Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

czwartek, 30 września 2010

Z ŻYCIA UCZELNI BEZ CENZURY

Dziś odbyło się pierwsze posiedzenie Senatu w roku akademickim 2010/2011. Było relatywnie krótkie, ale parę spraw wymaga uwagi. Nim przejdę do ich omówienia najpierw chciałbym poruszyć kwestię fundamentalną. Otóż pod koniec posiedzenia Dziekan Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym Prof. dr hab. n. med. W. Król, wyrażając stanowisko władz uczelni kategorycznie stwierdził, iż posiedzenia organów kolegialnych uczelni, jak Senat lub Rada Wydziału to spotkania zamknięte wobec czego niedopuszczalne jest upublicznianie poruszanych kwestii. Ta uwaga, myślę, była jednoznacznie skierowana do mnie; od dawna przedstawiam na blogu interesujące dla społeczności akademickiej, w mojej opinii, fragmenty posiedzeń. Co więcej, uważam to za swój obowiązek, w końcu zostałem w demokratycznym trybie wybrany do pracy w Senacie przez członków mojej rady wydziału. Senat i Rada Wydziału to miejsca dyskusji, wymiany myśli, to tu powinny ścierać się nawet najbardziej przeciwstawne poglądy, zatem próba zamknięcia się w kręgu tylko członków tych organów to wezwanie do powrotu do systemu cenzury.
Jako człowiek o niezależnych i samodzielnych poglądach nie mam zamiaru wracać do realiów minionej epoki i informuję, że nadal będę opisywał wydarzenia w uczelni, bez przedkładania komukolwiek moich tekstów do cenzury prewencyjnej.
Chyba najważniejsza część posiedzenia dotyczyła stanowiska (protestu) Senatu dotyczącego planowanych przez rząd reform nauki i szkolnictwa wyższego oraz systemu opieki zdrowotnej czyli szpitali klinicznych. W kraju liczne gremia (np. Senaty) oraz organizacje (np. związki zawodowe) głośno protestują przeciw planowanym zmianom legislacyjnym. Oczywiście nie jest możliwe w paru zdaniach opisać, w jakim kierunku zmierzają reformy, a w najbliższym czasie postaram się na blogu opublikować te projekty ustaw wraz z dziś przyjętymi przez Senat uchwałami. Dopiero takie zestawienie daje szanse na pełną ocenę sytuacji.
Niemniej zdziwienie musi wywołać informacja uzyskana od Pani Rektor Prof. dr hab. n. med. E. Małeckiej-Tendery, że przedstawiciele KRAUM-u (Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych) nie uczestniczyli w tworzeniu tych regulacji prawnych. Jak to możliwe, o nas bez nas? Rząd wie lepiej?
Zapytałem się także o prace Komisji Historycznej w naszej uczelni uzyskując odpowiedź, że toczą się prace przygotowawcze do podjęcia właściwych kroków.
Przyjęliśmy także regulamin przyznawania nagród rektorskich, w którym poniesiono dolny próg wartości IF z 1 do 2 punktów dla nagród indywidualnych oraz z 2,5 do 4 dla wniosków zespołowych.
Niepowodzeniem zakończyła się próba podjęta przez dr hab. n. med. J. Bursę, który postulował by wrócić do ćwiczeń w oddziałach intensywnej terapii w studenckich grupach 3-osobowych (tak było dotąd). Według proponowanych zmian te grupy mają liczyć aż 5 studentów, co, wg opinii Senatora z Zabrza, w znaczący sposób wpłynie na obniżenie poziomu tych zajęć. Pani Rektor tłumaczyła taką zmianę koniecznością natury finansowej. Niestety nie zabrałem w tej sprawie głosu, ale dopiero poniewczasie przyszedł mi do głowy banalnie prosty sposób na wyjście z patowej sytuacji. Należy część skandalicznie wysokich zarobków Pani Kanclerz mgr B. Kuraszewskiej przeznaczyć na płace asystentów. Refleks mnie zawiódł, ale skoro dziś członkowie Senatu dowiedzieli się, że władze uczelni czytają mój blog, tą niecodzienną drogą kieruję apel, by ważąc dobro uczelni i prawidłowość prowadzenia dydaktyki, Pani Rektor natychmiast obcięła niebotyczne dochody Kanclerz i skierowała te środki tam gdzie są naprawdę potrzebne.

