Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

czwartek, 29 kwietnia 2010

Z życia SUM – posiedzenie Senatu 28 kwietnia 2010

Przedstawiono nam sprawozdanie z działalności Senackiej Komisji ds. Szpitali Klinicznych za rok 2009. Moją uwagę zwróciła uchwała Komisji, w której wyraża ona prośbę aby każdorazowo planowana reorganizacja szpitali klinicznych była poprzedzona jej opinią. Ta uchwała wynika z braku uzyskania stanowiska Komisji przed przeniesieniem Klinik Alergologii i Endokrynologii z Zabrza do Katowic. To powinno być oczywiste (po co są powoływane komisje senackie? po to by doradzać, w innym razie szkoda czasu ich członków) zatem forma z użyciem słowa „prośba” wydaje mi się co najmniej dziwna.

Druga kwestia dotyczyła uwagi Komisji, że reorganizacja w/w klinik może zakłócić dydaktykę. Prof. dr hab. n. med. L. Poloński, Przewodniczący Komisji nie wyjaśnił czym powodowane są obawy Komisji. Zwróciłem uwagę, że Klinika Chorób Wewnętrznych i Alergologii nie posiada kontraktu w zakresie chorób wewnętrznych z powodu braku spełnienia wymagań NFZ-u, zatem proces szkolenia studentów w zakresie chorób wewnętrznych nie może być prawidłowo realizowany. Wciąż podkreśla się znaczenie „upraktycznienia” zajęć, ale jak uczyć, gdy brak przypadków internistycznych? Ku memu zdziwieniu Dziekan Wydziału Prof. dr hab. n. med. W. Król oraz Rektor Prof. dr hab. n. med. E. Małecka-Tendera nie widzą problemu i wg nich nie powinno być zakłócenia procesu dydaktycznego w sytuacji braku kontraktu na leczenie chorych z chorobami wewnętrznymi. Skonstatowałem to krótko: student, który nie zobaczy marskości wątroby, nigdy jej, jako lekarz nie rozpozna.

Zadałem pytanie, jak wygląda sprawa regulaminu konkursu na stanowiska kierownicze, gdyż projekt takiego regulaminu został przedstawiony do konsultacji niektórym członkom RW w Zabrzu, a w Katowicach analogiczny, ale nieco inny dokument miał być przyjęty na ostatnim posiedzeniu RW. Jak nas informował w czasie posiedzenia RW w Zabrzu Dziekan Wydziału Prof. dr hab. n. med. W. Król zrezygnowano z idei różnych regulaminów na różnych wydziałach (patrz blog z dnia 7 i 20 kwietnia), by opracować wspólny dokument w całej uczelni. Pani Rektor poinformowała nas, że Dziekani przygotowują taki dokument. Na pytanie, kiedy będzie on dostępny dla społeczności akademickiej usłyszeliśmy, że niebawem zostanie on przedstawiony do akceptacji Radom Wydziałów.

Pani Rektor poinformowała, że na czele rektorskiej komisji historycznej mającej zbadać związki pracowników SUM ze służbami specjalnymi PRL-u stanie prof. dr hab. n. med. G. Opala.

Student S. Sirek przekazał członkom Senatu informacje na temat dyskusji o procesie oceny procesu dydaktycznego, jaka toczyła się na forum samorządów studenckich polskich uczelni medycznych. Stwierdził, że wszędzie odsetek studentów wypełniających ankiety dydaktyczne jest bardzo mały. To żałosne, czy indolencja w innych uczelniach zwalnia nas od pracy i krytycyzmu?! Słaba kondycja polskich uniwersytetów jest powszechna, to jednak nie usprawiedliwia naszego „równania w dół”. I na koniec kuriozum; jednym z pytań ankiet ma być „ocena przygotowania merytorycznego pracownika naukowego przez studentów”. Zawsze wydawało mi się, że to nauczyciel sprawdza wiedzę studenta, a dobrze prowadzone zajęcia skutkują wysoką wiedzą studenta prezentowaną podczas zaliczenia. Coś się komuś pomieszało. Sam przez lata prowadziłem ankietę wśród moich studentów, jestem gorącym zwolennikiem ankiet, ale nie fikcji.

