środa, 19 grudnia 2018
W odpowiedzi Czytelnikowi
Odpowiadam na komentarz Czytelnika z 19.12 godz. 15;50 do postu Uwagi nie świąteczne. Na końcu tego postu sformułowałem pytanie retoryczne dotyczące możliwych działań środowiska akademickiego. Oczywiście nie można akceptować metod tego typu jak masowe wyłudzanie zwolnień lekarskich. To są działania niezgodne z zasadami współżycia społecznego i to należy określić, jako "psucie państwa". Obywatele stosują metodę wywierania nacisku na władzę traktując ją jako skuteczny sposób uzyskania jakichś decyzji, w tym wypadku podwyżki wynagrodzeń.
A lekarze w ten sposób sprzeniewierzają się zasadom etyki lekarskiej.
Moje pytanie postawione w tym poście miało na celu wskazanie, że czekając na działania władz w zakresie zmian w szkolnictwie wyższym nic nie uzyskamy. Nowe regulacje zawarte w Ustawie 2.0 jasno wskazują, że wymagania wobec nas, pracowników uczelni wzrosną. To dobrze, musimy lepiej i efektywniej pracować.
Tylko jak to zrobić gdy nie ma środków finansowych na badania na poziomie światowym?
Jak pukać do drzwi czołowych periodyków naukowych dysponując śmiesznymi kwotami na badania?
Kiedy prowadzić badania naukowe gdy regułą są dziesiątki lub setki nadgodzin dydaktycznych?
No i kto ma te badania przeprowadzić skoro jest tak mało młodych naukowców?
Nie są mi znane stanowiska przedstawicieli polskiego środowiska naukowego np. Konferencji Rektorów Szkół Wyższych, towarzystw naukowych, PAN-u i inne gremiów w kwestii zapaści polskiej nauki.
Stąd pytanie: co robić?
Ale na pewno nie wolno pójść drogą na skróty, ścieżką wybraną przez inne grupy zawodowe.
A lekarze w ten sposób sprzeniewierzają się zasadom etyki lekarskiej.
Moje pytanie postawione w tym poście miało na celu wskazanie, że czekając na działania władz w zakresie zmian w szkolnictwie wyższym nic nie uzyskamy. Nowe regulacje zawarte w Ustawie 2.0 jasno wskazują, że wymagania wobec nas, pracowników uczelni wzrosną. To dobrze, musimy lepiej i efektywniej pracować.
Tylko jak to zrobić gdy nie ma środków finansowych na badania na poziomie światowym?
Jak pukać do drzwi czołowych periodyków naukowych dysponując śmiesznymi kwotami na badania?
Kiedy prowadzić badania naukowe gdy regułą są dziesiątki lub setki nadgodzin dydaktycznych?
No i kto ma te badania przeprowadzić skoro jest tak mało młodych naukowców?
Nie są mi znane stanowiska przedstawicieli polskiego środowiska naukowego np. Konferencji Rektorów Szkół Wyższych, towarzystw naukowych, PAN-u i inne gremiów w kwestii zapaści polskiej nauki.
Stąd pytanie: co robić?
Ale na pewno nie wolno pójść drogą na skróty, ścieżką wybraną przez inne grupy zawodowe.
wtorek, 18 grudnia 2018
Oświadczenie Rektora UM Wrocław
Oświadczenie Rektora Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu
Czuję się zobowiązany do przekazania Państwu informacji o tym, że w toku prowadzonego przez prokuraturę w Katowicach od kilku lat śledztwa, zostałem wezwany na przesłuchanie w sprawie Data Techno Park. Został mi postawiony zarzut działania na szkodę UM. Prokurator, który prowadzi sprawę zawiesił mnie w pełnieniu funkcji Rektora, na co złożę zażalenie.
Jednocześnie oświadczam, że każdą decyzję w kwestii Data Techno Park podejmowałem na podstawie dostępnych w tamtym czasie wycen ekonomicznych i przedstawionych mi opinii prawnych. Za każdym razem miałem na względzie tylko i wyłącznie dobro Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Liczę, że analizowane już wielokrotnie dowody zostaną przez sąd merytorycznie rozpatrzone i wyrok lub umorzenie ostatecznie zakończy postępowanie i spekulacje w tej sprawie.
Prof. dr hab. Marek Ziętek
Czuję się zobowiązany do przekazania Państwu informacji o tym, że w toku prowadzonego przez prokuraturę w Katowicach od kilku lat śledztwa, zostałem wezwany na przesłuchanie w sprawie Data Techno Park. Został mi postawiony zarzut działania na szkodę UM. Prokurator, który prowadzi sprawę zawiesił mnie w pełnieniu funkcji Rektora, na co złożę zażalenie.
Jednocześnie oświadczam, że każdą decyzję w kwestii Data Techno Park podejmowałem na podstawie dostępnych w tamtym czasie wycen ekonomicznych i przedstawionych mi opinii prawnych. Za każdym razem miałem na względzie tylko i wyłącznie dobro Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Liczę, że analizowane już wielokrotnie dowody zostaną przez sąd merytorycznie rozpatrzone i wyrok lub umorzenie ostatecznie zakończy postępowanie i spekulacje w tej sprawie.
Prof. dr hab. Marek Ziętek
poniedziałek, 17 grudnia 2018
Nagrody rektorskie
Jak zawsze w grudniu odbyła się uroczystość wręczenia nagród rektorskich. Nagrody wręczali Dziekani Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym Prof. M. Misiołek i Wydziału Zdrowia Publicznego dr hab. Elżbieta Grochowska-Niedworok oraz Prorektor ds. nauki Prof. T. Szczepański.
Nagrody wręczano w kategoriach naukowej, organizacyjnej i dydaktycznej. Nie umniejszając znaczenia pozostałych nagród skupię się na nagrodach naukowych. Od lat grono nagradzanych jest prawie takie samo, są to osoby najbardziej zaangażowane w pracę naukową. Warto podkreślić, że najwięcej nagrodzonych reprezentowało kardiologię.
Otrzymuję nagrody naukowe od końca lat 90-tych i obserwuję pewne zmiany. Ciągle obserwujemy postęp jakościowy. Dawniej za cykl prac mających 10 punktów IF można było aspirować nawet o nagrodę naukową Ministra Zdrowia. Dziś poziom jest znacznie wyższy. Niemniej regulamin nagród daje możliwość aplikowania na nagrodę już za cykl ponad 4 punkty IF. To powoduje, że rozpiętość mierzona tą punktacją między nagrodami pierwszego a trzeciego stopnia jest wielokrotna. Sądzę, że już czas by regulamin został dostosowany do obserwowanych trendów. Np. minimalna punktacja dla nagrody za jedną pracę należy podnieść z 2 do 4, a nagrodę za cykl publikacji z 4 do 8 punktów.
Gratulację należą się wszystkim nagrodzonym.
Nagrody wręczano w kategoriach naukowej, organizacyjnej i dydaktycznej. Nie umniejszając znaczenia pozostałych nagród skupię się na nagrodach naukowych. Od lat grono nagradzanych jest prawie takie samo, są to osoby najbardziej zaangażowane w pracę naukową. Warto podkreślić, że najwięcej nagrodzonych reprezentowało kardiologię.
Otrzymuję nagrody naukowe od końca lat 90-tych i obserwuję pewne zmiany. Ciągle obserwujemy postęp jakościowy. Dawniej za cykl prac mających 10 punktów IF można było aspirować nawet o nagrodę naukową Ministra Zdrowia. Dziś poziom jest znacznie wyższy. Niemniej regulamin nagród daje możliwość aplikowania na nagrodę już za cykl ponad 4 punkty IF. To powoduje, że rozpiętość mierzona tą punktacją między nagrodami pierwszego a trzeciego stopnia jest wielokrotna. Sądzę, że już czas by regulamin został dostosowany do obserwowanych trendów. Np. minimalna punktacja dla nagrody za jedną pracę należy podnieść z 2 do 4, a nagrodę za cykl publikacji z 4 do 8 punktów.
Gratulację należą się wszystkim nagrodzonym.
piątek, 14 grudnia 2018
Uwagi nie świąteczne
Funkcjonowanie każdego kraju jest bardzo skomplikowane. Poziom rozwoju cywilizacyjnego jest zależny między innymi od jakości prawa i sprawności systemu prawnego, sprawnego sądownictwa czy sprawiedliwego systemu podatkowego. Są i inne ważne czynniki, np. bez solidnej policji pilnującej porządku publicznego dobry system prawny nie będzie dobrze funkcjonował. Istotne są także regulacje zewnętrzne, np. dobre umowy międzynarodowe (handlowe, wojskowe, polityczne) zapewniające stabilny rozwój i bezpieczeństwo. Nie można zapomnieć o potrzebie utrzymywania armii na wypadek zagrożeń zewnętrznych.
Gdyby pójść dalej próbując wskazać elementy warunkujące rozwój należy także dotknąć kwestii szczegółowych. Kluczowy jest system energetyczny zapewniający ciągłość dostarczania energii elektrycznej, sieć drogowa i kolejowa, jakość i dostępność sygnału sieci komórkowej i internetu.
Idźmy dalej, poziom rozwoju zależy także od poziomu wykształcenia. Wyedukowane społeczeństwo jest w stanie wykorzystywać efekty postępu naukowego, a niski poziom wykształcenia z założenia raczej wyklucza możliwość ich powszechnej aplikacji w codziennym życiu. Edukacja człowieka to długotrwały proces, od szkoły podstawowej aż po uniwersytet. Każdy etap jest ważny, niemniej dopiero wykształcenie na poziomie uniwersyteckim w pełni przekłada się na rozwój cywilizacyjny. Ten poziom wykształcenia warunkuje rozwój własnej, oryginalnej myśli naukowej, prowadzenie badań, tworzenie wynalazków i patentów.
Analiza znaczenia poszczególnych składowych funkcjonowania państwa (niektóre spośród nich przedstawiłem powyżej) powinna ujmować przypisanie im wagi i znaczenia dla państwa, jako całości. Czy można sobie wyobrazić sprawne państwo bez system łączności lub dróg? Funkcjonowanie byłoby niemożliwe. Są także inne obszary, których rola jest mniejsza i ewentualne zaburzenia nie spowodują paraliżu całego kraju.
Dlaczego piszę o takich sprawach na blogu poświęconemu zagadnieniom uniwersyteckim?
Skłoniły mnie do tego coraz częstsze informacje dotyczące żądań płacowych różnych grup zawodowych. Tę falę rozpoczęli policjanci, a inne grupy zawodowe idą tym samym tropem. Nie jestem przeciwnikiem zwiększania płac, ale proszę się zastanowić jak takie działania wpływają na długofalowy rozwój państwa. Nie ma tu bezpośredniego przełożenia.
Wróćmy zatem do uniwersytetów. Polska nauka otrzymuje finansowanie na poziomie poniżej 0,5% PKB przy minimalnym sięgającym 2%.
Na naukę przeznaczamy CZTEROKROTNIE za mało pieniędzy!
Od lat ten poziom nie zwiększa się znacząco.
Czy ten fakt wpływa na rozwój kraju?
TAK, i to bardzo znacząco. Nauka została zepchnięta na margines życia społecznego. To zjawisko jest trwałe i nie widać żadnych szans na zmianę tej sytuacji. Niskie płace pracowników naukowo-dydaktycznych zniechęca młodych ludzi do pójścia tą drogą życiową, a słabe finansowanie badań naukowych zamyka drogę do tworzenia i realizacji projektów z najwyższej półki.
Nie mogę pojąć dlaczego trwa taki impas. Czy szeroko rozumiana władza publiczna nie rozumie, że bez własnych uniwersytetów na poziomie co najmniej 100 miejsca w świecie na zawsze zostaniemy krajem zacofanym cywilizacyjnie? Co mamy zrobić by ten fakt został wreszcie dostrzeżony?!
Czy 100.000 pracowników uczelni ma się uciec do manewru służb mundurowych, wyłudzić zwolnienia lekarskie i przystawić rządowi „pistolet do głowy”? To przecież działanie nielegalne choć – jak widać - skuteczne!
Może ktoś czytające te słowa ma jakiś pomysł co powinno zrobić środowisko naukowe?!
Gdyby pójść dalej próbując wskazać elementy warunkujące rozwój należy także dotknąć kwestii szczegółowych. Kluczowy jest system energetyczny zapewniający ciągłość dostarczania energii elektrycznej, sieć drogowa i kolejowa, jakość i dostępność sygnału sieci komórkowej i internetu.
Idźmy dalej, poziom rozwoju zależy także od poziomu wykształcenia. Wyedukowane społeczeństwo jest w stanie wykorzystywać efekty postępu naukowego, a niski poziom wykształcenia z założenia raczej wyklucza możliwość ich powszechnej aplikacji w codziennym życiu. Edukacja człowieka to długotrwały proces, od szkoły podstawowej aż po uniwersytet. Każdy etap jest ważny, niemniej dopiero wykształcenie na poziomie uniwersyteckim w pełni przekłada się na rozwój cywilizacyjny. Ten poziom wykształcenia warunkuje rozwój własnej, oryginalnej myśli naukowej, prowadzenie badań, tworzenie wynalazków i patentów.
Analiza znaczenia poszczególnych składowych funkcjonowania państwa (niektóre spośród nich przedstawiłem powyżej) powinna ujmować przypisanie im wagi i znaczenia dla państwa, jako całości. Czy można sobie wyobrazić sprawne państwo bez system łączności lub dróg? Funkcjonowanie byłoby niemożliwe. Są także inne obszary, których rola jest mniejsza i ewentualne zaburzenia nie spowodują paraliżu całego kraju.
Dlaczego piszę o takich sprawach na blogu poświęconemu zagadnieniom uniwersyteckim?
Skłoniły mnie do tego coraz częstsze informacje dotyczące żądań płacowych różnych grup zawodowych. Tę falę rozpoczęli policjanci, a inne grupy zawodowe idą tym samym tropem. Nie jestem przeciwnikiem zwiększania płac, ale proszę się zastanowić jak takie działania wpływają na długofalowy rozwój państwa. Nie ma tu bezpośredniego przełożenia.
Wróćmy zatem do uniwersytetów. Polska nauka otrzymuje finansowanie na poziomie poniżej 0,5% PKB przy minimalnym sięgającym 2%.
Na naukę przeznaczamy CZTEROKROTNIE za mało pieniędzy!
Od lat ten poziom nie zwiększa się znacząco.
Czy ten fakt wpływa na rozwój kraju?
TAK, i to bardzo znacząco. Nauka została zepchnięta na margines życia społecznego. To zjawisko jest trwałe i nie widać żadnych szans na zmianę tej sytuacji. Niskie płace pracowników naukowo-dydaktycznych zniechęca młodych ludzi do pójścia tą drogą życiową, a słabe finansowanie badań naukowych zamyka drogę do tworzenia i realizacji projektów z najwyższej półki.
Nie mogę pojąć dlaczego trwa taki impas. Czy szeroko rozumiana władza publiczna nie rozumie, że bez własnych uniwersytetów na poziomie co najmniej 100 miejsca w świecie na zawsze zostaniemy krajem zacofanym cywilizacyjnie? Co mamy zrobić by ten fakt został wreszcie dostrzeżony?!
Czy 100.000 pracowników uczelni ma się uciec do manewru służb mundurowych, wyłudzić zwolnienia lekarskie i przystawić rządowi „pistolet do głowy”? To przecież działanie nielegalne choć – jak widać - skuteczne!
Może ktoś czytające te słowa ma jakiś pomysł co powinno zrobić środowisko naukowe?!
środa, 12 grudnia 2018
W odpowiedzi Czytelnikowi
Pytanie:
Czy autor bloga jest członkiem Komisji Rektorskiej ds. opracowania nowego statutu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach?
Odpowiedź: nie jestem członkiem tej komisji.
Czy autor bloga jest członkiem Komisji Rektorskiej ds. opracowania nowego statutu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach?
Odpowiedź: nie jestem członkiem tej komisji.
poniedziałek, 10 grudnia 2018
piątek, 7 grudnia 2018
Nihil novi sub sole
Na blogu przed ponad 10 laty zamieściłem poniższy tekst dotyczący grantów na badania naukowe. Niestety, na pytania zamieszczone końcu są jak najbardziej aktualne. Stoimy w miejscu czyli - jako uczelnia - cofamy się.
Co powinno się wydarzyć by sytuacja się zmieniła?
Jakie należy podjąć działania w naszej uczelni?
PONIEDZIAŁEK, 30 CZERWCA 2008
Ważne i niestety niepokojące informacje zawiera raport dotyczący wyników ostatniego konkursu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Z naszej uczelni wpłynęło zaledwie 20 wniosków, a 4 spośród nich uzyskało finansowanie. Należy pamiętać, że automatycznie 30% kwoty z każdego grantu wpływa do kasy uczelni wobec czego taki wynik oznacza także zły sygnał dla finansów SUM.
Dlaczego tak się stało? Co jest powodem naszej słabości? Czy winne jest słabe finansowanie nauki polskiej i nieprawidłowości procedury recenzowania projektów, czy też może wina leży raczej po naszej stronie?
Nim spróbujemy zastanowić się nad powyższymi problemami warto sięgnąć do liczb. Na stronie internetowej SUM znajdujemy dane dotyczące liczby zgłaszanych wniosków o granty z naszej uczelni.
Z bliżej nieznanego mi powodu po roku 2006 zaprzestano na stronie internetowej uczelni brak jest informacji o liczbie składanych wniosków przez pracowników SUM.
Zmuszony jestem zatem korzystać tylko z niepełnych danych. Od XIX konkursu do XXXI z naszej uczelni wypływało od 19 do 57 wniosków. W roku 2006 uzyskaliśmy finansowanie 10 projektów własnych i 8 promotorskich, co na liczbę 57 wniosków dało imponującą skuteczność aplikacyjną.
W przedostatnim konkursie złożyliśmy 36 wniosków, a w ostatnim zaledwie 20!
W konkursie złożono w całej Polski 4000 wniosków.
Żaden wniosek własny nie uzyskał wsparcia finansowego.
Postawmy kilka oczywistych pytań:
Dlaczego tak spadła liczba składanych wniosków?
Czy w SUM promuje się pracowników naukowych składających wnioski?
Co zrobiono by uprościć procedury związane z prowadzeniem grantu?
Dlaczego utajniono informacje o liczbie składanych wniosków i wynikach konkursów w ostatnich 2 latach?
