oblegane tylko do wypełniania durnego zapisu ustawy – o przyjęciu decyduje przecież „dorobek naukowy”!! Aż strach wyobrażać sobie teraz masy studentów piszących prace o tym ile operacji laparoskopowych pęcherzyka żółciowego przebiegło bez komplikacji bądź z nimi w CSK w porównaniu ze szpitalem w Tarnowskich Górach. Albo ile w szpitalu w Opolu było przyjętych i prawidłowo zdiagnozowanych pacjentów z zespołem metabolicznym i jak to się ma do szpitala w Raciborzu? Prace typu – ile osób umarło na OIOM-ie szpitala w Cieszynie w 2009 roku, a ile w 2010 roku – będą na porządku dziennym. W końcu trzeba będzie starać się o dorobek naukowy!

O pomstę do nieba woła też zapis „dorobek zawodowy”! Wystarczy, że poczeka się rok pracując na SOR żeby dostać dodatkowe punkty na specjalizacje! Co najśmieszniejsze cała ta ustawa jest po to, żeby wydłużyć czas pracy lekarza w przebiegu jego kariery zawodowej i zmniejszyć deficyt lekarzy. Lekarze mają przecież szybciej kończyć specjalizacje i dłużej przebywać na rynku pracy.

Moi koledzy ze studiów w większości nie zdają sobie sprawy, że właśnie za ich plecami przepychany jest bezsensowny projekt ustawy. Wszyscy żyją jeszcze w przeświadczeniu, że będą zdawać obiektywny i równy dla wszystkich LEP. Na początku roku okaże się, że jednak trzeba będzie zabijać się o 3,5 z Farmakologii, żeby przypadkiem nie otrzymać 3,0. W końcu jedna setna końcowej średniej studiów może zaważyć o tym czy będziemy neurologiem czy skończymy na specjalizacji, która nas w ogóle nie interesuje…

Niestety oczywista prawda o tym, że średnie studentów na WLK są niższe chociażby w stosunku do studentów WLZ stawia nas studentów WLK w bardzo niekorzystnej sytuacji, abstrahując już od innych uczelni na których równie dobrze można uzyskać wyższą średnią mniejszym nakładem pracy bądź być w stacji odwrotnej – móc uzyskać niższa średnią ucząc się więcej. Jest to jednak nie możliwe do porównania….

Kwestią osobną jest zacytowany wcześniej pkt. 8 art. 16 tejże ustawy. W jaki sposób Kierownik danej placówki zdrowia, Wojewoda (czy też może inna bliżej nie określona w ustawie osoba) będzie dokonywać „oceny punktowej predyspozycji i motywacji kandydatów, mającej na celu dokonanie oceny zaangażowania lekarza w zakres wybranej dziedziny medycyny oraz motywacji do podjęcia szkolenia specjalizacyjnego w tej dziedzinie.” ??

W tym momencie pozostaje jedynie rozłożyć ręce. Na myśl przychodzi mi tylko jedno słowo – nepotyzm.

A co z sytuacją, kiedy wycofają w 2013 roku LEP i osoby, które nie dostały się na specjalizacje na podstawie LEP-u i w następnym postępowaniu kwalifikacyjnym będą musiały się rekrutować na podstawie średniej ze studiów? Bardziej przeraża sytuacja z roku 2017, kiedy to na rynek medyczny wyjdą jednocześnie 2 roczniki młodych lekarzy! Jedni ze stażem a drudzy bez. Wszyscy będą walczyć o miejsca na podstawie średniej ze studiów. O tempora o mores!

Obecnie do 2 października trwają konsultacje społeczne.

OZZL dał już odpowiedź (odnośnik do dokumentu tutaj:
http://www.ozzl.org.pl/images/stories/list_do_MZ_w_sprawie_specjalizacji.pdf). Jednak czytając to brakuje mi słów. OZZL nie rozumie w ogóle projektu ustawy! Przyjrzyjmy się 2 punktowi Stanowiska OZZL – 2. Przyznawanie dodatkowych punktów przy kwalifikowaniu na prezydentury (poza wynikiem LEP)… OZZL nie rozumie, że Ministerstwo chce wycofać w ogóle LEP!!! Sytuacja jest przerażająca.

Naczelna Izba Lekarska nie wydała jeszcze swojego stanowiska.

Po przeczytaniu projektu tej ustawy przyszły mi dwie rzeczy do głowy:
  1. Uciekać za granice jak najszybciej.
  2. Zawalczyć o dobro swoje i moich kolegów. Nie pozostać biernym na tą całą chorą sytuacje. Dlatego też zamierzam napisać swoją opinię na adres internetowy:
    m.faber@mz.gov.pl
    To adres, na który do 2 października 2010 można wysyłać swoją opinie na ten temat!
    Ja z pewnością to zrobię. Proszę również Pana Panie Profesorze o zrobienie tego kroku. Nie można pozwolić, żeby ludzie, którzy nie mają pojęcia o sytuacji na polskich uczelniach wymyślali żałosne przepisy, które wprowadzą bardzo dużą niesprawiedliwość.

Jeżeli opublikuje pan ten list na swoim blogu – a na co mam nadzieję – zachęcam wszystkich czytających do napisania swojej opinii na adres internetowy.
A dla Ustawodawcy mam radę. Jeżeli chcecie Państwo zaoszczędzić na LEP-ie szukając oszczędności, wystarczy wprowadzić opłatę rekrutacyjną w rozsądnej cenie! Mam tutaj na myśli cenę, która rzeczywiście odzwierciedla koszty przeprowadzenia tego egzaminu. Skoro LEP i LDEP pochłania 530 tysięcy złotych rocznie to łatwo można wyliczyć ile kosztuje LEP dla jednego zdającego.
Podczas rekrutacji na studia wprowadzono opłaty rekrutacyjne. Około 70 zł za jeden kierunek studiów. To, że jest to cena nie adekwatna to już inny problem (Uczelnia uzyskuje przychód od około 4000 kandydatów, na sam kierunek lekarski w wysokości około 280 000 tysięcy złotych, i to od jednego tylko kierunku (jest jeszcze fizjoterapia, farmacja, pielęgniarstwo, dietetyka, kosmetologia, położnictwo… – czyli tyle ile kosztuje jedna sesja LEP-u. Ale to już oddzielna sprawa…)

Z poważaniem
Student WLK ŚUM

Witam ponownie Panie Profesorze,

W uzupełnieniu do poprzedniej wysłanej przeze mnie wiadomości, pozwoliłem sobie wyliczyć ile kosztuje jednorazowy koszt podejścia do LEP-u.
Oto obliczenia:
  • 530 tys. zł / rok – koszty LEP-u które pokrywa ministerstwo każdego roku
  • w ciągu ostatniego roku LEP zdawało 2598 osób w lutym 2010 roku i 2764 we wrześniu 2009 roku – co łącznie daje 5362 zużytych arkuszy w ciągu roku.
  • 530 000 : 5362 = 98,84 zł à to jednorazowy koszt LEP-u
 
Pozdrawiam
Student WLK ŚUM

środa, 22 września 2010

Granty ministerialne

19 lipca pisałem o wynikach 39 konkursu o granty naukowe. Wynik pracowników naszej uczelni był niezły, szczególnie w odniesieniu do wcześniejszych edycji. Przypomnę, 14 projektów uzyskało finansowanie. Poniżej przedstawiam wyniki innych uczelni. Na tym tle plasujemy się w połowie stawki zajmując 6-7 miejsce wraz z Uniwersytetem w Białymstoku. Lider to Collegium Medicum z Krakowa (24 granty), nieznacznie ustępują koledzy z Poznania (22), potem idą uczelnie z Łodzi i stolicy (21), piąte miejsce zajmuje Gdański Uniwersytet Medyczny (19). Dalsze miejsca ze znacznie słabszym wynikiem zajmują Szczecin (10), Lublin (9), Wrocław (6), Bydgoszcz (5), a stawkę zamyka najmłodszy wydział medyczny z Olsztyna (4). Natrafiłem także na jeden wniosek sygnowany przez Wydział Medyczny Uniwersytetu w Rzeszowie.
Te zbiorcze dane nie mogą w pełni odzwierciedlić wyników, gdyż warto by się pokusić o „znormalizowanie” wyników w odniesieniu do liczby pracowników (co spowodowałoby obniżenie naszej pozycji). Ciekawe byłoby także policzenie łącznej kwoty uzyskanego finansowania.
Zastanawia słaby wynik uczelni z Wrocławia (to pewnie nie jest przypadek, ryba psuje się od głowy…), poza tym pojawienie się w zestawieniu nowych wydziałów pokazuje, że w przyszłości konkurencja o ograniczone środki na prowadzenie badań naukowych może być coraz ostrzejsza.

poniedziałek, 20 września 2010

Do Pani Rektor Prof. dr hab. n. med. E. Małeckiej-Tendery skierowałem poniżej zamieszczony list. Mam nadzieję, że moje argumenty znajdą zrozumienie i umowa nie zostanie podpisana. I niewiele tu zmienia niższa niż zakładano kwota przeznaczona na PR. Zgodnie z informacją uzyskaną w Dziale Zamówień Publicznych uczelni na realizację projektu pierwotnie uczelnia zamierzała przeznaczyć kwotę 400.000 zł, a umowa ma opiewać na 75.000 zł. Nie idzie tylko o sumę, to przede wszystkim kwestia zrozumienia jak powinna funkcjonować uczelnia wyższa.

apel

piątek, 17 września 2010

Hot news!

Poniżej podaję wynik przetargu na Obsługę Public i Media Relations. Informacja znajduje się na stronie internetowej uczelni.
Jak widać z pisma już w lipcu było wiadomo kto wygra!
Gratuluję anonimowemu Czytelnikowi przenikliwości i wiedzy… (komentarz poniżej).


Anonimowy pisze...
Orzechy przeciw żołędziom, że przetarg wygra PRC Communications Group niejakiego Sebastiana Chachołka z Czeladzi.
7 września 2010 21:43


Katowice, dn. 16. 07.2010r.


RZP/PN/0723/67/10


INFORMACJA O WYBORZE OFERTY




Dotyczy: postępowania o udzielenie zamówienia na Obsługę Public i Media Relations. Nr postępowania RZP/PN/67/10

Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach informuje, iż w wyniku przeprowadzonego postępowania jako najkorzystniejsza została wybrana oferta:

Grupa PRC Spółka z o. o.
40-287 Katowice
ul. 1 Maja 112/15
Biuro w Czeladzi


która otrzymała największą ilość punktów, zgodnie z kryteriami oceny ofert zawartymi w SIWZ.
W związku z powyższym umowa z ww. Wykonawcą podpisana będzie 22.09.2010r.

Zgodnie z art. 92 ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo zamówień publicznych załączam „Zbiorcze zestawienie ofert” ZP-12 oraz „Streszczenie i porównanie złożonych ofert” ZP-21.

Załączniki
- ZP-12
- ZP-21

O kryzysie polskiego świata uniwersyteckiego na przykładzie wrocławskiej Akademii Medycznej

Oświadczenie Rektora

czwartek, 16 września 2010

Hirschberg, Adolf-Hitler Platz

W czasie wakacji jedną noc spędziłem w hotelu „Baron” w Jeleniej Górze. Dojechałem tam rowerem po naprawdę ciężkim dniu (90 km, w tym morderczy podjazd na Przełęcz Karkonoską z nachyleniem sięgającym 25%, a temperatura na przełęczy wynosiła zaledwie 6 stopni). Hotel okazał się być bardzo porządny, urządzony ze smakiem, elegancki, z miłą i kompetentną obsługą. I wszystko byłoby bez zarzutu gdyby nie jedno „ale”. Na korytarzach hotelowych powieszono zdjęcia z przedwojennej Jeleniej Góry, która wówczas nazywała się Hirschberg. Jedno z tych zdjęć przedstawiało Adolf Hitler-Platz (Plac im. Adolfa Hitlera). Wydało mi się to niestosowne - w polskim hotelu takie zdjęcie; w końcu Führer był zbrodniarzem wojennym, uczynił tyle zła Polsce i Polakom, że taka forma jego upamiętnienia jest nie na miejscu.

Zwróciłem na tą niestosowność młodej recepcjonistce, ta była niezmiernie zdziwiona; stwierdziła, że dotąd nikt na to zdjęcie nie zwrócił uwagi. Ten brak wyczucia, co wolno, a czego nie wypada, co dozwolone, ale niestosowne zmusza do zastanowienia.

poniedziałek, 13 września 2010

Jeszcze o płatnych studiach medycznych

W nawiązaniu do tekstu o płatnych studiach medycznych z sierpnia br. poniżej podaję informacje zaczerpnięte ze strony internetowej naszej uczelni.

Limity punktów warunkujące przyjęcie na I rok studiów niestacjonarnych (czytaj: płatnych) kierunków Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu w roku akademickim
2010/2011 ustalone w dniu 30 sierpnia 2010r.

Kierunek lekarski – 142 pkt. i biologia 70 pkt.

Limit ten jest wspólny dla kierunku lekarskiego Wydziału Lekarskiego w Katowicach oraz Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu
Kierunek lekarsko-dentystyczny – 150 pkt.

Dla studiów stacjonarnych (czytaj: dziennych)
Kierunek lekarski – 165 pkt. i biologia 87 pkt.

Studentowi wystarcza 86% punktów wobec wymagań stawionych studentowi studiów dziennych oraz 80% punktów z biologii.
Przepaść jest ogromna; proces równania w dół trwa…

sobota, 11 września 2010

Rozmowa z pracownikiem uczelni

Spotkałem dziś pracownika naszej uczelni, zagadnąłem go słychać, jak idą przygotowania do nowego roku akademickiego. W odpowiedzi usłyszałem, że nic nie wie, że uczelnia go w zasadzie nie interesuje. Swoje zajęcia dydaktyczne realizuje i tyle go widzą w pracy.
„Bo i po co mam się starać” stwierdził od siebie. „Uczelnia przesunęła mnie na samo dno w sensie pozycji i zarobków, warunki pracy są skandaliczne, chodzę do pracy by dociągnąć do emerytury”.

Przykro jest słuchać takich gorzkich uwag, szczególnie gdy są wypowiadane przez kogoś kto niegdyś był pełen zapału, energii i zaangażowania. Skuteczność władz uczelni w ostatnich 5 latach jest porażająca; niestety to skuteczność w destrukcji, a nie budowaniu. A najsmutniejsze, że największe „sukcesy” dotyczą sfery najważniejszej – ludzi tu pracujących. Masę pracowników zwolniono, sporo odeszło z uczelni na własne życzenie, a większość pozostałych po prostu „odrabia pańszczyznę”. Identyfikacja z uczelnią sięgnęła dna, ale pewnie prawdziwą skalę tego zjawiska zobaczymy dopiero za 2 lata…

A co potem, jak odbudować zerwane więzy społeczne?
Jak zbudować zaufanie do władz?
Jak przekonać, że rektor nie jest strażnikiem formalnej dyscypliny, ale może być także prawdziwym liderem, dla którego pracownik jest partnerem i świadomym współpracownikiem?

poniedziałek, 6 września 2010

Czy PR (Public Relations) mogą zastąpić inne płaszczyzny aktywności człowieka lub instytucji? - to ważne pytanie w naszym życiu publicznym. Rozglądając się wokół można odnieść wrażenie, że coraz mniejsze znaczenie ma solidna „praca u podstaw”, a o sukcesie decydują względy marketingowe, chwyty reklamowe, po prostu PR. Dość oczywiste jest takie podejście w sferze handlu („reklama dźwignią handlu” - to dobrze znane hasło).

Ale profesjonalne techniki wkraczają także w inne obszary, np. do działalności samorządowej i politycznej. Czy samorządowiec lub polityk, ludzie zaufania publicznego, powinni uciekać się do metod, które mogą łatwo wykreować wizerunek nie mający wiele wspólnego z rzeczywistością? Czy znakomicie skrojony garnitur, gustowny krawat, stosowna karnacja skóry mogą zastąpić kompetencje, fachowość, uczciwość? Czy pozorowanie działań może zastąpić rzeczywiste czyny? Czy od mieszania herbata staje się słodsza? Czy trzeba malować trawę na zielono by ładnie wyglądała? Chleba i igrzysk potrzebowali już starożytni Rzymianie, ale dziś, w dobie postępu cywilizacyjnego, łatwego dostępu do informacji oraz coraz lepszego wykształcenia milionów ludzi to hasło powinno pozostać obecne tylko na lekcjach historii.

Śmiem wątpić, by PR był lekiem na całe zło, dlatego z niepokojem obserwuję, jak profesjonalne metody (manipulacje?) wywierania wpływu na nasze zachowania, wybory i oceny podważają i wypierają tradycyjne wartości dotąd dominujące w życiu społecznym.

Do napisania niniejszego tekstu skłoniła mnie informacja o ogłoszeniu, które znajduje się na stronie internetowej naszej uczelni. Dotyczy ona przetargu na firmę PR-owską mającą służyć tworzeniu dobrego wizerunku naszej uczelni. Po tekstem zamieszczam ogłoszenie o tym przetargu. Ze zdumieniem przestudiowałem to ogłoszenie, poniżej przestawiam swe uwagi.

Pierwsza kwestia do ustalenia: od czego zależy ranga i wizerunek uczelni wyższej? W moim najgłębszym przekonaniu absolutnie kluczowe jest przestrzeganie w życiu uniwersytetu zasad etyki akademickiej. Bez wierności tym żelaznym zasadom trudno liczyć na prawdziwy sukces.

Pochodną realizacji zasad etycznych jest dobrze prowadzony proces kształcenia, w którym studenta i wykładowcę łączą nie „odfajkowane” (wpisane do harmonogramu, podpisane z zaznaczeniem godziny i minuty, jak u robotnika pracującego przy taśmie produkcyjnej) zajęcia dydaktyczne, ale prawdziwa więź nauczyciela i ucznia.

Kolejny obszar to badania naukowe, rzetelne, nowatorskie, uczciwie realizowane, a później publikowane w dobrych czasopismach.

Te dwa podstawowe kierunki: dydaktyka i nauka stanowią o prawdziwej wartości uczelni. Co więcej, oba filary każdej szkoły wyższej są łatwe do oceny. Poziom dydaktyki mierzą wyniki różnych egzaminów końcowych (np. LEP w przypadku studentów medycyny) czy popyt na absolwentów danej uczelni ze strony pracodawców. Poziom nauki jest jeszcze łatwiej poznać; liczba Noblistów (są takie uczelnie…), patentów, grantów, publikacji, cytacji, to proste narzędzia pokazujące miejsce każdej uczelni. Zatem nie ma żadnych racjonalnych powodów by próbować zmienić prawdziwy obraz rzeczywistości metodami „inżynierii społecznej”. Czy uczelni jest potrzebny PR? Owszem, w ograniczonym zakresie tak, o wizerunek powinien dbać jej rzecznik. Ale i tak o randze uniwersytetu zadecydują obiektywne przesłanki.

Po drugie zastanówmy się nad kwestią finansów, takie działania to wydatek z kasy uczelni niemałych środków. Na realizację projektu przewidziano w budżecie kwotę 400.000 zł (słownie: czterysta tysięcy złotych). Czy na pewno na to nas stać i czy w wyniku podjętych działań uczelnia stanie się istotnie lepsza czy też tylko jej wizerunek zewnętrzny się poprawi (=obraz będzie nierzeczywisty, nie pokazujący stanu faktycznego i w istocie wprowadzający w błąd)?

PS: za 400.000 zł można kupić:
  • 200 komputerów (np. dla biblioteki w Zabrzu, w której praktycznie nikt nie korzysta ze stojących tam eksponatów muzealnych)
  • Około 150-200 zestawów do badań laboratoryjnych - każdy na 80 oznaczeń
  • 100 mikroskopów
  • 3-4 dobre respiratory
  • A także ufundować 288 (najniższa stawka) lub 88 (najwyższa stawka) stypendiów naukowych dla studentów; w wydziale zabrzańskim liczba studentów otrzymujących stypendia naukowe waha się około liczby 260
  • Pokryć koszty 40 wyjazdów na kongresy międzynarodowe
  • Można także zatrudnić na okres roku około 12 młodych pracowników - asystentów tak potrzebnych w uczelni.

Źródło: http://www.slam.katowice.pl/news.php?extend.2844.22

piątek, 3 września 2010

Podsumowanie sierpnia

W sierpniu zanotowałem spory ruch na blogu, jak na okres wakacyjny. Zainteresowanie Czytelników wzbudził list studenta opublikowany 8 sierpnia, a także tekst o płatnych studiach medycznych. Do tych materiałów nadeszło sporo komentarzy, natomiast gdyby mierzyć oddźwięk liczbą wejść to na pierwszym miejscu należało by postawić link o Prof. J. Hołowieckim (przez parę dni blog odwiedzało blisko 300 osób dziennie). Ale nadszedł tylko jeden komentarz. Czyżby wymowa faktów była tak porażająca?

Pewne zainteresowanie (7 komentarzy) towarzyszyło informacji dotyczących wydarzeń w uczelni wrocławskiej. Dotąd z bliżej mi nieznanych powodów do tekstów dotyczących zarzutów postawionych Rektorowi Andrzejakowi nie napływały komentarze. A tak na marginesie podsumowania miesiąca, co jeszcze się musi wydarzyć by zakończyć tę kompromitującą historię?!

…standardy godne ludów pierwotnych coraz bliżej…
…polskie środowisko akademickie milczy…

środa, 1 września 2010

O densytometrze słów parę

Od 1 września jest wreszcie czynny densytometr, podstawowe narzędzie w mojej pracy naukowej i zawodowej. 180 dni było potrzeba były by uruchomić to cenne urządzenie. To niewiarygodne, żeby aparat diagnostyczny wart ponad 200.000 zł po prostu stał bezczynnie. Ale lepiej późno niż wcale. Niemniej należy pamiętać, że ¼ czasu trwania gwarancji już upłynęło, a mnóstwo pacjentów ustawia się w długiej kolejce na wykonanie badania.

Aparat ma służyć do prowadzenia badań naukowych dlatego zwróciłem się z ofertą współpracy naukowej do kierowników jednostek z mego wydziału.

Zapraszam także pracowników z innych wydziałów do podjęcia wspólnych badań.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Smutna rocznica

Wczoraj odbyły się uroczystości rocznicowe z okazji 30-lecia powstania „Solidarności”. Historia tego związku zawodowego, a raczej ruchu społecznego to niezwykle ważny kawałek współczesnej Polski, ale i Europy. Bez tego zrywu trudno wyobrazić sobie, by losy Europy Środkowej i Wschodniej potoczyły w tak dynamicznym tempie; można śmiało stwierdzić, że to właśnie „Solidarność” stanowiła „zapalnik” podłożony pod system sowiecki. Losy „Solidarności” wplotły się we współczesną historię naszego kraju. To nasz polski wkład w historię powszechną. „Solidarność” to nasza ikona narodowa, tym cenniejsza, że mimo zawirowań w czasie mrocznego czasu stanu wojennego, doprowadziła do zakończenia okupacji sowieckiej i odzyskania niepodległości. „Solidarność” to rodzaj narodowej świętości.

Dlatego ze smutkiem obserwowałem wczorajsze wydarzenia; brak obecności Lecha Wałęsy, gwizdy, spory. Sprzeczajmy się w domu, w czasie święta świętujmy. Niestety - legenda „Solidarności’ została zmarnowana. Tak, jak przed laty cały świat podziwiał naszą pokojową rewolucję, tak dziś obserwuje w milczeniu, jak bieżące sprawy przesłoniły chwalebną przeszłość. Niemcy znakomicie „sprzedają” obalenie muru berlińskiego, Czesi chlubią się aksamitną rewolucją, a my się kłócimy. Na naszych oczach zaprzepaszczono szansę, która może się już nigdy nam nie trafić, by na trwale wpisać się do wydarzeń o skali historycznej. Ta umiejętność destrukcji nie dotyczy zresztą tylko historii „Solidarności”; w USA Barack Obama swą konkurentkę do godności prezydenta Hillary Clinton uczynił sekretarzem stanu, w Niemczech powołano tzw. wielką koalicję rządową, a Czesi i Słowacy potrafili się nawet pokojowo rozstać, by rozpocząć odrębne byty państwowe. U nas spory przesłaniają dobro publiczne; zamiast dyskusji i działań na rzecz dobra wspólnego dominuje dbałość o interes partyjny, grupy interesów, tego lub innego lobby.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Poniższy list otrzymałem od studenta naszej uczelni. Publikuję go wraz z treścią ogłoszenia z nadzieją, że w roku akademickim 2010/2011 te zasady ulegną zmianie.

Szanowny Panie Profesorze,

Przesyłam Panu zdjęcie zarządzenia Pani Dziekan Kowalik, które wprawiło nas [studentów WLK] w niemałe osłupienie. Nasz dziekanat rozpisuje nam zajęcia, np. na święto Bożego Ciała, którego termin widocznie jest dla niego nie do przewidzenia. Według Pani Dziekan musimy je potem odrabiać.

Czy taka decyzja jest zgodna z przepisami obowiązującymi na naszej
uczelni?

Z poważaniem,
student



Zarządzenie dziekana WLK

środa, 25 sierpnia 2010

Z życia wrocławskiej uczelni medycznej

Akademia Medyczna im. Piastów Śląskich we Wrocławiu

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Poniżej pokazuję komentarze jakie nadeszły w ostatnim czasie. Tu memu zdziwieniu ogromne zainteresowanie i emocje wzbudzają bieżące sprawy oraz przyszłe losy Wydziału Zabrzańskiego. Co jeszcze bardziej zdumiewające, uwagi Czytelników nadeszły do moich tekstów tylko częściowo odnoszących się do życia wydziału. Obraz jest, niestety, bardzo czarny. Nawet gdy mamy inny pogląd trudno pozostać obojętnym wobec tak druzgocącej krytyki. W tekstach dokonałem poprawek literowych, poza tym są identyczne z komentarzami zamieszczonymi na blogu.

Warto zastanowić się skąd taka ożywiona dyskusja, w dodatku w środku wakacji. Jak celnie zauważyli komentujący (do listu studenta 8.08. godz.23.40 i 9.08 godz.20.43) zastrzeżenia można mieć nie tylko w odniesieniu do tego wydziału.

Zatem czy tylko w Zabrzu tak źle się studiuje?

Czekam na dalsze opinie.

Komentarze do tekstu podsumowującego lipiec

Anonimowy pisze...

Poza poniżej opisanymi kwestiami, należy skupić się na najważniejszym, tj. warunkach studiowania na SUM dla studentów, a szczególnie na Wydziale Lek. w Zabrzu. Warunki są bardzo złe, wręcz tragiczne, baza dydaktyczna nie modernizowana od ponad pół wieku. Właściwie, to można być zaskoczonym, ze są chętni do studiowania na ww. Taka sytuacja była by nie do przyjęcia w innym cywilizowanym kraju Europy. Zaprośmy kogoś spoza Polski, mógłby nie uwierzyć, ze tam kształci sie przyszłych lekarzy. Może rzeczywiście warto postawić jasno sprawę: generalny remont, albo po prostu zamkniecie wydziału. Bolesna prawda, ale coraz bardziej realna.

2 sierpnia 2010 22:04

Anonimowy pisze...

Ludzie chcą w Zabrzu studiować bo mimo mizerii materialnej w porównaniu do Katowic i tak tu się lepiej studiuje, jest lepsza atmosfera, nie ma wrogości wobec studentów jaką spotyka się na wydziale katowickim.

3 sierpnia 2010 21:51

Anonimowy pisze...

Nie ma wrogości? Proszę zapytać studentów 5 roku o brak wrogości ze strony Dziekana.

4 sierpnia 2010 07:49

Anonimowy pisze...

Likwidacja wydziału w Zabrzu jest ekonomicznie, demograficznie i lokalnie uzasadniona. Mamy kryzys gospodarczy, państwo nie stać na wydatki z budżetu na podwójny wydział sum, kształcimy zbyt dużo lekarzy, niż demograficzny, brak pracy dla nowych kadr, za mało specjalizacji, fatalne warunki lokalowe i bytowe dla studentów w Zabrzu. Taka zmiana (zamkniecie wydziału) może dla uczelni być bardzo korzystna, skorzystają na tym studenci i naukowcy.

4 sierpnia 2010 15:23

Anonimowy pisze...

Czyżby to co "ludzie mówili" o polityce władz w ostatnich 5 latach miało okazać się prawdą. Polityka niszczenia okazuje się być skuteczna. Polak jednak potrafi......zniszczyć dorobek poprzedników. Ale niszcząc korzenie (Wydział Zabrzański) prowadzą do upadku całą uczelnię.

4 sierpnia 2010 17:13

Anonimowy pisze...

Lekarzy jest "zbyt dużo" bo aby żyć godnie, na poziomie nie uwłaczającym statusowi i wykształceniu harują na wielu etatach.
Niestety jest ich zbyt mało i zarabiają w większości podle.

5 sierpnia 2010 12:16

Anonimowy pisze...

Dokładnie, tłumy absolwentów byle jak wykształconych, którzy walczą o przetrwanie w najbiedniejszym kraju Europy. A może naprawdę nie ma sensu reanimować wydziału w Zabrzu ? szczerze mówiąc dwuwydziałowa (2xlek) uczelnia w takim kraju jak Polska jest całkowicie bezsensownym pomysłem, rodem z epoki komunizmu, gdzie kształcono byle jak, aby tylko karierowicze mieli miejsce zatrudnienia. Popatrzcie na wyniki LEP i LDEP, jedne z najgorszych w kraju. Szkoda pieniędzy podatnika, jeden, dobrze doposażony dydaktycznie wydział lek. w Katowicach ze zwiększoną liczba studentów na lek. zapewni w zupełności kadry na Śląsku w przyszłości. Może w końcu ktoś podejmie odważną decyzję, szkoda tylko, ze tak późno, szkoda tych studentów, którym wydaje się, ze studiują na wysokim poziomie. Może czas porównać warunki studiowania w Zabrzu do innych wydziałów naszym kraju.

5 sierpnia 2010 17:07

Anonimowy pisze...

czy są jakieś obiektywne wskaźniki mówiące o zapotrzebowaniu na lekarzy na Śląsku ??? a może całe to kształcenie medyków leci siłą rozpędu od czasów 'realnego socjalizmu' ???

5 sierpnia 2010 19:55

Anonimowy pisze...

Trzeba wziąć pod uwagę, że na WL Zabrze studiuje masa studentów spoza województwa. Podkarpacie czy Małopolska, tam wielu wraca po studiach.

7 sierpnia 2010 09:58

Anonimowy pisze...

Całkowicie popieram, likwidacja wydziału zabrzańskiego będzie z korzyścią dla wszystkich, a głównie studentów i absolwentów.

7 sierpnia 2010 12:49

Anonimowy pisze...

To, że Rokitnica była kolebką SUM nie znaczy, że ma trwać wiecznie, odwrotnie, jeżeli warunki studiowania przypominają te z lat powojennych, to czas na jej zamknięcie, tak jest na całym świecie. A czesne za akademik kosmiczne, w porównaniu z zakwaterowaniem. Współczuję studentom.

7 sierpnia 2010 15:49

Anonimowy pisze...

Niedokończony i niszczejący budynek ACM w Zabrzu pokazuje jak kończą się próby utrzymania nadmiernie rozbudowanych instytucji.

7 sierpnia 2010 22:23

Anonimowy pisze...

Wątpliwe, aby wydział w Zabrzu był dla studentów, to raczej wyłącznie miejsce realizacji ambicji naukowych i kierowniczych, a odbija się to na studencie. Na innych uczelniach liczy się tez kreatywność, tutaj raczej jest ona celowo niszczona i uczelnię kończy bezwolny absolwent, który nie daje sobie rady na rynku pracy.

9 sierpnia 2010 15:15

Komentarze do tekstu Hot news o podwyżkach

Anonimowy pisze...

Co do ostatniego wątku, to częściowo przerost kadry i zbyt duża liczba wydziałów powoduje tak niskie wynagrodzenia. Dla wielu Zabrze to tylko przetrwanie do emerytury.

7 sierpnia 2010 20:40

Anonimowy pisze...

Młody człowiek w przesłanym emailu do Pana Profesora zastanawia się, czy warto studiować na wydziale lek. w Zabrzu. Jeżeli tak zrobi, za pięć lat po studiach, jak dostanie się na etat otrzyma pierwszą wypłatę równą połowie średniej krajowej. Przez całe dalsze życie będzie ciągle naiwnie wierzył, że doktorat i specjalizacja poprawią jego statut materialny. O dalszych etapach kariery naukowej niech lepiej szybko zapomni. W tym czasie jego kolega po szkole zawodowej zacznie budowę własnego domu i będzie miał perspektywy na lepszą przyszłość. Na SUM jeżeli nie na tzw. pleców, będzie tylko coraz bardziej sfrustrowanym pracownikiem (jeżeli wydział w Zabrzu będzie jeszcze istniał(.

8 sierpnia 2010 14:30


Komentarze do listu studenta

Anonimowy pisze...

Gdyby wszyscy nauczający na sum byli tak jak Profesor, wtedy nauka tutaj miała by sens. Niestety, takich osób jest dosłownie kilka. Ten młody absolwent, jak większość z nas, jest nadal niepoprawnym optymistą i ciągle wierzy że będzie lepiej, tak jak my co najmniej od 1990 roku. Prawda jest taka, że będzie coraz gorzej i nie ma sensu oszukiwać młodych ludzi i samych siebie. Nikt nie wyda kilkuset tysięcy złotych na całkowitą modernizację wydziału w Zabrzu. Takich pieniędzy nigdy nie było nie ma i nie będzie w biednym kraju jakim jest Polska. Niech ten młody człowiek skorzysta z komputerów dla studentów w Zabrzu, które mają ponad 10 lat i właściwie nie można z nich korzystać, wtedy pozna prawdę, nich przejedzie się do Rokitnicy i na Traugutta. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze, potem to tylko oszukiwanie samych siebie.

A LEP ? jakoś go zda, a potem przyjdzie prawdziwa konkurencja na rynku pracy w całym kraju. Wtedy zobaczy, że Zabrze nie dało mu tego o czym pragnął. Dostać się na studia to najmniejszy problem, najważniejsze to wybrać dobrą uczelnię, więc jeszcze ma czas na podjęcie decyzji, która zadecyduje o całym jego przyszłym życiu.

8 sierpnia 2010 14:23

Anonimowy pisze...

Ja natomiast (absolwent wydziału zabrzańskiego AD 2006), sugerowałbym raczej (przykro mi to pisać) poszukać innej uczelni. Być może czasy świetności wrócą ale póki co nic nie wskazuje na to, żeby właśnie ten wydział był kluczowy dla uczelni, działania władz idą raczej w kierunku jego demontażu.

Mimo, iż od momentu opuszczenia przeze mnie murów uczelni upłynęło już parę lat, ciągle sporo znajomych studiuje, przez pewien czas miałem też zajęcia ze studentami. Informacje które płyną nie nastrajają pozytywnie i nie pozwalają niestety powiedzieć że to jest dobre miejsce do studiowania. Wśród afer, kłótni, i ewidentnej niechęci "międzywydziałowej" ciężko o miłą atmosferę sprzyjającą rozwojowi naukowemu.

Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

8 sierpnia 2010 14:50

Anonimowy pisze...

Dziwię się bardzo, że ktokolwiek wybiera studiowanie w Zabrzu. Jest tyle lepszych uniwersytetów medycznych, które dbają o studenta. Nawet wydział lekarski w Katowicach wydaje się być lepszy.

8 sierpnia 2010 15:36

Anonimowy pisze...

"Czasy świetności" nigdy już nie wrócą, Zabrze zatrzymało się w latach 60-tych ubiegłego wieku. To jak było kiedyś to już tylko legenda przekazywania z pokolenia na pokolenie. Zrozumcie to młodzi ludzie.

8 sierpnia 2010 15:39

Anonimowy pisze...

A ja widzę jeden plus tych lat spędzonych na ŚUM. Mając ciągle pod górkę i niejednokrotnie mówiąc kolokwialnie dostanie się w tyłek człowiek nabiera dystansu do siebie, Polski i całej medycyny. Wydaje mi się, że będzie to procentowało na przyszłość. Lepszej szkoły życia moim zdaniem kolega w naszym kraju nie znajdzie. Więc pod tym względem polecam ŚUM i WL Zabrze:) Głowa do góry kolego. Trzymam za Ciebie kciuki i za innych przyjętych studentów na nowy rok akademiki :)

Starszy kolega z WL Zabrze

8 sierpnia 2010 16:00

Anonimowy pisze...

Też jestem studentką i mogę powiedzieć, że studiowanie tutaj to na pewno nie kształcenie charakteru, ale niszczenie osobowości studenta, wtłaczanie niepotrzebnej wiedzy teoretycznej przez pierwsze lata. Do dobrego wykonywania zawodu w klinice na pewno nie przygotują. Może to zamierzone działanie, niczego nie nauczyć, aby nie mieć konkurencji.

8 sierpnia 2010 21:05

Anonimowy pisze...

Tu się dobrze studiuje ? ktoś ma poczucie humoru...Dobrze to studiuje się w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku, itp.

8 sierpnia 2010 22:48

Anonimowy pisze...

Jak wynika z opinii p. rektor może przyjąć meldunek "zadanie zostało wykonane". Zabrze zniszczone, ale w Katowicach nie lepiej.....

8 sierpnia 2010 23:40

Anonimowy pisze...

Zabrze jest sobie same winne, tylko nikt tego nie zauważa.

9 sierpnia 2010 10:12

Anonimowy pisze...

Studiowanie w Zabrzu to moja porażka życiowa.

9 sierpnia 2010 15:10

Anonimowy pisze...

Trochę dziwna ta nagła nagonka na Wydział w Zabrzu. A niby w Katowicach to jest doskonale???

Ktoś tu chyba próbuje upiec jakąś PR-ową pieczeń....

9 sierpnia 2010 20:43


Komentarze do tekstu o podwyżkach

Anonimowy pisze...

Co do ostatniego wątku, to częściowo przerost kadry i zbyt duża liczba wydziałów powoduje tak niskie wynagrodzenia. Dla wielu Zabrze to tylko przetrwanie do emerytury.

