Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

piątek, 20 kwietnia 2012

W lokalnej prasie o wyborach w naszej uczelni

Awantura o głosowanie na Śląskim Uniwersytecie Medycznym

19 komentarze:

Anonimowy pisze...

Prof.Buszman - El Salvator
Gratulacje. Liczni mało zorientowani dali się zwieść werbalnej i medialnej prezentacji. Ów pozornie zasłużony i niesłusznie skrzywdzony Profesor zyskał Wasze uznanie. A co właściwie o Nim wiecie? Czy wiecie, że jako nauczyciel akademicki rzadko znajdował czas i wysługiwał się podległych mu pracownikami, nie będącymi nawet pracownikami SUM. Może Ich zapytacie, zanim wstawicie swój znak poparcia na Senatora? A może elektorat PT PB zapyta Dziekanat o jego obecność na radach Wydziału inną niż związaną z Jego własną profesurą? Kiedy i jak długo uczestniczył w obradach RW? Te informacje mogą być dla Was szokujące. W owych nieszczęśliwych latach dla SUM, prof. PB, idol większości, zgromadził dla SUM nieco ponad 8 puntków IF (8.169). Oczywiście, jeśli taki dorobek prezentowali by wszyscy wybrani (łącznie byłoby około 380 punktów IF) w ciągy 2 lat, to i tak Ich dorobek stanowiłby ledwie 17% całości. Z taką aktywnością wybrańców zdaje się w ogóle nie podlegalibyśmy klasyfikacji.
Może nieliczni mając świadomość, iż prof.PB reprezentuje klasyczny konflikt interesów, ten który tak chętnie wytykany jest innym, szczególnie podwówczas, gdy jako nie poddany procedurom konkursowym prze wiele lat pełnił funkcję Ordynatora Oddziału, i jednocześnie prezesa AHP. Ciekawe? dualizm Maxwellowski jawi się jako jedyne wyjaśnienie. PW jest falą w SUM i cząsteczką w AHP, albo odwrotnie. No cóż, widać nieliczny elektorzy o tym wiedzą. Ale ich niewiedza skutkuje wyborem.
No cóz, tytularny Profesor PB, mało splamiony działalnością jako nauczyciel akademicki, zasłużył na wybor tylko dlatego, że wyraził Swoją niechęć do osób, którym wiele zawdzięcza. Jeśli to jest kryterium wyboru, to mogę jedynie wyrazić zadowolenie, iż nie znalazłem się w tym gronie.

Anonimowy pisze...

Akademicka aktywność Pawła Buszmana to pewna nowość. Zabrany przez Tenderę z Zabrza do Katowic, zorganizował AHP-PAKS i zajmował się zarabianiem pieniędzy dla Tenderów i Bochenka. Wykazał się dużymi umiejętnościami w prowadzeniu interesów. Teraz AHP to jeden z najważniejszych medycznych podmiotów gospodarczych w Polsce, ale gdzieś w początkach trzeba było to i owo zrobić niezbyt czysto. Dlatego zabezpieczenie wizerunku jego promotorów, szczególnie jednego z nich, skoligaconego z odchodzącą w niesławie władzą SUM, wymagało poświecenia Pawła Buszmana. Skutkowało to spektakularnym wyrzuceniem go z Ochojca. Był to podobno przykry spektakl. Buszman może mieć z tym mentalny problem. Stąd jego aktywność faktycznie odwet na Michale Tenderze. Nie obrażajmy się jednak na Pawła, jest skuteczny. Jego twórczość na witrynie Sygnatariuszy mocno przyczyniła się do klęski stronnictwa Tenderów w wyborach RW w Katowicach. W krucjacie przeciwko Tenderom jest ważnym sojusznikiem. Na tym etapie okazał się przydatny i skuteczny.
Zobaczymy, co dalej. W interesie AHP (czytaj Buszmana i Bochenka) jest wybór Rektora o umiarkowanych zapędach reformatorskich. Początkowo myśleli o Marianie Zembali – spełniał kryteria „charyzmatycznego przywódcy” – patrz prezentacja Buszmana na witrynie sumwybory2012.pl. Jednocześnie Zembalowa Polska Grupa Medyczna i jej klony to wprawdzie konkurencja dla AHP, jednak prywatna aktywność gospodarcza Zembali, skądinąd Dyrektora publicznego Śląskiego Centrum Chorób Serca, gwarantuje ograniczoną jego aktywność w walce z konfliktami interesów.
Po klęsce Zembali w wyborach do RW w Zabrzu sytuacja się skomplikowała. Król z Jałowieckim nie koniecznie będą gwarantować im spokój. Idealista Pluskiewicz z definicji może być mało wygodny. Katowiczanie ostatnio promują Więcka. Ten ostatni, zajęty własnym ego, może faktycznie być najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla AHP. Wszystko przed nami.
Tak czy inaczej zagłosujcie na Senatora Pawła Buszmana. Należy mu się, jego vendetta przydała się Uniwersytetowi.

Anonimowy pisze...

Odpowiadam poprzednikowi. To rychło w czas jesteśmy informowani o tych zawiłościach w stosunkach pomiędzy prof.Buszmanem a Tenderami. Takie informacje należało pisać przed, a nie po. Przecież ta witryna internetowa istnieje już wiele lat. Zresztą to nie prof.Buszman jest naszym kandydatem na rektora, aby go prześwietlać "do trzeciego pokolenia", a dobry menadżer w naszym Senacie jest niezwykle potrzebny. Lepszy niż profesorowie z wysokim IF, bo nie to jest miernikiem dobrego zarządzania uczelnią. Gigantów nauki już gościliśmy w Senacie. Teraz czas na zmiany. Zmierzch Bogów musiał nastąpić, bo gardzili ludżmi. Siedem lat tyranii i wreszcie wyjrzało słońce - nadzieja na lepszą przyszłość.

Anonimowy pisze...

Państwo Tenderowie sami wpadli w pułapkę, którą zastawili na innych. Antydemokratycznie ograniczając liczbę samodzielnych pracowników w rw chcieli wyeliminować z nich swoich przeciwników. Tymczasem, to ich właśnie wyeliminowano. Antypracowniczy statut i inne regulacje prawne np.ordynacja wyborcza są sformułowane pokrętnie i dla potrzeb władz. Dobrze się stało, że teraz doświadczają tego, co przez wiele lat robili z innymi. Kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada. I to jest właśnie sprawiedliwość, na którą wielu z nas długo czekało.

Anonimowy pisze...

Jest to wersja elektroniczna artykułu Judyty Watoły, który w ciągu całego piątkowego dnia był modyfikowany zgodnie z zmieniająca się sytuacja w SUM. Pełna wersja tego artykułu jest w dzisiejsze Gazecie Wyborczej: Śląski Uniwersytet Medyczny- Awantura o wybory. Podobny artykuł jest w dzisiejszym Dzienniku Zachodnim autorstwa Agaty Pustułki : Śląski Uniwersytet Medyczny: wielka wojna o fotel rektora.

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z anonimowym wpisem z 8.57. Dobry Senatora to osoba rozumiejąca i umiejąca tworzyć zapisy prawne ( vide nasz statut i inne uchwały senatu ), powinna mieć elementarną wiedzę ekonomiczną (kształtowanie i zatwierdzanie budżetu, krytyczne spojrzenie na propozycje kanclerza ) być ponad interesami własnego wydziału, gdyż senat powinien wypracowywać strategię całej uczelni. Mieć własne zdanie podczas głosowań , a nie być maszynką do głosowania tak jak do tej pory było to praktykowane.W tej ordynacji wyborczej po raz pierwszy wybieramy senatorów przed wyborem rektora , to jest dobre pociągnięcie, gdyż wybieramy senatorów nie pod "kątem" wybranego rektora.Tak wybrany senat może być bardziej krytyczny; byle by nie sparaliżował działań rektora.

Anonimowy pisze...

Tak, animozje i zawirowania towarzysko-biznesowe p.Tenderów i p.Buszmana nas nie interesują.A to, że jemu jednemu udało się skutecznie przeciwstawić rektorce -gratuluję. Bo wszyscy inni krzywdzeni podkulali ogony i odchodzili nie mając żadnej nadziei na wygraną walkę w obronie własnej.Chwała prof.B. za to, że potrafił w imieniu wielu z nas walczyć jak równy z równym i osiągnąć pożądany skutek. Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.

Anonimowy pisze...

