Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

piątek, 22 stycznia 2016

Zawód lekarz, część dwunasta: Samodzielność decyzji versus procedury

Jakby w kontynuacji wątku nazwijmy go „biurokratycznym” lub lepiej, jako przeciwwaga dla wszechwładzy biurokracji jest samodzielność lekarza w podejmowaniu decyzji. Liczne przepisy i zalecenia skutecznie ograniczają decyzje lekarskie. Bywa, że mamy przekonanie i wiedzę, że dany lek może być z powodzeniem stosowany w konkretnej sytuacji, ale to wskazanie nie zostało ujęte w opisie leku. Uważam, że w takich sytuacjach, przy posiadaniu wiedzy wspierającej nasz pogląd, można odejść od przyjętych ogólnie zasad. Takie odstępstwo wymaga jednak precyzyjnego opisania w dokumentacji źródłowej. Procedury nie mogą zastąpić myślenia lekarskiego! Inną sytuację, gdy wystąpił konflikt między zaleceniami szefa a podwładnym przytaczam poniżej. Na wyposażeniu pewnego oddziału znajdował się respirator. Były to dość dawne czasy i w całym szpitalu takich urządzeń było niewiele. Starano się go wykorzystywać tylko u pacjentów w ciężkim stanie, a każdorazowo decyzja o podłączenia do respiratora musiała uzyskać aprobatę szefa. To była żelazna, powszechnie przestrzegana zasada. Pewnego razu w godzinach nocnych na oddział chirurgii przywieziono 38-letniego pacjenta, który pilnie wymagał podłączenia do respiratora. W całym szpitalu był w tej chwili tylko jeden dostępny respirator. Dyżurny internista nie zastanawiał się długo i wypożyczył urządzenie ratujące życie nie pytając o zgodę swego szefa. Nazajutrz, gdy poinformował o tym fakcie w czasie raportu ordynator oddziału miał do niego pretensje o działanie niezgodne z przyjętym zasadami. A co miał zrobić lekarz dyżurny? Gdyby zadzwonił i nie uzyskał zgody na wydanie urządzenia, a pacjent by zmarł wśród objawów ostrej niewydolności oddechowej, kto byłby winien? On czy jego szef? To przykład, że czasem należy podejmować decyzje niejako „pod prąd” niezgodnie z przyjętymi zasadami, ale w zgodzie z dobrem pacjenta i zdrowym rozsądkiem. Nawet najsensowniejsze procedury i zarządzenia nie zastąpią samodzielnego myślenia.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Przy okazji: jakie są uposażenia prezesów, dyrektorów, kierowników spółek, szpitali i zakładów opieki podległych pod uczelnie medyczne ???

Anonimowy pisze...

Proszę sprawdzić prognozowaną emeryturę na wyciągu z ZUS dla pracowników akademickich. Szok i tragedia. Taka jest prawda.

Anonimowy pisze...

Do Komentatora z godz.17;48 Uposażenia podlegają ochronie danych osobowych, więc nikt nie powie dokładnie, co, gdzie i kiedy. Jawne są tylko apanaże rektora oraz kanclerza, ale nie widnieją one na tablicach informacyjnych. Pretensje o małe pobory można mieć tylko do naszych władz, ponieważ pieniądze są. Skoro są dla innych, to też są i dla nauczycieli akademickich. Ale wybraliśmy już władze, które w żadnym razie podwyżek nam nie obiecywały, więc mamy to, co chcieliśmy. Jedynie kuraszewska ma wynagrodzenie godne prezydenta Polski. Rozpuściła ją p.Tenderowa, dając jej premie przekraczające wszelkie taryfikatory, oczywiście pozaprawnie. Ale nikt, nawet związki zaw. nie były w stanie ukrócić tego procederu. Za nami nikt się nie upomina, więc jeżeli sami czegoś nie wywalczymy, to nie ma co się oglądać na innych.