Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

sobota, 30 lipca 2011

O Profesorze Józefie Dzielickim

Ostatnie, czerwcowe posiedzenie Rady Wydziału było swego rodzaju pożegnaniem Profesora J. Dzielickiego z uczelnią. Przedstawił nam swą drogę życiową, od początku pracy zawodowej aż do powszechnie znanych okoliczności, które tak naprawdę wypchnęły go poza nawias uczelni. Tym razem uniknęliśmy niepotrzebnych „zgrzytów”, które były w ostatnich latach normą, gdy krzyżowały się drogi Dziekana Prof. Króla i Prof. Dzielickiego.
Zawsze wydawało mi się, że w uczelniach wyższych, a być może na wydziałach lekarskich w szczególności miejsce i rola profesora jest nadzwyczajna. To właśnie ta grupa kształtuje oblicze uczelni, wytycza drogę, po której zmierzamy. To oni stanowią wzorce do naśladowania dla młodzieży, a student medycyny w obliczu zawodowych wyzwań może odwołać się do wyniesionej z akademii czy uniwersytetu nie tylko wiedzy, ale może nawet bardziej postawy swych nauczycieli. Ja zawsze będę pamiętał np. Prof. Szyszko, który ze mną, wówczas studentem V roku i aktywnym działaczem NZS-u, prowadził otwarte rozmowy, jak równy z równym. Albo Prof. Grudzińską bacznie obserwującą naszą działalność studencką i dającą wyraz poparcia dla naszych dążeń i ideałów.
Dlatego sądzę, że nie tak powinno wyglądać pożegnanie profesora z uczelnią po kilkudziesięciu latach pracy. Z pewnością sposób narracji Prof. Dzielickiego nie musi wszystkim odpowiadać, ale minimum poczucia przyzwoitości powinno wystarczyć by cierpliwie wysłuchać pewnie ostatniej jego mowy w tej Radzie. A byli tacy, dla których to był zmarnowany kwadrans, szkoda.
Ale każdy z nas kiedyś przecież opuści mury uczelni…

niedziela, 24 lipca 2011

RECENZJA Z fILMU "UWIKŁANIE"

Dotąd nie zdarzyło mi się zamieścić na blogu recenzji z filmu. Zresztą w ostatnich latach nie jestem zbyt częstym gościem w kinie. Ale warto parę zdań poświęcić filmowi J. Bromskiego „Uwikłanie”. Ten obraz powstał na bazie książki o tym samym tytule. Akcja toczy się we współczesnym Krakowie i dotyczy historii, której nie będę szczegółowo relacjonował. Motywem wiodącym jest śledztwo w sprawie morderstwa, o którego popełnienie jest podejrzanych parę osób. W miarę rozwoju wypadków okazuje się, że motywy tej zbrodni sięgają daleko w przeszłość, aż w czasy komuny. Słowo „uwikłanie” dobrze pokazuje skomplikowane losy Polski i Polaków czasów powojennych gdy ujawniły się najgorsze ludzkie cechy wielu z nas. Także bohaterowie filmowi, ci starsi, mają swe mroczne tajemnice. Dociekliwa pani prokurator grana przez Maję Ostaszewską wspierana przez policjanta, w którego rolę wcielił się Marek Bukowski trafia na trop z odległej przeszłości. Morderstwo było aktem zemsty za śmierć syna, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach na zlecenie funkcjonariusza komunistycznej służby bezpieczeństwa. Pani prokurator otrzymuje propozycje z typu tych „nie do odrzucenia”; ważna figura, uwikłana w tajemnice przeszłości próbuje ją przekupić łapówką w wysokości 400.000 zł. Ale niezłomna i wierząca w swą misję pani prokurator nie daje się zastraszyć i próbuje zastawić pułapkę na byłego funkcjonariusza SB, działającego najpewniej na zlecenie kogoś postawionego jeszcze wyżej. Taki współczesny układ z teczkami SB w tle. Wystarczy już tej opowieści o obrazie filmowym, czas by się zastanowić czy ta ekranowa historia niesie jakiekolwiek przesłanie wykraczające poza obszar kinowej rozrywki.
Sądzę, że ten film niesie takie przesłanie. Myślę o pojęciu „układ”. To słowo zrobiło we współczesnym świecie niebywałą karierę, powiem więcej, film Bromskiego pokazuje jak realia minionej epoki zostały przeszczepione na grunt nowej rzeczywistości ery pokomunistycznej. Dawniej, a nieco starsi Czytelnicy pamiętają, prawie wszystko trzeba było wówczas załatwić, zorganizować, wychodzić. Bez „układów” w zasadzie nie dało się żyć. Dziś pozornie żyjemy w normalnym świecie, świecie demokracji parlamentarnej, wolnej gospodarki, świecie bez cenzury, bez UB, SB, PZPR, MO, ZOMO, ORMO, GRU, KGB, KPZR i wielu innych dziwnych i groźnych organizacji. Ale pojęcie „układ” nie zniknęło z naszej świadomości, życia społecznego i codziennej praktyki. Powiem więcej, jest nawet ważniejsze niż dawniej. Szantaż „teczkami” to tylko jeden z przykładów społecznego ubezwłasnowolnienia. Pewnie są tacy, którzy mają w domu takie bogate archiwum dawnych akt SB i nieźle z tego żyją. Ale kogo mają szantażować? Na szantaż podatni są tylko ci, którzy mają nieczyste sumienie i nieczyste konto. To nie jest zbyt liczna grupa, ale pewnie niejedna osoba piastująca ważną funkcję publiczną jest potencjalnym kandydatem do sterowania. Kłania się brak lustracji, ale i ten problem nie wydaje mi się najważniejszy. Wiara w wszechpotęgę „układu” jest wszechobecna. Przeświadczenie, że wszystko (lub prawie wszystko) trzeba załatwiać jest powszechne. Trzeba znaleźć „dojście” by znaleźć miejsce dla dziecka w przedszkolu, szukać znajomości przy zapisywaniu go do prywatnej szkoły, potem jakoś załatwić mu miejsce w uczelni, kłaniać się w pas szukając mu dobrej posady. Wygrać przetarg bez „układów”? to chyba jakiś niestosowny żart! Gdy przed laty pozwałem wielkiego wydawcę prasowego o naruszenie dóbr osobistych słyszałem głosy wątpiące w sens tego kroku; wiara, że pojedynczy człowiek może wygrać z silnym i wielkim przeciwnikiem jest bardzo mała.
Obraz jaki dziś widzę obserwując codzienność w naszej uczelni wcale nie odbiega od „średniej krajowej”. Wcale nie twierdzę, że układ panuje wszędzie, np. wzmiankowaną sprawę sądową wygrałem, ale groźna jest powszechna wiara w jego wszechwładzę. Taka postawa powoduje, że beneficjenci układu, „właściciele” Polski czują się bezkarni i silni. Niestety, obserwacja różnych wydarzeń np. sprawy Olewnika pokazuje bezsilność organów ścigania i sprawiedliwości wobec świata przestępczego. Ale dla zwykłego obywatela, „układ” istnieje w bieżącym życiu, np. w miejscu pracy. Wobec takiej sytuacji przeciętny Polak milczy, nie uczestniczy w życiu społecznym, wycofuje się w świat życia prywatnego. W długiej perspektywie trudno liczyć na szybki rozwój Polski wobec bierności znakomitej większości społeczeństwa i odmowy udziału w życiu publicznym. Ta swoista „emigracja” wewnętrzna to, w mojej ocenie, największa polska porażka od roku 1989. Niestety, wcale nie widać by ten trend miał się odwrócić, a polskie społeczeństwo miało mieć w istocie charakter obywatelski. Wracając na nasze, uczelniane podwórko, wielokrotnie byłem świadkiem niezadowolenia członków Rady Wydziału i Senatu w obliczu różnych wydarzeń w czasie obrad, ale te osoby głosu nie zabierały. Poczucie, że władza może „wszystko” jest powszechne; mityczni „Oni” panują na naszymi umysłami i działaniami.

Tisze budiesz, dalsze budiesz, potulna krowa dwie matki ssie, lepiej się nie wychylać…

Dwie dekady od 1989 roku to nie okres budowy nowej jakości społecznej, tworzenia podwalin nowego, obywatelskiego społeczeństwa. Postęp cywilizacyjny jaki się dokonał jest niezaprzeczalny, ale to postęp fragmentaryczny, kulawy, ograniczony do sfery materialnej. Dwie minione dekady to czas konserwowania chorych relacji międzyludzkich i społecznych typowych dla społeczeństw autorytarnych, w których prym wiodą tzw. elity, wąskie grupy ludzi zdolnych do wpisania się w świat kombinacji, zukładowania, nieczystych i niejawnych zasad życia społecznego.

To co obserwujemy u naszej uczelni jest smutną emanacją tego zjawiska.