Tak, animozje i zawirowania towarzysko-biznesowe p.Tenderów i p.Buszmana nas nie interesują.A to, że jemu jednemu udało się skutecznie przeciwstawić rektorce -gratuluję. Bo wszyscy inni krzywdzeni podkulali ogony i odchodzili nie mając żadnej nadziei na wygraną walkę w obronie własnej.Chwała prof.B. za to, że potrafił w imieniu wielu z nas walczyć jak równy z równym i osiągnąć pożądany skutek. Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.

Anonimowy pisze...

A król nadal w rw i senacie. Czyżby przebudzenie w Zabrzu było trudniejsze? Zabrze znowu okazało się prowincjonalnym wydziałem drugiej kategorii.

Anonimowy pisze...

Wybory 19 kwietnia były dniem w życiu naszej uczelni, który przejdzie do jej historii. Tego dnia byliśmy świadkami początku końca pewnej kariery życiowej, kariery Pani Rektor Prof. Ewy Małeckiej-Tendery. Społeczność akademicka uczelni w wolnych, tajnych wyborach odrzuciła jej kandydaturę, jako członka Rady Wydziału i Senatu. To bezprecedensowy przypadek, gdy urzędujący rektor otrzymuje tak wyraźny znak odrzucenia przez społeczność akademicką. Pani Rektor przez dwie kadencje pełniła funkcję Dziekana, potem został Rektorem uczelni. To 13 lat pełnienia odpowiedzialnych funkcji. A dziś jej Koleżanki i Koledzy nie uznają za stosowane by zasiadała w ławach RW i Senatu. Nie trzeba już więcej wypowiadać nawet jednego zdania oceniającego działalność Prof. E. Małeckiej-Tendery w murach tej uczelni – ocena sformułowana w tak demokratycznym trybie nie wymaga weryfikacji.
Osobiście, jako człowiek, współczuję Pani Rektor, ale jako pracownik uczelni rozumiem dlaczego werdykt społeczny był tak wyraźny.
Pracownicy uczelni powiedzieli NIE.
Wydarzenia mają także wymiar szerszy, dotyczą również przyszłości. Za 23 dni, 14 maja staniemy przed urną wyborczą by wybrać nowego rektora. Koniecznie musimy przyjrzeć się kandydatom nie tylko pod kątem ich przydatności do pełnienia funkcji rektora związanej z ich kompetencjami czy programem. Każdy prawdziwy lider, także rektor musi mieć pewien zestaw cech osobowych impregnujących go przed „zachłyśnięciem” się władzą. Przyjrzyjmy się kandydatom nie jak profesorom, ale jak zwykłym ludziom. Jak rozmawiają z podwładnymi, jak nawiązują kontakt z pacjentem, czy mówią „dzień dobry” portierowi i sprzątaczce. Czy uśmiechają się do ludzi, czy po prostu lubią ludzi.
Ostatnie wydarzenia jakże dobitnie dowodzą, że bez pewnych cech charakteru nie można odnaleźć się, jako prawdziwy lider żadnej społeczności, a uczelni w szczególności.

Anonimowy pisze...

Zarządzanie wydziałem lekarskim w Katowicach przez panią Lewin-Kowalik przez wiele lat również woła o pomstę do nieba. W szczególnosci dyspozycyjność wobec Tenderowej i działania pokrętne, kłamliwe i bezprawne. Bulwersuje sprawa konkursów na naszym wydziale: bezpodstawne zmiany członków komisji, pomiatanie ludżmi, intrygi, kumoterstwo i mataczenie wielu spraw. Nie zasługuje na poparcie nawet jednym głosem.

Anonimowy pisze...

W odpowiedzi do komentarza o prof A. Buszmanie-zadziwia mnie jego zaciekłość i znajomość tak wielu szczegółów. Przez komentatora, prawdopodobnie z grupy popleczników TT. bądz samych TT., przemawia złość, może też zawiść,zaciekłość. Dlatego, ze nie chodził na RW? ze zna lepiej od nas styk własności prywatnej i publicznej co pozwala mu być lepszym od nas ekspertem w tej dziedzinie, ze jest dobrym zarządzającym? Znam co najmniej kilka osób, którzy nie uczestniczyli w RW bo byli zażenowani jej działalnością: wielokrotnie podkreślaną maszynka do głosowania, przeraźliwym marnotrawieniem czasu ich uczestników i stałym łamaniem demokratycznych zasad z uwypukleniem konformizmu. Wielu innych, zacnych naukowców, mimo wysokiego IF, cytacji,czy oceny przez studentów musiało opuścić mury SUM, bo nie mogli wytrzymać braku mozliwości rozwoju i mobbingu. Gdzie wtedy był Komentator? Osobiście mocno cenie Pana profesora AB. za jego otwartość i odwagę oraz wyraziste wystąpienie przed rozpoczęciem głosowania, przed ogłoszeniem werdyktu.

