Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

sobota, 29 maja 2010

SUM – anty-uniwersytet

W czwartek miałem mieć zajęcia ze studentami IV roku Wydziału Lekarskiego w Zabrzu. Był to fakultet „Kliniczne aspekty starzenia się”, którego powstania jestem pomysłodawcą i koordynatorem. Ku memu zdziwieniu studenci nie przyszli więc po kwadransie, upewniwszy się, że termin zajęć jest prawidłowy, zadzwoniłem do Dziekanatu z zapytaniem, co się dzieje. Odpowiedź była krótka: są godziny rektorskie z powodu kręcenia filmu promującego naszą uczelnię. Przez moment przeniosłem się w świat surrealizmu, Kafkowskiego humoru i filmów Bareji równocześnie. Ale to nie żart – czy zajęcia dydaktyczne należy odwoływać z takiego powodu? A przecież ciągle słyszymy o konieczności dbałości o jakość procesu dydaktycznego, o niezadowalających wynikach LEP-u, o ankietowaniu.

8 komentarze:

Anonimowy pisze...

"SUM - anty-uniwersytet" --> dobre hasło. Ja czasem nazywam tę uczelnię Śląski "Uniwersytet" Medyczny (w piśmie - celowo z cudzysłowem) albo "SUM - tak zwany uniwersytet medyczny" (w mowie). Zresztą Pani prof. Lewin-Kowalik stwierdziła na jednym z wykładów "tu jest zawodówka". Coś w tym jest. Może powinno się więc zapożyczyć nazwę z nomenklatury anglosaskiej "Śląska Szkoła Medyczna" ?
Student z Ligoty

Anonimowy pisze...

Problem godzin rektorskich na dzień dzisiejszy nie jest jednoznacznie rozwiązany. Studenci mają godziny rektorskie a my mamy przydzielone na semestr /rok akademicki ( zgodnie z standardami nauczania , radą programową a w końcu radą wydziału ) określoną do realizacji liczbę godzin dla danego przedmiotu. I teraz zaczyna się konflikt ;
 Student nie powinien otrzymać zaliczenia z przedmiotu jeżeli nie uczestniczył na wszystkich zajęciach. Przecież w indeksie ( i aneksie do dyplomu , który zawiera wykaz wszystkich odbytych przedmiotów wraz z liczbą godzin) zaliczając przedmiot równocześnie potwierdzamy ,że został on zrealizowany w ramach przyznanych godzin ( jest kolumna z wpisem liczby godzin).Na nas nakłada się obowiązek odrobienia z Studentami zajęć , które przepadły z racji godzin rektorskich. Czasami jest to możliwe poprzez wydłużenie o np. 15 minut kolejnych kilku zajęć( jeżeli jest wolna sala, jeżeli zajęcia się nie nakładają, jeżeli nie są to ostatnie zajęcia – np. koniec stycznia czy maja). Musi też być dobra wola Studentów na takie odrabianie.
 Z przydzielonych godzin dydaktycznych jesteśmy skrupulatnie rozliczani : jeżeli mamy nadpensum to godziny rektorskie zostaną odliczone i tracimy finansowo, jeżeli mamy tylko pensum to okazuje się, że będziemy niedopensowani. Czasami Studenci nie chcą skorzystać z godzin rektorskich i na Ich prośbę zajęcia są prowadzone , ale służby administracyjne uczelni taki wpis potwierdzający odbycia godzin na liście obecności skreślają – a my uważani jesteśmy za oszustów ( kłamców).
 Przed zbliżającym się rokiem akademickim Senat powinien w tej kwestii podjąć jednoznaczne stanowisko, które byłoby wiążące dla Studentów i dla nauczycieli akademickich.

Anonimowy pisze...

Właśnie - nauczyciel jest gotowy prowadzić zajęcia i jeżeli oglaszane są godziny lub dni rektorskie nauczyciel powinien mieć prawo je wpisać. W końcu to nie on zabiegał o wolne. Potem trudno jest wyrobić pensum i władze mają pretekst do niekorzystnych dla pracownika decyzji, chociaż same wywołują taki stan. Niesprawiedliwość goni niesprawiedliwość.

Anonimowy pisze...

nam też się nie podoba wizja godzin rektorskich czy dni rektorskich które trzeba odrabiać!!!zwłaszcza teraz w maju kiedy każda godzina jest cenna!!! pomijam fakt źle ułożonego planu na Ligocie-od lat powielany jest ten sam plan, nikt nie sprawdza czy przypadkiem jakieś zajęcia które odbywają się tylko w jednym dniu w semestrze nie wypadają np w święto!!!Panie w dziekanacie twierdza,że to nie jest ich wina, my nie mamy zaliczenia przedmiotu i na dodatek musimy odrabiać zajęcia które wypadły w tym przypadku w Boże Ciało. Oczywiście winni są studenci, bo nie przeanalizowali planu miesiąc wcześniej żeby się umówić na odrabianie, paranoja!!!!....za niedługo będziemy odrabiać Wigilie,1 i 3 maja,Nowy Rok i Wielkanoc....a co....

Anonimowy pisze...

Co to za dziekanat w tej Ligocie, że rozpisuje zajęcia w Boże Ciało? Przecież wszystkie swięta i planowe wolne omija się przy układaniu planu. Widać, że harmonogramy zajęć przepisywane są z roku na rok w bezmyślny sposób. Przecież niektóre święta są ruchome jak Wielkanocne i właśnie
Boże Ciało. Widać pani Lewin-Kowalik o tym nie wie i podpisuje bzdury, wprowadzając studentów w błąd. Kierowniczka jak widać jeszcze do tego nie dorosła, bo za krótko pracuje i nie wie, że niektóre święta są w inne dni niż w roku poprzednim. Co za inteligencja i pomysłowość.
Student VI roku.

Anonimowy pisze...

No taki właśnie fantastyczny skład w dziekanacie mamy w tej Ligocie.Gdyby Ci przyszło coś załatwiać to musiałbyś być szczęściarzem żeby się dogadać z Paniami, żeby Ci doradziły, pomogły w czymś-ależ skąd, rozłożą ręce, opieprzą ze zawracasz im głowę i...radź sobie sam,w końcu dziekanat na pewno nie jest dla studentów....dlatego jeżeli macie w Zabrzu miłe i pomocne Panie w dziekanacie to całujcie Je po gołych stopach!!!

Anonimowy pisze...

Pani Lewin- Kowalik nie wie też, że podpisuje się pod zajęciami wykonywanymi równocześnie w tym samym czasie dla różnych grup studentów np. polskich i "amerykańskich", a to już złodziejstwo. Może kontrola z NIK?

Anonimowy pisze...

W Sosnowcu też mamy miłe Panie w Dziekanacie. Nie pisze tego żeby się jakoś "podlizać" ale w moim odczuciu dużo się zmieniło, na LEPSZE oczywiście, za czasów nowych władz.
Co do dni rektorskich. Czemu na innych uczelniach nie mają z tym problemu i studenci mają co jakiś czas wolne?
Nie chodzi mi tu o jakieś niepubliczne uczelnie ale weżmy taki Uniwersytet Śląski.
Dziwię się, że Pan Profesor nie wiedział, że w ten dzień zosał ogoszony dzień rektorski, bo przecież krążyły o tym słuchy już od dłuższego czasu przed.