Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

czwartek, 30 czerwca 2011

HOT NEWS!

Dzisiaj w czasie posiedzenia Rady Wydziału Lekarskiego w Katowicach w tajnym głosowaniu odrzucono wniosek odwołujący komisję konkursową ds. wyboru nowego kierownika I Kliniki Kardiologii.

środa, 29 czerwca 2011

Dalsze informacje dotyczące komisji konkursowej ds. wyboru kierownika I Kliniki Kardiologii

Kontynuując ten wątek publikuję na blogu korespondencję Pani Rektor Prof. dr hab. n. med. E. Małeckiej-Tendery do Pani Dziekan Prof. dr hab. n. med. J. Lewin-Kowalik. Ta informacja wczoraj została przekazana członkom RW w Katowicach. Poniżej zamieszczam komentarz Czytelnika, będącego kontynuacją Jego wczorajszej wypowiedzi.

korenspondencja 1
korenspondencja 2
korenspondencja 3

Życie samo napisało dalszy scenariusz. Już po południu Pani Rektor rozesłała pismo sfrustrowanej porażką wyborczą grupy secesjonistów. Sama dodała do tego komentarz. Razem obrażają nas, członków RW i wybranych przez nas kandydatów. Czy wybrani przez nas członkowie komisji konkursowej są w czymś gorsi od kandydatów autorów secesji? Chyba w jednym - nie są podwładnymi jednego z aplikujących do stanowiska kierownika I Katedry Kardiologii. W zasadzie wybrani członkowie komisji powinni wystąpić z oskarżeniem o naruszenie dóbr osobistych. Zostali bowiem publicznie poniżeni, uznani za niegodnych reprezentowania Rady Wydziału.
 
Pomysł wprowadzenia zasady wybierania komisji jedynie spośród pracowników określonych szpitali klinicznych zaprezentowała Pani Rektor już na poprzedniej RW. Realizacja tego pomysłu byłaby jednak działaniem pozaprawnym, naruszającym Prawo o szkolnictwie wyższym.
 
Przy okazji dziękuję Panu Profesorowi Tenderze. Nie podpisał się Pan pod pismem będącym zamachem na podmiotowość Rady Wydziału. Wiem, że bezwarunkowo popiera Pan jednego z kandydatów, zresztą z formalnie nieznanych przyczyn. Mimo to nie firmuje Pan tego złego przedsięwzięcia.
 
Pytanie co dalej. Zapewne Pani Rektor faktycznie złoży zapowiadany wniosek. Czy starczy nam sił, żeby go oddalić? Może być trudno, jeżeli będzie to głosowanie jawne. Zasadniczo, nie będzie to wniosek formalny a dotyczyć będzie konkretnych osób, czyli miejmy nadzieję uda się wprowadzić tajność głosowania. Opuszczenie sali chyba nie jest rozwiązaniem?
 
„Kompromis jest sprawą intelektu, jest przygodą człowieka myślącego. Ale tragedią jego jest, jeśli nie rozpozna gdzie się kończy kompromis godziwy, a zaczyna się zdrada” – Maria Dąbrowska

wtorek, 28 czerwca 2011

Ważny komentarz nadesłany przez Czytelnika

Tajemniczy punkt programu Rady Wydziału Lekarskiego w Katowicach planowanej na 30 czerwca 2011

Punkt 15 tego programu brzmi następująco:

„Wniosek Jej Magnificencji Rektora prof. Ewy Małeckiej-Tendery – sprawa uchwały RW nr 19/8/2010/2011”

Cóż to za sprawa? Uchwała dotyczy wyboru Komisji Konkursowej, która rozstrzygnie konkurs na funkcję kierownika I Katedry i Kliniki Kardiologii działającej na bazie Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu. W tajnym głosowaniu Rada wybrała następujących członków komisji przedstawionych w porządku alfabetycznym:
Dr hab. Jan Baron – były Prodziekan Wydziału Lekarskiego, Kierownik Katedry Radiodiagnostyki i Medycyny Nuklearnej
Prof. dr hab. Grzegorz Opala – były Minister Zdrowia, Kierownik Katedry Neurologii
Prof. dr hab. Michał Tendera – były Prorektor ds. Nauki, Kierownik III Katedry Kardiologii
Prof. dr hab. Andrzej Więcek – były Prorektor ds. Nauki, Kierownik Katedry Nefrologii, Endokrynologii i Chorób Przemiany Materii
Prof. dr hab. Jan Zejda – były Prorektor ds. Nauki, Kierownik Katedry Epidemiologii