Jak bieżące dane mają się do wysokiego miejsca naszej uczelni w ostatnich rankingach?
Co należy uczynić by odwrócić negatywny trend w aplikacji o środki na badania naukowe finansowane w postaci grantów przez ministerstwo?
Czy obserwowany regres nie jest to pokłosiem polityki kadrowej ostatnich lat i braku dopływu do uczelni młodych, prężnych pracowników naturalnie stanowiących motor postępu w każdej instytucji?
Co powinno się wydarzyć by sytuacja się zmieniła?
Jakie należy podjąć działania w naszej uczelni?
PONIEDZIAŁEK, 30 CZERWCA 2008
Ważne i niestety niepokojące informacje zawiera raport dotyczący wyników ostatniego konkursu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Z naszej uczelni wpłynęło zaledwie 20 wniosków, a 4 spośród nich uzyskało finansowanie. Należy pamiętać, że automatycznie 30% kwoty z każdego grantu wpływa do kasy uczelni wobec czego taki wynik oznacza także zły sygnał dla finansów SUM.
Dlaczego tak się stało? Co jest powodem naszej słabości? Czy winne jest słabe finansowanie nauki polskiej i nieprawidłowości procedury recenzowania projektów, czy też może wina leży raczej po naszej stronie?
Nim spróbujemy zastanowić się nad powyższymi problemami warto sięgnąć do liczb. Na stronie internetowej SUM znajdujemy dane dotyczące liczby zgłaszanych wniosków o granty z naszej uczelni.
Z bliżej nieznanego mi powodu po roku 2006 zaprzestano na stronie internetowej uczelni brak jest informacji o liczbie składanych wniosków przez pracowników SUM.
Zmuszony jestem zatem korzystać tylko z niepełnych danych. Od XIX konkursu do XXXI z naszej uczelni wypływało od 19 do 57 wniosków. W roku 2006 uzyskaliśmy finansowanie 10 projektów własnych i 8 promotorskich, co na liczbę 57 wniosków dało imponującą skuteczność aplikacyjną.
W przedostatnim konkursie złożyliśmy 36 wniosków, a w ostatnim zaledwie 20!
W konkursie złożono w całej Polski 4000 wniosków.
Żaden wniosek własny nie uzyskał wsparcia finansowego.
Postawmy kilka oczywistych pytań:
Dlaczego tak spadła liczba składanych wniosków?
Czy w SUM promuje się pracowników naukowych składających wnioski?
Co zrobiono by uprościć procedury związane z prowadzeniem grantu?
Dlaczego utajniono informacje o liczbie składanych wniosków i wynikach konkursów w ostatnich 2 latach?
Jak bieżące dane mają się do wysokiego miejsca naszej uczelni w ostatnich rankingach?
Co należy uczynić by odwrócić negatywny trend w aplikacji o środki na badania naukowe finansowane w postaci grantów przez ministerstwo?
Czy obserwowany regres nie jest to pokłosiem polityki kadrowej ostatnich lat i braku dopływu do uczelni młodych, prężnych pracowników naturalnie stanowiących motor postępu w każdej instytucji?
czwartek, 6 grudnia 2018
wtorek, 4 grudnia 2018
niedziela, 2 grudnia 2018
O grantach naukowych
Na stronie internetowej SUM zamieszczono informację, że projekt lek. Lindy Litwin z Zabrza został zakwalifikowany do finansowania w konkursie Preludium. Autorce projektu należą się gratulacje.
Niemniej warto zastanowić się dlaczego ta informacja trafiła na stronę gdzie trafiają najważniejsze informacje z życia uczelni. To proste, pracownicy SUM rzadko uzyskują tego typu finansowanie. Dzieje się tak dlatego, że nie uczestniczmy w konkursach. Od lat liczba składanych wniosków naszego autorstwa jest znikoma. Nie sądzę, że nie ma wśród nas osób mających pomysł na projekt naukowy. Z jakichś powodów nie aplikujemy o granty naukowe. To bardzo niekorzystna sytuacja. Wielokrotnie słyszałem apele by składać wnioski ze strony przedstawicieli władz uczelni, ale nie widać efekty tych apeli.
Pytanie dlaczego tak się dzieje?
Może istnieją przyczyny tej sytuacji dotyczące zasad realizacji grantów w naszej uczelni?
Niemniej warto zastanowić się dlaczego ta informacja trafiła na stronę gdzie trafiają najważniejsze informacje z życia uczelni. To proste, pracownicy SUM rzadko uzyskują tego typu finansowanie. Dzieje się tak dlatego, że nie uczestniczmy w konkursach. Od lat liczba składanych wniosków naszego autorstwa jest znikoma. Nie sądzę, że nie ma wśród nas osób mających pomysł na projekt naukowy. Z jakichś powodów nie aplikujemy o granty naukowe. To bardzo niekorzystna sytuacja. Wielokrotnie słyszałem apele by składać wnioski ze strony przedstawicieli władz uczelni, ale nie widać efekty tych apeli.
Pytanie dlaczego tak się dzieje?
Może istnieją przyczyny tej sytuacji dotyczące zasad realizacji grantów w naszej uczelni?
piątek, 30 listopada 2018
O medycynie, nauce i smogu
Właśnie zostały opublikowane wyniki analizy nakładów na opiekę zdrowotną w krajach europejskich. Polska z kwotą 700 Euro rocznie na statystycznego mieszkańca zajmuje 3 miejsce od końca wyprzedzając tylko Rumunię i Bułgarię. Kraje skandynawskie przeznaczają na opiekę nad swymi obywatelami kwoty rzędu 5000 Euro czyli siedem razy więcej. To druzgocące dane, ale codziennie widzimy jak wygląda szara rzeczywistość Polek i Polaków w przypadku choroby.
Na naukę także przeznacza się środki finansowe plasujące nas w ogonie Europy, 0,46% PKB to skandaliczny poziom finansowania.
I trzecia sprawa-smog. Mamy najgorsze powietrze w Europie, smog nas dosłownie zabija, a rocznie umierają dziesiątki tysięcy osób z powodu chorób wywoływanych przez trujące substancje w powietrzu.
Konstatacja jest bardzo ponura, Polska to kraj cywilizacyjnie zacofany, w którym państwo nie dba o zdrowie swych obywateli. A bez nauki będziemy na pokolenia krajem montowni obcych koncernów i konsumentów produktów cudzej myśli.
Może ktoś czyta te słowa pomoże mi zrozumieć dlaczego tak się dzieje? To przecież nie są zjawiska dotyczące tylko bieżących wydarzeń, od odzyskania niepodległości w 1989/1990 miną niebawem 3 dekady. I nic, jak było tak jest.
Na naukę także przeznacza się środki finansowe plasujące nas w ogonie Europy, 0,46% PKB to skandaliczny poziom finansowania.
I trzecia sprawa-smog. Mamy najgorsze powietrze w Europie, smog nas dosłownie zabija, a rocznie umierają dziesiątki tysięcy osób z powodu chorób wywoływanych przez trujące substancje w powietrzu.
Konstatacja jest bardzo ponura, Polska to kraj cywilizacyjnie zacofany, w którym państwo nie dba o zdrowie swych obywateli. A bez nauki będziemy na pokolenia krajem montowni obcych koncernów i konsumentów produktów cudzej myśli.
Może ktoś czyta te słowa pomoże mi zrozumieć dlaczego tak się dzieje? To przecież nie są zjawiska dotyczące tylko bieżących wydarzeń, od odzyskania niepodległości w 1989/1990 miną niebawem 3 dekady. I nic, jak było tak jest.
wtorek, 27 listopada 2018
Małe uzupełnienie komentarza Czytelnika
W nawiązaniu do komentarza do postu z 21.11 "Bieżące informacje z życia akademickiego":
"Dążymy do podniesienia wynagrodzeń dla nie nauczycieli przynajmniej o 30%. W ministerstwie trwają prace nad częściową realizacją tych podwyżek w przyszłym roku kalendarzowym." Daleki jestem od porównywania się do innych, ale moja frustracja sięga zenitu. Jestem pracownikiem naukowo-dydaktycznym i pracuję jako asystent za 1752 zł na rękę, to mniej niż pracownicy pilnujący naszych uczelnianych obiektów. Rzucam tą pracę, badania, dydaktyka na tygodniu i w weekendy, to jest tego nie warte"
...chciałbym dodać własną uwagę dotyczącą młodego pracownika nauki. Ten lekarz, bardzo zdolny, ambitny i pracowity mimo uzyskania stopnia doktora nauk medycznych i niezłych perspektyw rozwojowych odszedł z uczelni, gdyż - jak sam mi powiedział: "jako zabiegowiec nie może większości swego czasu w pracy spędzać prowadząc zajęcia dydaktyczne". Niewspółmierność między coraz większymi wymaganiami ze strony pracodawcy czyli uczelni (a także szpitala) i realnymi możliwościami ich realizacji jest druzgocąca. A lepiej, przynajmniej w najbliższej perspektywie chyba nie będzie, coraz trudniej będzie pozyskać młodych, ambitnych chętnych do pracy naukowej i dydaktycznej.
środa, 21 listopada 2018
Bieżące informacje z życia akademickiego
W dniach 15-16 listopada w Krakowie odbyło się posiedzenie Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP). W spotkaniu uczestniczył minister Jarosław Gowin. Krajową Sekcję Nauki
reprezentował przewodniczący KSN oraz Tadeusz Kulik, pełnomocnik Krajowej Sekcji Nauki (KSN) ds. kontaktów z KRASP.
Ministerstwo kończy prace nad Rozporządzeniem w sprawie sposobu podziału środków finansowych na utrzymanie i rozwój potencjału dydaktycznego oraz potencjału badawczego uczelni (nowy algorytm). Na ich podstawie powstała dość rozbudowana opinia KSN, ale chcieliśmy zawrzeć w niej jak najwięcej Waszych uwag. Została ona przedyskutowana i przyjęta na posiedzeniu Rady KSN w dniu 13 października. Dzięki dobrej współpracy KSN i RSZWiN ZNP udało nam się zachować w algorytmie wiele postulowanych przez nas rozwiązań korzystnych dla pracowników uczelni (w kilku przypadkach przy zdecydowanym sprzeciwie KRASP). Ministerstwo w najbliższych dniach opublikuje to rozporządzenie.
Wiele kontrowersji w naszym środowisku budzi realizacja zapisu ustawy o podwyższonych kosztach uzyskania przychodu dla wszystkich nauczycieli akademickich. Jeszcze nie wszystkie uczelnie stosują nowe uregulowania powołując się na niejasne zapisy. Zwracam się do Komisji
Zakładowych z prośbą o monitorowanie sytuacji w Waszych uczelniach. Przewodniczący KRASP stwierdził, że wiele uczelni już zaczęło stosować zapis o podwyższonych kosztach uzyskania przychodu zgodnie z ustawą i listem ministra J. Gowina. KRASP sugeruje stosowanie takich
odpisów również pozostałym rektorom (mimo że niektórzy kwestorzy bardzo się opierają). Minister J. Gowin powiedział, że w związku z pytaniami rektorów na ten temat, na początku grudnia odbędzie się spotkanie ministra NiSzW, ministra finansów, dyrektorów odpowiednich
departamentów i przedstawicieli KRASP, którzy rozwieją wszelkie wątpliwości rektorów.
Podczas spotkania minister zapowiedział, że nowelizacji ustawy nie będzie do końca kadencji rządu. Wszelkie kłopoty z interpretacją zapisów będą rozwiązywane na drodze wyjaśnień i komunikatów ministerstwa.
Od 1 stycznia 2019 r. realizowana będzie podwyżka wynagrodzeń zasadniczych dla nauczycieli akademickich zgodnie z ustawą i rozporządzeniem. Minister zapowiedział, że środki finansowe na
realizację tych podwyżek (pokrywające również skutki podwyżek)zostaną przekazane uczelniom w połowie grudnia w postaci uzupełniającej dotacji statutowej. Środki te po przeniesieniu na
przyszły rok, będą już rozliczane zgodnie z nową ustawą (jak subwencja) i w ten sposób mogą być wykorzystane na wypłatę wynagrodzeń. Ta dodatkowa dotacja będzie również brana pod uwagę przy wyliczaniu subwencji dla uczelni w przyszłym roku. W tym miejscu przypominam, że zgodnie z projektem rozporządzenia o algorytmie, przyszłoroczna subwencja może być tylkomax. o 1% niższa niż suma środków przeznaczonych na funkcjonowanie uczelni (ponieważ będzie
obejmować zarówno środki finansowe na dydaktykę, jak i badania) w roku bieżącym.
Krajowa Sekcja Nauki widząc trudną sytuację finansową pracowników nie będących nauczycielami akademickimi, prowadzi intensywne działania zmierzające do zapewnienia przez ministerstwo podniesienia wynagrodzenia zasadniczego również tej grupie pracowników szkolnictwa wyższego i nauki. Dążymy do podniesienia wynagrodzeń dla nie nauczycieli przynajmniej o 30%. W ministerstwie trwają prace nad częściową realizacją tych podwyżek w przyszłym roku kalendarzowym.
Dla transparentności działań, ministerstwo zapowiedziało utworzenie komisji do monitorowania wdrażania ustawy i wdrażania algorytmu podziału subwencji. Do komisji będą powołani przedstawiciele organizacji związanych ze szkolnictwem wyższym, w tym z urzędu przewodniczący KSN i RSZWiN ZNP, a także przedstawiciele organizacji studenckich i doktoranckich.
Zachęcam do podejmowania rozmów wśród organizacji związkowych w Waszych uczelniach na temat zawarcia z władzami uczelni zakładowych układów zbiorowych pracy. Proszę o informację, które uczelnie są zainteresowane zabezpieczeniem interesów pracowniczych tą formą prawną.
Z koleżeńskim pozdrowieniem
Dominik Szczukocki
Przewodniczący Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarność”
reprezentował przewodniczący KSN oraz Tadeusz Kulik, pełnomocnik Krajowej Sekcji Nauki (KSN) ds. kontaktów z KRASP.
Ministerstwo kończy prace nad Rozporządzeniem w sprawie sposobu podziału środków finansowych na utrzymanie i rozwój potencjału dydaktycznego oraz potencjału badawczego uczelni (nowy algorytm). Na ich podstawie powstała dość rozbudowana opinia KSN, ale chcieliśmy zawrzeć w niej jak najwięcej Waszych uwag. Została ona przedyskutowana i przyjęta na posiedzeniu Rady KSN w dniu 13 października. Dzięki dobrej współpracy KSN i RSZWiN ZNP udało nam się zachować w algorytmie wiele postulowanych przez nas rozwiązań korzystnych dla pracowników uczelni (w kilku przypadkach przy zdecydowanym sprzeciwie KRASP). Ministerstwo w najbliższych dniach opublikuje to rozporządzenie.
Wiele kontrowersji w naszym środowisku budzi realizacja zapisu ustawy o podwyższonych kosztach uzyskania przychodu dla wszystkich nauczycieli akademickich. Jeszcze nie wszystkie uczelnie stosują nowe uregulowania powołując się na niejasne zapisy. Zwracam się do Komisji
Zakładowych z prośbą o monitorowanie sytuacji w Waszych uczelniach. Przewodniczący KRASP stwierdził, że wiele uczelni już zaczęło stosować zapis o podwyższonych kosztach uzyskania przychodu zgodnie z ustawą i listem ministra J. Gowina. KRASP sugeruje stosowanie takich
odpisów również pozostałym rektorom (mimo że niektórzy kwestorzy bardzo się opierają). Minister J. Gowin powiedział, że w związku z pytaniami rektorów na ten temat, na początku grudnia odbędzie się spotkanie ministra NiSzW, ministra finansów, dyrektorów odpowiednich
departamentów i przedstawicieli KRASP, którzy rozwieją wszelkie wątpliwości rektorów.
Podczas spotkania minister zapowiedział, że nowelizacji ustawy nie będzie do końca kadencji rządu. Wszelkie kłopoty z interpretacją zapisów będą rozwiązywane na drodze wyjaśnień i komunikatów ministerstwa.
Od 1 stycznia 2019 r. realizowana będzie podwyżka wynagrodzeń zasadniczych dla nauczycieli akademickich zgodnie z ustawą i rozporządzeniem. Minister zapowiedział, że środki finansowe na
realizację tych podwyżek (pokrywające również skutki podwyżek)zostaną przekazane uczelniom w połowie grudnia w postaci uzupełniającej dotacji statutowej. Środki te po przeniesieniu na
przyszły rok, będą już rozliczane zgodnie z nową ustawą (jak subwencja) i w ten sposób mogą być wykorzystane na wypłatę wynagrodzeń. Ta dodatkowa dotacja będzie również brana pod uwagę przy wyliczaniu subwencji dla uczelni w przyszłym roku. W tym miejscu przypominam, że zgodnie z projektem rozporządzenia o algorytmie, przyszłoroczna subwencja może być tylkomax. o 1% niższa niż suma środków przeznaczonych na funkcjonowanie uczelni (ponieważ będzie
obejmować zarówno środki finansowe na dydaktykę, jak i badania) w roku bieżącym.
Krajowa Sekcja Nauki widząc trudną sytuację finansową pracowników nie będących nauczycielami akademickimi, prowadzi intensywne działania zmierzające do zapewnienia przez ministerstwo podniesienia wynagrodzenia zasadniczego również tej grupie pracowników szkolnictwa wyższego i nauki. Dążymy do podniesienia wynagrodzeń dla nie nauczycieli przynajmniej o 30%. W ministerstwie trwają prace nad częściową realizacją tych podwyżek w przyszłym roku kalendarzowym.
Dla transparentności działań, ministerstwo zapowiedziało utworzenie komisji do monitorowania wdrażania ustawy i wdrażania algorytmu podziału subwencji. Do komisji będą powołani przedstawiciele organizacji związanych ze szkolnictwem wyższym, w tym z urzędu przewodniczący KSN i RSZWiN ZNP, a także przedstawiciele organizacji studenckich i doktoranckich.
Zachęcam do podejmowania rozmów wśród organizacji związkowych w Waszych uczelniach na temat zawarcia z władzami uczelni zakładowych układów zbiorowych pracy. Proszę o informację, które uczelnie są zainteresowane zabezpieczeniem interesów pracowniczych tą formą prawną.
Z koleżeńskim pozdrowieniem
Dominik Szczukocki
Przewodniczący Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarność”
piątek, 16 listopada 2018
Wyniki ankiety
Dziś opublikowałem wyniki ankiety dotyczącej pomysłu powołania nowej uczelni w Zabrzu. Dziękuję za liczny udział. Wynik można chyba uznać za nieco zaskakujący, gdyż większość respondentów wsparła zaprezentowaną ideę.
Ciekawe jaka jest opinia władz Uniwersytetu i władz Wydziału w tej sprawie...
Ciekawe jaka jest opinia władz Uniwersytetu i władz Wydziału w tej sprawie...
niedziela, 11 listopada 2018
sobota, 10 listopada 2018
Spostrzeżenia bieżące
Jak narazie jedynym znakiem dokonujących się zmian w myśl ustawy 2.0 są wymagania dotyczące kwestii organizacyjnych dotyczących obszaru nauki. Nadal nie posiadamy wiedzy jak będzie wyglądać nasza praca w niedalekiej przyszłości. Dziś na pewno widać perspektywę zwiększających się wymagań i oczekiwań wobec pracowników, coraz więcej mamy godzin dydaktycznych przypadających na pracownika i widać ciągle nowe pomysły biurokratyczne typu RODO absorbujące nas coraz bardziej.
Patrząc w przyszłość warto odwołać się do przeszłości. Gdy w połowie lat 90-tych zaczynałem swą drogę jako pracownik naukowy były zupełnie inne szanse na sukces. Wymagania wobec pracy badawczej były o niebo niższe niż dziś. Proszę sobie wyobrazić, że pierwszych pięć oryginalnych prac naukowych jakie wysłałem do czasopism w tzw. Listy Filadelfijskiej (Clinical Rheumatology, Ultrasound in Medicine and Biology, Osteoporosis International) zostało przyjętych do druku po dokonaniu niewielkich korekt! Dziś te prace nie miałyby większych szans na publikację bo wymagania i oczekiwania są zdecydowanie wyższe. Świat poszedł do przodu, a my możemy tylko z oddali obserwować jak pociąg postępu znika za horyzontem. Konkludując tę myśl; bez dynamicznych zmian na wielu płaszczyznach dystans między globalnymi liderami w nauce i Polską nieuchronnie będzie się powiększał.
W ostatnich dniach obserwowaliśmy spór (może lepiej sytuację oddaje określenie: próba sił) między pracownikami policji i władzami państwa. Metoda zastosowana przez tysiące policjantów czyli masowe korzystanie ze zwolnień lekarskich okazała się nad wyraz skuteczna. Nagle okazało się, że są możliwe pewne zmiany w tym znaczące podwyżki płac. Nie jestem zwolennikiem tego typu działań i przestawianie przysłowiowego pistoletu do głowy nie powinno być metodą rozwiązywania sporów. Niemniej jeśli nie ma innego wyjścia takie działania bywają potrzebne, jako substytut normalnego funkcjonowania państwa.
Jaka płynie nauka z tych wydarzeń dla świata akademickiego? Skoro państwo, rozumiane jako dobro wspólne, nie chce rozumieć lub nie pojmuje znaczenia pewnych obszarów (np. bezpieczeństwa obywateli gwarantowanego przez dobrze wynagradzanych policjantów) to warto rozważać metody alternatywne dochodzenia do rozwiązań korzystnych dla ogółu obywateli.
Jestem absolutnie przekonany, że znaczenie szkolnictwa wyższego z jego misją edukacyjną oraz naukową dla przyszłości kraju jest pierwszoplanowe. Bez skoku rozwojowego uniwersytetów Polska na pokolenia zostanie krajem zapóźnionym cywilizacyjnie, krajem konsumentów obcych pomysłów i idei.
Jak widzimy od roku 1989 niewiele się zmieniło; za komuny kręgi uniwersyteckie były postrzegane jako "obce" przez władzę komunistyczną. Przez trzy dekady III RP ta niechętna nam postawa szeroko pojmowanej władzy państwowej się nie zmieniła, a deprecjacja wartości akademickich jest druzgocąca.
Może czas na jakąś formę ogólnokrajowej mobilizacji środowisk akademickich?!
Jeśli sami nie wykażemy się aktywnością i inicjatywą nasze perspektywy nie będą zbyt optymistyczne...
Patrząc w przyszłość warto odwołać się do przeszłości. Gdy w połowie lat 90-tych zaczynałem swą drogę jako pracownik naukowy były zupełnie inne szanse na sukces. Wymagania wobec pracy badawczej były o niebo niższe niż dziś. Proszę sobie wyobrazić, że pierwszych pięć oryginalnych prac naukowych jakie wysłałem do czasopism w tzw. Listy Filadelfijskiej (Clinical Rheumatology, Ultrasound in Medicine and Biology, Osteoporosis International) zostało przyjętych do druku po dokonaniu niewielkich korekt! Dziś te prace nie miałyby większych szans na publikację bo wymagania i oczekiwania są zdecydowanie wyższe. Świat poszedł do przodu, a my możemy tylko z oddali obserwować jak pociąg postępu znika za horyzontem. Konkludując tę myśl; bez dynamicznych zmian na wielu płaszczyznach dystans między globalnymi liderami w nauce i Polską nieuchronnie będzie się powiększał.
W ostatnich dniach obserwowaliśmy spór (może lepiej sytuację oddaje określenie: próba sił) między pracownikami policji i władzami państwa. Metoda zastosowana przez tysiące policjantów czyli masowe korzystanie ze zwolnień lekarskich okazała się nad wyraz skuteczna. Nagle okazało się, że są możliwe pewne zmiany w tym znaczące podwyżki płac. Nie jestem zwolennikiem tego typu działań i przestawianie przysłowiowego pistoletu do głowy nie powinno być metodą rozwiązywania sporów. Niemniej jeśli nie ma innego wyjścia takie działania bywają potrzebne, jako substytut normalnego funkcjonowania państwa.
Jaka płynie nauka z tych wydarzeń dla świata akademickiego? Skoro państwo, rozumiane jako dobro wspólne, nie chce rozumieć lub nie pojmuje znaczenia pewnych obszarów (np. bezpieczeństwa obywateli gwarantowanego przez dobrze wynagradzanych policjantów) to warto rozważać metody alternatywne dochodzenia do rozwiązań korzystnych dla ogółu obywateli.
Jestem absolutnie przekonany, że znaczenie szkolnictwa wyższego z jego misją edukacyjną oraz naukową dla przyszłości kraju jest pierwszoplanowe. Bez skoku rozwojowego uniwersytetów Polska na pokolenia zostanie krajem zapóźnionym cywilizacyjnie, krajem konsumentów obcych pomysłów i idei.
Jak widzimy od roku 1989 niewiele się zmieniło; za komuny kręgi uniwersyteckie były postrzegane jako "obce" przez władzę komunistyczną. Przez trzy dekady III RP ta niechętna nam postawa szeroko pojmowanej władzy państwowej się nie zmieniła, a deprecjacja wartości akademickich jest druzgocąca.
Może czas na jakąś formę ogólnokrajowej mobilizacji środowisk akademickich?!
Jeśli sami nie wykażemy się aktywnością i inicjatywą nasze perspektywy nie będą zbyt optymistyczne...
piątek, 9 listopada 2018
czwartek, 8 listopada 2018
Ankieta
28 października opublikowałem ankietę dotyczącą przyszłości wydziału w Zabrzu. Proszę o opinie do 15.11 włącznie.
piątek, 2 listopada 2018
O pamięci i przemijaniu
31.10.2018 zmarł Profesor Kazimierz Czyżewski, wieloletni kierownik Katedry i Kliniki Torakochirurgii w Zabrzu.
Zawsze gdy docierają do nas takie smutne wieści skłania to do refleksji o przemijaniu. Profesor reprezentował pokolenie naszych nauczycieli i mistrzów wprowadzających kolejne pokolenia lekarzy w arkana zawodu lekarza. Powinniśmy pamiętać o nich, to jest nasz obowiązek by w uczelni pozostawał ślad po naszych mistrzach, jako osobach mających duży wpływ na kształt uczelni w minionych latach. Nie można postrzegać rzeczywistości tylko przez pryzmat dnia dzisiejszego, bez pamięci o wydarzeniach z przeszłości i ludziach, którzy kształtowali uczelnię nie sposób realizować bieżących zadań stojących przed nami.
Nabożeństwo żałobne zostanie odprawione w poniedziałek 05 listopada 2018 r. o godz. 13.00 w Kościele Św. Józefa w Zabrzu przy ul. Roosvelta 104, po czym odbędzie się ceremonia pogrzebowa na cmentarzu parafii Św. Józefa przy ul. Ptasiej w Zabrzu.
Zawsze gdy docierają do nas takie smutne wieści skłania to do refleksji o przemijaniu. Profesor reprezentował pokolenie naszych nauczycieli i mistrzów wprowadzających kolejne pokolenia lekarzy w arkana zawodu lekarza. Powinniśmy pamiętać o nich, to jest nasz obowiązek by w uczelni pozostawał ślad po naszych mistrzach, jako osobach mających duży wpływ na kształt uczelni w minionych latach. Nie można postrzegać rzeczywistości tylko przez pryzmat dnia dzisiejszego, bez pamięci o wydarzeniach z przeszłości i ludziach, którzy kształtowali uczelnię nie sposób realizować bieżących zadań stojących przed nami.
Nabożeństwo żałobne zostanie odprawione w poniedziałek 05 listopada 2018 r. o godz. 13.00 w Kościele Św. Józefa w Zabrzu przy ul. Roosvelta 104, po czym odbędzie się ceremonia pogrzebowa na cmentarzu parafii Św. Józefa przy ul. Ptasiej w Zabrzu.
czwartek, 1 listopada 2018
Trafny - niestety - komentarz Czytelnika do posta z 27 września "O reformie nauki"
Anonimowy Anonimowy pisze...
Kiedy pojawił się w przestrzeni medialnej p. dr Jarosław Gowin, namaszczony przez szefa PiS na człowieka, który ma polską naukę gruntownie zreformować, uczynić bardziej światową, poprawić wyniki polskich uczelni w rankingach, to mnie od razu ogarnął pusty śmiech - nie postawił warunku: - Panie Jarosławie, ale podwajamy wydatki z budżetu na naukę!
No i mamy zabawę w reformę, konstytucję papierową, denerwując środowisko, a ono zwiera szeregi, konsoliduje się, okopuje, żeby nie utracić pozycji wypracowanych przez dziesięciolecia, od czasów PRL jeszcze.
To jest dokładnie to samo, co ze służbą zdrowia, z kolejnymi ministrami!
1 listopada 2018 15:31
Kiedy pojawił się w przestrzeni medialnej p. dr Jarosław Gowin, namaszczony przez szefa PiS na człowieka, który ma polską naukę gruntownie zreformować, uczynić bardziej światową, poprawić wyniki polskich uczelni w rankingach, to mnie od razu ogarnął pusty śmiech - nie postawił warunku: - Panie Jarosławie, ale podwajamy wydatki z budżetu na naukę!
No i mamy zabawę w reformę, konstytucję papierową, denerwując środowisko, a ono zwiera szeregi, konsoliduje się, okopuje, żeby nie utracić pozycji wypracowanych przez dziesięciolecia, od czasów PRL jeszcze.
To jest dokładnie to samo, co ze służbą zdrowia, z kolejnymi ministrami!
1 listopada 2018 15:31
niedziela, 28 października 2018
O Uniwersytecie Medycznym w Zabrzu
Wczoraj dotarła do mnie ciekawa idea dotycząca przyszłego kształtu organizacyjnego naszej uczelni. Jak wiadomo wg nowej ustawy 2.0 w uczelni może istnieć tylko jeden wydział każdego rodzaju co oznacza, że musimy scalić oba wydziały lekarskie. To trudne zadanie, mnogość miejsc posadowienia obiektów rozsianym po całym Śląsku, różnice dotyczące specjalności medycznych czy odległości do pokonania dla studentów i pracowników stwarzają oczywiste problemy.
Stąd jako niezwykle ciekawy pomysł uznaję ideę podziału uczelni na dwie części: Zabrze i Katowice.
Śląska Akademia Medyczna przed 70-ciu laty powstała właśnie tu, w Zabrzu i Rokitnicy Bytomskiej. Tu jest jej kolebka, tu tworzyły się jej zręby i tradycja. Dziś niektórzy postrzegają nasz wydział, jako ten gorszy, nieco zaniedbany, wydział skazany na byt w cieniu wiodącego wydziału katowickiego. Już przed laty zrodził się pomysł powstania osobnej uczelni medycznej w Zabrzu. Może właśnie dziś jest odpowiedni moment na taki ruch? Sądzę, że jest to możliwe i być może byłoby to korzystne dla obu wydziałów i uczelni jako całości. Zamiast karkołomnych działań scalających oba wydziały każdy z nich niech pójdzie własną drogą. Skoro mogą powstawać wydziały medyczne w małych ośrodkach akademickich dlaczego nie miałby powstać Uniwersytet Medyczny w Zabrzu?!
Proszę o aktywny udział w dyskusji i głos w ankiecie.
Create your own user feedback survey
Stąd jako niezwykle ciekawy pomysł uznaję ideę podziału uczelni na dwie części: Zabrze i Katowice.
Śląska Akademia Medyczna przed 70-ciu laty powstała właśnie tu, w Zabrzu i Rokitnicy Bytomskiej. Tu jest jej kolebka, tu tworzyły się jej zręby i tradycja. Dziś niektórzy postrzegają nasz wydział, jako ten gorszy, nieco zaniedbany, wydział skazany na byt w cieniu wiodącego wydziału katowickiego. Już przed laty zrodził się pomysł powstania osobnej uczelni medycznej w Zabrzu. Może właśnie dziś jest odpowiedni moment na taki ruch? Sądzę, że jest to możliwe i być może byłoby to korzystne dla obu wydziałów i uczelni jako całości. Zamiast karkołomnych działań scalających oba wydziały każdy z nich niech pójdzie własną drogą. Skoro mogą powstawać wydziały medyczne w małych ośrodkach akademickich dlaczego nie miałby powstać Uniwersytet Medyczny w Zabrzu?!
Proszę o aktywny udział w dyskusji i głos w ankiecie.
Create your own user feedback survey
wtorek, 23 października 2018
Kilka uwag bieżących
w moim poprzednim tekście postawiłem tezę, że dyskusja akademicka umiera. Co więcej, brak tej dyskusji to w moim przekonaniu dowód na zanik szerszego pojęcia: demokracji akademickiej. Jeden ze stałych Czytelników bloga, którego nazwiska nie ujawnię przesłał mi po publikacji tego postu sms-a o następującej treści:
"Przeczytałem, dobre. Dyskusja na Twoim blogu może być ważna. Sugeruję stawianie konkretnych pytań w kolejnych dniach, np. czy utrzymać wydziały, czy połączyć podobne wydziały (np. lekarskie, WNoZ, Zdrowie Publiczne), jak to zrobić".
Do wspomnianego tekstu dotarły dwa komentarze Czytelników, w tym jeden w swej istocie pozamerytoryczny. Jak widać dyskusji prawie nie ma. Liczba wejść na blog oscyluje wokół 50 dziennie czyli nadal utrzymuje się w miarę stałe zainteresowanie Czytelników. Nie sądzę, by akurat blog powinien stanowić miejsce do prowadzenia dyskusji, ale nie ma jej także w moim otoczeniu uczelnianym. Nie twierdzę, że nie toczą się w uczelni prace przygotowujące nas do nowych realiów, ale nie ma w tej kwestii żadnego przełożenia na "doły" pracownicze. Jak w czasach minionej epoki, władza sobie, ludzie sobie...
To smutna konstatacja, ale tak dziś wygląda "uniwersyteckość" na miarę czasu...
"Przeczytałem, dobre. Dyskusja na Twoim blogu może być ważna. Sugeruję stawianie konkretnych pytań w kolejnych dniach, np. czy utrzymać wydziały, czy połączyć podobne wydziały (np. lekarskie, WNoZ, Zdrowie Publiczne), jak to zrobić".
Do wspomnianego tekstu dotarły dwa komentarze Czytelników, w tym jeden w swej istocie pozamerytoryczny. Jak widać dyskusji prawie nie ma. Liczba wejść na blog oscyluje wokół 50 dziennie czyli nadal utrzymuje się w miarę stałe zainteresowanie Czytelników. Nie sądzę, by akurat blog powinien stanowić miejsce do prowadzenia dyskusji, ale nie ma jej także w moim otoczeniu uczelnianym. Nie twierdzę, że nie toczą się w uczelni prace przygotowujące nas do nowych realiów, ale nie ma w tej kwestii żadnego przełożenia na "doły" pracownicze. Jak w czasach minionej epoki, władza sobie, ludzie sobie...
To smutna konstatacja, ale tak dziś wygląda "uniwersyteckość" na miarę czasu...
piątek, 19 października 2018
Dlaczego zniknęła dyskusja akademicka?
Niedawno byłem uczestnikiem spotkania wyborczego, na które trafiłem przez przypadek. Spotkanie odbywało się w Szczyrku, miejscowości, której losy i rozwój dla mnie, miłośnika gór są ważne. W tej debacie brało udział ponad 100 osób. Najpierw swe programy prezentowali kandydaci, a później odbyła się długa dyskusja z pytaniami do kandydatów do rady miasta oraz na stanowisko burmistrza. To była dobra lekcja demokracji, ścierały się różne racje, prezentowano odmienne postrzeganie rzeczywistości.
To doświadczenie spowodowało u mnie pewną refleksję dotyczącą życia uniwersyteckiego. Polski świat akademicki stoi w obliczu poważnych zmian, a nowa ustawa 2.0 znacząco zmieni realia jakie występowały dotąd. By na nowo wszystko "poukładać" niezbędna jest praca i wysiłek wielu ludzi. Część tych zmian wprost wynika z zapisów w ustawie, ale jest też szeroki obszar dowolności wyboru dalszej drogi w każdej uczelni. Odpowiedzialność za przygotowanie nowego statutu uczelni spada na władze każdej uczelni. Powołuje się specjalne komisje statutowe mające opracować statut zgodny z nową ustawą. I tu powstaje pytanie: dlaczego nie prowadzi się szeroko zakrojonych dyskusji z udziałem pracowników uczelni? Skoro wkraczamy w nową "erę" to konieczna jest akceptacja i zrozumienie wprowadzanych zmian ze strony środowiska pracowników naukowo-dydaktycznych. Czasu jest bardzo mało. Nie można zaakceptować sytuacji by wąska grupa osób decydowała o przyszłym modelu funkcjonowania uczelni bez możliwości wypowiedzenia się przez innych pracowników. Jest zrozumiałe, że odpowiedzialność spada na aktualne władze, ale czy na pewno nieliczna grupa osób może decydować o tak doniosłych kwestiach? Sądzę, że zaproponowanie pewnych rozwiązań (najlepiej różnych wariantów) powinno być w gestii komisji statutowej, ale na etapie kształtowania się przyszłego modelu każdej uczelni niezbędna jest szeroka dyskusja. Nie wyobrażam sobie by przedstawiono nam do akceptacji finalny wynik pracy w postaci nowego statutu. Bez etapowego działania i stopniowego wytyczania przyszłych regulacji w każdej szkole wyższej w oparciu o wstępne, cząstkowe projekty + szerokiej dyskusji akademickiej nie wierzę w możliwość dobrej wspólnej przyszłości. Jeśli nie będzie dyskusji to nowe statuty, których zapisy będą mało zrozumiałe dla pracowników nie będą podstawą reformy i postępu.
Stąd moja tytułowa teza o zaniku dyskusji akademickiej w kraju, a szerzej - być może - o zaniku demokracji akademickiej, jako podstawie funkcjonowania uczelni.
To doświadczenie spowodowało u mnie pewną refleksję dotyczącą życia uniwersyteckiego. Polski świat akademicki stoi w obliczu poważnych zmian, a nowa ustawa 2.0 znacząco zmieni realia jakie występowały dotąd. By na nowo wszystko "poukładać" niezbędna jest praca i wysiłek wielu ludzi. Część tych zmian wprost wynika z zapisów w ustawie, ale jest też szeroki obszar dowolności wyboru dalszej drogi w każdej uczelni. Odpowiedzialność za przygotowanie nowego statutu uczelni spada na władze każdej uczelni. Powołuje się specjalne komisje statutowe mające opracować statut zgodny z nową ustawą. I tu powstaje pytanie: dlaczego nie prowadzi się szeroko zakrojonych dyskusji z udziałem pracowników uczelni? Skoro wkraczamy w nową "erę" to konieczna jest akceptacja i zrozumienie wprowadzanych zmian ze strony środowiska pracowników naukowo-dydaktycznych. Czasu jest bardzo mało. Nie można zaakceptować sytuacji by wąska grupa osób decydowała o przyszłym modelu funkcjonowania uczelni bez możliwości wypowiedzenia się przez innych pracowników. Jest zrozumiałe, że odpowiedzialność spada na aktualne władze, ale czy na pewno nieliczna grupa osób może decydować o tak doniosłych kwestiach? Sądzę, że zaproponowanie pewnych rozwiązań (najlepiej różnych wariantów) powinno być w gestii komisji statutowej, ale na etapie kształtowania się przyszłego modelu każdej uczelni niezbędna jest szeroka dyskusja. Nie wyobrażam sobie by przedstawiono nam do akceptacji finalny wynik pracy w postaci nowego statutu. Bez etapowego działania i stopniowego wytyczania przyszłych regulacji w każdej szkole wyższej w oparciu o wstępne, cząstkowe projekty + szerokiej dyskusji akademickiej nie wierzę w możliwość dobrej wspólnej przyszłości. Jeśli nie będzie dyskusji to nowe statuty, których zapisy będą mało zrozumiałe dla pracowników nie będą podstawą reformy i postępu.
Stąd moja tytułowa teza o zaniku dyskusji akademickiej w kraju, a szerzej - być może - o zaniku demokracji akademickiej, jako podstawie funkcjonowania uczelni.
środa, 10 października 2018
Kilka bieżących uwag
Rozmawiałem dziś ze znajomym, który zwrócił mi uwagę na brak na blogu nowych tekstów. Istotnie, w bieżącym miesiącu nie zamieściłem żadnego postu. A spraw do przedstawienia jest wiele. Oczywiście na czoło wysuwa się problem reformy szkolnictwa wg nowej ustawy. Niestety, do "dołów" uczelnianych nie docierają żadne konkretne informacje. A czas leci. Można się wręcz zastanowić jak ma wyglądać wytyczenie kierunków zmian w konkretnej uczelni. Idzie o fundamentalne kwestie, które będą wpływać na funkcjonowanie uczelni na dekady. Nie wszystko jest zapisane w ustawie i nie wyobrażam sobie by jakaś komisja, nawet najlepsza i najbardziej kompetentna, miała wybrać najlepsze wg niej zasady funkcjonowania uczelni. A przyszły podział władzy może być różny.
Zgodnie z moim wyobrażeniem o demokracji akademickiej pewne "kamienie milowe" reformy powinny być zaakceptowane przez szersze grono osób niż tylko członkowie komisji i Senat. To suweren (czytaj społeczność uczelni) powinien rozumieć i akceptować wybory w kluczowych kwestiach. Obawiam się jednak, że w wielu powodów tak nie będzie. Pośpiech w tworzeniu nowych regulacji nie sprzyja otwartej dyskusji, znaczna część pracowników (może większość) nie ma ochoty i czasu na te sprawy (pracy mamy coraz więcej przy tym samym czasie trwania doby i malejących realnie dochodach), a władzy uczelni zbyt szeroka dyskusja nie byłaby na rękę. Przypomnę, że po wystąpieniu Rektora Prof. P. Jałowieckiego na posiedzeniu Rady Wydziału nie rozgorzała dyskusja.
Apatia, brak wiary w lepszą przyszłość zdominowały życie szkół wyższych.
Jak dokonać "skoku cywilizacyjnego" skoro nie widać osób zainteresowanych by wziąć udział we wspólnym wysiłku na rzecz uczelni?
Perspektywa nowych, wysokich wymagań wobec nas przy braku czytelnego sygnału, że uniwersytet może być miejscem budowania kariery zawodowej pojedynczego pracownika fatalnie wpływa na motywacje ludzkie. Same zmiany typu administracyjno-organizacyjnego + nowe wymogi nie zbudują przyszłości. Bardzo chciałbym by ta pesymistyczna wizja się nie sprawdziła...
Zgodnie z moim wyobrażeniem o demokracji akademickiej pewne "kamienie milowe" reformy powinny być zaakceptowane przez szersze grono osób niż tylko członkowie komisji i Senat. To suweren (czytaj społeczność uczelni) powinien rozumieć i akceptować wybory w kluczowych kwestiach. Obawiam się jednak, że w wielu powodów tak nie będzie. Pośpiech w tworzeniu nowych regulacji nie sprzyja otwartej dyskusji, znaczna część pracowników (może większość) nie ma ochoty i czasu na te sprawy (pracy mamy coraz więcej przy tym samym czasie trwania doby i malejących realnie dochodach), a władzy uczelni zbyt szeroka dyskusja nie byłaby na rękę. Przypomnę, że po wystąpieniu Rektora Prof. P. Jałowieckiego na posiedzeniu Rady Wydziału nie rozgorzała dyskusja.
Apatia, brak wiary w lepszą przyszłość zdominowały życie szkół wyższych.
Jak dokonać "skoku cywilizacyjnego" skoro nie widać osób zainteresowanych by wziąć udział we wspólnym wysiłku na rzecz uczelni?
Perspektywa nowych, wysokich wymagań wobec nas przy braku czytelnego sygnału, że uniwersytet może być miejscem budowania kariery zawodowej pojedynczego pracownika fatalnie wpływa na motywacje ludzkie. Same zmiany typu administracyjno-organizacyjnego + nowe wymogi nie zbudują przyszłości. Bardzo chciałbym by ta pesymistyczna wizja się nie sprawdziła...
piątek, 28 września 2018
W odpowiedzi Czytelnikowi
W odpowiedzi na komentarz do wczorajszego tekstu podtrzymuję pogląd, że nadchodzące zmiany mają charakter rewolucyjny - przynajmniej w odniesieniu do naszej uczelni. Scalenie dwóch wielkich wydziałów lekarskich, z jednostkami rozsianymi po całej aglomeracji, w jeden organizm to trudne zadanie! Do tego likwidacja rad wydziału, dotąd aktywnie biorące udział w funkcjonowaniu uczelni to ogromne wyzwanie. Nie bardzo mogę sobie wyobrazić by z ciągu kilku miesięcy dało się pomyślnie dokonać takich zmian. Oczywiście, słusznie zauważa anonimowy Komentator, że zadania uczelni się nie zmienią. Ale ich realizacja będzie coraz trudniejsza wobec ciągle nowych wymagań, wzrastającej liczby studentów i równocześnie malejącej liczbie kadry. Na dłuższą metę takie proporcje nie wróżą sukcesu, zresztą już dziś widać wyraźnie braki kadrowe i brak młodych adeptów chętnych do równoległego wykonywania zawodu lekarza, nauczyciela akademickiego oraz naukowca publikującego w czasopismach o randze światowej. To są mrzonki, cele kreowane przez osoby bez znajomości realiów codziennego funkcjonowania uczelni.
I na koniec, Czytelnik zauważa, że piszę o pieniądzach. Tak, piszę bo bez nich reforma nie ma sensu. Przy nakładach poniżej 0,5% PKB na naukę nic wielkiego (być może poza szkolnictwem wyższym (?!) typu zawodowego) nie zdziałamy. Na pewno są potrzeby zmian w polskich uczelniach, ale za nimi muszą iść środki finansowe. Dokładnie w takiej kolejności: najpierw reforma (z systemem motywacji indywidualnego pracownika, a o tego nie widzę w ogóle), a potem pieniądze.
A od mieszania herbata nie staje się słodsza...
I na koniec, Czytelnik zauważa, że piszę o pieniądzach. Tak, piszę bo bez nich reforma nie ma sensu. Przy nakładach poniżej 0,5% PKB na naukę nic wielkiego (być może poza szkolnictwem wyższym (?!) typu zawodowego) nie zdziałamy. Na pewno są potrzeby zmian w polskich uczelniach, ale za nimi muszą iść środki finansowe. Dokładnie w takiej kolejności: najpierw reforma (z systemem motywacji indywidualnego pracownika, a o tego nie widzę w ogóle), a potem pieniądze.
A od mieszania herbata nie staje się słodsza...
czwartek, 27 września 2018
O reformie nauki
Dziś na posiedzeniu Rady Wydziału w Zabrzu Rektor Profesor P. Jałowiecki przedstawił planowane zmiany spowodowane wejściem w życie nowej ustawy o szkolnictwie wyższym. Nie sposób krótko przedstawić wszystkich zmian jakie zostaną wprowadzone, stąd przedstawię tylko moje ogólne wrażenia. Czekają nas zmiany rewolucyjne, funkcjonowanie polskich uczelni zmieni się diametralnie. Nie sposób - z perspektywy przekazanych informacji - stwierdzić czy te zmiany doprowadzą do poprawy aktualnej sytuacji w polskich uczelniach. Jedno jest pewne, zmiany będą głębokie.
Poruszę jedną kwestię szczegółową, jako czynnik istotny dla biegu spraw. Otóż przedstawione informacje dotyczące płac pokazują, że nie ulegną one zmianie. Czy ktoś twardo stąpający po ziemi uwierzy, że można oczekiwać długofalowego zaangażowania i oddania sprawom akademickim ze strony pracowników tak nisko uposażanym?
Ja osobiście ten jeden fakt uważam za kluczowy, pokazujący prawdziwą rzeczywistość polskich szkół wyższych.
Nauka i sprawy szkolnictwa wyższego są traktowane OD ZAWSZE jako mało istotne w życiu Polski. W mojej ocenie regres jest nieunikniony, bez znaczącego zwiększenia nakładów na naukę wszystkie, nawet najlepsze reformy nic nie dadzą. Nie idzie oczywiście tylko o środki na wynagrodzenia, ale także na badania czy rozwój infrastruktury.
Bieżąca sytuacja prowadzi donikąd. A bez nauki na dobrym poziomie trudno liczyć na rozwój kraju.
Poruszę jedną kwestię szczegółową, jako czynnik istotny dla biegu spraw. Otóż przedstawione informacje dotyczące płac pokazują, że nie ulegną one zmianie. Czy ktoś twardo stąpający po ziemi uwierzy, że można oczekiwać długofalowego zaangażowania i oddania sprawom akademickim ze strony pracowników tak nisko uposażanym?
Ja osobiście ten jeden fakt uważam za kluczowy, pokazujący prawdziwą rzeczywistość polskich szkół wyższych.
Nauka i sprawy szkolnictwa wyższego są traktowane OD ZAWSZE jako mało istotne w życiu Polski. W mojej ocenie regres jest nieunikniony, bez znaczącego zwiększenia nakładów na naukę wszystkie, nawet najlepsze reformy nic nie dadzą. Nie idzie oczywiście tylko o środki na wynagrodzenia, ale także na badania czy rozwój infrastruktury.
Bieżąca sytuacja prowadzi donikąd. A bez nauki na dobrym poziomie trudno liczyć na rozwój kraju.
środa, 26 września 2018
O polskim życiu akademickim
Polskie uczelnie wkraczają w gorący okres związany ze zmianami organizacyjnymi spowodowanymi Ustawą 2.0. Z innych uczelni dochodzą informacje o toczących się aktywnych działaniach przygotowawczych do wprowadzania nowych regulacji. Jak sądzę, analogiczne kroki są realizowane także w naszej uczelni, ale dziś nie posiadam w tej mierze żadnych konkretnych informacji. Jutro mamy w Zabrzu posiedzenie Rady Wydziału i dowiemy się jak te sprawy wyglądają na naszym podwórku. Będę śledził bieżące wydarzenia i relacjonował je na blogu.
sobota, 15 września 2018
W odpowiedzi na komentarz Czytelnika
Dziękuję za komentarz i informacje dotyczące dorobku uczelni (do tekstu "O przyszłości"). To pozytywne i dość zaskakujące dane. Mimo obiektywnych trudności ciągle dorobek uczelni mierzony liczbą publikacji i wartością IF wzrasta. Ale tak naprawdę na lwią część osiągnięć pracuje niewielka część pracowników. Niemniej to zawsze liderzy wytyczają kierunki rozwoju i chwała im za to! Przed dwoma laty na łamach Annales opublikowałem pracę dotyczącą dorobku samodzielnych pracowników nauki z wydziału w Zabrzu, a w numerze październikowym ukaże się porównanie dorobku obu wydziałów lekarskich.
Konkludując, ciągle się nam chce, to szansa na przyszłość.
Konkludując, ciągle się nam chce, to szansa na przyszłość.
środa, 12 września 2018
O przyszłości
Blog prowadzę ponad 10 lat, ale ciągle bywam zaskakiwany reakcją Czytelników. Nieraz spodziewam się żywej dyskusji, ale nie nadchodzą żadne komentarze. Przykładowo, ostatni tekst o pieniądzach w nauce został niezauważony. A sądziłem, że wywoła żywą dyskusję. Natomiast poprzedni tekst o wydziale zabrzańskim doczekał się wielu komentarzy. Większość z nich dotarła w ostatnich dniach, widać, że wakacje się kończą. Toczy się ważna dyskusja, która skłoniła mnie do pewnej refleksji.
Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym stanowi wielką niewiadomą i budzi wiele obaw. To ludzki odruch, boimy się "nowego", zmiany są przyjmowane niechętnie. Ale to przecież nie oznacza, że każda zmiana jaka nas spotyka w życiu musi wywoływać negatywne skutki. Wręcz przeciwnie, życie niesie ciągłe zmiany i umiejętność dostosowania się do nich warunkuje możliwość normalnego funkcjonowania. Czytając ostatnie komentarze Czytelników dostrzegam w nich troskę o losy wydziału i uczelni. Oczywiste dla mnie jest, że piszą je ludzie dobrej woli, zatroskani o wspólną przyszłość. To dobry znak wskazujący, że możemy nadal kształtować rzeczywistość i budować w Zabrzu i w całej uczelni solidny uniwersytet medyczny. Pójdę dalej, wydaje mi się, że nowa ustawa jest dla nas nie tylko wyzwaniem czy zagrożeniem, ale szansą na nową jakość. Skoro mają być wprowadzane rewolucyjne zmiany w polskich uczelniach to należy zrobić wszystko by wykorzystać tę szansę. Dotyczy to zarówno warstwy organizacyjnej dotyczącej zmian strukturalnych uczelni jak i wyboru osób zaangażowanych czynnie tworzenie nowej rzeczywistości. Nie zrobią tego za nas sami przedstawiciele aktualnych władz uczelni, jest potrzebne prawdziwe "pospolite ruszenie". To być może ostatnia szansa - w perspektywie najbliższych lat - by wprowadzić naszą uczelnię na tory autentycznego rozwoju zgodnego z interesem uczelni i wydziału, jako całości, ale także oczywistym interesem każdego, indywidualnego pracownika.
Nie zmarnujmy tej szansy!
Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym stanowi wielką niewiadomą i budzi wiele obaw. To ludzki odruch, boimy się "nowego", zmiany są przyjmowane niechętnie. Ale to przecież nie oznacza, że każda zmiana jaka nas spotyka w życiu musi wywoływać negatywne skutki. Wręcz przeciwnie, życie niesie ciągłe zmiany i umiejętność dostosowania się do nich warunkuje możliwość normalnego funkcjonowania. Czytając ostatnie komentarze Czytelników dostrzegam w nich troskę o losy wydziału i uczelni. Oczywiste dla mnie jest, że piszą je ludzie dobrej woli, zatroskani o wspólną przyszłość. To dobry znak wskazujący, że możemy nadal kształtować rzeczywistość i budować w Zabrzu i w całej uczelni solidny uniwersytet medyczny. Pójdę dalej, wydaje mi się, że nowa ustawa jest dla nas nie tylko wyzwaniem czy zagrożeniem, ale szansą na nową jakość. Skoro mają być wprowadzane rewolucyjne zmiany w polskich uczelniach to należy zrobić wszystko by wykorzystać tę szansę. Dotyczy to zarówno warstwy organizacyjnej dotyczącej zmian strukturalnych uczelni jak i wyboru osób zaangażowanych czynnie tworzenie nowej rzeczywistości. Nie zrobią tego za nas sami przedstawiciele aktualnych władz uczelni, jest potrzebne prawdziwe "pospolite ruszenie". To być może ostatnia szansa - w perspektywie najbliższych lat - by wprowadzić naszą uczelnię na tory autentycznego rozwoju zgodnego z interesem uczelni i wydziału, jako całości, ale także oczywistym interesem każdego, indywidualnego pracownika.
Nie zmarnujmy tej szansy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)