25 września w 40. rocznicę powstania NZS w Muzeum Śląskim odbędzie się spotkanie byłych NZS-iaków (wstępnie przewidziana godzina to 16). Z powodu pandemii ta uroczystość jest opóźniona o rok, organizator, niestrudzony Przemek Miśkiewicz czeka na przybycie licznego grona dawnych studentów i założycieli organizacji z 1980 roku.

Do zobaczenia!

Jak wiecie, przygotowywaliśmy przez ostatnie pół roku album o NZS uczelni śląskich lat 80-90. I za chwilę będzie gotów. W trakcie y w Muzeum Śląskim - najprawdopodobniej o 16.00, co jeszcze potwierdzę. Promocja albumu, wspólne oglądanie filmu, występ chóru Zespołu Śląsk, który zaśpiewa kilka piosenek Kaczmara, Kelusa, ale też Kazika i innych - po prostu piosenki, które towarzyszyły nam w walce z komuną. Potem będziemy mogli zobaczyć się na wielkoformatowych zdjęciach i przypomnieć sobie, jak wyglądaliśmy podczas strajków 1981 roku, marszów i zadym czy wizyty papieskiej na Muchowcu. A po wszystkim bankiet- może już nie taki jak dawniej, ale będzie można zjeść smacznie przy winku czy piwku i pogadać z tymi, których nie widziało się czasami 30-40 lat. Spotkajmy się wszyscy, bo młodsi już nie będziemy. Powiadomcie innych ludzi tamtego czasu. Mam nadzieję, że covid nas nie zablokuje. Precz z komuną.

środa, 9 grudnia 2020

W oczekiwaniu na nominację nowego Kanclerza

 Pracownicy naszej Uczelni oczekują na nominację nowego Kanclerza.

Mamy ogromną nadzieję, że będzie to osoba godna pełnienia tej ważnej i odpowiedzialnej funkcji.

Uniwersytet to nie jest przedsiębiorstwo, to nie tylko miejsce prowadzenia zajęć dydaktycznych i realizacji projektów naukowych, nie jesteśmy pracownikami produkcyjnymi.

To miejsce,w którym realizujemy misję Uniwersytetu, ważną misję społeczną.

A w tym celu niezbędna jest administracja, która rozumie co oznaczają słowa student, nauka i wiele, wiele innych.

Bez światłego Kanclerza trudno o osiąganie tych celów, trudno o wypełnianie słowa "misja" odpowiednią treścią.


61 komentarze:

Unknown pisze...

Brak słów radości, że nieprofesjonalna osoba przestała pełnic swoją funkcję. Myślę, że nikt nie będzie gorszy, kto ma w sobie choć trochę kultury osobistej. Nie zauważanie tego przez tyle lat było karygodnym błędem. Tym większe brawa i podziękowania dla obecnego Pana Rektora, który w tak krótkim czasie pokazał swoje zdecydowanie i twarz pokojowo sprzyjającą pracownikom.

Anonimowy pisze...

wszystkich won. nastepna w kolejnosci zastepca Pani kanclerz Krzak, Pani Misiak oraz Pani kierownik Katarzyna Krawczyk i pani Chmielewska, trzeba zrobic porzadki do konca

Anonimowy pisze...

Pani chmielewaka z dzialu nauki ile zrobila krzywdy ludzia

Anonimowy pisze...

Zgadzam się. Luzuje uciekaja z tego działu, ogromna rotacja i nikt się tym nigdy nie zajął. Miejmy nadzieję, że idzie lepsze.

Anonimowy pisze...

Dokładnie Chmielewska mobberka powinna być kolejna

Anonimowy pisze...

Zachowania Chmielewskiej zostały zgłoszone Kanclerz, a ta zamiotła to z kadrowymi pod dywan. Wszystko było po cichutku załatwione

Anonimowy pisze...

Tak te osoby, zdobiły bardzo dużo złego swoim podwładnym i Naszej Uczelni.

Anonimowy pisze...

Stanowczo kwestia sposobu kierowania i zarządzania ludźmi przez Panią Chmielewską wymaga uwagi. Z całą pewnością przez tę Panią zdrowie psychiczne wielu osób uległo pogorszeniu. Interesujący jest również aspekt tak dużej rotacji pracowników w krótkim czasie w tym dziale. Dlaczego nikt nie widzi w tym nic niepokojącego?!

Anonimowy pisze...

Mam nadzieje, że zmiany będą mieć dalszy ciąg.
W Uczelni potrzeba reorganizacji administracji, usprawnienia podejmowania decyzji i obiegu dokumentacji.
SUM od dawna nie jest miejscem przyjaznym pracownikom. Umowy z pracownikami są podpisywane na czas określony na maksymalny okres jaki pozwala kodeks pracy (33 miesiące) tylko po to, aby łatwo było zwolnić kogoś jak się nie podoba.
Potrzeba jasnych zasad nagradzania i awansowania pracowników administracji na wyższe stanowiska i stanowiska kierownicze.
Ktoś pracuje wiele lat na najniższym stanowisku, a znajomy kierownika/kanclerza awansuje jak na trampolinie.
Nie raz zdarzały się sytuacje, że pomijano pracowitych pracowników, a awansowano i nagradzano nierobów, bo po znajomosci.
Również dysproporcje są w wynagrodzeniach, które są na niskim poziomie. A premia, to tak naprawdę składowa wynagrodzenia, bez której pracownicy zarabialiby minimalną krajową. Czyli premii brak. Wielu pracowników z kwalifikacjami i kompetencjami ma poniżej 3000 brutto na umowie. Pracownicy naukowi dziwią sie, że nie ma zaangażowania administracji. Ale za co, za bure co chwile od kierownictwa i za głodowe wynagrodzenie. Nie odbiega to daleko minimalnej krajowej.
Kierownicy nieszanujący swoich pracowników powinni się pożegnać czym prędzej ze swoimi stanowiskami. W SUM wielu kierowników patrzy tylko na siebie, a nie na pracowników, którzy są wykorzystywani i wyrzucani, gdy nie są potrzebni. Wiele pracowników siedzi po godzinach, za które nic nie otrzymują, ani nie mogą wybrać tego czasu jako wolnego.
Czym prędzej z Uczeni powinni być usunięte osoby niekompetentne i szkodzące uczelni. Nazwiska padają od wielu lat, np. w kilku działach pracownicy zmieniają się co chwile. Np. kierownictwo Centrum Nauki, Działu finansowego, Płac,
Nikogo nie zastanowiło czemu?!
Niestety Władze Uczelni na przestrzeni lat nie zrobili nic, aby praca w SUM była pożądana, prestiżowa. Zaniedbano całkowicie administracje. I to jest przykre.

Anonimowy pisze...

Dla zobrazowania patologii opiszę mechanizm kancelaryjny SUM, autorstwa tandemu Kuraszewska-Tendera. Każda sprawa opracowywana w dowolnym dziale administracji (umowa, pismo, notatka, zapotrzebowanie) wkładana jest do teczki. Teczka wędruje od działu po szczeblach hierarchii, zgodnie z zasadą im więcej pieczątek tym więcej winnych. W końcu dociera do Kanclerz Misiak lub Krzak. Jak im się nie podoba to wraca z bazgrołami (często idiotycznymi). Jak tym dwóm paniom się spodoba to biega teczka do kanclerz Kuraszewskiej – opcje są dwie albo podpis albo bazgroły (często obraźliwe) i wraca do poprawy do działu. Jak się w końcu to przemieli aż się Kanclerzom spodoba to teczka wędruje do Rektora – oczywiście odpowiedniego dozując każdemu inne informacje. Każdy z kroków trwa dzień, bo te panie przyjmują teczki do 12:00. Pierwotna teczka-sprawa wytworzona zgodnie z wiedzą i kompetencjami szarego pracownika (znającego sprawę w całości) jest w ostatecznym rozrachunku często obrócona dołem do góry, skórą do wewnątrz, o 180 stopni… i oczywiście na końcu wina zawsze jest pierwotnego pracownika… do niego dzwonią zdenerwowani naukowcy, że sprawy się ciągną, że jest niekompetentny, głupi, że terminy przekroczył, że próbki się marnują, bo odczynników nie kupiono, że grantu nie rozliczają… ludzie tego nie wytrzymują, a jak się znajdzie jeszcze kierownik pokroju pani Chmielewskiej to kończy się to osobistymi tragediami… o czym się milczy i wraca ze łzami do domu.
Wierzymy, że Jego Magnificencja Pan Rektor ten mechanizm w końcu przejrzał przez te wszystkie lata i rzetelnie pracujący rozwiną skrzydła, bo nie po to studiowaliśmy prawo, ekonomię, administrację i inne kierunki niemedyczne, żeby nas etykietowano jako nieudacznych biurokratów.

Anonimowy pisze...

Smutne jest to, że Prorektorem ds. Nauki był właśnie prof. Szczepański, bezpośredni przełożony Chmielewskiej, a wcześniej prof. Duława. Zastanawiające jest, że tej rotacji nie widział. Czy Chmielewska była kryta przez kanclerz tak bardzo, że Prorektor nie mógł nic w tej kwestii zrobić?

Anonimowy pisze...

Popieram rękami i nogami

Anonimowy pisze...

To prawda, Pan Rektor miał zgłaszane patologiczne zachowania Chmielewskiej i nie zrobił nic :( Dlaczego? Dobrze by było gdyby wyjaśnił

Anonimowy pisze...

Wszyscy mianowani przez kanclerz kierownicy działów i dziekanatów musieli być tacy jak ona. Nieczuli na krzywdę ludzką, odporni na łzy krzywdzonych, despotyczni... Szkoda tylko, że nikt nie zwróci mi straconego zdrowia i stanowiska pracy.

Anonimowy pisze...

Komentarze o obiegu dokumentów itd. są bardzo trafne, brakuje tylko informacji, że burę to i dostawało się od samej kanclerz za opóźnienia, które często były powodowane nanoszeniem w kółko poprawek. Nie daj Boże projekt trafił pod pióro chmielewskiej, ta jak zaczęła przecinki poprawiać i wszędzie ww. albo jw. upychać to poprawkom nie było końca. Problem ch. jest taki że pogania pracowników co 5 minut, jakby żaden nie potrafił samodzielnie organizować swojej pracy. Ciągłe wyrywanie od pracy, bo teraz to albo tamto mi daj, nakładanie obowiązków i terminów niewykonalnych. Szkoda że wobec siebie nie ma takich wymagań. Kiedy jest zmęczona może odpoczywać, ty szary pracowniku zapomnij. Informatycznie nie ogarnia nic. Krzykaczka, przekupa z targu. Brak działania względem priorytetów. Brak samodzielności, wyręczanie się pracownikami z wszystkim. To cechuje tę damę.
Wiele osób niestety odeszło z działu nie mając odwagi tego zgłosić. Ci co zgłosili nie doczekali się żadnej reakcji. Prwadą jest ze wiele osób przypłaciło to wszystko zdrowiem.

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...

Zmian w SUM wymaga nie tylko administracja, ale i podejście do pracownika naukowo-dydaktycznego.
Konieczne jest nauczenie się wzajemnego szacunku, dialogu - a nie tylko krzyku, pomiatania drugim człowiekiem, doprowadzania innych do łez, depresji.

Wielu pracowników naukowo-dydaktycznych, mimo, że pracuje od wielu lat i spełnia kryteria awansu - tego awansu nie dostaje. Nie, bo nie!!! Nie tędy droga aby zachować najlepszą kadrę naukową i dydaktyczną.

Od lat stawiane nam są wymagania, a nagród nie ma żadnych, awansów żadnych. To przykre, kiedy serce oddaje się studentom i Uczelni.
Oby JM Rektor zauważył, że problem na SUM jest bardzo poważny i potrzebne są gigantyczne zmiany mentalnościowe. Nie wystarczy usunąć jedną osobę, takich osób poniżających innych jest nadal bardzo dużo.

Unknown pisze...

Administracją tak naprawdę nikt się nie interesował - mam na myśli władze rektorskie. Kuraszewska zastępowała wszystkich. I tylko ona się liczyła. A to że jej zachowanie nie licowało z powagą uczelni i jej tradycją nikogo nie obchodziło. Stosunki międzyludzkie były tak złe, że mam poważne wątpliwości czy uda się je naprawić nowemu kanclerzowi.

Anonimowy pisze...

mam pytanie czy pani krzak i pani misiak pracuja tylko do 12 bo przyjmuja teczki to pracuja na czaly etat won z tymi kobietami

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Koniec z dyktaturą!Koniec Kuraszewskiej Uczelnia ma potencjał. Trzeba docenić pracownika. Kształcenie, awanse, nie możemy być wszyscy samodzielnymi referentami. Ktoś pracuje 12lat/ ktoś miesiąc i ta sama pieczątka.zwróćmy uwagę na Kierowników czy z godnością traktują pracownika.

Anonimowy pisze...

Te komentarze powinien zobaczyć Pan Rektor...

Anonimowy pisze...

Owszem, Z tym zastrzeżeniem, że niektóre nie mają nic wspólnego z prawdą - te dotyczące Pani Drozd to jakaś kpina..

Anonimowy pisze...

Ryba psuje się od głowy. Większość dyrektorów w tej instytucji uczyło się od byłej kanclerz traktowania ludzi. Takie utarły się standardy niestety...Mam nadzieję że czytają te komentarze i pójdą po rozum do głowy i nauczą się szacunku.

Anonimowy pisze...

Proponuję też przyjrzeć się Dyrektorce Biblioteki, której zachowanie względem ludzi pozostawia wiele do życzenia. Kompletny brak szacunku i kultury osobistej.

Anonimowy pisze...

Niech się Pan Rektor nie obawia, my w Administracji damy sobie radę bez tych osób. Żaden projekt się nie spowolni, żadna inwestycja nie upadnie. Jeśli jest obawa o brak wystarczających kwitów na te Panie, to ślepy się o nie może potknąć. Coś zawsze się przypadkiem może odnaleźć na dnie segregatora...

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Unknown pisze...

Zgadzam się jak najbardziej. Dość tego.

Anonimowy pisze...

A PO CO W NASZEJ UCZELNI JEST tylu kanclerzy i dyrektorów? I jak wysoki fundusz płac jest dla nich przeznaczony? Wczesniej wystarczył kanclerz i dwóch zastępców. Teraz jest ich 5-6 osób zarabiających wielkie pieniądze a wykonujących tą samą pracę. A wiec obowiązki są powielane - te same przez co najmniej dwie osoby. Czy to nie jest przypadkiem marnotrawstwo środków? Uczelnia się aż tak bardzo nie rozrosła, żeby była konieczność tak rozbudowanej dyrekcji. Wbijają się nawzajem w pychę i jeden przez drugiego prześcigają się w rządzeniu, które widzimy przecież jak wygląda w myśl przysłowia, "gdzie kucharek sześć. ."

Anonimowy pisze...

Administracja to nie tylko dyrekcja. Jeśli też Ci "na samym dole" nie przestaną podkładać sobie wzajemnie świn i nie zaczną współpracować, to wiele się nie zmieni. Nie tylko kierownictwo niesprawielidwie rozkłada pracę, ale też sami pracownicy patrzą na siebie wrogo. Walka na pompowanie ego czy wylewanie frustracji, bo na pewno nie o premie, awans czy uznanie bo o tym można zapomnieć powinna się skończyć. Ciężko wykonywać swoje obowiązki jak codziennie zmieniają się zasady ich wykonywania nie mówiąc o arcyważnych prefiksach, przecinkach czy literówkach przez które pilne sprawy załatwiane są parę dni. Brak jest porozumienia z innymi jednostkami i praca po omacku. Można pisać w nieskończoność jak nieudolne zarządzanie pracownikami ma miejsce na Uczelni Medycznej w XXI wieku... Przykre.

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...

po co 6 rektorów

Anonimowy pisze...

powiedzialem jak nie odejdzie góra nie bedzie zadnych zmian i taka jest prawda

Anonimowy pisze...

100 % prawdy.

Anonimowy pisze...

chodzi o góre czyli tez pań chmielewska trzeba podziekować za prace

Anonimowy pisze...

czala góra to kolezanki pań kanclerz tak samo pani chmielewska

Anonimowy pisze...

lepiej 10 rektorów zawsze mozna wymyślić jakieś wydumane stanowisko to tak samo jak z św pamieć kanclerz co miala tylu .......

Anonimowy pisze...

Wszystkie negatywne opinie o Pani Klaudii Drozd są wyssane z palca. Owszem jest wymagająca, ale jest przy tym ludzka i pracowita. Wymaga najpierw od siebie. Dla pracowników stara się być wsparciem i jest za nimi.
Nie jest prawdą, że kogoś gnębi, czy poniża. Są to oszczerstwa i pomówienia.

Anonimowy pisze...

Wszyscy się cieszą, planują, inni boją, rozkminiają i snują wizje co to się nie będzie działo.I z jednej strony mozna powiedziec że jeden Człowiek niewiele może.A jednak jak wiele mógł! Mógl bo stworzyl sobie armie ludzi strachliwych, pozbawionych empatii i zyjacych niczym na wojnie.Wiele sie oczekuje od nowego Kanclerza! Szacunek za dzialania dla Nowego Rektora-widac potrzeba mu bylo wladzy zeby podjac ten odwazny krok! Ale wszyscy to wiemy, ze dopoki bedzie tam tylu żołeniezy poprzedniej włądzy-bo nie bojmy sie tego powiedziec Ona żądziła, mimo ze inni "portki" nosili, to niewiele sie zmieni. Potrzeba rewolucji.Bo ludzie sie nie zmieniaja, zmieniaja sie okoliczności. na plcach reki bym policzyl kto sie nadaje zeby zostal. Zatrudnic nowych ludzi z wizją, kreatywnych, młodych, pełnych pasji, wykształconych i odwaznych...madrych, którzy wesprą tych Najwyższych i pokaża nowa twarz Uczelni! Po wszystkich klinicznych szpitalach pozatrudniane są perly z roznych dziedzin.To ich wszystkich Rektorzy powinni wyszukac, posluchac nas ktorzy z nimi pracuja i zebrac do swoich murów. Taka ekipa superbohaterów przy dobrym kapitanie zdziala cuda! ale czy to sie uda czy to tylko pozorne gadanie pozorne dzialanie bo ilez mozna czytac w gazetach ze jedna kobieta zadzi tyloma ludzmi od lat, no wstyd troche i po ambicji jedzie ostro.ja sie juz ie matwir bo nie pracuje juz jakis czas ale duzo widzialem i na tyle mi wystarczy.niemen by zaspiewal ze dziwny ten swiat,a ja ze dziwna ta uczelnia

oluniam1983 pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...

Dokładnie. Jestem tego samego zdania! Bycie wymagającym to z pewnością nie wada, w szczególności jeśli zawsze można liczyć na dobrą radę, a tego Pani Klaudia nigdy nie odmówiła. To okropne, że pomawia się rzetelnych pracowników, a tym naprawdę problematycznym - pani Ch. - wszystko uchodzi na sucho.

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...

Te słowa o Pani Klaudii Drozd są wierutnym kłamstwem! A komentarze negatywne piszą osoby, które same nie chciały pracować w jej Sekcji, bo w pracy, to chciały robić wszystko oprócz powierzonych zadań. Przez lata bimbały i chciały tak dalej, ale się nie dało, bo szybko wyszło to na jaw.
Warto zapytać dalej pracujących pracowników jak jest.

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...

Grunt to dobre samopoczucie. Umiejętne kierowanie ludźmi to sztuka, a do tego trzeba być człowiekiem, a nie cyborgiem bez empatii.

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...

Chyba mnie oczy zawodzą. Naprawdę nie wiem jakim przełożonym jest Pani, o której mowa powyżej, ale jak pracownik administracji może oburzać się, że oczekuje się od niego poprawnego napisania pisma? To po co panie przychodzą do pracy, na kawkę i ploteczki? Administracja na SUM rzeczywiście wymaga naprawy, ale nie tylko kierownictwa, ale też jak widać szeregowych pracowników. Niech każdy robi co do niego należy, szanuje drugiego człowieka, wymaga od siebie i innych, to złote zasady w każdym zakładzie pracy.

Anonimowy pisze...

"Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,...."
Czesław Miłosz

Anonimowy pisze...

Każdy pracownik administracji stara się wykonywać swoje obowiązki jak najlepiej, a pisma utykają na wyższych szczeblach. Nieraz wracają z poprawkami, które nie mają nic wspólnego z poprawnością językową czy merytoryczną, a są tylko zmiana koncepcji szyku zdań, bo ktoś uważa, że tak jest ładniej. A sprawa się ciągnie i ciągnie.

Anonimowy pisze...

Pisma należy pisać bardzo starannie, w szczególności te, które wychodzą na zewnątrz. Spoty na tym blogu pisane przez administrację zawierają błędy językowe i ortograficzne. Również stylistyka pozostawia wiele do życzenia. Wiec trzeba sprawę wypośrodkować. Być może pracownicy również nie starali się zbytnio albo przerastało to ich możliwości. Wszystkich nie da się zwolnić, a pracownicy sami nie są jednomyślni w swoich ocenach.
Jeżeli podwładni mają uzasadnione zarzuty wobec kierownika, to powinni napisać pismo w tej sprawie do Pana Rektora i wszyscy jak jeden mąż czytelnie się podpisać. JM Rektor musi pismo rozpatrzeć. Innej drogi raczej nie polecam. Skargę taką można potem wykorzystać w sądzie. W szczególności jeżeli chodzi o mobbing, który tutaj jest opisywany w wielu wypowiedziach.

Anonimowy pisze...

