Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

piątek, 19 lutego 2016

Zawód lekarz, część 15-ta: Kultura osobista

Ten punkt na liście warunków sprzyjających sukcesowi w pracy zawodowej może nieco zaskakiwać. Ale zgodnie z moimi obserwacjami to bardzo ważna kwestia. Wymagania stawiane nam, lekarzom są ogromne. Dotyczą one w pierwszej kolejności kompetencji czysto zawodowych, ale to nie wszystko. Lekarz musi swym zachowaniem i kulturą osobistą być wzorem do naśladowania. Używane słownictwo, stosunek do pacjenta, jakość stosowanych argumenty w relacji z chorym muszą być bez zarzutu. Zgodnie z moimi obserwacjami poziom kultury w polskim społeczeństwie stale obniża się. Niestety, środowisko lekarskie nie jest immunizowane na wpływ świata zewnętrznego. Nawet najlepszy lekarz niespełniający wymogów w zakresie kultury osobistej, zachowaniem przypominjący bardziej przysłowiowego „kibola” niż osoby ze szczytów hierarchii społecznej traci znaczną część swej wiarygodności. Kultura osobista to bardzo pojemne pojęcie, zależy w znacznym stopniu od wpływu domu rodzinnego, szkoły, a także świata zewnętrznego.
Opowiem dwie historie z życia wzięte; obie dotyczą tego samego lekarza. To był znakomity chirurg, mistrz skalpela. Pewna lekarka spotkała się z nim w czasie dyżuru na pogotowiu i poprosiła o konsultację z powodu podejrzenia zapalenia wyrostka robaczkowego. Chirurg zbadał dziecko, wykluczył appendicitis, a następnie w obecności małego pacjenta i jego rodziców zwyzywał lekarkę od idiotek. „Kto pani dał dyplom, co pani tu w ogóle robi!” krzyczał. Z tym panem miałem okazję spotkać się niebawem osobiście, gdy udałem się na pogotowie w celu podania anatoksyny przeciwtężcowej po głębokim skaleczeniu w ogrodzie. Wszystko by się normalnie odbyło, ale gdy lekarz zadał pytanie o mój zawód i uzyskał odpowiedź, że jestem lekarzem po prostu wyrzucił mnie z gabinetu. Usłyszałem, że mam sobie sam wypisać receptę i podać lek! Czy tak traktuje się kolegów, lekarzy? Cóż z tego, że to był świetny fachowiec skoro reprezentował opisany poziom kultury? Pewnie takich lekarzy nie jest dużo, ale jak wiadomo jedna łyżka dziegciu zepsuje beczkę miodu.

0 komentarze: