Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

wtorek, 28 lipca 2009

W odpowiedzi na zapytanie Czytelnika

W ostatnich latach na Wydziale Zabrzańskim zlikwidowano następujące kliniki: neurochirurgii, chirurgii szczękowo-twarzowej, okulistyki i ginekologii.

17 komentarze:

Anonimowy pisze...

plus jeszcze praktycznie znika alergologia i endokrynologia...

Anonimowy pisze...

Chodzą słuchy, że brakuje asystentów na Fizjologii w Zabrzu. Czyżby brak chętnych do pracy na wydziale spowodował likwidację kolejnej katedry w Zabrzu? Czy studenci będą jeździć do Katowic na zajęcia z fizjologii? Czy nadal tak ważnego przedmiotu nadal będą nauczać jacyś biolodzy, którzy nie mają pojęcia np. o EKG? Pozostaje tylko mieć nadzieję, że tak nie będzie ...

Anonimowy pisze...

To prawda asystentów brakuje, nie tylko na fizjologii. Często jest ich zbyt mało w stosunku do potrzeb ,lecz etatów nie ma.Uczelnia stawia na dydaktykę, po macoszemu traktuje naukę. Nie ma żadnej zachęty dla młodych ludzi, ani finansowej, nie mówiąc o wątpliwym prestiżu naukowca. Co do stopniowego wygaszania zabrzańskiego wydziału. To oczywisty proces. Kiedyś wszelkich niewygodnych, a także partyjnych kolesi ulokowano w Katowicach Ligocie. Oni stworzyli zupełnie nową jakość, a to że mają swego przedstawiciela w bardzo ważnym miejscu - owocuje takimi wyczynami.Chcą pogrzebać niewygodny balast i wspomnienia,że może być normalnie.Zagłuszyć swoje sumienia. Nie wspomnę o finansowych interesach. Mam jednak nadzieję, że obiektywna prawda pozostanie górą, a ludzie staną się odważniejsi oraz podniosą czoło do walki w jej obronie i o swoje racje. Niedługo znów będą wybory!

Anonimowy pisze...

Ale to, ze już (prawie) nikogo nie ma do pracy w tej katedrze to ewidentna sprawa mobbingu ze strony szefowej. Wszyscy o tym wiedza. Pani rektor nie ponosi tu winy (chociaż jako władza uczelni ustawowo powinna przeciwdziałac mobbingowi i zwolnic szefową zanim wszyscy inni odejdą- hłe, hłe, hłe....). Chyba że rozumujemy wg spiskowej teorii i uznamy, ze to JM nakazała szefowej Fizjologii zniechecenie wszystkich pracowników, aby zamknąć kolejną jednostkę.

Anonimowy pisze...

Szanowni Państwo. Do dobrych akademickich zwyczajów powinien należeć szacunek do innych grup zawodowych, dlatego powyższą wypowiedź dotyczącą biologów uważam za niestosowną. Zapewniam komentującą osobę, że brak wiedzy na temat EKG lub innych zagadnień "medycznych" nie jest nieodłączną cechą biologów ale co najwyżej jednostek zbyt leniwych aby przyswoić sobie odpowiednią wiedzę. Proponowałbym aby blog Profesora Pluskiewicza nie był miejscem gdzie zaogniają się bezsensowne antagonizmy pomiędzy grupami pracowników SUM.

Anonimowy pisze...

Nie chodzi o to, że JM nakazuje i wierzymy w teorie spiskowe. Jednak fakt,że asystent jako lekarz zarobi zdecydowanie więcej oraz kiedy i tak nie jest w stanie normalnie prowadzić naukowych badań - jest jednak jakąś winą Pani JM. Co do zaogniania sporów itd. No jest to jednak blog, internet i na szczęście tu wolność słowa w przyzwoitych formach kwitnie. Jeśli ktoś nie lubi lekarzy, którzy też czasami nie znają się na EKG, to może to skomentować. A wyłącznie sami biolodzy na katedrze fizjologii człowieka to chyba niedobry pomysł.

Anonimowy pisze...

Witam,

chciałbym się odnieść do anonimowego wpisu z godziny 9:14. Jest to bowiem bardzo dobry przykład próby odwrócenia uwagi od meritum, praktyka która jest znana wśród ludzi którzy mają to nieszczęście być w jakikolwiek związany z instytucja Śląskiego uniwersytetu Medycznego.