środa, 29 września 2010

SYMBOLE NARODOWE

Byłem niedawno świadkiem pewnego epizodu z udziałem Amerykanina. W czasie pobytu w Polsce przekazał on swym polskim znajomym flagę amerykańską, która miała zostać umieszczona na drewnianej wieży stojącej nieopodal domu. Gdy podawał ją właścicielowi domu ten tak nieszczęśliwie ją odebrał, że jeden koniec flagi zetknął się z powierzchnią ziemi. Wywołało to gwałtowną reakcję Amerykanina, który szybko schylił się by podnieść flagę z ziemi. Widząc pewne zdziwienie ze strony Polaka wytłumaczył zaraz, że flaga to dla każdego Amerykanina świętość i w żadnym wypadku nie powinna znaleźć się na ziemi, nawet przypadkowo.
Ta sytuacja skłania do refleksji; czy my, Polacy mamy podobny stosunek do naszych symboli narodowych np. flagi państwowej? Niestety tak nie jest, tradycje narodowe są raczej spychane na margines, proszę spojrzeć na nasze domy w dniu świąt państwowych, tylko na nielicznych z nich znajdują się flagi narodowe. Patriotyzm ma dziś inne znaczenie, naszą uwagę skupiają wydarzenia bieżące, bliższa staje się „europejskość” niż własna, polska tożsamość. Nie sądzę by istniała sprzeczność między szanowaniem tradycji narodowej, a udziałem w życiu całego kontynentu, ale widzę zachwianie tej proporcji. Nie jest „trendy” okazywanie uczuć patriotycznych, przewaga opcji „europejskiej” jest w naszym życiu publicznym coraz wyraźniejsza.

poniedziałek, 27 września 2010

Dotarły do nas ostatnio informacje prasowe dotyczące dalszych losów szpitala przy ulicy Wyciska w Zabrzu. Zgodnie z niedawnymi planami miała tam znajdować się stomatologia. Okazało się, że definitywnie zrezygnowano z planów zagospodarowania tego obiektu na rzecz uczelni. To bardzo niepokojąca wiadomość. Historia przekazania tego szpitala uczelni przez samorządowe władze Zabrza jest długa, była to jeszcze inicjatywa poprzedniego Rektora Prof. dr hab. T. Wilczoka. Najpierw miały tam znaleźć swą kliniki Wydziału Zabrzańskiego, potem odstąpiono od tego pomysłu, przez lata nic się nie działo, aż dość niespodziewanie powstała idea posadowienia tam jednostek stomatologii. W krótkim czasie sporządzono projekt tworzony przy aktywnym udziale pracowników wydziału zabrzańskiego. Niestety i ta inicjatywa nie wypaliła.

Cała historia kompromituje uczelnię, pokazuje nas, jako instytucję nieodpowiedzialną, której działania są społecznie szkodliwe. Zamknięto nieźle funkcjonujący szpital, który był bardzo potrzebny lokalnej społeczności. Ciekawe co o uczelni myśli zwykły obywatel tego miasta, może lepiej nie wiedzieć…

To jest przykład, że nie powinniśmy skupiać się na magicznym Public Relations, ale prawidłowo kierować pracą uczelni.

Najpierw idą czyny, potem słowa, nigdy odwrotnie.
  1. 27.9.2004 r.
    Uchwała Rady Miejskiej w Zabrzu w sprawie likwidacji Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej – Zespolony Szpital Rejonowy w Zabrzu, ul. Zamkowa 4

  2. 27.9.2004 r.
    Uchwała Rady Miejskiej w Zabrzu w sprawie utworzenia samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej pod nazwą „Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej - Szpital Rejonowy”
    w Zabrzu, ul. Zamkowa 4

  3. 14.2.2005 r.
    Uchwała Rady Miejskiej w Zabrzu w sprawie wyrażenia zgody na zbycie nieruchomości położonej w Zabrzu przy ul. Jerzego Wyciska 2-4 i Wolności 452-454 na rzecz Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach.

  4. 10.4.2006 r.
    Uchwała Rady Miejskiej w Zabrzu w sprawie rozpatrzenia wniosku Zabrzańskiej Międzyszkolnej Rady Rodziców w przedmiocie sporządzenia ekspertyzy w zakresie jakości i dostępności mieszkańców miasta Zabrze do usług medycznych w następstwie reorganizacji – likwidacji budynku szpitalnego w Zabrzu zlokalizowanym przy ulicy Wyciska

  5. 7.7.2008 r.
    Uchwała Rady Miejskiej w Zabrzu w sprawie wezwania Prezydenta Miasta Zabrza do odwołania darowizny prawa własności nieruchomości położonej w Zabrzu przy ul. Jerzego Wyciska 2-4 i Wolności 452-454 na rzecz Śląskiej Akademii Medycznej (obecnie Śląskiego Uniwersytetu Medycznego) z siedzibą w Katowicach.

  6. 14.9.2009 r.
    Uchwała Rady Miejskiej w Zabrzu w sprawie zmiany celu dokonanej przez Gminę Miejską Zabrze na rzecz Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, obecnie: Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach darowizny nieruchomości, położonej w Zabrzu przy ul. Jerzego Wyciska 2-4 i Wolności 452-454.

niedziela, 26 września 2010

Wrocławski węzeł gordyjski

http://www.am.wroc.pl/

piątek, 24 września 2010

Szanowny Panie Profesorze,

Jako osoba często czytająca Pana blog internetowy, postanowiłem napisać i zwrócić uwagę na pewien niepokojący projekt ustawy, który przedstawiło 31 sierpnia 2010 r. Ministerstwo Zdrowia z Panią Minister Ewą Kopacz za sterami.
Odnośnik do tego projektu tutaj:

http://www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m491&ms=0&ml=pl&mi=56&mx=0&mt&my=131&ma=015945