Kandydowali także, ale nie zostali wybrani:
Prof. dr hab. Andrzej Bochenek – ordynator w GCM, Kierownik I Katedry Kardiochirurgii
Prof. dr hab. Irena Krupka-Matuszczyk – ordynator w GCM, Kierownik Katedry Psychiatrii i Psychoterapii
Prof. dr hab. Władysław Pierzchała, Przewodniczący Rady Społecznej GCM, Kierownik Katedry Pneumonologii
Prof. dr hab. Maria Trusz-Gluza – ordynator w GCM, Kierownik I Katedry Kardiologii
Prof. dr hab. Stanisław Woś – ordynator w GCM, Kierownik II Katedry Kardiochirurgii

Statut Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w załączniku nr 2 stanowi:
7. Oceny kandydatów (kandydata) dokonuje komisja, powołana przez Rektora, w skład, której wchodzą: Dziekan – jako przewodniczący oraz pięciu członków wybranych zwykłą większością głosów przez właściwą Radę Wydziału.

Z nieznanego powodu Jej Magnificencja Rektor prof. Ewa Małecka-Tendera do dziś komisji nie powołała mimo, że właściwa Rada Wydziału wybrała jej członków już 11 tygodni temu.

Nieoficjalnie mówi się, że niektórzy kierownicy katedr i jednocześnie ordynatorzy w Górnośląskim Centrum Medycznym oprotestowali wobec Pani Rektor swą nieobecność w komisji. Pomijając fakt, że jest to podobne do postaw niektórych polityków obrażających się na wynik demokratycznych wyborów okazuje się, że ordynatorzy ci próbują namówić Panią Rektor do naruszenia prawa. Minął bowiem termin złożenia aplikacji przez kandydatów. Jednym z nich jest aktualny Zastępca Dyrektora ds. lecznictwa Górnośląskiego Centrum Medycznego, a więc jeden z przełożonych ordynatorów tego szpitala.

Statut Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w załączniku nr 2 stanowi:
9. W skład komisji, o której mowa wyżej, nie może wchodzić osoba, która jest małżonkiem lub krewnym albo powinowatym do drugiego stopnia włącznie, osoby, której dotyczy postępowanie, albo pozostaje wobec niej w takim stosunku prawnym lub faktycznym, że może to budzić uzasadnione wątpliwości, co do jej bezstronności.

Na straży tego przepisu stoi Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego jak stanowi kolejny punkt załącznika:
10. Jeżeli okoliczności, o których mowa wyżej zostaną ujawnione po powołaniu komisji, Rektor powołuje nowego członka komisji.

Rada Wydziału będzie miała okazje spytać Jej Magnificencję Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego dlaczego opóźnia zgodne ze Statutem powołanie komisji i doprowadza do niepotrzebnych domysłów oraz prowokuje część, niezorientowanych w treści Statutu Uniwersytetu, członków Rady Wydziału do potencjalnie niezgodnych z prawem działań.

Pozostaje czekać na treść wniosku Jej Magnificencji Rektora prof. Ewy Małeckiej-Tendery.

Tekst nadesłany przez studenta-czytelnika

Chciałbym Panu Profesorowi pokazać jak wygląda egzamin z patofizjologii dla 2 roku oddziału stomatologicznego i 3 roku lekarskiego na naszej uczelni (Zabrze).

Egzamin przeprowadzany na sali gimnastycznej w budynku dziekanatu. Najdziwniejszym jest fakt że na tej sali brak jest stołów i egzamin pisany jest na kolanie. Egzamin trwa 100 minut co według mnie w takich warunkach jest trudne do wytrzymania. Dziwne są praktyki tej katedry która mając do dyspozycji sale wykładowe na rokitnicy przeprowadza egzamin w takim miejscu...

Oczywiście o zabraniu jakichkolwiek podkładek dowiedzieliśmy się od starszych kolegów a nie z katedry.
Na potwierdzenie wysyłam zdjęcie z egzaminu.
Słaba jakość, ponieważ zdjęcie zrobione komórką.

egzamin na sali gimnastycznej

Serdecznie pozdrawiam, student II roku L-D.

poniedziałek, 27 czerwca 2011

RANKING NAUKOWY POLSKICH UCZELNI MEDYCZNYCH

Kontynuując wątek rangowania nauki zajmę się dziś polskimi uczelniami medycznymi. W rankingu znajdują się dane 8 polskich uczelni medycznych (nie biorę pod uwagę danych dla UJ). Tylko jedna spośród nich przekracza próg przeciętności, wynik kolegów z Gdańska z cytacjami przekraczającymi o 55% średnią światową musi budzić szacunek. Nasza uczelnia plasuje się na krajowym podwórku na niezłym trzecim miejscu, ale do światowych średniaków brakuje nam 23%. Stawkę zamyka AM z Wrocławia z mizernym wynikiem 0,38.
Średnia dla wszystkich uczelni wynosi 0,72, ale gdy pominąć liderów z Gdańska to otrzymujemy wynik zaledwie 0,60.
  • Gdańsk 1,55
  • Warszawa 0,86
  • Katowice 0,77
  • Białystok 0,57
  • Lublin 0,57
  • Szczecin 0,55
  • Poznań 0,51
  • Wrocław 0,38

sobota, 25 czerwca 2011

Ku pokrzepieniu górnośląskich serc...

