Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

wtorek, 31 lipca 2012

Jeszcze o pracy w polskich uczelniach

Rodziny na uczelniach? To nie problem numer jeden

poniedziałek, 30 lipca 2012

Nepotyzm w polskich uczelniach

Uczelnie rozbijają rodziny. Przez Ministerstwo Nauki

czwartek, 26 lipca 2012

Wieści z Wrocławia

Akademia Medyczna walczy o pieniądze na długi klinik

poniedziałek, 23 lipca 2012

Ważny komentarz Czytelnika do tekstu "Polka potrafi"

A ja bym z innej beczki;
ostatnio na stronie wrocławskiej AM pojawił się ranking pt. "Wykaz pracowników AM Wrocław z najwyższym współczynnikiem IF" osoba z najwyższą ilością pkt: 160 IF czyli 26 prac.
Jest to świetny wynik. To fakt. Ale zawsze zastanawiało mnie co się może za tym kryć? 26 prac w rok czyli praca co 2 tygodnie! (nie liczymy wakacji, świąt, choroby itd.) Każdy kto napisał chociaż jedną porządną prace wie ile trzeba włożyć wysiłku oraz czasu. Oczywiście, jest na to gotowa odpowiedź - kierownik zespołu! ale czy naprawdę Kierownik Zespołu powinien się dopisywać do każdej z prac? Przecież bierze pieniądze (pensję) właśnie za to aby pomagać - uczyć - młodych asystentów pisać! Mam wrażenie, że jest to temat skrzętnie pomijany w dyskusjach - a rozmów nieoficjalnych z młodymi pracownikami naukowo-dydaktycznymi mogę stwierdzić, że takie postepowanie wyjątkowo łamie kręgosłup moralny i zniechęca do dalszej pracy. Jest to po prostu nieuczciwe. A przecież bez problemu na każdej uczelni medycznej można spotkać osoby posiadające 500-600 albo więcej prac (+ wystąpienia – drugie 400 - 500!) I nie są to osoby w wieku matuzalemowym.
Mam nadzieje, że komentarz ten sprowokuje szerszą dyskusję

środa, 18 lipca 2012

Polka potrafi

Przeglądając ostatnio stronę SUM spotkała mnie miła niespodzianka. Otóż wśród moich prac, które znajdują się na tzw. Liście Filadelfijskiej spostrzegłem dwie nowe pozycje. Były to dwie prace opublikowane w Endokrynologii Polskiej w 2011 roku. Przy tych publikacjach widnieje informacja: IF=1,239. To bardzo dobra wiadomość dla mnie osobiście, ale to przede wszystkim sukces redakcji tego periodyka z Panią Redaktor Naczelną Prof. Beatą Kos-Kudłą. Przed paru laty prawie nie było polskich czasopism medycznych indeksowanych na tej liście. Niektórym pismom udało się uzyskać prestiżową wartość IF, a wśród nich od niedawna jest Endokrynologia Polska. Warto zauważyć wysoki wskaźnik IF jak na pierwszy rok, którym przypisano Endokrynologii Polskiej współczynnik IF. Rzadko zdarza się by był on wyższy niż 1, zwykle oscyluje wokół 0,5.

Gratulacje Pani Profesor!
Gratulacje dla całego zespołu redakcyjnego!

Pośrednio, z tytułu faktu zatrudnienia Editor-in-Chief w naszej uczelni, część splendoru spływa także na SUM, ale nie zmienia to faktu, że nie posiadamy pisma naukowego ze współczynnikiem IF afiliowanego przez uczelnię.

piątek, 13 lipca 2012

Letnia migawka

Ostatnie upały dały się nam nieźle w kość; pewni ci będący na urlopie byli zachwyceni, ale dla pracujących osób to był trudny czas. W Polsce ciągle klimatyzacja (nie licząc samochodów) to rzadkość. Mam zwyczaj by wcześnie rano robić zakupy w pobliskiej piekarni i przed tygodniem, około 5.30 podjechałem tam rowerem by jeszcze przed poranną przejażdżką kupić pieczywo. Mimo wczesnej pory temperatura w piekarni była bardzo wysoka; zapytałem się sprzedawczyni dlaczego w tak dobrej piekarni nie ma klimatyzacji. „Prosiliśmy szefa parę razy, ale bez skutku” usłyszałem w odpowiedzi. Zasugerowałem by także klienci firmy wypowiedzieli się w tej sprawie, a ekspedientka zgodziła się ze mną, że taka forma nacisku mógłby okazać się skuteczna. Nie zastanawiając się długo – jeszcze przed rozpoczęciem przemierzania zaplanowanej trasy – przygotowałem petycję do właściciela tej sieci piekarni, podpisałem ją, nawet zbudziłem moją żonę by także wsparła ja swym podpisem i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku ponownie pojawiłem się w piekarni zostawiając petycję. Spotkałem tam paru klientów; pierwszy stwierdził po przeczytaniu petycji, że nie będzie się mieszał do „takich spraw”, a kolejny stwierdził, że on robi zakupy rano i wcale nie jest tak gorąco…
Dziś ponownie zawitałem w to samo miejsce, listy nie spostrzegłem. Nieobecna była ta sama sprzedawczyni co przed tygodniem, a na moje pytanie gdzie jest lista obecna ekspedientka nabrała wody w usta. Przyznała, że lista została natychmiast zniszczona by nie drażnić szefa. Na moją uwagę, że może pokazanie, że np. 100 klientów także sądzi, że klimatyzacja jest potrzebna, mogłoby pomóc w jej założeniu zobaczyłem na twarzy całkowitą niewiarę oraz swego rodzaju obawę przed takim zademonstrowaniem zdania innego niż szefa.
Ta drobna sprawa jest dobrą ilustracją szerszego zjawiska, które wielokrotnie opisywałem w kontekście wydarzeń w naszej uczelni. Niechęć do wyrażania własnych poglądów, obawa przed uczestniczeniem w jakichkolwiek działaniach by nie narazić się na zarzut nielojalności ze strony pracodawcy widać nie są typowe tylko w uczelniach. Zamiast społeczeństwa obywatelskiego rozwój społeczny poszedł w kierunku odwrotnym, nie ma komunikacji społecznej, dawny podział na „my” i „oni” nawet się utrwalił. To zły prognostyk dla Polski na przyszłość, bez otwartej dyskusji i prezentowania własnych poglądów czy interesów trudno liczyć na szybki rozwój cywilizacyjny.