Jako student UM skupię się na tym, co dla nas studentów najważniejsze – możliwość dostania się na wymarzoną specjalizację i możliwość godnej pracy po latach trudów spędzonych na studiach. Dotychczas opierało się to na równym dla wszystkich dobrze znanym LEP-ie. No i tutaj pojawia się propozycja zmian we fragmencie dotyczącym rozpoczęcia owej specjalizacji:

7. W postępowaniu konkursowym uwzględnia się:
1) średnią ocen uzyskaną w okresie studiów liczoną do dwóch znaków po przecinku albo wynik egzaminu w zakresie odpowiedniej specjalizacji I lub II stopnia albo PES, jeżeli posiada odpowiednią specjalizację I lub II stopnia bądź tytuł specjalisty;
2) dorobek zawodowy;
3) dorobek naukowy.
8. W przypadku uzyskania takiej samej liczby punktów za średnią ocen z okresu studiów oraz dorobku naukowego i zawodowego w danej dziedzinie albo w przypadku uzyskania takiej samej liczby punktów za egzamin w zakresie odpowiedniej specjalizacji I lub II stopnia albo PES oraz liczby punktów uzyskanych za dorobek zawodowy i naukowy, przeprowadza się ocenę punktową predyspozycji i motywacji kandydatów, mającą na celu dokonanie oceny zaangażowania lekarza w zakres wybranej dziedziny medycyny oraz motywacji do podjęcia szkolenia specjalizacyjnego w tej dziedzinie.


Najpierw jednak należy wyjaśnić, że dana ustawa przewiduje wycofanie stażu podyplomowego dla studentów, którzy rozpoczną studia w przyszłym roku (tj. 2011) – i planuje wprowadzić na VI roku studiów tzw. „praktykę zawodową”, – która ma być przeprowadzana w Szpitalach Klinicznych. I tutaj pojawia się realna obawa o poziom tej praktyki. Gdzie uczelnie będą mieścić swoich studentów? Wyobraźmy sobie sytuację, że WLK musi zmieścić gdzieś ponad 200 studentów na „praktykę zawodową”. Mamy do dyspozycji GCZD, CSK, Szpital na Francuskiej oraz 2 szpitale w Katowicach Ochojcu. Dodatkowo będą to mogły być inne placówki ochrony zdrowia – jednak tutaj ustawa przewiduje dowolność dla władz uczelni – czy przyszli studenci zostaną podzieleni wg. losowania po okolicznych szpitalach? Nadaj będą traktowani jak studenci! Czy to nie obniży jakości nauczania? A co ze studentami lat III do V, którzy w tym czasie też będą musieli mieć gdzieś zajęcia kliniczne.
Trzeba będzie jakoś „upchnąć” przedmioty, które są na VI roku na wcześniejsze lata – co zapewne będzie związane ze zmniejszeniem liczby godzin dydaktycznych bądź wydłużenie znacznie czasu, który studenci będą spędzać na uczelni. Przedmiotami tymi są (dla WLK): Medycyna Rodzinna, Pediatria, Położnictwo i Ginekologia, Otolaryngologia, Okulistyka, Psychiatria, Propedeutyka Stomatologii, Etyka Lekarska z Deontologią, Chirurgia, Anestezjologia i Intensywna Terapia, Genetyka Kliniczna, Rehabilitacja, Zdrowie Publiczne, Medycyna Sądowa z Elementami Prawa, Onkologia, Transfuzjologia i EBM. Lista jest przerażająco długa…

Ustawa nie mówi nic o tym jak konkretnie miałoby to wszystko wyglądać. Co miałaby obejmować „praktyka zawodowa” – jest jedynie wzmianka o ramowym programie praktyki zawodowej i dzienniczku praktyk, który będzie musiał posiadać student? Co to oznacza nie wie chyba nikt poza Ustawodawcą?

Wszystko to owiane jest dozą tajemniczości i niedoinformowania. Czytając projekt ustawy ciężko konkretnie doszukać się fragmentu, który mówiłby jednoznacznie o tym, że LEP zostanie wycofany wtedy, kiedy zostanie zniesiony staż podyplomowy – czyli w 2017 roku. I tutaj pojawia się pytanie. Kiedy owy LEP ma być zniesiony?

