Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

czwartek, 29 grudnia 2011

Polityka historyczna

Pojęcie „polityka historyczna” jest mało jasne dla wielu, może nawet większości Polaków. Najogólniej jest to polityka dotycząca kształtowania społecznego odbioru i zrozumienia wydarzeń historycznych, zwykle odnosząca się do danego kraju. W takim ujęciu odwołujemy się do przeszłości, ale tak naprawdę polityka historyczna jest jak najbardziej wpisana w bieżące życie. Wiedza dotycząca naszej przeszłości ma pomagać w zrozumieniu aktualnych wydarzeń i tak układać sprawy kraju by, korzystając z tej wiedzy, jak najlepiej realizować interes państwa i społeczeństwa. Wiedza pochodzi z wielu źródeł (szkoła, wychowanie w rodzinie, tradycje kultywowane w społeczeństwie, media, w końcu polityka państwa w tym zakresie). Zatem nasze podejście do wydarzeń historycznych dotyczących Polski są wypadkową szeregu czynników. Z pewnością zrozumienie wydarzeń historycznych nie jest dane raz na zawsze, modyfikują je bieżące zmiany cywilizacyjne. Sądzę, że aktualnie jesteśmy świadkami bardzo dynamicznych zmian świadomości historycznej polskiego społeczeństwa. Pójdę dalej, uważam, że ostatnie dwie dekady oraz nadchodzące lata będą miały absolutnie kluczowe znaczenie dla miejsca Polski w świecie na bardzo długi okres czasu. Niestety, dokonujące się na naszych oczach zmiany (pewnie nieuświadamiane przez znakomitą większość społeczeństwa) idą w niekorzystnym kierunku z punktu widzenia odbioru historii. Spróbuję uzasadnić ten pogląd.

Druga Rzeczpospolita czerpała swą siłę z tradycji Pierwszej RP oraz mitu powstań. Mimo zaledwie dwóch dekad, udało spoić się trzy różne społeczności pochodzące z odległych od siebie kulturowo zaborów i stworzyć patriotyczne, ceniące własne tradycje, ale przecież generalnie tolerancyjne społeczeństwo. Obok siebie żyli w zgodzie polscy obywatele różnej narodowości. Wojna zburzyła ten czas budowania nowoczesnego państwa polskiego. Po niej nastąpił smutny czas „budowy” nowego społeczeństwa polskiego. Polityka historyczna ówczesnego „państwa polskiego” miała na celu zniweczenie dorobku I oraz II RP i była zorientowana na zupełnie inne, pseudopatriotyczne wartości. Polka i Polak nowego typu miał wiernie służyć krajowi u boku Wielkiego Brata, ZSRR. W niepamięć miały pójść wydarzenia z naszej historii o ile nie służyły bieżącemu kształtowaniu nowego modelu obywatela i nowego typu wasalnego państwa. Ale mimo półwiecza indoktrynacji komunistycznej okazało się, że nadal wzorzec zachowań w przeważającej części polskiego społeczeństwa opiera się na tradycyjnych wartościach. Słowa patriotyzm, patriota, służba Ojczyźnie, wojsko i wiele innych nadal były obecne w świadomości społecznej. Ale wystarczyły dwie dekady by skumulowane przez stulecia wartości zostały poważnie zachwiane. Widzimy błyskawiczny odwrót od tych pojęć, zewsząd słychać nawoływania, że patriotyzm się przeżył, że w zjednoczonej Europie należy raczej przyjąć zasadę mimikry, że wydarzenia historyczne należy zostawić jakimś tam historykom, a życie należy odbierać tylko w wymiarze dnia codziennego. Patrzmy w przyszłość, nie za siebie. Padają słowa stawiające słowa patriotyzm i rasizm na jednej płaszczyźnie. Patriota to taki zacofany człowiek, niedostosowany do współczesności, wstecznik. Wmawia się nam, że tak się dzieje wszędzie w świecie, że nieuchronna jest kulturowa unifikacja.
Kulminacją takiej interpretacji rzeczywistości były wydarzenia 11 listopada w Stolicy.

Uczestnicy Marszu Niepodległości zostali określeni, jako skrajni narodowcy, ba, nawet faszyści, wrogowie zjednoczonej Europy.

Ale czy tak jest naprawdę wszędzie tak się dzieje, czy w każdym kraju wartości narodowe są w odwrocie? Z pewnością nie, czy ktokolwiek słyszał o kontrmanifestacji np. w Wielkiej Brytanii czy Francji, nie mówiąc o USA? Chętni do bojkotu lipcowych Świąt w USA lub Francji spotkaliby się ze społeczną infamią. To po prostu jest wykluczone.