Zgadzam się w zupełności, z jednym zastrzeżeniem - pracowników administracji zatrudnia i zwalnia kanclerz, więc do niego należy kierować takie pisma. Być może teraz będą miały jakąś moc sprawczą...

Anonimowy pisze...

Hmm tak czytam te komentarze, i aż się wierzyc nie chce ze aż tak daleko zaszły sprawy mobbingu i złego traktowania pracienikow na SUM. Jestem byłym pracownikiem administracji, zostałam zwolniona ok 10 lat temu ogólnie mówiąc z powodu zajścia w ciążę..... Nie ja jedyna wtedy byłam w takiej sytuacji.... Miałam obiecane w bezpośredniej rozmowie z Kuraszewska ze po macierzyńskim będę mogła wrócić do pracy, po wielu moich interwencjach nic jednak z tego nie wyszło. Po czasie dowiedziałam się że powodem takiej decyzji było to że pewnie za jakiś czas znowu zajdę w ciążę i po co im taki pracownik!!!! Już wtedy wiele lat temu traktowanie pracowników przez Panią Kuraszewska było skandaliczne (sama wielokrotnie tego doświadczyłam) ale to co opisuja teraz tutaj osoby to już zakrawa o jakiś absurd. Myślę że dobrze sie stało oby do przodu, trzymam kciuki żeby w końcu w administracji było tak jak powinno być.

Anonimowy pisze...

A ja w dalszym ciągu zalecam pisanie skarg do JM Rektora, który bez wątpienia skieruje je zgodnie z kompetencjami do kanclerza. Ale je przeczyta, parafuje i będzie poinformowany, co ułatwi mu kierowanie uczelnią, jako że jest zwierzchnikiem wszystkich pracowników. Administracja nie będzie w oderwaniu i zdana sama na siebie jak było dotychczas. Rektor powinien wiedzieć o wszystkim, a w szczególności o wszelkiego rodzaju patologiach i zaniedbaniach. A kanclerz też ma swojego zwierzchnika, z którym powinien konsultować ważniejsze sprawy. Jest to bardzo ważne teraz, kiedy muszą nastąpić zdecydowane działania naprawcze i kanclerz nie powinien zostać w tych działaniach sam.
A funkcja rektora i prorektorów, to funkcje ADMINISTRACYJNE, bo dotyczą kierowania uczelnią we wszystkich jej aspektach, a wiec dydaktyką, nauką, organizacją,inwestycjami itd. W tym oczywiście administracją. I zainteresowanie rektora wszystkimi tymi dziedzinami daje mu pełny obraz działania uczelni. W chwili obecnej najbardziej "zapuszczona" wydaje się być administracja. I powierzenie jej jednej osobie -kanclerzowi- który w sposób samowładny może nią kierować, jest poważnym błędem. Jak destrukcyjna może być taka postawa widzimy na własnym podwórku.

Anonimowy pisze...

Ilu doświadczonych pracowników odeszło nie sposób zliczyć.Rotacja była w kilku działach nie tylko tym kierowanym przez Panią Chmielewską. Odchodzili wieloletni pracownicy ze strategicznych działów Uczelni i nikt z tym nic nie zrobił.

Anonimowy pisze...

To że Kuraszewska została zdjeta ze stanowiska jest czymś najlepszym, co się mogło zdarzyć. Wychodzenie z takiego kryzysu nie może być szybkie lecz bardzo przemyślane. Wszystkich zwolnić się nie da, ale kilku największym krzywdzicielom ludzi maskującym w ten sposób swoją niekompetencję przydało by się podziękować. Proszę wszystkich pracowników administracji o spokój i mobilizację w pracy. Trzeba powoli i spokojnie budować lepszą przyszłość w naszej Uczelni.

Anonimowy pisze...

Podstawą dobrze działającej jednostki jest administracja, która często zapomina, że powinna wspierać pracownika naukowego. W kilku działach niewątpliwie, należy wprowadzić zmiany poczynając od parteru kończąc na piątym piętrze rektoratu.

Anonimowy pisze...

Kurz opadł, emocje spłynęły. Teraz należy w spokoju przygotować się do Swiąt i życzliwie kontaktować się z ludżmi. O tym całym horrorze z Kuraszewską trzeba jak najszybciej zapomnieć, żeby nie psuć sobie nastroju w przedświątecznym okresie. Jeszcze paru osobom z kierownictwa trzeba podziękować, opisując w skargach do JM Rektora ich zachowania oraz czyny. Warto rzecz doprowadzić do końca.