Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Wrocławski tygiel

Sawka: Totalna rozprawa z Uniwersytetem Wrocławskim

Jestem baronem. Nie chcę dłużej żyć w średniowieczu

Od ponad dwóch lat wydarzenia na miejscowej uczelni medycznej elektryzują opinię publiczną nie tylko we Wrocławiu. Pisałem o nich wielokrotnie. Dziś zamieszczam pod tekstem dwa linki dotyczące Uniwersytetu Wrocławskiego. Te doniesienia pokazują niezwykłe zjawisko w polskich realiach, od dawien dawna panuje bowiem zwyczaj ukrywania wielu niezbyt chlubnych wydarzeń, a jawna krytyka występuje niezwykle rzadko. Dlatego zachęcam gorąco do przeczytania obu artykułów.

Wydarzenia w uczelniach wrocławskich skłaniają mnie do zastanowienia się czy w stolicy Dolnego Śląska jest aż tak źle czy też wręcz przeciwnie, uczelnie wrocławskie są w awangardzie i obserwujemy początek zmian w polskich uczelniach. Może to są oznaki prawdziwego przełomu w polskim świecie akademickim, przełomu tak długo wyczekiwanego przez świadomą część społeczeństwa i społeczności akademickiej w szczególności?

Czas zweryfikuje tą opinię, ale stawiam tezę, że rozpoczęła się „współczesna rewolucja akademicka”!

niedziela, 30 stycznia 2011

Ważny list Czytelnika

Szanowny Panie Profesorze,
opisywał Pan na swoim blogu sprawę konkursów na stanowiska kierownicze w SUM. Proszę zwrócić uwagę na ogłoszony przez uczelnię 3 stycznia br. ogólnopolski konkurs na stanowisko kustosza z powierzeniem funkcji Dyrektora Biblioteki Głównej. To kolejny zmanipulowany konkurs. Ustawa "Prawo o szkolnictwie wyższym" z dnia 27 lipca 2005 r. w art. 88 ust. 2 jasno określa wymagania formalne stawiane osobie zatrudnianej na stanowisku dyrektora biblioteki szkoły wyższej. Czyżby władze uczelni po dwóch latach braku dyrektora biblioteki satysfakcjonował tylko kustosz pełniący obowiązki dyrektora? Przecież Statut SUM w par. 27 pkt. 2 i w par. 69 pkt. 1 stanowi, że Biblioteką Uczelni kieruje Dyrektor !
Z poważaniem - pracownik uczelni

piątek, 28 stycznia 2011

Przeczytane w prasie

Rektor zawiesza profesora za wykład po pijanemu

czwartek, 27 stycznia 2011

Głos o reformie polskich uniwersytetów

Kędzierski: Debata o uczelniach – prawy prosty z Krakowa

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Czego Jaś się nie nauczy...


Uniwersytet: Obowiązkowe zajęcia z etyki w nauce

piątek, 21 stycznia 2011

W odpowiedzi Czytelnikowi

9 stycznia dotarł do mnie ciekawy komentarz dotyczący liczby wejść na blog. Zmobilizowany do głębszej analizy statystycznej przedstawiam dziś parę jej wyników. Skokowy wzrost zainteresowania blogiem od czerwca 2009 roku przyniosła sprawa niezgodnego z prawem przeniesienia z Zabrza do Katowic dwóch klinik. Do końca maja 2009 roku zamieściłem 69 tekstów, które wywołały zaledwie 54 komentarzy (0,78 komentarza na jeden tekst, jeden komentarz przypadał na 222 wejścia). W całym roku 2009 opublikowałem 227 tekstów, co przy łącznej liczbie 652 komentarzy daje średnio 2,87 komentarzy na jeden tekst. Całkowita liczba 65238 wejść pokazuje, że 1 komentarz powstawał jako efekt 100 wejść.

W roku ubiegłym liczba tekstów była podobna (231), ale spowodowały one nadejście 1035 komentarzy, co daje ich średnią liczbę 4,48 w przeliczeniu na jeden tekst. Więcej Czytelników nadsyłało swe komentarze, gdyż jeden komentarz przypadał na 78 wejść.