środa, 20 lipca 2011

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego uruchomiło specjalny serwis internetowy na czas polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej – znajdą tu Państwo kalendarz prezydencyjnych wydarzeń w obszarze nauki i szkolnictwa wyższego, programy wybranych konferencji czy wywiady wideo z odwiedzającymi Polskę osobistościami naukowego świata.

Nowy portal nie tylko informuje o nadchodzących wydarzeniach w europejskiej nauce, ale też w dynamiczny i nowoczesny sposób promuje dokonania najwybitniejszych polskich uczonych czy światowe sukcesy polskich studentów.

W sekcji „The Giants of Science” znalazły się sylwetki Polaków, którzy zmienili oblicze światowej nauki. Poczet polskich „gigantów nauki” otwierają rewolucyjni astronomowie - Witelo i Mikołaj Kopernik, wśród wielkich w Międzynarodowym Roku Chemii nie mogło zabraknąć również jedynej uczonej, która otrzymała Nagrodę Nobla dwukrotnie, w dwóch różnych dziedzinach wiedzy – Marii Skłodowskiej-Curie. Galeria w ciągu najbliższych miesięcy rozbudowywana będzie o kolejne wielkie i barwne postacie – wśród nich zaprezentujemy także dokonania współczesnych polskich naukowców, którzy dzięki swoim sukcesom stali się rozpoznawalnymi i cenionymi ambasadorami polskiej nauki.

Sekcja „At the Cutting Edge” to historie polskich naukowców i ich odkryć, będących częścią dokonującej się obecnie rewolucji naukowej.

Serwis dostępny jest w dwóch wersjach językowych – w języku angielskim pod adresem pl2011.science.gov.pl, w języku polskim – pl2011.nauka.gov.pl.

poniedziałek, 18 lipca 2011

Przedstawiam stenogram spotkania w Senacie Uniwersytetu Warszawskiego z Panią Minister B. Kudrycką oraz doradcą Prezydenta RP Prof. M. Żyliczem. Dyskutowano o nadchodzącej reformie w polskich uczelniach. Jest to bardzo pouczający tekst, świadczący o tym, że społeczność akademicka tej uczelni od kilku miesięcy pracuje nad nowym statutem (rozpoczęła się wcześniej niż formalnie została podpisana ustawa). Dzięki temu przedstawiciele UW merytorycznie byli przygotowani do dyskusji. Stawiali bardzo istotne pytania, z których przebijała troska o przyszłość polskiej nauki. Ten zapis pokazuje jakie stoją wyzwania stoją przed polskimi środowiskami akademickimi oraz jakie trudności stoją przed twórcami odpowiedzialnymi za przygotowanie nowego statutu.

W UW myślą o tym od dawna, prowadzona jest otwarta dyskusja, a w naszej uczelni stoimy na początku drogi, w dodatku wcale nie widać by w tworzenie nowego prawa uczelnianego na lata, czyli statutu miały być zaangażowane szerokie kręgi społeczności akademickiej.
W naszej uczelni czas się zatrzymał, ciągle dominują wzorce z dawnych lat, gdy władza wiedziała sama co jest najlepsze, a głos społeczny służył jako przysłowiowy „listek figowy”.

Zachęcam do uważnego przeczytania tej relacji, pokazuje skalę problemów do rozwiązania. Niektóre omawiane problemy dotyczą np. nauk humanistycznych, ale większość to sprawy będące w centrum zainteresowania wszystkich polskich uczelni.

Stenogram ze spotkania

czwartek, 14 lipca 2011

URZĘDOWY OPTYMIZM CZY REALIZM?

Kudrycka: uczelnie są gotowe na zmiany wprowadzone reformądzisiaj, 15:22
KK / PAP
Uczelnie są gotowe na wejście w życie reformy - zapewnia minister nauki i szkolnictwa wyższego. Barbara Kudrycka zaprezentowała w Sejmie informację rządu o stanie przygotowań do wdrożenia uchwalonej przez Sejm reformy uczelni.

"Trzyletni proces konsultacji zmian ustawowych doprowadził do tego, że w zasadzie większość środowiska akademickiego ma pełną świadomość zmian, jakie następują i bardzo aktywnie współuczestniczy w kreowaniu nowych aktów wykonawczych do ustaw. (...) Kierownictwo ministerstwa spotkało się z ponad 50 senatami uczelni wyższych, aby przedyskutować problemy związane z treścią rozporządzeń i te spotkania zaowocowały wieloma zmianami w koncepcjach zaproponowanych wcześniej w naszych projektach" - powiedziała Kudrycka.

Minister podkreśliła, że nie są to jedyne spotkania przedstawicieli resortu ze środowiskami akademickimi, bo organizowane są również szkolenia i warsztaty, na których uczelnie mogą otrzymać pomoc w interpretacji nowych przepisów.


W trakcie sejmowej debaty również posłowie pytali Kudrycką o interpretację ustawy prawo o szkolnictwie wyższym, która wejdzie w życie 1 października. M.in. chcieli wiedzieć, czy czas pracy na stanowisku adiunkta, według nowego prawa ograniczony do ośmiu lat, zaczyna się (dla osób już zatrudnionych) liczyć od momentu przyjęcia ich do pracy, czy od chwili wejścia w życie odpowiedniego przepisu. Kudrycka wyjaśniła, że ośmioletni okres liczy się od momentu wejścia w życie przepisu. Ponadto, jak dodała, przepis ten ma dłuższe vacatio legis niż cała ustawa i zacznie obowiązywać w 2013 r.

W trakcie debaty poruszano kwestię finansowania szkół wyższych i wynagrodzenia ich pracowników. "Jeśli chodzi o płace, mamy zagwarantowane (podwyżki - PAP) w planie finansowym rządu do 2014 r., a także w projekcie rozporządzenia, które już kończy swoje konsultacje międzyresortowe i będzie niedługo podpisane" - powiedziała Kudrycka. Jak tłumaczyła, od 2013 r. wynagrodzenia na uczelniach wzrosną. Według danych z tego rozporządzenia podwyżki pensji w 2013 r. wyniosą ok. 9 proc.

Posłowie chcieli też wiedzieć, jakie pomysły ma resort nauki na poprawienie sytuacji absolwentów uczelni na rynku pracy. "Uczelnie, szczególnie o profilach praktycznych, zawodowych, mają w tej chwili wręcz obowiązek przeprofilowywać swoje kształcenie na takie, na które jest zapotrzebowanie w otoczeniu zewnętrznym. Bardzo nam zależy na tym, aby absolwenci mieli zatrudnienie" - mówiła minister nauki. Dodała, że ma pomóc też nałożony na uczelnie przez nową ustawę obowiązek monitorowania losów absolwentów. Będą więc dane o tym, po jakich studiach łatwiej, a po jakich trudniej znaleźć pracę.

Kilka pytań dotyczyło też Krajowych Naukowych Ośrodków Wiodących (KNOW). To nowa, wprowadzona w ustawie, forma promocji najlepszych uczelni, zarówno publicznych, jak i prywatnych. Wydziały lub instytuty szkół wyższych, na których jest szczególnie wysoki poziom nauczania, będą mogły otrzymać na pięć lat status KNOW i w tym czasie pozyskiwać zwiększoną dotację na działalność. Ich pracownicy dostaną też dodatki do wynagrodzeń, a doktoranci - wyższe stypendia.

"Na KNOW-y mamy zabezpieczone środki finansowe. Będziemy ogłaszać już niedługo konkursy, aby móc rozstrzygnąć je przed nowym rokiem 2012" - powiedziała Kudrycka.

Padały też pytania o prace nad aktami wykonawczymi do ustawy, których resort nauki musi przygotować do nowej ustawy szczególnie dużo. Posłowie wyrażali wątpliwości, czy uczelnie dostaną na czas przepisy, mające szczegółowo regulować ich działalność od 1 października - np. wytyczne dotyczące regulaminów studiów czy zasad przyznawania stypendiów.

"Musimy przygotować 50 rozporządzeń. Z tego 44 projekty rozporządzeń przygotowuje MNiSW, sześć inne resorty. Sami przygotowaliśmy już 38 rozporządzeń. Pozostałych sześć wchodzi w życie dużo później, ponieważ 1 stycznia 2012 r., a jedno z nich dopiero od stycznia 2013 r. Natomiast te wszystkie rozporządzenia, które mają wejść w życie wcześniej (...) są już w konsultacjach" - poinformowała Kudrycka.

Jak przyznała, regulaminy przyznawania stypendiów mogą być uchwalone we wrześniu i obowiązywać od października, więc pomoc materialna dla studentów powinna być na wszystkich uczelniach dostępna od początku roku akademickiego. Natomiast szkoły mogą mieć problem z regulaminami studiów, które muszą być przyjęte przez uczelnie z pięciomiesięcznym wyprzedzeniem, zanim zaczną obowiązywać. Minister podkreśliła jednak, że uczelnie mogą nadal stosować obowiązujące regulaminy, a jeśli w jakiś punktach nie spełniają one wymogów ustawowych, to szkoła może zamiast tych punktów stosować przepisy ustawy.

Autor: KK
Źródła: PAP

środa, 13 lipca 2011

O POLSKIEJ (NIE) - GOSPODARNOŚCI

Latem sporo jeżdżę na rowerze, polecam tę formę rekreacji i odpoczynku. Ostatnio parę razy zaglądałem w okolice budowanej na obrzeżach Gliwic i Zabrza autostrady A1. Ku mojemu zdumieniu w okolicach Maciejowa wzdłuż tej drogi postawiono ekrany dźwiękochłonne, gdy po drugiej stronie jest las! Czyżby aż tak dbano o słuch zwierzyny? A po obu stronach bocznej drogi przebiegającej na arterią zbudowano okazałe chodniki wyłożone kostką brukową. Ze 400 m takich nikomu niepotrzebnego chodnika + zbędne ekrany kosztowały z pewnością sporo, ale widać w Polsce pieniędzy się nie liczy.
(Nie) – gospodarność nie jest spotykana tylko na mojej uczelni.

poniedziałek, 11 lipca 2011

Zapalmy dziś Polakom zamordowanym na Wołyniu „Światełko Pamięci”

Dzisiaj mija 68. rocznica “Krwawej Niedzieli” na Wołyniu. 11 lipca 1943 r. Ukraińska Powstańcza Armia w 167 miejscowościach mordowała Polaków. W czasie ludobójstwa na Kresach Wschodnich w latach 1939-1947, w bestialski sposób zabito 200 tys. naszych rodaków. O godz. 21.00 zapalmy im, w naszych domach, symboliczną świeczkę pamięci.

/

Na utworzonym specjalnie profilu na Facebooku można przeczytać: „Zapalone świece i znicze niech będą wyrazem naszej pamięci o ponad 200 tysiącach Rodaków i obywatelach polskich innych narodowości, zamordowanych przez OUN-UPA na Kresach II Rzeczpospolitej. Nie o zemstę, lecz o prawdę wołają ofiary”.

W Warszawie o godz. 20:30 przejdzie ulicami miasta Marsz Pamięci. Wyruszy pod budynku PAST-y (ul. Zielna 39), aby ul. Królewską i Krakowskim Przedmieściem, udać się z płonącymi zniczami pod Dom Polonii. Tam pod tablicą upamiętniającą ofiary ludobójstwa UPA zostaną zapalone znicze.

Komentarz czytelnika

To co Pan Profesor opisuje dot. głosowania na Senacie na komisje statutową jest jawnym pogwałceniem prawa. W głosowaniu tajnym bowiem głosujemy na poszczególnych kandydatów imiennie. Dlatego właśnie jest to głosowanie tajne. Wobec braku możliwości prawidłowego oddania głosów wybór tej komisji powinien być unieważniony. A manipulacja pani rektor powinna być zgłoszona w Ministerstwie. To są sprawy zbyt ważne, aby im pobłażać. Dotyczą bowiem przyszłości uczelni, kiedy pani rektor już nie będzie.

Powyższy komentarz dotarł przed paru dniami, dotyczył sprawozdania z czerwcowego posiedzenia Senatu. Sądzę, że warto na chwilę zatrzymać się przy tej sprawie. Jak trafnie zauważył komentujący, sprawa nowego statutu jest bardzo ważna. To jaki będzie statut ma takie znaczenie dla przyszłości uczelni jak konstytucja dla funkcjonowania państwa. Niestety, już na początku sprzeniewierzono się podstawowym zasadom akademickim oraz elementarnej przyzwoitości co podnosi Czytelnik. W Senacie nie padło ani jedno słowo jakie będą zasady tworzenia statutu, jakie będą możliwości wpływania na jego kształt pracowników uczelni, jak ma wyglądać dyskusja o jego zapisach np., na forum Rad Wydziału oraz w szerokich kręgach społeczności akademickiej.

A może wcale nie przewidywano takiej możliwości?

Absolutnie nie możemy dopuścić do takiej sytuacji by nieliczna grupa osób (członkowie komisji statutowej oraz Senat) decydowali o naszej przyszłości.

