Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

piątek, 23 października 2015

Zawód lekarz, część druga: doświadczenie

Doświadczenie zdobywa się przez całe życie. Trudno jednoznacznie stwierdzić, kiedy lekarz może liczyć, że jego doświadczenie pozwoli mu na dobrą, spokojną pracę z pacjentami. Zależy to od wielu czynników, między innymi od stopnia zaangażowania w pracy. Pamiętam, jak dr med. Andrzej Podolecki, adiunkt w Klinice Chorób Wewnętrznych w Zabrzu kiedyś stwierdził, że trzeba, co najmniej 10 lat pracy, by poczuć się w pracy w miarę pewnie. To jest także zależne od okoliczności zewnętrznych i warunków pracy. Szybciej nabierzemy doświadczenia, gdy zostaniemy rzuceni na „głęboką” wodę, ale wówczas ryzyko błędów wzrasta. Niezależnie od wdrażania się w pracę lekarską, zawsze musi nam towarzyszyć świadomość, że doświadczenie nie może nas uśpić, nie może zastąpić ostrożności. Pacjenci potrafią zaskoczyć nietypowymi objawami lub niespotykanym przebiegiem choroby nawet najstarszych i najbardziej doświadczonych lekarzy. Stare porzekadło lekarskie mówi, że rozpoznać możemy tylko te choroby, o których istnieniu wiemy. Nigdy nie zobaczymy pacjentów z wszelkimi możliwymi chorobami, zatem nigdy doświadczenie nie będzie absolutne. Niemniej dzięki codziennej, sumiennej pracy ten margines błędu maleje dzięki stopniowo nabieranemu doświadczeniu.

6 komentarze:

Zdzislaw M. Szulc pisze...

Pomiedzy tymi 2 zdaniami (" Stare porzekadło lekarskie mówi, że rozpoznać możemy tylko te choroby, o których istnieniu wiemy. Nigdy nie zobaczymy pacjentów z wszelkimi możliwymi chorobami, zatem nigdy doświadczenie nie będzie absolutne.") brakuje wlasciwego wyposrodkowania odnosnie chorob/leczenia ludzi w podeszlym wieku (geriatria = specjanosc nieistniejaca w praktcznym wydaniu w XXIw w POLSCE!?). Patrz te skrywane dla otoczenia porazajace dokumenty: http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=06CDA9E7 oraz ten biezacy raport NIKu:https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-opiece-geriatrycznej.html

Sadze ze tymi problemami/ich rozwiazaniem z pozytkiem dla spoleczenstwa/ winno sie zajac srodowisko kazdej Akademii Medycznej W Polsce!

Anonimowy pisze...

Może już czas porozmawiać o wyborach rektora, które zbliżają się milowymi krokami. To jedna z niewielu szans przywrócenia u nas zawodu lekarza, a nie trwania przy pracowniku fizycznym przedsiębiorstwa, zwanego szpitalem. Tak jest w Ochojcu. Jesteśmy .... PRZEDSIĘBIORSTWEM!

Anonimowy pisze...

Tak, dokumenty o opiece geriatrycznej są porażające ! a przecież wszyscy się starzejemy ! W naszym kraju osoby po 50 roku życia są traktowane bardzo źle, nie mówiąc już o późniejszym wieku. Sto lat za cywilizacją, bardzo smutne.

Zdzislaw M. Szulc pisze...

Ogolna zewnetrzna charakterystyka sektora "Ochrony Zdrowia" w Polsce ( http://www.sgi-network.org/2015/Policy_Performance/Social_Policies/Health/Health_Policy ) wskazuje na wciaz istniejace braki/zaniedbania! Szczegolnie polecam ten obszerny material/zestawienie danych pod uwage obecnemu Ministrowi Zddrowia i nowowybranemu Poslowi na Sejm RP ,Panu prof . Marianowi Zembale (http://www.parlamentarny.pl/wydarzenia/wyniki-wyborow-katowice-chorzow-myslowice-kto-poslem,1783.html)!?

Anonimowy pisze...

Komentarz z blogu habilitant2012 pokazujący, jak tragiczna jest sytuacja w naszym kraju:

"Aby całkiem już wpędzić Was w czarny nastrój, to zerknijcie sobie na wykres PKB per capita skorygowany według siły nabywczej (link) odniesiony do wskaźnika USA (jako 100%).
Polska dopiero w roku 2011 wyszła powyżej poziomu osiągniętego już w roku 1975 (40% siły nabywczej Amerykanów). I to się odczuwa realnie, wbrew propagandzie sukcesu, której nie powstydziłby się Szczepański za Gierka. Oczywiście ta siła nabywcza jest realizowana obecnie w odniesieniu do innych produktów niż wtedy, ale też w latach siedemdziesiątych Zachód również kupował coś innego niż dziś.
Zwróćcie uwagę na Tajwan. Do roku 1985 mieliśmy wyższą siłę nabywczą, obecnie oni nas zdublowali. Realnie patrząc na ten wykres można powiedzieć, że straciliśmy 35 lat na marne, a w roku 1989 mieliśmy gorszą pozycję niż w 1950.
I teraz coś, co mnie przeraża: identyczność sekwencji 1970-1975 względem 2005-2010. Identyczne tempo wzrostu identycznie napędzane długiem. Czym się to skończyło pod koniec lat siedemdziesiątych to wie każdy. Obecnie kupiono dwuletnią prolongatę rabunkiem OFE. Praktycznie zrabowane fundusze już zostały przejedzone przez marnotrawną administrację centralną".

Anonimowy pisze...

Pracownik administracji nie musi udowadniać, że rozwija się naukowo i jest dobrym dydaktykiem, a otrzymuje pensję taką samą jak nie wyższą niż znaczna część pracowników akademickich. I tak naukowcy, lekarze i nauczyciele akademiccy pracują na pozostałą część. Można powiedzieć, że właściwie utrzymują urzędników.