Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

poniedziałek, 15 listopada 2010

O Katedrze i Klinice Chorób Wewnętrznych i Alergologii

Do napisania paru zdań o tej jednostce uczelni skłania mnie okres roku od jej przeniesienia z Zabrza do Katowic. Dla przypomnienia lub poinformowania Czytelników nie znających okoliczności tej decyzji: była to raczej translokacja bezprawna, gdyż nie była poparta odpowiednią uchwałą Senatu. Ale cóż, w polskim państwie prawnym (zgrabna formułka, nieprawdaż?) takie uchybienie nie ma znaczenia. Pani Minister Zdrowia udawała, że wszystko „gra”.

Mam osobisty stosunek do tej Kliniki - pracowałem tam 18 lat. W 1982 roku ówczesny dyrektor SK-1 obiecał mi etat szpitalny, ale skuteczna okazała się interwencja współpracownika komunistycznej służby bezpieczeństwa J. Nożyńskiego (TW „Anatom”). O przyczynach odmówienia mi tego etatu dowiedziałem się dopiero po 26. latach z teczki personalnej uzyskanej w Instytucie Pamięci Narodowej. Ale sito systemu władzy było dość dziurawe i znalazła się inna furtka, bym jednak mógł tam pracować. Uzyskałem etat asystencki w Zespole Opieki Zdrowotnej w Zabrzu z oddelegowaniem do Kliniki. W praktyce oznaczało to, iż 3 godziny spędzałem w Klinice, a resztę moich obowiązków spełniałem pracując w licznych poradniach zabrzańskich. Notabene taki układ, z dzisiejszej perspektywy, wcale nie był taki zły, umożliwiał poznanie oblicza medycyny poradni rejonowej, zakładowej czy pogotowia ratunkowego. Te doświadczenia niejednokrotnie okazywały się cenne w dalszej pracy zawodowej.

Tu chciałbym podziękować Profesorowi Edmundowi Rogali, który przyjął mnie pod dach Kliniki, którą kierował - niebezpiecznego człowieka, za jakiego miała mnie władza.
Po dwóch latach uzyskałem jednak uzyskałem etat szpitalny, by za 10 lat znaleźć się w gronie pracowników uczelni, od razu na stanowisku adiunkta.

W tych czasach w Klinice pracował bardzo młody zespół, a sama klinika istniała dopiero 6 lat pod nazwą „Alergologii”, a człon „Choroby wewnętrzne” dopisano dopiero później. W młodym zespole pracowało się bardzo dobrze, kolejne osoby uzyskiwały stopnie specjalizacji i stopnie doktora medycyny. Profesor budował dobrą atmosferę otwartą na nowatorskie pomysły i inicjatywy. W 2001 roku, po uzyskaniu habilitacji odszedłem z Kliniki, by rozpocząć nowy etap, jako kierownik Zakładu Chorób Metabolicznych Kości.

18 lat pracy w Klinice wspominam ciepło, tam ukształtowała się moja zawodowa wiedza, tam zaszczepiono mi pasję do nauki, która do dziś stanowi oś mej zawodowej aktywności.

Dlatego z takim niepokojem obserwowałem działania władz uczelni zmierzające do przeniesienia kliniki do Katowic wraz z Kliniką Endokrynologii. Od początku ten pomysł natrafił na opór wielu osób i środowisk; obszernie relacjonowałem to na blogu od maja do października 2009 roku. Na łamach bloga (9.12.2009) zamieściłem wywiad z anonimowym pracownikiem Kliniki, który opisał warunki pracy w nowym miejscu. Parę dni wcześniej, 7.11 zaprezentowałem głos pielęgniarki, a 23.11.2009 swoje zdanie wyraził lekarz-okulista z Ceglanej w Katowicach. Obiecałem wtedy Czytelnikom bloga, że po roku wrócimy do tej sprawy. W ostatnich dniach ponownie zwróciłem się z zapytaniem o warunki pracy do lekarza - pracownika kliniki; odpowiedź była krótka:

„Poza poprawą dostępności do badań laboratoryjnych nic się nie zmieniło. Klinika jest aktualnie taką poradnią z łóżkami. Nie ma mowy o prowadzeniu ciężkich przypadków astmy czy innych stanów zagrożenia życia. Pracownicy Kliniki nie dyżurują, opiekę sprawują wtedy lekarze innych specjalności. A przypomnijmy, nadal Klinika formalnie nosi nazwę Kliniki Chorób Wewnętrznych i Alergologii, co mija się z prawdą, bo kontrakt z NFZ na prowadzenie chorób z zakresu interny nie został zawarty”.
Jako dobrą stronę mój rozmówca wskazał nowoczesną bazę dydaktyczną.

Pytanie, co z pomieszczeniami w SK nr 1 w Zabrzu? Szumnie nas informowano o wspaniałych planach rozwojowych; okazały się całkowitym humbugiem, jedno skrzydło na parterze stoi puste. Widać ani władzom uczelni ani szpitala pojęcia „interes społeczny”, „gospodarność”, „słowność” nie są znane…
Zabrzański smutek…

6 komentarze:

Anonimowy pisze...

Słownością i gospodarnością obecnych władz bedzie można mówić otwarcie dopiero po zakończeniu kadencji, kiedy ludziom rozwiążą się języki. Zapewne wyjdą na jaw także inne sprawy dotychczas skrywane. Ale już dzisiaj można głośno pytać po co uczelni tyle samochodów służbowych. Jak już tu napisano, dzisiaj wszystkie dostawy połączone są z dowozem (często bezpłatnym). Po co więc te samochody? One bedą tylko generować koszty. Jak już uczelnia wychodzi z zapaści, to można marnować pieniądze na nieprzemyślane zakupy? Przecież to nie jest niezbędne. Dla pani rektor limuzyna jest potrzebna, bo biedna nie ma swojej i nie bierze ryczałtów paliwowych na dojazdy do uczelni.
-pracownik

Anonimowy pisze...

Podobno w szpitalu na Ceglanej dyżurują tylko lekarze okuliści i anestezjolog, a jest tam i alergologia i endokrynologia. Panie Profesorze krążą słuchy że nadzór dyżurowy nad pacjentami z tych dwóch przeniesionych oddziałów ma lekarz anestezjolog, więc jak to możliwe że pozwala na to NFZ????? Widac taki stan rzecy jest możliwy w tym kraju. Anestezjolog lekarzem dyżurnym na alergologii i endokrynologii.....

Anonimowy pisze...

To coś niesamowitego, że NFZ łatwą ręką rozdaje pieniądze i nie sprawdza, czy to ma pokrycie w kadrze specjalistycznej. A już skandalem można np. nazwać realizację kontraktu na ginekologii we Wrocławiu, gdzie jak napisano w pewnej gazecie, pacjentki ciężarne miały setki zabiegów inwazyjnych bez wskazań tylko dlatego, że były te procedury dobrze płacone. Ciekawe co by było gdyby skontrolować wszystkie jednostki kliniczne w kraju...

Anonimowy pisze...

Czy ktoś zwrócił uwagę, że WL w Zabrzu spadł do miejsca 2 w tabeli kategorii jednostek naukowych wg informacji na stronie www ministerstwa nauki ? Równia pochyła ...

Anonimowy pisze...

Panie Profesorze, proszę o większą precyzję, pisze Pan "...decyzja raczej bezprawna...". Jakakolwiek decyzja może być albo zgodna z prawem albo nie. Skoro nie podjęto koniecznej uchwały Senatu oznacza to, iż prawo zostało zgwałcone. Zatem słowo "raczej" należy usunąć. Proszę nie stosować autocenzury! Kto jak kto ale Pan powiniem stosować precyzyjną wykładnię prawa.

Anonimowy pisze...

Ministerstwo zdrowia przyznało sie do błędu vide bez zgody senatu i... to wszystko. W takim państwie żyjemy, może za 50 lat będzie lepiej, na razie to właściwe republika bananowa.