Dlaczego w tych krajach erozja pojęć historycznych nie nastąpiła? Czyżby tam nie było globalizacji i unifikacji? Nie, w tych krajach państwo prowadzi spójną politykę historyczną. O własnej historii mówi się dużo (choć przecież nie zawsze bezkrytycznie), szanuje się bohaterów historycznych, święci się Święta Narodowe. Dba się o tradycje historyczne, pielęgnuje się pamięć historyczną. I wcale nie kłóci się taka polityka z pewną unifikacją życia jakie niosą współczesne wydarzenia.

A u nas? Skraca się lekcje historii, a dla tzw. mainstreamowych mediów opisywane pojęcia są raczej marginalne. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że taka ewolucja nie jest przypadkowa. Sądzę, że w interesie wielu środowisk, np. sfer wielkiego biznesu, a nawet niektórych państw leży pewna dezintegracja w innych państwach czy społeczeństwach. Polskie społeczeństwo po okresie półwiecza komunistycznego prania mózgów przechodzi okres dynamicznych zmian i pod pozorem rozwoju cywilizacyjnego można łatwo omamić nas pseudowartościami. Takie społeczeństwo jest wdzięcznym polem do różnego rodzaju manipulacji, zamiast kierować się własnym interesem i rozumem idzie na lep zamaskowanych, obcych interesów. Może dotyczyć to np. wprowadzania nowych norm i wartości, maskowania realizacji interesów silnych grup nacisku np. banków czy właścicieli mediów (obie te sfery zresztą już oddano w cudze ręce, dlaczego mają one liczyć się z polskim punktem widzenia i polskim interesem?). Efekt końcowy jest raczej pesymistyczny. My, Polacy mamy być cichym i potulnym konsumentem cudzych towarów i wartości, zamiast rozwijać własne, indywidualne ścieżki rozwoju mamy iść zgodnie w szeregu europejskiej „rodziny”.

Piszę o tych sprawach, gdyż niedawno w Katowicach odbyła się niezwykle ważna konferencja „Polityka historyczna jako element budowy wizerunku Polski we współczesnym świecie”. Zorganizowana przez Instytut Pamięci Narodowej, Stowarzyszenie „Pokolenie” i NZS 1980 konferencja zgromadziła wiele znanych osób, np. Prezesa IPN dr Ł. Kamińskiego czy redaktora Semkę.

Na koniec spróbujmy się zastanowić czy polityka historyczna w jakiś sposób ma przełożenie na życie akademickie. Wydaje się, że jak najbardziej. Tu także powinniśmy dbać o utrzymywanie dobrych zwyczajów i tradycji, szanować naszych nauczycieli, pamiętać o ważnych wydarzeniach z przeszłości. Nie oznacza to oczywiście bezrozumnego chwalenia przeszłości, pamięć historyczna nie oznacza braku analizy i rozsądnej krytyki. Nie namawiam do prowadzenia PR i propagandy sukcesu, tego nam nie brakuje wokół, w naszej uczelni także. Uważam, że rzeczowa analiza przeszłości (by móc ją prowadzić należy najpierw posiąść odpowiednią wiedzę) ma służyć prawidłowemu prowadzeniu spraw bieżących. W innym razie będziemy pogrążać się coraz głębiej w marazm, dominować będą „oligarchiczne” grupy interesów, a polskie uczelnie będą oddalać się od świata coraz bardziej. Niestety, nie widzę takich działań na poziomie państwa, które nie prowadzi żadnej spójnej polityki historycznej. Analogicznie dzieje się w polskich uczelniach; nie bez powodu w ostatnich latach byliśmy świadkami różnego rodzaju wydarzeń, które dawniej nie miały miejsca.

wtorek, 27 grudnia 2011

O plagiatach

Z życia wrocławskiej AM


piątek, 23 grudnia 2011


Wszystkim Czytelnikom bloga życzę spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia i roku 2012 pełnego sukcesów

środa, 21 grudnia 2011

POSIEDZENIE SENATU

Dziś miało miejsce ostatnie posiedzenie Senatu w 2011 roku. Interesujące informacje przedstawił Podsekretarz w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego Prof. M. Banach. Skupił się na zagadnieniach dotyczących systemu nauki. Wprowadzana w tym roku reforma wydaje się istotnie stwarzać nowe możliwości na polu badań naukowych, ale niepokój może budzić skierowanie zbyt dużego strumienia pieniędzy na KNOW (Krajowe Naukowe Ośrodki Wiodące). W dziedzinie nauk medycznych ma ich być zaledwie 3 w kraju. Nasz gość przedstawił także różne, nowe ścieżki uzyskiwania finansowania dla młodych naukowców, ale także dla uznanych autorytetów w skali krajowej. Po tym wystąpieniu rozpoczęła się dość żywa dyskusja, która raczej nie wyjaśniła wielu poruszanych problemów. W mojej opinii jest wiele zagrożeń dla tych ambitnych planów Ministerstwa, ale sądzę, że największym wyzwaniem jest wyzwolenie w środowiskach akademickich prawdziwego zainteresowania nauką. Obserwujemy od lat stopniową atrofię polskiej nauki, coraz mniej osób tak naprawdę uprawia naukę. Tak jest wszędzie, w całej Polsce. Dlatego zapytałem się Pana Ministra czy równolegle do wielokierunkowych reform Ministerstwo opracowało także koherentny, spójny program pobudzenia aktywności naukowej, program wykorzystujący wiedzę z takich dziedzin, jak socjologia, komunikacja społeczna, psychologia, gdyż istnieje realne zagrożenie, że nie będzie wystarczającego odzewu społecznego na nowe możliwości rozwoju. Odpowiedź była negatywna, nie ma niestety takiego programu.

