Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

czwartek, 30 lipca 2009

Przeczytane w katowickiej prasie

Rektor ŚUM odmawia innym prawa do krytyki

6 komentarze:

Anonimowy pisze...

Biorąc pod uwagę jakość kształcenia kadr medycznych i systemu opieki
zdrowotnej na Śląsku, należy doprowadzić do szybkiej likwidacji całego ŚUM.
Rzetelnie wykonujący swój zawód lekarze, specjaliści
i oddani profesji pasjonaci zawsze znajdą dobre miejsce pracy, odpowiednie
do wiedzy, kwalifikacji i umiejętności medycznych. Natomiast karierowicze,
cwaniacy, prezesi spółek
uczelni, szare eminencje oraz pracownicy administracji z pensjami
wielokrotnie wyższymi niż samodzielny pracownik naukowy, którzy śmieją się z
naiwnych naukowców, będą z tym mieli poważny problem.

Obecnie praca na naszym uniwersytecie w charakterze nauczyciela
akademickiego jest formą kary za pasję naukową i dydaktyczną:
- upadek etosu i podstawowych wartości akademickich, bardzo zła atmosfera
pracy
- minimalna szansa na karierę pionową poprzez skuteczne utrudnianie rozwoju
naukowego, sztuczne ograniczenia w postaci zmiennych przepisów
statutu uczelni
- duże prawdopodobieństwo niesprawiedliwej oceny okresowej dokonanej przez
sąd kapturowy, ktorego zadaniem jest zniszczenie ambitnego pracownika
- ryzyko poważnych problemów zdrowotnych na skutek pracy w warunkach
stałego stresu i walki o przetrwanie
- bezsensowana pogoń za kolejnymi szczeblami kariery uniwersyteckiej, nawet
posiadając tytuł naukowy profesora można być wyrzuconym ze szpitala
klinicznego bez żadnego uzasadnienia przez dyrektora, który
świadomie poniża pracowników uczelni i deprecjonuje naukę.
- celowa dyskryminacja finansowa przez cały okres kariery akademickiej,
wynagrodzenie żenująco niskie w porównaniu do doktorantów i rezydentów,
minimalna stawka ze skali płac ministerstwa bez względu na dorobek naukowy
dla samodzielnego pracownika naukowego i specjalisty na poziomie rezydenta
na specjalizacji, sytuacja finansowa nie ulega znaczącej poprawie przez cały
okres kilkudziesięciu lat pracy na uczelni
- utrata medycznych umiejętności praktycznych z powodu irracjonalnej pogoni
za punktami, podczas gdy rynek opieki zdrowotnej Polski, krajów europy i
świata nie potrzebuje naukowców-teoretyków, potencjalny pracodawca nie jest
tym w ogóle zainteresowany
- brak czasu dla rodziny, stały wzrost frustracji zawodowej, na emeryturze
żałowanie straconych lat na naiwne myślenie o karierze akademickiej i niespełnionych ambicjach.

Wniosek: po 20-30 latach pracy nauczyciel akademicki to nadal jaden z najgorzej
uposażonych pracowników uczelni, dopiero po uzyskaniu stopnia dr hab. zbliża się do aktualnej średniej płacy
krajowej, pracownicy administracji przez kilkadziesiąt lat śmieją sie z naukowca, oni nie są poddawani żadnej ocenie okresowej, nie weryfikuje się ich kwalifikaci i umiejętności.

Likwidacja całej uczelni to obecnie jedyne rozsądne wyjście. Biednego państwa jakim jest Polska w dobie kryzysu światowego, nie stać na ogromne, nadmiernie rozbudowane instytucje naukowo-kliniczne, w których pracownik przez lata jest nikim. Likwidacja uczelni ukróci udział małej grupy w podejrzanych badaniach klinicznych leków sponsorowanych przez firmy farmaceutyczne, których beneficjentami na kwoty liczone w
milionach złotych są pojedyncze osoby, a szpitale i kliniki nie mają z tego tytułu żadnych korzyści. Ich baza jest wręcz z wykorzystywana do realizacji prywatnych interesów. Ukróci również ogromne dysproporcje w wynagrodzeniach i zawłaszczanie kolejnych części majątku publicznego. Brak uczelni medycznej oznacza niestwarzanie iluzji kariery zawodowej dla naiwnych młodych ludzi, którzy jeszcze sądza, że kiedyś uda się im zostać kierownikiem kliniki, zakładu, katedry. Nieobecność uczelni medycznej na śląsku wydaje się być naturalną konsekwencją zachodzących zmian i aktualnych potrzeb w zakresie zatrudnienia.

Anonimowy pisze...

Wreszcie obiektywne dziennikarstwo! Ani w uczelni ani na Ceglanej nie zanosi się by było dobrze, zwłaszcza, że Kierownikiem Kliniki jest Prorektor w rządze Prof. Małeckiej-Tendery!!!!! Czy może być bowiem dobrze, jeżeli okuliści ciągle słyszą z ust Prof. Romaniuk, że nic nie umieją, a pacjenci żalą się, że Pani Profesor sugerowała im, by operowali się lepiej w innych ośrodkach, bo na Ceglanej to lekarze źle operują?! Czy może być dobrze, jeśli cały czas słyszymy od Pani Profesor zwroty typu: bo Wasza klinika..., bo MY...(gdy mowa o okulistach z Sosnowca), bo WY... (gdy mowa o okulistach pracujących kiedyś pod kierownictwem Prof. Gierek-Łapińskiej)?! Czy może być dobrze, gdy Kierownik Kliniki kompletnie nie identyfikuje się z placówką, którą kieruje?! Praca pod jednym dachem z okulistami wyszkolonymi w innym ośrodku dała nam możliwość bezpośredniej konfrontacji naszego wyszkolenia i potwierdziła to co zawsze mówiła Prof. Gierek-Łapińska, że nie musimy mieć żadnych kompleksów, bo nie odstajemy od poziomu europejskiego(choć ostatnio w jednej z gazet zostało napisane, że klinika na Ceglanej nie miała sobie równych w Europie!!!. Tylko dla okulisty wyszkolonego w czasach gdy Kierownikiem Kliniki była Prof. Gierek-Łapińska nie jest problemem zoperować jednego dnia 10 zaćm i więcej czy przyjmować rzesze pacjentów z całego kraju. Niestety statystyki porównujące ilość wykonywanych jednego dnia zabiegów przez "nas" i przez "was", czy przyjmowanych w ambulatorium pacjentów są nieubłagane i okuliści z Ceglanej zdecydowanie w nich prowadzą. Pani Profesor próbowała nam wmówić, że sztucznie przetrzymujemy pacjentów, przypominam, że średni czas pobytu w naszej placówce to 3,2 doby. A jak to było w Sosnowcu? Zachęcam by sprawdzić!!!! Kiedyś pisaliśmy więcej prac, mieliśmy wiele wystąpień na sympozjach krajowych i zagranicznych, dziś to wszystko jakby upada. Ale trudno się dziwić, gdy mamy wrażenie, że Pani Profesor pracuje na Ceglanej jakby "za karę". Argument, że należy zreorganizować szpital, bo nie ma drugiej takiej monospecjalistycznej, 200 łóżkowej placówki okulistycznej w Europie to kompletna bzdura!!!! Otóż są!!! Ale nie ma natomiast ośrodków, w których 50% pacjentów stanowią pacjenci z całego kraju, a nie tylko z danego regionu, jak to ma miejsce na Ceglanej!!! Prof. Wylęgała miał wizje rozwoju katowickiej okulistyki(pisało o tym Pro Medico), dyrektor Puka miała plany modernizacji szpitala (przebudowa izby przyjęć, remont bloku operacyjnego). Mieliśmy nadzieję, że tak będzie!!! A co jest- zamiast wspomnianych planów dyrektor Puki- mamy remont 4 piętra dla endokrynologii i alergologii i to z naszych ciężką pracą przez wiele lat wypracowanych zysków!!!! Widać dla ludzi twórczych i mających wizje rozwojowe, a nie destrukcyjne za rządów obecnej Pani Rektor na Ceglanej nie ma miejsca........

Anonimowy pisze...

Cóż, emerytka-prorektor na stanowisku szefowej kliniki chyba jest kolejnym dowodem na to, że celem obecnych władz uczelni jest jej upadek (co potem??? chyba tylko sie można domyslać). Drodzy Państwo, przyjrzyjmy sie zatem, co dalej będzie sie działo z placówkami, do których upadku/zdeprecjonowania doprowadziły obecne wladze ŚUM.
Moze wtedy stanie sie jasne, komu i o co chodziło.. Kto w tym maczał paluszki i jaki miał interes. Kto i co zyskał. Czas pokaże...

Anonimowy pisze...

Należy napisać jeszcze więcej. Prof. Romaniuk próbowała nam kiedyś zasugerować, że widziała "wszystkie" nasze powikłania i nawet je leczyła jak pracowała w Sosnowcu. Twierdziła, że pacjent jak jest powikłanie po operacji to nie wraca już do operującego go lekarza. Niestety, tak się składa, że próbując ośmieszyć i dyskredytować innych, można samemu narazić się na ośmieszenie. Prof. Gierek-Łapińską nie interesowały powikłania i postępy innych klinik, nie tak budowała potęgę Kliniki Okulistyki na Ceglanej. Ona nie traciła czasu by oglądać się tylko na innych. I chociaż można o Niej powiedzieć wiele dobrego i złego pewnie też, jak o każdym człowieku, to jednak nasze przeświadczenie, że jesteśmy dobrzy w tym co robimy nie brało się z krytykowania permanentnego innych, a tylko z efektów naszej ciężkiej pracy i uznania na okulistycznym rynku. To taka różnica.
Wielokrotnie słyszeliśmy, ze na świecie nie ma 200 łóżkowych szpitali okulistycznych-czyżby? I co z tego, ze w Sosnowcu było tylko 30 łóżek(czyli ilościowo niby tak jak na świecie)-jednak to na TYM ŚWIECIE słyszano, kojarzono i podziwiano właśnie katowicką okulistykę!!!!!! I bynajmniej o tym czy ktoś jest dobry czy nie, nie świadczy ilość posiadanych łóżek!!!
Pracownik z Ceglanej.

Anonimowy pisze...

Jak Pan Prof. Wylęgała zasłużenie zostanie może kiedyś Kierownikiem Kliniki Okulistyki na Ceglanej (taką mamy nadzieję!!!), to może się okazać, że ta WIELKA Klinika Okulistyki, będzie znacznie mniejsza niż obecnie Jego oddział okulistyczny w Szpitalu Kolejowym, gdyż wszystkie deficytowe kliniki SUM już tam będą wtopione w finanse okulistyki...

Anonimowy pisze...

Obecna kierownik kliniki okulistycznej prof.Romaniuk wcale nie brylowała swoją inicjatywą i zaangażowaniem pracując w Sosnowcu. Tam bowiem duża część łóżek na jej oddziale była całymi miesiącami wyłączona z leczenia. Remont rozpoczęła, potem zaniechała i nie umiała nigdy doprowadzić go do końca. A puste sale w oddziale stały i stały. Była też przedmiotem krytyki i dowcipów o nieudolności, braku inicjatywy, ogólnej niemocy i marazmie. Była beznadziejna organizacyjnie, więc nie jest wcale zaskoczeniem obecna jej postawa.