Otóż w ustawie istnieje taki zapis (cytuje za jednym z postów na forum młodylekarz.pl – temat dotyczący tej chorej ustawy).

zmiany organizacji systemu specjalizacji i organizacji Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego – ok. 571 tys. zł rocznie – od roku 2013, – nowego zadania dotyczącego monitorowania systemu specjalizacji lekarskich – w ramach zwiększenia środków dla CMKP ze środków będących w dyspozycji ministra właściwego do spraw zdrowia – w wysokości do 4 mln zł rocznie. Likwidacją LEP i LDEP spowoduje zmniejszenie wydatków budżetowych w wysokości około 530 tys. zł rocznie, a likwidacja od 1 października 2017 roku stażu podyplomowego spowoduje zmniejszenie wydatków budżetowych od roku 2018 o ok. 162,7 mln zł rocznie

Co oznacza sformułowanie „zmiany organizacji….od roku 2013” ? 2013 rok? 2014? 2015? … Który rocznik będzie teraz rekrutował się na podstawie średniej a który na podstawie LEP-u. Przydałoby się to wiedzieć, żeby teraz skutecznie „wkuwać” na pamięć regułki i książki bez zrozumienia żeby uzyskać wyższą średnia. W końcu będzie od tego zależeć nasza przyszłość. Może od razu przestańmy używać logiki i własnego rozumu na studiach i we własnej pracy?

Wnioskować z tego można, że LEP zostanie zniesiony w 2013 roku? Oznaczać to będzie, że studenci, którzy rozpoczęli studia w 2006 roku będą już nie zdawać LEP-u, a Prawo do Wykonywania Zawodu otrzymają po samym Stażu Podyplomowym i wtedy w 2013 będą się rekrutować na specjalizację. Są już w połowie studiów i właśnie dowiedzą się, że będą rekrutować się na postawie średniej ze studiów.

Wrócimy teraz do 1 cytatu, który bezpośrednio wiąże się z tym problemem. Ministerstwo chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że na różnych uczelniach studenci otrzymują różne średnie z przebiegu całych studiów… Przecież to jest totalny idiotyzm. Mamy na studiach różne przedmioty! Niektóre uczelnie wydzielają egzamin z Endokrynologii w ramach egzaminu z Interny! Będzie się rekrutować kogoś na podstawie niesprawiedliwych ocen, które nie sprawdzają kompletnie niczego. Nikt chyba nie powie, że ocena z Biologii Medycznej czy Informatyki może ważyć o tym czy ktoś powinien się dostać na neurochirurgię czy medycynę ratunkową…

Należy spodziewać się od przyszłego roku zażartej walki o oceny – w końcu to one będą decydować o dalszej przyszłości młodego medyka. Miejsca na STN-ach będą oblegane tylko do wypełniania durnego zapisu ustawy – o przyjęciu decyduje przecież „dorobek naukowy”!! Aż strach wyobrażać sobie teraz masy studentów piszących prace o tym ile operacji laparoskopowych pęcherzyka żółciowego przebiegło bez komplikacji bądź z nimi w CSK w porównaniu ze szpitalem w Tarnowskich Górach. Albo ile w szpitalu w Opolu było przyjętych i prawidłowo zdiagnozowanych pacjentów z zespołem metabolicznym i jak to się ma do szpitala w Raciborzu? Prace typu – ile osób umarło na OIOM-ie szpitala w Cieszynie w 2009 roku, a ile w 2010 roku – będą na porządku dziennym. W końcu trzeba będzie starać się o dorobek naukowy!

O pomstę do nieba woła też zapis „dorobek zawodowy”! Wystarczy, że poczeka się rok pracując na SOR żeby dostać dodatkowe punkty na specjalizacje! Co najśmieszniejsze cała ta ustawa jest po to, żeby wydłużyć czas pracy lekarza w przebiegu jego kariery zawodowej i zmniejszyć deficyt lekarzy. Lekarze mają przecież szybciej kończyć specjalizacje i dłużej przebywać na rynku pracy.

Moi koledzy ze studiów w większości nie zdają sobie sprawy, że właśnie za ich plecami przepychany jest bezsensowny projekt ustawy. Wszyscy żyją jeszcze w przeświadczeniu, że będą zdawać obiektywny i równy dla wszystkich LEP. Na początku roku okaże się, że jednak trzeba będzie zabijać się o 3,5 z Farmakologii, żeby przypadkiem nie otrzymać 3,0. W końcu jedna setna końcowej średniej studiów może zaważyć o tym czy będziemy neurologiem czy skończymy na specjalizacji, która nas w ogóle nie interesuje…

Niestety oczywista prawda o tym, że średnie studentów na WLK są niższe chociażby w stosunku do studentów WLZ stawia nas studentów WLK w bardzo niekorzystnej sytuacji, abstrahując już od innych uczelni na których równie dobrze można uzyskać wyższą średnią mniejszym nakładem pracy bądź być w stacji odwrotnej – móc uzyskać niższa średnią ucząc się więcej. Jest to jednak nie możliwe do porównania….

Kwestią osobną jest zacytowany wcześniej pkt. 8 art. 16 tejże ustawy. W jaki sposób Kierownik danej placówki zdrowia, Wojewoda (czy też może inna bliżej nie określona w ustawie osoba) będzie dokonywać „oceny punktowej predyspozycji i motywacji kandydatów, mającej na celu dokonanie oceny zaangażowania lekarza w zakres wybranej dziedziny medycyny oraz motywacji do podjęcia szkolenia specjalizacyjnego w tej dziedzinie.” ??