Bardzo ważna była także kwestia możliwości zamieszczenia na stronie internetowej uczelni projektu statutu (ma być gotowy do końca grudnia br.). RW z Zabrza przyjęła uchwałę by opublikować statut na naszej stronie stąd wsparty tym stanowiskiem ponowiłem już dwukrotnie przedstawiany wniosek by cała społeczność akademicka mogła zapoznać się z owocem ciężkiej pracy członków komisji statutowej. Niestety, nie ma takiej woli, projekt statutu nie będzie poddany społecznej ocenie. Zgodnie z ustawą swe zdanie przedstawią związki zawodowej (mają na to 30 dni), potem projekt przejrzą prawnicy i dopiero wówczas, już bez możliwości wprowadzania jakichkolwiek zmian w wyniku uwag pracowników uczelni, ma być on opublikowany na stronie internetowej. Senat ma się zająć uchwaleniem statutu i tylko jego członkowie będą mieć możliwość wypowiedzi. A czasu jest mało, statut musi być uchwalony do końca marca.
Nie mogę pojąć dlaczego nie można go zaprezentować pracownikom, komu to przeszkadza? W moim rozumieniu godzi to w zasady demokracji akademickiej (są w Polsce uczelnie, w których wykorzystano drogę Internetu do przeprowadzenia szerokich konsultacji społecznych). Przecież statut określi funkcjonowanie uczelni na długie lata i należy wykorzystać wszelkie możliwości by był on na miarę naszych oczekiwań i aspiracji. A im więcej osób się pochyli na projektem statutu tym będzie on lepszy. Na apel Przewodniczącego komisji statutowej Prof. Z. Gąsiora drogą poczty elektronicznej nadeszło kilkanaście wniosków do projektu statutu. Usłyszeliśmy, że te cenne spostrzeżenia wykorzystano w pracy komisji. To najlepszy dowód, że warto wykorzystać społeczny potencjał drzemiący w pracownikach naszej uczelni. Wierzę w mądrość pracowników pracujących w uczelni, ciągle wierzę w sens demokracji akademickiej, ale opisane działania skutecznie zniechęcają ich do jakiejkolwiek inicjatywy.

Trybuna Robotnicza 21. grudnia 1981 r.



Nie widzisz gazety? Pobierz tutaj...

wtorek, 20 grudnia 2011

O stanie wojennym

Najbardziej pomijany efekt stanu wojennego to złamanie Polaków pod względem moralnym, które przetrwało do dzisiaj – rozmowa z dr. Jarosławem Szarkiem w przeddzień 30. rocznicy stanu wojennego

poniedziałek, 19 grudnia 2011

O uroczystościach w Centralnym Szpitalu Klinicznym w Katowicach 16 grudnia

Centralne obchody 30 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego de facto odbyły się w tym roku w województwie śląskim. Kulminacją obchodów była uroczystość pod kopalnią Wujek czcząca pamięć górników zamordowanych 16 grudnia 1981. Ponury dzień pamiętny krwawą pacyfikacją kopalni przez siły ZOMO stał się także dniem początku próby lekarzy Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach-Ligocie. Milicja miała rozkaz kierowania ambulansów z rannymi do dwóch „zmilitaryzowanych” szpitala górniczego w Ochojcu i szpitala MSW. Decydentów nie interesowało, że w szpitalach tych nie ma neurochirurgii i torakochirurgii. Dzięki fortelowi dr Marka Rudnickiego (dziś profesora chirurgii w Stanach Zjednoczonych) znaczna część rannych zawieziona została do CSK. Marek Rudnicki radiotelefonem na częstotliwości pogotowia ratunkowego polecił ich załogom skierować się do CSK. Tam udzielono im pomocy medycznej, założono podwójne historie choroby. Represje spotkały w tym dniu także załogi karetek, generalnie pracowników służby zdrowia, także tych zaangażowanych w pomocy rannym w okolicy kopalni.

