Czytelniku, bądź współautorem bloga!


Jeśli znasz interesujące fakty z życia naszej uczelni lub szkół wyższych w Polsce podziel się tą informacją z innymi. Wyślij mi swój tekst na podany adres internetowy, zamieszczę go niezwłocznie na blogu.

czwartek, 12 czerwca 2014

O zabrzańskim życiu akademickim

Na dzisiejszym posiedzeniu Rady Wydziału w Zabrzu, w mojej opinii, miały miejsce dwa ważne wydarzenia. Profesor E. Wylęgała oraz Pani mgr P. Obój z Działu Współpracy Międzynarodowej przedstawili możliwości pozyskiwania środków finansowych na badania naukowe. Muszę przyznać, że nie miałem wiedzy, że oferta skierowana do środowisk naukowych jest tak szeroka. Granty krajowe, granty międzynarodowe, od małych, na badania dla początkujących aż po granty dla międzynarodowych konsorcjów badawczych. Dla każdego coś się znajdzie, a Pani P. Obój zapraszała na indywidualne spotkania celem wybrania najlepszej ścieżki dla każdego aspirującego o grant. Prof. E. Wylęgała zaprezentował dane dotyczące aktualnie realizowanych w uczelni grantów wskazując, że jest ich zdecydowanie za mało. Apelował by składać wnioski. To ważne by pozyskiwać finanse na badania, bez pieniędzy niewiele da się zrobić. Tu jest pełna zgoda, skoro nie piszemy wniosków nie możemy przeprowadzić wielu badań. Niemniej ważna – w sferze szeroko rozumianej nauki – była informacja podana przez Dziekana Prof. M. Misiołka, że po złożeniu odwołania do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego nasz wydział uzyskał kategorię naukową A. Widzimy pewną sprzeczność; przy małej liczbie grantów mamy niezły dorobek naukowy. Zatem nauka nie musi opierać się tylko na grantach, ale być może posiadając te dodatkowe środki moglibyśmy uzyskać wyższą kategorię. W prezentacji oraz dyskusji zabrakło mi analizy dlaczego nasza aktywność w pozyskiwaniu grantów jest tak mała. Sądzę, że poza małą liczbą recenzentów z naszej uczelni, co zostało podniesione, jest cały szereg przyczyn takiego stanu rzeczy. Brak młodych pracowników, trudności biurokratyczne w realizacji grantu, złe doświadczenia dotyczące niekompetentych recenzji uzyskiwanych w przeszłości, zbyt duże obciążenie dydaktyczne to tylko niektóre przyczyny niskiej liczby wniosków. Jedno spotkanie to za mało, należy podjąć znacznie szerszą dyskusję o co apelowałem do Rektora Prof. P. Jałowieckiego w liście z dnia (patrz blog z 11 marca).
Musimy zacząć poważnie rozmawiać, same apele niewiele dadzą.
Druga ważna sprawa o kluczowym znaczeniu dla przyszłości uczelni dotyczy możliwości pozyskania dla uczelni niektórych szpitali znajdujących się w gestii Marszałka Województwa. Ten problem przedstawił Prorektor ds. szpitali klinicznych dr hab. D. Czyżewski. Baza szpitali klinicznych warunkuje możliwości prowadzenia pracy dydaktycznej oraz naukowej. W świetle zmiany programu studiów na wydziałach lekarskich i dentystycznych paląca jest potrzeba zapewnienia możliwości odbywania stażu podyplomowego. Niestety, obraz jaki został przedstawiony nie jest zbyt optymistyczny. Interesy wielu środowisk są tak różne, że przejmowanie szpitali dla uczelni natrafia na ogromne trudności. Jest potrzebna wola polityczna oraz zrozumienie znaczenia posiadania uczelni medycznej dla regionu. Skąd weźmiemy lekarzy dla mieszkańców Górnego Śląska, gdy nie damy szans na rozwój? Wydaje mi się, że na razie górą są interesy partykularne różnych grup. Liczymy na więcej rozsądku i uzyskanie kompromisu koniecznego dla prawidłowego funkcjonowania naszej uczelni. Niepokojące były także dane dotyczące przewidywanego obciążenia dydaktycznego już za parę lat, gdy studia skończą absolwenci idący nowym, skróconym trybem. Łączna liczba godzin dydaktycznych wzrośnie ponad TRZYKROTNIE! Wg uzyskanych informacji nie ma zapewnionego pokrycia kosztów dydaktyki, a wg symulacji przedstawionych przez Dziekana M. Misiołka to kwota 140 mln rocznie. A nawet gdyby się te pieniądze znalazły skąd weźmiemy tak dużą liczbę pracowników dydaktycznych? Wg mojej oceny ich po prostu nie ma, a są potrzebni doświadczeni lekarze posiadający kompetencje dydaktyczne.

7 komentarze:

Anonimowy pisze...

Panie Profesorze. Są doświadczeni specjaliści, którzy mogliby pracować na uczelni. Ja za takiego się uważam. Chciałbym uczyć studentów, dzielić się z nimi wiedzą.
Po kilkuletniej pracy naukowej, obronieniu z wyróżnieniem rozprawy doktorskiej, z IF 13 uczelnia nie była w stanie zaproponować mi więcej niż 1800zł. W takich realiach nie ma i nie będzie tych ludzi na uczelni. Ludzi z wiedzą, zdolnościami, doświadczeniem i praktyką. Prędzej spotka się ich w powiatowych szpitalach, bądź w pogotowiu.

Anonimowy pisze...

