Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

poniedziałek, 19 września 2011

Diagnoza stanu nauki polskiej

Przedstawiam bardzo interesujące opracowanie dr Lecha Keller-Krawczyka dotyczące polskiej nauki oraz polskiego szkolnictwa wyższego. Warto uważnie przeczytać ten tekst, gdyż, niestety, pesymistyczna diagnoza jest trafna. Szczególnie dziś, gdy dokonują się pewne zmiany w polskim świecie nauki jest czas by się zastanowić czy istotnie podążamy we właściwym kierunku. Poniżej CV Autora.

Dr Lech Keller-Krawczyk jest absolwentem kierunku ekonomika produkcji w Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie (rok 1973). Pracował on w licznych polskich uczelniach (Szkoła Główna Handlowa, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie oraz Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi)  oraz w Przemysłowym Instytucie Elektroniki (PIE) i Instytucie Organizacji Zarządzania i Doskonalenia Kadr (IOZiDK) - oba w Warszawie. Obecnie jest adiunktem (Assistant Professor) w uniwersytecie w Vila Real (Portugalia) oraz ekspertem Komisji Europejskiej (Dyrektoriat d/s Badań i Innowacji). Po wyjeździe z kraju ukończył studia podyplomowe w Australii (MA z ekonomii na The University of Melbourne, w roku 1996 i PhD z nauk politycznych na Monash University w Melbourne, w roku 2002). W latach 1982-1993 pracował jako informatyk (programista i tzw. systems analyst i project manager) w różnych wielkich korporacjach, m. in Computer Sciences, Compaq, Datapoint, Digital i Tandem oraz w bankach, np. Barclays, ANZ i CBA (dwa ostatnie w Australii). Po zrobieniu doktoratu wykładał politologię na Monash w Melbourne, a później ekonomię i zarządzanie na  na Cyprze (jako Associate Professor w tamtejszym American College). Jego zainteresowania naukowe koncentrują się głównie na rynku pracy i polityce gospodarczej, a także na twórczości Stanisława Lema.

opracowanie dr Lecha Keller-Krawczyka

8 komentarze:

Anonimowy pisze...

To super-myślenie życzeniowe, które polskim dziwnym środowisku akademickim nigdy nie zostanie zrealizowane. Grupy interesów 'trzymające władzę' mają się obecnie nadzwyczaj dobrze i będzie coraz gorzej. Ten Pan miał ogromne szczęście, w odpowiednim momencie podjął bardzo dobrą decyzję o emigracji i zostawił te wszystkie patologie za sobą.

Anonimowy pisze...

Diagnoza bardzo trafna, a zaproponowane reformy godne wprowadzenia. Ale raczej tak się nie stanie, dopóki ster władzy leży w rękach profesorów. Tak jak u nas. Im gorsze są odczucia pracowników, im dalsze miejsca mamy w rankingach, tym pani rektor uważa, że jest coraz lepiej i reforma naszej uczelni postępuje.Dodajmy reforma oparta na nepotyźmie, kumoterstwu, ustawianiu konkursów, promowaniu miernot, no i oczywiście tępieniu zdolnych i mogących zagrozić obecnym układom. W tym kontekście martwi mnie Pana odwaga. Bo to nie wróży Panu nic dobrego w nadchodzących wyborach. Dopóki samodzielni będą wybierać nowego rektora (60%),Pańskie poglądy, przekonania i ewentualne zamiary będą przeszkodą w pańskim awansie. Bo prawda jest taka jak została opisana w tym raporcie. I niewielu samodzielnych będzie zdecydowanych zmierzyć się z tą patologią. Obecne władze tkwią w niej po same uszy wykorzystując jej
"dobrodziejstwa" dla siebie i swojej rodziny, i w tym są podobne do innych samodzielnych, a więc bezpieczne. Dlatego rektorka została wybrana na drugą kadencję chociaż krzywdząc wiele osób, popisując się niesprawiedliwością i stając ponad prawem - nie była jej godna.
Tak samo myślący.

kagan.blox pisze...

Dodam tylko, ze ja jestem (na szczescie) poza polskimi ukladami, a wiec, tez na szczescie, nie musze sie plaszczyc przed polskimi rektorami. A na tym, ze dla mnie i dla mnie podobnych nie ma miejsca w obecnej polskiej nauce, to traci tylko Polska i zamieszkujacy w niej Polacy.
lech.keller@gmail.com

Anonimowy pisze...

Bardzo polecam wszystkim profesorom wywiad z Profesorem Franciszkiem Kokotem w śląskim dodatku Gazety Lekarskiej Pro Medico. Szczególnie cytat wytłuszony przez redakcję na temat etyki zachowania kierowników jednostek klinicznych dawniej i dzisiaj. Ogromnie żałuję, że nie żyję w tamtych czasach i nie ma już takich mentorów. Teraz to już tylko walka o przetrwanie jak w dżungli, gdzie silniejszy bierze wszystko.

Anonimowy pisze...

Autorowi programu naprawczego należy podpowiedzieć, że po jego wprowadzeniu kadra szybciej się wymieni z powodu samobójstw. Jak w USA w pierwszej połowie zeszłego wieku w czasach Wielkiego Kryzysu. Nie napisał Autor o technice usuwania Profesorów: na taczkach, zakazie wstępu na uczelnie, wymiana kluczy w gabinecie. Z pewnością zamiast pożegnania dowiedzą się nieco o sobie na trasie hańby do murów uczelni -chłosty chyba nie będzie.

kagan.blox pisze...

Re: technika usuwania profesorów.
No coz, gdzie drwa rabia... I czemu profesor mial by byc ponad prawem? Oraz czemu utrata pracy musi oznaczac od razu samobojstwo? Przeciez jesli ktos jest dobry, to w nowym systemie znajdzie prace na innej uczelni albo np. w przemysle. A jak ktos nie jest dobry, to nie powinien pracowac jako profesor - to przeciez jest proste i logiczne.

Anonimowy pisze...

Bardzo udana diagnoza bedaca podsumowaniem dyskusji na wielu blogach z pozycji reformatora. Brawo Panie Lechu K-K.

zbigniew.academicus

Anonimowy pisze...

Ogólnie, to uważam, że najlepszy model nauki to był w Polsce powojennej aż do lat 1980tych, kiedy to nauka w szkołach wyższych była bezpłatna, ale dostępna tylko dla tych, którzy się naprawdę nadawali na studia wyższe. Zarówno przedwojenny model z wysokim czesnym, które stanowiło barierę nie do przebycia dla zdolnych osób z biedniejszych środowisk jak też i obecny model, w którym każdy z IQ ponad 90 może ukończyć wyższe studia uważam zaś za wysoce błędne, przy czym obecny model jest jeszcze gorszy niż ten przedwojenny, gdyż doprowadził do (hiper)inflacji wykształcenia w tym sensie, ze jest ono dziś coraz mniej warte, skoro praktycznie każdy może sobie dziś kupić dyplom ukończenia prywatnej szkoły wyższej. Stad tez ten mój postulat drastycznego ograniczenia ilości studentów, wykładowców i uczelni, do stanu mniej więcej z końca lat 1970tych oraz posłania tych, którzy się na studia wyższe nie nadają, do średnich szkół zawodowych, w tym tez pomaturalnych średnich oraz półwyższych szkół zawodowych, gdzie zatrudniło by się tez część kadry zbędnej na zreformowanych wyższych uczelniach. Uważam po prostu, że w nauce, a więc też i w szkolnictwie wyższym, liczy się głównie jakość, a nie ilość, oraz ze ilość w nauce przechodzi w jakość, ale praktycznie zawsze gorszą.