W tym momencie pozostaje jedynie rozłożyć ręce. Na myśl przychodzi mi tylko jedno słowo – nepotyzm.

A co z sytuacją, kiedy wycofają w 2013 roku LEP i osoby, które nie dostały się na specjalizacje na podstawie LEP-u i w następnym postępowaniu kwalifikacyjnym będą musiały się rekrutować na podstawie średniej ze studiów? Bardziej przeraża sytuacja z roku 2017, kiedy to na rynek medyczny wyjdą jednocześnie 2 roczniki młodych lekarzy! Jedni ze stażem a drudzy bez. Wszyscy będą walczyć o miejsca na podstawie średniej ze studiów. O tempora o mores!

Obecnie do 2 października trwają konsultacje społeczne.

OZZL dał już odpowiedź (odnośnik do dokumentu tutaj:
http://www.ozzl.org.pl/images/stories/list_do_MZ_w_sprawie_specjalizacji.pdf). Jednak czytając to brakuje mi słów. OZZL nie rozumie w ogóle projektu ustawy! Przyjrzyjmy się 2 punktowi Stanowiska OZZL – 2. Przyznawanie dodatkowych punktów przy kwalifikowaniu na prezydentury (poza wynikiem LEP)… OZZL nie rozumie, że Ministerstwo chce wycofać w ogóle LEP!!! Sytuacja jest przerażająca.

Naczelna Izba Lekarska nie wydała jeszcze swojego stanowiska.

Po przeczytaniu projektu tej ustawy przyszły mi dwie rzeczy do głowy:
  1. Uciekać za granice jak najszybciej.
  2. Zawalczyć o dobro swoje i moich kolegów. Nie pozostać biernym na tą całą chorą sytuacje. Dlatego też zamierzam napisać swoją opinię na adres internetowy:
    m.faber@mz.gov.pl
    To adres, na który do 2 października 2010 można wysyłać swoją opinie na ten temat!
    Ja z pewnością to zrobię. Proszę również Pana Panie Profesorze o zrobienie tego kroku. Nie można pozwolić, żeby ludzie, którzy nie mają pojęcia o sytuacji na polskich uczelniach wymyślali żałosne przepisy, które wprowadzą bardzo dużą niesprawiedliwość.

Jeżeli opublikuje pan ten list na swoim blogu – a na co mam nadzieję – zachęcam wszystkich czytających do napisania swojej opinii na adres internetowy.
A dla Ustawodawcy mam radę. Jeżeli chcecie Państwo zaoszczędzić na LEP-ie szukając oszczędności, wystarczy wprowadzić opłatę rekrutacyjną w rozsądnej cenie! Mam tutaj na myśli cenę, która rzeczywiście odzwierciedla koszty przeprowadzenia tego egzaminu. Skoro LEP i LDEP pochłania 530 tysięcy złotych rocznie to łatwo można wyliczyć ile kosztuje LEP dla jednego zdającego.
Podczas rekrutacji na studia wprowadzono opłaty rekrutacyjne. Około 70 zł za jeden kierunek studiów. To, że jest to cena nie adekwatna to już inny problem (Uczelnia uzyskuje przychód od około 4000 kandydatów, na sam kierunek lekarski w wysokości około 280 000 tysięcy złotych, i to od jednego tylko kierunku (jest jeszcze fizjoterapia, farmacja, pielęgniarstwo, dietetyka, kosmetologia, położnictwo… – czyli tyle ile kosztuje jedna sesja LEP-u. Ale to już oddzielna sprawa…)

Z poważaniem
Student WLK ŚUM

Witam ponownie Panie Profesorze,

W uzupełnieniu do poprzedniej wysłanej przeze mnie wiadomości, pozwoliłem sobie wyliczyć ile kosztuje jednorazowy koszt podejścia do LEP-u.
Oto obliczenia:
  • 530 tys. zł / rok – koszty LEP-u które pokrywa ministerstwo każdego roku
  • w ciągu ostatniego roku LEP zdawało 2598 osób w lutym 2010 roku i 2764 we wrześniu 2009 roku – co łącznie daje 5362 zużytych arkuszy w ciągu roku.
  • 530 000 : 5362 = 98,84 zł à to jednorazowy koszt LEP-u
 
