25 września w 40. rocznicę powstania NZS w Muzeum Śląskim odbędzie się spotkanie byłych NZS-iaków (wstępnie przewidziana godzina to 16). Z powodu pandemii ta uroczystość jest opóźniona o rok, organizator, niestrudzony Przemek Miśkiewicz czeka na przybycie licznego grona dawnych studentów i założycieli organizacji z 1980 roku.

Do zobaczenia!

Jak wiecie, przygotowywaliśmy przez ostatnie pół roku album o NZS uczelni śląskich lat 80-90. I za chwilę będzie gotów. W trakcie y w Muzeum Śląskim - najprawdopodobniej o 16.00, co jeszcze potwierdzę. Promocja albumu, wspólne oglądanie filmu, występ chóru Zespołu Śląsk, który zaśpiewa kilka piosenek Kaczmara, Kelusa, ale też Kazika i innych - po prostu piosenki, które towarzyszyły nam w walce z komuną. Potem będziemy mogli zobaczyć się na wielkoformatowych zdjęciach i przypomnieć sobie, jak wyglądaliśmy podczas strajków 1981 roku, marszów i zadym czy wizyty papieskiej na Muchowcu. A po wszystkim bankiet- może już nie taki jak dawniej, ale będzie można zjeść smacznie przy winku czy piwku i pogadać z tymi, których nie widziało się czasami 30-40 lat. Spotkajmy się wszyscy, bo młodsi już nie będziemy. Powiadomcie innych ludzi tamtego czasu. Mam nadzieję, że covid nas nie zablokuje. Precz z komuną.

piątek, 15 maja 2009

Konferencja naukowa Studenckiego Towarzystwa Naukowego

Miałem ostatnio okazję uczestniczyć w charakterze jurora w konferencji STN-u. Odbywała się ona w Zabrzu – Rokitnicy, kolebce naszej uczelni. Zawsze miło wspominam czasy pierwszych dwóch lat studiów, gdy Rokitnica tętniła życiem. Tłumy studentów mijały się w biegu na kolejne zajęcia, wymieniano informacje o asystentach, zaliczeniach, podręcznikach. W bibliotece przy wejściu do kompleksu szukano książek, a najpilniejsi godzinami wkuwali w „ryjcach” (dla niewtajemniczonych, sale do nauki w akademikach). Wtedy naprawdę odczuwało się atmosferę wyższej uczelni, a życie studenckie toczyło się także w Czarnym Kocie, Omedze i w barze nieśmiertelnej „Adeli” (proszę sobie wyobrazić, że Pani Adela jest teraz moją pacjentką!). W ostatnich latach Rokitnica stopniowo umiera, gdzieniegdzie przemknie się jakieś zabłąkany student, „Adeli” nie ma, kluby zamknięte…

Dlatego z przyjemnością patrzyłem na dawny campus znowu przywrócony życiu choć na parę dni. Sesja, w której uczestniczyłem była ciekawa, młodzi ludzie dobrze prezentowali ciekawe wyniki badań, nieźle radzili sobie także w dyskusji. Pewnie niejeden z nich marzy o karierze akademickiej tylko czy to będzie możliwe? A nawet gdyby udało im się uzyskać etat w uczelni to tylko ci, którzy znajdą wsparcie finansowe w rodzicach mają szanse rzetelnie zająć się swą karierą. Nauka jest zachłanna, wymaga poświęcenia i czasu, a z asystenckiej pensji wyżyć trudno..

Przyjechałem do Rokitnicy 11 maja by zaglądnąć na „stare kąty”, po święcie studenckim ani śladu, znowu sennie, cicho, smutno…rzeczywistość skrzeczy…

0 komentarze: