O Niezależnym Zrzeszeniu Studentów

Zapraszam do lektury książki o Niezależnym Zrzeszeniu Studentów w naszej Uczelni w latach 1980-81. To był niezwykle dynamiczny okres polskie...

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Z życia Szpitala Klinicznego nr 1 w Zabrzu

Dziś parę słów o pozornie błahym problemie. Idzie o decyzję dyrektora szpitala dr med. A. Drybańskiego likwidującą punkt gastronomiczny znajdujący się w budynku Pediatrii. To miejsce funkcjonowało wiele lat, służyło głównie małym pacjentom i odwiedzającym je osobom. Niebawem ma zacząć funkcjonować kawiarnia w budynku Izby Przyjęć, ale trudno uznać dotąd istniejący barek za konkurencję. Budynek nie jest połączony z Izbą Przyjęć zatem jego likwidacja oznacza w praktyce brak dostępu do jakiegokolwiek punktu gastronomicznego dla chorych dzieci. Kilkaset osób podpisało protest w tej sprawie. Bezskutecznie.

Co Czytelnicy sądzą o postępowaniu dyrektora?

Poniżej przedstawiam dokumenty w tej sprawie.

Pismo 1
Pismo 2
Pismo 3

czwartek, 24 czerwca 2010

Densytometr

Po raz pierwszy poruszam na blogu sprawę densytometru, urządzenia do badania szkieletu. Historia jest bardzo długa, ale skupię się tylko na ostatnim okresie. Dla wiadomości Czytelników, którzy przecież nie muszą posiadać wiedzy o tego typu maszynach informuję, że densytometr służy do pomiarów masy kostnej u pacjentów z różnymi schorzeniami. Jest to podstawowe narzędzie badawcze np. u pacjentów z powszechną chorobą cywilizacyjną jaką jest osteoporoza. Wykorzystanie densytometru daje także ogromne możliwości badawcze. Densytometr, o którym piszę został zakupiony przez moją uczelnię z przeznaczeniem do badan naukowych. Jest to nowoczesny sprzęt umożliwiający wszechstronny rozwój badawczy.

Jego koszt to 216.000 zł.

Przetarg został rozstrzygnięty pod koniec ubiegłego roku, następnie służby techniczne szpitala wykonały prace przygotowujące pomieszczenie pracowni, a na początku marca przedstawiciel dystrybutora dokonał montażu urządzenia oraz przeszkolił techniczkę. W celu jak najszybszego uruchomienia pracowni densytometrycznej bezpośrednio po zakończeniu montażu zwróciłem się do dyrektora Szpitala Klinicznego nr 1 z pismem, w którym sformułowałem wiele szczegółowych pytań organizacyjnych. Niestety, nie otrzymałem odpowiedzi. Formułowałem zatem następne pisma, zawiadamiając o sprawie Prof. W. Grzeszczaka, kierownika Katedry, Dziekana Prof. W. Króla, Rektor uczelni Prof. E. Małecką-Tenderę oraz Prorektora ds. Nauki Prof. J. Duławę. Odbyłem także rozmowę z Prorektorem ds. Klinicznych Prof. P. Jałowieckim. Zawiadomiłem także NFZ, gdyż wygasła w międzyczasie umowa na badania densytometryczne z pracownią w Katowicach dla pacjentów Poradni Chorób Metabolicznych w Zabrzu. Całą korespondencję w chronologicznej kolejności przedstawiam poniżej. Publikuję także protokół przekazania aparatu do użytku z 4.03.2010.

Z powodu konieczności wykonywania badań densytometrycznych u moich pacjentów, wobec całkowitego lekceważenia ich prawa do opieki lekarskiej, na początku czerwca, 3 miesiące od instancji aparatu zacząłem wysyłać pacjentów do gabinetu Dyrektora SK-1 ze skierowaniami na wykonanie badań.

Po rozmowie z Prof. P. Jałowieckim, który obiecał po rozmowie z Dyrektorem, że w ciągu dwóch tygodni pracownia ruszy uzbroiłem się w cierpliwość. Niestety, densytometr nadal jest nieczynny. Od 23 czerwca pacjentów kieruję do Dyrektora SK-1 odpowiedzialnego bezpośrednio za zapewnienie dostępności do densytometrii dla moich chorych.

Może pacjenci coś wskórają?

Cała ta skandaliczna historia ma wiele aspektów:

  • Marnuje się publiczne środki
  • Blokuje się badania naukowe
  • Naraża się zdrowie pacjentów poradni, którzy są pozbawieni możliwości wykonywania badań densytometrycznych
  • Uniemożliwia się pacjentom hospitalizowanym w SK-1 przeprowadzanie badań densytometrycznych
  • Misja systemu opieki zdrowotnej nie jest realizowana
  • Biegnie gwarancja aparatu

Jest także szerszy problem; samodzielności dyrektorów szpitali klinicznych w zarządzaniu szpitalami. Szpital akademicki to nie jest zwykły szpital; realizuje się w nim, obok leczenia chorych, dydaktykę oraz są prowadzone badania naukowe. Dyrektorów, jako organ założycielski, powołuje Rektor uczelni. Zatem do Rektora należy nadzór nad działaniami dyrektorów, zawiadamiając Panią Rektor Prof. E. Małecką-Tenderę liczyłem na pomoc w tej skandalicznej sprawie. Czy dyrektor może sabotować pracę naukową, zaburzać proces dydaktyczny i utrudniać prowadzenie terapii?

4. marca 2010 r.
Protokół przekazania densytometru


4. marca 2010 r.
Pismo do dyrektora Drybańskiego ws. densytometru


22. marca 2010 r.
Prośba o odpowiedź na pismo z dnia 4. marca


13. kwietnia 2010 r.
Prośba o odpowiedź na pismo z dnia 4. marca


20. kwietnia 2010 r.
Ponowna prośba o odpowiedź na pismo z dnia 4. marca


10. maja 2010 r.
Pismo Prorektora ds. Nauki do dyrektora Drybańskiego


10. maja 2010 r.
Pismo Prorektora ds. Nauki do mnie


12. maja 2010 r.
Pismo do dyrektora Drybańskiego informujące o wygaśnięciu umowy ze Śląskim Centrum Osteoporozy


17. maja 2010 r.
Pismo dyrektora Drybańskiego do Prorektora ds. Nauki (1. strona)

Pismo dyrektora Drybańskiego do Prorektora ds. Nauki (2. strona)

1. czerwca 2010 r.
Pismo do dyrektora Drybańskiego z prośbą wskazania pracowni densytometrycznej, do której należy wysyłać pacjentów


4. czerwca 2010 r.
Odpowiedź dyrektora Drybańskiego na pismo z dnia 1. czerwca

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Przytaczam dokumenty dotyczące sprawy podejrzenia o plagiat Rektora Andrzejaka z Wrocławia.
Oprócz samego meritum, zdumiewa także metoda, jaką zastosowano. Jak jest możliwa bezstronna ocena w macierzystej uczelni? To z założenia poddaje w wątpliwość jakość postępowania, w mojej ocenie należało nowy proces habilitacyjny pzreprowadzić w innej uczelni. Ale takie w Polsce mamy zwyczaje, niestety. A na marginesie, to po co w ogóle "nowa habilitacja"? Po prostu trzeba rzetelnie sprawdzić czy był plagiat i szybko zamknąć tę smutną i skandaliczną historię.

Upubliczniona dokumentacja w sprawie przewodu habilitacyjnego

piątek, 18 czerwca 2010

Hot news

Jeden z Czytelników wysłał mi dziś poniższy komentarz przytaczając moje własne zdania. Niestety nie wiem dlaczego nadal obiekt stoi nieczynny, w postępowaniu konkursowym ta kwestia była poruszana i wszystkim zależało by zakończyć tę nienormalną sytuację. Niemniej członkowie komisji nie rozumieli przyczyn stanu faktycznego. Zatem, choć może powinienem wiedzieć więcej, mój udział w pracach komisji nie zmienił mej wiedzy. Jedno jest pewne, impas trwa nadal.

