25 września w 40. rocznicę powstania NZS w Muzeum Śląskim odbędzie się spotkanie byłych NZS-iaków (wstępnie przewidziana godzina to 16). Z powodu pandemii ta uroczystość jest opóźniona o rok, organizator, niestrudzony Przemek Miśkiewicz czeka na przybycie licznego grona dawnych studentów i założycieli organizacji z 1980 roku.

Do zobaczenia!

Jak wiecie, przygotowywaliśmy przez ostatnie pół roku album o NZS uczelni śląskich lat 80-90. I za chwilę będzie gotów. W trakcie y w Muzeum Śląskim - najprawdopodobniej o 16.00, co jeszcze potwierdzę. Promocja albumu, wspólne oglądanie filmu, występ chóru Zespołu Śląsk, który zaśpiewa kilka piosenek Kaczmara, Kelusa, ale też Kazika i innych - po prostu piosenki, które towarzyszyły nam w walce z komuną. Potem będziemy mogli zobaczyć się na wielkoformatowych zdjęciach i przypomnieć sobie, jak wyglądaliśmy podczas strajków 1981 roku, marszów i zadym czy wizyty papieskiej na Muchowcu. A po wszystkim bankiet- może już nie taki jak dawniej, ale będzie można zjeść smacznie przy winku czy piwku i pogadać z tymi, których nie widziało się czasami 30-40 lat. Spotkajmy się wszyscy, bo młodsi już nie będziemy. Powiadomcie innych ludzi tamtego czasu. Mam nadzieję, że covid nas nie zablokuje. Precz z komuną.

środa, 2 lutego 2011

Podsumowanie stycznia

Czas biegnie nieubłaganie, już mamy luty i czas na parę słów podsumowania minionego miesiąca. Poza kolejnymi informacjami dotyczącymi „nieśmiertelnej” sprawy R. Andrzejaka warto zwrócić uwagę na list Czytelnika dotyczący prof. Cieślika (17 stycznia). Dziękuję za ten głos; wywołał on lawinę komentarzy. Prezentują one poglądy wielu osób nie tylko na samą sprawę, ale także na inne zjawiska w uczelni. Pokazują one, że nie ma zgody na łamanie elementarnych zasad, które powinny obowiązywać w społeczeństwie. To dobra prognoza na przyszłość.

Druga, bulwersująca społeczność akademicką sprawa dotyczy prof. Gmińskiego (28 stycznia). Ta smutna historia także ilustruje społeczne nastroje. Widać wyraźnie, że tolerancja dla takich zachowań jest coraz mniejsza.

Zastanowić muszą także krytyczne głosy dotyczące Dziekana wydziału Prof. W. Króla. Ton tych wypowiedzi jest jednoznaczny; nie ma zgody na taką, niegodną piastowanej funkcji dziekana, postawy jaką prezentuje Prof. Król w czasie kolejnych posiedzeń rad wydziału. Może w tym miejscu przytoczę, jako komentarz, wypowiedź jednego z członków Senatu: „Obejmując i wypełniając jednoosobową funkcję w uczelni należy pamiętać, że kadencja nie trwa wiecznie i pewnego dnia wracamy na swe wcześniejsze miejsce w uczelni. Wówczas nieuchronnie otrzymamy ze strony społeczności akademickiej, w reakcji na sposób pełnienia swej funkcji kierowniczej, adekwatną zapłatę”.

Sądzę, że to stwierdzenie jest bardzo trafne i dotyczy wszystkich funkcji kierowniczych, nie tylko tych w uczelniach.

6 komentarze:

Anonimowy pisze...

Zgadzam się, ze nie ma przychylności dla spożywania alkoholu w pracy. I dobrze.
Natomiast jesteśmy lekarzami i powinniśmy znać objawy powszechnej choroby alkoholowej i jak najszybciej zmotywować osobę uzależnioną do terapii. Radiowozy, zakucie w kajdanki to jakby obraz z średniowiecza traktowania osób chorych. Dodajmy, osoby "wepchniętej w ciemny kąt", "deptanej i kopanej" przez obecną władzę uczelni od kilku lat. Jako lekarz wstydzę się takiego postępowania i jestem jemu przeciwna. Większość osób jak tak "mocno krwawi to z bólu gryzie".

Anonimowy pisze...

Ja popieram poprzednią wypowiedź. I dodam, że obecna władza mogła swoimi posunięciami doprowadzić do takiego stanu każdą osobę. Był napiętnowany z zupełnie innych powodów i nie każdy ma taki odporny układ nerwowy aby nie popaść w chorobę. W ogóle ta władza wiele osób doprowadziła już do skrajnych sytuacji. Niektórzy leczą się w szpitalu psychiatrycznym, ktoś inny dostał zawał lub depresję. Stres jaki towarzyszy nam w pracy sprzyja chorobom. A za stres odpowiadają nasi przełożeni. Ma to scisłe powiązanie również z aktywnością naukową.

Anonimowy pisze...

Ciekawe co na ten temat studenci i jego podwładni. Może znów spłonie jakiś tapczan w akademiku, jak to się działo na Rokitnicy?

Anonimowy pisze...

Nie znam tego pana osobiście ale z tego co wiem to już za poprzedniej władzy senat nie zaakceptował go na stanowisko szefa katedry. I powodem był brak szacunku dla innych osób. Jest pewnie jeszcze w sieci uchwała senatu. Jednak wtedy rektor był innego zdania. Problem tego pana więc nie jest nowy i związany z władzą.

Anonimowy pisze...

Tak jest jak pisze poprzednik, ta władza swymi antypracowniczymi i antyludzkimi posunięciami doprowadza do skrajnych sytuacji wiele osób. Ostatnio w Ochojcu dobry lekarz i wrażliwy człowiek, w wyniku osaczenia i zwolnienia z pracy odebrał sobie życie przez powieszenie. Kac moralny, to za mało powiedziane. Psychiczny dyskomfort władz też nie jest adekwatnym określeniem. Inkwizycja i mroczne średniowiecze - wymuszone poddaństwo aż do upadłości- to wizytówka w klapie władz.

Anonimowy pisze...

Władza wl Katowice też próbowała popełnić samobójstwo, jaki pan taki kram!