25 września w 40. rocznicę powstania NZS w Muzeum Śląskim odbędzie się spotkanie byłych NZS-iaków (wstępnie przewidziana godzina to 16). Z powodu pandemii ta uroczystość jest opóźniona o rok, organizator, niestrudzony Przemek Miśkiewicz czeka na przybycie licznego grona dawnych studentów i założycieli organizacji z 1980 roku.

Do zobaczenia!

Jak wiecie, przygotowywaliśmy przez ostatnie pół roku album o NZS uczelni śląskich lat 80-90. I za chwilę będzie gotów. W trakcie y w Muzeum Śląskim - najprawdopodobniej o 16.00, co jeszcze potwierdzę. Promocja albumu, wspólne oglądanie filmu, występ chóru Zespołu Śląsk, który zaśpiewa kilka piosenek Kaczmara, Kelusa, ale też Kazika i innych - po prostu piosenki, które towarzyszyły nam w walce z komuną. Potem będziemy mogli zobaczyć się na wielkoformatowych zdjęciach i przypomnieć sobie, jak wyglądaliśmy podczas strajków 1981 roku, marszów i zadym czy wizyty papieskiej na Muchowcu. A po wszystkim bankiet- może już nie taki jak dawniej, ale będzie można zjeść smacznie przy winku czy piwku i pogadać z tymi, których nie widziało się czasami 30-40 lat. Spotkajmy się wszyscy, bo młodsi już nie będziemy. Powiadomcie innych ludzi tamtego czasu. Mam nadzieję, że covid nas nie zablokuje. Precz z komuną.

wtorek, 30 listopada 2010


Zarzut o plagiat rektorowi nie zaszkodził

Minister zdrowia znowu zawiesiła rektora Andrzejaka

Elektorzy Medycznej reaktywowali rektora Andrzejaka

Uczelniane kolegium elektorów nie odwołało rektora prof. Ryszarda Andrzejaka

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

T zw."normalny, uczciwy, porządny, honorowy..." (dowolne do wyboru) podaje sie do dymisji mając: zawieszenie przez ministra (2x), negatywne głosowanie senatorów, negatywne głosowanie leketorów (2x więcej przeciw niż za). Andrzejaka nie można zaliczyć do żadnej z tych kategorii, przez kilka godzin chciał być znowu rektorem, Ale dla niego NIE ma już ratunku, miał kilka szans ustąpić z resztką honoru, ale nie skorzystał z tej mozliwości. Pogrąża autorytet władzy i uczelnię, pociągnie za sobą na dno wydział (stracił uprawnienia habilitacyjne i profesorskie, wkrótce straci doktorskie - CK nakazała powtórzyć doktorat innego plagiatora). Dziekan nie dała się odwołać, ale następny wniosek jest kwestią czasu. Drugi jego podwładny (na pewno nie za darmo) agituje na AM i innych uczelniach wrocławskich za swoim panem przedstawiając jak wielka krzywda mu się dzieje, niektórzy się na to nabierają. Tak więc batalia się toczy nadal, ale ofiarą bedzie AM Wroclaw, która latami będzie odbudowywać straty, a nie rektor, dziekan czy inni poplecznicy, o którcy za chwilę nie będzie nikt pamiętał...
W dzisiejszej Gazecie Wyborczej opisywane sa kolejne epizody tej tragikomedii.

Anonimowy pisze...

A ja słyszałam ze Andrzej Sz. (podwałdny Andrzejaka) tak się stara bo ma obiecaną własną klinike na Nowej AM...
Ale mamy Andrzejki !!!

Zdzislaw M Szulc pisze...

Zgadzam sie z Autorem Bloga. Pisac trzeba. Niekiedy nawet… kolorowymi literami.

Sedno sprawy zawiera sie w ponizszych dwoch zadaniach…

Bez wzgledu na to, czy rozpatrujemy kryzys finansowy, czy tez tez kryzys moralny w srodowisku akademickim, to obowiazuja te same relacje pomiedzy czynnikami ktore ksztaltuja poczucie sprawiedliwosci.

A wiec zasoby i potrzeby oraz dostep do nich/dystrybucja winny byc ksztaltowane w oparciu o wlasciwa polityke, przyjete regulacje prawne i zasady postepowania oraz ich skuteczna realizacje.

Niestety, jak dobitnie widac na przykladzie calej "sprawy prof R. Andrzejaka" od samego poczatku, w Polsce do takiego stanu jeszcze nie doprowadzilismy!?

Wytlumaczenie przyczyn tego stanu rzeczy oraz recepte, aby taki stan uzdrowic, podalem tutaj: http://percipipolonia.blogspot.com/2010/11/poziom-integralnosci-akademickiej-i.html