Cytat z dnia 1 marca 2010:

"Obiekt w Rokitnicy stoi gotów do spełniania swej misji od dawna. Ta skandaliczna sytuacja wymaga szybkich decyzji, w myśl dobrze rozumianego interesu publicznego oraz, jak to celnie spuentował jeden z komentujących, do rozważenia jest także podjęcie odpowiednich kroków prawnych w celu wyjaśnienia jak jest możliwe takie marnotrawstwo grosza publicznego. Liczba i temperatura komentarzy była wysoka, brak zgody na taki stan rzeczy był powszechny.

Będę relacjonował dalszy bieg tej bulwersującej sprawy. "

Czy możemy więc liczyć na to, że Pan Profesor ze względu na udział w pracach komisji naświetli tę sprawę? Wczorajsza sytuacja na Radzie Wydziału pokazała, że nikt nic nie wie i w najlepsze kwitnie "spychactwo" problemów...

czwartek, 17 czerwca 2010

Z życia Wydziału Zabrzańskiego

Dziś odbyło się ostatnie przed wakacjami posiedzenie Rady Wydziału. Trwało jak zwykle długo, bo 6 godzin. Parę spostrzeżeń; na początku zwróciłem się do Dziekana Prof. dr hab. W. Króla z wnioskiem, by do programu posiedzenia włączyć głosowanie dotyczące wyników postępowania konkursowego w sprawie wyboru kierownika Katedry i Kliniki Chirurgii Dziecięcej, Traumatologii i Wad Rozwojowych. Ta komisja obradowała przed paru miesiącami, a jej wynik, zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, pozwala na kontynuowanie procedury (pisałem o tym na blogu, treść orzeczenia także była publikowana). Zaapelowałem, by przed końcem roku akademickiego zakończyć tą kompromitującą sprawę; niestety Dziekan zasłaniając się opinią prawników uczelnianych odmówił wniesienia tej sprawy na posiedzenie. Przy tym padały także argumenty pozamerytoryczne, nie mające nic wspólnego z problemem. Dziekan posunął się nawet do groźby pod moim adresem…
Impas trwa, prawo nie jest przestrzegane, akademickość w naszej uczelni jest na dnie…

Warto zauważyć, że odbyła się długa dyskusja dotycząca wyników postępowania konkursowego w sprawie wyłonienia kandydata na kierownika Katedry Farmakologii. Komisja w głosowaniu tajnym wskazała na Prof. T. Krzemińskiego (uzyskał 4 głosy, a jego kontrkandydat Prof. P. Nowak otrzymał 2 głosy poparcia). Dyskusja, choć jej potrzeby nie sposób negować, nie była w pełni merytoryczna, zamiast argumentów zbyt wiele było emocji i pozamerytorycznych uwag. Groźby, pomówienia, aluzje osobiste i połajanki doprawdy nie tworzą atmosfery do twórczej wymiany poglądów. RW zagłosowała 52 do 48 przeciw zatwierdzeniu wyniku komisji konkursowej. Teraz głos należy do Senatu, głosowanie w tej sprawie odbędzie się jeszcze w czerwcu.

RW przyjęła wniosek, w którym zwracamy się do Pani Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery z prośbą o precyzyjne określenie zasad rozliczania godzin dydaktycznych, które nie mogły odbyć z powodu godzin rektorskich. Liczymy na ostateczne rozstrzygnięcia tej kwestii.

środa, 16 czerwca 2010

Tajwan, a polskie uczelnie medyczne

HANIA'S BLOG: Na Tajwanie wraca sprawa polskich uczelni medycznych

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Uczelnia w obiektywie: Opuszczony i zaniedbany obiekt w Katowicach-Ligocie

To chyba ostatnie zdjęcie z tego cyklu. Przedstawia budynek, w którym niegdyś znajdowała się Klinika Endokrynologii Dziecięcej. Dziś znajduje się w opłakanym stanie, ruina. Jak jest możliwe by miało miejsce takie marnotrawstwo dobra publicznego?

rotunda od przodu

rotunda od tyłu

ściana rotundy

piątek, 11 czerwca 2010

O posiedzeniu Rady Wydziału w Zabrzu

Wczorajsze posiedzenie odbyło się w iście „afrykańskiej” temperaturze, tylko niektórzy panowie wytrzymali w garniturach i/lub krawatach do końca. Gdyby tak założyć klimatyzację…

Odbyło się bardzo dobre kolokwium habilitacyjne dr Oskara Kowalskiego; nawet dla osób całkowicie niezwiązanych z kardiologią oczywista była kompetencja habilitanta. Gratulacje!

Z ważnych spraw warto wspomnieć o dyskusji nad regulaminem dotyczącym procedury konkursowej dla kandydatów na stanowiska kierowników katedr i zakładów. Wprowadzono poprawki; np. wynik postępowania będzie oznajmiany kandydatowi (om) bezpośrednio po zakończeniu konkursu (tego zapisu w projekcie nie było), a protokół będą podpisywali wszyscy członkowie komisji, a nie tylko, jak proponowano w projekcie, dziekan i protokolant. Ważne jest także, że przed podjęciem decyzji Rady Wydziału odnośnie zwycięskiego kandydata będę przedstawiane szczegóły dotyczące jego wizji, jako potencjalnego kierownika jednostki. Ten zapis powinien pomóc RW w podejmowaniu prawidłowych wyborów personalnych.

Za tydzień ostatnie spotkanie w tym roku akademickim, oby w nieco bardziej sprzyjającej aurze.

czwartek, 10 czerwca 2010

Hot news! Publikuję poniżej komentarz, który właśnie otrzymałem.

Nowy komentarz do posta "Podsumowanie maja" dodany przez Anonimowy :

Czy zastanawiał się Pan kiedykolwiek w jakim świetle opisuje Pan Uczelnię>? A przecież sam Pan kończył ten Uniwersytet, przepraszam Wcześniej to była Akademia Medyczna , był Pan studentem, a może zapomniał Pan już jak to jest być studentem?

Przedstawianie uczelni w takim świetle, oczywiście z pańskiej perspektywy wcale nie jest obiektywne, moim zdaniem, przez te wypisywanie informacji na blogu próbuj Pan się w jakiś sposób dowartościować i odegrać na uczelni.

Wypisywanie tych wszystkich informacji-relacji, umacnia Pana w przekonaniu że może wpłynie na jakiegoś studenta, który w najgorszym wypadku pomyśli że tak może być naprawdę, ponieważ stwierdzi że jeżeli Pan Profesor, który wykłada na tej uczelni wypisuje takie rzeczy , to może być faktycznie prawda.
Apeluje do studentów żeby otworzyli szeroko oczy i przejrzeli że ranga tytułu wcale nie umacnia nas do tego żeby mieć do takiej osoby 100% zaufania i wieżyc w jej każde słowo. Ponieważ prawo do oceny mamy jedynie wtedy, jak sami poznamy sprawę, nabierzemy do niej dystansu i przeanalizujemy jej każdy krok. Nie warto budować swojego zdania na czyjeś opinii, która może wypływa z chęci odegrania się bądź wypływającego żalu.

A studenci którzy narzekają i myślą że nasz uczelnia to jeden wielki chaos , to proszę was spójrzcie na siebie , jak Wy sami potraficie zarządzać swoim życiem i nie oceniajcie czegoś co poznaliście powierzchownie, bądź na podstawie jednej sytuacji i czyjeś opinii.
Myślicie że są osoby, które lepiej by to zrobiły>? Tak właśnie mówią ci którzy nie maja o Tym zielonego pojęcia, i są mocni tylko w "gadce" .

Odnośnie jednego komentarza :

"Ciekawe co pozwala pani rektor utwierdzać się w przekonaniu, że jest wielka i wspaniała. Oraz, że uzdrawia uczelnię i przywraca jej dawną świetność, chociaż wszystkie niezależne rankingi i oceny wypadają dla nas jak najgorzej.W przemówieniach inauguracyjnych po prostu nie ma czym się pochwalić...."

Jak wiadomo nie odrazu Kraków zbudowano, i do CZEGOŚ dochodzi się małymi krokami, ale skutecznie i procentująco na przyszłość. Podejmując nieprzemyślane decyzję można jedynie zaszkodzić. Jak wiadomo wszystkim pracownikom uczelni jak i studentom naszego Uniwersytetu , Pani Rektor słynie z dokładnie przemyślanych kroków i decyzji. Za które bardzo dziękujemy i liczymy na takie zaangażowanie do końca, oby Pani Rektor sił starczyło! I to jest przykład odpowiedniej osoby na odpowiednim miejscu.

Wczytując się głębiej w bloga, widzę ze dużo poświęcił Pan sprawie dochodów Pani Kanclerz czy też jej samej osoby i pracy.
Może warto spojrzeć na to z innej strony, że zarządzanie tak wielką Uczelnią wymaga naprawdę konkretnej osoby, osoby która będzie potrafiła to wszystko ogarnąć i umocnić pozycję.
Nie jest to łatwa sprawa, i każdemu może się wydawać że było kto, byle jaki specjalista da temu radę, otóż tak nam się tylko wydaje....
Każda praca niesie ze sobą osiągnięte sukcesy jak i porażki, ale bez tych drugich nie mielibyśmy możliwości uczyć się na błędach, spojrzenia na to z innej strony , zdobycia doświadczenia na przyszłość.
Może warto spojrzeć na taka osobę, jak wiele ona musi poświecić, ile ta osoba nam daje z siebie, a co niektórzy oceniają ja tylko z jakiś wypatrzonych w ich oczach potknięć.
Myślę że nie jedna osoba na miejscu Pani Kanclerz skapitulowałaby po paru dniach pracy, ponieważ do ogarnięcia tego wszystkiego to trzeba mieć " jaja" i Pani Kanclerz je MA ! I Dała nam niejednokrotnie tego przykład.

Może warto spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, otworzyć się na nowość, nie wrócimy do PRL-u, ten czas minął! Przed nami nowe horyzonty i dla każdego jest to krok w nowość, tylko trzeba do umiejętnie wykonać i iść dalej!
Pani Rektor i Kanclerz wykonały ten krok, i idą dalej.
Chyle czoło przed taka władzą! Dziękuje że nie stoimy w miejscu, że nie cofamy się, tylko idziemy na przód ! A efekty tych kroków widać z dnia na dzień.

środa, 9 czerwca 2010

Czy naprawdę zbliża się rozstrzygnięcie w sprawie zarzutów stawianych Rektorowi R. Andrzejakowi?

Praca habilitacyjna rektora AM do ponownej kontroli

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Zaufanie

W każdej instytucji wzajemne zaufanie między kierownictwem (w pierwszej kolejności liderem, przywódcą), a pracownikami stanowi jeden z fundamentów wspólnego sukcesu. Zaufanie to warunek normalnego funkcjonowania, musi być ono dwukierunkowe; pracownicy wiedzą, że lider działa w dobrej wierze na ich rzecz, a nie tylko dla „swoich”, natomiast władza ma pewność, że ich podwładni akceptują i rozumieją podejmowane działania i decyzje. Im instytucja jest większa tym trudniej o takie obustronne zrozumienie i zaufanie. Wymaga to długotrwałej „pracy u podstaw”, cierpliwości, dużej dawki empatii dla drugiego człowieka, rozmów, w których skupimy się raczej na słuchaniu opinii innych osób niż głoszeniu własnych poglądów. Jak uzyskać porozumienie, czy w ogóle warto się trudzić, może lepiej, by władze skupiły się na pozytywnym działaniu niż trudzić się i zabiegać o zrozumienie? Z drugiej strony, jak zbudować zaufanie kierownictwa do pracowników?

Nie inaczej jest w uczelniach, sądzę, że w szkołach wyższych w szczególny sposób powinno się dbać o zaufanie. Spróbuję uzasadnić dlaczego uniwersytety, politechniki i inne typy szkół wymagają specjalnej troski i specjalnych działań.

Jak zmierzyć sukces uczelni? W decydującej mierze zależy on od jakości pracy o charakterze twórczym. Proces dydaktyczny wymaga sporej dozy inwencji, ale dopiero nauka to pole prawdziwych wyzwań. Pełna swoboda, nieskrępowana niczym działalność intelektualna jest immanentnym elementem prawdziwego uniwersytetu. Kiedy możemy liczyć na pełną ekspresję tych możliwości? Czy liczą się tylko dobrze wyposażone laboratoria i granty? Z pewnością to za mało, człowiek swe możliwości pokazuje wtedy, gdy jest w pracy u „siebie”, gdy jest traktowany jako partner, któremu się ufa, nie jak ktoś, kto ma wykonać zadania narzucone z góry. Po co się starać, gdy nikt tego nie oczekuje, gdy władza wie wszystko lepiej? A nauka nie toleruje przymusu, biurokracji, ręcznego sterowania.

Przyjrzymy się naszej uczelni; czy jest to miejsce spełniające te normy, czy znajdujemy tu sprzyjające warunki do rozwoju, czy w procesie realizacji dydaktyki oraz w pracy naukowej znajdujemy proste, czytelne zasady.

Każdy z pracowników SUM z pewnością ma własne poglądy i doświadczenia w tej mierze, liczę na opinie.

piątek, 4 czerwca 2010

O doktorze Marku Czekaju

Latem w roku ubiegłym uwaga opinii publicznej długie miesiące przykuwał konflikt wokół Kliniki Okulistyki na Ceglanej. Ofiarą tego niepotrzebnego sporu stał się, między innymi, dr Marek Czekaj, który stanął na czele protestujących pracowników szpitala. Wyrzucony dyscyplinarnie z pracy, pod pozorem śmiesznych zarzutów swych racji dochodził na drodze postępowania sądowego. Artykuł zamieszczony poniżej opisuje koniec tej sprawy, dr Czekaj uzyskał satysfakcjonujący wyrok sądowy.

To bardzo cieszy, ale warto zapytać się czy nie należy kosztami tego procesu obciążyć dyrektora, który go z pracy wyrzucił. Przecież nie z kieszeni dyr. A. Drybańskiego płynęły pieniądze na ten cel, to były pieniądze publiczne.

Dyscyplinarka za białe miasteczko na Ceglanej cofnięta

środa, 2 czerwca 2010

Po co nam są Uniwersytety?

Ostatnie wydarzenia w naszej uczelni skłaniają do szerszej refleksji, wykraczającej poza bieżące wydarzenia. Warto zastanowić się jaka jest rola szkół wyższych w ogóle, w jaki sposób wpływają one na życie w kraju i jak ich poziom rzutuje na możliwości państwa jako całości. Od dawna mam głębokie przekonanie, że żaden kraj bez nowoczesnego szkolnictwa wyższego, przygotowującego kadry zdolne do podjęcia wyzwań współczesności nie ma szans na sprostanie krajom tworzącym światową elitę cywilizacyjną. Drugi, obok dydaktyki, kluczowy obszar stanowi nauka. Bez własnej, innowacyjnej myśli naukowej skazani będziemy na wykorzystywanie cudzych pomysłów i opracowań, a nasza rola zostanie sprowadzona do roli odtwórców i konsumentów.

Ktokolwiek nieco bliżej przygląda się polskim uniwersytetom musi zgodzić się z opinią, że ich aktualne funkcjonowanie daleko odbiega od oczekiwań i możliwości.

Jak zreformować polskie szkolnictwo wyższe? Kto jest za to odpowiedzialny?

Istnieją dwa główne ośrodki mające wpływ na stan uczelni: szeroko rozumiana klasa polityczna oraz środowisko uniwersyteckie. Nic o nas bez nas, to my sami powinniśmy określić dokąd iść, ale generalne zasady, reguły ustawowe i środki finansowe są w gestii szeroko rozumianej klasy rządzącej. Rzeczywiste zmiany mogą dokonać się pod warunkiem współdziałania tych dwóch środowisk; bez zmian na poziomie krajowym nic nie zrobimy, ale z kolei „na siłę”, bez zgody i zrozumienia istoty reform ich powodzenie także stoi pod znakiem zapytania. Ciekawym przykładem poglądu środowisk władzy na reformę szkolnictwa wyższego jest zdanie wypowiedziane przed laty przez Premiera J. Buzka, który na moje pytanie dlaczego nie podjęto działań naprawczych w czasie jego premierostwa odpowiedział, że uczelnie są samodzielne, samorządne i same powinny dbać o swój poziom. Zgoda, centralne regulacje nie mogą prowadzić do ograniczenia autonomii uniwersytetów, ale z drugiej strony przecież szkoły wyższe nie mogą nadużywać swych prerogatyw do niezależności. Jak pogodzić zamierzenia na poziomie państwowym z poglądami środowiska niekoniecznie sprzyjającego reformom?

Jak dotąd minione dwie dekady nie dały odpowiedzi na te pytania, polskie uniwersytety drepczą w miejscu. Świat ucieka szybko, widać to np. na przykładzie ilości polskich publikacji w naukowych pismach światowych, liczbie patentów i cytacji, odsetkowym udziału w globalnej liczbie publikacji.

Uczelnie nie mogą pozostawać niezmienną wyspą na tle szybko zmieniającego się świata. Mam wrażenie, że polskie uczelnie, w znakomitej większości, pozostają obszarem realizacji interesów wąskiej grupy osób, znajomych, przyjaciół, grup nacisku etc. Od pewnego czasu obserwujemy działania reformatorskie podjęte przez Ministerstwo Nauki, widzimy także działania środowiska uczelni reprezentowanego np. przez Konferencję Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Coraz liczniejsze są także inicjatywy oddolne stanowiące wyraz niezgody pracowników naukowych na dalszą wegetację na obrzeżach współczesnej cywilizacji.

Zobaczymy co z tego wyniknie, czekamy na prawdziwy przełom.

wtorek, 1 czerwca 2010

Podsumowanie maja

Czas ucieka, wakacje tuż, tuż. Minął kolejny miesiąc roku - czas na parę zdań o maju 2010. W minionym miesiącu jedno wydarzenie w naszej uczelni (pozwolą Państwo, że w odniesieniu do SUM będę tymczasowo używał określenia „uczelnia”, bo słowo „uniwersytet” nie jest adekwatne do naszej rzeczywistości) przesłoniło wszystkie inne sprawy. Myślę o posiedzeniu Rad Wydziałów 12 maja br. To kolejne spotkanie, potencjalnie ważne forum wymiany myśli, informacji i pole otwartej, nieskrępowanej dyskusji okazało się kompletnym niewypałem. Zafundowano nam jednostronny obraz prezentowany przez władze, a dyskusję skutecznie uniemożliwiono. A do tego kolejna odsłona historii kompromitującej naszą uczelnię - losów Profesora J. Dzielickiego. Tylko dzięki uporowi Profesora udało mu się zabrać głos, a wiele osób dopiero wtedy w pełni uświadomiło sobie, jak bardzo niesprawiedliwy los spotkał profesora na końcu jego drogi zawodowej w uczelni.

Kto następny? Lepiej siedzieć cicho, nie narażać się, jakoś przetrwać…

poniedziałek, 31 maja 2010

Wczoraj liczba wejść na blog przekroczyła 100.000

Z tej okazji parę zdań podsumowania. Od czerwca 2008 zbieram dane o liczbie odwiedzających blog, od tego czasu średnia liczba odwiedzających wyniosła około 4500 miesięcznie.

Rekordowe zainteresowanie wzbudziła informacja o Tajnym Współpracowniku SB „Anatom” i przez trzy kolejne dni codziennie zaglądało na stronę ponad pół tysiąca osób.

Poniżej przedstawiam dziesięć najważniejszych moim zdaniem spraw. Podstawowe kryteria zaliczenia ich do „Top Ten” to liczba wejść, liczba komentarzy, a także obserwacja dalszego biegu poruszanych spraw.

  1. Informacja o TW „Anatom”, dzięki której opinia publiczna dowiedziała się o inwigilacji naszego byłego Rektora Prof. Z. Religi (12.10.2009).
  2. Cykl „Śląski Uniwersytet w obiektywie”, największe zainteresowanie wywołało zdjęcie budynku Katedry Farmakologii w Zabrzu – Rokitnicy (8.02.2010).
  3. Informacja o zarobkach Kanclerz uczelni, dwukrotnie za rok 2008 (27.09.2009) i 2009 (21.03.2010), dzięki ich publikacji opinia publiczna, także za pośrednictwem mediów, które wykorzystały te dane została poinformowana o dochodach pracowników naszej uczelni i Prezydenta RP w zestawieniu z dochodami kanclerzy polskich uczelni medycznych.
  4. Teksty o losach Prof. J. Dzielickiego; było ich wiele, niestety nie spowodowały zaprzestania prowadzenia tych kompromitujących działań, a opinia publiczna została zaznajomiona czym zajmują się władze naszego uniwersytetu także za pośrednictwem popularnego programu publicystycznego „Celownik”.
  5. Cykl informacji o przenoszeniu (i przeniesieniu) Klinik Alergologii i Endokrynologii z Zabrza do Katowic, było mnóstwo dokumentów, komentarzy, opinii, linków artykułów prasowych od maja 2009 do jesieni. Kliniki przeniesiono z pogwałceniem obowiązującego w Polsce porządku prawnego, widać Polska nie jest państwem prawa. Smutna konstatacja, ale „Amicus Plato sed magis amica veritas”…
  6. Informacje o konkursach na stanowiska kierowników Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa w Katowicach oraz Katedry i Zakładu Chirurgii Stomatologicznej w Zabrzu długie tygodnie przykuwały uwagę opinii publicznej. Optymizmem może napawać, że władze zostały zmuszone do zmiany frontu w sprawie Kliniki Ginekologii, a próba zmanipulowania sprawy obsady Katedry Chirurgii Stomatologicznej się udała wobec sprzeciwu Rady Wydziału z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu. Impas trwa w jednostce pracuje doktor habilitowany, a obowiązki kierownika pełni dr med.
  7. Wpadka z egzaminem z testem z interny na V roku w Zabrzu opisana została 22 czerwca. Wzbudziła gorące dyskusje studentów (22 komentarze). Jestem przekonany, że więcej taka sytuacja się nie zdarzy i był to „wypadek przy pracy”.
  8. Relacja z posiedzenia Rad Wydziałów 12 maja 2010 pokazała jednoznacznie, że nasze środowisko akademickie nie akceptuje metod prezentowanych przez władze uczelni, a rekordowa liczba 30 komentarzy utrzymanych w podobnym tonie jest tego znakomitą ekspresją.
  9. Informacje o wynikach kolejnych konkursów na granty naukowe Ministerstwa Nauki dają obraz niskiej aktywności na tle innych uczelni medycznych.
  10. Wyniki kolejnych Lekarskich Egzaminów Państwowych dla naszych absolwentów obrazują nienajlepszy stan dydaktyki w uczelni, co dotyczy w pierwszym rzędzie absolwentów stomatologii.

sobota, 29 maja 2010

SUM – anty-uniwersytet

W czwartek miałem mieć zajęcia ze studentami IV roku Wydziału Lekarskiego w Zabrzu. Był to fakultet „Kliniczne aspekty starzenia się”, którego powstania jestem pomysłodawcą i koordynatorem. Ku memu zdziwieniu studenci nie przyszli więc po kwadransie, upewniwszy się, że termin zajęć jest prawidłowy, zadzwoniłem do Dziekanatu z zapytaniem, co się dzieje. Odpowiedź była krótka: są godziny rektorskie z powodu kręcenia filmu promującego naszą uczelnię. Przez moment przeniosłem się w świat surrealizmu, Kafkowskiego humoru i filmów Bareji równocześnie. Ale to nie żart – czy zajęcia dydaktyczne należy odwoływać z takiego powodu? A przecież ciągle słyszymy o konieczności dbałości o jakość procesu dydaktycznego, o niezadowalających wynikach LEP-u, o ankietowaniu.

piątek, 28 maja 2010

Czy kiedyś podejrzenia o plagiat stawiane Rektorowi AM z Wrocławia zostaną wyjaśnione?

Nowe zarzuty o plagiat wobec rektora AM we Wrocławiu

czwartek, 27 maja 2010

Z życia ŚUM

Wczoraj odbyło się posiedzenie Senatu, przedostanie w tym roku akademickim. Nie brałem w nim udziału, nie mogę zatem odnieść się szczegółowo do poruszanych problemów. Niemniej informacje, jakie posiadam pozwalają na pewne ogólne spostrzeżenia.

W ostatnim czasie coraz więcej uwagi poświęca się roli nauki, jako podstawowego kryterium oceny pracowników naukowo-dydaktycznych. To generalnie słuszny kierunek, wszyscy musimy lepiej pracować, prowadzić dobre badania, a ich wyniki publikować w renomowanych periodykach medycznych. Także w czasie wczorajszego posiedzenia to właśnie dorobek naukowy w istotny sposób wpływał na rozstrzygnięcia w głosowaniach dotyczących obsady stanowisk kierowniczych oraz dalszego zatrudnienia w uczelni. Wnioski są dość jednoznaczne; warunkiem sukcesu w uczelni jest dobry dorobek naukowy mierzony obiektywnymi kryteriami (punkty IF, punkty ministerialne, cytacje, współczynnik Hirscha). Trudno negować znaczenie dorobku, sam jestem zapalonym badaczem i prowadzę wiele różnych projektów. Ale jest też druga strona medalu - praca naukowa wymaga stabilizacji, także finansowej, spokoju, profesjonalnego wsparcia różnych działów w uczelni. Te warunki nie są w naszej uczelni realizowane, a nauka niestety ciągle jest przez wielu postrzegana, jako zło konieczne. Mamy za mało młodych, prężnych, dynamicznych pracowników, asystent zaraz po studiach to „rzadki ptak”.

Sama polityka rozliczania przez pryzmat dorobku naukowego, choć zasadniczo słuszna, to za mało. Potrzebujemy spójnego programu prorozwojowego w zakresie nauki, nie zmian fasadowych, nie tylko wymagań, ale i oferty dla nas, tych którzy tworzą oblicze uczelni. Powiedzmy wprost, oferty wcale nie w pierwszym rzędzie finansowej; istota rzeczy to atmosfera w uczelni, wiara w sens dla pracy dla dobra wspólnego, przywrócenie zasad etyki akademickiej. Te są fundamentalne warunki, bez nich wymagania pozostaną jak bat ekonoma, a nie wymagania światłego przywódcy względem świadomego partnera, pracownika uczelni.

wtorek, 25 maja 2010

List

poniedziałek, 24 maja 2010

Nowe miejsca pracy w Śląskim Uniwersytecie Medycznym

Na stronie internetowej uczelni zamieszczono informacje o konkursach na nowe etaty. Niestety, podobnie, jak w latach ubiegłych większość, bo 19 miejsc dotyczy wykładowców, a 13 to etaty dla asystentów. Ogłoszono także 4 konkursy na stanowisko adiunkta i jeden konkurs na etat lektora. Zatem nadal wśród młodej, nowo przyjmowanej do uczelni więkoszść kadry stanowią wykładowcy, co jest bardzo niekorzystnym trendem z punktu widzenia rozwoju naukowego uczelni. Poza tym, jak można liczyć, by ci młodzi ludzie byli w stanie sprostać wymaganiom stawianym wykładowców; limit 360 godzin dydaktycznych jest wysoki. Wiara, że można nagle bez lat przygotowań i zdobywania doświadczeń stać się pełnowartościowym dydaktykiem-wykładowcą jest pozbawiona podstaw. Zatem nadal jest kontynuowana samobójcza polityka podkopywania fundamentów naszego uniwersytetu: nauki i dydaktyki.

Analiza informacji budzi zdumienie także z innego powodu: na Wydziale Lekarskim w Katowicach ogłoszono konkursy na 6 asystentów, 2 adiunktów i tylko 2 wykładowców oraz 1 lektora. Odwrotnie na wydziale w Zabrzu - tu dominują wykładowcy (n=6), a przewidziano tylko po jednym miejscu dla adiunkta i asystenta. Doprawdy zdumiewająca asymetria. Ale to tylko pozornie dziwna sytuacja - likwidacja kolejnych klinik wydziału i przenoszenie innych do Katowic nie pozostawiają złudzeń co do szans wydziału zabrzańskiego na przyszłość…

sobota, 22 maja 2010

O polskich sprawach

Katastrofa samolotu prezydenckiego była wydarzeniem bez precedensu we współczesnym świecie. Nigdy w czasach pokoju nie miała miejsce podobna tragedia, żaden kraj w jednej chwili nie stracił tak wielu osób pełniących kluczowe role w państwie. Ale uwaga kraju, a przede wszystkim uwaga opinii publicznej w dosłownie całym świecie zogniskowała się także na zbrodni katyńskiej. Historia zatoczyła koło, a skrzętnie ukrywana prawda o Katyniu obiegła wszystkie kontynenty. To stwarza, mam nadzieję, szanse na pełne wyjaśnienie prawdy o Zbrodni Katyńskiej. Wszyscy Polacy oczekują takiego zakończenia historii katyńskiej, a tragedia z 10 kwietnia br. może być zaczynem zupełnie nowego rozdziału w historii stosunków między naszymi narodami (choć dotychczasowy bieg spraw topi wcześniejsze nadzieje).

Niedługo po 10 kwietnia rozmawiałem z dr Jerzym Wieczorkiem, absolwentem naszej uczelni, aktualnie mieszkańcem Lublina. Poznaliśmy się w 1980 roku, razem zakładaliśmy Niezależne Zrzeszenie Studentów (NZS) Śląskiej Akademii Medycznej w Zabrzu. W tym gorącym czasie spotykaliśmy się setki razy, a dyskusje, jakie toczyliśmy na posiedzeniach zarządu NZS-u, były nieraz burzliwe. Ale spory, jakie rozstrzygaliśmy nigdy nie dzieliły tej zwartej grupy osób, wręcz przeciwnie, cementowały naszą przyjaźń. Do dziś utrzymuję bliskie kontakty z wieloma wtedy poznanymi ludźmi. Zwrotne chwile życia skłaniają nas do rozmowy z innymi osobami, a takim momentem była katastrofa pod Smoleńskiem. Zawsze ceniłem dr Jurka Wieczorka za wnikliwe sądy, Jego spojrzenie na pewne sprawy nieraz wkraczało w obszary zupełnie niedostrzegane przez innych. Zadzwoniłem do Lublina jeszcze 10 kwietnia; w następnych dniach rozmawialiśmy kilkakrotnie. Jurek zwrócił mi uwagę na zupełnie inny aspekt pośrednio związany z wypadkiem lotniczym w drodze do Katynia.

Mówił tak:
„ … narzekaliśmy zawsze na naszych wschodnich sąsiadów, którzy ukrywali prawdę o Katyniu, wzywaliśmy ich, by powiedzieli prawdę i mieliśmy pełne prawo do tego. Ale nie wystarczy ich pouczać, co mają zrobić w sprawie Katynia; trzeba wyjaśnić najpierw „Polski Katyń”. Ile bowiem jest cmentarzy przy powiatowych urzędach bezpieczeństwa? - nawet nie są one zidentyfikowane; nie wiemy, ile osób tam zamordowano. Kto to zrobił? - Rosjanie? - Nie, to Polacy, choć z sowieckiego nadania - ale Polacy. I oni chodzą i żyją wśród nas! W tej sytuacji ani nie mamy prawa moralnego napominać Rosjan, ani nie powinniśmy zapominać, że nierozliczeni sami ze sobą, jesteśmy niewiarygodni rozliczając Rosjan.

Tych zabitych w „Polskim Katyniu” jest wielu. To nie tylko więźniowie SB-ckich powiatowych i wojewódzkich posterunków, zakopywani nieopodal lub w podwórzu. To też ofiary walk polsko-polskich oraz polskich represji odwetowych. Otóż miałem 2 lata temu pacjenta, który opowiadał mi, że był świadkiem eksterminacji polskiej wsi. Schowany w krzakach patrzył, jak zabijają jego rodzinę. Eksterminacji dokonywali polscy esbecy za karę za wspieranie oddziału AK, który nie poddał się rozbrojeniu. Zapytałem czy w "wolnej Polsce" upomniał się o sprawiedliwość. Tak - rzekł mi - jego dzieci podjęły akcję szukania innych ofiar esbeckich przez Internet, on sam chciał pójść do sądu. Lat temu kilka, krótko po rozpoczęciu tych starań, przyszli doń pewni panowie. Nie przedstawili się, ale stanowczo odradzili zaniechania czynności, jeśli kocha swoją rodzinę, która żyje, jeszcze żyje, ale przecież nie musi – więc zaniechał tych działań. Odkłamanie Katynia było fundamentem III RP, ale odkłamanie „polskiego Katynia” nie może czekać bez końca. Na razie za taką Ojczyzną mogę tylko potęsknić……”

Nikt nie kwestionuje konieczności wyjaśnienia sprawy Zbrodni Katyńskiej, ale jak jest możliwe, by zbrodnie na ziemi ojczystej zostały nie osądzone? I wcale nie widać woli, by tego dokonać. A ostatnie zmiany w polskim prawie dotyczące funkcjonowania Instytutu Pamięci Narodowej pokazują wręcz odwrotne zjawisko. Dotąd do archiwalnych dokumentów dostęp miały ofiar prześladowań (nie licząc naukowców czy dziennikarzy), ale zgodnie z nowymi regulacjami umożliwiono wgląd w akta także byłym funkcjonariuszom aparatu bezpieczeństwa. Szydercze koło historii zrównało w prawach ofiary i ich prześladowców, to taka forma „sprawiedliwości” społecznej i demokracji doby współczesnej.

Trudno mieć jeszcze nadzieję, żebyśmy, jako naród, byli zdolni do realizacji elementarnych zasad sprawiedliwości. Kraj, który zatracił pamięć nie ma dobrych rokowań na przyszłość, a odium zatarcia zbrodni czasu pogardy na pokolenia będzie zatruwało nasze życie społeczne.

piątek, 21 maja 2010

Wybory uzupełniające do Senatu

W cieniu ostatniego wspólnego posiedzenia Rad Wydziału się wybory uzupełniające skład Senatu uczelni. W Senacie od roku był wakat po Pani Joannie Sarat, chciałbym napisać o Niej parę słów. Pani Sarat „od zawsze” pracowała w Akademii, potem Uniwersytecie. Zawsze uśmiechnięta, pogoda i miła dla innych. Ale to nie te wartościowe cechy osobiste decydowały o roli jaką pełniła w uczelni. Dla studentów z pewnością pozostanie w pamięci, jako zaangażowany kierownik akademika, dla administracji jako opoka wiedzy o uczelni i przepisach regulujących jej pracę, dla członków NSZZ ‘Solidarność” była i jest nadal osobą, której zdania zawsze trzeba uważnie wysłuchać. A do tego rzadko spotykane zrozumienie prawdziwego znaczenia zjawisk społecznych i autentyczne zaangażowanie jakie wykazuje Pani J. Sarat jest warte najwyższego uznania. Mam nadzieję, że w uzupełnionym składzie Senatu Pani Sarat znajdzie godnego siebie następcę.

środa, 19 maja 2010

Echa 12. maja

Posiedzenie Rad Wydziałów miało miejsce 75 lat od śmierci Marszałka Piłsudskiego; chciałby się by to historyczne odniesienie oraz atmosfera w kraju sprzyjająca dążeniu do kompromisu i dialogu przeważyła także na naszym, uczelnianym gruncie. Tak się niestety nie stało, zamiast debaty, otwartej dyskusji był monolog, a chęć porozumienia zajęła manipulacja i restrykcja. Zresztą liczba uczestników była mała w porównaniu do podobnych spotkań w przeszłości. Niemniej można zaobserwować ciekawe zjawisko; przy braku rzeczywistego zainteresowania ze strony społeczności akademickiej notowałem rekordowe zainteresowanie Czytelników bloga; 12 i 13 maja było łącznie ponad 700 wejść. Zapytałem niedawno jednego z pracowników uczelni z Katowic czy słyszał jakiekolwiek opinie o tym posiedzeniu. Usłyszałem, że takich dyskusji nie ma, nikt o tym nie mówi, nikt się nie interesuje. Mamy zatem ciekawe zjawisko socjologiczne; jest zainteresowanie mierzone liczbą Czytelników, ale nie przekłada się to na aktywizację w samej uczelni. To bardzo smutny, deprymujący efekt działania władz uczelni, zdławienie ludzkiej aktywności, zepchnięcie nas w sferę bierności. Ja ten stan określam, jako „emigrację wewnętrzną” współczesnej Polski.

Ale jest także iskierka nadziei, skoro jest zainteresowanie w internecie to jednak jest nadal gotowość do pracy na rzecz dobra wspólnego, potrzebujemy tylko lepszych do tego warunków. A te nadejdą, zapewniam wszystkich czytających te słowa…

poniedziałek, 17 maja 2010

Nasze najbliższe spotkania

Spotkanie z najlepszym polskim felietonistą,redaktorem
Stanisławem Michalkiewiczem - Polska po Katastrofie
odbędzie się w środę 19 maja o godzinie 17:00 w klubie 4-Art
ul. Wieczorka 22 w Gliwicach

Natomiast w przyszłym tygodniu Gliwicki Klub Frondy oraz Instytut Globalizacji zapraszają na konferencję:

âCywilizacja Zachodu w czasach ostatecznychâ24-25 maja 2010 - Centrum Edukacyjne im Jana Pawła II

Wykładowcy: prof. Piotr Jaroszyński, dr Cezary Mech, prof. Dariusz Gątarek, Bogna Białecka, Tomasz Regiewicz OFM cap, Sebastian i Katarzyna Kubisowie Czytaj dalej

Tu do pobrania Plakat

Ostatnio widzieliśmy

Przy pękającej w szwach auli, oglądnęliśmy filmy przywiezione nam przez Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. Piotra Skargi. Po nabożeństwie fatimskim z procesją udaliśmy się na pokaz. Pierwszy wyświetlany był film Fatima, orędzie tragedii, czy nadziei? - nakręcony przez Instytut - oparty jest na książce Antonio A. Borelli pod tym samym tytułem.
Zobaczyliśmy, sytuację naszą i świata w swej straszliwej grozie. Niektóre zapowiedzi Matki Bożej w Fatimie już się spełniły. Nie posłuchaliśmy Jej, nie zaczęliśmy nawracać się i pokutować, co poskutkowało komunizmem i II Wojną Światową. My to niby wiemy. Ale póki nie zobaczymy, to tak naprawdę nie wierzymy. Dlatego film The Sowiet Story łotewskiego reżysera Edvinsa Snore\'a był szokiem dla wielu widzów. Czytaj dalej

Osoby chcące otrzymać film The Soviet Story wraz z pismem Polonia Christiana proszę o zapisy mailem

Prosimy o rozesłanie tego maila znajomym!

pozdrawiam

Marek Waniewski

http://www.fronda.gliwice.pl
http://fronda.pl

Kalendarium wydarzeń w Śląskim Uniwersytecie Medycznym: maj 2009 – maj 2010

Poniższe informacje miałem zamiar przedstawić na posiedzeniu Rad Wydziałów 12 maja, ale na skutek uniemożliwienia dyskusji przez władze uczelni nie było to możliwe. Przygotowałem prezentację multimedialną, w której znajdowały się także inne informacje wymagające bieżącego komentarza zatem niniejsze kalendarium jest nieco okrojone.

Miałem nadzieję na merytoryczną dyskusję, ale takowa w naszej uczelni nie jest aktualnie prowadzona. Na szczęście istnieje Internet, a tam (na razie?) cenzura nie sięga. Ożywiona dyskusja wyrażająca się dużą liczbą komentarzy musi na razie wystarczyć, ale prawdziwa dyskusja powinna toczyć się „na żywo”.

Maj 2009

  • SUM zajmuje 9. miejsce wśród polskich uczelni medycznych (poprzednio miejsce 4.) według rankingu Rzeczpospolitej i Perspektyw
  • Początek konfliktu związanego z planami przeniesienia Katedr i Klinik Alergologii i Endokrynologii z Zabrza do Katowic

Czerwiec 2009

  • Wobec braku dialogu w uczelni do gry włącza się Wojewódzka Komisja Dialogu Społecznego.

Lipiec 2009

  • Odwołanie dr M. Czekaja, przewodniczącego komitetu strajkowego z funkcji zastępcy ordynatora oddziału anestezjologii.
  • Dyrektor szpitala wyrzuca z pracy dr M. Czekaja na podstawie zarzutów dyscyplinarnych.
  • Toczy się sprawa sądowa z powództwa dr Czekaja.
  • Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera podejmuje decyzję o przeniesieniu Klinik do Katowic.
  • Równolegle toczą się negocjacje w Urzędzie Wojewódzkim m. Katowice z udziałem negocjatora ministerialnego, v-ce Wojewody, władz uczelni oraz przedstawicieli pracowników szpitala.
  • Decyzja o przeniesieniu Klinik zostaje podjęta z naruszeniem obyczaju akademickiego – brak opinii Senackiej Komisji ds. Szpitali Klinicznych.

oraz

  • z naruszeniem prawa – brak opinii Senatu co wynika z zapisu Ustawy.

Wrzesień 2009

  • Wyniki Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Państwowego: Stomatolodzy uzyskali 6. miejsce na 10 wydziałów w kraju.

Październik 2009

  • Wyniki Lekarskiego Egzaminu Państwowego: Lekarze uzyskali 7. miejsce na 11 uczelni w kraju.
  • Prof. J. Dzielicki wygrywa sprawę sądową z dyrektorem SK-1 dotyczącą jego zatrudnienia w tym szpitalu klinicznym. Dyrektor odwołuje się od tego wyroku.

Listopad 2009

  • Z uczelni odchodzi wybitny okulista Prof. dr hab. Edward Wylęgała.

Listopad – grudzień 2009

  • Kolejne odsłony konkursu na stanowisko kierownika Kliniki Ginekologii i Położnictwa w Katowicach.
  • Prof. J. Dzielicki uzyskuje prawomocny wyrok sądowy nakazujący przywrócenie do pracy na poprzednie stanowisko.

Styczeń 2010

  • Dyr. SK-1 w Zabrzu A. Drybański wyznacza Prof. Dzielickiemu inne miejsce pracy.
  • Dziekan Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu Prof. W. Król ignoruje decyzję komisji konkursowej w sprawie wyboru kierownika Katedry i Kliniki Chirurgii Dziecięcej, Traumatologii i Wad Rozwojowych co jest sprzeczne z interpretacją prawa wg orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.
  • Granty naukowe polskich uczelni medycznych – wyniki aktualnego konkursu.
Uczelnia Medyczna

w Polsce

Liczba wniosków

Złożonych

Liczba wniosków finansowanych
Poznań7634
Warszawa8026
Łódź8422
Gdańsk7020
Lublin3818
Białystok2214
Szczecin4013
Wrocław3811
Katowice163


Luty 2010

Wyniki Lekarskiego Egzaminu Państwowego i Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Państwowego

  • Absolwenci – lekarze 4. miejsce
  • Absolwenci – lekarze po stażu 7. miejsce
  • Stomatolodzy – ostatnie, 10. miejsce

Marzec 2010

    • Sprawa uniemożliwienia pracy na rzecz pacjentów przez Prof. J. Dzielickiego trafia za pośrednictwem ogólnopolskiego programu „Celownik” do opinii publicznej w całym kraju.

Kwiecień 2010

    • Prof. J. Dzielicki – mimo prawomocnego wyroku sądu RP – nie wraca na swoje miejsce pracy w SK-1.
    • Rada Wydziału Lekarskiego w Zabrzu zdecydowaną większością głosów (2/3) odrzuca wynik komisji konkursowej na stanowisko kierownika Katedry i Zakładu Chirurgii Stomatologicznej.

Od ponad roku stanowisko kierownicze w tej katedrze pełni adiunkt.

Maj 2010

  • Na wspólnym posiedzeniu Rad Wydziałów uniemożliwiono zabranie głosu obecnym na sali, spotkanie skończyło się monologiem władz, nie licząc dramatycznej wypowiedzi Profesora Dzielickiego.

Model „akademickości” stoczył się na samo dno…

  • SUM zajmuje 9. miejsce wśród polskich uczelni medycznych według rankingu Rzeczpospolitej i Perspektyw.

sobota, 15 maja 2010

Na stronie NSZZ "Solidarność" SUM (solidarnosc-sum.ovh.org) znajdują się informacje o planowanych podwyżkach, warto się z tymi propozycjami zapoznać.

piątek, 14 maja 2010

W odpowiedzi na komentarz Czytelnika z godziny 16.13 do dzisiejszego tekstu podaję tabelę rankingową uczelni medycznych

ranking


Prestiż, siła naukowa, warunki studiowania i umiędzynarodowienie studiów to cechy uczelni, które zadecydowały o jej miejscu w rankingu. Dodatkowo na każdą z tych cech składają się bardziej szczegółowe kryteria, np. osiągnięcia studentów w sporcie, czy rozwój kadry.

Ranking polskich uczelni wg Rzeczpospolitej i Perspektyw

W najnowszym rankingu nasza uczelnia zajmuje 9. miejsce wśród uczelni medycznych. Przed rokiem zajmowaliśmy 4. miejsce, w roku 2007 9.

Regres jest znaczny.

Jakże to jest sprzeczne z zadowoleniem prezentowanym wczoraj w Katowicach przez władze SUM.