Przy okazji tej analizy podaję także ranking zainteresowania w roku ubiegłym mierzony liczbą komentarzy. 32 komentarze wywołała informacja o Rozporządzeniu Pani Rektor (6 grudnia), 30 osób skomentowało informacje o dochodach Kanclerz naszej uczelni (21 marzec), a po 29 nadeszło w reakcji na wydarzenia z 12 maja (12 maja) oraz o planach dotyczących PR-u (6 wrzesień).

PS. W statystyce nie uwzględniłem 37 komentarzy, których nie opublikowałem. Nie jestem cenzorem, ale trudno mi zamieszczać te komentarze, które są obraźliwe dla niektórych osób lub w których znajdują się słowa powszechnie uważane za nieparlamentarne.

czwartek, 20 stycznia 2011

Amicus Plato sed magis amica veritas, czyli chichot historii po 57 latach.

W dniu 8 lutego 1953 roku 53 członków związku literatów polskich napisało rezolucję do komunistycznych władz PRL, że w pełni popierają wyroki sądowe, wyroki kary śmierci.

Oto oni:

Karol Bunsch, Jan Błoński, Władysław Dobrowolski, Kornel Filipowicz, Andrzej Kijowski, Jalu Kurek, Władysław Machejek, W. Maciąg, Sławomir Mrożek, Tadeusz Nowak, Julian Przyboś, T. Sliwiak, Maciej Słomczyński *Joe Alex*, Wisława Szymborska, Olgierd Terlecki, H. Vogler, Adam Włodek, K. Barnaś, Wł. Błachut, J. Bober, Wł. Bodnicki, A. Brosz, B. Brzeziński, B. M. Długoszewski, Ludwik Flaszen, J. A. Frasik, Z. Groń, Leszek Herdegen, B. Husarski, J. Janowski, J. Jaźwiec, R. Kłyś, W. Krzemiński, J. Kurczab, T, Kwiatkowski, J. Lowell, J. Łabuz, H. Markiewicz, Bruno Miecugow, Hanna Mortkowicz-Olczakowa, Stefan Otwinowski, A. Polewka, M. Promiński, E. Rączkowski, E. Sicińska, St. Skoneczny, A. Świrszczyńska, K. Szpalski, Jan Wiktor, Jerzy Zagórski, Marian Załucki, Witold Zechenter, A. Zuzmierowski, K. Żejmo

Rezolucja Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego

8 lutego 1953

W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali - za amerykańskie pieniądze - szpiegostwo i dywersję.

Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne.

Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej.

Sławomir Mrożek dopisał: Nie ma zbrodni, której byśmy się po nich nie mogli spodziewać. Zaciekłość niedobitków będzie tym większa, tym bardziej będą się upodobniać do SS-manów, do rycerzy płonącego krzyża, Klux Klanu, do brunatnych i czarnych koszul, a występując w tym samym co SS-mani, krzyżowcy, koszule i inni falangiści interesie.

Trwające 2 lata i 8 miesięcy śledztwo nie było tylko brutalnym wydobywaniem informacji, ale metodycznie przygotowanym okrucieństw

Metody bolszewickich "śledztw" komunistycznych bandytów w PRL

Oślepiając ks. biskupa Czesława Kaczmarka skierowaną prosto w oczy żarówką, przesłuchiwali go po 30-40 godzin kolejni, zmieniający się ubecy.

Wyczerpany brakiem snu i pożywienia, bez możliwości korzystania z toalety, ks. biskup Czesław przestawał panować nad odruchami fizjologicznymi. Drwiono wtedy z niego: "Ekscelencja nie potrafi się zachować", i karano karcerem.

Podczas zimy przetrzymywano ordynariusza kieleckiego w samej koszuli, przy otwartym oknie. Wycieńczony organizm z trudem walczył ze skutkami wielostopniowych mrozów.
Było i tak, że zanurzony po szyję w ekskrementach musiał odpowiadać na pytania śledczych.