Powiedzmy głośno i wyraźnie, nie zgadzamy się na taką sytuację, musimy mieć realny wpływ na:
PRZYSZŁOŚCI UCZELNI
oraz
PRZYSZŁOŚCI KAŻDEGO Z NAS.

Idą wakacje, ale już niebawem rozpoczną się działania wielu z nas ukierunkowane na taki kształt statutu by nasza przyszłość nie była w rękach przyszłych władz uczelni. I nie jest ważne kto będzie piastował funkcję rektora, ważne by zapisy prawa służyły nie władzy, ale nam, pracownikom uczelni.

sobota, 9 lipca 2011

Wieści z Wrocławia

Wniosek o ustalenie wysokości płac i ujawnienia wyników kontroli Urzedu Kontroli Skarbowej Senatowi AM oraz o podwyżkach płac

piątek, 8 lipca 2011

O ważnych rozmowach w Ministerstwie Zdrowia

5 lipca br. odbyło się w Ministerstwie Zdrowia spotkanie nowego Dyrektora Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wyższego prof. dr hab. Janusza Kleinroka z przedstawicielami Zakładowych Organizacji Związkowych Uniwersytetów /Akademii Medycznych NSZZ ”Solidarność”.

Spotkanie przebiegło w miłej atmosferze, poruszono następujące problemy:
  1. Prawny nadzór Ministerstwa Zdrowia nad nowymi statutami opracowywanymi w związku z obowiązująca od 1 października nową ustawą: Prawo o szkolnictwie wyższym i Ustawą o działalności leczniczej (od 1 lipca br.).
  2. Zgłoszenie akcesu uczestnictwa przedstawicieli NSZZ „Solidarność” w pracach komisji umocowanej w Ministerstwie Zdrowia przygotowującej projekt ustawy o szpitalach klinicznych.
  3. Poparcie w negocjowaniu z rektorami uczelni medycznych Układu Zbiorowego, który wcześniej będzie podpisany w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego dla państwowych uczelni podległych temu resortowi.
  4. Nieprawidłowości prawne występujące w postępowaniach konkursowych na stanowiska kierownicze.
  5. Preferowanie w uczelniach zatrudnienia młodych pracowników (bezpośrednio po studiach) na stanowiska wykładowców, a nie asystentów.
  6. Omówienie „surogatu delegacji” jaką jest: Usprawiedliwiona nieobecność w pracy” w aspekcie potencjalnego wypadku, który prawnie nie może być kwalifikowany jako wypadek w pracy.
  7. Zwrócono uwagę na brak rozporządzenia Ministra Zdrowie dotyczącego wywiązywania się z obowiązku Konsultanta Krajowego/Wojewódzkiego; Kto ma uprawnienia do wystawiania delegacji: rektor? dyrektor szpitala? a tym samym kto pokrywa koszty delegacji?

Przewodnicząca NSZZ „Solidarność” SUM mgr Danuta Gojna-Ucińska
Wice-przewodnicząca NSZZ „Solidarność” SUM Prof. Aleksandra Kochańska-Dziurowicz
Członek NSZZ „Solidarność” SUM Prof. Krzysztof Gołba

środa, 6 lipca 2011

O PRACY SENATU

W natłoku ważnych wydarzeń nie miałem możliwości zamieszczenia informacji dotyczących posiedzenia Senatu z dnia 30 czerwca. Chciałbym opisać dwie sprawy. Pierwsza dotyczy zmniejszenia Oddziału Geriatrycznego będącego częścią Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych i Metabolicznych w Ochojcu. Senat miał wyrazić zgodę na redukcję liczby łóżek z 18 do 13 co motywowano względami ekonomicznymi. Skąd bierze się deficyt? To proste, kontrakt z NFZ jest bardzo mały. I w sytuacji gdy Ministerstwo traktuje priorytetowo geriatrię (przynajmniej nominalnie), jako ważną dziedzinę medycyny, NFZ skutecznie bojkotuje ludzi starszych. Niestety, wpisuje się to w obawy formułowane przez wiele osób, że tzw. komercjalizacja to droga do stopniowego ograniczania dostępu do niektórych, mało opłacalnych usług medycznych. Gdzie jest interes społeczny? Gdzie dobro pacjenta? Senat wyraził zgodę, ale przyjął równocześnie uchwałę wyrażającą naszą dezaprobatę dla tego typu działań. Niemniej, uczucie bezsilności wobec polityki zdrowotnej i bezwzględnego prymatu tzw. racji ekonomicznych pozostało.

