Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

środa, 25 lipca 2018

O nauce zasłyszane w radio

Ostatnio przypadkowo w radio usłyszałem komentarz o pewnej publikacji dotyczącej wpływu otyłości na stan zdrowia. Generalne przesłanie było następujące: otyłość nie jest szkodzi zdrowiu! Dopiero na końcu wspomniano, że otyłość nie wpływa negatywnie na stan zdrowia pod warunkiem braku współistnienia powikłań np. w zakresie chorób układu sercowo-naczyniowego lub cukrzycy. A brak takiego wpływu dotyczyło zaledwie 5% wszystkich ludzi z otyłością.
Nie neguję sensu badań oceniających wpływ różnych okoliczności występujących u człowieka na stan jego zdrowia. Ale już sposób interpretacji – czego przykładem jest wyżej opisana relacja medialna – może prowadzić do poważnych nieporozumień. Musimy zachować krytycyzm wobec takich uproszczonych, ale atrakcyjnych medialnie wiadomości. Polacy są bardzo wyczuleni na problemy zdrowotne czego przykładem jest codzienne bombardowanie reklamą suplementów diety. Stąd już bardzo blisko do dezinformacji wiodącej raczej do działań szkodliwych niż korzystnych dla zdrowia.

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

A propos wynagrodzeń wg. nowej ustawy:
https://nfaetyka.wordpress.com/2018/07/25/finansowa-trwoga/

Zgodnie z propozycją minimalne wynagrodzenie zasadnicze profesora będzie wynosiło 6410 zł brutto (obecnie to 5390 zł).
W przypadku adiunkta pensja ma wynosić nie mniej niż 73 proc wynagrodzenia profesora tytularnego.
Czyli w przypadku adiunkta habilitowanego (jak ja), zakładając dolne widełki mamy 6410*0,7 = 4679,3 zł brutto. Odtrącając podatki i zakładając 80% czasu pracy na koszty autorskie zostaje: 3622 zł. Ja mam 16 lat stażu pracy, czyli 4679,3*1,15 = 5381,2 zł; odtrącając podatki i zakładając 80% czasu pracy na koszty autorskie zostaje: 4155,5 zł.
W efekcie po nowelizacji dostanę na konto mniej niż mam teraz.

Jest to niezwykle motywujące, by zacząć rozglądać się jednak za nowym miejscem pracy, niekoniecznie związanym z nauką. Nadmienię, że jako dr hab należę do tego grona pracowników naukowych, którym jeszcze chce się pracować i mam na swoim koncie pokaźną liczbę tak prac, jak i punktów IF. Tylko co z tego, skoro roczna nagroda Rektora za całkiem sporo punktów IF była mniejsza niż 20% mojej pensji na koncie? Jak takie kwoty motywacyjne i proponowane nową ustawą stawki pensji na uczelni mają zatrzymać kadrę naukową, nie mówiąc o ściąganiu nowych młodych i ambitnych pracowników. Proszę popatrzeć jak ogromna liczba konkursów jest przewidziana na naszej uczelni. Są tam pewnie kontynuacje zatrudnienia, ale z ciekawości można by sprawdzić ilu pracowników zrezygnowało z pracy lub ilu nie uzyskało przedłużenia umowy i na ich miejsce są otwarte etaty. Bo liczba rezygnacji będzie odzwierciedlać stan naszej uczelni i nauki w kraju.