Później napisał: "...cierpiałem głód, wyniszczający tak dalece, iż zachorowałem na szkorbut, utraciłem 19 zębów w więzieniu i doznałem ogólnego rozstroju całego organizmu tak, iż byłem bliski śmierci".

Trwające 2 lata i 8 miesięcy śledztwo nie było tylko brutalnym wydobywaniem informacji, ale metodycznie przygotowanym okrucieństwem, do którego wprzęgnięto także osiągnięcia nauk medycznych, zwłaszcza patofizjologii układu nerwowego. Więźnia doprowadzano do stanu przedagonalnego, w którym przestawał kontrolować siebie.

Jak pisze ks. prof. Jan Śledzianowski, powołując się na dr Williama Sargenta, NKWD i UB wykorzystywały badania rosyjskiego uczonego Pawłowa.

Przesłuchujący wywoływali u więźnia stan napięcia, który nieustannie przedłużali. Powodowało to zmęczenie mózgu i układu nerwowego. Księdza biskupa Czesława w czasie długotrwałego śledztwa ciągle straszono śmiercią i wmawiano mu, że stawiany przez niego upór szkodzi jego współpracownikom.

środa, 19 stycznia 2011

Newsletter Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego nr 2/2011

Nabór kandydatów na członków Rady Młodych Naukowców

Rozpoczął się nabór kandydatów na członków Rady Młodych Naukowców â organu pomocniczego Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Najważniejszym zadaniem Rady jest pomoc w tworzeniu warunków do dynamicznego rozwoju karier młodych polskich naukowców i wprowadzaniu regulacji, które zagwarantują optymalny rozwój młodego pokolenia uczonych.
Zgłoszenia należy przesyłać do 31 stycznia 2011 r. wyłącznie drogą elektroniczną na adres: Pawel.Moscicki@nauka.gov.pl.
Pełna treść ogłoszenia znajduje się na stronie internetowej MNiSW.

Konkurs na stanowisko Dyrektora Narodowego Centrum Nauki

Rada Narodowego Centrum Nauki ogłasza nabór kandydatów na stanowisko Dyrektora NCN.
Zgłoszenia należy przesyłać do 7 lutego 2011 r. na adres siedziby NCN.
Narodowe Centrum Nauki powołane zostało w ramach reformy nauki, która weszła w życie 1. października 2010 roku.
Głównym zadaniem NCN będzie dystrybucja środków na badania podstawowe (ustawa o Narodowym Centrum Nauki).
Pełna treść ogłoszenia znajduje się w Biuletynie Informacji Publicznej NCN.

Wirtualna Biblioteka Nauki

Już po raz kolejny zachęcamy do korzystania z nowego narzędzia badawczego, jakim jest Wirtualna Biblioteka Nauki, która umożliwia wszystkim polskim naukowcom kontakt z najbardziej prestiżowymi i wartościowymi naukowymi publikacjami. Zapraszamy do odwiedzeniastrony Wirtualnej Biblioteki Nauki.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

List czytelnika

Panie Profesorze,

mam pytanie dotyczące profesora Cieślika. Otóż niedawno w biuletynie informacyjnym SUM (nr 3/2010, str. 22, sprawy kadrowe) przeczytałem, że pełni on nadal funkcję kierownika Katedry i Kliniki Chirurgii Czaszkowo-Szczękowo-Twarzowej. To zdumiewająca informacja. Decyzja dotyczy okresu od 1.05.2010 - ponad pół roku od postawieniu profesorowi licznych zarzutów korupcyjnych - i ma obowiązywać do 31.11.2013. Jak jest możliwa taka nominacja, skoro toczy się wobec profesora postępowanie sądowe? T. Cieślik został odsunięty od wszelkich funkcji w uczelni, nie zasiada już w Senacie, nie uczestniczy w pracach rady wydziału, został usunięty z udziału w przewodach doktorskich. Niedawno o jego sprawie karnej pisała Gazeta Wyborcza. To oburzające by ktoś z tak poważnymi zarzutami karnymi zagrożonymi odsiadką więzienia do lat 12 uzyskiwał nominację na stanowisko kierownicze! Elementarna przyzwoitość, ale także poszanowanie prawa wymaga wstrzymanie się z jakimikolwiek decyzjami dotyczącymi profesora do prawomocnego wyroku sądowego. Decyzja Pani Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery powinna zostać niezwłocznie uchylona.