Dziwi mnie profesor, ktory nie zna możliwości finansowania badań, a przy okazji narzeka na brak tych funduszy.

Anonimowy pisze...

Pewnie uwaga komentujacego z godz. 19;05 dotyczy autora bloga. Byłem na tym posiedzeniu i rzeczywiście oferta jest szeroka, ale oferta nie oznacza, iż istotnie te granty są dostępne! Nie dziwię się, że Prof. Pluskiewicz potrafi docenić potencjalne możliwości nie siląc się na "besserwisserstwo", ale wskazuje niektóre słabe strony systemu. W dzisiejszym tekście nie pada słowo o ilości "kasy" w systemie polskiej nauki, szło o zasady i organizację finansowania badań. Poza tym kto jak kto ale autor bloga nie musi się wstydzić swego dorobku, jednego z lepszych w SUM.

Anonimowy pisze...

DUMNIE BRZMI PRZEJMOWANIE SZPITALI PRZEZ SUM POWOŁUJĄC SIĘ NA FIKCYJNĄ USTAWĘ O KONIECZNOŚCI REZYGNACJI Z TZW. BAZY OBCEJ, KTÓRA NIE JEST PÓKI CO NAWET W PLANACH PRZEWIDZIANA DO PROCEDOWANIA PRZEZ MINISTERSTWO ZDROWIA. UCZELNIA NIE MA PIENIĘDZY NA SWOJE DOTYCHCZASOWE SZPITALE KLINICZNE, MARNOTRAWI POSIADANY MAJĄTEK (ACM- FAJNE FILMY NA YOU TUBE Z WYBURZANIA I DEMOLKI,WYCISKA- ZRUJNOWANE,KOZIOŁKA-KTÓRE RUSZA POD MŁOTEK) I ZAMIERZA PRZEJMOWAĆ SZPITALE, KTÓRYM NIE MA ZAMIARU ZAPEWNIĆ NIENARUSZALNOŚCI NP. DOTYCHCZASOWYCH STANOWISK PRACY DLA WIELU LUDZI CIĘŻKO PRACUJĄCYCH NA DODATNI BILANS TYCH JEDNOSTEK. MOŻE WARTO ZASTANOWIC SIĘ PO CO UCZELNIA Z OSTATNIM MIEJSCEM W RANKINGACH AKADEMII MEDYCZNYCH JEST JEDNOCZEŚNIE NA PIERWSZYM MIEJSCU POD WZGLĘDEM LICZBY PRZYJMOWANYCH STUDENTÓW. CZY NA ŚLĄSKU SĄ AŻ TAK DUŻE BRAKI MŁODYCH LEKARZY, KTÓRZY DŁUGO PO STUDIACH I TAK NIC NIE UMIEJĄ, BO ZA MARNE AKADEMICKIE 2000 PLN NIE MA CHĘTNYCH MENTORÓW DO DZIELENIA SIĘ WIEDZĄ.WARTO POMYSLEĆ CZY W IMIĘ TAK ZWANEJ "NAUKI" MOZNA DZIAŁAĆ POZA PRAWEM.

Anonimowy pisze...

Co to znaczy, że granty nie są dostępne? Nikt nie przychodzi i nie prosi o wzięcie pieniędzy.

Pan Profesor często narzeka na to, że nie ma pieniędzy, że nie wspiera się, jednak okazuje się, że Pan profesor nie ma nawet wiedzy o tym, gdzie szukac pieniędzy na badania.

Jako podatnik, nie chcę, żeby państwo sypało kasą, bo moze ktoś zrobi badania albo i nie. Chcę, żeby te pieniądze były zasłużone, na badania, które recenzenci ocenili jako sensowne. Mam wrażenie, niestety, że Pan Profesor chciałby, żeby ktoś ładnie poprosił o to, żeby Pan Profesor zechciał coś zbadać. Na szczęście tak już nie jest.

Anonimowy pisze...

Ja za ważny punkt tego posiedzenia RW uważam sprawę głosowania dotyczącego przekształcenia jednostki kierowanej przez Prof. Motykę z katedry z oddział kliniczny. Taka potrzeba wynika z faktu regulacji prawnych obowiązujacych w uczelni związanych z dorobkiem naukowym. Katedra musi mieć co najmniej 5 pracowników naukowo-dydaktycznych, zatem gdy dorobek nie pozwala na ich zatrudnienie na stanowisku adiunkta pracują na stanowiskach wykładowców co automatycznie uniemożliwia pozostanie katedrą. W głosowaniu - w mej opinii oczywistym - sporo głosów było przciw lub się wstrzymało. Pytam: jak jest możliwe by wspierać postawę nie służącą interesowi uczelni? skoro w tej jednostce nauki się prawie nie robi to dlaczego tak duża grupa broni złej sprawy? czyżby myślenie na przekór obiektywnej prawdzie w myśl interesów jakiejś grupy osób nadal było tak częste? to musi martwić w kontekście przyszłości wydziału, którego postrzeganie w znacznym stopniu jest zależne od wyników pracy naukowej.

Anonimowy pisze...

Uczelnia nasza słabo wypada we wszelkich rankingach i ocenach. Za to biurokracja trzyma się nad podziw dobrze. Jest nieźle zorganizowana i realizuje swoje priorytety nie korespondujące z nauką i dydaktyką. A raczej ze szkodą dla obydwu. Są to pozostałości po rządach słabej i pełnej pychy rektorki, która w ten sposób "uporządkowała" administrację, ponieważ nic innego naprawić nie potrafiła. Tą drogą błagamy Pana Rektora, aby ten relikt przeszłości odesłał do lamusa.