7 sierpnia 2010 20:40

Anonimowy pisze...

Młody człowiek w przesłanym emailu do Pana Profesora zastanawia się, czy warto studiować na wydziale lek. w Zabrzu. Jeżeli tak zrobi, za pięć lat po studiach, jak dostanie się na etat otrzyma pierwszą wypłatę równą połowie średniej krajowej. Przez całe dalsze życie będzie ciągle naiwnie wierzył, że doktorat i specjalizacja poprawią jego statut materialny. O dalszych etapach kariery naukowej niech lepiej szybko zapomni. W tym czasie jego kolega po szkole zawodowej zacznie budowę własnego domu i będzie miał perspektywy na lepszą przyszłość. Na SUM jeżeli nie na tzw. pleców, będzie tylko coraz bardziej sfrustrowanym pracownikiem (jeżeli wydział w Zabrzu będzie jeszcze istniał).

8 sierpnia 2010 14:30

środa, 18 sierpnia 2010

A to Polska właśnie, duży, europejski, cywilizowany kraj...

Akademia Medyczna im. Piastów Śląskich we Wrocławiu

Ryszard Andrzejak nie ustąpi z funkcji rektora AM

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

PŁATNE STUDIA MEDYCZNE

Medycyna, obok prawa i architektury zawsze były obiektem pożądania absolwentów szkół średnich. Dlaczego tak było, jest i pewnie będzie? Przyczyn jest wiele, podobnie dzieje się w innych krajach. Medycyna i prawo to obszary niezwykle silnie oddziaływujące na funkcjonowanie każdego państwa, i oczywiste są dążenia by ludzie tych profesji byli jak najlepiej przygotowani do pełnienia odpowiedzialnych funkcji w społeczeństwie. W naszych realiach poziom studiów prawniczych został skutecznie zdeprecjonowany, studia dzienne, zaoczne, wieczorowe. A jaka jest jakość polskiego prawa (i prawników) widzimy codziennie…
Wróćmy do medycyny; prestiż studiów medycznych oraz zawodu lekarza, mimo dziesiątków lat usilnych starań władz komunistycznych, ciągle jest w Polsce wysoki. Wszędzie w cywilizowanym świecie poziom wymagań wobec kandydatów na studentów medycyny jest wysoki, wręcz wyśrubowany. Np. w Australii tylko maturzyści z wynikiem ponad 95% mają szanse na studia medyczne. Niedawno Prof. Marek Rudnicki, Visiting Professor w naszej uczelni, w wykładzie dla studentów opisał, jak wysokie progi trzeba pokonać, by wejść do elitarnego grona studentów medycyny w USA. To dość oczywiste, w końcu zdrowie jest najważniejsze. W latach, gdy studiowałem i jeszcze długo później medycynę można było studiować tylko w systemie studiów dziennych. Zresztą nikt sobie wówczas nie wyobrażał, by móc studiować medycynę w innym systemie. Dopiero stosunkowo niedawno wprowadzono system studiów „niestacjonarnych” (czytaj: płatnych). Początkowo ci studenci byli zbierani w osobne grupy, ale już od dość długiego czasu wymieszano studentów „dziennych” i „niestacjonarnych”. Nie studiują osobno, bo z organizacyjnych powodów nie jest to możliwe. Z perspektywy wieloletnich obserwacji jednoznacznie wynika, że poziom tej grupy studentów jest wyraźnie niższy niż pozostałych. Nie oznacza to oczywiście automatycznie, że wszyscy studenci studiujący w tym trybie są słabsi niż ich koledzy, ale średnia jest nieubłagana. Wynika to z prostego faktu, iż byli oni słabiej przygotowani do studiowania medycyny osiągając słabsze wyniki w egzaminach wstępnych lub ostatnio w czasie egzaminu dojrzałości.
Co z faktu dopuszczenia do studiów medycznych osób o słabszym przygotowaniu oznacza dla polskiej medycyny i szerzej, polskiego społeczeństwa? Może, skoro brakuje lekarzy, ta metoda zwiększenia dostępności do zawodu jest nieunikniona? Nie sądzę, by przyjęte zasady służyły interesowi społecznemu. Nie idzie przecież o ilość, ale o jakość. Efekty takich trudnych do pojęcia działań będziemy odczuwać przez dziesięciolecia.
Do napisania tych uwag skłoniła mnie informacja o limitach przyjęć zawarta w poniższej tabeli. Jak co roku te limity określa Minister Zdrowia. W niektórych uczelniach nawet ponad 30% studentów przyszłego pierwszego roku to studenci płacący za naukę! W naszej uczelni na 450 miejsc mamy do dyspozycji 130 miejsc płatnych. To musi nieuchronnie powodować równanie w dół. Ta polityka jest społecznie szkodliwa, a pozorna korzyść w postaci zastrzyku finansowego jest złudna.
Na koniec przytoczę uwagi, jakie słyszałem przed laty z ust mego przełożonego, Profesora Edmunda Rogali. Pod kierunkiem Profesora stawiałem swe pierwsze kroki w medycynie i internie. Często mawiał, by stawiać studentom wysokie wymagania, bo kiedyś w bliżej nieokreślonej przyszłości możemy trafić do nich, jako pacjenci. Profesor obserwując nas przez wiele lat mawiał także, że, gdyby w przyszłości miał znaleźć się w roli pacjenta, to chciałby, by jego lekarzem była dr Alicja Grzanka. Ala była zawsze i jest wzorem sumienności, dokładności, wiedzy i zaangażowania w pracy. Znakomita studentka, zwyciężczyni ogólnopolskiej konferencji Studenckich Kół Naukowych także, jako lekarz prezentowała (i tak jest nadal) najwyższy poziom merytoryczny i etyczny.

piątek, 13 sierpnia 2010

Niezależna opinia dotycząca podejrzenia o plagiat popełniony przez Rektora AM z Wrocławia - czy wreszcie koniec sprawy?

Rektor akademii popełnił plagiat

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

O byłym pracowniku uczelni

Hołowiecki Jerzy s. Kazimierza, ur. 8.05.1937 - Kontakt Operacyjny

niedziela, 8 sierpnia 2010

Szanowny Panie Prof. Pluskiewicz,

Od tego roku mam przyjemność spełnić swoje marzenie i rozpocząć studia medyczne. Wybrałem właśnie Wydział lekarski z oddziałem lekarsko-dentystycznym w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.
Dosyć nie dawno trafiłem na bloga, który Pan prowadzi, informujący o sprawach bieżących wyżej wymienionego wydziału. Napiszę krótko, zależy mi na dobrze napisanym LEP-ie. Wiem, że jeszcze nie zacząłem studiów i trudno jest mówić już teraz o tym egzaminie, ale wybór uczelni też ma jakiś na egzamin (Przynajmniej tak mi się wydaje). Słyszałem od studentów tego wydziału, że uczelnia w tym roku zaczęła działać w kierunku lepszego przygotowywania studentów do LEP-u. Czytając Pana blog mam wrażenie, ze nie jest obojętny Panu los tego wydziału, ale wydaje się Pan być obiektywny w ocenie. Ośmielam się więc prosić Profesora by, jeśli tylko znajdzie choć trochę czasu, odpisał krótko czy są szanse, że w Zabrzańskim wydziale Lekarskim będzie lepiej?
 
Z wyrazami szacunku,

Student kierunku Lekarskiego w Zabrzu



Ten list otrzymałem 29 lipca. Poniżej zamieszczam odpowiedź.

Jestem absolwentem wydziału zabrzańskiego. Ukończyłem go dość dawno, bo w 1982 roku. To był trudny czas stanu wojennego, gdy życie nie tylko uczelni, ale całego kraju zamarło. Ale ten smutny czas poprzedził wspaniały okres zrywu czasów „Solidarności”. Wolność dosłownie zalała kraj, a uczelnie były w awangardzie zmian na lepsze. Byłem wówczas, jesienią 1980 roku studentem V roku medycyny i wir rewolucyjnych zmian wciągnął mnie na dobre. Byłem jednym z założycieli Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Nie było łatwo pogodzić studia z intensywną działalnością w NZS-ie, ale to był niezapomniany okres dla wielu z nas. Tak naprawdę dopiero wtedy poznałem mą uczelnię, zrozumiałem co znaczy być studentem. Atmosfera była wspaniała, gdzieś zniknęły sztuczne bariery dzielące nas, studentów od kadry naukowo-dydaktycznej. W tych parunastu miesiącach „festiwalu” wolności bywałem także w innych wydziałach uczelni i muszę jednoznacznie stwierdzić, że to właśnie wydział w Zabrzu był centrum uczelni, tu była najlepsza atmosfera, tu działy się najważniejsze rzeczy. Wtedy zobaczyliśmy, że kolebka uczelni nadal jest miejscem dynamicznym, wiodącym.
Dlaczego, próbując odpowiedzieć młodemu człowiekowi, studentowi pierwszego roku, cofam się tak daleko w przeszłość? Czynię to jak najbardziej świadomie, gdyż nadal uważam Zabrze za kluczowe dla całej uczeni. I choć ostatnie lata nie napawają zbytnim optymizmem, czemu daję wyraz na blogu, to jestem absolutnie przekonany, że czasy świetności tu wrócą. Bo każda instytucja to przede wszystkim ludzie, to oni tworzą jej jakość. A ci są w Zabrzu i Bytomiu, są zaangażowani, otwarci. Dobrze wybrałeś, to ciągle jest niezłe miejsce do studiowania.
Co do LEP-u. To dobrze, że już dziś o tym myślisz, to dobry znak na przyszłość dla Ciebie. Podjęte ostatnio działania władz wydziału na pewno dadzą pozytywny efekt, ale wynik każdego zdającego to wypadkowa obiektywnych warunków oraz indywidualnej pracy studenta. Wierzę, że sobie poradzisz, ale czeka Cię 6 lat ciężkiej pracy.

Do zobaczenia na zajęciach

Pozdrawiam
Wojciech Pluskiewicz

czwartek, 5 sierpnia 2010

Hot news!

Dziś w Rektoracie odbyły się rozmowy dotyczące podwyżek płac w naszej uczelni. Brały w nich udział Pani Rektor Prof. dr hab. n. med. E. Małecka-Tendera, Kanclerz mgr B. Kuraszewska oraz przedstawiciele NSZZ „Solidarność” i Związku Nauczycielstwa Polskiego. O tej podwyżce słyszymy od wielu miesięcy, pracownicy uczelni czekają na poprawę swej sytuacji finansowej. Śledząc dotychczasowy bieg spraw (patrz strona internetowa NSZZ „Solidarność”) można było odnieść wrażenie, że do porozumienia na linii władze uczelni – związki zawodowe jest daleko, a stanowiska obu stron są całkowicie rozbieżne. Dzisiejsze rozmowy pokazały, że w zasadniczych kwestiach uzyskano porozumienie i podwyżka wreszcie stanie się faktem. Oczywiście, jest jeszcze sporo do zrobienia nim konkretne kwoty wpłyną na konta pracowników, ale najważniejsze iż ustalono zasady współpracy i teraz pozostają do opracowania kwestie szczegółowe.
To bardzo dobra wiadomość dla pracowników uczelni.

środa, 4 sierpnia 2010

Brud i brak mydła w katowickim szpitalu

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Podsumowanie lipca

W tym roku wcale nie miało być lata, roztaczano wizje katastroficznych zmian klimatycznych po wybuchu wulkanu na Islandii. Nic takiego nie nastąpiło, w lipcu wybuchło prawdziwie tropikalne lato. Temperatury ponad 35 stopni skutecznie zaburzają działalność człowieka. Trudno było zatem oczekiwać, by w tych okolicznościach duży ruch panował na blogu, tym bardziej, że sam przebywałem na urlopie. Niemniej liczba 160 wejść dziennie nie jest mała.
Duże zainteresowanie wzbudziła informacja o nowych zasadach podejmowania pracy dodatkowej w uczelni. Czytelnicy wyrazili swe zaniepokojenie tymi regulacjami w 9 komentarzach. Życie pokaże, jak to rozporządzenie będzie funkcjonować.
Znaczące zainteresowanie wywołał tekst dotyczący polskiej nauki, natomiast mniejsze zainteresowanie wzbudziła informacja o wynikach ostatniego konkursu na granty ministerialne. Niezły wynik pracowników naszej uczelni (choć nie wszystkich wydziałów) powinien, w mej ocenie, zwrócić większą uwagę Czytelników. Otrzymałem natomiast anonimowy komentarz do tego tekstu, w którym autor usiłuje zupełnie niepotrzebnie sprowadzać dyskusję prowadzoną pro publico bono na poziom wycieczek personalnych.
Sporo uwagi, biorąc pod uwagę liczbę komentarzy odwiedzających blog, zwrócił tekst o nadchodzących nowych regulacjach prawnych polskiej nauki. Oby tym razem kierunek zmian prowadził nas w kierunku zmian na lepsze. Pożyjemy, zobaczymy.