PS. Od kiedy uczelnia przejęła tę rolę i prowadzona jest pozorowana ankietyzacja zrezygnowałem z własnych ankiet, by nie dublować tych samych działań. Efekt jest taki, że wobec fiaska ankietyzacji (odpowiedź 8,92% respondentów nie jest miarodajna) dziś tak naprawdę nie mam wiedzy, jak studenci oceniają zajęcia w moim zakładzie.

5 komentarze:

Anonimowy pisze...

Mnie interesuje jeden wątek, dotyczący komisji konkursowej. To dobrze, że tworzy się nowy regulamin, tylko czy będzie on zgody z oczekiwaniami społeczności akademickiej? Ostatnie problemy w Katowicach (ginekologia) i w Zabrzu (chirurgia dzieci i chirurgia stomatologiczna) pokazują, że dotychczasowe zasady są zupełnie nieprzydatne i stanowią li tylko trampolinę do manipulacji i rozdzielania stanowisk swoim faworytom zamiast prowadzić do wyboru najlepszego kandydata. Czekamy na zupełnie nową jakość, to będzie swoisty test dla władz SUM: albo pójdą sobie właściwą, kręta drogą własnych interesów lub wreszcie zrozumieją, że ich powinnością jest troska o dobro publiczne=dobro całej uczelni, a nie tylko wąskiej grupki ludzi.

student_wlkatowice pisze...

Panie Profesorze, pisałem to raz, napiszę i drugi. MY, studenci usłyszeliśmy od jednego z CZŁONKÓW RADY WYDZIAŁU WLK, że te ankiety możemy sobie wsadzić gdzieś, bo I TAK NIKT NA NIE NIE PATRZY! To jest moim zdaniem skandal!

Anonimowy pisze...

Moim zdaniem największym smaczkiem jest pogląd Dziekana Króla, że do szkolenia dydaktyki nie są potrzebni pacjenci chorzy z różnymi jednostkami internistycznymi. To nawet mogę pojąć, w końcu Dziekan to z wykształcenia inżynier (swoją drogą to chyba ewenement by na czele wydziału lekarskiego stał inżynier, a nie lekarz!). Nie musi mieć wyczucia w tej mierze. Ale Rektor, profesor dyscypliny klinicznej nie rozumiejący, że bez możliwości zbadania właściwego pacjenta to absolutny warunek prawidłowego procesu dydaktycznego to ABSOLUTNA KATASFROFA!
Czas zamknąć tę nięszczęsną uczelnię...

Anonimowy pisze...

Do studenta WLK w Katowicach
Ankiety nie są brane pod uwagę ze względu na niską znamienność statystyczną.
Wykładowcy bronią się w ten sposób, że np. zagłosowali tylko ci, którzy ich nie lubili.
Trzeba zachęcać kolegów i koleżanki do brania udziału w ankiecie i z pewnością w takiej sytuacji zostanie ona potraktowana poważnie - tylko musimy najpierw my sami poważnie ją potraktować.

Anonimowy pisze...

Zgadzam się, że jest to absolutna katastrofa, ale nie trzeba zamykać uczelni. Wystarczy zmienić władze. I wybrać takie, dla których sposób myślenia o dydaktyce, nauce i wielu innych sprawach uczelnianych będzie wprost przeciwny do obecnych. Przecież od sposobu podejścia do wielu spraw, partnerstwa, otwarcia na inne poglądy i kompetencji to wszystko zależy. Inżynier to może być dziekanem na politechnice. A rektor to powinien drogą dyskusji akademickiej i wolnych idei
wypracowywać wszelkie koncepcje. Tymczasem panuje zamordyzm, a wszelkie przejawy odrębnej lub niezależnej myśli są tępione. Na wspólną Radę Wydziału to trzeba zgłosić wcześniej zgadnienia, aby się mogły przygotować. Władze czytają ten blog, to niech przygotują zestawienie o dotychczasowych miesięcznych zarobkach Kuraszewskiej oraz analizy spadku aktywnosci naukowej w naszej uczelni, a przyczyny tych zjawisk niech połączą z zarobkami pracowników naukowych najniższymi w kraju.