Pozdrawiam
Student WLK ŚUM

środa, 22 września 2010

Granty ministerialne

19 lipca pisałem o wynikach 39 konkursu o granty naukowe. Wynik pracowników naszej uczelni był niezły, szczególnie w odniesieniu do wcześniejszych edycji. Przypomnę, 14 projektów uzyskało finansowanie. Poniżej przedstawiam wyniki innych uczelni. Na tym tle plasujemy się w połowie stawki zajmując 6-7 miejsce wraz z Uniwersytetem w Białymstoku. Lider to Collegium Medicum z Krakowa (24 granty), nieznacznie ustępują koledzy z Poznania (22), potem idą uczelnie z Łodzi i stolicy (21), piąte miejsce zajmuje Gdański Uniwersytet Medyczny (19). Dalsze miejsca ze znacznie słabszym wynikiem zajmują Szczecin (10), Lublin (9), Wrocław (6), Bydgoszcz (5), a stawkę zamyka najmłodszy wydział medyczny z Olsztyna (4). Natrafiłem także na jeden wniosek sygnowany przez Wydział Medyczny Uniwersytetu w Rzeszowie.
Te zbiorcze dane nie mogą w pełni odzwierciedlić wyników, gdyż warto by się pokusić o „znormalizowanie” wyników w odniesieniu do liczby pracowników (co spowodowałoby obniżenie naszej pozycji). Ciekawe byłoby także policzenie łącznej kwoty uzyskanego finansowania.
Zastanawia słaby wynik uczelni z Wrocławia (to pewnie nie jest przypadek, ryba psuje się od głowy…), poza tym pojawienie się w zestawieniu nowych wydziałów pokazuje, że w przyszłości konkurencja o ograniczone środki na prowadzenie badań naukowych może być coraz ostrzejsza.

poniedziałek, 20 września 2010

Do Pani Rektor Prof. dr hab. n. med. E. Małeckiej-Tendery skierowałem poniżej zamieszczony list. Mam nadzieję, że moje argumenty znajdą zrozumienie i umowa nie zostanie podpisana. I niewiele tu zmienia niższa niż zakładano kwota przeznaczona na PR. Zgodnie z informacją uzyskaną w Dziale Zamówień Publicznych uczelni na realizację projektu pierwotnie uczelnia zamierzała przeznaczyć kwotę 400.000 zł, a umowa ma opiewać na 75.000 zł. Nie idzie tylko o sumę, to przede wszystkim kwestia zrozumienia jak powinna funkcjonować uczelnia wyższa.

apel

piątek, 17 września 2010

Hot news!

Poniżej podaję wynik przetargu na Obsługę Public i Media Relations. Informacja znajduje się na stronie internetowej uczelni.
Jak widać z pisma już w lipcu było wiadomo kto wygra!
Gratuluję anonimowemu Czytelnikowi przenikliwości i wiedzy… (komentarz poniżej).


Anonimowy pisze...
Orzechy przeciw żołędziom, że przetarg wygra PRC Communications Group niejakiego Sebastiana Chachołka z Czeladzi.
7 września 2010 21:43


Katowice, dn. 16. 07.2010r.


RZP/PN/0723/67/10


INFORMACJA O WYBORZE OFERTY




Dotyczy: postępowania o udzielenie zamówienia na Obsługę Public i Media Relations. Nr postępowania RZP/PN/67/10

Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach informuje, iż w wyniku przeprowadzonego postępowania jako najkorzystniejsza została wybrana oferta:

Grupa PRC Spółka z o. o.
40-287 Katowice
ul. 1 Maja 112/15
Biuro w Czeladzi


która otrzymała największą ilość punktów, zgodnie z kryteriami oceny ofert zawartymi w SIWZ.
W związku z powyższym umowa z ww. Wykonawcą podpisana będzie 22.09.2010r.

Zgodnie z art. 92 ust. 1 pkt 1 ustawy Prawo zamówień publicznych załączam „Zbiorcze zestawienie ofert” ZP-12 oraz „Streszczenie i porównanie złożonych ofert” ZP-21.

Załączniki
- ZP-12
- ZP-21

O kryzysie polskiego świata uniwersyteckiego na przykładzie wrocławskiej Akademii Medycznej

Oświadczenie Rektora

czwartek, 16 września 2010

Hirschberg, Adolf-Hitler Platz

W czasie wakacji jedną noc spędziłem w hotelu „Baron” w Jeleniej Górze. Dojechałem tam rowerem po naprawdę ciężkim dniu (90 km, w tym morderczy podjazd na Przełęcz Karkonoską z nachyleniem sięgającym 25%, a temperatura na przełęczy wynosiła zaledwie 6 stopni). Hotel okazał się być bardzo porządny, urządzony ze smakiem, elegancki, z miłą i kompetentną obsługą. I wszystko byłoby bez zarzutu gdyby nie jedno „ale”. Na korytarzach hotelowych powieszono zdjęcia z przedwojennej Jeleniej Góry, która wówczas nazywała się Hirschberg. Jedno z tych zdjęć przedstawiało Adolf Hitler-Platz (Plac im. Adolfa Hitlera). Wydało mi się to niestosowne - w polskim hotelu takie zdjęcie; w końcu Führer był zbrodniarzem wojennym, uczynił tyle zła Polsce i Polakom, że taka forma jego upamiętnienia jest nie na miejscu.

Zwróciłem na tą niestosowność młodej recepcjonistce, ta była niezmiernie zdziwiona; stwierdziła, że dotąd nikt na to zdjęcie nie zwrócił uwagi. Ten brak wyczucia, co wolno, a czego nie wypada, co dozwolone, ale niestosowne zmusza do zastanowienia.

poniedziałek, 13 września 2010

Jeszcze o płatnych studiach medycznych

W nawiązaniu do tekstu o płatnych studiach medycznych z sierpnia br. poniżej podaję informacje zaczerpnięte ze strony internetowej naszej uczelni.

