Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

czwartek, 22 kwietnia 2010

Ocena procesu dydaktycznego przez Studentów wpisana jest w kanon działalności zarówno pracownika naukowo-dydaktycznego jak i dydaktycznego. Jesteśmy wszyscy oceniany raz na cztery lata i od tej oceny zależy nasza dalsza praca w uniwersytecie. Jeżeli tak to system wprowadzający kontrolę, sama kontrola ( jakość pytań w anonimowej ankiecie) powinien być tak skonstruowany, aby czuwał na rzetelnością tej oceny.

Nasuwają się pierwsze uwagi: skoro oceniani jesteśmy co cztery lata to w formularzu oceny pracownika dotyczącym kształcenia i wychowania studentów nie powinna być zaznaczona pozycja pozytywna lub negatywna, ona powinna być udokumentowana poprzez wpisanie nazwa przedmiotu/ów , rodzaj zajęć tj. (wykład, ćwiczenia, seminaria) jaki procent studentów oceniał nauczyciela (czy była to grupa reprezentatywna!!) i jaka z ankiety wynikła ocena. Takie informacje w formularzu oceny powinny być wypełniane za każdy roku. Wtedy może być oceną w miarę obiektywną. Pytanie nasuwa się takie: czy oceniając wykład student ma na to moralne prawo, jeżeli na te wykłady nie uczęszcza? Ankieta powinna taką kwestię uwzględniać. Ta ocena jest bardzo istotna dla pracowników dydaktycznych, gdyż jest dla tej grupy jedynym kryterium decydującym o ich dalszych losach. Nie zgadzam się aby podstawą oceny nauczyciela dydaktycznego była ankieta wypełniona przez 7 (!) Studentów, wśród których dwaj wystawili ocenę negatywną i to jest podstawą do zwolnienia. Bywają sytuacje, że Studenci w swoich ankietach mają 100% rację, np., że zajęcia laboratoryjne ich nie satysfakcjonują, zamiast pracy indywidualnej odbywa się pokaz, mają mały kontakt z aparaturą, brakuje elementarnego wyposażenia, ale czy to jest zawsze wina prowadzącego? Czy braków środków na dydaktykę? Jak wtedy wykorzystać ankietę aby nie skrzywdzić pracownika? Przygotowanie dobrej ankiety to bardzo trudne zadanie. W uczelniach zagranicznych są całe zespoły specjalistów czuwające nad poprawnością takiej oceny.

Pytanie jest zasadnicze dlaczego taki mały procent Studentów włącza się w proces oceny?

  • Czy Samorząd Studencki współpracował w tworzeniu ankiety? Czy tylko ją „przyklepał”? Wiem, że Studenci z Wydziału Zabrzańskiego mieli przygotowaną własną ankietę? Jakie są jej losy?
  • Jakie jest stanowisko Prorektora ds. Studentów w tej sprawie?
  • Czy propozycje pytań zawartych w ankiecie były dyskutowane na Radach Wydziału? Jednak mamy różną specyfikę i może należałoby pytania zróżnicować?


Myślę, że pod moim tekstem przeczytamy wypowiedzi i komentarze Studentów. Na to liczę.

Niedawno w Wydziale Farmaceutycznym gościliśmy Państwową Komisję Akredytacyjną, która po raz pierwszy oceniała kierunek Biotechnologia. Na spotkaniu z pracownikami Wydziały Przewodniczący Komisji postawił pytanie: „Proszę podać argumenty przemawiające za tym że dobrze kształcicie Studentów?” Jednym z najważniejszych to właśnie ocena nas w ankietach. Kolejne pytanie: „A jaki procent Studentów bierze udział w ocenie?” odpowiedź znamy - jest w tekście prof. W. Pluskiewicza – około 9%. Oznacza to, że mogą istnieć przedmioty (lub nauczyciele akademiccy), którzy wcale nie zostali ocenieni. Co wtedy wpiszemy do formularza oceny pracownika?

Prof. Aleksandra Kochańska - Dziurowicz

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Szanowna Pani Profesor!

Z prawdziwym zainteresowaniem przeczytałem Pani wypowiedź na tym blogu. To zaiste kuriozum, że najszczerzej i najbardziej rzeczowo studenci mogą porozumieć się z Profesorami naszej uczelni poprzez anonimowe medium elektroniczne. Czy to zasługa swojskiego feudalizmu i pielęgnowania obrazu Kadry Profesorskiej jako zbioru "Istot Wyższych" stanięcie przed których obliczem powinno być dla pt studentów przeżyciem transcendentalnym, czy wreszcie też stary dobry Ślamowski system kar za nieodpowiednio zadawane pytania i formułowane wypowiedzi, tego rozwikłać nie jestem w stanie. Niemniej do rzeczy...

Żywię głęboką nadzieję, że nie urażę Szanownej Pani Profesor stosowaniem cytatów, ale to ułatwi nam (mam nadzieję) wymianę spostrzeżeń...bo te zaiste zupełnie jak widzę zależą od punktu siedzenia...

jesteśmy wszyscy oceniany raz na cztery lata i od tej oceny zależy nasza dalsza praca w uniwersytecie

I tu pierwsze pytanie-ile osób (i które -przecież skoro ocena jest tak kluczowa to zagadnienie nie powinno stanowić tajemnicy) straciło pracę bądź też poniosło konsekwencje negatywnej oceny studentów? Czy zdarzały się sytyacje, że ta negatywna ocena pozostała bez wpływu na dalsze losy wykładowcy? (na to pytanie akurat znam odpowiedź i brzmi ona tak )W jakich przypadkach taka sytuacja miała miejsce?

Rozwikłanie choćby tej kwestii może wyjaśnić wiele choćby w kwestii frekwencji-mówiąc prostym językiem prostego studenta: po co robić coś co jest BEZUŻYTECZNE .

# Czy Samorząd Studencki współpracował w tworzeniu ankiety? Czy tylko ją „przyklepał”? Wiem, że Studenci z Wydziału Zabrzańskiego mieli przygotowaną własną ankietę? Jakie są jej losy?

# Jakie jest stanowisko Prorektora ds. Studentów w tej sprawie?


Żywię nadzieję, że Pani Profesor zadała ww pytania Przewodniczącej Samorządu Studenckiemu i Pani Rektor Romaniuk, a odpowiedziami podzieli się w trakcie rozpoczętej dyskusji.

Nie zgadzam się aby podstawą oceny nauczyciela dydaktycznego była ankieta wypełniona przez 7 (!) Studentów, wśród których dwaj wystawili ocenę negatywną i to jest podstawą do zwolnienia.

I trudno w tej kwestii dyskutować. Ale czy nie strach pomyśleć co by było, gdyby jednak wynaleźć jakiś diabelski sposób na to by ten system działał sprawniej ...i gdyby się okazało, że powszechnie cieszący się absolutną dezaprobatą Pan Profesor otrzymał ocenę negatywną od 130 na 150 respondentów. Co wtedy? Czy nie lepiej zachować status quo? Czy to, że niektórzy boją się co by wynikło gdyby studenci faktycznie mieli wpływ na ocenę wykładowców nie tłumaczy działań Dziekana WL w Zabrzu mających na celu sprowadzenie roli studentów do funkcji bezmyślnego bydła którym można sterować, a przynajmniej unieszkodliwić?

Z mojej strony na początek tyle. Przede wszystkim przepraszam za pewien chaos wypowiedzi-jestem w trakcie fascynujących zajeć z podpierania ścian, a piszę z przenośnego "device'u". Za nadmiar emocji w końcówce również przepraszam.
Na koniec dziękuję od siebie Pani Profesor za rozpoczęcie tej dyskusji - inicjatywa odgórna do coś, co zasługuje w naszych realiach na prawidziwy podziw.

Uśmiechnięty

STUDENT WL ZABRZE

Anonimowy pisze...

Zgadzam się z Przedmówcą, szczególnie chcę podkreślić jedną myśl Jego wypowiedzi - nasze myślenie jest takie, że po co mamy wypełniać ankiety, tracić pół godziny na coś, co kompletnie nie ma znaczenia i nic nie zmienia.

Student z Katowic

Anonimowy pisze...

Szanowni Państwo,

problem oceny kadry dydaktycznej, do której należą pracownicy naukowo-dydaktyczni, istnieje od lat i nie prędko zostanie rozwiązany. Samym zainteresowanym nie jest to na rękę, a studenci nie widzą sensu robienia czegoś, co nie prowadzi do poprawy sytuacji. Jak wielu studentów traktowanych jest poważnie przez swych nauczycieli? Ilu studentów chodzi na ćwiczenia i wykłady z przyjemnością i z chęci poznania czegoś nowego? Jak wielu z nich uważa, że czas spędzony w sali wykładowej nie był czasem zmarnowanym? Gdyby pozwolono im ocenić, wielu pracowników nauki na pewno pomyślałoby o zmodyfikowaniu sposobu przekazywania wiedzy, postarałoby się o podawanie informacji trudnych do odnalezienia w podręcznikach i bardzo aktualnych.
Może zmieniłby się stosunek kadry nauczającej do studentów przybywających do klinik i zakładów w celu praktycznego poznania kanonów sztuki lekarskiej.
Jak wielu z prowadzących zajęcia ze studentami traktuje je jako zło konieczne? Jak wielu z nauczycieli nie rozpoczyna ani też nie kończy zajęć punktualnie?
Uniwersytety powstające wiele wieków temu były stowarzyszeniami profesorów i studentów. Na uniwerstytetach włoskich to studenci zatrudniali profesorów do prowadzenia wykładów. Obecnie wielu nauczycieli zapomina, iż to oni są dla studentów. Dzięki studentom mają pracę, bez nich robiliby zapewne coś innego. Od studentów należy wymagać ale również traktować ich po partnersku. Są to dorośli i odpowiedzialni ludzie, głodni wiedzy, którą należy im pomóc zdobyć. I na tym polega rola nauczyciela, również akademickiego.

Obserwator

Anonimowy pisze...

12 maja jest zaplanowane wspólne posiedzenie wszystkich rad wydzialów, ciekawe jest czy ten problem ( ocena procesu dydaktycznego w oparciu o ankiety )dotyczący zarówno nauczycieli akademickich jak i studentów będzie poruszony ?