Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

piątek, 6 czerwca 2014

Zegar tyka...

Dziś w Śląskim Międzyuczelnianym Centrum Edukacji i Badań Interdyscyplinarnych w Chorzowie odbyła się debata pt. „Mieliśmy marzenia#nauka”. To spotkanie było zorganizowane w ramach współpracy śląskich uczelni i Urzędu Wojewódzkiego. Dyskusja krążyła głównie wokół problematyki styku nauki oraz świata gospodarki.
Jak potencjał naukowy zamienia się w sukces gospodarczy?
Jak kształcą śląskie uczelnie?
Jak zwiększyć udział uczelni w sektorze gospodarczym?
To tylko niektóre dyskutowane problemy. Z grona naszej uczelni w panelu brał udział Prof. Aleksander Sieroń z Wydziału Lekarskiego w Katowicach. Wydaje się, że nauka w uczelni medycznej nieco mniej bezpośrednio przekłada się na rozwój gospodarczy niż np. w uczelniach technicznych, ale nauka i jakość dydaktyki to ważne czynniki rozwojowe w każdej uczelni. Uczelnie nie działają w próżni; szeroko pojmowany poziom uczelni jest pochodną bardzo wielu czynników związanych z funkcjonowaniem państwa. System prawny, poziom finansowania, stosunki własnościowe to tylko niektóre czynniki modulujące pracę uczelni. Stąd w dyskusji na w/w tematy nie sposób było uniknąć problemów ogólniejszej natury. Niestety, moje odczucia są negatywne co do możliwego prawdziwego sukcesu polskiej nauki i uzyskanie znaczącego wpływu tej sfery na rozwój cywilizacyjny kraju. Dyskusja pokazała postęp np. w tworzeniu bazy naukowej. Niemniej to za mało, potrzeba przyjaznej polityki państwa, jako całości. Tak długo jak dla klasy politycznej i kolejnych rządów (wszystkich bez wyjątku od 1989 roku) nauka będzie peryferyjną sferą zainteresowania, tak długo będziemy tylko tłem dla świata. Ale problem to nie tylko obstrukcja władzy państwowej; być może podstawowa przyczyna to brak rzeczywistego zainteresowania zmianami ze strony środowisk akademickich. W istocie większość pracowników uczelni jest zainteresowana utrzymaniem status quo. Są grupy entuzjastów, do nich z pewnością zaliczają się uczestnicy panelu i niezbyt liczni uczestnicy spotkania w liczbie około 50.
Mało jak na tysiące pracowników śląskich uczelni, nieprawdaż?
Dziś nie widzę żadnych szans na skok rozwojowy, a każdy kolejny rok oddala polską naukę, polskie szkoły wyższe od świata.
Kiedy to wreszcie pojmiemy? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale obawiam się, że gdy kiedyś zrozumiemy, że czas zacząć działać będzie trudno odbudować polskie uniwersytety i instytuty badawcze z bardzo prostego powodu – braku przygotowanej, prężnej, młodej kadry chętnej do prowadzenia badań. Same budynki i laboratoria nic nie znaczą.
Zegar tyka…

7 komentarze:

Anonimowy pisze...

Bardzo smutna perspektywa. Czyli te lata spędzone na badaniach na naszej uczelni medyczne to był czas stracony ? Kolejni decydenci obiecywali, że będzie lepiej, a okazuje sie, że to totalna zapaść ! Oszukano nasze pokolenie, okłamano powtarzając nieprawdę. Wykorzystano naukowo, a teraz jesteśmy ofiarami własnej naiwności.

Anonimowy pisze...

Liczą się tylko uzyskane przywileje i dotrwanie do emerytury. Rozwój naukowy pracowników i zapisy w ocenach okresowych kierowników o dbanie o rozwój naukowy kadry to fikcja do kwadratu.

Anonimowy pisze...

Na pewno dobrze nie jest, ale nie oznacza to, iż nic się nie da zrobić. Jako pracownicy powinniśmy być bardziej aktywni, jsk siedzimy cicho to władze mogą odnieść wrażenie, że wszystko nam się podoba.
Wydaje się, że innych uniwersytetach medycznych jednak coś się więcej dzieje, ale może to syndrom "cudze chwalicie, swego nie znacie"?

Anonimowy pisze...

Patrzac co sie dzieje, nic sie nie da zrobic. Pracownicy wegetuja. Byc moze o to chodzi.

Anonimowy pisze...

Przede wszystkim uczelnie mają strukturę feudalną. Bez zmian kierownictwa, nic sie nie zmieni. Dyskusje na tym forum to kawiarniane rozmowy, bez żadnego skutku. Owszem, pełnią funkcje informacyjną, zaspokają ciekawość i chęć wygadania się. Z zerowym skutkiem. To nie jest moja złośliwość Panie Profesorze, daleki jestem od tego. Nie wierzę w mozliwość łatwej i szybkiej naprawy. Zastanawia mnie jednak fakt, jak łatwo można zepsuć jedno z podstawowych prawideł działanie uczelni, ktorym jest obowiązek awansu naukowego. Nie będę nawet próbował znależć odpowiedzi. Jestem na emeryturze i to właściwie nie jest to już mój świat. Z pewnością proste odpowiedzi - bo pieniądze, bo rektor, bo szefowie - to tylko bardzo fragmentaryczne podejście.
Dzięki Bogu, że problemy nauki, awansów, są już poza mną. Drugi raz - teraz, nie chciałbym w tym uczestniczyć.

Anonimowy pisze...

Odpowiedź jest naiwnie prosta , żądzą punkty i układy. Kadra wymieniana jest na młodszą, ani rozpoczęte projekty, ani zrealizowane nie mają żadnego znaczenia w utrzymaniu pracy na uczelni , a znakomita większość pracuje na czasowych umowach na pracę. To jest idealny sposób na pozbywanie się osób niewygodnych i budowanie bardzo młodej kadry ( złożonej z absolwentów) która bardzo często nie ma zielonego pojęcia o zawodzie, co prawda produkuje artykuły - oparte na badaniach ankietowych...tyle,że nie wnoszące do nauki nic, dające punkty ... Ale... maja rodziców, znajomych, dostają etaty asystenckie... Osoby, które projektują badania na kilka lat odpadają w przedbiegach, bo czym się mają wykazać ? Podchodzą do konkursów i wychodzi na to, że nie mają punktów ... Panie profesorze... na tej uczelni nikt nie wie jak długo popracuje, to po co robić badania i rozwijać naukę, skoro umowa o prace kończy się w ich połowie, a potem ktoś tej Twój projekt sobie zawłaszczy, przecież wszędzie w papierach wpisujesz szefa, kolegów z pracy... Lepiej produkować lipne artykuły , byle wydali... Ogromna większość ludzi na uczelni za wydanie artykułów płaci z własnej pensji. Za wyjazdy na konferencje również.Do pracy nosi się własny sprzęt. Za kursy i szkolenia płaci się też z własnych pieniędzy. Ogromna większość pracuje na etatach dydaktycznych, nawet po uzyskaniu stopnia doktora. Proszę mi wybaczyć śmiałość, bo bardzo Pana szanuję, ale zastanawianie się w takich warunkach dlaczego nauka na tej uczelni tak wygląda, to jest oderwanie od realiów. Żeby zarobić na średnią krajową, trzeba zrobić na etacie dydaktycznym około 800 godzin dydaktycznych rocznie, do tego praca naukowa na którą potem z tych pieniędzy trzeba wydać...gdzie sens?

zbit fg pisze...

żądzom albo rządzą, ale to nieważne bo demokracji nie ma
http://zbit.blox.pl/html/