z poważaniem - pracownik uczelni

sobota, 15 stycznia 2011

Przeczytane w Gazecie Wyborczej

Rektor walczy do końca

czwartek, 13 stycznia 2011

Z kroniki wydarzeń wrocławskich

Profesor wie lepiej, co i jak badać u innego profesora

środa, 12 stycznia 2011

Nauka polska

Polska nauka na peryferiach świata

wtorek, 11 stycznia 2011

Komentarz do posta "Lekcja z bieżących wydarzeń" dodany przez Anonimowego Czytelnika

Moim zdaniem rektor i profesor, osoba dotychczas niekarana, powinien mieć na tyle duży autorytet, że powinien po prostu powiedzieć, że pomylił się w oznaczaniu tekstu, 15 stron z 385 i każdy mu powinien uwierzyć na słowo. A tak profesora medycyny i rektora Uniwersytetu każdy dziennikarz i zawistny pracownik nauki bezkarnie wyzywa publicznie od oszustów, złodziei i plagiatorów. Chociaż nikt go nie skazał za owe przestępstwa. I to jest chyba prawdziwe znaczenie "sprawy (byle kogo) Andrzejaka". Kompletny upadek autorytetu ludzi z tytułami naukowymi. Czekam tylko, aż na Pana prof. Pluskiewicza znajdą jakiegoś "haka". Pokażcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf.

Ten komentarz otrzymałem wczoraj. Natychmiast został zamieszczony na blogu. Sądzę, że wymaga paru słów odpowiedzi.

Autor pisze, że należy oskarżonemu o plagiat rektorowi uwierzyć na słowo. Dalej pisze o „zawistnych pracownikach nauki bezkarnie wyzywających publicznie rektora od oszustów, złodziei i plagiatorów”. Na końcu zabrzmiała wobec mojej osoby prawdziwa groźba, trzeba na mnie znaleźć „haka”. A ostatnie zdanie brzmi, jakby było żywcem przeniesione z „Trybuny Ludu” lub „Żołnierza Wolności”, autor wprowadza nas w dość dawno miniony świat, świat mrocznych lat panowania najpiękniejszego z systemów sprawiedliwości społecznej i wiecznej szczęśliwości.

Szkoda, że autor nie ujawnia swej tożsamości, skoro pozwala sobie na takie stwierdzenia. Ja występuję jawnie, przypominam także anonimowi oraz innym Czytelnikom, że u podłoża powstania mego bloga były bezpodstawne zarzuty skierowane wobec mnie przez Rektor Prof. dr hab. E. Małecką-Tenderę na dwa miesiące przed wyborami rektorskimi w 2008 roku. Haków szukano i nie znaleziono, a Komisja Dyscyplinarna uczelni nie znalazła podstaw, by w ogóle zajmować się sprawą zarzutów wobec mnie.

Jak doskonale wie autor, skoro czyta mój blog, że nigdy, także w ostatnim tekście, nie nazywałem Rektora R. Andrzejaka w/w określeniami, natomiast od początku całej historii wzywałem do jej szybkiego zakończenia z jednoznacznym werdyktem: winny lub niewinny. Ale wobec takiego kalibru zarzutów trudno byłoby oprzeć się na wierze w słowo rektora, w demokratycznym państwie prawnym są procedury wiodące do wiarygodnego rozstrzygnięcia. Wzywałem i nadal wzywam do szybkiego zakończenia sprawy dla dobra polskiego świata uniwersyteckiego.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Podsumowanie roku 2010

Kolejny rok mamy za sobą, warto pokusić się o jego podsumowanie. Spróbuję w kilku zdaniach skupić się na najważniejszych, moim zdaniem, wydarzeniach minionego roku.

  • W perspektywie krajowej na pewno na pierwszym planie należy postawić tzw. „sprawę Rektora Andrzejaka”. Bezprecedensowe zarzuty wobec rektora publicznej uczelni, cały bieg spraw pokazujący niemoc wielu instytucji oraz słabość systemu prawnego obowiązującego w Polsce odzwierciedlają skalę kryzysu, w jakim znajduje się polskie środowisko akademickie. Nikomu z nas, będących pracownikami polskich uczelni nie służy taki stan zawieszenia i braku decyzji: winny lub niewinny. Cenę obniżenia prestiżu świata polskiej nauki płacimy (i będziemy płacić) wszyscy. Szkoda, że ci, którzy powinni i ciągle mogą sprawę rychło zakończyć nie wykazują wystarczającej determinacji w tej mierze.

  • Druga, niezwykle istotna kwestia to planowana reforma polskich uniwersytetów. Trudno jest już dziś o podsumowania, proces legislacyjny trwa, ale informacje, jakie do nas docierają nie są optymistyczne. Podobne, niepokojące wieści docierają w sprawie reform systemu opieki zdrowotnej, np. likwidacja stażu podyplomowego czy LEP-u sugerują regres, a nie postęp. Za kryzys ktoś musi zapłacić, a zdrowie, no cóż…

W uczelni dużo się działo.

  • Obserwujemy pewne inwestycje np. budowę centrum symulacji medycznej, poprawę bazy dydaktycznej Wydziału Opieki Zdrowotnej, inwestycje w Wydziale Farmaceutycznym. Na ich tle mizernie wypadają zmiany dotyczące Wydziału w Zabrzu, asymetria jest niestety coraz wyraźniejsza. Co to za wydział lekarski, który nie ma ani jednej sali wykładowej?

  • Obserwujemy coraz głębszą erozję szeroko rozumianej akademickości w naszej uczelni. Wspólne posiedzenie rad wydziałów 12 maja w Katowicach na Sali im. Prof. Zahorskiego przejdzie do historii, niechlubnej historii manipulacji i lekceważenia wszelkich zasad uniwersyteckich. Uniemożliwiona została dyskusja pod pretekstem konieczności opuszczenia sali z powodu zajęć dydaktycznych na tejże sali; to była niebywała manifestacja arogancji.

  • Druga, bardzo niepokojąca sprawa dotyczy dwóch konkursów na stanowiska kierownicze w Katedrze Ginekologii i Położnictwa w Katowicach oraz Katedrze i Klinice Chirurgii Stomatologicznej. Nie wchodząc w szczegóły, czy jest normalne by w ciągu dwóch lat nie udało się w drodze demokratycznych procedur wyłonić nowych szefów tych jednostek? Jak sądzę, przyczyny w obu przypadkach nie są takie same, ale pokazują paraliż uczelni.

  • Jesienią obserwowaliśmy wysiłki władz uczelni by poprawić swój wizerunek poprzez wsparcie firmy PR oraz trudne do zaakceptowania i zrozumienia rozporządzenia Pani Rektor Prof. dr hab. E. Małeckiej-Tendery (123 i 124).

  • Sprawa Prof. dr hab. J. Dzielickiego już została prawie zapomniana, Profesora czasem widuję na terenie SK-1. Kliniką nie kieruje, a konkurs zatrzymał się na etapie komisji, bo tak jest wola Dziekana Prof. dr hab. W. Króla. A, że łamie on prawo obowiązujące w Polsce oraz procedury uczelniane to nie jest ważne dla Pani Rektor. Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjedli…

  • Obserwujemy dalszą karuzelę na stanowiskach dyrektorskich naszych szpitali klinicznych, otrzymaliśmy podwyżkę (co prawda dopiero w listopadzie, o umiarkowanej wysokości, nasze dochody ciągle należą do najniższych w polskich uczelniach medycznych), ale możemy chlubić się, że Kanclerz mgr B. Kuraszewska jest najlepiej zarabiającą osobą na tym stanowisku wśród kanclerzy polskich uczelni medycznych! A do tego w nagrodę została desygnowana przez macierzystą uczelnię do Rady Nadzorczej Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach. Godna nagroda za tak znakomite wypełnianie swej funkcji, widać wszystko już na naszym podwórku „gra” i można „dorobić” do skromnej, kanclerskiej pensyjki, czas odcinać „kupony”…

A Pan/Pani Profesor, Adiunkcie, Asystencie, Wykładowco,
jaką nagrodę specjalną otrzymał/a Pan/Pani za swą codzienną, wytężoną pracę od swej uczelni?

piątek, 7 stycznia 2011

Newsletter Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Nr 1/2011 

Nowe gremia naukowe powołane

3 stycznia 2011 r. minister Barbara Kudrycka powołała członkówKomitetu Polityki Naukowej, kierując się zasadami zapewnienia zrównoważonej reprezentacji różnych dziedzin naukowych, rodzajów jednostek naukowych i dziedzin życia społeczno-gospodarczego. Informacje na temat Komitetu oraz komunikat o powołaniu jego członków znajdują się na stronie internetowej MNiSW.

W dniu 30 grudnia 2010 r. powołany został Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych. W skład nowego organu opiniodawczo-doradczego ministra weszło 30 członków. Na stronie internetowej MNiSWmożna się zapoznać z pełną listą członków KEJN oraz komunikatem o jego powołaniu.

Kolejne konkursy dla naukowców

13 grudnia 2010 r. minister nauki i szkolnictwa wyższego, prof. Barbara Kudrycka ogłosiła konkurs w ramach programu pod nazwą âMobilność Plusâ. Program adresowany jest do naukowców prowadzących nowatorskie badania we wszystkich dziedzinach i dyscyplinach naukowych. Dzięki grantom uzyskanym w programie âMobilność Plusâ polscy uczeni będą mogli włączyć się w prestiżowe międzynarodowe projekty badawcze, współpracować z najlepszymi laboratoriami i instytutami na świecie, korzystać z wiedzy i doświadczeń naukowych autorytetów. Nabór wniosków trwa do 28 lutego 2011 r. Szczegółowe informacje na temat programu znajdują się na stronie internetowej MNiSW. Zachęcamy do udziału w konkursie.

Zapraszamy również do składania wniosków w konkursie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego na realizację przedsięwzięcia pn. âNarodowy Program Foresight â wdrożenie wynikówâ ustanowionego w dniu 1 października 2010 r. Termin składania wniosków: 15 lutego 2011 r.Pełny tekst ogłoszenia znajduje się na stronie BIP MNiSW.

Wirtualna Biblioteka Nauki

Już po raz kolejny zachęcamy do korzystania z nowego narzędzia badawczego, jakim jest Wirtualna Biblioteka Nauki, która umożliwia wszystkim polskim naukowcom kontakt z najbardziej prestiżowymi i wartościowymi naukowymi publikacjami. Zapraszamy do odwiedzeniastrony Wirtualnej Biblioteki Nauki.

środa, 5 stycznia 2011

Aktywność Czytelników bloga w latach 2009 i 2010

rok 2009

rok 2010

wtorek, 4 stycznia 2011

Przeczytane w lokalnej prasie

Szef oddziału chirurgii szczękowej ze Szpitala im. Mielęckiego oskarżony o korupcję

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Lekcja z bieżących wydarzeń

Na wydarzenia związane z zarzutami o plagiat postawione Rektorowi R. Andrzejakowi z wrocławskiej AM warto spojrzeć z nieco szerszej perspektywy. Zrozumiałe są emocje związane z tą historią, w końcu to bezprecedensowa sprawa. Niemniej oderwijmy się na chwilę od bieżących ocen i spróbujmy dokonać oceny ogólnej.

Jakie znaczenie ma tzw. „sprawa Andrzejaka”?