poniedziałek, 9 lipca 2012

O polskim życiu społecznym

Konflikty są immanentną częścią życia. Spieramy się w pracy, w domu, czasem na ulicy, ba, nawet na plaży czy stoku narciarskim dochodzi do „spięć” między ludźmi. Jednak z szerszego punktu widzenia najistotniejsze są spory dotyczące ważnych problemów życia publicznego. Sposób rozwiązywania tego typu spraw obrazuje jaki jest poziom kultury danego środowiska, konkretnej społeczności czy całego państwa. W naszej uczelni ostatnie lata były okresem wyjątkowej arogancji władzy w obliczu sytuacji konfliktowych, rzeczowa rozmowa, polegająca na wymianie zdań i argumentów była prawie niemożliwa.
Argumenty siły zastąpiły siłę argumentów.
Ostatnie tygodnie były okresem, gdy narastał konflikt wokół zasad wypisywania recept i kar grożących lekarzom za popełniane błędy. To było zresztą pokłosie niezałatwienia tych spraw przy okazji konfliktu na linii lekarze-Ministerstwo Zdrowia z początku bieżącego roku. Obserwowane różne ruchy, ze obu stron konfliktu, pokazują jak niski jest w Polsce poziom komunikacji społecznej. Zamiast siąść do stołu by uzyskać trwały, oparty na logicznych przesłankach kompromis, mamy festiwal oświadczeń, wypowiedzi, stanowisk. Przecież taki konflikt nie służy nikomu, doprowadza do niepotrzebnej eskalacji emocji, szkodzi pacjentom. Nie mam przekonania, że my, strona lekarska, wykorzystaliśmy wszystkie instrumenty jakie posiadamy. A druga strona, nazwijmy ją umownie „rządowa” wcale nie sprawia wrażenia gotowej na wypracowanie kompromisu.
Pat trwa, cierpią pacjenci, lekarze są w kleszczach sprzecznych interesów; to jest niestety kolejny przykład paraliżu państwa polskiego, które nie potrafi szybko i skutecznie rozwiązywać problemów społecznych.

piątek, 6 lipca 2012

Idą wakacje...

Rok akademicki 2011/2012 mamy za sobą (pomijając jesienną sesję poprawkową). Był to ważny, wyborczy rok. Nowe władze staną niebawem w obliczu poważnych wyzwań z gruntowną reformą studiów na wydziałach lekarskich. Ale właśnie zaczęły się wakacje i dziś myśli większości z nas kierują się raczej ku kurortom morskim lub górskim niż krążą wokół spraw akademickich. Wszyscy potrzebujemy oddechu i nabrania sił, tych mentalnych i tych fizycznych by powrócić do obowiązków w uczelni po letnich wakacjach.
Na czas wakacji nie przewiduję formalnego zamknięcia bloga, ale teksty będę zamieszczał raczej okazjonalnie. Niemniej od nowego roku akademickiego z pewnością funkcja bloga ulegnie istotnym modyfikacjom. Moja aktywność zmniejszy się, nie będę członkiem Senatu zatem nie będzie możliwości relacjonowania treści obrad najwyższego organu kolegialnego. Sądzę jednak, patrząc na spore zainteresowanie Czytelników, że jakaś forma komunikacji w Internecie jest nadal potrzebna. Korzystając z dość dobrze ugruntowanej pozycji bloga zapraszam wszystkie osoby, którym bliskie są sprawy ze sfery życia akademickiego do nadsyłania informacji mogących zainteresować szersze grono osób. Z pewnością z uwagą przeczytamy o wydarzeniach z obrad Senatu oraz innych miejsc naszej uczelni. Cenny będzie także każdy komentarz.