Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

piątek, 14 grudnia 2018

Uwagi nie świąteczne

Funkcjonowanie każdego kraju jest bardzo skomplikowane. Poziom rozwoju cywilizacyjnego jest zależny między innymi od jakości prawa i sprawności systemu prawnego, sprawnego sądownictwa czy sprawiedliwego systemu podatkowego. Są i inne ważne czynniki, np. bez solidnej policji pilnującej porządku publicznego dobry system prawny nie będzie dobrze funkcjonował. Istotne są także regulacje zewnętrzne, np. dobre umowy międzynarodowe (handlowe, wojskowe, polityczne) zapewniające stabilny rozwój i bezpieczeństwo. Nie można zapomnieć o potrzebie utrzymywania armii na wypadek zagrożeń zewnętrznych.
Gdyby pójść dalej próbując wskazać elementy warunkujące rozwój należy także dotknąć kwestii szczegółowych. Kluczowy jest system energetyczny zapewniający ciągłość dostarczania energii elektrycznej, sieć drogowa i kolejowa, jakość i dostępność sygnału sieci komórkowej i internetu.
Idźmy dalej, poziom rozwoju zależy także od poziomu wykształcenia. Wyedukowane społeczeństwo jest w stanie wykorzystywać efekty postępu naukowego, a niski poziom wykształcenia z założenia raczej wyklucza możliwość ich powszechnej aplikacji w codziennym życiu. Edukacja człowieka to długotrwały proces, od szkoły podstawowej aż po uniwersytet. Każdy etap jest ważny, niemniej dopiero wykształcenie na poziomie uniwersyteckim w pełni przekłada się na rozwój cywilizacyjny. Ten poziom wykształcenia warunkuje rozwój własnej, oryginalnej myśli naukowej, prowadzenie badań, tworzenie wynalazków i patentów.
Analiza znaczenia poszczególnych składowych funkcjonowania państwa (niektóre spośród nich przedstawiłem powyżej) powinna ujmować przypisanie im wagi i znaczenia dla państwa, jako całości. Czy można sobie wyobrazić sprawne państwo bez system łączności lub dróg? Funkcjonowanie byłoby niemożliwe. Są także inne obszary, których rola jest mniejsza i ewentualne zaburzenia nie spowodują paraliżu całego kraju.

Dlaczego piszę o takich sprawach na blogu poświęconemu zagadnieniom uniwersyteckim?
Skłoniły mnie do tego coraz częstsze informacje dotyczące żądań płacowych różnych grup zawodowych. Tę falę rozpoczęli policjanci, a inne grupy zawodowe idą tym samym tropem. Nie jestem przeciwnikiem zwiększania płac, ale proszę się zastanowić jak takie działania wpływają na długofalowy rozwój państwa. Nie ma tu bezpośredniego przełożenia.

Wróćmy zatem do uniwersytetów. Polska nauka otrzymuje finansowanie na poziomie poniżej 0,5% PKB przy minimalnym sięgającym 2%.
Na naukę przeznaczamy CZTEROKROTNIE za mało pieniędzy!
Od lat ten poziom nie zwiększa się znacząco.
Czy ten fakt wpływa na rozwój kraju?
TAK, i to bardzo znacząco. Nauka została zepchnięta na margines życia społecznego. To zjawisko jest trwałe i nie widać żadnych szans na zmianę tej sytuacji. Niskie płace pracowników naukowo-dydaktycznych zniechęca młodych ludzi do pójścia tą drogą życiową, a słabe finansowanie badań naukowych zamyka drogę do tworzenia i realizacji projektów z najwyższej półki.
Nie mogę pojąć dlaczego trwa taki impas. Czy szeroko rozumiana władza publiczna nie rozumie, że bez własnych uniwersytetów na poziomie co najmniej 100 miejsca w świecie na zawsze zostaniemy krajem zacofanym cywilizacyjnie? Co mamy zrobić by ten fakt został wreszcie dostrzeżony?!

Czy 100.000 pracowników uczelni ma się uciec do manewru służb mundurowych, wyłudzić zwolnienia lekarskie i przystawić rządowi „pistolet do głowy”? To przecież działanie nielegalne choć – jak widać - skuteczne!

Może ktoś czytające te słowa ma jakiś pomysł co powinno zrobić środowisko naukowe?!

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

To z gruntu Pana Profesora środowisko, powinien Pan Profesor znać odpowiedź

Portier pisze...

A właśnie miałem prosić Pana o ustosunkowanie się do tych zbiorowych chorób policjantów a teraz nauczycieli. Napisał Pan o wyłudzaniu chorobowego. Właśnie. Jak to jest? Policjant wyłudza. Jakaś wzajemna sprzeczność. Nauczyciel wyłudza. Ten sam policjant za podobne czyny (może nie L4, ale jednak) karze, ten sam nauczyciel za kombinowane chorobowe ucznia pewnie wezwałby rodziców a i jego również jakoś ukarał. Podwójna moralność, cel uświęca środki, jak to określić? I wreszcie jak oceniać lekarzy? Przecież nawet dziecko wie, że ci akurat ich pacjenci nie są chorzy. Abstrahując zupełnie od sensu protestów i tego, kto ma rację zastanawia mnie właśnie to ogólne przyzwolenie na kłamstwo. Ciekaw jestem Pańskiego zdania.