Na czele są uczelnie z Poznania, Krakowa i Wrocławia

Ciekawe skąd biorą się takie rozbieżności w samoocenie i ocenie zewnętrznej. Przypomina mi się jedna z moich koleżanek z liceum. Miała ona o sobie bardzo dobre mniemanie, co było dość dalekie od obiektywnego stanu rzeczy. Moi koledzy, Andrzej i Marian wpadli na pomysł by w pełni zaprezentować jej „możliwości” intelektualne. Gdy ze strony nauczyciela padało pytanie na tyle głośno ustalali odpowiedź by była ona słyszalna w ławce obok. I wtedy nasza koleżanka ochoczo zgłaszała się z odpowiedzią, która była kompletnie bezsensowna bo spreparowana na użytek chwili. Nauczyciele z politowaniem mówili: X siadaj…

Tą sztuczkę powtarzali wielokrotnie, ale nasza „gwiazda” jakoś nic nie podejrzewając ciągle wpadała w zasadzkę.

A jak długo my, pracownicy SUM będziemy dawali się nabierać na chwyty PR-owskie i te rodem z epoki „propagandy sukcesu”?

A może największym sukcesem SUM są słynne sumy z zoo?

środa, 12 maja 2010

Sprawozdanie z posiedzenia Rad Wydziału, 12 maja 2010

Dziś odbyło się wspólne posiedzenie Rad Wydziału. Jest to kontynuacja podobnych spotkań w przeszłości. Sama ich idea jest wartościowa, takie doroczne, ogólnouczelniane forum dyskusyjne to inicjatywa godna poparcia. Ale, jak wiadomo, nawet najlepszy pomysł można skutecznie pogrzebać. I tak jest niestety z tymi posiedzeniami. Poniżej relacjonuję przebieg dzisiejszego spotkania, uzasadniając swój negatywny pogląd.

Zacznijmy od frekwencji, była wyjątkowo mała, widać ci nieobecni mieli powody by zrezygnować z udziału. Jak dawniej spotkanie rozpoczęło się od prezentacji wydarzeń minionego roku na poszczególnych wydziałach. Nihil novi sub sole; Dziekani zaserwowali obecnym niekończące się monologi sukcesów i planów na przyszłość. W dodatku ta część, głównie dzięki wystąpieniu Pani Dziekan Prof. dr hab. n. med. J. Kowalik była bardzo długa. Później miało miejsce wystąpienie dotyczące wirtualnego dziekanatu, dość ciekawe, ale zbyt długie, a poza tym tego punktu nie było w programie. Wtedy jeszcze nie rozumieliśmy skąd ta zmiana, dopiero później cel manipulacji okazał się czytelny.

Następnie głos zabrała Pani Rektor Prof. dr hab. n. med. Ewa Małecka-Tendera. To wystąpienie zawierało szereg liczb dotyczących wyników pracy naukowej i porównania z innymi, polskimi uczelniami medycznymi. Pani Rektor przypomniała zebranym, że przed rokiem przedmiotem uwagi były zarobki Kanclerz uczelni mgr B. Kuraszewskiej i aby zakończyć raz na zawsze ten zupełnie niepotrzebnie poruszany temat pokazała zarobki Pani Kanclerz oraz zarobki kanclerzy dwóch innych uczelni medycznych. Usłyszeliśmy także, że inne kanclerze odmówili podania wysokości swych zarobków (tu dygresja, mi przed rokiem żaden kanclerz nie odmówił udostępnienia tych danych, bo nie mógł tego uczynić w świetle prawa obowiązującego w Polsce; czyżbym miał większą siłę argumentacji niż Pani Rektor?). Co ciekawe, podano nam zarobki tylko tych kanclerzy, których zarobki były tylko niewiele niższe od zarobków naszej Kanclerz. A przecież jak łatwo sprawdzić na blogu (wrzesień 2009), że zarobki innych kanclerzy są znacznie niższe od tych wypłacanych co miesiąc mgr B. Kuraszewskiej.

Zgadzam się jednak z Panią Rektor, dajmy wreszcie spokój Pani Kanclerz, mam na to znakomity sposób, dajmy nam, pracownikom naukowo-dydaktycznym (i innym też) maksymalne pensje i wtedy nikt się nie będzie „czepiał”. Przykładowo, moje uposażenie, jako profesora zwyczajnego, wynosi 4300 zł, a górna granica widełek to 10.000 zł.

Przyrzekam uroczyście, po otrzymaniu takiej podstawowej pensji nigdy więcej nie napiszę o skandalicznie wysokich dochodach Pani Kanclerz (zgodzę się nawet na brak premii, które tak hojnie trafiają na konto Kanclerz).

Ale tak naprawdę trzeba się zgodzić z Panią Rektor, że kwestia dochodów Pani Kanclerz nie jest tak ważna. Najważniejsze są kwestie dotyczące życia uczelni, nauki, dydaktyki, szpitali klinicznych. Przed posiedzeniem można było przesyłać pytania drogą poczty elektronicznej, jedyne pytanie zadał Prof. dr hab. n. med. A. Sieroń z Katowic. Dotyczyło one kwestii aplikacji o granty naukowe; Pani Rektor odpowiedziała Profesorowi.

Dalszą część posiedzenia miała stanowić dyskusja, ale prowadząca posiedzenie Dziekan Wydziału Opieki Zdrowotnej Prof. dr hab. n. med. V. Skrzypulec-Plinta oznajmiła, że… czas się kończy bo musimy opuścić salę. Wtedy jasne stało się czemu służyły długie wystąpienia Pani Dziekan J. Kowalik i informatyka. Zupełnie prosta taktyka, brak czasu. Jak to możliwe by tak traktować zasady akademickie i manipulować nami? Co gorsze, nikt z sali nie zaprotestował.

Ale Prof. dr hab. J. Dzielicki nie zraził się tymi „innowacyjnymi” metodami władz naszej uczelni i po krótkiej wymianie zdań z Panią Dziekan, która wcale nie miała zamiaru zgodzić się na wystąpienie, udało mu się zabrać głos. Profesor przygotował prezentację multimedialną, czego wcześniej nie uzgodnił z Panią Dziekan.

W ciągu kwadransa przedstawił swe losy w uczelni w trzech minionych lat; pokazał szereg dokumentów (wiele z nich prezentowałem na blogu). To emocjonalne wystąpienie było krzykiem rozpaczy człowieka osaczonego, zdruzgotanego, przegranego, opuszczonego. Być może niektórych sformułowań można było uniknąć, ale skala nieprawości (w wymiarze prawnym i ludzkim) jaka spotkała Profesora była tak duża, że doprawdy trudno mieć pretensje do Prof. Dzielickiego. Na końcu padło pytanie do Pani Rektor dlaczego to wszystko go spotkało.

Niestety, odpowiedź nie padła…

I na tym zakończono posiedzenie, nie było żadnej dyskusji.

Kazano nam wysłuchać, co władza ma do pokazania, ale widać ta władza nie jest zainteresowana co my mamy do powiedzenia. To taki nowoczesny model akademickości (o wadze akademickości członkowie Senatu słyszeli z ust Pani Rektor na dwóch ostatnich posiedzeniach Senatu):

Władza mówi, pracownicy słuchają.

Miałem zamiar zabrać głos, ale nie dostąpiłem tego zaszczytu.

W najbliższym czasie przedstawię Czytelnikom treść planowanego wystąpienia.

poniedziałek, 10 maja 2010

Dorobek naukowy pracowników SUM za 2009 rok

Tabela przedstawia wyniki pracy naukowej pracowników naszej uczelni w roku ubiegłym wyrażony punktami IF dla artykułów pełnotekstowych.

Zanotowaliśmy postęp dla całej uczelni oraz obu wydziałów lekarskich, a także wydziału Farmaceutycznego z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej. Słabsze wyniki zanotowały pozostałe dwa wydziały.

Wyniki wg danych zamieszczonych na stronie internetowej SUM z dnia 3 maja.

20082009
Cała uczelnia8601087
Wydział Lekarski Katowice486565
Wydział Lekarski z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym Zabrze243453
Wydział Farmaceutyczny z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej91144
Wydział Opieki Zdrowotnej8746
Wydział Zdrowia Publicznego5233