Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Smutna rocznica

Wczoraj odbyły się uroczystości rocznicowe z okazji 30-lecia powstania „Solidarności”. Historia tego związku zawodowego, a raczej ruchu społecznego to niezwykle ważny kawałek współczesnej Polski, ale i Europy. Bez tego zrywu trudno wyobrazić sobie, by losy Europy Środkowej i Wschodniej potoczyły w tak dynamicznym tempie; można śmiało stwierdzić, że to właśnie „Solidarność” stanowiła „zapalnik” podłożony pod system sowiecki. Losy „Solidarności” wplotły się we współczesną historię naszego kraju. To nasz polski wkład w historię powszechną. „Solidarność” to nasza ikona narodowa, tym cenniejsza, że mimo zawirowań w czasie mrocznego czasu stanu wojennego, doprowadziła do zakończenia okupacji sowieckiej i odzyskania niepodległości. „Solidarność” to rodzaj narodowej świętości.

Dlatego ze smutkiem obserwowałem wczorajsze wydarzenia; brak obecności Lecha Wałęsy, gwizdy, spory. Sprzeczajmy się w domu, w czasie święta świętujmy. Niestety - legenda „Solidarności’ została zmarnowana. Tak, jak przed laty cały świat podziwiał naszą pokojową rewolucję, tak dziś obserwuje w milczeniu, jak bieżące sprawy przesłoniły chwalebną przeszłość. Niemcy znakomicie „sprzedają” obalenie muru berlińskiego, Czesi chlubią się aksamitną rewolucją, a my się kłócimy. Na naszych oczach zaprzepaszczono szansę, która może się już nigdy nam nie trafić, by na trwale wpisać się do wydarzeń o skali historycznej. Ta umiejętność destrukcji nie dotyczy zresztą tylko historii „Solidarności”; w USA Barack Obama swą konkurentkę do godności prezydenta Hillary Clinton uczynił sekretarzem stanu, w Niemczech powołano tzw. wielką koalicję rządową, a Czesi i Słowacy potrafili się nawet pokojowo rozstać, by rozpocząć odrębne byty państwowe. U nas spory przesłaniają dobro publiczne; zamiast dyskusji i działań na rzecz dobra wspólnego dominuje dbałość o interes partyjny, grupy interesów, tego lub innego lobby.

13 komentarze:

Anonimowy pisze...

A to Polska i Polacy właśnie.Wstyd się przyznać do narodowości.:/

Anonimowy pisze...

Lech Wałęsa przewidział, że gdyby przyjechał zostałby wygwizdany i wybuczany przez pseudozwiązkowców, dla których jedynem idolem jest Jarosław Kaczyński. Więc dobrze wybrał... Pan Śniadek powinien przestać pełnić swoją funkcję (2 kadencje) i wrócic do pracy zawodowej, podobnie jak inni tzw. działacze. A prowadzący obrady nie sprawdził sie wcale w tej roli. Gdybym był członkiem związku, to po wczoirajszej zadymie rzucił był legitymacja.

Anonimowy pisze...

