Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

środa, 17 stycznia 2018

Dziś o płacach

Średnia pensja w Polsce wyniosła w grudniu 2017 r. 4 973,73 zł - to dzisiejsze doniesienie mediów elektronicznych.
Jak na tym tle wyglądają płace w uczelniach?
Jak sądzę, płaca asystenta nie powinna być mniejsza od średniej krajowej, adiunkt w mojej ocenie zasługuje na minimum dwie średnie krajowe, a profesor nie mniej niż trzy.
Proszę o opinie.

6 komentarze:

Anonimowy pisze...

Wydaje się, że płaca za jakąś pracę powinna wynosić tyle, ile ktoś za tą prace chce zapłacić. Oczywiście, podobny mechanizm określania wysokości zarobków w polskiej nauce nie może prawidłowo funkcjonować. Wynika to z faktu, iż jak wiele dziedzin życia w Polsce, nauka cierpi z powodu przerażającej biurokracji. Ciężko sobie wyobrazić, iż urzędnik nie mający pojęcia czym zajmuje się naukowiec i jakie korzyści jego praca może przynieść w różnych perspektywach czasowych może podjąć prawidłową decyzję, jak za tą pracę badacza nagrodzić. Po za tym, ma tu duże znaczenie, jak w całej tzw. strefie budżetowej aspekt polityczny, ale to jest temat rzeka. Być może lepszym rozwiązaniem byłoby zwiększenie autonomii uczelni, również w strefie finansów i pozwolenie, by władze uniwersytetu samodzielnie podejmowały decyzję ile komu płacić z środków z budżetu, przyznawanych przez aparat państwowy na podstawie obiektywnych kryteriów (np. liczby cytowań, wskaźnika Hirscha, impact factor). Mogłoby to do tego ciągle jeszcze socjalistycznego systemu wprowadzić trochę konkurencji, ponieważ lepsze uczelnie dostawałby więcej pieniędzy kosztem tych gorszych, a by mogły być lepsze musiałby zatrudniać lepszych pracowników i oczywiście lepiej ich opłacać. Ale to tylko zdanie studenta, który nie ma większego pojęcia o pracy na szkole wyższej i myślę, że Pan Profesor ma w tej kwestii więcej wartościowych rzeczy do powiedzenia.

Anonimowy pisze...

Jestem pracownikiem zakładu teoretycznego jednej z uczelni medycznej w Polsce. Za swoją pracę która obejmuje zajęcia ze studentami otrzymuję z tytułu umowy zlecenia połowę najniższej krajowej miesięcznie... A dodam, że obejmuje to także pracę poza godzinami, np. tłumacząc Studentom struktury na preparatach, w moim czasie wolnym. Publikuję także prace naukowe, jednak często miewam problemy z dofinansowaniem tego typu działań.
Średnia krajowa... Marzenie ściętej głowy...

Anonimowy pisze...

Dramat, to jednak prawda, ze niszczy się całe pokolenia młodych badaczy, którzy chcą się poświecić pracy naukowej.

Anonimowy pisze...

Proszę przeczytać poniższy artykuł i zastanowić się czy tytuły i stopnie naukowe powinny być zabierane za tego typu wypowiedzi, gdyż z całą pewnością szkodą wizerunkowi naukowców.

http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,22976333,prodziekan-uniwersytetu-medycznego-tez-przeprasza-studentow.html#Z_Czolka3Img

Anonimowy pisze...

Szanowni Państwo,

na stronie www.cem.edu.pl dostępne jest już podsumowanie wyników Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Końcowego przeprowadzonego w lutym.

Absolwenci SUM zajmują przedostatnie miejsce. Z 70 absolwentów SUM aż 25 nie zdało egzaminu LDEK, czyli ponad 35%.

Szanowni Państwo to nie porażka dydaktyki na WLzOLD w Zabrzu, a całkowita katastrofa.
Jak to możliwe że co trzeci absolwent nie jest przygotowany do zdania egzaminu podsumowującego 5-letnie studia?

I ostatnie pytania. Co z tym wstydliwym faktem zrobią władze wydział w Zabrzu?
(Halo? Pobudka Panie Dziekanie i Państwo Prodziekani)

Anonimowy pisze...

Po owocach nas poznacie. Jesteśmy tacy, jakie są nasze wyniki - czyli słabi lub bardzo słabi. Ale za to mamy dobre samopoczucie. Tutaj, na tym blogu pisze się o dydaktyce na najwyższym poziomie. O nauce i profesjonalnym, nowoczesnym leczeniu. Czyżby tak było naprawdę? Warto się nad tym zastanowić i nabrać trochę pokory. Warto robić jedno, a dobrze. I mieć wyniki.