  1. W pierwszej kolejności to kompromitacja samego środowiska wrocławskiej AM. Od początku, czyli od postawienia zarzutów przez NSZZ „Solidarność 80” w listopadzie 2008 roku nie dostrzegłem żadnych poważnych inicjatyw wychodzących z grona pracowników uczelni zmierzających do wyjaśnienia sprawy. Nie są mi znane żadne stanowiska Senatu, Rad Wydziału czy też grup nieformalnych. A przecież można było podjąć takie działania. Jak interpretować brak reakcji lokalnego środowiska akademickiego? W grę wchodzi wiele przyczyn, zaczynając od braku wiary w skuteczność takich działań, poprzez oportunizm, wygodnictwo, fałszywie rozumianą ostrożność, a kończąc na uwikłaniu części osób w interesy aparatu władzy. Nie ma szans na poznanie, jakie motywy dominowały, ale obraz końcowy jest pesymistyczny. Sama manifestacja dr hab. J. Heimratha i apel byłego Rektora Prof. Paradowskiego to bardzo mało. Zdumiewać musi niechęć Senatu części wobec inicjatywy odwołania Rektora, pozostawienie na stanowisku Dziekan wydziału, a decyzja Kolegium Elektorów pozostawiająca R. Andrzejaka na stanowisku to podsumowanie tej obstrukcyjnej postawy.

  2. Idźmy dalej. Wrocław to duży, dynamiczny ośrodek akademicki, skupiający wiele uczelni, tysiące pracowników naukowo-dydaktycznych oraz miejsce edukacji dziesiątków tysięcy młodych ludzi. W interesie całego wrocławskiego akademickiego środowiska leżało, by jak najszybciej sprawa znalazła swój finał. Można sobie wyobrazić, że presja wywarta na Rektora AM musiałaby spowodować jego reakcję. Wiem, że ostatnio podjęto pewne działania, ale nie były one skuteczne.

  3. Uczelnia, szczególnie publiczna, pozostaje w bliskiej relacji z władzami lokalnymi tak rządowymi, jak i samorządowymi. Nie ma tu oczywiście żadnych formalnych zależności, ale naturalne wydaje się oczekiwanie, by przedstawiciele tych władz wyraziły swe zaniepokojenie tak poważnymi zarzutami postawionymi rektorowi. Według mojej wiedzy takie stanowisko nie zostało zaprezentowane.

  4. Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) to jedno z najważniejszych gremiów reprezentujących polskie środowisko uniwersyteckie. W jego składzie zasiada także Rektor Andrzejak. Nie jest mi znane żadne stanowisko KRASP-u, żaden apel, żadne inne działania tego gremium zmierzające do zakończenia sprawy. A przecież powaga i wiarygodność KRASP-u w sytuacji, gdy na jednym z członków ciążą tak poważne zarzuty, jak kradzież własności intelektualnej jest narażona na poważny szwank.

  5. Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych (KRAUM) skupia rektorów uczelni medycznych. Z w/w wymienionych powodów trudno nie zapytać dlaczego KRAUM nie podjął żadnej próby rozwiązania problemu. Przewodniczącą KRAUM-u jest Prof. E. Małecka-Tendera, Rektor uczelni, w której pracuję.

  6. Środowiska akademickie to elita społeczeństwa. Profesor uniwersytetu „od zawsze” plasuje się w czołówce w rankingach zaufania społecznego, a profesor medycyny ogniskuje w jednej osobie powagę profesora i zaufanie do lekarza. Gdzie były (i są) te kręgi? Dlaczego nie zabrano głosu? A przecież posiadanie takiej pozycji społecznej generować powinno zobowiązania wobec opinii publicznej.

  7. Dlaczego głosu nie zabrały organy samorządu lekarskiego? W końcu Prof. R. Andrzejak jest lekarzem i członkiem Izby Lekarskiej.

  8. Ministerstwo Zdrowia nadzoruje działania polskich uczelni medycznych i w tak poważnej sytuacji należałoby oczekiwać jednoznacznego stanowiska. Ministerstwo ograniczyło się do powołania osoby (eksperta), który ocenił czy doszło do popełnienia plagiatu. Prof. Stankiewicz nie dopatrzył się takiego czynu wobec czego Ministerstwo zostało zwolnione z odpowiedzialności. Czy tego oczekujemy od organu władzy centralnej? Dopiero w ostatnich tygodniach Ministerstwo Zdrowia zdobyło się na bardziej czytelne kroki zawieszając pełnienie funkcji rektora przez R. Andrzejaka?

