Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

wtorek, 7 czerwca 2011

Jakość dydaktyki

Nauczanie studentów stanowi, obok nauki, podstawowy kierunek działalności uczelni wyższej. Od jakości dydaktyki w znacznym stopniu zależy pozycja uczelni, ale w przeciwieństwie do wartości badań naukowych nie jest łatwo ocenić jej jakość. Są różne metody oceny pracy dydaktycznej, w mojej opinii najważniejszy głos powinien należeć do odbiorców naszej pracy czyli studentów. W naszej uczelni funkcjonuje, no, należy raczej powiedzieć „funkcjonuje w teorii” system ankietowania przez studentów. Niestety, mimo iż od jego wprowadzenia minęło około 2 lat nadal niewielki odsetek studentów rzędu kilku lub kilkunastu procent wypełnia ankiety co wskazuje, że ich przydatność systemu jest znikoma. Od niedawna obowiązuje nowy system oceny jakości, Senat przyjął uchwałę o powołaniu specjalnej komisji oceniającej dydaktykę.

10 maja zostałem poddany ocenie przez Przewodniczącego komisji wydziałowej Prof. P. Nowaka oraz V-ce Przewodniczącą dr hab. A. Kasperską-Zając. Było to dla mnie duże wyróżnienie bo, wg mojej wiedzy, dotąd nikt z pracowników SK-1 nie był oceniany. Zawsze rozpoczynam zajęcia punktualnie o wyznaczonej godzinie, tak było i tym razem. Z wizytującymi osobami spotkałem się za pięć ósma i razem udaliśmy się do sali ćwiczeniowej. Po części wstępnej zajęć, na której przedstawiłem studentom kluczowe kwestie przeszliśmy do zajęć praktycznych w poradni chorób metabolicznych. Przez cały czas ćwiczeń towarzyszyli nam wizytujący. Chwilę porozmawiali oni także ze studentami bez mojej obecności. Na końcu przedstawili mi do wglądu swój raport z oceny zajęć.

To doświadczenie skłoniło mnie do napisania paru uwag.
  • Po pierwsze należy się zastanowić czy jednorazowa kontrola raz na 4 lata może pokazać prawdziwy stan rzeczy? Osobiście wątpię.
  • Po drugie, czy my, pracownicy naukowo-dydaktyczni mamy przygotowanie merytoryczne do oceny innych osób? Sądzę, że takie zadania mogą wiarygodnie zrealizować tylko odpowiednio przygotowani ludzie.
  • Po trzecie, po prostu szkoda czasu tak cennych dla uczelni osób jak te, które mnie wizytowały.
  • Po czwarte, współczuję im po ludzku, że muszą wykonywać tak niewdzięczne zadanie.
Jak wcześniej wspomniałem najlepszą ocenę dać może kontrola zewnętrzna, wyspecjalizowanej firmy. To jest jednak niewykonalne choćby ze względów finansowych.

Moje wnioski są proste: jednym sposobem oceny jakości pracy dydaktycznej pozostaje ocena przez studentów, ale tak zorganizowana by KAŻDY student ZAWSZE oceniał każdego prowadzącego zajęcia. Koszt operacji będzie niewielki, a korzyść bezsporna.
Aktualny system nic nie da, to kolejne działanie pozorowane.

17 komentarze:

Anonimowy pisze...

Czy kontrola Pana osoby to przypadek? Idą wybory.

Anonimowy pisze...

Ja bym stwierdziła, że to wyróżnienie dla Pana, Panie Profesorze stać na pierwszej linii!

Anonimowy pisze...

To będzie kluczowy argument dla młodych nauczycieli do podjęcia decyzji o ucieczce z uczelni. Wyraźnie widać do czego zostały stworzone te mechanizmy. Czy duch komunizmu, nieustannej kontroli i instytucji para-policyjnej jest jak nadal obecny ?. Być może jest nawet gorzej niż za czasów PRL-u. Ale oczywiśce lustracja pracowników akademickich na uczelniach nie została nigdy przeprowadzona, podobnie jak i możliwa, ewentualna współpraca z aparatem bezpieczeństwa nigdy nie zostały zweryfikowane.

Niestety to wszystko być może istnieje w celu super-kontroli nad pracownikiem, jakość nauczania może nie mają tutaj żadnego znaczenia ?. Raporty może będą przygotowywane w zalezności od przychylności określonych grup osób ?.Należy się szybko obudzić, im wcześniej młodzi to zrozumieją tym lepiej dla ich przyszłości zawodowej. Być może cel jest jeden - wykorzystać maksymalnie młodego pracownika, jego pasję, dorobek naukowy, publikacje, punkty, itp., zrobić wszystko, aby nie mógł realizować kariery pionowej po doktoracie i w odpowiednim czasie pozbyć się go z uczelni.

Nigdzie na świecie jeden naukowiec nie przeprowadza okresowych kontroli drugiego, szczególnie z niespokrewnionej dziedziny. Proszę sobie wyobrazić największe sławy naukowe z SUM, gdyby funkcjonowali obecnie, nigdy by nie osągnęli takich wspaniałych wyników. Czy na amerykańskim uniwersytecie Harvarda laureat nagrody Nobla z fizyki również okresowo wizytuje i kontroluje kolegów profesorów z literatury angielskiej lub własnych doktorantów ? Absurd ?.

W nowych uchwałach senatu nie ma niestety żadnych planów dotyczących poprawy sytuacji wynagrodzeń, dofinansowania badań, pomocy dla doktorantów. Mnożą się natomiast każdego roku systemu kontroli, nadzoru, monitoringu i tzw. pacyfikacji pracownika. Będzie coraz gorzej ?

Anonimowy pisze...

Jak mogą to oceniac pod względem chociazby merytorycznym osoby, które nie znają sie na tym kompletnie. Każdy z nich reprezentuje inną dyscyplinę. Jak najbardziej popieram, iż studenci po zakończeniu zajęć powinni dostać do wypełnienia ankiety. A tak to szkoda zachodu ...A kto będzie ich kontrolował? sami?

Anonimowy pisze...

Właśnie,bo to studenci muszą mieć poczucie,że ich słowo się liczy.Inaczej się nie da.Zmienić nastawienie studentów do uczelni a jednocześnie władz uczelni do studentów.Inaczej nic z tego nie będzie.A to zmienia się latami.Powodzenia.

Anonimowy pisze...

A mnie zastanawiają członkowie tej komisji. Prof. Nowaka nie znam ale zajęcia z dr Kasperską-Zając nigdy nie odbywały się o czasie a ona sama nie była zbyt zorientowana w ich tematyce. Ogólnie była wobec studentów niezbyt grzeczna. Jeśli więc wydział taką osobę wysyła do kontroli innych pracowników to wróżę mu świetlaną przyszłość.

Anonimowy pisze...

Teraz drżyjcie ambitni i młodzi naukowcy. Jeżeli będziecie zbyt ambitni, będziecie zbyt dużo publikować, będziecie beneficjentami grantów z NCN - istnieje duże ryzyko, że przyjdzie do Was komisja wizytująca i sprawdzi Wasze umiejętności dydaktyczne. Nie ważne, że jesteście wydajni dla wydziału, że dajecie mu punkty i wskaźniki. Aż strach żyć w obecnym systemie akademickim. A Wasz kolega ze studiów, spokojnie pracujący w gdzieś w rejonie w szpitalu jako wysokiej klasy specjalista, który doskonali swoje umiejętności praktyczne nie może się nadziwić, co Was jeszcze trzyma na uczelni. A przecież NFZ i tak nie da żadnego "lepszego" kontraktu za Waszą pracę naukową. Więc po co to wszystko ?

Anonimowy pisze...

Potwierdzam słowa osoby piszącej o 18.08. Te zajęcia nie były wiele warte. A teraz tacy dydaktycy kontrolują innych. Kpiny!

Anonimowy pisze...

Byłem studentem w kole naukowym docent Kasperskiej. Jako CZŁOWIEK - bez zarzutów. Naukowiec - doskonały, wiedza ogromna. W czasie jej fakultetów w Rokitnicy studenci bili brawa. I tyle w temacie...

Anonimowy pisze...

Wielce Szanowny Panie Profesorze - pod przykrywką grzecznych słów i dużej ilości lukru podał Pan z imienia i nazwiska członków komisji wizytującej (regulaminowej, wewnętrznej ustanowionej decyzją Pani Rektor i władz uczelni). Proszę się uderzyć w pierś (nie traktować nas jak przedszkolaków) i uczciwie przyznać się jaki Panu Profesorowi przyświecał cel podając publicznie nazwiska wizytatorów. Pierwsze efekty już mamy, publiczny lincz doc Kasperskiej, z niepokojem oczekujemy "rąbanki" Profesora Nowaka przez "ANONIMOWYCH". Czyżby jakieś animozje i zalegania afektu ? :-D. Skądinąd wróble ćwierkają na temat pewnych spraw wydziałowych :-)... Ciekawe czy będzie Pan Profesor miał publiczną odwagę i z podniesionym czołem "bojownika o prawdę" zamieścić mój post...

Anonimowy pisze...

Upsss... a to są jakieś tajne dane?
Paranoja!!!

Anonimowy pisze...

Wniosek końcowy - lepiej było zostać nauczycielem mianowanym w szkole podstawowej, który jest zatrudniany na czas nieokreślony z wynagrodzeniem czasem dwukrotnie większym od wykładowcy z doktoratem na uczelni medycznej. Wizytacja z kuratorium raz na 5-10 lat i spokojne życie. Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym sankcjonuje pracownika za nic, kontrola raz na 2 lata i za jedną ocenę negatywną wyrzucają. Czy jest to forma doskonałego i bezwzględnego aparatu represji wobec pracownika ?

Członek Komisji pisze...

Ocena pracowników naukowych jest tylko jednym(wstępnym) z aspektów pracy komisji. Jej zasadniczą funkcją jest wprowadzanie zmian na bazie informacji uzyskanych z wizytacji i od studentów. Jedną z pierwszych zmian będzie właśnie prowadzenie ankiet w taki sposób, żeby prawie 100% studentów miało MOŻLIWOŚĆ wypowiedzenia się(wszyscy dopuszczeni do pierwszych terminów)

Anonimowy pisze...

Ciekawe dlaczego to od Pana rozpoczęto te kontrole. I co mieli kontrolujący tak naprawdę sprawdzać. To, że podał Pan nazwiska, to sie komuś nie podoba. Miał Pan siedzieć cichutko i czekać, aż nasłane komisje wydadzą na Pana wyrok. NO i oczywiście cichutko go przyjąć. Zakłamanie to za mało powiedziane. A Anonimowemu z godz.23:16 zadaję pytanie jakie animozje i zalegania mają wobec Profesora, że pozwalają sobie Go uciszać. Jeżeli nie było losowania lub innej formy typowania osób do kontroli dydaktyki, to takie działania wobec Profesora należy nazwać mobbingiem ze strony władz uczelni.

Anonimowy pisze...

Jeżeli wobec osoby z tytułem profesora belwederskiego stosuje się takie metody to co będzie później wobec wykładowców ? Czy naprawdę warto żyć w strachu ? Jest tyle innych, lepszych, bardziej przyjaznych pracownikom miejsc pracy.

Anonimowy pisze...

A mi wydaje się, że warto walczyć o to by SUM stała się wreszcie uczelnią przyjazną pracownikom. Zmiana miejsca pracy i odejście z uczelni jest przyzwoleniem na mobbing. A nie o to przecież chodzi.

Anonimowy pisze...

Proponuję by w Komisjach byli Ludzie z WOK-u, tam Profesor nie uderza i będzie tajnie.