Dyrektorzy wrocławskich szpitali oskarżeni o korupcję

czwartek, 23 czerwca 2011

Prawdziwa historia z polskiego życia akademickiego

Całkiem fałszywy profesor: Profesor doktor kserowany

Całkiem fałszywy profesor - ciąg dalszy: Dr kameleon

wtorek, 21 czerwca 2011

O prawie, przyzwoitości i służbie publicznej.

Właśnie zaczyna się przed sądem w Poznaniu proces grupy dyrektorów szpitali oskarżonych o czerpanie korzyści majątkowych z racji piastowania stanowiska. Wśród zasiadających na ławie oskarżonych są także dyrektorzy ze Śląska oraz dyrektorzy szpitali klinicznych naszej uczelni. Lista zarzutów jest długa, traktuje o tym artykuł (patrz link poniżej), ale nie o tym chciałbym napisać parę zdań. Oczywiście, dziś trudno przewidzieć jakie będzie orzeczenie sądu, na werdykt trzeba poczekać.

Mnie interesuje kwestia styku prawa oraz zwykłej, ludzkiej przyzwoitości. System prawny obowiązujący w państwie oraz jego praktyczne funkcjonowanie ma kolosalny wpływ na nasze życie. Warunkiem jego sprawności to dobre zapisy prawa, prawidłowa ich realizacja oraz poszanowanie obowiązujących przepisów przez obywateli. Istotna jest także postawa pracowników systemu czyli sądu, prokuratury, adwokatury i policji. Dla obywatela prawo nie powinno być synonimem ucisku, ale porządku. Dawniej słowo „milicja” miało jednoznacznie negatywny wymiar, jako przedłużenie systemu ucisku totalitarnego, a wyroki sądu niekoniecznie uznawano za sprawiedliwe. Prokurator to była osoba w znacznym stopniu dyspozycyjna wobec władzy. Dziś, po odzyskaniu suwerenności państwowej ulokowanie w świadomości społecznej tych instytucji lub osób powinno być zupełnie inne; gdy prokurator formułuje zarzuty zakładamy, że ma do tego kroku poważne podstawy, a wyrok niezawisłego sądu należy traktować serio. Piszę o tych elementarnych, w mojej ocenie, zasadach funkcjonowania nowoczesnego państwa, gdyż obserwacja świata zewnętrznego wcale nie napawa optymizmem. Ciągle atakowani informacjami medialnymi dotyczącymi różnych dziwnych historii (np. sprawa zabójstwa K. Olewnika czy seryjne sprawy korupcyjne) ponownie postrzegamy organy ścigania czy sądownictwa jako wrogie obywatelowi lub co najmniej nieudolne. Gdy prokurator formułuje zarzuty nie możemy z założenia twierdzić, że są bezpodstawne; albo traktujemy państwowe instytucje poważnie albo państwo polskie nie jest państwem poważnym.

Co powyższe wywody mają wspólnego z pojęciem „przyzwoitość”? bardzo wiele, spróbuję to krótko uzasadnić. Zarzuty prokuratorskie powinny wprowadzać do naszego życia pewne zmiany, osoba pełniąca odpowiedzialne funkcje nie może ich kontynuować. Przedszkolanka lub ksiądz oskarżeni o molestowanie seksualne nie mogą nadal pełnić swych ról, policjant z zarzutami łapówkarstwa odchodzi ze służby (lub jest czasowo od niej odsunięty). To nie budzi społecznego sprzeciwu. Ale jakoś nie dotyczy to osób odpowiedzialnych za finanse liczone w setkach milionów. Jeden z dyrektorów z w/w zarzutami wcześniej był wice-marszałkiem województwa i nadal pełni obowiązki dyrektorskie. Podobna sytuacja dotyczy dwóch dyrektorów naszych szpitali klinicznych, gdy przed paru laty wysunięto wobec nich oskarżenia nie zostali odsunięci od stanowisk dyrektorskich. Jeden z nich został mianowany dyrektorem innego szpitala klinicznego, a drugi został zwolniony po długim czasie od postawienia zarzutów i pracuje w sektorze prywatnym.

Jak jest możliwa taka sytuacja? Z jednej strony oskarżenia o ogromne nadużycia, a z drugiej brak reakcji organów nadzorujących (w tym przypadku rektora uczelni).

Gdzie jest elementarna przyzwoitość?

Trzy miliony łapówek?

niedziela, 19 czerwca 2011

W odpowiedzi Czytelnikowi

Wczoraj o godzinie 18.36 nadeszło zapytanie Czytelnika co sądzę o tekście dotyczącym SK-5 (patrz link poniżej).

W szpitalu na Ceglanej nic złego się nie działo

Moja odpowiedź: człowiek honoru w takiej sytuacji podaje się do dymisji, oczekiwałbym takiego kroku dyrektora Jorga.

sobota, 18 czerwca 2011

Wiadomości z Ministerstwa - czy podzielają Państwo urzędowy optymizm?

Szanowni Państwo,

Pragnę poinformować, że 7 czerwca 2011 r. Komisja Europejska opublikowała rekomendacje gospodarcze i budżetowe dla 27 krajów UE. Swoje uwagi i opinie skierowała także do Polski, czyniąc jednym z obszarów analizy sektor nauki i szkolnictwa wyższego w kontekście przeprowadzanych reform. Z satysfakcją i zadowoleniem należy odnotować, że podjęte przez nas starania i zaproponowane zmiany zostały dostrzeżone i ocenione bardzo pozytywnie. To nasz wspólny sukces, bowiem opracowana nowa strategia funkcjonowania oraz rozwoju nauki i uczelni w Polsce jest rezultatem wysiłku, zaangażowania i pracy całego środowiska naukowego. Dlatego niech wolno mi będzie jeszcze raz przy tej okazji serdecznie podziękować wszystkim, którzy uczestniczyli w pracach nad reformą, a wiedzą, umiejętnościami, doświadczeniem i odpowiedzialną postawą wspomagali proces doskonalenia ustaw.

Mając na uwadze budującą ocenę założeń reformy i zainicjowanych przez nas zmian, nie możemy jednak zapomnieć, że przed nami kolejny etap wytężonej pracy, której kluczowym celem jest jak najlepsze wykorzystanie nowych rozwiązań w codziennej działalności. Niech pozytywny wydźwięk wniosków i zaleceń Komisji będzie motywacją do podejmowania dalszych, ważnych kroków na drodze do wzmocnienia jakości oraz konkurencyjności polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. Wierzę, że wspólnymi siłami i zaangażowaniem sprostamy postawionym wyzwaniom, a inwestując w efektywny rozwój nauki i uczelni, sprawimy, że staną się one wizytówką naszego kraju w świecie i katalizatorem wzrostu gospodarczego Polski.

Gorąco zachęcam Państwa do zapoznania się z treścią raportu Komisji Europejskiej, prosząc jednocześnie o upowszechnianie jego wyników w środowisku naukowym.

Z wyrazami głębokiego szacunku

prof. Barbara Kudrycka
minister nauki i szkolnictwa wyższego

czwartek, 16 czerwca 2011

STAŁO SIĘ 16 CZERWCA W ZABRZU

Na nieplanowanym, dodatkowym posiedzeniu Rady Wydziału mieliśmy do rozstrzygnięcia cztery sprawy. Wśród nich była sprawa powołania Katedry Farmakologii i Materiałoznawstwa Stomatologicznego oraz odwołanie od negatywnej decyzji RW w sprawie habilitacji T. Kupki (17 marca br.) Po krótkiej dyskusji podjęto decyzję by w trybie głosowania tajnego podjąć decyzję w sprawie powołania nowej jednostki. Wynik głosowania był następujący: za 47, przeciw 44, czyli RW jest za zmianami.
W kolejnym punkcie Dziekan Prof. W. Król zajął się sprawą odwołania dr Kupki. To bezprecedensowa historia, nigdy dotąd taka sprawa nie była przedmiotem obrad wobec czego Dziekan zaprezentował szczegółowo formalne kwestie dotyczące odwołania dr Kupki, w tym opinię radców prawnych uczelni, z którego wynika, że dr Kupka miał prawo do zaskarżenia decyzji RW. Dr Kupka skorzystał z możliwości odwołania kierując sprawę do Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułu. Stanowisko RW jest doradcze dla CK, nie decyzyjne w sprawie spornej habilitacji. RW w głosowaniu podtrzymała wcześniejszą decyzję od odrzuceniu habilitacji.