Autor zwraca uwagę na to, że to niestosowne uważać biologów za niezdolnych do nauczenia się podstaw EKG i że nie trzeba daleko szukać wśród lekarzy którzy również tego nie umieją. I tu koncentruje naszą uwagę i tym samym odwraca ją od istotnych rzeczy, mianowicie:

1)czy to nie niestosowne, że studenci siedzą w śmierdzącej piwnicy, ćwicząc na zabytkowym sprzęcie? kto za to odpowiada?

2) czy to nie niestosowne, że z Katedry i Zakładu pozostał jedynie Zakład Fizjologii-a więc pierwszy krok ku temu by wogóle zniknął(brak SAMODZIELNYCH pracowników naukowych-kto za to odpowiad?)

3) czy to nie niestosowne, że mimo wolnych etatów, kierujący kated...przepraszam ZAKŁADEM FIZJOLOGII NIE JEST W STANIE zapewnić wydolności pracy?

Ponadto uważam, że to niestosowne myśleć, że np. pan w kotłowni na Rokitincy nie jest w stanie nauczyć się EKG-skoro daliśmy szansę biologom, analitykom, chemikom kształcić przyszłych lekarzy to byłby kolejny, nowatorski krok w polityce "NOWEJ JAKOŚCI W ŚUM".

A tak zupełnie serio-w tym roku zakończyłem kurs fizjologii na wydziale lekarskim w zabrzu i miałem okazje uczestniczyć w tych zajęciach prowadzonych przez zupełnie nieprzygotowaną kadrę.

To jest kpina w czystej postaci.

Przecież ci ludzie nie mają uprawnień żeby robić EKG w sytuacji szpitala, nigdy nie nabyli praktycznej wiedzy, jak więc mają przygotować do tego przyszłych lekarzy?

To forum śledzę odkąd dowiedziałem się, że czeka mnie wieeeele wycieczek do Katowic (interna), ale patrząc na niektóre komentarze, nasuwa się pytanie-skoro jest tak źle to czemu nam wmawiają że jest tak dobrze?

Anonimowy pisze...

A dziekan nie ma wpływu na szefową na fizjologii? Zgadzam się, nie tylko biolodzy ale i niektórzy lekarze. Ale nie o to tutaj chodzi. Niejeden student 5 czy nawet 6 roku nie potrafi opisać prostego EKG. Zawala się nas zajęciami w stylu : fakultet z otyłości. Wybieramy w większości te, które są najkrótsze, gdzie nic nie trzeba robić. Dlaczego? Bo są nudne i niejednokrotnie nie na temat. Przykład: fakultet z endokrynologii na którym słyszymy badaniach prenatalnych. A w tym czasie niejeden z nas wolałby nauczyć się czegoś konkretnego pod specjalizację, którą chciałby praktykować. Nie mówiąc już o zajęciach. Na chirurgii podpieramy ściany lub zbieramy wywiad. Na szczęście są praktyki - szkoda, że trwają tylko miesiąc. Pół roku spędzone na uczelni to starta czasu w porównaniu z połrocznym pobytem na praktykach w szpitalu powiatowym. Niestety nauka na tej uczelni leży. Cieszę się, że zostało mi już niewiele.

Anonimowy pisze...

W nawiązaniu do komentarza z godziny 15.02: nikt nie odwraca uwagi od meritum, zwraca tylko uwagę aby narzekając nie obrzucać bezpodstawnie błotem całych grup zawodowych. Z problemami na uczelni zmagamy się wszyscy, również moje warunki pracy są katastrofalne, ale nie jest to wina ani biologów ani pana z kotłowni. Tak jak moi współpracownicy staram się robić co potrafię aby było lepiej. Co do fizjologii natomiast to proszę pamiętać, że obejmuje ona nie tylko EKG ale bardzo szeroką wiedzę mającą dać lekarzowi podstawy m. in. do właściwej interpretacji wyników badań od morfologii krwi począwszy na badaniach molekularnych skończywszy. Ma ponadto dać podstawową wiedzę niezbędną później w nauczaniu farmakologii, a także przedmiotów klinicznych. Dlatego zespół dydaktyczny moim zdaniem powinien obejmować specjalistów z różnych dziedzin. Z drugiej strony nie dziwi mnie agresywny ton powyższej wypowiedzi: mając kontakt ze studentami naszej uczelni, wiem że frustracja to powszechne odczucie w tej grupie.

Anonimowy pisze...

zgadzam się ze stwierdzeniem że na fizjologii nie mamy się uczyć tylko EKG. Jest masa rzeczy które trzeba opanować. Pozostaje jednak pytanie z całym szacunkiem do grupy zawodowej biologów i innych nauk pokrewnych - czy przypadkiem nie powinni nauczać biologii medycznej czy też mikrobiologii a naukę fizjologii w podparciu o klinikę niech prowadzą lekarze, którzy będą w stanie zwrócić uwagę na to co jest ważne a co nie i poprawić błędy w podręczniku profesora Konturka w którym np. w rozdziałach z układu krążenia jest błąd na błędzie. Pamiętam sytuację z czasów kiedy miałem tę wątpliwą przyjemność studiować fizjologię na pytanie studentki odnośnie EKG owa studentka usłyszała zdanie wyrecytowane z podręcznika, które było BŁĘDNE. I jak tu nie być sfrustrowanym?

Anonimowy pisze...

W Katedrze Fizjologii na Ligocie wcale nie jest dużo lepiej, może nawet gorzej. Tutaj też są niemal sami biolodzy. Strach, dwulicowość i udawanie, że wszystko jest ok, to codzienność. Robimy dobre miny do złej gry.

Anonimowy pisze...

Bardzo cieszę się na odpowiedź z godziny 18.51 z dnia wczorajszego na mój post. Sądząc po jego charakterystycznym tonie, tak dobrze znanym studentom tej zacnej uczelni (świadomie przez "u") taka wymiana zdań w tzw. "realu" byłaby niemożliwa, a co najwyżej skwitowana krótkim "Panie kolego, Pan się zachowuje nie na miejscu..." etc.

1) nikt nie odwraca uwagi od meritum, zwraca tylko uwagę aby narzekając nie obrzucać bezpodstawnie błotem całych grup zawodowych.

Proszę uprzejmie o cytat, w którym miejscu nastąpiło owo "obrzucanie"?
Czy stwierdzenie faktu, że zajęcia prowadzone są w sposób niekompetentny (co sprawdzić nietrudno, tylko kto by się ośmielił? albo miał w tym interes...)

2) Z problemami na uczelni zmagamy się wszyscy, również moje warunki pracy są katastrofalne, ale nie jest to wina ani biologów ani pana z kotłowni.

zupełnie się zgadzam. I nikt też winą biologów, ni Pana z Kotłowni o to tutaj nie obarczył. W żadnej wypowiedzi.

Co do fizjologii natomiast to proszę pamiętać, że obejmuje ona nie tylko EKG ale bardzo szeroką wiedzę mającą dać lekarzowi podstawy m. in. do właściwej interpretacji wyników badań od morfologii krwi począwszy na badaniach molekularnych skończywszy.

I rozumiem, że odpowiednimi osobami odpowiedzialnymi za wdrażanie przyszłych lekarzy do wykorzystania tych technik w ich praktyce są absolwenci kierunków takich jak biologia, chemia czy analityka? To zaiste zaskakujące, bo dotychczas pracownicy z tego typu wykształceniem byli jednak mniejszym procentem (teraz stanowią praktycznie 100%) osób zajmujacych się dydaktyką. Odeszło z tej katedry wielu lekarzy, w niewielkich odstępach czasu-ktoś tu wspomniał o mobbingu... Czy naprawdę osoba broniąca na siłę układu który jest w pewnym sensie chory i nie funkcjonuje, nie widzi w tej sytuacji nic dziwnego? Ani niepokojącego...?

Anonimowy pisze...

A co sądzicie Państwo o samej szefowej Pani profesor - szefowej fizjologii w Zabrzu?Podobno chodza słuchy iż to stanowisko ma objąć ktos inny,ale czy to prawda?

Anonimowy pisze...

Może Docent, który kiedyś pracował na tej katedrze? Wtedy może fizjologia odzyskałaby swój dawny prestiż. I co ważne, zajęcia z pewnością prowadzone byłyby na wysokim poziomie. Miałem przyjemność mieć zajęcia z Panem Docentem i muszę przyznać, że pomimo narzekań na jego osobę, potrafił nauczyć fizjologii.

Anonimowy pisze...

Podobno kończy sie juz kadencja obecnej szefowej katedry fizjologii.

Anonimowy pisze...

Pani profesor po prostu powinna już dawno zniknąc z tego stołka, narobiła tylko ambarasu, wprowadza dyktaturę, to człowiek dyktator, który wszystkich uwielbia ustawiac, rządzić i manipulowac.Taka niestety prawda.

Anonimowy pisze...

To co sie dzieje w Katedrze fizjologii przechodzi wszelkie pojęcie.....Na całej Akademii głosno się mówi o szefowej, o tym co wyprawia i pytam sie gdzie są tu władze uczelni,czy nikt tego nie widzi?Ludzie,to woła o pomoc!!!!