Upamiętnieniem roli lekarzy, pielęgniarek, całego personelu służby zdrowia, w szczególności pracowników Centralnego Szpitala Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w niesieniu pomocy ofiarom komunistycznej zbrodni była uroczystość „Drogi do Wolności”. Jej centralny punkt stanowiło odsłonięcie pamiątkowej tablicy w holu Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach. Gospodarzem uroczystości był profesor Grzegorz Opala. Uświetnili ją swoimi wypowiedziami Prof. Irena Lipowicz - Rzecznik Praw Obywatelskich, Andrzej Rozpłochowski - legendarny przywódca Solidarności Huty Katowice, Pełnomocnik Marszałka Województwa Śląskiego ds. obchodów 30 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego oraz Ksiądz Prałat dr Stanisław Puchała - Proboszcz Parafii Katedralnej, kapelan Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności, w czasie stanu wojennego współorganizator komitetu pomocy represjonowanym i aresztowanym. Władze Katowic reprezentowała Pierwsza Wiceprezydent Katowic Krystyna Siejna. Wśród licznie zgromadzonych pracowników CSK i Uniwersytetu obecna była także JM Rektor SUM prof. Ewa Małecka-Tendera. Tablicę odsłonili Prof. dr hab. med. Dr Honoris Causa SUM Zygmunt Górka i syn dr Jerzego Kurkowskiego, Jerzy Kurkowski, jr.
Po odsłonięciu tablicy odbyła się sesja historyczna. W jej części „Nasi Profesorowie – uczestnicy walki o Niepodległą Polskę” przedstawiono sylwetki naszych nestorów, profesorów Zygmunta Górki, Władysława Nasiłowskiego oraz Tadeusza Pragłowskiego.

To był wielki dzień dla całej społeczności akademickiej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Informacja o naszej uroczystości pojawiła się, jako jedna z głównych wiadomości wszystkich ogólnopolskich stacji telewizyjnych.

Szkoda, że nie było informacji na stronie internetowej naszego Uniwersytetu. Szkoda, że Jej Magnificencja Rektor nie zechciała zabrać głosu w imieniu Społeczności Akademickiej. Gospodarz uroczystości parę razy zapraszał do głosu osoby, które chciałyby się wypowiedzieć.

Prof. Krzysztof S. Gołba

Poprosiłem Gospodarza blogu o nie zamieszczanie anonimowych komentarzy do tego tekstu.

Poniżej linki do informacji o naszej uroczystości.

Upamiętniono lekarzy, którzy pomagali górnikom z Wujka

Pielęgniarki i lekarze pomagali ofiarom Wujka. Dziś upamiętnia to tablica

Mój szczerbaty górnik

Mimo represji nieśli pomoc górnikom z Wujka

Lekarze o pacyfikacji Wujka: To było zabójstwo

Uroczystości 30. rocznicy pacyfikacji Wujka

tablica z bliska

tablica

niedziela, 18 grudnia 2011

W Gazecie Wyborczej o Grudniu '81

Mój szczerbaty górnik

Trybuna Robotnicza 18. grudnia 1981 r.



Nie widzisz gazety? Pobierz tutaj...

sobota, 17 grudnia 2011

Trybuna Robotnicza 17. grudnia 1981 r.



Nie widzisz gazety? Pobierz tutaj...

piątek, 16 grudnia 2011

Trybuna Robotnicza 16. grudnia 1981 r.



Nie widzisz gazety? Pobierz tutaj...

czwartek, 15 grudnia 2011

Z ŻYCIA AKADEMICKIEGO W ZABRZU

Od dawna planowałem by do 21 grudnia blog oddać w całkowite władanie historii sprzed 30 lat. Ale życie pisze czasem różne scenariusze i muszę parę zdań napisać o ważnych decyzjach Rady Wydziału w Zabrzu.

Na dzisiejszym posiedzeniu w imieniu grupy osób głos zabrał prof. W. Rokicki, który przedstawił koncepcję dotyczącą nadchodzących wyborów rektorskich. Stwierdził, że należy przeprowadzić prawybory spośród kandydatów do objęcia stanowiska rektora, gdyż kilka osób-członków naszej RW, nieoficjalnie, ale głośno wyraża taką chęć. Gdyby wszyscy kandydaci (3 lub 4 osoby) stanęli do wyborów porażka każdego kandydata jest prawie pewna, gdyż głosy z Zabrza zostaną rozproszone. Prof. Rokicki zwrócił przy ty uwagę na kluczowe kwestie dotyczące aktualnej sytuacji wydziału lekarskiego w Zabrzu oraz przypomniał, że jedynym rektorem z Zabrza od 1981 roku był prof. Religa. Ta interesująca propozycja wzbudziła spore zainteresowanie członków rady wydziału, swe wsparcie dla tej idei wyrazili tak ważni profesorowie, jak L. Poloński, W. Lukas oraz A. Dyduch. Swą aprobatę wyraził także Dziekan W. Król. Na ważny aspekt sprawy zwrócił uwagę prof. Poloński, mówiąc, że prawybory będą sukcesem, gdy kandydaci zawrą dżentelmeńską umowę i wycofają się z kandydowania na rzecz zwycięzcy prawyborów. Do sprawy wrócimy, zgodnie z obietnicą Dziekana Króla by dopracować szczegóły, ale już dziś można wyrazić zadowolenie, że w tej kwestii mamy zgodny pogląd.