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Z OSTATNIEGO POSIEDZENIA RADY WYDZIAŁU LEKARSKIEGO W KATOWICACH

Relacja Koleżanek i Kolegów z RW w Katowicach

Była krótka i początkowo wydawałoby się, że nic ciekawego nie będzie się działo. Zresztą liczba członków ledwo osiągnęła quorum.
Jednak jednym z kolejnych punktów posiedzenia był wybór członków komisji konkursowej, której zadaniem będzie wyłonienie kandydata na kierownika Kliniki Radiologii w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach-Ligocie (GCZD). Pani Dziekan - Prof. J. Lewin-Kowalik poinformowała także, że być może komisja nie będzie miała co robić, gdyż aktualnie brak jest kandydatur na to stanowisko. Rozpoczęła się typowa procedura zgłaszania osób do Komisji. Przy braku propozycji z sali, Pani Dziekan kolejno proponowała kandydatury osób pracujących w różnych ośrodkach Wydziału. Pod koniec procedury - w momencie zgłoszenia minimalnej wymaganej liczby kandydatur na członków komisji – głos zabrała Pani Rektor prof. E. Małecka-Tendera. Wskazała, że członkami komisji konkursowej RW na funkcję kierownika danej klinki czy zakładu powinny być jedynie osoby pracujące w tym samym ośrodku. Zatem, w tym konkretnym przypadku, powinny to być jedynie osoby reprezentujące GCZD. Zdaniem Pani Rektor taki "jednorodny" skład komisji konkursowej jest podyktowany koniecznością współpracy przyszłego kierownika z innymi pracownikami ośrodka. Pani Dziekan odpowiedziała, że dotychczas nie kierowano się taka zasadą przy wyborze na członków komisji. Kolejna wypowiedź dotycząca tej sprawy, to głos Pani Prof. P. Jarosz-Chobot. W Jej opinii, członkowie komisji konkursowej reprezentujący tą samą jednostkę RW nie stanowią obiektywnego zespołu i ich wybór może być w dużym stopniu subiektywny. W późniejszym głosowaniu Wysoka Rada nie kierowała się sugestią Pani Rektor.
Przebieg ostatniego posiedzenia RW w Katowicach nasuwa obawę przed pielęgnowaniem idei "chowu wsobnego" w SUM, kiedyś głośno wyrażoną przez prof. A. Bochenka na jednej z RW. Trudno uznać wniosek Pani Rektor za zgodny z duchem i kierunkiem reformy szkolnictwa wyższego i nowelizacją ustawy o szkolnictwie wyższym.

piątek, 10 czerwca 2011

Z ŻYCIA WYDZIAŁU

Wczorajsze posiedzenie Rady Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu można opisać krótko choć wcale nie było krótkie. Można sądzić, że czas od godziny 9 do 14 jest wystarczająco długi, by wypełnić go wartościowymi treściami.
Z pewnością do pozytywów można zaliczyć kolokwium habilitacyjne dr Timka. Świetny habilitant, sprawnie przeprowadzone kolokwium, ale trudno uznać to za nasz sukces skoro to Polak pracujący od lat w USA. To miłe było gościć Go w naszej uczelni.
I druga sprawa, niestety smutna. Dotyczy planów przekształcenia Katedry Farmakologii w Katedrę Farmakologii z dodatkiem Materiałoznawstwa Stomatologicznego. Sama koncepcja każdemu nieco znającemu medycynę musi wydać nieco dziwna, ale doprawdy niezrozumiała była godzinna dyskusja w tej sprawie. Okazało się, że ta idea nie ma akceptacji kierownika Katedry Prof. T. Krzemińskiego, który w niezbyt czytelny sposób prezentował swoje racje. Z kolei argumenty przedstawiane przez Dziekana Prof. W. Króla oraz innych osób wcale nie dawały, w mojej opinii, przekonywujących dowodów sensowności tego pomysłu. Gdy doszło do głosowania nad nazwą nowej jednostki (jeszcze nie głosowania nad samym jej powołaniem) i niewielka liczba osób była „za” co wskazywało, że Rada Wydziału raczej odrzuci w głosowaniu jej powołanie, nagle Dziekan zauważył, że nie ma quorum i odłożył tę sprawę.
Miałem wrażenie, że jestem w kabarecie, w dodatku marnym kabarecie, a nie na posiedzeniu poważnej instytucji. Zamiast merytorycznej dyskusji uwaga skupiała się na trzeciorzędnych kwestiach, osobistych wycieczkach i słownych utarczkach.

Zabrzański smutek…

wtorek, 7 czerwca 2011

Jakość dydaktyki

Nauczanie studentów stanowi, obok nauki, podstawowy kierunek działalności uczelni wyższej. Od jakości dydaktyki w znacznym stopniu zależy pozycja uczelni, ale w przeciwieństwie do wartości badań naukowych nie jest łatwo ocenić jej jakość. Są różne metody oceny pracy dydaktycznej, w mojej opinii najważniejszy głos powinien należeć do odbiorców naszej pracy czyli studentów. W naszej uczelni funkcjonuje, no, należy raczej powiedzieć „funkcjonuje w teorii” system ankietowania przez studentów. Niestety, mimo iż od jego wprowadzenia minęło około 2 lat nadal niewielki odsetek studentów rzędu kilku lub kilkunastu procent wypełnia ankiety co wskazuje, że ich przydatność systemu jest znikoma. Od niedawna obowiązuje nowy system oceny jakości, Senat przyjął uchwałę o powołaniu specjalnej komisji oceniającej dydaktykę.