Limity punktów warunkujące przyjęcie na I rok studiów niestacjonarnych (czytaj: płatnych) kierunków Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu w roku akademickim
2010/2011 ustalone w dniu 30 sierpnia 2010r.

Kierunek lekarski – 142 pkt. i biologia 70 pkt.

Limit ten jest wspólny dla kierunku lekarskiego Wydziału Lekarskiego w Katowicach oraz Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu
Kierunek lekarsko-dentystyczny – 150 pkt.

Dla studiów stacjonarnych (czytaj: dziennych)
Kierunek lekarski – 165 pkt. i biologia 87 pkt.

Studentowi wystarcza 86% punktów wobec wymagań stawionych studentowi studiów dziennych oraz 80% punktów z biologii.
Przepaść jest ogromna; proces równania w dół trwa…

sobota, 11 września 2010

Rozmowa z pracownikiem uczelni

Spotkałem dziś pracownika naszej uczelni, zagadnąłem go słychać, jak idą przygotowania do nowego roku akademickiego. W odpowiedzi usłyszałem, że nic nie wie, że uczelnia go w zasadzie nie interesuje. Swoje zajęcia dydaktyczne realizuje i tyle go widzą w pracy.
„Bo i po co mam się starać” stwierdził od siebie. „Uczelnia przesunęła mnie na samo dno w sensie pozycji i zarobków, warunki pracy są skandaliczne, chodzę do pracy by dociągnąć do emerytury”.

Przykro jest słuchać takich gorzkich uwag, szczególnie gdy są wypowiadane przez kogoś kto niegdyś był pełen zapału, energii i zaangażowania. Skuteczność władz uczelni w ostatnich 5 latach jest porażająca; niestety to skuteczność w destrukcji, a nie budowaniu. A najsmutniejsze, że największe „sukcesy” dotyczą sfery najważniejszej – ludzi tu pracujących. Masę pracowników zwolniono, sporo odeszło z uczelni na własne życzenie, a większość pozostałych po prostu „odrabia pańszczyznę”. Identyfikacja z uczelnią sięgnęła dna, ale pewnie prawdziwą skalę tego zjawiska zobaczymy dopiero za 2 lata…

A co potem, jak odbudować zerwane więzy społeczne?
Jak zbudować zaufanie do władz?
Jak przekonać, że rektor nie jest strażnikiem formalnej dyscypliny, ale może być także prawdziwym liderem, dla którego pracownik jest partnerem i świadomym współpracownikiem?

poniedziałek, 6 września 2010

Czy PR (Public Relations) mogą zastąpić inne płaszczyzny aktywności człowieka lub instytucji? - to ważne pytanie w naszym życiu publicznym. Rozglądając się wokół można odnieść wrażenie, że coraz mniejsze znaczenie ma solidna „praca u podstaw”, a o sukcesie decydują względy marketingowe, chwyty reklamowe, po prostu PR. Dość oczywiste jest takie podejście w sferze handlu („reklama dźwignią handlu” - to dobrze znane hasło).

Ale profesjonalne techniki wkraczają także w inne obszary, np. do działalności samorządowej i politycznej. Czy samorządowiec lub polityk, ludzie zaufania publicznego, powinni uciekać się do metod, które mogą łatwo wykreować wizerunek nie mający wiele wspólnego z rzeczywistością? Czy znakomicie skrojony garnitur, gustowny krawat, stosowna karnacja skóry mogą zastąpić kompetencje, fachowość, uczciwość? Czy pozorowanie działań może zastąpić rzeczywiste czyny? Czy od mieszania herbata staje się słodsza? Czy trzeba malować trawę na zielono by ładnie wyglądała? Chleba i igrzysk potrzebowali już starożytni Rzymianie, ale dziś, w dobie postępu cywilizacyjnego, łatwego dostępu do informacji oraz coraz lepszego wykształcenia milionów ludzi to hasło powinno pozostać obecne tylko na lekcjach historii.

Śmiem wątpić, by PR był lekiem na całe zło, dlatego z niepokojem obserwuję, jak profesjonalne metody (manipulacje?) wywierania wpływu na nasze zachowania, wybory i oceny podważają i wypierają tradycyjne wartości dotąd dominujące w życiu społecznym.

Do napisania niniejszego tekstu skłoniła mnie informacja o ogłoszeniu, które znajduje się na stronie internetowej naszej uczelni. Dotyczy ona przetargu na firmę PR-owską mającą służyć tworzeniu dobrego wizerunku naszej uczelni. Po tekstem zamieszczam ogłoszenie o tym przetargu. Ze zdumieniem przestudiowałem to ogłoszenie, poniżej przestawiam swe uwagi.

Pierwsza kwestia do ustalenia: od czego zależy ranga i wizerunek uczelni wyższej? W moim najgłębszym przekonaniu absolutnie kluczowe jest przestrzeganie w życiu uniwersytetu zasad etyki akademickiej. Bez wierności tym żelaznym zasadom trudno liczyć na prawdziwy sukces.

