Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

poniedziałek, 12 lipca 2010

O pracy dodatkowej pracowników naszej uczelni

Niedawno na stronie uczelni ukazało się poniższe zarządzenie; chciałbym napisać parę zdań w tej sprawie.

Zarządzenie Nr 60/2010 z dnia 25.06.2010 r. Rektora Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach w sprawie: wprowadzenia Wniosku o uzyskanie zgody na dodatkowe zatrudnienie u więcej niż jednego dodatkowego pracodawcy lub prowadzenie działalności gospodarczej łącznie z jednym dodatkowym zatrudnieniem w ramach stosunku pracy.

Przypuszczam, że motywem powstania tego zarządzenia była chęć mobilizacji do lepszej (czytaj: efektywniejszej) pracy pracowników uczelni. To generalnie dobry kierunek, należy starać się tak kierować uczelnią, by jej efektywność była, jak największa. Zatem trudno a priori negować zamysł skłonienia nas do bardziej wytężonej pracy; końcowa ocena uczelni jest wypadkową pracy każdego z nas. Regulacje ustawowe pozwalają na pracę w tylko jednym dodatkowym miejscu pracy (poza uczelnią) bez zgody pracodawcy, czyli rektora.

Jak uczynić, by pracownicy dobrze pracowali? Należy stworzyć im dobre warunki pracy, zadbać o przyjazną atmosferę, dobrze wynagradzać. Niezbędna jest także umiejętność takiego kierowania instytucją przez jej lidera, by pracownik był partnerem, by dać mu maksymalnie dużą swobodę działania i pole do inicjatywy. O tych fundamentalnych zasadach sukcesu każdej instytucji, a uniwersytetu w szczególności, pisałem wielokrotnie.

Tylko zatem czy próba administracyjnej regulacji podjęta w w/w rozporządzeniu wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społeczności akademickiej? Czy tędy droga? Czy w ten sposób pójdziemy do przodu?

Absolutnie nie - to kolejna próba objęcia nas siecią wszechobecnej biurokracji, przenosimy się coraz bardziej w Orwellowski świat, w którym „policja myśli” zabiera obywatelom resztki wolności i chęci do życia. Rozliczajmy z efektów; jeden podoła licznym obowiązkom i świetnie wywiąże się z pracy dydaktycznej publikując wiele artykułów naukowych, inny mając tylko obowiązki w uczelni nie będzie sobie radził. Zamiast pracować mamy wypełniać coraz to nowe, niepotrzebne nikomu wymagania.

Czego możemy się spodziewać w efekcie wprowadzenia tego rozporządzenia?

Niektórzy zrezygnują z pracy w uczelni, inni porzucą dodatkowe zatrudnienie (czy to automatycznie doprowadzi, że zaczną seryjnie pisać prace naukowe, bardzo wątpię), niektórzy znajdą alternatywne wyjście np. zawrą umowy cywilno-prawne zamiast umowy o pracę. Poza tym każda tego typu regulacja daje dodatkowe narzędzie nacisku na pracownika ze strony pracodawcy. Wiara w moc zarządzeń, podpisów, podań, list etc. jest najlepszą drogą do atrofii ludzkiej myśli i inicjatywy, a w efekcie końcowym – upadku firmy.

Dobry pracodawca (podobnie, jak dobre państwo) tak taki, którego pracownik prawie nie widzi, taki, który tylko z oddali monitoruje całość, a nie wprowadza metody „ręcznego sterowania”.

10 komentarze:

Anonimowy pisze...

Niestety, jako adiunkt z wykształceniem medycznym w katedrze teoretycznej dostaję do ręki niecałe 2 100 PLN. Dwoje dzieci, żona zarabiajaca jeszcze mniej. Nie mam komfortu jednoczesnego zatrudnienia w oddziale, jak to ma wiekszość kolegów z klinik. Muszę siedzieć na tyłku w pracy i podpisywać się pod lista obecności od do zgodnie z kolejnym zarządzeniem, choć teoretycznie moja praca to wymiar 270 godzin ze studentami. Każdy bank pęka ze śmiechu przy każdej próbie określenia zdolności kredytowej. Jakim cudem mam nie pracować u dodatkowych pracodawców?
Ktoś powie, co cię trzyma? Pasja pracy naukowej w dość wąskiej dziedzinie. Po prostu szkoda mi zaprzepaścić tych lat ot tak tylko dla kasy. Obecnie jestem przed 40 stką i musze podjąć ważną decyzję: zostaję i piszę habilitację, czy wreszcie wybiorę sięz rodziną na wakacje nad ciepłe morza jak większość moich kolegów z innych uczelni. Bez godnego wynagrodzenia za pracę na SUM nie będzie publikacji ani catysfakcji. Zdolni, bardzo dobrze wykształceni ludzie, z otwartymi głowami na świat chcą żyć jak europejczycy. Dlatego zamiast nauki uprawiają dodatkowe zarobkowanie po kątach, a naukowo wyrabiają minimum do weryfikacji.

Anonimowy pisze...

Zaglądnąłem na stronę SUM, przeczytałem rozporządzenie, o którym pisał autor bloga. Zgadzam się z uwagami Pana Profesora, ale jedna kwestia jest dla mnie niejasna. Nic w rozporządzeniu nie wspomniano kogo ma ono dotyczyć; czy tylko tych, którzy po jego wydaniu będą się starać o zgodę na dodatkowe zatrudnienie czy także wszystkich już pracujących u innych pracodawców. Gdyby miał być realizowany pierwszy wariant to byłaby to jawna niesprawiedliwość, bo dlaczego pracownicy tej samej uczelni mają podlegać różnym regulacjom prawnym? Druga wersja też jest obarczona pewną wąpliwością, gdyby wszyscy, także już mający zgodę na dodatkową pracę mieli ponownie się o nią ubiegać to prawo działało by wstecz. Czy Pan, jak autor komentarza wie jak ma być realizowane to rozporządzenie? Jakkolwiek by nie było, wcale nie jest mi do śmiechu.

Anonimowy pisze...

A ja przestałem pracować w tej uczelni za 1300 zł i teraz robię to co chcę i gdzie chcę za baaardzo godziwą kasę a i artykulik jakis od czasu do czasu popełnię, bo to po prostu lubię i mnie na to stać.... I nie muszę nikogo pytać, czy mogę...

Cześć pracy!

Anonimowy pisze...

Ciekawi mnie jak sytuacja wygląda na innych uczelniach,może to nie jest problem ŚUM-u, że Pan adiunkt dostaje do ręki niecałe 2100 zł?

Anonimowy pisze...

Dla tych, którzy sie godzą na kopanie bez końca po tylnej części ciała przytaczam dowcip zacytowany w felietonie pani Grazyny Ogrodowskiej w ostatnim "Pro Medico", dotyczący tych, co się godzą na wszystko, co los niesie:

Lew robił listę zwierzatek do pożarcia. Zwierzatka płakały, lamentowały po cichutku i ginęły pokornie. Az przyszedł zajączek i zapytał:
- Hej, Lwie, jestem też na tej liście?
- A jakże.
- To mnie skreśl!
- Nie ma sprawy...

Cześć pracy ponownie!!!

Anonimowy pisze...

Proszę zobaczyć widełki wynikajace z rozporzadzenia ministra do ustawy o szkolnictwie wyższym np. tutaj: http://lex.pl/serwis/du/2006/1852.htm. Jesteśmy w dolnych granicach widełek!!! W ŚUM jedynie 10 adiunktów z doktoratem zarabia brutto powyżej 3600 PLN, ile powyżej nie wiadomo, ale są to dane z solidarnosci naszej uczelni. TYLKO 10 !!!
Ta uczelnia to ewenement, gdzie władza stosuje zasade "lekarz i tak się wyżywi", tylko zapomnieli o tych spoza klinik... Jaka mam motywację do robienia habilitacji? z 2710 brutto dostane podwyżke na 3060 PLN. Takie są realia.

Anonimowy pisze...

I w ten prosty sposób doprowadzi się do tego, że będziemy nędzarzami z gruźlicą z niedożywienia piszącymi publikacje z wysokim IF, tylko po to, aby przeżyć.

Anonimowy pisze...

Po prawie dwóch miesiącach doczekaliśmy się propozycji podwyżek zaproponowanych przez rektora ( patrz strona solidarności). Mamy teraz dwie koncepcje - jedna władz "wszystkim w danej grupie równo " czyli coraz większe dysproporcje i projekt obu związków dążący do zlikwidowania w danej grupie najmniej zarabiających ( też jest na stronie solidarności ) mający znamiona przynajmniej pewnej regulacji.Który wygra? Czy znowu chodzi o skłócenie pracowników ? Podobno na Wydziale Lekarskim w Katowicach jest powołana komisja d/s płac , Jakie w tej sprawie jest jej stanowisko ?

Anonimowy pisze...

Ktoś z szanownych czytelników zastanawiał się jak będzie wyglądać zgoda na dodatkowe zatrudnienie pracownika akademickiego, który równocześnie zasiada w Radzie Nadzorczej szpitala klinicznego SUM ? Doskonałe połączenie dla zainteresowanego, łączona pensja, znacznie wyższa niż 'śmiertelnika' pracującego tylko jako naukowiec w SUM, bez względu na wyniki ekonomiczne szpitala.

John pisze...

W odpowiedzi na ostatni wpis wyjaśniam, że w szpitalach klinicznych nie ma struktur o nazwie Rada Nadzorcza. Jest w każdym szpitalu Rada Społeczna, a jej członkowie nie otrzymują żadnych wynagrodzeń.