I druga, bardzo ważna sprawa dotycząca przyszłości uczelni, przyszłości na lata. Chodzi o tworzenie nowego statutu zgodnego z nową ustawą o szkolnictwie wyższym, która zacznie obowiązywać od 1.10.2011 roku. Pani Rektor Prof. E. Małecka-Tendera przedstawiła nam do zaaprobowania skład komisji statutowej, której zadaniem będzie przygotowanie nowego statutu. To bardzo trudne i odpowiedzialne zdanie. Ustawa została przyjęta przed paru miesiącami zatem ta komisja powinna być już dawno powołana, gdyż czasu jest mało. Są uczelnie, w których te prace toczą się już pełną parą. Nasza komisja w praktyce zacznie działać po wakacjach. Drugi aspekt to skład komisji, jej członkowie rekrutują się z wszystkich wydziałów, ale Senat nie miał tu żadnego udziału. Co więcej, nawet do zachowania pozorów demokracji uczelnianej nie padło pytanie czy nie mamy innych kandydatów. Nie mam żadnych osobistych zastrzeżeń do zgłoszonych kandydatur, ale w ten sposób Senat (i Rady Wydziału, które także nie miały tu wpływu) zostały sprowadzone roli do organów fasadowych. Ale największa niespodzianka czekała nas przy urnie bo z oczywistych względów głosowanie odbywało się w trybie tajnym. Otóż nie było możliwości oddania głosu na poszczególne zgłoszone osoby, zostaliśmy postawieni przed faktem konieczności głosowania na całą listę! To niedopuszczalna manipulacja, wpisująca się w całość przyjętej, quasi demokratycznej procedury.

Odnosząc się do tej sprawy chciałbym cofnąć się o 30 lat. W ówczesnej Śląskiej Akademii Medycznej proces demokratyzacji rozwijał się dynamicznie; między innymi tworzono nowy statut. Wspaniałym przewodniczącym komisji statutowej był Prof. W. Nasiłowski, a w prace nad kształtowaniem statutu zaangażowanych było wielu pracowników oraz studentów. Gdy przypomnimy o fantastycznej, otwartej atmosferze panującej wówczas w uczelni, której niekwestionowanym autorytetem i przewodnikiem był Rektor, Prof. Z. Herman, to możemy sobie wyobrazić jak ten statut powstawał. Był to owoc pracy mnóstwa osób, a poszczególne fragmenty projektu były modyfikowane w gorących dyskusjach toczonych w całej uczelni, także przy aktywnym udziale studentów.
Oczekiwać należy, że i ten nowy statut będzie na miarę naszych oczekiwań, a w jego tworzeniu wezmą udział szerokie kręgi akademickie. Niestety, początek tego procesu raczej nie wskazuje by dawne wzorce miały być powielone.

poniedziałek, 4 lipca 2011

Podsumowanie czerwca

Czerwiec był ostatnim miesiącem przed wakacjami, ale wcale nie był to miesiąc wakacyjny na blogu. Niezwykły ruch i zainteresowanie Czytelników rozpoczęło się od początku miesiąca po wspólnej Radzie Wydziału. Relacje z kolejnych posiedzeń w Zabrzu i Katowicach były uważnie obserwowane przez Czytelników, którzy wykazali się rekordową aktywnością nadsyłając aż 181 komentarzy. Rekordowe zainteresowanie wzbudził tekst opisujący posiedzenie z 1 czerwca, który przeczytało 503 Czytelników. Nie sądziłem by mogło wydarzyć się coś jeszcze bardziej elektryzującego środowisko akademickie, ale zainteresowanie konkursem na kierownika kliniki kardiologii przekroczyła wszelkie oczekiwania. 29 czerwca zanotowałem 535 wejść, a 30 było ich aż 696. Także rekordowa od początku istnienia bloga była łączna liczba wejść wynosząca 9293 w ciągu minionego miesiąca.

Oczywiście, najcenniejszym faktem jest tak duża komentarzy; to jest jakiś znak, że słowa „dyskusja” czy „wymiana poglądów” ciągle są oczekiwane i potrzebne wielu z nas. Wielokrotnie dyskutujący wymieniali ze sobą uwagi korzystając z tej możliwości komunikacji. A głosy wcale nie były jednostronne. Wstrzymałem publikację paru opinii zawierających treści nie licujących z przesłaniem bloga.

