Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

wtorek, 2 kwietnia 2019

W odpowiedzi Czytelnikowi

Anonimowy Anonimowy pisze...
A jeżeli nie jestem członkiem RW, tylko zwykłym obywatelem, z którego podatków przyszli członkowie rady uczelni będą pobierali wynagrodzenie, to proszę mi podpowiedzieć jak mam uzyskać informację czyja kondydatura do rady uczelni została odrzucona przez senat?

1 kwietnia 2019 21:44

Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie dotyczące tekstu z 24.03.2019. Nie jestem znawcą prawa i nie wiem czy mogę ujawnić dane osób, które nie uzyskały aprobaty Senatu. Na posiedzeniu RW pod koniec lutego Dziekan Prof. M. Misiołek podał te nazwiska; wśród nich były 2 osoby spoza uczelni (w tym jeden były vice minister zdrowia) oraz po jednej Pani Profesor z obu wydziałów lekarskich.

5 komentarze:

Anonimowy pisze...

Panie Profesorze, nawet jeśli Pan nie może podać tych nazwisk, to czy społeczność akademicka nie powinna ich poznać? I mówię tutaj o przekazaniu tych danych przez Rektora do wiadomości pracowników. Wybór tych osób jest jedną z kluczowych spraw dla nas pracowników SUM i jako pracownik oczekiwałbym w tej kwestii wyjątkowej transparentności. To, że takie dane nie są nam przekazywane po raz kolejny obrazuje podejście naszych władz do akademickich wartości i demokracji. Zawsze chyłkiem, za plecami, niejawnie.....

Anonimowy pisze...

Dokładnie tak robią nasze władze. Ale przecież sami je wybieramy. Trzeba diametralnie zmienić opcje wyboru. Może wreszcie natrafimy na kogoś przyzwoitego, który będzie działał tak jak tego w większości oczekujemy. Bo nie można zaprzeczyć, że wielu osobom właśnie dotychczasowe działania odpowiadają. Utrwalają ich interesy i zapewniają status quo. Dlatego wybór obcych i niezależnych jest taki ważny.

Anonimowy pisze...

W tej uczelni teoretycznie każdy pracownik naukowo-dydaktyczny może wyrazić swoje opinie dotyczące sprawowania zarządzania uczelnią w obszarze funkcjonowania dydaktyki oraz kierowania i polityki zasobami osobowymi. Jeśli są one odmienne od jedynie słusznych przedstawianych przez zarząd uczelni grozi tej osobie w najbliższej przyszłości tzw. wylot, czyli wypowiedzenie dotychczasowego zatrudnienia w szpitalu. Ta czynność jest wykonywana rękami dyrektorów szpitali klinicznych . Pani red. J. Watoła opisała w ostatnich artykułach praktyki ogólnie uprawiane przez zarząd uczelni zasłaniający się plecami JMR SUM. Nawet odmienne wizje i plany wyborcze niektórych senatorów dotyczące kandydatów do Rady Nadzorczej Uczelni spoza grona osób zaufanych dla członków zarządu są administracyjnie blokowane. To brak szacunku dla najwyższego kolegialnego organu uczelni jakim jest Senat SUM , wreszcie po ludzku to nieprzyzwoite i pachnie PRL-em , metodami używanymi wtedy do represjonowania osób o odmiennym światopoglądzie.
Jednak nie jest tak do końca źle .We wczorajszym artykule Pani redaktor J. Watoły zostali wymienieni Ci którzy mieli odwagę w niedawnej przeszłości mieć inny światopogląd i odmienne zdania w stosunku do rektorów oraz dziekanów. Są to znani Profesorowie, ogólnie szanowani w świecie nauki i mający wybitne zasługi dla ratowania zdrowia i życia chorym, piastujący odpowiedzialne funkcje w tym honorowe w systemie Opieki Zdrowotnejw Polsce . Niestety zostali oni pozbawieni swoich stanowisk i wyeliminowani jako niewygodni dla zarządu ! . Zresztą Pan profesor jeszcze przed kilkoma laty kiedy starał się o funkcję rektora należał do tego grona. Czyżby w obecnym czasie przemian związanych z wprowadzaniem w życie ustawy 2,0 zabrakło Panu Profesorowi pomysłów i odwagi cywilnej do tworzenia i wyborów demokratycznych struktur w uczelni. W piątek jest zwołana Rada Wydziału w Zabrzu w trybie nadzwyczajnym , to nadzwyczajny znak że należy postraszyć ustami Dziekana niepokornych chcących zagłosować inaczej. Jednak wolnego myślenia i prawa do swobodnego wypowiadania się nie można sparaliżować nawet najbardziej dziwnymi metodami.
Były NZS

Anonimowy pisze...

Do przedmówcy. Widocznie taki styl sprawowania władzy społeczności uniwersyteckiej pasuje, garstka jest inna (niedostosowana), więc wypada, a reszta ma się dobrze i bardzo dobrze - zostaje!

Anonimowy pisze...

Do walki z myślącymi inaczej oraz mającymi odwagę to jasno określić pan rektor ma cały szereg narzędzi i oczywiście ludzi pracujących na jego opcje. Cała armia prawników i administratorów, w tym kanclerz i dyrektorzy szpitali utrwalają jego pomysły i walczą z przeciwnikami. A jak się chce w kogoś uderzyć za odmienność poglądów, to kij się zawsze znajdzie. Te oświadczenia pisane prawniczym językiem i nic nie wyjaśniające, to pismo do naczelnego GW, a w szczególności pismo do ZZ Solidarność są po prostu beznadziejne i niewiarygodne. Solidarności sugeruje się, że wtyka nos w nie swoje sprawy, tak jakby działania rektora nie dotyczyły bezpośrednio pracowników. Z kolei w oświadczeniu dot. działania pracowników kancelarii, niewiarygodne jest stwierdzenie, że działali oni bez wiedzy kanclerza, skoro w przeszłości nawet korzystanie z toalety na uczelni musiało być poprzedzone pismem do kanclerza i uzyskaniem jego zgody. A więc, co dopiero w tak ważnych sprawach jak wybory. W ogóle branie tej osoby w obronę po tak wielu jej karygodnych i krzywdzących ludzi czynach, świadczy dobitnie o jej obrońcach. Bo dla uczelni nic dobrego nie zrobiła, jest znacznie gorzej niż było. A pani red. Watoła jest o wiele bardziej zorientowana w sprawach naszej uczelni, niż się nam wydaje.