10 maja zostałem poddany ocenie przez Przewodniczącego komisji wydziałowej Prof. P. Nowaka oraz V-ce Przewodniczącą dr hab. A. Kasperską-Zając. Było to dla mnie duże wyróżnienie bo, wg mojej wiedzy, dotąd nikt z pracowników SK-1 nie był oceniany. Zawsze rozpoczynam zajęcia punktualnie o wyznaczonej godzinie, tak było i tym razem. Z wizytującymi osobami spotkałem się za pięć ósma i razem udaliśmy się do sali ćwiczeniowej. Po części wstępnej zajęć, na której przedstawiłem studentom kluczowe kwestie przeszliśmy do zajęć praktycznych w poradni chorób metabolicznych. Przez cały czas ćwiczeń towarzyszyli nam wizytujący. Chwilę porozmawiali oni także ze studentami bez mojej obecności. Na końcu przedstawili mi do wglądu swój raport z oceny zajęć.

To doświadczenie skłoniło mnie do napisania paru uwag.
  • Po pierwsze należy się zastanowić czy jednorazowa kontrola raz na 4 lata może pokazać prawdziwy stan rzeczy? Osobiście wątpię.
  • Po drugie, czy my, pracownicy naukowo-dydaktyczni mamy przygotowanie merytoryczne do oceny innych osób? Sądzę, że takie zadania mogą wiarygodnie zrealizować tylko odpowiednio przygotowani ludzie.
  • Po trzecie, po prostu szkoda czasu tak cennych dla uczelni osób jak te, które mnie wizytowały.
  • Po czwarte, współczuję im po ludzku, że muszą wykonywać tak niewdzięczne zadanie.
Jak wcześniej wspomniałem najlepszą ocenę dać może kontrola zewnętrzna, wyspecjalizowanej firmy. To jest jednak niewykonalne choćby ze względów finansowych.

Moje wnioski są proste: jednym sposobem oceny jakości pracy dydaktycznej pozostaje ocena przez studentów, ale tak zorganizowana by KAŻDY student ZAWSZE oceniał każdego prowadzącego zajęcia. Koszt operacji będzie niewielki, a korzyść bezsporna.
Aktualny system nic nie da, to kolejne działanie pozorowane.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Podsumowanie maja

Skupię się tylko na jednym wydarzeniu, czyli wyborach rektorskich we Wrocławiu. Sprawa zarzutów postawionych poprzedniemu rektorowi Prof. Andrzejakowi była (i jest) bezprecedensowa w skali kraju. Nigdy dotąd nie postawiono zarzutów o popełnienie plagiatu urzędującemu rektorowi uczelni publicznej. Sam fakt ostatecznego odwołania rektora oraz wybrania w trybie demokratycznych wyborów jego następcy należy traktować w kategoriach pozytywnych, niemniej cała ta historia w sposób dramatyczny pokazuje słabość państwa na wielu płaszczyznach.
  • Po pierwsze zawiódł system demokracji akademickiej; demokracja to nie jest tylko wolność i prawa, to także odpowiedzialne działanie. W normalnej sytuacji rektor obciążony takimi zarzutami dawno powinien zniknąć z życia uczelni lub też, w razie bezpodstawności zarzutów, powinien dalej sprawować urząd. Należało szybko przeprowadzić procedurę wyjaśniającą. Nie było w uczelni, jako całości, takiej woli.
  • Po drugie, bezsilne lub bezwolne okazały się władze państwowe. Ministerstwo Zdrowia długo chowało głowę w piasek, potem kolejne ruchy wcale nie kończyły sprawy, pat trwał.
  • Po trzecie, prawo obowiązujące w Polsce jest marne, daje masę skutecznych możliwości stosowania uników.
  • Po czwarte, środowiska akademickie są słabe. Myślę w pierwszym rzędzie o środowisku uczelni wrocławskich, ale także o całym polskim świecie uniwersyteckim. Marna jest jego konduita gdy nie potrafi się jednoznacznie wypowiedzieć w tak czytelnej sprawie. Co gorsze, wody w usta nabrały organy instytucjonalne np. Konferencja Rektorów i Konferencja Rektorów Uczelni Medycznych. Tolerując obecność w swoich gronach osoby z tak poważnym zarzutem jak plagiat skutecznie nadszarpnęły swój autorytet. Za to karygodne zaniedbanie przyjdzie nam jeszcze nieraz zapłacić.
  • Na wysokości stanęły chyba tylko związek zawodowy oraz prasa. Ale to o wiele za mało.