I druga bardzo ważna sprawa. Przypomniałem członkom RW, że niedawno mieliśmy możliwość zgłaszania swych uwag do projektu statutu. Poinformowałem, że na ostatnim, listopadowym posiedzeniu Senatu zapytałem prof. Z. Gąsiora, przewodniczącego senackiej komisji statutowej czy planuje zamieszczenie na stronie internetowej uczelni projekt statutu. Niestety, nie otrzymałem wówczas odpowiedzi twierdzącej zatem zwróciłem się do Dziekana z wnioskiem by w głosowaniu RW wyraziła pogląd czy życzy sobie by ten projekt został opublikowany na stronie internetowej uczelni. Członkowie RW gremialnie poparli ten wniosek, co da mi możliwość dalszego kontynuowania dyskusji na posiedzeniu Senatu 21 grudnia. Jedyną wątpliwość o zgodność z prawem publikowania projektu statutu wyraził Dziekan W. Król. Wg mojej wiedzy nie ma takiego zapisu prawa, są w kraju uczelnie, które tą drogą zasięgnęły opinii swego środowiska akademickiego. Co więcej, projekty ustaw w Internecie publikuje kancelaria Sejmu RP, co jest wystarczającą rekomendacją do skorzystania z tej drogi.
Jestem głęboko przekonany, że społeczność akademicka z uwagą zapozna się z projektem statutu i przekaże swe uwagi władzom uczelni.

Spotkanie z funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa

14 grudnia 1981 roku do mieszkania, w którym byłem zameldowany zgłosiło się dwóch „smutnych” panów oraz jeden milicjant. Chcieli mi wręczyć osobiście wezwanie na rozmowę ostrzegawczą. Nie zastali mnie w domu i zostawili wezwanie na rozmowę (zamieszczam je poniżej). Tę rozmowę odbyłem parę dni później, przesłuchiwał mnie kapitan Obtułowicz, ubek delegowany do „pracy” na wydziale lekarskim w Zabrzu. Wielu studentów z Niezależnego Zrzeszenia Studentów Śl. A.M. miało wątpliwą przyjemność spotkania z tym osobnikiem, ale trzeba przyznać, że skończyło się na strachu i nikt z nas z Zabrza (poza Krzysztofem Gołbą) nie został internowany. Do ośrodków odosobnienia trafili także Irena Kubalok oraz Piotr Janas, studenci wydziału lekarskiego w Katowicach. W porównaniu do skali zatrzymań w innych śląskich uczelniach była to liczba znikoma.

wezwanie SB

środa, 14 grudnia 2011

Trybuna Robotnicza 14. grudnia 1981 r.



Nie widzisz gazety? Pobierz tutaj...

wtorek, 13 grudnia 2011

O stanie wojennym

o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym
o stanie wojennym

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Stan wojenny – 30 lat później

Jutro mija trzydziesta rocznica wprowadzania przez prl-owskie władze komunistyczne stanu wojennego. Młodszym Czytelnikom bloga przypominam: stan wojenny został wprowadzony NIELEGALNIE, nawet w ramach NIELEGALNEGO ówczesnego prawa, gdyż trwało wówczas posiedzenie Sejmu. Osoby odpowiedzialne za jego ogłoszenie z generałem W. Jaruzelskim nigdy nie zostały osądzone ani ukarane. Co więcej, wielu z nich żyje sobie spokojnie i dostatnio jak gdyby nic się nie stało.

Stan wojenny był ostatnią szansą na utrzymanie władzy przez PZPR, którą rządziła krajem w imieniu Związku Sowieckiego. Był to zamach na polskie społeczeństwo. Efektem terroru tego czasu było około 100 (sto) ofiar śmiertelnych lat osiemdziesiątych, a tę długą listę otwierają Górnicy z kopalni Wujek. Znamy nazwiska niektórych ofiar, np. Księdza Jerzego Popiełuszki, ale większość pozostaje bezimienna dla społeczeństwa jako całości. Znamy nazwiska niektórych katów, ale nie ofiar. Władze komunistyczne starannie zacierały ślady swych zbrodni. Niestety, także po 1989 roku kontynuowano różne działania zmierzające do zatarcia winy oraz wprowadzenia polskiego społeczeństwa w błąd po tysiąckroć powtarzając tezę, że stan wojenny to było tzw. „mniejsze zło” wobec grożącej nam hekatombie po nieuchronnej agresji naszych „przyjaciół” ze Wschodu. Dziś wiadomo z dostępnych dokumentów, że to jest kłamstwo; w grudniu 81 Sowieci nie mieli takiego zamiaru.

Kłam, kłam, zawsze coś z niego pozostanie; to znane słowa Goebbelsa.