  9. Ministerstwo Nauki wprost nie wpływa na uczelnie medyczne. Z uznaniem zatem trzeba przyjąć inicjatywę tego Ministerstwa powołania zespołu ekspertów ds. oceny prawdziwości zarzutów o plagiat. Ten zespół doszedł do odmiennych wniosków niż prof. Stankiewicz. To było ważne orzeczenie, nikt poważny nie próbował kwestionować tej konkluzji.

  10. Sprawa Andrzejaka pokazała słabość systemu prawnego obowiązującego w Polsce. By odwołać rektora należy spełnić jeden z warunków wymienionych w Ustawie o Szkolnictwie Wyższym z 2005 roku. Nie ma tam podejrzenia o plagiat, co powoduje, że nie ma tak naprawdę twardych podstaw prawnych, by odwołać rektora. Ministerstwo zawiesiło rektora, ale w ustawie nie ma takiego rozwiązania. Nie ma wyroku sądowego, rektor w świetle prawa jest niewinny, a same zarzuty to za mało.

  11. Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułu (CK) to ważna instytucja wpływająca na bieg spraw w świecie polskiej nauki. Trzeba docenić, iż CK stanęła na wysokości zadania i skierowała habilitację R. Andrzejaka do ponownego rozpatrzenia. Co prawda wrocławska AM nie podjęła tych działań (co spowodowało zatrzymanie możliwości prowadzenia przewodów habilitacyjnych i procedur o uzyskanie tytułu profesora), ale ta procedura będzie kontynuowana przez CM UJ. Oby szybko i skutecznie.

  12. Opinia publiczna w każdym normalnym, demokratycznym kraju skutecznie wpływa na różne decyzje organów władzy. Rektor uczelni publicznej pełni ważną społecznie funkcję, podlega społecznej ocenie i oczywiste jest znaczenie opinii publicznej, która uważnie obserwuje działania każdego rektora. Dlaczego polska opinia publiczna nie zdołała wpłynąć na bieg spraw, czyżby to dowód na brak faktycznego istnienia niezależnej, polskiej opinii publicznej? A może nie może ona (nie ma gdzie?) przedstawić swego poglądu?

  13. Demokracja akademicka to w czasach „komuny” było prawie nieziszczalne marzenie. Ale historia tak się potoczyła, że uczelnie cieszą się wewnętrzną autonomią. Niestety, historia wrocławska spowodowała podważenie całego systemu demokracji wewnątrzuczelnianej. Po co uczelniom taka wewnętrzna swoboda skoro służy ona „kryciu” takiego występku przeciw etyce akademickiej, jaką jest plagiat? Obawiam się, że echa tej sprawy jeszcze nieraz odbiją się nam „czkawką”, a niechętne uczelniom środowiska będą dysponowały wobec nam potężnym argumentem.

  14. Studenci są odbiorcami pracy kadry naukowo-dydaktycznej, bez nich uczelnie pozostałyby tylko instytutami badawczymi. Czy ktoś rozsądny może uważać, że studenci nie obserwują bieżących wydarzeń? Młodzi ludzie są krytyczni wobec nas, ostro widzą wszelkie nieprawidłowości. Jak możemy od nich oczekiwać sumienności i uczciwości, gdy sami dopuszczamy do takiej kompromitacji? To erozja zaufania do nauczycieli akademickich.

  15. Plagiat zawsze ma dwie strony; osobę „zapożyczającą” czyjąś własność (czyli złodzieja) oraz osoby okradzione z owoców ich pracy. By udowodnić plagiat w bezsporny sposób nieuniknione jest postępowanie sądowe z powództwa cywilnego okradzionych wobec podejrzanego o plagiat. Dlaczego pokrzywdzeni nie skierowali sprawy na tory sądowe? Mieli do tego pełne prawo; szkoda, że z tej drogi nie skorzystali, gdyż mogli już dawno przyczynić się do zamknięcia sprawy.

  16. Prasa to „czwarta” władza. Media pisały sporo na temat Rektora Andrzejaka, redaktor Wysocki z wrocławskiej Gazety Wyborczej wielokrotnie opisywał kolejne etapy. I nic.