25 września w 40. rocznicę powstania NZS w Muzeum Śląskim odbędzie się spotkanie byłych NZS-iaków (wstępnie przewidziana godzina to 16). Z powodu pandemii ta uroczystość jest opóźniona o rok, organizator, niestrudzony Przemek Miśkiewicz czeka na przybycie licznego grona dawnych studentów i założycieli organizacji z 1980 roku.

Do zobaczenia!

Jak wiecie, przygotowywaliśmy przez ostatnie pół roku album o NZS uczelni śląskich lat 80-90. I za chwilę będzie gotów. W trakcie y w Muzeum Śląskim - najprawdopodobniej o 16.00, co jeszcze potwierdzę. Promocja albumu, wspólne oglądanie filmu, występ chóru Zespołu Śląsk, który zaśpiewa kilka piosenek Kaczmara, Kelusa, ale też Kazika i innych - po prostu piosenki, które towarzyszyły nam w walce z komuną. Potem będziemy mogli zobaczyć się na wielkoformatowych zdjęciach i przypomnieć sobie, jak wyglądaliśmy podczas strajków 1981 roku, marszów i zadym czy wizyty papieskiej na Muchowcu. A po wszystkim bankiet- może już nie taki jak dawniej, ale będzie można zjeść smacznie przy winku czy piwku i pogadać z tymi, których nie widziało się czasami 30-40 lat. Spotkajmy się wszyscy, bo młodsi już nie będziemy. Powiadomcie innych ludzi tamtego czasu. Mam nadzieję, że covid nas nie zablokuje. Precz z komuną.

sobota, 28 listopada 2009

Ważny komentarz Czytelnika

W poniedziałek nadszedł ważny komentarz Czytelnika, poniżej go przytaczam. Blog powstał jako obrona mego dobrego imienia w obliczu bezpodstawnych oskarżeń wysuniętych wobec mnie przez Rektor uczelni, Prof. E. Małecką-Tenderę na dwa miesiące przed wyborami rektorskimi, w których zamierzałem startować. Wybory przegrałem (swoją drogą ciekawe w jakim stopniu ta nowatorska inicjatywa Pani Rektor wpłynęła na wynik wyborczy). Nigdy nie usłyszalem słowa "przepraszam" (prywatnie ani publicznie) choć Komisja Dyscyplinarna nie znalazła żadnych podstaw do wszczęcia postępowania wobec mnie. Blog prowadzę dalej, pracownicy uczelni oczekują głównie informacji dotyczących mojej uczelni, ale Czytelnicy z innych regionów lub krajów (wejścia notowalem z 45 państw) pewnie są bardziej zainteresowani sprawami ogólniejszej natury. Staram się wyważyć proporcje, głos, który przytaczam pokazuje, że jak ważne są zagadnienia ogólnoakademickie. Bez zman systemowych nie uda nam się wydobyć polskich uniwersytetów z głębokiego kryzysu i zapaści.

Szanowny Panie Profesorze, od wielu miesięcy jestem stałym czytelnikiem Pańskiego bloga. Porusza Pan ważne lokalnie bądź środowiskowo problemy, dowiedziałem się przy okazji o wielu rzeczach, o jakich wcześniej „nawet mi się nie śniło”. Jako obserwator spoza regionu, nie jestem wystarczająco dobrze zorientowany w istocie problemów czy konfliktów na terenie Górnego Śląska, bardziej interesują mnie bolączki całego polskiego medycznego świata naukowego, niż na przykład Pańskie wcześniejsze dywagacje o Unii Europejskiej czy uderzanie w patriotyczne tony przy okazji Święta Narodowego. Bardzo ciekawe i pouczające jest zestawienie najlepszych uniwersytetów, ale proszę porównać poz. 102 i 103. Chyba się jednak Autorzy (z Szanghaju) mylą....
Kilka tygodni temu Gazeta Wyborcza zainicjowała akcję „Wyższa Szkoła Wstydu”, która obnażyła ogrom nieprawidłowości w funkcjonowaniu uczelni. Większa część z nas ma „czyste sumienie”, ale oszuści i miernoty są w każdym środowisku i profesji, podobnie zresztą jak i jednostki wybitne, godne naśladowania. Aktywność czytelników bloga, przejawiająca się szerokim wachlarzem wpisów tylko potwierdza tę konstatację. Droga do eliminacji nieprawidłowości wiedzie przez wprowadzenie takich samych reguł dla wszystkich studiujących (współfinansowanie studiów), likwidację wieloetatowości nauczycieli akademickich, wprowadzenie obiektywnych reguł przy awansach naukowych i ocenie dorobku naukowego. Innymi plagami są powszechny nepotyzm i „ustawiane” konkursy pod „swoich” kandydatów. Dojrzewamy powoli do wprowadzenia rzeczywistej kadencyjności zatrudnienia na stanowiskach kierowników klinik i obligatoryjnym preferowaniu kandydatów spoza ośrodka, wnoszących nowe spojrzenie i pomysły, co pomoże przezwyciężyć zastój i zwalczyć konserwowanie wieloletnich układów. Niczego nie osiągniemy jeżeli będziemy chować głowy w piasek, udając, że nie widzimy patologii, nasze środowisko (tak naukowe jak i lekarskie) musi samo oczyszczać się z „czarnych owiec”, ale jak widać nie dojrzeliśmy jeszcze do tego. Dlatego, między innymi, jesteśmy (z wyjątkiem dwóch najszacowniejszych uniwersytetów) i chyba długo jeszcze będziemy, poza pierwszą pięćsetką...

5 komentarze:

Anonimowy pisze...

A może należy przywrócić odpowiednią rangę średniemu wykształceniu i nie wymagać od każdego urzędnika wyższych studiów. Przymus ich ukończenia jest źródłem patologii. Co za sens kazać uzupełniać wykształcenie osobie która od wielu lat dobrze radzi sobie ze swoimi obowiązkami w pracy. A tak skoro istnieją fabryki magistrów to nie dziwmy się, że są ludzie którzy w nich zarabiają pracując na wielu etatach. Chyba, że komisje akredytacyjne pozwolą na powstanie fabryk doktorów i samodzielnych prac. naukowych (zresztą już to obserwujemy) to zmniejszy się zatrudnianie na kilku uczelniach jednocześnie. szkoda tylko, że "inteligencja" naszego narodu od tego nie wzrośnie.

Anonimowy pisze...

Panie Profesorze, może już czas na pierwsze prywatne wyższe szkoły medyczne? Bez koterii, podchodów, z finansowaniem wg dorobku...

student_wlk pisze...

Bardzo podoba mi się pierwszy komentarz do tej wypowiedzi. Popieram w całej rozciągłości jego autora.

Anonimowy pisze...

Do anonimowy - ciekawe kogo będzie na to stać ... Może Ciebie?

Anonimowy pisze...

dla mnie najbardziej przykre jest to, że od ponad 10 lat (a tyle pracuje na Uczelni) tylko słyszę o konieczności naprawy. Tak naprawdę żadnych działań nie widać. I chyba tak do emerytury.