Spraw, ważnych spraw było wiele, ale kluczowe były kwestie dotyczące szeroko rozumianej akademickości. Dotąd, od września 2005 nie było tak gremialnie wyrażanej, spójnej postawy społeczności pokazującej, że tak dalej być nie może. Że nasza uczelnia musi przestać być miejscem kompromitacji fundamentów, na jakich zbudowano tę szkołę. Niezgoda, ba, protest wobec metod sprawowania władzy, wyrażany w komentarzach jest niezaprzeczalny. Śmiem nawet porównać ostatnie wydarzenia do atmosfery z jesieni 1980 roku. Wówczas byłem studentem V roku wydziału lekarskiego i byłem świadkiem oraz uczestnikiem burzliwych wydarzeń. Śląska Akademia Medyczna zbudziła się wtedy ze letargu i marazmu czasu wszechwładnego panowania „najlepszego z systemów”. Dziś jesteśmy świadkami podobnego zjawiska społecznego, zjednoczenia wokół wartości akademickich na przekór innym, obcym nam wartościom, atrybutom posiadania władzy, jako metody realizacji interesów wąskiej grupy osób.

A zjawiska społeczne mają to do siebie, że raz rozpoczęte toczą się już same aż zostaną osiągnięte wytyczone cele…

piątek, 1 lipca 2011

LEKCJA Z BIEŻĄCYCH WYDARZEŃ LEKCJĄ NA PRZYSZŁOŚĆ

Ostatnie wydarzenia w naszej uczelni skupiły uwagę środowiska akademickiego, ale są uważnie obserwowane także poza światem uniwersyteckim. Mniej zorientowanemu lub nieuważnemu obserwatorowi mogłoby się wydawać, że historia dotycząca jednego konkursu na stanowisko kierownika katedry nie powinna wzbudzać aż takiego zainteresowania. Nic bardziej błędnego. Jesteśmy świadkami przełomowych zdarzeń; na szali jest wiarygodność i wizerunek uczelni. Powiedzmy wyraźnie: nie wizerunek władz uczelni, Pani Rektor czy kogokolwiek innego, to idzie o każdego z nas, pracowników tej uczelni. Władze się zmieniają, my tu pozostaniemy z bagażem i odium wstydu. Dlatego tak ważne było wczorajsze posiedzenie RW w Katowicach. Doszło w czasie obrad tego organu kolegialnego uczelni do bezprecedensowej próby zamachu na niezbywalne prawa RW do podejmowania decyzji. Pani Rektor, wspierana przez SIEDMIU członków RW stanowiących kilka procent wszystkich jej członków, usiłowała bez jakichkolwiek merytorycznych podstaw odwołać wcześniej wybraną komisję. Ale RW okazała swą mądrość, dojrzałość i poszanowanie dobrych obyczajów akademickich stając się obrońcą prawa. Nasza wiarygodność została uratowana.

W imieniu moim własnym, ale także bardzo wielu osób z innych wydziałów z niepokojem i troską obserwujących te wydarzenia mówię: dziękujemy Wam bardzo.

Ale to jeszcze nie koniec sprawy. Teraz, zgodnie z pkt. 7 załącznika nr 2 do Statutu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego z zastrzeżeniem pkt. 9 i pkt. 10 Pani Rektor powołuje komisję konkursową w składzie wybranym przez Radę Wydziału. Dopiero ten krok będzie rzeczywistym dowodem sukcesu, skuteczności na drodze obrony wartości akademickich i podążaniu ścieżką prawa zgodnie z dobrym obyczajem akademickim. Nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej. Gdy otrzymam informacje, że komisja może zacząć pracować natychmiast poinformuję o tym społeczność za pośrednictwem bloga. Gdyby jednak stało się inaczej (co wieszczą niektórzy) i komisja nie zostałaby powołana, my wszyscy, jako społeczność akademicka tej uczelni będziemy musieli podjąć dalsze kroki w obronie elementarnych wartości uniwersyteckich. Wszelkie kroki, przy zastosowaniu wszelkich dostępnych, mieszczących się w zakresie prawa obowiązującego w Polsce metod.

DZIĘKUJĘ CZYTELNIKOM

Wczoraj zanotowałem rekordową liczbę 696 wejść na blog.
Dziękuję wszystkim Czytelnikom, dzięki Wam nie tracę nadziei, że aktualna sytuacja w uczelni to tylko chwilowe zawirowanie. Widać jak na dłoni, że oczekiwania społeczności akademickiej są jednoznaczne – wrócić do normalności.
Podsumowanie aktualnych zamieszczę w najbliższym czasie.