Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Parę uwag o uczelni

Poniższe uwagi formułuję w odniesieniu do moich spostrzeżeń dotyczących życia uczelni. Od dawna zastanawiałem się jaka powinna być optymalna proporcja między pozycją pracodawcy i pracownika. W każdej instytucja odpowiednie wyważenie jest istotne, ale w uniwersytecie ten aspekt jest szczególnie znaczący. Istotą pracy w uczelni jest indywidualna motywacja i identyfikacja z macierzystą uczelnią w celu jak najlepszej realizacji zadań jakie stoją przed pracownikiem naukowo-dydaktycznym. Pracownik naukowy musi wznieść się na wysoki poziom intelektualny, a do tego trzeba nie tylko jego cech osobistych, ważna jest ogólna sytuacja w uczelni, jej poziom organizacyjny, ale także panująca w niej atmosfera.

Można wyobrazić sobie różne warianty:
silna władza dominuje na pracownikami
lub
szeroko rozumiane prawa pracowników wywierają swoistą presję na władzę
albo
panuje pewien rodzaj symbiozy: władza mądrze rządzi co powoduje pozytywne reakcje pracowników „dających z siebie wszystko”.

Stawiam pytanie: jak uzyskać optymalną równowagę między oczekiwaniami pracowników, a wymaganiami pracodawcy, tak by uczelnia istotnie zasługiwała na miano Uniwersytetu?

Obserwując coraz mniejszą motywację do pracy wyrażaną np. niechęcią do udziału w pracach organów kolegialnych uczelni czy różnych innych ciał konstatuję, że ta idealna proporcja została poważnie zachwiana. W dobrze zarządzanej uczelni, która kieruje się dalekosiężnym interesem całej instytucji musi być zachowana proporcja między interesem uczelni, jako całości widzianej z punktu widzenia władz, a interesem indywidualnego pracownika. Te, nie zawsze zbieżne oczekiwania najłatwiej wyrazić przy pomocy dystrybucji środków finansowych jakimi dysponuje uczelnia. Gdy przewagę uzyskują inwestycje to odbywa się to także kosztem płac pracowników; gdy z kolei pracownicy uzyskują zbyt wysokie uposażenia to ogranicza to możliwości pracy i rozwoju uczelni.

W naszej uczelni od „zawsze” dominował pierwszy model. To model demotywujący.

Nie pracujemy tylko dla pieniędzy, niemniej ten czynnik dla utrzymania motywacji jest istotny. Jeśli praca w uczelni (nauka i dydaktyka) mają stanowić nasz podstawowy kierunek aktywności zawodowej, jeśli mamy tworzyć dobrą uczelnię, to nasze dochody powinny być kształtowane w przeważającej części przez zarobki w uczelni. Jeśli dochody pochodzą głównie z innych źródeł niż uczelnia nie ma w mojej opinii większych szans na uzyskanie wysokiego poziomu naszej uczelni.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

http://www.politykazdrowotna.com/18210,minister-blaszczak-zmienia-cale-kierownictwo-szpitala-mswia

Anonimowy pisze...

Przepraszam, ale bie ma sensu komentować ponieważ cały system szkolnictwa wyższego na podstawie ustaw jest niewydolny i nie należy się spodziewać zmian na lepsze. Przeczytajcie blog Profesora Stanisława Karpińskiego na FB, to uświadamia skalę nieprawidłowości w całym systemie.

Anonimowy pisze...

http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,21742018,polityczny-uklad-wyborczej-i-pis-czy-ktos-jest-w-stanie-w.html#BoxLokKatImg

Anonimowy pisze...

Ponieważ nikomu nie zależy, aby było lepiej...