piątek, 3 czerwca 2011

Ankiety

Niedawno rozmawiałem z pracownikiem naszej uczelni, który prowadzi zajęcia dydaktyczne także w innej szkole wyższej. Rozmowa skierowała się na tor ankiet studentów. Usłyszałem, że niewielkiej, niepublicznej szkole ankiety są wypełniane anonimowo przez WSZYSTKICH studentów bezpośrednio po zakończeniu zajęć. Następnie są w obecności prowadzącego zajęcia zaklejane w kopercie. Dopiero po zakończeniu semestru ankiety są do wglądu pracowników, tak by ewentualne ich wcześniejsze ujawnienie nie wpływało na proces dydaktyczny.

Można sądzić, że taki system daje szanse na pozytywne efekty i modyfikację prowadzenia zajęć oraz stwarza możliwość wiarygodnej oceny każdego dydaktyka.

Jakże to kontrastuje z naszym systemem, w który KILKA procent studentów wypełnia ankiety. Aspirujemy do miana wiodącej uczelni, a jeden z najważniejszych elementów jej funkcjonowania nie podlega w zasadzie żadnej ocenie adresatów pracy dydaktycznej, czyli studentów. Na moje kilkakrotne uwagi przedstawiane na forum Senatu by zmienić dotychczasowy system ankietowania, jako niecelowy zawsze słyszałem odpowiedzi, że musi się on „dotrzeć”. I tak stoimy w miejscu, wyprzedzają na nawet niewielkie, prywatne szkoły…

środa, 1 czerwca 2011

WYDARZYŁO SIĘ 1 CZERWCA 2011

Ten dzień z pewnością na długo zapamiętają uczestnicy posiedzenia Rad Wydziału w Katowicach. Trwało ono 235 minut; postaram się, jak najlapidarniej ująć to, co najważniejsze. Tegoroczne posiedzenie prowadziła Prof. M. Muc-Wierzgoń - Dziekan Wydziału Zdrowia Publicznego; rozpoczęło się wystąpieniami Dziekanów poszczególnych wydziałów, ale potem (czego dawniej nie praktykowano) nastąpiły wypowiedzi Prorektorów, a na końcu głos zabrała Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera. Usłyszeliśmy mnóstwo słów opisujących dokonania minionego roku. Jedno musiało zwrócić uwagę uważnego słuchacza, byliśmy informowani w zasadzie wyłącznie o sukcesach, tak jakby nasza uczelnia wolna była od jakichkolwiek problemów. Dopiero wystąpienie Pani Rektor, po długim fragmencie współgrającym z urzędowym optymizmem przedmowców, zajęła się wynikami ostatniego rankingu polskich uczelni według Rzeczpospolitej i Perspektyw, pisałem o tym niedawno. Trudno zgodzić się ze stwierdzeniem Pani Rektor, że ranking jest „nieobiektywny”, w końcu wszystkie uczelnie były oceniane według tych samych kryteriów. Trzeba stwierdzić, że Pani Rektor ujęła wiele punktów rankingu pokazując je identycznie, jak ja w moim komentarzu na blogu. Kiedy można było sądzić, że wystąpienie dobiega końca nastąpił jego nieoczekiwany, wręcz zdumiewający finał. Od 13.40 Pani Rektor zajęła się sprawą mego bloga. W półgodzinnej wypowiedzi, którą trudno mi w całości przytaczać (nie mam zresztą tak znakomitej pamięci) padło wiele ostrych i gorzkich słów pod moim adresem.

Spróbuję jak najrzetelniej przedstawić w punktach najważniejsze zarzuty.

• Blog to nie jest odpowiednie forum do prowadzenia dyskusji akademickiej.
• Osoby z innych ośrodków akademickich zwracają Pani Rektor uwagę, że piszę teksty szkalujące dobre imię naszej uczelni.
• Blog jest miejscem prezentującym anonimowo opinie obrażające liczne osoby, w tym władze uczelni.
• Następnie Pani Rektor wyświetliła na ekranie mój poniedziałkowy tekst i go odczytała in extenso, odrzucając całkowicie moją tezę o wszechobecności pojęcia „strach” w uczelni. Według Jej słów uczelnia to miejsce wolnej, niczym nieskrępowanej dyskusji, a każdy chętny może do woli się wypowiadać na każdy temat.
• Dalej nastąpił trudny do zrozumienia dla słuchaczy (poza członkami Senatu) fragment dotyczący lutowego i marcowego posiedzenia tego gremium; ten fragment pominę.
• Następnie Pani Rektor zajęła się losami w uczelni jej dwóch, jak określiła, głównych krytyków, czyli Prof. J. Dzielickiego i mnie. W długiej wypowiedzi opisała, że nic nas z jej strony złego nie spotkało; np. Prof. Dzielicki uzyskał stanowisko profesora zwyczajnego (mimo - według słów Pani Rektor „słabego dorobku naukowego”), a jego konflikt z dyrektorem szpitala nie ma z funkcją rektora żadnego związku. Ja z kolei otrzymałem w ostatnich latach nagrody naukowe rektorskie, nagrodę naukową Ministra Zdrowia, stanowisko profesora zwyczajnego. Dodatkowo kupiono do mojego zakładu densytometr. Konkludując, nie ma mowy, o jakichkolwiek szykanach wobec nas dwóch, wręcz przeciwnie byliśmy traktowani bardzo pozytywnie.

Po wystąpieniach przedstawicieli władz miała być dyskusja. Nim się rozpoczęła poprosiłem o głos. Poniżej przedstawiam moja odpowiedź:

Nim odniosę się do kluczowej kwestii, czyli sprawy mego bloga muszę parę słów powiedzieć w odpowiedzi dotyczącej mojej osoby, jako pracownika uczelni. Trudno mi się wypowiadać w imieniu Prof. Dzielickiego, który jest nieobecny. Moje nagrody naukowe są wynikiem mojej pracy naukowej, nie są to nagrody uznaniowe. O ich przyznaniu decydują komisje nauki wydziałowa i senacka. Mój dorobek naukowy można w każdej chwili sprawdzić w dostępnych bazach danych. Co do stanowiska profesora zwyczajnego; otrzymałem je dopiero przy trzecim podejściu, mimo spełnienia wszelkich wymagań. Dwukrotnie mi odmówiono. Niestety zapomniałem wspomnieć o densytometrze, który rzekomo „mi kupiono”. Owszem, zakupu dokonano, ale dla Zakładu Chorób Metabolicznych Kości, nie dla mnie.
Co do kwestii bloga. Muszę obecnych poinformować o genezie powstania bloga, bo pewnie nie wszyscy o tym wiedzą. Otóż 19 lutego 2008 roku, na 2 miesiące przed planowanymi wyborami rektorskimi z inicjatywy Pani Rektor zwołano nadzwyczajne posiedzenie Komisji Senackich: Nauki, Rozwoju Uczelni i Rozwoju Kadry. Postawiono mi szereg zarzutów dyscyplinarnych, a działo się to po prawyborach, w których otrzymałem 78% poparcie członków Rady Wydziału w Zabrzu, jako kandydat w nadchodzących wyborach. Blog to była forma obrony mego dobrego imienia, do dziś kontynuuję go, jako forum informacyjne i dyskusyjne. Notabene trzeba wspomnieć, że komisja dyscyplinarna w lipcu 2008 w całości oddaliła zarzuty skierowane wobec mnie (tak przy okazji, nigdy nie usłyszałem słowa „przepraszam”). Mój blog nie jest anonimowy, jestem autorem większości tekstów, a część to są przedruki z podaniem źródła. Co do komentarzy: blog jest moderowany, sam decyduję, które komentarze publikować, a które, jako zawierające treści niestosowne, nie podawać do wiadomości publicznej. Przez 3 lata prowadzenia bloga nie skierowano wobec mnie żadnej sprawy do sądu, a 200.000 wejść (od czerwca 2009) dokumentuje, że jest sens istnienia bloga.

Na koniec parę słów o dyskusji. Nadesłano 4 pytania, w tym jedno było moje, a jedno sformułowała Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność”. Biorąc pod uwagę, że jestem członkiem władz tego związku to miałem udział w połowie pytań. Jako jedyny obecny zadałem pytanie z sali dotyczące przygotowań szpitali klinicznych do norm unijnych i otrzymałem zadowalającą odpowiedź Prorektora ds. Szpitali Klinicznych Prof. P. Jałowieckiego.

Nierównowaga części spotkania była porażająca, 190 minut dla władzy i 45 minut dla pracowników. Czyżby nie było żadnych spraw do dyskusji? Tak nie jest, ale sprytny zabieg socjotechniczny przeciągający posiedzenie spowodował, że część opuściła salę przed końcem, a inni po prostu mieli dość. A wiele znaczących w uczelni osób wcale nie przybyło do sali im. W. Zahorskiego…

Niestety, gdy przed rokiem, 12 maja zamknięto nam usta po pretekstem konieczności opuszczenia sali potrzebnej do prowadzenia dydaktyki myślałem, że to jest apogeum możliwości działań anty-akademickich. Jakże się myliłem; dzisiejsze wydarzenia to dalszy krok wstecz.
W pełni podtrzymuję me opinie formułowane na blogu, te z poniedziałku w szczególności.