Anonimowy pisze...

Pani Lewin-Kowalik ma nieuzasadnione poczucie wyższości. Z pogardą odnosi się do innych bez względu na to czy są to szeregowi pracownicy, czy koledzy profesorowie. Mataczyła przy wcześniejszych wyborach, przesyłała listy do obowiązkowego wyboru. Zwalniała kogo chciała. Może dosyć. Pora na aut.

Anonimowy pisze...

Jestem więcej niż zniesmczony rządami państawa T. i mam dosyć tego układu. Rzeczywiście prof. Buszman wyraźnie przeciwstawił się JM. Jednak jeszcze jako studen pamietam: że był to "Syn Umiłowany" prof. T, że sekcja z którą miał mieć zajęcia przez dwa bloki robiła kardiologię w bufecie na dole i nie widziała (jeszcze wtedy doktora) ani razu. Pozwolono temu człowiekowi pod parasolem prof. T rozkręcić biznes marzenie. Jest to teraz niejako pyskówka w rodzinie.
Nie mam pewności, czy ta osoba powinna byc traktowana jako mąż opatrznościowy i objawienie. Czy rozumie problemy uczelni, zwykłych pracowników nauki?
Czy rozumie, że nie da się żyć za 2-3 tysiące, że zajęcia ze studentami to nie fikcja, a rzeczywisty ciężki chleb zajmujący godziny pracy?
Że przeciętny nauczyciel teorii żyje bez dodatkowego równoległego etatu w szpitalu, bez kasy z badań eksperymentalnych, bez zaplecza bisnesowego. Czy rzeczywiscie Pan Profesor staje w obronie wartości wyższych na uczelni?

Anonimowy pisze...

Mam prośbę do autora wpisu 20 kwiecień 00.21 o podanie więcej szczegółów na temat wystąpienia prof AB ( może rozszyfrowanie skrótu ).

Anonimowy pisze...

Wczytajcie się Państwo w głos byłego studenta Prof.B. "sekcja z którą miał mieć zajęcia przez dwa bloki robiła kardiologię w bufecie na dole i nie widziała (jeszcze wtedy doktora) ANI RAZU !!!" (22 kwietnia 2012 09:49). NAGA PRAWDA. Możecie zapytać tych, którzy za NIEGO odbywali zajęcia, a nie byli to pracownicy SUM. Wczytajcie się wszyscy, którzy dzisiaj GO gloryfikujecie. Cel uświęca środki - obowiązująca zasada. Powodzenia. Tylko jaki jest ten rzeczywisty cel?

Anonimowy pisze...

Chętnie bym pouczył tych studentów, aby tylko mieć możliwość w zamian popracować u prof. Buszmana i odbyć szkolenie w zakresie kardiologii inwazyjnej. Jego asystenci mają nie tylko dorobek naukowy, ale i umiejętności, które pozwalają na zarabianie niezłych pieniędzy. Profesorzy powinni być od tego, aby pracować koncepcyjnie, stwarzać warsztat pracy dla studentów i młodych lekarzy i zadbać by mieli za co żyć. Profesorowie nie mogą tracić czasu na wbijanie do głowy studentom propedutyki medycyny klinicznej, bo od tego są młodzi asystenci.

Anonimowy pisze...

OK, ale ten pan był wtedy jeszcze doktorem i miał określone obowiązki dydaktyczne.
Gratuluję postawy typu: chcę się nauczyć, zrobić kasę, a SUM niech mnie pocałuje! Zresztą taka postawa dominuje i dlatego mam obawy czy tego typu ludzie śa w stanie zrozumieć uczciwych, sumiennych pracowników, nad którymi nikt nie roztacza parasola bezkarności, aby mogli robić indywidualną karierę i pieniądze.

Anonimowy pisze...

Ten człowiek daje szanse właśnie takim ludziom. Stworzył warsztat pracy dla setek ludzi, których codzienna i systematyczne praca jest godziwie wynagradzania.
Wielu młodych i zdolnych ludzi chce pracować w jego zespole. Dlatego nie podoba się to innym, ktorzy nie potrafia zbudować taking zespołów.