Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

niedziela, 1 marca 2015

Wyniki ankiety

Przedstawiam wyniki ankiety dotyczącej poglądów dotyczących grantów badawczych.


Odpowiedź Głosów Procent
uważam, że konkursy nie są oparte na uczciwych zasadach 18 52,94%
procent, jaki zabiera uczelnia z kwoty na realizację grantu jest za duży 13 38,24%
uczelnia nie zapewnia wystarczającej pomocy przy ich przygotowaniu 12 35,29%
uważam, że nie NCN nie zapewnia kompetentnych recenzentów 11 32,35%
wynagrodzenie nie jest adekwatne do wysiłku potrzebnego do napisania i prowadzenia grantu 10 29,41%
uważam, że konkursy nie są anonimowe 10 29,41%
nie mam na to czasu, bo moje obciążenie pracą dydaktyczna jest zbyt duże 10 29,41%
nie mam zespołu osób do jego realizacji 10 29,41%
moja kariera w uczelni w żaden sposób nie zależy od sukcesów w tej kwestii 9 26,47%
nie mam na to czasu, bo moje obciążenie pracą z pacjentami jest zbyt duże 8 23,53%
uczelnia nie zapewnia sprawnej realizacji grantu 8 23,53%
nie wiem jak to zrobić 7 20,59%
nie znam zasad przygotowania i realizacji grantu 6 17,65%
nie mam pomysłu na temat projektu 3 8,82%
w ogóle mnie to nie interesuje 2 5,88%

17 komentarze:

Anonimowy pisze...

Wyniki tej ankiety należy wysłać do NCN i NCBiR.

Anonimowy pisze...

Wyniki są raczej pesymistyczne. Dodatkowo liczba respondentów jest mała co wskazuje, że zainteresowanie pozyskiwaniem grantów jest małe. To dla mnie najważmiejszy dowód kryzysu polskiej nauki. Wolałbym nawet większy krytycyzm przy chęci udziału w systemie. A tak mamy chyba pośredni, niemniej ważny dowód na skalę regresu...

Anonimowy pisze...

No i 90 proc. respondentow zapewnilo sobie doskonale alibi, zeby nie robic nic.

Gratuluje Panstwu.

Anonimowy pisze...

Bynajmniej, 90% respondentów w końcu, po wielu latach przyznało się, że nie ma żadnego sensu, przy mikroskuteczności aplikowania po granty. Przoszę przejrzeć statystyki NCN/NCBiR, jest tragicznie. Szkoda tylko tych straconych lat na pisanie po nocach wniosków i zycia w iluzji, że będzie lepiej.

Anonimowy pisze...

Nie, nie jest tragicznie. Wrecz przeciwnie. NCN, przy wielu problemach, jest instytucja, ktorej mozna (umiarkowanie) ufac. Daleko jej jednak do idealu. Za czesto jednak widuje obrazonych profesorow, ktorzy nie dostali grantu, by myslec, ze chodzi o nieuczciwosc. Bo przeciez im sie nalezy.


Gdy tylko autor bloga wskazuje na niska jakosc badan medycznych, w komentarzach pojawia sie krzyk, ze sie nie da. Otoz da sie. Ale trzeba zrezygnowac przekonania, ze sie nalezy.

Anonimowy pisze...

Tak, da się - co 10-temu aplikującemu o grant, bo taka jest statystyka. Super. Znajoma składała 6 razy, 4 lata wycięte z życia, później bardzo podobną, jezeli nie identyczną metodykę badań widziała w publikacji, stworzonej przez zespół z innego ośrodka, który dostał grant.

Anonimowy pisze...

Do anonimowego z 13:21 - może się minęła z powołaniem i po prostu nie potrafi napisać poprawnego wniosku o grant? A to, że metodyka w innej pracy była podobna, to nie znaczy, że sama praca była podobna. NCN jaki jest każdy widzi, że recenzenci nie do końca rzetelnie wywiązują się ze swoich obowiązków (to też uogólnienie) też wiadomo, jednak chyba głównym problemem jest to co pisze anonimowy z 10:22 - urażona duma osoby aplikującej, która jest przekonana o genialności swojego wniosku. Problem w tym, że trzeba jeszcze umieć przekonać do tego innych.

Anonimowy pisze...

Dożyliśmy strasznych czasów, w których dramat braku finansowania nauki i zapaść badawcza z powodu braku otwartego dostępu do środków tłumaczy się "brakiem powołania". Teraz wszystko zrzuca się na naukowca, to on jest wszystkiemu winny, nie potrafi napisac wnosku, nie jest perfekcyjny w trafianiu w gusta recenzentów, nie jest geniuszem, nie jest cierpliwy w składaniu po n-ty wniosku. Straszna socjotechnika, na miarę dawnego systemu - wszystko wina jednostki, ale instytucje i prawo jest świetne. Wywołać poczucie winy u badacza, że nie jest dość dobry i że są lepsi od niego. Najlepiej, gdyby badacz przeznaczał połowę pensji na nauke, sam się finansował i jeszcze oddawał 30% ze zdobytego po kilku latach ciężkiej pracy grantu. Absurd.

Anonimowy pisze...

A to obecnie nie wystarczy bardzo dobry wniosek aplikującego, należy jeszcze umieć do niego przekonać odpowiednie ośrodki. Czekamy z utęsknieniem na szkolenia z "przekonywania innych do pomysłów".

Anonimowy pisze...

Czy w fabryce samochodów pracownik przy taśmie również sam kupuje z niskiej pensji zestawy narzędzi ? A na uczelniach tak jest, badacz sam siebie finansuje i jeszcze mu mówią, że jest nie dośc dobry.

Anonimowy pisze...

Jeśli naukowiec i robotnik przy taśnie to dla was to samo, to nie mam więcej pytań. Powodzenia. Jakkolwiek pensje pracowników naukowych są niskie, to w stosunku do robotnika mają oni pewną przewagę - koszty uzyskania dochodu. Warto się zastanowić co to takiego i że nie jest to coś co się należy, tylko ryczałt za poniesione koszty, których nie trzeba dokumentować.
Co do dramatu finansowania nauki - proponuję przeanalizować jak zmieniał się budżet na badania w ciągu ostatnich 10 lat - wnioski są raczej inne - ilość pieniędzy przeznaczonych na badania rośnie. Postępowanie w NCN jest konkursowe - a konkursy niektórzy wygrywają, inni przegrywają. Tak jak w sporcie - są wybitni sportowcy i tych się finansuje i jest tło, które narzeka. Jeśli ktoś nie wygrywa to może się po prostu nie nadaje, warto się nad tym zastanowić. Jednak przy ograniczonym budżecie (a wszegdzie środki na naukę nie są nieskończone) lepiej wybierać geniuszy, niż przeciętniaków. Warto też sobie porównać ile inne uczelnie biorą z grantów - 30% SUM nie odbiega niczym od uczelni europejskich czy amerykańskich. Bardziej bym się skupił na tym, że państwo z tego zabiera np. 23% VAT.
Do anonimowego z 22:27 - rozumiem, że uważasz, że prawo jest złe, powinno gwarantować nawet podrzędnym badaczom swobodny dostęp do środków, żeby mogli realizować swoje kiepskie pomysły?
Do anonimowy z 22:30 - nie ośrodki, chociaż to też, ale recenzentów. Może ci się to nie podobać, ale tak to działa na całym świecie. Umiesz sprzedać swój pomysł -> odnosisz sukces. Nie umiesz - nikt się tym nie zainteresuje.

Anonimowy pisze...

Do anonimowego z 22.30 - gdybyś kiedyś aplikował o granty, przyda ci się ta informacja - w każdym poważniejszym konkursie są szkolenia z tego jak aplikować, na co we wniosku zwracać uwagę itd. Są też firmy, które żyją z tego, żeby pomysł badacza przetworzyć tak, żeby pasował do profilu konkursu i oceny. Ba, są granty na przygotowanie grantów.

Anonimowy pisze...

Fajnie, niedługo NCN będzie sponsorował finansowo już nawet nie ciekawy projekt badawczy, ale techniki skutecznego aplikowania po grant. I to niestety już się dzieje, a zewnętrzne firmy szkoleniowe i ich wykładowcy zacierają ręce, że będzie dodatkowe źródło dochodów na lata bez żadnego wysiłku. Te szkolenia są za nasze pieniądze...

Anonimowy pisze...

Do anonimowego z 21:58 - dziękuję za uświadomienie mi i innym bezsensu naukowego "wyścigu szczurów". Tak, jestem ogromnie wdzięczny za pokazanie bezsensu pracy naukowej. Wszystko wokół można logicznie argumentować, w tym również patologiczne defekty systemowe.

Anonimowy pisze...

To prawda, że żyjemy w strasznych czasach dla nauki i uniwersytetów. W Niemczech grant jest tylko dodatkiem do i tak już zaawansowanych projektów subsydiowanych centralnie. Często finansowane są wyłącznie wydatki w projekcie, nie ma mowy o wynagrodzeniu dla badacza jak w NCN, recenzje bardzo rzetelne.
U nas zupełnie odwrotnie - grant to być, albo nie być, nieustanna walka o dodatek do pensji, czesto jednocyfrowy odsetek sukcesu, a pieniądze tylko dla tych z top nauki. I jeszcze urzędnicy, którzy dostają dziesiątki tysięcy pensji za administrowanie środkami na naukę (sami nigdy nie aplikowali o granty) głoszą, że jest świetnie i to normale, że 90% musi wegetować i dopłacać do swoich naukowych pasji. Śmiech przez łzy.

Anonimowy pisze...

Bardzo ciekawy artykuł w GW o konkursach na stanowiska akademickie na uczelniach. Kandydatka wygrała i uczelnia musi udostępnić protokół konkursu.

"Poznański UAM nie chciał udostępnić protokołu z posiedzenia komisji rekrutującej nowego wykładowcę. Sąd uznał jednak, że taki dokument jest informacją publiczną".

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,17382876,Uniwersytet_nie_moze_byc_tak_tajemniczy.html#ixzz3ToVXTWcy

Anonimowy pisze...

Proszę i mamy realny przykład szkoleń " Jak zdobyć grant" za 499 zł (link rejestracja) organizowane przez pracowników UAM w Poznaniu.

http://konferencje.pwn.pl/granty

Doszło do tego, że naukowiec zacznie płacić sam za "szkolenie", aby mieć 10% szansy na cokolwiek. W jakich czasach przyszło nam życ..