Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

czwartek, 27 września 2018

O reformie nauki

Dziś na posiedzeniu Rady Wydziału w Zabrzu Rektor Profesor P. Jałowiecki przedstawił planowane zmiany spowodowane wejściem w życie nowej ustawy o szkolnictwie wyższym. Nie sposób krótko przedstawić wszystkich zmian jakie zostaną wprowadzone, stąd przedstawię tylko moje ogólne wrażenia. Czekają nas zmiany rewolucyjne, funkcjonowanie polskich uczelni zmieni się diametralnie. Nie sposób - z perspektywy przekazanych informacji - stwierdzić czy te zmiany doprowadzą do poprawy aktualnej sytuacji w polskich uczelniach. Jedno jest pewne, zmiany będą głębokie.
Poruszę jedną kwestię szczegółową, jako czynnik istotny dla biegu spraw. Otóż przedstawione informacje dotyczące płac pokazują, że nie ulegną one zmianie. Czy ktoś twardo stąpający po ziemi uwierzy, że można oczekiwać długofalowego zaangażowania i oddania sprawom akademickim ze strony pracowników tak nisko uposażanym?
Ja osobiście ten jeden fakt uważam za kluczowy, pokazujący prawdziwą rzeczywistość polskich szkół wyższych.

Nauka i sprawy szkolnictwa wyższego są traktowane OD ZAWSZE jako mało istotne w życiu Polski. W mojej ocenie regres jest nieunikniony, bez znaczącego zwiększenia nakładów na naukę wszystkie, nawet najlepsze reformy nic nie dadzą. Nie idzie oczywiście tylko o środki na wynagrodzenia, ale także na badania czy rozwój infrastruktury.
Bieżąca sytuacja prowadzi donikąd. A bez nauki na dobrym poziomie trudno liczyć na rozwój kraju.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Szanowny Panie Profesorze - pisze Pan o skutkach zmian ustawowych bardzo niepokojąco, nieszczegółowo i zagadkowo, ale za to z pejoratywnym wydźwiękiem. Co oznaczają określenia "zmiany rewolucyjne, zmiany głębokie, funkcjonowanie uczelni zmieni się diametralnie" itd.? Potem w rezultacie z "imienia" określa Pan jeden czynnik - pieniądze. Czynnik ważny, ale nie nowy i nie rewolucyjny - bo tak jest i było od zawsze.
Nie jestem oczywiście znawcą ustawy, ale została ona przeze mnie przeczytana w całości. Ta wersja, którą umieszcza Pan na swoim blogu. Brak w niej przepisów przejściowych i końcowych, które najpewniej są bardzo ważne, bo określają czas i sposób działań dostosowawczych. Nie wydaje mi się jednak, że nastąpią w niej rewolucyjne zmiany: kształcenie studentów pozostanie, organizacja uczelni się nie zawali - nie można się tam doczytać likwidacji katedr czy klinik, a nauka w zamyśle ustawodawcy również nie zniknie z naszego pola działania. Awanse (stopnie i tytuł naukowy) pozostają- może przy większych wymaganiach. Rewolucji nie ma. Brak środków na wynagrodzenia i nakładów na badania to przecież stary problem.
W moim odczuciu istotne zmiany dotyczą pewnej grupy ważnych pracowników i myślę, że to uznaje Pan za rewolucyjne. Jest to sprawa wieku przechodzenia w stan spoczynku - na emeryturę. Dotychczas profesorowie -i tylko oni- pracowali do 70 lat. Obecna ustawa to zmienia. Nie pisze o wieku emerytalnym nic, co oznacza, że określa to kodeks pracy, który obowiązuje wszystkich: a więc kobiety 60 - mężczyżni 65 lat. I sądzę, że to jest ta "głęboka zmiana", której Pan jasno nie określił, bo dotyczy zarówno rektora i prorektorów, dziekanów, jak i większości kierowników katedr, klinik i zakładów. Może nawet w 60-70 procentach? Ona oczywiście spowoduje znaczne zmiany. We wszystkich uczelniach w kraju. Pytanie czy to jest źle? Dla tych osób oczywiście tak, ale czy dla wszystkich? Czy uczelnia po odejściu tak dużej grupy osób się zawali? Na pewno będzie inaczej rządzona i to na każdym poziomie (katedry i władze). Lepiej czy gorzej? Tego nie wiemy. Ale warto to zobaczyć, spróbować i przekonać się.

Unknown pisze...

Zgodnie z nowa ustawą profesorowie belwederscy są już uczelniom niepotrzebni : kobiety w wieku 60 lat a mężczyźni w 65 roku życia przechodzą na emeryturę a do minimum kadrowego może być zaliczony doktor byle by prowadził prace magisterskie lub licencjackie.

Anonimowy pisze...

Kiedy pojawił się w przestrzeni medialnej p. dr Jarosław Gowin, namaszczony przez szefa PiS na człowieka, który ma polską naukę gruntownie zreformować, uczynić bardziej światową, poprawić wyniki polskich uczelni w rankingach, to mnie od razu ogarnął pusty śmiech - nie postawił warunku: - Panie Jarosławie, ale podwajamy wydatki z budżetu na naukę!
No i mamy zabawę w reformę, konstytucję papierową, denerwując środowisko, a ono zwiera szeregi, konsoliduje się, okopuje, żeby nie utracić pozycji wypracowanych przez dziesięciolecia, od czasów PRL jeszcze.
To jest dokładnie to samo, co ze służbą zdrowia, z kolejnymi ministrami!