Kto wstydzi przyznać się do własnej Ojczyzny nie jest godzien nazywać się Polakiem. Bo Ojczyzna to nasz dom, w którym przeżywamy i dobre i złe chwile.
Czego należy się wstydzić?. Kłamstwa i nieuczciwości, braku godności i zacierania własnych korzeni, a przede wszystkim braku elementarnej wiedzy o Ruchu Społecznym, o Solidarności. To odnośnie pierwszego komentarza.
Drugi komentarz, też anonimowy.Chwała Bogu, że ten Anonim nie jest członkiem Solidarności.Rozważmy kwestie dot. Obchodów 30-lecia powstania Solidarności/smutnych jak napisał Pan Profesor/. Na obchody tego pięknego Jubileuszu zaproszono najwyższych urzędników państwowych i działaczy partyjnych.Każdy myślacy człowiek może ocenić wypowiedzi tych dostojników, ich przesłanie i zawartość merytoryczną. Z wypowiedzi przezydenta i premiera, tych, którzy powinni reprezentować nas wszystkich wyczułam niezadowolenie i pogardę dla Solidarności, przy jednoczesnym odwoływaniu sie do pięknych idei "Tamtej " Solidarności, w której to Te Osoby brały czynny udział. Reakcje wszystkich zebranych były spontaniczne, prawdziwe.W demokracji to jest zjawisko normalne. Ludzie maja prawo wyrażać swoje opinie, każdy zgodnie ze swoim sumieniem. Negatywna ocena reakcji zebranych tam ludzi, dla mnie jest zadziwiajaca. Opinie i reakcje narodu, jedynie słuszne , zawsze popierające rządzących, miały miejsce w systemie, który właśnie dzięki Solidarności został obalony.
Wysoko oceniam Pana Janusza Śniadka za Jego odwagę w wypowiadaniu się. To co mówi Przewodniczący świadczy o Jego determinacji w obronie wartości najwyższych,w trosce o dobro wspólne, a w konsekwencji w obronie praw człowieka. Komu może nie podobać się to co mówi Przewodniczący?. Ano tym, którzy misję rządzenia naszym krajem pojmują krótkowzrocznie, nie dbajac o nasze wspólne interesy. Tak prowadzona polityka może mieć nieodwracalne skutki. I to już dotyczy nas wszystkich. Nie możemy udawać, że jest dobrze, nie możemy nabierać się na piękne mowy bez sensu, na kłamstwa, na lenistwo i arogancję władzy.Mogłabym mnożyć przykłady zakłamania, ale madre, kulturalne wykłady na tematy społeczne można usłyszec i zobaczyć w telewizji Trwam i Radiu Maryja. Katolicy o tym wiedzą.Ciemnogród i moherowe berety, których mam zaszczyt być członkiem umieją słuchać, wybierać i łatwo się nie poddadzą. Media, teraz całkowicie podporządkowane rządzącym bedą manipulowały naszymi umysłam.W tej sytuacji mogą osiagnąć prawie wszystko.Jedyną opozycją, która wspierana jest przez miliony Polaków, Katolików sa niezależne media jak wyżej, Solidarność, której mam zaszczyt być członkiem od samego początku i PiS, który najbardziej reprezentuje bliskie nam wartości . Panie Profesorze, Panu jest smutno i mnie jest smutno. Mam nadzieję, że nasz smutek dotyczy przede wszystkim zatroskania o losy naszej Ojczyzny, a jest się o co martwić.
Smutek po "Tamtej" Solidarności może nam przysłonić to co dzieje się dzisiaj i to co nas czeka jeżeli będziemy bierni.
Z poważaniem Danuta Jarosz
z-ca przew. Solidarność SUM

Anonimowy pisze...

W takim bądź razie niektórzy nie posiadają narodowości.Lepsze to niż być członkiem narodu który tylko potrafi się zjednoczyć kiedy trzeba walczyć.A gdy jest pokój Polak Polakowi wrogiem.

Anonimowy pisze...

Masz rację człowieku. Zamiast posiadać narodowość możesz być
" Ni pies ni wydra, coś na kształt świdra " lub " Asinus inter simias"

Anonimowy pisze...

Obawiam się, że poglądy o nieco szerszym tle braku umiejętności dyskusji w kraju są uzasadnione. Niektórzy obserwatorzy sądzą, że swój udział w podsycaniu niezgody w Polsce mają niektóre państwa ościenne by dzięki temu łatwiej im realizować swe cele i interesy w naszej ojczyźnie. Co by nie powiedzieć, to my sami powinniśmy zdobyć się o trzeźwość sądów i działać by żyło nam się lepiej. Ale może na kanwie tej dyskusji zapoczątkowanej przez Pana Profesora warto z poziomu krajowego zaglądnąć na nasze podwórko. Jak wygląda w naszym uniwersytecie dyskusja? czy każdy pracownik ma szanse (i chęć) by się wypowiedzieć na temat spraw uczelnianych? Marnie to wygląda, teoretycznie wszystko jest w porządku, ale członkowie organów kolegialnych uczelni rzadko zabierają głos. A z pewnością mają swe poglądy. W Senacie też nie jest lepiej, większość członków tego grona to obserwatorzy i statyści. A apogeum metod władz uczelni stanowiła demonstracja siły zaprezentowana w czasie pamiętnego posiedzenia rad wydziałów 12 maja. Arogancja, leceważenie wszystkich zasad, pokazanie kto tu rządzi. Dokładna kopia życia politycznego i społecznego w wymierze krajowym. Ale tak nie musi być, działalność Pana Profesora na tym blogu, pozytywne działania i wytrwałość w dążeniu by SUM zasługiwał na miano uniwersytetu to przykład, że jednak coś można. To Pańska wielka zasługa, ale dlaczego ciągle ta krytyka pozostaje na forum internetowym, czas by społeczność akademicka wzięła swoje sprawy w swoje ręce jest już naprawdę najwyższy!

Anonimowy pisze...

elaborat p. Jarosz swiatczy o jej przeogromnej frustracji...
chyba nie tedy droga

Anonimowy pisze...

Zgadzam sie z wypowiedzią zarówno p.Jarosz jak i osobą z godz.19;47, która ogólną refleksję przenosi na nasze podwórko. W naszej uczelni powielane są jak najgorsze wzorce, za które władzy należy się bezkarność. Sprawa nepotyzmu i antypracowniczych działań. Polityka Nr 35 (2771) z 28 sierpnia 2010, w art. Toga po ojcu - krytykuje postawy nepotyczne w różnych uczelniach m.in. w naszej. Uchwała o dobrych obyczajach została w naszej uczelni podpisana dopiero po art. w lokalnej prasie "klinika ojca kierownika". Ale nasza p.rektor podpisuje dokumenty, ktorych sama nie przestrzega. Czuje się ponad to, czego wymaga od innych. Jej córka i zięć pracują właśnie u ojca kirownika kliniki i tam powstały ich doktoraty, ktore tatuś pobłogosławił oraz publikacje z IF. Będzie to oczywiście podstawą do dalszych awansów. Innym niepokornym odmawia się nawet udziału w badaniach. Pycha i bezkarność naszych władz zdumiewa. Było już o tej sprawie na blogu p. Profesora, ale warto powtarzać, aby jak najwięcej osób tą niesprawiedliwość znało. W stosunku do pracowników uczelni p.rektor już nie jest taka tolerancyjna i opiekuńcza. Za godziny ponadwymiarowe nie otrzymaliśmy jeszcze pieniędzy, chociaz potrzebne były na wakacje, bo przecież zarabiamy grosze. Podwyżki dalej są negocjowane, a co za tym idzie nie wypłacone, chociaż należą sie od stycznia. Dlaczego tak się dzieje? Propozycje wysokości podwyżek są co chwilę zmieniane i oscylują w kierunku zmniejszenia najmniej zarabiającym. Już teraz asystent może dostać jedną dziesiątą tego co profesor. On też musi z czegoś żyć, publikować i utrzymać rodzinę.
Pani rektor poczucie sprawiedliwości zagubiła gdzieś podczas sprawowania urzędu. Szkoda, że dba tylko o siebie i swoich najbliższych.

Anonimowy pisze...

Całkowicie zgadzam sie z przedmówcą, scisłe zwiazanie związku zawodowgo Solidarność z jedną opcją polityczną, i do tego raczej skrajną, to parafrazując znany cytat klasyka pani przewodniczącej " najkrótsza droga do marginalizacji związku ". I gdzie znaczenie litery "N" ze skrótu (Niezależny - już nie !!!, samorządny - też chyba coraz mniej)? Oby ostał się jako ZZ a nie przybudówka PiS-u !!!

Anonimowy pisze...

We wspomnianym artykule prof.Duława wypowiada się słusznie, że" uregulowania prawne są niezbędne, ponieważ nie każdy jest przyzwoitym człowiekiem".
Warto zadedykować te słowa dla pani rektor. Jej pycha i pogarda jaką okazuje wielu pracownikom wołają o pomstę do nieba.

Anonimowy pisze...

Co do wartości, które reprezentuje PiS to trafnie opisuje je hasło: "Władza jest najważniejsza". Oczywiście te "wartości" nie są typowe jedynie dla tej formacji politycznej.

Anonimowy pisze...

Pycha, pogarda, a także mierzenie siebie inną miarką niż pozostałych. Pogarda dla prawa i poczucie bezkarności oraz antypracownicze i antyludzkie działania, to wizytówka naszych władz. Nie umieją nawet dopilnować aby nasze marne wynagrodzenia wpływały na konta zgodnie z konwencją. Bywa, że 2-go i 3-go nie ma ich jeszcze na kontach. A przecież my nie jesteśmy rentierami, żyjemy z pracy i jest to dla nas ważne. Dawniej tego nie było.

Anonimowy pisze...

Pluskiewicz na Europosła !!!
Jak Migalski zrezygnuje...