Pochodną realizacji zasad etycznych jest dobrze prowadzony proces kształcenia, w którym studenta i wykładowcę łączą nie „odfajkowane” (wpisane do harmonogramu, podpisane z zaznaczeniem godziny i minuty, jak u robotnika pracującego przy taśmie produkcyjnej) zajęcia dydaktyczne, ale prawdziwa więź nauczyciela i ucznia.

Kolejny obszar to badania naukowe, rzetelne, nowatorskie, uczciwie realizowane, a później publikowane w dobrych czasopismach.

Te dwa podstawowe kierunki: dydaktyka i nauka stanowią o prawdziwej wartości uczelni. Co więcej, oba filary każdej szkoły wyższej są łatwe do oceny. Poziom dydaktyki mierzą wyniki różnych egzaminów końcowych (np. LEP w przypadku studentów medycyny) czy popyt na absolwentów danej uczelni ze strony pracodawców. Poziom nauki jest jeszcze łatwiej poznać; liczba Noblistów (są takie uczelnie…), patentów, grantów, publikacji, cytacji, to proste narzędzia pokazujące miejsce każdej uczelni. Zatem nie ma żadnych racjonalnych powodów by próbować zmienić prawdziwy obraz rzeczywistości metodami „inżynierii społecznej”. Czy uczelni jest potrzebny PR? Owszem, w ograniczonym zakresie tak, o wizerunek powinien dbać jej rzecznik. Ale i tak o randze uniwersytetu zadecydują obiektywne przesłanki.

Po drugie zastanówmy się nad kwestią finansów, takie działania to wydatek z kasy uczelni niemałych środków. Na realizację projektu przewidziano w budżecie kwotę 400.000 zł (słownie: czterysta tysięcy złotych). Czy na pewno na to nas stać i czy w wyniku podjętych działań uczelnia stanie się istotnie lepsza czy też tylko jej wizerunek zewnętrzny się poprawi (=obraz będzie nierzeczywisty, nie pokazujący stanu faktycznego i w istocie wprowadzający w błąd)?

PS: za 400.000 zł można kupić:
  • 200 komputerów (np. dla biblioteki w Zabrzu, w której praktycznie nikt nie korzysta ze stojących tam eksponatów muzealnych)
  • Około 150-200 zestawów do badań laboratoryjnych - każdy na 80 oznaczeń
  • 100 mikroskopów
  • 3-4 dobre respiratory
  • A także ufundować 288 (najniższa stawka) lub 88 (najwyższa stawka) stypendiów naukowych dla studentów; w wydziale zabrzańskim liczba studentów otrzymujących stypendia naukowe waha się około liczby 260
  • Pokryć koszty 40 wyjazdów na kongresy międzynarodowe
  • Można także zatrudnić na okres roku około 12 młodych pracowników - asystentów tak potrzebnych w uczelni.

Źródło: http://www.slam.katowice.pl/news.php?extend.2844.22

piątek, 3 września 2010

Podsumowanie sierpnia

W sierpniu zanotowałem spory ruch na blogu, jak na okres wakacyjny. Zainteresowanie Czytelników wzbudził list studenta opublikowany 8 sierpnia, a także tekst o płatnych studiach medycznych. Do tych materiałów nadeszło sporo komentarzy, natomiast gdyby mierzyć oddźwięk liczbą wejść to na pierwszym miejscu należało by postawić link o Prof. J. Hołowieckim (przez parę dni blog odwiedzało blisko 300 osób dziennie). Ale nadszedł tylko jeden komentarz. Czyżby wymowa faktów była tak porażająca?

Pewne zainteresowanie (7 komentarzy) towarzyszyło informacji dotyczących wydarzeń w uczelni wrocławskiej. Dotąd z bliżej mi nieznanych powodów do tekstów dotyczących zarzutów postawionych Rektorowi Andrzejakowi nie napływały komentarze. A tak na marginesie podsumowania miesiąca, co jeszcze się musi wydarzyć by zakończyć tę kompromitującą historię?!

…standardy godne ludów pierwotnych coraz bliżej…
…polskie środowisko akademickie milczy…

środa, 1 września 2010

O densytometrze słów parę

Od 1 września jest wreszcie czynny densytometr, podstawowe narzędzie w mojej pracy naukowej i zawodowej. 180 dni było potrzeba były by uruchomić to cenne urządzenie. To niewiarygodne, żeby aparat diagnostyczny wart ponad 200.000 zł po prostu stał bezczynnie. Ale lepiej późno niż wcale. Niemniej należy pamiętać, że ¼ czasu trwania gwarancji już upłynęło, a mnóstwo pacjentów ustawia się w długiej kolejce na wykonanie badania.

Aparat ma służyć do prowadzenia badań naukowych dlatego zwróciłem się z ofertą współpracy naukowej do kierowników jednostek z mego wydziału.

Zapraszam także pracowników z innych wydziałów do podjęcia wspólnych badań.