Od lat mozolnie prowadzony jest proces dochodzenia do prawdy o tych smutnych czasach, choć tzw. main-streamowe media wcale nie kwapią się do wsparcia tych działań. Na szczęście, w dobie wielu możliwości przekazu informacji oraz Internetu (ciągle jeszcze wolnego od cenzury) nie da się w nieskończoność manipulować prawdą.
W ciągu nadchodzących dni nie będę zamieszczał żadnych informacji poza tymi dotyczącymi stanu wojennego. Jutro zaprezentuję obszerny dokument o stanie wojennym, a w kolejnych dniach pokażę strony tytułowe Trybuny Robotniczej, lokalnego organu prasowego PZPR w Katowicach. Te dokumenty pochodzą z mojego prywatnego archiwum i dotyczą pierwszych dni stanu wojennego od 14 do 21 grudnia.

PS. To jest 750-ty tekst zamieszczony na blogu.

niedziela, 11 grudnia 2011

Wiadomości ze strony internetowej uczelni

Nobel dla Tendery

czwartek, 8 grudnia 2011

WAŻNY KOMENTARZ CZYTELNIKA

Naprawdę chodzi o to by osoby wybrane przez nie statutową i nieregulaminową strukturę (w konsekwencji nielegalną) obejmowały kolejne stanowiska. Ta struktura, to zaledwie parę osób, oczywiście formalne stanowiska nie mają znaczenia. Nie należą do niej wszyscy członkowie tzw. kolegium rektorsko-dziekańskiego, też zresztą nieformalnego. Konkursy, wybory składu komisji konkursowych, posiedzenia komisji senackich, głosowania rad wydziału, senatu to fasada - pozory normalnego uniwersytetu. Prawdziwa treść to autorytaryzm, myślenie kategoriami „familii”, poczucie wyższości, tępienie myślących inaczej. Tak bywa też w innych uniwersytetach, sprawa wrocławska jest doskonałym przykładem. Jednak nasza nieformalna struktura jest zdecydowanie sprawniejsza. Skutecznie zastraszają, jeżeli trzeba to kupują – stanowiskiem czy nagrodą. Jeżeli natrafiają na prawdziwy opór decydują się na przeczekanie. Tworzą nimb swojej niezniszczalności i niewiarygodnej skuteczności. Uwielbiają załatwiać sprawy cudzymi rekami – zachowania pani Rogowskiej na komisji konkursowej to klasyczny przykład.

Dlaczego walczą dzisiaj pół roku przed wyborami? Hipotez jest kilka.

1. Wierzą, że mimo blamażu szyi uda się umieścić głowę rodziny na pozycji rektora.
2. Wierzą, że namaszczony przez nich następca będzie w przyszłości lojalny i przygotowują przestrzeń dla wspólnych interesów.
3. Nie wierzą, że namaszczony przez nich następca będzie w przyszłości lojalny i próbują zdobyć i utrzymać jak najwięcej fantów do przyszłego handlu. Jednostki w Ochojcu czy ligockiej pediatrii są dużo warte.
4. Nie wierzą, że namaszczony przez nich następca będzie w przyszłości lojalny i gdzieś chcą się okopać do emerytury (wraca pomysł z Ochojcem – oddziały kierowane przez ludzi spoza Uniwersytetu, kliniki kierowane przez miałkie osobowości). Na pediatrii też jakoś się uda utrzymać.
5. Boją się, nie mają żadnej wizji przyszłości, reagują odruchowo – może się uda.

Głosuję za hipotezą piątą. Wybory tuż, tuż. Czasu zostało niewiele, ale nie może im się udać. Zablokujmy kontynuację obecnej władzy. Blokujmy jej obecne dziania. Już niewiele mogą, nagrody zostały rozdane, konkursów zostało już tylko kilka. Szukajmy kontaktów, rozmawiajmy, wciągajmy biernych, pokazujmy patologię, definiujmy zło. Jeżeli starczy nam hartu walczmy – nawet o drobne sprawy.

SUM to szkoła z dobrą tradycją warto o nią powalczyć.

środa, 7 grudnia 2011

Hot news!

Przedstawiam dziś bardzo ważny list, skierowany przez Prof. K.S. Gołbę do społeczności akademickiej. Obrazuje on w bardzo trafny sposób patologię dotyczącą przeprowadzania konkursów na stanowiska kierownicze w naszej uczelni. Opisana sytuacja pokazuje, jak można manipulować wynikami pracy komisji konkursowych, by wpływać na decyzje podejmowane w tak istotnych kwestiach dla funkcjonowania uczelni.

Niech ta informacja będzie przesłaniem dla Komisji Statutowej opracowującej projekt nowego statutu; takie kompromitujące wydarzenia już nigdy więcej nie powinny mieć miejsca.

W moim najgłębszym przekonaniu tylko doprowadzenie do trwałej sytuacji, gdy cała Rada Wydziału będzie decydowała o tym, kto będzie kierował katedrą lub zakładem (zachowując doradczą rolę komisji konkursowej) gwarantuje, by nikt z nas nie był więcej świadkiem podobnych manipulacji.

Każda próba dalszego marginalizowania Rady Wydziału i utrzymania dotychczasowego status quo w zakresie procedur konkursowych w nowym statucie należy traktować, jako zamach na autonomię wydziału, jako podstawowego gwaranta demokracji akademickiej.

Prof. Krzysztof S. Gołba
Katedra Kardiologii
Wydziału Opieki Zdrowotnej
 
Uprzejmie informuję, że w dniu 6 września 2011 w Dziekanacie Wydziału Lekarskiego w Katowicach odbyło się posiedzenie Komisji Konkursowej nierozstrzygniętego konkursu na funkcję kierownika I Katedry i Kliniki Kardiologii.

Po dwukrotnych nieskutecznych pisemnych prośbach, w wyniku trzeciej złożonej w trybie Ustawy o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. 2001 Nr 112, poz. 1198) w dniu 1. grudnia 2011 uzyskałem dostęp do stenopisu i protokołu posiedzenia.

Po zapoznaniu się z dokumentami stwierdziłem, że w trakcie posiedzenia padły ze strony Dyrektor Szpitala w Ochojcu (uczestnika posiedzenia z głosem doradczym) - mgr Klaudii Rogowskiej - wypowiedzi na mój temat niezgodne z prawdą oraz mogące wpłynąć na decyzję członków Komisji. Wypowiedzi te jednoznacznie naruszają moje dobra osobiste.
 
Pani Dyrektor stwierdziła, że:
1. „Prof. Gołba […] nie kierował do tej pory zespołem ludzkim, nie daje rękojmi prawidłowego funkcjonowania jednostki”
 
Wyjaśniam, że w latach 1991-2001 byłem ordynatorem odcinka w II Klinice Kardiologii Wydziału Lekarskiego, a od 2001 do 2006 ordynatorem odcinka w Klinice Kardiologii Wydziału Opieki Zdrowotnej. W obu przypadkach dotyczy to klinik posadowionych na bazie II Oddziału Kardiologii Szpitala, w którym mgr Klaudia Rogowska jest Dyrektorem.
 
2. „Ponadto w raporcie pokontrolnym NIK-u pojawiły się pod jego adresem zarzuty dotyczące nieprawidłowości w prowadzeniu dokumentacji dot. badań klinicznych STICH”
 
Jest to stwierdzenie całkowicie niezgodne z prawdą. Załączam link do wystąpienia pokontrolnego NIK skierowanego do Dyrektor Klaudii Rogowskiej w związku z kontrolą P/08/173/LKA, a zawierającą wzmiankę dotyczącą badania STICH. Pełniłem w tym badaniu rolę Głównego Kardiologa w ośrodku kierowanym przez prof. Stanisława Wosia i wzmianka w wystąpieniu NIK w tej sprawie bezpośrednio mnie nie dotyczy.
 
http://www.nik.gov.pl/kontrole/wyniki-kontroli-nik/kontrola,6615.html
 
Jestem w posiadaniu udostępnionej części stenopisu posiedzenia Komisji.
 
Z wyrazami szacunku,
Krzysztof S. Gołba

poniedziałek, 5 grudnia 2011

INFORMACJE Z KRAJU

Poniżej przedstawiam informacje nadesłane przez inne organizacje związkowe polskich szkól wyższych na zapytanie Zarządu NSZZ „Solidarność” naszej uczelni dotyczące sposobu rozwiązania problemu dalszego zatrudnienia emerytów.

16 listopada 2011 od NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego
Witam,
Wydaje się, że od strony formalno-prawnej sprawa jest nie do ruszenia. Ustawodawca po to wprowadził taką normę prawną, aby właśnie umożliwić rozstawanie się przez pracodawców z osobami, które uzyskały świadczenia emerytalne. Oczywiście, uczciwy pracodawca powinien wprost powiedzieć zainteresowanym, że nie będzie kontynuował z nimi współpracy i jeśli odejdą na emeryturę, to zatrudnienia nie wznowią. Jeśli zrobił inaczej, to pozostaje tylko potępienie go i objęcie infamią. Nie widać tu odpowiednich instrumentów prawnych do dochodzenia roszczeń. Nie ma tu nawet przyrzeczenia publicznego, bo nie obiecywał niczego publicznie, a co najwyżej w kuluarach. Przykre to, ale prawdziwe.


W dniu 16 listopada 2011 od NSZZ „Solidarność” SGGW, Warszawa
Na SGGW nie ma takiego przypadku. Przynajmniej nic o takim nie słyszałam (gdyby był to jestem przekonana, że słyszałabym). Ale wszyscy pracownicy, którzy chcieli emeryturę i etat najpierw upewniali się u dziekanów, że będą mieć ponowne zatrudnienie.


16 listopada 2011 od NSZZ Solidarność SGH, Warszawa
Na SGH rektor złożył przyrzeczenie publiczne. Na  posiedzeniu  Senatu. Nie mamy problemów.


18 listopad 2011od NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu
W Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu pracownicy (nauczyciele i niebędący nauczycielami), którzy wystąpili z wnioskiem do Rektora o rozwiązanie stosunku pracy z powodu pobierania emerytury lub chcący przejść na emeryturę zostali nadal zatrudnieni. Wśród tych osób są nauczyciele akademiccy: profesorowie, pracownicy dydaktyczni oraz paru nie nauczycieli. Profesorowie zostali zatrudnieni do czasu ukończenia 70-tego roku życia. Pozostali do czasu ukończenia 65 roku życia ( kobiety).
Nie wiadomo mi nic aby ktoś kto złożył wniosek o rozwiązanie i ponowne zatrudnienie otrzymał negatywną decyzję. Wszystkie te osoby otrzymały też należną odprawę emerytalną. Natomiast zmam też osoby st. wykładowca, które pobierały emeryturę i nie wystąpiły o rozwiązanie i ponowne zatrudnienie (wolały zawiesić) i nadal pracują bo nie były pewne czy zostaną zatrudnione z powodu np. niedoborów dydaktycznych.
Z mojej wiedzy jaką posiadam w mojej uczelni Rektor ten problem rozwiązał najkorzystniej kierując się przepisami ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym.
Wiem, że w Politechnice Poznańskiej jest inaczej mniej korzystnie. Zatrudnienie ma miejsce, ale na okres roku lub krótszy.


29 listopad od NSZZ „Solidarność” Akademii Medycznej w Wrocławiu
W naszej akademii zostały przyjęte następujące zasady:
  1. samodzielni pracownicy (profesorowie i dr hab.) składają wniosek z akceptacją bezpośredniego przełożonego, uzyskują zgodę rady wydziału i senatu i dopiero otrzymują akceptację rektora,
  2. pozostali nauczyciele akademiccy muszą uzyskać pozytywną opinię przełożonego uzależnioną też potrzebami kadrowymi i wyrazić zgodę na 3-miesięczny urlop bezpłatny, po tym okresie mają gwarancję ponownego zatrudnienia,
  3. pozostali pracownicy muszą uzyskać pozytywną opinię przełożonego i wyrazić zgodę na 3-miesięczny urlop bezpłatny, po tym okresie zatrudniani są w wymiarze 7/8 etatu i mają podpisaną umowę na czas do osiągnięcia wieku emerytalnego,
  4. pracownicy w wieku emerytalnym ponownie zatrudniani są w wyjątkowych sytuacjach i otrzymują umowę na okres nie dłuższy od 1 roku.


30 listopad od NSZZ „Solidarność” Uniwersytetu Medycznego w Łodzi
W naszej uczelni przy przejściu na emeryturę i chęci podjęcia dalszej pracy pracownik:
  1. prosi o rozwiązanie umowy o pracę,
  2. składa wniosek o zatrudnienie na wcześniej pełnionym stanowisku (bez konkursu),
  3. zatrudnienie (warunki) proponuje kierownik danej placówki
Nie ma zapisu o obowiązującym dniu bez podjęcia pracy.

niedziela, 4 grudnia 2011

Hot news!

Zakaz konkurencji tylko dla wybranych

czwartek, 1 grudnia 2011

PODSUMOWANIE LISTOPADA

Listopad w tym roku był gorący w naszej uczelni głównie za sprawą problemu zatrudnienia profesorów-emerytów. Przyjęte u nas zasady (może lepiej, brak zasad) w tej kwestii zakończyły się skandalem, którego echa wykroczyły daleko poza mury uczelni. Ale dzięki takiej antypracowniczej postawie Pani Rektor Prof. E. Małeckiej-Tendery zwarły się nasze szeregi. Protest wobec takiego potraktowania zasłużonych pracowników przybrał wiele form, poczynając od dyskusji w organach kolegialnych a kończąc na liście otwartym.

Koniec końców, profesorowie wrócili do pracy.
Ale odium pozostało.

Nieoczekiwanie, listopad był także pierwszym miesiącem gdy blog stał się forum przedwyborczym. Wiele osób wypowiadało swe sądy na temat ewentualnych kandydatów do objęcia urzędu rektora w roku przyszłym. Proces ożywienia i wzrastającego zainteresowania sprawami uczelni trwa, to optymistyczny prognostyk w świetle nadchodzących wyborów. Liczba 9103 wejść w ciągu minionego miesiąca oraz 149 nadesłanych komentarzy potwierdza poglądy wielu osób, że nasza uczelnia budzi się z ponad sześcioletniego letargu.

PS. Wobec uporczywie rozpowszechnianych plotek informuję, że nie mam zamiaru ubiegać się o stanowisko dziekana Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu.